Śpioszka pomarańczowa (Hypseleotris compressa) . Chów i rozród

6

Samiec jest znacznie barwniejszy

Ten atrakcyjnie ubarwiony gatunek ryby z rodziny Eleotridae (eleotrowate, śpioszkowate) w naturze zamieszkuje przybrzeżne wody Australii i Nowej Gwinei. Nazwa angielska to Empire Gudgeon. Dorasta do 12 cm. Ryby te można utrzymywać w akwarium towarzyskim, gdyż są one spokojne i towarzyskie oraz umiarkowanie terytorialne. Praktycznie występuje tylko mniej lub bardziej nasilona agresja wewnątrzgatunkowa.

 

9

Samica dobrze przygotowana do tarła

W grupie śpioszek (ryby najlepiej czują się w liczniejszym towarzystwie swoich współplemieńców) zawsze znajdują się osobniki dominujące, bardziej agresywne i terytorialne. Stąd w akwarium nie może zabraknąć różnorodnych kryjówek w postaci korzeni, kawałków rurek, grot itp. Zbiornik powinien być w miarę duży, dość gęsto obsadzony roślinami i koniecznie dobrze przykryty, bo ryba ta ma tendencję do wyskakiwania z wody. Wystarcza zwykły filtr gąbkowy i podmiany 10-20% wody co 1-2 tygodnie. Wskazany jest dodatek do wody soli kuchennej niejodowanej lub morskiej w ilości 1 łyżka stołowa na 10 l wody (uwaga jednak na wrażliwe na takie warunki gatunki roślin).

 

5

Para ryb – samiec z prawej

Ryba ta ma bardzo dużą zdolność do przystosowywania się do aktualnie panujących warunków środowiskowych. Woda dla niej może być zarówno twarda, jak i miękka, jej temperatura wahać się od 15-33ºC (optymalnie 22-25ºC) a odczyn od pH 5,5-9 (optymalnie 7,0-7,5). Zjada wszelki żywy i mrożony pokarm. Sztuczną karmę pobiera raczej niechętnie, ale śpioszki można do niej szybko przyzwyczaić, o ile będzie ona wysokobiałkowa, ze sporą frakcją pochodzenia zwierzęcego.

 

15

Tak piękne ubarwienie samca można obserwować w okresie okołotarłowym

Z moich obserwacji wynika, że zachowanie śpioszki pomarańczowej bardzo przypomina to prezentowane przez jej bliską krewniaczkę – Mogurnda mogurnda (ang. Australian Spotted Gudgeon). Są jednak mniej drapieżne – u mnie bez problemu przebywały w zbiorniku z molinezjami, babkami złotymi oraz gurami. Są to ryby dość płochliwe, ale bardzo żarłoczne. Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony – samiec jest znacznie barwniejszy, zwłaszcza w okresie godowym.

 

14

Akwarium dla śpioszek powinno być dość duże i obfitować w rozmaite kryjówki

Rozmnażanie nie należy do łatwych, bowiem nie wystarczy mieć parę tarlaków. Często bowiem samiec nie akceptuje danej samicy, bije ją i przegania. Najlepsze efekty hodowlane uzyskuje się przeto z osobnikami spontanicznie dobranymi w parę (stąd chów w grupie jest bardzo pożądany). Samica składa jaja w kryjówce, np. rurce, rzadziej np. na szybie zbiornika. Po tarle jest przeganiana przez samca, który przejmuje opiekę nad ikrą i larwami. Liczba jaj w warunkach wiwaryjnych wynosi zwykle około kilkuset. Ich inkubacja trwa krótko – około doby. Larwy są bardzo drobne i do ich karmienia nadają się wyłącznie pierwotniaki.

 

12

Rozmnażanie śpioszki pomarańczowej jest trudne (na zdjęciu samica)

Należy namnożyć różne ich rodzaje, używając rozmaitych pożywek, gdyż ich wielkość ma znaczenie dla tak drobnego wylęgu. Można także przekładać co kilka dni kępy roślin z długo funkcjonujących akwariów lub oczek wodnych (jest na nich mnóstwo mikroskopijnych żyjątek), ale przy tym sposobie odchowa się co najwyżej kilka osobników. W naturze śpioszka pomarańczowa to gatunek anadromiczny. Tarło mam miejsce w wodach słodkich, a narybek wraca na długie miesiące do wód słonych (estuariów).

13

W naturze śpioszka pomarańczowa to gatunek anadromiczny

 

 

 

Mogurnda mogurnda. Rozmnażanie

O chowie Mogurnda mogurnda pisałem wcześniej tu:

„Mogurnda mogurnda. Chów”

 

Ryc.6.jpg

Samiec pilnujący ikry złożonej w glinianej rurze

Pary hodowlane powinno się utrzymywać oddzielnie. Najkorzystniej jest, gdy wyłoni się ona spontanicznie spośród grona kilku młodych, wspólnie dorastających i niespokrewnionych ze sobą osobników. Dojrzała ikrzyca ma jednak znacznie uwypukloną partię brzuszną. Mleczak zaś staje się bardziej niebieskawy, a jego brodawka moczopłciowa jest dobrze widoczna. Starsze samce mogą mieć większą głowę o bardziej wysklepionej części czołowej.

 

Ryc.5.jpg

Larwy w miejscu złożenia ikry – tu na szybie zbiornika

Najlepsze wyniki hodowlane uzyskuje się przenosząc tarlaki do oddzielnego, około 60-80 l zbiornika tarliskowego, wypełnionego wodą o twardości 5–13°n. Całkowicie rezygnujemy z podłoża i silnego oświetlenia. Wyposażenie techniczne zbiornika powinien stanowić gąbkowy filtr bez obudowy oraz grzałka z termostatem. Temperaturę wody utrzymujemy na poziomie 25-26ºC. Bardzo wskazana jest obecność roślin pływających, które wprowadzałyby preferowany przez ryby lekki półcień. Nieodzownym elementem wyposażenia akwarium jest kryjówka. Najczęściej bowiem ikra składana jest właśnie w niej, choć zdarza się, że tarlaki na gniazdo obierają sobie inne miejsca o twardej powierzchni, np. szybę, kamień lub korzeń.

 

Ryc.7.jpg

Wylęg śpioszek jest dość drobny

Obfite podmiany wody w objętości 30-40% oraz urozmaicone żywienie żywym pokarmem (doniczkowce, rureczniki, kawałkowane dżdżownice) wpływają stymulująco na podjęcie przez ryby godów. Często już samo odosobnienie tarlaków wywołuje tarło. Niekiedy trudno je zaobserwować, gdyż najczęściej przebiega ono nocą lub wczesnym rankiem. Samica składa do około 200 jaj, choć z reguły jest ich kilkadziesiąt. Mają one oryginalny wygląd i swym kształtem przypominają wrzeciono, od dołu do połowy są mlecznobiałe, a powyżej lekko mętne, z charakterystycznym żółtym wierzchołkiem. Ponadto ikra jest jednym końcem przytwierdzona do substratu i charakterystycznie faluje (niczym morski ukwiał) przy ruchu wody.

Po zakończonym tarle samiec przejmuje opiekę nad jajami (chroni je, wachluje płetwami itp.), podczas gdy samicę należy odłowić. Generalnie są cztery sposoby postępowania:

  1. Substrat ze złożonymi jajami przenosimy zaraz po tarle do oddzielnego lęgnika.
  2. Odławiamy samicę i pozwalamy samcowi opiekować się jajami, po czym wyławiamy go tuż przed wylęgnięciem się larw, w momencie wylęgu lub w chwili rozpłynięcia się wylęgu.
  3. Jak w punkcie 2, lecz zamiast samca odłapujemy larwy (nocą, z użyciem latarki).
  4. Po tarle odławiamy obydwa tarlaki.

 

Ryc.8.jpg

Narybek rośnie szybko, lecz nierównomiernie

W temperaturze wody 25°C larwy wylęgają się po 36–48 godzinach. W nieodpowiednich warunkach ikra często pleśnieje. Niejednokrotnie hodowca ma wrażenie, że całe złoże jaj spowite jest niszczącą pleśnią. Tymczasem z takiej na pozór straconej ikry wylęga się całkiem sporo larw (około 30%). Dlatego też przestrzegam przed zbyt pochopnym likwidowaniem gniazda i zalecam odczekanie jeszcze kilku dni.

 

Ryc.9.jpg

Młode powinny być sortowane pod względem wielkości z uwagi na występujący wśród nich kanibalizm

Po dalszych 4–5 dniach dość drobny wylęg rozpoczyna żerowanie. Przez pierwsze kilka dni należy podawać mu tzw. pył, czyli larwy oczlików i wrotki oraz pierwotniaki. Po 7–10 dniach zjadane są najdrobniejsze pływiki solowca. Młode rosną szybko, lecz nierównomiernie. Dużym problemem jest kanibalizm, co wymusza na hodowcy konieczność sortowania narybku według wzrostu i przenoszenia do oddzielnych zbiorników – odchowalni.

 

Lilianka (Neopsephotus bourkii). Rozmnażanie

O chowie lilianek pisałem wcześniej tu:

http://www.multihobby.net/lilianka-neopsephotus-bourkii-chow/

A teraz skupiłem się na rozrodzie tego gatunku.

1

Ptaki dobrane w parę spontanicznie są najlepsze do lęgów

Choć pary może zestawiać hodowca, to oczywiście najlepiej jeśli ptaki dobiorą się w nie spontanicznie. Osobniki rodzicielskie, które nie przypadły sobie do gustu są utrapieniem dla hodowcy, pragnącego dochować się przychówku. Miesiącami potrafią tylko jeść i siedzieć osowiałe, z rzadka tylko podfruwając z jednej żerdzi na drugą. W ogóle jeśli chodzi o temperament tych ptaków, to muszę przyznać, że jest on dość mały. Dopiero para lęgowa nadaje rytm życiu lilianek i, według mnie, zawsze powinno się dążyć do posiadania takowej.

 

3_tydzien

Tygodniowe pisklęta po wyjęciu z budki

U jednego znajomego hodowcy para lęgowa lilianek zagniazdowała w bieżącym sezonie dwukrotnie. Odchowało się odpowiednio 4 i 3 młode. Doszło także do trzeciego zniesienia, ale z powodu wyjazdu opiekun zmuszony był odebrać ptakom budkę. Jego lilianki były jednak odpowiednio zimowane w dużej klatce ustawionej w przeszklonej werandzie. Temperatura powietrza wynosiła tam o kilka stopni więcej niż na dworze, ale oczywiście zabezpieczenie od wiatru i opadów było pełne.

 

4

Pisklęta w budce – najstarsze ma około tygodnia

U innego zaś hobbysty do zniesienia doszło w budce w wolierze zewnętrznej. Samica niosła komplety jaj i siedziała na nich bardzo wytrwale, ale niestety w ostatniej fazie lęgu jakiś czynnik powodował zamieranie zarodków. Początkowo myśleliśmy, że coś samicę płoszy w nocy, ale ostatecznie uznaliśmy jednak, że bardziej przyczynia się do tego jakiś defekt genetyczny. Przy okazji zaobserwowaliśmy jak dużo zależy od dobrego samca, który przez cały czas troskliwie karmił inkubującą jaja partnerkę. Ta bowiem nie wychodziła z budki przez niemal miesiąc …

 

6

Feeria barw w gnieździe – najstarsze młode ma 20 dni

Najlepsza dla lilianek jest budka o wymiarach 17–20 × 17–20 × 25– 30 cm z otworem wejściowym o średnicy 5–6 cm. Na dno dajemy cienką warstwę trocin (z drzew liściastych) z niewielkim dodatkiem torfu. W jednym zniesieniu jest zwykle 3-6 jaj. Samica składa je co drugi dzień i wysiaduje sama przez 18–19 dni. Także pisklęta początkowo karmi sama, lecz jej partner karmi z kolei ją. Młode opuszczają gniazdo po mniej więcej miesiącu (są wtedy płochliwe) i jeszcze przez 2–3 tygodnie są dokarmiane przez samca. Czasami najsłabsze młode zostaje w gnieździe dłużej, nawet ponad 6 tygodni.

 

8

Około 18 dniowe młode odmiany lutino

Przeprowadzając rozród w klatce należy wybrać zapewnić odpowiednią jej wielkość (długość około 120 cm). Głównie chodzi o to, że młode po wyjściu z gniazda muszą mieć wystarczającą przestrzeń do życia. Nie można ich bowiem jeszcze oddzielić, bo same nie jedzą (karmi je samiec). Przy okazji warto pamiętać, aby postawić im otwarte naczynie z wodą, bo nie każdy osobnik od razu umie korzystać z poidła. Jest to ważne zwłaszcza w czasie upałów, które w mijającym sezonie dały się mocno ptakom we znaki.

 

9

Piękny zestaw dorosłych młodych – najstarsze w wieku około 20 dni

I jeszcze moja jedna rada – obrączkujmy młode (obrączka o średnicy 4,0 mm). Po kilku tygodniach mniej wprawni hodowcy mogą bowiem mieć trudności w odróżnieniu ich od samicy matki 🙂 Lilianki są odporniejsze na niesprzyjające warunki środowiskowe od blisko z nimi spokrewnionych łąkówek. Są też mniej płochliwe. Nie są to jednak ptaki żywiołowe i ruchliwe. Mimo to mają swój osobliwy urok, a sukcesy w ich rozmnażaniu dostarczają hodowcy zawsze dużo radości, czego niniejszym wszystkim życzę.

7

Takie trzytygodniowe młode pięknie się już wybarwia

 

Mogurnda mogurnda. Chów

Ryc.3.jpg

Pięknie wybarwiony samiec

Mogurnda mogurnda, zwana jest niekiedy śpioszką australijską i w warunkach naturalnych zasiedla różnorakie wody Australii i Nowej Gwinei. Można ją spotkać zarówno w bagnistych rozlewiskach, jak i czystych strumieniach płynących przez tropikalne lasy. Należy do rodziny Eleotridae (eleotrowate, śpioszkowate), które w przeciwieństwie do ryb z rodziny babkowatych (Gobiidae) mają rozdzielone płetwy brzuszne. Dorasta do 14 cm.

 

Ryby te pływają dość niechętnie i większą część czasu „przysiadują” na dnie lub elementach wystroju zbiornika, a nierzadko też nieruchomo „zawisają” w toni. Początkowo wpuszczone do nowego zbiornika mogą wykazywać znaczną płochliwość zanim się zaaklimatyzują. Po jakimś czasie stają się na tyle śmiałe, że rzucają się na pesetę z jedzeniem, wyrywając je jednym szarpnięciem pyska.

Ryc.1.jpg

Grupa śpioszek w akwarium jednogatunkowym

 

Akwarium do chowu kilku osobników powinno mieć pojemność ponad 100 l. W małych zbiornikach śpioszki stają się bowiem płochliwe. Moim zdaniem najlepiej jest je utrzymywać w akwarium jednogatunkowym. Wspólna koegzystencja ze spokojnymi, zbliżonymi wielkością gatunkami jest jednak możliwa. Rzadko zdarzają się osobniki zadziorne lub o szczególnie rozwiniętym instynkcie terytorialnym, a ewentualna agresja skierowana jest najczęściej wobec współplemieńców. Oczywiście małe ryby są chętnie przez śpioszki pożerane. Młode osobniki Mogurnda mogurnda do chwili osiągnięcia 7-8 cm długości są przeze mnie utrzymywane razem z kąsaczowatymi, małymi karpiowatymi i karpieńcowatymi. Nigdy nie zauważyłem żadnej agresji z ich strony.

d9a98232edaa4ae3med

Towarzystwo innych, zbliżonych wielkością gatunków nie stanowi przeszkody w akwarium ze śpioszkami

 

Prawidłowy dobrostan zwierząt zapewniają liczne kryjówki, z których najlepsze to drenarskie (gliniane) lub wykonane z PCV rurki. Równie dobre są pnie z wydrążonym wnętrzem lub stabilne konstrukcje z kamieni oraz korzenie. Śpioszki australijskie nie niszczą wystroju dna, ani roślin. Bardzo wskazana jest obecność roślin pływających, które będą tonowały oświetlenie i wprowadzały preferowany przez ryby lekki półcień.

Ryc.4.jpg

Samica ma bardziej uwypukloną partię brzuszną i mniej niebieskiej barwy

 

Dodatek do wody soli kuchennej niejodowanej lub morskiej nie jest bezwzględnie konieczny. Do chowu rybom wystarcza zwykła woda wodociągowa. Poza skrajnymi wartościami jej odczyn i twardość nie mają większego znaczenia. Temperatura natomiast powinna oscylować wokół 23-25ºC (osobiście nie używam grzałki). Nieodzowny jest za to wydajny filtr, który zapewniałby krystalicznie czystą wodę i dobre jej natlenienie.

Ryc.2.jpg

Liczne kryjówki są dla śpioszek niezbędne

 

Śpioszki są bardzo żarłoczne i karmienie dorosłych osobników larwami ochotki, szklarkami czy rurecznikami wymaga podawania im dużych ilości karmy, aby mogły się nasycić. Dlatego tez najlepsze są czerwone robaki (np. wędkarskie, nr 2 lub 3). Przyzwyczajone jedzą także kawałkowane mięso (wszelkiego rodzaju). Moje ryby prawie nigdy nie chciały jeść pokarmów gotowych (komercyjnych), ignorując zarówno płatki, jak i granulaty, ale można je do nich przyzwyczaić. W przypadku dorosłych osobników wystarczy karmienie raz dziennie z jednodniową przerwą w tygodniu.

 

 

Traszka marmurkowa (Triturus marmoratus). Chów i rozród

11

Para traszek marmurkowych – samiec u góry

Ta pięknie ubarwiona traszka, zwana po angielsku Marble Newt, w naturze spotykana jest we Francji, Hiszpanii i Portugalii. Dorasta do 15-17 cm (samice są nieco większe), a osobniki dłuższe są raczej rzadkością. Jest blisko spokrewniona z naszą rodzimą traszką grzebieniastą (T. cristatus). Wierzch i boki ciała są ciemnobrązowe do czarnych z charakterystycznymi, zielonymi, nieregularnymi plamami, mniej lub bardziej ze sobą zlanymi. Strona brzuszna jest tak samo ciemna z niewielkimi, białawymi plamami. U samic i osobników młodocianych widnieje na grzbiecie pomarańczowa, podłużna pręga (u samczyków zanika około 9 mies. życia). Dorosły samiec ma widoczne pozostałości grzebienia godowego.

 

8

Para traszek na lądzie – samica z lewej – widoczna pomarańczowa pręga na grzbiecie

Najwłaściwsze do chowu traszki marmurkowej jest akwaterrarium o wymiarach dla 4-6 osobników, co najmniej: 80-90x30x35 cm. W przypadku dorosłych osobników najlepiej, moim zdaniem, utrzymywać je w warunkach lądowych – ściółka z wilgotnego torfu i/lub włókna kokosowego (może być z dodatkiem czystej ziemi ogrodowej). Niezbędne są kryjówki w postaci płatów kory, korzeni itp. oraz nieduże naczynie z wodą, np. kamionkowy mini-basenik. Można pokusić się też o uprawę roślin wilgociolubnych. Co drugi, trzeci dzień pomieszczenie z płazami powinno być zraszane mgiełką wodną o temperaturze pokojowej. Doprowadzenie do przesuszenia środowiska jest niebezpieczne dla zdrowia traszek tak samo, jak zła wentylacja samego wiwarium.

 

10

Dżdżownice to pokarm bardzo pożywny i chętnie przez traszki zjadany

Zarówno dorosłe, jak i młode po przeobrażeniu można także stale utrzymywać w warunkach ziemnowodnych, tj. w układzie 50/50% (woda/ląd), choć w zupełności wystarcza 70/30% lub nawet w środowisku całkowicie wodnym. W tym ostatnim przypadku należy zalać akwarium zwykłą wodą wodociągową (ale koniecznie dobrze odstaną) do wysokości 20-25 cm. Dno pokrywamy najlepiej warstwą piasku (łatwe usuwanie odpadków organicznych, a połknięty piasek nie zaczopuje jelit tak, jak mogłoby się zdarzyć w przypadku np. drobnego żwirku), zapewniamy kępy roślinności wodnej oraz wysepki z korka, styropianu, wystających z wody części kamieni lub korzeni, pła z mchu itp. Mały gąbkowy filtr wewnętrzny napędzany brzęczykiem w zupełności wystarcza. Nie powinien on wszakże powodować zbyt szybkiego ruchu wody. Za optymalną temperaturę wody uznaje się przedział 20-23ºC – nie powinna ona przekraczać 25ºC.

 

6

Kryjówki z kory, korzeni itp. są niezbędne w lądowej części terrarium

W środowisku wodnym skóra traszek jest bardziej jednolita i gładka, podczas gdy na lądzie – chropowata i usłana brodawkami. Płazy te są drapieżnikami i podawana im karma musi być zawsze pochodzenia zwierzęcego. Najchętniej w środowisku wodnym zjadane są larwy ochotki, wodzienia i komara (także w postaci mrożonej), rureczniki oraz dżdżownice (najlepsze są tzw. czerwone robaki). Natomiast w środowisku lądowym podstawą żywienia są rozmaite owady karmowe i ich larwy oraz dżdżownice. Osobiście karmię dorosłe osobniki co drugi dzień; młode zaś powinny codziennie otrzymywać pokarm. Żywienie larw jest bardziej skomplikowane i wymaga dostarczania im drobnego zooplanktonu, nicieni „mikro”, larw solowca itp. Z kolei młode po przeobrażeniu wymagają drobnego pokarmu lądowego, np. larw owadów, muszek owocowych itp.

