Wąż zbożowy (Pantherophis guttatus). Rozród

laczenie

Para węży zbożowych po połączeniu – samica u dołu

Dorosły samiec jest zwykle mniejszy i szczuplejszy, ma także dłuższy ogon (nawet o 1/3), który jest ponadto masywniejszy i ma szerszą nasadę. U młodych płeć można określić poprzez sondowanie (tylko przez specjalistę!) lub masaż nasady ogona opuszkiem palca i delikatne wynicowanie genitaliów (tzw. Popping) – u samca – hemipenisów (rurki o długości kilku mm); u samicy – hemiclitorisów (brodawki 1-2 mm).

 

14

Zaloty i przygotowanie do kopulacji

Węże zbożowe można zimować, ale nie jest to bezwzględnie konieczne. Zwykle wystarczy bowiem okresowo (2-3 mies.) obniżyć gadom temperaturę w terrarium, np, poprzez wyłączenie części lub całego ogrzewania. Do rozrodu nadają się osobniki w wieku minimum 1,5 roku, a najlepiej dwuletnie. Samica rozpłodowa powinna być dobrze odkarmiona, mieć dobrą kondycję oraz masę ciała ponad 300 g.

 

17

Kopulacja

Jeśli zdecydujemy się na tradycyjne zimowanie, wówczas przez wspomniany okres czasu gady (tylko dorosłe, silne i zdrowe) powinny przebywać w temp. pow. 10-15ºC  i jego wilgotności 70-80% (piwnica, strych). Na miesiąc przed nim węża nie karmimy. Musi on bowiem wcześniej całkowicie się wypróżnić (pomaga tu kąpiel w letniej wodzie). Grubość ściółki na zimowisku powinna umożliwiać gadowi zakopanie się w niej. Konieczne jest naczynie z wodą

 

sklada

Samica składająca jaja

Samca do samicy (nie odwrotnie!) można dopuszczać trzykrotnie – na kilka godzin, co 1-2 dni lub zostawić gady razem przez 2-3 tygodnie. Ciąża trwa 7-8 tygodni. W tym czasie samica może żerować intensywnie (przez pierwszą połowę ciąży), sporadycznie, bądź wcale. Jaja składane są w kryjówce (np. w specjalnym pojemniku z warstwą wilgotnego wermikulitu lub mieszanki torfu z piaskiem i otworem w pokrywie) w liczbie od kilku do kilkunastu (rzadko powyżej 20).

 

jajawwermikul

Jaja w wilgotnym wermikulicie w plastikowym pudełku do przechowywania żywności

Samica zwykle przez kilka, kilkanaście godzin odpoczywa przy jajach (mają elastyczną, niby pergaminową osłonkę). Gdy tylko opuści kryjówkę jaja przenosimy (najlepiej w takiej pozycji, w jakiej zostały zniesione, nawet te zlepione) do plastikowych pojemników do przechowywania żywności z mikro otworkami w pokrywie, wypełnionych w ¾ wilgotnym wermikulitem. Jajo może wystawa c z niego do ok. ¼. Całość można luźno nakryć wilgotnym mchem.

 

1

Pojemniki z jajami w inkubatorze tzw. suchym

Pojemniki składujemy na dnie inkubatora (suchego lub mokrego). Temperatura powietrza powinna w nim wynosić około 27ºC, a wilgotność około 85%. Inkubacja jaj trwa 55-65 dni. Wermikulit należy co jakiś czas zwilżać (nigdy zaś jaj!), a sam inkubator (nie pojemniki z jajami!) przewietrzać przez 3 minuty co 2-3 dni. Na zdjęciu widać obłożenie ścian styropianowego inkubatora kablem grzewczym, naczynie z wodą oraz termometr.

 

33

Młode wężyki po wykluciu się z jaj

Jajo zdrowe ma tzw. turgor – jest jędrne i napięte. Osłonka może wprawdzie się uginać, ale nigdy odkształcać na trwałe. Jaj wyraźnie zapadniętych, pomarszczonych, zbrązowiałych czy zapleśniałych nie należy jednak usuwać, o ile nie zagrażają zdrowym.  Młody wąż ma na czubku pyska rogowy ząb jajowy, którym rozcina osłonkę jaja. Jej niewielkie nacięcie jest wskazane w przypadku klucia się słabszych osobników. Wężyk nie wychodzi z jaja od razu, lecz po jakimś czasie, trawiąc zawartość woreczka żółtkowego.

 

11

Młodym zapewniamy higieniczne pojemniki oraz miseczkę z wodą

Po wykluciu się z jaja gad mierzy 20-25 cm. Jego woreczek żółtkowy powinien być wchłonięty. Po 7-10 dniach przechodzi on pierwszą wylinkę i wówczas należy przystąpić do jego karmienia. Najlepiej odchowywać je indywidualnie. Wówczas wiemy, czy gad na pewno zjadł podany pokarm (żywe lub mrożone noworodki mysie) oraz oszczędzamy mu stresu, związanego z rywalizacją między współbraćmi. Czasami konieczne jest karmienie wężyków na siłę.

 

rozkarm

Karmienie młodych rozpoczynamy po pierwszej wylince

Młode powinny mieć zapewnione szczelne terrarium lub pojemnik (są mistrzami ucieczek), wyścielone papierowymi ręcznikami, z jakąś kryjówką, np. kawałkiem kory i naczyniem z wodą. Nierzadko wężyki obarczone są wadami, za które w większości przypadków odpowiedzialne są warunki środowiskowe, w tym szczególnie nieodpowiednia temperatura (także jej skoki) lub wilgotność powietrza w inkubatorze.

 

 

4

Martwe wężyki wyciągnięte z jaj po terminie wylęgu – widać zdeformowane głowy

O chowie węży zbożowych pisałem tu:

„Wąż zbożowy. Chów”

Jordanelka florydzka (Jordanella floridae). Chów

Dorosły samiec z charakterystycznym „garbem” za głową

Ta ciekawa, dorastająca do 5,5 cm ryba zwana też jordanellą florydzką należy do rodziny karpieńcowatych (Cyprinodontidae). W swojej ojczyźnie zasiedla wody (słodkie i słonawe) stanu Floryda – na południe od dorzecza rzek Św. Jana i Ochlocknee w USA. Gatunek ten ma wygląd cokolwiek groźny (wygrzbiecone ciało, tzw. żabia głowa i dość duży pysk). Generalnie ciało jordanelek jest krępe, zwarte i mocne.

 

Żywy pokarm jest szczególnie chętnie zjadany przez jordanelki

Nazwa gatunku w języku angielskim brzmi: Flagfish lub American Flagfish. Wzięła się ona stąd, że u samca około 10 poziomych rzędów tworzą kropeczki na przemian – czerwone i seledynowe. Przypomina to nieco gwiazdy i pasy na narodowej fladze USA (dla wielu jednak to sprawa dyskusyjna). Starszy samiec ma także większe płetwy grzbietową i odbytową (bywa, że są one czerwone) oraz mniejszy lub większy „garb” za głową.

 

Dorosła samica – widoczna czarna plamka z tyłu płetwy grzbietowej

Samice są nieco mniejsze, bardziej zaokrąglone w partii brzusznej i znacznie skromniej ubarwione – szaro-srebrzysto-zielone. U samicy na końcu płetwy grzbietowej występuje dodatkowo charakterystyczna czarna plama. Ma ona też nieliczne niebieskie cętki. U obydwu płci występuje ponadto czarna plamka pośrodku tułowia. A zatem dorosła samica ma dwie czarne plamy -na ciele i płetwie grzbietowej, a samiec jedną – tylko na ciele 🙂

Para dorosłych osobników – samiec z prawej

Możliwy jest chów jordanelek w akwarium towarzyskim, o ile właściwie dobierzemy obsadę. Ryba ta ma dość łagodne usposobienie (poza okresem okołotarłowym), ale zdarzają się osobniki z natury wojownicze, mające tendencję do podskubywania wydłużonych płetw innym taksonom (rzadko). Często w nowym zbiorniku, na początku aklimatyzacji, omawiane ryby są płochliwe – chowają się wśród roślinności i z rzadka tylko z niej wypływają w czasie karmienia.

 

Samica – jej piękno także jest niezaprzeczalne

Przestraszone niejednokrotnie wyskakują z akwarium, stąd trzeba zawsze szczelnie je przykryć. Generalnie jednak jordanelki to ryby bardzo żywotne i odporne. Niemniej w nieodpowiednich warunkach środowiskowych szybko pogarsza się ich kondycja. W sklepach zoologicznych nagminnie widuję osobniki z poskładanymi płetwami, chwiejące się na boki, apatyczne, z przytłumionymi barwami. To wynik niewłaściwej ich pielęgnacji (często już na etapie hurtowni).

 

Mimo niskich wymagań środowiskowych dobrostan jordanelek w akwarium jest często zaburzony

Jordanelki nie wymagają dużych zbiorników. Samca i 2-3 samice można utrzymywać w 60-80 l akwarium, najlepiej gatunkowym. Należy obsadzić je różnorodną roślinnością (w tym pływającą), udekorować korzeniami i kilkoma kamieniami. Jako podłoża używamy drobnego żwirku o ciemnej barwie. Parametry fizyko-chemiczne wody są bez znaczenia – gatunek bardzo plastyczny, potrafiący dostosować się do niemal każdych warunków z wyjątkiem oczywiście skrajnych.

 

Jordanelki są dość spokojne i towarzyskie – na zdjęciu pięknie wybarwiony dorosły samiec

Najodpowiedniejsza jednak wydaje się być woda średnio twarda o odczynie lekko kwaśnym do lekko zasadowego (pH 6,5-8,5). Można dodać do niej soli niejodowanej w proporcji łyżeczka od herbaty na 20 l. Optymalna zaś temperatura wody to 23-25ºC, ale omawiane ryby bez szkody dla zdrowia okresowo znoszą zarówno znacznie niższą (około 15°C), jak i wyższą jej ciepłotę (około 30ºC). W normalnie ogrzewanym mieszkaniu grzałka jest więc zazwyczaj zbędna. Z innych urządzeń technicznych warto zainstalować wewnętrzny gąbkowy filtr lub zawiesić na krawędzi zbiornika filtr kaskadowy (przelewowy).

 

Para dorosłych ryb – samiec z przodu

Jordanelki są wszystkożerne i dość żarłoczne. Najlepiej jednak smakuje im karma żywa w postaci larw owadów. Chętnie też skubią glony (w tym nitkowate), a nawet delikatne części niektórych miękkolistnych roślin (lecz zachowania takie są raczej marginalne). Niektórzy hodowcy podają im więc sporo karmy roślinnej w postaci parzonego i siekanego szpinaku, mniszka lekarskiego czy sałaty, ale w zupełności wystarcza dodatek płatkowej spiruliny.

 

Okoń (Perca fluviatilis) w oczku wodnym i akwarium zimnowodnym

9

Okoń jest naszą rodzimą rybą obdarzoną pięknym ubarwieniem ciała

Ten pospolity, rodzimy drapieżca należy do rodziny okoniowatych (Percidae). Jest jednym z piękniej ubarwionych przedstawicieli naszej ichtiofauny. Gatunek uchodzi za bardzo plastyczny (tzw. eurytopowy). Potrafi bowiem przystosować się do każdych niemal warunków środowiskowych (poza oczywiście ekstremalnymi), mimo dość małej tolerancji na brak tlenu w wodzie. Niejeden akwarysta i posiadacz oczka wodnego zastanawia się nad chowem w nich okonia, stąd niniejszy wpis.

 

 

3

Gromadka osobników młodocianych okonia w akwarium zimnowodnym – tu filtracja wody musi być bardzo wydajna

Do akwarium zimnowodnego najlepiej nadają się osobniki młode. Zbiornik dla nich powinien mieć pojemność min. 250-300 l. Okoń preferuje rozmaite kryjówki w postaci kamieni, rozgałęzionych korzeni, gałęzi i kęp roślinności podwodnej oraz pływającej, która tłumi oświetlenie akwarium. Najodpowiedniejsza jest woda średnio twarda do twardej, o odczynie obojętnym i temperaturze 15-20°C. Konieczna jest wydajna filtracja wody (duża żarłoczność i związana z tym przemiana materii) oraz obfite jej napowietrzanie (zwłaszcza latem).

 

Pewne ustalenie płci u okonia jest bardzo trudne

Okonie powinno się utrzymywać w grupach złożonych z 4-8 osobników. Towarzystwem dla nich mogą być także inne gatunki ryb, zbliżone do nich wielkością (karasie, płocie, krąpie, wzdręgi). Największą aktywność ryby te przejawiają rano i wieczorem, penetrując głównie przydenne i środkowe warstwy wody. Starsze i większe osobniki często w ciągu dnia „stoją” wśród roślinności lub schowane w kryjówce; młode zaś są bardzo aktywne.

 

5

Żerujący przy dnie osobnik młodociany

Okonie są bardzo żarłoczne i zjadają wyłącznie pokarm żywy. Preferują każdy jego rodzaj, w tym także przedstawicieli własnego gatunku. Większe okazy polują na ryby – możemy podawać im od czasu do czasu, np. czebaczki amurskie, małe karasie, słonecznice lub gupiki. W domowym zbiorniku zimnowodnym ryby te nie rozmnażają się w sposób naturalny (konieczna jest stymulacja hormonalna specjalistycznymi preparatami).

 

 

10

Przed wpuszczeniem okonia do oczka wodnego należy się dobrze zastanowić

W oczku wodnym okoń zwykle nie jest pożądanym mieszkańcem. W większym zbiorniku istnieje duże ryzyko, że nadmiernie się w nim rozmnoży, a w mniejszym z kolei – znacznie przetrzebi populację osobników młodocianych innych gatunków, w tym larwy płazów. Zwykle w dużych i średnich oczkach można utrzymywać 4-5 młodych osobników (tej samej wielkości), zaś w małych – co najwyżej 1-2 sztuki o długości 6-8 cm. Osobiście mam dwa małe okonie w swoim oczku, które żywo przetrzebiają narybek karasi.

 

Okoń w towarzystwie innego drapieżcy, uznanego za obcy gatunek inwazyjny – trawianki (Perccottus glenii)

W oczku wodnym naturalny behawior okonia ulega ciekawym zmianom. Ryby te często bowiem pływają wspólnie z nawet dużo mniejszymi od siebie karasiami, płociami lub wzdręgami, nie robiąc im przy tym żadnej krzywdy. Ponadto chętnie podpływają do miejsca karmienia dżdżownicami (to jeden z ulubionych pokarmów okonia), czasami odganiają od pokarmu inne ryby (przegrywając jednak rywalizację z karasiami) lub czają się z boku w nadziei na żer w czasie, gdy karpie lub liny przekopują dno. Szczególnie osobniki młodociane są ruchliwe i aktywnie poszukują pokarmu.

 

4

Okonie można utrzymywać z innymi gatunkami, ale o podobnej co one wielkości, np. z wzdręgami, płociami, a w młodym wieku nawet ze słonecznicami (na zdjęciu po prawej)

Według regulaminu PZW z 2017 r. wymiar ochronny okonia wynosi 15 cm (za wyjątkiem wód krainy pstrąga i lipienia). W złych warunkach środowiskowych okoń często karłowacieje. Jest to gatunek fitolitofilny – w naturze trze się w miejscach zacisznych, płytkich, porośniętych roślinnością, w pobliżu zatopionych w wodzie gałęzi drzew, wśród kamieni, bali, na żwirze itp. Samica składa od kilku do ponad 30.000 ziaren ikry, która w wodzie układa się w charakterystyczne, długie na około metr, śluzowate wstęgi.

 

1

Okoń w pełnej krasie – widoczna charakterystyczna czarna plamka z tyłu pierwszej płetwy grzbietowej

Okoń rośnie bardzo wolno – pięcioletnie ryby osiągają długość 20-22 cm, a 9-10-letnie mierzą nie więcej niż 30 cm. Charakterystyczna czarna plamka, która znajduje się na pierwszej, wyposażonej w twarde promienie płetwie grzbietowej służy najprawdopodobniej do ochrony przed drapieżnikami. Po postawieniu płetwy imituje bowiem oko, co wywołuje u napastnika wrażenie, że atakowany osobnik jest dużo większy niż w rzeczywistości.

 

Okladka.przódWięcej o chowie i rozmnażaniu wielu gatunków ryb zimnolubnych oraz ciepłolubnych, ale znakomicie znoszących warunki zbiornika zimnowodnego i/lub oczka wodnego, można przeczytać w mojej najnowszej książce pt. „Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy”.

Zapraszam przeto wszystkich zainteresowanych do jej lektury!

Więcej informacji: www.wydawnictwosggw.pl lub email: wydawnictwo@sggw.pl

O okoniu pisałem już kiedyś tu: „Okoń”

Ziemiojad brazylijski (Geophagus brasiliensis). Rozród

1

Para tarlaków w zbiorniku tarliskowym – samica z przodu

Tarło najlepiej jest przeprowadzić w oddzielnym zbiorniku o pojemności około 150 l. Optymalne parametry fiz-chem. wody to:  twardość do 12ºn, pH 6,3-6,8 i temperatura 26-27ºC, ale gatunek ten jest bardzo plastyczny. Jako wystrój konieczne są rozmaite kryjówki: korzenie, płaskie kamienie, leżące na boku gliniane doniczki, dachówki itp. Lustro wody powinna przysłaniać roślinność pływająca, tonująca nieco oświetlenie. Gąbkowy filtr wewnętrzny (bez obudowy) w zupełności wystarcza.

 

5

Samiec nad wybranym na tarło miejscem (płaski kamień)

W okresie okołotarłowym ryby stają się terytorialne i agresywne Zwłaszcza samiec przekopuje podłoże, usuwa ewentualnie rosnące w nim rośliny, przesuwa kamienie, korzenie itp. Z impetem wabi samicę wyginając przed nią swe ciało, odchylając pokrywy skrzelowe i napinając płetwy. Wreszcie, gdy substrat do złożenia ikry jest odpowiedni (twarda, lita powierzchnia, zwykle pod osłoną, np. korzenia), ryby przystępują do jego czyszczenia.

 

2

Tu niegotowa do tarła samica (z przodu) jest ustawicznie napastowana przez samca (jej niekompletne ułuszczenie to widoczne tego skutki)

Samica musi być dojrzała do tarła, inaczej będzie nieustannie goniona i szturchana pyskiem przez pobudzonego partnera, co może skończyć się dla niej urazem, a bywa że nawet śmiercią. Ikrzyca może złożyć grubo ponad 600 kleistych jaj (zwykle 300-400). Larwy wylęgają się po 2,5-3 dobach. Są umieszczane przez rodziców w jakiejś kryjówce, np. w doniczce leżącej na boku, pod kamiennym jazem lub korzeniem, w dołku wykopanym w podłożu itp.

 

3

Samica sprawująca pieczę nad larwami zbitymi w gromadkę pod kamiennym „jazem”

Pokarm zgromadzony w woreczkach żółtkowych wystarcza na około 3 doby, po czym narybek rozpływa się i zaczyna żerować. Zatem, mniej więcej w tydzień od złożenia ikry młodym można zacząć podawać najdrobniejszy pokarm. Jedzą praktycznie każdą, rozdrobnioną karmę, ale najlepiej rosną na pokarmie żywym, względnie mrożonym (bosmina, moina, larwy solowca i oczlików, wrotka, najdrobniejszy zooplankton, węgorki „mikro” itp.).

 

Młode, dorastające osobniki

Zauważyłem, że ziemiojady brazylijskie prezentują nieco odmienne zachowania w zależności od warunków środowiskowych. Para kolegi regularnie, co dwa tygodnie, odbywała tarło w zbiorniku ogólnym, gdzie pływały także inne gatunki ziemiojadów oraz kilka dorastających pielęgnic severum. Narybku oczywiście nie udało się w takich warunkach odchować – był on szybko wyjadany przez inne ryby. Parę tę wziąłem do jednego ze swoich zbiorników w domu. Urządziłem go wzorcowo i z pietyzmem (z wieloma kryjówkami, optymalną wodą itp.). Niestety przez dwa miesiące ryby ani razu nie podeszły do tarła, a samiec dodatkowo zaczął nieustannie gonić i bić samicę, próbując bezskutecznie skłonić ją do odbycia godów. Ta na szczęście miała się gdzie schronić.

 

4

Samiec generalnie patroluje rewir, ale często podpływa pod gniazdo z larwami

Zrezygnowany przewiozłem tarlaki do 240 l zbiornika w domku na działce. Cała jego powierzchnia była szczelnie przykryta gęstym „dywanem” pistii rozetkowej, którą przeniosłem tu z oczka wodnego. Już po niespełna tygodniu nastąpiło tarło, a samica złożyła ponad 500 jaj. Z początku wszystkie przebiegało bez zastrzeżeń. Gdy jednak młode swobodnie już żerowały pomiędzy rodzicami zaczęło dochodzić do waśni o opiekę nad potomstwem. Sytuacja stawała się coraz gorsza, ale uspokoiło ją odłowienie samca.

 

7

Samica wyłapuje każdego uciekiniera, którego następnie troskliwie zanosi w pysku do gniazda

Niektóre pary ryb z rodziny pielęgnicowatych potrzebują do odbycia udanego tarła i pomyślnego odchowu potomstwa tzw. target fish. Jest to obcy gatunek ryby, którą celowo wprowadza się do zbiornika (zwykle tarliskowego), aby zachęcić parę do tarła lub zniwelować  kłótnie pomiędzy rodzicami o opiekę nad potomstwem (głównie). Takim swoistym „chłopcem do bicia” może być np. większy kiryśnik lub zbrojnik.

 

Zbrojnik w charakterze tzw. target fish w zbiorniku tarliskowym z ziemiojadami brazylijskimi

Jego obecność powoduje, że agresja osobników rodzicielskich jest przerzucana na niego, dzięki czemu tarlaki są bardziej zgodne, zaprzestają walk między sobą o przywództwo w opiece nad ikrą lub młodymi, gdyż wspólny intruz „cementuje” i przywraca prawidłowe relacje między nimi. „Target fish” należy zawsze zapewnić odpowiednie kryjówki, a w razie potrzeby w porę reagować, aby nie dopuścić do jego poważnego zranienia lub zabicia.

 

6

Poza odstraszająca samicy

Najpewniej to właśnie dlatego w zbiorniku towarzyskim mojego kolegi ziemiojady tak chętnie i regularnie odbywały tarła oraz wspólnie, bez nijakiej rywalizacji, broniły potomstwa (do czasu, gdy było to możliwe). Ryby nie miały najwyraźniej wolnej energii na walkę między sobą o opiekę nad młodymi. Ich uwaga skupiona była li tylko na ochronie młodych, ale przy tak licznej gromadzie współmieszkańców, w pewnym momencie ziemiojady nie były już w stanie temu sprostać. W odosobnieniu te same osobniki rodzicielskie mogą, o dziwo, nie podchodzić miesiącami do tarła lub też po wylęgu larw dochodzi między nimi do wspomnianej, destrukcyjnej rywalizacji.

