Danio malabarski (Devario malabaricus, vel. Devario aequipinnatus). Rozród, cz. I

DSCN8645

Samica gotowa do tarła

Samiec jest znacznie smuklejszy i nieco mniejszy od samicy. Wielokrotnie samce są też intensywniej ubarwione, zwłaszcza w okresie godowym kiedy widać u nich pomarańczowy połysk (głównie na niektórych płetwach). U mleczaka położony niżej, biegnący wzdłuż ciała żółto-złoty pasek jest prosty, podczas gdy u samicy – lekko wygięty (jednak nie jest to regułą i często trudno jest to stwierdzić).

Na osobniki rodzicielskie wybieramy najintensywniej wybarwione i obdarzone najwyższym temperamentem mleczaki oraz ikrzyce z najbardziej wydatnymi partiami brzusznymi (dobre wypełnienie jajników komórkami jajowymi). W trosce o zdrowie ryb powinno się dopuszczać je do tarła dopiero po całkowitym wyrośnięciu i uzyskaniu pełnej dojrzałości rozpłodowej, tj. w wieku około 7-8 miesięcy. Na 7-10 dni przed planowanym tarłem osobniki rodzicielskie rozdzielamy według płci i obficie karmimy żywym pokarmem (larwy komarów, ochotki i wodzienia, rureczniki, zooplankton). Woda, w której przygotowujemy tarlaki powinna być dość stara, od dłuższego czasu nie odświeżana, o temperaturze nie przekraczającej 22-23°C.

1

Tarło grupowe sprawdza się bardzo dobrze

Jako zbiornik tarliskowy dla 5-6 tarlaków wystarcza 60-80 l. Napełniamy go świeżą, ale odstaną przez co najmniej 24 godziny oraz doskonale natlenioną wodą. Jej poziom nie powinien przekraczać 15-20 cm. Ustalamy temperaturę wody na 27°C. W wyższej ciepłocie wody samce szybko się męczą i tarło nie jest w pełni udane. Odczyn wody powinien być obojętny, a ona sama wystawiona na kilkugodzinne działanie promieni słonecznych lub intensywnie doświetlona światłem żarówkowym, względnie mieszanym. Moje tarlaki wycierały się jednak równie dobrze i przy temperaturze wody niższej o 3-4°C. Chociaż danio malabarskie bez problemu odbywają tarło w wodzie twardej (16-18°n), to jednak najlepsze wyniki uzyskuje się w miękkiej (optymalnie 4-5°n).

Zaleca się stosowanie rusztu ikrowego typu ramkowego, jako że ikra omawianych ryb jest niekleista i opada na dno, skąd chętnie jest zjadana przez tarlaki. Na ruszcie rozkładamy odkażone rośliny miękkolistnemech (najlepiej mchy), które również dociskamy kamykami. Zamiast rusztu można zastosować dwie warstwy grubego żwirku, otoczaków lub szklanych kulek o średnicy 1-1,5 cm (jaja muszą swobodnie wpadać w przestrzenie między nimi) lub też zaścielić równomiernie całe dno mchem, np. jawajskim (odpowiednio przyciskając go kilkoma kamykami do podłoża), a w dwóch rogach zbiornika umieścić kępy miękkolistnych roślin (rogatek, wywłócznik). Można zastosować także przędzę/włóczkę syntetyczną. Roślinność pływająca z dobrze rozwiniętymi systemami korzeniowymi jest jak najbardziej wskazana (pistia rozetkowa, hiacynt wodny itp.). Najlepiej jest zainstalować gąbkowy filtr bez obudowy.

83ac56db40c04118med

Obfite podmiany wody doskonale stymulują ryby do tarła

W zestawie tarłowym liczba samców powinna być większa niż samic, np. 3×2 lub 4×6-7 lub 5×8-9. Moim zdaniem, najlepsze efekty daje tarło grupowe, w którym udział bierze nawet do kilkudziesięciu osobników. Zbyt duża liczba mleczaków wpływa ujemnie na kondycję samicy i może doprowadzić do jej zagonienia (szczególnie, gdy ryba jest młoda). Z kolei, jeśli samców będzie zbyt mało, to niektóre ikrzyce mogą zostać nie do końca wytarte lub też odsetek niezapłodnionej ikry ulega zwiększeniu. Tarlaki wpuszczamy do zbiornika hodowlanego wieczorem. Odpowiednio przygotowane ryby podejmują burzliwe gody zwykle wczesnym rankiem następnego dnia. Przy rozrodzie w parach, który u tego gatunku rzadko bywa stosowany, samica czasami nie chce wytrzeć się z danym samcem i jeśli tarło nie nastąpi przez najbliższe dwa dni po połączenia tarlaków, należy wpuścić dodatkowego mleczaka. Jeśli tarlaki nie były wcześniej rozdzielone według płci, zaleca się umieszczać na tarlisku najpierw samice, a dopiero po 2-3 dniach dołączyć do nich samce. Ma to na celu wysycenia wody feromonami płciowymi produkowanymi przez gotowe do tarła ikrzyce, co znacznie zwiększa się wtedy intensywność tarła. Aby skutecznie pobudzić ryby do tarła często wystarcza imitacja pory deszczowej, a więc obfite podmiany wody na odstaną, miękką i chłodniejszą o 2-3°C. Znakomicie sprawdza się tu zastosowanie deszczowni. Najkorzystniej jest jednak, gdy gody rozpoczną się w porannych promieniach słońca. Warto zatem w czasie, gdy planujemy rozród omawianych ryb śledzić prognozę pogody. Światło słoneczne odgrywa tu bowiem bardzo ważną rolę i szczególnie silnie stymuluje je do tarła. W przypadku braku nasłonecznienia należy zastosować doświetlanie żarówkowe lub mieszane.

W czasie tarła, które ma bardzo dynamiczny charakter samiec niezmordowanie ugania się za samicą, szturcha ją pyskiem (tzw. „boksowanie”), napina płetwy i stara maksymalnie przycisnąć do jej boku. Rybom należy zapewnić maksymalny spokój. Po skończonym tarle tarlaki są zmęczone – pływają ociężale i powoli – wtedy też należy je odłowić.

O chowie danio malabarskiego pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=1432

Mabuja wielopręga (Mabuya multifasciata). Rozród

Kopulacja u jaszczurek

Kopulacja u jaszczurek

Dymorfizm płciowy jest słabo zaznaczony, choć u jednakowej długości osobników samce mają większe głowy i są jaskrawiej ubarwione. U dorosłych samców najpewniejszym sposobem rozróżniania płci jest wynicowanie hemipenisów.
Kopulacja przebiega w typowy dla jaszczurek sposób. Samiec chwyta pyskiem samicę bądź za jedną z przednich kończyn lub też za skórę na karku. W mojej hodowli do zbliżeń dochodziło zawsze na podłożu, przy czym zwierzęta nie zdradzały jakiejkolwiek płochliwości przed obserwującym i robiącym im zdjęcia hodowcą.
Mabuja wielopręga jest gatunkiem jajożyworodnym. Młode opuszczają otoczki jajowe jeszcze w końcowym odcinku dróg rodnych, bądź zaraz po wydostaniu się jaja na zewnątrz. O zbliżającym się porodzie świadczy coraz większe powiększenie powłok brzusznych samicy. Jednorazowo rodzi ona 2-7 młodych, zwykle dwukrotnie w ciągu roku.

Samica w zaawansowanej ciąży

Samica w zaawansowanej ciąży

Młode należy oddzielić do osobnego terrarium i zapewnić im dobre warunki środowiskowe. Nie należy wstawiać baseniku, lecz wodę podawać jedynie w spodku lub przykrywce od słoika, co zapobiegnie ewentualnym utonięciom. Najchętniej jedzą małe świerszcze. Nie są zbyt płochliwe, a raczej ciekawskie. Wskazane jest częste spryskiwanie terrarium odstaną, letnią wodą.

Więcej o mabui wielopręgiej pisałem we wcześniejszych postach: http://www.multihobby.net/?p=68 i tu: http://www.multihobby.net/?p=207

5[7]
Jednorazowo rodzi się 2-7 młodych

 

7[2]

Dobre warunki środowiskowe to podstawa udanego odchowu

1

Po urodzeniu młode mierzą po ok. 8 cm

 

Aksolotl (Ambystoma mexicanum). Rozród. Cz. I

3

Aksolotle można rozmnażać przez cały rok

Dymorfizm płciowy widoczny jest u dojrzałych, wyrośniętych osobników. W okresie godowym partie brzuszne samicy (wypełnienie jajników komórkami jajowymi) oraz wargi kloaczne samca stają się wyraźnie nabrzmiałe i wypukłe. Samce charakteryzują się ponadto bardziej wydłużoną sylwetką ciała, w tym także ogonem i głową (u samic jest ona większa i szersza). Ponadto dojrzałe samce odmian białej, złotej i albinotycznej mają niekiedy ciemnobrązowe końce palców (cecha ta jest dość niepewna), a wewnętrzne powierzchnie „dłoni” są jakby przybrudzone. U odmiany dzikiej i melanistycznej znacznie trudniej jest to zauważyć.

5

Aksolotle zdolne są do rozrodu przy długości 18-20 cm

Aksolotle uzyskują dojrzałość płciową w stadium larwalnym, między 7 a 12 miesiącem życia, przy długości 18-20 cm i tym samym zdolne są do rozrodu. Zjawisko to nosi nazwę neotenii i wynika z braku reakcji tkanek organizmu larwy na hormony wydzielane przez tarczycę (głównie tyroksynę odpowiedzialną za metabolizm, wzrost i rozwój), które inicjują przeobrażenie w postać lądową płaza – salamandrę. Przez całe życie zwierzęcia zachowane są cechy morfologiczne charakterystyczne dla larwy (parzyste, trójczłonowe, pierzaste skrzela zewnętrzne, płetwy, brak powiek, itp.). W miarę rozwoju somatycznego wykształcają się także prymitywne płuca, zwłaszcza przy długotrwałym przebywaniu w niskim poziomie wody.

Generalnie w warunkach wiwaryjnych rozród aksolotli może odbywać się w każdej porze roku. Jednak zdarza się, że samce są okresowo niepłodne. W naturze wiąże się to ściśle z porami roku (gody przypadają na okres od marca do czerwca), w niewoli zaś aspermia wystąpić może w każdym okresie. Zwykle stan niepłodności samców waha się od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy.

2

Stymulacja rozrodu zakłada zmianę dotychczasowych warunków środowiskowych

Utrzymywane przez cały czas w takich samych warunkach środowiskowych (światło, temperatura) aksolotle rozmnażają się bez względu na porę roku. W celu stymulacji płazów stosuje się nagłe obniżenie temperatury wody (poprzez podmianę np. 40-50% na świeżą i chłodniejszą o 5-6°C) lub wprowadza do diety osobników rozpłodowych obfitość żywego pokarmu i/lub wydłuża dzień świetlny do 14 godzin na dobę, bądź też na 2-3 tygodnie przed godami rozdziela dorosłe sztuki według płci. Samice nie powinny być dopuszczane do ponownych godów przed upływem 2-3 miesięcy. Samce hodowlane najlepiej jest utrzymywać w samotności.

1

Samica może złożyć nawet do 1000 jaj

Samiec najpierw wabi samicę „tańcząc” przed nią i wydzielając do wody feromony (z gruczołów zlokalizowanych na brzuchu). Następnie deponuje pakieciki nasienia zwane spermatoforami. Zwykle przyczepiane są one do korzeni i kamieni (najlepiej o płaskich powierzchniach). Samica podejmuje je następnie kloaką, co może zająć jej kilka godzin do 1-2 dni. Po zdeponowaniu wszystkich pakiecików ze spermą samca należy odłowić. Zwykle po 12-24 godzinach (lecz czasami dopiero po kilku dniach) samica zaczyna składać (robi to przez 1-2 dni) przezroczyste jaja przyklejając je indywidualnie za pomocą tylnych kończyn do roślin podwodnych lub, rzadziej, gładkich powierzchni (kamienie, żwir, obudowa filtra, ściany zbiornika). Liczba jaj jest różna – czasem mniej niż 150, a bywa że niemal 1000 szt.

O chowie aksolotla pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=148

4
Samica za pomocą tylnych kończyn przytwierdza jaja do roślin lub przedmiotów podwodnych

 

Danio malabarski (Devario malabaricus, vel. Devario aequipinnatus). Chów

Pod nazwą danio malabarski kryją się dwa gatunki: Devario malabaricus (Jerdon, 1849), ang. Malabar danio oraz Devario aequipinnatus (McClelland, 1839), ang. Giant danio. Z uwagi na powszechne krzyżówki ich rozróżnienie w praktyce akwarystycznej jest praktycznie niemożliwe. Należy do rodziny karpiowatych (Cyprinidae).

4

Danio malabarski to ryba odporna i bardzo ruchliwa

W naturze danio malabarski zamieszkuje wody południowo-zachodniego wybrzeża Indii (Malabar), Cejlonu, a także Azji Południowo-Wschodniej. W akwarium rzadko przekracza długość 10 cm. Gatunek jest znany ze swej dużej odporności na choroby, towarzyskości i wzmożonej ruchliwości. Ryba wszystkożerna, bardzo żarłoczna i stadna – tylko w grupach złożonych z minimum 6-8 osobników czuje się dobrze. Ma skłonności do wyskakiwania z akwarium – stąd konieczne szczelne przykrycie.

Ubarwienie ryby ukazuje swe prawdziwe piękno dopiero w odpowiednich warunkach środowiskowych. Dlatego też osobniki utrzymywane w obniżonym dobrostanie powszechnie określa się jako nieciekawie ubarwione, co nawet znajduje odzwierciedlenie w potocznym nazywaniu gatunku „sardynkami”, „śledziami” lub „makrelami”. Tymczasem naprawdę niewiele trzeba, aby cieszyć się atrakcyjnymi barwami omawianych ryb.

3

Dania to gatunek stadny

Ze względu na osiągane rozmiary ciała, rybom należy zapewnić obszerny zbiornik, z mnóstwem miejsca do swobodnego pływania. Nie musi być on głęboki, ale powinien być jak najdłuższy (co najmniej 70 cm). Gatunek, jak wspomniałem, jest bardzo ruchliwy. Jeśli któryś z osobników nie pływa, lecz kryje się w roślinach lub pod powierzchnią wody, to możemy być niemal pewni, iż jest chory.

Dania malabarskie uwielbiają ponadto słońce – akwarium powinno być nim oświetlone co najmniej przez 3-4 godziny dziennie (nie bezpośrednio). Roślinność, raczej niską sadzimy z tyłu i po bokach zbiornika. Udział roślin pływających powinien być niewielki, aby nie blokować dostępu do powierzchni wody, przy której dania najchętniej pływają. Do chowu w zupełności wystarcza zwykła woda wodociągowa. Jej temperatura powinna oscylować wokół 23-25°C, ale praktycznie w normalnie ogrzewanym mieszkaniu grzałka jest zbędna. Woda powinna być dobrze natleniona, regularnie odświeżana (20-30% raz w tygodniu) i znajdować się stale w lekkim ruchu (gatunek reofilny, czyli prądolubny).

5

Ryby towarzyskie i wszystkożerne

2

Rybom należy zapewnić przestronny, długi zbiornik

1

Woda powinna znajdować się w lekkim ruchu

Skalar. Odchów narybku

3

Larwy wylegają się po ok. 48 godz.

Za najważniejsze w pomyślnym odchowie narybku skalara należy wymienić prawidłowe jego żywienie oraz dobrą jakość wody. Poniżej opisuję odchów narybku z użyciem pokarmów żywych i mrożonych. Pokarmy sztuczne (np. typu fluid lub zmielony na pył granul wysokobiałkowy) mogą być jedynie uzupełnieniem diety. 

