Rak luizjański (Procambarus clarkii). Rozród

Wybierając pary do rozrodu staramy się, aby między osobnikami rodzicielskimi nie było dużych różnic wzrostu

Cykl życiowy raka luizjańskiego jest krótki. Już dwumięsięczne, mierzące 5-6 cm osobniki są zwykle dojrzałe płciowo. W naturze gody mają miejsce przeważnie jesienią, ale w ciepłych i wilgotnych rejonach świata obserwowano je także wiosną (niemniej samice inkubujące jaja lub noszące młode są tam spotykane przez cały rok). Jest to jedna z przyczyn tak dużego sukcesu kolonizacyjnego omawianego gatunku.

 

 

Zmuszając samicę do kopulacji samiec może być bardzo brutalny, zwłaszcza gdy ta jest niegotowa na gody (dlatego akwarium powinno być tu duże, z wieloma kryjówkami). Potrafi przy tym wyrwać partnerce odnóża lub nawet szczypce (potem odrastają). Innym razem sam może je stracić w walce, gdy np. samica jest od niego o wiele większa i silniejsza. Kopulacja trwa długo, nawet powyżej 20 minut. Raki są wówczas zwrócone do siebie stronami brzusznymi i leżą na bokach, równolegle. Nie reagują przy tym, np. na błysk lampy aparatu.

 

Podstawą dobrego samopoczucia się pary rozrodczej raków jest obszerny zbiornik z licznymi kryjówkami

Rozpoznawanie płci u raków luizjańskich zostało opisane w cz. I-szej, dotyczącej ich chowu. Samica przechowuje (do około miesiąca) pakiety nasienia (spermatofory) na odwłoku w zbiorniczku nasiennym (annulus ventralis), mającym postać niewielkiego wybrzuszenia. Gdy jest gotowa do składania jaj na ostatniej parze odnóży odwłokowych (uropodia), tworzących płetwę ogonową pojawiają się jasne, zwykle kremowe plamy.

 

Kopulacja może trwać nawet ponad 20 minut

Do rozrodu rak ten potrzebuje temperatury wody powyżej 18ºC (optymalnie 22-27ºC). Skorupiak ten odznacza się wysoką płodnością. Dobrze odżywiona, wyrośnięta samica może złożyć ponad 500 czarnych jaj (zwykle 100-200) o średnicy 0,4 mm. Jaja niezapłodnione szybko stają się pomarańczowe.

 

 

Samiec zmuszając samicę do uległości może być bardzo brutalny

Inkubacja jaj pod odwłokiem (są przyklejone do odnóży odwłokowych) trwa zwykle 3-4 tyg. (w temp. wody około 24ºC). Przez cały czas samica pozostaje przy tym w kryjówce, także potem, gdy wylęgną się już larwy. Po kolejnym tygodniu larwy przekształcają się w małe raczki, co poprzedza przejście przez nie pierwszej w życiu wylinki. Mierzą wówczas około 7 mm.

 

 

Samica inkubująca jaja pod odwłokiem

Wówczas samica zmienia kryjówkę, a część młodych rozchodzi się po zbiorniku (tym chętniej, im więcej jest w nim dogodnych kryjówek). Część jednak zostaje przy matce lub wraca do niej, traktując miejsce pod jej odwłokiem za bezpieczne schronienie. Taka opieka samicy nad potomstwem może przedłużyć się do nawet 8 tygodni, ale zwykle trwa znacznie krócej (u mnie – niespełna 5 dni). Po tym czasie matka chętnie poluje na swe dzieci.

 

Samica w czasie inkubacji jaj pozostaje w obranej kryjówce

Młode mają barwę od jasnobrązowej do szarej. Ich wzrost jest bardzo szybki. Po 2-3 tygodniach intensywnego odżywiania się przechodzą one kolejną wylinkę. Jedzą tę samą karmę co dorosłe osobniki (patrz wpis: Chów). Często występuje wśród nich kanibalizm. Należy zapewnić im wiele rozmaitych kryjówek (muszle, rurki, konstrukcje z płaskich kamieni, itp.).

 

 

Młode raczki pod odwłokiem samicy

Rozmnażając raki można także przenieść do osobnego zbiornika samicę inkubującą jaja (najlepiej wraz z kryjówką), odłowić z akwarium inne raki lub wyłapywać młode po ich rozejściu się i umieszczać w oddzielnych odchowalniach z mnóstwem kryjówek i dobrej karmy.

 

 

 

Młode raczki rosną bardzo szybko

Celem zapobieżenia depresji inbredowej należy stale dbać o dopływ „świeżej krwi” z innych hodowli i regularnie wymieniać  samce lub samice. W przeciwnym wypadku dojdzie do niepożądanych w hodowli następstw kojarzeń krewniaczych w postaci: powolniejszego wzrostu, nie osiągania pełnej wielkości, obniżenia płodności i odporności na choroby oraz niekorzystne warunki środowiskowe itp.

 

Pamiętajmy, aby raków pod żadnym pozorem nigdy nie wypuszczać do środowiska naturalnego, gdyż grozi to kataklizmem inwazyjnym!

O chowie raka luizjańskiego pisałem wcześniej tu:

„Rak luizjański. Chów”

Pamiętajmy, aby raków nigdy nie wypuszczać do środowiska naturalnego, gdyż grozi to kataklizmem inwazyjnym!

 

 

 

A tu jeszcze linki do filmików na moim kanale na YouTube: