Aleksandretta obrożna (obroźna) (Psittacula krameri). Chów i rozród

Para z młodym – samiec po lewej, samica u góry

Ten przedstawiciel rodziny papugowatych (Psittacidae) zwany jest w języku angielskim Rose-ringed Parakeet lub Ring-necked Parakeet. Jego pierwotną ojczyzną jest środkowa Afryka i południowa Azja. Dorasta do 41 cm. Te piękne ptaki są długowieczne – w niewoli dożywają nawet ponad 20 lat. Często utrzymuje się je w wolierach zewnętrznych.

 

 

Pisklęta w wieku 5-6 dni

Nie wszyscy jednak hodowcy lubią aleksandretty obrożne z uwagi na wydawane przez nie hałaśliwe odgłosy – tym bardziej przenikliwe, im bardziej zestresowany jest ptak. Mimo to grono ich wielbicieli jest pokaźne. Obecnie znanych jest wiele odmian barwnych, m.in. żółta, niebieska, oliwkowa, biała, cynamonowa, cremino, lacewing, pallid, lutino, turkusową, szekowata oraz tzw. głowa-ogon. Ta ostatnia staje się coraz bardziej popularna także i w polskich hodowlach.

 

 

Pisklęta w wieku 12-13 dni

Ptaki te są mało wymagające, odporne na zimno i choroby, stadne (poza lęgami), hałaśliwe, inteligentne (szybko się oswajają i potrafią nauczyć się wymawiania niektórych słów), silne, napastliwe i agresywne (zwłaszcza samice), ale częstokroć także dość płochliwe i nerwowe. Mogą niszczyć drewniane elementy woliery. Nie nadają się do wspólnego utrzymywania z innymi gatunkami ptaków.

 

 

Pisklę w wieku 19 dni

Najlepsze dla aleksandret są woliery o metalowej konstrukcji. Możliwy jest całoroczny ich chów w wolierze zewnętrznej, o ile ma ona osłoniętą część wewnętrzną z żerdziami o większej średnicy lub zawieszona jest budka do nocowania. Ewentualnie mogą być utrzymywane w klatce o wymiarach dla pary co najmniej 150 × 70 × 150 cm. Jednakże chowu w takich warunkach osobiście nie polecam – to typowy mieszkaniec wolier.

 

 

Pisklęta w wieku 25-26 dni

Gatunek nie podlega obowiązkowi rejestracji. Obrączka o średnicy 7,0 mm. Samiec ma czarno-różową obrożę na szyi, która pojawia się jednak dopiero u dwuletnich osobników. Wśród papug aleksandretta obrożna odznacza się największym zasięgiem występowania w warunkach naturalnych z uwagi na liczne introdukcje i przypadkowe zawleczenia, m.in. w Europie Zachodniej, USA, Iranie, Turcji i Izraelu.

 

 

Pisklęta w wieku 32-33 dni

Lęgi przebiegają na ogół dobrze, ale wszystko zależy od właściwego dobrania się pary rodzicielskiej. Bywa, że pierwsze jaja są niezapłodnione lub składane na podłogę pomieszczenia zamiast w budce (widziałem raz samicę, która niosła pierwsze jajo do naczynia z wodą).

 

 

 

Młody w wieku około miesiąca

Wychowanie trzech młodych nie stanowi zwykle problemu, ale często para wyprowadza tylko jedno pisklę. Do pierwszego lęgu nadają się osobniki w wieku co najmniej 2,5, a najlepiej 3–4 lat. Konieczna jest budka lęgowa z wewnętrzną drabinką o wymiarach 30 × 30 × 60–70 cm i otworze wejściowym o średnicy 8 cm.

 

 

 

Para lęgowa z podlotami (dwa zielone po prawej)

Jej dno wysypujemy wiórkami z drzew liściastych z dodatkiem wilgotnego torfu. Dobrym miejscem na gniazdo jest też spory, wydrążony pień drzewa. Samica składa 2–6 jaj, które wysiaduje sama przez 22–24 dni. Pisklęta po dwóch tygodniach otwierają oczy, po sześciu opuszczają budkę i jeszcze przez kolejne dwa, trzy są dokarmiane przez rodziców poza nią.

 

 

 

Akwarystyka zimnowodna coraz bardziej popularna?

Trawianka w naszych wodach to obcy gatunek inwazyjny. W akwarium stanowi bardzo ciekawy obiekt obserwacji

Co takiego jest w naszej krajowej ichtiofaunie, że przyciąga ona do siebie coraz większe rzesze akwarystów, zwłaszcza ostatnimi czasy? Czy może to, że jej przedstawiciele nie są kiczowato piękni i tak kolorowi, jak ma to miejsce w przypadku wielu gatunków typowo akwariowych? Ale zaraz! Spójrzcie proszę najpierw na samca różanki w okresie godowym, na wzdręgę lub okonia. Czy to także nie są pięknie ubarwione ryby? (to pytanie retoryczne, rzecz jasna 🙂

 

Słonecznica to gatunek bardzo w polskich wodach pospolity. W akwarium ryba bardzo towarzyska, ruchliwa i łagodna

Czy powodem popularności akwarystyki zimnowodnej jest może łatwość pozyskania ryb z naturalnych siedlisk? Ha, bynajmniej. Prawo względem gatunków chronionych jest tu bowiem bardzo rygorystyczne. Na szczęście wiele gatunków nie podlega ochronie prawnej, stąd rzeczywiście ich pozyskanie w warunkach naturalnych jest mało problematyczne. A może po prostu chodzi tutaj o najzwyklejszą fascynację przyrodą ojczystą lub wręcz europejską?

 

Samiec różanki w barwach godowych. Gatunek wymaga do rozrodu obecności małży, a w przypadku ich braku ryby te nie rozmnażają się

Często sięgam pamięcią do lat dzieciństwa, kiedy to wraz z ojcem uczestniczyłem w licznych wyprawach wędkarskich na pobliskie glinianki, rzadziej nad Wisłę, czy na mazurskie jeziora. Opisałem to zresztą w swojej ostatniej książce pt. „Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy” (Wydawnictwo SGGW, 2016), będącej kwintesencją mojej przygody ze słodkowodną akwarystyką zimnowodną.

 

Piskorz jest bardzo odporny na brak tlenu w wodzie, a dzięki bogato unaczynionemu uchyłkowi w tylnej części jelita może dodatkowo oddychać tlenem atmosferycznym

We wstępie napisałem m.in., że zawsze najbardziej interesowały mnie tzw. żywce, które rodzic pozwalał mi łapać na podrywkę, a następnie stosował jako przynętę na ryby drapieżne. W zależności od miejsca połowu były to zwykle różanki (wtedy jeszcze nie objęte ochroną), słonecznice, ukleje, płocie, karasie, krąpie, kiełbie i inne. Szczególnym pięknem odznaczały się samce różanek, których ciała w okresie godowym mieniły się wszystkimi kolorami tęczy. Był to dla niezapomniany widok.

 

Okoń to drapieżnik o nietuzinkowym ubarwieniu ciała – najintensywniejsze barwy ryba ta prezentuje przy przytłumionym oświetleniu zbiornika

Aż serce mi się krajało, gdy ojciec zakładał którąś z nich (zwykle najdorodniejszą) na haczyk w nadziei na złowienie sporego okonia lub szczupaka. Żywce pływały w metalowym sadzyku i część z nich niestety szybko snęła (zwłaszcza słonecznice). Rodzic nauczył mnie jednak, jak o nie dbać, co oprócz ich łapania stało się moim ulubionym zajęciem w czasie rybaczówki. Właściwie to szybko uzmysłowiłem sobie, że o wiele bardziej wolę łapać żywce niż ryby do konsumpcji …

 

Lin to gatunek spokojny i towarzyski, a przy tym odporny na choroby i niedobór tlenu w wodzie

W ramach opieki nad żywcami podmieniałem im co 10-15 minut wodę na świeżą, usuwałem martwe i mocno osłabione osobniki, stawiałem sadzyk zawsze w najgłębszym cieniu lub całkowicie zatapiałem go przy brzegu, odpowiednio wcześniej zabezpieczywszy. Urzeczony pięknem drobnej krajowej ichtiofauny któregoś dnia zapragnąłem „hodować” ją, najpierw w zimnowodnym akwarium, a potem także w oczku wodnym na działce.

 

Karasie pospolite, a na dole lin – ryby te są bardzo odporne i żywotne

Niemały wpływ na to miała lektura książki Lecha Wilczka pt. „Uroda ryb”, w której autor opisywał swoje ichtiologiczne przygody m.in. z gatunkami krajowymi. Tak oto na dobre rozpoczęła się moja fascynacja akwarystyką zimnowodną. Gdy pod koniec wędkowania ojciec oznajmiał, że czas się „zwijać”, moja radość była tym większa, im więcej żywców pozostawało do mojej dyspozycji – części z nich zwracałem wolność, a część zabierałem ze sobą.

 

Czebaczek amurski – obcy gatunek inwazyjny w naszych wodach. Ryba odznacza się dużą żarłocznością, szybkim wzrostem i dojrzewaniem płciowym oraz wysoką odpornością na miejscowe choroby i pasożyty

Z zamiarem chowu w ogrodowym oczku wodnym i/lub domowym akwarium za każdym bowiem razem wybierałem po kilka najsilniejszych osobników. Resztę ryb ostrożnie z powrotem wypuszczałem do macierzystego siedliska. Trzeba wiedzieć, że wg Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW raków pręgowatych, raków sygnałowych oraz ryb z gatunku czebaczek amurski, trawianka i sumik karłowaty oraz obce gatunki babek po złowieniu nie wolno wypuszczać ani do łowiska, w którym je złapano, ani do innych wód.

 

Kiełb po aklimatyzacji staje się dość ruchliwy i chętnie pływa po całym zbiorniku.

A jak przedstawia się sytuacja z gatunkami chronionymi dziś? Przede wszystkim są gatunki nieprzerwanie objęte ochroną ścisłą (np. strzebla błotna) oraz takie, które znalazły się pod ochroną częściową (np. różanka, koza, piskorz). Zdobycie zezwolenia na ich odłów i przetrzymywanie w warunkach domowych jest sprawą niełatwą, wręcz skomplikowaną dla osoby nie współpracującej z jakimś opiniotwórczym ośrodkiem naukowym typu wyższa uczelnia, instytut, itp.

 

Sumik karłowaty to obcy gatunek inwazyjny, który w domowym akwarium znakomicie się utrzymuje, gdyż preferuje cieplejszą wodę

W niniejszym wpisie załączam najciekawsze, moim zdaniem, zdjęcia przedstawicieli naszej rodzimej ichtiofauny, których możemy chować w akwarium zimnowodnym. Wiele z nich to  obce gatunki inwazyjne, stąd uważajmy, aby w wyniku naszych działań nigdy nie przedostały się one do lokalnych siedlisk, w których dotychczas nie występowały. Ewentualne bowiem straty w nich wyrządzone są potem bardzo trudne lub niemożliwe do naprawienia 🙁

 

Strzeble błotne

Strzebla błotna jest gatunkiem wymagającym ochrony czynnej. Dotychczas w Polsce zidentyfikowano ponad 160 stanowisk tego gatunku (ponad połowę w woj. pomorskim). Są to ryby wszystkożerne, stadne, płochliwe i prowadzące skryty tryb życia. Gatunek stosunkowo odporny na niską zawartość tlenu w wodzie i duże wahania jej odczynu. Dorasta zwykle do 6-8 cm (wyjątkowo do nawet 13 cm). Żyje do 6 lat.

 

 

Ryby jajożyworodne A.D. 2017

Mieczyki i molinezje to symbole akwarystyki jako takiej

W tym roku hodowałem wiele gatunków ryb jajożyworodnych. Niektóre z nich przedstawiam Państwu na załączonych zdjęciach. Z moich obserwacji wynika, że wielu hobbystów wraca po latach do mniej lub bardziej popularnych gatunków, od których zaczynali swoją przygodę z akwarystyką. Częstokroć są to właśnie ryby jajożyworodne i to nie jakiś wyszukanych odmian, lecz te najzwyklejsze, znane dobrze z lat dzieciństwa.

 

Para molinezji ostroustej – samiec poniżej

Znam wielu starszych wiekiem akwarystów, którzy hodują tylko „żyworódki”. Jest to dla nich bowiem jedyna droga do spełnienia się w ukochanym hobby i tylko im poświęcają całą swoją uwagę. Coś w tym musi być, bowiem popularne mieczyki, gupiki, molinezje czy platki to w wielu przypadkach najlepiej sprzedające się dziś gatunki ryb akwariowych. Wiele podrzędnych sklepów zoologicznych bazuje właśnie na nich oraz na tanich gatunkach jajorodnych.

 

Para limek garbatek – samica poniżej

Bywa że bardziej zaawansowani hobbyści gardzą „żyworódkami”, uważając je za ryby zbyt pospolite, tuzinkowe, proste w chowie i rozmnażaniu. Prawda jest jednak inna, bo o ile wszędobylskie „endlerki” mnożą się na potęgę, o tyle uzyskanie zdrowego i wartościowego genetycznie oraz fenotypowo przychówku od limek garbatek, drobnotek nadobnych, czy wyselekcjonowanych odmian mieczyków, bądź gupików już takie proste nie jest.

 

Stadko drobniczek jednodniówek

Inny ważki problem to jakość ryb jajożyworodnych oferowanych dziś w sklepach zoologicznych. Generalnie jest źle, zwłaszcza z mieczykami i gupikami. Ryby te bowiem są, kolokwialnie mówiąc, po prostu jakieś dziwne – chwieją się na boki, są mało odporne i nienaturalnie wybarwione, a nade wszystko nie rozmnażają się i krótko żyją. Chodzi oczywiście o materiał z importu, a zwłaszcza z azjatyckich ferm.

 

Dorodna samica gupika odmiany moskiewskiej czarnej

Prawdopodobnie ryby są tam wcześniej poddawane kąpielom w jakiś środkach chemicznych, które je sterylizują i/lub wzmacniają odporność na kilka tygodni. Potem, w akwariach polskich hobbystów, zaczynają się problemy – ryby szybko zapadają na choroby wywołane przez lokalne patogeny. Ich odporność była bowiem sztucznie podtrzymana, a teraz uległa zachwianiu. Leczenie takich osobników nie jest łatwą sprawą i często kończy się porażką.

 

Dorodny samiec gupika odmiany moskiewskiej czarnej

Oczywiście nie ze wszystkimi „żyworódkami” z importu tak właśnie się dzieje, ale w mojej ocenie z większością. Dlatego też najlepszy materiał hodowlany pochodzi zawsze od renomowanego hodowcy amatora. Osobiście znam takich kilku i wszyscy są obecnie na emeryturze.  Ich mieczyki są … inne – piękne i dorodne, a samice rodzą po 100 i więcej młodych. To właśnie u nich powinniśmy nabywać materiał zarodowy do dalszej hodowli.

 

Para mieczyków Hellera – po prawo samiec z wydłużonymi płetwami

Jeszcze w sprawie warunków chowu. Unikajmy wody miękkiej i kwaśnej. Najlepsza bowiem dla ryb jajożyworodnych jest woda średnio twarda do twardej, o odczynie obojętnym do lekko zasadowego. Woda może być lekko słonawa – łyżka od herbaty soli niejodowanej na 20-30 l wody. Pamiętajmy o regularnych jej podmianach i o roślinach – „żyworódki” najlepiej prezentują się na ich tle. Gatunki pływające zaś to znakomita osłona dla nowo urodzonego narybku.

 

Dorosły samiec molinezji ostroustej

Bardzo ważne jest żywienie ryb urozmaiconym pokarmem. W diecie wielu gatunków (np. molinezji, mieczyków) nie może zabraknąć karmy roślinnej, w tym glonów (szczególnie jest to ważne przy odchowie narybku). Z drugiej strony ryb nie wolno nigdy przekarmiać, bo jest to dla nich o wiele bardziej szkodliwe niż zbyt skąpe żywienie. Dostęp do akwarium światła słonecznego polepsza dobrostan ryb, uwypukla ich barwy i stymuluje rozwój glonów.

 

Para gupików odmiany moskiewskiej czarnej

O rybach jajożyworodnych pisałem więcej tu:

„Ryby jajożyworodne”

 

 

 

 

Dorodny samiec molinezji ostroustej, odmiany czarnej

Grupa limek garbatek w g esto zarośniętym akwarium

Typowy samiec mieczyka Hellera

Gupik odmiany moskiewskiej czarnej

Samica mieczyka Hellera

Samiec mieczyka Hellera – odmiana o wydłużonych płetwach

Dwie samice – mieczyka Hellera i gupika, odmiany moskiewski czarny

Dwa samce – mieczyka Hellera i molinezji ostroustej

Kilka drobniczek jednodniówek w nano akwarium

Samica molinezji ostroustej

Żerujące przy dnie limki garbatki

Ampularia Pomacea diffusa. Rozród

Dymorfizm płciowy ampularii jest bardzo trudny do określenia

Aby doszło do udanego rozrodu ślimaków poziom wody w zbiorniku musi być obniżony o co najmniej 5, a najlepiej 8-10 cm od górnej krawędzi. W celu bowiem złożenia jaj ślimak ten opuszcza środowisko wodne. Pomacea diffusa to gatunek jajorodny i co ciekawe, rozdzielnopłciowy (dymorfizm płciowy jest jednak trudny do określenia, chyba że w czasie kopulacji lub składania jaj). Nim jaja zostaną złożone musi zatem dojść do kopulacji dwóch osobników przeciwnej płci, a zatem zapłodnienie jest tu wewnętrzne.

 

Tuż przed kopulacją dwóch dorosłych osobników

Samiec przekazuje samicy nasienie, które ta magazynuje w specjalnym zbiorniczku nasiennym. Plemniki zachowują żywotność zwykle przez długie tygodnie. Następnie, już bez udziału samca, samica składa jaja kilka, kilkanaście cm nad wodą – w akwarium na szybkie (jednej z bocznych lub nakrywowej, plastikowej pokrywie, względnie na szklanym pasku wzmacniającym, a w naturze na łodygach lub liściach nadbrzeżnej roślinności błotno-bagiennej. Mają one postać zwartych tzw. kładek – kokonów o jasnej, lekko pomarańczowawej barwie i długości 2-7 cm (przypominają nieco plastry miodu).

 

Kokon z jajami złożony w paludarium autora

Zarówno kopulacja, jak i składanie jaj mogą trwać nawet 2-4 godzin i mają miejsce głównie nocą. Wyrośnięta, zdrowa samica składa od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu jaj (literatura podaje, że może ich być nawet kilkaset). U mnie kokony były składane szczególnie chętnie na tylnej szybie paludarium, gdzie poziom wody wynosił jedynie 15 cm. Jaja miały tam bardzo dobre warunki rozwoju, ponieważ nigdy nie były zalane wodą, a gąszcz spryskiwanych regularnie roślin błotnych generował potrzebną im wilgoć (gdy jest za sucho zarodki obumierają).

 

Kokon – rozpoczęło się wylęganie ślimaczków

Kokon z jajami w ciągu kilku godzin twardnieje i staje się lekko różowy (niekiedy wręcz czerwienieje, a niektórzy określają barwę jako łososiowa). Inkubacja jaj trwa około 3 tygodni +- tydzień, co oczywiście zależy od temperatury i wilgotności powietrza wokół. Po tym czasie kokon pęka uwalniając młode ślimaczki, które spadają do wody. Do składania jaj dochodzi wielokrotnie (co kilka dni) w danym okresie czasu (zwykle trwa on kilka tygodni), po czym następuje przerwa.

 

Resztki kokonów po wylęgnięciu się młodziutkich ślimaczków

Kokon można także inkubować sztucznie. Po odcięciu, np. żyletką przenosimy go do małego lęgnika (1-3 l) i układamy na unoszącym się po powierzchni wody kawałku korka, styropianu lub plastikowego talerzyka. Jaja absolutnie nie mogą być zanurzone w wodzie – środowisko ich inkubacji musi być wilgotne, ale nie mokre. Młode dokarmiamy tym samym pokarmem co dorosłe. Jedynie co, to dbamy o jego większe rozdrobnienie.

 

Ta samica po złożeniu jaj opadła na dno i zamknęła otwór muszli wieczkiem (operculum)

Ampularie tak samo jak i inne ślimaki są bardzo wrażliwe na rozmaite substancje chemiczne, np. odkażalniki, nawozy dla roślin, leki itp. Szczególnie nie tolerują związków miedzi. Gdy coś w ich środowisku dzieje się złego, zamykają szczelnie wieczko muszli, zakopują się w podłożu, stają się nieaktywne (temperatura wody <16ºC) lub starają się wyjść z wody, względnie gromadnie wynicowują swe syfony oddechowe ponad lustro wody (brak tlenu).

 

Należy szybko reagować na wszelkie objawy erozji skorupy ślimaka. Regularnie zatem badamy odczyn i twardość wody, aby szybko je w razie potrzeby skorygować. Zauważyłem jednak, że nawet w odpowiednich warunkach środowiskowych skorupa wielu starych osobników ma liczne odbarwienia i ubytki masy wapiennej, stąd także wiek i kondycja osobnika mają duży wpływ na to niekorzystne zjawisko.

 

Ampularie trzeba bacznie obserwować. Gdy zwierzę znajduje się 1-2 dni w tej samej pozycji, ma ciało schowane w muszki, a otwór w niej jest zakryty wieczkiem, trzeba je wyłowić, aby sprawdzić czy żyje. Martwy ślimak roztacza bowiem odrażający zapach, a jego rozkładające się ciało bardzo szybko zanieczyszcza wodę.