Larwy wylęgają się po mniej więcej 48 godzinach od złożenia ikry i za pomocą włókienek śluzu początkowo wiszą uczepione substratu, na którym złożone zostały jaja. Stopniowo jednak opadają na dno i zbijają w wibrujące „kupki”. Substrat usuwamy. Z chwilą, gdy larwy zużyją resztki woreczka żółtkowego i zaczną swobodnie pływać  (trwa to około 5-6 dni) pierwszy dla nich pokarm powinien być już gotowy.

Osobiście eksperymentowałem z różnymi rodzajami karmy i uważam, że bezwzględnie najlepszym na pierwsze 2-3 dni życia narybku są wrotki i larwy oczlików (tzw. „pył”). Podajemy je kilkakrotnie w ciągu dnia, ale w niewielkich ilościach. Od 3-4 dnia podajemy larwy solowca, najlepiej co kilka godzin, naprzemiennie z nicieniami „mikro” przez co najmniej dwa, a najlepiej trzy tygodnie.

2

Rodzice rzadko opiekują się larwami

Większość jednak akwarystów wykarmia narybek skalara na samych tylko larwach solowca lub nicieniach „mikro”, bądź też na obydwu tych pokarmach razem. O ile w większości wypadków solowiec (zwłaszcza ten najdrobniejszy) podawany od samego początku daje całkiem dobre rezultaty, o tyle monodieta złożona z nicieni „mikro” już niekoniecznie. Obserwowałem wielokrotnie, jak młodziutki narybek miał trudności z ich połknięciem i w efekcie znaczny  jego procent ginął z głodu.

Innym pokarmem, moim zdaniem awaryjnym, jest tzw. „przecier”. W celu jego przygotowania mieszamy ze sobą zmiażdżone pomiędzy szklanymi płytkami rureczniki, larwy ochotek i doniczkowce. Całość przeciskamy następnie przez płócienną szmatkę, a uzyskaną masę przenosimy do niewielkiego naczynia (np. szklanki lub ćwiartkowego słoika). Zalewamy wodą i intensywnie mieszając dodajemy (do chwili aż wytworzy się drobniutka, mglista zawiesina) szczyptę suchego, markowego pokarmu dla narybku ryb jajorodnych (lub kilka kropli renomowanego fluidu dla tej grupy wiekowej) oraz niewielką ilość ugotowanego na twardo i rozgniecionego żółtka jaja kurzego. Odczekujemy kilka minut aż większe cząstki karmy opadną na dno i strzykawką pobieramy zawiesinę uważając, aby nie zassać większych cząstek (pobieramy ją tylko z powierzchniowej i środkowej warstwy). Tym sposobem żywienia odchowuje się zwykle znacznie mniejszy procent narybku. Osobiście doradzam dodatkowe skarmianie mrożoną wrotką oraz bezwzględne monitorowanie jakości wody, bowiem przekarmienie prowadzi do jej szybkiego zepsucia i strat w przychówku.

4

Najlepszym na pierwsze 2-3 dni życia narybku są wrotki i larwy oczlików

Dlatego też należy rygorystycznie przestrzegać zasad higieny w zbiorniku. Codziennie lub najdalej co drugi dzień trzeba podmieniać 10-20 % objętości wody na świeżą, uprzednio odstaną przez 24 godziny. Czynność tę najkorzystniej jest połączyć ze starannym oczyszczaniem dna ze wszelkich resztek i nieczystości oraz dokładnym przepłukiwaniem gąbki filtra. Pokarm podajemy często, lecz w małych ilościach. Przy tym sposobie karmienia radzę, aby w zbiorniku umieścić nawet kilka sztuk małych ampularii lub 1-1,5 cm zbrojników, których zadaniem będzie wyjadanie resztek pokarmu.

5

Narybek rośnie bardzo szybko

Od 10-12 dnia możemy zacząć podawać młodym skalarkom najdrobniejszy zooplankton – rozwielitki i oczliki. Zastępczo przyjmowany jest również plankton mrożony, szczególnie oczlik i moina. Mrożona dafnia zjadana jest natomiast niechętnie. Także bardzo starannie przemyte (wszelkie nieczystości w postaci szlamu, czy martwych osobników muszą być absolutnie wypłukane) i drobno posiekane rureczniki (bezpośrednio przed podaniem koniecznie jeszcze raz przepłukane zimną wodą, np. na drobnym siteczku) są pożywnym i bardzo chętnie zjadanym pokarmem. Zdecydowanie mniej natomiast polecałbym ochotki, które dość trudno jest pociąć na jednakowe kawałki, a płynna, wartościowa w składniki odżywcze masa jest tracona w czasie koniecznego przepłukiwania.

Z jednego tarła uzyskać można do 1000 młodych. Ja w swojej praktyce odchowywałem między 700 a 800 sztuk. Życzę wszystkim sukcesów w hodowli tych pięknych ryb.

 O rozrodzie skalara pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=214

 

Traszka chińska (Cynops orientalis). Rozród

Samce traszki chińskiej są na ogół mniejsze i szczuplejsze. Ich kloaki (szczególnie w okresie rozrodczym) stają się nabrzmiałe i wypukłe, a ogony bardziej bocznie spłaszczone i połyskujące. Normalnie ogon u samca jest krótszy, sztyletowaty, zwykle o długości około 90% odcinka od pyska do kloaki, podczas gdy u samic jest on tej samej długości, co wspomniany odcinek lub nawet nieco dłuższy. Gody powinny być poprzedzone okresowym (zimą przez około 2-3 miesiące) przetrzymywaniem płazów w pomieszczeniu, w którym temperatura powietrza wynosi około 10°C (jasna piwnica, poddasze, garaż itp.). W tym czasie wykorzystujemy tylko oświetlenie naturalne. Większą część czasu traszki spędzają na lądzie, stąd zbiornik wyściełamy około 3-4 cm warstwą wilgotnego torfu włóknistego z dodatkiem liści, mchów, kawałków kory itp. Koniecznie wstawiamy także kamionkowy pojemnik z odstaną wodą. Zwierzęta żywimy skąpo, 1-2 razy w tygodniu żywym pokarmem (np. larwami ochotek).Wiosną, w okresie wydłużającego się dnia świetlnego przenosimy traszki na gody. Uruchamiamy doświetlanie sztuczne i jeśli potrzeba podgrzewamy nieco wodę (stopniowo o 1°C co 2 dni) do poziomu około 20°C. Samiec wykonuje przed samicą taniec godowy, po czym deponuje na podłożu pakiety nasienia, tzw. spermatofory (plemniki zlepione galaretowatą wydzieliną gruczołów odbytowych). Samica podejmuje spermatofory ruchomymi wargami kloakalnymi. Dalej plemniki magazynowane są w jej organizmie w tzw. kieszonce nasiennej.Jaja zapładniane są wewnętrznie podczas ich składania, kiedy to przechodzą w drogach rodnych obok kieszonki z nasieniem. Samica deponuje je na liściach roślin wodnych (najchętniej na moczarce argentyńskiej, mikrozorium, ludwigii, lileopsis-ie, a także na mchach). Jaja składane są pojedynczo w ten sposób, że samica owija wokół nich końce liści (robi to tylnymi kończynami). Przeciętnie składanych jest kilkadziesiąt jaj. Okres ich składania może trwać kilka tygodni.Postępowanie z jajami jest dwojakie: albo substrat z jajami przekładamy do oddzielnego lęgnika o pojemności kilku litrów, wypełnionego w 3/4 wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych i stałym, delikatnym napowietrzaniem wody, albo po okresie składania jaj wyławiamy wszystkie dorosłe traszki z akwaterrarium lub też przy niskiej obsadzie osobników dorosłych i gęstej szacie roślinnej pozwalamy na odchów potomstwa w macierzystym akwaterrarium.W zależności od temperatury wody wylęg larw następuje po około trzech tygodniach. Mierzą one wtedy 0,6-0,7 mm. Początkowo mają ubarwienie żółtawo-kremowe, potem szare aż wreszcie stają się jednolicie czarne, przy czym partie brzuszne są nieco jaśniejsze. Cechą charakterystyczną larw stają się długie, pierzaste skrzela zewnętrzne oraz płetwa ogonowa. Z początku podajemy im najdrobniejszy żywy pokarm: larwy solowca (koniecznie dobrze oddzielone od skorupek, gdyż w przeciwnym razie może dojść do zatkania jelit i śmierci) i oczlików, wrotki, mysis. Po około 10-14 dniach karmimy je drobnymi oczlikami, rozwielitkami, nicieniami „mikro”, a także owocowymi muszkami (imago oraz larwy), małymi larwami komarów, drobno siekanymi: rurecznikami, larwami ochotek, wodzieniami, grindalem. Hodowcy okazjonalnie podają także najmniejsze larwy mącznika (Tenebrio monitor, zwanego potocznie „Buffalo”), małe świerszcze (tzw. pinheady) lub mszyce.Larw nie trzeba segregować według wzrostu, gdyż w sprzyjających warunkach akwariowych nie występuje wśród nich kanibalizm. Zwykle po 3-5 miesiącach larwy przeobrażają się w młode traszki. Mierzą wtedy około 3 cm. Po przeobrażeniu zanikają pierzaste skrzela zewnętrzne na rzecz rozwijających się płuc, skóra staje się bardziej szorstka, partia brzuszna przybiera kremowo-białawy kolor z ciemnymi plamkami (z wiekiem osiągnie intensywną pomarańczowo-czerwoną barwę), a tryb życia zmienia się na całkowicie lądowy (choć hodowca może modyfikować warunki środowiskowe, w tym żywienie).Młode często odchowywane są zatem w środowisku wodno-lądowym. Zbiornik wówczas wypełniamy wodą jedynie do głębokości kilku cm, z pękami moczarki lub kępami mchu jawajskiego. Jednakże lepszym, moim zdaniem, rozwiązaniem jest utrzymywanie młodych w akwaterrarium, w którym część wodna stanowi ok. 40% (głębokość 8-15 cm), a część lądowa ok. 60%. Niektóre osobniki bowiem stronią lub wprost unikają strefy wodnej. W ich przypadku możliwy jest również odchów w akwarium wyłożonym jedynie stale wilgotnymi ręcznikami papierowymi, liśćmi, bądź mchem. Płazom zapewniamy kryjówki w postaci kawałków drewna, kory, korzeni czy kamiennych jazów (stabilne ułożenie!). Papier należy wymieniać na świeży co 1-2 dni. Mogą wystąpić trudności z żywieniem, jako że młode traszki często są wybredne pod względem pobieranego pokarmu i niejednokrotnie wymagają indywidualnego podejścia.

O chowie traszki chińskiej pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=208

a nieco o jej rozrodzie tu:  http://www.multihobby.net/?p=37



Po prawej samica zawijająca
jajo w mech


Traszki najlepiej godują
po okresowym zimowaniu


Liście mikrozorium są
chętnie wybierane przez
samice do składania jaj


Larwy lęgną się po
ok. 3 tygodniach


Młodziutka larwa


Szarawe ubarwienie
młodych larw


Starsze larwy stają się czarne


Zewnętrzne skrzela
larw są trójczłonowe


Larwy odchowywane w
towarzystwie dorosłych


Przeobrażeniu u traszek
chińskich trwa 3-5 mies.


Młoda traszka wkrótce
po przeobrażeniu

Wesoła wdówka (Phallichthys amates). Rozród

To, co zwraca uwagę w zachowaniach seksualnym wesołych wdówek (Phallichthys amates), to niezmordowana wprost aktywność samca, który nawet spłoszony, po chwili próbuje już kopulować z samicą. Dlatego należy utrzymywać, co najmniej2, a najlepiej 3 samice na jednego samca. Inna cecha to wielkość plamy ciążowej. Otóż samica z nawet niewyraźną i niewielką plamą ciążową potrafi, po przeniesieniu do nowych warunków środowiskowych, urodzić kilka, kilkanaście zdrowych młodych. A zatem intensywność zabarwienia plamy ciążowej niekoniecznie jest wyznacznikiem zbliżającego się porodu u tego gatunku. Jeszcze inna cecha gatunkowa, to podobnie jak u drobniczki jednodnówki (Heterandria formosa – więcej o tym gatunku czytaj tu: http://www.multihobby.net/?p=133) dorosłe osobniki nie zjadają młodych lub robią to sporadycznie. Ciąża trwa 4-5 tygodni. Samica rodzi od kilku do kilkudziesięciu młodych. Rosną one doskonale na nicieniach „mikro”, drobniutkim zooplanktonie i wszelkich pokarmach suchych. Koniecznym dodatkiem jest karma roślinna w postaci pyłu spirulinowego, glonów i tzw. zielonej wody (populacje zielenic, powstałe pod wpływem intensywnego światła).



Para z młodym


Samica – niewielka
plama ciążowa


Na samca powinny przypadać
co najmniej 2 samice


Para – samiec po prawej

Nierozłączka czerwonoczelna (Agapornis roseicollis). Rozród

Para lęgowa - samiec po prawej.

Para lęgowa – samiec po prawej.

Na poszczególnych zdjęciach przedstawiam wzrost i rozwój piskląt nierozłączki czerwonoczelnej (Agapornis roseicollis). To jeden z częściej utrzymywanych pod opieką człowieka gatunków ptaków egzotycznych. Jego rozmnażanie nie jest trudne i daje hodowcy wiele zadowolenia. O tym jak odnieść sukces hodowlany czytaj poniżej.

Mimo, że nierozłączki to ptaki socjalne, zalecam utrzymywanie dobranych par osobno, np. w klatkach 80x50x50 cm lub wolierkach. Wówczas znamy dokładnie pochodzenie młodych, a w przypadku odmian barwnych nie dopuszczamy do niepożądanych kojarzeń. Jeśli dysponujemy stadkiem jednej odmiany to oczywiście możemy przeprowadzać lęgi grupowe w jednej wolierze.

Ryc.2. Jaja w gnieździe.

Jaja w gnieździe

Bezwzględnie najlepsze do rozrodu są samoistnie (spontanicznie) dobrane pary. Idealnie jeśli w ramach danej odmiany barwnej pozwolimy przyszłym rodzicom dobrać się spośród grona niespokrewnionych ze sobą, młodych, lecz w pełni wyrośniętych i dojrzałych rozpłodowo osobników (najlepiej, co najmniej 14-15 miesięcznych).

Budka lęgowa może wprawdzie mieć nieduże wymiary (np. 15x15x20 cm), ale osobiście stosuję większe (20x25x25-30 cm) z otworem o średnicę 5-6 cm. Na dno kładę cienką warstwę drobnych trocin wymieszanych z lekko wilgotnym torfem, a dopiero na to układam pęk zwiniętych w kulistą konstrukcję młodych gałęzi wierzbowych i brzozowych (ptaki po swojemu poszatkują materiał). Gniazdo buduje samica. Materiał w postaci krótkich, cienkich witek, gałązek i patyczków (te rozkładamy dodatkowo na dnie klatki/woliery) wtyka sobie w pióra kupra i grzbietu, a następnie zanosi do budki. Na wyściółkę gniazda doskonałe są także pocięte kwiatostany babki pospolitej lub lancetowatej oraz cieniutkie strzępki kory, np. z wierzby, olszy lub wikliny.