 

ryc-9

Żerujący narybek w wieku kilku dni

O chowie ziemiojada brazylijskiego pisałem tu:

 

„Ziemiojad brazylijski. Chów”

Limka czarnopręga, limka garbatka (Limia nigrofasciata)

Samica (w środku) adorowana przez dwa samce

Ta bardzo interesująca, niewielka rybka dorasta do około 6 cm (samiec jest mniejszy o 1-1,5 cm) i należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). W naturze zamieszkuje wody jez. Miragoâne w poł-zach. części Haiti. Jej nazwa angielska brzmi: Blackbarred limia lub Hump-backed limia. Na żółto-oliwkowo-srebrnym ciele widnieje kilka poprzecznych, czarnych pręg. Ryba towarzyska i łagodna wobec innych, spokojnych gatunków oraz ruchliwa.

 

Samiec – widoczny „garb” z przodu grzbietu

Samiec oprócz tego, że ma gonopodium jest także jaskrawiej ubarwiony – ma żółto-złotą dolną, przednią część ciała, płetwę grzbietową (jest większa, na kształt wachlarza i często ma czarny wzór) i czasami ogonową. Ponadto u starszych samców ciało jest charakterystycznie mniej lub bardziej wygrzbiecone, co tworzy tzw. niby-garb. Woda dla garbatek musi mieć bardzo stabilne parametry i być przede wszystkim twarda (do 25ºn) i mieć odczyn obojętny do zasadowego (pH 7,0-8,5). Inaczej ryby będą chorowały (a leczy się je trudno, gdyż są wrażliwe na chemikalia, w tym leki). Jej optymalna temperatura to 24-26ºC, choć odpowiednio przyzwyczajone radzą sobie dobrze i w chłodniejszej wodzie – 20-21ºC.

 

Garbatki najlepiej jest utrzymywać w grupach z przewagą samic

Garbatki można dziś kupić w dobrych sklepach zoologicznych, lecz ich jakość hodowlana jest często bardzo zła. Ryby bowiem są zwykle słabo wybarwione i niejednokrotnie chore (przewlekle, podklinicznie) – chwieją się na boki, płetwy są poskładane, ospale żerują, są wychudzone, słabo wybarwione itp.  Od takich osobników rzadko uzyskuje się zdrowy narybek. Najlepszym ich źródłem jest zawsze renomowany hodowca amator, który dba o tzw. odświeżanie krwi, czyli nie kojarzy ryb w bliskim pokrewieństwie. Żywienie jest proste – garbatki są wszystkożerne. W diecie jednak nie może zabraknąć karmy tak zwierzęcej (przede wszystkim), jak i roślinnej (w tym glonów).

 

Garbatki łatwo się krzyżują – tu samiec L. tridens (z prawej) adoruje samicę garbatki – taka sytuacja w akwarium świadomego hodowcy jest niedopuszczalna

Najlepiej jest chować grupę kilkunastu osobników z przewagą samic w zbiorniku gatunkowym. Jego pojemność może wynosić około 100 l. Tak jak dla wielu innych jajożyworódek akwarium powinno być dobrze zarośnięte roślinami, w tym pływającymi (trzeba jednak zadbać o miejsca od nich wolne, do swobodnego pływania). Woda musi być dobrze filtrowana (ryba wrażliwa na związki azotu), regularnie podmieniana (raz w tygodniu 15-20%, przy okazji czyszczenia dna z resztek organicznych) i być w lekkim ruchu.

 

Samiec (u góry) zalecający się do samicy – widać postawioną na sztorc płetwę grzbietową

Rozród garbatek jest nierzadko problematyczny. Wszystko bowiem zależy od tego jakim materiałem hodowlanym dysponujemy. Ryby zdrowe zwykle bez problemu się rozmnażają. Chore, pochodzące z chowu krewniaczego, kąpane w sterylizujących je hormonach (to nierzadka praktyka eksporterów z Azji) zwykle nie nadają się do rozrodu. Samice niewyrośnięte, zbyt młode często ronią zarodki (niekiedy wręcz komórki jajowe) lub rodzą bardzo mało słabych młodych, które wkrótce giną.

 

Para garbatek – w czasie zalotów samiec m.in. napina płetwę grzbietową

Po ciąży trwającej 4-6 tygodni (okresami znacznie dłuższej) samica rodzi od 3-5 do ponad 20 młodych (mierzą niewiele ponad 1 cm). Ciężarną można odłowić na poród do kotnika z gąszczem roślin i trzymać ją w nim luzem, bądź w specjalnym koszyczku porodowym. Młode zjadają wszelki drobny pokarm, ale najlepiej rosną na larwach solowca i węgorkach „mikro”. Dobre jest także dolewanie do kotnika tzw. zielonej wody (zakwit zielenic).

 

Garbatki są łagodne, spokojne i towarzyskie

Dorosłe często zjadają swe potomstwo, stąd trzeba je przed nimi chronić. Niemniej młode można w jednym akwarium oddzielić szybą i po osiągnięciu przez nie około 1,5 cm połączyć z dorosłymi. Te ostatnie nie powinny ich już niepokoić. Dodatek do wody soli kuchennej niejodowanej nie jest konieczny, choć dobrze wpływa na ryby „przeziębione”, wykonujące kołyszące ruchy na boki, z przygaszonymi barwami.

 

W hodowli garbatek należy zawsze starać się o dopływ „świeżej krwi” z innych hodowli

Limki garbatki żyją 2-3 lata. Samica do rozrodu powinna mieć co najmniej pół roku. Bardzo ciekawe są u tego gatunku zaloty (parcie gonopodium, skubanie, napinanie płetwy grzbietowej, intensyfikacja barw), podczas których samce są bardzo żywiołowe oraz wykazują zachowania dominacyjne i agresywne wobec siebie (jednak nieszkodliwe). Prawdziwym problemem w hodowlach tego, jak i wielu innych gatunków pozostaje niezmiennie chów w bliskim pokrewieństwie (inbred).

 

Garbatki mogą zjadać swoje potomstwo

U samic limki czarnopręgiej występuje ciekawe zjawisko kopiowania wyboru partnera (ang. Mate choice copying). Akceptacja samca przebiega tu bowiem niesamoistnie, lecz zależy od wyników obserwacji danej samicy (nazwijmy ją samicą A). Prawdopodobieństwo, że zaakceptuje ona samca, którego interakcje z innymi samicami były udane (zaloty zakończone kopulacją), znacząco wtedy wzrasta.

 

Garbatki należą do ryb ruchliwych i wszystkożernych

Jeśli zaś samiec był ustawicznie odrzucany przez inne samice, wówczas prawdopodobieństwo jego akceptacji przez samicę A znacząco maleje. W akwarium objawia się to po prostu częstszym przebywaniem samicy w rejonie, w którym taki super samiec pływa najchętniej („terytorium”). Ten, rzecz jasna, skrzętnie z tego korzysta i jego geny są dalej rozprzestrzeniane w populacji. Zaobserwowano także, że samice chętniej akceptują większych gabarytowo partnerów.

 

Samiec zalecający się do samicy (z prawej)

Hodowcy zgodnie dziś twierdzą, że od kilku lat, mimo intensywnych starań, właściwie nie udaje im się zbudować trwałej, dobrej jakości populacji tych ryb. Te bowiem albo w ogóle się nie rozmnażają, a jeśli już dojdzie do porodu, to narybek jest tak słaby i anemiczny, że praktycznie ginie po kilku, kilkunastu dniach. Bywa, że samce wykazują niespotykaną wprost agresję (tego jednak osobiście nie zaobserwowałem). Nierzadki scenariusz jest taki, że ryby po prostu padają i cała hodowla kończy się sromotnie.

 

Dorodna para garbatek – samiec po prawej

Między bajki należy włożyć sugerowane kiedyś przez niektórych autorów stwierdzenia, że samiec jest konieczny samicy przy porodzie, bo inaczej ta może zginąć. Zupełnie nie wiem skąd się wzięło takie przypuszczenie. Wszelkie kwestie związane z rozrodem tego gatunku omówiłem powyżej. Po części wynikają one z nieuczciwych i haniebnych praktyk, a po części z niewłaściwej pielęgnacji i niewiedzy hodowcy.

 

Samiec naprężający swą płetwę grzbietową

Prawdziwy jest natomiast fakt, że garbatki bardzo łatwo krzyżują się z innymi gatunkami, np. z gupikiem, molinezją, innymi limkami. Każdy świadomy hodowca nigdy nie powinien do tego dopuszczać. Mieszańce bowiem nie stanowią niczego dobrego i tylko pogłębiają genetyczny rozgardiasz, jaki już panuje wśród ryb jajożyworodnych. Z jego powodu hodowca często do końca nie wie, co tak naprawdę utrzymuje w swoim zbiorniku.

 

Ziemiojad czerwonogłowy (Geophagus steindachneri). Rozród

4

Dominujący samiec gotowy do tarła

Samiec jest znacznie większy – w akwarium może mierzyć nawet około 17 cm (samica osiąga zwykle 10-12 cm) i barwniejszy – ma charakterystyczny czerwony garb tłuszczowy na głowie oraz wyrazistsze i pełniejsze pomarańczowe plamki w kącikach pyska. Ponadto jego płetwy nieparzyste są dłuższe. Do tarła nadają się okazy mające ukończony, co najmniej rok życia.

 

11

Samiec jest poligamistą i wyciera się z każdą gotową do odbycia tarła samicą

Ziemiojad czerwonogłowy jest gatunkiem litofilnym o wylęgu otwartym, a jednocześnie owofilnym,  podejmującym ikrę przez samicę zaraz po jej złożeniu (tzw. Immediate mouthbrooder). Pary nie muszą się dobierać, jak u wielu innych pielęgnic, lecz poligamiczne samce wycierają się z każdą gotową do odbycia tarła samicą. Wielu hodowców nie używa zbiornika tarliskowego, lecz po zakończonym tarle ostrożnie odławia samice noszące w pyskach jaja i przenosi je do oddzielnych, mniejszych akwariów z 1-2 kryjówkami (najlepiej każdą osobno).

 

Jeśli jednak zdecydujemy się na tarło w zbiorniku tarliskowym, to powinien on mieć pojemności około 120 l i być napełniony wodą w miarę miękką (najlepiej poniżej 13ºn). Można użyć wody wodociągowej i z filtra RO. Temperaturę podnosimy do 27ºC. Jego wyposażenie techniczne stanowi grzałka z termostatem i filtr gąbkowy bez obudowy lub napędzany brzęczykiem. Na dno kładziemy 1–2 płaskie kamienie, a jako podłoża używamy tradycyjnie piasku (warstwa około 3 cm). Także korzeń w charakterze kryjówki – ostoi polepsza dobrostan tarlaków. Oczywiście ziemiojady tego gatunku przystąpią do udanego tarła i w dużo gorszych warunkach środowiskowych, także w akwarium ogólnym.

 

20

Do tarła bardzo często dochodzi w zbiorniku ogólnym

Miejsce tarła nie jest czyszczone. Substratem dla ikry jest zwykle płaski kamień, ale często sama warstwa piasku lub żwirku, zazwyczaj w niewielkim zagłębieniu lub pod osłoną, np. kamienia lub korzenia. Tarlaki wykonują najpierw tzw. próbne podejścia (tarło pozorowane, na „sucho”). Podczas pojedynczego aktu płciowego samica składa w rzędzie 2-6 jaj, które zaraz bierze do pyska. W czasie tej czynności, co jakiś czas (zwykle raz na kilka aktów, choć jedne samce robią to częściej, inne rzadziej) samiec zbliża się do niej i ustawia ciało tak, aby jego otwór moczopłciowy znajdował się naprzeciwko pyska samicy (i znów, jedne samce zgrywają się tu z partnerką lepiej, inne gorzej). W podnieceniu, lekko drżąc, poruszając mięśniami warg, otwierając pysk lub szorując nim po substracie) uwalnia mlecz, który dostaje się do wnętrza jej jamy gębowej, zapładniając znajdujące się tam jaja. Mleczakowi pomaga w tym pomarańczowa plamka w kącikach pyska, która działa jak atrapa jaja i wabi instynktownie samicę szukającą ikry na podłożu.

 

15

Narybek w wieku około tygodnia

Czasami jednak ma się wrażenie, że do zapłodnienia jaj dochodzi także w sposób klasyczny, kiedy ikrzyca nie zdąży jeszcze ich pobrać, a mleczak już jeździ po nich pokładełkiem lub też czyni to na pustym podłożu, jakby rozprowadzał po nim nasienie pod  kolejną partię jaj. Niekiedy daje się też zauważyć jak samica delikatnie szturcha partnera w bok. Ten zaś nierzadko przerywa amory, aby odgonić zbytnio zbliżające się inne ryby (akwarium zespołowe). Samica może złożyć od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu żółtawych jaj (zwykle 30-40, a bywa że jedynie kilkanaście).

 

22

Inkubującej ikrę samicy zapewniamy idealny spokój, delikatne napowietrzanie i ewentualnie dogrzewanie wody oraz kryjówkę

Odłowionej zaś do kotnika samicy, która inkubuje ikrę należy zapewnić idealny spokój, delikatne napowietrzanie i ewentualnie dogrzewanie wody oraz kryjówkę. Ryba nie pobiera pokarmu. Niektórzy hodowcy odławiają samicę dopiero w momencie, gdy nosi ona już młode. Wówczas prawie zawsze matka wypluwa je na siatce, ale po wpuszczeniu do nowego lokum natychmiast zbiera potomstwo z powrotem do pyska.  Troskliwość samic wobec potomstwa jest bardzo wysoka.

 

23

Narybek szybko rośnie i jest żarłoczny

Inkubacja jaj w jamie gębowej samicy trwa zwykle około dwóch tygodni, ale okazjonalnie może przedłużyć się do nawet ponad trzech. Po wypuszczeniu z pyska narybek jest zdolny do samodzielnego życia, dalej niemniej chowa się w jamie gębowej matki, początkowo całodobowo a potem tylko na noc. Młodym można od razu podawać larwy solowca, węgorki octowe, nicienie „mikro”, larwy oczlików, słoniczki (rodzaj Bosmina), moinę oraz rozdrobnioną karmę suchą. Samicę można pozostawić z potomstwem na okres 7-10 dni. Narybek szybko rośnie i jest żarłoczny. W wieku około trzech miesięcy mierzy 2-2,5 cm. Osobniki młodociane zaczynają się wybarwiać przy wielkości 6-8 cm. Wtedy również da się wstępnie odróżnić ich płeć.

O chowie ziemiojada czerwonogłowego pisałem tu:

„Ziemiojad czerwonogłowy. Chów”

Ziemiojad szpiczastogłowy (Satanoperca jurupari „Rio Para”). Rozród

1

Samica z wypuszczonymi na chwilę larwami

U ziemiojada szpiczastogłowego praktycznie brak jest dymorfizmu płciowego. Samica może być nieco mniejsza i bardziej krępa, lecz są to cechy bardzo subtelne i praktycznie mało przydatne w praktyce. Podobnie sprawa ma się z długością płetw nieparzystych (oprócz ogonowej) – moja ikrzyca ma je nieco dłuższe, co wydawałoby się jest u pielęgnicowatych zwykle cechą samczą. Do rozrodu nadają się osobniki w wieku ponad 1,5 roku.

2

Para z narybkiem – samiec po lewej

U osobników z odłowu nie jest łatwo zaobserwować tarło ze względu na ich płochliwość. Ryby przystępują do niego dopiero wówczas, gdy czują się całkowicie bezpiecznie. U mnie miało to miejsce zawsze pod moją nieobecność, ale widziałem zaloty i próbne ocieranie się tarlaków o substrat (kamień). Na inicjację tarła wpływ mają obfite podmiany wody oraz intensywniejsze żywienie osobników rodzicielskich mrożonym i żywym pokarmem.

3

Początkowo matka wypuszcza młode z pyska tylko rano

Tarło najlepiej jest przeprowadzać w oddzielnym zbiorniku o pojemności min. 120, a najlepiej 150-200 l. Choć wielu autorów zaleca tu wodę zdecydowanie miękką (do 8ºn), to jednak rozród bez problemu odbywa się i w znacznie twardszej.  To samo dotyczy odczynu, który może wahać się od pH 6-7,5 (optymalny to jednak lekko kwaśny). Temperatura wody powinna wynosić 27-28ºC. Wyposażenie techniczne stanowi grzałka z termostatem i filtr gąbkowy bez obudowy lub napędzany brzęczykiem.

ryc-10

Samoistnie dobrane pary lęgowe są najcenniejsze

 

Na dno kładziemy 1–2 płaskie kamienie, a jako podłoża używamy tradycyjnie warstwy piasku (około 3 cm). Także korzeń w charakterze kryjówki – ostoi polepsza dobrostan tarlaków. Samiec obiera rewir lęgowy, w którego centrum jest jakiś dogodny do złożenia ikry obiekt, np. płaski kamień lub korzeń (zwykle). Broni go przed intruzami, a jego partnerka może mu w tym pomagać (w zbiorniku ogólnym).

5

Opieka rodziców jest bardzo troskliwa

 

Substrat pod jaja nie jest zwykle czyszczony lub też ryby poświęcają tej czynności niewiele czasu. Często tarło odbywa się wprawdzie nad litą powierzchnią, ale przysypaną z lekka piaskiem, bądź zupełnie na piasku, ale pod osłoną kamienia lub korzenia. Podczas pojedynczego aktu płciowego samica składa w rzędzie kilka jaj, które samiec zaraz polewa nasieniem. Następnie ikrzyca powraca i natychmiast bierze je do pyska w celu dalszej inkubacji.

4

Początkowo samica wykazuje większą nerwowość, dbałość, bojaźliwość i zaangażowanie w opiece nad potomstwem

Pierwsze podejścia tarlaków są zwykle jałowe – tzw. próby „na sucho”. W zależności od kondycji i wieku ikrzyca może złożyć od stu kilkudziesięciu do ponad 400 jaj. Nie potwierdzam faktu przeganiania inkubującej jaja samicy z terytorium samca, co sugerują niektórzy autorzy. Owszem może się tak zdarzyć, tym bardziej, że w naturze zachowania takie nie są rzadkie. Tu jednak ikrzyca co i raz podpływa do mleczaka i lekko (wręcz delikatnie) poszturchuje go zamkniętym pyskiem w bok lub głowę.

9

Samica z młodymi w jamie gębowej

 

Ma się nawet wrażenie, że przegania partnera, jakby nie był jej on teraz do niczego potrzebny. Zauważyłem, że samiec nic sobie z tego nie robi i normalnie żeruje przekopując dno. Być może właśnie to drażni jego partnerkę, która przecież nie może nic jeść, a żerujący mleczak to w jej mniemaniu zagrożenie dla młodych … W godzinach popołudniowych i wieczornych samica jednak całkowicie się uspokaja, a obie ryby zgodnie wodzą potomstwo.

10

Rodzice są bardzo czujni i chowają młode do pysków przy jakimkolwiek zagrożeniu

 

Nie dochodzi między nimi zwykle do żadnych niesnasek. Ewentualne kłótnie pomiędzy dobrze dobranymi rodzicami zdarzają się sporadycznie. Co innego, gdy ryby zostały zestawione do tarła przez hodowcę – wtedy niepowodzenia są znacznie częstsze … Larwy wykluwają się zwykle po około trzech dobach. Początkowo matka wypuszcza młode z pyska (są one zgrupowane w jego przedniej części) tylko rano. Mogą to być nawet larwy z pęcherzykami żółtkowymi, a po 2-3 dniach żerujący narybek.

12

Samica wciągająca potomstwo do pyska

Samiec pływa wokół młodych, czasem pochwyci kilka do jamy gębowej, aby po chwili je wypuścić. W momencie zaś zagrożenia tak samo jak partnerka służy im swoją jamą gębową (dorosłe zasysają je bardzo  widowiskowo). Jednakże liczba zagarnianego przez niego potomstwa jest znacznie mniejsza. Samica wykazuje tu bowiem o wiele większą nerwowość, dbałość, bojaźliwość i zaangażowanie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo młodych – stara się tu dominować.

 

8

Rodzice niekiedy rywalizują o opiekę nad młodymi

Gdy zagrożenie minie młode szybko są uwalniane na zewnątrz, także przez szpary skrzelowe. Samiec zwykle szybciej podpływa do zadanego pokarmu, podczas gdy jego partnerka robi to bardziej ostrożnie i nieufnie, koncentrując się głównie na ochronie młodych niż na jedzeniu. W miarę jak te rosną coraz częściej pozwala im na opuszczanie jamy gębowej, także w czasie dnia i to na coraz dłuższe okresy czasu.

14

Para wraz z narybkiem w zbiorniku tarliskowym – samica po prawej

Gdy młode są starsze rodzice w bardziej wyrównany sposób dzielą trudy opieki nad nimi i biorą go na noc do pysków lub w czasie zagrożenia. Po podaniu pokarmu charakterystycznie „żują” go i rozdrabniają, po czym wypluwają w gromadkę młodych (także przez szpary skrzelowe). Osobliwie wcierają się też w podłoże, co podrywa do góry m.in. potencjalnie jadalne cząstki. W moim akwarium para „juruparów” zawsze razem  wychowywała potomstwo.

15

Samica wypuszczająca młode z pyska

Nigdy nie odławiałem noszącej jaja lub młode samicy, co często ma miejsce w hodowlach nastawionych na zysk. Do rozrodu S. jurupari bezwzględnie najlepsze są samoistnie dobrane pary. Te zaś najlepiej jest trzymać oddzielnie. W warunkach akwariowych ich monogamiczność jest raczej bezsprzeczna, podczas gdy w naturze ryby mogą przyjmować różne strategie rozrodcze, w tym i poligamiczną (w zależności od warunków środowiskowych panujących w danym siedlisku).

13

Samica może złożyć do nawet 400 jaj

Gdy tylko samica zacznie wypuszczać z pyska ukształtowany narybek należy przystąpić do jego karmienia – najpierw tylko rano, a potem także w czasie dnia. Bardzo dobrym pokarmem są nicienie „mikro” i larwy solowca. Można podawać też najdrobniejszy zooplankton, także w formie mrożonek (moina, bosmina). Po 3-4 tygodniach opieki, rodziców można oddzielić od młodych. Narybek rośnie początkowo dość szybko, po czym wzrost ulega spowalnieniu.

11

Samiec również nie odstępuje starszego nieco potomstwa i chroni je w pysku

Oczywiście opisana przeze mnie idealna sytuacja nie zawsze ma miejsce. Trzeba być przygotowanym na to, że rozród ziemiojadów nie zawsze się udaje. Nierzadko bowiem młode lub niepokojone ryby zjadają ikrę lub larwy. Czasami też para nie jest dobrze dobrana i pomiędzy rodzicami dochodzi do kłótni o opiekę nad potomstwem, co często źle się dla niego kończy. Bywa, że samiec zachowuje się jak poligamista i raz za razem chce wycierać się z inną samicą, traktując jej poprzedniczkę jak intruza i okazując jej agresję.