 

 

 

O chowie ampularii Pomacea diffusa pisałem tu:
„Ampularia. Pomacea diffusa. Chów”

Bass słoneczny (Lepomis gibbosus) w akwarium

Bassy lubią w akwarium kryjówki, przestrzeń, żywy pokarm i temperaturę rzędu 16-22 st. C

Dla kilku 5-6 cm osobników o należy przeznaczyć co najmniej 250 l zbiornik. Na dno dajemy drobny lub średnio gruby żwirek. Nieodzowne są kryjówki: korzenie (np. obrośnięte roślinami), podwodne gałęzie, kilka kamieni (zarówno płaskich, jak i postawionych na sztorc), kępy twardolistnej roślinności podwodnej oraz egzemplarze pływające. Optymalna temperatura wody dla bassów to 16-22°C (okresowo znoszą one jednak ciepłotę powyżej 26°C i poniżej 10ºC). W normalnie ogrzewanym mieszkaniu nie trzeba jej więc dogrzewać.

 

W promieniach słonecznych ciało bassa mieni się kolorami

W zbiorniku należy pozostawić sporo miejsca do swobodnego pływania. Wystarcza zwykła woda wodociągowa, do której można dodać niejodowanej soli kamiennej (płaska łyżka stołowa na 20-25 l wody). Oświetlenie zbiornika powinno być dość silne, bo i tak będzie tonowane przez roślinność pływającą. Wskazany jest kilkugodzinny w ciągu dnia dostęp promieni słonecznych. Wydajny filtr jest nieodzowny. Podczas upałów można dodatkowo zastosować deszczownię, filtr wewnętrzny lub napowietrzacz.

 

W akwarium z bassami nie może zabraknąć podwodnej roślinności, najlepiej twardolistnej

Omawiane drapieżniki najlepiej jest utrzymywać bez innych ryb, choć doskonale znoszą one towarzystwo zbliżonych wielkością gatunków zimnowodnych (np. karasi, jazi, linów, okoni itp.), a nawet niektórych tropikalnych. Zjadają przede wszystkim pokarm żywy, ale można przyzwyczaić je do pobierania mrożonek. W warunkach akwariowych dojrzałość płciową bass osiąga w drugim roku życia przy długości ciała 10 (samica) i 12 cm (samiec).

 

W czasie zimowania bassy karmimy skąpo

Najlepiej jest zakupić kilka młodych, dorastających, niespokrewnionych ze sobą osobników. Z nich wyłoni się potem para hodowlana. Wraz z nadejściem jesieni ryby przenosimy do zbiornika w pomieszczeniu, w którym temperatura wody będzie mogła oscylować na poziomie 10–12°C. Zimowanie trwa 3–4 miesiące. W tym czasie ryby karmimy bardzo skąpo. Okres godowy rozpoczyna się wczesną wiosną, gdy dzień świetlny ulega wydłużeniu (III–V), a woda stopniowo się ociepla.

 

Przytłumione przez roślinność pływającą oświetlenie zbiornika wpływa na lepsze wybarwienie bassów

Najlepiej jeszcze na zimowisku (połowa kwietnia) podnosić jej ciepłotę za pomocą grzałki z termostatem do poziomu 19–22°C (o 1°C na dobę). W krótkim czasie z grupy dojrzałych płciowo osobników wyłania się samiec alfa (czasami dwa), który wybiera rewir lęgowy, a następnie broni go zaciekle przed współplemieńcami (bez względu na płeć). Wówczas przenosimy go wraz z samicą o najbardziej wypukłych partiach brzusznych do zbiornika z wodą o temperaturze pokojowej. Tarlaki intensywnie karmimy żywym pokarmem (małe rybki, dżdżownice, kiełże, gruby zooplankton, szklarka, larwy ochotek, doniczkowce itp.).

 

Bassy można utrzymywać z niektórymi gatunkami typowo akwariowymi – tu z kirysami

Zbiornik tarliskowy o pojemności, co najmniej 150-200 l powinien mieć na wyposażeniu gąbkowy filtr bez obudowy oraz kryjówki dla samicy (korzeń, kilka kamieni, doniczka z roślinami itp.). Dno wysypujemy 5–7-centymetrową warstwą żwirku o granulacji 2–4 mm (częstokroć ikrzyce nie chcą składać jaj na piasku). Codziennie usuwamy wszelkie resztki i nieczystości, podmieniając przy okazji trochę wody na świeżą (wystarcza zwykła odstana woda wodociągowa). Po tarle samicę odławiamy, gdyż  jest przepędzana przez partnera i może nawet zostać przez niego zabita.

 

Najlepsze do rozrodu są ryby poddane wcześniej kilkumiesięcznemu zimowaniu

Podczas tarła tarlaki żywiołowo zataczają kręgi nad gniazdem (raz w jedną, raz w drugą stronę), płynąc blisko siebie, przy czym mleczak stara się maksymalnie przywrzeć bokiem do ciała ikrzycy tak, aby otwory moczo-płciowe ryb znalazły się jak najbliżej siebie. Co jakiś czas samica zatrzymuje się na moment w gnieździe i składa porcję żółtawych jaj, które samiec natychmiast polewa spermą (mleczak może wtedy przez chwilę drżeć lub pokładać się na boku). Ikra przykleja się do dna gniazda.

 

Samce bassa opiekują się gniazdem i złożonymi w nim jajami

Liczba złożonych jaj wynosi zwykle kilkaset, choć może sięgać nawet ponad 2000 sztuk. Mleczaki bassa opiekują się gniazdem i złożonymi w nim jajami, m.in. odganiają intruzów, przewietrzają wodę wachlując płetwami piersiowymi itp. W temperaturze wody 22°C larwy wylęgają się po 5-6 dniach. Mierzą wtedy około 3 mm. Po dalszych 4–6 dniach rozpoczynają żerowanie. Są troskliwie wodzone przez samca. Zwykle jednak po 7-10 dniach rozpływają się, a opieka rodzica ustaje.

 

Podstawą udanego rozrodu bassów w akwarium jest posiadanie odpowiednich tarlaków

Samca można także odłowić po tarle, a ikrę odessać ją do oddzielnego lęgnika. Najlepszym pierwszym pokarmem dla narybku jest tzw. „pył”, czyli larwy oczlików i wrotki oraz zakraplane na powierzchnię wody pierwotniaki. Po 5–7 dniach można rozpocząć żywienie larwami solowca i najdrobniejszym zooplanktonem (wioślarki i oczliki), a po 10 dniach – nicieniami „mikro”, dokładnie miażdżonymi na szkle i przepłukanymi rurecznikami itp.

 

 

Po tarle można odłowić zarówno samicę, jak i samca

Do wielkości centymetra narybek je bardzo łapczywie, co często kończy się zadławieniem i śmiercią. Dlatego też nie należy w żadnym wypadku go przekarmiać – powinno się podawać pokarm często, ale w niewielkich ilościach. Po ukończeniu przez młode miesiąca segregujemy je według wzrostu (możliwy kanibalizm) i przenosimy do obszerniejszych zbiorników, rozrzedzając jednocześnie obsadę.

 

Otwór gębowy jest u bassa lekko skierowany ku górze

O bassach słonecznych w oczku wodnym pisałem tu:
„Bass słoneczny w oczku wodnym”

 

 

Szczupieńczyk Dageta (Epiplatys dageti). Rozród

6

Dorastający samiec – tu niewidoczna jest jeszcze charakterystyczna, pomarańczowa plama na spodzie pyska

Ta pochodząca z wód Afryki Zachodniej (od Liberii do Ghany) ryba zwana jest w języku angielskim: Redchin panchax lub Firemouth killifish. Dorasta do 6 cm. Preferuje zbiorniki dobrze zarośnięte, z korzeniami i zatopionymi gałęziami oraz suchymi liśćmi. Ryba spokojna i towarzyska. Najlepiej czuje się w grupie kilku osobników z przewagą samic. Takson niesezonowy i fitofilny. Samiec jest nieco większy, ma jaskrawsze ubarwienie, ostro zakończoną i większą płetwę odbytową oraz pomarańczową plamę na dolnej stronie pyska.

 

11

Para tarlaków – samiec u góry

Najprostszą metodą rozmnażania jest spontaniczny rozród małej liczby tarlaków, które stale przebywają w gęsto zarośniętym akwarium jednogatunkowym. Sukcesywnie pojawiający pośród roślinności pływającej wylęg należy wyławiać i przenosić do zbiorników – odchowalni. Odradzam wychów młodych w towarzystwie rodziców, jako że będą one w mniejszym lub większym stopniu stale narażone na pożarcie.

 

5

Tarlisko musi obfitować w miękkolistną roślinność lub pompony z przędzy/włóczki syntetycznej

Odchowalnie wypełniamy odstaną, dobrze natlenioną (delikatne napowietrzanie) i filtrowaną wodą (zwykły filtr gąbkowy bez obudowy lub napędzany brzęczykiem). Ruch wody musi być jednak jak najmniejszy, aby nie męczył narybku, co może skutkować jego masowymi śnięciami. Wszelkie resztki organiczne codziennie usuwamy. Zapewniamy dostęp promieni słonecznych oraz oraz sporą ilość miękkolistnych roślin pływających. Do odchowalni dobrze jest też wpuścić kilka niedużych ślimaków, które będą zjadały resztki pokarmu, zapobiegając w ten sposób zepsuciu się wody.

 

87d3cadb7ab0a813med

U góry samica -jest także nieco mniejsza od samca i ma skromniejsze ubarwienie ciała

Znacznie wydajniejszą metodą jest zastosowanie higienicznego zbiornika tarliskowego o pojemności 30–60 l. Można zrezygnować z podłoża (pod spód dajemy czarny papier). Jako substratu dla ikry używamy gęstych kęp miękkolistnych roślin wodnych lub włóczki/przędzy syntetycznej (dobrze wymytej!), przymocowanej do kawałka korka, styropianu albo pustej plastikowej buteleczki po lekarstwach (tzw. mop). Zwykle wystarcza 50–100 włókien o długości 10-15 cm, czyli 1-2 mopy, na których zostanie złożona ikra.

 

2

Do tarła ryby najlepiej zestawiać parami lub w tripletach – samiec i 2 samice

Zbiornik tarliskowy ustawiamy w ocienionym miejscu lub oklejamy szarym lub zielonym papierem. Woda powinna być w miarę miękka (do 12°n), o pH około 6,5 i temperaturze 26–27°C, o głębokości do 20 cm. Co 1–2 dni podmieniamy 20–30% wody na świeżą, odstaną, aby pobudzić tarlaki do godów. Fitofilne szczupieńczyki wycieramy parami lub w grupach z przewagą samic, np. 1 × 2–3.

 

 

3

Rozród spontaniczny w gęsto zarośniętym akwarium jednogatunkowym to najprostszy sposób rozmnażania szczupieńczyków

Substrat, w zależności od kondycji ryb i ich chęci do odbywania tarła, wymieniamy na świeży codziennie (pracochłonne) lub co 2–4 dni. Ten z ikrą przenosimy do zacienionych naczyń inkubacyjnych – szalek (np. płytek Petriego), kuwet, plastikowych pojemników (np. po lodach) lub zwykłych głębszych talerzy, wypełnionych wodą z akwarium tarliskowego do wysokości 2–4 cm. Stosujemy delikatne, drobnoperliste napowietrzanie wody. Na bieżąco usuwamy ziarna zapleśniałe i obumarłe. Korzystne jest wcześniejsze dodanie do wody preparatu przeciwko pleśnieniu ikry.

 

7

W rozrodzie szczupieńczyka Dageta można stosować tzw. tarło krótkie lub długie

Innym wariantem powyższej metody jest odłowienie tarlaków po 1–2 tygodniach i odchowywanie narybku w zbiorniku tarliskowym (tzw. długie tarło). Po tarle poziom wody nieco obniżamy, a cały zbiornik zaciemniamy. Nieodzowny jest oczywiście delikatnie działający napowietrzacz. Samica może złożyć do 300 jaj, ale zwykle jest ich około setki. Okres inkubacji ikry wynosi zwykle około 10 dni.

 

 

10

Po prawej samiec z widoczną pomarańczową plamą na spodniej stronie pyska

Tarlaki można również łączyć na 1–2 dni, po czym ponownie  rozdzielać je na 5–6 dni (tzw. krótkie tarło). Taki system powoduje, że samice w ciągu krótkiego okresu czasu pozbywają się 70–80% zapasu dojrzałej ikry, która nie jest przez ryby niszczona. Tym sposobem otrzymuje się narybek w miarę wyrównany pod względem wzrostu. Dodatkowo odpada konieczność karmienia ryb, co w dużym stopniu zabezpiecza ikrę przed potencjalnym namnożeniem się na niej pierwotniaków, bakterii i grzybów.

 

12

Szczupieńczyki Dageta są spokojne i towarzyskie

Po tarle osobniki rodzicielskie wyławiamy, z substratu wybieramy jaja i wpuszczamy nowe tarlaki. Można również pozostawić ryby na tarlisku przez 4–5 dni, po czym odłowić je do innego zbiornika ze świeżym substratem, w którym pozostają przez 3 dni, a następnie przenieść do kolejnego na dalsze 3 dni itd. Jest to jednak metoda dość pracochłonna.

 

 

8

Generalnie metody rozmnażania szczupieńczyka Dageta dzielą się na mniej lub bardziej pracochłonne

Zawartość woreczka żółtkowego zarodki zużywają jeszcze w otoczce jajowej, dlatego wylęg żeruje zaraz po wylęgnięciu się. Jest jednak dość drobny i przez pierwsze 4-5 dni życia należy podawać mu (wielokrotnie w ciągu dnia) pierwotniaki oraz wrotki. Potem do diety włączamy najdrobniejsze larwy solowca oraz larwy oczlików. Żywienie nimi stosujemy przez 7–10 dni, po czym skarmiamy nicieniami „mikro” oraz markowymi karmami suchymi. Naprzemiennie z nimi można podawać mrożonki, np. moinę, oczlika itp.

 

 

 

 

Ampularia Pomacea diffusa. Chów

Odmiana żółta ampularii – jedna z najpopularniejszych

Te słodkowodne ślimaki należą do rodziny Ampullariidae i w języku angielskim znane są jako apple snails (P. diffusa zwany jest rozmaicie: spike-topped apple snail, Brazilian apple snail, golden mystery snail lub ivory snail). Ich pierwotną ojczyzną jest Ameryka Poł. (Amazonia) oraz wyspy Morza Karaibskiego. Zawleczono je także w inne rejony świata (np. Azja, USA, Nowa Zelandia), gdzie stały się uciążliwymi szkodnikami upraw rolnych (np. ryżu) i obcymi taksonami inwazyjnymi.

 

Mięsista noga może dochodzić do 10 cm

Muszla może mieć różną barwę (m.in. żółtą, białą, brązową w różnych odcieniach, zieloną, niebieskawo-fioletową, z ciemnymi prążkami i inne) tak samo, jak mięsista noga [od jasnożółtej (niekiedy wręcz białej), poprzez różne odcienie brązu i beżu do czarnej]. Istnieje także wiele krzyżówek międzyodmianowych o pośrednich kolorach. Muszla jest kształtu stożkowatego, o szpiczastym zakończeniu, ma 5-6 skrętów (kąt na jej szwie jest prosty) oraz osiąga szerokość do 5 i wysokość do ponad 6 cm.

 

Pomacea diffusa ma jedno skrzele, prymitywne niby płuco i rurkowaty syfon oddechowy

U Pomacea diffusa w jamie płaszczowej jest tylko jedno skrzele (ktenidium) oraz prymitywne niby płuco – miejsce gdzie błona wyściełająca jamę płaszczową jest silnie ukrwiona przez gęstą sieć naczyń krwionośnych. Ślimak ma także przy głowie syfon oddechowy w postaci cienkiej, giętkiej, rozciągliwej rurki, którą może wysuwać (nawet na ponad 10 cm) ponad powierzchnię wody celem zaczerpnięcia powietrza atmosferycznego.

 

Otwór muszli jest duży i owalny – tu widać także wieczko

Otwór gębowy zaopatrzony jest w tarnikowaty język, którym mięczak może wykonywać ruchy posuwisto-zwrotne i przez to zdrapywać np. glony. Otwór w muszli jest owalny i duży, zakrywany w razie potrzeby twardym wieczkiem (tzw. operculum). Szczelność zamknięcia może być polepszana poprzez wydzielany śluz. Ratuje to ślimaka z opresji w przypadku np. ataku drapieżnika lub w razie zaistnienia niekorzystnych do życia warunków środowiskowych (np. suszy).

 

Czułki są długie – mogą mierzyć nawet do 10 cm

Amplarie te są aktywne zwykle całodobowo i należą do zwierząt bardzo spokojnych – nie atakują ryb, krewetek, ani innych ślimaków. Same za to mogą paść ofiarą bardziej drapieżnych taksonów ryb (np. wielkopłetwów, bocji), które mogą uszkodzić ich długie, cienkie czułki (dochodzą do nawet 10 cm), nogę lub nawet pożreć gdy są młodziutkimi ślimaczkami. Ampularie dożywają w akwarium 2-4 lat.

 

 

Wyrośnięty osobnik z widoczną erozją muszli

Wyrośniętych egzemplarzy nie należy umieszczać w lęgniku ze świeżo wylęgłymi larwami ryb, np. skalara. Obserwowałem bowiem jak ślimak potrafi (zwłaszcza nocą) nakryć płaszczem nogi zbite w gromadę larwy, które następnie pożera. Młode zaś ampularie (średnica około 1 cm) są jak najbardziej pożądane w zbiorniku z żerującym narybkiem, w którym wyjadają resztki karmy i zapobiegają w ten sposób pogorszeniu się jakości wody.

 

Żerujący ślimak – zdrapuje glony z przedniej szyby zbiornika za pomocą tarnikowatego języka

W zbiorniku zespołowym mięczaki te skutecznie pełnią rolę służby sanitarnej. Co ciekawe odchody ampularii zawierają mnóstwo mikroorganizmów, które żyją w ich przewodzie pokarmowym. Dla młodziutkiego wylęgu mogą one stanowić znakomity pierwszy pokarm. Jednakże liczba ślimaków musiała by być naprawdę duża, aby wyżywić liczny zwykle narybek, a to z kolei stwarza niebezpieczeństwo szybkiego zepsucia się wody.

 

Szybka przemiana materii wymusza na akwaryście zwracanie uwagi na liczebność ślimaków w akwarium

Populację ampularii w akwarium bardzo łatwo jest utrzymywać w ryzach. Wystarczy bowiem na bieżąco usuwać świeżo złożone kokony z jajami, aby nie dopuścić do niepohamowanego rozrodu mięczaków. Mają one bowiem szybką przemianę materii i wydalają dużo odchodów, stąd ich liczba w akwarium musi być ograniczona. Hobbysta powinien tu wykazywać wzmożoną czujność i nigdy nie dopuszczać do nadmiernego zwiększenia liczebności ślimaków w akwarium.

 

Z prawej widoczny jest syfon oddechowy w początkowej fazie jego wynicowywania ku powierzchni wody

Pomacea diffusa jest detrytusożercą i zjada martwe szczątki roślin i zwierząt, a także glony, odchody ryb (zwłaszcza nie do końca strawione), wszelką sztuczną karmę dla ryb (zwłaszcza na bazie spiruliny) lub krewetek, a także gotowane (groszek, marchew, brukselka itp.) lub świeże (sałata, mniszek lekarski, szpinak itp.), ale zawsze dobrze umyte warzywa. Ślimak ten jest bardzo żarłoczny i potrafi pobierać pokarm z powierzchni wody – noga formuje się wówczas na kształt komina, bądź lejka.

 

 

Ampularia P. diffusa nie zjada żywych roślin, ale …

P. diffusa nie zjada żywych roślin, o ile nie są one w jakiś sposób osłabione, np. zaatakowane przez chorobę lub permanentnie doskwiera im brak jakiegoś makro- lub mikroelementu (odbarwienia, nekroza, itp.). Wówczas ślimaki mogą zacząć ochoczo konsumować chorobowo zmienione części, co niekiedy powoduje łamanie zdrowych łodyg, odpadanie liści i w konsekwencji jeszcze bardziej osłabia roślinę. Ponadto duże, wyrośnięte osobniki nie są pożądane w akwarium z delikatnymi z natury gatunkami roślin, które mogą po prostu połamać.

 

Osobnik z widoczną erozją muszli – może być to wynik zbyt miękkiej wody lub wieku

Parę dorosłych ślimaków można utrzymywać w minimalnym litrażu 20 l, przy czym poziom wody może być niski – np. do 10 cm. Preferowane jest przytłumione światło, piaszczyste podłoże (ampularie czasem się w nim zakopują) i wiele kryjówek w postaci korzeni (jeden, góra dwa), kamieni i roślinności. Przy zbyt intensywnym świetle (zwłaszcza bezpośrednim, słonecznym) muszle ślimaka mogą porastać glonami, co dla zwierzęcia nie jest szkodliwe, ale znacznie umniejsza jego walory dekoracyjne.

 

Ampularie lubią wodę twardą i zasadową, a przy tym dobrze filtrowaną i regularnie podmienianą

Woda powinna być średnio twarda do twardej (15-20°n), o odczynie obojętnym do zasadowego (pH 7-8,5) i temperaturze 21-24°C (optymalnie), dobrze filtrowana oraz raz w tygodniu podmieniana na świeżą (do 20%). Na dolewkę bierzemy zawsze partie dobrze odstane przez minimum dobę, co gwarantuje uwolnienie od ewentualnego chloru i innych substancji mogących aktualnie znajdować się w wodociągu (np. związków miedzi). Podmiany wody należy zawsze łączyć z oczyszczaniem dna z wszelkich zalegających na nim resztek organicznych.