Kopulacja może trwać nawet kilka minut, a w czasie jej trwania samiec charakterystycznie przytrzymuje samicę dziobem za piórka na głowie. Samica składa 3-7 jaj (zwykle 4-5), w odstępach zwykle co 2 dni. Samiec troskliwie karmi partnerkę i często przesiaduje z nią w budce, ale nie bierze udziału w wysiadywaniu jaj. Ptaki wcześniej utrzymywane w wolierze, a na czas lęgów przeniesione do klatki początkowo wykazują znaczną płochliwość i widząc zbliżającego się do nich opiekuna wskakują do budki. Nie należy się tym martwić, o ile budka jest odpowiednio duża i nie zachodzi obawa, np. uszkodzenia jaj przez zestresowane papugi, zwłaszcza samca. Samica sama wysiaduje jaja (zaczyna po zniesieniu najczęściej trzeciego jaja) przez 21-23 dni. Robi to bardzo sumiennie i sporadycznie tylko opuszcza budkę na krótkie zwykle chwile. Początkowo sama też karmi młode, a dopiero po około tygodniu od ich wyklucie zaczyna pomagać jej w tym samiec. Młode opuszczają gniazdo po mniej więcej 35 dniach, choć czasem nawet po 40. Podloty są początkowo dość płochliwe, ale po kilku dniach uspokajają się. Mają bardziej matowe ubarwienie i charakterystyczne częściowo czarne dzioby. Jeszcze przez co najmniej 2 tygodnie są dokarmiane przez rodziców. Po tym czasie, odczekawszy jeszcze z tydzień, należy je oddzielić.

Nierozłączki czerwonoczelne bardzo dobrze znoszą kontrole gniazda. W czasie odchowu młodych, oprócz mieszanki ziarnistej (rozmaite gatunki prosa, kanar, słonecznik, owies itp.), należy podawać ptakom tartą marchew, mieszankę jajeczną (nie zawsze chętnie jedzą tę komercyjną), skiełkowane ziarno, kwiatostany traw, mniszek lekarski oraz gwiazdnicę pospolitą.

Praktycznie ptakom powinno się zezwalać na 2 lęgi w roku. Wyjątkowo zaś na 3, o ile mamy sprawdzone osobniki i wiemy, że będą miały wystarczającą ilość czasu na prawidłowe przepierzenie się oraz odpoczynek.

O chowie nierozłączki czerwonoczelnej pisałem tu:
http://www.multihobby.net/?p=209

Ryc.3. Pisklęta w wieku 1-3 dni.
Pisklęta w wieku 1-3 dni.

 

Ryc.4. Pisklęta w wieku 4-6 dni.

Pisklęta w wieku 4-6 dni.

 

 

 

 

 

Pisklęta w wieku 7-9 dni

Pisklęta w wieku 7-9 dni

 

 

 

 

Pisklęta w wieku 9-11 dni

Pisklęta w wieku 9-11 dni

 

Pisklęta w wieku 11-13 dni.

Pisklęta w wieku 11-13 dni.

 

 

 

 

Pisklęta w wieku 14-16 dni.

Pisklęta w wieku 14-16 dni.

 

 

 

 

 

Pisklęta w wieku 16-18 dni.

Pisklęta w wieku 16-18 dni.

 

 

 

 

Pisklęta w wieku 18-20 dni

Pisklęta w wieku 18-20 dni

 

 

 

 

Pisklęta w wieku 22-24 dni.

Pisklęta w wieku 22-24 dni.

 

 

 

 

Pisklęta w wieku 25-27 dni.

Pisklęta w wieku 25-27 dni.

 

 

 

 

 

Pisklęta w wieku 28-30 dni.

Pisklęta w wieku 28-30 dni.

 

 

 

 

Podlot w wieku 35 dni w towarzystwie samicy.

Podlot w wieku 35 dni w towarzystwie samicy.

Aterynka (bedocja) madagaskarska (Bedotia geayi). Rozmnażanie

Aterynki madagaskarskie są bardzo wdzięcznym do rozmnażania gatunkiem, gdyż dorosłe osobniki nie zjadają własnej ikry, nie atakują larw, ani narybku. Ze względu na specyfikę rozrodu ryby te najlepiej jest utrzymywać w akwarium jednogatunkowym. Samiec jest większy (10-12 cm), bardziej wybarwiony i smuklejszy, a jego druga płetwa grzbietowa oraz odbytowa są zabarwione na czerwono; płetwa ogonowa przy krawędzi ma ponadto ciemnoczerwoną obwódkę. W okresie godowym barwy ryb ciemnieją. Jeśli utrzymujemy aterynki w zbiorniku towarzyskim, wówczas do rozrodu należy użyć akwarium tarliskowego. Tarło najlepiej udaje się przy przytłumionym oświetleniu, gdy co najmniej połowa powierzchni wody przykryta jest roślinnością pływającą (jako substrat dla ikry najbardziej preferowane są luźno zwisające korzonki paproci z rodzaju Ceratopteris, pistia rozetkowa, miękkie listki wywłócznika, mchy itp.). Optymalna temperatura wody w czasie tarła wynosi 25-26ºC. Tarło znacznie rozciąga się w czasie i trwa zazwyczaj 2-3 tygodnie, z krótkimi przerwami, po których następuje jego wznowienie. Jasnożółte jaja mają średnicę około1,4 mmi zaopatrzone są w cieniutkie niteczki umożliwiające im przytwierdzanie się do substratu. Ich liczba jest jednak niewielka i zwykle nie przekracza kilkudziesięciu sztuk. O wiele bardziej wydajnym sposobem przeprowadzenia tarła w akwarium jednogatunkowym lub tarliskowym jest umieszczenie 2-3 odkażonych pęków miękkolistnych roślin lub zwojów przędzy syntetycznej (tzw. pompony) i wymieniania ich na nowe co 4-5 dni.

Substrat z przyklejoną doń ikrą przenosimy do oddzielnego lęgnika o pojemności 10-15 l, wypełnionego wodą o takich samych parametrach fizyko-chemicznych, co woda w akwarium, w którym doszło do tarła. Wodę odkażamy środkiem przeciwko pleśnieniu ikry, delikatnie przez cały czas napowietrzamy, utrzymujemy jej stałą temperaturę, a zbiornik stawiamy w miejscu ocienionym. Ewentualne zbielałe ziarna na bieżąco usuwamy pęsetą. Również opadłe na dno usuwamy za pomocą szklanej rurki, gdyż i tak wkrótce spleśnieją.

Larwy wylęgają się po 7-8 dniach od złożenia ikry i poruszają się skośnie, z głową skierowaną ku górze. Narybek zaczyna żerować zwykle jeszcze tego samego lub następnego dnia. Najlepszym pierwszym pokarmem są pierwotniaki, wrotki i larwy oczlików, czyli tzw. pył. Od 5. dnia można podawać najdrobniejsze larwy solowca oraz suche pokarmy komercyjne przeznaczone dla narybku ryb jajorodnych. Od 14. dnia można włączyć do diety najdrobniejszy zooplankton, a od 20. także miażdżone rureczniki. Z uwagi na to, że tarło trwa szereg dni, narybek znajduje się w różnym wieku i fazie rozwoju, co sprawia że osobniki starsze i większe polują na młodszych i mniejszych współbraci. Co jakiś czas młode należy segregować według wzrostu i przenosić do większych, wypełnionych świeżą wodą zbiorników. W akwarium z narybkiem wodę należy przez cały czas napowietrzać i filtrować oraz utrzymywać temperaturę około 24ºC. Dwumiesięczne, dobrze odkarmione aterynki powinny mierzyć 2,5-3 cm. W tym czasie można rozpocząć podawanie im drobnych owadów.

O chowie aterynki madagaskarskiej pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=797



Aterynki nie zjadają ikry,
larw, ani narybku


Tarlaki – samica u dołu


Dorosły samiec


U aterynek tarło znacznie
rozciąga się w czasie


Miękkolistne rośliny to
najlepszy substrat dla ikry


U aterynek możliwy jest
rozród grupowy


Para na tarlisku
- samiec u góry

Pielęgniczka Ramireza (Mikrogeophagus ramirezi). Rozród

Pielęgnica Ramireza to gatunek monogamiczny. Po osiągnięciu dojrzałości płciowej zaczynają dobierać się w pary. Towarzyszą temu niegroźne i bardzo widowiskowe utarczki między samcami. W ich wyniku ustalane są też rewiry lęgowe. Utrzymywanie gromadki wspólnie dorastających, młodych ryb jest zatem najlepszym sposobem na swobodne dobranie się par hodowlanych. Ze względu na stosunkowo krótki okres życia pielęgniczek najlepsze do rozrodu są osobniki młode. Jednakże ryby nie powinny przystępować do pierwszego w życiu tarła zbyt wcześnie. Najlepiej jeśli mają ukończone, co najmniej 6 miesięcy życia. W przeciwnym razie zahamowaniu lub poważnemu spowolnieniu może ulec ich wzrost, a przyszłe tarła będą mniej wydajne (obniżenie płodności). Zbyt młode tarlaki często też zjadają złożoną ikrę i to przez kilka kolejnych tareł. Za akwarium tarliskowe dla pary ryb posłużyć może 30 l zbiornik. Stawiamy go w miejscu spokojnym i nieco ocienionym. Koniecznym jego wyposażeniem są 1-2 płaskie kamienie, korzeń, łupina kokosu, ewentualnie dodatek kilku szyszek olchowych lub dębowych liści (garbniki). Rośliny, aczkolwiek można się bez nich obejść, powinny być wcześniej dobrze wypłukane i odkażone w nadmanganianie potasu, a najlepiej pochodzić ze zbiornika nie zamieszkałego przez jakiekolwiek zwierzęta wodne. Sprawą priorytetową są parametry fizyko-chemiczne wody. Temperatura w okresie tarła powinna wynosić 27-28ºC.

Kluczem do sukcesu jest jednak miękka (poniżej 7ºn) i kwaśna (pH około 5,5-6) woda. Trzeba jednak zaznaczyć, że „ramirezki”, które od pokoleń są hodowane w niewoli w znacznie twardszej i lekko alkalicznej wodzie wodociągowej mogą również z powodzeniem się w niej rozmnażać, choć rezultaty hodowlane są znacznie mniej zadowalające. Woda na tarlisku musi być ponadto bardzo klarowna, pozbawiona wszelkich zawiesin, dobrze natleniona, o co najwyżej śladowym stężeniu związków azotu. Generalnie im twardość i kwasowość wody są wyższe, tym mniejsza jest liczba wylęgłych larw. Najlepsza jest woda z filtra RO zmieszana z wodociągową (odstaną) w proporcjach umożliwiających uzyskanie pożądanej twardości. Właściwe pH uzyskujemy dodając do wody wyciągu z torfu lub filtrując ją przez ten substrat. Przed tarłem ryby wspólnie wyszukują dogodne miejsce do złożenia ikry. Zwykle jest to płaski kamień, szeroki liść rośliny (żabienice, kryptokoryny), zagłębienie w podłożu, skorupa kokosu lub nawet żwir. Dobrze dobrane ryby są generalnie troskliwymi rodzicami, choć znacznie ustępują pod tym względem swoim większym kuzynom – pielęgnicom południowoamerykańskim (pielęgnica skośnopręga, Meeka, zebra itp.). Niestety w wyniku intensywnej hodowli fermowej (sztuczny odchów potomstwa) ryby te częściowo zatraciły instynkt macierzyński. Często zdarza się, że pożerają złożoną ikrę lub larwy (zwłaszcza młode tarlaki). Niejednokrotnie też dochodzi do kłótni pomiędzy rodzicami w wyniku, których jeden z partnerów jest przeganiany. Po tarle rodziców można odłowić lub pozostawić z ikrą, o ile podejmują nad nią opiekę.

Przeciętna liczba jaj złożonych podczas tarła wynosi zwykle 150-200 szt. Zbiornik tarliskowy powinien być jeszcze bardziej zacieniony (szary papier lub karton), gdyż zbyt jaskrawe światło szkodzi zarodkom. Larwy wylęgają się po 36-72 godzinach, w zależności od temperatury wody. Wchłonięcie zawartości woreczka żółtkowego trwa kilka dni. Na samym początku narybek najlepiej jest karmić larwami solowca oraz węgorkami octowymi lub „mikro”. Można również podawać wrotki i larwy oczlików Wielu hodowców zaleca przez pierwsze 3 dni dodatkowo zakraplać po powierzchni wody wyhodowane na pożywkach organicznych pierwotniaki. Po 10-12 dniach podajemy najdrobniejsze oczliki i rozwielitki oraz roztarte na miazgę rureczniki. Dobrej jakości pyliste pokarmy suche mogą być stosowane jako uzupełnienie diety. Narybek jest wrażliwy na pogorszenie się jakości wody. Szczególnie źle znosi podwyższony poziom związków azotu. Wolno działający wewnętrzny filtr gąbkowy jest zatem nieodzowny. Najdalej co drugi dzień (a najlepiej każdego wieczora) należy starannie czyścić dno zbiornika ze wszelkich resztek organicznych. Raz w tygodniu przepłukujemy gąbkę filtra. Czyszczenie dna powinno łączyć się ze spuszczeniem 20-30% objętości zbiornika. Zawsze dolewamy zaś wodę po, co najmniej 24 godzinnym odstaniu, początkowo o takich samych parametrach fizyko-chemicznych, później stopniowo twardszą i o wyższym pH, aby przyzwyczaić rybki do warunków w jakich będą utrzymywane w przyszłości.

O chowie pielęgniczki Ramireza pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=106



Utarczki między samcami
są zwykle niegroźne


Samica składa ikrę na
łupinie kokosu


Samiec zapładnia jaja
złożone na anubiasie


Tarło – piękno samo w sobie


Tarlaki powinny mieć,
co najmniej 6 miesięcy


Im miększa i kwaśniejsza
woda, tym lepszy rozród


Dorosłe często pożerają
swoją ikrę


Tarlakom należy zapewnić
całkowity spokój


Para przy gnieździe


Widoczne krótkie, grube i tępe
pokładełko samicy


Widoczne wąskie, długie i ostre
pokładełko samca

Płazy w oczku wodnym

Wiosną, celem odbycia godów i złożenia jaj w naszych oczkach wodnych mogą pojawić się płazy takie jak: ropuchy (głównie szara, wyjątkowo zielona), żaby zielone (głównie wodna i/lub jeziorkowa, znacznie rzadziej śmieszka) i brunatne (trawna, bardzo rzadko zaś moczarowa). Do większych, naturalistycznych stawików (zwłaszcza znajdujących się w pobliżu naturalnych zbiorników i cieków wodnych) z niską obsadą ryb mogą zawitać kumaki nizinne oraz traszki (szczególnie zwyczajna, znacznie rzadziej grzebieniasta). Płazy w oczku wodnym są jak najbardziej pożądane, gdyż są bardzo dekoracyjne, widowiskowe i dodają mu niekwestionowanego uroku. Traszki (dorosłe i larwy) zjadają m.in. larwy owadów, a żaby, ropuchy i kumaki ich postaci dorosłe (np. komary i muchy), podczas gdy kijanki są przeważnie wszystkożerne. Piękno płazów widać szczególnie w czasie ich godów. Niestety w polskich oczkach wodnych dominują przede wszystkim ryby, które często pożerają larwy płazów. Co prawda, przy niskiej obsadzie ryb można cieszyć się widokiem nawet traszek, to jednak zachęcam do zbudowania oczka bezrybnego, przeznaczonego specjalnie dla płazów. W jednym moim takim właśnie oczku, zwanym umownie „płazarium” zamieszkuje kilka gatunków płazów. Rokrocznie żaby trawne, zielone oraz traszki zwyczajne odbywają tu swe gody. Wcześniej pokazywały się w nim także ropuchy szare, lecz od kilku lat już w nim nie godują :( Natomiast od 3 lat skrzek regularnie składają grzebiuszki ziemne, czyli huczki. „Płazarium” jest mocno obsadzone różnorodnymi roślinami, które tworzą dla nich znakomite warunki. Liczne rzesze kijanek dokarmiam sztucznym pokarmem dla ryb, głównie na bazie spiruliny. Na stawach zaś poławiam zooplankton. Co roku, pod koniec lata, moje oczy cieszą młode pokolenia wychodzących na ląd przeobrażonych żab i traszek. Zarówno dla nich, jak i osobników dorosłych mam zbudowane zimowisko w postaci tzw. bagienek (kastry budowlane wkopane w ziemię z mnóstwem roślin), ulokowanych wśród korzeni, kłód, stert kory, liści itp. Płazy są kanibalami i płazożercami. Wielokrotnie dorosłe żaby zjadają mniejsze, a szczególnie nie pogardzą młodymi, nieporadnymi na lądzie traszkami. Dlatego też liczba np. żab zielonych w naszym oczku wodnym nie może być zbyt duża. Płazy rzadko atakują ryby. Najczęściej żaby zjadają mniejsze osobniki, gdy znajdą się one na brzegu, liściu lilii wodnych lub z powodu choroby wykonują nieskoordynowane ruchy tuż pod powierzchnią wody. Traszki (osobniki dorosłe i starsze larwy) natomiast nie gardzą drobnym narybkiem ryb. Pamiętajmy, że wszystkie płazy i gady są w Polsce pod ochroną i ich poławianie w warunkach naturalnych jest zabronione. Także niedozwolone jest przenoszenie skrzeku. Budując oczko trzeba mieć nadzieję, że płazy same do niego przyjdą, zwłaszcza gdy mieszkamy w pobliżu naturalnych terenów podmokłych, rozlewisk, zbiorników/cieków wodnych. Na giełdach i targach można wprawdzie kupić krajowe gatunki płazów, ale handel taki jest nielegalny. Zdziwieni sprzedający wyjaśniają zwykle, że zwierzęta pochodzą z ich prywatnych gospodarstw rybackich. Takie tłumaczenie dowodzi jednak kompletnego nierozumienia ustawy chroniącej płazy w każdych przecież warunkach.