 

24

Samiec w szacie godowej

Rozmnażanie traszki marmurkowej powinien poprzedzać okres zimowania osobników rodzicielskich w temperaturze około 10ºC przez 3-4 miesiące (pojemnik z wilgotnym torfem w piwnicy, na strychu itp.). Po tym czasie płazy przeniesione do akwarium wypełnionego wodą o temperaturze pokojowej do wysokości 20-25 cm, z kępami miękkolistnych roślin (moczarka, ludwigia, wywłócznik, bakopa, mchy) szybko rozpoczynają gody. Godującemu samcowi wyrasta na grzbiecie piękny, poprzecznie prążkowany grzebień (naprzemiennie w czarne i kremowe pręgi). Nie jest on ząbkowany, lecz ma równe krawędzie. Na płetwie ogonowej widnieje zaś jasna smuga. Po podjęciu kloaką pakiecików z nasieniem samica zaczyna składanie jaj (o średnicy około 2 mm), które charakterystycznie zawija w liście.

 

29

Samica składająca jaja na liściach anubiasu

Liczba złożonych przez samicę jaj rzadko przekracza 150 szt., choć w naturze może ich być nawet ponad dwa razy tyle. Wylęg larw następuje zwykle po 2-3 tygodniach. Mierzą one wtedy 8-10 mm. Na trzeci, czwarty dzień zaczynają żerować. W wieku około 3 miesięcy następuje ich przeobrażenie – mierzą wówczas około 6 cm. Dojrzałość płciową młode osiągają dopiero po kilku latach – w niewoli znacznie szybciej, bo już po 2-4, podczas gdy w naturze po 4-7 (zwykle po 5-6). W środowisku naturalnym po opuszczeniu zbiornika wodnego dorosłe osobniki prowadzą skryty i nocny tryb życia.

 

13

Jajo złożone na liściu moczarki argentyńskiej

Bardzo podobną, lecz znacznie mniejszą traszką jest T. pygmaeus (ang. Pygmy Marbled Newt), która dorasta do około 11 cm i dziś ma status odrębnego gatunku (wcześniej uważano ją za podgatunek T. marmoratus). Na obszarach, gdzie zasięgi występowania traszki marmurkowej i traszki grzebieniastej pokrywają się ze sobą (północna Francja), może dochodzić do krzyżowania się obydwu gatunków i powstawania hybryd. U traszki marmurkowej około 50% zarodków w jajach obumiera, co spowodowane jest osobliwą wadą genetyczną wywołaną zaburzeniami w obrębie chromosomów.

 

25

Samica w środowisku wodnym

Poza oczywiście nielegalnym pozyskiwaniem traszek marmurkowych z ich naturalnego środowiska zagrożeniem dla nich są także obce gatunki inwazyjne, np. bass wielkogębowy czy rak luizjański oraz roznoszone przez nie patogeny chorobotwórcze. W niewoli traszka marmurkowa potrafi dożyć nawet 25 lat (w naturze do około 14). Dorosłe traszki mają gruczoły jadowe zlokalizowane na grzbiecie i po bokach ciała, których wydzielina jest jednak zupełnie nieszkodliwa dla człowieka. Zaskoczone na lądzie podnoszą ogon i charakterystycznie falują nim na boki, unosząc przy tym nieco tylną część tułowia.

26

Godujący samiec

30

Godująca samica

27

Godujący samiec z charakterystycznym grzebieniem i jasną smugą na płetwie ogonowej

28

Samiec posilający się dżdżownicą

22

W środowisku wodnym niezbędna dla dobrostanu traszek jest miękkolistna roślinność

21

Samica w pełnej krasie

7

Basenik z wodą to niezbędne wyposażenie terrarium lądowego

3

Traszki podczas życia na lądzie

2

Osobniki młodociane – samica z przodu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

male

Mieszaniec T. marmoratus x T. sp. – do ich powstawania w hodowli nigdy nie należy dopuszczać

 

 

 

 

 

Wielki Atlas Ryb Akwariowych Aquael

male

Pierwsza strona okładki Atlasu

Ten wpis postanowiłem poświęcić „Wielkiemu Atlasowi Ryb Akwariowych Aquael” – dziełu autorstwa Joanny i Pawła Zarzyńskich

 

Trzeba przyznać, że przy obecnym zastoju na rynku wydawniczym literatury hobbystycznej pozycja ta doskonale wypełnia narosłą lukę. Napawa to z jednej strony nadzieją i optymizmem, że może coś w końcu drgnie i wydawcy zaczną wzbogacać swoje oferty o pozycje z dziedziny akwarystyki … Choć wydawcą Atlasu nie jest profesjonalny edytor, lecz firma akwarystyczna (Aquael Janusz Jankiewicz Sp. z o.o.), to jednak gwarantuje to jeszcze bardziej wysoką jakość dzieła. Aquael Sp. z o.o. to przecież firma nietuzinkowa, znana i ceniona przez akwarystów i przede wszystkim nasza rodzima 🙂 Atlas został wydany dla uczczenia 30-lecia jej obecności na rynku polskim i nie tylko. Zresztą już na pierwszych stronach książki Czytelnik może zapoznać się z niełatwymi początkami działalności firmy, datowanymi na rok 1984. Wiele zamieszczonych fotografii pochodzi z tamtego okresu i wzbudza z jednej strony nieskrywany uśmiech (zwykle młodszych wiekiem akwarystów), a z drugiej szczery podziw, że w tak trudnych warunkach udało się zbudować tak prężnie dziś działająca firmę.

 

Ponad 1020 gatunków i odmian ryb słodkowodnych – to brzmi dumnie – pomyślałem i zaraz zabrałem się do studiowania Atlasu. Trzeba przyznać, że Autorzy dobrze wykonali swoje niełatwe przecież zadanie. Bez wątpienia ujawnią się jakieś błędy w książce pisanej z takim rozmachem i obejmującej taki ogrom materiału. Już nawet widzę jedną rybkę z rodziny kąsaczowatych błędnie podpisaną 🙂 Dlatego tym bardziej na szacunek zasługuje fakt przyznania przez P. Zarzyńskiego, iż Autorzy nie są omnibusami i nie mogą znać się na wszystkich gatunkach ryb słodkowodnych (zgromadzono tu przedstawicieli 25 różnych rzędów). Dodatkowo proszą oni Czytelników o zgłaszanie im drogą mailową uwag, aby w razie ewentualnego dodruku lub wznowienia po latach, móc przekazać im dzieło pełniejsze, poprawione i jednym słowem doskonalsze. To zasada dobrze znana pracownikom wydawnictw, w tym i mi osobiście – zawsze trzeba dążyć do tego, aby kolejna edycja była lepsza od poprzedniej, co w praktyce nie zawsze ma miejsce …

 

Na uwagę zasługuje także fakt, że Autorzy, oprócz recenzentów, zaprosili do współpracy całkiem szerokie grono znanych postaci akwarystyki i, co tu ukrywać, wybitnych specjalistów, zamiłowanych hobbystów oraz fotografików (1400 zdjęć!). Opisy poszczególnych gatunków są przejrzyste, a klucz podany do ich interpretacji jasny i zrozumiały. W tego typu publikacjach łatwa interpretacja legendy to warunek dobrego przyjęcia książki przez Czytelników. Ponadto jak na atlas, czyli głównie zbiór zdjęć opisy gatunków są całkiem wystarczające.

 

Omawiane Dzieło przypomina mi inne podobne, będące inicjatywą wydawców zagranicznych. Mam tu na myśli przede wszystkim „Atlas Słodkowodnych Ryb Akwariowych” dr Axelroda (kilka wznowień od 1992 r.) i „Bede Atlas for Freshwater Aquarium Fishes” (2002), a także dużo wcześniejsze wydanie „Atlas ryb akwariowych” (1997). Atlas wydany przez firmę Aquael jest jednak inny, bo uaktualniony i w całości napisany przez polskich autorów. Stąd też Dzieło to powinno, przynajmniej teoretycznie, lepiej służyć akwarystom zamieszkałym między Odrą a Bugiem z racji zdecydowanie lepszego zrozumienia ich potrzeb i przekazania im praktycznych rozwiązań i informacji.

 

Gdzieniegdzie nie odpowiadają mi wybrane przez Autorów zdjęcia. Choć nie są błędne, to jednak wielokrotnie zamieszczono fotkę samicy lub osobnika młodocianego zamiast samca, którego wygląd zewnętrzny częstokroć najbardziej rzuca się w oczy, jest charakterystyczny dla wielu gatunków i wielce rozpoznawalny. Na przykład opis Skiffia bilineata opatrzona jest zdjęciem szaro-oliwkowej samicy (te akurat są do siebie podobne u wielu pokrewnych gatunków) zamiast właśnie samca, na którego ubarwienie składają się czarne, tak charakterystyczne rysunki na ciele i płetwach. To samo dotyczy wielu gatunków z jez. Tanganika – tu nierzadko trafiają się zdjęcia nie tylko niewybarwionych osobników młodocianych, ale także będących po prostu w stresie. Zafałszowuje to nieco rzeczywiste barwy ryb. Patrząc na zdjęcie gupika Endlera jestem pewien, że prawdziwego piękna tego gatunku nie udało się na nim uchwycić. Podejrzewam wręcz, że na fotografii widnieje jakaś krzyżówka międzyodmianowa. Rozumiem, że Autorzy nie mogli zdobyć lepszej ikonografii, bo niektóre gatunki są rzeczywiście rzadko utrzymywane w akwariach, ale nie wszystkie… Z innych moich uwag, to Cyprinellę lutrensis z powodzeniem rozmnażałem w akwarium 🙂 Konia z rzędem temu akwaryście, u którego szczupak po 3 latach osiągnie w akwarium masę 3 kg – to nierealne. Ponadto wypuszczanie jakichkolwiek ryb krajowych pochodzących ze sztucznych hodowli do naturalnych zbiorników i cieków wodnych nie jest dobrym pomysłem, a nawet prawnie zabronionym. Skoro zdecydowanie piętnujemy haniebny proceder sztucznego barwienia ryb przez Azjatów, to po co zamieszczać w Atlasie tyle zdjęć „uszkodzonych” przeźroczek indyjskich? Przy opisie głowacza białopłetwego aż prosi się o wzmiankę o drugim naszym rodzimym gatunku – głowaczu pręgopłetwym (Cottus poecilopus). Przy opisie zaś żałobniczki czarnej zabrakło mi informacji o polskim akwaryście Franciszku Kowalcu, który jako pierwszy w 1964 r. wyhodował welonową jej odmianę. I na koniec, używane przez Autorów określenie exLamprologus uważam za błędne. Kiedyś, co prawda, funkcjonowało ono przez jakiś czas, ale dziś już chyba żaden z ichtiologów badaczy go nie używa.

 

3333

Notropis chrosomus – popularny ostatnio gatunek do zbiorników zimnowodnych

Niepokój mój wzbudził też brak opisu zimnolubnego gatunku północnoamerykańskiego Notropis chrosomus, zwanego po polsku „błyszczkiem tęczowym”, który od kilku już lat robi zawrotną karierę w naszym kraju (np. w płockim Zoo). O gatunku tym pisałem na swoim blogu dwukrotnie:

http://www.multihobby.net/notropis-chrosomus-chow/

i tu: http://www.multihobby.net/notropis-chrosomus-rozrod/

 

Mimo pewnych, powiedzmy szczerze drobnych i nie mających wielkiego znaczenia niedociągnięć, myślę, że wiele nie zbłądzę, gdy powtórzę jeszcze raz swoje słowa zacytowane przez Wydawcę na czwartej okładce książki: „Wielki Atlas Ryb Akwariowych” Aquael to wyjątkowe dzieło. Niezwykle bogata ikonografia i ciekawe opisy ponad 1000 gatunków ryb słodko- i słonawowodnych stanowią prawdziwą gratkę dla koneserów dobrej literatury akwarystycznej. Uważam, że tej cennej pozycji absolutnie nie może zabraknąć w domowej biblioteczce żadnego polskiego akwarysty.

 

 

 

Wieloplamka (Phalloceros caudimaculatus). Chów i rozmnażanie

7

W środku młoda, dorodna samica wieloplamki

Ta dość rzadko utrzymywana w akwariach i mało wymagająca rybka w naturze zasiedla niewielkie strumienie i zbiorniki wodne w Brazylii, Argentynie, Urugwaju i Paragwaju. Są to wody chłodne (często położone na terenach podgórskich), jeśli cieki to o leniwym nurcie, często ocienione i bywa, że gęsto zarośnięte roślinnością. Należy do znanej wszystkich akwarystom rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Po angielsku zwana jest najczęściej Dusky Millions Fish, Leopardfish lub Speckled Mosquitofish. Charakterystyczną cechą jej ubarwienia są mniej lub bardziej liczne czarne plamki (często opalizujące w świetle) usiane na jasnym ciele i płetwach. Ich układ jest bardzo różnorodny i odmienny u każdego osobnika.

 

5

Samiec – widoczne znacznie intensywniejsze upstrzenie ciała i płetw

Wieloplamki należy utrzymywać w grupie złożonej z, co najmniej kilku, a najlepiej kilkunastu osobników z przewagą samców (gatunek stadny). Tzw. parki czują się źle i szybko padają. Moim zdaniem ryba ta nie nadaje się zbytnio do akwarium towarzyskiego, chyba że skład gatunkowy jest ściśle dobrany pod względem jej wymagań, temperamentu itp. U mnie żyją w jednym zbiorniku z Neoheterandria elegans (wieloplamki nie są jednak najlepszym towarzystwem dla drobniczek :)), a wcześniej były razem z mieczykami pigmejowatymi i Girardinus falcatus. W 60 l zbiorniku można utrzymywać kilkanaście dorosłych osobników plus narybek.

 

3

Samiec w towarzystwie Girardinus falcatus

To co przebija się najbardziej w dostępnych opisach tego gatunku, to wymaganie przez niego temperatury wody w granicach 18-22ºC. Muszę przyznać, że zainteresowałem się tą kwestią i chciałbym doprecyzować pewne nieścisłości. Podczas tegorocznych, sierpniowych upałów temperatura wody w moim akwarium z wieloplamkami wzrosła do ponad 28ºC. Dokładnie w tym czasie monitorowałem zachowanie się ryb, które jednak normalnie żerowały i wszystko wskazywało na to, że czują się dobrze. Oczywiście warunkiem jest, aby nieprzerwanie działał w tym czasie filtr (dobrze sprawdza się model gąbkowy bez obudowy lub kaskadowy – przelewowy, ale po zabezpieczeniu rurki ssącej, aby nie wciągała narybku) lub chociażby napowietrzacz.

 

8

Gonopodium samca jest średnio długie (dłuższe niż u gupika lub mieczyka, ale krótsze niż np. u żyrardynki metalicznej)

Wyższa od zalecanej ciepłota wody szkodzi wieloplamkom dopiero przy dłuższym w niej przetrzymywaniu (ponad kilka tygodni). Wówczas, obok upadków, mogą pojawić się nawet problemy z rozrodem u osobników, które dalej żyją w niekorzystnych warunkach. Trzeba dodać, że ryby te doskonale czują się w wodzie iście chłodnej – 15-18ºC, a nawet potrafią przez kilka tygodni przeżyć w temperaturze około 10ºC, o ile są stopniowo do niej przyzwyczajane. Absolutnie więc nie wymagają sztucznego dogrzewania (w mieszkaniu). Osobiście nie utrzymywałem ich jeszcze w ciepłocie wody poniżej 14ºC, co jednak mam w planach uczynić, także w aspekcie chowu i rozrodu omawianego gatunku w oczku wodnym.

 

6

Samica – wieloplamki lubią gęsto zarośnięte zbiorniki

Samica ma bardziej uwypukloną partię brzuszną i jest większa – w akwarium mierzy zazwyczaj nie więcej niż 6 cm (samiec zaś około 3 cm). Jej ciało jest też zwykle mniej upstrzone w ciemne plamki i łatki. Średnio długie gonopodium samca zakończone jest maleńkim haczykiem. Może on ulec łatwemu uszkodzeniu, stąd szczególnie samce lepiej jest odławiać za pomocą szklanej fajki, miseczki itp. Gatunek ten zadowala się zwykłą wodą wodociągową o odczynie obojętnym do lekko zasadowego (pH 7-8) i twardości ogólnej rzędu 14-23ºn. Można dodać do niej niejodowanej soli kuchennej w proporcji 1 łyżeczka od herbaty na 10 l.

 

2

Dwie samice – wieloplamki częstokroć wykazują umiarkowaną płochliwość

Wieloplamki to ryby spokojne, łagodne i towarzyskie. Nie zauważyłem, aby atakowały inne ryby, choć niektórzy autorzy wspominają, że sporadycznie mogą obskubywać wydłużone płetwy. Na ich samopoczucie dobrze wpływa utrzymywanie zbiornika w czystości (usuwanie na bieżąco wszelkich resztek organicznych) i cotygodniowa podmiana raczej niewielkiej partii wody – do około 10% – na świeżą, ale zawsze dobrze odstaną. Z karmieniem nie ma najmniejszych problemów, gdyż jest to takson wszystkożerny. U mnie szczególnie chętnie wieloplamki zjadały rureczniki. W diecie ważny jest także dodatek karmy roślinnej.

 

4

Samiec – praktycznie nie ma dwóch jednakowo ubarwionych osobników

Akwarium powinno być gęsto zarośnięte roślinami, gdyż wieloplamki wykazują często większą lub mniejszą płochliwość. Rozmnażanie jest łatwe, a gatunek płodny. Ciąża u samicy trwa około 5 tygodni. W miocie rodzi ona od kilkunastu do kilkudziesięciu (rzadko powyżej 40) młodych. Odchowują się one dobrze zarówno na rozdrobnionej, markowej karmie suchej, jak i na pokarmach żywych (węgorki „mikro”, zooplankton, larwy solowca itp.) oraz mrożonych (moina, oczlik itp.). Co i raz do zbiornika z narybkiem zalecam dolewanie tzw. zakwitłej wody pełnej zielenic. Mniej więcej w czwartym tygodniu życia na ciele młodych rybek pojawia się cętkowanie. Zdarza się kanibalizm ze strony osobników dorosłych, zwłaszcza samic.

 

1

Młoda samica – widać charakterystycznie zaokrąglone płetwy

W ramach walki z plagą komarów wieloplamkę introdukowano w innych, ciepłych rejonach świata (np. Australia, Afryka). Niestety nadzieje z tym związane okazały się płonne, gdyż gatunek ten nie tępi efektywnie larw tych owadów, a przez swą wysoką płodność i żarłoczność zaczął wypierać z siedlisk miejscową ichtiofaunę i zagrażać jej dobrostanowi. W niewoli wyhodowano odmianę złotą (lub raczej złotoogonową) oraz złotą nakrapianą. Wieloplamki pamiętam z dzieciństwa, kiedy były bardziej popularne w polskich akwariach. Dziś to gatunek rzadki, którym interesują się głównie koneserzy ryb jajożyworodnych.

 

 

Pielęgnica zebra (Amatitlania nigrofasciata) – chów i rozmnażanie

17

Samiec jest większy i ma dłuższe, ostro zakończone płetwy

Co sprawia, że wielu akwarystów wraca po latach do czystej klasyki i na powrót zajmuje się hodowlą takich gatunków jak właśnie pielęgnica zebra (ang. Convict Cichlid), gupik lub mieczyk? Czy to nostalgia za latami młodości, czy może chęć przeżycia tego samego na nowo? Tak czy owak, ja wróciłem po z górą 30 latach do omawianej „zebry” – tym razem jej różowej odmiany i nie żałuję. Obserwacja ciekawego zachowania ryb dostarczyła mi wiele radości. Co ciekawe, dopiero teraz dostrzegłem pewne aspekty behawioryzmu niejako na nowo, a niektóre wręcz mogłem po latach nieco zweryfikować 🙂

 

8

W okresie godowym brzuch samicy staje się mniej lub bardziej różowo-pomarańczowy

Ta środkowoamerykańska ryba w naturze zasiedla wody Ameryki Środkowej – od Gwatemali po Panamę. W wielu cieplejszych rejonach świata została jednak zawleczona przez człowieka (USA, Australia). Czasami, w ciepłej porze roku można ją nawet złowić na wędkę lub podrywkę w polskich wodach, gdzie niechciane ryby zostały wypuszczone przez jakiegoś, nieodpowiedzialnego pseudoakwarystę. Pielęgnica zebra dorasta do 12 cm, ale częstokroć samice mierzą niewiele ponad 6 cm.

 

7

Matka troskliwie zajmująca się młodymi

Jest to gatunek wyjątkowo mało wymagający, odporny i bezproblemowy w utrzymaniu. Zadowala się zwykłą wodą wodociągową o twardości 10-20°n, temperaturze 20-26ºC (praktycznie w normalnie ogrzewanym mieszkaniu nie jest wymagana grzałka) i pH 6,5-8. Wystarcza gąbkowy filtr wewnętrzny i mnóstwo różnorodnych kryjówek (korzenie, groty, rurki, kamienie, doniczki itp.). Ryba ta przyjmuje każdy rodzaj pokarmy, przy czym zdecydowanie najlepiej rośnie i rozmnaża się na karmie żywej lub mrożonej. Niszczy roślinność zakorzenioną w podłożu, stąd najlepsze w zbiorniku z „zebrami” są gatunki pływające, choć i te mogą zostać mocno „poturbowane”.