 

Dla porównania – nasz rodzimy ślimak winniczek

Zbyt miękka (a przy tym często mniej lub bardziej kwaśna) powoduje problemy ze skorupą, która ulega w niej rozmiękczeniu, maceracji i erozji – tworzą się ubytki. Permanentne utrzymywanie mięczaków w temperaturze wody powyżej 26°C znacznie skraca im życie. Z kolei w ciepłocie około 20°C stają się one o wiele mniej aktywne, ale za to żyją dłużej. W temperaturze poniżej 18°C aktywność ślimaków drastycznie spada, by przy poniżej 16ºC spowodować ich wejście w stan anabiozy, czyli krańcowego obniżenia aktywności życiowej organizmu. Akwarium musi być dobrze przykryte, w przeciwnym bowiem razie ampularie mogą z niego wyjść (bez wody są zdolne przeżyć kilka dni, ale zależy to od warunków zewnętrznych).

 

Pielęgnica Meeka (Thorichthys Meeki). Rozród

Samiec z odchylonymi pokrywami skrzelowymi i fałdami podgardla – widać ich piękną, intensywnie czerwoną barwę

Dymorfizm płciowy jest dobrze widoczny u osobników dorosłych. Samiec jest większy i intensywniej ubarwiony. Ma ponadto bardziej wydłużone i ostro zakończone płetwy grzbietową i odbytową (jednak wiele samic nie ma bynajmniej łagodnych czy tępych zakończeń, choć płetwy te są u nich znacznie krótsze). Dolna, przednia część ciała jest u samca znacznie intensywniej zabarwiona i rozleglejsza. Rzadko, ale bywają samice  niewiele ustępujące pod tym względem niektórym samcom oraz takie, u których czerwień jest ledwie widoczna (często).

 

 

Wyjątkowo ładnie wybarwiona samica

Najlepiej gdy przyszłe osobniki rodzicielskie połączą się w sposób spontaniczny, spośród gromadki niespokrewnionych ze sobą młodych ryb. Tak złączone pary są bowiem najzgodniejsze i najtroskliwsze wobec potomstwa. Owszem, niekiedy tarlaki złączone przez hodowcę od razu utworzą zgraną parę, ale najczęstszy scenariusz jest taki, że samiec przejawia agresję wobec partnerki, a ta, obolała, ratuje się ucieczkami. Ryby niedobrane mogą przez wiele miesięcy nie rozmnażać się.

 

Sympatyzująca ze sobą para

Celem rozmnożenia parę, która ze sobą sympatyzuje należy odłowić do oddzielnego zbiornika o poj., co najmniej 120 l. Dno wykładamy 3-4 cm warstwą drobnego podłoża, które dobrze jest wcześniej wyparzyć. Kilka płaskich kamieni na dnie lub ustawiona po kątem około 40º dachówka wystarczają jako miejsce do składania ikry. Zapewniamy także kryjówki (np. przewróconą na bok glinianą doniczkę). Powierzchnia wody może być przysłonięta przez roślinność pływającą.

 

Tarlaki obrały miejsce na gniazdo

Woda powinna być odstana i  dobrze napowietrzona – wystarcza tu wewnętrzny filtr gąbkowy. Choć „meeki” odbywają tarło praktycznie w każdej wodzie (oczywiście poza wartościami skrajnymi), to jej optymalne parametry są: twardość ogólna poniżej 10ºn, odczyn (pH 6,5-7,5) i temperatura 26-27ºC. Tarlaki (a szczególnie samiec) przybierają intensywne barwy. Mleczak stroszy płetwy, wygina wahadłowo ciało i odchyla pokrywy skrzelowe, co jeszcze bardziej eksponuje czerwień tej części jego ciała.

 

Czyszczenie kamienia, na którym zostanie złożona ikra

Po wyborze miejsca na gniazdo obie ryby pieczołowicie je czyszczą („szlifują”). Zwykle jest nim płaski kamień, ale bywa, że ikra składana jest na szybie, korzeniu lub nawet, choć rzadko, na szerokim liściu rośliny. Jeśli do tarła nie dochodzi przez 2-3 dzień, to tarlaki karmimy skąpo jedynie pokarmami naturalnymi, np. larwami wodzienia. Tarło prowokuje większa niż zwykle (30% i powyżej) podmiana wody (niekoniecznie na miękką, ale ja stosuję zawsze wodę z filtra RO) i chłodniejszą o 2-3°C.

 

Ikra „meek” w dobę po złożeniu

Czasami tarło prowokuje  wpuszczenie do zbiornika tzw. target fish, czyli 1-2 osobników obcego gatunku. Takim swoistym „chłopcem do bicia” może być np. kiryśnik lub zbrojnik. Jego obecność ma zachęcić parę do tarła (niektóre tarlaki muszą stale „coś” odganiać, aby wejść w nastrój do tarła) lub zniwelować  ewentualne kłótnie między rodzicami o opiekę nad potomstwem. Trzeba pamiętać, aby po złożeniu ikry szybko odłowić „target fish”.

 

Para hodowlana w czasie tarła – samica (poniżej) składa jaja na uprzednio oczyszczonym płaskim kamieniu

W czasie składania jaj można zaobserwować pokładełka tarlaków – większe i grubsze u samicy oraz cieńsze i bardziej szpiczaste u samca. Jaja są lekko żółtawe i lepkie. Samica składa je w kolistych rzędach w liczbie od stu kilkudziesięciu do ponad 400 sztuk. Ikrą opiekuje się głównie samica (wachluje płetwami piersiowymi, wybiera ziarna niezapłodnione, pleśniejące i strzeże gniazda przed intruzami). Samiec może jej w tym mniej lub bardziej pomagać, ale jego głównym zadaniem jest patrolowanie terytorium lęgowego.

 

Larwy przeniesione do zagłębienia w podłożu

Larwy wylęgają się po 2,5-3 dniach. Rodzice zwykle od razu przenoszą je do wykopanego uprzednio dołka w podłożu (bywa, że jest ich kilka i ryby raz za razem przenoszą do nich potomstwo). Przez kolejne 4-5 dni larwy zużywają zawartości pęcherzyków żółtkowych. Znakomitą karmą dla narybku jest tzw. pył, czyli larwy oczlików, wrotki i pierwotniaki, ale najczęściej narybek karmiony jest dedykowanymi pokarmami suchymi (np. Hikari First Bites) lub mrożonkami (moina, wrotka itp.).

 

Samiec patrolujący rewir lęgowy

Od 3. dnia można podawać larwy solowca lub nicienie „mikro”. Od 10. zaś przesiane, najmniejsze rozwielitki i oczliki oraz miażdżone na szkle i posiekane rureczniki. Także dedykowane pokarmy sztuczne mogą być stosowane, jako że młode są żarłoczne i mało wybredne. Podczas ich ich odchowu woda powinna być filtrowana i podmieniana 2-3 razy w tygodniu do około 50% objętości. Miesięczny narybek powinien mierzyć około 1 cm. Opieka rodziców może trwać przez wiele tygodni, ale zwykle oddziela się ich po 2-3 tygodniach.

 

Samica musi mieć zapewniony czas na odpoczynek po każdym tarle

Rozród „meek” nie zawsze się udaje. Bywa, że jedno z rodziców (zwykle) zjada jaja (rzadziej) lub larwy (częściej). Czasami dochodzi też do kłótni między tarlakami o opiekę nad narybkiem, co niekiedy ma dramatyczny przebieg i finał (wówczas lepiej jest odłowić samca). W momencie fiaska (np. cała ikra spleśniała) samica musi mieć co najmniej dwa tygodnie na odpoczynek. Inaczej samiec będzie mocno ją molestował i okazywał agresję. Może to doprowadzić do poturbowania lub nawet śmierci samicy.

 

Samiec w pozie odstraszającej, a samica wachluje płetwami piersiowymi nad ikrą

Sztuczny odchów młodych jest u „meek” jak najbardziej możliwy. Substrat z ikrą można wówczas przenieść do około 20 l lęgnika z identyczną wodą, stabilną temperaturą i napowietrzaniem. Jednak nie ma to jak odchów zbliżony do naturalnego, czyli z udziałem rodziców. Możliwość bowiem poczynienia ciekawych obserwacji oraz frajda ze zrobionych zdjęć lub nakręconych filmików jest tu bezcenna.

 

Samica z narybkiem

O chowie pielęgnicy Meeka pisałem tu:

„Pielęgnica Meeka. Chów”

Lilianki A.D. 2017

Piękna różowa samica odmiany rubino

Lilianka zwana także łąkówką liliową (Neopsephotus bourkii) jest cichą, spokojną, towarzyską i małą papugą australijską. Już kiedyś pisałem o tym gatunku na blogu, więc osoby zainteresowane proszę o kliknięcie na linki zamieszczone na końcu niniejszego wpisu. W tym roku (sezon 2017) lęgi lilianek zarówno u mnie, jak i u kolegów to jedno pasmo porażek. Niestety tak czasem bywa, a przyczyn niepowodzeń w rozrodzie jest zazwyczaj wiele. Każdy hodowca oczywiście stara się je eliminować, ale nie zawsze to się udaje …

 

Samiec odmiany standard

Moja obecna para lilianek odbyła w sezonie 2016 dwa udane lęgi, ale u kolegi (w sumie para wyprowadziła mu 7 dorodnych młodych). U mnie ptaki  jednak zawiodły na całej linii. Przystąpiły wprawdzie do lęgów i to nawet dwukrotnie, ale za każdym razem samica zniosła tylko 2 jaja. Były one co prawda zapłodnione, ale nie wylęgły się z nich pisklęta. Trudno dociec co było tego przyczyną. Być może coś straszyło samicę w nocy (lęgi odbywały się w dużej, obudowanej klatce ustawionej na wolnym powietrzu).

 

Odmiany barwne lilianek są dziś bardzo atrakcyjne

Prawdą natomiast jest fakt i pamiętać o tym powinien każdy hodowca, że zgrana para lęgowa (obojętnie jakiego gatunku ptaka) po przeniesieniu w inne miejsce może zachowywać się zgoła odmiennie i marnować lęgi. Niestety nie ma tu żadnej gwarancji na to, że ptaki takie będą także i u nas niezawodnie dalej wyprowadzały potomstwo. Sukces w ich rozrodzie zależy bowiem od wielu czynników, w tym zapewne od stresu jaki zwierzęta niewątpliwie przeżywają na skutek zmiany miejsca. Wielu hodowców mówi wtedy kolokwialnie, że ptaki muszą swoje odsiedzieć i nic na to zaradzić nie można …

 

Para lęgowa lilianek (samica na budce) – nie ma gwarancji, że w nowym miejscu ptaki będą się tak samo dobrze legły jak u poprzedniego właściciela

U innego z kolei kolegi samica od jego pary po zniesieniu drugiego jajka „zapadła” na nogi (obniżony poziom wapnia we krwi po zniesieniu jaja) i oczywiście cały lęg był nieudany. U drugiej znów pary samica siedziała twardo na jajach, które jednak były wszystkie niezapłodnione. I tak dwukrotnie. Tymczasem lato zleciało i nijakiego potomstwa kolega także się nie dochował. Nawet zmiany diety oraz partnerów lęgowych nie dały pożądanych rezultatów. Zwykle bowiem pełne zgranie ptaków także zabiera jakiś czas i bywa, że przystępują one do lęgu dopiero w kolejnym sezonie.

 

Lilianki lubią ciepło, ale w dobrze osłoniętej wolierze zewn. dają sobie doskonale radę

Trzeba też przyznać, że lilianki są dość wrażliwe na dłuższe spadki temperatury powietrza i słotę. Kolega w ostatniej chwili zabrał swoje ptaki do domu, gdy po jednej z nocy (koniec sierpnia) siedziały już skrzywione na dnie woliery (w pomieszczeniu ptaki odżyły). Pamiętajmy zatem, iż co prawda lilianki są odporniejsze od łąkówek (turkusowej, wspaniałej), ale tylko trochę. Woliera zewnętrzna dla nich musi być zatem dobrze osłonięta, jasna, z dostępem promieni słonecznych.

 

Lilianki to ptaki dość płochliwe

O chowie lilianek pisałem tu:

„Lilianka. Chów”

 

O rozmnażaniu zaś tu:
„Lilianka. Rozród”

 

Akara z Maroni (Cleithracara maronii). Chów

Osobniki młodociane powinny być utrzymywane w grupach

Ta dostojna i majestatyczna ryba, zwana jest także akarą marońską. Należy do rodz. pielęgnicowatych (Cichlidae) i w naturze zasiedla czarne wody obydwu Gujan, Surinamu, Trynidadu i Wenezueli (delta Orinoko) w Ameryce Południowej. Choć ich barwy są stonowane, oscylujące wokół różnych odcieni brązu, to jednak urok ryb jest niezaprzeczalny. Oczywiście w odpowiednich warunkach środowiskowych.

 

 

Akary z Maroni nie kopią w podłożu i nie niszczą roślin

Po bokach ciała, w górnej części tułowia znajduje się czarna plama przypominająca nieco … dziurkę od klucza, od której wzięła się angielska nazwa gatunku – Keyhole cichlid. Charakterystyczna jest także ciemna, pionowa pręga biegnąca łukowato przez głowę, w tym oko. Inne ciemne rysunki na ciele mogą być widoczne lub nie w zależności od aktualnego stanu emocjonalnego osobnika. Całe ciało, a zwłaszcza płetwy mogą mienić się na żółto, a te ostatnie także na niebiesko (szczególnie ich krawędzie).

 

Samiec – widać wydłużone końce płetw grzbietowej i odbytowej

Cechy charakterystyczne „maronek” to przede wszystkim bardzo łagodny charakter i duża towarzyskość, ale też niestety wzmożona płochliwość. Im zbiornik jest gorzej urządzony (chodzi głównie o brak kryjówek, roślinności itp.), tym bojaźliwość ryb wzrasta. Przestraszone potrafią w panice uszkodzić sobie ciało (zwykle odpada kilka łusek) lub rozerwać płetwy, bądź nawet wyskoczyć z akwarium, o ile nie jest właściwie przykryte. Wówczas ryby bledną. Z kolei nocą ich ciała ciemnieją i pojawia się na nich „panterkowaty” wzór. Odłowienie dorosłego osobnika jest często wyzwaniem, gdyż w stresie płynie on gwałtownie i na oślep, robiąc przy tym błyskawiczne zwody.

 

„Maronki” to ryby płochliwe, stąd odpowiednie towarzystwo i dużo kryjówek w akwarium są bardzo ważne

Co więcej, omawiane ryby nie kopią zwykle w podłożu i nie niszczą roślin, stąd możemy wraz z nimi uprawiać wiele gatunków, w tym delikatniejsze, miękkolistne. Osobniki młodociane do czasu osiągnięcia dojrzałości płciowej prowadzą stadny tryb życia. Dlatego też należy w tym okresie utrzymywać je grupach złożonych z 5-7 osobników. W przeciwnym razie ryby będą czuły się źle, a ich rozwój nie będzie prawidłowy.

 

 

 

Samica jest mniejsza i ma krótsze płetwy

Najlepszym towarzystwem dla akar są spokojne, stadne ryby kąsaczowate, zbrojniki, kirysy, drobnoustki itp. Często widywałem je także w towarzystwie skalarów, a nawet paletek. Dodatkowe gatunki ryb w akwarium zmniejszają płochliwość akar. Dla 5-6 osobników potrzebny jest zbiornik o pojemności co najmniej 200 l, niemniej dobraną parę można utrzymywać w około 120 l akwarium.

 

 

Dobre samopoczucie akar w danym zbiorniku widać już na pierwszy rzut oka

Wystrój zbiornika to przede wszystkim elementy organiczne w postaci korzeni (idealnie, jeśli obrośnięte roślinami, np. mikrozorium), kawałków drewna, zatopionych gałęzi, bukowych lub dębowych liści, szyszek olszy itp. Woda powinna obfitować w garbniki i mieć lekko herbaciany kolor. Jako uzupełnienie wystroju można włożyć kilka kamieni i/lub łupin kokosu. Jako zaś podłoża używamy drobnego żwirku o ciemnym odcieniu lub grubszego piasku. Wówczas dobrostan akar zostanie zachowany na optymalnym poziomie.

 

Akary z Maroni preferują wodę miękką i lekko kwaśną, ale doskonale przystosowują się do praktycznie każdych warunków, poza oczywiście skrajnymi

Także parametry fizyko-chemiczne wody mają podstawowe znaczenie dla zdrowia i dobrego samopoczucia omawianych ryb. Optymalna jej twardość to 10-13°n (ale akary można łatwo przyzwyczaić do znacznie twardszej wody, np. 20ºn), odczyn kwaśny do lekko kwaśnego (pH 5,5 – 6,5) (lecz akary bez problemu znoszą wodę i delikatnie zasadową – lekko ponad pH 7,5) i temperatura rzędu 23-26ºC. Woda powinna znajdować się w bardzo lekkim, subtelnym ruchu i być zawsze dobrze natleniona (ryby wrażliwe na niedobór tlenu) oraz regularnie, najlepiej raz w tygodniu podmieniana w ilości około 15%.

 

W akwarium trzeba przede wszystkim dbać o dobrą jakość wody, stąd dojrzały filtr jest nieodzowny

Zabieg ten najlepiej jest połączyć ze starannym czyszczeniem dna zbiornika, gdyż wszelkie zalegające w nim resztki organiczne znacząco pogarszają jakość wody.  Należy zawsze dbać o to by poziom związków azotu znajdował się na jak najniższym poziomie, stąd konieczny jest wydajny i dojrzały biologicznie filtr. W zbiornikach zaniedbanych, o niewydolnej filtracji i wysokim poziomie azotanów w wodzie „maronki” zwykle krótko cieszą się dobrym zdrowiem, szybko zapadają na choroby i wkrótce giną (zwłaszcza młode, rosnące osobniki).

 

Samiec – w oczy rzuca się niebieskawy odcień płetw grzbietowej i odbytowej

Rośliny najlepiej jest sadzić w zwartych kępach, dających osłonę i tworzących naturalne kryjówki. Nie zapominajmy także o przykryciu części lustra wody gatunkami pływającymi. Tłumią one zbyt silne oświetlenie, co polepsza dobrostan akar i uwydatnia ich kolorystykę.

 

 

 

Akary z Maroni to ryby wszystkożerne

Akara z Maroni to ryba z natury wszystkożerna, stąd ich dieta musi być jak najbardziej różnorodna. W jej menu mogą znaleźć się zarówno wszelkie pokarmy żywe, jak i mrożone oraz suche. Dobrze jest także zapewnić dodatek pokarmu roślinnego, np. na bazie  spiruliny.

 

Notropis chrosomus w obiektywie autora

Para „notropisów” – samica u góry

W kolejnym wpisie postanowiłem zamieścić serię zdjęć mojej najpiękniejszej pary „notropisów”, która od wiosny 2016 r. żyje (wraz z innymi współplemieńcami, płazami i ich larwami) w jednym z ogrodowych oczek wodnych. Ryby bez problemu przezimowały i przez wiosnę i lato cieszą oczy swymi urzekającymi kolorami. Dochodzi także do tarła. Poniższe fotki robiłem w małym akwarium, do którego na czas sesji ryby zostały przeniesione.

 

Para Notropis chrosomus – feeria barw (samiec u dołu)

O chowie Notropis chrosomus pisałem tu:
„Notropis chrosomus. Chów”

 

O rozmnażaniu zaś tu:
„Notropis chrosomus. Rozród”
i tu: „Notropis chrosomus. Rozród2”

Samiec z przodu

Samica – poniżej – jest znacznie skromniej ubarwiona

„Notropisy” dobrze czują się wśród roślinności

Samiec w pełnej krasie

Soczysta zieleń uwypukla barwy ryb

Samiec spektakularnie adoruje samicę

Zatopione gałęzie nadają wystrojowi zbiornika szczególnego smaku

Tarło u „notropisów” przebiega żywiołowo

Samiec przywierający bokiem do samicy

Tak wybarwionych ryb nie zobaczymy w przegrzanych, sklepowych akwariach

Jako substrat dla ikry konieczne są otoczaki

Tu para (samiec z lewej) przy miejscu składania ikry

Na tarlisku – samica z przodu

W czasie tarła gonitwy nie mają końca

Samiec (z lewej) jest niezmordowany w adorowaniu samicy

Ikra wpada między kamienie, ale chętnie jest przez tarlaki zjadana

Para w zbiorniku tarliskowym

Samiec (powyżej) potrafi być napastliwy i męczący

Samiec – barwy powalają swym pięknem

Po tarle tarlaki szybko odławiamy

„Notropisy” to ryby bardzo wdzięczne, łagodne i towarzyskie

Rozela białolica i królewska. Rozród

Para rozel królewskich – samiec z przodu

W mijającym właśnie sezonie lęgowym 2017 odchowy potomstwa u popularnych gatunków rozel – białolicej i królewskiej wypadły całkiem korzystnie (w przeciwieństwie do egzotycznej „drobnicy”, gdzie lęgi w wielu wypadkach były nieudane). Dlatego też wielu znajomych hobbystów uważa go za udany, choć i tu nie obyło się bez problemów (np. składanie niezapłodnionych jaj lub przypadki marnowania lęgów o czym poniżej).