Ogólnie o płazach pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=34



„Płazarium” na działce autora


Grzebiuszka ziemna – huczek


Ropucha szara na lądzie


Ropucha szara w wodzie


Skrzek żaby trawnej


Samica traszki zwyczajnej


Żaba z grupy żab zielonych


Godujące żaby trawne


„Bagienko” na działce autora


Dorodna żaba trawna

Ptasi sezon hodowlany 2013

Jaki był ten ptasi sezon hodowlany? Znajomi hodowcy jednoznacznie odpowiadają mi, że kiepski, a nawet że tragiczny. Co wpłynęło na tak złe wyniki hodowlane? Czy można się było przed tym uchronić? A może to przesada i było całkiem znośnie? No właśnie, jak było naprawdę? Osobiście nie podzielam pesymizmu wielu swoich kolegów – hodowców ptaków egzotycznych i uważam sezon 2013 za całkiem udany. Dowodem na to są zdjęcia uchowanych przeze mnie młodych :) Nie robiłem nic specjalnego, może poza podawaniem ptakom naprawdę sporych ilości zielonek (mniszek lekarski, tasznik pospolity, gwiazdnica pospolita, kwiatostany traw itp.). W przypadku amadyn obrożnych ważne było podawanie karmiącym rodzicom żywych larw owadów (mączniaki, pleśniakowce, mszyce). Prawdą jest jednak, że późna wiosna mocno przestawiła ptakom w głowach, rozregulowując ich biologiczne rytmy. Niektóre zaprzestały nagle przygotowań do lęgów, zaczęły się pierzyć, a potem weszły w stan spoczynku, po czym dopiero po ustabilizowaniu się pogody rozpoczęły lęgi. Jednak te u wielu hodowców były z reguły nieudane. A to jaja były nie zapłodnione, a to samica zniosła małą ich liczbę, a to ledwo 1-2 pisklaki udało się wreszcie odchować itp. Taki obraz zastałem niestety w wielu zaprzyjaźnionych hodowlach. Byłem nawet świadkiem, jak u kolegi – hodowcy kanarków, ptaki zupełnie nie podjęły lęgów z końcem marca, lecz dopiero około czerwca. Takie opóźnienie zdarzyło się u niego pierwszy raz od wielu lat. Kolega jest przekonany, że to z powodu opóźnionej wiosny tego roku. U innego zaś, ptaki co prawda podjęły lęgi planowo, lecz wiele młodych zmarzło nie tyle z powodu złej pogody i nieogrzewanego pomieszczenia, co ze złej opieki matek. Hodowca ten zauważył bowiem, że częściej niż w latach poprzednich samice zaprzestawały ogrzewania młodych już po kilku dniach po wylęgu. U jeszcze innego z kolei – hodowcy amadyn wspaniałych na osiem dorosłych par żadna nie podjęła lęgów. Jedynie część samic (sprawdzonych) złożyła jaja bez skorupek. Zaczęło się wnikliwe analizowanie diety, sprawdzanie stanu zdrowia, szukanie pasożytów itp. Nic nadzwyczajnego nie znaleziono w stosunku do lat ubiegłych. A mimo to, ptaki zupełnie nie były zainteresowane lęgami. Ot, zagadka przyrodnicza. Zastanawia mnie, czy z ptakami egzotycznymi nie jest czasem tak, jak z owocowaniem niektórych gatunków drzew owocowych? Choćby nie wiem jak im dogadzał, to i tak nie wydają rokrocznie tak samo obfitych plonów/potomstwa. Są lata, że nie owocują zupełnie. Może trzeba nad tym przejść do porządku dziennego i nie walczyć z naturą, która właśnie rok 2013 upatrzyła sobie, jako mniej wydajny? A może to ta trzynastka tak źle na ptaki działa? :)



Kanarki lizardy


Ryżowce siwe odm. kawowej


Papużki faliste


Gołąbek diamentowy


Mewki japońskie


Amadyny obrożne


Kanarki


Nierozłączki czerwonoczelne

Skalary (Pterophyllum scalare). Rozród prawie naturalny

Skalary to doskonale znani akwarystom przedstawiciele południowoamerykańskich pielęgnicowatych (Cichlidae). Ich chów jest dość łatwy, natomiast rozród oparty na zbliżonej do naturalnej opiece tarlaków nad ikrą i potomstwem napotyka na szereg problemów. Ryby tego gatunku powszechnie uważa się bowiem za pozbawione niemal zupełnie instynktu rodzicielskiego, tak charakterystycznego dla pielęgnicowatych. Czy aby na pewno? W warunkach wiwaryjnych natrafienie na parę skalarów, która spontanicznie opiekowałaby się ikrą, larwami i narybkiem zdarza się rzadko. Przeważająca bowiem większość osobników rodzicielskich dostępnych w handlu (śmiem twierdzić, że grubo ponad 95%) przejawia zachowania kanibalistyczne w stosunku do jaj lub larw. Dlatego też w przypadku rozmnażania tego gatunku rutynowe postępowanie hodowcy sprowadza się do zabierania substratu z ikrą zaraz po zakończonym tarle i sztucznym inkubowaniu jej w oddzielnym lęgniku lub też na wyłowieniu tarlaków z akwarium hodowlanego. W rzeczywistości jednak potencjalnie niemały procent dorosłych skalarów potrafi opiekować się swoim potomstwem, ale wszystko zależy od sposobu wychowu młodych osobników, co ma potem priorytetowe znaczenie przy ich rozrodzie i bezpośrednio wpływa na behawior tego okresu. Chcąc zatem cieszyć się parą skalarów odchowujących własne młode trzeba spełnić kilka warunków podczas odchowu przyszłych osobników rodzicielskich. Pierwszy z nich zakłada, iż skalary powinno się utrzymywać wyłącznie w akwariach jednogatunkowych, dopuszczając jedynie ze względów czysto higienicznych, obecność kilku spokojnych kirysowatych lub zbrojnikowatych. Dlatego też około 3-4 tygodniowy narybek, po oddzieleniu od rodziców poddaje się wstępnej selekcji i przenosi po kilkadziesiąt sztuk do 100-120 l zbiorników. Z chwilą, gdy młode skalary osiągną wiek 7-8 tygodni umieszcza się je w bardziej przestronnych akwenach o pojemności ok. 250 l. Wtedy też ma miejsce drugi etap ostrej selekcji. Najlepsze okazy są po kilku miesiącach po raz ostatni poddawane selekcji, a następnie grupowane po 8-10 sztuk i przenoszone do zbiorników – odchowalni dla starszej młodzieży (pojemność akwariów powinna wynosić 150-200 l przy wysokości, co najmniej45 cm), w których ostatecznie dorastają i łączą się w pary. Rzecz jasna, mając na uwadze zdrowie przyszłego pokolenia ryb, zgrupowane osobniki nie powinny być ze sobą spokrewnione, czyli pochodzić od różnych genetycznie par. Akwaria dla dorastającej młodzieży należy urządzić z myślą o zapewnieniu rybom jak najlepszego samopoczucia. Nie może zabraknąć w nich więc różnego rodzaju korzeni oraz szerokolistnych gatunków roślin, szczególnie z rodzaju Echinodorus i Cryptocoryne. Także gatunki paludaryjne, których liście lub korzenie są częściowo zanurzone w wodzie należą do szczególnie lubianych przez skalary. Oświetlenie zbiornika powinno być silne, ale znacznie stonowane przez kilka rozłożystych egzemplarzy roślin pływających. Woda najlepiej niezbyt twarda (najlepiej do 14ºn), lekko kwaśna (pH 6,7-6,8), o temperaturze rzędu 24-26ºC. Najlepszym pokarmem dla przedstawicieli tego gatunku są oczywiście karmy żywe lub mrożone (w tym niedoceniane u nas krewetki). Inne stosujemy jedynie jako uzupełnienie diety. Skalary zaczynają dobierać się w pary najczęściej po osiągnięciu wieku 7-9 miesięcy. Każdej młodej, dobranej parze należy koniecznie zapewnić oddzielny zbiornik hodowlany i od tej pory utrzymywać ją w ścisłej izolacji od innych ryb, w tym także od przedstawicieli tego samego gatunku. Jak się wydaje utrzymywanie młodych, rosnących osobników w akwarium jednogatunkowym znacząco wpływa na ich późniejszy behawior rozrodczy. Często bowiem wykazują one znacznie bardziej rozwinięty instynkt opieki nad ikrą i młodymi, aniżeli wyhodowane w akwariach zbiorowych. Przyczyną tak częstego kanibalizmu ze strony rodziców jest najczęściej stres, na który narażone są one w związku z obecnością w tym samym akwarium innych gatunków ryb, bądź pobratymców. Rozmaitych stresorów może być jednak znacznie więcej, np. brak spokoju i ciągłe niepokojenie, nieodpowiednie warunki środowiskowe, złe dobranie się pary rozpłodowej, itp. Chęć obrony ikry u skalarów jest jednak dość duża, ale w niesprzyjających warunkach rodzice nie są w stanie sprostać temu zadaniu. Dość szybko zaczynają pożerać jaja w celu, bynajmniej nie konsumpcyjnym, lecz paradoksalnie – ochrony ich przed intruzami. Lepiej bowiem zjeść je samemu, niż dać je pożreć innym. Zbiornik hodowlany o pojemności najlepiej 80-100 l (najlepiej, choć udane tarła obserwuje się także w mniejszych, ok. 50-60 l zbiornikach) powinien być wyposażony w filtr gąbkowy, bez osłony lub napędzany brzęczykiem, grzałkę oraz przedmiot służący za substrat dla składanej ikry w postaci, np. szklanej, plastikowej bądź ceramicznej płytki ustawionej pod kątem około 30-40º lub też glinianego stożka, który osobiście stosuję od wielu lat. Nie polecam stosowania żywych roślin (ewentualnie odkażone sztuczne), gdyż nawet po zdezynfekowaniu stanowią potencjalne źródło drobnoustrojów pogarszających jakość mikrobiologiczną wody. Woda powinna być miękka (około 3-5ºn), najlepiej w 80-85% pochodząca z filtra RO i mieć temperaturę rzędu 27-28ºC. Należy zakwasić ją jakimś dobrym preparatem tak, aby pH wynosiło ok. 6,2-6,3. Uzyskanie takiego odczynu gwarantuje jej czystość mikrobiologiczną i niweluje konieczność jej profilaktycznego odkażania po tarle. Inaczej ikra w całości lub w znacznym procencie szybko pokrywa się pleśnią. Po tarle zapewniamy tarlakom absolutny spokój, karmiąc je tylko niewielkimi ilościami żywego pokarmu. Zbiornik lęgowy przyciemniamy (np. szarym papierem), stosując niewielkiej mocy źródło światła, a w nocy 15 W żarówkę (lub 3-4 choinkowe, połączone szeregowo). Początkowo młoda, dobrana para ryb częstokroć nie grzeszy troskliwością i najczęściej zjada ikrę lub świeżo wyklute larwy. Nie należy się tym jednak przejmować, gdyż w rzeczywistości rzadko kiedy niedoświadczeni rodzice potrafią prawidłowo opiekować się potomstwem. Do sporadycznych wręcz należą przypadki pomyślnego odchowu przez nie narybku. W przypadkach niepowodzeń należy odczekać do 5-6 tarła, a jeżeli i ono nie przyniesie rezultatu, wtedy takie tarlaki należy rozdzielić i pozwolić na połączenie się z innymi partnerami. Dobrze dobrane tarlaki bardzo pieczołowicie opiekują się złożoną ikrą i wylęgłymi larwami. Przez cały czas rodzicom, zwłaszcza w czasie przenoszenia młodych do różnych miejsc (zagłębień w podłożu, na liść rośliny, a czasami na obudowę filtra lub stożek) należy zapewnić im absolutny spokój. Jest to drugi, po izolowaniu osobników rodzicielskich, warunek sukcesu hodowlanego.



Samiec pilnujący larw


Samiec przy ikrze złożonej
na ceramicznym stożku


Samica przy ikrze


Samiec wodzący narybek


Larwy na stożku


Opieka nad larwami


Samiec wśród larw


Narybek próbuje pływać


Samiec „wypluwa” każdego
uciekiniera do gniazda


Samica wśród swobodnie
pływającego narybku


Oboje rozdzice pilnie
strzegą potomstwa

Wesoła wdówka (Phallichthys amates). Chów

Przed 20-25 laty wesołe wdówki były wcale nierzadkimi mieszkańcami w zbiornikach polskich akwarystów. Potem całkowicie z nich zniknęły, wyparte przez atrakcyjniej ubarwione gatunki. Dopiero ostatnio ponownie pojawiły się w dobrych zoologach. Polecam je wszystkim miłośnikom żyworódek, dla których liczy się coś więcej niż tylko krzykliwe kolory. Ta pochodząca z wód Ameryki Środkowej (od Gwatemali po Panamę) jajożyworodna rybka jest ciekawym gatunkiem z rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Czarne rysunki na ciele były inspiracją do nadania jej angielskiej (merry widow livebearer) i polskiej nazwy. Wielu zachwyca jej iście „rybi”, krępy kształt ciała. Zwracają uwagę błękitne, lśniące metalicznie połyski na pokrywach skrzelowych, żółtawe płetwy i czarny pasek przechodzący przez oko. Samice są nieco większe (do6 cm, rzadko więcej). Samce mają długie gonopodia – sięgające do nasady ogona i 10-12 poprzecznych, ciemnych pręg po bokach ciała, często słabo widocznych. To co zwróciło moją uwagę po wpuszczeniu ryb do nowego zbiornika, to ich wysoka płochliwość. Bezustannie chowały się w roślinności. Dopiero po kilku dniach stały się bardziej ufne, śmielej wypływały podczas karmienia, choć zaniepokojone (np. chęcią robienia im przeze mnie zdjęć) szybko znikały w gąszczu. W diecie nie może zabraknąć dodatku karmy roślinnej. Gatunek ten preferuje akwaria umiarkowanie zarośnięte (bez miękkolistnych gęstwin, z których ryby rzadko wypływają). Dla samca i 3 samic wystarcza już kilkudziesięciolitrowy zbiornik, dobrze oświetlony, ale ze światłem stonowanym przez liczną roślinność pływającą oraz wyposażony w filtr. Woda powinna być średnio twarda do twardej, o temperaturze 21-26°Ci pH 7-8. Jest to ryba spokojna i łagodna, wszystkożerna, nadająca się do zbiornika towarzyskiego. Osobiście jednak utrzymuję je w zbiorniku jednogatunkowym, gdyż tylko wówczas daje się zaobserwować rzeczywiste, nieskrępowane niczym zachowania tego czy innego gatunku. W następnej części napisze o ich rozmnażaniu.