19

Potomstwo przeniesione przez rodziców na glinianą doniczkę

Pielęgnica zebra uchodzi za rybę agresywną i terytorialną. Jej wojowniczość wzrasta znacząco w okresie godowym. Wówczas w akwarium może przebywać jedynie para rodzicielska. Praktycznie tylko bardzo młode, niedojrzałe płciowo osobniki nadają się do chowu w zbiorniku zespołowym. Z chwilą jednak gdy zaczynają się one dobierać w pary, ich agresja przybiera z każdym dniem na sile. Poza okresem tarła „zebry” mogą być utrzymywane razem z innymi pielęgnicowatymi o zbliżonych lub większych rozmiarach ciała. Obserwowałem wszakże bardzo duże zbiorniki z wyrośniętymi egzemplarzami pielęgnic z Ameryki Południowej i Środkowej, w których omawiane ryby wodziły potomstwo. Dość zaciekle, ale nie do przesady odganiały współmieszkańców, a mnóstwo kryjówek sprawiło, że z sukcesem odchowywało się sporo młodych.

 

18

Samica „wcierająca się” w podłoże

Dysponując średnio wyrośniętymi osobnikami udany rozród można przeprowadzić już w 60 l zbiorniku. Najlepiej jeśli tarlaki dobiorą się same pośród grupy nie spokrewnionych ze sobą osobników w wieku co najmniej pół roku. Jednakże u tego gatunku pary może z powodzeniem zestawiać sam hodowca – w większości przypadków ryby akceptują się bez problemu. Rozmnażając pielęgnice zebry akwarysta powinien jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobi z licznym potomstwem. Sklepy zoologiczne zwykle nie chcą tego gatunku przyjmować nawet za darmo, gdyż agresywność ryb przekreśla ich łatwy zbyt.

 

15

Kłótnie między tarlakami o opiekę nad młodymi nie są rzadkie

Zazwyczaj nie ma potrzeby pobudzania ryb do tarła. Żywione prawidłowo i przebywające w zbiorniku, w którym regularnie podmieniana jest woda, „zebry” nadają się do rozrodu praktycznie „od ręki” (o ile nie są wycieńczone poprzednim tarłem). W przypadku młodych osobników warunkiem jest ich pełne wyrośnięcie, a więc ukończony rozwój somatyczny. Tarlaki przeniesione do oddzielnego zbiornika tarliskowego, wypełnionego świeżą, ale odstaną wodą w krótkim czasie przystępują do tarła. W akwarium hodowlanym trzeba zapewnić im różnorodne kryjówki i wewnętrzny filtr gąbkowy bez obudowy. Temperatura wody powinna wynosić 24-27ºC. Inne parametry jak wyżej.

 

14

Samiec strzegący rewiru lęgowego

Dorosły samiec jest większy od samicy niekiedy nawet ponad dwukrotnie. Jego płetwy grzbietowa i odbytowa są dłuższe i ostro zakończone. Czasami obserwuje się nieduży guz tłuszczowy u starych mleczaków. Szczególnie u odmiany leucystycznej i różowej w okresie godowym brzuch samicy przybiera mniej lub bardziej wyraźną różowo-pomarańczową barwę. U odmiany nominatywnej tarlaki (zwłaszcza samiec) wyraźnie ciemnieją (w tym okolice otworu gębowego). U mleczaka pokładełko jest ostro, a u ikrzycy tępo zakończone.

 

11

Dobrze dobrana para tarlaków znakomicie opiekuje się potomstwem

Gatunek litofilny. Jaja deponowane są najczęściej wewnątrz kryjówki – na jej suficie (rzadziej na zewnątrz, na twardej powierzchni). Przeciętnie samica składa ich około stu kilkudziesięciu, a wyjątkowo może ich być nawet ponad 300. To ona głównie opiekuje się ikrą w kryjówce, którą z rzadka tylko opuszcza. Samiec w tym czasie strzeże rewiru lęgowego. Larwy wylęgają się po 3-4 dniach. Są zwykle przenoszone przez rodziców do innych kryjówek lub zagłębień w podłożu wykopanych w ich pobliżu. Po dalszych 3-4 dobach młode zaczynają intensywnie żerować.

 

9

Płetwy grzbietowa i odbytowa samicy tez mogą być ostro zakończone, ale są znacznie krótsze

Rodzice bardzo troskliwie opiekują się narybkiem. Z impetem odganiają każdego intruza, a nawet atakują zanurzoną w toni rękę akwarysty. Samica charakterystycznie co i raz „przysiada” na podłożu i szybko wciera się w nie, co powoduje uniesienie chmury osadów. Narybek wybiera z niej co lepsze kąski. Karmienie osobników rodzicielskich larwami ochotek i wodzienia oraz rurecznikami wywołuje u nich (zwłaszcza u samicy) odruch „przeżuwania” i wypluwania zmiażdżonego pokarmu w gromadkę narybku. Najlepszym dla niego pokarmem są wszakże larwy solowca, ale mało który hodowca je tu stosuje (wysoka cena). Częściej podawane są różnorodne pokarmy suche przeznaczone dla narybku ryb jajorodnych, miażdżone rureczniki, węgorki „mikro”, drobny zooplankton itp.

 

5

Obserwując opiekujące się potomstwem ryby można zapomnieć o kłopotach dnia codziennego :)

Nawet dwa miesiące może trwać opieka rodziców nad potomstwem. Zwykle jednak po miesiącu ich instynkt macierzyński stopniowo maleje. Nierzadkim zjawiskiem, podobnie jak u innych pielęgnicowatych są walki pomiędzy osobnikami rodzicielskimi o opiekę nad młodymi. Zazwyczaj lepiej jest zostawić z nimi samicę, a samca odłowić. Niemniej i odwrotna sytuacja jest jak najbardziej możliwa. Wśród słabo żywionych młodych wzrost jest nierównomierny, co może prowadzić do aktów kanibalizmu.

 

3

Para przy młodych

Odchów potomstwa jest także możliwy bez udziału rodziców. W tym przypadku zaraz po tarle substrat z ikrą przenosimy do lęgnika o pojemności 15–20 l, napełnionego wodą o identycznych parametrach fizykochemicznych. Zapewniamy dobre jej natlenienie oraz filtrację (filtr gąbkowy bez obudowy, np. napędzany brzęczykiem). Warto wlać do wody środek zapobiegający pleśnieniu jaj. W miarę wzrostu narybek przenosimy do większych zbiorników – odchowalni, selekcjonując go przy okazji według wzrostu, co uchroni słabsze i mniejsze osobniki przed kanibalizmem ze strony silniejszych współbraci.

 

21

Podchowany narybek pielęgnicy zebry

Niejednokrotnie do ponownego tarła dochodzi w obecności młodych z poprzednich lęgów. Rodzice w większości przypadków traktują je obojętnie. Niestety starsi współbracia z zapałem dziesiątkują młodszy wylęg, który stanowi dla nich po prostu żywy pokarm.

 

 

Astryd trzcinowy, krasnogonek oliwkowy (Bathilda ruficauda) – rozwój piskląt

O astryldach trzcinowych pisałem już tu:

http://www.multihobby.net/astryd-trzcinowy-bathilda-ruficauda/

oraz tu:

http://www.multihobby.net/astryld-trzcinowy-neochmia-ruficauda-chow-i-rozmnazanie/

Ryc.1

Para lęgowa – samiec po prawej odmiany szekowatej

Jest to gatunek dobrze znany szerokiemu gronu miłośników ptaków egzotycznych. O ile jednak jego chów jest mało problematyczny, o tyle rozmnażanie nie zawsze się udaje. W niniejszym wpisie postanowiłem przedstawić Państwu ikonografię przedstawiającą rozwój piskląt i napisać nieco swoich praktycznych uwag odnośnie przebiegu lęgów u krasnogonków oliwkowych.

 

Ryc.2

Gniazdo – kopuła, zbudowane w ażurowym gniazdku dla kanarka

Rozmnażanie omawianego gatunku generalnie nie jest trudne, ale powodzenie lęgu zależy w dużej mierze od dobrania się pary rodzicielskiej. Najlepiej jeśli ptaki złączą się w nią samoistnie, czyli wyłoni się ona spośród grupy, niespokrewnionych ze sobą, młodych (najlepiej rocznych) osobników. Pary zestawiane przez hodowców są niekiedy zgodne i dobrze odchowują młode, częściej jednak zdarza się, że marnują lęgi lub w ogóle do nich nie przystępują. W celach hodowlanych ptaki należy utrzymywać dobranymi parami, przy czym każda powinna mieć zapewnione oddzielne pomieszczenie. To najlepszy sposób na dochowanie się potomstwa. Pary wpuszczone do jednej woliery (zwłaszcza dwie) często są wobec siebie agresywne, przeszkadzają sobie w lęgach, podkradają materiał do budowy gniazda itp.

 

Ryc.3

Pisklęta w wieku 1-2 dni

Astryldy trzcinowe to także ptaki dość kapryśne w rozrodzie. Niepowodzenia na tym polu zdarzają się wcale nierzadko. Szczególnie często ma miejsce składanie jaj niezapłodnionych. Bywa, że rodzice nie chcą ich wysiadywać lub inkubują, ale nie karmią z kolei młodych. Wyrzucanie piskląt z gniazda zdarza się raczej rzadko. Obserwuję także, że niektóre pary, nie wiedzieć czemu, mają dłuższe przerwy w lęgach – jedne tygodniami budują gniazdo, parokrotnie zmieniając miejsce na nie. Widać, że coś im przeszkadza, nie niosą jaj, choć się parzą. Inne znowu wiją gniazdo szybko, ale tygodniami w nim przesiadują „na sucho”, czyli bez jaj lub też samica znosi jedno lub dwa, najczęściej niezapłodnione.

 

3_4dni

Pisklęta w wieku 3-4 dni

Niektóre osobniki są tak płochliwe, że gdy tylko opiekun zbliża się do klatki/woliery natychmiast wylatują z gniazda. W czasie letnich upałów rodzice mogą w pewnym momencie zaniechać wysiadywania jaj (tak było w tym roku u mojego kolegi, gdy temperatura powietrza w pomieszczeniu pod dachem sięgała niemal 40ºC). Hodowca powinien zapewnić swoim podopiecznym, oprócz oczywiście urozmaiconej diety, przede wszystkim ciszę i spokój. Problemy z lęgami mogą występować szczególnie u osobników wychowanych przez mewki japońskie, stąd należy tego procederu wystrzegać się w hodowli.

 

Ryc.4

Pisklęta w wieku około tygodnia

A teraz przykłady z własnej praktyki. Para lęgowa mojego znajomego, która wcześniej odchowywała bez problemu młode, w tym sezonie ani razu nie zagniazdowała. Ptaki mają zapewnione takie same warunki utrzymania. Hodowca bezskutecznie dwoił się i troił, aby pobudzić je do lęgów. Dogadzał im pod względem różnorodności diety, wystroju pomieszczenia, odpowiedniego zimowania itp. Są to osobniki w wieku 4 lat, czyli jak na omawiany gatunek, dość jeszcze młode. Wydawałoby się, że lęgi pójdą bezproblemowo, a tymczasem „trzciniaki” zupełnie nie były nimi zainteresowane. Być może powodem tego stanu rzeczy było zbytnie wyeksploatowanie pary w poprzednim sezonie (3 lęgi), choć przy odpowiednio długim spoczynku zimowym nie powinno to, moim zdaniem, mieć większego wpływu, ale ….

 

Ryc.5

Młode w wieku około dwóch tygodni

Młoda samica od innej znowu pary była tak zajęta składaniem kolejnych jaj, że w ogóle ich nie wysiadywała. Nie pomagała nawet dieta uboga w białko. Inna z kolei złożyła tylko jedno jaja, po czym się napuszyła i padła. Kolejna toczyła utarczki z samcem i widać było, że ptaki nie mają się ku sobie, stąd i z lęgów były nici. Ja z kolei miałem w to lato więcej szczęścia. Para ofiarowana mi przez kolegę jako lęgowa została wpuszczona do woliery w połowie maja. Ptaki wcale nie miały ochoty na lęgi. Nie zaglądały do żadnej budki, koszyczka, ani też nie budowały własnego gniazda, co w wolierze często ma miejsce. Dopiero w lipcu zawiesiłem im ażurowe gniazdko dla kanarków i wypełniłem je czubatą kopką z włókna kokosowego, siana, mchu itp.

 

17_18dni

Trzytygodniowe młode na krótko przed opuszczeniem gniazda

Ptaki od razu się nim zainteresowały. Samiec zaczął nosić na gniazdo cienkie łodyżki traw i dzikich pnączy (najbardziej preferowane były te świeże, jeszcze zielone, podczas gdy suche, wypłowiałe na słońcu ptaki wyraźnie ignorowały). Wkrótce zbudowały niemałą kopułkę (patrz zdjęcie), która miała wejście od góry. Jedynym dla mnie mankamentem była niemożność zajrzenia do gniazda, które wisiało w odległym rogu woliery, u samego jej szczytu. Niemniej pewnego dnia używając lusterka na teleskopowym wysięgniku spostrzegłem pod nieobecność rodziców, że w gnieździe samica zniosła 5 jaj.

 

tuz

Podlot szykujący się do wyfrunięcia z gniazda

Wylęgły się z nich i odchowały trzy młode. Moje obawy sięgały zenitu w czasie tegorocznej afrykańskiej fali sierpniowych upałów. Niejednokrotnie bowiem słyszałem od innych hodowców, że ich pisklęta (różnych gatunków), które wylęgły się w koszyczku lęgowym lub budce zawieszonej pod blaszanym dachem woliery zginęły z przegrzania. Nad gniazdem położyłem więc płytę ze styropianu, polewałem dach wodą, nie przycinałem w tym miejscu winorośli itp. Obeszło się na szczęście bez strat 🙂

 

Ryc.7.Podloty

Podloty po wylocie z gniazda

Z podlotami jest pewien poważny problem. Częstokroć po wylocie z gniazda w wolierze są płochliwe i tak zdezorientowane, że spłoszone mogą porozbijać się o siatkę lub nawet utopić w naczyniu na wodę (należy je osłonić, wstawić w środek kamień, szklankę itp.). Największym jednak wrogiem młodych jest spadek temperatury powietrza w nocy. Jeśli zanocują na podłodze woliery, a zdarza się to bardzo często, to niechybnie zginą z wyziębienia. W tym czasie dobrze jest zatem, o ile aura nam nie sprzyja, osłonić dodatkowo wolierę przed wiatrem i deszczem. A zatem, dobry hodowca musi wiele rzeczy przewidywać, aby uniknąć potem przykrych rozczarowań.

 

Xiphophorus xiphidium – chów i rozmnażanie

6

Dorodny, pięknie wybarwiony samiec

Ta nietuzinkowa i dość rzadko utrzymywana w akwariach przedstawicielka rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) zwana jest po angielsku Swordtail Platyfish lub Spike-tail Platy, a potocznie po polsku – „platką meksykańską”. Jest to zatem gatunek zmienniaka (platki), ale bliżej mu do mieczyków o czym świadczy, m.in. charakterystyczny, mały miecz (kilka mm) wyrastający z dolnej części płetwy ogonowej samca. W naturze zamieszkuje północno-wschodni Meksyk – dorzecze La Marina rzeki Rio Soto w stanie Tamaulipas, a także Rio Santa Engracia. Ryba została także zawleczona, np. do USA.

 

8

Samica jest nieco większa, ale skromniej ubarwiona

Platka ta jest bardzo łagodna, spokojna i towarzyska, czasami wręcz płochliwa. Nie powinno się utrzymywać jej z gatunkami żywiołowymi i agresywniejszymi, np. ameką wspaniałą, ksenotoką lub skiffiami, lecz z taksonami małymi i o równie powściągliwym temperamencie. U mnie ryby zamieszkują w zbiorniku razem z mieczykami pigmejowatymi, endlerami i wieloplamkami. Pomiędzy współmieszkańcami nie dochodzi do żadnych niesnasek. Nie należy jednak X. xiphidium łączyć z innymi zmienniakami i mieczykami, gdyż łatwo dochodzi między nimi do krzyżówek.

4

Omawiane ryby najlepiej czują się w małych grupach z przewagą samic

W naturze występuje kilka typów barwnych tej ryby, z których najbardziej popularne są trzy, różniące się czarnym rysunkiem w okolicach nasady płetwy ogonowej – od dwóch oddalonych od siebie bliźniaczych kropek („Two spots”), poprzez jedną dużą plamę pośrodku („One spot”) do mocnego obramowania nasady („Crescent”). Samica jest większa i dorasta do ponad 4,5 cm, choć w akwarium mierzy najczęściej niespełna 4 cm.

9

Gonopodium samca jest nieduże, charakterystyczne dla pospolitych przedstawicieli rodziny piękniczkowatych

U samca szczególnie wyraźnie widać 3-5 czarnych, poprzecznych pasów po bokach ciała (są mniej lub bardziej widoczne, a czasami zlane ze sobą) i malutki, kilkumilimetrowy miecz wyrastający z dolnego promienia płetwy ogonowej. U samicy w oczy rzuca się jedna, ciemna, podłużna pręga (czasami poprzerywana), biegnąca od połowy długości ciała w kierunku nasady ogona. Na ciele u obydwu płci mogą wystąpić także ciemne plamki, kropeczki itp. Z reguły grzbiet, nasada ogona oraz płetwy (głównie grzbietowa i ogonowa) mogą mieć żółty odcień.

 

10

Para ryb – samiec po prawej

Xiphophorus xiphidium najlepiej jest utrzymywać w grupie z przewagą samic. Dla 2 samców i 5-6 samic wystarcza zbiornik o pojemności 60-80 l. Powinien być on dość gęsto obsadzony roślinnością, ale z wolną przestrzenią z przodu. Szczególnie polecana jest roślinność pływająca. Nie zalecam chowu tych ryb w typowym zbiorniku towarzyskim. Są one wówczas narażone na stresy, a obserwacja ich naturalnego zachowania jest utrudniona. Zdecydowanie najlepiej omawiane „platki” czują się akwarium jednogatunkowych lub w towarzystwie innych, spokojnych żyworódek (patrz wyżej).

 

5

Wymagania środowiskowe „platki meksykańskiej” są bardzo zbliżone do wymagań pospolitych zmienniaków (platek) lub mieczyków

Omawiany gatunek wymaga wody twardej (14-25ºn), o odczynie obojętnym do zasadowego (pH 7,0-8,2) i temperaturze 19-25ºC, będącej w lekkim ruchu. Obserwowałem, że doskonale znosi zarówno spadek jej ciepłoty do około 16, jak i wzrost do około 30ºC, o ile ma zapewnione dobre napowietrzanie wody. Nigdy nie należy dopuszczać do przegęszczenia obsady ryb w zbiorniku, gdyż X. xiphidium są dość wrażliwe na nagromadzenie w wodzie związków azotu. Regularne, cotygodniowe podmiany wody (około 20% objętości zbiornika) są przeto konieczne. Także wydajny filtr biologiczny jest podstawą ich dobrego samopoczucia i zdrowia.

 

2

Wybarwiający się młody samczyk

Jest to gatunek średnio płodny, łatwy w rozmnażaniu. Ciąża trwa u samicy 4-6 tygodni. W miocie rodzi się od kilku, kilkunastu do ponad 40 młodych, rzadko więcej. Narybek mierzy około 5 mm. Odpowiednio żywiona samica raczej nie zjada młodych, które gdy tylko mają gdzie się ukryć, są przy niej dość bezpieczne. Potomstwo najlepiej wychowuje się na larwach solowca, drobnym zooplanktonie, węgorkach „mikro”, markowych karmach suchych itp.

 

3

Narybek odchowuje się bezproblemowo, ale jego wzrost jest najintensywniejszy przy karmieniu żywym pokarmem

Ryba wszystkożerna, ale w jej diecie nie może zabraknąć karmy roślinnej. Długość życia jest krótka – samice żyją około 3 lat, podczas gdy samce o połowę krócej. Znane są mieszańce (hybrydy) z innymi przedstawicielami rodziny piękniczkowatych. Niektóre z nich sa bardzo atrakcyjnie ubarwione. W amatorskim jednak chowie nie powinno się dopuszczać do ich powstawania.

 

 

W królestwie lilii wodnych 2015

O szkółce roślin wodnych w Skępe pod Toruniem pisałem już nie raz. Również i w tym roku wybrałem się tam na letni rekonesans. Muszę przyznać, że zawsze byłem oczarowany pięknem kwitnących lilii wodnych, ale tym razem ich widok przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Gorąca, upalna, sierpniowa pogoda sprawiła, że grzybienie jako dzieci słońca, zachwycały bujnością liści i kwiatów. Te ostatnie stworzyły istną feerię barw. Niezapomniany widok. Wszystkim polecam to czarujące miejsce – sam nie mogłem się powstrzymać przed wejściem do wody i sprawdzeniem wszystkiego samemu 🙂 – oto raj oczkowy: http://liliewodne.com.pl/

 

Więcej o liliach wodnych pisałem tu:

http://www.multihobby.net/lilie-wodne-grzybieniowate-nymphaeaceae/

 

także tu:

http://www.multihobby.net/grzybienie-nymphaea/

 

oraz tu:

http://www.multihobby.net/lilie-wodne-grzybienie-nymphaea/

42

Eksploracja na żywo wśród lilii wykazała, że są one całkowicie wolne od groźnego szkodnika – szarynki grzybienówki (chrząszcz)

20

Przepiękna lilia odmiany „Sunny Pink” – jedna z moich ulubionych

15

Zbiorowisko lilii odmiany „Sunny Pink”

26

Wśród kwitnących grzybieni wodnych można naprawdę poczuć się jak wodnik szuwarek :)

33

Stawy dla lilii wodnych w Skępe są płytkie i mają muliste, żyzne podłoże

41

Pamiętacie scenę zrywania grzybieni przez Karola Strasburgera w filmie „Noce i dnie”?

