Szczur laboratoryjny (Rattus spp.). Chów

Szczury żyją w niewoli około 2,5 roku

Ssak ten należy do rzędu gryzoni (Rodentia) i rodziny myszowatych (Muridae). Jego nazwa w jęz. angielskim brzmi: Laboratory Rat. Nie występuje w naturze, lecz jest wytworem krzyżowania różnych szczepów udomowionej formy szczura wędrownego (Rattus norvegicus), zwanego też norweskim. Być może swój udział miał tu także szczur śniady (Rattus rattus), a zwłaszcza jego forma albinotyczna. W niewoli dożywają do około 2,5 roku.

Samce są większe od samic – osiągają masę ciała do 500g

Dorasta do 30 cm, przy czym z ogonem do 53 cm i osiąga masę ciała do 350 g (samice) oraz do 500 g (samce). Ciało jest wydłużone, a ogon długi, gładki, u nasady dość gruby, pokryty z rzadka krótkimi włosami. Ssaki te są wysoce socjalne i stadne. Nie powinno się utrzymywać ich pojedynczo, chyba że właściciel zapewni atrakcyjne wyposażenie pomieszczenia i poświęci zwierzęciu codziennie dużo uwagi. Najlepszy jest chów w haremie lub co najmniej po dwa osobniki, w tym tej samej płci.

Szczury mają dobrze rozwinięte zmysły węchu, smaku, dotyku i słuchu, ale słaby wzrok

Szczury są bardzo inteligentne i pomysłowe, ruchliwe i chętne do zabaw. W ich grupie panuje ścisła hierarchia. Samce często znaczą teren moczem. Potrafią ze sobą współpracować i porozumiewać się za pomocą wielu różnych dźwięków (np. pisków, ultradźwięków) oraz określonych zachowań. Mają dobrze rozwinięte zmysły węchu, smaku, dotyku i słuchu, ale słaby wzrok – zwłaszcza albinosy źle widzą i słyszą).

Szczury są wszystkożerne

Dobrze pływają, kopią, skaczą, wspinają się i biegają. Mają bardzo sprawne kończyny piersiowe. Łatwo się oswajają i szybko uczą (np. reagowania na słowa). Rzadko bywają agresywne, ale przestraszone mogą drapać lub kąsać. Z zapałem zgryzają najróżniejsze materiały. Nadmiar pokarmu mogą zakopywać w ściółce. Są wrażliwe na udar cieplny – źle znoszą temperatury powyżej 30°C. Wykazują skłonność do otyłości. Występuje u nich zjawisko koprofagii.

Szczury są wrażliwe na udar cieplny – źle znoszą temperatury powyżej 30°C

Znanych jest bardzo wiele odmian różniących się barwą włosa (wyróżniamy tu odmiany ubarwione jednolicie, jednolicie, ale o dwukolorowym włosie, wielobarwne z wzorem,  ze znaczeniami, z włosem posrebrzanym  Występują też odmiany o różnym rodzaju włosa, w tym także pozbawione owłosienia. Należą tu szczury standard – o gładkim i krótkim włosie, długowłose, z włosem skręconym, z miejscami bezwłosymi, z dłuższym włosem falowanym albo cienkim, miękkim, połyskującym i gładkim.

Szczury są bardzo inteligentne i pomysłowe, ruchliwe i chętne do zabaw

Spotykamy też szczury o ciele pokrytym delikatnym meszkiem (fuzz), bądź bezwłose (sphinx). Istnieją również odmiany bezogonowe (tailless). Różny może być także kolor oczu (np. czerwone, ruby – rubinowe, dark ruby, czarne, odd-eye – różnobarwne) oraz kształt uszu (np. dumbo – z dużymi, okrągłymi uszami, nisko osadzonymi na głowie).

Pomieszczenie do chowu musi być precyzyjnie zabezpieczone przed ucieczką zwierzęcia

Najlepsza do chowu jest mocna, metalowa klatka (również wielopoziomowej) o rozstawie prętów do 1,5 cm, terrarium lub akwarium szczelnie przykryte drobną siatką. Pomieszczenie dla dwóch osobników powinno mieć wymiary co najmniej 70×40×55 cm. Należy wyposażyć je w kołowrotek (średnicy minimum 25 cm), kryjówki (domek o wymiarach 15×15×12 cm, wyszczerbiona doniczka itp.), a ponadto w legowisko, drabinki, liany, konary, półki, rurki, hamak oraz zabawki, np. piłeczki, tory przeszkód, labirynty itp.

W diecie niewielki udział powinny stanowić składniki pochodzenia zwierzęcego

Szczury są wszystkożerne. Oprócz gotowych mieszanek wieloskładnikowych lub granulatów, kasz, suchego chleba, gotowanego makaronu albo ryżu, warzyw, zielonek, owoców, siana i suszy, podajemy także niewielką ilość pokarmów pochodzenia zwierzęcego: chudy twaróg, ugotowane na twardo jajko kurze, jogurt naturalny, mleko w proszku (np. do posypywania kawałków owoców), larwy i postacie dorosłe owadów karmowych, odrobina suchej lub mokrej karmy dla psów i kotów, gotowane mięso drobiowe, gotowana ryba itp.

Opuszczanie klatki przez zwierzę musi zawsze odbywać się pod nadzorem opiekuna

Szczura można wypuszczać z pomieszczenia, aby pobiegał po mieszkaniu pod nadzorem opiekuna. Wszelkie kable, otwory i zakamarki powinny być wcześniej starannie zabezpieczone. Można też ewentualnie wyprowadzać szczura na spacery, do czego potrzebne są specjalne szelki oraz smycz.

Dzikie szczury są ssakami ustawicznie zwalczanymi przez człowieka

Dzikie szczury są ssakami kosmopolitycznymi, bardzo ekspansywnymi, o niezwykłych zdolnościach adaptacyjnych. Jest to gatunek synantropijny, powodujący ogromne szkody w gospodarce człowieka. Szacuje się, że szczury pochłaniają rocznie około 20% żywności wyprodukowanej przez ludzi, w tym prawie 50 mln ton samego ryżu. Obliczono, że 25 szczurów zjada tyle co jeden człowiek.

Nadmiar pokarmu szczury mogą zakopywać w ściółce

W warunkach naturalnych Polski szczur śniady został w bardzo dużym stopniu wyparty przez szczura wędrownego. Tego pierwszego spotyka się częściej w zachodnich rejonach kraju – od niektórych portów bałtyckich po dorzecze Odry.

Babka szklista (Gobiopterus chuno). Chów i „rozród”

Ta mała, osobliwie wyglądająca babka należy do rodziny babkowatych (Gobiidae). Dorasta do około 2,5 cm. W naturze zamieszkuje rozległe tereny Azji – od Indii i Bangladeszu poprzez Półwysep Malajski po Indonezję (Sumatra), gdzie spotykana jest w wodach zarówno słodkich (rozlewiska, starorzecza, bagniska itp.), jak i słonawych (estuaria). Nazwa w języku angielskim to Glass goby.

Jest to nietypowa babkowata. Przede wszystkim jest to gatunek stadny – minimum należy utrzymywać w zbiorniku 6 osobników, a najlepiej kilkanaście. Dla takiego zestawu wystarcza 30-40 l zbiornik. Babka ta pływa swobodnie głównie w przydennej i środkowej warstwie wody, wyraźnie stroniąc od bezpośredniego kontaktu z dnem (rzadko kiedy na nim osiada). Co i raz ryby jakby zastygają w toni wodnej, strzygą płetwami, po czym przemieszczają się w grupie. Nie chowają się nagminnie w kryjówkach, które nie są konieczne dla ich dobrostanu, niemniej kilka kamieni i korzeni możemy w akwarium umieścić.