Para – samic poniżej


Wesołe wdówki nie mają
super kolorów, ale są bardzo
ciekawe do obserwacji


Samiec – zwraca uwagę
długie gonopodium


Samica – zwraca uwagę
mała plama ciążowa


Starsza i młoda samica


Wdówki to ryby płochliwe

Podkładanie jaj i piskląt. Imprinting

Coraz rzadziej na szczęście spotykam się z podkładaniem jaj lub piskląt trudniejszych w rozrodzie gatunków astryldów (np. amadyn) tzw. mamkom, czyli mewkom japońskim lub zeberkom. Dlaczego jest to działanie nieetyczne, szkodliwe i co się z nim wiążę czytaj poniżej. U źródeł szkodliwości podkładania jaj/piskląt mamkom leży, skądinąd bardzo potrzebny w naturze, tzw. imprinting (z ang. wdrukowanie, wpajanie, odbicie, piętno, ślad, odcisk) – u ptaków zarówno akustyczny, jak i wzrokowy. Jest to swoista więź, jaka wytwarza się między rodzicami a ich własnym potomstwem we wczesnym okresie jego życia. Więź ta pozwala pisklętom rozpoznawać własnego rodzica (po wydawanych dźwiękach, wyglądzie, ubarwieniu, kształcie dzioba, zachowaniu, wielkości itp.) po to, aby np. otworzyć mu dziobek podczas karmienia, podążać za nim po wykluciu (zagniazdowniki) lub w przyszłości dobrać sobie partnera płciowego itp. Tak nauczone pisklę będzie w dorosłym życiu powielało wszystkie wyuczone w okresie pisklęcym szczególne, bo charakterystyczne dla gatunku swoich rodziców, schematy zachowań. Te zaś są trwałe i nieodwracalne. Tymczasem podkładanie jaj/piskląt jednych gatunków drugim zaburza więzi i wypacza je. Oto bowiem np. podłożone mewkom jednodniowe pisklęta amadyny wspaniałej owszem, zostaną przez nie znakomicie odchowane, są dorodne i piękne, ale … jakby „wewnętrznie uszkodzone”. Mam tu na myśli właśnie imprinting, który u podrzuconych młodych uległ nie tyle zaburzeniu, co zafałszowaniu. Amadynki bowiem wdrukowały sobie cechy zachowań swoich przybranych rodziców – mewek i wzorce te będą odtąd powielały, jako jedynie prawdziwe i obowiązujące w ich dorosłym życiu. W praktyce hodowlanej oznacza to zwykle tyle, że ptaki takie nie będą nadawały się do naturalnych lęgów, gdyż nie będą dbały (karmiły, ogrzewały) swoich młodych, które jawić im się będą, jako obce, odmiennie zachowujące się i w ogóle dziwne. A zatem, tylko moim zdaniem, wyjątkowe sytuacje mogą być usprawiedliwieniem do podkładania jaj/piskląt innych gatunków, np. ucieczka lub śmierć ich prawdziwych rodziców. Osobną kwestią, którą kiedyś omówię jest sztuczne odchowywanie piskląt, szczególnie papug oraz hodowla zmierzająca do pozyskania bastardów.



Pisklęta amadyn wspaniałych
w okresie intensywnego imprintingu


Piskląta amadyn obrożnych
podłożone do gniazda z
młodymi mewkami japońskimi


Wyrzucone przez rodziców
z gniazda jednodniowe
pisklę amadny obrożnej


Pisklę od pierwszych chwil
życia doświadcza imprintingu
wzrokowego i dźwiękowego


Podloty amadyn wspaniałych
choć wyglądają okazale i dorodnie,
to jednak mogą być „wewnętrznie
uszkodzone”

Razbora klinowa (Trigonostigma heteromorpha). Chów

Należy do rodziny karpiowatych (Cyprinidae) i w naturze zamieszkuje wody Azji – od Tajlandii na północy, poprzez Półwysep Malajski do Sumatry na południu. Jest przykładem gatunku, który praktycznie każdy akwarysta może utrzymywać w swoim akwarium (jednak tylko nieliczni wiedzą, jak z sukcesem go rozmnażać). Znakomicie nadaje się na mieszkańca zbiornika towarzyskiego ze względu na niewielkie rozmiary ciała (do 4 cm), łagodność, towarzyskość, umiarkowaną ruchliwość i oryginalne ubarwienie ciała.

Ryba wszystkożerna i stadna – wymaga chowu w grupie złożonej z minimum 6, a optymalnie z kilkunastu osobników. Preferuje zbiorniki dobrze obsadzone roślinnością, zwłaszcza twardolistną (zwartki) z pozostawieniem miejsc do swobodnego pływania. Dobrze jeśli akwarium jest przez 2-3 godziny dziennie oświetlone promieniami słonecznymi – wówczas barwy ryb stają się najintensywniejsze. Światło sztuczne powinno być dość silne, ale koniecznie stonowane przez liczną roślinność pływająca. Wskazane jest ciemne podłoże i dużo, rozmaitych korzeni, lignitów itp., wśród których ryby znajdują bezpieczne ostoje.

Woda powinna być dobrze filtrowana z jednoczesnym napowietrzaniem, o temperaturze około 24°C. Do chowu wystarcza zwykła woda wodociągowa, jednakże razbory czują się najlepiej jeśli jej twardość nie przekracza 15°n, a odczyn zawiera się w granicach pH 6,0-6,8 (można włożyć do zbiornika kilka szyszek olszy lub dębowych liści, bądź też zastosować okresowo w filtrze wkład torfowy). Konieczna jest dobra filtracja wody z jednoczesnym jej napowietrzaniem oraz regularnymi podmianami (do 20% raz w tygodniu).

O rozmnażaniu razbory klinowej pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=92 



W akwarium ogólnym ryba
znakomicie się prezentuje


W zbiorniku z razborami
najlepiej uprawiać zwartki


Razbory to ryby stadne


Ryba preferuje lekko kwaśną
i niezbyt twardą wodę

Kanarek. Wychów młodych

Niepowodzenia w tym okresie wynikają najczęściej z powodu zbyt skąpego i/lub nieregularnego karmienie młodych przez kanarzycę (zwłaszcza młodą, niedoświadczoną). Często wykazuje ona nieodpartą chęć do wysiadywania jaj. Wówczas samicę należy regularne (co 1,5-2 godz.) spędzać z gniazda. W skrajnych przypadkach złego obchodzenia się z młodymi hodowcy pozostaje jedynie podłożenie ich innym, mającym mniej liczne potomstwo kanarzycom. Przez cały czas odchowu młodych nieodzownym staje się podawanie mieszanki jajecznej – tradycyjnej lub sztucznej. Należy zacząć skarmianie nią już na 1-2 dni przed wykluciem się piskląt, w ilościach około pół łyżeczki od herbaty (w przypadku tradycyjnego jaja kurzego, siekamy je i mieszamy z odrobiną tartej bułki lub rozkruszonego biszkopta, niebieskiego maku, względnie dodajemy 1-2 krople tranu). Co 2-3 dzień można podawać niewielką ilość rozkruszonych orzechów, nasion słonecznika i sałaty, łuskanego owsa. Gdy młode mają 3 dni stopniowo zwiększamy ilość mieszanki jajecznej wzbogacając ją w opisane wyżej dodatki (można dosypywać szczyptę suchego preparatu mineralno-witaminowego). Mieszanki ziarnistej podajemy w tym czasie więcej niż zwykle unikając jednak karmienia do woli. Podajemy także niewielkie ilości zieleniny (np. gwiazdnicy, mniszka lekarskiego itp.), stopniowo je zwiększając, warzywa (tarta marchew) oraz owoce. Co kilka dni filcowy wkład gniazdka należy zastąpić świeżym, a stary dokładnie oczyścić, wyparzać wrzątkiem i wysuszyć. Kanarki są gniazdownikami – młode klują się po 13-14 dniach wysiadywania i są ślepe, głuche, prawie nagie i niedołężne. Czasami samica początkowo dobrze o nie dba, ale po kilku dniach pozwala samcowi ponownie się parzyć i przygotowując się do następnego lęgu, zapomina o konających z głodu pisklętach. Trzeba wówczas jak najszybciej zabrać samca i to do innego pomieszczenia, aby partnerka nie słyszała nawet jego śpiewu. W przyszłości takiej kanarzycy, po złożeniu przez nią kompletu jaj, pozwalamy na samodzielny wychów młodych. Obrączkowanie piskląt przeprowadzamy w 7-8 dniu życia. Najlepiej robić to tuż przed zgaszeniem głównego światła na noc. Młode opuszczają gniazdo po około 19-21 dniach od chwili wylęgu i jeszcze przez około 2 tygodnie są one dokarmiane najczęściej tylko przez samca. Z chwilą gdy podloty na dobre zaczną same jeść (zwykle po ukończeniu 4-5. tyg. życia lub na 2-3 dni przed wylęgnięciem się kolejnych piskląt) należy je oddzielić od rodziców i przenieść do oddzielnej, przestronnej klatki lotowej. Bywa, że samiec może uznać je za intruzów i dotkliwie okaleczyć lub nawet zabić. Z chwilą, gdy kanarczęta rozpoczną trzeci tydzień życia w klatce należy zawiesić drugie gniazdko, najlepiej w miejscu jak najbardziej dla nich niedostępnym (np. w najwyższym punkcie z ograniczoną ilością żerdzi wokół). Zdaje to jednak egzamin tylko w przypadku posiadania dostatecznie dużej klatki. Samica musi mieć pod dostatkiem materiału do moszczenia nowego gniazda, w przeciwnym bowiem razie może zacząć wyrywać pióra młodym. Najważniejszą zasadą pomyślnego odchowu kanarcząt po odsadzeniu jest przede wszystkim doskonała higiena oraz właściwe żywienie, które jeszcze przez dwa tygodnie nie powinno różnić się od tego, jakie miały będąc przy rodzicach. Należy co 2 dzień wymieniać piasek na podłodze klatki, regularnie myć i wyparzać w gorącej wodzie żerdki, naczynia na karmę i wodę (trzeba ją wymieniać co najmniej dwa razy dziennie). W lipcu lęgi powinny być definitywnie zakończone. W sezonie kanarzycy można pozwolić najlepiej na trzykrotne wyprowadzenie młodych. Więcej o chowie i rozmnażaniu kanarków można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=202

http://www.multihobby.net/?p=200

http://www.multihobby.net/?p=190 i tu: http://www.multihobby.net/?p=188



Legi kanarków, czyli
radość hodowy


Jednodniowe pisklę kanarka


Pisklęita w wieku 3-4 dn


Pisklęta w wieku 8 dni


Pisklęta w wieku 10 dni


Pisklęta w wieku 13 dni


Pisklęta w wieku 16 dni


Podloty opuszczające gniazdo


Samiec przy gnieździe


Nienakarmione młode


Pisklę po zaobrączkowaniu

Mabuja wielopręga (Mabuya multifasciata). Chów

Mabuja wielopręga to scynk o smukłym, wrzecionowatym kształcie ciała, rozpoczynającym się dość szpiczastym pyskiem i zakończonym długim ogonem (u nasady dość grubym, ale dalej silnie zwężającym się ku końcowi). Charakteryzuje go ponadto przepięknie lśniącą, gładką skórą (wręcz śliską, stąd dawniej scynki nazywano ślizgami), której wytwory – płytki przypominające rybie łuski dachówkowato na siebie zachodzą oraz relatywnie małymi kończynami. W obrębie głowy znajdują się ruchome powieki oraz bardzo dobrze widoczne otwory słuchowe. Podobnie jak u wszystkich scynków brak jest otworów udowych. Ubarwienie ciała tworzy rozległa paleta brązów – od oliwkowego do ciemnobrązowego. Dodatkowo występują liczne, czarne (po bokach także jasne) cętki/plamki/kropki, zwykle układające się w cienkie rzędy czy pasy. Bywają osobniki, u których owe „pręgowanie” jest dobrze widoczne lub ledwie zauważalne. Dodatkowo spotyka się egzemplarze z podgardlem zabarwionym na żółto-złoto, jak również, choć znacznie rzadziej, z pomarańczowo-czerwonymi bokami. Najlepiej utrzymywać parę tych scynków lub samca i 2-3 samice. Dorosłe samce wykazują bowiem zachowania terytorialne. Dla parki dorosłych jaszczurek wystarczy terrarium o wymiarach: 70x40x40 cm, z dobrą wentylacją. Terrarium urządzamy w typie leśnym z wykorzystaniem konarów, gałęzi, płatów kory, korka (tylna ściana), kilku kamieni, sztucznych i żywych (np. scindapsus, fikus) roślin oraz korzeni. Z innym elementów dekoracyjnych można wykorzystać gliniane doniczki, pnie z wydrążonym środkiem, łupiny orzecha kokosowego, bambusy itp. Jako podłoża używamy włókna kokosowego zmieszanego z czystym, drobnym piaskiem. Wskazane jest umieszczenie niewielkiego, płytkiego baseniku oraz zraszanie całego terrarium wodą o temperaturze pokojowej 3-4 razy w tygodniu. Instalujemy źródło ciepła, np. żarówkę o takiej mocy, aby w dzień temperatura powietrza bezpośrednio pod nią (na stabilnej platformie, gdzie scynki bardzo chętnie przebywają) wynosiła 30-35°C (w nocy może spaść do 18-19°C).

Mabuje nie są wybredne i zjadają głównie owady. Najchętniej polują na świerszcze, karaczany, ćmy, pajęczaki, motyle – szkodniki (np. bielinek kapustnik), nagie ślimaki. W okresie letnim doskonale odchowują się na planktonie łąkowym. Od czasu do czasu dorosłe sztuki nie gardzą również noworodkami mysimi oraz mącznikami. Swoje jaszczurki próbowałem przyzwyczaić do pobierania czerwonych robaków kompostowych, ale bezskutecznie. Zwierzęta nawet głodne, co najwyżej brały je do pyska, ale nie połykały. Scynkom można również podawać kawałki słodkich i miękkich owoców (brzoskwinie, banany, kiwi itp.), które są najlepszym nośnikiem dla sypkiej mieszanki mineralno-witaminowej (w przeciwnym razie należy posypywać nią zwierzęta karmowe). Nie wszystkie jednak osobniki chętnie jedzą pokarm pochodzenia roślinnego. Początkowo po wpuszczeniu do nowo urządzonego terrarium gady są bardzo płochliwe. Z czasem oswajają się z widokiem człowieka i nie uciekają (np. podczas robienia im zdjęć), jednak nie dają się dotknąć. Można wszakże przyzwyczaić je do brania pokarmu z pęsety.