7

Żerując rodzice „wyczesują” drobiny pokarmu z podłoża, które młode natychmiast je połykają

Także odławianie siatką noszącej ikrę lub larwy samicy może być brzemienne w skutkach i powodować połknięcie przez nią potomstwa. Jeśli już zajdzie taka potrzeba, to należy użyć małego kubełka lub miski i zagarniać doń rybę wraz z wodą. Czasami problemem są nicienie (ewentualnie inne pasożyty wewnętrzne), które mogą sprawić, że ryby są bardzo wychudzone, apatyczne, z obniżonym apetytem. Takie osobniki trzeba oczywiście odpowiednio przeleczyć, gdyż inaczej nie nadają się do rozrodu.

 

O chowie ziemiojada szpiczastogłowego pisałem tu:

„Satanoperca jurupari. Chów”

Ziemiojad szpiczastogłowy (Satanoperca jurupari „Rio Para”). Chów

1

S. jurupari pływają dostojnie i majestatycznie, ale bywa że łatwo się płoszą

W naturze S. jurupari osiąga ponad 25 cm długości, podczas gdy w akwarium jest o kilka cm mniejszy. Żyje w wodach Am. Połud. (głównie dorzecze Amazonki – od Boliwii, Peru, Ekwadoru i Kolumbii do ujścia rzeki w Brazylii). Pływa dostojnie i majestatycznie, ale spłoszony wykonuje szybkie, paniczne zrywy, co grozi urazem. Należy przeto unikać gwałtownych ruchów przed akwarium oraz ustawić je w spokojnym miejscu.

 

2

Para ryb – samiec po prawej

Ten piękny „juruparoid” jest rybą spokojną i łagodną. Mimo dość groźnego wyglądu (potężna głowa i wydłużony, niemały pysk oraz duże płetwy nieparzyste z mocnymi promieniami twardymi (zwłaszcza grzbietowa, gdzie wystają one ponad jej krawędź) absolutnie nie atakuje innych, nawet dużo mniejszych od siebie współmieszkańców akwarium. Można je zatem utrzymywać wraz z innymi, spokojnymi pielęgnicowatymi, jak również z kiryskami, zbrojnikami, większymi kąsaczowatymi itp. Jedynie mogą być czasami zadziorne wobec swoich pobratymców (głównie ma tu miejsce przeganianie się).

 

3

U niektórych „juruparoidów” metaliczne cętki widoczne są na głowie i pokrywach skrzelowych

W akwariach o wiele częściej utrzymywany jest ziemiojad pstry (Satanoperca leucosticta). Ma on liczne, metalicznie lśniące cętki na całym ciele, przez co jest znacznie bardziej kolorowy (S. jurupari ma je po bokach głowy i na pokrywach skrzelowych). Klasyczne wszak „juruparoidy” nie powinny mieć żadnych cętek. Niemniej w naturze spotyka się wiele ich lokalnych odmian, z których jedne mają cętki, a inne nie. Czasami ta sama odmiana ryb może znacznie różnić się fenotypowo w zależności od typu siedliska.

4

S. jurupari jest tzw. gębaczem owofilnym bezpośrednim, czyli podejmującym jaja do pyska zaraz po ich złożeniu

Różna jest także strategia rozrodcza u obydwu gatunków. Mianowicie S. leucosticta jest tzw. gębaczem larwofilnym pośrednim (z ang. delayed mouthbrooder), czyli podejmującym do pyska dopiero larwy, podczas gdy ikra po złożeniu jest na dobę lub dwie przysypywana cienką warstwą piasku. W przeciwieństwie do niego S. jurupari jest tzw. gębaczem owofilnym bezpośrednim (z ang. immediate mouthbrooder), czyli podejmującym jaja do pyska zaraz po ich złożeniu.

5

Piaszczyste dno to podstawa dobrostanu ziemiojadów

Dla pary dorosłych ryb należy przeznaczyć akwarium o pojemności, co najmniej 250 l. Lepiej jest jednak chować je w grupie 5-6 osobników w zbiorniku 400 lub więcej litrów (najlepiej szeroki i niski). Jako podłoża należy użyć średnio drobnego piasku – warstwa nawet do 8-10 cm. Dno bezwzględnie powinno być utrzymywane w należytej czystości, stąd przy każdej podmianie wody należy zawsze usuwać z niego wszelkie nieczystości organiczne, z którymi nie poradził sobie filtr. Żwir o grubszej granulacji i ostrych krawędziach jest niebezpieczny dla ziemiojadów i może podczas żerowania prowadzić do uszkodzenia delikatnych listków skrzelowych.

 

6

Mimo dość groźnego wyglądu S. jurupari są spokojne, łagodne i towarzyskie

Elementy wystroju akwarium to korzenie, gałęzie, kawałki drewna i kamienie. Rośliny miękkolistne tj. wywłócznik lub moczarka najlepiej uprawiać luzem na powierzchni wody. Zarówno one jak i  wszelkie inne taksony pływające (np. pistia rozetkowa, paprocie itp.) będą skutecznie tłumiły oświetlenie, co polepsza dobrostan ryb. Gatunki twardolistne sadzimy w zwartych kępach obłożonych kamieniami lub w pojemnikach („ziemki” mogą je wykopać niejako przy okazji – podczas żerowania).

 

8

S. jurupari to gatunek dobrze adaptujący się do innego niż w naturze odczynu oraz stopnia twardości wody

Woda powinna być w miarę miękka, ale „juruparoidy” dobrze czują się i w twardszej – do 15ºn, o odczynie od umiarkowanie kwaśnego do lekko zasadowego  (optymalnie to pH 6.3-6.5) i temperaturze 23-26ºC. Regularne, raz w tygodniu, podmiany wody na świeżą są nieodzowne (do 20%). Woda może być w lekkim, delikatnym ruchu. Konieczny jest zatem wydajny filtr, koniecznie z dojrzałym złożem biologicznym, gdyż ziemiojady są wrażliwe na pogarszającą się jakość wody (grozi to wybuchem dziurawicy).

 

7

Ziemiojady szpiczastogłowe są z natury bentosofagami

W naturze ziemiojady szpiczastogłowe są z natury bentosofagami – przesiewają podłoże w poszukiwaniu jadalnych w nim cząstek. Ziarna piasku po pobraniu do pyska są następnie wydalane z powrotem nie tylko drogą oralną, ale także przez szpary skrzelowe. Żywienie omawianych ryb w akwarium nie przedstawia jednak większych problemów. Są one bowiem mało wybredne.

 

9

Pokarm dla ziemiojadów musi być zawsze najwyższej jakości

Pokarm musi być jednak zawsze najwyższej jakości. Oprócz suchych granulatów i karm płatkowych (z dużą zawartością białka) „ziemki” z apetytem jedzą mrożonego kryla, krewetki, ochotkę, wodzienia, solowca, doniczkowce, a nawet kawałkowane dżdżownice lub rureczniki. Te ostatnie podane w nadmiarze szybko wkręcają się w podłoże, co nie stanowi tu problemu, gdyż ryby szybko i sprawnie je z niego wyłuskają.

 

 

Różanki i nie tylko – miniony sen

Nieistniejący już dziś staw „Okoniowy” położony był między Koszajcem a Krosnami-Wieś – tu autor bloga poławiał na wędkę okonie i szczupaki, a na podrywkę różanki

W nadchodzącym 2017 roku uwagę szanownych Czytelników mojego bloga chciałbym zwrócić na stale zwiększającą się degradację środowiska naturalnego. Niech każdy z Was rozejrzy się wokół i pomyśli, co pod tym względem zmieniło się przez ostatnie lata w jego okolicy zamieszkania. Założę się, że mało kto wymieni jakieś pozytywy. Do czego prowadzi dewastacja natury każdy mniej więcej wie, ale nie każdy ma w sobie dość siły i determinacji, aby podjąć jakieś działania, zmierzające do poprawy sytuacji 🙁

Staw „Okoniowy” – tu pod wierzbami i w trzcinowisku tarły się piękne liny. Pomiędzy nimi znajdowały się najlepsze stanowiska do wędkowania, tzw. oczka

Pamiętam dwa nieduże stawiki położone pod Warszawą, między Biskupicami a Krosnami-Wsią. Jeden z nich, zwany „Okoniowym” był miejscem, gdzie jako dziecko często jeździliśmy z ojcem (czasami towarzyszyła nam rodzicielka) na ryby. Na schwytane w podrywkę różanki (było ich tam mnóstwo, mimo obecności wielu drapieżników) łapaliśmy spore okonie, a czasem połasił się i szczupak. Wówczas różanki nie były jeszcze objęte ochroną, jak ma to miejsce obecnie. Dziś nie potrafię sobie nawet wyobrazić założenia różanki na haczyk w charakterze tzw. żywca, nawet gdyby było to prawnie dozwolone, ale kiedyś …

Staw „Biskupicki” jest położony nieopodal, w polu, i istnieje do dnia dzisiejszego, choć był moment, że i jego próbowano w jednym miejscu zasypać …

Inne wspomnienie z dzieciństwa: Pamiętam jak pewnego razu, latem próbowałem podejrzeć gniazdujące w szuwarach trzciniaki zwyczajne (Acrocephalus arundinaceus), gdy nagle usłyszałem głośny chlupot. Pomyślałem, że to może kaczki lub piżmak, ale nie – oczom moim ukazały się przepiękne ciała trących się linów. Miały po jakieś 25-30 cm. Tarlaki w miłosnym amoku wypływały aż pod sam brzeg szorując brzuchami po zalanej na dosłownie 1-3 cm trawie i koniczynie.

Mały, zarośnięty stawik położony przy tylnej części stawu „Biskupickiego” – siedlisko żab zielonych i drobnych ryb (słonecznice, wzdręgi, płocie)

Był to iście przepiękny widok, którego nigdy nie zapomnę. Ich ciała niesamowicie opalizowały w słońcu mieniąc się na żółto-zielonkawy kolor. Ryby były jednak bardzo ostrożne – próbując podejść bliżej kilkakrotnie je spłoszyłem. Tak intensywnie trących się linów nie widziałem potem już nigdy w życiu. Podobnie z różankami – jest ich coraz mniej, choć w wielu siedliskach radzą sobie nadal dość dobrze (o ile oczywiście są w nich także małże).

Tak kończy dziś wiele stawów – zanim zostaną zasypane stanowią przez jakiś czas miejsce zwałki śmieci wszelkiego kalibru i rodzaju

Tuż obok „Okoniowego” znajdował się drugi stawik, o połowę mniejszy, o brzegach mniej dostępnych, bo zarośniętych krzakami i trzciną. Nie miał on chyba miejscowej nazwy. Poławiałem w nim karasie na podrywkę (srebrzyste i pospolite). Tam też żyły różanki, choć znacznie mniej. Pamiętam, że w okresie godowym samce były tu szczególnie pięknie wybarwione.  We wspomnianej okolicy stawów było więcej, ale dziś istnieje tylko największy z nich, który nosi lokalną nazwę „Biskupicki”.

Obecnie różanka objęta jest w Polsce całkowitą ochroną

Oba omawiane stawy były ponadto siedliskiem żab zielonych, które licznie w nich występowały. Wraz z innymi, sąsiednimi stawami zostały niestety unicestwione i dziś już nie istnieją – zostały zasypane przez nowego właściciela przylegających do nich pól uprawnych 🙁 Podobnie stało się z rozlewiskiem po drugiej stronie szosy, w którym żywiołowo godowały kumaki nizinne. Nic nie zostało. Chodząc po zwałach utwardzonej ziemi aż trudno dziś uwierzyć, że kiedyś tętniło tu życie, wodne życie …

Rozród różanki jest możliwy tylko przy obecności małży (szczeżuje, skójki)

O biologii różanek pisałem wcześniej tu:

„Różanka”

Wiele z powyższych informacji znajdziecie Państwo także w mojej ostatniej książce: „Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy”, Wydawnictwo SGGW, Warszawa, 2016, s. 260. Patrz zakładka na stronie głównej: Moje książki.

Moje oczka wodne (lata 2010-2016)

1

Oczko wodne dla ryb na działce autora (żyją w nim karasie ozdobne, kiełbie, słonecznice oraz czebaczki amurskie oraz pojedyncze okazy wzdręgi ksantorycznej i lina)

Ten przedświąteczny post postanowiłem poświęcić swoim oczkom wodnym. Zamieszczone ich zdjęcia dotyczą lat 2010-2016. Swoje pierwsze „oczko” zbudowałem jako dziesięcioletni chłopak, czyli ponad 38 lat temu, na działce, gdzie rodzice budowali nasz rodzinny dom. Było to małe wgłębienie w ziemi o wymiarach nie większych niż 30×20×20 cm. Wyłożyłem je zaprawą podebraną murarzom wprost z betoniarki. Pamiętam, że początkowo miałem tu wiele niepowodzeń.

 

4

Płazarium dla traszek zwyczajnych i żab zielonych oraz trawnych. W tle widoczny mały gołębnik na palu

Jednak po stwardnieniu całej konstrukcji i kolejnym zalaniu jej wodą, wrzuciłem spory pęk  moczarki kanadyjskiej i wpuściłem kilka złapanych na podrywkę różanek (w pobliskich gliniankach w okolicach Brwinowa występowały wówczas bardzo licznie i nie były objęte ochroną prawną ścisłą, jak ma to miejsce obecnie). Oczywiście opisane tu warunki życia ryb były iście spartańskie, mimo to żyły kilka tygodni, aż pewnego dnia zainteresowały się nimi bezpańskie koty 🙁

 

3

Najmniejsze, miniaturowe oczko wodne – tu do uprawy miniaturowych lilii wodnych

Na swojej działce mam dziś trzy nieduże oczka wodne – jedno tradycyjne – dla ryb, drugie, tzw. płazarium – wyłącznie dla traszek zwyczajnych i żab zielonych (także do rozrodu żab trawnych) oraz trzecie, najmniejsze – najpierw służyło mi do uprawy miniaturowych lilii wodnych, potem obcych gatunków ryb (np. trawianek), a ostatnio trzymałem w nim przez lato gambuzje pospolite – ryby jajożyworodne wykorzystywane na świecie do walki z plagą komarów.

 

7

Płazarium – gąszcz roślinności bujającej zielenią w czasie lata – konieczne są regularne przycinki

Ważnym elementem wodnego ekosystemu są dla mnie także rośliny, a zwłaszcza gatunki błotne i bagienne. Wiele z nich pochodzi z naturalnych siedlisk. Uprawiam je także w czterech specjalnie przystosowanych do tego celu „bagienkach”, które tworzą wypełnione wodą i wkopane w ziemię kastry budowlane. Dwie z nich umieszczone są w specjalnej strefie na działce – miejscu zimowania traszek zwyczajnych.

 

12

Płazarium – zwraca uwagę bogactwo także roślinności pływającej

Od lat, każdej wiosny do moich oczek wodnych na gody przybywają liczne płazy – głównie traszki zwyczajne i żaby trawne, a po nich także żaby zielone. Te ostatnie są w nich aktywne praktycznie do października. Co roku też moje działkowe „płazarium” opuszczają nowe pokolenia młodych, przeobrażonych płazów, co szczególnie mnie cieszy. Drodzy oczkomaniacy, całym sercem chrońmy nasze płazy! To się nam bowiem wszystkim bardzo opłaci!

10

W oczku wodnym prym wiodą czerwone karasie ozdobne

Specjalne zimowisko dla nich oraz dla traszek zwyczajnych urządziłem bezpośrednio za płazarium. Jest to miejsce mało uczęszczane przez użytkowników działki, bardzo dobrze obsadzone cieniolubnymi i cieniodajnymi funkiami (Hosty), trawami ozdobnymi, tojeściami, bukszpanem itp. Znajduje się tam wiele korzeni, kawałków kory, pni, stert z liści itp.

Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku! 🙂

Ziemiojad czerwonogłowy (Geophagus steindachneri). Chów

1

Pięknie wybarwiony, dominujący samiec

Ryba ta należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) i odznacza się bardzo ciekawym behawioryzmem. W języku angielskim zwana jest Red Hump Eartheater, co jest określeniem bardzo trafnym. W naturze zasiedla różne siedliska (głównie o podłożu piaszczystym) w wodach Kolumbii (Río Magdalena,  Río Cauca, Río Sinú) i północno-zachodniej Wenezueli (dorzecze Río Limón, Jezioro Maracaibo).

2

Skromniej ubarwiona i mniejsza samica

Są to ryby spokojne, wręcz łagodne, choć dorosłe samce bywają względem siebie zadziorne i wykazują zachowania terytorialne. Zwykle najsilniejszy staje się dominantem i przegania rywali, lecz ich nie okalecza, ani nie zabija. Podporządkowany samiec ma mało widoczną czerwień na głowie i co najwyżej niewielki garb, ale może odbywać tarło. Także samice inkubujące ikrę lub młode mogą być wobec siebie agresywne – przeganiają się i uderzają zamkniętymi pyskami.

6

Dwa dorosłe, rywalizujące ze sobą samce

U ziemiojada czerwonogłowego zwracają uwagę duże oczy, mięsiste wargi położonego dolnie otworu gębowego i spory garb na głowie samca, który przybiera mniej lub bardziej intensywną, czerwoną barwę (właściwie karmazynową lub buraczkową). Ubarwienie ciała samicy jest mocno stonowane, kremowo-szare z nielicznymi zażółceniami, podczas gdy u samca lśni ono zielonkawo-niebieskim połyskiem z pomarańczowymi rysunkami na pysku (plamka), płetwach i pokrywach skrzelowych. Szczególnie u samicy mniej lub bardziej widoczne są rozlane czarne plamy po bokach ciała, ale nie wszystkie osobniki je mają. Także ikrzyca ma na głowie czerwonawy, szczątkowy rysunek oraz niewielką pomarańczową plamkę w kącikach pyska.

13

Młoda samiczka

Jeśli ziemiojady utrzymywane są w odpowiednio dużym zbiorniku z wieloma kryjówkami, to samców może być więcej niż jeden (lepiej 3-4 niż 2). W akwarium jednogatunkowym zaś najlepiej jest chować harem ryb, czyli samca i 2-4 samice. Współmieszkańcami dla ziemiojadów czerwonogłowych mogą być nie tylko zbliżone wielkością pielęgnicowate (np. pielęgnica severum, inne gatunki ziemiojadów itp.), ale także stadne kąsaczowate, kiryśniki itp.

12

Na dole samica, u góry – zdominowany, młody samiec

Im większe akwarium, tym lepiej dla omawianych ryb, które z natury należą do ruchliwych. Niemniej dla opisanego wyżej haremu wystarcza zbiornik o pojemności około 250 l. Najlepiej jako podłoża użyć grubszego piasku (warstwa 3-5 cm). Niektórzy mieszają ze sobą piasek o różnej granulacji, co też jest dobrym rozwiązaniem. Należy mieć na uwadze, że żwir o ostrych krawędziach może w czasie żerowania ryb prowadzić do uszkodzenia delikatnych listków skrzelowych. Elementami wystroju powinny być korzenie, gałęzie, kawałki drewna i kamienie.

7

Samiec broniący swego terytorium

Rośliny (miękkolistne mogą być niekiedy obskubywane) sadzimy w zwartych kępach obłożonych kamieniami lub w pojemnikach. Wprawdzie ryby ich nie wykopują specjalnie, lecz może się to zdarzyć niejako przy okazji intensywnego żerowania. Bardzo wskazana jest roślinność pływająca (pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste, moczarka argentyńska itp.), która tłumiłaby nieco oświetlenie zbiornika.

3

Ziemiojady czerwonogłowe to ryby dość łagodne i towarzyskie – tu z pielęgnicami severum

Woda najlepiej niezbyt twarda (do 16ºn), o odczynie od lekko kwaśnego do obojętnego (pH 6,3-7,0) i temperaturze około 25ºC, regularnie raz w tygodniu odświeżana (około 20%). Konieczny jest wydajny filtr z dojrzałym złożem biologicznym, gdyż ziemiojady są wrażliwe na pogarszającą się jakość wody.  Także podłoże musi być utrzymywane w należytej czystości, stąd przy każdej podmianie wody powinno się zawsze usuwać z dna wszelkie nieczystości organiczne.

17

Piasek, korzenie, kamienie, gałęzie tworzą właściwy wystrój akwarium dla ziemiojadów czerwonogłowych

W naturze ziemiojady czerwonogłowe są bentosofagami, co oznacza, że przesiewają podłoże w poszukiwaniu jadalnych cząstek (detrytus i inne). Ziarna piasku po pobraniu do pyska są charakterystycznie wydalane z powrotem nie tylko drogą oralną, ale także przez szpary skrzelowe. W akwarium ryby ochoczo zjadają praktycznie każdy rodzaj pokarmu. Oprócz wysokiej jakości karm granulowanych i płatkowych można podawać im mrożonego kryla, ochotkę, wodzienia, solowca itp.  Podczas przekopywania podłoża ryby te z lubością wykorzystują silny nurt wody (np. przy wylocie z filtra), ustawiając się wtedy pod prąd wody.

 

 

 

 

Wąż zbożowy (Pantherophis guttatus). Chów

1

Terrarium dla zbożówki z konarami, basenem, korzeniami, kamieniami i źródłem ciepła

Ojczyzną tego niejadowitego węża, zwanego po angielsku Corn Snake, a po polsku potocznie zbożówką są Stany Zjednoczone (część poł-centr. i wsch.) oraz Meksyk (część półn.). Zasiedla rozmaite siedliska, także te blisko człowieka. Należy do rodziny połozowatych (Colubridae) i podrodziny Colubrinae, czyli węży właściwych. Wyjątkowo dorasta do 180 cm i osiąga masę ciała 1 kg, ale zwykle jest o 50-70 cm mniejszy i o ponad połowę lżejszy.

 

sciolka

Zbożówki chętnie zakopują się w ściółce

Wąż zbożowy dobrze wspina się, pływa i zakopuje w podłożu. Zwykle łatwo się oswaja i przyzwyczaja do konkretnej osoby, rzadko kąsa. Generalnie prowadzi naziemny i dzienny tryb życia, ale w terrarium jest aktywny często także nocą. Dożywa zwykle kilkunastu lat, choć wyjątkowo nawet ponad 20. Idealne terrarium powinno być typu horyzontalnego. Dla jednego osobnika o długości około metra powinno ono mieć, moim zdaniem, wymiary: 90x40x50 cm.

 

kapie

Basen z wodą jest nieodłącznym wyposażeniem terrarium

Na wyposażenie terrarium składają się: źródło ciepła (emiter, żarówka, mata lub kabel grzewczy), basenik na wodę, konary/gałęzie, korzenie, płaty kory, sztuczne rośliny itp.). Jako ściółki najlepiej jest użyć włókna kokosowego, które można zmieszać z niewielką ilością odpylonych trocin, zrębków drewna, odrobiną piasku itp. Konieczne są dwie kryjówki – jedna w strefie ciepłej, a druga w chłodnej. Obie strefy powinny zajmować po około 50% powierzchni terrarium.