Do wody można dodać soli kuchennej niejodowanej w ilości płaska łyżeczka od herbaty na 10-15 l, ale nie jest to bezwzględnie konieczne. Optymalne jej parametry fizyko-chemiczne to: twardość do 13°n, odczyn lekko kwaśny do obojętnego (pH 6,5-7,0) oraz temperatura 23-25°C. Zaobserwowałem jednak, że w normalnie ogrzewanym lokalu grzałka w zbiorniku jest zbędna. Wystarcza mały gąbkowy filtr wewnętrzny, np. napędzany brzęczykiem. Nie powinien on powodować zbyt silnego ruchu wody, a co najwyżej lekki, bardzo subtelny. Rośliny są oczywiście wskazane, ale trzeba je tak posadzić, aby zapewnić rybom sporo wolnego miejsca do swobodnego pływania. Oświetlenie musi być koniecznie stonowane, np. przez rośliny pływające. Jako podłoże najlepiej sprawdza się drobny piasek o ciemnym jednak odcieniu. Inaczej babki będą mało widoczne. Można także zastosować drobny, ciemny żwirek, szczególnie gdy zamierzamy fotografować naszych podopiecznych. Wystarcza podmiana około 10% objętości wody na świeżą, dokonywana raz w tygodniu. Ważne jest utrzymywanie dna w jak najlepszej czystości, aby nie zalegały na nim resztki organiczne (spadek zawartości tlenu w wodzie i wzrost stężenia związków azotu).

Żywienie babek szklistych – mikro drapieżców jest cokolwiek uciążliwe. Niestety nie zauważyłem, aby pobierały karmę suchą, ale zapewne jakieś drobne jej cząstki są zjadane, o ile jest ona wysokobiałkowa, przeznaczona dla mięsożerców. Idealnym dla nich pokarmem są grube larwy solowca i drobny zooplankton. Jedzą także drobno siekane rureczniki, miażdżone larwy owadów oraz mrożonki, dostosowane do otworu gębowego. 

Babka szklista to gatunek bardzo łagodny i wielce towarzyski. Niestety wiele gatunków nie nadaje się na ich współtowarzyszy w akwarium. Obsada musi być bowiem starannie dobrana i składać się z przedstawicieli małych, spokojnych ryb, odpowiednich do nano zbiorników (kardynałek chiński, skrzeczyk karłowaty, ukośniki, małe razbory i drobnoustki, filigranowe kąsaczowate, karłowate krewetki itp.). Chcąc jednak dogłębnie obserwować ciekawą biologię omawianego gatunku należy przeznaczyć dla niego zbiornik gatunkowy. Moim zdaniem, jest to najlepsze rozwiązanie.

Rozróżnienie płci u omawianego gatunku jest trudne. Dojrzałe samice mają bardziej pękate partie brzuszne i widoczne komórki jajowe przez powłoki ciała. Inna jest także budowa brodawek moczopłciowych u obu płci, ale detale anatomiczne można stwierdzić jedynie używając powiększającej lupy. Rozmnażanie omawianego gatunku w akwarium nadal jest niejasne. Ryby trą się ponoć przy dnie, rozrzucając ikrę i nie przejawiając nad nią żadnej opieki. Gdy tylko uda mi się poczynić w tej dziedzinie jakieś postępy, to natychmiast Państwa poinformuję 😊

Skalar (Pterophyllum scalare) – opieka nad potomstwem, cz. II

Skalary zaczynają dobierać się w pary zwykle po osiągnięciu wieku około 10 miesięcy. Niekiedy jednak ma to miejsce już po ukończeniu 8 miesiąca życia, a czasami obserwuje się brak jakichkolwiek aktywności w tych zakresie u ryb starszych niż rok. Wszystko bowiem zależy od warunków środowiskowych, w tym żywienia. Obfitsze karmienie (szczególnie żywym pokarmem) przed tarłem osobników rodzicielskich ma u skalarów mniejsze znaczenie. Często bowiem pary i bez tego odbywają regularne tarła, nawet co 10-15 dni. W zbiorniku hodowlanym tarlaków nie karmimy, chyba że tarło znacząco się opóźnia. Wówczas podajemy niewielkie ilości bardzo starannie przepłukanego rurecznika, szklarki, ewentualnie ochotki zwracając szczególną uwagę na to, aby całość została od razu zjedzona lub niedojedzone resztki zostały szybko usunięte.

Akwarium tarliskowe powinno mieć pojemność 80-100 l, ale udane tarła obserwowane są także w mniejszych, rzędu 50-60 l. Jego wyposażenie to filtr (najlepiej gąbkowy, bez obudowy lub napędzany brzęczykiem), grzałka oraz standardowe, umiarkowanie silne oświetlenie. Konieczny jest przedmiot służący za substrat dla ikry w postaci, np. szklanej, plastikowej bądź ceramicznej płytki ustawionej pod kątem około 30-40º lub też glinianego stożka, który ja osobiście preferuję najbardziej. Nie polecam używania żywych roślin (ewentualnie można użyć odkażonych sztucznych), gdyż nawet po zdezynfekowaniu stanowią potencjalne źródło drobnoustrojów pogarszających jakość mikrobiologiczną wody. Ta zaś powinna być miękka (optymalnie do 3ºn), najlepiej pochodząca z filtra RO i mieć temperaturę 26-28ºC. Co ciekawe, z moich obserwacji wynika, że paradoksalnie wyższa ciepłota wody (np. 29ºC i więcej) powoduje większy odsetek jaj pokrywających się pleśnią bez względu na to, czy wlejemy preparat grzybobójczy, czy też nie. Kluczem do tego, aby ikra nie pleśniała jest bowiem jej kwaśny odczyn (pH 6,2-6,3). Gwarantuje on czystość mikrobiologiczną wody i niweluje konieczność profilaktycznego jej odkażania po zdeponowaniu. Po tarle zapewniamy rybom absolutny spokój. Przednią szybę przyciemniamy (np. szarym papierem, tekturą). Nocą także należy stosować oświetlenie zbiornika przy pomocy niewielkiej mocy żarówki (15 W) lub 3-4 choinkowymi, połączonymi szeregowo.

Larwy skalara wylęgają się po mniej więcej 48 godzinach od złożenia ikry na substracie. Początkowo wiszą przyczepione do niego za pomocą cieniutkich włókienek śluzu, a następnie sukcesywnie opadają na dno zbijając się w wibrujące kupki. Czasami rodzice mogą przenosić larwy, np. na szerszy liść rośliny, korzeń, itp. Substrat należy usunąć z akwarium z chwilą, gdy larwy go opuszczą, gdyż pozostała na nim mniejsza lub większa liczba zapleśniałych jaj może ujemnie wpływać na stan jakości wody. Zużywanie zapasów substancji odżywczych zgromadzonych w woreczkach żółtkowych trwa 5-6 dni. Po tym czasie wylęg zaczyna swobodnie pływać, a pierwszy dla nich pokarm powinien być już gotowy. Po paru dniach od tego momentu do zbiornika można wpuścić kilka niewielkich (1-1,5 cm) glonojadów, otosków lub ślimaków (ampularie).