13

Zbiorowisko różnych odmian lilii – nie jest potem łatwo je rozdzielać, gdy przyjdzie do sprzedaży, bo kłącza rozłażą się niemiłosiernie

32

Autor w swoim żywiole … Tak pięknie kwitnące rośliny to efekt ogromnej pracy ich właściciela i najlepsza dla niego nagroda

14

U niektórych odmian lilii wodnych kwiaty wyrastają ponad powierzchnię wody (grzybienie tropikalne i odmiany z nimi spokrewnione, ale całkowicie zimotrwałe)

34

Jedne kwiaty przekwitają, inne się rozwijają – to normalne zjawisko u lilii wodnych

40

Jako dzieci słońca lilie wodne zdają się do niego wyciągać, lecz często jest to wynik ich nadmiernego zagęszczenia i/lub ubożenia podłoża w składniki pokarmowe

19

Czasami wybujałość dużych, skórzastych liści jest tak silna, że kwiaty ledwo mogą się wśród nich rozwinąć

15

Choć grzybienie kochają słońce, to jednak są wśród nich liczne odmiany dobrze znoszące zacienienie

2

W czasie upalnej pogody kwiaty i liście grzybieni są wrażliwe na zraszanie wodą

9

Większość odmian lilii wodnych sadzimy na głębokości 50-80 cm w żyznym, obfitującym w składniki pokarmowe podłożu

10

Lilie wodne najkorzystniej jest kupować i sadzić, a także dzielić kłącza wiosną, zanim jeszcze ruszy wegetacja

12

Rozmnażanie lilii wodnych polega głównie na dzieleniu kłączy

21

Kwiaty lilii wodnych pojawiają się latem, gdy woda osiągnie temperaturę około 16C. Codziennie otwierają się w godzinach przedpołudniowych i zamykają w popołudniowych

vanwisa

Lilia dwukolorowa odmiany Wanvisa – zdarza się, że mniejsza lub większa część kwiatów jest żółta, a część łososiowo-pomarańczowa. To niezwykły ewenement i ostatnio prawdziwy hit w oczku wodnym. Fot. Jacek Konkel

 

Turkaweczka czarnogardła (Oena capensis) – chów i rozmnażanie

9

Para turkaweczek czarnogardłych – samiec po lewej

Ten piękny, nieduży (z ogonem dorasta do około 26 cm) gatunek gołąbka egzotycznego znany jest szerokiej rzeszy hodowców głównie pod starą nazwą: gołąbek kaplandzki lub gołąbek przylądkowy (ang. Namaqua Dove). Ptak ten należy do rodziny gołębiowatych (Columbidae) i pochodzi z Afryki Subsaharyjskiej, wschodniej i południowej oraz z Półwyspu Arabskiego. Spotyka się go także na Madagaskarze. W niewoli dożywa 8 lat.

 

1

Samiec z charakterystycznym czarnym rysunkiem – tzw. maską

Turkaweczki czarnogardłe są umiarkowanie ruchliwe, ciche i spokojne, a często także płochliwe i dość sztywne w zachowaniu (mało plastyczny behawioryzm). W wolierze uchodzą za gatunek towarzyski – u mnie bez problemu przebywały latem razem z astryldami trzcinowymi i kubanikami mniejszymi. Nie należy natomiast łączyć ich z innymi gołębiowatymi, np. gołąbkami diamentowymi oraz większymi ptakami, gdyż „kaplandy” łatwo się płoszą, co odbija się źle szczególnie na wynikach w ich rozrodzie. Dużo czasu spędzają na ziemi. Choć powszechnie pisze się, że ptaki te zakładają gniazda zwykle na niskiej wysokości (około metra), to jednak moja para wybierała te zawieszone najwyżej – na wysokości około 1,8 m.

 

2

„Kaplandy” spędzają dużo czasu na podłożu

Omawiane gołąbki są niemało ciepłolubne. Zimą trzeba im zapewnić pomieszczenie, w którym temperatura powietrza nie spada poniżej 14°C. Wyraźnie jednak nie służy im długotrwała wilgoć przy niskiej temperaturze powietrza. W wolierze, po ochłodzeniu się i nadejściu słoty stają się osowiałe i napuszone z rzadka żerując i przemieszczając się. Oczywiście wówczas lęgi im nie w głowach. Nierzadkie są upadki słabszych osobników. Dlatego też woliera powinna być dobrze osłonięta i wystawiona na działanie promieni słonecznych.

 

3

Para turkaweczek w ciepłej porze roku może przebywać w dobrze osłoniętej wolierze

Dymorfizm płciowy jest bardzo wyraźny. Samiec grucha rozpościerając przy tym ogon i wykonując skłony, ale wydawany przez niego dźwięk jest dość cichy. Inną charakterystyczną cechą samca jest pomarańczowo-czerwony dziób, a szczególnie czarna maska, która obejmuje część twarzową głowy, gardło, podgardle i pierś.

 

4

Samica (po prawej) nie ma barwnego dzioba ani czarnej maski

Od maja do końca września turkaweczki można utrzymywać w wolierze zewnętrznej. Wskazane jest jej obsadzenie różnorodnymi roślinami. W klatce ptaki te czują się chyba lepiej, o ile jest ona wystarczająco duża – dla pary jej wymiary to co najmniej 100 × 40 × 60 cm. Najlepsze są klatki typu skrzynkowego z oświetleniem, ozdobione przepasanymi gdzieniegdzie sztucznymi roślinami (działa to na ptaki uspokajająco). W porównaniu z gołąbkami diamentowymi „kaplandy” są bardziej delikatne i wrażliwsze, kapryśniejsze w lęgach, nie tak płodne i o wiele mniej ruchliwe i zupełnie pozbawione żywiołowości.

 

5

Cisza, spokój oraz ciepło to trzy najważniejsze elementy dobrostanu turkaweczek

Pomyślne rozmnażanie turkaweczek czarnogardłych zależy w dużej mierze od właściwego dobrania się pary hodowlanej. Ptaki wybierają typowe gniazda otwarte o średnicy kilkunastu cm. Szczególnie samiec aktywnie znosi materiał na gniazdo (patyczki, gałązki itp.). W nocy na jajach siedzi samica, podczas gdy w dzień obydwa ptaki na zmianę. Pisklęta wykluwają się po 15 dniach inkubacji. Mają posklejany puch i w gnieździe są bardzo mało aktywne – siedzą tak nieruchomo, że ma się wrażenie iż …nie żyją.

 

6

Ładnie wybarwiony samiec

Dużym utrudnieniem w odchowie młodych jest szybkie zaprzestawanie ich ogrzewania przez rodziców (po kilka już dniach). Jeśli dzieje się to latem w wolierze podczas ochłodzenia i chłodnych nocy, to młode często giną z wyziębienia. Niekiedy hodowcy zabezpieczają się podstawiając pod gniazdko źródło ciepła, np. żarówkę, emiter ciepła itp. W klatce potomstwo ma większe szanse na pomyślny odchów.

 

7

Klatka typu skrzynkowego przyozdobiona sztucznymi roślinami gwarantuje dobre samopoczucie ptaków

Niepowodzenia w lęgach u tego gatunku są powszechne. Ptaki niepokojone (np. kontrolą gniazda) nierzadko porzucają jaja lub pisklęta. Zdarza, się że osobniki rodzicielskie są źle dobrani i zaczynają toczyć ze sobą zaciekłe bójki. Innym znowu razem nie wysiadują dobrze jaj lub nie karmią młodych. Częste jest także znoszenie jaj nie zapłodnionych lub zupełny brak chęci do rozmnażania się. W okresie lęgowym najlepiej jest utrzymywać w pomieszczeniu tylko jedną parę. Idealnie jeśli przyszłe osobniki rodzicielskie mają możliwość swobodnego dobrania się w parę spośród grona niespokrewnionych, co najmniej rocznych osobników.

 

8

„Kaplandy” są łagodne i towarzyskie, ale współmieszkańcy woliery nie mogą ich w żaden sposób stresować

Turkaweczka czarnogardła nie podlega obowiązkowi rejestracji. Obrączka o średnicy 4,0 mm. Ptaki te są wrażliwe na większość chorób występujących u gołębi domowych i dzikich (paramyksowiroza, trichomonadoza, ospa, kokcydioza itp.). Dlatego woliera powinna być dobrze zabezpieczona przed jakimikolwiek kontaktami z obcymi ptakami. W diecie wskazana jest suplementacja wapniem.

 

 

 

Skiffia francesae – chów i rozmnażanie

24

Dorodny, pięknie wybarwiony samiec

Ten należący do rodziny żyworódkowatych (Goodeidae) gatunek w naturze zamieszkiwał zachodni Meksyk (Río Teuchitlán), ale obecnie już niestety wyginął. Co prawda, w ostatnich latach odnaleziono nieliczne populacje ryb, które przypominają S. francesae, lecz nie ma pewności, że to ten sam gatunek i konieczne są dalsze badania genetyczne. Powszechnie mówi się, że oprócz zanieczyszczenie środowiska i regulacji rzek także nadmiernie rozradzająca się populacja zmienniaka plamistego (Xiphophorus maculatus) przyczyniły się do zaniku w przyrodzie omawianego gatunku. Podejmowane są jednak próby jego reintrodukcji. W języku angielskim ryba zwana jest Golden Skiffia.

 

44

Ciężarna samica – każdy poród musi być poprzedzony osobnym aktem zapłodnienia

Podobnie jak inni przedstawiciele rodziny żyworódkowatych (Goodeidae) samice skiffi nie mogą magazynować nasienia w uchyłkach jajowodów, stąd każdy poród musi być poprzedzony osobnym aktem zapłodnienia. Samiec posiada narząd kopulacyjny zwany andropodium – tworzą go skrócone pierwsze promienie płetwy odbytowej, które częściowo są od niej oddzielone charakterystycznym „wcięciem”. Rozwijające się w jajnikach zarodki mają silnie zredukowane woreczki żółtkowe i połączone są z organizmem samicy osobliwym rodzajem „niby pępowiny” – nitkowatych wypustek zwanych trofoteniami. To za ich pośrednictwem odbywa się wymiana gazowa, usuwanie produktów przemiany materii oraz odżywianie zarodków.

 

1010

Skiffie najlepiej jest utrzymywać w grupie z przewagą samic

Choć skiffia jest bardzo odporna na niekorzystne warunki środowiskowe, to w akwarium należy zapewnić jej przede wszystkim wydajną filtrację wody. Ryby te mają wzmożoną przemianę materii, prowadzą stadny tryb życia i są ruchliwe. Dlatego też zbiornik powinien być jak największy – co najmniej 80-100 l dla 6-7 osobników. Konieczne są regularne podmiany wody na świeżą, ale odstaną w objętości do 30%. Akwarium obsadzamy raczej twardolistnymi gatunkami roślin, choć mchy nie są przez nie obskubywane. Rośliny sadzimy najlepiej w kępach, aby pozostawało sporo wolnej przestrzeni do swobodnego pływania. Z dekoracji najlepsze są owalne kamienie, które dodatkowo porastałyby glonami.

 

66

Wojujące ze sobą samce – ich utarczki są jednak niegroźne

Skiffia jest gatunkiem bardzo plastycznym i znosi różnorodne warunki środowiskowe. Optymalna jednak temperatura wody wynosi 22-25ºC. Osobiście ryby te utrzymuję całorocznie w nieogrzewanym zbiorniku, który stoi blisko uchylonego przez niemal cały rok okna. Spadek temperatury nocą (nawet do 14ºC) i jej wzrost w dzień (do ponad 30ºC) ryby te znoszą nadzwyczaj dobrze i widać, że takie dobowe fluktuacje termiczne służą ich dobrostanowi. Do chowu i rozmnażania wystarcza zwykła woda wodociągowa, najlepiej średnio twarda do twardej, o odczynie obojętnym do zasadowego (pH 7-9).

 

99

U dorosłej samicy widać niewielką plamę ciążową

Nie jest wskazany zbyt mocny ruch wody, lecz raczej subtelny, delikatny. W diecie nie może zabraknąć dużego udziału karmy roślinnej, np. wyprodukowanej na bazie spiruliny. W akwarium towarzyskim skiffie zachowują się podobnie jak ksenotoki – są dość łagodne i nie widziałem, aby kiedykolwiek atakowały inne ryby, a zwłaszcza obgryzały im płetwy. Trzeba jednak utrzymywać je w zawsze grupie i odpowiednio żywić. Bez problemu można także utrzymywać omawiany gatunek w akwarium towarzyskim. Jedynie między samcami dochodzi często do walk, które choć są bardzo widowiskowe, to jednak niegroźne dla ich zdrowia i życia.

 

77

Piękno samca skiffii francesae (z lewej) i samca mieczyka pigmejowatego

Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony. Samiec jest znacznie barwniejszy – ma złotożółte boki ciała (oprócz grzbietu) oraz płetwy, szczególnie grzbietową, ogonową i odbytową. Płetwa grzbietowa jest też dłuższa i postrzępiona na krańcach. Samica jest nieco większa (dorasta do około 5 cm), szaro-zielonkawa. Na ciele obydwu płci widoczne są czarne kropeczki.

 

55

Na tle soczystej zieleni godujące skiffie prezentują się bardzo okazale

Gatunek ten jest mało płodny. Po ciąży trwającej 8-9 tygodni samica rodzi kilka, kilkanaście młodych, których wielkość wynosi około 1 cm. Nie zauważyłem, aby dorosłe osobniki polowały na narybek. Młode szybko rosną, są żarłoczne i ruchliwe. Do rozrodu powinny przystępować dopiero po ukończeniu 4 (samce) lub 5 (samice) miesięcy życia.

 

Astryld trzcinowy (Neochmia ruficauda) – chów i rozmnażanie

1

Piękno krasnogonków oliwkowych jest niezaprzeczalne

Ten mały (dorasta do 12 cm), bardzo wdzięczny i kolorowy ptaszek nazywany jest także krasnogonkiem oliwkowym, a pospolicie przez hodowców „trzciniakiem”. Należy do rodzina astryldowatych (Estrildidae). Jego ojczyzną jest Australia, w zależności od podgatunku wschodnia lub północno-zachodnia część kontynentu. Gatunek nie podlega w Polsce obowiązkowi rejestracji, co sprawia że jest często utrzymywany i popularny. Jest długowieczny – w niewoli dożywa nawet 15 lat.

 

8

Para ptaków o maskach różnej barwy – z prawej samica

„Trzciniaki” to piękne ptaki, zwłaszcza odmian szekowatej, orange lub żółtej. Można obserwować je godzinami. Są łagodne, żywotne i dość ruchliwe. Bywają płochliwe, stąd wszelka roślinność jest w wolierze bardzo pożądana. W klatce dobrostan ptaków można podnieść przesłaniając ją sztucznymi roślinami. Wobec innych, zbliżonych wielkością gatunków, są zupełnie obojętne. W grupie pobratymców zdarzają się natomiast niesnaski, np. walki o miejsce na gniazdo itp. Dlatego też najlepiej utrzymywać je dobranymi parami.

 

7

Grupowy system chowu

Dla pary najwłaściwsza jest klatka typu skrzynkowego, o wymiarach około 80 × 40 × 50 cm Omawiany gatunek jest wrażliwy na temperaturę poniżej 10-12°C. Doskonale jednak czują się w wolierze w okresie od 15 maja do końca września. Częstokroć budują wtedy naturalne gniazda. Chętnie wykorzystują także platformy z siatki przesłoniętej sztuczną roślinnością, rusztowania z gałęzi, wiechci suchej trzciny itp.). Rzadziej natomiast gniazdują w budkach (chętniej w półotwartych). Znacznie częściej wybierają zaś koszyczki lęgowe.

 

4

Samiec po lewej

Samiec przede wszystkim śpiewa i ma masywniejszą głowę, o intensywniejszej i rozleglejszej barwie, która przechodzi na gardło i policzki, podczas gdy u samicy kończy się na linii czoła i oczu. Najlepsze wyniki rozrodu uzyskuje się z ptakami spontanicznie dobranymi w parę. Pary zestawiane przez hodowców są czasami niezgodne, źle odchowują młode i marnują lęgi (nagminnie zdarza się składanie niezapłodnionych jaj). Bywają jednak wyjątki, gdy ptaki złączone na siłę świetnie odchowują potomstwo.

 

5

Trzciniaki są bardzo tolerancyjne wobec przedstawicieli innych gatunków

Czasami dobrze dobrana stara para lęgowa zupełnie nie podchodzi do lęgów w danym sezonie lub też samica składa dużo jaja ale ich nie wysiaduje. Do rozrodu powinny przystępować osobniki co najmniej roczne. Gdy wszystko jest w porządku samica znosi 3–6 jaj (czasem nawet 10), które wysiaduje wraz z partnerem przez 12–14 dni. Odchów piskląt jest łatwy, choć czasami giną one z powodu niedostatecznego karmienia lub ogrzewania przez rodziców. Po wykluciu się z jaj mają żółtawą skórę, rzadki puch i białe kąciki dziobów. Właściwa dla nich średnica obrączki to 2,5 mm.

 

3

Zielonki i kiełki to ważny dodatek do diety w okresie odchowu piskląt

W okresie odchowu młodych dieta ptaków powinna być wzbogacana mieszanką jajeczną i skiełkowanym ziarnem. Można także skarmiać żywymi lub suszonymi owadami i(lub) ich larwami, ale nie jest to bezwzględnie konieczne. Osobiście podaję za to dużo świeżej zielonki, zwłaszcza gwiazdnicy pospolitej. Czasami już na początku trzeciego tygodnia życia młode opuszczają gniazdo, ale są wtedy jeszcze przez co najmniej kolejne trzy tygodnie dokarmiane przez rodziców poza nim.

 

6

Urozmaicona dieta to podstawa sukcesów w rozmnażaniu omawianego gatunku

Prawdziwe piękno krasnogonków oliwkowych ujawnia się wtedy, gdy utrzymujemy je w większej grupie. Nie polecam umieszczania w jednym pomieszczeniu dwóch par, a co najmniej trzy. Wówczas ewentualna agresja wewnątrzgatunkowa ulega większemu rozproszeniu. W tym sezonie moja para „trzciniaków” uwiła gniazdo w obudowanym (ażurowym) gniazdku dla kanarków. Jako materiał do budowy gniazda najlepsze są świeże (zielone) łodygi traw, podczas gdy suche, wypłowiałe na słońcu są wyraźnie przez ptaki ignorowane.

 

2

Astryldy trzcinowe często na gniazdo wybierają koszyczki lęgowe

Niepowodzenia w lęgach zdarzają się wcale nierzadko. Często jaja są niezapłodnione. Bywa, że młode nie są dobrze karmione. Obserwuję także, że niektóre pary, nie wiedzieć czemu, mają dłuższe przerwy w lęgach – jedne tygodniami budują gniazdo, inne – wiją je szybko, ale tygodniami w nim przesiadują „na sucho”, czyli bez jaj. Są też osobniki tak płochliwe, że gdy tylko opiekun zbliża się do klatki/woliery natychmiast wylatują z gniazda. Hodowca powinien zapewnić swoim ptakom, oprócz oczywiście urozmaiconej diety, przede wszystkim ciszę i spokój. Właściwy dobrostan konieczny jest szczególnie dla podlotów.

9

Kilkudniowe pisklęta trzciniaków

„Trzciniaki” są odporne i rzadko chorują, niemniej należy je chronić od zimna. Choć widywałem ptaki zimowane w nieogrzewanych pomieszczeniach, w których temperatura powietrza zimą dochodziła do góra 10ºC, to jednak nie polecam takich warunków. Wydawać by się mogło, że osobniki tak zimowane lepiej potem gniazdują, ale moje obserwacje tego nie potwierdzają.

 

10

Podloty wraz z rodzicami

 

 

 

 

Ciernik (Gasterosteus aculeatus) raz jeszcze

7

Samiec ciernika w barwach godowych

O cierniku (Gasterosteus aculeatus) pisałem tu:
„Ciernik”

W tym roku ponownie odpaliłem nieduży (około 80 l) zbiornik zimnowodny w domku na działce. Cierniki bez problemu kupiłem od sprzedawców ryb do oczek i stawów na sobotniej giełdzie zoologicznej na warszawskim Żeraniu. Wziąłem dwa samce i kilka samiczek. Niestety w jednym akwarium samce się nie tolerują, ciągle ze sobą walczą, aż zwykle silniejszy zabije słabszego. Dlatego też drugiego, słabiej wybarwionego mleczaka wraz z dwoma samicami przeniosłem do oczka wodnego. Samiec jest także agresywny wobec samic, zwłaszcza niegotowych do tarła. Dlatego też tak ważne jest zapewnienie rybom wielu kryjówek w postaci podwodnej roślinności, korzeni, kamieni itp.

8

Samica ma o wiele skromniejsze ubarwienie ciała

Dlaczego znowu hoduję cierniki? Otóż po rozesłaniu mailem zdjęć tych pięknych, krajowych ryb do zaprzyjaźnionych akwarystów, nie było końca ich zachwytom. Pojawiły się głosy przywołujące stare polskie przysłowie: „Cudze chwalicie, a swego nie znacie”. Dla wielu bowiem wędkarzy i osób nie zaznajomionych bliżej z omawianym gatunkiem, cierniki to zwykłe koluchy jakich pełno w ciekach i stawach. Tak, ryba ta w wielu wypadkach jest zwyczajnie niedoceniana i lekceważona. Nie podlega ochronie, ale obserwuję, że liczebność populacji cierników na Mazowszu wyraźnie spada (jeszcze gorsza sytuacja jest z pokrewnym cierniczkiem).