 

zre

Podstawą żywienia węży zbożowych są myszy i szczury (żywe lub mrożone)

Zbożówka nie wymaga promieniowania UVB, a doświetlanie terrarium służy głównie obserwatorowi. Temperatura powietrza w nim powinna wynosić w dzień około 26ºC, a pod źródłem ciepła około 31ºC; nocą zaś o kilka stopni mniej. Optymalna z kolei wilgotność powietrza to 50-70%, czyli tak jak normalnie w mieszkaniu. Część chłodną terrarium z kryjówką można ewentualnie od czasu do czasu lekko spryskać letnią wodą.

 

terra

Zbożówka nie wymaga promieniowania UVB

Podstawę żywienia stanowią myszy i szczury (żywe lub mrożone). Sporadycznie można podawać także jednodniowe kurczęta lub przepiórczęta. Częstotliwość karmienia zależy od wieku gada i jego kondycji, ale generalnie młode do roku życia karmimy 1-2 razy w tygodniu; dorosłe zaś co 7-14 dni. Mrożonkę przed podaniem wężowi należy rozmrozić i ogrzać do temperatury około 26ºC, np. przez namoczenie w ciepłej wodzie.

 

kryjowka

Wszelkie kryjówki są podstawą dobrego dobrostanu węży zbożowych w terrarium

Doświadczeniu hodowcy mający kilka węży karmią każdego z osobna, w pojemnikach bez podłoża. Zapobiega to rywalizacji gadów o pokarm oraz zatkaniu jelit w przypadku połknięcia większego kawałka ściółki. Maksymalna wielkość zadawanej porcji pokarmu powinna odpowiadać średnicy gada w jego najgrubszym miejscu. Żywa ofiara przed pożarciem jest duszona, choć nie zawsze. Czasami obserwuje się połykanie jej bezpośrednio po ataku.

 

dwa3

Zbożówki zasadniczo prowadzą dzienny tryb życia, ale często aktywne są także nocą

Gdy wąż jest zestresowany (np. łapaniem go), często potrząsa ogonem i uderza nim rytmicznie o podłoże, co wywołuje odgłos podobny do grzechotki. Gady te mogą też atakować opiekuna, wyginając ciało w kształcie litery “S”. Dawniej wyróżniano kilka podgatunków, ale dziś mają one status oddzielnych taksonów. W niewoli wyhodowano setki odmian barwnych zbożówek, np. Amber, banded, blizzard, bloodred, butter, candy cane, frosted, ghost, lavender, motley, zig-zag i inne.

 

wylin

Wylinka, czyli zrzucony stary naskórek

U dorosłych wylinka, czyli zrzucanie starego naskórka zachodzi mniej więcej co 4-5 miesięcy. W tym czasie gad może być wycofany, mało ruchliwy a nawet agresywny. Zwykle nie przyjmuje wtedy pokarmu. Wylince towarzyszy charakterystyczne zmętnienie oczu i przytłumienie barw. Proces ten może trwać kilka dni. Hodowca powinien wtedy zwiększyć nieco wilgotność w terrarium (spryskiwanie).

 

basen2

Wąż zbożowy nie podlega rejestracji na terenie UE

Zbożówki chwytamy mniej więcej w połowie ich długości. Tak przed, jak i po dotykaniu gada należy dokładnie umyć ręce. Gatunek ten nie podlega rejestracji na terenie UE. Znakomicie nadaje się do chowu przez początkujących terrarystów. Szczególnie młode osobniki są mistrzami ucieczek, o czym zawsze trzeba pamiętać i szczelnie zamykać terrarium.

W kolejnej części omówię rozród węży zbożowych w warunkach hodowli amatorskiej.

Ziemiojad brazylijski (Geophagus brasiliensis). Chów

13

Dorosły samiec – widać mieniące się łuski

Ta należąca do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) pięknie ubarwiona ryba zwana jest w języku angielskim Pearl Cichlid („Pielęgnica perłowa”) lub Pearlscale Eartheater („Ziemiojad perłowołuski”). W naturze zasiedla wody południowej i wschodniej Brazylii oraz Urugwaju (w tym także przyujściowe, słonawe). Samiec może dorastać do ponad 28 i mieć nieduży garb na głowie, podczas gdy samica osiąga co najwyżej połowę tej wielkości.

 

8

Zbliżenie na przednią część ciała samca

W okresie godowym szczególnie przepięknie ubarwiony jest mleczak – opalizujące w świetle na perłowo ciało przyozdabia niebieskawy, podczas gdy płetwy nieparzyste czerwonawy woal. W naturze, w zależności od siedliska ryby mogą znacznie różnić się ubarwieniem, a nawet kształtem (wody stojące lub cieki). Zmienia się ono także w zależności od stanu emocjonalnego i fizjologicznego (stres, gody itp.).

 

5

U ziemiojada brazylijskiego widoczna jest jedna czarna plama na boku ciała – tu u o wiele skromniej ubarwionej samicy

W przeciwieństwie do wielu innych ziemiojadów z rodzaju Geophagus ziemiojad brazylijski odznacza się strategią rozrodczą typową dla przedstawicieli litofilnych, średniej wielkości pielęgnic ze środkowej i południowej Ameryki. Opiekę nad ikrą sprawuje samica, podczas gdy jej partner pochłonięty jest ochroną rewiru lęgowego przed intruzami. Dla omawianych ryb najlepiej jest przeznaczyć obszerne akwarium o pojemności, co najmniej 250-300 l.

 

6

Para dorosłych ryb – samiec u dołu

Ziemiojad brazylijski należy generalnie do gatunków odpornych i wytrzymałych. Nie wymaga piaszczystego podłoża i w zasadzie zadowala się każdym jego rodzajem. Ryby te najlepiej czują się w akwariach z wieloma korzeniami, gałęziami, kawałkami drewna, kamieniami itp. Można chować je razem z innymi pielęgnicami średniej wielkości, jak również z przedstawicielami rodzaju Geophagus. Nie zauważyłem, aby ryby były wobec siebie agresywne, co sugerują niektórzy autorzy.

7

Dorosłe osobniki są odporne na niesprzyjające warunki środowiskowe – tu samiec

Choć zalecany przedział temperatury wody wynosi 23-26ºC, to ziemiojady brazylijskie bardzo dobrze znoszą dużo chłodniejszą ciepłotę – 14-15 ºC, jak również jej wzrost do ponad 30ºC. Woda powinna być średnio twarda (do 14ºn), o odczynie od  lekko kwaśnego do lekko zasadowego (pH 6,5-7,5) i regularnie, raz w tygodniu odświeżana (15-20%). Omawiane ryby są wszystkożerne – w ich diecie nie może jednak zabraknąć komponenty roślinnej.

 

14

Ziemiojady brazylijskie są wszystkożerne (tu samica)

Filtracja wody musi być wydajna, bo choć ryby te niezbyt często  odsiewają podłoże, to jednak z racji swej wielkości, mają dość znaczną przemianę materii. Szczególnie młode osobniki są wrażliwe na zwiększoną zawartość azotanów w wodzie. Doprowadza to u nich do osłabienia odporności oraz  zahamowania wzrostu, a u starszych prowadzi do dziurawicy („Hole-in-the-Head Syndrome”, HITH). Jeszcze do niedawna chorobę tę łączono w sposób jednoznaczny z inwazją pierwotniaków – wiciowców z rodzaju Spironucleus lub Hexamita. Obecnie coraz częściej za jej główną przyczynę obarcza się złą pielęgnację ryb w akwarium.

Wróbel cytrynowy (złocisty) (Passer luteus). Rozród

6

Dorosły samiec

Pierwszą oznaką zbliżającej się dojrzałości płciowej jest ciemnienie dzioba u młodych samców. Najlepsza do lęgów jest samoistnie dobrana para rozpłodowa (osobniki co najmniej roczne). Umieszczamy ją w oddzielnej wolierze, przy czym zapewnienie kontaktu wzrokowego z innymi parami znakomicie stymuluje ptaki do lęgów. W dużej wolierze możliwe są lęgi grupowe. Wróble wybierają na gniazdo zwykle półotwarte budki o wymiarach 15x15x15, choć nierzadko budują je same, np. w gęstwinie krzewów.

5

Dorosła samica

Zazwyczaj każda para buduje kilka gniazd, zanim wybierze sobie jedno konkretne na odbycie lęgu. Niektóre ptaki używają go potem do odbycia wszystkich kolejnych lęgów, inne zaś za każdym razem budują nowe. Gniazdo może mieć średnicę nawet 30-35 cm, a jego komora lęgowa znajduje się na samej górze. Jest ona wysłana piórkami i innymi miękkimi materiałami. Hodowca powinien dostarczyć ptakom dużo budulca (siano, gałązki wierzby i brzozy, rafie, piórka itp.), gdyż inaczej będą go one nawzajem sobie podkradać.

3

Para lęgowa – samica po prawej

Samica składa najczęściej 2-4 jaja (białe z ciemnymi plamkami), które wysiaduje wraz z partnerem  przez średnio 13 dni. Na ewentualne kontrole gniazda wiele ptaków reaguje bardzo nerwowo i bywa, że porzuca je. Zdarza się również, że po pomyślnym odchowaniu w kolejnych lęgach 2 lub 3 młodych, następne zniesienie jest mniej wydajne i odchowywane jest tylko jedno pisklę (tzw. syndrom pojedynczego pisklęcia).

 

1

W czasie odchowu piskląt konieczny jest dodatek pokarmu zwierzęcego

W czasie odchowu piskląt konieczny jest dodatek pokarmu zwierzęcego w postaci rozmaitych owadów (koniki polne, świerszcze, muchówki, mrówcze jaja itp.) i ich larw (zwłaszcza mącznika młynarka) oraz moczonego ziarna, mieszanki jajecznej, białego twarogu i siekanej gwiazdnicy. W okresie karmienia piskląt wiele par  niezbyt aktywnie poszukuje żywego pokarmu. Stąd musi być on zawsze podany w naczyniu, które zapobiegnie rozłażeniu się larw. Piasek oblepiający ich ciała sprawia bowiem, że ptaki niechętnie je wtedy zbierają …

7

Wróble cytrynowe to ptaki ruchliwe, ale i płochliwe

Pisklęta w wieku 2 tygodni są już opierzone, a mając 16-18 dni zaczynają wychodzić z gniazda. Gdy tylko zaczną same jeść należy je oddzielić od rodziców. Często bowiem są przez nie atakowane (zwłaszcza w małej wolierze). Z drugiej jednak strony wielu hodowców radzi, aby młode przy rodzicach przebywały min. 10 tyg. (z uwagi bowiem na silny stres, jaki przeżywają po oddzieleniu). Jest to jeszcze jeden powód, dla którego woliera dla wróbli cytrynowych powinna być duża. W wieku około 10-12 tygodni młode samce zaczynają się wybarwiać.

 

4

Niekiedy ptaki uporczywie nie podejmują lęgów, zwłaszcza w zbyt małej wolierze

Nierzadkim niepowodzeniem w lęgach jest wyrzucanie piskląt z gniazda przez rodziców. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy brakuje pokarmu zwierzęcego lub gdy ptaki są stale niepokojone.

 

O chowie wróbla cytrynowego pisałem tu:
„Wróbel cytrynowy. Chów”

Danionella priapus. Chów i rozród

1

Z przodu dorodna samica

Ta miniaturowa ryba należy do rodziny karpiowatych (Cyprinidae). Jej ciało jest mocno wydłużone, niemal przezroczyste (mniej lub bardziej widoczne są organy wewnętrzne, a także komórki jajowe u samicy). Uwagę zwracają też duża głowa i oczy. Ryby te zaliczane są do najmniejszych na świecie kręgowców słodkowodnych i stanowią jedno z bardziej spektakularnych odkryć ichtiologiczne ostatnich dekad. Dożywają około 2 lat, rzadko dłużej, a niejednokrotnie znacznie krócej.

12

Dorosły samiec

Co ciekawe „danionelle” w dorosłym życiu zachowują szereg cech larwalnych, zarówno w wyglądzie zewnętrznym (np. brak łusek, pigmentacja ograniczona do skupisk melanoforów, brak linii nabocznej), jak i wewnętrznym (szkielet głowy w sporej części złożony z tkanki chrzęstnej). Innymi słowy, osobnik będący w stadium larwy w trakcie swego rozwoju zarodkowego (embriogenezy) nie przechodzi ostatnich jego stadiów, choć potem normalnie dojrzewa płciowo (pedomorfizm).

14

Para ryb – samica po prawej

Dorasta do mniej niż 2 cm. W naturze występuje w wodach zachodniego Bengalu, w półn-wsch Indiach. Samiec ma stożkowatą brodawkę płciową, co tworzy osobliwy niby-lejek pomiędzy płetwami brzusznymi. Podobnie jak i inne gatunki z rodzaju Danionella, ryby te idealne nadają się do chowu w nano akwariach. Choć dosyć dobrze znoszą towarzystwo innych, małych taksonów, to jednak zdecydowanie zalecam chować je w zbiorniku jednogatunkowym.

11

„Danionelle” najlepiej utrzymywać w licznej grupie

Generalnie „danionelki” są dość odporne na choroby i niekorzystne warunki środowiskowe, ale szkodzi im dłużej utrzymujący się w wodzie stan zbyt wysokiej zawartości związków azotu. Ponadto ze względu na swą delikatną naturę są także wrażliwe na nagły i silny stres (potrafią raptem paść po zbyt gwałtownym łapaniu ich siatką) oraz na wszelkie chemikalia (bezłuska skóra). Dlatego też powinno się odłapywać je z najwyższą ostrożnością, za pomocą szklanej miseczki lub fajki, filtrować wodę [dobrze sprawdza się tu filtr kaskadowy (przelewowy) lub zwykły gąbkowy napędzany brzęczykiem] i regularnie ją podmieniać (raz w tygodniu 10-15%). Ewentualne zaś leki trzeba aplikować w dawkach mniejszych niż standardowo zalecane, praktycznie na tzw. czuja.

9

„Danionelle” preferują wodę w lekkim ruchu

Ryby z rodzaju Danionella należą do gatunków stadnych. Chów tzw. parkami lub trójkami mija się zupełnie z celem. Pojemność zbiornika dla grupy 8-12 osobników może wynosić tylko 30-40 l, choć oczywiście im więcej, tym lepiej. Woda powinna być miękka do średnio twardej, o odczynie obojętnym do lekko zasadowego (pH 7-7,5), o temperaturze 20-24ºC (ryby świetnie dają sobie radę w zbiorniku bez grzałki, ale oczywiście w normalnie ogrzewanym mieszkaniu), dobrze natleniona i znajdować się w lekkim ruchu (gatunek umiarkowanie prądolubny, czyli reofilny).

3

Ryby lubią zarośnięte zbiorniki, ale z miejscami do swobodnego pływania

Jako podłoża najlepiej jest użyć drobnego żwirku. Akwarium dość obficie obsadzamy roślinami (w tym pływającymi), pamiętając jednak o pozostawieniu wolnej przestrzeni do swobodnego pływania. Kilka kamieni i 1-2 niewielkie korzenie wystarczą do wzbogacenia jego wystroju. Ryby lubią też promienie słoneczne, które przez 2-4 godzin dziennie powinny mieć dostęp do zbiornika. Pokarm musi być drobny, dostosowany do niewielkich otworów gębowych. Oprócz rozkruszonych karm suchych podaję także mrożonego oczlika, drobno siekane rureczniki oraz żywy, drobny zooplankton. Prawdziwym rarytasem dla dorosłych osobników są grube larwy solowca.

7

Kolejna para ryb – samiec u dołu

„Danionelki” absolutnie nie nadają się do zbiornika towarzyskiego, w którym czują się źle i szybko giną. Nawet w nano akwarium z innymi małymi i spokojnymi gatunkami ich behawioryzm nie całkiem jest naturalny. U mnie zawsze pływały wtedy z dala od przedniej szyby, w wolnej przestrzeni między kępami roślin, były płochliwe i bez wątpienia bardziej wycofane. Z chwilą jednak przeniesienia do zbiornika dedykowanego tylko im (żyły w nim też krewetki red cherry), ryby szybko zatraciły poprzedni dystans i stały się bardzo aktywne, pływając niemal po całym akwarium.

5

U „danionelli” brak jest jakiejkolwiek opieki nad ikrą i potomstwem

Przypuszcza się, że w naturze tarło ma charakter ciągły, ale jaja nie są składane w okresach niekorzystnych dla potomstwa (np. susza, powódź, namnożenie lub przemieszczanie się drapieżników itp.). Podczas pojedynczego aktu płciowego samica składa 2-8 jaj, których inkubacja zajmuje mniej więcej 3 doby. Biorąc pod uwagę wielkość samej ryby pojedyncze jajo ma niemałą średnicę, bo około 0,5 mm. Brak tu opieki nad ikrą i potomstwem.

13

Narybek jest bardzo drobny i cienki, a tarlaki mogą go zjadać

Narybek można wykarmić tzw. pyłem, czyli pierwotniakami, larwami oczlików i wrotkami. Można także spróbować podawać mu sztuczne karmy tworzące w wodzie zawiesinę. Dolewanie tzw. zakwitłej wody z zielenicami także ma sens.  Po 2 tygodniach zjadane są nicienie „mikro” i/lub najdrobniejsze larwy solowca. Trzymiesięczne osobniki zdolne są już do rozrodu.

 

14

Tarlaki najlepiej zostawić na tarlisku prze kilka dni

Bardziej racjonalną metodą rozmnażania jest przeprowadzenie tarła w niewielkim (10-15 l) zbiorniku tarliskowym. Napełniamy go w miarę miękką wodą (do 12ºn) o temperaturze 26ºC i pH 7-7,5. Dno powinno być gęsto wyścielone miękkolistną roślinnością, np.mchami. Podobnie jak w przypadku innych gatunków o ciągłym cyklu rozrodczym, także tu tarlaki zostawiamy na tarlisku przez kilka dni, po czym je odławiamy. W zbiorniku jednogatunkowym można wprawdzie dochować się potomstwa, ale liczba odławianych młodych (naczyniem, nigdy siatką!) spomiędzy pływającej roślinności jest iście znikoma. Dorosłe osobniki mają bowiem mniej lub bardziej kanibalistyczne zapędy.

 

Kumak dalekowschodni (Bombina orientalis). Rozród

1

U kumaków ampleksus jest pachwinowy (miedniczny), czyli samiec chwyta partnerkę w okolicach bioder

Do rozrodu najlepsze są osobniki co najmniej roczne, które poddano 2-3 miesięcznemu zimowaniu. Przeprowadzamy je w pomieszczeniu o temperaturze powietrza 5-9ºC, w terrarium, raczej bez części wodnej (ewentualnie z małym, płytkim basenikiem). Jako ściółkę stosujemy wilgotny torf lub włókno kokosowe, zmieszane z suchymi liśćmi i mchem. Płazy karmimy skąpo, najwyżej dwa razy w tygodniu. Takie terrarium może również stać w nieogrzewanym pomieszczeniu na parapecie okna, w piwnicy, na strychu itp. Nie musi być doświetlane sztucznie, a jeśli już to najwyżej przez 7-8 godzin dziennie. Powinno być za to regularnie spryskiwane wodą.

2

Rozwijające się wśród podwodnej roślinności zarodki w jajach

Gdy już na dobre zrobi się ciepło (druga połowa maja) płazy przenosimy do zbiornika w pomieszczeniu mieszkalnym, zalanego świeżą, odstaną, dobrze natlenioną wodą do wysokości około 10 cm. Używając grzałki w razie potrzeby można zwiększyć jej temperaturę do ok. 23ºC. Dobra jest roślinność nie tylko pływająca (np. pędy moczarki argentyńskiej, mech jawajski), ale też podwodna, posadzona w małym pojemniku i sięgająca do powierzchni wody (kępa rogatka, ludwigii, wywłócznika itp.). Konieczna jest także wysepka/platforma, kilka kamieni, niewielki korzeń itp. Z podłoża można zrezygnować. Wiosną wraz ze wzrostem temperatury powietrza i wydłużającym się dniem świetlnym (do 12-14 godzin dziennie) podopiecznych należy zacząć intensywniej żywić.

3

Świeżo wylęgła larwa kumaka dalekowschodniego

Wzrost temperatury wody i jej głębokości oraz dobre żywienie są zwykle wystarczającymi czynnikami inicjującymi gody. Jeśli płazy do nich nie przystępują, to należy codziennie podmieniać im wodę na świeżą, ale odstaną i o 2-3ºC chłodniejszą, imitując w ten sposób opady deszczu. Trzeba tu zaznaczyć, że kumaki dalekowschodnie przystępują często do rozrodu nawet bez zimowania i specjalnego przygotowania. Gody są wówczas zwykle mało intensywne, a samice składają niewiele skrzeku.

6

Starsza kijanka – brak jeszcze tylnych kończyn

W okresie rozrodczym samce „śpiewają”, wydając charakterystyczne, miękkie i niskie głosy (brak jest rezonatorów u tego gatunku). Ich celem jest przywabienie samic i ostrzeganie rywali. Kumaki łączą się w przypadkowe pary. Ampleksus jest pachwinowy (miedniczny), czyli samiec chwyta partnerkę w okolicach bioder. Często pomiędzy podnieconymi samcami dochodzi do przepychanek, gdyż starają się one pochwycić każdego przepływającego obok osobnika, także tej samej płci. Jak pisałem w części dotyczącej chowu samiec jest nieco mniejszy, ma bardziej brodawkowatą skórę grzbietu i ciemne modzele godowe na pierwszych i drugich palcach dłoni, masywniejsze przedramiona i kończyny miedniczne, których palce są spięte szerszą i bardziej wyraźną błoną pławną.

5

Kijanka zeskrobująca glony z szyby zbiornika

Samica składa jaja partiami w kłębach (bywa, że niektóre ziarna pojedynczo) po kilka-kilkanaście, rzadko po 30-40 sztuk. Odstęp między kolejnymi „tarłami” wynosi średnio 8-9 dni, a w praktyce dorodna samica może składać skrzek 3-5 razy w roku. W sumie może ona złożyć w sezonie nawet ponad 200 jaj, choć zwykle w warunkach wiwaryjnych jest ich kilkadziesiąt, a znacznie rzadziej ponad 100. Średnica jaja wynosi około 2 mm. Są one deponowane w małych pakietach, wśród podwodnej roślinności, na kamieniach, korzeniach, zwykle w niedalekiej odległości od powierzchni wody, a czasami luźno na niej, przy krawędzi wysepek/platform itp. Dorosłe osobniki nie opiekują się potomstwem. Po złożeniu skrzeku należy je odłowić lub też przenieść sam skrzek z substratem do lęgnika z wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Przez cały czas inkubacji woda powinna być delikatnie napowietrzana.

4

Kijanki są wszystkożerne

Wkrótce po złożeniu galaretowata osłonka jaja pęcznieje wskutek intensywnego wchłaniania wody. Larwy wylęgają się po kilku dniach (5-6 przy temperaturze wody 23-25ºC). Mierzą wtedy około 6 mm. Przez 2-3 dni tkwią przytwierdzone do szyb zbiornika oraz elementów jego wystroju i zużywają zawartość woreczków żółtkowych. Po tym czasie zaczynają swobodnie pływać i żerować. Kijanki są wszystkożerne.

7

Kijanka z wykształconymi kończynami tylnymi – widok od strony brzusznej

Kijanek nie wolno przekarmiać, gdyż szybko doprowadza to do pogorszenia się jakości wody. Jako pierwszy pokarm najlepsze są pierwotniaki i wrotki, pylisty pokarm suchy dla narybku, larwy solowca, tabletki dla „glonojadów”, rozdrobniona karma płatkowa dla ryb z dużym udziałem białka i spiruliny, itp. Nie radzę karmić gotowanym żółtkiem jaja kurzego, gdyż łatwo doprowadza to do zepsucia się wody i masowych padnięć larw. Larwy jedzą z ochotą także glony i detrytus, a starsze roztarte na płytkach szklanych rureczniki, drobny zooplankton, rozdrobniony granulat dla pstrągów, pocięte larwy ochotek, mrożonki itp. Kijanki polują dość niezdarnie i podawany im pokarm może być na wpół żywy lub nawet martwy. Dobrze żywione mają pomarańczowe brzuszki (karotenoidy).

8

Żerujące młode i starsze kijanki

Tylne kończyny zaczynają u kijanek formować się jako pierwsze w wieku niespełna 3 tygodni. Tylne pojawiają się zwykle do tygodnia później. Przeobrażenie w młodego kumaka trwa w warunkach wiwaryjnych 5-8 tygodni (w naturze 12-14 tyg.). Już dużo wcześniej należy zadbać o to, aby w zbiorniku były wysepki, na których kumaki będą powoli przystosowywać się do lądowego trybu życia (mają wtedy jeszcze resztki ogona). W tym czasie za najlepszy dla nich pokarm uznaje się malutkie świerszcze tzw. pinheady (z dodatkiem preparatu mineralno-witaminowego) i muszki owocowe. Osobniki opuszczające wodę mierzą 6-7 mm i powinny być sukcesywnie przenoszone do terrarium z wilgotną ściółką i basenikiem z wodą lub zalanego woda na kilka mm, ale z wieloma platformami, spełniającymi rolę lądu. Młode bardzo dobrze wspinają się po ścianach terrarium, stąd powinno być ono dobrze zabezpieczone przed ich ucieczką.

16

Młody kumaczek po przeobrażeniu

O chowie kumaka dalekowschodniego pisałem tu:
„Kumak dalekowschodni. Chów”

O kumaku nizinnym w oczku wodnym pisałem tu:
„Kumak nizinny”

Gołąbek długoczuby (Ocyphaps lophotes). Chów i rozród

7

Gołąbek długoczuby – widoczne charakterystyczne czubki z czarnych piór na głowach

Ten piękny ptak zwany jest także aborygenkiem długoczubym, a po angielsku Crested Pigeon. Należy do rodziny gołębiowatych (Columbidae). W naturze występuje endemicznie w Australii (z wyjątkiem rejonów tropikalnych, najbardziej wysuniętych na północ). Jest ptakiem licznym, także na obszarach zamieszkanych przez człowieka. Dorasta do 35 cm i osiąga masę ciała do ponad 200 g. Ma charakterystyczny czubek z czarnych piór na głowie.

8Dymorfizm płciowy praktycznie nie występuje. Samiec jednak charakterystycznie grucha i widowiskowo zaleca się do samicy – rozkłada skrzydła i rozpościera ogon na kształt wachlarza, a następnie wykonuje głębokie skłony głową i szyją. Są to ptaki spokojne, łagodne i towarzyskie, ale w wolierze (do klatki raczej się nie nadają) należy utrzymywać tylko parę lęgową tego gatunku. Możliwe jest towarzystwo małych astryldów, kuraków, a nawet kanarków lub gołąbków diamentowych.

5

Samica wysiadująca jaja w osłoniętym gnieździe

Żywienie nie nastręcza żadnych trudności. Mieszankę różnorodnych ziaren (zbóż, chwastów, ziół, roślin oleistych itp.) podajemy razem z zieleniną (gwiazdnica pospolita, mniszek lekarski, trawy), połówkami jabłek, kawałkami główek kapusty, sałaty, darni itp. Doskonale znoszą naszą zimę, o ile tylko woliera jest na ten czas dobrze osłonięta, a najlepiej gdy mają do dyspozycji jej zadaszoną część wewnętrzną.

 

7d

Młode w wieku około tygodnia

Za gniazdo posłużyć może odpowiedniej wielkości wiklinowy koszyk, miska lub platforma, umieszczone na wysokości (zwykle blisko dachu woliery). Jak większość gołębi, także tu samica składa dwa białe jaja, które wysiaduje razem z partnerem przez około 18 dni (czasami samiec ma tu mniejszy udział). Młode opuszczają gniazdo po około 3 tygodniach i przez następne dwa są dokarmiane poza nim (samiec).

2tyg

Młode po ukończeniu dwóch tygodni życia

Bywa, że ptaki same budują gniazdo, np. na jakiejś platformie, w gęstwinie krzewów itp. Młode, które zaczęły już same jeść lepiej jest oddzielić od rodziców, gdyż samiec może zacząć je prześladować (zwłaszcza synów). W niewoli rozród często się nie udaje – jaja są stale niezapłodnione lub młode giną wkrótce po wykluciu się. Często pary są źle dobrane, stąd najlepiej jest pozwolić ptakom na swobodny wybór partnera lęgowego.

9

Gołąbki długoczube są łagodne i spokojne – tu we wspólnej wolierze z kanarkami

Spłoszone ptaki podrywając się do lotu wydają skrzydłami świszczący dźwięk. Jego zadaniem jest ostrzeganie współplemieńców przed niebezpieczeństwem, np. czającym się drapieżnikiem. Im ptaki te występują bliżej siedzib ludzkich, tym są bardziej stadne. Spotkać można dwa ich podgatunki – O. lophotes lophotesO. lophotes whitlocki. W naturze populacja aborygenków długoczubych nie jest zagrożona i nawet wzrasta.

6

Para lęgowa – samica po prawej

Moim zdaniem omawiany gatunek nie nadaje się do trzymania w małych wolierach, nie mówiąc już o klatkach. Minimalne rozmiary woliery dla pary to co najmniej 2,5×1,5×2 m. Rozmiar obrączki zaś to 7 mm. Gołębie te piją wodę charakterystycznie zasysając ją do wola. Są odporne i żywotne, ale rozmnażanie ich może sprawiać spory kłopot, zwłaszcza mniej doświadczonym hodowcom. Cierpliwość w doborze pary jest często niezbędna w oczekiwaniu na sukces hodowlany 🙂

Limia tridens – chów i rozród

Ryc.1

Dorodna samica

Limia tridens należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) i w naturze zamieszkuje wody Ameryki Środkowej (Haiti, Dominikana). Odznacza się łagodnym i towarzyskim usposobieniem, lecz w nieodpowiednich warunkach środowiskowych wykazuje znacznego stopnia płochliwość (zwłaszcza wyrośnięte, dorosłe osobniki). Dlatego też zbiornik powinien być dobrze zarośnięty, co stwarza rybom możliwość ukrycia się i polepsza ich dobrostan.

 

Ryc.2

Ładnie wybarwiony samiec

Drugim warunkiem dobrego samopoczucia limek jest chów w grupie złożonej z co najmniej 8-10, a najlepiej kilkunastu osobników. Nie ma sensu utrzymywanie ich tzw. parkami, gdyż praktycznie ryby będą przez cały czas chowały się wśród roślinności, ich dobrostan ulegnie zaburzeniu, a długość życia znacznemu skróceniu (m.in. z powodu zwiększonej podatności na choroby, które u tego gatunku leczy się trudno). W przerybionym zbiorniku towarzyskim, w którym dominują ruchliwsze i bardziej żywiołowe taksony może dochodzić do sytuacji, gdzie limki nie będą w stanie pobierać wystarczającej ilości pokarmu. W następstwie przewlekłego niedożywienia nie ma co liczyć na dobre wyniki w rozrodzie, a słabsze osobniki mogą nawet paść.

 

Ryc.3

Para limek – samiec u dołu

Ruchliwość limek zależy także od ich liczebności w zbiorniku – im jest ich więcej, tym są śmielsze i chętniej pływają. Najczęściej wszakże przebywają pod mniejszą lub większą osłoną roślinności w środkowej i dolnej partii wody. Samce nie są wobec siebie agresywne. Ich życie polega głównie na ciągłym uganianiu się i kopulowaniu z samicami. Między tymi ostatnimi dochodzi niekiedy do sporadycznych niesnasek, które jednak mają łagodny charakter.

 

Ryc.10

Samiec z widocznym, odchylonym gonopodium

Dla stadka kilkunastu osobników wystarcza 60 l zbiornik, obsadzony gęsto różnorodną roślinnością. Jego silne oświetlenie powinno być stonowane nieco przez roślinność pływającą, ale zapewniać dobry porost glonów, np. na kamieniach i szybach. Nieodzowna jest wydajna filtracja wody, która powinna być twarda (15-30ºn), o odczynie obojętnym do zasadowego (pH 7,0-8,5) i temperaturze 23-25ºC, regularnie raz w tygodniu podmieniana w ilości około 15%.

 

Ryc.4

Limia tridens rywalizujące o pokarm ze Skiffia francesae

Gatunku tego nie należy, moim zdaniem, utrzymywać w wyższej ciepłocie wody, tj. 26-28ºC. Mało tego, po przyzwyczajeniu limki można całorocznie utrzymywać w akwarium nieogrzewanym (oczywiście w normalnie ogrzewanym lokalu). Ryby żyją wówczas dłużej (do około 3 lat), ale wyniki w rozrodzie nie są zbyt zadowalające – samice rodzą rzadziej, a mioty są mało liczne (ta uwaga tyczy się także ryb utrzymywanych w zbyt wysokich temperaturach wody).

 

Ryc.9

Samica jest skromniej ubarwiona

Najlepszy wpływ na wzrost i wybarwienie L. tridens mają pokarmy żywe i mrożone. Oczywiście ryby chętnie jedzą też wszelkie karmy sztuczne, w tym wyprodukowane na bazie spiruliny. Kilkugodzinny w czasie dnia dostęp do akwarium promieni słonecznych dodatkowo uwidacznia ich piękne, metaliczne barwy oraz korzystnie wpływa na samopoczucie ryb.

 

 

Ryc.8

U samicy brak jest plamy ciążowej

Samica jest mniej barwna, ale większa (dorasta do około 5 cm). Samiec mierzy co najwyżej 3 cm, jest smuklejszy, ma gonopodium i przepiękne ubarwienie. Pełnię swych barw samiec osiąga w wieku około pół roku. Na tle szerokiego, ciemnego, podłużnego pasa jego ciało ma wówczas metaliczny, błękitny połysk, a dolna część głowy (czasami aż do płetw piersiowych) i płetwa grzbietowa zabarwione są na żółto lub wręcz pomarańczowo. Na tej ostatniej widnieje też czarna plama, obecna jednak u obu płci. Również boki ciała samicy mogą mienić się na niebiesko, ale barwa ta jest u niej bledsza i zajmuje mniejszy obszar.

 

Ryc.7

Dorosłe osobniki chętnie polują na drobny narybek

Ciąża trwa około 25-28 dni. W miocie może urodzić się do 40 młodych, jednak zwykle jest ich dużo mniej. Narybek jest drobny i nie tak żywotny, jak u pospolitych piękniczkowatych. Dorosłe chętnie na niego polują, stąd należy go od nich jak najszybciej odizolować. Najlepiej ciężarną samicę przenieść do oddzielnego, gęsto zarośniętego kotnika o pojemności około 15-20 l lub też odławiać sukcesywnie najsilniejsze osobniki młodociane, kryjące się pośród roślinności.

 

Ryc.6

Gęsto zarośnięty zbiornik to podstawa dobrostanu limek

Wzrost młodych nie jest zbyt szybki. Najlepiej jest karmić je żywym pokarmem, a w szczególności podawać drobniutko siekanego rurecznika (bardzo dobrze przepłukanego i odpowiednio przechowywanego!), zooplankton (cyklop, moina, zooplankton morski), larwy solowca, węgorki „mikro” oraz rozmaite rozdrobnione karmy suche, tak płatkowe, jak i granulowane, w tym z komponentą roślinną. Znakomitym dodatkiem jest tzw. zielona woda – kilka słoików wypełnionych świeżą wodą i postawionych na parapecie okna od strony południowej zapewnia szybkie namnożenie się zielenic (Chlorophyta sp.). Można także podawać siekane larwy czarnego komara i wodzienia.

 

Ryc.5

Młody, acz już dorosły, wybarwiający się samiec

Limia tridens to gatunek dość wrażliwy na choroby. Ryby te widuję często w nie najlepszej kondycji – chwiejące się na boki, pokryte tu i ówdzie białym nalotem, z posklejanymi płetwami itp. Nie jest to jednak ani zarażenie kulorzęskiem („rybia ospa”), ani pleśniawka. Chorobę tę leczy się u „tridensów” bardzo trudno. Narażone są na nią szczególnie starsze, wyrośnięte osobniki. Powyższe, krótkotrwałe na szczęście, niedomagania ryb zdarzają się także w momencie silnych wahań temperatury wody, stąd trzeba bardzo uważać, aby jej partia na dolewkę miała zawsze taką samą ciepłotę co w akwarium.

 

 

Żaby zielone w sezonie 2016

13

Na tzw. kompleks żab zielonych obejmuje w Polsce następujące gatunki : żabę jeziorkową, wodną i śmieszkę

To co ujęło mnie w tym sezonie oczkowym, to fakt że żaby zielone nadzwyczaj dobrze się rozmnożyły. Było bardzo dużo młodych osobników. Nigdy wcześniej nie obserwowałem ich aż tylu naraz, opuszczających moje płazarium we wrześniu. Z wody na rośliny pływające (pistia rozetkowa, żabiściek pływający) wychodziły także okazy nie do końca jeszcze przeobrażone – z długimi ogonami, jako pozostałością po życiu larwalnym w wodzie.

 

skrzek

Skrzek żab zielonych złożony latem wśród liści i pędów żabiścieku pływającego

Jak wytłumaczyć taki urodzaj na żaby zielone? Faktem jest, że lato było w tym roku dość marne (oczywiście dla większości ludzi, bo płazy nie mogły narzekać :)), a dni upalne przeplatały się z chłodniejszymi i deszczowymi. Dopiero wrzesień był wspaniały – do połowy miesiąca panowały niespotykane wręcz upały. To pozwoliło niektórym spóźnialskim kijankom (obserwowałem, że skrzek składany był jeszcze w lipcu) w pełni się przeobrazić i wyjść z wody, jako całkowicie ukształtowane młode żabki.

 

1

Podrośnięte kijanki żab zielonych, żerująca na osadach na liściach moczarki

Obfitość potomstwa żab zielonych obserwowałem także w okolicznych dzikich stawach, rozlewiskach i moczarach (południowo-zachodnie Mazowsze, między Włochami a Grodziskiem Maz.). W porównaniu z wyjątkowo suchym rokiem poprzednim, gdzie wiele siedlisk wodnych po prostu wyschło, sytuacja taka może tylko cieszyć. Wreszcie bowiem dzięki sprzyjającym okolicznościom pogodowym te bardzo pożyteczne płazy zwiększyły swą liczebność.

 

1

Płazy bezogonowe to zwierzęta pożyteczne, o bardzo ciekawym behawioryzmie

Żaba jeziorkowa i wodna składają kilkaset do góra kilku tysięcy jaj, podczas gdy żaba śmieszka do nawet kilkunastu tysięcy. W naturze do dorosłości dożywa znikomy procent wylęgłych w wodzie kijanek. Dziesiątkują je zwłaszcza ryby i drapieżne owady oraz ich larwy. W oczku wodnym sprawa przedstawia się jednak znacznie korzystniej, o ile nie ma w nim ryb. Na mojej działce takie oczko nazywam „płazarium”, gdzie oprócz żab (w tym trawnych) żyją także traszki zwyczajne.

 

przed

Młoda żabka z prawie ukończonym przeobrażeniem wychodzi z wody na roślinność pływającą

Pamiętajmy, że wszystkie gatunki płazów podlegają w Polsce ścisłej ochronie prawnej, stąd nie można ich pozyskiwać z naturalnych siedlisk. Płazy te zjawiają się często w oczku samoistnie, wędrując z pobliskich zbiorników wodnych lub będąc przypadkowo zawleczonymi z roślinami wodnymi, np. w postaci skrzeku. Chrońmy je i stwórzmy im jak najlepsze warunki środowiskowe, a odwdzięczą się nam swym pięknem, ciekawym behawiorem, rechotaniem oraz pomogą zwalczać nam uciążliwe owady wokół oczka.

 

5

Płazarium na działce autora

Tzw. kompleks żab zielonych obejmuje w Polsce następujące gatunki: żaba jeziorkowa, żaba wodna i żaba śmieszka. W moich oczkach występują dwa pierwsze, choć uważa się, że żaba wodna nie jest odrębnym gatunkiem, lecz hybrydą powstałą w wyniku skrzyżowania ze sobą żaby jeziorkowej i żaby śmieszki. Ponadto nie jest to bynajmniej typowy mieszaniec międzygatunkowy, gdyż nie dochodzi tu do wymieszania się materiału genetycznego pochodzącego od obydwu rodziców (tzw. hybrydogeneza). W związku z tym nie powstaje żadna forma pośrednia między nimi – młode są identyczne z żabą śmieszką lub z żabą jeziorkową. Także krzyżówki wsteczne żaby wodnej ze śmieszką lub jeziorkową dają potomstwo podobne do jednej lub drugiej formy rodzicielskiej.

 

mlode

Młode, w pełni ukształtowane żabki wychodzą z wody na ląd, gdzie przebiega ich dalsze życie

Choć żaby zielone są dobrymi pływakami, to unikają otwartej wody i przebywają zarówno w strefie przybrzeżnych płycizn, jak i na przylegającym do niej lądzie. W oczku wodnym żaby potrafią dość dobrze się oswoić z obecnością człowieka. Osobiście znam poszczególne osobniki, które pozwalają mi się do siebie zbliżyć z obiektywem aparatu na kilka cm. Osobliwym zjawiskiem w lato jest rójka mrówek. Wszystkie żaby wychodzą wtedy z wody i skacząc po trawniku wyłapują ogłupiałe miłosnym uniesieniem owady.

 

7

Żaba jeziorkowa polująca na rojące się mrówki na trawniku przed oczkiem wodnym

Żaba jeziorkowa zimę spędza zagrzebana w ziemi. Żaba śmieszka jest przez cały rok bardzo związana z wodą i zimuje, zagrzebana w mule dennym. Znane są przypadki zimowania kijanek, które przeobrażają się wówczas na wiosnę następnego roku. Żaba wodna wbrew swej nazwie jest o wiele bardziej związana z lądem niż żaba jeziorkowa (często wędruje w czasie słoty). Zimuje zarówno zagrzebana na dnie zbiornika wodnego (osobniki dorosłe), jak i w ziemi na lądzie (osobniki młode).

 

otocz

Różnorodność i bogactwo roślin ogrodowych w bezpośrednim otoczeniu oczka wodnego, to podstawa zachowania dobrego dobrostanu młodych żab

Po opuszczeniu oczka wodnego młodym żabkom należy stworzyć dogodne warunki bytowania. U mnie są to niekoszone obszary działki, obsadzone różnymi gatunkami dających cień gatunków roślin ogrodowych (np. hosty, czyli funkie), z mnóstwem kryjówek (korzenie, kłody, karpy, błamy kory itp.), regularnie nawadniane (wodą ze szlauchu), z kilkoma wkopanymi w ziemię kastrami wypełnionymi wodą i rosnącymi w nich roślinami błotnymi – tzw. bagienka (kosaciec żółty, pałka wodna, trzcina pospolita, turzyce itp.).

 

20

Piękno płazów w naszych oczkach jest niezaprzeczalne

Więcej o żabach zielonych pisałem tu:

„Żaby zielone, cz. I”

i tu:

„Żaby zielone, cz. II”

Mieczyk Hellera (Xiphophorus hellerii) – forma pierwotna – mieczyk zielony

8

Dorodna samica

Pamiętam, gdy przed 30 laty mieczyki zielone, czyli osobniki dziko ubarwione były dość pospolite w akwariach polskich hodowców. Dziś „czyste” ryby tej odmiany spotyka się cokolwiek rzadko, a jeśli już pojawiają się one w handlu, to z reguły w formie mocno przekrzyżowanej. Nawet bowiem osobnik mający znakomity, zadawałoby się wygląd fenotypowy, może nosić geny innych odmian mieczyka Hellera, których na przestrzeni ostatnich kilku dekad wyhodowano setki.

 

10

Dorosły samiec

Z moich obserwacji wynika, że mieczyk zielony jest przede wszystkim bardziej odporny od innych, często dużo delikatniejszych odmian barwnych tego gatunku oraz krzyżówek – hybrydów (np. ze zmienniakiem plamistym). Samice zaś są bardzo płodne – nierzadkie są u nich mioty liczące sto kilkadziesiąt młodych i więcej. Oczywiście duży wpływ na wyniki w rozrodzie mają warunki środowiskowe, w tym żywienie. Moim zdaniem, jednym z najlepszych pokarmów dla mieczyków są żywe rureczniki (Tubifex), a także kawałkowane robaki kompostowe, doniczkowce, larwy komarów i wodzienia. Pokarmy te powinny być podawane naprzemiennie z markowymi karmami suchymi, planktonem i spiruliną. Dobry jest także dodatek zielonych glonów, parzonych płatków owsianych oraz parzonych liści sałaty, szpinaku lub mniszka lekarskiego itp.

 

11

Dorodne samice rodzą nawet ponad 200 młodych w miocie

Mieczyki zielone doskonale znoszą chłodniejszą wodę (około 20ºC) i praktycznie można je utrzymywać w akwarium nieogrzewanym przez cały rok. Zwraca uwagę wysoka ich żywotność i odporność na choroby. Rzadko spotyka się osobniki ze złożonymi płetwami, wykonujące charakterystyczne, kołyszące ruchy na boki itp. Kiedyś, przez lato, utrzymywałem je nawet w ogrodowym oczku wodnym, w którym radziły sobie bardzo dobrze. Jedynym mankamentem była ich wzmożona płochliwość, która stopniowo mijała po przeniesieniu we wrześniu do domowego akwarium.

 

4

Dobrze zarośnięty zbiornik to podstawa dobrostanu mieczyków

Mieczyki najlepiej jest hodować w przestronnych akwariach, dobrze zarośniętych i silnie oświetlonych. Najodpowiedniejsza jest dla nich woda średnio twarda do twardej (12–20°n), o odczynie obojętnym lub lekko zasadowym (pH 7–8) i temperaturze 22-26°C. Utrzymywanie niższej ciepłoty wody w zbiorniku z dorastającą młodzieżą gwarantuje lepsze jej wyrośnięcie i późniejsze dojrzewanie. Na zdrowie i samopoczucie ryb bardzo dobrze wpływa kilkugodzinna operacja promieni słonecznych w ciągu dnia, regularne podmiany wody (raz w tygodniu 20–30%) oraz niewielki dodatek soli kuchennej niejodowanej.

