To co niezmiennie od lat urzeka mnie w tym gatunku to jego nadzwyczajna wytrzymałość i odporność (widok chorego, dorosłego kiryśnika to rzadkość) oraz łagodność wobec nawet niewielkich współmieszkańców akwarium zespołowego. O chowie i rozmnażaniu kiryśnika czarnoplamego pisałem wcześniej tu:
Kiryśnik czarnoplamy (Megalechis thoracata). Chów
Kiryśnik czarnoplamy (Megalechis thoracata). Rozród, cz. I
Kiryśnik czarnoplamy (Megalechis thoracata). Rozród, cz. II
W niniejszym wpisie chciałbym opisać niezwykle płodną parę tych ryb, jaka mi się ostatnio trafiła. Wiosną 2026 r. nabyłem ryby od hodowcy, który szybko chciał się ich pozbyć. Co 4-5 tygodni przystępowały bowiem do tarła i robiły istną demolkę w jego zbyt małym jak na ich rozmiary i wymagania zbiorniku (niewiele ponad 100 l). Ikra składana była zawsze w gnieździe pod płytką z tworzywa sztucznego o wymiarach 7×13 cm. Było to akwarium zespołowe z wieloma przedstawicielami kąsaczowatych, a także grupą dorosłych brzanek purpurowych i razbor klinowych, dość gęsto obsadzone roślinnością (w tym mchami porastającymi liczne korzenie) i zdecydowanie za małe dla wspomnianej obsady.
Kiryśniki wpuściłem do 240 l zbiornika z dużą ilością roślin pływających i licznymi kryjówkami w postaci korzeni, glinianych rurek, kamiennych grot i leżących na bokach doniczek. Od razu widać było, że nowe lokum przypadło im do gustu, a apetyt dopisywał. Na powierzchni wody umieściłem trzy różne platformy pod gniazdo – duży prostokąt styropianu (25×15 cm), odwrócony do góry dnem plastikowy talerzyk (średnica 15 cm) oraz wspomnianą wcześniej płytkę z tworzywa sztucznego, którą dostałem w gratisie od sprzedającego. Dawniej zalecano, aby każdy z wymienionych przedmiotów był dodatkowo unieruchomiony poprzez jakiś łącznik (np. kawałek tektury, plastiku lub drutu) z szybą nakrywową, ale po latach doświadczeń uważam, że jest to zbędne, zwłaszcza jeśli w akwarium jest dużo roślinności pływającej. Filtr jednak nie może powodować zbyt dużego ruchu wody – co najwyżej minimalny lub umiarkowany, ale z dala od ewentualnego gniazda.
Już na trzeci dzień po wpuszczeniu samiec zaczął budować pieniste gniazdo. Tradycyjnie za platformę pod jego budowę wybrał płytkę. Jednocześnie niezmordowanie starał się on zagonić partnerkę pod gniazdo. Ta jednak wielokrotnie przed nim uciekała kryjąc się w korzeniach i okręconych wokół ich części zwojów rogatka i najasu, po przeciwnej stronie zbiornika. Co i raz jednak wypływała do samca, a ten za każdym razem powtarzał swe zaloty, czasem jawnie brutalne, acz skuteczne. Choć zaleca się, aby poziom wody w akwarium tarliskowym nie przekraczał 25 cm, tu jednak był on wyższy o 7 cm. Nie przeszkadzało to w niczym tarlakom. Po tarle i odłowieniu tarlaków poziom wody nie powinien jednak być większy niż 20 cm. Tarło kiryśników przeprowadzamy zawsze parami, najlepiej dobranymi i wzajemnie się akceptującymi. Taką zgraną parę tworzyły właśnie ryby, które nabyłem.
Dorosły, dorodny samiec
Hodowcy zgodnie potwierdzają, że szczególnie ważny jest tu samiec. Sukces hodowlany zostanie pomniejszony zarówno wówczas, gdy jest on zbyt pobudliwy, jak i zbyt bierny, wręcz niemrawy. Najlepsze osobniki rodzicielskie to ryby 2-3 letnie. Dodatkowo mleczaki obdarzone dobrze rozwiniętym instynktem opieki nad potomstwem nie zdarzają się często. Bywa bowiem, że jaja lub larwy są przez nie pożerane. Kanibalizm może się zdarzyć także z winy hodowcy, który dodatkowo naraża ryby na stres, np. nagrywając w tym czasie zdjęcia z lampą.