Nie ma potrzeby stosowania mat grzewczych chyba, że w pomieszczeniu temperatura powietrza spada w nocy poniżej 15°C. Polecam natomiast zainstalowanie dodatkowego oświetlenia w postaci świetlówki z emisją 5% UVB. W Azji Południowo-wschodniej mabuje wielopręgie zarażone są niekiedy zarodźcem – Plasmodium saurocaudatum. Jest to pierwotniak, który u swego żywiciela wnika do czerwonych krwinek i wywołuje malarię. W sytuacji skrajnego zagrożenia życia scynki mają zdolnośc do odrzucania ogona (autotomia), stąd przy chwytaniu ich trzeba zachować daleko idącą ostrożność Ogólnie o mabujach wielopręgich pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=68



Ubarwienie ciała tworzy
rozległa paleta brązów


Najlepsze jest terrarium
w typie leśnym


Para scynków – samiec z prawej


Szczegóły głowy


Dorosły, piękny samiec


Ciężarna samica


Wszelkie kryjówki są w
terrarium nieodzowne


Mabuje zjadaja głównie
owady i ich larwy


Czerwone robaki są przez
gady ignorowane

Danio pręgowany (Brachydanio rerio). Chów

Danio pręgowany należy rodziny karpiowatych (Cyprinidae). W naturze zasiedla wody Azji (Pakistan, Indie, Bangladesz, Nepal i Myamar). Gatunek mało wymagający, odporny na choroby i pasożyty, bardzo ruchliwy i łatwo się rozmnażający. Ze względu na swoją łagodność i towarzyskość, atrakcyjne ubarwienie oraz niewielkie rozmiary ciała jest szczególnie polecany do zbiorników towarzyskich. Danio pręgowany nie wymaga dużego zbiornika – dla grupy 6-8 osobników wystarcza 60 lakwarium, najlepiej długie i niezbyt głębokie. Ryba bardzo ruchliwa, stąd koniecznie trzeba pozostawić sporo wolnego miejsca do swobodnego pływania. Roślinność sadzimy z tyłu i po bokach akwarium, a udział taksonów pływających ograniczamy na tyle, aby dania miały nieskrępowany dostęp do powierzchni wody, gdzie chętnie pływają i żerują. Są absolutnie wszystkożerne. Wystarcza zwykła woda wodociągowa, dobrze jednak natleniona i filtrowana oraz będąca stale w lekkim ruchu (takson reofilny, czyli prądolubny). Temperatura wody powinna oscylować wokół 23-25°C, ale częstokroć grzałka jest zbędna. Bardzo korzystnie na zdrowie i samopoczucie ryb wpływają regularne (co najmniej raz w tygodniu) podmiany wody na świeżą i odstaną w objętości 10-15%. Akwarium powinno być wystawione na działanie promieni słonecznych przynajmniej przez 2-3 godziny dziennie. Gatunek stadny i tylko w grupach złożonych z minimum 5-6 osobników (a najlepiej kilkunastu) czuje się dobrze. Ma skłonność do wyskakiwania z akwarium, stąd zawsze szczelnie je przykrywamy. W wyniku manipulacji genetycznych otrzymano tzw. GloFish – różnokolorowe (zielone – białko fluorescencyjne GFP, czerwone – białko fluorescencyjne RFP, żółte/pomarańczowe – białko fluorescencyjne YFP), świecące (fluorescencja), genetycznie zmodyfikowane (transgeniczne) dania pręgowane. Owe fluorescencyjne białka zostały wyizolowane z ciał organizmów morskich, np. meduz. Danio pręgowany jest pierwszym genetycznie zmodyfikowanym gatunkiem, które zostało udostępnione jako zwierzę domowe i jest jednym z pierwszych kręgowców z zsekwencjonowanym genomem, czyli materiałem genetyczny zawartym w podstawowym (haploidalnym) zestawie chromosomów. Większość badaczy uważa danio lamparciego (Brachydanio frankei, Meinken 1963) za mieszańca uzyskanego w warunkach sztucznych i formę hodowlaną (najprawdopodobniej odmianę) danio pręgowanego, z którym łatwo się krzyżuje i daje płodne potomstwo. W krajach azjatyckich danio pręgowany wykorzystywany jest do walki biologicznej z plagą komarów (chętnie zjada ich larwy), co ma wpływ na ograniczanie groźnej w cieplejszym klimacie choroby ludzi, jaką jest malaria.

Co nieco o rozrodzie danio pręgowanego pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=38



Ryba stadna i łagodna


Forma o wydłużonych płetwach


Gatunek bardzo ruchliwy


Dania są wszystkożerne


Para – samiec u dołu


Dania często wyskakują


Samica


Ryby wymagają przestrzeni
do pływania


Danio lamparci to bodajże forma
hodowlana d. pręgowanego

Nierozłączka czerwonoczelna (Agapornis roseicollis). Chów

Zwana jest również nierozłączką różowoczelną (po ang. Peachfaced lovebird), a hodowcy potocznie mówią na nią „rozakolis”. Te afrykańskie (poł-zach część kontynentu: Angola, Namibia, RPA) papugi dorastają do około 15 cm, są pięknie ubarwione (wyhodowano wiele odmian barwnych), odporne, łatwe w pielęgnacji i nietrudne w rozmnażaniu. Samiec jest minimalnie nie tyle mniejszy, co lżejszy, ma nieznacznie intensywniej zabarwioną i rozleglejszą różową część czołową (tzw. maska) oraz bardziej kanciastą głowę. Jednak u poszczególnych mutacji barwnych powyższe cechy są bardzo zwodnicze i nie pozwalają na jednoznaczne określenie płci. Ponadto rozstaw kości miednicznych (zwanych przez hodowców sankami) jest u samic większy (zawsze powyżej 0,5 cm), podczas gdy u samców mierzy najwyżej 2-3 mm. Jeśli ptaki są utrzymywane w grupie i mogą dobierać się w niespokrewnione pary (sytuacja idealna!), wówczas możemy zaobserwować, które osobniki sympatyzują ze sobą, wchodzą do jednej budki, kopulują, a wreszcie jak samica wnosi materiał na gniazdo w piórach kupra (samiec tego nie robi!). Para zadowala się klatką o wymiarach 70-80x50x50 cm, do rozrodu najlepiej typu skrzynkowego, ze źródłem światła. Ważne jest częste wymienianie naturalnych żerdek, które ptaki szybko pozbawiają kory. Będąc zajęte żerdkami i dostarczanymi gałązkami, nie będą objadać ewentualnych drewnianych elementów klatki. W ogóle twierdzę, że dobrane pary lęgowe należy utrzymywać oddzielnie. Wówczas ptaki są spokojniejsze i o wiele lepiej gniazdują. Ten bardzo odporny gatunek wytrzymuje w wolierze zewnętrznej nawet zimę, o ile ma zagwarantowaną część osłoniętą (wewnętrzną). W przeciwnym razie, w czasie mrozów odmrożeniu często ulegają palce (np. gdy ptak chwyta się siatki). Najlepiej zatem trzymać nierozłączki na zewnątrz od połowy kwietnia do drugiej połowy października. Samiec od mojej pary lęgowej stracił zimą końce palców w wolierze u kolegi. Na szczęście nie przeszkadza mu to zupełnie w lęgach :) Nierozłączki czerwonoczelne to gatunek zadziorny, nie nadający się do trzymania z astryldami, małymi papugami lub gołąbkami. Swoim silnym dziobem potrafią dotkliwie zranić, a i o lęgach wspomnianych ptaków nie ma co marzyć w towarzystwie „rozakolisów”. Jest to gatunek socjalny, najlepiej czujący się w grupach złożonych z kilkunastu osobników. Lepiej w wolierze trzymać co najmniej trzy pary, zamiast dwóch. Oprócz typowej dla nich mieszanki ziaren ptakom należy podawać rozmaite zioła (mniszek, tasznik, babka itp.), owoce, warzywa, gałązki drzew liściastych, niedojrzałe kolby kukurydzy, kwiatostany traw, kiełki itp. Osobiście do dużej klatki typu skrzynkowego, stojącej na wolnym powietrzu wkładam co 2 dni dużą kępę traw lub ziół, razem z resztkami ziemi – ptaki z lubością „szatkują” wszystko. Szczególnie lubią gałązki wierzbowe. W niewoli nierozłączki czerwonoczelne dożywają kilkunastu lat. Gatunek nie wymaga rejestracji. Zachęcam do obejrzenia w Internecie rozlicznych mutacji barwnych. Przestrzegam przed łączeniem różnych gatunków nierozłączek, gdyż łatwo dochodzi do krzyżówek międzygatunkowych, czego zawsze należy bezwzględnie unikać. W następnej części napiszę o ich rozmnażaniu.



Nierozłączki to ptaki odporne


Nierozłączki czerwonoczelne
nie wymagają rejestracji


Obie płcie są bardzo podobne


Samiec po prawej z
odmrożonymi palcami


Para lęgowa – samica po prawej


Zielonki – ptaki bardzo je lubią


Owoce i warzywa – doskonały
dodatek w diecie papug

Traszka chińska (Cynops orientalis). Chów

Płazy te osiągają 10 cm długości. W naturze traszka chińska zamieszkuje obszary położone w południowo-wschodnich prowincjach Chin. Dorosłe osobniki po zaadoptowaniu się do warunków wiwaryjnych prowadzą głównie wodny tryb życia. Skóra jest u nich dość gładka, cienka i pokryta warstwą ochronnego śluzu, a ogon ma tępy, łagodnie zaokrąglony koniec. Ubarwienie grzbietu i boków ciała jest szaro-brązowe do czarnego. Niejednokrotnie widoczne są małe, białe, bądź niebieskawe punkciki położone w pewnej odległości od siebie i tworzące linie wzdłuż boków ciała i ogona. Kolorystyka strony brzusznej wykazuje natomiast duże zróżnicowanie – od jasnożółtego, poprzez różne odcienie pomarańczowego do ognisto czerwonego na tle, którego widnieją nieregularne, ciemnobrązowe lub czarne plamki. Traszki chińskie to zwierzęta mięsożerne, spokojne i łagodne. Nie niszczą wystroju zbiornika, ani roślin wodnych. Najlepiej utrzymywać je same w zabezpieczonym od góry akwaterrarium (płazy te bardzo dobrze wspinają się po suchej szybie i potrafią wyjść przez niewielkie nawet szczeliny). Dla kilku sztuk wystarcza 50-60 l zbiornik o wysokości do 30 cm. Ustawiamy go w miejscu nie narażonym na przegrzanie (np. z dala od kaloryferów lub parapetu okna o południowej wystawie). Używamy wody wodociągowej, odstanej przez co najmniej 24 godziny, której poziom powinien sięgać mniej więcej połowy wysokości akwaterrarium. Część lądowa nie jest bezwzględnie konieczna, lecz jeśli się na nią zdecydujemy, to powinna ona zajmować mniej więcej 1/3 powierzchni akwaterrarium. Do jej urządzenia można użyć piasku lub drobnego żwirku, kawałków drewna, kory, kamieni oraz wprowadzić roślinność wilgociolubną. W części wodnej sadzimy lub wkładamy luzem rośliny wodne (wgłębka wodna, rzęsy, pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste, rogatek, moczarka itp.), umieszczamy podwodne korzenie oraz stabilne konstrukcje z kamieni. Dno wysypujemy około 3-4 centymetrową warstwą żwirku o łagodnych krawędziach i granulacji około 0,5 cm. Bardzo wskazane są wysepki z kawałków unoszącego się (unieruchomione) na powierzchni wody drewna lub korka, wystające fragmenty korzeni lub kamieni lub sztuczne platformy, które należy zamontować w sposób umożliwiający ich łatwe zdejmowanie i czyszczenie. Optymalna temperatura wody dla traszek chińskich to 18-21°C, ale okresowo znoszą one zarówno jej spadek do 10, jak i wzrost do ponad 25°C (dodatkowe jej ogrzewanie jest więc całkowicie zbędne). Odczyn wody powinien wynosić pH 6,8-7,4. Do filtracji wody wystarcza wewnętrzny filtr gąbkowy z wylotem skierowanym, np. na kamień lub szybę, gdyż zbyt silny ruch wody męczy i stresuje płazy. Stosujemy oświetlenie naturalne oraz świetlówkami o mocy, która zapewnia wzrost roślin wodnych. Pielęgnacja akwaterrarium polega głównie na tym, że: – na bieżąco usuwamy niedojedzone resztki pokarmu, – kilka razy w tygodniu spryskujemy część lądową odstaną wodą o temperaturze pokojowej (skóra traszek musi być stale wilgotna), – raz w tygodniu czyścimy dno z zalegających na nim nieczystości organicznych, przepłukujemy wkład filtra (najlepiej w tej samej wodzie po jej częściowym spuszczeniu podczas odmulania dna) oraz czyścimy szyby z osadu/glonów i podmieniamy 10-20% wody na świeżą. Traszki najlepiej jest karmić pokarmem żywym: larwy ochotki, komarów i wodzienia (szklarki), rureczniki, doniczkowce (wazonkowce), grindal, kawałkowane robaki kompostowe, najmniejsze larwy mącznika i barciaka mniejszego, duże wioślarki (znakomicie wpływają na wybarwienie). Znacznie mniej chętnie natomiast pobierana jest karma mrożona i dostępne w handlu specjalistyczne granulaty dla płazów. Osobniki dorosłe karmimy umiarkowanie najlepiej co 3-4 dni. Karmienie co drugi dzień jest dopuszczalne, pod warunkiem podawania małych porcji pokarmu. Okazjonalne pozostawienie zwierząt bez pokarmu na około 2-3 tygodnie nie szkodzi ich zdrowiu. Osobniki młodociane karmimy natomiast codziennie. Nieco o rozmnażaniu traszek chińskich pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=37



Zachwyca piękne ubarwienie
strony brzusznej


Traszki w części lądowej


Żerowanie na dnie


Obfita roślinność to podstawa
dobrego dobrostanu traszek


Konstrukcje z kamieni muszą
być stabilne


Rośliny pływające znacznie
poprawiają dobrostan traszek


Traszki chińskie są spokojne
i łagodne


Płazy te najlepiej trzymać same


Małe akwaterrarium dla traszek


Przestronne akwaterrarium
dla wielu płazów


Najlepszy jest pokarm żywy


Traszka chińska to jedna
z najpopularniejszych w niewoli

Zbrojnik niebieski (Ancistrus sp.). Chów

Ten pospolity w naszych akwariach speleofilny gatunek z rodziny zbrojnikowatych (Loricariidae) w naturze nie występuje w takiej formie, jak spotykana w akwariach. Jego powstanie owiane jest nutą tajemnicy. Przypuszcza się bowiem, iż do utworzenia formy akwariowej użyto kilku gatunków, które krzyżowano między sobą. Ryba spokojna i znakomicie nadająca się do akwariów towarzyskich. W przypadku młodych osobników najlepiej jest utrzymywać razem 6-8 sztuk, zaś dorosłych – harem złożony z samca i 2-4 samic. Wymaga wody dobrze natlenionej i filtrowanej oraz regularnie podmienianej (szkodzą produkty rozkładu materii organicznej). Samce są większe (do 15 cm) i mają na głowie, dość długie (ok. 1 cm), rozgałęzione przy końcach wyrostki skórne (tzw. poroże). Ponadto na końcach pierwszych, zrogowaciałych promieni płetw piersiowych występują u nich niewielkie haczykowate wyrostki (tzw. pazurki). U samic wyrostki skórne występują rzadko i są drobne, zawsze nierozgałęzione. Gatunek wszystkożerny, ale podstawę diety powinny stanowić karmy roślinne, zarówno komercyjne oparte na spirulinie, jak i naturalne (gotowane lub sparzone warzywa i niektóre zioła, jak np. mniszek lekarski). Jeśli już podajemy pokarm pochodzenia zwierzęcego, to zdecydowanie lepsze będzie mięso, np. kurczaka (szyjka) lub filet z ryby niż rureczniki i larwy ochotek. Te ostatnie podajemy bardzo ostrożnie – co najwyżej 1-2 razy w tygodniu i w małych ilościach. Samica składa zwykle na stropie i ścianach bocznych kryjówki z reguły 30-50 jaj (średnica około2,5 mm), rzadko ponad 100. Ikra składana jest najczęściej w formie kulistego grona/bryłki, początkowo są mleczno-żółtawe, a z czasem stają się pomarańczowe i szkliste oraz wyraźnie podłużne. Samiec mniej lub bardziej troskliwie opiekuje się jajami („leżąc” na nich intensywnie wachluje płetwami, zjada martwe i niezapłodnione ziarna, co jakiś czas przywiera do ikry otworem gębowym, wykonuje nim ruchy ssące i delikatnie przesuwa usuwając w ten sposób z jej powierzchni ziarenka piasku i inne zanieczyszczenia) i w tym czasie nie pobiera pokarmu. Larwy wylęgają się po 5-6 dobach, a po dalszych 4-6 dniach wylęg zaczyna intensywnie żerować. Larwy są koloru mlecznego i mają długość około6 mmoraz dość duży, jasnopomarańczowy woreczek żółtkowy. Początkowo wiszą przyczepione wydzieliną gruczołów cementowych u sufitu kryjówki, na ścianie, szybach lub też leżą na podłożu w skupieniach z wibrującymi ogonkami skierowanymi na zewnątrz. Po osiągnięciu długości8 mmstają się ciemnoszare i zaczynają samodzielnie przemieszczać się w gnieździe, skupiać w zwarte grupki. Samiec coraz częściej opuszcza kryjówkę i coraz dłużej przebywa poza nią. Młode od wielkości ok.12 mm(wiek około 2 tygodnie) także coraz śmielej z niej wypływają w poszukiwaniu pokarmu, aż wreszcie stają się samodzielne. Narybek karmimy najwyższej jakości pokarmami roślinnymi, zarówno komercyjnymi (na bazie spiruliny), jak i naturalnymi pochodzenia roślinnego (glony, warzywa, zioła). Młodym należy ponadto zapewnić: źródło błonnika (korzeń, łupina kokosu), kryjówki, bardzo czystą (wydajny filtr) oraz dobre jej natlenienie, czystość (codziennie czyścimy dno z wszelkich nieczystości i resztek karmy) oraz regularne podmiany wody.