7

Para mieczyków zielonych

 

Więcej o chowie i rozmnażaniu mieczyka Hellera pisałem tu:

„Mieczyk – ogólnie”

oraz tu:
„Mieczyk – cechy gatunku”

Wieloplamka (Phalloceros caudimaculatus). Dodatkowe informacje

O wieloplamkach pisałem już kiedyś tu:

„Wieloplamka – chów i rozmnażanie”

10

Pięknie wybarwiona dorosła samica wieloplamki

Tym razem chciałem zwrócić uwagę na pewne ciekawe aspekty rozrodu wieloplamek, które odkryłem w następstwie wielomiesięcznych ich obserwacji. Otóż w standardowym zbiorniku, urządzonym jednakże wedle zaleceń i wymagań dla omawianego gatunku, z prawidłową pielęgnacją (szczególnie jeśli chodzi o niską temperaturę wody) i żywieniem (rurecznik, mrożonki), moje wieloplamki prawie się nie rozmnażały. Były to dorosłe osobniki, więc tym bardziej mnie to dziwiło. Czyżby rurecznik mnie po raz pierwszy zawiódł? Niemożliwe, wszak to pokarm stosowany przeze mnie od dzieciństwa – pomyślałem, który doskonale wpływa nie tylko na wzrost i wybarwienie ryb, ale także na ich chęć do rozmnażania się. A tyle dziś mówi się i czyta o nim złego …

 

1

Samiec – obecność roślinności jest niezbędna w zbiorniku z wieloplamkami

Ponieważ wieloplamki wykazywały cały czas znacznego stopnia płochliwość postanowiłem zmienić im lokum. Wybór padł na duże (200 l) … paludarium, w którym do niedawna odchowywałem traszki chińskie. Poziom wody nie przekraczał 10 cm. Począwszy od tylnej ściany do mniej więcej połowy zbiornik wypełniał gąszcz Scindapsus sp. (ołustek) – rodzaj pospolitego w domach pnącza z rodziny obrazkowatych (Araceae). Łodygi i korzenie były raz, że zagłębione w podpartych na kamieniach pojemnikach ze żwirem, a dwa zanurzone w wodzie na 1-2 cm. Całość tworzyła swoistą imitację gęstych „namorzyn”.

 

2

Para wieloplamek – samiec u góry

Po wpuszczeniu wieloplamki zniknęły w plątaninie łodyg i korzeni. Po kilku dniach zaczęły jednak wypływać do jedzenia. Starsze, bardziej wyrośnięte osobniki trzymały się w pobliżu kryjówek i z rzadka tylko podpływały do przedniej szyby. W paludarium zainstalowany był mały filtr gąbkowy bez obudowy, który jednocześnie dobrze natleniał wodę. W przedniej połowie części, swobodnie po powierzchni wody, unosiła się spora kępa mchu jawajskiego. Temperatura wody nie przekraczała 21ºC. Oświetlenie było słabe (jedna standardowa świetlówka o mocy 30 W).

 

8

Starsza i młodsza samica

Mijał właśnie drugi tydzień od wpuszczenia wieloplamek do paludarium, gdy oczom moim ukazał się widok licznego narybku. Podawałem mu rozdrobniony granulat pstrągowy wraz z makową karmą płatkową, węgorkami „mikro”, larwami solowca, mrożonkami (moina, bosmina, oczlik itp.) oraz drobniutko siekane rureczniki. Potomstwo szybko rosło. Coraz więcej samic wydawało na świat swe mioty. Wkrótce całe paludarium było pełne wieloplamek! Czyżby imitacja „namorzyn” tak na nie podziałała? A może chodziło raczej o doskonałe kryjówki, jakie zapewniał gąszcz łodyg i korzeni scindapsusa? A może jedno i drugie? W każdym razie dobrostan wieloplamek uległ w nowym zbiorniku znacznemu polepszeniu, za co ryby odpłaciły się sowicie w postaci licznego przychówku 🙂

 

3

Samica wieloplamki w towarzystwie drobniczek

W akwariach można zaobserwować pewien ciekawy związek między temperaturą wody a ubarwieniem wieloplamek. Im jest ona niższa, tym ryby te mają na ciele i płetwach więcej ciemnych, nieregularnych plam, przy czym ubarwienie każdego osobnika jest niepowtarzalne. Przy wysokich zaś temperaturach wody wspomniana plamistość ubarwienia nie wykształca się – ryby są wtedy jasne, z małą ilością drobnych plamek, a często zdarza się, że niemal zupełnie są ich pozbawione. Doświadczony hodowca w zbiorniku nieogrzewane przez cały rok.może z dużą precyzją odróżnić osobniki urodzone w ciepłej porze roku od tych, które przyszły na świat zimą.

 

7

Pięknie wybarwione osobniki z zimowego miotu – samica po lewej

Obserwując wieloplamki w akwarium stwierdziłem ponadto, że dorosłe, najbardziej wyrośnięte samice są znacznie bardziej płochliwe i często pływają z tyłu zbiornika, pod osłoną roślinności. Do przedniej szyby i powierzchni wody chętnie natomiast podpływają osobniki młode oraz dorosłe samce. Te ostatnie zdają się mieć swoje ulubione partnerki, za którymi się uganiają.

 

4

Samica z pięknym wzorem czarnych plamek na ciele i płetwach

Więcej o chowie i rozmnażaniu wieloplamek możecie Państwo przeczytać w artykule autorstwa mojego i Krzysztofa Kelmana pt. „Wieloplamka (Phalloceros caudimaculatus) – zimnolubna pstrokata piękność, Magazyn Akwarium: 2015, 10, s. 24-29.

 

 

Xiphophorus evelynea – chów i rozród

8

Samica – widać nieznaczną plamę ciążową

Ta należąca do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) ryba zwana jest w języku angielskim Puebla platy lub Reticulate (Highland) platyfish. Osiąga niewielkie rozmiary ciała: samiec do 4, a samica do 5-6 cm. W naturze zamieszkuje dorzecze Rio Necaxa (u podnóża gór Sierra Norte de Puebla rzeka ta wraz z innymi tworzy Rio Tecolutla ) w stanie Puebla w środkowym Meksyku. Gatunek występuje tam w wielu lokalnych formach.

 

7

Para ryb – samiec u góry

Xiphophorus evelynea należy do ryb spokojnych i towarzyskich. Można utrzymywać ją z innymi łagodnymi gatunkami, ale najlepiej sprawdza się tu jednak zbiornik jednogatunkowy. Na pewno nie należy ich łączyć z innymi przedstawicielami rodzaju Xiphophorus z uwagi na możliwość wystąpienia niepożądanych krzyżówek. Ryby powinny być utrzymywane w grupie z przewagą samic. Do chowu wymagana jest woda średnio twarda, o temperaturze 22-24ºC (wyższa ciepłota wyraźnie skraca im życie) i odczynie od bardzo lekko kwaśnego do zasadowego (pH 6,5-8). Omawiana platka nie jest wybredna i zjada każdy rodzaj pokarmu. Akwarium powinno być dobrze zarośnięte roślinnością, w tym pływającą. Trzeba jednak zostawić tu o ówdzie wolne od roślin przestrzenie do swobodnego pływania.

 

4

Samiec – z przodu, zalecający się do samicy

Samiec jest mniejszy, smuklejszy i jaskrawiej ubarwiony. Ma także gonopodium. Rozmnażanie jest łatwe. Samica zaczyna wydawać na świat potomstwo po osiągnięciu długości około 2,5 cm. Co 4-5 tygodni rodzi ona kilkanaście do 30 młodych. W zbiorniku jednogatunkowym możliwy jest odchów potomstwa przy rodzicach. Dorosłe osobniki zwykle bowiem nie polują na swoje młode, o ile są prawidłowo żywieni (żywy pokarm), a narybek ma się gdzie schować (roślinność pływająca).

 

6

Pięknie, czarno nakrapiane ciało omawianego gatunku – tu samca

U omawianego gatunku bardzo ciekawie wyglądają zaloty. Otóż samiec pływa wówczas tuż przy samicy, bez względu na kierunek, w który ona obierze. Przez cały czas stara się niejako podążać razem z nią, będąc mniej lub bardziej przyciśnięty do jej boku. Samiec zatem nie goni tu samicy z wygiętym gonopodium , jak dzieje się to np. u molinezji, ani nie wykonuje gwałtownych ruchów (zrywów) zagradzających jej drogę, jak ma to miejsce np. u mieczyka Hellera.

 

1

X. evelynea to gatunek odporny i wytrzymały

Xiphophorus evelynea zachwyciły mnie przede wszystkim swoją wytrzymałością. Otrzymałem kiedyś od znajomego cztery młode osobniki, które zostały nadane w paczce. Pamiętam, że była druga połowa kwietnia i temperatury powietrza kształtowały się na poziomie 12-13ºC w dzień i około zera w nocy. Ryby doszły żywe, ale niemal odrętwiałe z zimna. Zmierzyłem temperaturę wody w worku po jego wypakowaniu – wynosiła tylko 12ºC. Stopniowa aklimatyzacja dała dobry efekt i wszystkie osobniki odzyskały wigor i dobre samopoczucie. Nie padł ani jeden 🙂

Pielęgnica skośnopręga (Mesonauta festivum). Rozród

Ryc.6.DSCN4369

Para tarlaków – samica po lewej

Samica jest mniejsza (zwykle nie przekracza 10 cm) i bledsza, bardziej niepozorna. W akwariach samce dorastają do 13-17 cm długości (choć notowano osobniki ponad 20 cm) i mają często dłuższe, ostro zakończone płetwy (zwłaszcza grzbietową i odbytową) oraz bardziej wysklepione czoła (najbardziej widoczne u starszych osobników w postaci tzw. garbów). Ich ubarwienie jest bardziej intensywne, a masywniejsza budowa nadaje im wygląd wysoce dostojny i majestatyczny. Niekiedy jednak dopatrzenie się dymorfizmu płciowego u ryb utrzymywanych w skrajnie odmiennych warunkach środowiskowych lub wywodzących się z różnych wariantów barwnych (których jest kilka) bywa dość kłopotliwe. W okresie tarła pokładełko samca jest kształtu stożkowatego, a samicy walcowatego. Zdaniem niektórych hodowców mleczaki mają także dłuższe pyski.

 

11

Częstokroć pielęgnice skośnopręgie utrzymywane są razem z paletkami

Pomyślność rozrodu pielęgnicy skośnopręgiej zależy przede wszystkim od dobrania się pary hodowlanej i zapewnienia jej właściwych warunków środowiskowych. Dlatego też polecam zakupić 5-6 niespokrewnionych ze sobą, młodych kilkumiesięcznych osobników. Prawidłowo żywione zaczną dobierać się w pary w wieku 9-11 miesięcy życia. W tym czasie u ryb obserwuje się nasilenie terytorializmu związanego z zajmowaniem przez samce określonych rewirów. Niekiedy również samice wykazują zachowania terytorialne. Zwykle najsilniejszy mleczak zaczyna jako pierwszy dobierać sobie partnerki, przy czym osobniki rodzicielskie mogą znacznie różnić się od siebie wielkością. Trwałe pary hodowlane nie powstają od razu. Samiec jest niekiedy wybredny i często odbywa tarło z kilkoma z rzędu partnerkami zanim relacje z którąś z nich staną się na tyle stabilne, że można mówić o posiadaniu dobranej pary hodowlanej. Niekiedy zmiana samicy na inną następuje nieoczekiwanie, np. po zmianie wystroju zbiornika. Nierzadko na pozór dobrane tarlaki okazują się potem kłótliwymi i złymi rodzicami.

 

W warunkach akwariowych jedne pary chętnie podchodzą do tarła, inne natomiast są pod tym względem bardzo oporne. Do tarła najlepiej jest użyć oddzielnego, 100-120 l zbiornika (w mniejszym samica może zostać poturbowana przez agresywnego samca). Można też wyłowić z akwarium zespołowego wszystkie inne ryby, ale wtedy środowisko mikrobiologiczne nie będzie zbyt sprzyjające dla prawidłowego rozwoju ikry (choć dobre dla narybku). Ryby można pobudzić do tarła dokonując codziennie około 20% podmiany wody na świeżą – zawsze odstaną i dobrze jeśli wcześniej poddaną działaniu promieni słonecznych oraz napowietrzoną.

 

Ryc.8.DSCN4400

W akwarium jedne pary chętnie podchodzą do tarła, inne natomiast są pod tym względem bardzo oporne

Niektórzy akwaryści stosują nieco inny, ale bardzo skuteczny schemat prowadzący do wydajnego tarła. Mianowicie przez kolejne 4-6 tygodni żywią ryby bardzo umiarkowanie i nie stosują w tym czasie podmian wody. Ma to imitować warunki panujące w porze suchej w naturze. Następnie przez około 2 tygodnie rozpoczynają obfite karmienie żywym pokarmem (larwy komarów, dżdżownice, kiełże, małe rybki itp.) i podmiany wody, początkowo niewielkie (do 10%) i przeprowadzane co drugi dzień, a po tygodniu bardziej obfite (20-30%) i w cyklu codziennym przez kilka dni z rzędu. Woda do tarła powinna być miękka (poniżej 5°n), lekko kwaśna (pH 6,5), o temperaturze 28-29°C, idealnie klarowna, bezwzględnie czysta tak pod względem chemicznym, jak i mikrobiologicznym (lampa UV) oraz znakomicie przefiltrowana (wydajny filtr mechaniczny i biologiczny) i natleniona.

 

Tarło poprzedza pieczołowite przygotowanie wybranego miejsca (czasem kilku jednocześnie w obrębie zajętego rewiru) do jego odbycia. Ryby wkładają w to tak wiele energii, że samo tarło przebiega już bardzo spokojnie. Samica składa ikrę na twardym, zwykle pionowym lub leżącym pod pewnym kątem podłożu (płaski kamień, doniczka, szklana płytka, dachówka, szyba, korzeń, duży liść). Dobrze wyrośnięta i prawidłowo żywiona ikrzyca może złożyć nawet 800-1000 jaj. Z reguły jednak ich liczba nie przekracza kilkuset sztuk. Tarlaki niepokojone w czasie lub po tarle często zjadają złożoną ikrę lub nie podejmują właściwej opieki nad larwami. W tym czasie wskazane jest obłożenie akwarium hodowlanego szarym papierem i bardzo dyskretna obserwacja ryb, które płochliwość mają po prostu zapisaną w genach. Często też młode tarlaki zjadają ikrę i to kilka razy z rzędu zanim nabiorą wprawy w sprawowaniu opieki nad potomstwem.

 

Ryc.4.DSCN4395

Tarlaki niepokojone w czasie lub po tarle często zjadają złożoną ikrę lub nie podejmują właściwej opieki nad larwami

Larwy wylęgają się po 48-60 godzinach inkubacji (rodzice często pomagają im opuszczać osłonki jajowe) i od razu są przenoszone do przygotowanego wcześniej dołka w podłożu. Czasami tarlaki kopią kilka takich zagłębień usypując osobliwe kopce. Niejednokrotnie jednak przenoszą larwy bezpośrednio pomiędzy liście i korzenie roślinności pływającej. Trzeba dodać, że dobrze dobrani partnerzy w przypadku pielęgnicy skośnopręgiej należą do jednych z najtroskliwszych rodziców wśród ryb akwariowych. Opieka z ich strony może trwać nawet kilka miesięcy. Zdarzają się również pary przejawiające znikomą lub wręcz żadną troskę o potomstwo.

 

10

Pielęgnice skośnopręgie preferują zbiorniki z bogatą roślinnością (w tym wypadku jest ona zbyt skąpa) i wieloma korzeniami, kawałkami drewna, gałęziami, łupinami kokosu itp.

Po około tygodniu od wylęgu młode zaczynają swobodnie pływać i pobierać pokarm. Narybek można odchowywać z lub bez udziału rodziców. W tym celu zaraz po tarle substrat z ikrą przenoszony jest do całkowicie szklanego i napełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych lęgnika (ok. 20 l). Wielu autorów zaleca podawać narybkowi przez pierwsze 3 dni życia najdrobniejszy pokarm „pyłowy”, czyli larwy wrotków i pierwotniaki (np. Protogen) oraz ewentualnie larwy oczlików, a dopiero od 4-5 dnia larwy solowca. Jednakże większość hodowców wykarmia z powodzeniem narybek podając mu od samego początku najdrobniejszą artemię. Karmienie żółtkiem jaja kurzego czy drożdżami powoduje zwykle szybkie pogorszenie się jakości wody, co skutkuje masowymi upadkami wśród potomstwa. W tydzień po rozpoczęciu żerowania narybkowi można już podać węgorki „mikro”, po ukończeniu 12-14 dnia – także najdrobniejsze oczliki i wioślarki oraz drobno siekane, bardzo starannie przepłukane rureczniki. Wskazany jest dodatek karmy roślinnej w postaci, np. „zielonej wody” (zielenice rozradzające się obficie przy dobrym nasłonecznieniu) lub rozdrobnionej spiruliny. Inne, wysokiej jakości pokarmy gotowe przeznaczone dla tej grupy wiekowej są jak najbardziej godne polecenia.

 

Ryc.2.DSCN3601

Samiec jest niekiedy wybredny i często odbywa tarło z kilkoma z rzędu partnerkami zanim relacje z którąś z nich staną się na tyle stabilne, że można mówić o posiadaniu dobranej pary hodowlanej

Zarówno larwom, jak i młodemu, rosnącemu narybkowi należy zapewnić idealną higienę zbiornika. Codziennie trzeba starannie oczyścić dno (szczególnie przed nocą) i usuwać wężykiem wszelkie zalegające na nim nieczystości i resztki pokarmu. Zawsze dolewać należy wodę o takich samych parametrach fizyko-chemicznych, odstaną i krystalicznie czystą. Przez cały czas powinna być ona napowietrzana (jak najdrobniejszy, drobnoperlisty strumień), który nie męczyłby zbytnio rybek oraz filtrowana (po zabezpieczeniu wlotu). Właściwa higiena i dobre żywienie jest podstawą sukcesu hodowlanego.

 

Promieniczka (Telmatherina ladigesi). Chów i rozród

3

Samiec z pięknie wybarwionymi i wydłużonymi płetwami

Ta należąca do rodziny Telmatherinidae z rzędu aterynokształtnych (Atheriniformes) ryba jest spokojna, łagodna i towarzyska, a przy tym stadna, dość ruchliwa oraz mniej lub bardziej płochliwa. Jej ojczyzną są wody wyspy Celebes (Sulawesi) w Indonezji. Dorasta do prawie 8 cm, przy czym samice są mniejsze. Promieniczki są wszystkożerne i mają dwie płetwy grzbietowe, z których pierwsza jest niewielka. Należy utrzymywać je zawsze w grupach złożonych z co najmniej 6-7 osobników z przewagą samic.

 

8

Para promieniczek – samica u góry

Promieniczki preferują zbiorniki dobrze oświetlone światłem słonecznym. Dla grupy kilkunastu osobników wystarcza akwarium o pojemności około 100 l, zawsze dobrze przykryte (ryby mają tendencję do wyskakiwania z wody). Ze względu na jasne barwy ciała, podłoże powinien stanowić drobny żwirek o ciemnej barwie. Rośliny sadzimy dość gęsto, kępami (szczególnie gatunki miękkolistne), ale niezbędne jest pozostawienie wolnych przestrzeni do swobodnego pływania. Oświetlenie zbiornika musi być nieco stonowane przez liczną roślinność pływającą.

 

1

Promieniczki w zbiorniku tarliskowym

Z dekoracji wykorzystujemy korzenie, kawałki drewna i kamienie. Obsada akwarium musi być starannie dobrana. Promieniczki łączymy zatem z innymi, spokojnymi gatunkami (mniejsze tęczanki, dania, kardynałki, kirysy, małe kąsaczowate, nieduże jajożyworódki itp.) lub też przeznaczamy dla nich akwarium jednogatunkowe (najlepiej). Woda powinna być średnio twarda do twardej (14-25ºn), o odczynie obojętnym do zasadowego (pH 7,0-8,5) i temperaturze 22-26ºC, raz w tygodniu odświeżana (około 15%), w lekkim ruchu, dobrze filtrowana (brak jakichkolwiek zawiesin) i napowietrzana. Możliwy jest dodatek do niej soli kuchennej niejodowanej lub morskiej w ilości 1 płaska łyżeczka od herbaty na 10-15 l.

 

6

Na pierwszym planie dorodny samiec

Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony. Samiec jest jaskrawiej ubarwiony – jego półprzezroczyste ciało opalizuje niebieskimi, żółtymi i seledynowymi barwami (płetwy są zwykle mniej lub bardziej żółte z kontrastującymi, czarnymi znaczeniami). Ma on także znacząco wydłużone promienie płetw grzbietowej (drugiej) oraz odbytowej. Także płetwa ogonowa jest u niego większa.

 

12

Promieniczki to ryby wszystkożerne i stadne

Do tarła dochodzi często w zbiorniku macierzystym (nawet w ogólnym, o ile jego obsada nie jest liczna), zwykle w porannych promieniach słonecznych. Ryby są wyraźnie podniecone, wykazują wzmożoną ruchliwość, a pomiędzy samcami dochodzi do osobliwego demonstrowania swojej witalności i siły (stroszenie płetw, przepychanki itp.). Podobne zachowania samce przejawiają wobec samic, którym starają się przypodobać, eksponując swe piękne barwy i wydłużone płetwy. Ryby trą się wśród miękkolistnej roślinności i/lub pomiędzy zwisającymi korzeniami gatunków pływających. Przy odpowiednim żywieniu, niskiej obsadzie zbiornika oraz dostatecznej ilości roślin (zwłaszcza pływających) dorosłe osobniki z reguły nie zdołają wyjeść całej złożonej ikry lub larw.

 

2

Samiec na tarlisku

Najlepiej jednak rozród promieniczek przeprowadzać w oddzielnym zbiorniku tarliskowym. Substratem dla ikry jest miękkolistna roślinność (najlepsze są tu kępy mchów oraz egzemplarze roślin pływających o rozbudowanym systemie korzeniowym) i/lub pompony z wełny lub przędzy syntetycznej. Ryby te można wycierać zarówno parami, jak i grupowo z przewagą samców. Dla samca i 2 samic wystarcza akwarium o pojemności około 30 l. Wypełniamy je wodą lekko twardą, o pH 7,5 i temperaturze około 25ºC (choć jest wielu zwolenników przeprowadzania tarła w wodzie chłodniejszej o 2-3ºC). Na około 7 dni wcześniej (nie dłużej, bo zachodzi ryzyko tzw. zapieczenia się ikry w jajnikach) dobrze jest rozdzielić tarlaki według płci i karmić obficiej żywym pokarmem. Tarło promieniczek ma jednak charakter ciągły (samica składa ikrę codziennie, ale małymi porcjami), stąd hodowcy często rezygnują z przygotowywania osobników rodzicielskich. Jednakże wcześniej rozdzielone ryby przystępują do rozrodu ze znacznie większą werwą i intensywnością.