Gonitwy samca za samicą są niekiedy żywiołowe, a krótkie w nich przerwy samiec wykorzystuje na umacnianie konstrukcji gniazda
Dalej nie ma 100% pewności w jaki sposób zapładniana jest ikra. Według jednych tarlaki przyjmują na moment charakterystyczną dla kirysków z rodzaju Corydoras pozycję w kształcie litery „T”. Samica dotyka wtedy pyskiem pokładełka samca, który podniecony uwalnia mlecz. Nasienie w jednej chwili ma zostać zassane do jej jamy ustnej i skrzelowej. Raczej nie przechodzi ono w kilka sekund przez jej przewód pokarmowy doprowadzając następnie do zapłodnienia partii jaj złożonych do kieszeni utworzonej z płetw brzusznych, jak ma to miejsce u wspomnianych kirysków. Bursztynowej barwy, lepkie jaja pojawiają się we wspomnianej kieszeni dopiero po tym, jak odrętwiała na moment samica osiądzie na roślinach, korzeniu, dnie. Następnie, po chwili obie ryby podpływają pod gniazdo, gdzie samiec zajmuje się pieczołowitym jego umacnianiem, a samica skierowana brzuchem do góry uwalnia jajeczka z kieszeni przyklejając je do „piany”. Podczas tej czynności produkuje podobnie jak samiec pęcherzyki powietrza, które otoczone wydzieliną błony śluzowej jamy ustnej wypuszcza przez otwory skrzelowe wraz z wcześniej pobraną spermą. A zatem, do zapłodnienia jaj miałoby dochodzić bezpośrednio w gnieździe. Akt tarła powtarzają się wielokrotnie aż do czasu wyczerpania się zapasu dojrzałej ikry, co następuje zwykle po 1,5-2,5 godzinach.
Inni z kolei hodowcy są zdania, że w czasie tarła samica wprawdzie pobudza okolice intymne samca, ale ten nie uwalnia wtedy spermy, a przynajmniej nie za każdym razem. Dopiero w chwili, gdy obie ryby są w gnieździe zwrócone brzuchami do góry samica składa partię jaj (czyli nie do kieszeni z płetw brzusznych jak kiryski), a samiec „szorując” po pianie je zapładnia. Ja odnoszę wrażenie, że jedni i drudzy mają po części rację i do zapłodnienia ikry dochodzi na skutek obydwu tych jakże ciekawych zachowań.
Z lewej ikra w drugiej dobie inkubacji. Z prawej ikra niedługo przed wylęgiem larw
Choć do tarła zalec się wodę zdecydowanie miękką (2-4ºn) to ikra rozwija się i w znacznie twardszej – wodociągowej o twardości i 20ºn. Kiryśniki to płodny gatunek, ale zwykle podczas tarła złożonych zostaje mniej niż 500 jaj, a bywa, że tylko sto kilkadziesiąt. Larwy wykluwają się z reguły po 4 dniach (z odchyleniami 3-5 dni). Początkowo wiszą pod gniazdem lub opadają na dno. Mają około 6 mm długości, widoczne płetwy i malutkie wąsiki. Szybko resorbują woreczek żółtkowy i w 48 godzin po wylęgu zaczynają żerować. Początkowo przyjmują larwy solowca i oczlików, a także nicienie „mikro”. Chętnie jedzą także wszelkie pokarmy suche opadające na dno oraz mrożonki (moina, wrotki, potem oczlika). Po około tygodniu można zacząć podawać (początkowo niewielkie ilości, potem coraz większe) siekane i miażdżone pomiędzy szklanymi płytkami rureczniki, auloforus.
Dobrze dobrana para hodowlana to więcej niż połowa sukcesu w rozrodzie kieryśników
Narybek unika światła kryjąc się w najciemniejszych miejscach akwarium i wszelkich zakamarkach. Początkowo jest bardzo płochliwy i przejawia wzmożona aktywność jedynie nocą. W czasie odchowu należy zatem pozostawić częściowe zacienienie zbiornika. Z uwagi na wrażliwość młodych na zanieczyszczenie dna należy co 1-2 dni ściągać wężem wszelkie nieczystości organiczne. Pokarm podajemy często, lecz w małych ilościach. Woda powinna być dobrze filtrowana i natleniona (filtr gąbkowy bez obudowy), a raz w tygodniu także nieznacznie odświeżana. Odpowiednio żywione kiryśniki rosną bardzo szybko.
Filmiki na kanale YT autora:






