 

 

Rozele królewskie – szeki (z prawej osobnik młody)

Mając powyższe na uwadze postanowiłem napisać kilka zdań, będących moimi spostrzeżeniami hodowlanymi w temacie rozrodu  w/w gatunków ptaków. Mam nadzieję, że okażą się one pomocne w zrozumieniu pewnych występujących tu kwestii. Wówczas, być może, lęgi staną się bardziej udane, a nasze zadowolenie z pięknego hobby wzrośnie  nieporównywalnie. Nic bowiem nie cieszy hodowcy tak, jak zdrowy i dorodny przychówek 🙂

 

Para rozeli adelajdzkich – samica po lewej

Mój kolega posiadał parę pięknych rozel pomarańczowych (Platycercus adelaidae), zwanych też adelajdzkimi [obecnie uważa się je za hybrydę (mieszańca) powstałego ze skrzyżowania rozeli królewkiej (P. elegans) i rozeli słomkowej, czyli żółtej (P. flaveolus) – w naturze znane są mieszańce pochodzące z krzyżówek pomiędzy tymi trzema gatunkami]. Niestety samica z niewiadomych przyczyn nagle padła wczesną wiosną po trzech latach pielęgnacji 🙁

 

 

Pisklęta rozeli białolicej w wieku około tygodnia

Dla osamotnionego samca hodowca dokupił wkrótce dorosłą samicę, ale rozeli królewskiej (P. elegans), gdyż akurat innej nie było. Ptaki niemal od razu przypadły sobie do gustu. Gdy tylko zawiesił budkę samica natychmiast w niej zniknęła (wyszła z niej na chwilę dopiero, gdy młode miały około dwóch tygodni). Odchowały się wówczas trzy dorodne młode. Lecz to nie koniec sukcesu, bowiem ptaki, niejako z marszu, zagniazdowały ponownie i wyprowadziły dwa młode.

 

Samiec rozeli adelajdzkiej (z prawej) wraz z trzema młodymi

A zatem pogratulowania godny duży sukces hodowlany, bo często rozele gniazdują tylko raz w roku. Inny problem to fakt, że nierzadko młode z drugiego lęgu są znacznie słabsze kondycyjnie, czasem obdarzone wadami rozwojowymi (np. wykrzywione kończyny, niemożność latania) i bywa, że wkrótce padają. Ponadto samica z reguły jest tak wymęczona lęgami, że aż serce się kraje, gdy się na nią patrzy (stąd niektórzy hodowcy pozwalają swoim ptakom tylko na jeden lęg w roku).

 

 

Pisklęta rozeli białolicej w wieku około dwóch tygodni

U drugiego z kolei znajomka zagniazdowała młoda para rozeli królewskich, lecz wszystkie z sześciu złożonych jaj były niezapłodnione. To częsty problem u wielu gatunków ptaków, którego przyczyny są złożone i nie łatwo jest je jednoznacznie wskazać. Inna za to para, tym razem rozeli białolicych, odchowała z sukcesem dwa młode, których rozwój w odstępach tygodniowych przedstawiam niniejszym na załączonych zdjęciach.

 

 

Młode rozeli białolicej w wieku około trzech tygodni

Moim zdaniem, najważniejsze w łączeniu par rozel jest umożliwienie ptakom swobodnego wyboru partnera lęgowego. Pary zestawiane przez hodowcę często marnują lęgi, choć i tu zdarzają się oczywiście zgodne i zgrane pary. Przyczynami niepowodzeń w lęgach, oprócz składania niezapłodnionych jaj, są także: zjadanie jaj lub wyrzucanie ich z budki, złe wysiadywanie jaj lub skąpe karmienie młodych, bądź porzucenie ich, wyskubywanie młodym piór i inne.

 

Para rozeli białolicych – samiec z przodu

Dużym problemem jest także znaczna płochliwość rozel, które najlepiej jest hodować w przestronnych wolierach ogrodowych, gdzie każda para ma swój oddzielny boks (oddzielone od siebie podwójną siatką, co zapobiega wzajemnemu ranieniu się). O klatkach, nawet dużych lepiej zapomnieć, chyba że mamy do czynienia z dobrze sprawdzoną już parą.

 

 

 

Samiec rozeli białolicej w ubarwieniu nominatywnym

Ponadto w grę wchodzi pewna nieprzewidywalność ptaków. Jeden znajomy hodowca chciał zaobrączkować pisklęta i uczynił to oczywiście bez problemu. Jednakże samica porzuciła młode, do budki już nie weszła i konieczny był ręczny odchów potomstwa. Podobnie zachowała się para po tym, jak hodowca ten uchylił dach budki, aby sprawdzić czy coś się już wylęgło. Nasze nerwy z powodu takich ekstremalnych zachowań ptaków są wtedy napięte do granic …

 

Para rozeli królewskich – samiec z przodu

A zatem hodując rozele trzeba być przygotowanym na szereg nieprzewidzianych zdarzeń. Rozczarowania nie są tu rzadkie i lepiej zawczasu się na nie przygotować. Rozele bowiem to kapryśne ptaki. Czasami para dobrze gniazduje i wyprowadza młode jednego roku, aby w kolejnym zupełnie dać plamę. To samo z miejscem gniazdowania – u jednego hodowcy te same ptaki będą miały owocne lęgi, a u drugiego miesiącami nie zajrzą do budki …

 

Para rozeli białolicych – samica po prawej

O chowie i rozmnażaniu rozeli białolicych pisałem tu:
„Rozela białolica”

O rozeli adelajdzkiej zaś tu:
„Rozela adelajdzka”

Traszka zwyczajna. Przeobrażenie 2017

Zaawansowana w rozwoju larwa traszki zwyczajnej – widoczne kończyny, skrzela zewnętrzne i podłużna płetwa ogonowa

W moim oczku – płazarium na działce larwy traszek zwyczajnych (Lissotriton vulgaris) są już niemal przeobrażone. Jeszcze kilka dni i szczątkowe skrzela zewnętrzne zupełnie ulegną zanikowi na rzecz rozwijających się coraz bardziej płuc. Wówczas kolejne młode pokolenie opuści wkrótce wodę, zaczynając niełatwe i pełne niebezpieczeństw życie na lądzie. Płazy te są bowiem praktycznie bezbronne, a jedynym ich sposobem na przetrwanie jest  skryty tryb życia.

 

Te larwy traszek zwyczajnych wkrótce opuszczą środowisko wodne i zaczną życie na lądzie

Niestety tylko nieliczne z nich dożyją wieku dorosłego. Ogromna większość padnie łupem wszelkich drapieżników. Jeśli mamy to szczęście, że w naszym oczku wodnym żyją traszki, należy zawczasu zadbać o odpowiednie dla nich kryjówki w bezpośrednim jego sąsiedztwie. Są to przede wszystkim liczne konary, korzenie, kawałki drewna, sterty liści i gałęzi oraz większe kawałki kory, kamienie itp. U mnie wkopane w ziemię są ponadto kastry z roślinnością błotno-bagienną (tzw. bagienka).

 

Larwy traszek zwyczajnych w towarzystwie młodziutkiej żaby trawnej, z którą dzielą oczko wodne

Dopiero na trzeci rok młode osobniki uzyskują dojrzałość płciową i wiosną rozpoczynają wędrówkę do zbiornika wodnego, celem zdeponowania w nim gamet. Połowa lata to również okres, kiedy dorosłe osobniki kończą gody i także wychodzą na ląd. Dalsze ich życie, podobnie jak i przeobrażonego potomstwa, jest skryte, dość tajemnicze i trudne do obserwacji w naturze. Płazy przebywają bowiem w rozmaitych zakamarkach i kryjówkach, zawsze tam gdzie jest wilgotno i dociera mało lub wcale światła słonecznego.

 

 

Zwykle w sierpniu i wrześniu pojedyncze dorosłe traszki można spotkać niedaleko oczka, zwłaszcza w nocy, gdy wychodzą z kryjówek na żer lub wędrują korzystając z osłony ciemności. Można się na nie natknąć także za dnia, unosząc nieopatrznie kawałki kory, korzenie, kłody drewna, itp. To doprawdy niezwykłe zwierzęta, które każdy z nas powinien zawsze i wszelkimi sposobami chronić.

 

Młoda, przeobrażona traszka zwyczajna opuszczająca środowisko wodne

O traszkach pisałem już na blogu wielokrotnie. Pod poniższymi linkami można zobaczyć młode wychodzące na ląd po przeobrażeniu, miejsca ich żerowania i zimowania oraz przeczytać o biologii gatunku. Nade wszystko jednak warte zwrócenia uwagi są zdjęcia tych pięknych płazów. Ich wykonanie było możliwe dzięki specjalistom z dziedziny ochrony środowiska. W Polsce od 2014 r. traszka zwyczajna podlega ochronie prawnej częściowej.

 

Oczko – płazarium na działce autora. Obok traszek zwyczajnych bardzo licznie gody odbywają tu żaby trawne

Oto wcześniejsze moje wpisy o krajowych gatunkach traszek:

O traszkach zwyczajnych:

„Traszka.1”

„Traszka.2”

O płazach w oczku wodnym: „Płazy”

O traszkowym raju utraconym: „Traszkowy raj”

Sumatrzak Parosphromenus sp. „Sentang”

6

Ryba spokojna, łagodna, delikatna i płochliwa

Ten rzadko utrzymywany w akwariach polskich hodowców gatunek sumatrzaka zwany jest po angielsku Green Speckled Licorice Gourami. Należy do rodziny guramiowatych (Osphronemidae). Dorasta tylko do 3,5 cm. W naturze zasiedla głównie ciek wodny Sungai Sentang w Południowej Sumatrze (tzw. czarne wody). Ryba ta absolutnie nie nadaje się do zbiornika towarzyskiego z pospolitymi gatunkami ryb akwariowych. Jest na to za delikatna i ustępuje im w rywalizacji o pokarm, ostoję itp.

 

1

Gęsto zarośnięty zbiornik to podstawa dobrego dobrostanu sumatrzaków

Ryba ta preferuje akwaria gęsto zarośnięte roślinnością, z mnóstwem korzeni, kawałków drewna, zatopionych i wyleżałych w wodzie gałązek oraz liści (dębowe, bukowe), kilka szyszek olszy. Dla pary zbiornik może mieć pojemność około 20 l. Jako podłoża używamy drobnego żwirku. Nieodzowne są kryjówki w postaci kilkucentymetrowej długości rurek (średnica do 2 cm), małych, glinianych doniczek (położonych na boku lub wyszczerbionych), kamiennych grot itp.

 

2

Dające cień rośliny pływające są bardzo polecane w zbiorniku z sumatrzakami – tu samica

Sumatrzaki z Sentang lubią światło przytłumione, które zapewniają im rośliny pływające, np. pistia rozetkowa, paprocie, limnobium gąbczaste i inne. Wskazany jest wolno pracujący, niewielki wewnętrzny filtr gąbkowy. Woda powinna być dość miękka (do 13º n), lekko kwaśna (pH 6-6,5), o temperaturze 22-25ºC, raz w tyg. podmieniana w niewielkiej ilości – do ok. 10%. Ze swej strony dodam, że moje ryby przebywają okrągły rok w zbiorniku nieogrzewanym i spadki ciepłoty wody do 17-18ºC zupełnie im nie szkodzą, podobnie jak niska kwasowość wody rzędu pH 5.

 

5

Akwarium powinno być dobrze zarośnięte roślinami i mieć sporo korzeni

Zbiornik powinien odwzorowywać naturalne bagnisko. Dlatego też ryby te można z powodzeniem chować w zarośniętych paludariach z poziomem wody 8-10 cm. Sumatrzaków nie należy jedynie wpuszczać do zbiornika z niedojrzałą, świeżą wodą, co może skończyć się dla nich przejściowym niedomaganiem, chorobą lub nawet śmiercią. Co i raz ryby muszą zaczerpnąć powietrze atmosferyczne, jednak w porównaniu z pospolitymi gatunkami z rodziny guramiowatych robią to znacznie rzadziej.

 

4

Młody, wybarwiający się samczyk

Parosphromenus sp. „Sentang” to ryba łagodna i spokojna, stąd można ją utrzymywać z innymi małymi i równie przyjaznymi gatunkami, odpowiednimi do nanoakwariów. Jak na drapieżnika przystało ryby te zjadają wszelkie drobne bezkręgowce wodne. Warunkiem jest jednak to, aby mieściły się one w ich bardzo małych otworach gębowych. Najlepsze są żywe i mrożone rozwielitki, oczliki, kawałkowane rureczniki i larwy ochotek, małe larwy komarów itp. Pokarm suchy zjadają dość niechętnie, ale mogą się z czasem przyzwyczaić do jego pobierania.

 

1

Ciemne, podłużne pasy odzwierciedlają aktualny stan emocjonalny ryby

„Sumatrzaki z Sentang” można utrzymywać parami lub w grupach złożonych z 2-4 par. Płetwy nieparzyste samca mają cienką, zwykle niebieskawą lub seledynową obwódkę, często podwójną, pomiędzy którą znajduje się czarny pas (zwłaszcza na płetwie ogonowej). Płetwy brzuszne są wydłużone i opalizują na niebiesko. Samice są znacznie skromniej ubarwione. Dwa ciemne podłużne pasy biegnące na ciele obydwu płci mogą być mniej lub bardziej widoczne, w zależności od aktualnego stanu emocjonalnego ryb.

 

2

W tym niewielkim zbiorniku sumatrzaki żyją razem z Danionella priapus i endlerami

Tarło ma miejsce w kryjówce, położonej w obrębie niewielkiego rewiru obranego przez samca. W czasie aktu płciowego mleczak charakterystycznie owija się wokół ikrzycy i następuje wówczas uwolnienie gamet. Następnie obydwa tarlaki starają się umieścić jaja na suficie kryjówki. Niekiedy da się tu zauważyć produkowanie (skąpe) „piany”, tak znamienne dla innych, pospolitych błędnikowców. W przeciwieństwie jednak do nich po tarle to samiec opiekuje się złożem w kryjówce, podczas gdy samica pilnuje rewiru wokół niej.

 

suma

Samiec opiekuje się ikrą złożoną w kryjówce, podczas gdy samica pilnuje rewiru wokół niej

Inkubacja ikry trwa krótko, bo do 36 godzin. Po 4-5 dniach narybek zaczyna żerować. Podstawą jego żywienia są pierwotniaki (najlepiej z preparatu Protogen) i wrotki. Samiec jeszcze przez kilka dni może podejmować opiekę nad nim. Jeśli w zbiorniku hodowlanym znajduje się tylko jedna para ryb, wówczas potomstwo może wspólnie z nimi dorastać, gdyż dorosłe osobniki rzadko przejawiają zachowania kanibalistyczne.

 

 

Pielęgnica Meeka (Thorichthys Meeki). Chów

Samiec o pięknie wybarwionej przedniej, dolnej stronie ciała

Ryba ta, której nazwa w jęz. angielskim brzmi: Firemounth cichlid zotała po raz pierwszy opisana przez amerykańskiego ichtiologa Setha E. Meek’ea w 1904 r. Dorasta do około 10 (samica) i około 15 (samiec) cm. W niewoli dożywa ponad 10 lat. W naturze występuje w wodach południowego Meksyku (w tym Półwysep Jukatan) do Gwatemali, Belize i północnego Hondurasu. Populacje tych ryb zostały także zawleczone przez człowieka na Puerto Rico, Florydę czy Hawaje.

 

Para ryb (samiec po lewej) w zbiorniku towarzyskim

Generalnie, poza okresem tarła,  pielęgnica Meeka nie jest rybą agresywną. Niemniej do chowu w zbiorniku towarzyskim nadają się głównie osobniki młodociane (najlepiej czują się one w grupach po 6-8 ryb), mniej natomiast dorosłe. Jeśli bowiem dojdzie tu do dobrania się pary, a następnie tarła, to zachowanie „meek” wobec współmieszkańców zwykle przybiera agresywny charakter (obrona gniazda z ikrą i terytorium wokół niego).

 

 

Dorosła samica – im jaskrawsze oświetlenie i jaśniejsze podłoże, tym barwy ryb są bledsze

Zależy to jednak od indywidualnych cech osobniczych tarlaków. Zaobserwowałem na przykład, że w dużych akwariach z liczniejszą obsadą ryb dobrane pary „meek” nie są w stanie wyrządzić większej krzywdy współmieszkańcom (zwłaszcza gatunkom zwinnym, szybko pływającym), w przeciwieństwie do adekwatnej sytuacji w małym zbiorniku i przy niskiej obsadzie. Często też para trzyma się jednego miejsca w zbiorniku, a pozostałe ryby szybko niejako „uczą się” tam nie zapuszczać.

 

„Meeki” są często płochliwe

Scenariusz zachowań pielęgnic może być bardzo różny. Zdarzają się osobniki nader zaczepne i kłótliwe, a przy tym mające swe upatrzone ofiary, które stale prześladują. Także dwa dorosłe samce nie powinny znajdować się w jednym zbiorniku. Dlatego też dobrane pary powinno się, moim zdaniem, trzymać oddzielnie, względnie z innymi podobnej wielkości pielęgnicami z Ameryki Środkowej, kiryśnikami, zbrojnikami, a nawet większymi piękniczkowatymi itp.

 

Dorosła, dobrana para – samica u góry

Dla pary dorosłych ryb powinno się przeznaczyć co najmniej 150 l zbiornik. Jako podłoża najlepiej jest użyć drobnego żwirku lub grubszego piasku o ciemnym odcieniu. Rośliny – głównie duże i silnie rozkrzewione gatunki (np. kryptokoryny, żabienice) sadzimy raczej w pojemnikach obłożonych dodatkowo kamieniami. Bardzo wskazana jest roślinność pływająca. W akwarium nie może zabraknąć rozmaitych i odpowiedniej wielkości kryjówek, np. w postaci grot, przewróconych na bok glinianych doniczek, rozłożystych korzeni, gałęzi itp.

 

W akwarium z „meekami” nie może zabraknąć kryjówek

Optymalnie woda powinna mieć: twardość ogólną do 15ºn, odczyn lekko kwaśny do zasadowego (pH 6,5-8,0) i temperaturę 24-25ºC i być raz w tygodniu podmieniana (15-20%). „Meeki” bez szkody dla zdrowia okresowo znoszą zarówno niższą (około 15ºC), jak i wyższą (około 30ºC) ciepłotę wody. Mimo, że są odporne i dobrze radzą sobie w każdych niemal warunkach (oczywiście poza skrajnymi), to jednak szkodzi im długotrwale utrzymujące się zbyt wysokie stężenie związków azotu w wodzie. Może to doprowadzić z czasem do szeregu zmian chorobowych u ryb. Dlatego też w akwarium powinien być zainstalowany wydajny filtr, a woda znajdować się w lekkim, subtelnym ruchu.

 

Bardzo ładnie wybarwiona samica

Żywienie „meek” nie stanowi żadnego problemu, gdyż są one w zasadzie wszystkożerne. Najchętniej jedzą karmę żywą (kawałkowane dżdżownice,  larwy chruścików, kiełże, doniczkowce, larwy owadów, rureczniki itp.). Co do podawania rybom mięsa zwierząt stałocieplnych, to zdania hodowców są podzielone, ale zawsze najważniejsze, aby zachować tu  umiar i rozsądek. Z pokarmów roślinnych chętnie natomiast spożywany jest gotowany makaron, parzone płatki osiane, ogórek, cukinia, a nade wszystko spirulina. Wszelkie dedykowane pokarmy suche (płatkowe i granulaty) są również chętnie zjadane.

 

„Meeki” bez szkody dla zdrowia okresowo znoszą zarówno niższą (około 15ºC), jak i wyższą (około 30ºC) ciepłotę wody

U „meek” nierzadko trafiają się osobniki nader płochliwe, zwłaszcza w czasie aklimatyzacji w nowym akwarium. Dlatego też podstawą dobrostanu tych ryb jest właściwie urządzony zbiornik i odpowiedni dobór obsady. Trzeba też mieć na uwadze fakt, że dorosłe osobniki mają z natury mniejszą lub większą tendencję do przekopywania jego dna, co wiąże się z utrudnieniami w uprawie roślin. Wiele jednak osobników zupełnie nie kopie w podłożu lub robi to sporadycznie, bądź w minimalnym stopniu).

 

 

Bass słoneczny (Lepomis gibbosus) w oczku wodnym

Ciało bassa mieni się pomarańczowymi, czerwonymi, żółtymi i niebieskimi cętkami oraz seledynowymi wzorkami na głowie i pokrywach skrzelowych

Ryba ta należy do rodziny bassowatych, zwanej też kolcowatymi (Centrarchidae) i w języku angielskim nosi nazwę Pumpkinseed („pestka dyni”). Jej inne polskie nazwy to m.in.: słonecznica pstra i okoń słoneczny. W Ameryce Północnej bass jest jednym z najczęściej poławianych na wędkę gatunków ryb. W naszych wodach osiąga długość zaledwie kilkunastu cm, podczas gdy w USA spotykane są okazy mierzące nawet 40 cm i ważące około 0,5 kg. Dożywa 5-8 lat.

 

 

Dobrze nasłonecznione oczko wodne jest najodpowiedniejsze do chowu bassów słonecznych

Ciało bassa jest owalne, bocznie spłaszczone; otwór gębowy zaś nieduży, a płetwa grzbietowa dwuczęściowa – pierwsza tak samo jak płetwa odbytowa, ma ostre promienie. Ubarwienie ciała jest oliwkowo-srebrzyste z barwnymi, błyszczącymi, pomarańczowymi, czerwonymi, żółtymi i niebieskimi cętkami oraz seledynowymi wzorkami na głowie i pokrywach skrzelowych. Przy ostrym wyrostku pokrywy skrzelowej widoczne są dwie plamki – większą czarną i mniejszą czerwoną.

 

Bass prowadzi dzienny i drapieżny tryb życia

Ojczyzną bassa słonecznego jest Ameryka Północna – obszar od Nowego Brunszwiku w Kanadzie do Karoliny Południowej w USA. W wodach Polski bass to niepożądany gatunek obcy, ale na szczęście ciepłolubny, co skutecznie ogranicza jego naturalne rozprzestrzenianie się. Występuje nielicznie w dolnej Odrze i jej dopływach. Prowadzi dzienny i drapieżny tryb życia (jest dość żarłoczny). Zjada wszelkie bezkręgowce wodne oraz małe rybki.