 

5

Tarło promieniczek ma jednak charakter ciągły, a ikra składana jest na roślinach lub sztucznym substracie

Tarlaki zostawiamy na tarlisku przez 6-7 dni. Codziennie zbieramy jaja i przenosimy je do oddzielnego lęgnika z wodą o takich samych parametrach fizykochemicznych. Mniej pracochłonne jest przenoszenie co 2-3 dni całego substratu ze złożoną nań ikrą do wspomnianego już legnika i zastępowanie go świeżym. W czasie inkubacji ikry wskazane jest delikatne napowietrzanie wody oraz chronienie jaj przed zbyt silnym światłem (całkowicie rezygnujemy z oświetlenia sztucznego). Zamiast substratu z jajami możemy także co 2-3 dni przenosić tarlaki do kolejnych zbiorników tarliskowych. Chęć bowiem do godów może trwać u nich wiele tygodni. Prawdą jest jednak, że tarło przebiega najintensywniej przez pierwsze kilka, kilkanaście dni po opisanym wyżej przygotowaniu osobników rodzicielskich. Potem ich wigor i nasilenie zachowań rozrodczych wyraźnie słabną. Najczęściej od tripletu promieniczek uzyskuje się 20-40 młodych.

 

11

Samiec

Lekko żółtawe jaja przytwierdzają się do roślin lub sztucznego substratu za pomocą cieniutkich, nitkowatych wyrostków. Wylęg larw następuje po 7-10 dniach. Najliczniej widoczne są one pod powierzchnią wody. Narybek rośnie stosunkowo wolno. Jako pierwszy pokarm należy podawać mu najdrobniejszy „pył” w postaci wrotek, larw oczlików oraz wyhodowanych na pożywkach organicznych pierwotniaków. Te ostatnie, co kilka godzin zakraplamy równomiernie po powierzchni wody. Z braku żywego pokarmu można (bardzo ostrożnie!) podawać żółtko ugotowanego na twardo jaja kurzego lub karmę typu fluid. Dopiero po tygodniu narybek można zacząć skarmiać najdrobniejszymi larwami solowca. Odpowiednie pokarmy suche przeznaczone dla narybku gatunków jajorodnych są równie dobre, ale jako uzupełnienie diety.

 

4

Samiec

W zbiorniku odchowalni dobrze jest umieścić kilka niedużych ślimaków, które będą wyjadały wszelkie resztki pokarmu. W celu uzupełnienia diety o pokarm roślinny można podawać silnie rozdrobnione suche pokarmy wyprodukowane na bazie spiruliny. Ważne jest, aby utrzymywały się one na powierzchni wody dostatecznie długo, gdyż narybek nie pobiera pokarmu z dna. Co kilka dni dobrze jest do zbiornika z nim dolewać tzw. zakwitłą wodę (intensywnie zielony kolor) z mnóstwem namnożonych w niej zielenic (Chlorophyta sp.) lub wkładać porośnięte glonami rośliny (np. moczarka). Dopiero po osiągnięciu długości około 1,5 cm wzrost młodych ulega wyraźnemu przyśpieszeniu.

 

Pielęgnica skośnopręga (Mesonauta festivum). Chów

Ryc.7

Para pielęgnic skośnopręgich – samica u góry

Ta pełna wdzięku i majestatu ryba nie jest bajecznie kolorowa, co z pewnością poważnie uszczupla grono jej wielbicieli. Swoją nazwę zawdzięcza czarnemu pasowi biegnącemu ukośnie od pyska po płetwę grzbietową. Intensywność jego zabarwienia zależy od aktualnego stanu emocjonalnego zwierzęcia – częstokroć pas jest ledwie widoczny. W naturze ryba ta zamieszkuje dorzecze Amazonki oraz wody Zachodniej Gujany. Zwykle spotyka się je w niewielkich grupach, często w towarzystwie skalarów i paletek. Najczęściej bytują w pobliżu brzegów, w wodach stojących lub wolno płynących, obficie zarośniętych roślinnością i pełnych plątaniny korzeni.

 

Ryc.3.DSCN3594

Samica jest mniejsza i bledsza

Generalnie poza okresem tarła pielęgnica skośnopręga należy do ryb spokojnych, łagodnych, wręcz towarzyskich, a przy tym delikatnych, płochliwych i podatnych na choroby. Młode można z powodzeniem utrzymywać w zbiorniku zespołowym. Ewentualne oznaki agresji zaczynają pojawiać się u nich dopiero po dorośnięciu i uzyskaniu dojrzałości płciowej. Wiele jednak osobników nawet wówczas pozostaje łagodnymi. Niektórzy autorzy odradzają utrzymywanie omawianych ryb w towarzystwie małych kąsaczowatych, które rzekomo mogą zostać przez nie pożarte. Osobiście nigdy nie miałem takich negatywnych doświadczeń. Obserwowałem jedynie wzmożone ataki agresji w stosunku do przedstawicieli własnego gatunku.

 

Ryc.6

Obfite zarośnięcie zbiornika wymusza regularną pielęgnację roślinności

W chwili przystąpienia ryb do tarła w zbiorniku ogólnym agresja tarlaków może jednak nasilić się do tego stopnia, że konieczne staje się odłowienie ich do innego zbiornika. Ryby mogą bowiem niszczyć wszystko co staje im na drodze – przede wszystkim ukształtowanie podłoża (przesuwają wtedy nawet spore kamienie i korzenie) i rosnące w nim rośliny. Słabsi pobratymcy, którzy nie wywalczyli sobie prawa do oddzielnego rewiru są ustawicznie gnębieni przez osobniki rodzicielskie i ratują się przed ich agresją niemal permanentnym przebywaniem w kryjówkach. Jednakże trafiają się pary zupełnie spokojne lub wręcz bojaźliwe. Niekiedy zachowań i reakcji ryb nie da się przewidzieć, gdyż zmieniają się wraz z kolejnym tarłem i odmiennymi warunkami środowiskowymi.

 

Ryc.1.DSCN3960

Dorodny samiec

W porównaniu z innymi przedstawicielami średnich pielęgnic z Ameryki Południowej „skośnopręgie” odznaczają się większą wrażliwością na złe warunki środowiskowe. W zbiornikach zaniedbanych, o niewydolnej filtracji i wysokim poziomie związków azotu w wodzie zwykle szybko zapadają na choroby i padają. Priorytetowe znaczenie dla zdrowia omawianych ryb ma bowiem jakość wody. Szczególnie fatalny w skutkach może okazać się niedobór tlenu i podwyższona zawartość związków azotu. Wówczas, zwłaszcza młode, rosnące osobniki w krótkim czasie zapadają na choroby i giną lub w najlepszym razie przestają rosnąć, podczas gdy dorosłe zupełnie zatracają chęć do odbywania tarła.

 

Ryc.2

Regularne podmiany wody to klucz do zachowania dobrej jakości wody i zdrowia ryb

Najlepsza jest dla nich woda średnio twarda (do 12°n), o pH 6,5-7,5 i temperaturze 25-26°C, doskonale filtrowana. Gatunek ten źle toleruje wodę starą, dlatego też niezbędna jest jej regularna, najlepiej cotygodniowa podmiana w objętości 15-20%. Zabieg ten należy zawsze łączyć ze starannym czyszczeniem dna zbiornika, gdyż wszelkie zalegające w nim resztki organiczne, a co gorsza zamulenie pogarszają jakość wody i wysycenie jej tlenem.

Pielęgnica skośnopręga to ryba odznaczająca się dużą bojaźliwością. Hodowca powinien zwrócić szczególną uwagę na ustawienie zbiornika w miejscu spokojnym i nie narażonym na wstrząsy. Ponadto konieczne jest odpowiednie dobranie obsady – należy unikać łączenia z gatunkami agresywnymi oraz bardzo ruchliwymi. Zbiornik musi być wyposażony w rozmaite, duże kryjówki – ostoje dające rybom poczucie bezpieczeństwa. Szczególnie lubiane przez ryby są podwodne, rozłożyste korzenie.

 

Ryc.5.DSCN4389

Pielegnica skośnopręga wymaga czystego zbiornika i dobrej jakości wody

Zbiornik powinien być duży i wysoki, dość gęsto obsadzony kępami wysokich (najlepiej sięgających lustra wody) roślin (żabienice, zwartki, walisnerie, krynie i inne) o rozbudowanych systemach korzeniowych. Kępy te należy dookoła obłożyć kamieniami lub umieszczać w doniczkach (najlepiej), chociaż w okresie wyciszenia płciowego ryby ich nie wykopują. Podłoże powinien stanowić drobny żwirek. Urządzając akwarium oczywiście nie można zapominać o pozostawieniu wolnej przestrzeni do swobodnego pływania i karmienia ryb.

 

Ryc.43

Pistia rozetkowa doskonale polepsza w akwarium dobrostan ryb takich jak pielęgnice skośnopręgie

Ryc.44.Limnobium.DSCN4963

Równie dobrym gatunkiem roślin pływających jest limnobium gąbczaste

Oświetlenie powinno być silne, ale nieco stonowane poprzez umieszczenie na powierzchni kilku rozłożystych egzemplarzy roślin pływających z bujną siecią korzeni (wpływają na ryby uspokajająco). Bardzo wskazane jest kilkugodzinne w ciągu dnia oświetlenie zbiornika światłem słonecznym (ale nie bezpośrednim). Wielu autorów twierdzi, że pielęgnice skośnopręgie powinny być utrzymywane w podobnych warunkach środowiskowym co paletki. Niektórzy nawet hodują razem obydwa te gatunki, co jest jednak ryzykowne z uwagi na możliwość przenoszenia pasożytów (np. nicieni, wiciowców). Lepiej więc nie ryzykować i utrzymywać ryby albo dobranymi parami, albo w grupach złożonych z 6-8 osobników swojego i pokrewnych, podobnej wielkości, spokojnych pielęgnic (np. skalarów, sewerum, uaru). W akwarium zajmują one przede wszystkim środkową i przydenną strefę zbiornika; często też „stoją” nieruchomo wśród roślinności lub korzeni.

 

Ryc.1

W diecie „skośnopręgich” nie może zabraknąć komponenty roślinnej

Żywienie nie nastręcza problemów. Ryby jedzą wszelkie karmy żywe, mrożone i sztuczne. Jednakże bardzo duże znaczenie ma dodatek w diecie pokarmu roślinnego – oprócz nowoczesnych karm wyprodukowanych na bazie np. spiruliny, dobre są także tradycyjne, a więc parzone płatki owsiane, sałata, szpinak, mniszek lekarski czy zielony groszek oraz lane kluseczki. W przypadku niedoboru karmy roślinnej może dojść do zjedzenia przez ryby miękkich części drobnolistnych roślin, jeśli takowe mamy akurat w akwarium.

 

Ryc.9

Ewentualne leczenie omawianych ryb jest dość trudne i często zawodne

Utrzymywane w nieodpowiednich warunkach środowiskowych pielęgnice skośnopręgie łatwo zapadają na choroby zarówno zakaźne, jak i pasożytnicze (zwłaszcza pierwotniacze – dziurawica). Ich leczenie nie zawsze daje pozytywne rezultaty. Są bowiem bardzo wrażliwe na związki chemiczne i częstokroć giną w czasie trwania kuracji. Dlatego też przy ich leczeniu rodzaj leku oraz jego dawka muszą być precyzyjnie dobrane.Ogólnie muszę przyznać, że ryby te leczy się trudno. Niebagatelny na to wpływ mają czynniki środowiskowe. Leczenie zawsze przeprowadzamy w oddzielnym, tzw. zbiorniku higienicznym, gdzie wszystkie wspomniane wcześniej parametry fizyko-chemiczne wody znajdują się na optymalnym poziomie.

 

 

Ryby jajożyworodne (Ovovivipara). Rodzina Piękniczkowate (Poeciliidae)

Ryc.5

Samce mieczyka pigmejowatego

Gatunki jajożyworodne zwane są także fałszywymi żyworódkami lub pseudożyworodnymi. W ich rozrodzie występują pewne charakterystyczne cechy. Otóż komórki jajowe zaopatrzone są w duże ilości odżywczego żółtka. Zarodki czerpią z niego energię potrzebną im do swego rozwoju (tzw. żyworodność lecytroficzna), który ma miejsce niezależnie od ciała samicy – w jej pęcherzykach jajnikowych (tzw. ciąża pęcherzykowa).

 

Ryc.3

Samice wieloplamki

Embriony pozostają w drogach rodnych samicy do momentu całkowitego strawienia zawartości woreczków żółtkowych. Z organizmu matki natomiast, na drodze osmozy i wyłącznie z płynu jajnikowego, czerpana jest jedynie woda wraz z rozpuszczonymi w niej solami mineralnymi i witaminami. Tą drogą dokonywana jest też wymiana gazowa. Przed samym porodem, w końcowym odcinku jajowodu, pęka otoczka jajowa uwalniając młodą rybkę (brak stadium larwalnego), która następnie wydalana jest na zewnątrz w akcie porodu. Narybek jest w pełni ukształtowany i całkowicie samodzielny.

 

8

Para gambuzji pospolitych – samiec po lewej

Samce piękniczkowatych mają specjalny narząd kopulacyjny zwany gonopodium, który powstał w wyniku ewolucyjnego przekształcenia się płetwy odbytowej. U dorosłych zaś samic widoczne są charakterystyczne plamy ciążowe. Ciąża trwa 3-8 tygodni. Samice popularnych gatunków „żyworódek” (mieczyki, gupiki, platki, molinezje) jednorazowo rodzą od 3 do 250 młodych (w warunkach akwariowych zwykle kilkadziesiąt sztuk). Rodzice zupełnie nie interesują się dalszym losem swego potomstwa.

 

4

Mieczyki Hellera, odmiany zielonej

Nierzadkim zjawiskiem jest kanibalizm, choć żywienie dorosłych osobników urozmaiconym żywym pokarmem, znacząco ogranicza jego nasilenie. U gatunków jajożyworodnych po kopulacji część spermy zostaje zmagazynowana w fałdach (uchyłkach) jajowodów i stopniowo zapładnia kolejno dojrzewające partie jaj. Dzięki bardzo długiej żywotności plemników w drogach rodnych samicy, raz zapłodniona może ona rodzić potomstwo kilkakrotnie, bez konieczności ponownej kopulacji (tzw. ciąża wielokrotna).

 

3

Samiec Poecilia salvatoris

Istnieją wszakże nieliczne gatunki, u których powyższe schematy wyglądają nieco inaczej. Na przykład u drobniczki jednodniówki (Heterandria formosa) rozród jest znacznie rozłożony w czasie. W zależności od temperatury wody ciąża trwa od 3 do 5 tygodni. Występuje tu ciekawe zjawisko polegające na tym, że jaja mają niewielki zapas żółtka i zarodki czerpią substancje odżywcze z ciała matki za pomocą tzw. łożyska rzekomego (pseudoplacenta), zwanego naukowo łożyskiem pęcherzykowym lub łożyskiem pęcherzyka jajnikowego.

 

18

Samice drobniczki jednodniówki

Ponadto poród u drobniczki rozkłada się w czasie i może trwać od kilku do kilkunastu dni, a każdego samica rodzi tylko 1-3 młodych. Przychodzą one na świat w regularnych odstępach czasu, co 20-30 godzin. Jest to możliwe dzięki tzw. dodatkowemu zajściu w ciążę, czyli nadpłodnieniu, zwanemu superfetacją (owulujące komórki jajowe są zapładniane w następujących po sobie cyklach) określanemu jako jednoczesny rozwój zarodków znajdujących się w kilku, różnych stadiach rozwoju. Miot liczy zwykle 15-25 szt. narybku, lecz często zaledwie kilka do kilkunastu.

 

Ryc.2

Para drobnotek nadobnych – samice po prawej

Podobne rozmażanie występuje u drobnotki nadobnej (Neoheterandria formosa), gdzie zarodki także odżywiane są przez organizm samicy i dopiero na dalszym etapie swego rozwoju zaczynają zużywać zapasy woreczków żółtkowych. U wieloplamki (Phalloceros caudimaculatus) średnio długie gonopodium samca zakończone jest maleńkim haczykiem i może ulec łatwemu uszkodzeniu. Dlatego też samce lepiej jest odławiać za pomocą szklanej fajki, miseczki itp.

 

11

Samica Limia tridens

Narybek ryb jajożyworodnych najlepiej jest karmić żywym pokarmem, a w szczególności podawać mu drobno siekane rureczniki (bardzo dobrze przepłukane i odpowiednio przechowywane!), zooplankton (cyklop, moina, zooplankton morski), larwy solowca, węgorki „mikro” oraz rozmaite mrożonki (np. oczlik, moina) i rozdrobnione karmy suche – tak płatkowe, jak i granulowane, w tym z komponentą roślinną. Znakomitym dodatkiem jest tzw. zielona woda – kilka słoików wypełnionych świeżą wodą i postawionych na parapecie okna od strony południowej zapewnia szybkie namnażenie się zielenic i euglenin.

 

Ucieczki ptaków z pomieszczeń hodowlanych

r1

Woliera z boksami, ale bez przedsionka to bardzo ryzykowny sposób utrzymywania ptaków na wolnych powietrzu – ty straty są nieuniknione …

Zwykle początkujący, ale i nierzadko zaawansowani hodowcy ptaków egzotycznych nierzadko tracą je z powodu ucieczek z klatek lub wolier. Zapewne każdy hobbysta doświadczył nie raz tego przykrego zdarzenia. Generalnie prawie wszystkie ucieczki ptaków wynikają z winy człowieka. Lekkomyślność, nieostrożność, brak wyobraźni to główne grzechy niefrasobliwego i nieodpowiedzialnego hodowcy. No bo powiedzcie Państwo sami, jak można nie zabezpieczyć dodatkowo drzwiczek woliery zamykanej na prymitywny skobelek (bywa, że przetykany tylko patykiem), ganiać ptaka z siatką po mieszkaniu przy otwartych oknach, obijać ramę klatki stojącej na wolnym powietrzu … firanką lub umieszczać na zewnętrznych jej ścianach budki lęgowe przytwierdzone jedynie cienkim drucikiem … ?

 

R2

Najniebezpieczniejsze dla ptaków są jak zwykle wszelkie prowizorki, czyli rozwiązania rzekomo tymczasowe, a trwające dłuuugie lata 🙂

Gdy już dojdzie do ucieczki ptaka istnieje wprawdzie szansa na jego odzyskanie, ale w zależności od gatunku jest ona większa, mniejsza lub praktycznie żadna. Najłatwiejsze do odzyskania są niektóre astryldy (zwłaszcza zeberki, amadyny, mewki japońskie) a także kanarki. Najlepiej sprawdza się tu metoda „na wabia”. W pobliżu miejsca ucieczki, w niewielkiej klatce wystawiamy partnera płciowego uciekiniera lub jego odchowane młode, bądź w ostateczności inne osobniki tego samego gatunku. Zeberki i mewki wielokrotnie mi wracały, czasem po wielu godzinach wyczekiwania. Były głodne i zmęczone lataniem i bez trudu udawało mi się narzucić na nie siatkę – coś na podobieństwo podbieraka wędkarskiego z drobnymi oczkami. Bywało, że same wchodziły do ustawionej obok drugiej klatki z otwartymi drzwiczkami i miską ziarna pośrodku …

 

R3

Zamknięcie klatki stojącej na wolnych powietrzu tylko na prosty skobelek i/lub drucik, to ryzyko utraty ptaków w wyniku nocnego ataku drapieżnika lub … wizyty dzieci 🙂

Kiedyś przez niedomknięty daszek budki lęgowej wyleciała mi para lęgowa astryldów trzcinowych. Samica oszołomiona „wolnością” przysiadła na sekundę na liściach funkii, gdzie nakryłem ją błyskawicznie siatką. Co innego samiec – żywo pomykał najpierw w wysokich tujach, a potem widziałem jak fruwał wśród koron okolicznych drzew owocowych. Po wyniesieniu w pobliże klatki z samicą przylatywał do niej kilkakrotnie i śpiewał na dachu klatki (co w pewnym momencie zwabiło … samca rudzika). Uciekał jednak, gdy tylko się zbytnio zbliżyłem. Po dobrych siedmiu godzinach zabawy samiec przysiadłszy na klatce próbował dostać się do pojemnika z ziarnem wewnątrz niej. Tym razem udało mi się bliżej podejść i narzucić na niego siatkę (w ostatnim momencie!).

 

R5

Papużki faliste oraz inne papugi po ucieczce z pomieszczenia hodowlanego są praktycznie nie do złapania

Kanarek w przeciwieństwie na przykład do papużki falistej potrafi wrócić do otwartej klatki, nawet po wielu godzinach. Należy zatem zachować spokój i cierpliwie czekać, a jeśli nadarza się okazja – próbować złapać ptaka siatką. Dobrze jest postawić obok drugą klatkę z 1-3 współplemieńcami. Wycieńczony potrafi sfrunąć do stada gołębi hodowlanych, czego doświadczył raz mój dziadek i złapał „obcego”, bez trudu zaganiając go do gołębnika 🙂

 

 

R4

Markowa, mocna siatka znakomicie zabezpiecza pomieszczenie przed ucieczką z niego ptaków i dostaniem się do wnętrza drapieżników

Moje dotychczasowe doświadczenia wskazują, że prawie niemożliwe jest odzyskanie papug (faliste, nierozłączki, świergotki, nimfy, rozele itp.) – po wyfrunięciu z klatki/woliery lecą na oślep przed siebie i ani im w głowie powrót. Wszystkie one, prędzej czy później, o ile przeżyją ataki drapieżników i nieprzychylnie do niej nastawionej dzikiej awifauny, są zwykle łapane przez obcych ludzi. Wycieńczone i głodne powoli bowiem zatracają strach przed człowiekiem i można je wtedy dość łatwo złapać. Problem w tym, że najczęściej dochodzi do tego dość daleko od miejsca naszego zamieszkania, niemniej rozwieszenie ogłoszeń o ucieczce ptaka czasami się opłaca.

 

R8

Straty wśród ptaków egzotycznych są najczęściej spowodowane lekkomyślnością, nieostrożnością i brakiem wyobraźni hodowców

Gołąbek diamentowy po ucieczce często sfruwa na ziemię i tam żeruje, jak gdyby nigdy nic. Można próbować podejść go z siatką, gdyż marne szanse, aby wrócił do partnera wystawionego w klatce. Jeśli jednak ptak się nagle zerwie do lotu, to praktycznie jest dla nas stracony. Stosunkowo najłatwiej jest złapać przedstawicieli grzebiących (kuraków), o ile okoliczności są sprzyjające, np. brak w pobliżu pola uprawnego lub zarośniętej łąki …

 

R7

Stosunkowo najłatwiej jest złapać kuraki, o ile okoliczności są ku temu sprzyjające …

Bezwzględnie radzę wszystkim hodowcom ptaków ozdobnych przestrzegać zasady ograniczonego zaufania dla naszych podopiecznych. Ten i ów osobnik wydaje nam się taki oswojony, taki spokojny i grzeczniutki, że gdzie mu tam w głowie jakieś ucieczki. Tymczasem ptak wykorzysta każdą nadarzającą się okazję, aby trochę „polatać”. To przede wszystkim rutyna gubi nieostrożnego hodowcę i powoduje straty nie tylko samych ptaków, ale także nerwów i niejednokrotnie pieniędzy. Tylko stałe przewidywanie tego, co może się ewentualnie wydarzyć podczas wykonywania codziennych czynności związanych z naszą hodowlą jest najlepszym środkiem prewencyjnym.

