Gambuzja pospolita (Gambusia affinis). Chów i rozród

samica

Dorodna samica

Gambuzja pospolita, zwana po angielsku Western Mosquitofish należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Samica jest większa i dorasta do około 7 cm, podczas gdy samiec mierzy zwykle połowę tego. W naturze ryby żyją około 1,5 roku, podczas gdy w niewoli dwa razy dłużej. Ich pierwotną ojczyzną są południowe i południowo-wschodnie rejony USA (dorzecze rzeki Missisipi) oraz północny do centralnego Meksyk. Gambuzja zasiedla niemalże każdy rodzaj wód śródlądowych, ale najliczniej spotykana jest w płytkich, gęsto zarośniętych i obfitujących w pokarm zbiornikach i ciekach o leniwym nurcie.

sam

Dorosły samiec

Od ponad 100 lat gambuzja jest przedmiotem zakrojonej na szeroką skalę akcji sztucznego zasiedlania (introdukcji), jako ryba idealna (poniekąd) do walki z plagą komarów.  Można ją dziś spotkać niemal we wszystkich, cieplejszych rejonach świata. Niektórzy uważają nawet G. affinis za najbardziej rozpowszechniony i ekspansyjny gatunek ryby słodkowodnej na świecie, będący poważnym zagrożeniem dla miejscowych populacji bezkręgowców, ryb i płazów.

 

55

Para ryb – samiec u dołu – widoczne gonopodium

Ubarwienie ciała ryby jest oliwkowo-srebrzyste, niekiedy z lekkim zielonkawo-niebieskawym połyskiem, płetwa ogonowa jest zaokrąglona, a łuski mają charakterystyczne ciemne obramowanie (tzw. siatka). W okolicach oczu może być widoczna krótka, ciemna pręga oraz dłuższa i cienka – wzdłuż krańców tylnej części brzucha do płetwy ogonowej. Głowa jest charakterystycznie grzbieto-brzusznie spłaszczona, a otwór gębowy ma górne położenie. Samcze gonopodium ma niewielkie zgrubienie (tzw. łokieć), 8-11 małych kolców (na trzecim promieniu), a na końcu – malutkie „wąsiki” i „ząbki” (pomagają w przytrzymaniu samicy w czasie kopulacji). Ryby te mogą nieco upodabniać się do środowiska, poprzez rozjaśnienie lub pociemnienie swych barw.

 

66

Młoda samiczka – brak jeszcze plamy ciążowej

Badania wykazały, że w niektórych ekosystemach gambuzje wcale nie zjadały larw komarów skuteczniej od miejscowej ichtiofauny. Ponadto stwierdzono, że preferują one wyłącznie określone ich gatunki, które w sumie i tak nie stanowiły znaczącego procentu ich diety. W niektórych rejonach świata (np. w Australii) zagrożenie malarią po wprowadzeniu do środowiska gambuzji paradoksalnie jeszcze wzrosło, gdyż ryby te mocno przetrzebiły miejscowe populacje pożytecznych bezkręgowców, odżywiających się właśnie larwami komarów. Jako obcy gatunek inwazyjny stały się także śmiertelnie niebezpieczne dla lokalnych taksonów ryb i płazów, często mających statusy zagrożonych wyginięciem i nierzadko występujących endemicznie.

 

para

Młoda para gambuzji – samiec z lewej

Gambuzje skutecznie wypierają miejscowe gatunki z ich naturalnych siedlisk poprzez odbieranie przestrzeni życiowej i bazy pokarmowej, wyjadanie jaj, larw i dziesiątkowanie postaci młodocianych. Ponadto mając agresywne usposobienie ryby te często atakują nawet większe od siebie osobniki, obgryzając im płetwy, a nawet zabijając (mają relatywnie krótkie jelita – jak u typowych drapieżników). Są także żywicielami licznych pasożytów, np. Glugea sp., Myxobolus nuevoleonensis, Falcaustra sp. i wiele innych. Z tych między innymi powodów gambuzja pospolita w niektórych publikacjach anglojęzycznych określana jest złośliwie jako „damnbusia” (ryba przeklęta, potępiona), „fish destroyer” (rybi niszczyciel, pustoszyciel, dewastator) lub Plague Minnow („płotka” zaraza).

 

777

Samiec (z prawej) i dwie samice

Ekspansję środowiskową Gambusia affinis zapewniają takie jej cechy gatunkowe jak: niezwykłe zdolności przystosowawcze do panujących w danym siedlisku warunków środowiskowych, żarłoczność i wszystkożerność, szybkie osiąganie dojrzałości płciowej, wysoka płodność i plenność, duża odporność na choroby i pasożyty oraz niekorzystne warunki środowiskowe, w tym: znacznego stopnia zanieczyszczenia chemiczne, zasolenie, eutrofizację i zarastanie, niską zawartość tlenu w wodzie (do około 1,0 mg/l, ale w związku z tym, że ryba ta przebywa dużo czasu pod powierzchnią wody, gdzie tlenu jest najwięcej, to wytrzymuje nawet jego spadek do 0,28 mg/l) i wahania odczynu oraz temperatury wody (okresowo znoszą jej spadki do 4, jak i wzrost do ponad 35ºC). Bardzo chętnie zjadanym pokarmem przez gambuzje są odżywiające się fitoplanktonem wioślarki. Doprowadza to do wielu niekorzystnych zmian w środowisku, takich jak nagromadzenie w wodzie związków organicznych, zubożenie jej w tlen i pojawienie się masowych inwazji glonów.

 

44

Gęsto zarośnięty zbiornik dla gambuzji

Dla gambuzji najlepiej jest przeznaczyć zbiornik jednogatunkowy. Często bowiem przejawiają one zachowania agresywne wobec innych ryb.  Gambuzje to jedne z najmniej wymagających ryb akwariowych. Są odporne na niedobór tlenu i podwyższoną zawartość azotanów w wodzie oraz bardzo plastyczne pod względem przystosowawczym. Mimo to trzeba zwracać uwagę na pewne elementy chowu zapewniające im prawidłowy dobrostan. Dla samca i 2-3 samic wystarcza zbiornik o pojemności około 40 l. Powinien on stać w miejscu, do którego ma dostęp światło słoneczne przez 3-5 godzin dziennie. Napełniamy go zwykłą wodą wodociągową o twardości od kilku do ponad 25ºn, odczynie umiarkowanie kwaśnym do zasadowego (pH 6-8) i temperaturze 15-27ºC.

 

10

Narybek w wieku około miesiąca

Akwarium obsadzamy dość gęsto różnorodną roślinnością, w tym gatunkami pływającymi. Te ostatnie są niezbędne i stanowią znakomitą ostoję dla świeżo urodzonego narybku. Z elementów wystroju można tradycyjnie wykorzystać 1-2 korzenie i kamienie. Wystarcza wolno pracujący gąbkowy filtr wewnętrzny, np. napędzany brzęczykiem. Grzałka jest zbędna. Podmiana raz w tygodniu 10-15% objętości wody na świeżą w zupełności wystarcza.

 

8

Młoda samica wśród roślinności

Żywienie nie sprawia żadnych problemów, gdyż gambuzje są wszystkożerne i żarłoczne. Zbadano, że w naturze dzienny pobór pokarmu odpowiada 42–167% masy ich ciała. Najchętniej zjadana jest karma żywa w postaci larw owadów, drobnych skorupiaków, rureczników, doniczkowców itp. Nie gardzą pokarmami suchymi, w tym szczególnie wyprodukowanymi na bazie spiruliny. Chętnie obskubują także glony.

 

2

Narybek jest żarłoczny i dość szybko rośnie

Omawiany gatunek należy do ryb jajożywododnych (Ovoviviparia). W naturze samce osiągają dojrzałość płciową już w wieku 4 (mierzą wtedy około 2 cm), a samice 6 tygodni życia (mierzą wtedy około 3 cm). Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony. Oprócz o połowę mniejszego wzrostu samiec jest smuklejszy i ma dość długie gonopodium. U dorosłej samicy dobrze widoczna jest plama ciążowa. Podobnie jak u niektórych innych przedstawicieli rodziny piękniczkowatych, dzięki specjalnym uchyłkom w jajowodzie, po jednokrotnym zapłodnieniu może ona rodzić 2-6 razy. Ciąża trwa zwykle 4 tygodni, ale w naturze, w zależności od warunków środowiskowych, może wynosić od 15 do 50 dni. W miocie rodzi się przeciętnie kilkadziesiąt młodych (rzadko powyżej 100), ale w akwarium często nie więcej niż 20-40 sztuk. W literaturze zaś można natknąć się na informacje mówiące o miotach liczących 200, a nawet ponad 300 młodych od bardzo wyrośniętych samic.

 

1

Młode w kotniku – odchowalni

Po urodzeniu narybek mierzy 6-8 mm i w dobrych warunkach potrafi przyrastać 1-2 mm na tydzień. Mimo to w akwarium, nawet przy dobrym żywieniu, aż tak intensywnego wzrostu u osobników młodocianych nigdy nie obserwowałem. Dorosłe osobniki wykazują silny kanibalizm i z upodobaniem polują na własny narybek, który trzeba w porę przed nimi zabezpieczyć – wyławiać spośród pływającej roślinności lub przekładać ciężarną samicę do oddzielnego kotnika.

 

Wychów młodych jest bardzo prosty, ale najlepiej udaje się na karmie żywej (siekane rureczniki, węgorki „mikro”, zooplankton, larwy solowca itp. ). Bardzo wskazany jest dodatek w diecie pokarmów roślinnych [w tym tzw. zielonej wody z mnóstwem namnożonych w niej zielenic (Chlorophyta sp.)], kilkugodzinna operacja promieni słonecznych w ciągu dnia oraz regularne podmiany wody.

 

1

Małe oczko wodne na działce autora – w sezonie 2016 zamieszkują je właśnie gambuzje pospolite

Ze względu na znaczną odporność gambuzje z powodzeniem można hodować w ogrodowych oczkach wodnych w okresie od maja do października. Co prawda, nie wyglądają w nich zbyt dekoracyjne i często pozostają mało widoczne (płochliwość). Niemniej jeśli zależy nam najbardziej na eksponowaniu bogatej roślinności, to do obsady jednogatunkowej ryby te należy jak najbardziej brać pod uwagę. Jeśli nie będziemy ich zbytnio dokarmiać rzeczywiście staną się naszym sprzymierzeńcem w walce z komarami w przydomowych ogrodach. Preferują oczka małe i średniej wielkości z rozbudowaną strefą płytkiej wody (do 30 cm), dobrze zarośnięte roślinnością i częściowo nasłonecznione w ciągu dnia. Nie lubią towarzystwa karasi ozdobnych i karpi koi, które stale intensywnie przekopują dno i mącą wodę.

 

9

Samiec – widać sporych rozmiarów gonopodium

Chcąc dochować się potomstwa od G. affinis najlepiej jest utrzymywać je bez innych ryb. Wodę w oczku warto napowietrzać, szczególnie podczas letnich upałów. Nasadzenia roślinne powinny uwzględniać nie tyle gatunki błotne i bagienne, co podwodne (moczarka kanadyjska, rogatek sztywny, wywłóczniki okółkowy, miniaturowe gatunki lilii wodnych itp.) i pływające (hiacynt wodny, pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste). Problemem pozostaje jednak odłowienie ryb przed zimą, zwłaszcza w większych oczkach … Na zimowanie bowiem powinny one zostać przeniesione do zimnowodnego akwarium w pomieszczeniu z temperaturą powietrza powyżej 10ºC.

 

 

Simpsonichthys santanae. Chów i rozmnażanie

33

Pięknie ubarwiony dorosły samiec

Ten filigranowy (dorasta do około 3 cm) karpieńcokształtny (Cyprinodontiformes) w naturze zamieszkuje dorzecze rzek – górnej Parany, Ribeirão Santana i Corumbá w Brazylii. Należy do rodziny strumieniakowatych (Rivulidae) i uchodzi za jeden z gatunków wachlarka. Żyje krótko – około roku. Gatunek raczej spokojny i towarzyski, rzadko atakujący inne ryby. Do zbiornika zespołowego jednakj się nie nadaje z uwagi na swoje małe rozmiary ciała i specyficzną biologię. Co najwyżej można go utrzymywać wspólnie z równie niewielkimi taksonami, np. małymi razborami, drobniczkami, drobnoustkami itp.

 

8

Dorosła samica

Chów Simpsonichthys santanae nie nastręcza większych trudności. Można go z powodzeniem utrzymywać w niewielkim zbiorniku (nano akwarium o pojemności 15-20 l), wypełnionym wodą miękką – najlepiej poniżej 12°n, o pH 6-7 i temperaturze 20-23°C. Wyższa ciepłota powoduje znaczne skrócenie życia ryby. Przyzwyczajona od małego znakomicie znosi chłodniejszą wodę (18-19°C) i wówczas może być utrzymywana całorocznie w nieogrzewanym akwarium. W zbiorniku o powyższym litrażu można umieścić parkę lub lepiej triplet – 2 samice i samca.

 

7

Dominująca barwą u samca jest czerwień

Akwarium powinno być gęsto zarośnięte najlepiej miękkolistną roślinnością, przy czym nie może zabraknąć egzemplarzy pływających, które tonowałyby oświetlenie i stwarzały dogodne dla ryb warunki bytowania. Wskazane są korzenie, kawałki drewna oraz dębowe lub bukowe liście. Woda musi być regularnie (raz w tygodniu), nieznacznie podmieniana (około 10%) i delikatnie filtrowana – znakomicie sprawdza się tu zwykły wewnętrzny filtr gąbkowy napędzany brzęczykiem.

 

6

Ubarwienie samicy to szare poprzeczne paski na jasnym tle i czarne rysunki po bokach ciała

Najchętniej ryba przyjmuje pokarm żywy (zooplankton, małe larwy komara, siekane rureczniki itp.) i mrożony (cyklop, artemia), sporadycznie inny (wysokobiałkowy suchy). Dymorfizm płciowy jest bardzo dobrze zaznaczony. Samiec jest większy i znacznie barwniejszy, co doskonale widać na załączonych zdjęciach. Zakończenia płetw grzbietowej i odbytowej są u niego ostrzejsze (tępe, bardziej zaokraglone u samicy).

 

3

Gatunek kserofilny i krótko żyjący

Jest to gatunek kserofilny, czyli składający jaja w podłożu. Dobrze odżywione osobniki nadają się do pierwszego w życiu tarła już w wieku około 6 tygodni, ale lepiej jest użyć starszych – co najmniej 2,5 miesięcznych. Zbiornik tarliskowy powinien być wypełniony miękką wodą a dno wyłożone 4-5 cm warstwą wygotowanego torfu włóknistego. Torf można umieścić w 1-2 naczyniach, np. małych słoikach lub miseczkach – tzw. piaskownice. Szczegółowo o urządzeniu tarliska dla ryb kserofilnych można przeczytać tu:

„Tarlisko dla ryb kserofilnych”

Postępowanie zaś z substratem z ikrą po tarle oraz wychów narybku są podobne, jak opisano to u wachlarza brazylijskiego tu:

„Postępowanie z ikra po tarle i wychów narybku”

 

p2

Para dorosłych osobników – samica po lewej

Inkubacja ikry w substracie trwa u omawianego gatunku 2,5-3 miesiące. Po tym czasie substrat zalewamy miękką, chłodną wodą (15-16ºC), która powinna być też dobrze natleniona. W rodzaju Simpsonichthys wyodrębniono 50 gatunków zgrupowanych w 5 podrodzajach. Więcej o diapauzie, czyli przerwie w rozwoju zarodka można przeczytać tutaj:

„Diapauza”

 

 

 

 

 

Notropis chrosomus – tarło parami?

8

Tarlaki na tarlisku – samiec po lewej – widoczne jaskrawe barwy godowe

O „notropisach” pisałem już wcześniej. Ta przepięknie ubarwiona (szczególnie samce w okresie godowym), zimnolubna, północnoamerykańska, należąca do rodziny karpiowatych (Cyprinidae) ryba, zwana jest niekiedy po polsku „błyszczkiem tęczowym”. Coraz częściej jest utrzymywana w akwariach, a sporadycznie także w oczkach wodnych (np. w płockim zoo). O chowie tego niewielkiego, dorastającego zwykle do 5 cm gatunku można przeczytać tu:

Notropis chrosomus – chów”

6

Gonitwa tarlaków pod powierzchnią wody

Tarło parami, choć często się udaje, nie jest najlepszym pomysłem z uwagi na znaczną natarczywość samca. W małym zbiorniku może nawet dojść do zagonienia przez niego samicy na śmierć. Dlatego też na jednego mleczaka należy przeznaczyć dwie, a nawet trzy samice. Sprawdziłem to osobiście odkładając na tarło parę ryb – samiec początkowo adorował partnerkę, ale dość szybko zatracił wszelką subtelność i zaczął być coraz bardziej agresywny. Ta salwując się ucieczką wyskoczyła w pewnym momencie ze zbiornika. Na szczęście w porę ją znalazłem i przeżyła.

 

2

Nad miejscem tarła – samica u góry

I tu nasuwa się kilka uwag praktycznych. Zalecam zawsze szczelnie przykrywać akwarium, a na powierzchni umieszczać kilka egzemplarzy roślin pływających. Do tarła należy przeznaczać tylko dojrzałe samice. Zbyt młode mogą zostać poturbowane lub zagonione na śmierć przez samca. Warunek ten przestaje mieć jednak praktycznie znaczenie, gdy przeprowadzamy tarło grupowe. Jest to nota bene najwłaściwszy sposób rozmnażania „notropisów”. Tarlaki przetrzymywane przez cały rok w ciepłej wodzie (powyżej 20ºC) praktycznie nie nadają się potem do rozrodu. Idealnie jeśli tarło poprzedza kilkumiesięczny okres zimowania ryb w temperaturze wody 10-15ºC.

 

9

Samiec (po lewej) nie odstępuje partnerki i rozpinając płetwy pokazuje jej swe piękne barwy

Jak pisałem wcześniej tarło ma miejsce wśród otoczaków o średnicy 4-6 cm. Należy umieścić je w plastikowym pojemniku (o wysokości ścianek co najmniej 3 cm, inaczej ikra łatwo zostanie wymyta i pożarta przez wielce ruchliwe tarlaki), który następnie wstawiamy do zbiornika tarliskowego. Gonitwy samców za samicami mogą trwać nawet kilka godzin. Od jednej samicy można wprawdzie uzyskać do 300 jaj, ale przeciętnie ich liczba wynosi nie więcej niż kilkadziesiąt sztuk.

 

Więcej o rozrodzie Notropis chrosomus można przeczytać tu:

Notropis chrosomus – rozród”

12

Tuż przed zbliżeniem nad pojemnikiem z otoczakami

Po tarle moje „notropisy” zostały wpuszczone do oczka wodnego, w którym nie ma innych ryb (to w rzeczywistości płazarium przeznaczone dla żab i traszek). Zbiornik jest gęsto zarośnięty roślinnością (lilie wodne, moczarka kanadyjska, rzęśl wiosenna, żabiściek pływający, osoka aloesowata). W strefie płytkiej wody rosną zaś liczne gatunki błotne (żabieniec drobnokwiatowy, trzcina australijska, pałka miniaturowa, jaskier wielki, przęstka pospolita i inne).

 

13

Samiec na tarlisku – piękno natury w akwarium

Choć tej zimy (sezon 2015/2016) kilka z moich „notropisów” przeżyło zimę, która jak wiadomo była dość łagodna, to jednak wszystkie one padły wczesną wiosną. Najpewniej z powodu osłabienia i rozwinięcia się chorób. Przez cały okres zimowy ryby miały zapewnione dobre natlenienie wody, co jednak okazało się dla nich niewystarczające. Wydaje się, że powodzenie w zimowaniu omawianego gatunku w zbiorniku na wolnym powietrzu zależy od jego głębokości i odpowiedniego przygotowania ryb. Osobniki zakupione w sklepach zoologicznych, czy na giełdach zimy w oczku wodnym na pewno nie przeżyją …

 

 

Dekor – filtr zewnętrzny do oczka wodnego

1

Oczko wodne o pojemności około 3500 l na działce autora bloga – widoczna bogata szata roślinna

W niniejszym wpisie chciałbym podzielić się z Czytelnikami mojego bloga swoimi spostrzeżeniami odnośnie zalet użytkowania tytułowego filtra oraz warunków, jakie muszą zostać spełnione, aby optymalnie spełniał on swoje zadania – zapewniał klarowną, dobrze natlenioną wodę w oczku. Filtr ten z powodzeniem stosuję od pięciu już lat w jednym ze swoich oczek wodnych (z siatkobetonu) o pojemności bez mała 3500 l. Zbiornik zamieszkują karasie ozdobne, kiełbie krótkowąse, czebaczki amurskie, wzdręgi, słonecznice oraz dwa małe okonie. Główne w nim nasadzenia roślin to duża kępa lilii wodnych. Na bocznych zaś półkach rosną liczne gatunki roślin błotnych i bagiennych, m.in: przęstka pospolita, żabieniec drobnokwiatowy i żabieniec babka wodna, jaszczurzec pochylony, trzcina australijska i inne.

4

Filtr Dekor ustawiony na kaskadzie, z nasadzeniami roślin ozdobnych w wyprofilowanej pokrywie

Generalnie filtry do oczek wodnych możemy podzielić na zewnętrzne, czyli stojące
poza wodą, i podwodne, czyli zatapialne. Na rynku są też modele filtrów uniwersalnych, które mogą pracować zarówno w zanurzeniu, jak i nad powierzchnią wody. W przypadku filtrów zewnętrznych, a takim właśnie jest filtr Dekor, woda podana z oczka przez pompę (np. Aquajet PFN 3500) przechodzi przez złoże filtracyjne grawitacyjnie (filtry przelewowe). Filtr musi jednak stać ponad powierzchnią wody/kaskady (wlot wody znajduje się u góry,a jej dwa wyloty u dołu urządzenia). Zwykle trzeba go dobrze zamaskować (np. płatami kory), choć produkowane są modele w postaci ozdobnej donicy z możliwością nasadzenia roślin w górnej pokrywie, wyprofilowanej na kształt niecki.

5

Filtr Dekor zamaskowany płatami kory z drzew liściastych

Filtr Dekor jest łatwy w czyszczeniu (zdejmowana górna pokrywa i łatwy dostęp do mediów filtracyjnych) i nie zabiera powierzchni zbiornika, którego pojemność może wynosić do 5000 l. W przeciwieństwie jednak do wielu modeli filtrów ciśnieniowych nie ma on wbudowanej lampy UV-C. Można ją jednak podłączyć oddzielnie. Omawiany filtr jest przystosowany do pracy ciągłej, która zapewnia dość wydajną filtrację mechaniczną, a także biologiczną (niemniej na pozytywne efekty jego działania trzeba czasem poczekać 6-10 dni). Wspomniana możliwość sadzenia roślin (np. bratków) w górnej pokrywie, wyprofilowanej na kształt szerokiej donicy, dodatkowo upiększa bezpośrednie otoczenie oczka wodnego.

1

Różne porowate media filtracyjne, na których rozwijają się kolonie bakterii nitryfikacyjnych – filtracja bilogiczna

W moim filtrze warstwowy układ mediów filtracyjnych jest następujący: Na samym dole znajdują się kule polipropylenowe i kształtki ceramiczne. W ich rowkach, nacięciach i wgłobieniach rozwijają się liczne kultury tlenowych bakterii nitryfikacyjnych z rodzaju Nitrosomonas. Drobnoustroje te w procesie zwanym nitryfikacją przerabiają potencjalnie trujące, pochodzące z karmy i innych rozkładających się resztek organicznych oraz będących produktami przemiany materii zwierząt związki azotu [amoniak (NH3) – przy pH powyżej 7,0 oraz białka, mocznik, jony amonowe (NH4+) – przy pH poniżej 7,0] do mniej toksycznych jonów azotynowych (NO2¯), potocznie zwanych azotynami. Następnie bakterie tlenowe z rodzajów Nitrobacter i Nitrospira przekształcają azotyny do jeszcze mniej szkodliwych jonów azotanowych (NO3¯), zwanych azotanami.

2

Gęste szczotki z tworzywa sztucznego do mechanicznej filtracji wody

W środkowej warstwie mediów znajduje się warstwa z maty kokosowej (może być to także wata perlonowa lub włóknina). Jest to dobry materiał zarówno do filtracji mechanicznej (głównie osadzają się tam resztki karmy, odchody, części roślin, wszelkie zawiesiny, muł itp.), ale także biologicznej. Na samej górze znajduje się bezfenolowa gąbka, która umożliwia wstępny etap filtracji mechanicznej. Mogą być tu także stosowane gęste szczotki z tworzywa sztucznego. Zarówno gąbki, jak i szczotki są mediami, które najszybciej i najbardziej się zanieczyszczają, wymagając, zwłaszcza początkowo, częstszego czyszczenia.

2

Zewnętrzna gąbka – warstwa, na której odbywa się filtracja mechaniczna

Osobiście zalecam, aby po uruchomieniu filtra wiosną czyścić go najdalej co 2-3 dni przez okres około 10 dni. Dlaczego? Otóż po zimie duża masa zanieczyszczeń organicznych zwykle szybko zapycha media filtracyjne, a niejednokrotnie także blokuje odpływ wody z filtra. Wówczas napływająca od góry woda nie będzie przepływała przez niedrożne media, lecz wydostawała się górą – przez pokrywę filtra na boki. Jeśli filtr stoi nie nad samym oczkiem, to jest całkiem prawdopodobne, że woda ta nie trafi do niego z powrotem, lecz „ucieknie” nam gdzieś obok. W krótkim czasie zablokowany filtr może wypompować całą wodę z oczka (praktycznie do poziomu zanurzenia pompy). Jest to sytuacja bardzo niekomfortowa dla ryb i roślin wodnych, czego oczywiście nie trzeba tłumaczyć …

33

Zbliżenie na wyprofilowaną pokrywę filtra Dekor z nasadzeniami roślin ozdobnych

Przed uruchomieniem filtra wiosną (najlepiej, gdy temperatura wody wynosi co najmniej 10ºC) należy zdjąć górną pokrywę, namoczyć gąbkę wodą oraz wycisnąć z niej pęcherzyki powietrza. Na dolne końcówki filtra, z których wypływa oczyszczona woda należy nałożyć węże. Ich długość powinna być taka, aby woda wpadała do oczka z impetem, co doskonale ją natlenia. Węże mogą również podawać wodę na wodospad/kaskadę. Pamiętajmy, aby przed przystąpieniem do jakichkolwiek czynności, związanych z filtrem lub pompą (np. czyszczenie), odłączyć najpierw od napięcia zarówno je, jak i wszelkie inne urządzenia elektryczne powiązane z oczkiem, np. podwodne oświetlenie.

10

Pamiętajmy, że czysta woda w oczku to nie tylko praca filtra, ale także zasługa bogatej roślinności wodnej

Czyszczenie wkładów filtracyjnych w filtrze Dekor jest bardzo proste. Wystarczy dokładnie przepłukać je w wodzie zaczerpniętej z oczka, np. w wiadrze. Mycie wkładów wodą miejską pod ciśnieniem, np. rozwieszonych na gałęzi, podłożu lub siatce ogrodzeniowej jest niewskazane, gdyż niszczy się wtedy większość pożytecznych kolonii bakteryjnych. W oczkach o pojemności powyżej 5000 l filtr Dekor może być za mały. Zasadą bowiem jest, aby cała woda w oczku przeszła przez filtr w ciągu około dwóch godzin. Bardzo pożyteczny proces nitryfikacji przebiega najskuteczniej, jeśli filtrowana woda ma kontakt z mediami filtracyjnymi przez maksymalnie kilka minut.

Zagrzebka afrykańska, (Notobranchius guentheri). Rozród

samiec2

Samiec w pełnej krasie podczas godów

Rozród najlepiej jest przeprowadzać w oddzielnym zbiorniku tarliskowym, trójkami lub w grupach z przewagą samic (2x 4-5). Dla trójki tarlaków wystarcza akwarium o pojemności 10-15 l. Jego dno wykładamy 2-3 cm warstwą wygotowanego przez 10 minut torfu włóknistego (musi być dokładnie, wielokrotnie przepłukany celem usunięcia drobnych cząstek). Właściwy substrat można także umieścić w 1-2 plastikowych miseczkach lub pojemnikach. Można także włożyć kilka łodyżek odkażonej w rivanolu moczarki, ale generalnie rośliny nie są konieczne.

 

samica2

Samica do tarła powinna mieć jak najbardziej wypukłe partie brzuszne

Akwarium tarliskowe powinno stać w miejscu spokojnym i z dala od zbyt intensywnego oświetlenia. Wypełniamy je świeżą, odstaną i dobrze natlenioną wodą o twardości całkowitej najlepiej poniżej 10ºn i temperaturze 24-25ºC. Nie karmimy w nim ryb (ewentualnie podajemy niewielkie ilości pokarmu, który nie wnika w dno) i nie napowietrzamy wody (chyba, że bardzo drobnymi bąbelkami, o słabym nasileniu). Zbiornik szczelnie przykrywamy.

 

para2

Para zagrzebek tuż przed odłowieniem do zbiornika tarliskowego

Tarlaki na około tydzień rozdzielany według płci i obficie karmimy żywym pokarmem. Na tarlisku zostawiamy je nie dłużej niż 2 dni. Po tym czasie wymieniamy je najlepiej na całkowicie nowy triplet. Czasami jednak zdarza się, że samiec jest w tak dobrej formie, iż można go pozostawić na kolejne 2 dni z następnymi dwoma partnerkami. Innym znowu razem jedna ikrzyca zostaje wytarta, podczas gdy druga jest przez mleczaka ignorowana. Wtedy trzeba zostawić go na kolejne dwie doby z nie wytartą samicą. Postępowanie takie może okazać się pracochłonne, dlatego też uważam, iż należy co dwa dni wymieniać tarlaki na nowe, nawet gdy samiec jest jeszcze w dobrej kondycji i a samice nie złożyły jaj. Ikra ma specjalne śluzowe wyrostki, którymi przytwierdza się do podłoża.

 

Ryc.10.jpg

Odcedzanie torfu z ikrą na siatce

Po tarle ze zbiornika lęgowego należy spuścić całą wodę. Następnie torf z jajami musi zostać delikatnie odciśnięty do tego stopnia, aby zaczął rozsypywać się na kawałki (sito). W czasie odsączania wody torf lekko wzruszamy (spulchniamy), np. palcem lub ołówkiem. Ikra po napęcznieniu wodą staje się na tyle twarda, że nie ma obawy jej uszkodzenia. Niektórzy hodowcy chcąc potwierdzić prawidłowość rozwoju jaj pozostawiają je w pozbawionym wody lęgniku na 10-14 dni i uważnie codziennie obserwują. W tym bowiem okresie ikra jest najbardziej wrażliwa na niekorzystne czynniki środowiskowe. Torf z jajami przechowujemy najlepiej w foliowych woreczkach lub plastikowych pojemnikach do żywności.

 

Co kilka dni torf trzeba lekko spulchniać celem przerwania tworzących się ciągle kapilar, przez które paruje woda. Nie można dopuścić, aby uległ on całkowitemu przesuszeniu, gdyż co prawda ikra jest odporna na brak wody, ale tylko przy zachowaniu choćby minimalnej wilgotności substratu. Podczas tej czynności należy wybierać obumarłe jaja. Jeśli znacznie spada wilgotność torfu musimy regularnie spryskiwać go odstaną wodą o temperaturze pokojowej. Właściwą pielęgnację można poznać po tym, że para wodna skrapla się na przykryciu/ściankach naczynia/woreczka. Codziennie torf z ikrą trzeba też wietrzyć przez kilkanaście minut. Na zewnętrznej ścianie naczynia dobrze jest zapisać markerem dzień złożenia ikry. Pomieszczenie, w których inkubujemy ikrę musi być ciemne, o ustabilizowanej temperaturze, najlepiej 18-22ºC.

 

Ryc.11.jpg

„Leżakowanie” substratu z ikrą trwa około 10 tygodni

Moim zdaniem torf należy zalać (do wysokości około 5-10 cm) świeżą, odstaną, dobrze natlenioną, miękką (poniżej 5ºn) wodą o temperaturze około 20ºC po 10 tygodniach od rozpoczęcia jego leżakowania. Okres ten gwarantuje, że ponad 90 do 100% larw wylęgnie się jednocześnie. Gotowość do wylęgu można poznać m.in. po widocznych oczach oraz ruchach zarodków w jaju. Praktykowane przez niektórych hodowców wcześniejsze zalewanie torfu (zwykle po 6 tygodniach) sprawia, że nie u wszystkich larw rozwój dobiegł końca. Spora ich część nadal nie jest zdolna do opuszczenia osłonek jajowych. Dlatego też torf wymaga wówczas ponownego odsączenia i leżakowania przez kolejne 3-4 tygodnie. Uzyskujemy potem kolejną partię wylęgu, któremu trzeba zapewnić nowy zbiornik (inaczej grozi kanibalizm). Czasami, po zorientowaniu się, że po drugim zalaniu wodą w torfie wciąż znajduje się jeszcze zdrowa ikra może zajść konieczność dalszego jej inkubowania (przez następne 2-3 tygodnie) i zalania wodą po raz trzeci lub nawet czwarty.

 

Ryc.12.jpg

Substrat po zalaniu wodą – większość larw wylęga się po kilku godzinach

Po zalaniu torfu wodą larwy wykluwają się zwykle w ciągu kilku godzinach (pierwsze można niekiedy dostrzec już po ponad godzinie) i zaczynają żerować niemal natychmiast. Panuje powszechna opinia, według której zalewanie torfu wodą z namnożonymi pierwotniakami znacznie przyśpiesza wylęg. Zaraz po nim larwy przenosimy za pomocą spodka lub łyżki do oddzielnego zbiornika, uprzednio napełnionego świeżą, odstaną i dobrze natlenioną wodą. Użycie cienkiej warstwy podłoża oraz roślin pływających wpływa na polepszenie dobrostanu młodych. Wielu hodowców jest zdania, że zbiornik, do którego przenosimy narybek powinien być założony dużo wcześniej. Chodzi o to, aby namnożyło się w nim jak najwięcej pierwotniaków (np. wylęgłych z preparatu Protogen). Zaraz po przeniesieniu larw przystępujemy do ich karmienia. Najlepsze są tu pierwotniaki, wrotki lub larwy oczlików. Choć wylęg zagrzebki ma dość duży otwór gębowy, to najdrobniejsze larwy solowca należy, moim zdaniem, podawać im gdy mierzą co najmniej 3 mm, a więc od mniej więcej trzeciego dnia życia. Po kilku dniach młode, które rosną niesamowicie szybko zjadają najdrobniejsze rozwielitki, oczliki, nicienie „mikro”, siekane rureczniki oraz dobrej jakości pokarmy suche wysokobiałkowe.

 

Więcej szczegółów o rozrodzie gatunku kserofilnego można przeczytać we wpisach o wachlarku brazylijskim (Nematolebias whitei).

 
„Wachlarek brazylijski. Diapauza”
„Wachlarek brazylijski. Rozród, cz. I”
„Wachlarek brazylijski. Rozród, cz. II”

Żyworódka Endlera (Poecilia wingei). Odmiana El Tigre

3

Dorodny samiec odmiany El Tigre – widoczny smoliście czarny rysunek na ciele

W naturze gatunek ten zasiedla kilka lagun na obszarze Wenezueli. Za tę pierwotną uznaje się Lagunę Patos. Odmianę El Tigre odłowił Francuz Philippe Voisinzaś w 2011 r. w niewielkim strumieniu o tej samej nazwie. Ciężko dziś powiedzieć, czy ryby te żyją tam nadal, gdyż w porze suchej wiele cieków całkowicie wysycha. Ze swym smoliście czarnym rysunkiem na ciele El Tigre wyglądają iście zachwycająco i są jedną z najpiękniejszych, naturalnych odmian endlerów.

 

1

El Tigre różnią się nieco od pospolicie hodowanych odmian żyworódki Endlera

W porównaniu z pospolitymi odmianami endlerów, El Tigre różnią się nie tylko wyglądem zewnętrznym, ale także innymi cechami, w tym zachowaniem. Nade wszystko dorastają one do mniejszych rozmiarów ciała. Dotyczy to obojga płci – samice do około 3, a samce do góra 2 cm. Mioty zaś są mało liczne – samica rodzi zwykle kilka, rzadziej kilkanaście młodych.

 

 

10

Rywalizacja – widać napinanie tułowia i stroszenie płetw przez jednego z samców

Zaloty samców wobec samic przebiegają tu nieco inaczej. Najczęściej bowiem to jeden konkretny samiec ugania się za partnerką, a nie cała ich wataha, jak to ma miejsce np. w przypadku odmian powstałych w skutek hybrydyzacji żyworódki Endlera z Poecilia reticulata. Inną cechą, która odróżnia El Tigre od tej pierwszej (szczególnie od hybryd) jest rywalizacja pomiędzy samcami o samice, co objawia się m.in. napinaniem tułowia, stroszeniem płetw itp.

 

12

Samce odmiany El Tigre są mniejsze od innych odmian/hybryd żyworódki Endlera i osiągają długość do 2 cm

Akwarium może być oczywiście niewielkie, ale powinno być gęsto zarośnięte miękkolistną roślinnością. Szczególnie dobrze nadają się tu wszelkie mchy, wywłócznik, rogatek, ludwigie, kabomba oraz rośliny pływające (np. rzęsa drobna, wgłębka wodna itp.). Te ostatnie są bardzo ważne dla dobrostanu ryb i powinny nieco tonować silne oświetlenie zbiornika. Wystarcza zwykły, spokojnie pracujący filtr gąbkowy, np. napędzany brzęczykiem. Parametry fizyko-chemiczne wody to: temperatura 25-27ºC (takson ciepłolubny), pH 7-8,5 (nie umieszczajmy zatem w zbiorniku zbyt wielu korzeni) i twardość ogólna (do 25ºn), czyli woda średnio twarda do twardej.

 

7

Dorosła samica w pełnej krasie

Wskazane są częste podmiany wody w objętości około 20%, jeden lub dwa razy w tygodniu, w zależności od gęstości obsady w zbiorniku (endlery mają szybką przemianę materii). Wielokrotnie hodowcy utrzymują omawiane ryby w znacznie chłodniejszej wodzie, argumentując to wydłużeniem długości ich życia (zwykle trwa ono około 1,5 roku). O ile dla mieszańców nie ma to większego znaczenia, o tyle dla osobników wysoce rasowych już niekoniecznie. Jeśli chcemy, aby samice szybciej dojrzewały i rodziły liczne mioty, a samce były w pełni wybarwione, to woda musi być ciepła. Ważne jest także żywienie ryb, które zawsze powinno być urozmaicone i odpowiednie wielkością do ich otworów gębowych.

 

8

Po ciąży trwającej 3-4 tygodnie samica El Tigre rodzi często tylko 3-6 młodych

Oczywiście chcąc hodować daną odmianę (a także szczep, formę barwną lub linię) endlerów najlepiej jest utrzymywać ją w zbiorniku bez innych ryb. Dopuszcza się wszakże towarzystwo innych, spokojnych gatunków, jak np. mieczyki pigmejowate, drobniczki, małe razbory, ryżówki itp. Po ciąży trwającej 3-4 tygodnie samica El Tigre rodzi często tylko 3-6 młodych. Można je odchowywać w zbiorniku z rodzicami i jeśli ten jest dobrze obsadzony roślinami, a osobniki dorosłe odpowiednio karmione (żywy i mrożony pokarm) nie ma obawy, że potomstwo zostanie zjedzone.

2

Niektóre samice mają niewielki, ciemny rysunek na płetwie grzbietowej

 

 

 

Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy

Okladka.przódOto i jest 🙂 – moja szósta książka, tym razem o akwarystyce zimnowodnej: „Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy„. Takiej książki na polskim rynku hobbystycznym chyba jeszcze nie było. Jest ona bowiem przeznaczona zarówno dla miłośników akwarystyki zimnowodnej, jak i posiadaczy ogrodowych oczek wodnych. Zostały w niej kompleksowo omówione zagadnienia chowu i rozmnażania ryb oraz uprawy roślin w zbiornikach zimnowodnych, w tym także znajdujących się na wolnym powietrzu.

 

Okladka.tyłPozycja ta, jak sądzę, cenna jest również dla wędkarzy i wszystkich miłośników przyrody, dla których biologia rodzimych gatunków ryb jest fascynującą dziedziną wiedzy. Bardzo dokładnie opisałem w niej poszczególne gatunki ryb, kładąc nacisk na ich rozmnażanie w warunkach akwariowych oraz oczkowych. Szczególnie interesujące są, moim zdaniem, rozdziały dotyczące gatunków obcych, które w naszych wodach niejednokrotnie stały się taksonami inwazyjnymi, czyniącymi spustoszenie w populacjach rodzimej ichtiofauny.

 

Książka niesie cenne przesłanie ochrony rodzimych zasobów przyrodniczych oraz walki z rozprzestrzenianiem się gatunków obcych w naszym kraju. O tym zawsze warto pamiętać, udając się na rybaczówkę lub w celach rekreacyjnych nad pobliski ciek lub zbiornik wodny.

Wydawnictwo SGGW, ul. Nowoursynowska 166, 02-787 Warszawa, 2016, stron 260, format B-5, cena 50 zł.

tel. 22 593 55 20 (-22, -25 – sprzedaż), fax 22 593 55 21

e-mail: wydawnictwo@sggw.pl

www.wydawnictwosggw.pl

Zapraszam do lektury! 🙂

Spis treści:

Od Autora

  1. AKWARIUM ZIMNOWODNE, JEGO WYPOSAŻENIE I PIELĘGNACJA

1.1. Zbiornik, podłoże i elementy wystroju

1.2. Wyposażenie techniczne

1.3. Pielęgnacja akwarium

  1. OCZKO WODNE, JEGO RODZAJE, WYPOSAŻENIE I PIELĘGNACJA

2.1. Prawo

2.2. Rodzaje oczek wodnych

2.3. Zanim zbudujemy oczko wodne

2.4. Ku przestrodze!

2.5. Strefy wegetacji roślin w oczku wodnym

2.6. Pielęgnacja oczka wodnego

2.7. Urządzenia techniczne w oczku wodnym

  1. POZYSKIWANIE DZIKICH RYB I INNYCH ZWIERZĄT WODNYCH

DO AKWARIUM ZIMNOWODNEGO I OCZKA WODNEGO

  1. ROŚLINY W OCZKU WODNYM I AKWARIUM ZIMNOWODNYM

4.1. Rośliny w oczku wodnym

4.2. Podział i przegląd gatunków roślin do oczek wodnych

4.3. Rośliny w akwarium zimnowodnym

  1. OBCE GATUNKI INWAZYJNE W NASZYCH WODACH
  2. PRZEGLĄD GATUNKÓW RYB UTRZYMYWANYCH W AKWARIUM ZIMNOWODNYM I OCZKU WODNYM

6.1. Gatunki krajowe

Ciernik (Gasterosteusaculeatus aculeatus)

Cierniczek (Pungitius pungitius)

Jazgarz (Gymnocephalus cernua)

Jaź (Leuciscus idus)

Jelec (Leuciscus leuciscus)

Karaś pospolity (Carassius carassius)

Kiełb krótkowąsy (Gobio gobio)

Kleń (Squalius cephalus)

Koza (Cobitis taenia)

Krąp (Blicca bjoerkna)

Leszcz (Abramis brama)

Lin (Tinca tinca)

Miętus (Lota lota)

Okoń (Perca fluviatilis)

Piskorz (Misgurnus fossilis)

Płoć (Rutilus rutilus)

Różanka (Rhodeus amarus)

Różanki azjatyckie

Słonecznica (Leucaspius delineatus)

Strzebla błotna (Eupallasella percnurus)

Fathead minnow i rosy red minnow, czyli „amerykańska strzebla”

Ukleja (Alburnus alburnus)

Wzdręga (Scardinius erythophthalmus)

6.2. Gatunki obce

Amur biały (Ctenopharyngodon idella)

Bass słoneczny (Lepomis gibbosus)

Cyprinella lutrensis

Karaś ozdobny, czyli złota rybka (Carassius auratus auratus)

Karp (Cyprinus carpio carpio)

Karp koi (Cyprinus carpio carpio)

Notropis chrosomus

Okoń tarczowy (Enneacanthus chaetodon)

Okończyk moczarowy (Elassoma evergladei)

Sterlet, czyli czeczuga (Acipenser ruthenus)

6.3. Gatunki obce inwazyjne

Babka bycza (Neogobius melanostomus)

Czebaczek amurski (Pseudorasbora parva)

Karaś srebrzysty (Carassius gibelio)

Sumik karłowaty (Ameiurus nebulosus)

Trawianka (Perccottus glenii)

6.4. Ryby akwariowe w oczku wodnym

 

Wiosna – co należy zrobić w oczku wodnym?

1

Małe oczko wodne z godującymi w nim żabami trawnymi. Widać wyrastające z kępy pędy kosaćca żółtego i mnóstwo skrzeku wokół

O oczku wodnym wiosną już kiedyś pisałem. Warto zatem, używając wyszukiwarki na blogu lub linków u dołu, zapoznać się z wcześniejszymi wpisami na ten i pokrewne tematy. Dziś przedstawię Państwu w punktach najważniejsze działania wiosenne, jakie powinny zostać podjęte przez posiadacza oczka wodnego. Wpis zilustruję zdjęciami żab trawnych i ropuch szarych, które tłumnie odbywają teraz gody, niejednokrotnie także w naszych oczkach wodnych. Oto one:

  1. 3

    Żaby trawne w odruchu płciowym, czyli ampleksusie. Tu ma miejsce tzw. ampleksus pachowy, gdzie samiec chwyta samicę pod kończynami piersiowymi

    Wiosna to najlepszy okres na budowę oczka wodnego, czyli wykonanie wykopu i wyłożenie go specjalną folią (najlepiej EPDM), użycie siatkobetonu lub gotowej formy z tworzywa sztucznego. Obecnie, w świetle obowiązujących przepisów prawnych nie jest wymagane pozwolenie na budowę oczka, o ile jest to zbiornik otwarty, o powierzchni do 50 m2.