Odchów narybku skalara nie jest trudny, o ile zapewnione jest prawidłowe jego żywienie (kluczowe są pierwsze 1-3 dni po rozpoczęciu żerowania) i zachowana dobra jakość wody w zbiorniku. Codziennie lub najdalej co drugi dzień trzeba zatem podmieniać 10-20% objętości wody na świeżą, uprzednio odstaną przez 24 godziny. Czynność tę najkorzystniej jest połączyć ze starannym czyszczeniem dna ze wszelkich resztek i nieczystości oraz przepłukaniu gąbki filtra. Na podstawie swoich wieloletnich doświadczeń uważam, że obecnie (kto dziś jeszcze odsiewa mikroplankton celem otrzymania tzw. pyłu?) najlepszym pokarmem na pierwsze 2-3 dni życia narybku są żywe wrotki (można je kupić w zgrzewanych torebkach) i najdrobniejsze larwy solowca. Podajemy je kilkakrotnie w ciągu dnia, ale w niewielkich ilościach. Zamiast tych pierwszych lub naprzemiennie z nimi można podawać kultury pierwotniaków (wyhodowanych wcześniej na pożywkach organicznych lub z preparatów handlowych), a wymiennie z tymi drugimi – nicienie bananowe. Powyższe karmy można też dowolnie mieszać ze sobą. Większość jednak akwarystów wykarmia narybek skalara na samych tylko larwach solowca lub nicieniach (także „mikro”), bądź też na obydwu tych pokarmach razem. Są i tacy hodowcy, którzy podają zmielony na pył granulat dla ryb łososiowatych z dodatkiem innych karm pyłowych lub też stosują mrożonki, w tym serce wołowe lub indycze. Tych ostatnich pokarmów nie polecam, gdyż wzrost młodych jest wtedy bardzo nierównomierny. Dla kilkudniowych rybek z powodzeniem można wykorzystać inne mrożonki, np. moina, wrotka lub oczlik, a także żywy zooplankton (rozwielitka, oczlik) oraz bardzo drobno siekany, starannie wcześniej przepłukany (i odpowiednio przechowywany!) rurecznik (pokarm bardzo dobry i chętnie zjadany). Zwykle w trzecim tygodniu życia młode można stopniowo przyzwyczajać do markowych pokarmów granulowanych i płatkowych. Początkowo rybki jedzą je niechętnie, ale dość szybko się do nich przyzwyczajają. Tu jednak zalecam codziennie wieczorem zbierać z dna niedojedzone resztki, gdyż zwykle ślimaki, bądź glonojady sobie przez noc z nimi nie poradzą i zagrożona będzie jakość wody.

Początkowo młoda i niedoświadczona para może zupełnie nie sprawiać wrażenia, że potrafi opiekować się potomstwem. Często bowiem zdarza się, że ikra lub świeżo wyklute larwy zostają zjedzone i zachowanie to powtarza się przez 4-6 kolejnych tareł z rzędu. Te ostatnie mogą być nawet przenoszone z miejsca na miejsce, ale pewnego dnia znikają lub też codziennie zmniejsza się ich liczba. Nie należy się tym jednak przejmować, gdyż w rzeczywistości rzadko kiedy młoda para już na samym początku wie, jak opiekować się potomstwem, choć oczywiście zdarzają się tu wyjątki. To samo dotyczy pary przeniesionej w nowe miejsce, co często rodzi niesnaski między sprzedającym a kupującym. Tymczasem w nowych warunkach środowiskowych ryby niejednokrotnie reagują silnym stresem, który sprawia, że pożerają ikrę. Stres może mieć różne podłoże, ale najczęściej jego powodem jest obecności innych współmieszkańców w zbiorniku, ustawiczne niepokojenie, nieodpowiednie warunki środowiskowe, złe dobranie się pary rozpłodowej, itp. Choć determinacja rodziców chroniących ikrę bywa niekiedy naprawdę duża, to jednak stres doprowadza do powstania niekorzystnego scenariusza – lepiej teraz zjeść jaja/larwy i mieć energię na przystąpienie do ponownego tarła, niż dać pożreć je innym. I tak oto koło się zamyka. W hodowli skalara jest to zachowanie najzupełniej normalne i po kilku tarłach para rodzicielska niejako „wskakuje” na właściwy tor i zaczyna opiekować się potomstwem (o ile ma do tego predyspozycje, a osobniki ją tworzące były odpowiednio od małego przygotowywane, rzecz jasna). Niestety nie zawsze tak jest i w przypadku dłużej trwających niepowodzeń tarlaki sprawiające problemy należy rozdzielić i pozwolić im na połączenie się z innymi partnerami. Nierzadko zdarza się również, iż domniemana para okazuje się być dwoma samicami.

Prawidłowo wychowane i przygotowane, dobrze dobrane i zgrane osobniki rodzicielskie bardzo pieczołowicie opiekuje się złożoną ikrą, wylęgłymi larwami, a potem narybkiem. Bronią ich zawzięcie i z impetem atakują każdego intruza, np. zanurzoną do wody rękę hodowcy lub pęsetę z karmą. Rodzicom należy zapewnić bezwzględny spokój oraz brak jakiejkolwiek ingerencji ze strony hodowcy (szczególnie podczas przenoszenia larw). Zalecam przesłonienie przedniej szyby i słabe oświetlenie nocne zbiornika o czym pisałem powyżej. Najgorsze są tępe stuki lub roznoszące się hałasy. Miałem raz parę skalarów w akwarium stojącym na górnej półce regału. Na dole zbiornik zajmowała para dorosłych wężogłowów karłowatych, które nagle zaczęły ze sobą walczyć (to normalne u tego gatunku). W wyniku przepychanek gliniane rurki oraz większe kamienie na dnie były przesuwane (nie było podłoża) i powstawał krótkotrwały, ale roznoszący się hurgot. Powodował on paniczną wprost reakcję pary skalarów z młodymi, znajdujących się w akwarium powyżej. Ryby dosłownie uderzały głowami w szyby, płynęły gwałtownymi zrywami na oślep i ze stresu kładły się bokami na podłożu. Tylko szybka reakcja uratowała je przed ich okaleczeniem lub nawet utratą. Do podobnych sytuacji może dojść także w momencie, gdy w niedużym zbiorniku para ma już dość opieki nad młodymi i stara się od nich uwolnić, co jest oczywiście niemożliwe. Może nawet dojść do sytuacji, że tarlaki będą bezwładnie pokładały się na boki a potomstwo będzie okazyjnie obskubywało ich powłoki ciała niczym …. młode paletki. Wówczas parę należy wyłowić, bo jej dalsze utrzymywanie z potomstwem nie ma już sensu.

Warto przeczytać także te wpisy:

Skalar (Pterophyllum scalare) – opieka nad potomstwem, cz. I

Para przy złożu ikry

W niniejszym wpisie chciałbym Przedstawić Państwu parę skalarów, które samodzielnie opiekowały się u mnie potomstwem. Ryby nabyłem okazyjnie od hodowcy z Łomży. Jak wiadomo, panuje utarte przekonanie, że w wyniku wielopokoleniowej hodowli w niewoli skalary niemal całkowicie zatraciły swój pierwotny instynkt opieki nad potomstwem. W przeciwieństwie bowiem do wielu innych pielęgnicowatych nie mogły go prawidłowo rozwijać z powodu ogromnego na nie popytu. Ten zaś wymuszał na hodowcach globalny proceder odbierania zaraz po tarle substratu z ikrą i prowadzenia dalej sztucznej jej inkubacji oraz wychowu młodych.

Swoje obserwacje nad skalarami opiekującymi się potomstwem (przede wszystkim mieszańcami) rozpocząłem wiele lat temu. Robiłem wywiady hodowlane z wieloma akwarystami, a także z bardziej doświadczonymi sprzedawcami w wybranych sklepach zoologicznych. Niemało hodowców odwiedzałem osobiście. O pomoc prosiłem także moderatorów niektórych forów internetowych. Wyniki moich długoletnich „badań” można by w zasadzie streścić następująco: O ile na 100 par skalarów (głównie mieszańców) ikrą (przez pierwsze 1-3 dni) opiekuje się 25-30, o tyle larwami może 5-6, a narybkiem mniej niż 2% par. Słowo „badania” piszę celowo w cudzysłowie, gdyż nie były to ściśle naukowe, skrupulatne wyliczenia oparte o wybraną losowo grupę ryb, wariancję, odchylenie standardowe i inne tego typu parametry przyjęte w nauce. Ot, są to moje luźne dywagacje i przemyślenia jako wieloletniego hodowcy tych pięknych ryb, częstokroć, jak wspomniałem, podparte także obserwacjami innych akwarystów.  Od powyższych reguł zdarzają się jednak wyjątki.