R6

Samica astrylda trzcinowego wystawiona w małej klatce w charakterze wabia na samca, który uciekł

Jeżeli planujemy przenosiny (np. z domu do woliery) lub odłów ptaków (np. po lęgach) zawsze, ale to zawsze miejmy pod ręką wspomnianą siatkę. Czasami ratuje ona sytuację. Raz wyleciał mi srebrnodziobek afrykański, ale był tak oszołomiony, że zaraz dał się bez trudu nakryć siatką. Zaraz bowiem po ucieczce zdezorientowany ptak często przysiada w pobliżu i jest to wyśmienity moment na jego złapanie. Ale uwaga, chwila ta trwa najwyżej kilka sekund. Podobną przygodę miałem z różowcem, który wyleciał mi z klatki, a następnie z domku na działce, zrobił kółko dookoła i wleciał z powrotem do pomieszczenia, gdzie go szczęśliwie złapałem – łapiąc uciekiniera w pomieszczeniu najlepiej jest używać większej siatki do łapania ryb w akwarium (na krótkim trzonku).

 

R10

Nieodpowiednia gęstość siatki często jest przyczyną ucieczki ptaków lub udanego ataku drapieżników

Pamiętajmy, że jako hodowcy jesteśmy odpowiedzialni za zdrowie i życie naszych skrzydlatych podopiecznych. Gatunki obce pochodzące z odległych, cieplejszych stref klimatycznych (oprócz niektórych gatunków papug, np. aleksandret, mnich i inne) nie mają absolutnie szans na dłuższe przeżycie w warunkach klimatycznych Polski. Nawet jeśli dobrze znoszą nasze zimy w niewoli, to na wolności sobie nie poradzą, głównie z braku pokarmu i drapieżników. Dlatego też uciekający nam z klatki czy woliery ptak jest skazany na mniejsze lub większe cierpienie. Jedynie latem, przy dużym szczęściu uciekinier może przeżyć, co najwyżej kilka tygodni.

444

Klatka musi być nie tyle zamknięta, co dobrze zamknięta – warto o tym pamiętać, aby pewnego dnia nie zostać przykro zaskoczonym …

Ptak może także zginąć podczas jego łapania. Przyczyną tego jest zwykle silny stres lub zagrażający życiu uraz. Kiedyś mój kolega szybko i energicznie zdołał nakryć siatką młodą mewkę japońską, która uciekła mu z woliery podczas zadawania karmy. Po chwili okazało się, że ptak jest martwy – jego serce nie wytrzymało napięcia. Innym znowu razem kanarkowi, na którego spadł druciany kancerek złamaniu uległ kręgosłup, czego natychmiastowym skutkiem była oczywiście śmierć ptaka 🙁

 

 

Gambuzja pospolita (Gambusia affinis). Chów i rozród

samica

Dorodna samica

Gambuzja pospolita, zwana po angielsku Western Mosquitofish należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Samica jest większa i dorasta do około 7 cm, podczas gdy samiec mierzy zwykle połowę tego. W naturze ryby żyją około 1,5 roku, podczas gdy w niewoli dwa razy dłużej. Ich pierwotną ojczyzną są południowe i południowo-wschodnie rejony USA (dorzecze rzeki Missisipi) oraz północny do centralnego Meksyk. Gambuzja zasiedla niemalże każdy rodzaj wód śródlądowych, ale najliczniej spotykana jest w płytkich, gęsto zarośniętych i obfitujących w pokarm zbiornikach i ciekach o leniwym nurcie.

sam

Dorosły samiec

Od ponad 100 lat gambuzja jest przedmiotem zakrojonej na szeroką skalę akcji sztucznego zasiedlania (introdukcji), jako ryba idealna (poniekąd) do walki z plagą komarów.  Można ją dziś spotkać niemal we wszystkich, cieplejszych rejonach świata. Niektórzy uważają nawet G. affinis za najbardziej rozpowszechniony i ekspansyjny gatunek ryby słodkowodnej na świecie, będący poważnym zagrożeniem dla miejscowych populacji bezkręgowców, ryb i płazów.

 

55

Para ryb – samiec u dołu – widoczne gonopodium

Ubarwienie ciała ryby jest oliwkowo-srebrzyste, niekiedy z lekkim zielonkawo-niebieskawym połyskiem, płetwa ogonowa jest zaokrąglona, a łuski mają charakterystyczne ciemne obramowanie (tzw. siatka). W okolicach oczu może być widoczna krótka, ciemna pręga oraz dłuższa i cienka – wzdłuż krańców tylnej części brzucha do płetwy ogonowej. Głowa jest charakterystycznie grzbieto-brzusznie spłaszczona, a otwór gębowy ma górne położenie. Samcze gonopodium ma niewielkie zgrubienie (tzw. łokieć), 8-11 małych kolców (na trzecim promieniu), a na końcu – malutkie „wąsiki” i „ząbki” (pomagają w przytrzymaniu samicy w czasie kopulacji). Ryby te mogą nieco upodabniać się do środowiska, poprzez rozjaśnienie lub pociemnienie swych barw.

 

66

Młoda samiczka – brak jeszcze plamy ciążowej

Badania wykazały, że w niektórych ekosystemach gambuzje wcale nie zjadały larw komarów skuteczniej od miejscowej ichtiofauny. Ponadto stwierdzono, że preferują one wyłącznie określone ich gatunki, które w sumie i tak nie stanowiły znaczącego procentu ich diety. W niektórych rejonach świata (np. w Australii) zagrożenie malarią po wprowadzeniu do środowiska gambuzji paradoksalnie jeszcze wzrosło, gdyż ryby te mocno przetrzebiły miejscowe populacje pożytecznych bezkręgowców, odżywiających się właśnie larwami komarów. Jako obcy gatunek inwazyjny stały się także śmiertelnie niebezpieczne dla lokalnych taksonów ryb i płazów, często mających statusy zagrożonych wyginięciem i nierzadko występujących endemicznie.

 

para

Młoda para gambuzji – samiec z lewej

Gambuzje skutecznie wypierają miejscowe gatunki z ich naturalnych siedlisk poprzez odbieranie przestrzeni życiowej i bazy pokarmowej, wyjadanie jaj, larw i dziesiątkowanie postaci młodocianych. Ponadto mając agresywne usposobienie ryby te często atakują nawet większe od siebie osobniki, obgryzając im płetwy, a nawet zabijając (mają relatywnie krótkie jelita – jak u typowych drapieżników). Są także żywicielami licznych pasożytów, np. Glugea sp., Myxobolus nuevoleonensis, Falcaustra sp. i wiele innych. Z tych między innymi powodów gambuzja pospolita w niektórych publikacjach anglojęzycznych określana jest złośliwie jako „damnbusia” (ryba przeklęta, potępiona), „fish destroyer” (rybi niszczyciel, pustoszyciel, dewastator) lub Plague Minnow („płotka” zaraza).

 

777

Samiec (z prawej) i dwie samice

Ekspansję środowiskową Gambusia affinis zapewniają takie jej cechy gatunkowe jak: niezwykłe zdolności przystosowawcze do panujących w danym siedlisku warunków środowiskowych, żarłoczność i wszystkożerność, szybkie osiąganie dojrzałości płciowej, wysoka płodność i plenność, duża odporność na choroby i pasożyty oraz niekorzystne warunki środowiskowe, w tym: znacznego stopnia zanieczyszczenia chemiczne, zasolenie, eutrofizację i zarastanie, niską zawartość tlenu w wodzie (do około 1,0 mg/l, ale w związku z tym, że ryba ta przebywa dużo czasu pod powierzchnią wody, gdzie tlenu jest najwięcej, to wytrzymuje nawet jego spadek do 0,28 mg/l) i wahania odczynu oraz temperatury wody (okresowo znoszą jej spadki do 4, jak i wzrost do ponad 35ºC). Bardzo chętnie zjadanym pokarmem przez gambuzje są odżywiające się fitoplanktonem wioślarki. Doprowadza to do wielu niekorzystnych zmian w środowisku, takich jak nagromadzenie w wodzie związków organicznych, zubożenie jej w tlen i pojawienie się masowych inwazji glonów.

 

44

Gęsto zarośnięty zbiornik dla gambuzji

Dla gambuzji najlepiej jest przeznaczyć zbiornik jednogatunkowy. Często bowiem przejawiają one zachowania agresywne wobec innych ryb.  Gambuzje to jedne z najmniej wymagających ryb akwariowych. Są odporne na niedobór tlenu i podwyższoną zawartość azotanów w wodzie oraz bardzo plastyczne pod względem przystosowawczym. Mimo to trzeba zwracać uwagę na pewne elementy chowu zapewniające im prawidłowy dobrostan. Dla samca i 2-3 samic wystarcza zbiornik o pojemności około 40 l. Powinien on stać w miejscu, do którego ma dostęp światło słoneczne przez 3-5 godzin dziennie. Napełniamy go zwykłą wodą wodociągową o twardości od kilku do ponad 25ºn, odczynie umiarkowanie kwaśnym do zasadowego (pH 6-8) i temperaturze 15-27ºC.

 

10

Narybek w wieku około miesiąca

Akwarium obsadzamy dość gęsto różnorodną roślinnością, w tym gatunkami pływającymi. Te ostatnie są niezbędne i stanowią znakomitą ostoję dla świeżo urodzonego narybku. Z elementów wystroju można tradycyjnie wykorzystać 1-2 korzenie i kamienie. Wystarcza wolno pracujący gąbkowy filtr wewnętrzny, np. napędzany brzęczykiem. Grzałka jest zbędna. Podmiana raz w tygodniu 10-15% objętości wody na świeżą w zupełności wystarcza.

 

8

Młoda samica wśród roślinności

Żywienie nie sprawia żadnych problemów, gdyż gambuzje są wszystkożerne i żarłoczne. Zbadano, że w naturze dzienny pobór pokarmu odpowiada 42–167% masy ich ciała. Najchętniej zjadana jest karma żywa w postaci larw owadów, drobnych skorupiaków, rureczników, doniczkowców itp. Nie gardzą pokarmami suchymi, w tym szczególnie wyprodukowanymi na bazie spiruliny. Chętnie obskubują także glony.

 

2

Narybek jest żarłoczny i dość szybko rośnie

Omawiany gatunek należy do ryb jajożywododnych (Ovoviviparia). W naturze samce osiągają dojrzałość płciową już w wieku 4 (mierzą wtedy około 2 cm), a samice 6 tygodni życia (mierzą wtedy około 3 cm). Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony. Oprócz o połowę mniejszego wzrostu samiec jest smuklejszy i ma dość długie gonopodium. U dorosłej samicy dobrze widoczna jest plama ciążowa. Podobnie jak u niektórych innych przedstawicieli rodziny piękniczkowatych, dzięki specjalnym uchyłkom w jajowodzie, po jednokrotnym zapłodnieniu może ona rodzić 2-6 razy. Ciąża trwa zwykle 4 tygodni, ale w naturze, w zależności od warunków środowiskowych, może wynosić od 15 do 50 dni. W miocie rodzi się przeciętnie kilkadziesiąt młodych (rzadko powyżej 100), ale w akwarium często nie więcej niż 20-40 sztuk. W literaturze zaś można natknąć się na informacje mówiące o miotach liczących 200, a nawet ponad 300 młodych od bardzo wyrośniętych samic.

 

1

Młode w kotniku – odchowalni

Po urodzeniu narybek mierzy 6-8 mm i w dobrych warunkach potrafi przyrastać 1-2 mm na tydzień. Mimo to w akwarium, nawet przy dobrym żywieniu, aż tak intensywnego wzrostu u osobników młodocianych nigdy nie obserwowałem. Dorosłe osobniki wykazują silny kanibalizm i z upodobaniem polują na własny narybek, który trzeba w porę przed nimi zabezpieczyć – wyławiać spośród pływającej roślinności lub przekładać ciężarną samicę do oddzielnego kotnika.

 

Wychów młodych jest bardzo prosty, ale najlepiej udaje się na karmie żywej (siekane rureczniki, węgorki „mikro”, zooplankton, larwy solowca itp. ). Bardzo wskazany jest dodatek w diecie pokarmów roślinnych [w tym tzw. zielonej wody z mnóstwem namnożonych w niej zielenic (Chlorophyta sp.)], kilkugodzinna operacja promieni słonecznych w ciągu dnia oraz regularne podmiany wody.

 

1

Małe oczko wodne na działce autora – w sezonie 2016 zamieszkują je właśnie gambuzje pospolite

Ze względu na znaczną odporność gambuzje z powodzeniem można hodować w ogrodowych oczkach wodnych w okresie od maja do października. Co prawda, nie wyglądają w nich zbyt dekoracyjne i często pozostają mało widoczne (płochliwość). Niemniej jeśli zależy nam najbardziej na eksponowaniu bogatej roślinności, to do obsady jednogatunkowej ryby te należy jak najbardziej brać pod uwagę. Jeśli nie będziemy ich zbytnio dokarmiać rzeczywiście staną się naszym sprzymierzeńcem w walce z komarami w przydomowych ogrodach. Preferują oczka małe i średniej wielkości z rozbudowaną strefą płytkiej wody (do 30 cm), dobrze zarośnięte roślinnością i częściowo nasłonecznione w ciągu dnia. Nie lubią towarzystwa karasi ozdobnych i karpi koi, które stale intensywnie przekopują dno i mącą wodę.

 

9

Samiec – widać sporych rozmiarów gonopodium

Chcąc dochować się potomstwa od G. affinis najlepiej jest utrzymywać je bez innych ryb. Wodę w oczku warto napowietrzać, szczególnie podczas letnich upałów. Nasadzenia roślinne powinny uwzględniać nie tyle gatunki błotne i bagienne, co podwodne (moczarka kanadyjska, rogatek sztywny, wywłóczniki okółkowy, miniaturowe gatunki lilii wodnych itp.) i pływające (hiacynt wodny, pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste). Problemem pozostaje jednak odłowienie ryb przed zimą, zwłaszcza w większych oczkach … Na zimowanie bowiem powinny one zostać przeniesione do zimnowodnego akwarium w pomieszczeniu z temperaturą powietrza powyżej 10ºC.

 

 

Simpsonichthys santanae. Chów i rozmnażanie

33

Pięknie ubarwiony dorosły samiec

Ten filigranowy (dorasta do około 3 cm) karpieńcokształtny (Cyprinodontiformes) w naturze zamieszkuje dorzecze rzek – górnej Parany, Ribeirão Santana i Corumbá w Brazylii. Należy do rodziny strumieniakowatych (Rivulidae) i uchodzi za jeden z gatunków wachlarka. Żyje krótko – około roku. Gatunek raczej spokojny i towarzyski, rzadko atakujący inne ryby. Do zbiornika zespołowego jednakj się nie nadaje z uwagi na swoje małe rozmiary ciała i specyficzną biologię. Co najwyżej można go utrzymywać wspólnie z równie niewielkimi taksonami, np. małymi razborami, drobniczkami, drobnoustkami itp.

 

8

Dorosła samica

Chów S. santanae nie nastręcza większych trudności. Można go z powodzeniem utrzymywać w niewielkim zbiorniku (nano akwarium o pojemności 15-20 l), wypełnionym wodą miękką – najlepiej poniżej 12°n, o pH 6-7 i temperaturze 20-23°C. Wyższa ciepłota znacznie skraca życie ryby. Przyzwyczajona od małego znakomicie znosi chłodniejszą wodę (18-19°C) i wówczas może być utrzymywana całorocznie w nieogrzewanym akwarium. W zbiorniku o powyższym litrażu można umieścić parkę lub lepiej triplet – 2 samice i samca.

 

7

Dominująca barwą u samca jest czerwień

Akwarium powinno być gęsto zarośnięte najlepiej miękkolistną roślinnością, przy czym nie może zabraknąć egzemplarzy pływających, które tonowałyby oświetlenie i stwarzały dogodne dla ryb warunki bytowania. Wskazane są korzenie, kawałki drewna oraz dębowe lub bukowe liście. Woda musi być regularnie (raz w tygodniu), nieznacznie podmieniana (około 10%) i delikatnie filtrowana – znakomicie sprawdza się tu zwykły wewnętrzny filtr gąbkowy napędzany brzęczykiem.

 

6

Ubarwienie samicy to szare poprzeczne paski na jasnym tle i czarne rysunki po bokach ciała

Najchętniej ryba przyjmuje pokarm żywy (zooplankton, małe larwy komara, siekane rureczniki itp.) i mrożony (cyklop, artemia), sporadycznie inny (wysokobiałkowy suchy). Dymorfizm płciowy jest bardzo dobrze zaznaczony. Samiec jest większy i znacznie barwniejszy, co doskonale widać na załączonych zdjęciach. Zakończenia płetw grzbietowej i odbytowej są u niego ostrzejsze (tępe, bardziej zaokraglone u samicy).

 

3

Gatunek kserofilny i krótko żyjący

Jest to gatunek kserofilny, czyli składający jaja w podłożu. Dobrze odżywione osobniki nadają się do pierwszego w życiu tarła już w wieku około 6 tygodni, ale lepiej jest użyć starszych – co najmniej 2,5 miesięcznych. Zbiornik tarliskowy powinien być wypełniony miękką wodą a dno wyłożone 4-5 cm warstwą wygotowanego torfu włóknistego. Torf można umieścić w 1-2 naczyniach, np. małych słoikach lub miseczkach – tzw. piaskownice. Szczegółowo o urządzeniu tarliska dla ryb kserofilnych można przeczytać tu:

„Tarlisko dla ryb kserofilnych”

Postępowanie zaś z substratem z ikrą po tarle oraz wychów narybku są podobne, jak opisano to u wachlarza brazylijskiego tu:

„Postępowanie z ikrą po tarle i wychów narybku”

 

p2

Para dorosłych osobników – samica po lewej

Inkubacja ikry w substracie trwa u omawianego gatunku 2,5-3 miesiące. Po tym czasie substrat zalewamy miękką, chłodną wodą (15-16ºC), która powinna być też dobrze natleniona. W rodzaju Simpsonichthys wyodrębniono 50 gatunków zgrupowanych w 5 podrodzajach. Więcej o diapauzie, czyli przerwie w rozwoju zarodka można przeczytać tutaj:

„Diapauza”

 

 

 

 

 

Notropis chrosomus – tarło parami?

8

Tarlaki na tarlisku – samiec po lewej – widoczne jaskrawe barwy godowe

O „notropisach” pisałem już wcześniej. Ta przepięknie ubarwiona (szczególnie samce w okresie godowym), zimnolubna, północnoamerykańska, należąca do rodziny karpiowatych (Cyprinidae) ryba, zwana jest niekiedy po polsku „błyszczkiem tęczowym”. Coraz częściej jest utrzymywana w akwariach, a sporadycznie także w oczkach wodnych (np. w płockim zoo). O chowie tego niewielkiego, dorastającego zwykle do 5 cm gatunku można przeczytać tu:

Notropis chrosomus – chów”

6

Gonitwa tarlaków pod powierzchnią wody

Tarło parami, choć często się udaje, nie jest najlepszym pomysłem z uwagi na znaczną natarczywość samca. W małym zbiorniku może nawet dojść do zagonienia przez niego samicy na śmierć. Dlatego też na jednego mleczaka należy przeznaczyć dwie, a nawet trzy samice. Sprawdziłem to osobiście odkładając na tarło parę ryb – samiec początkowo adorował partnerkę, ale dość szybko zatracił wszelką subtelność i zaczął być coraz bardziej agresywny. Ta salwując się ucieczką wyskoczyła w pewnym momencie ze zbiornika. Na szczęście w porę ją znalazłem i przeżyła.

 

2

Nad miejscem tarła – samica u góry

I tu nasuwa się kilka uwag praktycznych. Zalecam zawsze szczelnie przykrywać akwarium, a na powierzchni umieszczać kilka egzemplarzy roślin pływających. Do tarła należy przeznaczać tylko dojrzałe samice. Zbyt młode mogą zostać poturbowane lub zagonione na śmierć przez samca. Warunek ten przestaje mieć jednak praktycznie znaczenie, gdy przeprowadzamy tarło grupowe. Jest to nota bene najwłaściwszy sposób rozmnażania „notropisów”. Tarlaki przetrzymywane przez cały rok w ciepłej wodzie (powyżej 20ºC) praktycznie nie nadają się potem do rozrodu. Idealnie jeśli tarło poprzedza kilkumiesięczny okres zimowania ryb w temperaturze wody 10-15ºC.

 

9

Samiec (po lewej) nie odstępuje partnerki i rozpinając płetwy pokazuje jej swe piękne barwy

Jak pisałem wcześniej tarło ma miejsce wśród otoczaków o średnicy 4-6 cm. Należy umieścić je w plastikowym pojemniku (o wysokości ścianek co najmniej 3 cm, inaczej ikra łatwo zostanie wymyta i pożarta przez wielce ruchliwe tarlaki), który następnie wstawiamy do zbiornika tarliskowego. Gonitwy samców za samicami mogą trwać nawet kilka godzin. Od jednej samicy można wprawdzie uzyskać do 300 jaj, ale przeciętnie ich liczba wynosi nie więcej niż kilkadziesiąt sztuk.

 

Więcej o rozrodzie Notropis chrosomus można przeczytać tu:

Notropis chrosomus – rozród”

12

Tuż przed zbliżeniem nad pojemnikiem z otoczakami

Po tarle moje „notropisy” zostały wpuszczone do oczka wodnego, w którym nie ma innych ryb (to w rzeczywistości płazarium przeznaczone dla żab i traszek). Zbiornik jest gęsto zarośnięty roślinnością (lilie wodne, moczarka kanadyjska, rzęśl wiosenna, żabiściek pływający, osoka aloesowata). W strefie płytkiej wody rosną zaś liczne gatunki błotne (żabieniec drobnokwiatowy, trzcina australijska, pałka miniaturowa, jaskier wielki, przęstka pospolita i inne).

 

13

Samiec na tarlisku – piękno natury w akwarium

Choć tej zimy (sezon 2015/2016) kilka z moich „notropisów” przeżyło zimę, która jak wiadomo była dość łagodna, to jednak wszystkie one padły wczesną wiosną. Najpewniej z powodu osłabienia i rozwinięcia się chorób. Przez cały okres zimowy ryby miały zapewnione dobre natlenienie wody, co jednak okazało się dla nich niewystarczające. Wydaje się, że powodzenie w zimowaniu omawianego gatunku w zbiorniku na wolnym powietrzu zależy od jego głębokości i odpowiedniego przygotowania ryb. Osobniki zakupione w sklepach zoologicznych, czy na giełdach zimy w oczku wodnym na pewno nie przeżyją …