  1. 4

    Żaby trawne osiągają dojrzałość płciową w trzecim roku życia i rozpoczynają gody najwcześniej ze wszystkich naszych krajowych gatunków płazów

    Po stopnieniu lodu wszelkie martwe ryby i żaby w oczku powinny zostać natychmiast z niego usunięte, aby rozkładając się nie zepsuły jeszcze bardziej wody i nie wywołały wybuchu chorób u ryb, które przeżyły zimę. Gdy martwe jest całe pogłowie ryb i żab, należy wymienić w oczku całą lub większą część wody na świeżą i uruchomić intensywne jej napowietrzanie oraz filtrowanie.

  2. 5

    Żaby trawne – podgardle godującego samca przybiera niekiedy barwę blado niebieskawą

    Po zimie należy dokładnie wyciąć (tuż nad ziemią) wszystkie uschłe części roślin. Dotyczy to zwłaszcza pałek, trzcin, turzyc, czyli gatunków nabrzeżnych. Także wszelkie zniszczone tkanki innych roślin powinny być starannie usunięte ze względu na wątpliwą dekoracyjność, niebezpieczeństwo zanieczyszczania przez nie wody oraz zajmowanie miejsca młodym pędom.

  3. Wczesna wiosna, przed rozpoczęciem okresu wegetacji, jest najlepszym okresem na sadzenie, dzielenie kęp i przesadzanie roślin. Ma to szczególne znaczenie w przypadku np. grzybieni, grzybieńczyka wodnego lub grążeli, które wcześnie posadzone (marzec-kwiecień), rozrosną się i zakwitną jeszcze tego samego roku.
  1. 8

    Żaby trawne – skrzek składany jest w kłębach na dnie. Potem wypływa na powierzchnię wody, tworząc kleiste, galaretowate skupiska

    Gatunki tropikalne, wrażliwe na mróz (np. pistia rozetkowata, hiacynt wodny, cibora zmienna, limnobium gąbczaste) wprowadzamy do oczka wodnego po ustaniu wiosennych przymrozków, czyli zwykle po 15 maja. W przeciwnym razie zniszczy je pierwszy przymrozek. Rośliny te można także stopniowo przyzwyczajać do warunków oczkowych, poprzez umieszczanie ich w zimnowodnym akwarium, np. w domku na działce.

  1. 11

    Żaby trawne – gody tych płazów przypadają na II-III (w górach później)

    Urządzeniem, dzięki któremu możliwe jest pozbycie się masy organicznej zalegającej na dnie zbiornika (np. z opadłych jesienią liści), osadów, mułu oraz nieczystości jest odkurzacz do oczek wodnych. Szybko i sprawnie oczyścimy nim dno powodując, że procesy rozkładu materii organicznej zostaną zahamowane, a dobrostan ryb i innych zwierząt wodnych ulegnie znacznemu polepszeniu.

  1. 13

    Żaby trawne – po złożeniu skrzeku opuszczają wodę i do późnej jesieni żyją na lądzie, często w pobliżu wody

    Bardzo dobrym pomysłem jest „zaszczepienie” w oczku populacji żywych wioślarek. Skorupiaki te znakomicie oczyszczają bowiem wodę z mikroskopijnych glonów i substancji organicznych oraz stanowią cenną karmę dla ryb (karma żywa lub mrożoną zawiera bowiem enzymy trawienne, szczególnie potrzebne rybom po zimie, kiedy ich układ pokarmowy nie jest jeszcze w pełni sprawny).

  1. 15

    Żaby trawne – samica składa kilkaset do kilku tysięcy jaj

    Wszelkie prace w oczku wodnym, tj. uruchamianie filtra, czyszczenie dna specjalnym odkurzaczem oczkowym itp. powinny się  rozpocząć, gdy temperatura wody przekroczy 10°C. Ryby są bowiem znacznie osłabione po zimie i każdy stres dodatkowo zmniejsza ich odporność. Grozi to z kolei wybuchem choroby. Także żywienie ryb stałym pokarmem zaczynamy przy wspomnianej wyżej ciepłocie wody.

  1. 26

    Zmierzające do wody ropuchy szare w ampleksusie

    Wiosną demontujemy styropianowy przerębel i ewentualnie usuwamy napowietrzacz (może pracować przez cały rok). Przed uruchomieniem pompy wypełniamy filtr świeżymi wkładami: mechanicznym (gąbka, worki jutowe) i biologicznym (porowate kształtki ceramiczne) oraz ewentualnie chemicznym (kwaśny torf). Temperatura wody powinna wynosić powyżej 10°C z powodu rozpoczęcia namnażania się na mediach filtracyjnych bakterii nitryfikacyjnych. Pełną dojrzałość biologiczną filtr osiąga dopiero po 3-4 tygodniach.

    24

    Ropucha szara – to obok żaby śmieszki największy w Polsce płaz bezogonowy

    10. Zawsze dokładnie sprawdzamy okablowanie i wtyczki, czy nie ma gdzieś uszkodzeń, przetarć itp. Zapewnienie bezpieczeństwa w samym oczku, a także wokół niego powinno być priorytetowym zadaniem każdego jego posiadacza. Szczególnie zwracamy uwagę na bezpieczeństwo małych dzieci, które zawsze powinny pozostawać pod czujną opieką dorosłych.

    23

    Ropuchy szare – ich skóra jest wybitnie chropowata z bardzo dobrze rozwiniętymi gruczołami jadowymi

    11. Nowo zakupione ryby poddajemy dwutygodniowej kwarantannie w założonym na 3-4 tygodnie wcześniej akwarium (celem rozwinięcia się kultur pożytecznych bakterii nitryfikacyjnych na medium filtracyjnym). Ryby najlepiej jest transportować w szczelnie zamkniętym foliowym worku, wypełnionym wodą z ich macierzystego zbiornika i dodatkiem sprężonego tlenu.

22

Ropucha szara – liczba składanych jaj przez samicę wynosi 2,5-6,5 tys.

12. Wiosną wiele gatunków ryb i płazów przystępuje do rozrodu. Zwierzętom można ewentualnie dostarczyć odpowiedniego substratu do tarła i składania jaj w postaci roślin o pierzastych liściach (rogatek, wywłócznik) lub krześlisk (głównie dla karasi ozdobnych) z gałązek świerkowych lub jałowcowych, względnie pęków korzeni olchowych lub sztucznych włókien (tzw. z ang. spawning brush).

 

13. Wiosną podejmujemy walkę z glonami (masowy ich zakwit doprowadza do zzielenienie wody i zubożenia jej w tlen). W tym celu montujemy lampę UV-C (sterylizator), dzięki czemu giną nie tylko glony, ale i pierwotniaki, bakterie, wirusy, grzyby. Zwykle wykonujemy połączenie jej wylotu z filtrem, w którym odcedzana będzie martwa materia organiczna. W filtrach ciśnieniowych lampa UV-C montowana jest jednak na końcu obiegu.

21

Ropucha szara – samiec ma czarne modzele godowe na kończynach piersiowych. W czasie godów płazy wydają jękliwe pochrząkiwania, niekiedy określane jako jako skomlenie szczeniaka

O żabach trawnych pisałem także tu:

„Żaba trawna w oczku wodnym (2014)”

„Żaba trawna w oczku wodnym (2015)”

„Żaba trawna – gody w oczku wodnym”

Tu można zaś przeczytać ogólnie o płazach w oczku wodnym:

„Płazy w oczku wodnym”

Tu z kolei wpis o wiośnie w oczku wodnym

„Wiosna w oczku wodnym”

Stokówka (ajmarka) prążkowana, katarzynka (Bolborhynchus lineola). Chów

1

Para stokówek – samiec po prawej

Ta nieduża (dorasta do 16 cm) papuga w naturze zamieszkuje obszar Ameryki Środkowej i Południowej – od południowego Meksyku po Peru. Przez polskich hodowców zwana jest najczęściej katarzynką. Jako domowi pupile ptaki te dość łatwo się oswajają, są bardzo wdzięczne , skore do zabaw (np. lubią być spryskiwane mgiełką wodną), okazjonalnie można nauczyć je wymawiania kilku słów. Jednak ptakowi utrzymywanemu pojedynczo należy poświęcać bardzo dużo uwagi, inaczej jego dobrostan będzie zaburzony. W niewoli dożywają około 10 lat.

 

4

Stokówki są spokojne, ciche, często płochliwe, łagodne i towarzyskie

Hodując katarzynki nietrudno zauważyć, że są to ptaki umiarkowanie ruchliwe – często przez większą część dnia przebywają w swoim towarzystwie (prowadzą z natury stadny tryb życia) z rzadka tylko sfruwając do pokarmu lub na inne żerdzie (często zamiast tego wspinają się po prętach klatki). Są spokojne, ciche, często płochliwe, łagodne i towarzyskie. Nie lubią zimna, a podczas zimowania temperatura powietrza w pomieszczeniu nie powinna spadać poniżej 10°C.

 

3

U stokówek nie jest łatwo odróżnić płeć

Katarzynki powinny zimować w grupie. Wówczas czują się najlepiej. Dobrane pary natomiast należy utrzymywać oddzielnie w klatce o wymiarach 80 × 50 × 100 cm lub w wolierze (także w wolierze zewnętrznej od maja do połowy października). Dymorfizm płciowy jest bardzo słabo zaznaczony. Samiec ma nieznacznie większą głowę i dziób oraz zwykle bardziej czarne środkowe sterówki (u samic są całe zielone lub zielone z czarnym końcem), a czasami także barki. U wielu mutacji barwnych rozpoznanie płci jest możliwe tylko za pomocą badania endoskopowego lub testu DNA.

 

2

Stokówki najlepiej czują się w grupie, ale dobrane pary należy utrzymywać oddzielnie

Gatunek ten podlega obowiązkowi rejestracji. W niewoli wyhodowano wiele odmian barwnych: oliwkową, złotą, białą, lutino, szekowatą, turkusową (niebieską), kobaltową, cremino, dilute, perłową, lacewing, mauwe, płową i inne. Pazurki u katarzynek są bardzo twarde, szybko rosną i mają tendencję do zawijania się, dlatego trzeba regularnie je skracać. Przestraszone, charakterystycznie „strzygą” sterówkami. Niekiedy ptaki tej samej płci zachowują się jak para.

 

Żółtaczek indyjski (Etroplus maculatus). Chów

5

Żółto-pomarańczowa forma hodowlana żółtaczka indyjskiego

Ta dorastająca do 8 cm azjatycka pielęgnicowata (Cichlidae) pochodzi z wód Indii i Sri Lanki (ujścia rzek, rozlewiska namorzynowe, estuaria itp.). W ubarwieniu formy nominatywnej dominują barwy brązowa i zielona, a spłaszczone bocznie ciało przyozdabiają poprzeczne czarne pasy oraz cętki. O wiele atrakcyjniejszą kolorystyką odznacza się jednak forma hodowlana, która jest pomarańczowo-żółta z gdzieniegdzie drobnym, czarnym nakrapianiem.

 

4

Żółtaczki rzadko bywają agresywne (na zdjęciu dorodny samiec)

Ryby te nadają się do zbiornika towarzyskiego, gdyż generalnie są dość towarzyskie i spokojne, a w nowym środowisku niejednokrotnie także płochliwe. Zdarzają się jednak osobniki nader zaczepne i agresywne, zwłaszcza utrzymywane w pojedynkę (atakują wtedy wydłużone płetwy innych współmieszkańców). Ponadto żółtaczki z upodobaniem obskubują miękkolistne rośliny podwodne, tj. kabomba, wywłócznik, limnofila itp. Mając do dyspozycji podłoże piaszczyste lub z drobnego żwirku chętnie w nim kopią, szczególnie w okresie okołotarłowym.

 

1

Para żółtaczków – samiec po lewej

Forma hodowlana żółtaczka indyjskiego nie wymaga obszernego zbiornika. Parę ryb można utrzymywać już w 80 l, a kilka osobników w, co najmniej 120 l. Niezbędne są rozmaite kryjówki (groty, kamienne jazy, przewrócone na bok gliniane doniczki itp.). Akwarium obsadzamy kępami twardolistnych roślin. Oświetlenie nie powinno być zbyt intensywne, ale barwy ryb doskonale uwydatnia zamontowanie dodatkowego światła żarówkowego lub LED. Do chowu wymagana jest woda twarda do bardzo twardej (15-20°n), o temperaturze 23-26°C i odczynie lekko do umiarkowanie zasadowego (pH 7,5-8). Koniecznie należy dodać do niej niejodowanej soli kuchennej lub morskiej w proporcji łyżeczka od herbaty na 10 l wody.

 

3

W nowym akwarium żółtaczki są początkowo płochliwe i mają wyblakłe barwy

Omawiany gatunek jest wrażliwy na nagromadzenie w wodzie tak związków azotu, jak i innych zanieczyszczeń organicznych oraz chemicznych. Konieczny jest zatem wydajny filtr, który jednocześnie dobrze natleniałby wodę. Jej podmian dokonujemy raz w tygodniu, ale w małych ilościach (5-10% objętości). Zawsze należy pamiętać, aby partia dolewana nie różniła się zbytnio parametrami fizykochemicznymi od wody w akwarium macierzystym. Nierzadko bowiem żółtaczki, zwłaszcza osłabione, będące na kwarantannie lub świeżo wpuszczone do nowego akwarium, mogą zareagować spadkiem odporności. Prowadzi to do szybkiego rozwinięcia się u nich ichtioftiriozy, czyli inwazji kulorzęska.

 

2

Żółtaczki niszczą miękkolistną roślinność, stąd zbiornik powinno się obsadzać gatunkami twardolistnymi

Żółtaczki przyjmują wszelkie pokarmy żywe, mrożone i suche. Z tych ostatnich karmy płatkowe jedzą najmniej chętnie. Ich skłonność do objadania miękkich lub młodych części roślin podwodnych można częściowo ograniczyć, włączając do diety rozmaite pokarmy roślinne (spirulina, lane klusecki, parzone płatki owsiane oraz młode liście szpinaku i mniszka lekarskiego).

O rozrodzie żółtaczka indyjskiego pisałem tu: „Żółtaczek indyjski. Rozród”

Akara pomarańczowopłetwa (Aequidens rivulatus). Rozród

1

Tarło – samica składa ikrę na kamieniu

Utrzymując wspólnie grupę dojrzewających płciowo i niespokrewnionych ze sobą młodych osobników można w pewnym momencie zauważyć różnicująca się wśród nich hierarchię. Ze stada wyłania się bowiem dominująca para alfa. Pod względem hodowlanym jest to najcenniejsza para, dająca potem najbardziej żywotny i liczny przychówek. Po jej oddzieleniu od reszty ryb, w niedługim czasie w stadzie tworzy się kolejna para dominująca itd. Próby skojarzenia wartościowych tarlaków pośród osobników kilkuletnich są niekiedy dość trudne. Ryby mogą się wzajemnie nie akceptować, a nawet dotkliwie poranić. Najlepsze wyniki uzyskuje się z egzemplarzami młodymi w wieku, co najmniej 6-7 miesięcy życia, a najlepiej rocznymi. Przestrzegam przed użyciem do rozpłodu zbyt młodych, niewyrośniętych osobników, u których rozwój somatyczny nie uległ jeszcze ukończeniu. Od takich par przychówek będzie mało liczny i mniej żywotny.

 

Ryc.6

Tarło – samiec polewa ikrę mleczem

Do spontanicznego tarła dochodzi często w zbiorniku ogólnym, ale rozród akar najlepiej jest przeprowadzić w oddzielnym zbiorniku tarliskowym o pojemności około 120 l. Można całkowicie zrezygnować z podłoża i położyć na dnie kilka płaskich kamieni. Z drugiej strony około 3 cm warstwa dobrze przemytego drobnego żwirku jest wskazana, gdyż rodzice często kopią dołki, do których przenoszą potem larwy. Filtr gąbkowy, który jednocześnie natleniałby wodę oraz grzałka, to jedyne wyposażenie techniczne akwarium hodowlanego. Napełniamy je świeżą odstaną wodą, której temperaturę ustalamy na 26-27°C.

 

Ryc.7

Tarło – jednoczesne deponowanie przez tarlaki jaj i spermy

Tarło następuje dość szybko i moim zdaniem nie ma potrzeby dodatkowego pobudzania ryb, np.  poprzez codzienne, częściowe podmiany wody na świeżą. Akary to typowe ryby litofilne, składające ikrę najczęściej na płaskich powierzchniach kamieni, dachówkach, czy przewróconych doniczkach. Niekiedy jednak obserwuje się u nich zachowania typowo lito-fitofilne, gdzie samica deponuje jaja na liściach twardolistnych gatunków roślin (u mnie zawsze były to żabienice). W okresie okołotarłowym brodawka płciowa mleczaka przybiera szpiczasty, a u ikrzycy zaokrąglony kształt. Apetyt ryb drastycznie spada. Samica przybiera ciemną, niemal czarną barwę ciała i to ona częstokroć rozpoczyna zaloty.

 

Ryc.11

Po odbytym tarle samica zwykle przegania starsze potomstwo

Tarło odbywa się w typowy dla pielęgnic amerykańskich sposób. Najpierw obie ryby intensywnie czyszczą wybrane na gniazdo miejsce, po czym samica składa, przeciętnie około kilkaset jaj (zwykle 200-400). W literaturze spotyka się dane mówiące o tym, że dobrze wyrośnięta i odżywiona ikrzyca w korzystnych warunkach środowiskowych może złożyć nawet 800 ziaren ikry, jednak w praktyce zdarza się to nader rzadko. Główną opiekę nad ikrą i larwami roztacza samica. Niekiedy może ona nawet przeganiać swojego partnera, który zazwyczaj trzyma się blisko gniazda i chroni dostępu do niego bezustannie odganiając intruzów z zajętego terytorium. Zazwyczaj pary nie są płochliwe i nie ma potrzeby przysłaniania przedniej szyby akwarium. Zapewnienie jednak maksymalnego spokoju tarlakom powinno być w tym okresie rutynowym postępowaniem akwarysty.

 

Ryc.8

Pogoń godującej samicy (widoczne pokładełko) za starszym potomstwem

Jedne pary przystępują do tarła raz za razem, inne dopiero po odchowaniu narybku, zwykle po 3-4 tygodniach. Młode ryby mogą początkowo zjadać ikrę lub larwy, ale zdarza się to stosunkowo rzadko. Natomiast starsze rodzeństwo może pożerać młodsze. W odpowiednio jednak dużym zbiorniku samica stara się do tego nie dopuścić i atakuje potomstwo z poprzedniego tarła. Osobiście nigdy nie zaobserwowałem, aby u gatunku tego możliwy był całkowicie bezkonfliktowy odchów wielu pokoleń młodych przy parze rodzicielskiej (niczym u księżniczki z Burundii), jak donoszą niektórzy autorzy. Co prawda w bardzo dużym zbiorniku z mnóstwem kryjówek wydaje się to być prawdopodobne.

 

Ryc. 10

Narybek akar jest łatwy do wykarmienia

Larwy pojawiają się na 3-4 dzień, a po dalszych 5-6 dobach zaczynają swobodnie pływać i żerować. Narybek można odchowywać systemem najbardziej zbliżonym do naturalnego – przy rodzicach lub sztucznie – bez ich udziału. W tym drugim przypadku rodziców po skończonym tarle odławiamy lub też przenosimy substrat z ikrą do lęgnika (30-40 l) wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Narybek nie jest trudny do wykarmienia. Bezwzględnie najlepszym dla niego pierwszym pokarmem są larwy solowca i najdrobniejsze oczliki oraz rozwielitki. Bardzo dobrze odchowuje się również na nicieniach „mikro”, mrożonym oczliku oraz siekanych i dobrze przepłukanych rurecznikach. Chętnie zjadane są też rozdrobnione pokarmy suche. Przy rodzicach młode można pozostawić do wieku około 3-4 tygodni, choć okres ten może oczywiście trwać znacznie krócej. Po tym czasie osobniki rodzicielskie szykują się do ponownego tarła, a samica staje się agresywna wobec potomstwa. Narybek wymaga częstych podmian wody na świeżą, dobrej filtracji i urozmaiconej diety, co zapewnia jego szybki wzrost.

Para lęgowa. Co to takiego?

Ryc.1

Para lęgowa kubaników mniejszych

Tak nietypowo postawione pytanie może zadziwić wielu miłośników ptaków ozdobnych. W swojej praktyce hodowlanej spotykam się jednak z tym zagadnieniem nadzwyczaj często. Wielu hobbystów nie rozumie do końca, co tak naprawdę kryje się za określeniem „para lęgowa”. Postanowiłem przeto podzielić się z Czytelnikami bloga kilkoma swoimi spostrzeżeniami w tym temacie i spróbować odpowiedzieć na postawione w tytule artykułu pytanie. W ogólnym, potocznym rozumieniu para lęgowa to ptaki dobrze dobrane (złożone, dopasowane) i dzięki temu bez problemu odchowujące swoje potomstwo. Jednak czy zawsze?

Ryc.2

Krasnogonki oliwkowe, czyli astryldy trzcinowe na gnieździe

Rozmawiając z różnymi hodowcami na omawiany temat, szczególnie ujęło mnie przeświadczenie niektórych z nich (będących notabene w znaczącej mniejszości), że coś takiego jak para lęgowa w ogóle nie istnieje. Jako wyjaśnienie podają oni za najczęstszy przykład amadyńce (amadyny wspaniałe), które hodowca może dowolnie zestawiać w pary, a te gniazdują następnie bez nijakiego zwykle problemu. Nie ma tu bowiem konieczności umożliwiania ptakom swobodnego wyboru partnera, choć oczywiście jest to jak najbardziej u tego gatunku możliwe. Nie mniej sceptyczni pod tym względem są hodowcy kanarków, zeberek, mewek japońskich, papużek falistych, którzy także łączą ptaki wedle swego uznania i nie mają zwykle kłopotu z lęgami. U wspomnianych wyżej gatunków, od pokoleń hodowanych w niewoli i przeto ukształtowanych pod względem wyglądu i behawioru w stopniu dalece odbiegającym od naturalnego, zdarzają się oczywiście niepowodzenia, ale nie są one czymś nagminnym i odrzucenie narzuconego przez hodowcę partnera lęgowego ma tu miejsce rzeczywiście nieczęsto.

Ryc.3

Samica papużki falistej z potomstwem

Ponadto jako kolejny argument przemawiający za nieistnieniem pary lęgowej większość moich rozmówców przytaczała warunki środowiskowe, w jakich aktualnie przebywają ptaki i które zawsze trzeba wziąć głęboko pod rozwagę. Nawet bowiem zakup pary lęgowej danego gatunku od uczciwego hodowcy nie oznacza bynajmniej, że od teraz będziemy już tylko liczyli od niej przychówek. Mamy jedynie zagwarantowane ku temu sprzyjające okoliczności na start (dobre dobranie się osobników rodzicielskich). To jednak jakie będzie rzeczywiste zachowanie się ptaków w nowych warunkach ich bytowania pozostaje oczywiście dużą niewiadomą. Niestety nie każdy kupujący zdaje sobie z tego sprawę. Często bowiem zdarza się, że mogą one zupełnie nie być zainteresowane lęgami, marnować je lub przystąpić do nich po wielu tygodniach, miesiącach, a niekiedy dopiero w kolejnym sezonie lęgowym (np. wróbliczka szaroskrzydła, rozele, duże papugi).