Zdaniem bowiem niektórych hodowców poprzez modyfikację warunków środowiskowych można niejako na nowo wzbudzić instynkt opieki nad potomstwem u większego odsetka par. Przed laty na łamach miesięcznika „Nasze Akwarium” pisałem o systemie hodowli skalarów amerykańskiego hodowcy Davida Lassa, który utrzymywał, że w rzeczywistości bardzo duży procent osobników rodzicielskich potrafi opiekować się swoim potomstwem, a twierdzenia o rzekomym zatraceniu przez ten gatunek instynktu rodzicielskiego w wyniku wielopokoleniowej, sztucznej hodowli w niewoli uważał za mocno przesadzone. Przypomnę zatem pokrótce o co wówczas chodziło. Otóż Lass utrzymywał, iż kluczem do sukcesu, czyli posiadania pary skalarów opiekujących się młodymi są określone warunki środowiskowe, jakie należy stworzyć rybom od wczesnego etapu ich życia. Mają one bowiem priorytetowe znaczenie później – podczas rozrodu i bezpośrednio wpływają na behawioryzm tego okresu. I tak, hodowca ten zalecał utrzymywać młode osobniki wyłącznie w akwariach jednogatunkowych, dopuszczając jedynie obecność kilku kirysków, otosków, zbrojników itp.

Woda w zbiorniku powinna być niezbyt twarda (najlepiej do 12ºn) i zawsze lekko kwaśna (pH 6,5-6,8), o temperaturze 26-27ºC. Kolejnym warunkiem, jaki zdaniem Davida Lass’ea należy spełnić, aby skalary wykazywały instynkt opieki nad potomstwem jest utrzymywanie dobranych par osobno. Każdej zatem parze należy zapewnić oddzielny zbiornik i od tej pory utrzymywać w ścisłej izolacji od innych ryb, zwłaszcza tego samego gatunku (to bardzo ważne!). Oczywiście rybom zapewniamy jak najlepszy dobrostan.

Wszystko nie jest jednak takie proste. Otóż mając na uwadze zdrowie potomstwa, zgrupowane osobniki nie powinny być ze sobą spokrewnione (czyli muszą pochodzić od różnych genetycznie par). Inbred, czyli hodowla w pokrewieństwie wydatnie bowiem zmniejsza żywotność potomstwa, powoduje ujawnienie się u niego wad genetycznych i wielu niepożądanych cech. Najłatwiej jest osiągnąć to w przypadku posiadania kilku linii utrzymywanych ryb i z takiego materiału dobierać pary rodzicielskie, którym następnie zapewniamy oddzielne zbiorniki. Wymaga to dużo miejsca na akwaria, niemałych nakładów finansowych i mnóstwa czasu. Można wprawdzie zakupić osobniki do pary z innych hodowli, ale najczęściej nie ma się pewności, jak ryby były utrzymywane od małego. Co zatem zostaje akwaryście amatorowi? Na pewno zawsze można liczyć na łut szczęścia, że wreszcie natrafi się na parę skalarów opiekującą się młodymi 😊

Warto przeczytać także ten wpis:

oraz filmiki na moim kanale na You Tube:

Myszorówka natalska (Mastomys natalensis). Chów i rozród

Okrywa włosowa myszorówki jest miękka, a oczy duże i wyłupiaste

Ssak ten należy do rzędu gryzoni (Rodentia) i rodziny myszowatych (Muridae). Do dziś zwany jest mastomysem, mastomyszą, względnie myszą-masto. Nazwa w jęz angielskim brzmi Natal Multimammate Rat (Mouse) lub African Soft-furred Rat. Jego ojczyzną jest Afryka – bardzo rozległe tereny na południe od Sahary. W swojej ojczyźnie gryzonie te uchodzą za groźne szkodniki upraw rolnych.

Ssaki te są wysoce stadne, wszystkożerne, aktywne przez całą dobę, dość płochliwe i nieufne wobec człowieka

Gryzoń ten dorasta do 26 cm, z czego na ogon przypada około 11 cm. Osiąga masę ciała do niewiele ponad 100 g. Okrywa włosowa jest miękka, a oczy duże i wyłupiaste. Uszy są nieowłosione, zaokrąglone, dość blisko siebie osadzone. Znanych jest wiele odmian barwnych, m.in. cynamonowa, szekowata, szampańska, argente, golden yellow, biała, albinotyczna i inne.

U omawianego gatunku terytorialność i agresja wewnątrzgatunkowa są bardzo słabe

Ssaki te są wysoce stadne, wszystkożerne, aktywne przez całą dobę, choć głównie w nocy. Są dość płochliwe i nieufne wobec człowieka, nierzadko gryzą. Ich oswojenie zajmuje trochę czasu i zwykle nie jest całkowite. Z drugiej jednak strony terytorialność i agresja wewnątrzgatunkowa są bardzo słabe – zwierzęta bez problemu tolerują wzajemnie osobniki tej samej płci. Nigdy nie utrzymujemy ich pojedynczo, ale co najmniej w parach lub jeszcze lepiej w grupach (po kilka samców i samic, same samce lub same samice). Zwierzęta muszą jednak zostać połączone przed ukończeniem 7. tygodnia życia).

Myszorówki są ciepłolubne, ale wrażliwe na przegrzanie

Myszorówki są ciepłolubne, ale wrażliwe na przegrzanie, np. podczas letnich upałów. Temperatura powietrza nie powinna spadać poniżej 10°C. Chętnie kopią nory w podłożu. Bardzo dobrze wspinają się, ale słabo skaczą. Oddają kał i mocz w jednym miejscu. Z upodobaniem zgryzają drewno i tworzywo sztuczne. Nie wydzielają nieprzyjemnego zapachu. Dożywają 3 lat (samce).

Do chowu wystarcza mocna, metalowa klatka o rozstawie prętów do 0,5 cm

Do chowu wystarcza mocna, metalowa klatka (również wielopoziomowa) o rozstawie prętów do 0,5 cm, terrarium lub akwarium szczelnie przykrytym drobną siatką. Jej wymiary dla samca i 2–3 samic to: 70×40×35 cm. Wskazane jest umieszczenie w rogu małej kuwety. 1–2 razy w tygodniu udostępniamy pojemnik z piaskiem do kąpieli. Należy zastosować kamionkowe, ciężkie karmniki.

W pomieszczeniu nieodzowne są kryjówki oraz wszelkie elementy zachęcające zwierzęta do ruchu i zabawy

Grubość ściółki powinna wynosić co najmniej 10 cm. Dla dobrego samopoczucia zwierząt nieodzowne są kryjówki (domek, wyszczerbiona doniczka) oraz drabinki, sznury, konary, półki, rurki, kołowrotek itp. W przypadku grupy zwierząt najlepsza jest duża kryjówka, w której mogą się zmieścić wszyscy jej członkowie. Samiec jest większy od samicy i ma dobrze widoczne jądra w worku mosznowym. Prącie daje się łatwo wynicować. Odległość między odbytem i zaokrąglonym ujściem cewki moczowej jest u niego nawet dwa razy większa niż u samicy (widać już u osesków). U samic między odbytem a ujściem cewki moczowej znajduje się srom i już u kilkudniowych osobników dobrze widoczne są sutki.