Nieco o zbrojniku niebieskim pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=91



Samica z młodymi


Szał żerowania


Młode osobniki najlepiej


Narybek


Samica


Samica z narybkiem


Samiec

Lilie wodne, grzybienie (Nymphaea)

Lilie wodne, zwane grzybieniami (Nymphaea) to bezapelacyjnie królowe oczek wodnych i ozdobnych stawów. Dziesiątki odmian różniących się barwą kwiatów i liści, szybkością wzrostu, wymaganiami środowiskowymi i zimotrwałością stwarzają wiele możliwości dla hobbysty, który praktycznie w każdych warunkach środowiskowych może dobrać stosowną dla siebie odmianę. Ostatnio byłem z wizytą w szkółce roślin ogrodowych i wodnych w Skępe (Pojezierze Dobrzyńskie w woj. kujawsko-pomorskim (http://www.liliewodne.com.pl). Nie jest to pierwsza lepsza szkółka, jakich nie brakuje w naszym kraju, lecz moim zdaniem, wyjątkowa i oryginalna. Urzekła mnie różnorodność odmian grzybieni wśród, których nie brakowało prawdziwych rarytasów. Właściciel szkółki (p. Krzysztof Kruszewski) nie tylko uprawia kilkadziesiąt odmian w swoich licznych, małych stawkach, ale także skutecznie je rozmnaża. Rosną, kwitną obficie i niewiarygodnie pięknie, co starałem się pokazać na zdjęciach. Jeśli ktoś będzie przejeżdżał trasą z Warszawy na Bydgoszcz niech znajdzie czas na odwiedzenie tej rodzinnie prowadzonej szkółki. Na pewno znajdzie w niej coś do swego oczka lub ogrodu. W dodatku po przystępnych cenach. Jeszcze jedno, co mile zaskakuje klienta to wielkość kłączy/kęp sprzedawanych roślin, które w porównaniu z asortymentem wielu innych szkółek są znacznie okazalsze, a przez to lepiej się przyjmują w nowym siedlisku i nierzadko kwitną jeszcze tego samego roku.

Więcej o liliach wodnych pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=127

oraz tu: http://www.multihobby.net/?p=129



Piękno kwiatów urzeka


Płytki staw do uprawy i
rozmnażania lilii wodnych


Królowe oczek wodnych


Do każdego oczka można
dobrać odpowiednią odmianę


Pięknie rozrośnięta połać


Prawidłowa pielęgnacja to
piękne kwiaty na tafli wody

Kanarek. Składanie i wysiadywanie jaj

Najlepsze są gniazdka o drucianej konstrukcji i filcowym wkładzie. Trzeba je uprzednio starannie wymyć, wyparzyć wrzątkiem i wysuszyć. Do moszczenia gniazda samicy dostarczamy kawałki flaneli, wełny, sznurka sizalowego, ligniny, szarpi, suchego mchu itp. Należy unikać cienkiej włóczki i waty, gdyż zapętlenie nimi nóg pisklęcia grozi poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Głębokość gniazda powinna odpowiadać długości wyprostowanych nóżek kanarcząt – w przeciwnym razie młode nie wypróżniają się poza gniazdo, a ich odchody osuwają się po ściankach do jego wnętrza. Prawidłowo zniesienia następują codziennie w godzinach przedpołudniowych. Przeciętnie kanarzyca składa w jednym lęgu 3-5 niebiesko-seledynowych, brązowo nakrapianych jaj, lecz ich liczba może wahać się od 1 do 8 szt.

Do zaburzeń tego okresu należą m.in.: składanie przez młodą samicę jaj co drugi dzień, nadmierne pobudzenie płciowe – samica zaczyna znosić jaja (oczywiście niezapłodnione) jeszcze przed połączeniem z samcem, bądź też składa jaja niezapłodnione lub o nie w pełni wykształconej, cienkiej skorupce. Są tego rozliczne przyczyny: młody wiek samicy, zbyt kaloryczna i uboga w białko oraz składniki mineralne dieta bezpośrednio poprzedzająca lęgi, źle przeprowadzone parowanie ptaków – zbyt szybkie ich połączenie, niewłaściwy stan fizjologiczny ptaka w okresie lęgowym – np. nadmiernie długie pierzenie się itp. Składane jaja należy sukcesywnie zabierać do trzeciego włącznie, a na ich miejsce podkładać sztuczne. Odebrane jaja przechowujemy luzem, np. w małym, plastikowym naczynku, którego dno wysypujemy cienką warstewką czystego prosa, w ocienionym i chłodnym pomieszczeniu (jaja nie powinny się ze sobą stykać). Po pojawieniu się w gnieździe czwartego jaja zamieniamy sztuczne na prawdziwe. Dzięki temu wszystkie pisklęta wylęgną się równocześnie o tej samej porze – 13-14 dni później, a ich wzrost będzie wyrównany. Zamiany jaj sztucznych na właściwe należy zawsze dokonywać wcześnie rano. Dla wyklutych piskląt ma to duże znaczenie, gdyż w ten sposób będą w stanie otrzymać maksymalną ilość pokarmu zanim zapadnie noc.

Samicy, która po raz pierwszy przystępuje do lęgów nie dajemy wysiadywać więcej niż 4 jaja, a pierwsze z nich podkładamy dzień wcześniej niż pozostałe trzy. W ten sposób jedno z piskląt wykluje się z 24-godzinnym wyprzedzeniem, co umożliwi zestresowanej samicy „przećwiczenie” karmienia na jednym młodym zanim pojawi się jego liczniejsze rodzeństwo. Oczywiście można zaniechać jakiejkolwiek ingerencji w związku ze składaniem jaj, lecz wtedy, z uwagi na różnice w rozwoju, nie wszystkie pisklęta mają szansę na pomyślne odchowanie. Samica rozpoczyna wysiadywanie jaj zwykle po zniesieniu pierwszego. W 6-7 dniu inkubacji można prześwietlić jaja. Te zalężone są zawsze ciemne, nieprześwitujące. Dobra kanarzyca w celu zaspokojenia głodu i pragnienia powinna schodzić z gniazda najwyżej kilka razy dziennie, jednorazowo na maksymalnie 4-5 minut. Niepowodzenia na tym etapie lęgu wynikają przede wszystkim z niechęci samicy do wysiadywania jaj (np. ptak jest nadmiernie płochliwy, młoda samica zbyt długo przebywa poza gniazdem doprowadzając do wyziębienia jaj i zamarcia zarodków lub ptaki mają pasożyty zewnętrzne, np. ptaszyńce). Nadmiernie przerośnięte pazury samicy uszkadzają skorupkę jaj, co prowadzi z reguły do zamarcia zarodków, a przerośnięty dziób utrudnia karmienie piskląt. Samice, które pomimo zabiegów ze strony hodowcy źle obchodzą się z jajkami (nie siedzą, brudzą je kałem lub rozbijają) należy eliminować z hodowli. W przypadku, gdy kanarzyca przez cały czas siedzi na jajach bardzo zatwardziale i niemal z nich nie schodzi, może dojść do zamarcia zarodków na skutek braku wentylacji (wietrzenia). Do wyziębienia jaj dochodzi także wówczas, gdy nadpobudliwy samiec nie pozwala samicy na spokojne wysiadywanie jaj, spędza ją z gniazda, nieustannie goni i chce parzyć. W tym przypadku lepiej jest go oddzielić i pozwolić samicy na samodzielny wychów młodych. Jeżeli ptaki są wobec siebie niezgodne, a młoda samica nie przyjmuje kolejno żadnego partnera, lecz za każdym razem składa jaja niezapłodnione, na których chce siedzieć należy jej na to pozwolić przez normalny okres inkubacji, tj. 13-14 dni. Po tym czasie, gdy zacznie na nowo budować gniazdo zwykle już bez oporów akceptuje samca i daje się skutecznie pokryć.

Kanarzycom starszym, wyjątkowo niechętnie dopuszczającym do siebie samca lepiej jest podłożyć zapłodnione jaja innej. W pomieszczeniu hodowlanym zaleca się pozostawianie na noc słabego źródła światła, co w razie spłoszenia umożliwia kanarzycy na szybki powrót do gniazda. Zatęchłe i zepsute powietrze może być przyczyną zamarcia zarodków, dlatego też pomieszczenie, w którym odbywają się lęgi musi być regularnie wietrzone. Także zbyt mała wilgotność wpływa ujemnie na wyniki lęgów. Dobrze jest umieścić na środku pomieszczenia z kanarkami np. stolik z akwarium bez przykrycia.

Więcej o chowie i rozmnażaniu kanarków można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=200

tu: http://www.multihobby.net/?p=190 i tu: http://www.multihobby.net/?p=188



Samiczka glostera podczas
wysiadywania jaj w filcowym
gnieździe, osadzonym w
plastikowej konstrukcji


Kanarzyca składa 1-8 jaj


Świeżo wyklute pisklęta
po 13-14 dniach wysiadywania


Gniazdo wymoszczone
sizalowym sznurkiem


Najlepiej jeśli pisklęta
wykluwają się równocześnie


Płochliwa samica może
zaziębić zarodki w jajach


Przerośnięte pazurki samicy
mogą uszkodzić skorupkę jaj


Dobra samica schodzi
z jaj tylko na krótko


Zapewnienie samicy całkowitego
spokoju podczas
wysiadywania jaj należy
do priotytetów hodowcy

Brzanka różowa (Puntius conchonius). Chów

Ta ruchliwa, dekoracyjna, towarzyska i niewielkich rozmiarów karpiowata (zwykle 6-7 cm) najlepiej czuje się w grupie złożonej z minimum 6 osobników, przy czym zaleca się, aby samców było więcej, np. 3×5 lub 4×6. Maksymalne wyeksponowanie jej pięknych barw zapewnia ciemne podłoże, dostęp światła słonecznego oraz obfita roślinność (także pływająca). W akwarium o pojemności, co najmniej 80 l dla 6 osobników zapewniamy sporo wolnej przestrzeni do swobodnego pływania, dobrze natlenioną, średnio twardą (9-12°n), filtrowaną i regularnie podmienianą (do 20%/tydzień) wodę o temperaturze 20-25°C(okresowo znosi spadki do 15, jak i wzrost ciepłoty powyżej 28°C) i pH 6,5-7,5. W ramach zabiegów pielęgnacyjnycvh regularnie czyścimy dno z wszelkich zalegających resztek organicznych. Brzanki są wszystkożerne, ale w ich diecie spory udział powinny stanowić pokarmy roślinne (np. spirulina, ale także sparzone liście sałaty, szpinaku czy mniszka). W przeciwnym razie będą podskubywać drobne części miękkolistnych roślin. Przekarmiane ryby często padają, stąd umiarkowanie (acz pełnowartościowe) żywienie to podstawa zachowania ich dobrego zdrowia. Wskazany jest jeden dzień w tygodniu głodówki. Nieco o brzance różowej pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=795



Ryby najlepiej czują się
w grupach lub stadzie


Brzanki różowe są
wszystkożerne


Samica


Samiec

Ryżowka (Oryzias woworae). Narybek

Jak już wcześniej pisałem ryżówka (Oryzias woworae) odznacza się bardzo ciekawą strategią rozrodczą, której osobliwość wyróżnia ją w świecie ryb akwariowych. Okresy składania ikry pojawiają się cyklicznie, a tarło jest rozciągnięte w czasie i ma miejsce zwykle wczesnym rankiem. W pojedynczym jajniku powstaje wiele komórek jajowych, które znajdują się w różnych stadiach rozwoju. Te najbardziej dojrzałe i zarazem największe po owulacji przedostają się do jajowodu, gdzie następnie są przeciskane (dzięki skurczom mięśni) w kierunku otworu moczopłciowego. Wydostają się z niego całkowicie uformowane, ale zbite w charakterystyczne gronka. Natychmiast są zapładniane przez samca, który zwabił samicę na swoje niewielkie terytorium (jego obrona powoduje, że między samcami dochodzi często do utarczek, które zwykle nie są groźne). Jednakże po akcie płciowym jaja nie są uwalniane do środowiska zewnętrznego, jak to bywa u ogromnej większości ryb jajorodnych, lecz przyklejone i zbite zwisają wokół brodawki moczopłciowej. Niekiedy wiszą pojedynczo, częściej jednak po kilka sztuk. Ikra jest zupełnie przezroczysta z żółtawym połyskiem. Samica „nosi” jaja zwykle przez kilka godzin, zanim rozpocznie ich składanie (a raczej zrzucanie), ocierając się o miękkie części roślin lub elementy sztucznego substratu. Dziennie lub co kilka dni samica może złożyć od kilku do kilkunastu kleistych jaj, rzadko więcej. Substrat z przyklejoną doń ikrą można przenieść do oddzielnego i wypełnionego identyczną wodą lęgnika (nie trzeba go zaciemniać, ale rezygnujemy z oświetlenia sztucznego). Innym sposobem jest odłowienie ze zbiornika tarliskowego wszystkich dorosłych osobników po około 7-10 dniach od wpuszczenia ich na tarło. W temperaturze wody około25°Clarwy wykluwają się po 12-15 dniach (w niższej ciepłocie nawet po 20 dniach). Dorosłe nie zjadają wprawdzie jaj, ale wylęgiem już nie pogardzą. Niemniej w dobrze zarośniętym miękkolistną roślinnością zbiorniku, przy małej obsadzie ryb dorosłych, można dochować się przychówku bez nijakiej ingerencji. Oczywiście liczba młodych nie jest wówczas duża, ale dla chowu amatorskiego jak najbardziej wystarczająca. Z wykarmieniem narybku nie ma zwykle problemów, gdyż jest on dość żywotny. Przez pierwsze dni żeruje na pierwotniakach, które możemy dostarczyć mu z własnej hodowli na pożywkach organicznych lub z preparatów komercyjnych (np. Protogen). W swojej praktyce stosowałem podmiany kęp mchu jawajskiego w gęstwinie, których narybek znajdował sporo jednokomórkowców. Najlepiej jest jednak podawać mu tzw. pył, czyli larwy oczlika, wrotki i pierwotniaki, a po kilku dniach przejść na najdrobniejsze larwy solowca, które z kolei po 5-6 dniach można zastąpić węgorkami „mikro”. Stwierdziełm także, iż z chwilą rozpoczęcia przez narybek żerowania można podawać mu same tylko larwy solowca lub węgorki „mikro” i też spory procent młodych zostaje pomyślnie odchowany. O ryżówce pisałem więcej tu: http://www.multihobby.net/?p=147



Gronka ikry zwisają z
brodawki moczopłciowej
samicy po tarle


Narybek w wieku około 10 dni


Narybek w wieku dwóch tyg.