Ryc.4

Piskleta amadyńca, czyli amadyny wspaniałej

Dlatego też w argumentacji hodowców sceptyków przeważa pogląd, że określenie „para lęgowa” to jedynie kwestia umowna, absolutnie nie dająca stuprocentowej gwarancji na sukces hodowlany. Muszę przyznać, że jest w tym dużo prawdy, co bardzo dobrze znam z autopsji. Niejednokrotnie bowiem ptaki, które dobrze lęgły się wcześniej u kogoś, po przeniesieniu do mojej hodowli zupełnie nie chciały się rozmnażać. Co więcej, sytuacja taka niejednokrotnie dotyczy zupełnie, zdawać by się mogło, łatwych w rozrodzie gatunków. Na przykład para krasnogonków oliwkowych (astryldów trzcinowych) wyprowadziła u mojego kolegi kilka pokoleń młodych, a u mnie całe lato ptaki nawet nie zajrzały do budki lub koszyczka lęgowego. Oddane koledze z powrotem szybko przystąpiły do lęgu. I jak to można wyjaśnić? Czasami mają miejsce dość kuriozalne sytuacje. Raz wymieniłem się ze znajomym na parę lęgową amadynek maskowych (amadyn stepowych). Ptaki wydajnie rozmnażające się u poprzedniego właściciela zupełnie nie chciały skorzystać z moich budek, koszyczków i platform. Dopiero potem hodowca ten zdradził mi, że jego ptaki są co prawda lęgowe, ale zagniazdują jedynie w budce półotwartej … I tu płynie dla hodowców praktyczna nauka.

Ryc.6

Samica wróbliczki szaroskrzydłej z młodymi

Zawsze trzeba dokładnie wypytywać poprzedniego właściciela o warunki w jakich ptaki były u niego utrzymywane. To znacznie ułatwia ich aklimatyzację i skraca jałowy czas, kiedy ma miejsce przystosowywanie się do nowych warunków. Pamiętajmy, że biologia to nie matematyka i wielu hodowców wskazuje na fakt, że zwierzęta potrzebują na to określonego czasu, podobnie zresztą jak przesadzona w inne miejsce roślina 🙂 Jeśli warunki będą zbliżone do poprzednich, wówczas z dużym prawdopodobieństwem można liczyć na korzystny obrót spraw – nastąpi szybsze przystąpienie ptaków do lęgu.

Ryc.8

Para srebrnodziobków afrykańskich przy budce lęgowej

Niekiedy jednak zdarza się sytuacja zgoła odwrotna. Niejednokrotnie kupowałem pary, które w opinii sprzedawcy nie rozmnażały się u niego lub marnowały lęgi, a u mnie wyprowadzały z sukcesem młode. Tak było np. z nierozłączkami czarnogłowymi, które przechodziły z rąk do rąk i dopiero u mnie wyprowadziły młode. To wariant znacznie rzadszy, ale jak najbardziej możliwy i nie należy go bagatelizować.

Druga i większa, moim zdaniem, grupa hodowców bardzo sobie ceni i wręcz ślepo polega na parach lęgowych. Dla nich określone w ten sposób ptaki przedstawiają największą wartość, są warte każdych pieniędzy i zachodu, jako podstawa hodowli i gwarancja na pewny sukces w rozmnożeniu danego gatunku. Zakładając, że ktoś uczciwie nam sprzeda dobrze dobrane ptaki, które bez problemu będą odchowywać własne potomstwo, to jest to jak najbardziej zrozumiałe. Jednakże takie okazje nie trafiają się często, a raczej sporadycznie, gdy ktoś redukuje lub likwiduje swoją hodowlę. Nie zawsze też sprzedający i kupujący mają to samo na myśli, gdy chodzi o parę lęgową. Po pierwsze osobniki rodzicielskie mogą być dobrze dobrani, ale zupełnie pozbawieni instynktu macierzyńskiego. Mogą widowiskowo się parzyć i wić gniazdo, a nawet sumiennie wysiadywać jaja, ale nie podejmują karmienia piskląt, składają permanentnie jaja niezapłodnione, wyrzucają młode z gniazda, zadeptują je w nim, nie karmią podlotów lub zachowują się wobec nich agresywnie i wiele, wiele innych sytuacji, będących dużym stresem dla hodowcy.

Ryc.9

Młode łąkówki turkusowej

Generalnie u ptaków to samice wybierają samce. Te ostatnie bowiem akceptują praktycznie każdą przychylną im partnerkę. Bez wątpienia u wielu gatunków ptaków egzotycznych (zwłaszcza tych nieczęsto rozmnażanych, nie poddawanych tak ostrej selekcji i wykazujących behawioryzm wciąż bliski naturalnemu) najlepsze pary lęgowe to takie, które powstały ze spontanicznego połączenia się młodych, acz w pełni dojrzałych rozpłodowo (ukończony wzrost somatyczny, odpowiednia kondycja hodowlana itp.) oraz niespokrewnionych ze sobą osobników. Znam hodowcę papuzików (różne gatunki), który przed sezonem lęgowym wpuszcza do wspólnej wolierki kilkanaście młodych, dorosłych ptaków pochodzących z różnych gniazd i obserwuje ich zachowanie. Z chwilą gdy dojrzy gdzieś dwa różnopłciowe osobniki, które mają się ku sobie (np. spędzają obok siebie dużo czasu, odganiają innych współmieszkańców, zaglądają do budek, wiskają się i karmią itp.), wówczas szybko odłapuje je do osobnej klatki lub wolierki, aby w jej zaciszu podjęły lęgi. Takie pary są najcenniejsze i stanowią zaczyn każdej udanej hodowli. Osobiście zawsze na takie „poluję” staram się pozyskać do swojej ptaszarni 🙂

Ryc.5

Dobór par w grupie młodych, niespokrewnionych ze soba osobników

Jednakże większość hodowców nie stosuje systemu swobodnego doboru partnera lęgowego. Najczęściej bowiem, zwłaszcza osoby niecierpliwe i żądne sukcesu hodowlanego chcą jak najszybciej dochować się przychówku i inwestują w dorosłe ptaki. Jeśli ktoś myśli, że kupi od jakiegoś hodowcy samczyka, a od innego samiczkę i że będzie od razu miał parę lęgową, ten zwykle grubo się myli. Owszem, zdarza się, że połączone osobniki od razu przypadną sobie do gustu, ale jest to sytuacja rzadka. Jeśli ptaki nie przystąpią do lęgu, wówczas po jakimś czasie jeden z partnerów jest wymieniany na innego. Czasami takich wymian trzeba dokonać kilka zanim trafi przysłowiowy swój na swego 🙂

Ryc. 10

Para rodzicielska kanarków – lizardów wraz z pisklętami na gnieździe

Wniosek, jaki można wysnuć z powyższych dywagacji nasuwa się taki, że każda para jest inna i każda zachowuje się inaczej w różnych warunkach środowiskowych u poszczególnych hodowców. A zatem, do końca nie wiadomo o co tak naprawdę chodzi z tymi „parami lęgowymi” 🙂 Zachęcam wszystkich hodowców do eksperymentowania ze swoimi podopiecznymi. W pewnych przypadkach dobrze jest pozwalać im na samoistny dobór partnera lęgowego, w innych zestawiać pary samemu, a w jeszcze innych wymieniać jednego z partnerów na innego aż do uzyskania pożądanego skutku hodowlanego. Pamiętajmy, że najcenniejsze pary lęgowe powstają z połączenia się ptaków (oczywiście niespokrewnionych) wychowanych przez nas samych. Uzyskane od nich potomstwo cieszy wówczas bez wątpienia najbardziej.

Akara pomarańczowopłetwa (Aequidens rivulatus). Chów

Ryc. 9

Dorosły samiec – zachwyca feeria pięknych barw

W naturze akara pomarańczowopłetwa zamieszkuje stojące lub wolno płynące wody na terenie Ekwadoru i Peru (liczne dopływy Amazonki). Samce mogą dorastać nawet do 30 cm długości, podczas gdy samice są z reguły o kilka lub nawet kilkanaście centymetrów mniejsze (widywałem okazy mierzące tylko 8-9 cm). W domowych akwariach najczęściej spotyka się jednak osobniki rzędu kilkunastu centymetrów. W niewoli dożywa około 10 lat.

U dominujących samców uwagę zwraca zwłaszcza jaskrawo pomarańczowe (najczęściej) zabarwienie krawędzi płetwy ogonowej i grzbietowej. Jego intensywność i zasięg (szerokość barwnej obwódki) jest odzwierciedleniem kondycji mleczaka i świadczy o jego pozycji w hierarchii. Dodatkowo płetwy nieparzyste są u samca znacznie wydłużone i wyraziście, ostro zakończone. Zarówno one, jak i cały tułów mienią się rzędami naprzemiennie ułożonych turkusowo-zielono-niebieskich oraz niemal czarnych, metalicznie połyskujących wzorów. Liczne, turkusowe linie i kropki zdobią także pysk i pokrywy skrzelowe. Samiec ma niekiedy guz tłuszczowy, który zdecydowanie częściej występuje u starszych osobników.

Ryc.4

Samica ma skromniejsze ubarwienie i jest sporo mniejsza

Choć popularna angielska nazwa gatunku brzmi Green Terror to jednak zdania na temat jego agresywności są podzielone. Moim zdaniem, poza okresem tarła i wychowu narybku, akary pomarańczowopłetwe nie należą do szczególnie agresywnych. Można utrzymywać je (zwłaszcza w młodym wieku) razem z innymi, zbliżonymi wielkością i usposobieniem pielęgnicami (Meeka, zebra, miodowa) oraz wieloma przedstawicielami większych sumowatych i zbrojnikowatych. Trzeba jednak dodać, że nierzadko trafiają się osobniki (lub pary) nader zaczepne i napastliwe, które kierują swą agresję na wybrane osobniki w akwarium (nierzadko własnego gatunku). Większą agresywność przejawia samica. Dlatego też po osiągnięciu dojrzałości płciowej ryby najlepiej jest utrzymywać dobranymi parami w oddzielnych zbiornikach.

Dla średniej wielkości pary zalecany jest zbiornik o pojemności, co najmniej 150 l. Nie może zabraknąć w nim różnorodnych kryjówek z kamieni, grot oraz korzeni. Jako podłoża należy użyć niezbyt grubego żwirku. Rośliny – tylko odporne na niszczenie twardolistne gatunki, sadzimy w zwartych kępach, najlepiej w doniczkach lub plastikowych pojemnikach, obłożonych kamieniami. Niestety trzeba liczyć się z ich częściowym zniszczeniem, zwłaszcza w okresie okołotarłowym. Natomiast roślinność pływająca, nawet delikatna jak wąkrota, rogatek czy paprocie nie ulega zniszczeniu. Znakomicie przy tym rozprasza zbyt jaskrawe światło, co korzystnie wpływa na samopoczucie ryb.

Ryc.1

Akary są wszystkożerne, a w okresie okołotarłowym często agresywne

Obserwowałem również akwaria jednogatunkowe dość gęsto obsadzone różnorodną roślinnością, zarówno twardo-, jak i miękkolistną, która w ogóle nie była niszczona przez dobrane pary akar. Innym razem byłem świadkiem, jak po przeniesieniu do zbiornika tarliskowego, w którym brak było płaskich kamieni i kryjówek, ryby szybko zniszczyły rosnący w doniczce potężny krzak Echinodorus „Rose”. Wydaje się więc, że skłonność tych ryb do niszczenia roślin zależy w dużej mierze od warunków panujących w zbiorniku.

Akary pomarańczowopłetwe są generalnie rybami odpornymi na niekorzystne warunki środowiskowe. Najlepiej jednak czują się w wodzie średnio twardej, o odczynie w granicach pH 6,5-7,5 i temperaturze rzędu 23-25°C. Warunkiem ich dobrego samopoczucia jest wydajna filtracja wody. Niewskazany jest jednak zbyt silny jej ruch. W wodzie mętnej, z zawiesiną pierwotniaków lub z nagromadzonymi resztkami organicznymi, a przez to wykazującej podwyższony poziom związków azotu ryby wyraźnie źle się czują, co natychmiast odbija się na ich kolorystyce (stają się wyblakłe, matowe). Regularne, cotygodniowe podmiany 15-20% objętości wody na świeżą, połączone ze starannym czyszczeniem dna zbiornika z resztek i odchodów są nieodzowne.

Ryc.3

Garb tłuszczowy na głowie starszego samca jest zwykle mniej lub bardziej widoczny

Akary pomarańczowopłetwe są wszystkożerne. Jedzą wszelki żywy, mrożony i gotowy pokarm odpowiedniej wielkości. Dieta powinna zawierać również dodatek karmy roślinnej, np. gotowanego groszku lub brokułów. Ponadto chętnie zjadane są: kiełże, larwy much, dżdżownice, małe rybki itp. Jako zamienniki stosuje się zwykle karmy naturalne – mięso i podroby (siekana wątroba wołowa lub cielęca, serce wołowe, chuda wołowina, cielęcina, filety z ryb). Trzeba zwracać szczególną uwagę na to, aby mięso było świeże. Pokarm peklowany lub solony może prowadzić do śmiertelnego zatrucia ryb. Dżdżownice należy podawać kawałkowane po uprzednim opłukaniu w wodzie celem oczyszczenia ich z ziemi. Należy unikać skarmiania dżdżownicami hodowanymi do celów wędkarskich, gdyż często są one spryskiwane szkodliwymi dla ryb środkami roztoczobójczymi. W wyniku jednostajnego żywienia lub chronicznego przekarmiania u ryb może dojść do niebezpiecznego zapalenia przewodu pokarmowego lub wystąpienia tzw. bloat. Ryb w żadnym wypadku nie wolno przekarmiać.

Szczupieńczyk pręgowany (Aplocheilus lineatus), odmiana złota. Rozród

Ryc.3.Taniec.DSCN3794

Samiec napinając płetwy przyciska się bokiem do samicy

Szczupieńczyki pręgowane odznaczają się tzw. ciągłym cyklem rozrodczym. Tarło odbywa się zwykle w gąszczu roślin, ale także we włóknistym torfie lub wyściełającym dno mchem jawajskim, bądź bezpośrednio na podłożu żwirowym lub z piasku. Podczas jednego aktu ikrzyca składa od jednego do kilku przezroczystych jajeczek, które przywierają do substratu. W sumie dziennie może ich złożyć kilkanaście do nawet 30 sztuk. Jaja są duże, mają średnicę ok. 2 mm.

 

Ryc.5.ogolne.DSCN3493

Do tarła dochodzi nawet w zbiorniku zespołowym

Dla pary tarlaków wystarcza 30-40 l zbiornik hodowlany (długi i niski oraz szczelnie przykryty), pozbawiony podłoża i wypełniony najlepiej miękką wodą o twardości ogólnej około 7ºn. Tarło udaje się jednak i w wodzie twardszej (nawet powyżej 15ºn), gdyż szczupieńczyki nie mają pod tym względem wygórowanych wymagań. Ważne, aby była ona odstana, dobrze natleniona i klarowna (wystarcza zwykły filtr gąbkowy, ale z rozwiniętą już florą bakteryjną), o odczynie lekko kwaśnym do obojętnego i temperaturze 26-27ºC. Oświetlenie zbiornika powinno być przytłumione lub należy z niego całkowicie zrezygnować.

 

Ryc.6.Tarlo.DSCN3789

Tarlaki podczas przywierania do siebie bokami ciała

Najważniejszy element wystroju akwarium tarliskowego stanowi miękkolistna roślinność. Na dnie powinniśmy umieścić dobrze przepłukany i odkażony w nadmanganianie potasu lub rivanolu mech jawajski (najlepszy!), obciążone pęki wywłócznika, rogatka lub kabomby. Na powierzchni nie może zabraknąć kilku egzemplarzy rozłożystych roślin pływających z dobrze rozwiniętymi systemami korzeniowymi (pistia rozetkowa, paprotnica rutewkowa itp.), wśród których także może przebiegać tarło. Ikra przeważnie składana jest na roślinności wyściełającej dno. Zamiast żywych roślin można używać także pomponów z wełny syntetycznej (wypranej, dokładnie wypłukanej i odkażonej). Tu jednak zwojów włókien zazwyczaj nie przyczepia się do unoszącej się po powierzchni wody niewielkiej platformy (styropian lub korek), lecz większość z nich obciąża i układa dywanowo na dnie.

 

Ryc.7.Tarlo.2.DSCN3787

Gra miłosna trwa aż obie ryby zajmą odpowiednie pozycje ciała

Do rozrodu odkładamy zwykle parę dorosłych ryb (ikrzycę z najbardziej wypukłym brzuszkiem i najintensywniej wybarwionego mleczaka). Równie dobre rezultaty daje rozród grupowy, przy którym stosuje się komplety tarlaków złożone z samca i 2 samic lub 2 samców i 3-4 samic. W tym wypadku, rzecz jasna, konieczny jest większy zbiornik. Zwykle samce szczupieńczyków pręgowanych nie są agresywne wobec partnerek. Przestrzegam jednak przed łączeniem starego, wyrośniętego mleczaka z młodymi, ledwie dojrzałymi samicami, które może on zagonić na śmierć. Tarlaki wpuszczamy na tarlisko najlepiej wieczorem.

 

Ryc.8.Tarlo.3.DSCN3792

Para w miłosnym amoku

Jednym z najmniej pracochłonnych i najczęściej stosowanych sposobów przeprowadzenia rozrodu jest rozdzielenie osobników rodzicielskich na okres około 7-10 dni i obfitym karmieniu ich w tym czasie larwami owadów (zwłaszcza komarów), jak również postaciami imago. W tym czasie dochodzi do szybkiego wypełnienia jajników samic dojrzałymi komórkami jajowymi. Po połączeniu w zbiorniku hodowlanym (samice można wpuścić 1-2 dni wcześniej) ryby zwykle od razu przystępują do tarła z dużą intensywnością. Tarlaki należy odłowić po 7-10 dniach od chwili wpuszczenia ich na tarło. Jeśli wydłuża się ono, to czekamy z odłowieniem pełne trzy tygodnie.

 

Ryc.9.PoTarle.DSCN3793

Po złożeniu partii jaj samica odpływa

Drugim, znacznie bardziej pracochłonnym i kłopotliwym sposobem jest codzienne lub najdalej co drugi dzień wyjmowanie substratu (roślin lub pomponów) z przyklejoną ikrą i przenoszenie go do oddzielnego małego zbiornika inkubacyjnego wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Na miejsce wyjętych roślin (najlepiej mchu jawajskiego) lub pomponów dajemy oczywiście nowe.

Ryc.10.Tarlo.4.DSCN3790

Nierzadkie jest składanie jaj bezpośrednio na podłożu

Hodowcy nie dysponujący dużą ilością substratu codziennie wybierają złożone na nim jaja za pomocą szklanej pipety. Z pomponami zaś postępuje się nieco inaczej – po wyjęciu osusza się je kładąc na kilka minut na papierowym ręczniku. Nie należy wyciskać z nich wody siłą, gdyż niepotrzebnie zniszczymy wtedy kilka ziaren ikry. Po odcieknięciu wody, oświetlamy je zwykłą 25 W żarówką i zbieramy z nich jaja (ostrożnie palcami lub pęsetą). Inkubujemy je następnie w niewielkich naczynkach (szalkach, szklankach, słoiczkach itp.), które zanurzamy w ogrzewanym akwarium (tak, aby wystawały ok. 0,5 cm ponad powierzchnię wody), zabezpieczając przed utonięciem i zbyt jaskrawym światłem (tak sztucznym, jak i naturalnym). Ze względu na mocną otoczkę jaja całkiem dobrze znoszą takie przenosiny (twardnieją w kilka godzin po złożeniu). Do wody warto też dodać kilka kropli preparatu przeciwko pleśnieniu ikry. jaja kontrolujemy kilka razy dziennie i usuwamy zapleśniałe, bądź obumarłe. Codziennie też podmieniamy wodę w szalkach na świeżą, dobrze natlenioną, o identycznych parametrach fizyko-chemicznych.

 

Ryc.11.Koniec.DSCN3802

Tarlaki raczej nie wyjadają ikry

Ciekawą i oryginalną metodą rozrodu jest równoległe założenie dwóch zbiorników – hodowlanego i odchowalni (wypełnionych wodą o identycznych parametrach), w których jedynym wyposażeniem oprócz grzałki są dość duże, gąbkowe, bezosłonowe filtry wewnętrzne. Warunkiem jest jednak to, aby były to gąbki o jak największych i najgłębszych wgłębieniach (rowkach). Po połączeniu dobrze odkarmionych wcześniej osobników rodzicielskich tarło przebiega z dużą intensywnością, a ikra składana jest we wgłębieniach gąbki. Po tygodniu zamieniamy gąbki – tą z przyklejoną doń ikrą przenosimy na miejsce tej z odchowalni i na odwrót. Czynność tę w zależności od kondycji tarlaków możemy wykonać jeszcze 1-2 razy w tygodniowych odstępach. Możliwe jest również wycieranie szczupieńczyków pręgowanych na samej tylko 2-3 cm warstwie żwiru o granulacji 3-5 mm (o zaokrąglonych krawędziach, dobrze przemytym i odkażonym). Wtedy jednak zaleca się wyłowić tarlaki po 10-14 dniach.

 

6

Żywienie tarlaków żywym pokarmem zapewnia udany rozród omawianych ryb

Rozwojowi jaj sprzyja twardość poniżej 12ºn i temperatura 26-27ºC. Larwy wylęgają się sukcesywnie przez tyle dni, ile była składana ikra. Przy wspomnianej temperaturze opuszczają one osłonki jajowe zwykle po upływie około 11-12 dni. Przy niższej ciepłocie czas wylęgania może się wydłużyć nawet do 14-15 dni. Larwy mają długość około 3 mm i dość spory otwór gębowy. Moim zdaniem jako jako pierwszy pokarm należy podać im larwy solowca i/lub larwy oczlików. Także chętnie zjadane są nicienie „mikro”. Po trzech tygodniach narybek przyjmuje siekane rureczniki oraz najmniejsze larwy komarów. W czasie odchowu należy systematycznie przenosić młode rybki do większych zbiorników dokonując przy tym ich segregacji pod względem wielkości. Często bowiem dochodzi do aktów kanibalizmu. Szybkiemu wzrostowi narybku sprzyja odpowiednia ciepłota wody, regularne jej podmiany oraz obfite karmienie urozmaiconym, żywym pokarmem. Miesięczne rybki powinny mierzyć 1,5-2 cm długości. W wieku około 2,5 miesiąca samczyki zaczynają się wybarwiać, a 5-6 miesięczne ryby są już dojrzałe płciowo (długość 5-6 cm). Z jednego tarła uzyskuje się przeciętnie od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu młodych (rzadko powyżej 200).

 

 

Kardynałek chiński (Tanichthys albonubes). Chów

para1

Para kardynałków chińskich – samiec u góry

Ta należąca do rodziny karpiowatych (Cyprinidae), niewielka (dorasta do około 4 cm) rybka uchodzi za gatunek nadzwyczaj towarzyski i łagodny, a ponadto stadny, zimnolubny (względnie o umiarkowanych wymaganiach termicznych) i bardzo ruchliwy oraz mało wymagający i odporny. Jej chów jest przeto bezproblemowy. Doskonale nadaje się do utrzymywania w akwarium towarzyskim. W naturze kardynałki zamieszkują wartkie cieki wodne południowych rejonów Chin (delta rzeki Perłowej) oraz północnego Wietnam. Samiec jest szczuplejszy, jaskrawiej ubarwiony i ma nieco dłuższe płetwy grzbietową i odbytową.


samica2

Samica z wyraźnie zaokrągloną partią brzuszną

Kardynałki najlepiej czują się i prezentują w grupach złożonych z co najmniej kilku, a najlepiej kilkunastu osobników. Dobrze znoszą towarzystwo innych, ruchliwych i spokojnych gatunków o podobnych rozmiarach ciała, np. ryb z rodzaju Brachydanio. Są mało wymagające pod względem właściwości fizyko-chemicznych wody, ale preferują jej twardość ogólną poniżej 18ºn i pH 6-8. Woda w akwarium powinna być regularnie odświeżana (raz w tygodniu 10-15%), obficie natleniana i znajdować się w nieznacznym ruchu (spokojnie pracujący filtr). Ryba ta preferuje zbiorniki jasne, dobrze oświetlone, w tym również światłem naturalnym.

 

4samica

Stara samica

Kardynałki wykazują bardzo szeroką tolerancją wobec temperatury wody. Wytrzymują bez szkody dla zdrowia zarówno krótkotrwały (a nawet długotrwały jeśli są do tego wcześniej stopniowo przyzwyczajane) jej spadek do ok. 5ºC (w tej ciepłocie mogą nawet zimować przez długie miesiące), jak i jej wzrost w okolice 30ºC (tu jednak czują się źle i krótko żyją). Bardzo gwałtowne zaś wahania temperatury wody szkodzą im tak samo, jak wielu innym gatunkom ryb akwariowych. Optymalna zaś ciepłota dla kardynałków wynosi 19-20ºC, zatem są to ryby zimnolubne, względnie o umiarkowanych wymaganiach termicznych. Fakt ten znakomicie predysponuje je również do chowu w domowych zbiornikach zimnowodnych, a w okresie wiosenno-letnim także w ogrodowych oczkach wodnych.

 

1samiec

Dorosły samiec w pełnej krasie

Kardynałki zadowalają się akwariami nawet o niewielkiej pojemności (dla 5-7 osobników, co najmniej 30 l), obsadzonymi umiarkowanie gęsto miękką roślinnością (wywłócznik, mchy, rogatek, różdżyca itp.). Jest to ryba bardzo ruchliwa, stąd wysokie, rozłożyste rośliny sadzimy z tyłu lub po bokach zbiornika, pozostawiając w jego środkowej i przedniej części wolną przestrzeń do swobodnego pływania. Ze względu na swą łagodność i dekoracyjność kardynałki są bardzo często utrzymywane w akwariach zespołowych, jednak celem dogłębnego poznania ich biologii i behawioru bardzo polecam hodować je oddzielnie, bez innych ryb.

 

para.zlote

Forma złota (żółta) – samica po prawej

Kardynałki są wszystkożerne. Jedzą chętnie zarówno pokarm żywy, jak i suchy. Zawsze jednak ich dieta powinna być jak najbardziej urozmaicona. Chcąc uzyskać dużą liczbę zdrowego narybku, utrzymać wzmożone zdolności rozrodcze tarlaków oraz ograniczyć do minimum zjadanie przez nie wylęgu, podstawą racjonalnej diety musi być pokarm żywy. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepsze są dorosłe rozwielitki i oczliki, jako łatwostrawne i dietetyczne oraz larwy komarów (podawane jednak nie częściej niż trzy razy w tygodniu). Kawałkowane rureczniki (pochodzące z pewnego źródła i dobrze przepłukane) są równie dobre, ale nie można zbytnio przekarmiać nimi ryb, a już w zupełności nie mogą stanowić one monodiety. Larwy ochotek i szklarki wydają się być zbyt duże i zwłaszcza mniejsze osobniki mogą mieć kłopoty z ich połknięciem. Bardzo dobrym, ale niedocenianym przez hodowców pokarmem są dorosłe muszki owocówki. Pokarm żywy najlepiej jest podawać na przemian z dobrej jakości suchym.

 

2samica4

Młoda, ale już w pełni dorosła samica

Należy pamiętać, aby zawsze do zbiornika dolewać wodę odstaną, o takiej samej temperaturze co w zbiorniku macierzystym. Inaczej kardynałki mogą łatwo zapaść na zburzenia pracy pęcherza pławnego, co objawia się najczęściej nieskoordynowanym pływaniem. Idealnie jeśli woda na dolewkę została wcześniej poddana kilkugodzinnemu działaniu promieni słonecznych. Znana jest m.in. złota (żółta) forma hodowlana oraz delikatniejsza, o welonowo wydłużonych płetwach. W 2001 r. odkryto w Wietnamie dwa inne, bardzo podobne gatunki –Tanichthys micagemmae i Tanichthys thacbaensis.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Łąkówka turkusowa (Neophema pulchella). Chów i rozród

5

Piękno łąkówek jest niezaprzeczalne

Te piękne, australijskie papugi zamieszkują południowo-wschodnią część kontynentu. Dorastają do 21 cm i są dość ciepłolubne – w okresie zimowania temperatura powietrza w pomieszczeniu nie powinna spadać poniżej 10°C. Jednakże odpowiednio przyzwyczajone znoszą dobrze nawet mrozy, o ile zapewni im się starannie osłoniętą wolierę, najlepiej z częścią zamkniętą (osobiście jednak tego nie polecam). Poza tym ptaki te nie znoszą przeciągów, wilgoci, hałasu i braku dostatecznej ilości światła. Samiec odmiany nominatywnej jest jaskrawiej ubarwiony – ma rozleglejszą niebiesko-turkusową część twarzową głowy, złocistozielonkawą pierś i brzuch (bywa żółtopomarańczowy) oraz bordowoszkarłatny, podłużny rysunek na bokach skrzydeł. Samica ma na spodniej stronie skrzydeł biały pas składający się z plamek (osobniki o jasnych lotkach mogą go jednak nie mieć lub mieć bardzo niewyraźny).

 

6

Specyficzny behawior sprawia, że łąkówki są preferowane przez określonych hobbystów

Łąkówki to papugi o specyficznym behawiorze. Nie mają zbyt żywego temperamentu, a przy tym są ciche i dość płochliwe. Widywałem pary, które w momencie wejścia hodowcy do pomieszczenia tłukły się po klatce jak oszalałe lub też takie, które zastygały na wiele godzin niemalże w bezruchu. Co ciekawe, mimo takiej bojaźliwości ptaki bez problemu wyprowadzały lęgi. Oczywiście nie wszystkie osobniki reagują w ten sposób, ale w większości przypadków tak właśnie jest. Bezsprzecznie jest to gatunek dla określonych hobbystów, którzy cenią sobie piękne, jaskrawe barwy, a niekoniecznie zależy im na typowo papuzim gwarze, żywiołowości i ruchliwości.

 

samiec

Samiec łąkówki turkusowej – u odmian barwnych zwraca uwagę przede wszystkim intensywniejsza i rozleglejsza partia niebieskich piór na czole i skrzydle

W okresie od połowy maja do końca września łąkówki turkusowe można utrzymywać (najlepiej dobranymi parami) w wolierze zewnętrznej. Powinna być ona jednak starannie osłonięta, aby w razie nadejścia słoty i wiatrów dobrze chronić je przed okresowym ochłodzeniem. Ptaki te nie grzeszą ruchliwością i feerią zachowań, dlatego też wielu hodowców uważa, że najlepiej czują się one i rozmnażają w pomieszczeniach zamkniętych. Klatka, najlepiej typu skrzynkowego dla pary powinna mieć rozmiary co najmniej 100 × 50 × 50 cm. Spokojne, ciche i łagodne usposobienie znakomicie je ku takiemu systemowi chowu predysponuje. Dodatkowo z łąkówkami można utrzymywać wiele gatunków astryldów, gołąbków egzotycznych, małych kuraków, a nawet papug (np. barabandy).

 

samica

Samica łąkówki turkusowej

Do rozrodu najlepsze są oczywiście pary dobrane spontanicznie (osobniki w wieku około 18 mies.), ale hodowca również może je zestawiać. Obserwowałem raz parę najwidoczniej źle dobraną, gdzie samica ustawicznie biła samca, lecz mimo to ptaki odchowywały zdrowe potomstwo. Papugi te dobrze znoszą kontrole gniazda. Budka powinna mieć wymiary 20 × 20 × 25–30 cm, z otworem o średnicy około 6 cm. Jej dno wyściełamy warstwą trocin z drzew liściastych, wymieszanych z lekko wilgotnym torfem. Samica składa zwykle 2–5 jaj (co drugi dzień), które następnie wysiaduje przez 19–20 dni. Pisklęta pokryte są białym puchem. Obrączkujemy je w 9.–10. dniu życia (obrączka nr 4). Młode opuszczają budkę po mniej więcej 30 dniach (są bardzo płochliwe) i przez dalsze dwa tygodnie dokarmia je głównie samiec. Ten ostatni może w pewnym momencie zacząć wykazywać wobec nich agresję, stąd należy być czujnym.

 

mlode

Opierzone pisklęta w wieku około 3 tygodni

W niewoli wyhodowano wiele odmian barwnym (m.in.: czerwonopierśną, czerwonobrzuchą, szekowatą, żółtą, złotożółtą, opalową, ciemnozieloną, szarozieloną, cynamonową, oliwkową, płową, rubino, lutino, niebieską, białopierśną i wiele innych). Niełatwo jest zdobyć dziś okazy dziko ubarwione, nominatywne. Wielu miłośników łąkówek poszukuje ich w zagranicznych hodowlach, ale efekty są często płonne. Ponadto na rynku wszechobecne są hybrydy łąkówki turkusowej ze wspaniałą. Do takich krzyżówek świadomy hodowca nigdy nie powinien dopuszczać. Gatunek podlega w Polsce obowiązkowi rejestracji.

 

Szczupieńczyk pręgowany (Aplocheilus lineatus), odmiana złota. Chów

2

Dorosły samiec odmiany złotej

Ten pospolity gatunek zwany jest również szczupieńczykiem liniowanym. Odznacza się atrakcyjnym ubarwieniem ciała, a szczególnie piękna jest jego złota odmiana. W naturze zasiedla wody południowo-wschodnich Indii oraz Sri Lanki. Można go spotkać w niedużych, gęsto zarośniętych i dobrze nasłonecznionych rozlewiskach wodnych. Dorasta do 10 cm długości. Ogólnie jest to ryba żywotna i wytrzymała.

 

1

Piękno szczupieńczyków pręgowanych, odmiany złotej jest niezaprzeczalne

Ryby te mają tendencję do wyskakiwania ze zbiornika, stąd musi być on szczelnie przykryty. Powszechnie przyjęła się opinia, że szczupieńczyki niejednokrotnie przejawiają agresywne zachowania (szczególnie wobec przedstawicieli własnego gatunku), co sprawia, że niezbyt nadają się do akwariów zespołowych. Ze względu na groźbę pożarcia nie należy ich łączyć z mniejszymi gatunkami, tj.: gupiki, neony, endlery oraz z okazami o welonowo wydłużonych płetwach (skalary, bojowniki, itp.).

 

6

Grupa ryb pobierających pokarm z dna to nieczęsty widok

Jednakże moje doświadczenia w chowie i rozmnażaniu tego gatunku wskazują, że opisy ich agresywności są często przesadzone. Wielokrotnie utrzymywałem dorosłe osobniki w zbiornikach zespołowych i nie zauważyłem, aby ryby te przejawiały jakiekolwiek agresywne zachowania wobec współmieszkańców, w tym gatunków małych lub o wydłużonych płetwach. Zauważyłem jedynie, że polują na narybek „żyworódek”. Mimo to do akwarium zespołowego nadają się przede wszystkim młode, dorastające osobniki. Starsze i wyrośnięte powinno się utrzymywać razem z rybami o podobnych wymiarach ciała. Ze względu jednak na specyfikę rozrodu gatunek ten najlepiej jest utrzymywać w zbiorniku jednogatunkowym.

 

8

Para szczupieńczyków pręgowanych – samiec u góry

Dla szczupieńczyków pręgowanych należy przeznaczyć średniej wielkości akwarium (długie i niskie), o ciemnym podłożu, gęsto obsadzone różnorodnymi roślinami. W zbiorniku o pojemności 70-80 l można utrzymywać dwa dorosłe samce i 4-5 samic. Woda powinna być stara i raz w tygodniu nieznacznie odświeżana w objętości około 10%. Optymalna jej temperatura to 23-25ºC (okresowo znoszą spadki do 18-19ºC). Najlepsza jest woda miękka lub średnio twarda (poniżej 15ºn), o odczynie lekko kwaśnym do obojętnego, filtrowana z jednoczesnym napowietrzaniem. Niektórzy hodowcy dodają do niej soli kuchennej niejodowanej, ale nie jest to konieczne.

 

7

Dorosła samica o dobrze zaokrąglonej partii brzusznej ciała

Szczupieńczyki zdecydowanie preferują przebywanie w powierzchniowej warstwie wody i nieczęsto zapuszczają się w okolice dna, chyba że są wygłodzone. Nie lubią ruchu wody spowodowanego np. zbyt silnym jej strumieniem wychodzącym z filtra. Aby zapewnić rybom właściwy dobrostan w akwarium nie może zabraknąć roślinności pływającej, która stwarza doskonałe miejsca do ukrycia się i tworzy pożądany przez ryby półcień.

 

5

Para ryb – samica u dołu

Rozróżnienie płci nie stanowi problemu. Dorosłe samce są większe i smuklejsze niż samice. U odmiany nominatywnej ich oliwkowo-zielono-żółte ubarwienie mieni się czerwono-złotymi cętkami, a płetwy nieparzyste są czerwonawo obrzeżone. Ubarwienie ciała samicy jest znacznie skromniejsze i bardziej matowe, o wiele mniej jest również mieniących się łusek. Na ciele u obydwu płci można zaobserwować 6-12 czarnych pionowych pręg, które w zależności od nastroju ryby są mniej lub bardziej widoczne. U samic są one znacznie częściej widoczne niż u samców.

 

4

W zbiorniku pełnym roślinności szczupieńczyki czują się najlepiej

Podstawowym pokarmem szczupieńczyków są przede wszystkim czarne larwy komarów oraz wszelkiego rodzaju owady (muszki owocowe, komary, muchówki itp.). Chętnie zjadają też grindal, ochotki, doniczkowce, szklarki, kawałkowane dżdżownice itp. Zdaniem wielu autorów pokarmem, który najbardziej rzutuje na wyniki w rozrodzie są właśnie czarne larwy komarów. Karmione nimi samice są zdolne do ponownego tarła już po tygodniu. Żywienie rurecznikami, rozwielitkami lub oczlikami nie daje już tak dobrych rezultatów. Także wysokobiałkowe pokarmy suche można rybom tym podawać jedynie jako uzupełnienie ich diety. Latem unoszące się 1,5-2 m nad ziemią chmary muchówek (głównie z rodzaju Chironomus) można łapać zwykłą siatką planktonową. Przed podaniem rybom należy zmoczyć je wodą. Szczupieńczyki rzucają się na nie z impetem i pożerają łapczywie. Niektórzy hodowcy wyrośniętym osobnikom podają także małe rybki (głównie podrośnięty narybek gupika).

3

Ulubionym pokarmem szczupieńczyków są owady i ich larwy

 

 

 

Najlepsze moje zdjęcia ptaków sezonu 2015

Wpis kończący rok 2015 chciałem poświęcić na prezentację swoich wybranych zdjęć ptaków ozdobnych, które bezsprzecznie ukazują ich piękno. Jako hodowcy być może zastanawiamy się czasem do czego doprowadzą w przyszłości tak liczne dziś i bajecznie kolorowe mutacje barwne tego czy innego gatunku. Być może nas to mniej lub bardziej niepokoi, bo przecież każdemu prawdziwemu hodowcy głęboko na sercu leży dobrostan swoich podopiecznych. Niemniej piękno odmian barwnych jest niezaprzeczalne i to nawet wówczas, gdy zewsząd dają się słyszeć coraz liczniejsze głosy ich przeciwników, którzy nawołują do hodowania jedynie form nominatywnych, czyli dzikich. To zapewne szczytna inicjatywa, ale całkowite negowanie mutacji barwnych jest dziś jednak, moim zdaniem, zupełnie niemożliwe. Można co najwyżej zachęcać, aby oprócz nich hodowcy interesowali się bardziej także formami ptaków o ubarwieniu dzikim. Znam takich wielu i chylę przed nimi czoła, bo nie wszystko co kolorowe jest genetycznie wartościowe. Warto na koniec roku zastanowić się nad tym zagadnieniem głębiej …

 

Tymczasem życzę wszystkim hodowcom i ich rodzinom wspaniałego Nowego Roku! Niech nadchodzący rok 2016 obfituje Wam w radosne wydarzenia życiowe i hodowlane!

1.aleksy

Pisklęta aleksandretty obrożnej

1

Para różnobarwnych stokówek (ajmarek) prążkowanych, czyli popularnych katarzynek

2.senegalskie

Pisklęta synogarlicy senegalskiej

4

Gołąbki diamentowe szeki

5

Łąkówki turkusowe

8

Rozele adelajdzkie

12

Wróbliczki szaroskrzydłe

14

Zeberka, czarnolica

44

Nierozłączki, głównie czarnogłowe

122

Młode aleksandretty obrożne

123

Krasnogonki oliwkowe vel astryldy trzcinowe (z tyłu mewka japońska)

333

Pisklęta łąkówki turkusowej

666

Kubaniki mniejsze

11111

Na pierwszym planie wróbel cytrynowy

m1

Kanarek, miniatura hiszpańska

m2

Lilianki

Przepiory.kalifornijskie

Przepióry kalifornijskie

Ryc.4

Pisklęta amadyny wspaniałej, czyli amadyńca

Ryc.3

Samica papużki falistej z pisklętami

Zagrzebka afrykańska (Notobranchius guentheri). Chów

samiec3

Przepięknie ubarwiony samiec

Ryba ta zwana jest niekiedy suszcem Güntera i należy do rodziny Nothobranchiidae. Jej angielska nazwa to Redtail notho. W naturze zasiedla okresowo wysychające wody (zbiorniki astatyczne) Afryki (Zanzibar, Tanzania) i dorasta do około 6 cm. Odznacza się bardzo szybkim wzrostem i dojrzewanie, ale żyje krótko – w naturze zaledwie kilka miesięcy; w niewoli około 1,5 roku. Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony – samce odznaczają się żywą kolorystyką. Te ostatnie charakterystycznie pływają – krótkimi, energicznymi zrywami, zatrzymując się co chwila i wachlując intensywnie płetwami piersiowymi. Żyją w stałym napięciu emocjonalnym i podnieceniu, jakby na podwyższonych obrotach i prowadzą ze sobą utarczki w obronie swych rewirów.

 

samica

Szarawa samica wygląda przy samcu bardzo niepozornie

Do chowu wystarcza zbiornik o pojemności 20-30 l, wypełniony zwykłą wodą wodociągową. Konieczne są cotygodniowe jej podmiany w objętości 20-30%. Zaleca się, aby odczyn wody był lekko kwaśny (np. dzięki filtracji przez torf). Wyposażenie akwarium stanowić mogą 1-2 korzenie, kamienie tworzące kryjówki (korzystają z nich słabsze osobniki, zwłaszcza samice), dębowe suche liście itp. Dno wysypujemy kilkucentymetrową warstwą ciemnego żwirku, w którym można posadzić kilka kępek roślin (kryptokoryna, wywłócznik, ludwigia, kabomba itp.). Swobodnie unosząca się w toni spora kępa mchu lub pęk moczarki argentyńskiej, bądź wywłócznika także doskonale spełnia swe funkcje, polepszając dobrostan ryb.

 

3

Samiec w barwach godowych

Ryby omawianego gatunku zasadniczo nie nadają się do akwarium zespołowego, gdzie w stosunku do mniejszych współmieszkańców mogą być niekiedy zadziorne, a przez większe są często napastowane. Najlepiej prezentują się i czują w zbiornikach jednogatunkowych lub wespół z gatunkami pokrewnymi (ale uwaga – samice pokrewnych taksonów są do siebie bardzo podobne, stąd łatwo może dochodzić do niepożądanych krzyżówek). Ulubionym pokarmem zagrzebek są larwy owadów – komarów, ochotki i wodzienia. Poza tym chętnie zjadane są muszki owocowe, a także doniczkowce i rureczniki (nie częściej jednak niż 3 razy w tygodniu). Można również podawać pokarm suchy wysokobiałkowy lub mrożony, ale po uprzednim przyzwyczajeniu do niego ryb.

 

1

Przekarmianie i zbyt ciepła woda skracają życie zagrzebek

W żadnym wypadku zagrzebek nie wolno przekarmiać, ani utrzymywać w zbyt ciepłej wodzie (optymalnie 19-22ºC), co wydatnie skraca długość ich życia. Jednakże tak niska ciepłota niesie za sobą niebezpieczeństwo zwiększenia u ryb podatności na choroby. Dlatego też należy stopniowo je do niej przyzwyczajać. Z kolei stała temperatura powyżej 25ºC sprawia, że zagrzebki ulegają szybkiemu „wypaleniu się”. Akwarium nieogrzewane wydaje się być zatem optymalnym rozwiązaniem.

 

4

W złych warunkach środowiskowych ubarwienie zagrzebek blednie

Praktykowane często u innych gatunków ryb akwariowych 1-2-dniowe głodówki w tygodniu są w przypadku zagrzebek niewskazane. Ryby te bowiem muszą jeść kilkakrotnie w ciągu dnia, ale w niewielkich ilościach. Ich przemiana materii przebiega bowiem wyjątkowo szybko i intensywnie, stąd praktycznie są stale mniej lub bardziej głodne i muszą jeść, aby na bieżąco pokrywać wysokie wydatki energetyczne.

 

para

Para ryb – samica po prawej

Zagrzebka afrykańska to ryba kserofilna (składająca ikrę w podłożu), o tzw. ciągłym cyklu rozrodczym. Specyficzny rodzaj środowiska, jakie zasiedlają w naturze sprawia, że długość ich życia nie trwa dłużej niż kilka miesięcy do pół roku. Praktycznie okres ten przypada na porę deszczową. Jest to dość krótki czas, który musi wystarczyć rybom na dorośnięcie i uzyskanie dojrzałości płciowej oraz wydalenie gamet (jaj i plemników), dając tym samym zaczątek nowemu pokoleniu. Ów swoisty wyścig z czasem kończy się niestety tragicznie dla wszystkich dorosłych osobników wraz z nadejściem pory suchej i szybkim wyparowaniem wody ze zbiornika. Giną wówczas bez wyjątku na skutek zdradliwej suszy. Nim to jednak nastąpi dochodzi do złożenia ikry, która zagrzebana w mulistym dnie przetrzymuje ten niekorzystny okres w stadium diapauzy, czyli przerwy (zawieszenia) w rozwoju zarodka (anabioza). Podczas tego procesu diapauza pojawia się zasadniczo dwa razy – pierwszy raz w momencie zaistnienia braku tlenu, a drugi bezpośrednio przed nastaniem pory deszczowej, kiedy faza rozwoju embrionalnego jest już zakończona. Wraz z nastaniem pierwszych deszczy ze złożonych jaj zaczynają masowo wylęgać się larwy. Narybek wyjątkowo szybko podejmuje żerowanie i rośnie niemal w oczach. Praktycznie już po 3-4 tygodniach rybki zdolne są do rozrodu.