 

Bass słoneczny to piękna ryba, którą interesują się także miłośnicy akwariów zimnowodnych

Pseudoakwaryści i wątpliwej jakości materiał zarybieniowy ryb towarowych, to główne przyczyny przedostawania się bassów słonecznych do europejskich wód. W sprzyjających warunkach środowiskowych (w Polsce są to miejsca, gdzie ciepła woda pochłodnicza jest regularnie spuszczana do nurtu rzek przez elektrociepłownie, np. na Odrze) gatunek potrafi dobrze się przystosować, a nawet w krótkim czasie nadmiernie rozmnożyć.

 

 

Napowietrzanie zimą wody w oczku zwiększa szanse na udane zimowanie w nim bassów

Utrzymywanie bassów w oczku wodnym jest jak najbardziej możliwe, zwłaszcza w ciepłej porze roku. Jeśli zaś chodzi o zimowanie, to z reguły się ono udaje. Warunkiem jest jednak głębokość oczka wynosząca co najmniej 1,3 m oraz stałe napowietrzanie wody przez okres zimy. W zbiornikach płytszych i/lub pozbawionych napowietrzania ryby te utrzymywane są zwykle od kwietnia do końca października. Odłowione mogą zimować w zbiorniku ustawionym w pomieszczeniu z dodatnią temperaturą powietrza.

 

Oczko wodne o powierzchni gęsto pokrytej roślinami pływającymi jest nieodpowiednie do chowu bassów, gdyż nie przepuszcza promieni słonecznych w głębsze warstwy wody

Bassy z upodobaniem polują na narybek – wszelki przychówek karasi i innych ryb wybiją do cna. Wymagają regularnego (co 2-3 dni) karmienia żywym pokarmem. Preferują oczka dobrze nasłonecznione, o  nagrzanej wodzie. Lubią kryć się wśród zanurzonych konarów, gałęzi itp. Niestety są przez to słabo widoczne i przeważnie dość płochliwe. Rzadko się też w nich rozmnażają. Im mniejsze zarybienie oczka, tym większa szansa na udany rozród i odchowanie narybku. W warunkach klimatycznych Polski udaje się to jednak sporadycznie.

 

 

Kanarki – lęgi 2017

Pisklęta miniatury hiszpańskiej domagające się karmienia

Mimo że wiosna roku 2017 była zimna i deszczowa, to jednak u wielu hodowców zaobserwowałem udane lęgi kanarków. Dotyczy to także ptaków chowanych całorocznie na wolnym powietrzu. Mój kolega od dwóch lat stosuje ten system chowu swoich kanarków (kolorowych, bezrasowych) i jest bardzo zadowolony. W sporej zewnętrznej wolierze, krytej matową pleksą i osłoniętej zimą jedynie warstwą folii (2 ściany) i pleksą (2 ściany) fruwa łącznie około 30 dorosłych osobników.

 

 

Kanarki kolorowe utrzymywane całorocznie w wolierze zewnętrznej kolegi

Ptaki te pochodzą jednak z lęgów naturalnych na wolnym powietrzu (u innego hodowcy), a więc są doskonale do takich warunków przyzwyczajone i bez problemu zimują. Niemniej trzeba zdać sobie sprawę, że taki „zimny” chów możliwy jest tylko w przypadku posiadania ptaków wcześniej stopniowo przyzwyczajanych do zimna, a nigdy wziętych, np. z hodowli domowej. Także niektóre rasy genetycznie wydelikacone nie nadają się do chowu zimą w wolierze zewnętrznej, choć i tu możliwe jest ich mniejsze lub większe przystosowanie się.

 

Młode lizardy

Już w lutym nastąpiły pierwsze zniesienia. Co ciekawe, kanarki nierzadko wybierały na gniazda małe budki (półotwarte i z typowym, okrągłym otworem wejściowym) lub różne fikuśne zakamarki, np. z wydrążonych pni (często bez dachu). Przy takim systemie chowu nie jest oczywiście znane pochodzenie potomstwa, ale przy bezrasowych kanarkach kolorowych nie ma to większego znaczenia. Pojedyncze przypadki zmarznięcia młodych wczesną wiosną były jednak notowane (kilkustopniowe przymrozki wracały jeszcze w maju).

 

Para kanarków opiekująca się potomstwem

Z kolei u innego znajomego hodowcy, który rokrocznie zimuje swoje ptaki w przeszklonej werandzie blokowego mieszkania, lęgi także były udane. Gniazdowały tu głównie miniatury hiszpańskie i lizardy. W każdym gnieździe stwierdziłem po 3-4 młode. Kolega bardzo o nie dba, dogadzając im przede wszystkim pod względem żywieniowym (markowa mieszanka ziaren, zioła, dodatki, owoce itp.).

 

 

Jednodniowe pisklęta kanarków kolorowych

U mnie zaś para miniatur hiszpańskich początkowo w ogóle nie chciała podjąć lęgów, mimo że samiec był sprawdzony (w zeszłym sezonie wspólnie z samicą wychowywał młode). Oddałem je koledze do woliery, ale w nowych warunkach ptaki także się nie popisały. Dopiero gdy dostałem parę kanarków kolorowych (samica wcierała się w gniazdo), sprawy przybrały korzystny obrót. Wkrótce kanarzyca zniosła 4 jaja, ale wychowało się tylko jedno młode.

 

 

Młode w wieku 9 dni

Przyczyną tego stanu rzeczy było słabe karmienie piskląt. Ponadto samiec prawie wcale nie karmił siedzącej na jajach partnerki. Co ciekawe, zaczął to robić dopiero, gdy wykluły się młode. Mimo to trzy z nich padły. Ostatnie, najstarsze pisklę oboje rodzice karmili już bardzo dobrze, a przy tym samiec zaczął karmić zarówno partnerkę, jak i młode bezpośrednio (od około 7-8-go dnia życia – zwykle ma to miejsce później).

 

Młode miniatury hiszpańskiej na krótko przed opuszczeniem gniazda

Co ciekawe, samiec niezbyt często karmił wysiadująca jaja partnerkę, ale potomstwo już tak. Nigdy też nie był wobec samicy agresywny, co nierzadko ma miejsce wśród zestawianych przez hodowcę osobników rodzicielskich. Wielokrotnie ptaki są wobec siebie niechętne, zwłaszcza jeśli nie były wcześniej odpowiednio przygotowywane do połączenia ze sobą i do lęgów w ogóle (patrz linki poniżej).

 

 

Gniazdo pełne młodych cieszy hodowcę najbardziej 🙂

Więcej o chowie i rozrodzie kanarków pisałem tu:
„Przygotowanie do lęgów”
„Łączenie w pary”
„Żywienie. Parzenie się i składanie jaj”
„Składanie i wysiadywanie jaj”
„Wychów młodych”

 

 

 

 

Samica wysiadująca jaja w typowej budce dla zeberek

Samica wysiadująca jaja w wyciosanej z pnia półotwartej budce

Samica z kilkudniowymi pisklętami w opuszczonym, dużym gnieździe aborygenków długoczubych

Woliera zewnętrzna z kanarkami kolorowymi

Jordanelka florydzka (Jordanella floridae). Rozród

Para młodych tarlaków – samiec powyżej

Gatunek o tzw. ciągłym cyklu rozrodczym. Dojrzałość płciową osiąga w wieku 2-2,5 miesiąca. Od tego czasu ryby są w stanie mniejszej lub większej gotowości rozrodczej, o ile zapewni im się optymalne warunki środowiskowe. Godujący samiec staje się pobudzony i żywiołowo (bywa, że napastliwie zaleca się do samic). Jeśli samców jest w zbiorniku więcej, wówczas może dochodzić między nimi do utarczek o rewiry lęgowe (zwykle niegroźnych).

 

Dorze zarośnięty roślinnością zbiornik tarliskowy

Jeśli w zbiorniku zespołowym zauważymy, że samiec bardziej adoruje którąś z samic (najlepiej, aby było ich z nim kilka), a ona nie ucieka przed nim w panice (tzn. może uciekać, ale po chwili wraca, bądź oddala się tylko nieznacznie), to taką parę należy przełożyć do oddzielnego akwarium na tarło. Jeśli zaś konkretne dwa tarlaki nie mają się ku sobie, to dobrze jest na 7-10 dni rozdzielić je według płci i obficie karmić żywym pokarmem (larwy komarów, wodzienia, ochotki i rureczniki). Do tarła przeznaczamy ikrzyce z najbardziej wypukłym brzuszkiem oraz najintensywniej wybarwionego mleczaka

 

Sympatyzująca ze sobą para ryb to najlepsza gwarancja udanego tarła

Dla pary ryb lub samca i dwóch samic (bo nierzadko mleczak adoruje kilka ikrzyc jednocześnie) przeznaczamy zbiornik o pojemności około 40 l. Dno pokrywamy cienką warstwą średnio grubego, wygotowanego żwirku (czasami ryby trą się wprost na nim). Należy użyć wody o odczynie obojętnym, umiarkowanie twardej (do 15°n), której temperaturę ustalamy na około 25°C (obserwowałem tarło i przy 20ºC). Najlepszym substratem dla ikry są kępy miękkolistnych roślin, a szczególnie mchów (w tym kule gałęzatki), wywłócznika lub moczarki. Nie muszą one pokrywać całego dna, ale jego większość.

 

Podniecony samiec strzeże swego rewiru przy bucefalandrach

Część roślin typu moczarka, wywłócznik lub rogatek może swobodnie unosić się po powierzchni, choć zamiast nich lub dodatkowo warto wprowadzić 2-3 egzemplarze o gęstej sieci korzeni (np. pistia rozetkowa). Często bowiem także na nich składana jest ikra. Można także użyć pęczków włóczki/przędzy syntetycznej (także w postaci tzw. mopów, zawieszonych w toni na pływaku z korka lub plastikowej buteleczki). Korzeń i 1-2 kamienie polepszają dobrostan tarlaków i także stanowią dobrą osłonę do składania ikry.

 

Trójka tarlaków na tarlisku

W zbyt małym i źle urządzonym (skąpa roślinność) zbiorniku hodowlanym samiec może zagonić samicę (zwłaszcza niedojrzałą, młodą) na śmierć. W przeszłości przedzielałem tarlaki szybą na 1-2 dni. Dziś jednak nie stosuję tej metody i wolę od razu rozproszyć ewentualną natarczywość samca i dać mu jeszcze jedną samicę. Jednak gdy zauważę, że para tarlaków zajmuje się tylko sobą, szybko odławiam zbędną samicę.

 

Samiec płynie za samicą w gąszcz roślinności

Samiec adoruje samicę wykonując przed nią wahadłowe ruchy ciałem, trzęsąc nim i prężąc płetwy. Gdy uda mu się przycisnąć bokiem do ciała partnerki, ryby drżąc w podnieceniu na moment kilkakrotnie przywierają do substratu i uwalniają swe gamety. Samiec wygięty esowato stara się nakryć swą płetwą grzbietową tylną część ciała ikrzycy (nie zawsze mu się to udaje). Zbliżenia mają miejsce głównie wśród roślinności, ale także wprost na podłożu, przy gąbce filtra, korzeniu, kamieniu itp.

 

Tu samiec stara się zepchnąć samicę w roślinność

Jaja są przezroczyste, przytwierdzają się do substratu za pomocą kleistej nici, niektóre opadają na dno. Jedna, dobrze wyrośnięta i prawidłowo żywiona ikrzyca składa zwykle nie więcej niż 100 jaj. Jeśli ryby zostały wcześniej rozdzielone według płci, to tarło ma zwykle intensywniejszy przebieg, a samica pozbywa się prawie całego zapasu dojrzałej ikry w ciągu kilku godzin. W innym wypadku tarlaki można zostawić na tarlisku przez 2-3 dni lub do momentu, gdy samiec zaczyna na dobre przeganiać partnerkę lub przez dłuższy czas nie dochodzi już do zbliżeń.

 

Tuż przed zbliżeniem tarlaków

Tarlaki mogą zjadać jaja. W opracowaniach niektórych autorów można przeczytać, że samiec na kilka dni przejmuje opiekę nad ikrą w miejscu jej złożenia i wachluje nad nią płetwami piersiowymi (obserwacje głównie w warunkach naturalnych). W moim akwarium tarliskowym takiego behawioru ryb nigdy nie zaobserwowałem. W tym ostatnim, ze względu na fakt, iż akty płciowe mogą przebiegać w różnych miejscach w zbiorniku, może jedynie wystąpić sytuacja, że samiec jeszcze przez jakiś czas po tarle będzie pływał nerwowo nad dnem.

 

Ta para odbywała tarło pod liśćmi bucefalander, na rzadkim mchu rozłożonym na żwirze

Ma się wtedy wrażenie, że patroluje on i chroni swoje terytorium. Nie dochodzi tu jednak do konkretnej formy opieki nad ikrą z jego strony, jaką znamy np. u ryb pielęgnicowatych. Gdyby znalazła się tu jakaś obca ryba, to niewątpliwie zostałaby z impetem przegoniona (czasami jednak samica jest dobrze przez samca tolerowana, a bywa, że nie zwraca on na nią większej uwagi). Większość  mleczaków traktuje złożone jaja obojętnie lub je wyjada. Wodę na tarlisku należy obniżyć do 13-15 cm i delikatnie przez cały czas napowietrzać.

 

Dorosłe mogą zjadać jaja, zwłaszcza samica

W zależności od temperatury wody larwy wylęgają się najczęściej po około tygodniu (w chłodnej wodzie inkubacja jaj może trwać nawet ponad 10 dni). Początkowo narybek, który mierzy około 4-5 mm jest bardzo płochliwy i porusza się skokami. Ma również spore kłopoty z napełnieniem powietrzem atmosferycznym pęcherza pławnego, zwłaszcza gdy przebywa w głębszej wodzie (stąd obniżka jej poziomu po tarle). Po około 2-3 dniach młode rybki zaczynają swobodnie pływać i pobierać pokarm.

 

Tarlaki można zostawić na tarlisku przez 2-3 dni

Moim jednak zdaniem pierwszy pokarm należy im podać już na drugi dzień po wylęgu. Najlepszy na pierwsze 4-5 dni jest bez wątpienia tzw. pył, czyli larwy oczlików, wrotki oraz pierwotniaki (te ostatnie wyhodowane na przykład z preparatu Protogen). Ewentualnie można próbować odchowu na preparatach typu liquid. Dodatkowo do akwarium zalecam dolewanie tzw. zakwitłej wody z zielenicami. Potem przechodzimy na najdrobniejsze larwy solowca, a w następnej kolejności – węgorki „mikro”, najdrobniejszy zooplankton i rozkruszony pokarm suchy.

 

Kolejna próba zbliżenia się samca do partnerki

Wzrost narybku jest nierównomierny. Należy go przeto segregować według wzrostu (inaczej możliwy jest kanibalizm). Około 4-tygodniowe rybki przenosimy do większego zbiornika ze świeżą, ale odstaną i filtrowaną wodą. Zaleca się trzymać młode, rosnące osobniki w niższej temperaturze wody (19-21ºC) ze względu na późniejsze ich dojrzewanie, a tym samym lepsze wyrośnięcie.

 

 

Na zdjęciu młode tarlaki – samica poniżej

Początkowo narybek przypomina ubarwieniem samicę. Na ciele widnieje nawet charakterystyczna plama przy zakończeniu płetwy grzbietowej, która potem zanika u zaczynających wybarwiać się samców. Z chwilą, gdy można odróżnić płeć (wiek około 2 miesięcy) samce powinny być oddzielone od samic (przedwczesne tarło nie jest korzystne dla ryb). Do rozrodu nadają się najlepiej osobniki po ukończeniu 5-6 miesięcy życia.

 

O chowie jordanelki florydzkiej pisałem tu:

„Jordanelka Florydzka. Chów”

Traszka zwyczajna (Lissotriton vulgaris) w 2017 r.

Dorosły samiec z grzebieniem godowym i płetwą ogonową – widoczna nabrzmiała kloaka

Jak co roku traszki zwyczajne gromadnie schodzą się po zimie do mojego płazarium (oczko wodne bez ryb) celem odbycia w nim godów. Wczesną wiosną pod wodą znajdują się nieliczne jeszcze o tej porze roku rośliny, jak podwodna forma przęstki pospolitej, przetrwałe łodyżki rogatka sztywnego oraz zimująca wciąż osoka aloesowata. W tym roku nie brakuje także glonów nitkowatych. Lubiany przez traszki habitat stanowi ponadto gęsta sieć korzeni kosaćców żółtych.

 

Dorosła samica – widoczne skromniejsze barwy, brak grzebienia i rozbudowanej płetwy ogonowej

W niniejszym poście przedstawię kilka zdjęć traszek zwyczajnych zamieszkujących moje płazarium. Do ich zrobienia płazy zostały  ostrożnie przeniesione do zimnowodnego akwarium, wcześniej urządzonego i obsadzonego roślinami. Traszki zostały nakarmione larwami ochotek i rurecznikami. Ich naturalny behawior ani trochę nie uległ zaburzeniu w akwarium, co znakomicie widać na fotografiach.

 

Dwa samce na podwodnym korzeniu

 

W Polsce traszki zwyczajne od 2014 r. podlegają ochronie częściowej (wcześniej była całkowita). Być może uznano, że gatunek ten nie jest aż tak zagrożony jak wcześniej sądzono. Moim zdaniem tak nie jest, przynajmniej w południowo-zachodnim Mazowszu, ale …

 

 

 

Para godujących traszek zwyczajnych – samiec po lewej

Para traszek zwyczajnych – samiec u dołu

O traszkach pisałem już wcześniej nie raz tu:
„Traszka zwyczajna”

„Traszka zwyczajna w oczku wodnym”

O płazach zaś w oczku wodnym tu:
„Płazy w oczku wodnym”

O traszkowym raju utraconym czytaj zaś tu:
„Traszkowy raj”

 

 

 

 

 

 

 

 

Samica wśród podwodnej roślinności

Samiec żerujący na larwach ochotek

Samica wędrująca po dnie zbiornika – pozostawione przez samca spermatofory (pakieciki nasienia) samica podejmuje kloaką

Samica przymierzająca się do składania jaja na moczarce – jajo jest charakterystycznie zawijane przez samicę w liść przy pomocy tylnych kończyn

Samiec wśród podwodnej roślinności – piękno podwodnych „smoków” jest bezsprzeczne

Samica – widać nabrzmiałą partię brzuszną

 

Samiec w pełnej krasie na tle piaszczystego podłoża i zakopanego w nim do połowy małża

Samica z przodu – widać piękną pomarańczową pręgę na brzusznej stronie ciała. Kloaka nie jest wypukła jak u samca

Samiec prezentujący swój oryginalny wygląd i piękne barwy

 

 

 

 

Pyrrhulina cf. brevis. Chów i rozród

Samiec – widoczne rzędy różowych kropek

Ten piękny przedstawiciel rodziny smukleniowatych (Lebiasinidae) w naturze zamieszkuje dorzecze Amazonki (Brazylia, Peru). Dorasta do 7 cm. Ryba umiarkowanie ruchliwa, a przy tym spokojna i towarzyska. Dorosłe samce są terytorialne i w małym akwarium silniejszy może permanentnie prześladować słabszego (ten ostatni może zginąć, o ile nie będzie miał się gdzie ukryć). Najlepszym dla nich towarzystwem są kąsaczowate (bystrzyki i zwinniki), zbrojniki, kiryski, małe pielęgniczki i akarki, inne smukleniowate itp.

Znacznie skromniej ubarwiona samica

Pyrrhulina cf. brevis to gatunek dość odporny. Preferuje wszakże wodę średnio twardą (do 14°n), kwaśną (pH 5,8-6,8), choć zupełnie dobrze czuje się i w odczynie obojętnym, o temperaturze 23-27°C. Zbiornik powinien być dobrze zarośnięty, ale z wolną przestrzenią do swobodnego pływania. Ryby te nie lubią zbyt ostrego oświetlenia, stąd około połowy powierzchni lustra wody powinny przysłaniać rośliny pływające.

Para ryb – samica po lewej

 

Na dobre wybarwienie ryb wpływa 2-3-godzinny w ciągu dnia dostęp promieni słonecznych oraz ciemne podłoże (drobny żwirek). „Pyruliny” doskonale skaczą, stąd akwarium musi być szczelnie przykryte. Najlepszy jest zbiornik długi i niezbyt wysoki. Jego pojemność dla 2-3 samce i 8-10 samic powinna wynosić ok. 200 l. Ryby obierają sobie ostoje wśród korzeni, kawałków drewna, kamieni, kęp roślin itp.

Para tarlaków – samiec u góry

Podstawą ich dobrego samopoczucia ryb są regularne podmiany wody (np. raz w tygodniu 10-20%) i dobra jej filtracja. Dodatek kilku szyszek olszy, dębowych lub bukowych liści wpływa na lepsze wysycenie jej garbnikami, a przez to polepsza dobrostan zwierząt. Filtracja wody przez torf nie jest według mnie konieczna, natomiast powinna być ona w lekkim ruchu. „Pyruliny” są wszystkożerne, lecz najbardziej smakują im larwy owadów, rurecznik, zooplankton itp.

Tarlaki w zbiorniku tarliskowym – samiec po prawej

Samiec jest atrakcyjniej ubarwiony – ma pomarańczowe (względnie pomarańczowo-czerwone) płetwy piersiowe, brzuszne, odbytową i częściowo ogonową, przy czym dwie przedostatnie mają dodatkowo czarne krawędzie, a ostatnia subtelne, niebieskawe znaczenia na górnej i dolnej krawędzi. W górnej części płetwy grzbietowej widnieje czarna plamka. Od początku pyska poprzez głowę do niewiele poza pokrywę skrzelową biegnie czarna, wąska pręga, która jest mniej lub bardziej widoczna.