1

Samiec zaganiający samicę do gniazda

Rybom tym wystarcza w zupełności zwykła woda wodociągowa, ale odstana. Jej temperatura nie powinna wzrastać ponad 22-23ºC (optymalnie to 17-18ºC), niemniej jeśli pracuje filtr i napowietrzacz, to ryby bez problemu znoszą ciepłotę nawet ponad 27ºC. Podłoże nie ma znaczenia, ale lepszy wydaje się piasek. Często bowiem złożone w gnieździe jaja są wymywane na zewnątrz. Na piasku są dobrze widoczne i samiec bez trudu „zataszcza” je z powrotem do gniazda.

2

W zbiorniku z ciernikami ważne są rozmaite kryjówki

Budując gniazdo samiec zwykle najpierw kopie w podłożu płytkie zagłębienie, a następnie formuje je z kawałków butwiejących liści i łodyżek (głównie włókien) miękkich roślin, oderwanych korzonków, nitek glonów itp. Przez cały czas stara się uformować je na kształt podłużnej mufki z szerszym wejściem i węższym wyjściem. W tym celu opływa gniazdo dookoła umacniając poszczególne jego elementy specjalną kleistą substancją, wytwarzaną przez jego nerki.

4

Samice niegotowe do tarła muszą mieć, gdzie się ukryć przed natarczywością msamca

W okresie godowym samiec ciernika przybiera przepiękne, żywe barwy, które wykorzystuje do zwabiania gotowych do odbycia tarła samic. Brzuch przybiera kolor pomarańczowo-czerwony, a grzbiet oliwkowo-zielono-niebieski do seledynowego. Całe ciało mieni się metalicznym połyskiem. Płetwy grzbietowa i odbytowa stają się ciemne, a tęczówka oka lśni srebrzyście.

Ciernik to gatunek poligamiczny. Mleczak wykonując charakterystyczny zygzakowaty taniec zwabia do gniazda zwykle 2-4 samic (oczywiście nie na raz). W czasie zalotów pyskiem pokazuje partnerce wejście do gniazda. Gotowa do odbycia tarła ikrzyca w pewnym momencie przyjmuje jego zaproszenie i wślizguje się do wnętrza w taki sposób, że ogon i głowa wystają na zewnątrz. Podczas składania jaj jest dodatkowo pobudzana przez samca, który delikatnie uderza pyskiem w tylną część jej ciała. Po złożeniu ikry samica wypływa z gniazda, a jej miejsce zajmuje samiec, który zapładnia znajdujące się wewnątrz jaja. Potem do gniazda wpływa kolejna ikrzyca. Przeciętnie, ta ostatnia składa kilkadziesiąt do ponad dwustu zwykle bezbarwnych jaj.

5

Ciernik to gatunek bardzo wdzięczny do obserwacji w zimnowodnym akwarium

6

Postawione sztorc kolce mają za zadanie odstraszać potencjalnych drapieżników

Larwy wylęgają się po 1-2 tygodniach, w zależności od temperatury wody. W ciągu czterech dni resorbują zawartość woreczka żółtkowego. Samiec roztacza nad nimi troskliwą opiekę. Początkowo z zapałem chwyta w pysk każdego uciekiniera i ponownie wypluwa go do gniazda. Po około dwóch tygodniach młode stają się samodzielne i rozpoczynają życie w stadzie. W tym czasie również ojciec przestaje się nimi interesować (może je wtedy pożreć), traci godowe barwy i, w naturze, powraca do życia w stadzie. Narybkowi należy podawać najdrobniejszy „pył”, czyli pierwotniaki (wyhodowane na pożywkach organicznych lub z preparatów handlowych), larwy oczlików i wrotki. Po tygodniu można skarmiać larwami solowca, a po dwóch najdrobniejszym zooplanktonem, węgorkami „mikro”, miażdżonymi na szkle rurecznikami itp.

Kubanik mniejszy (Tiaris canora). Chów i rozmnażanie

10

Dorosły samiec – widoczna czarna maska i żółty pas wokół niej

Ten niewielki (do 10 cm) ptaszek z rodziny tanagr (Thraupidae) w naturze zamieszkuje Kubę i jej okoliczne wysepki. Odznacza się bardzo dużą ruchliwością – kubaniki są w ciągłym ruchu, a ich żywiołowość jest miła dla oka obserwatora. Ptaki te są ponadto mało płochliwe (poza okresem lęgowym), dobrze się oswajają i w niewoli dożywają 7 lat. Omawiany gatunek nie podlega obowiązkowi rejestracji. Do obrączkowania piskląt stosujemy obrączki o średnicy 2,0 mm.

 

5

Kubaniki uwielbiają zielonkę

Chów kubaników nie nastręcza zbyt wielu problemów, o ile zapewnimy im ciepło (zimą temperatura powietrza w pomieszczeniu nie powinna spadać poniżej 15°C) oraz większe klatki – jej rozmiary dla pary to, co najmniej 80 × 40 × 40 cm. Choć ptak ten ma bardzo żywy temperament, to jednak w małej klatce i przy nieprawidłowym żywieniu szybko się otłuszcza. Od połowy maja do października kubaniki można utrzymywać w wolierze zewnętrznej. Najlepiej jeśli jest ona dobrze osłonięta od wiatru, gęsto obsadzona krzewami, pnączami oraz wysokimi trawami.

 

3

Para ptaków – samica z przodu

Cechą charakterystyczną w zachowaniu tego gatunku jest wysoka agresja wobec współplemieńców. Każdą parę zatem należy utrzymywać oddzielnie, aby zapobiec walkom, głównie między samcami. Czasami ptak (zwłaszcza samiec) zachowuje się agresywnie także wobec innych, małych gatunków w wolierze, szczególnie o żółtym ubarwieniu piór. Samiec bardzo wyraźnie różni się od samicy – ma czarną pierś oraz część twarzową głowy, tzw. maskę, którą otacza z kolei intensywniej zabarwiony żółty pas. Samiec także śpiewa.

 

2

Kubaniki to ptaki dość zadziorne

Nie wszystkie pary kubaników zestawione przez hodowcę dobrze gniazdują. Najlepsze bowiem są te dobrane spontanicznie spośród grona młodych, acz dorosłych już osobników. U mnie ptaki najchętniej gniazdowały w typowej budce dla zeberek, ale mogą wybrać także koszyczek wiklinowy lub ażurową platformę z siatki, poprzeplatanej sztucznymi roślinami. Zwykle zniesienie składa się z 2–4 zielonkawo-białych, rdzawo nakrapianych jaj. Samica wysiaduje jej sama przez 12–14 dni. Oboje rodzice karmią natomiast potomstwo. Młode opuszczają gniazdo wcześnie, bo już w wieku 15–18 dni, ale bezpiecznie można je oddzielić od rodziców po kolejnych 2,5–3 tygodniach.

 

7

Kubaniki są ciepłolubne i mają bardzo żywą naturę

Niepowodzenia w odchowie młodych nie są rzadkie. Zdarza się bowiem wyrzucanie potomstwa z gniazda lub porzucanie lęgu, spowodowane np. kontrolami gniazda (niekiedy tylko jednokrotną). W okresie odchowu piskląt, oprócz mieszanki jajecznej i skiełkowanego ziarna, wskazany jest dodatek żywych owadów i(lub) ich larw (mącznik młynarek), a także mszyce, larwy ochotek i wodzienia (szklarka), a także rureczniki, gruby zooplankton (rozwielitki i oczliki), suszone kiełże (gammarus) itp. Gdy tylko młode samczyki zaczną się wypierzać należy je szybko oddzielić, gdyż samiec często bywa wobec nich agresywny.

 

11

Podstawą żywienia kubaników są różne gatunki prosa i innych małych ziaren.

Zauważyłem, że jak na ptaki ciepłolubne, kubaniki znakomicie znoszą obniżenie temperatury powietrza do 12-13ºC. Warunkiem jest jednak brak jakichkolwiek przeciągów i wilgoci. Jeśli klatka stoi w pomieszczeniu nieogrzewanym (np. w domku na działce), wówczas bardzo wskazane jest zamontowanie w niej świetlówki o małej mocy lub 25 W żarówki. Ptaki bardzo lubią zielonkę – u mnie najbardziej smakuje im gwiazdnica pospolita. Samica dość dobrze wysiaduje jaja, choć często z nich schodzi, jednak nie na długo. Samiec nie mogąc znaleźć innego materiału na gniazdo może wydziobywać pióra partnerce.

3

Gniazdo astryldów trzcinowych (z tyłu) było ustawicznie nękane przez kubaniki, które szukały w nim materiału na własne

 

Kumak nizinny (Bombina bombina) w oczku wodnym

4

Jaskrawo ubarwiony spód ciała kumaka nizinnego

Kumaki to płazy bezogonowe, należące do rodziny krągłojęzycznych (Discoglossidae), zwanej też ropuszkowatymi lub ropuszkami. W Polsce obok kumaka nizinnego żyje jeszcze kumak górski (Bombina variegata), ale obszar jego występowania jest znacznie mniejszy – obejmuje góry, pogórza oraz wyżyny. Płazy te są ciepłolubne i bardzo silnie związane ze środowiskiem wodnym (zwłaszcza kumak nizinny) oraz długowieczne (dożywają w naturze nawet 10 lat). Choć przypominają małe ropuchy, to jednak są od nich mniejsze i mają delikatniejszą budowę. Chropowata skóra pokryta jest licznymi, tępo zakończonymi brodawkami, a jej gruczoły jadowe są bardzo liczne i zlokalizowane zarówno po wierzchniej, jak i brzusznej stronie ciała. Produkowany przez nie jad jest całkowicie niegroźny dla człowieka. Chcąc pochwycić ofiarę kumaki nie mogą wyrzucać języka jak np. żaby, gdyż jest on przyrośnięty do dna jamy gębowej. Ich żebra nie są w pełni wykształcone.

 

10

Kumaki są ciepłolubne i długowieczne

Cechą charakterystyczną kumaków jest sercowaty lub trójkątny kształt źrenicy, krótkie kończyny miedniczne z palcami spiętymi błonami pławnymi (są dość słabo wykształcone) oraz znajdujące się na czarno-ciemnogranatowym spodzie ciała jaskrawe, zwykle pomarańczowo-czerwone lub żółte (głównie u kumaka górskiego), nieregularne plamy. U kumaka nizinnego zajmują one poniżej 50% spodniej powierzchni ciała i są od siebie oddzielone. Natomiast u kumaka górskiego w wielu miejscach plamy się ze sobą zlewają i stanowią powyżej 50% – wygląda to tak, jakby na żółtym tle widniały … ciemne plamy). Wierzch ciała jest natomiast czarno-brązowo-szary, a w okresie godowym mogą pojawić się zielone plamy. Brak jest także parotydów – jadowych gruczołów zausznych (występują powszechnie u ropuch) oraz błon bębenkowych. Zwierzęta te przejawiają największą aktywność w czasie dnia. Obydwa gatunki kumaków są w Polsce objęte ścisłą ochroną. W obszarach pokrywania się ich zasięgu można spotkać także mieszańce międzygatunkowe.

 

3

Wierzch ciała kumaka jest czarno-brązowo-szary.

Kumak nizinny występuje coraz mniej licznie. Spotyka się go na terenach nizinnych Polski (bardzo rzadko na wysokości powyżej 250 m n.p.m.). Płazy te dorastają do 4-5 cm. Ze snu zimowego budzą się zwykle w pierwszej połowie kwietnia. Gody rozpoczynają wówczas na przełomie IV/V, gdy temperatura wody wynosi 13-15C. Rozród inicjują zazwyczaj obfite opady deszczu. Kumaki można spotkać najczęściej w niedużych, silnie zarośniętych roślinnością podwodną i powierzchniową, płytkich i szybko nagrzewających się zbiornikach, często o mulisto-błotnistym dnie. Są to z reguły czyste glinianki, sadzawki, śródleśne i śródpolne stawiki, otwarte rozlewiska itp.

 

11

Rolę rezonatorów pełnią u samca płuca

W czasie godów (ale także przez cały sezon wiosenno-letni) samce wykazują silny terytorializm i wydają charakterystyczne, donośne, monotonne odgłosy, które przypominają jakby ktoś raz za razem powtarzał „uu-uu”. Samiec tokując nadyma całe ciało (powietrze tłoczone jest do płuc oraz parzystych, umiejscowionych pod skórą w dole jamy gębowej rezonatorów – worków powietrznych), a powstałe w wyniku tego drgania wody tworzą fale, które rozchodząc się po jej powierzchni wyznaczają jego terytorium godowe (ok. 1-1,5 m średnicy). U samca na przedramieniu kończyn piersiowych oraz na ich 1.i 2. palcu wykształcają się czarne modzele godowe, dzięki którym może on skutecznie przytrzymywać samicę w ampleksusie.

 

6

Kumak nizinny w kępie rzęśli w oczku wodnym

Zwykle po drugim zimowaniu (rzadko po pierwszym) kumaki są dojrzałe płciowo.  Ampleksus ma charakter pachowy, czyli samiec chwyta samicę kończynami piersiowymi wpół. Samica składa skrzek w niewielkich pakietach (zwykle po kilkanaście do mniej niż 50 jaj o średnicy wraz z otoczką 7-8 mm), które oplata wokół pionowych liści i łodyg roślinności podwodnej lub rzadziej, o dno zbiornika. W sumie jedna samica może złożyć ich kilkaset (rzadko ponad 900). Kijanki wylęgają się po kilku dniach (mierzą wtedy 5-8 mm) i pod koniec lipca ulegają przeobrażeniu. Środowisko wodne młode kumaki (mierzą wtedy około 1,5 cm) opuszczają jednak dopiero późną jesienią. Cechą charakterystyczną kijanek kumaka jest granatowo-złote podbrzusze, dość mocno wysklepiona płetwa grzbietowa, która ciągnie się od ogona do okolic oczu, tępo zakończony ogon oraz otwór oddechowy (spiraculum) zlokalizowany na brzuchu. Czasami w ciepłe deszczowe lata kumaki składają jaja jeszcze w sierpniu.

 

2

Kumaki podlegają w Polsce ścisłej ochronie prawnej

Często po zakończeniu danego etapu godów niektóre osobniki opuszczają zbiornik wodny i wędrują do innego, odległego jednak o najwyżej kilkaset metrów.  U kumaków nie obserwuje się bowiem przywiązania do miejsca, w którym nastąpiło dorastanie i przeobrażenie, jak np. u traszek. Dzięki temu jedna samica może złożyć skrzek w różnych miejscach, co zwiększa szanse przeżycia potomstwa i sprawia, że gatunek rozprzestrzenia się w nowych biocenozach wodnych. Dorosłe kumaki zjadają przede wszystkim wszelkiego rodzaju drobne bezkręgowce wodne i lądowe, przy czym potrafią żerować pod wodą. Są żarłoczne, jednak gdy mają wybór wolą miękkie ofiary (nagie ślimaki, dżdżownice) od pokrytych twardą chityną chrząszczy. Podczas polowania kumaki podkradają się w pobliże zdobyczy (na odległość kilku cm), po czym jednym susem ją łapią. Jeśli ofiara jest schwytana na lądzie nierzadko nurkują wraz z nią pod wodę. Powszechny jest kanibalizm. Pożywieniem kijanek jest natomiast epifiton, czyli organizmy osiadłe na podwodnych roślinach i przedmiotach (bakterie, pierwotniaki, glony itp.).

 

1.kumakowe

Kumakowe rozlewisko na Mazowszu

Kumaki wykazują dużą wrażliwość na zanieczyszczenie wody, dlatego nigdy nie zobaczymy ich w zbiornikach, do których przedostają się chemikalia lub ścieki organiczne. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia (np. osaczenia przez drapieżnika płaz ten łukowato wygina swe ciało i odgina kończyny, pokazując przy tym jaskrawe ubarwienie partii brzusznej (tzw. refleks kumaka). Płaz rzadko przewraca się na grzbiet (raczej przypadkowo).

 

8

Tzw. refleks kumaka, czyli poza odstraszająca – wygięcie ciała i wyeksponowanie jaskrawych barw na stronie brzusznej

Do bezrybnego oczka wodnego (najczęściej) omawiane płazy mogą zawitać przypadkowo, zwłaszcza jeśli licznie występują w okolicy. Ich ulubionym siedliskiem są porośnięte gęstą roślinnością (np. rzęślą) nagrzane płycizny. Nie lubią oczek głębokich, o stromych brzegach oraz ocienionych. Im większa jest w oczku strefa bagienna, tym lepszy jest dobrostan kumaków. Z końcem lata osobniki dorosłe opuszczają zbiorniki wodne i udają się na pobliskie wyżej położone tereny, gdzie intensywnie żerują. Zimują gromadnie na lądzie w podziemnych norkach, rozpadlinach, pod wykrotami, stertami liści, zagrzebane w ziemi itp.; czasem w towarzystwie innych gatunków płazów, np. traszek.

 

 

Pielęgnica niebieskołuska (Rocio octofasciata). Chów i rozród

1

Samiec jest przepięknie ubarwiony

Ta niezwykle piękna ryba, zwana po angielsku Jack Dempsey (na cześć amerykańskiego boksera, który wykazywał ogromny zapał do walki i miał bardzo wojownicze usposobienie), należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae). Jej ciało mieni się seledynowymi i niebieskimi cętkami. Szczególnie pięknym ubarwieniem ciała odznacza się odmiana Electric Blue Uważana jest za rybę wysoce agresywną i wojowniczą, ale często także, w niektórych okolicznościach, za płochliwą. Poza okresem tarła pielęgnice niebieskołuskie (zwłaszcza młode, dorastające osobniki) można jednak bez problemu utrzymywać z innymi pielęgnicami o podobnej wielkości.

 

10

Samica – wiele z nich ma również ostro zakończone płetwy odbytową i grzbietową

Kiedyś wpuściłem parę na tarło do 130 l zbiornika z kilkoma kryjówkami. Ryby wykazywały znaczną bojaźliwość i praktycznie z nich nie wypływały (poza momentem karmienia). Po wpuszczeniu pary dorosłych szczupieńczyków Pachypanchax sakaramyi sytuacja diametralnie się zmieniła. Tarlaki zaczęły znacznie częściej opuszczać kryjówki i pływać w wolnej toni. Nie robiły przy tym żadnej krzywdy szczupieńczykom. Powyższy przykład ilustruje użycie tzw. „dither fish”, czyli gatunku towarzyszącego o odmiennych zachowaniach i biologii oraz zamieszkującego inne strefy w zbiorniku, którego celowo łączy się z danym taksonem głównym, aby zmniejszyć u tego ostatniego płochliwość bądź agresję. Gatunkiem głównym są najczęściej pielęgnicowate. Właśnie one bowiem mają największą zdolność oceny swego bezpieczeństwa na podstawie zachowania innych taksonów w konkretnych warunkach środowiskowych.

 

9

Para nad wyczyszczonych pod ikrę kamieniem

W naturze pielęgnica niebieskołuska zamieszkuje wody Meksyku, Belize, Gwatemali i Hondurasu. W niektórych jednak krajach została nieopatrznie introdukowana, co przyczyniło się do powstania zdziczałych populacji, np. w USA, Australii. Ryba ta ma tendencję do przekopywania podłoża, choć trafiają się osobniki nader spokojne pod tym względem. Podziw akwarystów wzbudza też silnie rozwinięty instynkt macierzyński u przedstawicieli tego gatunku. Czasami obserwuje się jak tarlaki, które wcześniej regularnie podchodziły do tarła nagle, częstokroć po przeniesieniu do nowych warunków środowiskowych, miesiącami nie chcą się rozmnażać. Ryba wszystkożerna, ale w diecie nie może zabraknąć komponenty roślinnej (inaczej zniszczy miękkolistną roślinność).

 

4

Omawianym rybom należy zapewnić przestronne akwarium z kryjówkami

Akwarium powinno być przestronne (min. 150 l dla pary), z wieloma kryjówkami w postaci grot, kamieni i korzeni. Rośliny gatunków o twardych liściach sadzimy w zwartych kępach obłożonych kamieniami lub w pojemnikach. Zupełnie dowolnie możemy natomiast dobrać gatunki pływające, które będą tonowały oświetlenie zbiornika. Nieodzowny jest filtr kubełkowy, który zapewniałby klarowność wody oraz dobre jej natlenienie i bardzo lekki ruch. Jako podłoża najlepiej jest użyć drobnego żwirku (w zbiorniku tarliskowym lepiej sprawdza się grubszy piasek). Woda może być zwykłą kranówką, o pH 6,5-7,5 i temperaturze 20-26ºC. Pielęgnica niebieskołuska to gatunek bardzo odporny – bez szkody dla zdrowia znosi długotrwałą obniżkę temperatury wody do około 14ºC, jak i jej wzrost do ponad 30ºC. Nieodzowne są regularne – najlepiej cotygodniowe podmiany około 15 wody na świeżą.

 

12

Samiec (na dole) często jest wojowniczo nastawiony także do samicy

U samca płetwy grzbietowa i odbytowa są ostro zakończone, podczas gdy u samicy – bardziej zaokrąglone (jednak nie zawsze). Mleczak osiąga ponadto znacznie większe rozmiary ciała (nawet do ponad 20 cm), a jego ubarwienie jest intensywniejsze. Agresywność omawianej pielęgnicy znacznie wzrasta w okresie okołotarłowym. Wtedy obie ryby ciemnieją, a szczególnie samiec. Rozród to klasyka wśród amerykańskich pielęgnic – na oczyszczonej twardej powierzchni samica składa kilkaset jaj, którymi się opiekuje razem z partnerem. Głównym zadaniem tego ostatniego jest jednak ochroną rewiru lęgowego. Wylęg larw następuje, w zależności od temperatury wody po 2-5 dobach. Rodzice często przenoszą je do dołków wykopanych w podłożu lub pod osłony kryjówek. Po kolejnych 2-3 dniach młode zaczynają swobodnie pływać i intensywnie żerować.