 

Kumak dalekowschodni (Bombina orientalis). Chów

14

Kumaki dalekowschodnie – atrakcyjne ubarwienie grzbietu

Te piękne płazy bezogonowe należą do rodziny kumakowatych (Bombinatoridae). W naturze zamieszkują nizinne obszary obydwu Korei, północno-wschodnie Chiny, Rosję (południowo-wschodnia Syberia) i południową Japonię. Dorastają zwykle do około 6 cm i jako osobniki dorosłe żywią się wszelkimi bezkręgowcami. Gatunek oportunistyczny i właściwie półsynantropijny znakomicie adaptujący się do środowiska zmienionego przez człowieka (np. żyją na polach ryżowych). W naturze hibernują przez 7-8 miesięcy w roku, zwykle grupowo, w kryjówce na lądzie, znacznie rzadziej w wodzie.

 

1

Ubarwienie strony brzusznej – często u osobników wyhodowanych w niewoli barwy nie są tak intensywne jak u dzikich

U formy hodowlanej ubarwienie grzbietowej części ciała oscyluje od jasnozielonego do niemal brązowego z usianymi ciemnymi, niewielkimi plamkami. Na skórze widnieją zaś liczne, ciemne brodawki, których zakończenia są dość ostre. Strona brzuszna jest natomiast gładka, żółta, pomarańczowa lub czerwona (lub będąca kombinacją tych barw), upstrzona ciemnymi, owalnymi plamami o nieregularnych kształtach. Wydzielina skóry ma właściwości toksyczne i drażniące (przypomina mleko), ale nie jest groźna dla człowieka (z wyjątkiem oczu, ust i otwartych ran), niemniej zawsze powinno się myć ręce tak przed, jak i po braniu w nie kumaków. U omawianych płazów brak jest ucha środkowego i błony bębebenkowej oraz parotydów (przyuszne gruczoły jadowe) i rezonatorów u samca, a źrenica oka ma kształt trójkąta, serca lub odwróconej kropli. Kumaki są długowieczne – dożywają ponad 20 lat.

 

15

Kumaki dalekowschodnie najlepiej jest utrzymywać w grupie

Samiec jest nieco mniejszy, ma bardziej brodawkowatą („ostrą”) skórę grzbietu i tylnych kończyn oraz modzele godowe na pierwszych i drugich palcach dłoni, masywniejsze przedramiona i kończyny miedniczne, których palce są spięte szerszą błoną pławną (węższa i mniejsza u samicy). Kumaki to aktywnie polujące drapieżniki. Do ataku prowokuje je ruch ofiary. W naturze dorosłe osobniki zjadają wszelkie bezkręgowce. W terrarium zaś można im podawać: dżdżownice (zwykle kawałkowane), świerszcze (najlepiej posypane preparatem mineralno-witaminowym lub nakarmione nim co najmniej 24 godziny wcześniej), larwy mącznika, wodzienia i ochotek, rureczniki, plankton łąkowy, muszki owocowe, larwy barciaka itp. Czasami zjadane są także specjalne pelety dla płazów oraz żółwi wodnych.

 

13

Akwaterrarium to najwłaściwsze miejsce do chowu omawianych płazów

Płazy te najlepiej jest utrzymywać w grupie w akwaterrarium, którego stosunek części lądowej do wodnej wynosi mniej więcej 50/50% (choć ta druga może wynosić nawet 100%, o ile zapewnimy jakieś płaskie wysepki/platformy z korka, styropianu, korzeni itp.). Jako podłoże w części lądowej używamy najczęściej wilgotnej ściółki torfowej, z włókna kokosowego lub mchu. Zapewniamy kilka kryjówek z korzeni, kory,kamieni, łupin kokosu itp. Można też posadzić wilgociolubne rośliny. Część wodną zalewamy zwykłą, acz dobrze odstaną wodą wodociągową. Jej głębokość nie powinna przekraczać 5-6 cm, a temperatura zawierać się w przedziale 16-25ºC (w normalnie ogrzewanym mieszkaniu grzałka jest zwykle zbędna). Jako podłoże najlepszy jest piasek. Wskazane są rośliny wodne, które swobodnie unoszą się w toni, np. moczarka, wywłócznik, najas oraz pływające (rzęsa drobna, limnobium gąbczaste, wgłębka wodna itp.). Nieodzowny jest wolno pracujący, gąbkowy filtr. Raz w tygodniu 30-40% wody powinno być podmieniane na świeżą.

 

3

Ubarwienie grzbietu może się znacznie różnić u poszczególnych osobników

Kumak dalekowschodni jest obiektem badań naukowych nad rozwojem kośćca. Zauważono bowiem, że u niektórych starszych osobników jest go mniej niż u młodych … W razie niebezpieczeństwa płaz ten stosuje tzw. odruch (refleks) kumaka – wygina grzbiet i unosi kończyny oraz prezentuje swe jaskrawe barwy na stronie brzusznej, dodatkowo wydzielając odstraszającą substancję przez skórę. W przypadkach ekstremalnych może być jej tyle, że ciało płaza pokrywa się niby-pianą. Samce wydają charakterystyczne głosy, głównie w okresie rozrodczym. Populacja kumaka dalekowschodniego w naturze ulega stałemu zmniejszeniu, ale jego liczebność wciąż jest zadowalająca.

 

8

Kumaki są drapieżnikami i w życiu dorosłym zjadają pokarm wyłącznie pochodzenia zwierzęcego

Od kumaku nizinnym (Bombina bombina) w oczku wodnym pisałem tu:

„Kumak nizinny”

Rośliny w oczku wodnym. Uwagi praktyczne

ce61392e3aff4070med

Bobrek trójlistkowy w pełnej krasie. Na stanowiskach zbyt ocienionych roślina niestety rzadko zakwita. Preferuje kwaśne podłoże. W warunkach naturalnych jest objęta ochroną

Choć zima za pasem wpis ten poświęcam roślinom w oczku wodnym. Rośliny to temat bardzo rozległy, który zresztą opisałem szeroko w książce „Rośliny w oczkach wodnych”, wydanej w 2008 r. Niektórzy posiadacze oczek wodnych właśnie teraz planują, jak obsadzą je wiosną lub też zwyczajnie tęsknią za obrazami z minionego lata. Dla jednych i drugich mam ciekawy przegląd zdjęć, opatrzonych moimi komentarzami. Zapraszam do ich obejrzenia i przeczytania!

Ryc.14.Traszkarium

To oczko wodne jest nadmiernie zarośnięte. Latem gatunki ekspansywne wymagają regularnego przycinania/usuwania nadmiaru masy roślinnej, inaczej równowaga biologiczna ulegnie załamaniu

eadb352d602a3f32med

Po lewej bobrek trójlistkowy, a po prawej żabieniec babka woda – rośliny te rosną doskonale na stanowisku wilgotnym i nasłonecznionym, w średnio żyznym podłożu. Dobrze radzą sobie również na częściowo ocienionym stanowisku

eab374207040cfc9med

Obfite nasadzenia w strefie błotnej oczka to najlepszy sposób na wyeksponowanie jego walorów dekoracyjnych

e420f810b31f204cmed

Jaszczurzec pochylony doskonale rośnie w pełnym słońcu, w strefie błotnej oczka, choć zdarza się, że wymarza podczas mroźnej zimy. Lepiej zatem jesienią przestawić doniczkę z kłączem na niższą półkę

e313e71f6e0aa403med

Kosaciec żółty i żabieniec babka wodna w mini oczku – bagienku. Ten pierwszy doskonale oczyszcza wodę z nadmiaru rozpuszczonych w niej związków azotu, co zapobiega jej zakwitowi i inwazji glonów

e0e08ae44e3bfdcdmed

Babka zwyczajna odmiany czerwonej ma piękne, duże, owalne liście, których barwa, w zależności od nasłonecznienia, jest mniej lub bardziej bordowa. Najlepiej jeśli doniczka jest zanurzona w wodzie do połowy lub krawędzi. Jednak roślina silnie rozsiewa się wokół oczka i równie dobrze rośnie w stałym gruncie

 

 

 

 

c53749dccc65cc47med

Tarczyca pospolita to roślina uprawiana w oczkach jedynie przez koneserów krajowych gatunków. Ma drobne, zielone liście i tak samo drobne, niebieskie kwiaty. Dla jednych chwast, a dla innych piękno natury w każdym calu

afa6a03e70976474med

Kosaciec żółty rośnie w zwartych kępach, które trzeba regularnie dzielić. Inaczej jego wzrost oraz bujność kęp będą z roku na rok ulegały zmniejszeniu

aac7f7932f1c9de3med

Strefa między dwoma oczkami – tzw. miedza obficie zarośnięta, tworzącym zwarty łan, przetacznikiem bobowniczkiem i poprzerastana m.in. przęstką pospolitą

a9af1859723748b0med

Oczko zarośnięte bujną roślinnością – jej nadmiar powinien być jednak regularnie usuwany. Jeśli w takim oczku żyją ryby, to latem może dojść do tzw. przyduchy, czyli gwałtownego zubożenia wody w tlen nocą, co może doprowadzić do śnięć zwierząt wodnych

6aa774ed8a530eadmed

Żabieniec drobnokwiatowy to przykład rośliny rodem z Ameryki Północnej, która znakomicie rośnie w naszych oczkach, bez problemu zimuje i rozsiewa się obficie. Prawdziwą jego ozdobą są ciemnozielone, skórzaste i mięsiste liście

f0cf5949c673a23cmed

Lilie wodne (grzybienie) to rośliny wymagające żyznego podłoża, regularnego dzielenia kęp i mniejszego lub większego, w zależności od odmiany, ciepła, nasłonecznienia i głębokości zanurzenia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ce8d9c32c0c33d5dmed

Żabieniec babka wodna w uprawie w strefie brzegowej. Jeśli nie brakuje składników pokarmowym w podłożu, roślina ta emanuje soczystą zielenią wiosną i wczesnym latem. Później niestety szybko marnieje i nierzadko atakowana jest przez choroby grzybowe

08ad5f3b3f4468dfmed

Oczko wodne z bogatą szatą roślinną zawsze przykuwa uwagę, niezależnie od tego, czy żyją w nim jakieś ryby…

 

 

 

 

8ea82425f3029a87med

Krwawnica pospolita dobrze rośnie w strefie nabrzeżnej i latem zdobi oczko swymi przepięknymi kwiatostanami. Preferuje kwaśne, wilgotne podłoże

 

66d1f7015d0c3d68med

Kompozycje nasadzeń roślinności w oczku wodnym to sztuka sama w sobie. Konieczna jest tu znajomość wymagań poszczególnych gatunków oraz charakter ich wzrostu

 

c85873cd671fe0cdgen

Niedługo po posadzeniu rośliny zaczynają się rozkrzewiać, a gatunki ekspansywne „uciekać” z pojemników. Regularna pielęgnacja i ograniczanie wzrostu tych ostatnich są zatem nieodzowne, aby równowaga biologiczna w oczku nie uległa załamaniu

 

fb46591e989f4312med

Gatunki tropikalne, jak np. cibora zmienna (papirus) mogą być uprawiane w oczku, ale do przezimowania potrzebują dodatniej temperatury powietrza

 

dscn9094vv5

W tym oczku wodnym zadbano o różnorodne nasadzenia roślin w różnych strefach wegetacji. Jednak jeszcze kilka dni i potrzebna będzie przecinka wśród gatunków najbardziej ekspansyjnych …

 

 

 

Śpioszka pomarańczowa (Hypseleotris compressa) . Chów i rozród

6

Samiec jest znacznie barwniejszy

Ten atrakcyjnie ubarwiony gatunek ryby z rodziny Eleotridae (eleotrowate, śpioszkowate) w naturze zamieszkuje przybrzeżne wody Australii i Nowej Gwinei. Nazwa angielska to Empire Gudgeon. Dorasta do 12 cm. Ryby te można utrzymywać w akwarium towarzyskim, gdyż są one spokojne i towarzyskie oraz umiarkowanie terytorialne. Praktycznie występuje tylko mniej lub bardziej nasilona agresja wewnątrzgatunkowa.

 

9

Samica dobrze przygotowana do tarła

W grupie śpioszek (ryby najlepiej czują się w liczniejszym towarzystwie swoich współplemieńców) zawsze znajdują się osobniki dominujące, bardziej agresywne i terytorialne. Stąd w akwarium nie może zabraknąć różnorodnych kryjówek w postaci korzeni, kawałków rurek, grot itp. Zbiornik powinien być w miarę duży, dość gęsto obsadzony roślinami i koniecznie dobrze przykryty, bo ryba ta ma tendencję do wyskakiwania z wody. Wystarcza zwykły filtr gąbkowy i podmiany 10-20% wody co 1-2 tygodnie. Wskazany jest dodatek do wody soli kuchennej niejodowanej lub morskiej w ilości 1 łyżka stołowa na 10 l wody (uwaga jednak na wrażliwe na takie warunki gatunki roślin).

 

5

Para ryb – samiec z prawej

Ryba ta ma bardzo dużą zdolność do przystosowywania się do aktualnie panujących warunków środowiskowych. Woda dla niej może być zarówno twarda, jak i miękka, jej temperatura wahać się od 15-33ºC (optymalnie 22-25ºC) a odczyn od pH 5,5-9 (optymalnie 7,0-7,5). Zjada wszelki żywy i mrożony pokarm. Sztuczną karmę pobiera raczej niechętnie, ale śpioszki można do niej szybko przyzwyczaić, o ile będzie ona wysokobiałkowa, ze sporą frakcją pochodzenia zwierzęcego.

 

15

Tak piękne ubarwienie samca można obserwować w okresie okołotarłowym

Z moich obserwacji wynika, że zachowanie śpioszki pomarańczowej bardzo przypomina to prezentowane przez jej bliską krewniaczkę – Mogurnda mogurnda (ang. Australian Spotted Gudgeon). Są jednak mniej drapieżne – u mnie bez problemu przebywały w zbiorniku z molinezjami, babkami złotymi oraz gurami. Są to ryby dość płochliwe, ale bardzo żarłoczne. Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony – samiec jest znacznie barwniejszy, zwłaszcza w okresie godowym.

 

14

Akwarium dla śpioszek powinno być dość duże i obfitować w rozmaite kryjówki

Rozmnażanie nie należy do łatwych, bowiem nie wystarczy mieć parę tarlaków. Często bowiem samiec nie akceptuje danej samicy, bije ją i przegania. Najlepsze efekty hodowlane uzyskuje się przeto z osobnikami spontanicznie dobranymi w parę (stąd chów w grupie jest bardzo pożądany). Samica składa jaja w kryjówce, np. rurce, rzadziej np. na szybie zbiornika. Po tarle jest przeganiana przez samca, który przejmuje opiekę nad ikrą i larwami. Liczba jaj w warunkach wiwaryjnych wynosi zwykle około kilkuset. Ich inkubacja trwa krótko – około doby. Larwy są bardzo drobne i do ich karmienia nadają się wyłącznie pierwotniaki.

 

12

Rozmnażanie śpioszki pomarańczowej jest trudne (na zdjęciu samica)

Należy namnożyć różne ich rodzaje, używając rozmaitych pożywek, gdyż ich wielkość ma znaczenie dla tak drobnego wylęgu. Można także przekładać co kilka dni kępy roślin z długo funkcjonujących akwariów lub oczek wodnych (jest na nich mnóstwo mikroskopijnych żyjątek), ale przy tym sposobie odchowa się co najwyżej kilka osobników. W naturze śpioszka pomarańczowa to gatunek anadromiczny. Tarło mam miejsce w wodach słodkich, a narybek wraca na długie miesiące do wód słonych (estuariów).

13

W naturze śpioszka pomarańczowa to gatunek anadromiczny

 

 

 

Mogurnda mogurnda. Rozmnażanie

O chowie Mogurnda mogurnda pisałem wcześniej tu:

„Mogurnda mogurnda. Chów”

 

Ryc.6.jpg

Samiec pilnujący ikry złożonej w glinianej rurze

Pary hodowlane powinno się utrzymywać oddzielnie. Najkorzystniej jest, gdy wyłoni się ona spontanicznie spośród grona kilku młodych, wspólnie dorastających i niespokrewnionych ze sobą osobników. Dojrzała ikrzyca ma jednak znacznie uwypukloną partię brzuszną. Mleczak zaś staje się bardziej niebieskawy, a jego brodawka moczopłciowa jest dobrze widoczna. Starsze samce mogą mieć większą głowę o bardziej wysklepionej części czołowej.

 

Ryc.5.jpg

Larwy w miejscu złożenia ikry – tu na szybie zbiornika

Najlepsze wyniki hodowlane uzyskuje się przenosząc tarlaki do oddzielnego, około 60-80 l zbiornika tarliskowego, wypełnionego wodą o twardości 5–13°n. Całkowicie rezygnujemy z podłoża i silnego oświetlenia. Wyposażenie techniczne zbiornika powinien stanowić gąbkowy filtr bez obudowy oraz grzałka z termostatem. Temperaturę wody utrzymujemy na poziomie 25-26ºC. Bardzo wskazana jest obecność roślin pływających, które wprowadzałyby preferowany przez ryby lekki półcień. Nieodzownym elementem wyposażenia akwarium jest kryjówka. Najczęściej bowiem ikra składana jest właśnie w niej, choć zdarza się, że tarlaki na gniazdo obierają sobie inne miejsca o twardej powierzchni, np. szybę, kamień lub korzeń.

 

Ryc.7.jpg

Wylęg śpioszek jest dość drobny

Obfite podmiany wody w objętości 30-40% oraz urozmaicone żywienie żywym pokarmem (doniczkowce, rureczniki, kawałkowane dżdżownice) wpływają stymulująco na podjęcie przez ryby godów. Często już samo odosobnienie tarlaków wywołuje tarło. Niekiedy trudno je zaobserwować, gdyż najczęściej przebiega ono nocą lub wczesnym rankiem. Samica składa do około 200 jaj, choć z reguły jest ich kilkadziesiąt. Mają one oryginalny wygląd i swym kształtem przypominają wrzeciono, od dołu do połowy są mlecznobiałe, a powyżej lekko mętne, z charakterystycznym żółtym wierzchołkiem. Ponadto ikra jest jednym końcem przytwierdzona do substratu i charakterystycznie faluje (niczym morski ukwiał) przy ruchu wody.

Po zakończonym tarle samiec przejmuje opiekę nad jajami (chroni je, wachluje płetwami itp.), podczas gdy samicę należy odłowić. Generalnie są cztery sposoby postępowania:

  1. Substrat ze złożonymi jajami przenosimy zaraz po tarle do oddzielnego lęgnika.
  2. Odławiamy samicę i pozwalamy samcowi opiekować się jajami, po czym wyławiamy go tuż przed wylęgnięciem się larw, w momencie wylęgu lub w chwili rozpłynięcia się wylęgu.
  3. Jak w punkcie 2, lecz zamiast samca odłapujemy larwy (nocą, z użyciem latarki).
  4. Po tarle odławiamy obydwa tarlaki.

 

Ryc.8.jpg

Narybek rośnie szybko, lecz nierównomiernie

W temperaturze wody 25°C larwy wylęgają się po 36–48 godzinach. W nieodpowiednich warunkach ikra często pleśnieje. Niejednokrotnie hodowca ma wrażenie, że całe złoże jaj spowite jest niszczącą pleśnią. Tymczasem z takiej na pozór straconej ikry wylęga się całkiem sporo larw (około 30%). Dlatego też przestrzegam przed zbyt pochopnym likwidowaniem gniazda i zalecam odczekanie jeszcze kilku dni.

 

Ryc.9.jpg

Młode powinny być sortowane pod względem wielkości z uwagi na występujący wśród nich kanibalizm

Po dalszych 4–5 dniach dość drobny wylęg rozpoczyna żerowanie. Przez pierwsze kilka dni należy podawać mu tzw. pył, czyli larwy oczlików i wrotki oraz pierwotniaki. Po 7–10 dniach zjadane są najdrobniejsze pływiki solowca. Młode rosną szybko, lecz nierównomiernie. Dużym problemem jest kanibalizm, co wymusza na hodowcy konieczność sortowania narybku według wzrostu i przenoszenia do oddzielnych zbiorników – odchowalni.

 

Lilianka (Neopsephotus bourkii). Rozmnażanie

O chowie lilianek pisałem wcześniej tu:

http://www.multihobby.net/lilianka-neopsephotus-bourkii-chow/

A teraz skupiłem się na rozrodzie tego gatunku.

1

Ptaki dobrane w parę spontanicznie są najlepsze do lęgów

Choć pary może zestawiać hodowca, to oczywiście najlepiej jeśli ptaki dobiorą się w nie spontanicznie. Osobniki rodzicielskie, które nie przypadły sobie do gustu są utrapieniem dla hodowcy, pragnącego dochować się przychówku. Miesiącami potrafią tylko jeść i siedzieć osowiałe, z rzadka tylko podfruwając z jednej żerdzi na drugą. W ogóle jeśli chodzi o temperament tych ptaków, to muszę przyznać, że jest on dość mały. Dopiero para lęgowa nadaje rytm życiu lilianek i, według mnie, zawsze powinno się dążyć do posiadania takowej.

 

3_tydzien

Tygodniowe pisklęta po wyjęciu z budki

U jednego znajomego hodowcy para lęgowa lilianek zagniazdowała w bieżącym sezonie dwukrotnie. Odchowało się odpowiednio 4 i 3 młode. Doszło także do trzeciego zniesienia, ale z powodu wyjazdu opiekun zmuszony był odebrać ptakom budkę. Jego lilianki były jednak odpowiednio zimowane w dużej klatce ustawionej w przeszklonej werandzie. Temperatura powietrza wynosiła tam o kilka stopni więcej niż na dworze, ale oczywiście zabezpieczenie od wiatru i opadów było pełne.