Żywy pokarm wpływa na lepsze wybarwienie ryb, ich chęć do tarła i żywotność

Zwłaszcza w tylnej i brzusznej części ciała biegną rzędy pięknych, różowych, względnie wiśniowych cętek. U podnieconej ryby wzdłuż ciała można zauważyć szeroki, zygzakowaty, ciemnoszary pas, który to raz znika, to znowu pojawia się na nowo. Grzbiet mieni się metalicznie. Samica jest o wiele skromniej ubarwiona, brak jej typowych samczych ozdób, jest nieco mniejsza i ma bardziej wypukłą partią brzuszną.

Samiec z charakterystycznym, ciemnym zygzakowatym pasem wzdłuż ciała

Pyrrhulina cf. brevis składają jaja w sposób nieuporządkowany na twardej powierzchni, np. na kamieniu, roślinie o szerokich liściach (kryptokoryny, żabienice). Najlepiej mieć do dyspozycji co najmniej kilka dorosłych ryb, które należy wnikliwie obserwować w akwarium ogólnym. Gdy tylko zauważymy, jak samiec odgania innych współplemieńców z wybranego przez siebie miejsca, interesuje się którąś z samic, pływa za nią, bywa, że delikatnie skubie pyskiem jej boki i płetwy, wówczas należy odłowić obydwa osobniki do oddzielnego zbiornika tarliskowego.

Zabarwione na pomarańczowo płetwy samca

Zbiornik tarliskowy o pojemności około 30 l wypełniamy miękką wodą z filtra RO, zmieszaną z odstaną wodociągową tak, aby twardość ogólna wynosiła około 3°n. Temperaturę wody ustalamy na 27-28ºC. Wolno pracujący mały, gąbkowy filtr napędzany brzęczykiem zapewniał lekki jej ruch i wystarczające natlenienie. Aby nieco stonować oświetlenie powierzchnię wody należy przysłonić, np. wgłębką wodną. Z kolei dno pokrywamy cieniutką warstwą ciemnego, drobnego i wygotowanego żwirku. Średniej wielkości kamień i korzeń oraz sztuczna roślina między nimi (imitująca kryptokorynę) stanowiły wystrój mojego zbiornika tarliskowego.

Młode, sympatyzujące ze sobą osobniki

Wszystkie elementy dekoracyjne były odkażone w rivanolu, a żywe rośliny pochodziły z akwarium dedykowanego tylko im, bez żadnych zwierząt (nawet ślimaków). Na tak przygotowane tarlisko para ryb została wpuszczona wieczorem. Samiec od razu obrał sobie liście sztucznej rośliny za swoją główną ostoję i nabrawszy pięknych barw zaczął wabić samicę (ta musi być zawsze dobrze wyrośnięta i gotowa do rozrodu, z wyraźnie pełniejszą partią brzuszną).

Ikra złożona na liściu sztucznej rośliny

Tarło miało miejsce nad twardą powierzchnią jednego z liści wspomnianej sztucznej rośliny. Nie widziałem, aby samiec jakoś czyścił miejsce wybrane na gniazdo. Po tarle samica jest zwykle przeganiana i najlepiej jest ją odłowić. Z moich obserwacji wynikało, że opieka samca sprowadza się głównie do obrony miejsca wokół gniazda. Tylko z rzadka podpływa on bezpośrednio do jaj, ale nie zauważyłem, aby mleczak kiedykolwiek przewietrzał wodę wokół ikry poprzez wachlowanie nad nią płetwami piersiowymi, ani żeby wybierał zapleśniałe ziarna. Samiec jest przy tym dość płochliwy i należy zapewnić mu całkowity spokój (inaczej często pożera jaja). Ikra jest bardzo drobna, kleista, prawie przezroczysta.

Samiec pilnujący złożonej na liściu ikry

Larwy pojawiają się po około dobie. Wówczas odłowiłem samca. Narybek jest bardzo drobny i chowa się w zakamarkach akwarium. Najlepszym dla niego pokarmem są pierwotniaki i wrotki, zadawane wielokrotnie w ciągu dnia. Stosowałem też kępki mchu jawajskiego, które przenosiłem z innego, długo już działającego zbiornika (mnóstwo na nich pożywnych mikroorganizmów). Po 10-14 dniach można już przejść na najdrobniejsze larwy solowca. Mimo podawania potomstwu zdawałoby się bardzo dobrego pokarmu, udało mi się odchować dosłownie tylko kilka sztuk narybku.

Samiec często zjada złożone jaja

Wydajniejszą metodą rozrodu jest wyłowienie obydwu tarlaków zaraz po tarle lub przenoszenie złożonej ikry do oddzielnych, wcześniej przygotowanych płytkich miseczek, bądź szklanych szalek wypełnionych wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Jaja usuwamy z liścia za pomocą odkażonego pióra (gęsiego, gołębiego itp.). Możemy również inkubować cały liść z ikrą, ale wtedy lepiej jest użyć małego – około 5 l całkowicie szklanego zbiornika (łatwiej w nim utrzymać wymaganą koncentrację pierwotniaków lub wrotków). Rozwijającym się zarodkom zapewniamy delikatne napowietrzanie wody, do której warto jest również dodać środka przeciwgrzybiczego.

Samiec (z lewej) zaleca się do samicy, ale nierzadko jego umizgi są gwałtowne i mało subtelne

Z drugiej jednak strony narybek jest bardzo wrażliwy na jakiekolwiek wahania parametrów fizyko-chemicznych wody, co znacznie łatwiej jest z kolei zapewnić w większych zbiornikach. W miarę jak młode rosną bardzo ostrożnie przenosimy je do coraz większych zbiorników, przyzwyczajając jednocześnie do twardszej wody. Bezwzględnie musi być przestrzegana czystość (wydajny filtr, częste usuwanie z dna z nieczystości), regularne podmiany wody oraz dobre jej natlenienie.

 

 

 

 

Agresor tęczowy (Crenuchus spilurus). Chów i rozród

8

Para agresorów tęczowych – samic u dołu

Ten dorastający do około 6 cm długości przedstawiciel rodziny Crenuchidae jest sporadycznie spotykany w akwariach polskich hobbystów. W naturze zasiedla dorzecze Amazonki i Orinoko oraz rzeki Gujany, Surinamu i Gujany Francuskiej. Nazwa w języku angielskim to Sailfin tetra. Gatunek ten nie nadaje się raczej do typowego akwarium towarzyskiego z uwagi na wiele cech, o których poniżej.

 

10

Agresory najlepiej jest chować w grupach złożonych z kilku osobników

 

Ryba płochliwa i przebywająca głównie w przydennej strefie zbiornika. Mimo swej złowrogiej nazwy nie robi krzywdy przedstawicielom innych gatunków. Niesnaski natomiast nie są rzadkie wśród współplemieńców. Aby nieco złagodzić płochliwość agresorów zaleca się utrzymywać je w grupach po kilka osobników z przewagą samic, w towarzystwie spokojnych i stadnych kąsaczowatych, kirysowatych itp.

 

9

Agresory tęczowe to ryby nader płochliwe

U agresorów tęczowych zwraca uwagę czarna plama u nasady płetwy ogonowej, jasna pręga biegnąca wzdłuż ciała, duży pysk i brak płetwy tłuszczowej. Samiec jest większy, ma dłuższe płetwy (grzbietową i odbytową – są czerwono-brązowe) i bardziej jaskrawe barwy. Pokarm stanowią wszelkie wodne bezkręgowce zarówno w postaci żywej, jak i mrożonej. Po przyzwyczajeniu pobierana jest także karma sucha.

1

Ciemne podłoże i dużo roślin wodnych podkreślają barwy ryb

 

Woda nie powinna być zbyt twarda (optymalnie do 12ºn), o odczynie lekko kwaśnym do obojętnego (pH 6,0-7,0) i temperaturze 24-26ºC. Wskazane ciemne podłoże, które podkreśla barwy ryb i polepsza ich dobrostan. Woda w lekkim ruchu powinna być regularnie, raz w tygodniu podmieniana (do 15%). Dojrzały biologicznie filtr jest podstawą dobrego samopoczucia agresorów.

 

 

2

Podstawą dobrego dobrostanu agresorów są liczne kryjówki w zbiorniku

W akwarium nie może zabraknąć licznych kryjówek w postaci korzeni, gałęzi, łupin kokosu, grot itp. Wskazany jest dodatek garbników, np. w postaci liści dębowych, bukowych lub migdałecznika, szyszek olszy. Rośliny najlepiej twardolistne sadzimy w zwartych kępach, dających dobre ocienienie. Z tych samych powodów wskazane są także egzemplarze pływające.

 

7

Samiec (u góry) wykazuje terytorializm, zwłaszcza w okresie rozrodczym

Moje pierwsze agresory pochodziły ponoć z naturalnego odłowu. Początkowo były nader płochliwe; potrafiły przez kilka dni nie pobierać pokarmu, przebywając głównie w przydennych kryjówkach, z rzadka i na krótko je opuszczając. Niemniej po jakimś czasie ryby zaczęły normalnie żerować. Bardzo smakował im żywy rurecznik. Rozkarmienie osobników pochodzących z odłowu to połowa sukcesu w ich pomyślnej aklimatyzacji.

5

Rozmnażanie agresorów tęczowych przypomina cokolwiek rozród niektórych gatunków pielęgniczek południowoamerykańskich

 

W okresie okołotarłowym samiec staje się bardziej niż zwykle terytorialny, obiera kryjówkę i wabi do niej samicę. Para dobiera się na krótko przed tarłem. Ma ono miejsce zwykle w jakimś zakamarku bezpośrednio przy korzeniu lub kamieniu, w grocie, łupinie itp. (podobnie jak u pielęgniczek z Am. Poł.), a czasem bezpośrednio na podłożu lub liściu. Ikrzyca składa zwykle kilkadziesiąt jaj, najczęściej na stropie kryjówki. Po tarle jest przeganiana (należy ją odłowić), a mleczak przejmuje opiekę nad jajami. Przez jakiś czas wodzi też narybek.

3

Samica agresora składa około kilkudziesięciu jaj, którymi opiekuje się samiec

Larwy wylęgają się po 48 godzinach, a po dalszych pięciu dniach narybek zaczyna swobodnie pływać. Podajemy mu najdrobniejsze larwy solowca, choć przez pierwsze 3 dni najlepsze są wrotki i larwy oczlików. Zwykle samca odławiamy, niemniej w odpowiednio urządzonym i dużym zbiorniku możliwa jest jego koegzystencja z potomstwem.

Pielęgnica Eliota (Thorichthys ellioti) – fotorelacja z chowu i rozmnażania

O pielęgnicy Eliota pisałem już wcześniej tu:

„Pielęgnica Eliota”

W niniejszym wpisie chciałbym jeszcze raz zwrócić uwagę szanownych Czytelników bloga na wyjątkowe piękno tych ryb. Postanowiłem przeto przedstawić najładniejsze, moim zdaniem ujęcia, które udało mi się zrobić omawianym rybom, a które obrazują ciekawe wycinki z ich chowu i rozmnażania 🙂

Dorosły samiec jest większy od samicy

Dorosły samiec – feeria barw

Samiec – widać wydłużone i ostro zakończone płetwy nieparzyste

Samica jest mniejsza i ma ciemną plamę pośrodku płetwy grzbietowej, przy jej nasadzie (nie zawsze jednak widoczną z powodu turkusowych zygzaków)

Samica – skromniejsze ubarwienie ciała i płetw

Para – samica u dołu

Para hodowlana – po prawej samiec odchyla pokrywy skrzelowe i otwiera pysk, zalecając się do samicy

Para hodowlana – samica u góry

Para hodowlana – samiec po prawej

Para – pięknie wybarwiony samiec po prawej

 

 

 

 

 

 

 

Zaloty – samiec na pierwszym planie

Samiec czyści kamień przed złożeniem nań ikry przez samicę

Samica z prawej asystuje samcowi w przygotowaniu miejsca na gniazdo

Teraz to samica czyści kamień przed tarłem

 

 

 

Samiec pieczołowicie usuwający elementy podłoża z rejonu gniazda

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Samica z wynicowanym pokładełkiem

Ikra złożona na płaskim kamieniu – samiec (po prawej) strzeże rewiru wokół gniazda

Samica wachluje płetwami piersiowymi nad ikrą

 

 

 

 

 

 

 

Tarlaki kopią dołek w podłożu z zamiarem przeniesienia doń larw

Podczas kopania dołków wyrywane lub podkopywane są często rośliny

Kopanie przez tarlaki w podłożu trwa w najlepsze

 

Samiec po prawej – kopie dołek bardziej intensywnie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Samica pilnuje larwy przeniesione do dołka wykopanego w podłożu pod osłoną kamienia

Larwy zbite w gromadę

 

 

 

 

 

 

 

Tarlaki z narybkiem – samica po lewej

Samiec strzegący narybku

Samica z potomstwem

Samica w pozie odstraszającej

 

 

 

 

 

 

 

Samiec w pozie grożącej

Okoń (bassek) tarczowy (Enneacanthus chaetodon)

12

W akwarium okoń tarczowy nie przekracza zwykle 7 cm

Ta należąca do rodziny bassowatych, kolcowatych (Centrarchidae) ryba zwana jest w języku angielskim: Black-banded Sunfish. Jej ciało jest owalne, bocznie ścieśnione, srebrzysto-szaro-brązowe z kilkoma (zwykle 6) mniej lub bardziej ciemnymi, poprzecznymi pasami i nieregularnymi, ciemnymi, małymi plamkami. Podwójna płetwa grzbietowa ma ostre promienie z przodu i miękkie z tyłu. Okoń tarczowy dorasta w akwarium zwykle do 6-7 cm.

 

15

Akwarium powinno obfitować w roślinność i kryjówki

Ojczyzną gatunku są USA – od New Jersey na północy po Florydę na południu i Georgię na zachodzie. Występuje tam w wodach zarówno stojących, jak i w ciekach o leniwym nurcie, zwykle niezbyt głębokich, ale zawsze dobrze zarośniętych roślinnością. Jak na drapieżniki są to ryby spokojne i towarzyskie. Można utrzymywać je razem z naszymi krajowymi okoniami, płociami lub karasiami. Z upodobaniem jednak polują na narybek.

 

14

Okonie tarczowe najlepiej czują się w grupie

Ryby te najlepiej czują się w grupach złożonych z 6-8 osobników. Preferują duże akwaria, obficie obsadzone roślinami (w tym pływającymi, tonującymi oświetlenie) z wolną jednak przestrzenią do swobodnego pływania, np. wokół rozłożystych korzeni. Jako podłoże najlepiej sprawdza się gruboziarnisty piasek. Zjadają pokarm żywy i mrożony pochodzenia zwierzęcego.

 

 

11

Dobre natlenienie wody i niskie w niej stężenie związków azotu to podstawa dobrego dobrostanu bassków tarczowych

Ryba wrażliwa na wzrost zawartości w wodzie związków azotu oraz niedobór tlenu. Konieczny jest zatem wydajny system filtracji, najlepiej oparty na pracy filtra zewnętrznego i wewnętrznego. Woda powinna być w miarę miękka (optymalnie poniżej 12°n, ale ryby te bez problemu mogą żyć w znacznie twardszej) i lekko kwaśna (pH 6-6,5), z dodatkiem garbników (liście dębowe lub bukowe, szyszki olchy itp.). Jej temperatura nie powinna przekraczać 22°C.

 

 

9

Optymalnie temperatura wody dla omawianych ryb nie powinna przekraczać 22°C

Nieodzowne są cotygodniowe podmiany 15-20% objętości wody na świeżą i zawsze odstaną. Letnie upały ryby znoszą dość dobrze, o ile zapewni im się dodatkowe napowietrzanie wody oraz ustawi akwarium z dala od bezpośredniego działania promieni słonecznych. W sytuacjach ekstremalnych pomocna może być także akwarystyczna chłodziarka lub zamontowany nad powierzchnią wody wiatraczek, dzięki którym temperatura wody nie przekroczy 26°C.

 

8

U okonia tarczowego bardzo trudno jest ustalić płeć

Dymorfizm płciowy jest praktycznie niewidoczny, choć samce są zwykle mocniejszej budowy i mają nieco dłuższe płetwy. W czasie tarła ubarwienie mleczaka znacząco blednie, podczas gdy u ikrzycy staje się intensywne i wyraziste. Rozród udaje się najlepiej, gdy osobniki rodzicielskie były poddane zimowaniu przez kilka miesięcy w wodzie o temperaturze 13-14°C (piwnica, garaż, poddasze). Ryby karmimy nie częściej niż dwa razy w tygodniu podając im niewielkie ilości żywego pokarmu.

 

5

Przed tarłem samiec kopie zagłębienie w podłożu

Wiosną, przy wydłużającym się dniu świetlnym ryby przenosimy do zbiornika ze świeżą, wodą i stopniowo zwiększamy jej temperaturę do 20-21°C. Tarlaki obficiej karmimy żywym pokarmem i co drugi dzień podmieniamy wodę na świeżą, koniecznie miękką (najlepiej z filtra RO). Jako podłoża dobrze jest użyć warstwy zwykłego piasku o grubości około 5 cm.

 

 

3

Podstawą żywienia bassków tarczowych jest pokarm żywy i mrożony, pochodzenia zwierzęcego

Dominujący samiec prezentuje osobliwe zachowanie – kopie zagłębienie w podłożu o średnicy nawet 10 cm; często przy jakiejś osłonie (np. kępie roślin, kamieniu, korzeniu itp.), broni zajętego terytorium przed rywalami i od czasu do czasu pozwala gotowym do tarła samicom na wpływanie w jego obręb. Zostawiamy go w akwarium wraz z najbardziej dojrzałą samicą (wypukłe partie brzuszne), choć niejednokrotnie samiec odbywa tarło z kilkoma partnerkami raz za razem.

 

1

Do tarła konieczna jest woda miękka i lekko kwaśna

Tarło można także przeprowadzić w oddzielnym zbiorniku o pojemności 60-80 l. Wypełniamy go wodą z filtra RO zmieszaną z wodociągową w takiej proporcji, aby twardość ogólna wynosiła około 5°n. Z elementów polepszających dobrostan ryb najlepsze są rozłożyste korzenie lub kępy wysokich roślin, np. z rodzaju Vallisneria. W akwarium instalujemy jedynie gąbkowy filtr bez obudowy lub napędzany brzęczykiem.

 

 

4

Okonie tarczowe w zbiorniku wraz z naszym rodzimym okoniem (z lewej)

Bezpośrednio nad gniazdem tarlaki przywierają do siebie bokami i drżąc uwalniają swe gamety. Ikra przykleja się do podłoża. Po tarle samicę odławiamy, gdyż samiec przejmuje opiekę nad gniazdem. Jednakże nie każdy mleczak robi to dobrze. Bywa, że od razu zjada ikrę, inny dopiero larwy, a rzadko który wodzi świeżo wykluty wylęg przez kilka kolejnych dni. Dlatego też lepiej po tarle odłowić obydwa tarlaki. Ikrę można również odessać (pipetą) do lęgnika z drobnoperlistym napowietrzaniem.

 

10

Okonie tarczowe choć mają drapieżną naturę, to w akwarium zachowują się spokojnie i są dość towarzyskie. Nie odpuszczają jedynie narybkowi …

Niewskazane jest dodawanie do wody jakichkolwiek chemikaliów przeciwko pleśnieniu jaj. Larwy wylęgają się po około 3 dobach. Po kolejnych 4-5 zaczynają pływać i żerować. Jako pierwszy dla nich pokarm najlepszy jest tzw. pył (pierwotniaki, wrotki i larwy oczlików). Dobra jest również tzw. zielona woda z namnożonymi zielenicami. Po tygodniu zjadane są najdrobniejsze larwy solowca i zooplankton. Po miesiącu zaś siekane: rureczniki, larwy ochotek i komarów oraz nicienie „mikro”, grindal, mrożonki itp.

 

 

 

 

Sumik karłowaty (Ameiurus nebulosus). Chów

9014e198495e15a4med

Sumik karłowaty w swojej ojczyźnie dorasta do 50 cm długości i osiąga masę ciała ponad 2 kg

Sumik karłowaty należy do rodziny sumikowatych (Ictaluridae) i potocznie zwany jest „byczkiem” lub „koluchem”, a w języku angielskim: Brown Bullhead. Jego ojczyzną są poł-wsch rejony USA i Kanady. W sprzyjających warunkach dorasta tam nawet do 50 cm długości i osiąga masę ciała ponad 2 kg. W wodach Polski uważany jest za obcy gatunek inwazyjny, osiągający przeciętnie 15-20 cm. W wodach Europy sumik karłowaty dożywa 5-7 lat.

 

3

Pierwsze promienie płetw piersiowych i grzbietowej przekształcone są w ostre kolce wyposażone w gruczoły jadowe

Ciało sumika jest wydłużone, pokryte śluzowatą, bezłuską skórą. Głowa zaś jest szeroka i spłaszczona, w obrębie pyska znajdują się cztery pary wąsów, a na końcowym odcinku grzbietu – płetwa tłuszczowa. Pierwsze promienie płetw piersiowych i grzbietowej przekształcone są w ostre kolce wyposażone w gruczoły jadowe. Ukłucie nimi wywołuje u człowieka silny ból i reakcję alergiczną, stąd trzeba uważać przy manipulacjach z rybami.