 

DSCN5287

Dla wielu akwarystów pielęgnica niebieskołuska jest jedną z najpiękniejszych

Narybek najlepiej odchowuje się na larwach solowca i węgorkach mikro, ale generalnie przyjmuje każdy rodzaj pokarmu, w tym mrożonki, rozdrobniony suchy, miażdżone rureczniki, itp. U dobrze karmionych młodych rzadko dochodzi do aktów kanibalizmu. Nierzadkie są natomiast kłótnie między tarlakami o opiekę nad młodymi. Czasami są one bardzo gwałtowne i przybierają dramatyczny obrót. Dlatego też z chwilą zauważenia narastającego konfliktu należy szybko oddzielić jednego z rodziców, zwykle samca.

Żyrardynki z rodzaju Girardinus i nie tylko …

1

Para żyrardynek metalicznych – samiec po lewej

O żyrardynce metalicznej (Girardinus metallicus) pisałem tu:

http://www.multihobby.net/zerardynka-zyrardynka-metaliczna-girardinus-metallicus-chow-i-rozrod/

a o Girardinus falcatus tu: http://www.multihobby.net/girardinus-falcatus-chow-i-rozrod/

 

2

Samiec G. metallicus

W kilku moich zbiornikach żyje po kilka osobników każdego z dwóch powyższych gatunków żyrardynek. Zdecydowałem się na utrzymywanie obydwu gatunków oddzielnie, choć wcześniej zaobserwowałem, że samce zupełnie nie interesowały się samicami pokrewnego zdawałoby się gatunku, o ile miały do dyspozycji swoje samice. Towarzystwem dla moich żyrardynek są mieczyki pigmejowate (Xiphophorus pigmaeus), o których pisałem szerzej tu:

http://www.multihobby.net/mieczyk-pigmejowaty-xiphophorus-pygmaeus/

Ryby egzystują ze sobą bez żadnych problemów.

 

3

Samiec mieczyka pigmejowatego oraz samiec G. falcatus

Na fot. 1 widoczna jest para żyrardynek metalicznych. Samiec ma charakterystycznie wydłużone gonopodium oraz czarną smugę biegnącą od krańca dolnej połowy pyska, poprzez partie brzuszne po nasadę gonopodium (widać to najlepiej na fot. 2). Samiec przez cały niemal czas niezmordowanie podąża za samicą i wielokrotnie stara się z nią kopulować. Samica jest znacznie od niego większa, a osobnik na zdjęciu to nad wyraz wyrośnięty okaz. Tak natarczywego zachowania samców wobec samic nie zaobserwowałem natomiast u Girardinus falcatus, zwanej żyrardynką żółtą lub żółtobrzuchą, a czasami także sierpówką (od kształtu płetw odbytowej i brzusznych u samicy). Te ostatnie są bowiem znacznie bardziej spokojne i powściągliwe, o wiele mniej pobudzone płciowo.

 

4

Samica mieczyka pigmejowatego. Za nią samiec G. metallicus

Na fot. 3. widać m.in. żółto zabarwionego samca mieczyka pigmejowatego, a na fot. 4 – samicę. Są to ryby bardzo spokojne i towarzyskie dla współmieszkańców zbiornika, ale walki między samcami bywają zaciekłe. Fot. 5 przedstawia samca G. falcatus. Również i u tego gatunku godopodium jest znacznie wydłużone, jednak brak jest charakterystycznej dla G. metallicus czarnej smugi. Ma za to haczykowate wyrostki, stąd ryby najlepiej jest odławiać za pomocą szklanej fajki, miseczki itp. Gonopodium u obydwu gatunków może wykonywać ruchy o 360º. W ogóle ciało u G. falcatus jest w znacznym stopniu przezroczyste, delikatniejsze i mniej jaskrawe. Mimo to miłośnicy tego gatunku odnajdują w jego ubarwieniu stonowane piękno różnych, mieniących się metalicznie odcieni złocistości, żółci i srebrzystości. Także oczy lśnią metalicznie, choć intensywną niebieską barwę mają tylko u młodego narybku.

 

5

Samiec Girardinus falcatus

Samice G. falcatus rodzą niewiele młodych. Literatura podaje, że po niespełna 4 tygodniach ciąży samica rodzi ich do 30 szt., ale osobiście nigdy nie widziałem ich więcej niż kilkanaście, a zwykle kilka. Młode mają tendencję do pływania w grupie. G. falcatus nie nadaje się do trzymania w zbiornikach towarzyskich – są zbyt delikatne. Ich kolorystyka urzeka tylko koneserów ryb jajożyworodnych 🙂 Nie ma przeto szans na ich upowszechnienie, co jest niewątpliwą stratą.

 

6

Samiec G. metallicus forma „Yellow belly”

Bardzo atrakcyjnie ubarwioną odmianą żyrardynki metalicznej jest jej forma żółta „Yellow belly” (fot. 6). Na fot. 7 i 8 przedstawiam dla porównania samicę G. falcatus i G. metallicus.

Żyrardynki z rodzaju Girardinus to bardzo ciekawe i wdzięczne dla obserwatora ryby. Nieco większą płochliwością odznaczają się przedstawiciele G. falcatus, stąd dobrze zarośnięte akwarium jest podstawą zapewnienia im odpowiedniego dobrostanu. Warto upowszechniać ich chów, choć zdaję sobie sprawę, że nie będzie to łatwe. Z drugiej jednak strony warto, aby ryby trafiały do zbiorników prawdziwych miłośników gatunków jajożyworodnych zamiast do ogólnych, przerybionych akwariów towarzyskich, w których z pewnością nie będą czuły się dobrze.

8samica

Samica G. falcatus

7mloda

Samica G. metallicus

 

Rurecznik (Tubifex sp.)

1

Rurecznik to jeden z najsmakowitszych i najlepszych pokarmów naturalnych dla ryb akwariowych

Chyba żaden inny żywy pokarm nie budzi tak skrajnych emocji wśród akwarystów jak właśnie rurecznik. Ostatnimi laty skąposzczety te nie cieszą się zbytnią popularnością i są uważane za źródło wszelkiego zła – siedlisko trucizn i pasożytów. A jak jest naprawdę? Osobiście uważam rureczniki za jeden z najsmakowitszych i najlepszych pokarmów naturalnych dla większości ryb akwariowych. Jednakże jego bezpieczne stosowanie obwarowane jest kilkoma warunkami, o których postanowiłem teraz napisać.

 

2

Kluczem do zachowania jakości rurecznika jest jego właściwe przechowywanie

Swoje ryby karmię rurecznikiem już bez mała 35 lat. Nigdy nie miałem z tego powodu jakichkolwiek problemów zdrowotnych u ryb. Trzeba jednak koniecznie pamiętać o kilku zasadach stosowania tego pokarmu. Przede wszystkim radzę zapomnieć o samodzielnym poławianiu go w naturalnych zbiornikach i ciekach wodnych. Te czasy już minęły i taki rurecznik może rzeczywiście zawierać szkodliwe substancje i pasożyty. Odkażanie go np. nadmanganianem potasu to strata czasu. Obecnie za rurecznik bezpieczny uważa się tylko ten pochodzący wyłącznie z hodowli zamkniętych! Dobre zoologi nie sprzedają dziś zresztą innego.

 

3

Rurecznik musi być regularnie przepłukiwany

Bardzo ważne jest też przechowywanie rurecznika. Naczynie ze skąposzczetami musi stać w zimnym miejscu, np. w lodówce, piwnicy itp. Po drugie, rureczniki muszą być regularnie przepłukiwane. Jedni robią to tak, że stawiają kuwetę/miseczkę z tubifeksem pod stale kapiącym kranem z zimną wodą, inni 1–2 razy dziennie (koniecznie przed podaniem rybom) kilkakrotnie przepłukują je pod zimną bieżącą wodą, a jeszcze inni przetrzymują w chłodzie w sporej misce i obficie natleniają wodę. Przepłukiwanie usuwa szkodliwe substancje przemiany materii, obumarłe osobniki i zapobiega zdychaniu pozostałych. Podawanie martwych, częściowo rozkładających się, nieprzepłukanych rureczników grozi poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, a dla wielu gatunków ryb jest wręcz zabójcze! A zatem rurecznik tak, ale z zachowaniem powyższych porad.

 

4

Karmienie ryb rurecznikiem nie powinno być częstsze niż 3-4 razy w tygodniu

Wielu starszych wiekiem hodowców, których znam, karmi swoje ryby wyłącznie lub przede wszystkim rurecznikiem (ja zalecam jednak bardziej urozmaiconą dietę i podawanie tubifeksu najwyżej 3-4 razy w tygodniu). Wszyscy oni jednak stosują się do powyższych zasad prawidłowego ich przechowywania i pielęgnacji. Narybkowi podajemy rureczniki bardzo drobno posiekane żyletką, starannie przepłukane, a następnie zmiażdżone w moździerzu ceramicznym. Przed podaniem zalewamy papkę wodą i w zależności od wieku narybku dłużej lub krócej czekamy, aż grubsze cząstki opadną na dno. Zawiesinę zbieramy strzykawką albo szklanym zakraplaczem i rozprowadzamy równomiernie po powierzchni akwarium.

 

Ksenotoka (Xenotoca eiseni sp. San Marcos) – chów i rozmnażanie

1

Samiec jest mniejszy, ale znacznie barwniejszy od samicy

Ryba ta należy do rodziny żyworódkowatych (Goodeidae), pochodzi z wód Meksyku i dorasta zwykle do około 7 cm. Jest mało wymagająca i wszystkożerna, jednak w diecie nie może zabraknąć kamy roślinnej (glony, spirulina, rzęsa wodna, parzony szpinak, sałata i mlecz), inaczej ryby obgryzają miękkie części roślin). Jest to gatunek stadny i ruchliwy, stąd zbiornik powinien być w miarę duży (co najmniej 200 l) i gęsto zarośnięty twardą roślinnością z pozostawieniem jednak wolnej przestrzeni do pływania. Preferowana jest woda od lekko twardej do twardej, o odczynie obojętnym do lekko zasadowego (pH 7-8). W normalnie ogrzewanym pomieszczeniu użycie grzałki jest zbędne – ryba bardzo odporna – znosi zakres temperatur od 13-32ºC. Wskazana jest natomiast wydajna filtracja, regularne podmiany wody na świeżą oraz silne oświetlenie stymulujące wzrost zielonych glonów.

 

2

Samica jest skromniej ubarwiona, większa i ma plamę ciążową

Ksenotoki najlepiej czują się w grupach złożonych z kilkunastu osobników ze znaczną przewagą samic. Samce często prowadzą między sobą niegroźne utarczki. Najlepiej hodować ryby w akwarium jednogatunkowym, względnie w towarzystwie pokrewnych gatunków. Utrzymywane pojedynczo lub w parach czują się źle, a w akwarium towarzyskim stają się niejednokrotnie agresywne i obgryzają współmieszkańcom płetwy. W optymalnych warunkach środowiskowych nigdy nie zauważyłem, aby ksenotoki w jakikolwiek sposób atakowały inne ryby. Kilkugodzinne w ciągu dnia wystawienie zbiornika na światło słoneczne oraz lekki ruch wody (gatunek reofilny) korzystnie wpływają na samopoczucie ryb. Woda na podmianę musi mieć taką samą temperaturę, co w zbiorniku macierzystym, inaczej mogą pojawić się zaburzenia w funkcjonowaniu pęcherza pławnego (nieskoordynowane ruchy ciała).

 

3

Samica na krótko przed porodem – przez powłoki skórne widać rozwinięty płód

Samce ksenotok są mniejsze o około centymetr, szczuplejsze i barwniejsze (szczególnie ogony) oraz mają narząd kopulacyjny, zwany andropodium (pseudofallus). Tworzą go skrócone pierwsze promienie płetwy odbytowej, które częściowo są od niej oddzielone jakby wcięciem. Dorosłe samice mają mniej lub bardziej uwypuklone partie brzuszne i wyraźną plamę ciążową (w przeciwieństwie np. do ameki wspaniałej). U żyworódkowatych w przeciwieństwie do popularnych piękniczkowatych, nie występuje zjawisko magazynowania spermy w drogach rodnych samic (w uchyłkach jajowodów), stąd każdy poród musi być poprzedzony osobnym aktem zapłodnienia. Rozwijające się w jajnikach zarodki mają silnie zredukowane woreczki żółtkowe i połączone są z organizmem samicy osobliwym rodzajem prymitywnej „pępowiny” – nitkowatych wypustek zwanych trofoteniami. To za ich pośrednictwem odbywa się wymiana gazowa, usuwanie produktów przemiany materii oraz odżywianie zarodków. Trofotenia rozwinęły się z kosmków jelitowych i występują nie tylko u żyworódkowatych, ale także u niespokrewnionych z nimi, choć również żyworodnych morskich ryb z rodzaju Parabrotula i Oligopus.

 

4

Narybek rodzi się bardzo duży i ma cętkowane ubarwienie ciała

Rodzina żyworódkowatych to w większości ryby lubiące chłodną wodę i roczne oraz dobowe wahania temperatury. W związku z tym niektórzy hodowcy optują za cyklicznością rozrodu żyworódkowatych w niewoli. W miesiącach zimowych utrzymują oni ryby w temperaturze wody poniżej 20°C, co zapewnia im odpoczynek i wyciszenie płciowe. Podniesienie zas ciepłoty w sezonie wiosenno-letnim do około 25°C znakomicie stymuluje je do rozrodu. U żyworódkowatych to samica decyduje, kiedy i przez którego samca zostanie pokryta. Jeśli nie jest na to gotowa, do zapłodnienia nie dojdzie. Samce natomiast mogą kopulować z wieloma samicami, wydaje się jednak, że mają swoje ulubione partnerki, za którymi najchętniej się uganiają.

 

5

Dorodne samice to podstawa udanej hodowli ksenotok

Młode ksenotoki uzyskują dojrzałość płciową w wieku 3,5–4 miesięcy, ale do rozrodu należy przeznaczać je dopiero po ukończeniu 5–6 miesięcy życia (ukończony rozwój somatyczny). Optymalna pojemność kotnika (z kępami roślin pływających) to około 25 l. Samicy nie należy przekładać do niego w ostatniej fazie ciąży, lecz odpowiednio wcześniej, aby nie spowodować poronień niedorozwiniętych płodów. W stałych warunkach środowiskowych, tj. przy optymalnej temperaturze wody i żywieniu, co około 40 dni samica rodzi od kilku do kilkudziesięciu młodych (rzadko powyżej 40). W roku jednak przeciętnie dochodzi do zwykle 2–3 porodów w odstępach co 7–8 tygodni.

 

6

U samca dobrze widoczne jest andropodium

7

Samica – ksenotoki to gatunek stadny, bardzo wytrzymały i odporny, żarłoczny i reofilny

Ze względu na znaczne rozmiary ciała narybek nie jest zwykle niepokojony przez rodziców – młode mierzą 1–2 cm i mają cętkowane ubarwienie ciała. Po przyjściu na świat leżą na ogół na dnie zbiornika i dopiero po kilku, kilkunastu godzinach zaczynają pływać. U niektórych sztuk widać resztkowe trofotenia, które odpadają w kilka minut po urodzeniu (z powodu szoku osmotycznego wywołanego porodem – stężenie soli w środowisku zewnętrznym jest na tyle mniejsze niż w życiu płodowym, iż następuje zmiana osmoregulacji). Przedwcześnie urodzone żywe młode zwykle padają. Narybek przyjmuje ten sam pokarm co dorosłe, lecz rozdrobniony. Znakomitym dodatkiem dla niego jest tzw. zakwitła woda, charakteryzująca się mocno zielonym kolorem. Kilka słoików wypełnionych świeżą wodą i postawionych na parapecie okna od strony południowej zapewnia bujny rozwój zielonych glonów.

Wróbel cytrynowy (złocisty) (Passer luteus). Chów

8

Dorosły samiec – widok z góry

Ten dorastający do 13 cm ptak należy do rodziny wróblowatych (Passeridae) i nie jest zbyt często hodowany w niewoli. W naturze zamieszkuje rozległe tereny na południe od Sahary – od Senegalu po Sudan i Etiopię. Wróble cytrynowe przebywają w stadach liczących zwykle kilkadziesiąt osobników, które przemieszczają się w poszukiwaniu pokarmu. Gniazdują w koloniach budując gniazda jedno obok drugiego. Lubią kąpiele w piasku. W niewoli dożywają kilkunastu lat.

 

10

Samiec na pierwszym planie

Dymorfizm płciowy u dorosłych ptaków jest bardzo wyraźnie zaznaczony. Samiec odznacza się pięknym, cytrynowo-żółtym ubarwieniem, przy czym nie u wszystkich osobników występuje ono z jednakową intensywnością. Tak ubarwione są: głowa, szyja, pierś i brzuch. Natomiast barki, skrzydła, grzbiet i ogon są barwy szarobrązowej, podobnie jak całe ubarwienie niepozornej samicy. Jedynie w okolicach oczu i gardła u niektórych starych samic mogą pojawiać się żółtawe, czasami ledwo widoczne łatki. W okresie godowym dziób samca staje się intensywnie czarny. Jego zaś czernienie u młodych samców jest pierwszą oznaką zbliżającej się dojrzałości płciowej.

 

9

Wróble cytrynowe są łagodne i towarzyskie (tu razem z krasnogonkami oliwkowymi)

Z uwagi na fakt, iż jest to gatunek stadny zaleca się utrzymywać kilka par razem w gęsto obsadzonej krzewami i wysokimi trawami dużej wolierze pokojowej lub ogrodowej. Choć między ptakami często dochodzi do zwad, to jednak są one niegroźne dla ich zdrowia. W celach hodowlanych jednak lepiej jest umieszczać dobrane pary w oddzielnych wolierach, jednak w taki sposób, aby ptaki z poszczególnych par miały ze sobą kontakt wzrokowy. Znakomicie pobudza je to do lęgów, które przebiegają wtedy spokojnie i przy minimalnych stratach. Łagodna natura tego gatunku umożliwia chów w towarzystwie małych astryldów, kuraków, gołąbków egzotycznych. O ile nie naruszają one przestrzeni lęgowej wróbli, te nie zwracają na współlokatorów większej uwagi.

 

11

Samiec wróbla cytrynowego w towarzystwie mewki japońskiej

Do rozmnażania wróbli cytrynowych stanowczo nie poleca się klatek, nawet dużych z uwagi na znaczną płochliwość i nerwowość ptaków. Niemniej chów w nich, nawet wspólnie z innymi, wspomnianymi wyżej ptakami jest jak najbardziej możliwy. Wróble jedzą chętnie wszelkie gatunki ziaren, zarówno w postaci sypkiej, jak i skiełkowanej (zwłaszcza proso) oraz różne inne dodatki stosowane w żywieniu astryldów oraz łuszczaków.

 

2

Wróbel cytrynowy jest gatunkiem ciepłolubnym i wrażliwym na skoki temperatury

Wróbel cytrynowy jest gatunkiem ciepłolubnym i wrażliwym na skoki temperatury. Podczas zimowania temperatura powietrza w pomieszczeniu nie może spadać poniżej 12°C. Od maja do końca września ptaki możemy utrzymywać w wolierze zewnętrznej. Powinna być ona w miarę osłonięta od wiatru (najlepiej przezroczystą pleksą) oraz obsadzona zielonymi krzewami i wysokimi trawami oraz zlokalizowana w miejscu nasłonecznionym (jednak z ochroną przed bezpośrednim działaniem słońca). Dno woliery powinno być wysypane czystym, żółtym piaskiem, w którym ptaki uwielbiają zażywać suchych kąpieli.

 

Gatunek nie podlega obowiązkowi rejestracji. Obrączka o średnicy 3,0 mm. Nazwa w języku angielskim to: Golden Song Sparrow lub Sudan Golden Sparrow.

 

 

 

 

 

 

Pachypanchax sakaramyi. Rozród

3

Para tarlaków – samica po lewej

Dobrze odkarmione tarlaki chętnie podchodzą do tarła. Przed tarłem ryby można rozdzielić na około tydzień i karmić w tym czasie obficiej (jednak nie dłużej, gdyż gatunek ten jest fizjologicznie przystosowany do rozmnażania w sposób ciągły i zachodzi ryzyko „zapieczenia” ikry w jajnikach samicy). Ich miłosny zew jest czasami tak silny, że potrafią trzeć się nawet w zbiorniku zespołowym. Raz widziałem jak szczupieńczyki odbywały tarło w akwarium całkowicie pozbawionym roślin. Z ochotą składały ikrę na gąbce filtra wewnętrznego, ale także akty tarła miały miejsce na korzeniu lub wprost na dennym żwirku.

 

2

Tarlaki chętnie trą się także na gąbce filtra wewnętrznego

W czasie zalotów samiec stara się przybliżyć do samicy i zepchnąć ją w stronę substratu. Tam przyciska się do niej w ten sposób, że obydwie ryby drżąc tworzą literę „S”. Oprócz miękkolistnej roślinności za substrat dla ikry może posłużyć włóczka/przędza syntetyczna, przymocowana do kawałka korka, styropianu albo pustej plastikowej buteleczki po lekarstwach (tzw. mop). Włóczka powinna być odkażona; można wyprażyć ją na sucho lub na mokro w mikrofalówce albo lekko podgotować. Jej kolor nie ma znaczenia, choć ikra jest najlepiej widoczna na ciemnym tle. W żadnym wypadku farba nie może plamić ani zawierać trujących substancji. Zwykle wystarcza 50–100 włókien/kosmków o długości 8-12 cm, na których zostanie złożona ikra.