 

4

Pisklęta w budce – najstarsze ma około tygodnia

U innego zaś hobbysty do zniesienia doszło w budce w wolierze zewnętrznej. Samica niosła komplety jaj i siedziała na nich bardzo wytrwale, ale niestety w ostatniej fazie lęgu jakiś czynnik powodował zamieranie zarodków. Początkowo myśleliśmy, że coś samicę płoszy w nocy, ale ostatecznie uznaliśmy jednak, że bardziej przyczynia się do tego jakiś defekt genetyczny. Przy okazji zaobserwowaliśmy jak dużo zależy od dobrego samca, który przez cały czas troskliwie karmił inkubującą jaja partnerkę. Ta bowiem nie wychodziła z budki przez niemal miesiąc …

 

6

Feeria barw w gnieździe – najstarsze młode ma 20 dni

Najlepsza dla lilianek jest budka o wymiarach 17–20 × 17–20 × 25– 30 cm z otworem wejściowym o średnicy 5–6 cm. Na dno dajemy cienką warstwę trocin (z drzew liściastych) z niewielkim dodatkiem torfu. W jednym zniesieniu jest zwykle 3-6 jaj. Samica składa je co drugi dzień i wysiaduje sama przez 18–19 dni. Także pisklęta początkowo karmi sama, lecz jej partner karmi z kolei ją. Młode opuszczają gniazdo po mniej więcej miesiącu (są wtedy płochliwe) i jeszcze przez 2–3 tygodnie są dokarmiane przez samca. Czasami najsłabsze młode zostaje w gnieździe dłużej, nawet ponad 6 tygodni.

 

8

Około 18 dniowe młode odmiany lutino

Przeprowadzając rozród w klatce należy wybrać zapewnić odpowiednią jej wielkość (długość około 120 cm). Głównie chodzi o to, że młode po wyjściu z gniazda muszą mieć wystarczającą przestrzeń do życia. Nie można ich bowiem jeszcze oddzielić, bo same nie jedzą (karmi je samiec). Przy okazji warto pamiętać, aby postawić im otwarte naczynie z wodą, bo nie każdy osobnik od razu umie korzystać z poidła. Jest to ważne zwłaszcza w czasie upałów, które w mijającym sezonie dały się mocno ptakom we znaki.

 

9

Piękny zestaw dorosłych młodych – najstarsze w wieku około 20 dni

I jeszcze moja jedna rada – obrączkujmy młode (obrączka o średnicy 4,0 mm). Po kilku tygodniach mniej wprawni hodowcy mogą bowiem mieć trudności w odróżnieniu ich od samicy matki 🙂 Lilianki są odporniejsze na niesprzyjające warunki środowiskowe od blisko z nimi spokrewnionych łąkówek. Są też mniej płochliwe. Nie są to jednak ptaki żywiołowe i ruchliwe. Mimo to mają swój osobliwy urok, a sukcesy w ich rozmnażaniu dostarczają hodowcy zawsze dużo radości, czego niniejszym wszystkim życzę.

7

Takie trzytygodniowe młode pięknie się już wybarwia

 

Mogurnda mogurnda. Chów

Ryc.3.jpg

Pięknie wybarwiony samiec

Mogurnda mogurnda, zwana jest niekiedy śpioszką australijską i w warunkach naturalnych zasiedla różnorakie wody Australii i Nowej Gwinei. Można ją spotkać zarówno w bagnistych rozlewiskach, jak i czystych strumieniach płynących przez tropikalne lasy. Należy do rodziny Eleotridae (eleotrowate, śpioszkowate), które w przeciwieństwie do ryb z rodziny babkowatych (Gobiidae) mają rozdzielone płetwy brzuszne. Dorasta do 14 cm.

 

Ryby te pływają dość niechętnie i większą część czasu „przysiadują” na dnie lub elementach wystroju zbiornika, a nierzadko też nieruchomo „zawisają” w toni. Początkowo wpuszczone do nowego zbiornika mogą wykazywać znaczną płochliwość zanim się zaaklimatyzują. Po jakimś czasie stają się na tyle śmiałe, że rzucają się na pesetę z jedzeniem, wyrywając je jednym szarpnięciem pyska.

Ryc.1.jpg

Grupa śpioszek w akwarium jednogatunkowym

 

Akwarium do chowu kilku osobników powinno mieć pojemność ponad 100 l. W małych zbiornikach śpioszki stają się bowiem płochliwe. Moim zdaniem najlepiej jest je utrzymywać w akwarium jednogatunkowym. Wspólna koegzystencja ze spokojnymi, zbliżonymi wielkością gatunkami jest jednak możliwa. Rzadko zdarzają się osobniki zadziorne lub o szczególnie rozwiniętym instynkcie terytorialnym, a ewentualna agresja skierowana jest najczęściej wobec współplemieńców. Oczywiście małe ryby są chętnie przez śpioszki pożerane. Młode osobniki Mogurnda mogurnda do chwili osiągnięcia 7-8 cm długości są przeze mnie utrzymywane razem z kąsaczowatymi, małymi karpiowatymi i karpieńcowatymi. Nigdy nie zauważyłem żadnej agresji z ich strony.

d9a98232edaa4ae3med

Towarzystwo innych, zbliżonych wielkością gatunków nie stanowi przeszkody w akwarium ze śpioszkami

 

Prawidłowy dobrostan zwierząt zapewniają liczne kryjówki, z których najlepsze to drenarskie (gliniane) lub wykonane z PCV rurki. Równie dobre są pnie z wydrążonym wnętrzem lub stabilne konstrukcje z kamieni oraz korzenie. Śpioszki australijskie nie niszczą wystroju dna, ani roślin. Bardzo wskazana jest obecność roślin pływających, które będą tonowały oświetlenie i wprowadzały preferowany przez ryby lekki półcień.

Ryc.4.jpg

Samica ma bardziej uwypukloną partię brzuszną i mniej niebieskiej barwy

 

Dodatek do wody soli kuchennej niejodowanej lub morskiej nie jest bezwzględnie konieczny. Do chowu rybom wystarcza zwykła woda wodociągowa. Poza skrajnymi wartościami jej odczyn i twardość nie mają większego znaczenia. Temperatura natomiast powinna oscylować wokół 23-25ºC (osobiście nie używam grzałki). Nieodzowny jest za to wydajny filtr, który zapewniałby krystalicznie czystą wodę i dobre jej natlenienie.

Ryc.2.jpg

Liczne kryjówki są dla śpioszek niezbędne

 

Śpioszki są bardzo żarłoczne i karmienie dorosłych osobników larwami ochotki, szklarkami czy rurecznikami wymaga podawania im dużych ilości karmy, aby mogły się nasycić. Dlatego tez najlepsze są czerwone robaki (np. wędkarskie, nr 2 lub 3). Przyzwyczajone jedzą także kawałkowane mięso (wszelkiego rodzaju). Moje ryby prawie nigdy nie chciały jeść pokarmów gotowych (komercyjnych), ignorując zarówno płatki, jak i granulaty, ale można je do nich przyzwyczaić. W przypadku dorosłych osobników wystarczy karmienie raz dziennie z jednodniową przerwą w tygodniu.

 

 

Traszka marmurkowa (Triturus marmoratus). Chów i rozród

11

Para traszek marmurkowych – samiec u góry

Ta pięknie ubarwiona traszka, zwana po angielsku Marble Newt, w naturze spotykana jest we Francji, Hiszpanii i Portugalii. Dorasta do 15-17 cm (samice są nieco większe), a osobniki dłuższe są raczej rzadkością. Jest blisko spokrewniona z naszą rodzimą traszką grzebieniastą (T. cristatus). Wierzch i boki ciała są ciemnobrązowe do czarnych z charakterystycznymi, zielonymi, nieregularnymi plamami, mniej lub bardziej ze sobą zlanymi. Strona brzuszna jest tak samo ciemna z niewielkimi, białawymi plamami. U samic i osobników młodocianych widnieje na grzbiecie pomarańczowa, podłużna pręga (u samczyków zanika około 9 mies. życia). Dorosły samiec ma widoczne pozostałości grzebienia godowego.

 

8

Para traszek na lądzie – samica z lewej – widoczna pomarańczowa pręga na grzbiecie

Najwłaściwsze do chowu traszki marmurkowej jest akwaterrarium o wymiarach dla 4-6 osobników, co najmniej: 80-90x30x35 cm. W przypadku dorosłych osobników najlepiej, moim zdaniem, utrzymywać je w warunkach lądowych – ściółka z wilgotnego torfu i/lub włókna kokosowego (może być z dodatkiem czystej ziemi ogrodowej). Niezbędne są kryjówki w postaci płatów kory, korzeni itp. oraz nieduże naczynie z wodą, np. kamionkowy mini-basenik. Można pokusić się też o uprawę roślin wilgociolubnych. Co drugi, trzeci dzień pomieszczenie z płazami powinno być zraszane mgiełką wodną o temperaturze pokojowej. Doprowadzenie do przesuszenia środowiska jest niebezpieczne dla zdrowia traszek tak samo, jak zła wentylacja samego wiwarium.

 

10

Dżdżownice to pokarm bardzo pożywny i chętnie przez traszki zjadany

Zarówno dorosłe, jak i młode po przeobrażeniu można także stale utrzymywać w warunkach ziemnowodnych, tj. w układzie 50/50% (woda/ląd), choć w zupełności wystarcza 70/30% lub nawet w środowisku całkowicie wodnym. W tym ostatnim przypadku należy zalać akwarium zwykłą wodą wodociągową (ale koniecznie dobrze odstaną) do wysokości 20-25 cm. Dno pokrywamy najlepiej warstwą piasku (łatwe usuwanie odpadków organicznych, a połknięty piasek nie zaczopuje jelit tak, jak mogłoby się zdarzyć w przypadku np. drobnego żwirku), zapewniamy kępy roślinności wodnej oraz wysepki z korka, styropianu, wystających z wody części kamieni lub korzeni, pła z mchu itp. Mały gąbkowy filtr wewnętrzny napędzany brzęczykiem w zupełności wystarcza. Nie powinien on wszakże powodować zbyt szybkiego ruchu wody. Za optymalną temperaturę wody uznaje się przedział 20-23ºC – nie powinna ona przekraczać 25ºC.

 

6

Kryjówki z kory, korzeni itp. są niezbędne w lądowej części terrarium

W środowisku wodnym skóra traszek jest bardziej jednolita i gładka, podczas gdy na lądzie – chropowata i usłana brodawkami. Płazy te są drapieżnikami i podawana im karma musi być zawsze pochodzenia zwierzęcego. Najchętniej w środowisku wodnym zjadane są larwy ochotki, wodzienia i komara (także w postaci mrożonej), rureczniki oraz dżdżownice (najlepsze są tzw. czerwone robaki). Natomiast w środowisku lądowym podstawą żywienia są rozmaite owady karmowe i ich larwy oraz dżdżownice. Osobiście karmię dorosłe osobniki co drugi dzień; młode zaś powinny codziennie otrzymywać pokarm. Żywienie larw jest bardziej skomplikowane i wymaga dostarczania im drobnego zooplanktonu, nicieni „mikro”, larw solowca itp. Z kolei młode po przeobrażeniu wymagają drobnego pokarmu lądowego, np. larw owadów, muszek owocowych itp.

 

24

Samiec w szacie godowej

Rozmnażanie traszki marmurkowej powinien poprzedzać okres zimowania osobników rodzicielskich w temperaturze około 10ºC przez 3-4 miesiące (pojemnik z wilgotnym torfem w piwnicy, na strychu itp.). Po tym czasie płazy przeniesione do akwarium wypełnionego wodą o temperaturze pokojowej do wysokości 20-25 cm, z kępami miękkolistnych roślin (moczarka, ludwigia, wywłócznik, bakopa, mchy) szybko rozpoczynają gody. Godującemu samcowi wyrasta na grzbiecie piękny, poprzecznie prążkowany grzebień (naprzemiennie w czarne i kremowe pręgi). Nie jest on ząbkowany, lecz ma równe krawędzie. Na płetwie ogonowej widnieje zaś jasna smuga. Po podjęciu kloaką pakiecików z nasieniem samica zaczyna składanie jaj (o średnicy około 2 mm), które charakterystycznie zawija w liście.

 

29

Samica składająca jaja na liściach anubiasu

Liczba złożonych przez samicę jaj rzadko przekracza 150 szt., choć w naturze może ich być nawet ponad dwa razy tyle. Wylęg larw następuje zwykle po 2-3 tygodniach. Mierzą one wtedy 8-10 mm. Na trzeci, czwarty dzień zaczynają żerować. W wieku około 3 miesięcy następuje ich przeobrażenie – mierzą wówczas około 6 cm. Dojrzałość płciową młode osiągają dopiero po kilku latach – w niewoli znacznie szybciej, bo już po 2-4, podczas gdy w naturze po 4-7 (zwykle po 5-6). W środowisku naturalnym po opuszczeniu zbiornika wodnego dorosłe osobniki prowadzą skryty i nocny tryb życia.

 

13

Jajo złożone na liściu moczarki argentyńskiej

Bardzo podobną, lecz znacznie mniejszą traszką jest T. pygmaeus (ang. Pygmy Marbled Newt), która dorasta do około 11 cm i dziś ma status odrębnego gatunku (wcześniej uważano ją za podgatunek T. marmoratus). Na obszarach, gdzie zasięgi występowania traszki marmurkowej i traszki grzebieniastej pokrywają się ze sobą (północna Francja), może dochodzić do krzyżowania się obydwu gatunków i powstawania hybryd. U traszki marmurkowej około 50% zarodków w jajach obumiera, co spowodowane jest osobliwą wadą genetyczną wywołaną zaburzeniami w obrębie chromosomów.

 

25

Samica w środowisku wodnym

Poza oczywiście nielegalnym pozyskiwaniem traszek marmurkowych z ich naturalnego środowiska zagrożeniem dla nich są także obce gatunki inwazyjne, np. bass wielkogębowy czy rak luizjański oraz roznoszone przez nie patogeny chorobotwórcze. W niewoli traszka marmurkowa potrafi dożyć nawet 25 lat (w naturze do około 14). Dorosłe traszki mają gruczoły jadowe zlokalizowane na grzbiecie i po bokach ciała, których wydzielina jest jednak zupełnie nieszkodliwa dla człowieka. Zaskoczone na lądzie podnoszą ogon i charakterystycznie falują nim na boki, unosząc przy tym nieco tylną część tułowia.

26

Godujący samiec

30

Godująca samica

27

Godujący samiec z charakterystycznym grzebieniem i jasną smugą na płetwie ogonowej

28

Samiec posilający się dżdżownicą

22

W środowisku wodnym niezbędna dla dobrostanu traszek jest miękkolistna roślinność

21

Samica w pełnej krasie

7

Basenik z wodą to niezbędne wyposażenie terrarium lądowego

3

Traszki podczas życia na lądzie

2

Osobniki młodociane – samica z przodu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

male

Mieszaniec T. marmoratus x T. sp. – do ich powstawania w hodowli nigdy nie należy dopuszczać

 

 

 

 

 

Wielki Atlas Ryb Akwariowych Aquael

male

Pierwsza strona okładki Atlasu

Ten wpis postanowiłem poświęcić „Wielkiemu Atlasowi Ryb Akwariowych Aquael” – dziełu autorstwa Joanny i Pawła Zarzyńskich

 

Trzeba przyznać, że przy obecnym zastoju na rynku wydawniczym literatury hobbystycznej pozycja ta doskonale wypełnia narosłą lukę. Napawa to z jednej strony nadzieją i optymizmem, że może coś w końcu drgnie i wydawcy zaczną wzbogacać swoje oferty o pozycje z dziedziny akwarystyki … Choć wydawcą Atlasu nie jest profesjonalny edytor, lecz firma akwarystyczna (Aquael Janusz Jankiewicz Sp. z o.o.), to jednak gwarantuje to jeszcze bardziej wysoką jakość dzieła. Aquael Sp. z o.o. to przecież firma nietuzinkowa, znana i ceniona przez akwarystów i przede wszystkim nasza rodzima 🙂 Atlas został wydany dla uczczenia 30-lecia jej obecności na rynku polskim i nie tylko. Zresztą już na pierwszych stronach książki Czytelnik może zapoznać się z niełatwymi początkami działalności firmy, datowanymi na rok 1984. Wiele zamieszczonych fotografii pochodzi z tamtego okresu i wzbudza z jednej strony nieskrywany uśmiech (zwykle młodszych wiekiem akwarystów), a z drugiej szczery podziw, że w tak trudnych warunkach udało się zbudować tak prężnie dziś działająca firmę.

 

Ponad 1020 gatunków i odmian ryb słodkowodnych – to brzmi dumnie – pomyślałem i zaraz zabrałem się do studiowania Atlasu. Trzeba przyznać, że Autorzy dobrze wykonali swoje niełatwe przecież zadanie. Bez wątpienia ujawnią się jakieś błędy w książce pisanej z takim rozmachem i obejmującej taki ogrom materiału. Już nawet widzę jedną rybkę z rodziny kąsaczowatych błędnie podpisaną 🙂 Dlatego tym bardziej na szacunek zasługuje fakt przyznania przez P. Zarzyńskiego, iż Autorzy nie są omnibusami i nie mogą znać się na wszystkich gatunkach ryb słodkowodnych (zgromadzono tu przedstawicieli 25 różnych rzędów). Dodatkowo proszą oni Czytelników o zgłaszanie im drogą mailową uwag, aby w razie ewentualnego dodruku lub wznowienia po latach, móc przekazać im dzieło pełniejsze, poprawione i jednym słowem doskonalsze. To zasada dobrze znana pracownikom wydawnictw, w tym i mi osobiście – zawsze trzeba dążyć do tego, aby kolejna edycja była lepsza od poprzedniej, co w praktyce nie zawsze ma miejsce …

 

Na uwagę zasługuje także fakt, że Autorzy, oprócz recenzentów, zaprosili do współpracy całkiem szerokie grono znanych postaci akwarystyki i, co tu ukrywać, wybitnych specjalistów, zamiłowanych hobbystów oraz fotografików (1400 zdjęć!). Opisy poszczególnych gatunków są przejrzyste, a klucz podany do ich interpretacji jasny i zrozumiały. W tego typu publikacjach łatwa interpretacja legendy to warunek dobrego przyjęcia książki przez Czytelników. Ponadto jak na atlas, czyli głównie zbiór zdjęć opisy gatunków są całkiem wystarczające.

 

Omawiane Dzieło przypomina mi inne podobne, będące inicjatywą wydawców zagranicznych. Mam tu na myśli przede wszystkim „Atlas Słodkowodnych Ryb Akwariowych” dr Axelroda (kilka wznowień od 1992 r.) i „Bede Atlas for Freshwater Aquarium Fishes” (2002), a także dużo wcześniejsze wydanie „Atlas ryb akwariowych” (1997). Atlas wydany przez firmę Aquael jest jednak inny, bo uaktualniony i w całości napisany przez polskich autorów. Stąd też Dzieło to powinno, przynajmniej teoretycznie, lepiej służyć akwarystom zamieszkałym między Odrą a Bugiem z racji zdecydowanie lepszego zrozumienia ich potrzeb i przekazania im praktycznych rozwiązań i informacji.

 

Gdzieniegdzie nie odpowiadają mi wybrane przez Autorów zdjęcia. Choć nie są błędne, to jednak wielokrotnie zamieszczono fotkę samicy lub osobnika młodocianego zamiast samca, którego wygląd zewnętrzny częstokroć najbardziej rzuca się w oczy, jest charakterystyczny dla wielu gatunków i wielce rozpoznawalny. Na przykład opis Skiffia bilineata opatrzona jest zdjęciem szaro-oliwkowej samicy (te akurat są do siebie podobne u wielu pokrewnych gatunków) zamiast właśnie samca, na którego ubarwienie składają się czarne, tak charakterystyczne rysunki na ciele i płetwach. To samo dotyczy wielu gatunków z jez. Tanganika – tu nierzadko trafiają się zdjęcia nie tylko niewybarwionych osobników młodocianych, ale także będących po prostu w stresie. Zafałszowuje to nieco rzeczywiste barwy ryb. Patrząc na zdjęcie gupika Endlera jestem pewien, że prawdziwego piękna tego gatunku nie udało się na nim uchwycić. Podejrzewam wręcz, że na fotografii widnieje jakaś krzyżówka międzyodmianowa. Rozumiem, że Autorzy nie mogli zdobyć lepszej ikonografii, bo niektóre gatunki są rzeczywiście rzadko utrzymywane w akwariach, ale nie wszystkie… Z innych moich uwag, to Cyprinellę lutrensis z powodzeniem rozmnażałem w akwarium 🙂 Konia z rzędem temu akwaryście, u którego szczupak po 3 latach osiągnie w akwarium masę 3 kg – to nierealne. Ponadto wypuszczanie jakichkolwiek ryb krajowych pochodzących ze sztucznych hodowli do naturalnych zbiorników i cieków wodnych nie jest dobrym pomysłem, a nawet prawnie zabronionym. Skoro zdecydowanie piętnujemy haniebny proceder sztucznego barwienia ryb przez Azjatów, to po co zamieszczać w Atlasie tyle zdjęć „uszkodzonych” przeźroczek indyjskich? Przy opisie głowacza białopłetwego aż prosi się o wzmiankę o drugim naszym rodzimym gatunku – głowaczu pręgopłetwym (Cottus poecilopus). Przy opisie zaś żałobniczki czarnej zabrakło mi informacji o polskim akwaryście Franciszku Kowalcu, który jako pierwszy w 1964 r. wyhodował welonową jej odmianę. I na koniec, używane przez Autorów określenie exLamprologus uważam za błędne. Kiedyś, co prawda, funkcjonowało ono przez jakiś czas, ale dziś już chyba żaden z ichtiologów badaczy go nie używa.

 

3333

Notropis chrosomus – popularny ostatnio gatunek do zbiorników zimnowodnych

Niepokój mój wzbudził też brak opisu zimnolubnego gatunku północnoamerykańskiego Notropis chrosomus, zwanego po polsku „błyszczkiem tęczowym”, który od kilku już lat robi zawrotną karierę w naszym kraju (np. w płockim Zoo). O gatunku tym pisałem na swoim blogu dwukrotnie:

http://www.multihobby.net/notropis-chrosomus-chow/

i tu: http://www.multihobby.net/notropis-chrosomus-rozrod/

 

Mimo pewnych, powiedzmy szczerze drobnych i nie mających wielkiego znaczenia niedociągnięć, myślę, że wiele nie zbłądzę, gdy powtórzę jeszcze raz swoje słowa zacytowane przez Wydawcę na czwartej okładce książki: „Wielki Atlas Ryb Akwariowych” Aquael to wyjątkowe dzieło. Niezwykle bogata ikonografia i ciekawe opisy ponad 1000 gatunków ryb słodko- i słonawowodnych stanowią prawdziwą gratkę dla koneserów dobrej literatury akwarystycznej. Uważam, że tej cennej pozycji absolutnie nie może zabraknąć w domowej biblioteczce żadnego polskiego akwarysty.

 

 

 

Wieloplamka (Phalloceros caudimaculatus). Chów i rozmnażanie

7

W środku młoda, dorodna samica wieloplamki

Ta dość rzadko utrzymywana w akwariach i mało wymagająca rybka w naturze zasiedla niewielkie strumienie i zbiorniki wodne w Brazylii, Argentynie, Urugwaju i Paragwaju. Są to wody chłodne (często położone na terenach podgórskich), jeśli cieki to o leniwym nurcie, często ocienione i bywa, że gęsto zarośnięte roślinnością. Należy do znanej wszystkich akwarystom rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Po angielsku zwana jest najczęściej Dusky Millions Fish, Leopardfish lub Speckled Mosquitofish. Charakterystyczną cechą jej ubarwienia są mniej lub bardziej liczne czarne plamki (często opalizujące w świetle) usiane na jasnym ciele i płetwach. Ich układ jest bardzo różnorodny i odmienny u każdego osobnika.

 

5

Samiec – widoczne znacznie intensywniejsze upstrzenie ciała i płetw

Wieloplamki należy utrzymywać w grupie złożonej z, co najmniej kilku, a najlepiej kilkunastu osobników z przewagą samców (gatunek stadny). Tzw. parki czują się źle i szybko padają. Moim zdaniem ryba ta nie nadaje się zbytnio do akwarium towarzyskiego, chyba że skład gatunkowy jest ściśle dobrany pod względem jej wymagań, temperamentu itp. U mnie żyją w jednym zbiorniku z Neoheterandria elegans (wieloplamki nie są jednak najlepszym towarzystwem dla drobniczek :)), a wcześniej były razem z mieczykami pigmejowatymi i Girardinus falcatus. W 60 l zbiorniku można utrzymywać kilkanaście dorosłych osobników plus narybek.

 

3

Samiec w towarzystwie Girardinus falcatus

To co przebija się najbardziej w dostępnych opisach tego gatunku, to wymaganie przez niego temperatury wody w granicach 18-22ºC. Muszę przyznać, że zainteresowałem się tą kwestią i chciałbym doprecyzować pewne nieścisłości. Podczas tegorocznych, sierpniowych upałów temperatura wody w moim akwarium z wieloplamkami wzrosła do ponad 28ºC. Dokładnie w tym czasie monitorowałem zachowanie się ryb, które jednak normalnie żerowały i wszystko wskazywało na to, że czują się dobrze. Oczywiście warunkiem jest, aby nieprzerwanie działał w tym czasie filtr (dobrze sprawdza się model gąbkowy bez obudowy lub kaskadowy – przelewowy, ale po zabezpieczeniu rurki ssącej, aby nie wciągała narybku) lub chociażby napowietrzacz.

 

8

Gonopodium samca jest średnio długie (dłuższe niż u gupika lub mieczyka, ale krótsze niż np. u żyrardynki metalicznej)

Wyższa od zalecanej ciepłota wody szkodzi wieloplamkom dopiero przy dłuższym w niej przetrzymywaniu (ponad kilka tygodni). Wówczas, obok upadków, mogą pojawić się nawet problemy z rozrodem u osobników, które dalej żyją w niekorzystnych warunkach. Trzeba dodać, że ryby te doskonale czują się w wodzie iście chłodnej – 15-18ºC, a nawet potrafią przez kilka tygodni przeżyć w temperaturze około 10ºC, o ile są stopniowo do niej przyzwyczajane. Absolutnie więc nie wymagają sztucznego dogrzewania (w mieszkaniu). Osobiście nie utrzymywałem ich jeszcze w ciepłocie wody poniżej 14ºC, co jednak mam w planach uczynić, także w aspekcie chowu i rozrodu omawianego gatunku w oczku wodnym.

 

6

Samica – wieloplamki lubią gęsto zarośnięte zbiorniki

Samica ma bardziej uwypukloną partię brzuszną i jest większa – w akwarium mierzy zazwyczaj nie więcej niż 6 cm (samiec zaś około 3 cm). Jej ciało jest też zwykle mniej upstrzone w ciemne plamki i łatki. Średnio długie gonopodium samca zakończone jest maleńkim haczykiem. Może on ulec łatwemu uszkodzeniu, stąd szczególnie samce lepiej jest odławiać za pomocą szklanej fajki, miseczki itp. Gatunek ten zadowala się zwykłą wodą wodociągową o odczynie obojętnym do lekko zasadowego (pH 7-8) i twardości ogólnej rzędu 14-23ºn. Można dodać do niej niejodowanej soli kuchennej w proporcji 1 łyżeczka od herbaty na 10 l.

 

2

Dwie samice – wieloplamki częstokroć wykazują umiarkowaną płochliwość

Wieloplamki to ryby spokojne, łagodne i towarzyskie. Nie zauważyłem, aby atakowały inne ryby, choć niektórzy autorzy wspominają, że sporadycznie mogą obskubywać wydłużone płetwy. Na ich samopoczucie dobrze wpływa utrzymywanie zbiornika w czystości (usuwanie na bieżąco wszelkich resztek organicznych) i cotygodniowa podmiana raczej niewielkiej partii wody – do około 10% – na świeżą, ale zawsze dobrze odstaną. Z karmieniem nie ma najmniejszych problemów, gdyż jest to takson wszystkożerny. U mnie szczególnie chętnie wieloplamki zjadały rureczniki. W diecie ważny jest także dodatek karmy roślinnej.

 

4

Samiec – praktycznie nie ma dwóch jednakowo ubarwionych osobników

Akwarium powinno być gęsto zarośnięte roślinami, gdyż wieloplamki wykazują często większą lub mniejszą płochliwość. Rozmnażanie jest łatwe, a gatunek płodny. Ciąża u samicy trwa około 5 tygodni. W miocie rodzi ona od kilkunastu do kilkudziesięciu (rzadko powyżej 40) młodych. Odchowują się one dobrze zarówno na rozdrobnionej, markowej karmie suchej, jak i na pokarmach żywych (węgorki „mikro”, zooplankton, larwy solowca itp.) oraz mrożonych (moina, oczlik itp.). Co i raz do zbiornika z narybkiem zalecam dolewanie tzw. zakwitłej wody pełnej zielenic. Mniej więcej w czwartym tygodniu życia na ciele młodych rybek pojawia się cętkowanie. Zdarza się kanibalizm ze strony osobników dorosłych, zwłaszcza samic.

 

1

Młoda samica – widać charakterystycznie zaokrąglone płetwy

W ramach walki z plagą komarów wieloplamkę introdukowano w innych, ciepłych rejonach świata (np. Australia, Afryka). Niestety nadzieje z tym związane okazały się płonne, gdyż gatunek ten nie tępi efektywnie larw tych owadów, a przez swą wysoką płodność i żarłoczność zaczął wypierać z siedlisk miejscową ichtiofaunę i zagrażać jej dobrostanowi. W niewoli wyhodowano odmianę złotą (lub raczej złotoogonową) oraz złotą nakrapianą. Wieloplamki pamiętam z dzieciństwa, kiedy były bardziej popularne w polskich akwariach. Dziś to gatunek rzadki, którym interesują się głównie koneserzy ryb jajożyworodnych.

 

 

Pielęgnica zebra (Amatitlania nigrofasciata) – chów i rozmnażanie

17

Samiec jest większy i ma dłuższe, ostro zakończone płetwy

Co sprawia, że wielu akwarystów wraca po latach do czystej klasyki i na powrót zajmuje się hodowlą takich gatunków jak właśnie pielęgnica zebra (ang. Convict Cichlid), gupik lub mieczyk? Czy to nostalgia za latami młodości, czy może chęć przeżycia tego samego na nowo? Tak czy owak, ja wróciłem po z górą 30 latach do omawianej „zebry” – tym razem jej różowej odmiany i nie żałuję. Obserwacja ciekawego zachowania ryb dostarczyła mi wiele radości. Co ciekawe, dopiero teraz dostrzegłem pewne aspekty behawioryzmu niejako na nowo, a niektóre wręcz mogłem po latach nieco zweryfikować 🙂

 

8

W okresie godowym brzuch samicy staje się mniej lub bardziej różowo-pomarańczowy

Ta środkowoamerykańska ryba w naturze zasiedla wody Ameryki Środkowej – od Gwatemali po Panamę. W wielu cieplejszych rejonach świata została jednak zawleczona przez człowieka (USA, Australia). Czasami, w ciepłej porze roku można ją nawet złowić na wędkę lub podrywkę w polskich wodach, gdzie niechciane ryby zostały wypuszczone przez jakiegoś, nieodpowiedzialnego pseudoakwarystę. Pielęgnica zebra dorasta do 12 cm, ale częstokroć samice mierzą niewiele ponad 6 cm.

 

7

Matka troskliwie zajmująca się młodymi

Jest to gatunek wyjątkowo mało wymagający, odporny i bezproblemowy w utrzymaniu. Zadowala się zwykłą wodą wodociągową o twardości 10-20°n, temperaturze 20-26ºC (praktycznie w normalnie ogrzewanym mieszkaniu nie jest wymagana grzałka) i pH 6,5-8. Wystarcza gąbkowy filtr wewnętrzny i mnóstwo różnorodnych kryjówek (korzenie, groty, rurki, kamienie, doniczki itp.). Ryba ta przyjmuje każdy rodzaj pokarmy, przy czym zdecydowanie najlepiej rośnie i rozmnaża się na karmie żywej lub mrożonej. Niszczy roślinność zakorzenioną w podłożu, stąd najlepsze w zbiorniku z „zebrami” są gatunki pływające, choć i te mogą zostać mocno „poturbowane”.

19

Potomstwo przeniesione przez rodziców na glinianą doniczkę

Pielęgnica zebra uchodzi za rybę agresywną i terytorialną. Jej wojowniczość wzrasta znacząco w okresie godowym. Wówczas w akwarium może przebywać jedynie para rodzicielska. Praktycznie tylko bardzo młode, niedojrzałe płciowo osobniki nadają się do chowu w zbiorniku zespołowym. Z chwilą jednak gdy zaczynają się one dobierać w pary, ich agresja przybiera z każdym dniem na sile. Poza okresem tarła „zebry” mogą być utrzymywane razem z innymi pielęgnicowatymi o zbliżonych lub większych rozmiarach ciała. Obserwowałem wszakże bardzo duże zbiorniki z wyrośniętymi egzemplarzami pielęgnic z Ameryki Południowej i Środkowej, w których omawiane ryby wodziły potomstwo. Dość zaciekle, ale nie do przesady odganiały współmieszkańców, a mnóstwo kryjówek sprawiło, że z sukcesem odchowywało się sporo młodych.

 

18

Samica „wcierająca się” w podłoże

Dysponując średnio wyrośniętymi osobnikami udany rozród można przeprowadzić już w 60 l zbiorniku. Najlepiej jeśli tarlaki dobiorą się same pośród grupy nie spokrewnionych ze sobą osobników w wieku co najmniej pół roku. Jednakże u tego gatunku pary może z powodzeniem zestawiać sam hodowca – w większości przypadków ryby akceptują się bez problemu. Rozmnażając pielęgnice zebry akwarysta powinien jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobi z licznym potomstwem. Sklepy zoologiczne zwykle nie chcą tego gatunku przyjmować nawet za darmo, gdyż agresywność ryb przekreśla ich łatwy zbyt.

 

15

Kłótnie między tarlakami o opiekę nad młodymi nie są rzadkie

Zazwyczaj nie ma potrzeby pobudzania ryb do tarła. Żywione prawidłowo i przebywające w zbiorniku, w którym regularnie podmieniana jest woda, „zebry” nadają się do rozrodu praktycznie „od ręki” (o ile nie są wycieńczone poprzednim tarłem). W przypadku młodych osobników warunkiem jest ich pełne wyrośnięcie, a więc ukończony rozwój somatyczny. Tarlaki przeniesione do oddzielnego zbiornika tarliskowego, wypełnionego świeżą, ale odstaną wodą w krótkim czasie przystępują do tarła. W akwarium hodowlanym trzeba zapewnić im różnorodne kryjówki i wewnętrzny filtr gąbkowy bez obudowy. Temperatura wody powinna wynosić 24-27ºC. Inne parametry jak wyżej.

 

14

Samiec strzegący rewiru lęgowego

Dorosły samiec jest większy od samicy niekiedy nawet ponad dwukrotnie. Jego płetwy grzbietowa i odbytowa są dłuższe i ostro zakończone. Czasami obserwuje się nieduży guz tłuszczowy u starych mleczaków. Szczególnie u odmiany leucystycznej i różowej w okresie godowym brzuch samicy przybiera mniej lub bardziej wyraźną różowo-pomarańczową barwę. U odmiany nominatywnej tarlaki (zwłaszcza samiec) wyraźnie ciemnieją (w tym okolice otworu gębowego). U mleczaka pokładełko jest ostro, a u ikrzycy tępo zakończone.

 

11

Dobrze dobrana para tarlaków znakomicie opiekuje się potomstwem

Gatunek litofilny. Jaja deponowane są najczęściej wewnątrz kryjówki – na jej suficie (rzadziej na zewnątrz, na twardej powierzchni). Przeciętnie samica składa ich około stu kilkudziesięciu, a wyjątkowo może ich być nawet ponad 300. To ona głównie opiekuje się ikrą w kryjówce, którą z rzadka tylko opuszcza. Samiec w tym czasie strzeże rewiru lęgowego. Larwy wylęgają się po 3-4 dniach. Są zwykle przenoszone przez rodziców do innych kryjówek lub zagłębień w podłożu wykopanych w ich pobliżu. Po dalszych 3-4 dobach młode zaczynają intensywnie żerować.

 

9

Płetwy grzbietowa i odbytowa samicy tez mogą być ostro zakończone, ale są znacznie krótsze

Rodzice bardzo troskliwie opiekują się narybkiem. Z impetem odganiają każdego intruza, a nawet atakują zanurzoną w toni rękę akwarysty. Samica charakterystycznie co i raz „przysiada” na podłożu i szybko wciera się w nie, co powoduje uniesienie chmury osadów. Narybek wybiera z niej co lepsze kąski. Karmienie osobników rodzicielskich larwami ochotek i wodzienia oraz rurecznikami wywołuje u nich (zwłaszcza u samicy) odruch „przeżuwania” i wypluwania zmiażdżonego pokarmu w gromadkę narybku. Najlepszym dla niego pokarmem są wszakże larwy solowca, ale mało który hodowca je tu stosuje (wysoka cena). Częściej podawane są różnorodne pokarmy suche przeznaczone dla narybku ryb jajorodnych, miażdżone rureczniki, węgorki „mikro”, drobny zooplankton itp.

 

5

Obserwując opiekujące się potomstwem ryby można zapomnieć o kłopotach dnia codziennego :)

Nawet dwa miesiące może trwać opieka rodziców nad potomstwem. Zwykle jednak po miesiącu ich instynkt macierzyński stopniowo maleje. Nierzadkim zjawiskiem, podobnie jak u innych pielęgnicowatych są walki pomiędzy osobnikami rodzicielskimi o opiekę nad młodymi. Zazwyczaj lepiej jest zostawić z nimi samicę, a samca odłowić. Niemniej i odwrotna sytuacja jest jak najbardziej możliwa. Wśród słabo żywionych młodych wzrost jest nierównomierny, co może prowadzić do aktów kanibalizmu.

 

3

Para przy młodych

Odchów potomstwa jest także możliwy bez udziału rodziców. W tym przypadku zaraz po tarle substrat z ikrą przenosimy do lęgnika o pojemności 15–20 l, napełnionego wodą o identycznych parametrach fizykochemicznych. Zapewniamy dobre jej natlenienie oraz filtrację (filtr gąbkowy bez obudowy, np. napędzany brzęczykiem). Warto wlać do wody środek zapobiegający pleśnieniu jaj. W miarę wzrostu narybek przenosimy do większych zbiorników – odchowalni, selekcjonując go przy okazji według wzrostu, co uchroni słabsze i mniejsze osobniki przed kanibalizmem ze strony silniejszych współbraci.

 

21

Podchowany narybek pielęgnicy zebry

Niejednokrotnie do ponownego tarła dochodzi w obecności młodych z poprzednich lęgów. Rodzice w większości przypadków traktują je obojętnie. Niestety starsi współbracia z zapałem dziesiątkują młodszy wylęg, który stanowi dla nich po prostu żywy pokarm.

 

 

Astryd trzcinowy, krasnogonek oliwkowy (Bathilda ruficauda) – rozwój piskląt

O astryldach trzcinowych pisałem już tu:

http://www.multihobby.net/astryd-trzcinowy-bathilda-ruficauda/

oraz tu:

http://www.multihobby.net/astryld-trzcinowy-neochmia-ruficauda-chow-i-rozmnazanie/

Ryc.1

Para lęgowa – samiec po prawej odmiany szekowatej

Jest to gatunek dobrze znany szerokiemu gronu miłośników ptaków egzotycznych. O ile jednak jego chów jest mało problematyczny, o tyle rozmnażanie nie zawsze się udaje. W niniejszym wpisie postanowiłem przedstawić Państwu ikonografię przedstawiającą rozwój piskląt i napisać nieco swoich praktycznych uwag odnośnie przebiegu lęgów u krasnogonków oliwkowych.

 

Ryc.2

Gniazdo – kopuła, zbudowane w ażurowym gniazdku dla kanarka

Rozmnażanie omawianego gatunku generalnie nie jest trudne, ale powodzenie lęgu zależy w dużej mierze od dobrania się pary rodzicielskiej. Najlepiej jeśli ptaki złączą się w nią samoistnie, czyli wyłoni się ona spośród grupy, niespokrewnionych ze sobą, młodych (najlepiej rocznych) osobników. Pary zestawiane przez hodowców są niekiedy zgodne i dobrze odchowują młode, częściej jednak zdarza się, że marnują lęgi lub w ogóle do nich nie przystępują. W celach hodowlanych ptaki należy utrzymywać dobranymi parami, przy czym każda powinna mieć zapewnione oddzielne pomieszczenie. To najlepszy sposób na dochowanie się potomstwa. Pary wpuszczone do jednej woliery (zwłaszcza dwie) często są wobec siebie agresywne, przeszkadzają sobie w lęgach, podkradają materiał do budowy gniazda itp.

 

Ryc.3

Pisklęta w wieku 1-2 dni

Astryldy trzcinowe to także ptaki dość kapryśne w rozrodzie. Niepowodzenia na tym polu zdarzają się wcale nierzadko. Szczególnie często ma miejsce składanie jaj niezapłodnionych. Bywa, że rodzice nie chcą ich wysiadywać lub inkubują, ale nie karmią z kolei młodych. Wyrzucanie piskląt z gniazda zdarza się raczej rzadko. Obserwuję także, że niektóre pary, nie wiedzieć czemu, mają dłuższe przerwy w lęgach – jedne tygodniami budują gniazdo, parokrotnie zmieniając miejsce na nie. Widać, że coś im przeszkadza, nie niosą jaj, choć się parzą. Inne znowu wiją gniazdo szybko, ale tygodniami w nim przesiadują „na sucho”, czyli bez jaj lub też samica znosi jedno lub dwa, najczęściej niezapłodnione.

 

3_4dni

Pisklęta w wieku 3-4 dni

Niektóre osobniki są tak płochliwe, że gdy tylko opiekun zbliża się do klatki/woliery natychmiast wylatują z gniazda. W czasie letnich upałów rodzice mogą w pewnym momencie zaniechać wysiadywania jaj (tak było w tym roku u mojego kolegi, gdy temperatura powietrza w pomieszczeniu pod dachem sięgała niemal 40ºC). Hodowca powinien zapewnić swoim podopiecznym, oprócz oczywiście urozmaiconej diety, przede wszystkim ciszę i spokój. Problemy z lęgami mogą występować szczególnie u osobników wychowanych przez mewki japońskie, stąd należy tego procederu wystrzegać się w hodowli.

 

Ryc.4

Pisklęta w wieku około tygodnia

A teraz przykłady z własnej praktyki. Para lęgowa mojego znajomego, która wcześniej odchowywała bez problemu młode, w tym sezonie ani razu nie zagniazdowała. Ptaki mają zapewnione takie same warunki utrzymania. Hodowca bezskutecznie dwoił się i troił, aby pobudzić je do lęgów. Dogadzał im pod względem różnorodności diety, wystroju pomieszczenia, odpowiedniego zimowania itp. Są to osobniki w wieku 4 lat, czyli jak na omawiany gatunek, dość jeszcze młode. Wydawałoby się, że lęgi pójdą bezproblemowo, a tymczasem „trzciniaki” zupełnie nie były nimi zainteresowane. Być może powodem tego stanu rzeczy było zbytnie wyeksploatowanie pary w poprzednim sezonie (3 lęgi), choć przy odpowiednio długim spoczynku zimowym nie powinno to, moim zdaniem, mieć większego wpływu, ale ….

 

Ryc.5

Młode w wieku około dwóch tygodni

Młoda samica od innej znowu pary była tak zajęta składaniem kolejnych jaj, że w ogóle ich nie wysiadywała. Nie pomagała nawet dieta uboga w białko. Inna z kolei złożyła tylko jedno jaja, po czym się napuszyła i padła. Kolejna toczyła utarczki z samcem i widać było, że ptaki nie mają się ku sobie, stąd i z lęgów były nici. Ja z kolei miałem w to lato więcej szczęścia. Para ofiarowana mi przez kolegę jako lęgowa została wpuszczona do woliery w połowie maja. Ptaki wcale nie miały ochoty na lęgi. Nie zaglądały do żadnej budki, koszyczka, ani też nie budowały własnego gniazda, co w wolierze często ma miejsce. Dopiero w lipcu zawiesiłem im ażurowe gniazdko dla kanarków i wypełniłem je czubatą kopką z włókna kokosowego, siana, mchu itp.

 

17_18dni

Trzytygodniowe młode na krótko przed opuszczeniem gniazda

Ptaki od razu się nim zainteresowały. Samiec zaczął nosić na gniazdo cienkie łodyżki traw i dzikich pnączy (najbardziej preferowane były te świeże, jeszcze zielone, podczas gdy suche, wypłowiałe na słońcu ptaki wyraźnie ignorowały). Wkrótce zbudowały niemałą kopułkę (patrz zdjęcie), która miała wejście od góry. Jedynym dla mnie mankamentem była niemożność zajrzenia do gniazda, które wisiało w odległym rogu woliery, u samego jej szczytu. Niemniej pewnego dnia używając lusterka na teleskopowym wysięgniku spostrzegłem pod nieobecność rodziców, że w gnieździe samica zniosła 5 jaj.

 

tuz

Podlot szykujący się do wyfrunięcia z gniazda

Wylęgły się z nich i odchowały trzy młode. Moje obawy sięgały zenitu w czasie tegorocznej afrykańskiej fali sierpniowych upałów. Niejednokrotnie bowiem słyszałem od innych hodowców, że ich pisklęta (różnych gatunków), które wylęgły się w koszyczku lęgowym lub budce zawieszonej pod blaszanym dachem woliery zginęły z przegrzania. Nad gniazdem położyłem więc płytę ze styropianu, polewałem dach wodą, nie przycinałem w tym miejscu winorośli itp. Obeszło się na szczęście bez strat 🙂

 

Ryc.7.Podloty

Podloty po wylocie z gniazda

Z podlotami jest pewien poważny problem. Częstokroć po wylocie z gniazda w wolierze są płochliwe i tak zdezorientowane, że spłoszone mogą porozbijać się o siatkę lub nawet utopić w naczyniu na wodę (należy je osłonić, wstawić w środek kamień, szklankę itp.). Największym jednak wrogiem młodych jest spadek temperatury powietrza w nocy. Jeśli zanocują na podłodze woliery, a zdarza się to bardzo często, to niechybnie zginą z wyziębienia. W tym czasie dobrze jest zatem, o ile aura nam nie sprzyja, osłonić dodatkowo wolierę przed wiatrem i deszczem. A zatem, dobry hodowca musi wiele rzeczy przewidywać, aby uniknąć potem przykrych rozczarowań.