Myszorówki są bardzo płodne – na zdjęciu ciężarna samica

Dojrzałość płciową myszorówki osiągają w wieku 8–10 tygodni, ale do rozrodu powinny przystępować po ukończeniu 4. miesiąca życia. Cykl płciowy trwa zwykle 5–6 dni, a ruja do kilkunastu godzin. Długość ciąży wynosi około 22 dni. Ssaki bardzo płodne – w miocie może urodzić się nawet ponad 20 młodych (zwykle 8–12). Kilka godzin po wydaniu na świat potomstwa pojawia się ruja poporodowa.

Gryzonie te są gniazdownikami. Masa ciała noworodków wynosi około 2 g. Mniej więcej po tygodniu młode pokryte są meszkiem, zaczynają widzieć po 15–16 dniach, a odsadzamy je po miesiącu. Samice tych gryzoni mają bardzo dużą liczbę sutków – może ich być nawet 14 par. Oswojone zwierzę możemy wziąć na dłoń lub podnieść obiema rękami. Osobniki agresywne chwytamy bardzo delikatnie za skórę na karku lub nasadę ogona.

Myszorówki są wszystkożerne – zielonka, warzywa, owoce i mieszanka ziaren stanowi podstawę diety. Jej dodatek to karmy pochodzenia zwierzęcego

Samice są troskliwymi matkami, ale w przypadku silnego stresu (np. brak kryjówki, niedobór białka w diecie) możliwy jest kanibalizm. U samic utrzymywanych w jednej grupie hodowlanej ruja może występować jednocześnie (tzw. synchronizacja rui). Dzięki temu młode rodzą się w tym samym czasie, a ich odchowem zajmują się wszystkie samice we wspólnym gnieździe.

Możliwe są adopcje obcych młodych na wczesnym etapie ich rozwoju. Myszorówka uważana jest za formę pośrednią między szczurem i myszą, nie krzyżuje się jednak z tymi gatunkami. Utrzymywane są w placówkach badawczych jako zwierzęta laboratoryjne. W niektórych rejonach świata (np. w niektóre stany USA) ich amatorski chów jest zabroniony.

Odchowane młode w wieku 21 dni

Afrykańska mysz pigmejska (Mus minutoides). Rozród

Troskliwi rodzice przy gnieździe z młodymi

Rozróżnienie płci może sprawiać cokolwiek problemy z uwagi na rozmiary zwierząt – można wspomóc się tu lupą. Samiec jest nieco mniejszy. Odległość między odbytem i ujściem cewki moczowej, pod którym znajduje się charakterystyczne uwypuklenie, jest u niego znacznie większa niż u samicy. Dobrze widoczne są jądra – pod skórą (młody samczyk) lub w worku mosznowym (stary samiec).

Jednodniowy osesek myszy pigmejskiej

Dojrzałość płciową myszy pigmejskie osiągają w wieku 4–6 tygodni, ale do rozrodu powinny przystępować osobniki, które ukończyły 2,5 miesiąca. Jest to gatunek poliestralny. Cykl płciowy trwa 4–5 dni, a ruja od kilku do kilkunastu godzin. Po kopulacji pochwa zamykana jest białawym czopem kopulacyjnym, uformowanym z wydzieliny gruczołów dodatkowych samca (pęcherzyków nasiennych i gruczołu krokowego). Wypada on po 1–2 dobach.

Dwudniowe oseski w gnieździe

Ciąża trwa około 19 dni. W miocie rodzi się do 7 młodych (zwykle 2–4), a zatem są to mniej liczne mioty niż ma to miejsce u myszy laboratoryjnej.Masa ciała noworodków wynosi około 0,8 g. Płodna ruja poporodowa pojawia się zwykle mniej więcej dobę po porodzie i jeśli nie chcemy, aby doszło do ponownego zapłodnienia samicy należy kilka dni wcześniej oddzielić od niej samca. Ssaki te są oczywiście gniazdownikami – młode rodzą się ślepe, głuche, łyse i bezradne.

Szczególnie niepokojenie samicy może prowadzić do pożarcia przez nią osesków

Nierzadki jest kanibalizm młodych. Szczególnie niepokojona samica może zjeść swoje potomstwo. Miałem też przypadki nieogrzewania i niekarmienia przez matkę młodych, co szybko doprowadzało do ich śmierci. Samice utrzymywane w grupie często wspólnie odchowują potomstwo w jednym gnieździe (młode mogą być w różnym wieku).

Oseski w wieku 5 dni

Oseski pokrywają się sierścią 8-10 dnia), otwierają oczy 12-14 dnia, zaczynają słyszeć od 4-go dnia, zęby wyrzynają im się od 8-12 dnia, a w skórze pojawia się pigment od 3 dnia. Mleko matki stanowi wyłączny pokarm osesków do 2-go tygodnia życia, czyli momentu otwarcia się oczu.

Młode w wieku około 11 dni

Młode można odsadzać od matki już wieku 3-3,5 tygodni (wtedy przestają ssać i pobierają już pokarm stały). W tym czasie należy rozdzielić je według płci. W roku samicy nie powinno się pozwalać na więcej niż 3-4 wykoty. Okres między oddzieleniem potomstwa a ponownym dopuszczeniem do samca powinien wynosić co najmniej 3-4 tygodnie. Samice eksploatowane permanentnie szybko słabną i krótko żyją.

Młode w różnym wieku, od wielu samic odchowywane w jednym gnieździe

O zasadach chowu afrykańskiej myszy pigmejskiej przeczytasz tu:

„Afrykanska mysz pigmejska. Chów”

Świergotka seledynowa (Psephotus haematonotus) – lęgi 2020

O tych pięknych (w niewoli wyhodowano wiele odmian barwnych), średniej wielkości papugach, pochodzących z południowo-wschodniej Australii pisałem już wielokrotnie wcześniej:

„Świergotka seledynowa. Lęgi”

„Świergotka seledynowa. Pisklę”

„Świergotka seledynowa. Ogólnie”

W sezonie 2020 utrzymywałem jedną parę (samiec Orange opal, samica Opal) w dużej klatce (120x50x60 cm) stojącej na wolnym powietrzu pod wiatą. Pierwszy lęg, w marcu, skończył się niepowodzeniem. Choć wszystkie 3 jaja były zapłodnione, to wszystkie zarodki zamarły i to na ostatnim etapie rozwoju. Prawdopodobną tego przyczyną były przymrozki (budka doczepiona była na zewnątrz klatki) lub spłoszenie samicy, np. w nocy i jej zbyt późny powrót do gniazda. Drugi jednak lęg był w pełni udany. Samica zniosła 4 jaja, z których wylęgły się 3 pisklęta. Wszystkie zostały pomyślnie odchowane, co widać na załączonych zdjęciach.

Świergotki przystępują do lęgów zwykle dwa razy w roku, ale bywa, że tylko raz lub trzy razy. Nie w każdym sezonie, nawet doskonale dobrana para, bez problemu odchowuje potomstwo. Zdarza się, że lęgi są marnowane (jaja są najczęściej niezapłodnione lub kluje się jedno, góra dwa młode). Także dobra para przeniesiona w inne miejsce (np. do innego hodowcy) może marnować lęgi i być „nie do poznania”. Świergotki to zwykle troskliwi rodzice, ale zdarza się, że po kontroli budki samica porzuca lęg. Taka sytuacja miała miejsce tego lata u mojego kolegi, który zajrzał do budki (i to w momencie, gdy samica była poza nią) stwierdzając 7 jaj. Niestety samica nie podjęła już wysiadywania i zarodki zamarły. Innym znowu razem pewien znajomy hodowca kupił parę, ale samiec był bardzo otłuszczony. Samica składała jaja, ale za każdym razem były one niezapłodnione. Na te i inne aspekty rozrodu u omawianego gatunku trzeba mieć zawsze baczenie, aby uniknąć przykrego zaskoczenia.

Dużo pytań jakie Państwo do mnie przesyłacie dotyczy trzymania świergotek ze współplemieńcami i innymi gatunkami ptaków ozdobnych. Otóż uważam, że każdą dobraną parę należy trzymać oddzielnie. W okresie godowym świergotki są agresywne, choć towarzystwo papużek falistych i nimf zwykle im nie przeszkadza (o ile woliera jest odpowiednio duża). Ze wszech miar polecam swobodny wybór partnera lęgowego poprzez umieszczenie we wspólnej wolierze kilku lub kilkunastu młodych, ale dojrzałych już rozpłodowo, niespokrewnionych ze sobą osobników. Niemniej zestawianie par przez hodowcę również jest możliwe i wielu dowolnie dobiera partnerów lęgowych. Trzeba tylko zwracać baczną uwagę na to, czy ptaki są kompatybilne pod względem odmiany barwnej (tej samej lub pokrewnej). 

Do lęgów najlepiej użyć budki o wymiarach 25x25x30 cm z otworem wejściowym o średnicy 6 cm. Dno wykładamy trocinami zmieszanymi z torfem lub odrobiną ziemi próchnicznej. Samica może znieść 8 jaj (zazwyczaj jest ich 5-6), które wysiaduje zwykle przez 20-22 dni, ale okres ten może przedłużyć się do 24 dni. Nie radzę więc zbyt pochopnie podejmować decyzję o usunięciu na pewno niezapłodnionych lub z zamarłymi zarodkami jaj.

Świergotki seledynowe to bardzo wdzięczne papugi. Wydawane przez nie odgłosy nie są uciążliwe (w czasie lęgów są wręcz ciche). Niewątpliwą zaletą tych ptaków jest ich duża odporność na choroby i niekorzystne warunki środowiskowe. Bez problemu można je bowiem całorocznie utrzymywać w wolierze zewnętrznej. Także z wyżywieniem nie ma najmniejszego problemu. Obok mieszanki ziaren dla średnich papug jedzą także wszelkie warzywa, owoce, zioła i chwasty. W czasie lęgów zawsze podaję swoim ptakom gwiazdnicę pospolitą i to w dużych ilościach. 

Samica sama karmi pisklęta przez około 2 tygodnie, a potem dołącza się samiec (dobry samiec oczywiście od początku karmi swoją partnerkę). Młode opuszczają budkę po 30-35 dniach i jeszcze przez 2 tygodnie są dokarmiane przez rodziców. Gdy tylko zaczną same jeść należy je oddzielić, gdyż zdarza się, że ojciec zaczyna prześladować swoich synów (wobec córek zazwyczaj jest obojętny). W małej klatce może to skończyć się nawet śmiercią młodego. W wolierze trzeba zadbać o ciszę i spokój, bowiem podloty po opuszczeniu gniazda są płochliwe. Nierzadko dotkliwie ranią się rozbijając o siatkę i elementy wnętrza pomieszczenia. Dlatego też należy zachowywać się spokojnie (nie robić gwałtownych ruchów, nie hałasować itp.) i nie dokonywać żadnych zmian w wystroju pomieszczeń hodowlanych, trzymać z dala inne zwierzęta, np. psa oraz dzieci 😊  

Afrykańska mysz pigmejska (Mus minutoides). Chów

Myszy pigmejskie to ssaki stadne i wysoce socjalne, stąd nigdy nie należy chować ich pojedynczo

Ten mały, dorastający wraz z ogonem do 11 cm ssak należy do rzędu gryzonie (Rodentia) i rodziny myszowatych (Muridae).  Osiąga masę ciała około 12 g. Ubarwienie nominatywne jest z wierzchu rdzawobrązowe, a od spodu jaśniejsze, zwykle białawe. Oczy są duże, podobnie jak uszy, które są osadzone z tyłu głowy. Ogon jest skąpo owłosiony i mierzy około 4 cm.

Woda ma kluczowe znaczenie dla myszy pigmejskich – jej dłuższy niż dobę brak może zakończyć się dla nich tragicznie

W naturze mysz pigmejska zamieszkuje Afrykę Subsaharyjską, poprzez Środkową i Wschodnią, aż do RPA i Suazi. Są to w większości tereny suche, pustynne, ubogie w wodę. Jednym ze sposobów pozyskiwania przez ssaki wody pitnej jest wygrzebywanie (odsłanianie) większych kamyków u wejścia do nor. Rankiem zbiera się na nich rosa, którą zwierzęta zlizują. W niewoli myszy pigmejskie są bardzo wrażliwe na dłuższy niż dobę brak wody.

Wszelkie kryjówki są w terrarium niezbędne

Ssaki te są stadne, wysoce socjalne, stąd nigdy nie należy chować ich pojedynczo. Członkowie stada wspólnie opiekują się potomstwem. Raz dobrana, o ustalonej hierarchii grupa jest agresywna i terytorialna wobec nowo wprowadzanych osobników. Samce w grupie nie prowadzą ze sobą poważniejszych walk, o ile zwierzęta nie są utrzymywane w nadmiernym zagęszczeniu, a pomieszczenie jest wystarczająco duże. Generalnie agresywniejsze są samice i to one bronią gniazda oraz młodych.

Myszy pigmejskie zwykle nie jedzą ani warzyw, ani zielonki czy owoców – co najwyżej mogą zlizywać z nich sok lub wodę

Myszy te są z natury ciepłolubne. Optymalna temperatura powietrza w pomieszczeniu to 22–26°C. W razie konieczności należy zamontować emiter ciepła, żarówkę lub matę grzewczą. Niemniej można je od małego łatwo przyzwyczaić do temperatury pokojowej (oczywiście w normalnie ogrzewanym zimą lokalu) i nie jest wówczas wymagane żadne dodatkowe dogrzewanie w terrarium.

W żywieniu, oprócz mieszanek ziaren dla ptaków ozdobnych duże znaczenie mają także owady karmowe, w tym szczególnie ich larwy

Przez lata, od wiosny do jesieni, prowadziłem hodowlę „pigmejek” w dużym, dobrze od góry zabezpieczonym akwarium, ustawionym na wolnym powietrzu na działce. Nocą i w zimne dni myszy miały jednak zapewnione dwie maty grzewcze. Ponadto za kryjówki służyły in wełniane lub puchowe kapcie, w których zakładały gniazda. Zapewniona była także gruba na około 15 cm, bogata w różnorodne elementy składowe ściółka, dodatkowo przykryta warstwą siana i suchych liści.

Ciepłe elementy w ściółce, jak np. stare bambosze są przez myszy bardzo lubiane i obierane na gniazda

Dlatego też, moim zdaniem, opinie o ciepłolubności gatunku są nieco wyolbrzymione. Najważniejsza dla omawianych myszy jest bowiem temperatura w kryjówce i jej najbliższym otoczeniu – tu powinna być ona rzeczywiście dość wysoka. Poza kryjówką, temperatura powietrza niższa o kilka stopni nie wpływa negatywnie na kondycję i zdrowie myszy (stopniowo do takich warunków przyzwyczajonych).

Myszy pigmejskie kopią nory w podłożu, szybko biegają i bardzo dobrze wspinają się oraz błyskawicznie skaczą

Są to zwierzęta wszystkożerne, aktywne całodobowo, choć najbardziej w nocy. Kopią nory w podłożu, szybko biegają i bardzo dobrze wspinają się oraz błyskawicznie skaczą niczym żywe sprężynki– ich łapanie może być nie lada wyzwaniem, zwłaszcza w mieszkaniu, po ucieczce z terrarium. „Pigmejki” mają bardzo szybką przemianę materii – muszą często coś jeść, są ruchliwe, szybkie, zwinne i nader ciekawskie.

W stosunku do człowieka myszy pigmejskie są zwykle płochliwe i nieufne

W stosunku do człowieka są zwykle płochliwe i nieufne. Zachowują stały dystans i niełatwo jest je oswoić, choć jest to możliwe. Ich mocz nie wydziela nieprzyjemnego, tzw. mysiego zapachu, jest znacznie zagęszczony. Dożywają 4 lat. Znanych jest kilka odmian barwnych, m.in. biała i niebieska.

 

Najlepszym dla nich pomieszczeniem jest terrarium

Najlepiej utrzymywać je w niewielkim haremie w terrarium (dla pary: 40×20×35 cm) albo pojemniku typu faunaboks. Klatki, nawet takie o rozstawie prętów mniejszym niż 0,5 cm, nie nadają się dla tych ssaków, gdyż są one w stanie przecisnąć się między prętami i uciec, zwłaszcza młode osobniki. Terrarium można urządzić w typie stepu, ale z dość grubą warstwą ściółki – co najmniej 8 cm.

Myszy pigmejskie są z natury ciepłolubne, ale …

Wskazane są różnorodne kryjówki (małe domki, budki, jaskinie, rury z kartonu, PCW, korka lub gliny, wyszczerbione doniczki, łupiny kokosu, itp.), a także korzenie, kamienie, suche wiechcie traw i trzciny, gałęzie, półki, poskręcane liny, drabinki oraz mały kołowrotek o litych ściankach. Zwierzęta chowane w grupie w małych, źle urządzonych pomieszczeniach często gryzą się wzajemnie, zwłaszcza po ogonach i uszach.

 

Przy przenoszeniu na małe odległości mysz można delikatnie chwycić za ogon, ale zawsze jak najbliżej jego podstawy

Myszy pigmejskie należy chwytać obiema rękami lub przenosić w kryjówce, np. kartonowej rurce z zatkanymi końcami, pojemniku itp. Przy przenoszeniu na małe odległości zwierzę można delikatnie chwycić za ogon, ale zawsze jak najbliżej jego podstawy. Tu jednak trzeba być przygotowanym na szybkie, paniczne jego ruchy całym ciałem. Afrykańskie myszy pigmejskie mogą przenosić pokarm w małych woreczkach (torebkach) policzkowych.

„Pigmejki” mają bardzo szybką przemianę materii, są ruchliwe, szybkie, zwinne i ciekawskie

Omawiane myszy mogą mieć od 18 do 34 par chromosomów. Jest to spowodowane występującymi w nich anomaliami strukturalnymi, głównie unikalną translokacją materiału genetycznego między autosomami a chromosomami płci. Skutkiem tego jest modyfikacja systemu determinacji płci. W populacji licznie występują osobniki o genotypie XY, które są biologicznymi samicami, a nie – jak można by oczekiwać – samcami. Oprócz tego spotyka się też samice o typowym genotypie XX.

Bogata w różne komponenty ściółka (siano, mech, liście, trociny, ścinki drewniane itp.) to gwarancja dobrego dobrostanu naszych podopiecznych

W żywieniu „pigmejek” dobrze sprawdzają się mieszanki dla ptaków ozdobnych, w których dominują różnorodne małe nasiona, m.in. kanar, len, owsik, konopie, murzynek, kardi, siemię lniane, różne gatunki prosa, słonecznika, ryżu i orzeszków oraz gryka, owies, sorgo. Dobre jest także proso w kłosach itp. Co jakiś czas podajemy także larwy i postacie dorosłe owadów karmowych (świerszcze, karaczany, szarańcze, larwy mącznika młynarka, drewnojady, kiełże z rodzaju Gammarus).

Wężogłów karłowaty (Channa gachua). Chów

Ten drapieżny gatunek należy do rodziny żmijogłowowatych (Channidae). Jego nazwa w jęz. angielskim brzmi: Dwarf snakehead. W naturze zasiedla rozległy obszar Azji – od wschodniej części Afganistanu poprzez Azję Środkową i Południowo-Wschodnią po Indonezję. W akwarium maksymalna długość ryby zwykle nie przekraczają 20 cm. Zbiornik musi być zawsze szczelnie przykryty, gdyż wężogłowy są mistrzami ucieczek. Ich ciało jest charakterystycznie wydłużone, walcowate, płetwy grzbietowa i odbytowa są znacznie wydłużone, ale niewysokie, spłaszczona głowa przypomina wzorem łusek głowę węża, płetwy piersiowe są duże, podobnie jak pokaźny otwór gębowy otoczony mięsistymi wargami. Na górnej, zewnętrznej części pyska widoczne są dwa krótkie wąsiki. Ryby te co jakiś czas zaczerpują powietrze atmosferyczne. Umożliwia im to tzw. narząd nadskrzelowy, składający się z jamy i niezwykle bogato unaczynionych wyrostków. Są zdolne do przemieszczania się na krótkie dystanse poza wodą, np. nocą w czasie lub po deszczu, bądź podczas rosy.

Dymorfizm płciowy najlepiej widać u osobników dorosłych. Płetwy grzbietowa i odbytowa są u samca nieco większe, a głowa szersza (patrząc z góry). Ich barwy stają się wyraziste w okresie godowym. Samiec jest ponadto mniejszy i drobniejszej budowy niż masywna samica, której walcowate ciało jest bardziej wypukłe w części brzusznej. Niemniej, są to moje obserwacje u tego gatunku, bo wg. niektórych autorów jest dokładnie na odwrót 😊W niewoli wyhodowano wiele odmian barwnych tego gatunku.

Młode ryby można trzymać w grupach, ale po dorośnięciu lepiej jest oddzielić dobraną parę (zapewniamy jej zbiornik min. 180-200 l) lub trzymać pojedynczo, względnie z innymi spokojnymi rybami o podobnych rozmiarach ciała (np. niektórymi pielęgnicowatymi). Bezwzględnie dla zachowania właściwego dobrostanu wężogłowów zbiornik należy wyposażyć w różnorodne kryjówki (rurki, tuby korkowe, groty, kamienne jazy, korzenie, doniczki, opadłe liście dębowe lub bukowe, lignity itp.). Trzeba dodać, że pożądane są ze dwie rurki unoszące się na powierzchni wody – ryby często w nich odpoczywają (mój samiec często z nich korzystał). Rośliny nie są przez nie niszczone, ale najlepiej sadzić je w pojemnikach (zwłaszcza żabienice) lub zwartych kępach (szczególnie zwartki). Także egzemplarze pływające są bardzo wskazane – od typowych (pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste, wąkrotka, itp.) po luźno unoszące się w toni wodnej kłęby wywłócznika lub rogatka. Jako podłoża używamy drobnego żwirku, względnie grubszego piachu. Wystarcza zwykła woda wodociągowa o pH 6-7 i temperaturze w granicach 22-28°C. Niektórzy hodowcy utrzymują ten gatunek całorocznie w akwarium nieogrzewanym (oczywiście w normalnie ogrzewanym zimą lokalu), co niejako w sposób zbliżony do naturalnego zapewnia sezonową obniżkę temperatury (zimą 17-20°C nie czyni rybom żadnej szkody). Wężogłowy preferują przytłumione oświetlenie. Największą aktywność przejawiają po zmroku i nocą. Do filtracji wystarcza dobry filtr wewnętrzny lub też zewnętrzny, kubełkowy, zapewniający lekki, subtelny ruch wody. Podmiany wody należy łączyć z odmulaniem dna z resztek organicznych (nie musi być bardzo dokładne), gdyż ryby te preferują raczej starą wodę (ewentualna podmiana powinna obejmować nie więcej niż 10% objętości akwarium, najlepiej co 2-3 tygodnie).