 

4

Tarło wśród mchu jawajskiego

Rozród u Pachypanchax sakaramyi ma charakter wieloporcyjny, rozciągnięty w czasie i polega na składaniu i zapładnianiu wielu porcji jaj, sukcesywnie przez kilka zwykle dni (czasem nawet kilkanaście) do czasu wyczerpania się zapasu dojrzałych komórek jajowych w jajnikach samicy). Jako gatunek tzw. otwartego substratu szczupieńczyki oczywiście nie przejawiają jakichkolwiek zachowań macierzyńskich i nie interesują się losem swego potomstwa, na które chętnie polują.

W warunkach domowych rozmnażanie można przeprowadzić na kilka sposobów. W obficie zarośniętym roślinami zbiorniku jednogatunkowym z niewielką obsadą ryb można liczyć na samoistne odchowanie się niewielkiej liczby najsilniejszych młodych. Czasami dziennie składanych jest zaledwie kilka jaj (gatunek niezbyt płodny). Wielokrotnie byłem świadkiem tzw. pustych zbliżeń, kiedy to pod trzepoczącymi się w uścisku tarlakami nie pojawiało się żadne jajo.

5

Samiec przyciska się do ciała samicy, a ta składa porcję jaj

Zbiornik tarliskowy o pojemności około 50 l wypełniamy najlepiej miękką wodą (do 8º) o odczynie lekko zasadowym (pH 7,5). Jej temperaturę ustalamy na około 25ºC, choć gody mają miejsce i w nieogrzewanych zbiornikach. Wystarcza mały filtr gąbkowy bez obudowy, np. napędzany brzęczykiem. Po połączeniu osobniki rodzicielskie (ja zawsze zestawiam je parami) zwykle gwałtownie przystępują do tarła. Często wówczas spory zapas dojrzałej ikry składany jest już pierwszego dnia. Nie polecam pozostawiania tarlaków w zbiorniku hodowlanym na dłużej niż trzy doby. Bywa, że ryby odłowione do akwarium zespołowego dalej się w nim trą, lecz liczba składanych jaj jest już znacznie mniejsza, a czasami wręcz znikoma. Nie ma zatem czego żałować 🙂

 

6

Miłosny amok tarlaków powtarza się raz za razem

Bardziej pracochłonna metoda rozrodu polega na przekładaniu tarlaków codziennie wieczorem (lub najdalej co 48 godzin) do kolejnego zbiornika tarliskowego lub też podmienianie im substratu na świeży. Technikę tę prowadzimy przez 3-5 dni. Zaobserwowałem jednak, że niektóre osobniki nie chcą się wycierać po przeniesieniu do innego, choćby podobnie urządzonego akwenu i czasami mija nawet kilka dni zanim podejmą na nowo gody. Co bardziej pedantyczni akwaryści postępują w ten sposób, że codziennie zbierają jaja z substratu (pęsetą lub odrywając razem z kawałkiem np. mchu) i przenoszą je do inkubatora (szalki, miseczki), wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Dobrze jest dodać do niej kilka kropli środka przeciwko pleśnieniu ikry i zastosować drobnoperliste napowietrzanie (kostka z drewna lipowego).

Ryc.10

Kolejne fazy tarła połączone w jedną fotkę

Wylęg larw następuje po 12-17 dniach. Narybek od razu podejmuje żerowanie. Jest bardzo żarłoczny. Młode karmione wrotkami oraz larwami oczlików i solowca rosną najlepiej. Kilkudniowe pożerają nicienie mikro. Kilkunastodniowe można już żywić drobno siekanymi rurecznikami i najdrobniejszym zooplanktonem. Stosowane mogą być także mrożonki oraz wysokobiałkowa karma sucha. Co jakiś czas segregujemy przychówek według wzrostu, co zapobiega jego stratom z powodu kanibalizmu.

 

                                              

Gody żab trawnych w oczku wodnym AD 2015

O żabach trawnych w oczku wodnym pisałem tu:

http://www.multihobby.net/zaba-trawna-w-oczku-wodnym/

i tu: http://www.multihobby.net/zaba-trawna-rana-temporaria-gody-w-oczku-wodnym/

Tu można zaś przeczytać ogólnie o płazach w oczku wodnym:

http://www.multihobby.net/plazy-w-oczku-wodnym/

23

Para w ampleksusie zmierza do wody

 

Cóż mogę napisać o zimie przełomu lat 2014/2015? Na Mazowszu właściwie jej nie było, poza krótkotrwałymi incydentami ze śniegiem i umiarkowanym mrozem. Dodatkowo wiosna przyszła bardzo wcześnie. W moim płazarium pierwsze żaby trawne pojawiły się na gody w pierwszej połowie marca. W wiosennym słońcu płazy godowały bardzo intensywnie. Niestety po 30 marca gody zakończyły się, gdyż nastąpiło załamanie się pogody (padał grad i deszcz, nocą temperatura powietrza spadała w okolice zera, a w dzień nie przekraczała 7-8ºC oraz wiał silny wiatr).

10

Samiec z pięknym blado niebieskawym podgardlem

W rozpoczynającym się sezonie żaby trawne sprawiły mi jednak miłą niespodziankę. Naliczyłem bowiem rekordową ich liczbę – 8 par w ampleksusie. Oprócz tego, stwierdziłem, co najmniej trzy osobniki luźne. Około 25 marca zostały złożone masy galaretowatego skrzeku i to w dwóch oczkach (95% w płazarium). W trzecim, pełnym ryb, jedna para przebywała krótko, ale jaja nie zostały tam złożone. Płazy zatem unikają rozmnażania się w zbiornikach zamieszkanych przez ryby, które stanowią zagrożenie dla młodziutkich kijanek.

15

Skrzek składany był w postaci galaretowatej, zbitej masy

Żaby trawne wyjątkowo upodobały sobie moją działkę. Jeden ze specjalistów twierdzi, że to za sprawą dobrego nawodnienia w czasie sezonu wegetacyjnego. To prawda – woda w działkowej sieci nie nadaje się bowiem do picia i jest przeto prawie za darmo. Stąd każdy działkowiec używa jej do woli, obficie podlewając nią swoje rośliny lub nawadniając trawniki. Żabom trawnym sprzyjają także nasadzenia roślin utrzymujących wokół siebie wilgoć i chroniących przed promieniami słonecznymi (np. funkie, czyli hosty).

14

Nierzadkie są połączenia godujących płazów w triplety

Jak pisałem we wcześniejszych postach dorosłe osobniki żaby trawnej zimują zagrzebane w mule dennym, a młode w kryjówkach na lądzie. Tej „zimy” płazy nie weszły, moim zdaniem, w głęboką hibernację. Właściwie to miałem wrażenie, że w ogóle nie spały lub co najwyżej przeczekiwały czas krótkotrwałych mrozów w odrętwieniu. Wielokrotnie bowiem już w lutym widziałem dorosłe osobniki ospale przemieszczające się pod wodą, nawet pod cienką warstwą przezroczystego lodu.

21

Cała gromada godujących żab trawnych

Co ciekawe, na załączonych zdjęciach u poszczególnych osobników można zauważyć różne odcienie brązu i rysunków ubarwienia. Żaba trawna tworzy bowiem wiele wariantów kolorystycznych. Zwraca uwagę blado niebieskawe podgardle niektórych samców oraz niemal całkowity brak płochliwości przed człowiekiem (o ile nie robi on gwałtownych ruchów). Mogłem godzinami siedzieć na wędkarskim stołeczku tuż nad oczkiem i do woli robić zdjęcia godującym płazom, bez nijakiej z ich strony nerwowości.

22

Tpowo ubarwiona para w ampleksusie

Żaba trawna osiąga dojrzałość płciową w trzecim roku życia i rozpoczyna swe gody najwcześniej ze wszystkich naszych krajowych gatunków płazów. W niewielkich rozlewiskach, wolno płynących ciekach, stawach, rowach, a nawet płytkich leśnych kałużach pierwsze osobniki pojawiają się niekiedy już z końcem lutego. Nie przeszkadza im w tym niejednokrotnie zalegający jeszcze śnieg.

20

Trwające dalej gody wśród złoża skrzeku

Na tokowisku płazy (zwłaszcza samce) są tak podniecone, że nie pobierają w tym czasie pokarmu i często łączą się w ampleksusie z innymi samcami lub przyłączają do złączonej już pary. Rozwój kijanek trwa przeciętnie 2-4 miesiące, choć w górach obserwowano ich zimowanie w wodzie. Kijanki są brązowe (niekiedy prawie czarne) z połyskującymi plamkami.

 

Badis bengalski (Dario dario). Rozród

O badisie bengalskim (Dario dario) z rodziny badisowatych (Badidae) pisałem wcześniej tu:

http://www.multihobby.net/badis-badisek-bengalski-dario-dario-chow-i-rozrod/

 

5

Tarlaki – ikrzyca z przodu

Teraz jednak chciałbym skupić się szerzej na jego rozrodzie. Moje postępowanie z rybami było następujące. Przed tarłem na tydzień oddzieliłem samca od dwóch samic i obficiej karmiłem tarlaki żywym pokarmem (siekany rurecznik i larwy ochotek). Samiec przez szybę cały czas manifestował swoje podniecenie, nerwowość i gotowość do przyjęcia samic, które pływały w sąsiednim akwarium – napinał płetwy i uporczywie starał się do nich przedostać …

 

1

Tarlaki wśród roślinności – miejsca tarła

Nieduży, bo około 20 l zbiornik tarliskowy napełniłem odstaną, miękką wodą z filtra RO (około 75%, resztę stanowiła odstana woda wodociągowa). Przez cały czas pracował napowietrzacz, dając drobniutkie bąbelki powietrza (kostka z drewna lipowego). W akwarium umieściłem dużo miękkolistnej roślinności (kępy mchów, wywłócznik, wgłębka, moczarka). Rośliny pochodziły ze zbiornika, w którym nie żyły żadne zwierzęta wodne, więc nie było obaw o przeniesienie szkodzących ikrze drobnoustrojów. Oświetlenie stanowiła mała jarzeniówka o mocy 8 W.

 

2

Tarlaki tuż przed zbliżeniem

Parametry fizyko-chemiczne wody wynosiły: temperatura około 25ºC, twardość ogólna 5ºn i pH 6,8. Po połączeniu samca z dwoma samicami ten pierwszy przybrał przepiękne barwy. Od razu zaczął uganiać się na ikrzycami. Jednakże zauważyłem, że jedna z nich jest bardziej molestowana, wręcz bita. Najwyraźniej nie była ona jeszcze gotowa do tarła. Zdecydowałem się na szybkie jej odłowienie.

 

Samiec generalnie akceptuje samicę na swoim terytorium, ale w małym zbiorniku jest nim praktycznie cała jego objętość. Ważne jest, aby samica miała gdzie się schować przed zbytnią natarczywością mleczaka. Ten ostatni nie należy do łagodnych i subtelnych i często z wielką werwą pływa szukając samicy wśród roślin, a gdy ja juz znajdzie dalej napastuje i wymusza zbliżenie. Gdy samica nie chce tego w danym momencie, jest przez samca goniona i ustawicznie molestowana – praktycznie gdyby nie roślinność, to ryb nie miałaby chwili spokoju.

3

Samiec owinięty wokół ciała samicy

Badisy bengalskie najlepiej jest wycierać parami, które łączą się na krótko przed tarłem. W momencie zbliżenia samiec owija się wokół partnerki i niejako wyciska z niej ikrę, podobnie jak przedstawiciele rodziny guramiowatych. Badisy bengalskie to ryby mało płodne. Samica składa zwykle 20-40 jaj. Są one rozrzucane pośród roślinności (gatunek fitofilny). Po tarle samiec strzeże terytorium, na którym złożone zostały jaja, ale podobnie jak samicę lepiej jest go odłowić. W małym zbiorniku ikra jest praktycznie porozrzucana na całej powierzchni.

4

Miłosna ekstaza i uwolnienie gamet

Larwy wylęgają się po 48-72 godzinach. Narybek jest bardzo drobny. Po kolejnych kilku dniach zaczyna żerować. Równomiernie zakraplane po powierzchni wody pierwotniaki są dla niego najlepszym pożywieniem (Protogen, pożywki organiczne). Od czwartego dnia możemy podawać wrotki i larwy oczlików, a po dziesięciu – najdrobniejsze larwy solowca. Węgorki „mikro” włączamy do diety dopiero u dwutygodniowych młodych. Dobrze sprawdza się gęsta roślinność wśród, której młodziutki narybek znajduje wiele pokarmu. Nieodzowne jest drobnoperliste napowietrzanie wody i jej regularne podmiany, połączone ze starannym czyszczeniem dna z wszelkich resztek. Dobrym rozwiązaniem jest także gąbkowy filtr napędzany brzęczykiem.

Neoheterandria elegans. Dalsze informacje

O Neoheterandria elegans pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=801

i tu: http://www.multihobby.net/neoheterandria-elegans-rozrod-i-zywienie/

 

4

Para ryb – samica po prawej

W niniejszym wpisie chciałem podzielić się swoimi obserwacjami dotyczącymi rozrodu tego gatunku. Jak pisałem wcześniej u ryb tych zachodzi ciekawe zjawisko superfetacji, czyli dodatkowego zapłodnienia (nadpłodnienia). Najprościej można opisać to, jako zjawisko dojrzewania w organizmie samicy kilka miotów znajdujących się na różnych etapach rozwoju.

 

3

Dwa samce u góry, samica u dołu

Swoje neoheterandrie hoduję w 20 l zbiorniku jednogatunkowym, gęsto zarośniętym drobną roślinnością. Ryby karmione są siekanym rurecznikiem, zooplanktonem i markową karmą suchą. Temperatura wody wynosi 19-23ºC. Raz w tygodniu czyszczę dno z resztek organicznych dokonując przy tym podmiany około 10% wody na świeżą, zawsze odstaną. Akwarium stoi na parapecie okna i jest dobrze oświetlone – zimą o godz. 14-tej załącza się doświetlanie sztuczne. Ryby nigdy nie chorowały, a ich zachowanie jest bez zarzutu.

 

6

Po lewej samiec z wyprostowanym do przodu gonopodium

Lecz, no właśnie, do czego zmierzam? Otóż mimo dobrych warunków środowiskowych moje ryby, które wcześniej wydawały na świat potomstwo, od jakiegoś czasu zupełnie się nie rozmnaża. Od ponad roku nie urodził się ani jeden młody … Tak, jak pisałem wyżej wszystkie warunki środowiskowe są według mnie w porządku. Samce były brane od innego hodowcy, więc nie ma mowy o zgubnych skutkach chowu wsobnego.

 

5

W gąszczu roślin narybek bez problemu powinien sie uchować

Wydaje się, że u gatunku tego (a także u innych, pokrewnych mu) wielomiesięczne okresy braku aktywności rozrodczej nie są czymś rzadkim. Ryby jakby przeczekiwały jakiś niezbyt korzystny dla nich okres w spoczynku płciowym. Niemniej tydzień temu kupiłem od zaprzyjaźnionego hodowcy samiczkę, którą dołączyłem do swojego stada. Na drugi dzień zaczęła rodzić, co oczywiście o niczym nie świadczy, bo gatunki jajożyworodne często w nowym środowisku wydają na świat potomstwo.

I teraz najciekawsze. Pewien dobry hodowca poradził mi, aby w akwarium z neoheterandriami koniecznie znajdowały się rośliny pływające – najlepiej rzęsa drobna lub wgłębka wodna. Nie miałem akurat rzęsy i pokryłem około 40% powierzchni wody wgłębką. Nie minęły dwa tygodnie, a pod powierzchnią wody pływały dwa młode. Myślę, że to bardzo ciekawa i praktyczna obserwacja. Najprawdopodobniej rośliny pływające mają duży wpływ na dobrostan omawianych ryb i stymulują je do rozmnażania.

Zwinnik ogonopręgi (Hemigrammus caudovittatus). Chów i rozród

10

Para tarlaków – samiec u dołu

Ta bardzo ruchliwa, stadna, nieco płochliwa i bardzo odporna ryba należy do rodziny kąsaczowatych (Characidae). Pochodzi z wód Ameryki Południowej (Brazylia, Paragwaj, Urugwaj, Argentyna).W akwarium dorasta zwykle do około 7 cm. Bez większych problemów można utrzymywać ją w zbiorniku zespołowym. Zdarzają się jednak osobniki, które obskubują płetwy innym gatunkom. Osobiście spotkałem się z takim zachowaniem ryb dwukrotnie i w obydwu przypadkach ich dobrostan był mocno zaburzony (zbyt małe zbiorniki, utrzymanie parami itp.). W hodowli zdarzają się osobniki albinotyczne, a cecha ta jest warunkowana przez jedną parę alleli i dziedziczy się w układzie homozygotycznym recesywnym.

5

Zwinniki ogonopręgie najlepiej utrzymywać w grupach

Najodpowiedniejszy dla tego gatunku zbiornik powinien być niezbyt głęboki (35-40 cm) i jak najdłuższy. Ryby te bowiem dużo pływają. Potrzebują przeto sporo wolnej od przestrzeni – w akwariach gęsto zarośniętych ich ruchliwość znacznie spada. Niemniej roślinność powinna być w miarę obfita (głównie twardolistna), zwłaszcza pływająca, która rozprasza światło i wprowadza bardzo lubiany przez ryby półcień. Najlepiej chować je w stadach lub grupach złożonych z co najmniej 6 osobników (im mniej osobników, tym zwiększa się ich płochliwość oraz ewentualna agresywność). Do chowu nadaje się praktycznie każda woda wodociągowa. Jej temperatura może wynosić 18-26ºC, a odczyn wahać się w przedziale pH 6-8.

3

Zwinniki to ryby ruchliwe, odporne i bardzo wdzięczne

Z elementów wyposażenia zbiornika najważniejsze, moim zdaniem, są rozmaite korzenie. Ryba absolutnie wszystkożerna. W diecie konieczny jest jednak udział karmy roślinnej, gdyż w przeciwnym wypadku zwinniki mogą obskubywać delikatne części miękkolistnych roślin. Szerokie zastosowanie mają tu m.in.: karmy na bazie spiruliny, parzone płatki owsiane, szpinak, mniszek lekarski lub sałata. Wodę regularnie, raz w tygodniu podmieniamy na świeżą (do około 10%). Gatunek ten lubi lekki jej ruch i dobre natlenienie. Przy chowie grupowym także filtracja musi być dość wydajna.

4

Ryby lubią towarzystwo innych kąsaczowatych o zbliżonych wymaganiach i behawiorze

Samiec jest nieco mniejszy i jaskrawiej ubarwiony (czerwień płetw) oraz bardziej smukły niż samica, której partie brzuszne są mniej lub bardziej nabrzmiałe. Przed tarłem dobrze jest tarlaki rozdzielić według płci, trzymać w wodzie o temperaturze 21-22ºC i karmić obficiej żywym pokarmem. Do rozrodu konieczny jest oddzielny zbiornik tarliskowy z dnem przykrytym miękkolistnymi roślinami (mchy), szklanymi kulkami lub rusztem ikrowym, o pojemności 30-50 l. Powinien być on dobrze oświetlony lub stać w jasnym miejscu, do którego rano docierają promienie słoneczne. Woda powinna być lekko przewietrzana, jak najmiększa (do 10ºn), o temperaturze 26-27ºC i pH 6,5, konieczne wolna od jakichkolwiek zanieczyszczeń, zarówno chemicznych, jak i fizycznych oraz mikrobiologicznych (zwykle wystarcza 1–2-krotne przegotowanie zwykłej wody wodociągowej). Jej powierzchnię przykrywamy roślinnością pływającą.

7

Samica gotowa do odbycia tarła

Ryby można wycierać parami, trójkami (najczęściej) lub piątkami z przewagą samców, a także gromadnie. Tarło ma burzliwy przebieg i zaczyna się zwykle wcześnie rano. Po jego zakończeniu tarlaki natychmiast odławiamy. Samica składa zwykle kilkaset jaj. Larwy wylęgają się po 24-48 godzinach, a po około 5 dniach narybek zaczyna żerować. Karmimy go larwami oczlika, pierwotniakami, wrotkami i najdrobniejszymi larwamisolowca. Nieodzowny jest dodatek karmy roślinnej suchej lub dolewki tzw. zielonej wody. Po 7-10 dniach tarlaki mogą być użyte do ponownego tarła.

Mewka japońska – jeszcze o lęgach i imprintingu

1.jaja

Jaja mewek w gnieździe

Stwierdzono na podstawie licznych badań, że mewki japońskie z linii japońskich były hodowane głównie z nastawieniem na ich łagodność i zdolności rozrodcze. To właśnie te ptaki sprawdzały się najlepiej jako mamki. W Europie zaś hodowcy kładli największy nacisk na eksterier, czyli budowę zewnętrzną ciała mewek.

 

2.2_3

Pisklęta mewek w wieku 2-3 dni

Mewka japońska odznacza się znakomicie wprost rozwiniętym instynktem opieki nad potomstwem. Co ciekawe, nie musi być to para w sensie biologicznym, bo niekiedy młode odchowywać mogą także dwie samice lub trzy samce. Fakt ten był szczególnie we wcześniejszych latach szeroko wykorzystywany przez hodowców rzadszych i cenniejszych gatunków astryldów. Nagminnie używali oni mewek japońskich w charakterze mamek do odchowu swych drogocennych podopiecznych.