 

2

Sumik karłowaty to gatunek bardzo odporny i żywotny

Gatunek bardzo odporny na złe warunki środowiskowe (niedobór tlenu, wysoki poziom związków azotu, zanieczyszczenia, skrajne wahania odczynu – pH 3,5 do ponad 9, wysoka temperatura itp.). Sumiki są wybitnie odporne na miejscowe choroby i pasożyty, co jeszcze bardziej ułatwia im agresywną ekspansję w środowisku. Drapieżniki (poza węgorzem i wydrą) nie polują na nie z powodu niebezpieczeństwa zadławienia się kolcami jadowymi.

 

 

6b96cf9da5488462med

Sumiki karłowate opiekują się złożoną ikrą i potomstwem, co u przedstawicieli krajowej ichtiofauny jest rzadkością

W wodach Polski okres rozrodczy trwa w okresie V-VI. Samce dojrzewają płciowo wcześniej – w wieku około dwóch lat. Jako jedne z nielicznych gatunków naszej ichtiofauny, sumiki karłowate opiekują się złożoną ikrą i potomstwem. Przed tarłem mleczak czyści miejsce wybrane na gniazdo. Ikrzyca składa w nim od kilku do kilkunastu tysięcy jaj, układając je w niewielkie kopczyki. W opiece nad ikrą większe zaangażowanie wykazuje samiec – intensywnie wachluje płetwami piersiowymi, chroni przed intruzami, usuwa ziarna spleśniałe itp. Wylęg larw następuje po 5-8 dniach. Po zresorbowaniu zawartości woreczków żółtkowych wylęg opuszcza gniazdo po około tygodniu. Zgrupowane w osobliwych ławicach są pilnie strzeżone i „wodzone” głównie przez samca. Po kilku tygodniach jego opieka ustaje, a narybek rozpływa się.

 

ryc-5

Początkowo młode kształtem ciała i poruszaniem się przypominają żabie kijanki

Do chowu w akwarium zimnowodnym najlepiej nadają się osobniki młode o długości ciała 3-6 cm. Gatunek uważany jest za szkodnika i nie podlega żadnej ochronie prawnej. Większe osobniki są często zbyt agresywne, źle się adaptują i wymagają dużych zbiorników. W środowisku naturalnym ryby te można łowić na wędkę używając jako przynęty czerwonych robaków, rzadziej zdarza się złapać „byczki” na podrywkę. W akwarium gatunek ten nie rozmnaża się bez wsparcia hormonalnego.

 

9e2f12930da4bf9amed

Po okresie aklimatyzacji „byczki” są aktywne w akwarium przez całą dobę

Dla kilku osobników przeznaczamy zbiornik min. 150 l. Wodę należy intensywnie filtrować, aby zapewnić jej klarowność i dobre natlenienie (zwłaszcza podczas letnich upałów). Optymalna jej temperatura to 18-23ºC. Konieczne są rozmaite kryjówki z kamieni, korzeni i rurek drenarskich, gdyż ryby te (zwłaszcza początkowo) lubią się w nich kryć. Rośliny sadzimy najlepiej w zwartych kępach w pojemnikach, obłożonych kamieniami.

 

6

W akwarium ewentualne towarzystwo dla sumików karłowatych powinno być dobrze przemyślane, aby nie doszło potem do niemiłych w skutkach rozczarowań hodowcy

Światło musi być przytłumione (roślinność pływająca). Jako podłoża używamy dobrze przepłukanego średnio grubego żwirku. Ryby można utrzymywać razem z innymi gatunkami (np. karasiami ozdobnymi, karpiami koi, linami), ale o podobnych co one lub większych rozmiarach ciała. Mniejsze zostaną bowiem przez sumiki w krótkim czasie dotkliwie pokaleczone lub pożarte. Zdarza się, że wygłodzone, skąpo lub nieprawidłowo żywione „byczki” polują na ofiary nawet sporo od nich większe (zwłaszcza karasie ozdobne).

 

5

„Byczki” są wszystkożerne i bardzo żarłoczne

Sumiki karłowate w akwarium jedzą chętnie każdy rodzaj pokarmu (nawet suchy opadający na dno). Karma żywa (jest dla nich najlepsza) musi być odpowiednich rozmiarów. Najlepiej smakują im kawałkowane dżdżownice, filety z ryb, doniczkowce oraz młode ryby (żywe lub martwe), o długości 1,5-3 cm. Nie gardzą również larwami ochotek, doniczkowcami, suszonymi kiełżami itp.

 

 

 

4

Osobliwe towarzystwo w akwarium – tu z pielęgnicami pawiookimi

Omawiany gatunek nie nadaje się raczej na mieszkańca oczka wodnego. Choć jego chów jest w nim jak najbardziej możliwy, to jednak nie zawsze uzasadniony. Niemożliwa jest bowiem obserwacja ryb, gdyż przebywają one głównie przy dnie i dopiero po zmroku stają się aktywne. Ze względu na swą żarłoczność i drapieżny charakter są przy tym niebezpieczne dla mniejszych ryb. Pożerają też larwy płazów.

 

1

Do chowu w oczku wodnym „byczki” raczej się nie nadają – są w nich niewidoczne i mają drapieżny tryb życia

Regularnie dokarmiane żywym pokarmem (dżdżownice) z reguły nie wyrządzają szkody zbliżonym do siebie rozmiarami innym mieszkańcom oczka. W zbiorniku o głębokości około 1,2 m ryby te bez problemu zimują, przeczekują niekorzystny okres zagrzebane w osadach dennych. W odpowiednio dużym oczku lub stawiku, przy niezbyt licznej obsadzie ryb „byczki” mogą się z powodzeniem rozmnażać.

 

 

1

W wodach Polski sumik karłowaty uchodzi za obcy gatunek inwazyjny

Sumiki karłowate wydzielają wraz z moczem specyficzne feromony, dzięki którym regulowana jest hierarchia społeczna w grupie oraz ich zachowania terytorialne. Substancje te mają również duże znaczenie podczas dobierania się ryb w pary. Do Polski gatunek ten sprowadzono je celowo w 1885 r. i wpuszczono do stawów w okolicach Baranówka k. Dębna w dzisiejszym województwie zachodniopomorskim (wówczas Prusy).

Wąż zbożowy (Pantherophis guttatus). Rozród

laczenie

Para węży zbożowych po połączeniu – samica u dołu

Dorosły samiec jest zwykle mniejszy i szczuplejszy, ma także dłuższy ogon (nawet o 1/3), który jest ponadto masywniejszy i ma szerszą nasadę. U młodych płeć można określić poprzez sondowanie (tylko przez specjalistę!) lub masaż nasady ogona opuszkiem palca i delikatne wynicowanie genitaliów (tzw. Popping) – u samca – hemipenisów (rurki o długości kilku mm); u samicy – hemiclitorisów (brodawki 1-2 mm).

 

14

Zaloty i przygotowanie do kopulacji

Węże zbożowe można zimować, ale nie jest to bezwzględnie konieczne. Zwykle wystarczy bowiem okresowo (2-3 mies.) obniżyć gadom temperaturę w terrarium, np, poprzez wyłączenie części lub całego ogrzewania. Do rozrodu nadają się osobniki w wieku minimum 1,5 roku, a najlepiej dwuletnie. Samica rozpłodowa powinna być dobrze odkarmiona, mieć dobrą kondycję oraz masę ciała ponad 300 g.

 

17

Kopulacja

Jeśli zdecydujemy się na tradycyjne zimowanie, wówczas przez wspomniany okres czasu gady (tylko dorosłe, silne i zdrowe) powinny przebywać w temp. pow. 10-15ºC  i jego wilgotności 70-80% (piwnica, strych). Na miesiąc przed nim węża nie karmimy. Musi on bowiem wcześniej całkowicie się wypróżnić (pomaga tu kąpiel w letniej wodzie). Grubość ściółki na zimowisku powinna umożliwiać gadowi zakopanie się w niej. Konieczne jest naczynie z wodą

 

sklada

Samica składająca jaja

Samca do samicy (nie odwrotnie!) można dopuszczać trzykrotnie – na kilka godzin, co 1-2 dni lub zostawić gady razem przez 2-3 tygodnie. Ciąża trwa 7-8 tygodni. W tym czasie samica może żerować intensywnie (przez pierwszą połowę ciąży), sporadycznie, bądź wcale. Jaja składane są w kryjówce (np. w specjalnym pojemniku z warstwą wilgotnego wermikulitu lub mieszanki torfu z piaskiem i otworem w pokrywie) w liczbie od kilku do kilkunastu (rzadko powyżej 20).

 

jajawwermikul

Jaja w wilgotnym wermikulicie w plastikowym pudełku do przechowywania żywności

Samica zwykle przez kilka, kilkanaście godzin odpoczywa przy jajach (mają elastyczną, niby pergaminową osłonkę). Gdy tylko opuści kryjówkę jaja przenosimy (najlepiej w takiej pozycji, w jakiej zostały zniesione, nawet te zlepione) do plastikowych pojemników do przechowywania żywności z mikro otworkami w pokrywie, wypełnionych w ¾ wilgotnym wermikulitem. Jajo może wystawa c z niego do ok. ¼. Całość można luźno nakryć wilgotnym mchem.

 

1

Pojemniki z jajami w inkubatorze tzw. suchym

Pojemniki składujemy na dnie inkubatora (suchego lub mokrego). Temperatura powietrza powinna w nim wynosić około 27ºC, a wilgotność około 85%. Inkubacja jaj trwa 55-65 dni. Wermikulit należy co jakiś czas zwilżać (nigdy zaś jaj!), a sam inkubator (nie pojemniki z jajami!) przewietrzać przez 3 minuty co 2-3 dni. Na zdjęciu widać obłożenie ścian styropianowego inkubatora kablem grzewczym, naczynie z wodą oraz termometr.

 

33

Młode wężyki po wykluciu się z jaj

Jajo zdrowe ma tzw. turgor – jest jędrne i napięte. Osłonka może wprawdzie się uginać, ale nigdy odkształcać na trwałe. Jaj wyraźnie zapadniętych, pomarszczonych, zbrązowiałych czy zapleśniałych nie należy jednak usuwać, o ile nie zagrażają zdrowym.  Młody wąż ma na czubku pyska rogowy ząb jajowy, którym rozcina osłonkę jaja. Jej niewielkie nacięcie jest wskazane w przypadku klucia się słabszych osobników. Wężyk nie wychodzi z jaja od razu, lecz po jakimś czasie, trawiąc zawartość woreczka żółtkowego.

 

11

Młodym zapewniamy higieniczne pojemniki oraz miseczkę z wodą

Po wykluciu się z jaja gad mierzy 20-25 cm. Jego woreczek żółtkowy powinien być wchłonięty. Po 7-10 dniach przechodzi on pierwszą wylinkę i wówczas należy przystąpić do jego karmienia. Najlepiej odchowywać je indywidualnie. Wówczas wiemy, czy gad na pewno zjadł podany pokarm (żywe lub mrożone noworodki mysie) oraz oszczędzamy mu stresu, związanego z rywalizacją między współbraćmi. Czasami konieczne jest karmienie wężyków na siłę.

 

rozkarm

Karmienie młodych rozpoczynamy po pierwszej wylince

Młode powinny mieć zapewnione szczelne terrarium lub pojemnik (są mistrzami ucieczek), wyścielone papierowymi ręcznikami, z jakąś kryjówką, np. kawałkiem kory i naczyniem z wodą. Nierzadko wężyki obarczone są wadami, za które w większości przypadków odpowiedzialne są warunki środowiskowe, w tym szczególnie nieodpowiednia temperatura (także jej skoki) lub wilgotność powietrza w inkubatorze.

 

 

4

Martwe wężyki wyciągnięte z jaj po terminie wylęgu – widać zdeformowane głowy

O chowie węży zbożowych pisałem tu:

„Wąż zbożowy. Chów”

Jordanelka florydzka (Jordanella floridae). Chów

Dorosły samiec z charakterystycznym „garbem” za głową

Ta ciekawa, dorastająca do 5,5 cm ryba zwana też jordanellą florydzką należy do rodziny karpieńcowatych (Cyprinodontidae). W swojej ojczyźnie zasiedla wody (słodkie i słonawe) stanu Floryda – na południe od dorzecza rzek Św. Jana i Ochlocknee w USA. Gatunek ten ma wygląd cokolwiek groźny (wygrzbiecone ciało, tzw. żabia głowa i dość duży pysk). Generalnie ciało jordanelek jest krępe, zwarte i mocne.

 

Żywy pokarm jest szczególnie chętnie zjadany przez jordanelki

Nazwa gatunku w języku angielskim brzmi: Flagfish lub American Flagfish. Wzięła się ona stąd, że u samca około 10 poziomych rzędów tworzą kropeczki na przemian – czerwone i seledynowe. Przypomina to nieco gwiazdy i pasy na narodowej fladze USA (dla wielu jednak to sprawa dyskusyjna). Starszy samiec ma także większe płetwy grzbietową i odbytową (bywa, że są one czerwone) oraz mniejszy lub większy „garb” za głową.

 

Dorosła samica – widoczna czarna plamka z tyłu płetwy grzbietowej

Samice są nieco mniejsze, bardziej zaokrąglone w partii brzusznej i znacznie skromniej ubarwione – szaro-srebrzysto-zielone. U samicy na końcu płetwy grzbietowej występuje dodatkowo charakterystyczna czarna plama. Ma ona też nieliczne niebieskie cętki. U obydwu płci występuje ponadto czarna plamka pośrodku tułowia. A zatem dorosła samica ma dwie czarne plamy -na ciele i płetwie grzbietowej, a samiec jedną – tylko na ciele 🙂

Para dorosłych osobników – samiec z prawej

Możliwy jest chów jordanelek w akwarium towarzyskim, o ile właściwie dobierzemy obsadę. Ryba ta ma dość łagodne usposobienie (poza okresem okołotarłowym), ale zdarzają się osobniki z natury wojownicze, mające tendencję do podskubywania wydłużonych płetw innym taksonom (rzadko). Często w nowym zbiorniku, na początku aklimatyzacji, omawiane ryby są płochliwe – chowają się wśród roślinności i z rzadka tylko z niej wypływają w czasie karmienia.

 

Samica – jej piękno także jest niezaprzeczalne

Przestraszone niejednokrotnie wyskakują z akwarium, stąd trzeba zawsze szczelnie je przykryć. Generalnie jednak jordanelki to ryby bardzo żywotne i odporne. Niemniej w nieodpowiednich warunkach środowiskowych szybko pogarsza się ich kondycja. W sklepach zoologicznych nagminnie widuję osobniki z poskładanymi płetwami, chwiejące się na boki, apatyczne, z przytłumionymi barwami. To wynik niewłaściwej ich pielęgnacji (często już na etapie hurtowni).

 

Mimo niskich wymagań środowiskowych dobrostan jordanelek w akwarium jest często zaburzony

Jordanelki nie wymagają dużych zbiorników. Samca i 2-3 samice można utrzymywać w 60-80 l akwarium, najlepiej gatunkowym. Należy obsadzić je różnorodną roślinnością (w tym pływającą), udekorować korzeniami i kilkoma kamieniami. Jako podłoża używamy drobnego żwirku o ciemnej barwie. Parametry fizyko-chemiczne wody są bez znaczenia – gatunek bardzo plastyczny, potrafiący dostosować się do niemal każdych warunków z wyjątkiem oczywiście skrajnych.

 

Jordanelki są dość spokojne i towarzyskie – na zdjęciu pięknie wybarwiony dorosły samiec

Najodpowiedniejsza jednak wydaje się być woda średnio twarda o odczynie lekko kwaśnym do lekko zasadowego (pH 6,5-8,5). Można dodać do niej soli niejodowanej w proporcji łyżeczka od herbaty na 20 l. Optymalna zaś temperatura wody to 23-25ºC, ale omawiane ryby bez szkody dla zdrowia okresowo znoszą zarówno znacznie niższą (około 15°C), jak i wyższą jej ciepłotę (około 30ºC). W normalnie ogrzewanym mieszkaniu grzałka jest więc zazwyczaj zbędna. Z innych urządzeń technicznych warto zainstalować wewnętrzny gąbkowy filtr lub zawiesić na krawędzi zbiornika filtr kaskadowy (przelewowy).

 

Para dorosłych ryb – samiec z przodu

Jordanelki są wszystkożerne i dość żarłoczne. Najlepiej jednak smakuje im karma żywa w postaci larw owadów. Chętnie też skubią glony (w tym nitkowate), a nawet delikatne części niektórych miękkolistnych roślin (lecz zachowania takie są raczej marginalne). Niektórzy hodowcy podają im więc sporo karmy roślinnej w postaci parzonego i siekanego szpinaku, mniszka lekarskiego czy sałaty, ale w zupełności wystarcza dodatek płatkowej spiruliny.

 

Okoń (Perca fluviatilis) w oczku wodnym i akwarium zimnowodnym

9

Okoń jest naszą rodzimą rybą obdarzoną pięknym ubarwieniem ciała

Ten pospolity, rodzimy drapieżca należy do rodziny okoniowatych (Percidae). Jest jednym z piękniej ubarwionych przedstawicieli naszej ichtiofauny. Gatunek uchodzi za bardzo plastyczny (tzw. eurytopowy). Potrafi bowiem przystosować się do każdych niemal warunków środowiskowych (poza oczywiście ekstremalnymi), mimo dość małej tolerancji na brak tlenu w wodzie. Niejeden akwarysta i posiadacz oczka wodnego zastanawia się nad chowem w nich okonia, stąd niniejszy wpis.

 

 

3

Gromadka osobników młodocianych okonia w akwarium zimnowodnym – tu filtracja wody musi być bardzo wydajna

Do akwarium zimnowodnego najlepiej nadają się osobniki młode. Zbiornik dla nich powinien mieć pojemność min. 250-300 l. Okoń preferuje rozmaite kryjówki w postaci kamieni, rozgałęzionych korzeni, gałęzi i kęp roślinności podwodnej oraz pływającej, która tłumi oświetlenie akwarium. Najodpowiedniejsza jest woda średnio twarda do twardej, o odczynie obojętnym i temperaturze 15-20°C. Konieczna jest wydajna filtracja wody (duża żarłoczność i związana z tym przemiana materii) oraz obfite jej napowietrzanie (zwłaszcza latem).

 

Pewne ustalenie płci u okonia jest bardzo trudne

Okonie powinno się utrzymywać w grupach złożonych z 4-8 osobników. Towarzystwem dla nich mogą być także inne gatunki ryb, zbliżone do nich wielkością (karasie, płocie, krąpie, wzdręgi). Największą aktywność ryby te przejawiają rano i wieczorem, penetrując głównie przydenne i środkowe warstwy wody. Starsze i większe osobniki często w ciągu dnia „stoją” wśród roślinności lub schowane w kryjówce; młode zaś są bardzo aktywne.

 

5

Żerujący przy dnie osobnik młodociany

Okonie są bardzo żarłoczne i zjadają wyłącznie pokarm żywy. Preferują każdy jego rodzaj, w tym także przedstawicieli własnego gatunku. Większe okazy polują na ryby – możemy podawać im od czasu do czasu, np. czebaczki amurskie, małe karasie, słonecznice lub gupiki. W domowym zbiorniku zimnowodnym ryby te nie rozmnażają się w sposób naturalny (konieczna jest stymulacja hormonalna specjalistycznymi preparatami).

 

 

10

Przed wpuszczeniem okonia do oczka wodnego należy się dobrze zastanowić

W oczku wodnym okoń zwykle nie jest pożądanym mieszkańcem. W większym zbiorniku istnieje duże ryzyko, że nadmiernie się w nim rozmnoży, a w mniejszym z kolei – znacznie przetrzebi populację osobników młodocianych innych gatunków, w tym larwy płazów. Zwykle w dużych i średnich oczkach można utrzymywać 4-5 młodych osobników (tej samej wielkości), zaś w małych – co najwyżej 1-2 sztuki o długości 6-8 cm. Osobiście mam dwa małe okonie w swoim oczku, które żywo przetrzebiają narybek karasi.

 

Okoń w towarzystwie innego drapieżcy, uznanego za obcy gatunek inwazyjny – trawianki (Perccottus glenii)

W oczku wodnym naturalny behawior okonia ulega ciekawym zmianom. Ryby te często bowiem pływają wspólnie z nawet dużo mniejszymi od siebie karasiami, płociami lub wzdręgami, nie robiąc im przy tym żadnej krzywdy. Ponadto chętnie podpływają do miejsca karmienia dżdżownicami (to jeden z ulubionych pokarmów okonia), czasami odganiają od pokarmu inne ryby (przegrywając jednak rywalizację z karasiami) lub czają się z boku w nadziei na żer w czasie, gdy karpie lub liny przekopują dno. Szczególnie osobniki młodociane są ruchliwe i aktywnie poszukują pokarmu.

 

4

Okonie można utrzymywać z innymi gatunkami, ale o podobnej co one wielkości, np. z wzdręgami, płociami, a w młodym wieku nawet ze słonecznicami (na zdjęciu po prawej)

Według regulaminu PZW z 2017 r. wymiar ochronny okonia wynosi 15 cm (za wyjątkiem wód krainy pstrąga i lipienia). W złych warunkach środowiskowych okoń często karłowacieje. Jest to gatunek fitolitofilny – w naturze trze się w miejscach zacisznych, płytkich, porośniętych roślinnością, w pobliżu zatopionych w wodzie gałęzi drzew, wśród kamieni, bali, na żwirze itp. Samica składa od kilku do ponad 30.000 ziaren ikry, która w wodzie układa się w charakterystyczne, długie na około metr, śluzowate wstęgi.

 

1

Okoń w pełnej krasie – widoczna charakterystyczna czarna plamka z tyłu pierwszej płetwy grzbietowej

Okoń rośnie bardzo wolno – pięcioletnie ryby osiągają długość 20-22 cm, a 9-10-letnie mierzą nie więcej niż 30 cm. Charakterystyczna czarna plamka, która znajduje się na pierwszej, wyposażonej w twarde promienie płetwie grzbietowej służy najprawdopodobniej do ochrony przed drapieżnikami. Po postawieniu płetwy imituje bowiem oko, co wywołuje u napastnika wrażenie, że atakowany osobnik jest dużo większy niż w rzeczywistości.

 

Okladka.przódWięcej o chowie i rozmnażaniu wielu gatunków ryb zimnolubnych oraz ciepłolubnych, ale znakomicie znoszących warunki zbiornika zimnowodnego i/lub oczka wodnego, można przeczytać w mojej najnowszej książce pt. „Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy”.

Zapraszam przeto wszystkich zainteresowanych do jej lektury!

Więcej informacji: www.wydawnictwosggw.pl lub email: wydawnictwo@sggw.pl

O okoniu pisałem już kiedyś tu: „Okoń”

Ziemiojad brazylijski (Geophagus brasiliensis). Rozród

1

Para tarlaków w zbiorniku tarliskowym – samica z przodu

Tarło najlepiej jest przeprowadzić w oddzielnym zbiorniku o pojemności około 150 l. Optymalne parametry fiz-chem. wody to:  twardość do 12ºn, pH 6,3-6,8 i temperatura 26-27ºC, ale gatunek ten jest bardzo plastyczny. Jako wystrój konieczne są rozmaite kryjówki: korzenie, płaskie kamienie, leżące na boku gliniane doniczki, dachówki itp. Lustro wody powinna przysłaniać roślinność pływająca, tonująca nieco oświetlenie. Gąbkowy filtr wewnętrzny (bez obudowy) w zupełności wystarcza.

 

5

Samiec nad wybranym na tarło miejscem (płaski kamień)

W okresie okołotarłowym ryby stają się terytorialne i agresywne Zwłaszcza samiec przekopuje podłoże, usuwa ewentualnie rosnące w nim rośliny, przesuwa kamienie, korzenie itp. Z impetem wabi samicę wyginając przed nią swe ciało, odchylając pokrywy skrzelowe i napinając płetwy. Wreszcie, gdy substrat do złożenia ikry jest odpowiedni (twarda, lita powierzchnia, zwykle pod osłoną, np. korzenia), ryby przystępują do jego czyszczenia.

 

2

Tu niegotowa do tarła samica (z przodu) jest ustawicznie napastowana przez samca (jej niekompletne ułuszczenie to widoczne tego skutki)

Samica musi być dojrzała do tarła, inaczej będzie nieustannie goniona i szturchana pyskiem przez pobudzonego partnera, co może skończyć się dla niej urazem, a bywa że nawet śmiercią. Ikrzyca może złożyć grubo ponad 600 kleistych jaj (zwykle 300-400). Larwy wylęgają się po 2,5-3 dobach. Są umieszczane przez rodziców w jakiejś kryjówce, np. w doniczce leżącej na boku, pod kamiennym jazem lub korzeniem, w dołku wykopanym w podłożu itp.

 

3

Samica sprawująca pieczę nad larwami zbitymi w gromadkę pod kamiennym „jazem”

Pokarm zgromadzony w woreczkach żółtkowych wystarcza na około 3 doby, po czym narybek rozpływa się i zaczyna żerować. Zatem, mniej więcej w tydzień od złożenia ikry młodym można zacząć podawać najdrobniejszy pokarm. Jedzą praktycznie każdą, rozdrobnioną karmę, ale najlepiej rosną na pokarmie żywym, względnie mrożonym (bosmina, moina, larwy solowca i oczlików, wrotka, najdrobniejszy zooplankton, węgorki „mikro” itp.).

 

Młode, dorastające osobniki

Zauważyłem, że ziemiojady brazylijskie prezentują nieco odmienne zachowania w zależności od warunków środowiskowych. Para kolegi regularnie, co dwa tygodnie, odbywała tarło w zbiorniku ogólnym, gdzie pływały także inne gatunki ziemiojadów oraz kilka dorastających pielęgnic severum. Narybku oczywiście nie udało się w takich warunkach odchować – był on szybko wyjadany przez inne ryby. Parę tę wziąłem do jednego ze swoich zbiorników w domu. Urządziłem go wzorcowo i z pietyzmem (z wieloma kryjówkami, optymalną wodą itp.). Niestety przez dwa miesiące ryby ani razu nie podeszły do tarła, a samiec dodatkowo zaczął nieustannie gonić i bić samicę, próbując bezskutecznie skłonić ją do odbycia godów. Ta na szczęście miała się gdzie schronić.

 

4

Samiec generalnie patroluje rewir, ale często podpływa pod gniazdo z larwami

Zrezygnowany przewiozłem tarlaki do 240 l zbiornika w domku na działce. Cała jego powierzchnia była szczelnie przykryta gęstym „dywanem” pistii rozetkowej, którą przeniosłem tu z oczka wodnego. Już po niespełna tygodniu nastąpiło tarło, a samica złożyła ponad 500 jaj. Z początku wszystkie przebiegało bez zastrzeżeń. Gdy jednak młode swobodnie już żerowały pomiędzy rodzicami zaczęło dochodzić do waśni o opiekę nad potomstwem. Sytuacja stawała się coraz gorsza, ale uspokoiło ją odłowienie samca.

 

7

Samica wyłapuje każdego uciekiniera, którego następnie troskliwie zanosi w pysku do gniazda

Niektóre pary ryb z rodziny pielęgnicowatych potrzebują do odbycia udanego tarła i pomyślnego odchowu potomstwa tzw. target fish. Jest to obcy gatunek ryby, którą celowo wprowadza się do zbiornika (zwykle tarliskowego), aby zachęcić parę do tarła lub zniwelować  kłótnie pomiędzy rodzicami o opiekę nad potomstwem (głównie). Takim swoistym „chłopcem do bicia” może być np. większy kiryśnik lub zbrojnik.

 

Zbrojnik w charakterze tzw. target fish w zbiorniku tarliskowym z ziemiojadami brazylijskimi

Jego obecność powoduje, że agresja osobników rodzicielskich jest przerzucana na niego, dzięki czemu tarlaki są bardziej zgodne, zaprzestają walk między sobą o przywództwo w opiece nad ikrą lub młodymi, gdyż wspólny intruz „cementuje” i przywraca prawidłowe relacje między nimi. „Target fish” należy zawsze zapewnić odpowiednie kryjówki, a w razie potrzeby w porę reagować, aby nie dopuścić do jego poważnego zranienia lub zabicia.

 

6

Poza odstraszająca samicy

Najpewniej to właśnie dlatego w zbiorniku towarzyskim mojego kolegi ziemiojady tak chętnie i regularnie odbywały tarła oraz wspólnie, bez nijakiej rywalizacji, broniły potomstwa (do czasu, gdy było to możliwe). Ryby nie miały najwyraźniej wolnej energii na walkę między sobą o opiekę nad młodymi. Ich uwaga skupiona była li tylko na ochronie młodych, ale przy tak licznej gromadzie współmieszkańców, w pewnym momencie ziemiojady nie były już w stanie temu sprostać. W odosobnieniu te same osobniki rodzicielskie mogą, o dziwo, nie podchodzić miesiącami do tarła lub też po wylęgu larw dochodzi między nimi do wspomnianej, destrukcyjnej rywalizacji.

 

ryc-9

Żerujący narybek w wieku kilku dni

O chowie ziemiojada brazylijskiego pisałem tu:

 

„Ziemiojad brazylijski. Chów”

Limka czarnopręga, limka garbatka (Limia nigrofasciata)

Samica (w środku) adorowana przez dwa samce

Ta bardzo interesująca, niewielka rybka dorasta do około 6 cm (samiec jest mniejszy o 1-1,5 cm) i należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). W naturze zamieszkuje wody jez. Miragoâne w poł-zach. części Haiti. Jej nazwa angielska brzmi: Blackbarred limia lub Hump-backed limia. Na żółto-oliwkowo-srebrnym ciele widnieje kilka poprzecznych, czarnych pręg. Ryba towarzyska i łagodna wobec innych, spokojnych gatunków oraz ruchliwa.

 

Samiec – widoczny „garb” z przodu grzbietu

Samiec oprócz tego, że ma gonopodium jest także jaskrawiej ubarwiony – ma żółto-złotą dolną, przednią część ciała, płetwę grzbietową (jest większa, na kształt wachlarza i często ma czarny wzór) i czasami ogonową. Ponadto u starszych samców ciało jest charakterystycznie mniej lub bardziej wygrzbiecone, co tworzy tzw. niby-garb. Woda dla garbatek musi mieć bardzo stabilne parametry i być przede wszystkim twarda (do 25ºn) i mieć odczyn obojętny do zasadowego (pH 7,0-8,5). Inaczej ryby będą chorowały (a leczy się je trudno, gdyż są wrażliwe na chemikalia, w tym leki). Jej optymalna temperatura to 24-26ºC, choć odpowiednio przyzwyczajone radzą sobie dobrze i w chłodniejszej wodzie – 20-21ºC.

 

Garbatki najlepiej jest utrzymywać w grupach z przewagą samic

Garbatki można dziś kupić w dobrych sklepach zoologicznych, lecz ich jakość hodowlana jest często bardzo zła. Ryby bowiem są zwykle słabo wybarwione i niejednokrotnie chore (przewlekle, podklinicznie) – chwieją się na boki, płetwy są poskładane, ospale żerują, są wychudzone, słabo wybarwione itp.  Od takich osobników rzadko uzyskuje się zdrowy narybek. Najlepszym ich źródłem jest zawsze renomowany hodowca amator, który dba o tzw. odświeżanie krwi, czyli nie kojarzy ryb w bliskim pokrewieństwie. Żywienie jest proste – garbatki są wszystkożerne. W diecie jednak nie może zabraknąć karmy tak zwierzęcej (przede wszystkim), jak i roślinnej (w tym glonów).

 

Garbatki łatwo się krzyżują – tu samiec L. tridens (z prawej) adoruje samicę garbatki – taka sytuacja w akwarium świadomego hodowcy jest niedopuszczalna

Najlepiej jest chować grupę kilkunastu osobników z przewagą samic w zbiorniku gatunkowym. Jego pojemność może wynosić około 100 l. Tak jak dla wielu innych jajożyworódek akwarium powinno być dobrze zarośnięte roślinami, w tym pływającymi (trzeba jednak zadbać o miejsca od nich wolne, do swobodnego pływania). Woda musi być dobrze filtrowana (ryba wrażliwa na związki azotu), regularnie podmieniana (raz w tygodniu 15-20%, przy okazji czyszczenia dna z resztek organicznych) i być w lekkim ruchu.

 

Samiec (u góry) zalecający się do samicy – widać postawioną na sztorc płetwę grzbietową

Rozród garbatek jest nierzadko problematyczny. Wszystko bowiem zależy od tego jakim materiałem hodowlanym dysponujemy. Ryby zdrowe zwykle bez problemu się rozmnażają. Chore, pochodzące z chowu krewniaczego, kąpane w sterylizujących je hormonach (to nierzadka praktyka eksporterów z Azji) zwykle nie nadają się do rozrodu. Samice niewyrośnięte, zbyt młode często ronią zarodki (niekiedy wręcz komórki jajowe) lub rodzą bardzo mało słabych młodych, które wkrótce giną.

 

Para garbatek – w czasie zalotów samiec m.in. napina płetwę grzbietową

Po ciąży trwającej 4-6 tygodni (okresami znacznie dłuższej) samica rodzi od 3-5 do ponad 20 młodych (mierzą niewiele ponad 1 cm). Ciężarną można odłowić na poród do kotnika z gąszczem roślin i trzymać ją w nim luzem, bądź w specjalnym koszyczku porodowym. Młode zjadają wszelki drobny pokarm, ale najlepiej rosną na larwach solowca i węgorkach „mikro”. Dobre jest także dolewanie do kotnika tzw. zielonej wody (zakwit zielenic).

 

Garbatki są łagodne, spokojne i towarzyskie

Dorosłe często zjadają swe potomstwo, stąd trzeba je przed nimi chronić. Niemniej młode można w jednym akwarium oddzielić szybą i po osiągnięciu przez nie około 1,5 cm połączyć z dorosłymi. Te ostatnie nie powinny ich już niepokoić. Dodatek do wody soli kuchennej niejodowanej nie jest konieczny, choć dobrze wpływa na ryby „przeziębione”, wykonujące kołyszące ruchy na boki, z przygaszonymi barwami.

 

W hodowli garbatek należy zawsze starać się o dopływ „świeżej krwi” z innych hodowli

Limki garbatki żyją 2-3 lata. Samica do rozrodu powinna mieć co najmniej pół roku. Bardzo ciekawe są u tego gatunku zaloty (parcie gonopodium, skubanie, napinanie płetwy grzbietowej, intensyfikacja barw), podczas których samce są bardzo żywiołowe oraz wykazują zachowania dominacyjne i agresywne wobec siebie (jednak nieszkodliwe). Prawdziwym problemem w hodowlach tego, jak i wielu innych gatunków pozostaje niezmiennie chów w bliskim pokrewieństwie (inbred).

 

Garbatki mogą zjadać swoje potomstwo

U samic limki czarnopręgiej występuje ciekawe zjawisko kopiowania wyboru partnera (ang. Mate choice copying). Akceptacja samca przebiega tu bowiem niesamoistnie, lecz zależy od wyników obserwacji danej samicy (nazwijmy ją samicą A). Prawdopodobieństwo, że zaakceptuje ona samca, którego interakcje z innymi samicami były udane (zaloty zakończone kopulacją), znacząco wtedy wzrasta.

 

Garbatki należą do ryb ruchliwych i wszystkożernych

Jeśli zaś samiec był ustawicznie odrzucany przez inne samice, wówczas prawdopodobieństwo jego akceptacji przez samicę A znacząco maleje. W akwarium objawia się to po prostu częstszym przebywaniem samicy w rejonie, w którym taki super samiec pływa najchętniej („terytorium”). Ten, rzecz jasna, skrzętnie z tego korzysta i jego geny są dalej rozprzestrzeniane w populacji. Zaobserwowano także, że samice chętniej akceptują większych gabarytowo partnerów.

 

Samiec zalecający się do samicy (z prawej)

Hodowcy zgodnie dziś twierdzą, że od kilku lat, mimo intensywnych starań, właściwie nie udaje im się zbudować trwałej, dobrej jakości populacji tych ryb. Te bowiem albo w ogóle się nie rozmnażają, a jeśli już dojdzie do porodu, to narybek jest tak słaby i anemiczny, że praktycznie ginie po kilku, kilkunastu dniach. Bywa, że samce wykazują niespotykaną wprost agresję (tego jednak osobiście nie zaobserwowałem). Nierzadki scenariusz jest taki, że ryby po prostu padają i cała hodowla kończy się sromotnie.

 

Dorodna para garbatek – samiec po prawej

Między bajki należy włożyć sugerowane kiedyś przez niektórych autorów stwierdzenia, że samiec jest konieczny samicy przy porodzie, bo inaczej ta może zginąć. Zupełnie nie wiem skąd się wzięło takie przypuszczenie. Wszelkie kwestie związane z rozrodem tego gatunku omówiłem powyżej. Po części wynikają one z nieuczciwych i haniebnych praktyk, a po części z niewłaściwej pielęgnacji i niewiedzy hodowcy.

 

Samiec naprężający swą płetwę grzbietową

Prawdziwy jest natomiast fakt, że garbatki bardzo łatwo krzyżują się z innymi gatunkami, np. z gupikiem, molinezją, innymi limkami. Każdy świadomy hodowca nigdy nie powinien do tego dopuszczać. Mieszańce bowiem nie stanowią niczego dobrego i tylko pogłębiają genetyczny rozgardiasz, jaki już panuje wśród ryb jajożyworodnych. Z jego powodu hodowca często do końca nie wie, co tak naprawdę utrzymuje w swoim zbiorniku.

 

Ziemiojad czerwonogłowy (Geophagus steindachneri). Rozród

4

Dominujący samiec gotowy do tarła

Samiec jest znacznie większy – w akwarium może mierzyć nawet około 17 cm (samica osiąga zwykle 10-12 cm) i barwniejszy – ma charakterystyczny czerwony garb tłuszczowy na głowie oraz wyrazistsze i pełniejsze pomarańczowe plamki w kącikach pyska. Ponadto jego płetwy nieparzyste są dłuższe. Do tarła nadają się okazy mające ukończony, co najmniej rok życia.

 

11

Samiec jest poligamistą i wyciera się z każdą gotową do odbycia tarła samicą

Ziemiojad czerwonogłowy jest gatunkiem litofilnym o wylęgu otwartym, a jednocześnie owofilnym,  podejmującym ikrę przez samicę zaraz po jej złożeniu (tzw. Immediate mouthbrooder). Pary nie muszą się dobierać, jak u wielu innych pielęgnic, lecz poligamiczne samce wycierają się z każdą gotową do odbycia tarła samicą. Wielu hodowców nie używa zbiornika tarliskowego, lecz po zakończonym tarle ostrożnie odławia samice noszące w pyskach jaja i przenosi je do oddzielnych, mniejszych akwariów z 1-2 kryjówkami (najlepiej każdą osobno).

 

Jeśli jednak zdecydujemy się na tarło w zbiorniku tarliskowym, to powinien on mieć pojemności około 120 l i być napełniony wodą w miarę miękką (najlepiej poniżej 13ºn). Można użyć wody wodociągowej i z filtra RO. Temperaturę podnosimy do 27ºC. Jego wyposażenie techniczne stanowi grzałka z termostatem i filtr gąbkowy bez obudowy lub napędzany brzęczykiem. Na dno kładziemy 1–2 płaskie kamienie, a jako podłoża używamy tradycyjnie piasku (warstwa około 3 cm). Także korzeń w charakterze kryjówki – ostoi polepsza dobrostan tarlaków. Oczywiście ziemiojady tego gatunku przystąpią do udanego tarła i w dużo gorszych warunkach środowiskowych, także w akwarium ogólnym.

 

20

Do tarła bardzo często dochodzi w zbiorniku ogólnym

Miejsce tarła nie jest czyszczone. Substratem dla ikry jest zwykle płaski kamień, ale często sama warstwa piasku lub żwirku, zazwyczaj w niewielkim zagłębieniu lub pod osłoną, np. kamienia lub korzenia. Tarlaki wykonują najpierw tzw. próbne podejścia (tarło pozorowane, na „sucho”). Podczas pojedynczego aktu płciowego samica składa w rzędzie 2-6 jaj, które zaraz bierze do pyska. W czasie tej czynności, co jakiś czas (zwykle raz na kilka aktów, choć jedne samce robią to częściej, inne rzadziej) samiec zbliża się do niej i ustawia ciało tak, aby jego otwór moczopłciowy znajdował się naprzeciwko pyska samicy (i znów, jedne samce zgrywają się tu z partnerką lepiej, inne gorzej). W podnieceniu, lekko drżąc, poruszając mięśniami warg, otwierając pysk lub szorując nim po substracie) uwalnia mlecz, który dostaje się do wnętrza jej jamy gębowej, zapładniając znajdujące się tam jaja. Mleczakowi pomaga w tym pomarańczowa plamka w kącikach pyska, która działa jak atrapa jaja i wabi instynktownie samicę szukającą ikry na podłożu.

 

15

Narybek w wieku około tygodnia

Czasami jednak ma się wrażenie, że do zapłodnienia jaj dochodzi także w sposób klasyczny, kiedy ikrzyca nie zdąży jeszcze ich pobrać, a mleczak już jeździ po nich pokładełkiem lub też czyni to na pustym podłożu, jakby rozprowadzał po nim nasienie pod  kolejną partię jaj. Niekiedy daje się też zauważyć jak samica delikatnie szturcha partnera w bok. Ten zaś nierzadko przerywa amory, aby odgonić zbytnio zbliżające się inne ryby (akwarium zespołowe). Samica może złożyć od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu żółtawych jaj (zwykle 30-40, a bywa że jedynie kilkanaście).

 

22

Inkubującej ikrę samicy zapewniamy idealny spokój, delikatne napowietrzanie i ewentualnie dogrzewanie wody oraz kryjówkę

Odłowionej zaś do kotnika samicy, która inkubuje ikrę należy zapewnić idealny spokój, delikatne napowietrzanie i ewentualnie dogrzewanie wody oraz kryjówkę. Ryba nie pobiera pokarmu. Niektórzy hodowcy odławiają samicę dopiero w momencie, gdy nosi ona już młode. Wówczas prawie zawsze matka wypluwa je na siatce, ale po wpuszczeniu do nowego lokum natychmiast zbiera potomstwo z powrotem do pyska.  Troskliwość samic wobec potomstwa jest bardzo wysoka.

 

23

Narybek szybko rośnie i jest żarłoczny

Inkubacja jaj w jamie gębowej samicy trwa zwykle około dwóch tygodni, ale okazjonalnie może przedłużyć się do nawet ponad trzech. Po wypuszczeniu z pyska narybek jest zdolny do samodzielnego życia, dalej niemniej chowa się w jamie gębowej matki, początkowo całodobowo a potem tylko na noc. Młodym można od razu podawać larwy solowca, węgorki octowe, nicienie „mikro”, larwy oczlików, słoniczki (rodzaj Bosmina), moinę oraz rozdrobnioną karmę suchą. Samicę można pozostawić z potomstwem na okres 7-10 dni. Narybek szybko rośnie i jest żarłoczny. W wieku około trzech miesięcy mierzy 2-2,5 cm. Osobniki młodociane zaczynają się wybarwiać przy wielkości 6-8 cm. Wtedy również da się wstępnie odróżnić ich płeć.

O chowie ziemiojada czerwonogłowego pisałem tu:

„Ziemiojad czerwonogłowy. Chów”