Oczy narybku świecą
turkusowo


Narybek w wieku miesiąca

Kanarek. Żywienie w okresie parzenia i składania jaj

W tym okresie dieta musi być wysokobiałkowa, aby pobudzić popęd płciowy. Jednocześnie nie może być zbyt kaloryczna, gdyż prowadzi to do zapasienia się ptaków. Najważniejszym składnikiem mineralnym w pokarmie jest wapń. Przy jego niedoborze niemożliwa jest produkcja zdrowych jaj. Kanarkom dostarczamy zatem: sepię, rozkruszone skorupki jaj kurzych, morskie muszelki, węgiel drzewny, kredę, wapienko, drobnoziarnisty, czysty piasek itp. oraz witaminy. Można podawać je w formie preparatów, najlepiej w proszku (a nie w płynie do wody) dodawanego do pokarmów stałych, np. tartej marchwi. Ptaki umiarkowanie żywimy mieszanką ziarnistą, dostarczamy warzywa i zioła (tarta marchew, sałata, szpinak, papryka, pomidor, gwiazdnica pospolita, trzykrotka, mniszek lekarski, nać pietruszki, krwawnik, rzeżucha, młoda pokrzywa) oraz owoce (jabłko, gruszka, kiwi, banan, mandarynka). Co drugi dzień podajemy mieszankę jajeczną (gotową komercyjną lub z ugotowanego na twardo i drobno posiekanego jaja kurzego z dodatkami: rozkruszonym biszkoptem, bułką tartą lub sucharkami, a także szczyptą maku). Wskazany jest również dodatek kilku kropli tranu lub odrobiny masła. Naprzemiennie z mieszanką jajeczną podajemy niewielką ilość (grudkę wielkości wiśni) białego twarogu z dodatkiem płatków owsianych i nasion sałaty. 2-3 razy w tygodniu serwujemy podopiecznym skiełkowane ziarno. Stała podaż drobnoziarnistego, czystego piasku z rozkruszonymi skorupkami jaj i muszelkami jest godna polecenia.

Z chwilą zniesienia przez samicę 2-3 jajka należy zaprzestać podawania mieszanki jajecznej oraz skiełkowanego ziarna, a z mieszanki ziarnistej wyeliminować konopie. Od tej pory żywienie powinno być umiarkowane i opierać się na mieszance ziarnistej, warzywach, owocach i składnikach mineralnych (od czasu do czasu można wszakże podać kawałek drożdżowego ciasta lub biszkopta). Takie żywienie stosujemy do 11 dnia wylęgania, tj. na 2-3 dni przed wykluciem się piskląt. Więcej o chowie i rozmnażaniu kanarków można przeczytać tu:

http://www.multihobby.net/?p=190 i tu: http://www.multihobby.net/?p=188



Znoszenie materiału do
gniazda – znak gotowości
do lęgów


Zielonki, warzywa i owoce
- źródło witamin i mikroelementów


Wapń w diecie = zdrowe jaja


Sepia – dobre źródło wapnia


Właściwa dieta to klucz
do sukcesu hodowlanego

Wachlarek brazylijski (Nematolebias whitei). Rozród, cz. II

Postępowanie z ikrą po tarle Po odbyciu przez ryby tarła w akwarium cały substrat z ikrą zbieramy na gęste sitko, delikatnie odciskamy z niego wodę. Torf do inkubacji powinien rozpadać się na kawałki, czyli być wilgotny, ale woda nie powinna się z niego sączyć. Następnie dzielimy go na porcje, wkładamy je do plastikowych cienkich woreczków z zaciskami, na których naklejamy etykietki i piszemy markerem (niezmywalnym, do pisania na folii) datę zapakowania oraz przewidywany termin zalania wodą. Niektórzy hodowcy przechowują torf z ikrą w plastikowych kuwetach, pojemnikach do żywności, faunariach lub małych akwariach nakrytych plastikową pokrywą albo szybką. Co kilka dni torf trzeba lekko spulchniać, aby doprowadzić tlen zarówno do głębszych warstw substratu, jak i do rozwijającej się ikry (przewietrzanie) oraz przerwać tworzące się ustawicznie kapilary, przez które paruje woda. Nie można dopuścić, aby torf uległ całkowitemu wysuszeniu. Podczas tej czynności należy wybierać obumarłe, zbielałe jaja. Jeśli znacznie spada wilgotność substratu, musimy regularnie spryskiwać go odstaną wodą o temperaturze pokojowej, pamiętając zawsze o zasadzie, że musi być on wilgotny, ale nie zalany lub zbyt mokry. Właściwą jego pielęgnację można poznać po tym, że para wodna skrapla się na pokrywie/szybie, folii lub ściankach naczynia (jeśli jej tam nie ma lub jest bardzo mało, konieczne staje się nawilżanie powierzchni substratu, np. za pomocą spryskiwacza do kwiatów domowych). Codziennie lub najwyżej co drugi dzień torf z ikrą trzeba wietrzyć przez 0,5–1 godzinę. Można także pozostawić małą szczelinę, nakrywając naczynie, ale w taki sposób, aby nie doszło do przesuszenia zawartości i aby para wodna nadal mogła skraplać się w jego wnętrzu. Woreczki z substratem przechowujemy w zacienionym miejscu o ustabilizowanej i umiarkowanej temperaturze powietrza, najlepiej około20°C. Dobrze jest włożyć je do styropianowego pudła.

Rozwój zarodkowy u wachlarka brazylijskiego trwa około dwóch, ale może przedłużyć się do trzech miesięcy. Po tym czasie otwieramy plastikowy woreczek, rozkładamy torf w płytkiej kuwecie, zalewamy go miękką, dobrze odstaną wodą (wskazane jest obfite jej napowietrzanie) o temperaturze 16–18°C (chłodniejsza woda pobudza larwy do wylęgu, a wyższa jej ciepłota działa na nie osłabiająco i spowalnia wylęganie się) do wysokości 5–6 cm ponad powierzchnię substratu. Wielu hodowców zaleca dodawać do wody soli kuchennej niejodowanej w celu ochrony przed chorobotwórczymi grzybami i/lub zalewać torf wodą z namnożonymi pierwotniakami, co ponoć znacznie przyśpiesza wylęg. Wszelkie większe zbrylenia należy delikatnie rozdzielić, a następnie całość dokładnie wymieszać, np. gęsim piórem. Przeważająca większość larw wylęga się w ciągu pierwszej doby po zalaniu substratu. Odławiamy je na bieżąco, na przykład łyżką, do zbiornika – odchowalni. Jeśli przez dobę nie doszło do wylęgu wszystkich larw (często trudno to stwierdzić), torf należy odsączyć, zapakować do woreczka i leżakować przez kolejny miesiąc. Procedurę taką powtarza się nawet trzykrotnie, ale bywa, że za ostatnim razem nie uzyskamy ani jednej sztuki narybku.

Wychów narybku Zawartość woreczka żółtkowego zostaje zużyta przez zarodek jeszcze w otoczce jajowej, dlatego też wylęg wachlarka podejmuje intensywne żerowanie niemal od pierwszych chwil po opuszczeniu osłonek jajowych. Przez pierwsze 3 dni życia podajemy najdrobniejszy „pył” (pierwotniaki, larwy oczlików oraz wrotki). Niektórzy hodowcy od samego początku stosują najdrobniejsze larwy solowca (narybek wachlarków ma dość duży otwór gębowy). Żywienie nimi stosujemy przez 7–10 dni, po czym stopniowo do diety wprowadzamy nicienie „mikro”, siekane rureczniki, najdrobniejsze rozwielitki i oczliki (także mrożone) oraz markowe pokarmy gotowe (szczególnie roztarte płatkowe). Naprzemiennie z nimi można podawać karmę mrożoną, np. moinę, ale ryby trzeba stopniowo do niej przyzwyczajać. Od trzeciego tygodnia życia podajemy kawałkowane larwy wodzienia i doniczkowce (bardzo drobno siekane lub miażdżone, aby uniknąć zadławienia rybek). Narybek rośnie szybko. Kanibalizm występuje rzadko, chyba że wśród znacznie zróżnicowanego wiekiem potomstwa. W takim wypadku dobrze jest sortować młode pod względem wielkości i umieszczać w osobnych zbiornikach – odchowalniach, których musi być co najmniej kilka. Odchowalnie powinny mieć pojemność, co najmniej kilkudziesięciu litrów i być wypełnione odstaną, dobrze natlenioną (delikatne napowietrzanie) i filtrowaną wodą (zwykły filtr gąbkowy bez obudowy lub napędzany brzęczykiem). Ruch wody musi być jednak jak najmniejszy – zbyt silny strumień męczy bowiem narybek i może być powodem jego masowych śnięć. Codziennie usuwamy wężykiem wszelkie niedojedzone resztki pokarmu i nieczystości z dna (bez podłoża), dolewając przy tym świeżej, odstanej wody o twardości stopniowo zwiększanej do wartości, w jakiej ryby będą potem utrzymywane. Dobry wpływ na samopoczucie i wzrost rybek wywiera codzienny kilkugodzinny dostęp światła słonecznego oraz spora ilość miękkolistnych roślin pływających – chronią one mniejsze sztuki przed agresją i apetytem starszych współbraci oraz zwiększają dobrostan zwierząt.

Więcej o wachlarku brazylijskim czytaj tu: http://www.multihobby.net/?p=192

i tu: http://www.multihobby.net/?p=103



Tarło w torfowym substracie


Odcedzanie wody z torfu


Inkubacja substratu z jajami


Zalany substrat z jajami

Żółtaczek indyjski (Etroplus maculatus). Rozród

Ta pochodząca z południowej Azji pielęgnicowata (Cichlidae) jest niezbyt często rozmnażana w akwariach. Przede wszystkim nagminnie zdarza się pożeranie ikry przez tarlaki, zwłaszcza niedobrane w sposób samoistny. Mój sukces w rozrodzie tego gatunku opisałem poniżej. Swoje żółtaczki wypatrzyłem w sklepie zoologicznym. W akwarium pływało około dziecięć dorosłych osobników. Spośród nich dobrała się jedna para, która stroniła od reszty, zachowywała się niespokojnie i miała piękne, intensywnie żółte ubarwienie ciała i płetw. Takie samoistnie dobrane w pary ryby są najlepsze do rozrodu. Od razu je kupiłem :) Żółtaczki wpuściłem do 100 l zbiornika, z kępami mchu oraz korzeniami z przytwierdzonym doń anubiasem. Gliniana, przewrócona na bok doniczka, stanowiła dogodny do złożenia ikry substrat (tak sądziłem). Ryby długo zwlekały z tarłem. Być może przeszkadzała im para szczupieńczyków, która jednak zasiedlała przypowierzchniową warstwę wody. Podmieniałem co 3 dni około 25% wody na pochodzącą z filtra RO, dokładnie przy tym czyszcząc dno z wszelkich resztek organicznych. Temperatura wody oscylowała wokół 26-27°C. W zbiorniku pracował gąbkowy filtr bez obudowy. Ryby zaczęły robić się bardzo niespokojne i pobudzone. A to czyściły wnętrze doniczki, a to korzeń. Innym razem znów kopały dołki w piasku. Zdecydowałem się na odłowienie szczupieńczyków. Była to dobra decyzja, bo już następnego dnia ujrzałem kilkadziesiąt jaj na korzeniu pod zwisającą luzem kępą mchu jawajskiego. Jaja są lekko wydłużone, a poszczególne ziarna nie stykają się ze sobą – są przyczepione do substratu za pomocą lepkiego, nitkowatego wyrostka. 

Larwy wylęgają się po około 70 godzinach, po czym są przenoszone przez rodziców do dołka w podłożu. Po kolejnych 3–4 dobach młode rozpoczynają pływanie i żerowanie. Najlepszym pierwszym pokarmem jest dla nich najdrobniejszy „pył” (pierwotniaki, larwy oczlików oraz wrotki), a od 2.–3. dnia najdrobniejsze larwy solowca. Istnieje podejrzenie, że podobnie jak np. u paletek czy pielęgnic pawiookich młode żółtaczki indyjskie także odżywiają się wydzieliną skóry rodziców. Jednakże sztuczny ich odchów jest jak najbardziej możliwy i owa wydzielina nie jest im bezwzględnie konieczna do prawidłowego rozwoju i wzrostu.



Początek tarła


Para przy ikrze złożonej
na korzeniu


Przenoszenie larw do
dołka w podłożu


Wydłużone jaja nie stykają
się ze sobą i są przytwierdzone
do substratu lepkim wyrostkiem


Opieka nad ikrą przebiega
typowo dla pielęgnicowatych


Tarlaki są intensywnie żółte

Amadyna obrożna (Amadina fasciata). Rozmnażanie

Sukces hodowlany zależy od dobrania się pary rozpłodowej oraz od jej żywienia. Wielokrotnie hodowcy narzekają na fakt wyrzucania przez dorosłe piskląt z gniazda. Radą na to nie jest wcale zmniejszanie podaży białka zwierzęce, lecz jego zrównoważona podaż także w postaci żywych owadów i/lub ich larw. Najwięcej zła gatunkowi temu wyrządziło podkładanie jaj/piskląt pod mewki japońskie. W wyniku tego procederu zatraceniu uległ pierwotny instynkt macierzyński. Na szczęście nie całkowicie i przy odrobinie szczęścia oraz uczciwości sprzedającego można nabyć osobniki naturalnie gniazdujące. Jest nadzieja, że takich osobników będzie coraz więcej z uwagi na fakt, że mewki – mamki wychodzą z mody i ich używanie jest niejako piętnowane przez środowisko bardziej światłych hobbystów. Amadyny obrożne są bardzo płodne. Samica może złożyć do 8 jaj (zwykle 5-6), które na przemian z samcem wysiaduje przez 12-14 dni. Standardowa budka dla amadyn w zupełności im wystarcza (15x15x15 cm). Młode opuszczają gniazdo po mniej więcej czterech tygodniach i jeszcze przez dwa są dokarmiane przez rodziców. Moja para hodowlana wyprowadzała 2-4 młodych. Raz zdarzyło się jej wyrzucić z gniazda dwa, kilkudniowe pisklaki. Zachowanie to w porę zatrzymałem podażą larw wodzienia (szklarka) oraz pleśniakowców lśniących. Lecz to nie zawsze rozwiązuje problem, bowiem wyrzucanie młodych może następować tak w przypadku nadmiaru, jak i niedoboru karmy zwierzęcej. Moim zdaniem, sama karma jajeczna (nawet z suchymi owadami) nie wystarcza i w pierwszym okresie karmienia (co najmniej 7-10 dni) trzeba podać też żywe owady i/lub ich larwy, a do tego dużo kiełków i zieleniny. Jednak nie można z nimi przesadzić, bo skutek będzie zgoła odwrotny od oczekiwanego. Zatem doświadczenie hodowcy jest tu bardzo ważne, a duża ostrożność w podawaniu żywej karmy zwierzęcej wręcz nieodzowna. Parom młodych i nie sprawdzonym lepiej zbyt często nie kontrolować budek. Pary sprawdzone nie zwracają na to uwagi, a niektóre tak dobrze wysiadują jaja i karmią swoje młode, że wywołują u mnie skojarzenia z zeberkami. O chowie amadyny obrożnej pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=194



Samiec z młodym


Jaja amadyn w gnieździe


Pisklęta w wieku 1-2 dni


Pisklę w wieku 11-12 dni


Pisklę w wieku 15-16 dni


Para z podlotem


Młody po wylocie z gniazda