 

5

Samica karmiąca pisklę

Być może właśnie to działanie leży u podstaw lekceważącego stosunku do nich ze strony wielu hobbystów. Cóż bowiem warty jest wyniszczony ptak, którego jedynym celem w życiu jest wykarmianie jak największej liczby swych arystokratycznych pobratymców? I ciągle, i wciąż, bez umiaru, aby tylko odchować jak największą liczbę młodych. Widziałem wielokrotnie takie mewki – stanowiły godny pożałowania widok. Oczywiście piszę tu o przypadkach skrajnych. Czasami i dziś użycie mewek jako przybranych rodziców ma swoje hodowlane uzasadnienie w przypadkach absolutnej konieczności, np. gdy mamy osierocony cenny lęg, ptaki z odłowu lub rzeczywiście rzadki gatunek, który w niewoli niechętnie się rozmnaża.

 

7amad

Pisklę amadyny wspaniałej (po prawej) podłożone do gniazda z młodymi mewkami

Lęgi naturalne powinny być zawsze priorytetem każdego prawdziwego hodowcy. Dlaczego jednak praktyka odchowu jednych gatunków przez drugie jest szkodliwa? Aby to zrozumieć trzeba zaznajomić się ze zjawiskiem tzw. imprintingu, czyli wdrukowania. W warunkach naturalnych imprinting spełnia bardzo ważną rolę, gdyż dzięki niemu powstaje swoista więź między rodzicami a ich potomstwem. Dzięki temu pisklęta już na wczesnym etapie swego rozwoju są w stanie rozpoznać własnego rodzica po wydawanych przez niego dźwiękach, wyglądzie, ubarwieniu, kształcie dzioba, rysunku na podniebieniu, zachowaniu, wielkości itp. To zaś pobudza młode do określonych reakcji, np. do otwierania dziobów w obecności rodzica, podążania za nim po wykluciu (zagniazdowniki) lub w przyszłości dobierania sobie podobnego partnera płciowego itp. Tak nauczone młode w dorosłym życiu powielają swoiste schematy zachowań, wyuczone w okresie wczesno pisklęcym. Schematy te są trwałe i nieodwracalne.

 

9

Czarno ubarwione młode amadyny obrożnej podłożone do gniazda mewek z pisklętami

Tymczasem podkładanie jaj lub piskląt jednych gatunków drugim poważnie zaburza i wypacza owe więzi na linii rodzic–pisklę. Jednodniowe pisklęta amadyny wspaniałej, podłożone mewkom japońskim, owszem – w większości przypadków zostaną przez nie znakomicie odchowane, będą dorodne i piękne, ale … jakby trochę inne, specyficznie „wewnętrznie uszkodzone”. Mam tu na myśli właśnie imprinting, który u podrzuconych młodych uległ zaburzeniu. Amadynki bowiem wdrukowały sobie cechy zachowań, wyglądu i wydawanych głosów swoich przybranych rodziców – mewek. Odtąd będą powielały te wzorce jako jedyne prawdziwe i obowiązujące w ich dorosłym życiu.

 

4

Dobrze nakarmione pisklę mewki japońskiej

W praktyce hodowlanej oznacza to zwykle tyle, że ptaki takie nie będą nadawały się do naturalnych lęgów. Często bowiem nie dbają one o swoje młode (nie karmią, nie ogrzewają, wyrzucają z gniazda itp.), które jawią im się jako obce, odmiennie zachowujące się i po prostu dziwnie inne. Zatraceniu ulega tu pierwotny instynkt macierzyński. Niektórzy hodowcy są zdania, że odsadzenie młodych od rodziców, gdy tylko zaczną same jeść redukuje niekorzystny wpływ imprintingu. Osobiście uważam, że jest to przysłowiowa musztarda po obiedzie. A zatem – moim zdaniem – tylko wyjątkowe sytuacje, jak np. ucieczka lub śmierć prawdziwych rodziców, mogą być usprawiedliwieniem dla podkładania jaj albo piskląt innym gatunkom.

 

12

Wyjątkowo dorodny lęg mewek japońskich

Mewki japońskie oczywiście też mają swoje wady. Nie wszystkie rzecz jasna bezproblemowo odchowują swoje lub obce potomstwo. Zdarzało się, że mewki marnowały u mnie swoje lęgi – raz wcale nie siedziały na jajach, innym razem wygoniły z gniazda srebrnodziobki afrykańskie i same zasiadły na ich jajach, ale pisklęta się nie wykluły. Kiedyś miałem zupełnie zdrowego samca, który nie śpiewał lub samicę, która nie składała jaj. Jeszcze innym znowu razem padła mi samica amadyny wspaniałej i dwudniowe pisklęta podłożyłem do gniazda mewek odchowujących młode w podobnym wieku. Podrzutki żyły przez chyba trzy dni, a potem padły, bo karmione były bardzo skąpo przez przybranych rodziców. Kolega miał podobną sytuację z wyrzuconymi z gniazda pisklętami amadyny obrożnej – te nawet nie zostały nakarmione przez mewki i szybko padły.

 

8

Młode mewki na kilka dni przed opuszczeniem gniazda

Dlatego też jeśli już wykorzystujemy mewki na mamki (sytuacje wyjątkowe), to zaleca się podkładanie piskląt pod ptaki, które nie miały jeszcze doświadczeń z wychowywaniem własnego potomstwa. Zmniejsza to znacząco prawdopodobieństwo odrzucenia przez nie obcych młodych. Czasami obserwowane jest też słabsze karmienie piskląt własnego gatunku, zwłaszcza u mutacji bardzo jasnych. Znaczenia dziobów u takich młodych mogą bowiem nie działać stymulująco na instynkt karmicielski rodziców. Uważa się też, iż w przypadku niektórych mutacji większy dopływ światła do wnętrza gniazda poprawia jakość karmienia piskląt przez rodziców. W Japonii na przykład stosuje się poziomo lub lekko pod skosem ułożone „amforki/dzbaneczki”, które są bardzo dobrze doświetlone w środku.

 

11

Podloty mewek po wylocie z gniazda

Problemem natury zdrowotnej jest fakt, że mewki wykorzystywane jako mamki mogą zakażać potomstwo podrzuconym im astryldów rozmaitymi zarazkami, np. bakteriami z rodzaju Campylobacter, pierwotniakami z rodzajów Cochlosoma, Giardia, Atoxoplasma, drożdżakami – Macrorhabdus ornithogaster i inne, w tym wirusy. Co ciekawe, mewki jako ptaki o większej odporności są często bezobjawowymi nosicielami powyższych drobnoustrojów i jedynie sporadycznie chorują. Amadyny, papuziki i inne rzadsze astryldy zakażają się nimi bardzo łatwo, na wczesnym etapie karmienia ich przez przybranych rodziców. Początkowo rozwijają się dobrze, choć najsłabsze osobniki padają jeszcze przed opuszczeniem gniazda, inne żyją jeszcze jakiś czas roznosząc patogeny na pobratymców. Bez szybkiej interwencji ze strony lekarza weterynarii awiopatologa straty tym spowodowane mogą być wcale niemałe. Niejeden hodowca amadyn wspaniałych stracił tak swoje ptaki.

 

10

Mewki wystawowe są zdecydowanie bardziej wymagające

Mewki japońskie wystawowe to ogromny potencjał gatunku i jego przyszłość. Uzyskano je m.in. dzięki krzyżowaniu z innymi gatunkami mniszek. Chciano w ten sposób poprawić budowę ciała, ubarwienie ptaków oraz rysunek piór na piersi i brzuchu. Ptaki te odznaczają się bardziej harmonijną i zwartą i masywniejszą budową ciała. Są też zdecydowanie bardziej wrażliwe na warunki środowiskowe i choroby, a ich rozród nie przebiega bezproblemowo. Są też zdecydowanie mniej płodne, zwłaszcza ptaki mutacji rudej. Prawdopodobnie dużą, acz negatywną rolę odgrywa tu chów wsobny (inbred). Innymi przyczynami problemów w hodowli ptaków wystawowych może być bardziej zróżnicowany behawior u tej grupy mewek w porównaniu z klasycznymi ptakami. Obserwuje się czasem większą agresję międzyosobniczą oraz inne zachowania atawistyczne np. niechęć do zajmowania klasycznych budek lęgowych. Samce próbują bowiem budować samodzielnie gniazda i hodowca zmuszony jest nierzadko stosować różne triki, aby zachęcić mewki do zasiedlenia klasycznych budek lub koszyczków.

O mewkach japońskich pisałem także tu:

 

Miętus (Lota lota). Chów i biologia

19

Miętus w akwarium zimnowodnym

Ta niezwykła pod wieloma względami ryba należy do rodziny dorszowatych (Gadidae) i jest wyjątkiem pośród jej przedstawicieli, gdyż żyje głównie w śródlądowych wodach słodkich. W Polsce spotykana jest jednak także w słonawych wodach Bałtyku. Według Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW miętus w rzece Odrze (od ujścia Warty do granicy z wodami morskimi) ma wymiar ochronny – 30 cm; w pozostałych wodach – 25 cm. Okres ochronny dla tego gatunku trwa od 1 grudnia do końca lutego (z wyjątkiem rzeki Odry od ujścia rzeki Warty do granicy z wodami morskimi).

 

16

Ryba ma charakterystyczny wąsik na dolnej stronie żuchwy

Wydłużone, śliskie, walcowate (w części ogonowej bocznie spłaszczone) ciało miętusa pokryte jest drobnymi łuskami. W środkowej części dolnej (zewnętrznej) strony żuchwy występuje charakterystyczny, pojedynczy, niezbyt długi wąsik, a na grzbiecie dwie płetwy – pierwsza mała i krótka, druga – wydłużona. Nasady płetw brzusznych znajdują się przed nasadami płetw piersiowych, co wygląda dość osobliwie. Głowa jest spłaszczona – „żabia”, paszcza zaś szeroka, półokrągła. Ubarwienie zależy od warunków środowiskowych, ale zawsze znakomicie maskuje drapieżcę wśród elementów dna ze względu na jego marmurkowy wzór. Młode osobniki są ciemne, niemal czarne.

 

13

Płetwy brzuszne osadzone są przed piersiowymi, co wygląda dość osobliwie

Miętus to jeden z najdziwniejszych gatunków naszej krajowej ichtiofauny. Jest wybitnie zimnolubny i prowadzi nocny tryb życia. Żeruje najintensywniej późną jesienią podczas pluchy, niskich temperatur i wiatru. Pożera dosłownie wszystko, co tylko zdoła pochwycić w swą niemałą paszczę: ryby, raki, żaby, wszelkie owady, ikrę itp. W akwarium preferuje twarde, żwirowe, piaszczyste lub kamieniste dno z mnóstwem kryjówek w postaci korzeni, grot, kamiennych jazów, kawałków rurek z PCW lub gliny itp.

 

11

Miętus to ryba drapieżna i bardzo żarłoczna

Dla 3-4 kilkunastocentymetrowych osobników akwarium zimnowodne powinno mieć, co najmniej 400 l. Konieczny jest wydajny filtr oraz dobre napowietrzanie wody – tu dobrze sprawdza się deszczownica. Największy problem jest latem, kiedy temperatura wody niebezpiecznie się podnosi (zbiornik nie może być wystawiony na światło słoneczne). Dobrym, acz nietanim rozwiązaniem jest wówczas chłodziarka akwarystyczna. Można także mocować małe wentylatorki w pokrywie, a w ostateczności codzienne zatapiać butelkę PET z zamarzniętą wodą w środku. Miętus potrafi łatwo wyskoczyć z akwarium, stąd zbiorniki otwarte nie są pożądane, chyba że mają wklejoną dookoła szklana listwę o szerokości 2-3 cm.

 

10

W akwarium miętus z czasem przestaje być płochliwy

Omawiana ryba jest bardzo żarłoczna. Bierze pokarm wyłącznie z dna. Najlepszą karmą są dla niego czerwone robaki, gruba ochotka, kawałki mięsa rybiego itp. Drapieżnik ten nie gardzi małymi rybami, o ile podpłyną mu pod pysk. Często nawet młode osobniki są wobec siebie agresywne i walczą ze sobą dość brutalnie. Najlepszą na to radą jest mnóstwo kryjówek w dużym zbiorniku. Z roślin wybieramy najlepiej gatunki pływające, które mocno tonowałyby oświetlenie. Ewentualne podwodne taksony twardolistne sadzimy w pojemnikach obłożonych dokładnie kamieniami.

 

3

Miętus pływa wykonując falujące ruchy

W naturze tarło miętusa rozpoczyna się zwykle w połowie grudnia, gdy woda skuta jest lodem. Im zimniej i nieprzyjemniej dla człowieka na dworze (tęgi mróz, zamiecie i zawieje śnieżne), tym z większą intensywnością przebiega rozród tego drapieżcy. Temperatura wody wynosi wtedy około 3-4ºC. Samce są nieco mniejsze od samic. Ikrzyca składa średnio od kilkunastu do kilkuset tysięcy jaj. Tarło odbywa się często gromadnie, na płyciznach, np. wokół wysepek jeziornych, cypli, przy dopływach cieków itp. Ikra o średnicy milimetra jest przezroczysta z żółtawym odcieniem i zawiera kropelkę tłuszczu. Larwy w temperaturze wody 4ºC wykluwają się po 4-5 tygodniach inkubacji i początkowo prowadzą pelagiczny tryb życia w toni wodnej. Żerują bardzo intensywnie, często wykazując kanibalizm. Po dorośnięciu do około 1,5 cm narybek wykazuje silną fototaksję ujemną i chowa się przed światłem w zakamarkach dna.

 

2

Miętus uwielbia zimno

Pora letnia to dla miętusa prawdziwa katorga. Zaszywa się wtedy w najgłębszych (a więc i najzimniejszych) partiach wody, często w miejscach o dnie pokrytym kamieniami, głazami, szczelinami skalnymi, zatopionymi drzewami, konarami, w bliskości uskoków oraz zimnych źródeł, wybijających z dna; umęczony zapada w letarg. Swą kryjówkę miętus opuszcza jedynie w deszczowe, zimne i bezksiężycowe noce.

 

1

Zimnowodne akwarium dla miętusa powinno być jak największe

W wodach Polski miętus dorasta maksymalnie do ponad 3 kg i 50-70 cm długości. Zwykle jednak łowione są sztuki ważące 0,3-0,5 kg. Jednakże w bardzo zimnych wodach Syberii łapano osobniki o masie ciała przekraczającej 25 kg i długość 2 m. Mięso miętusa jest chude, bardzo smaczne i delikatne. Cennym przysmakiem jest także jego tłusta wątroba.

Kardynałek chiński (Tanichthys albonubes). Rozród

Ryc.1.Mech

Mecha jawajski to jeden z najlepszych substartów do zbiornika tarliskowego

Dymorfizm płciowy u dorosłych osobników jest dobrze zaznaczony. Samiec jest znacznie szczuplejszy od samicy, której część brzuszna jest mniej lub bardziej zaokrąglona. Oprócz tego płetwy grzbietowa i odbytowa są u samca nieco dłuższe (nie jest to jednak regułą u odmiany welonowej) i jaskrawiej ubarwione (lecz niekoniecznie u odmiany albinotycznej). Najlepsze do tarła są osobniki młode (do 1,5 roku), wychowane w chłodnej wodzie (17-19°C). Wybieramy ikrzyce z najbardziej nabrzmiałymi partiami brzusznymi oraz smukłe i jak najładniej wybarwione mleczaki.

 

Ryc.2.MA.2.kard

Samica o dobrze zaokrąglonych partiach brzusznych

U kardynałka chińskiego tarło ma często charakter wieloporcyjny, rozciągnięty w czasie na zwykle kilka dni. Każdego dnia samica składa bowiem sukcesywnie od kilku do kilkunastu jaj. Zanim zniesie ostatnie, z pierwszych już wylęgają się larwy. Stanowi to pewne utrudnienie dla hodowcy, gdyż nigdy nie wiadomo w jakim momencie najlepiej odłowić tarlaki, aby uzyskać jak najliczniejszy przychówek. Jednakże rozdzielenie ryb według płci przed tarłem (na 7-10 dni) , intensywne karmienie ich w tym czasie żywym, urozmaiconym pokarmem i przetrzymywanie w chłodniejszej o kilka stopni wodzie (15-16ºC) sprawia, że po połączeniu gody przebiegają bardziej intensywnie. Praktycznie bowiem na 2-3 dzień samica pozbywa się większości zapasu dojrzałej ikry. Przy tej metodzie rozrodu należy przygotować kilka zbiorników i przenosić do nich tarlaki kolejno co 2-3 dni i tak przez okres 9-15 dni. Młode są wtedy zbliżone wiekiem i wyrównane wzrostem, a osobników hodowlanych nie trzeba rozdzielać wg. płci przed tarłem. Jeszcze inni akwaryści najpierw wpuszczają do zbiornika hodowlanego same mleczaki, a dopiero za 3-4 dni ikrzyce.

 

Ryc.3.MA.kard.6

Pogoń samca (z prawej) za samicą

Zbiornik tarliskowy dla parki lub trójki osobników rodzicielskich może mieć pojemność nawet poniżej 10 l, ale najlepiej zastosować 15-20 l; przy tarle grupowym zaś 30-60 l. Do rozrodu najwłaściwsza jest woda miękka do średnio twardej (7-12ºn), o pH 6,8-7,2 oraz temperaturze 23-24ºC. Jako substratu dla ikry użyć można odkażonego żwirku, otoczaków lub szklanych kulek i włożoną luzem, względnie obciążoną kamykami miękkolistną roślinność (mchy, wywłócznik itp.) lub przędzę/włóczkę syntetyczną. Stosowanie rusztu ikrowego lub drobnej siateczki wyścielającej dno stosowane jest najczęściej w przypadku braku lub skąpej ilości roślinnego substratu.

 

Ryc.5.MA.kard.4

Charakter tarła u kardynałków zależy w głównej mierze od przygotowania tarlaków

Tarło kardynałków można przeprowadzić parami, tripletami (samica x 2 samce), w małych grupach z przewagą mleczaków (3-5 samców x odpowiednio 2-3 samic) lub liczniejszych grupach złożonych np. z 8 samic i 12 samców. Gody odbywają się w gąszczu roślinności podwodnej. Jaja są drobne o jasnożółtawej barwie. Od jednej samicy uzyskuje się zwykle od kilkudziesięciu do niewiele ponad 100 ziaren ikry. Przez cały czas jej inkubacji oraz dorastania potomstwa wodę w zbiorniku należy natleniać i filtrować, zwracając uwagę, aby strumień powietrza nie był zbyt silny. Najlepiej do tego celu nadaje się zwykły filtr gąbkowy, bez obudowy, np. napędzany brzęczykiem.

 

Ryc.6.MA.kard.7

Trójka tarlaków gwarantuje wydajniejsze tarło

Larwy wylęgają się po około 48-72 godzinach. Są drobne (ok. 2,5 mm) i przez dalsze 3 dni wiszą przyczepione do roślin i szyb zbiornika, a po całkowitym zresorbowaniu woreczka żółtkowego zaczynają swobodnie pływać w poszukiwaniu pokarmu. Najlepsze na kilka pierwszych dni życia są pierwotniaki wyhodowane pożywkach organicznych (np. liściu sałaty, łodyżce siana, skórce banana, kosteczce świeżego ziemniaka) lub peparatach firmowych (Protogen) oraz najdrobniejszy tzw. „pył” (wrotki i larwy oczlików). Można również podawać markowe pokarmy sztuczne (startery) przeznaczone dla narybku ryb jajorodnych (np. JBL Fluid). Przy skarmianiu ugotowanym na twardo żółtkiem jaja kurzego trzeba zachować daleko idącą ostrożność i pamiętać, że przedawkowanie tej karmy grozi szybkim pogorszeniem się jakości wody i masowymi upadkami narybku. Wpuszczenie kilku do kilkunastu sztuk niewielkich ślimaków (zatoczki, ampularie) jest godne polecenia, gdyż mięczaki wyjadać będą resztki karmy. Po 5-6 dniach można zacząć podawać najdrobniejsze larwy solowca, a po 10. – nicienie „mikro”.

 

Narybek kardynałka jest bardzo wrażliwy na złą jakość wody oraz na choroby pasożytnicze, a szczególnie na zarażenie kulorzęskiem (ichtioftirioza). Należy zatem bardzo uważać, aby wraz z pokarmem nie zawlec do akwarium pasożytów (nie poławiać planktonu w zbiornikach, w których żyją dzikie ryby). Pięknie wybarwione, kilkutygodniowe osobniki młodociane kardynałka chińskiego są niezwykle dekoracyjne z uwagi na lśniącą, seledynową pręgę wzdłuż ciała. Wzrost narybku jest jednak nierównomierny.

 

Ryc.9.narybek.2

Narybek kardynałka chińskiego jest bardzo dekoracyjny

Dorosłe z reguły nie zjadają ikry, ani narybku, który zazwyczaj można odchowywać w ich towarzystwie. Duży wpływ ma tu odpowiednie, urozmaicone żywienie karmą żywą oraz utrzymywanie ryb w jednogatunkowym, gęsto zarośniętym (w tym koniecznie roślinami pływającymi) akwarium, o niskiej obsadzie, np. 5 tarlaków na 80-100 l wody. W domku na działce miałem raz 100 l nieogrzewany zbiornik, w którym od końca kwietnia lub początku maja przebywał triplet tarlaków. Początkowo temperatura wody wynosiła tylko 12-13ºC, a w miarę jak się zwiększała, ryby znakomicie się czuły i chętnie przystępowały do tarła. Liczna uzyskiwanych tą drogą młodych była jednak niewielka (kilkanaście sztuk w ciągu sezonu), głównie z powodu nieregularnego karmienia narybku odpowiednim dla niego pokarmem. Zaobserwowałem, że w zimnej wodzie narybek rośnie dość wolno. Po przeniesieniu zaś do domowego akwarium jego wzrost i rozwój ulegały znacznemu przyśpieszeniu.