Agresja i terytorializm leżą w naturze omawianego gatunku. Ta wewnątrzgatunkowa potrafi być czasami bardzo silna, zwłaszcza pomiędzy dorosłymi samcami. Jednakże nawet dobrana para może okresowo toczyć ze sobą boje, których wynikiem są zwykle ubytki w płetwach lub nawet zranienia, które jednak goją się bardzo szybko. Niekiedy jednak walki kończą się śmiercią jednego z partnerów, zwłaszcza w zbyt małym i pozbawionym dogodnych kryjówek zbiorniku. Dlatego też, aby złagodzić jej ewentualne skutki do akwarium z parą wężogłowów można wprowadzić tzw. dither fish, czyli gatunki ryb towarzyszących o odmiennych zachowaniach i biologii, zamieszkujące inne strefy w zbiorniku, które celowo łączy się z danym taksonem głównym, aby zmniejszyć u niego płochliwość, bądź agresję [wykorzystuje się tu zdolność oceny swego bezpieczeństwa w danym środowisku (tu akwarium) na podstawie zachowania innych gatunków]. Osoba, od której nabyłem dorosłą parę wężogłowów karłowatych miała w charakterze gatunku rozpraszającego parę dorosłych gurami dwuplamych. Wężogłowy nie zwracały na nie uwagi, a agresja samicy wobec partnera wyraźnie wówczas zmalała. Ja również, za radą sprzedającego, użyłem tych ryb, choć potem zrezygnowałem z nich na rzecz wielu, rozmaitych kryjówek i obfitej roślinności pływającej.

Małe gatunki ryb będą w akwarium z wężogłowami stale zagrożone pożarciem lub okaleczeniem. Omawiane ryby są bardzo żarłoczne i łapczywie rzucają się na pokarm. Młode osobniki jedzą wszelkie mrożonki (serce wołowe, ochotka, kryl) i karmę żywą (rurecznik, larwy owadów itp.), dorosłe zaś: czerwone robaki, świerszcze i karaczany, larwy mącznika, drewnojady, krewetki, kiełże, małe ryby karmowe, filety rybne itp. Przyzwyczajone pobierają także karmę suchą, głównie wysokobiałkową. Osobniki dorosłe można karmić co drugi dzień, a nawet rzadziej.

Wężogłów karłowaty to jeden z najpopularniejszych i najłatwiejszych w chowie przedstawicieli z rodzaju Channa

Notropis chrosomus w oczku wodnym

O tej pięknej i ciekawej, północnoamerykańskiej rybie z rodziny karpiowatych (Cyprinidae), zwanej po angielsku Rainbow shiner, a po polsku czasami błyszczkiem tęczowym pisałem już wielokrotnie. Poniżej podaję linki do poszczególnych wpisów i zapraszam do zapoznania się z ich treścią.

„Notropis chrosomus. Chów”

„Notropis chrosomus. Rozród”

„Notropis chrosomus. Tarło parami”

„Notropis chrosomus w obiektywie autora”

Pisałem wcześniej, że ryba ta żyje około 2 lat, czego teraz, na podstawie własnych obserwacji praktycznych, nie potwierdzam. W moim oczku wodnym stadko kilkunastu „notropisów” bez problemu przeżyło trzecią zimę. Ryby nadal mają się świetnie. Początkowo, wiosną są mniej ruchliwe i trzymają się głębszej wody. W miarę jednak podnoszenia się jej temperatury stają się ruchliwe, widoczne i przywdziewają piękne godowe barwy. Zapewne długość życia 2 lat dotyczy osobników trzymanych w akwarium, gdzie warunki środowiskowe są podobne przez cały rok (w oczku wodnych temperatura wody zimą przy dnie wynosi 3-4°C, stąd i metabolizm ryb jest minimalny i żyją one przeto dłużej).

W tym roku ryby tarły się w maju przy brzegu na załamaniach folii, mimo że przygotowałem im dwie kuwety z otoczakami. Nad tymi ostatnimi również dochodziło do zbliżeń, ale wcale nie tak ochoczo, jak ma to miejsce w akwarium zimnowodnym, będącym tarliskiem.

Narybku prawdopodobnie jeszcze nie udało mi się odchować, gdyż w oczku mam także inne ryby, m.in. słonecznice. Muszę poczekać aż narybek (dość liczny) podrośnie i zacznie się wybarwiać, a wówczas możliwa będzie jego identyfikacja. Tymczasem przedstawiam Państwu kilka zdjęć tych jakże pięknych i żywotnych ryb. Gorąco zachęcam do ich chowu i rozmnażania zarówno w akwarium zimnowodnym, jak i w oczku wodnym.

Nymphaea „Wanvisa” i „Perry Orange Sunset”

W niniejszym wpisie postanowiłem przypomnieć co nieco o wymaganiach i pielęgnacji lilii wodnych w oczku wodnym oraz przedstawić dwie piękne odmiany grzybieni, które w sezonie roku 2020 zakwitły w moim głównym oczku – „Wanvisa” (wybrana lilią roku 2010 przez International Waterlily and Water Gardening Society) i „Perry Orange Sunset”. Wcześniej o liliach wodnych pisałem tu:

„Grzybienie, cz. I” „Grzybienie, cz. II” „Lilie wodne”

Odmiana „Wanvisa” zwana jest lilią dwukolorową (z kwiatami częściowo żółtymi, przy czym u poszczególnych kwiatów akcenty żółte komponują się inaczej), nazwana tak na cześć buddyjskiego święta, upamiętniającego narodziny, oświecenie i śmierć Buddy. Lilię tę odkrył w 2009 r. w Tajlandii dr Nopchai Chansilpa (co ciekawe, jej siewkę znaleziono w basenie z „Joey Tomocik”). Nie każdy jednak kwiat jest dwukolorowy i czasem trzeba długo czekać na ten upragniony i najbardziej osobliwy, z mniejszą lub większa domieszką żółtej barwy (przyjmuje się, że średnio co 25 jest dwukolorowy). Zwykle pojawia się on nagle po serii kwiatów jednokolorowych (pomarańczowo-łososiowo-różowe z drobnymi cętkami/przecinkami o kremowych barwach) lub, co ma miejsce bardzo rzadko, od razu (taka właśnie sytuacja miała miejsce u mnie w bieżącym sezonie – otrzymałem od kolegi spore kłącze z pąkami i liśćmi i już pierwszy kwiat okazał się być dwukolorowym 😊)

Liście „Wanvisy” są ciemne, brązowe do niemal czarnych (zwłaszcza młode) z widniejącymi na nich drobnymi, ciemnozielonymi plamkami. Z wiekiem liście zielenieją. Odmiana ta preferuje stanowisko nasłonecznione, ewentualnie lekko ocienione i głębokość sadzenia 40-80 cm. Rośnie szybko, kwitnie obficie (VI-IX), dobrze rozmnaża się z kłączy, jest mrozoodporna i nie sprawia większych problemów w uprawie. Jest to odmiana bardzo dekoracyjna.


Twórcą drugiej odmiany był Perry D. Slocum. Kwiaty są tu duże, wyniosłe nad wodę, o płatkach ułożonych gwiaździście, barwy łososiowej z pomarańczowym odcieniem i odrobiną różowości. Liście są okrągłe, brązowo-ciemnozielone (od spodu czerwone) z ciemnym nakrapianiem – tworzą doskonały kontrast względem kwiatów. Kwitnie obficie (VII-IX). Warunki uprawy są podobne jak u „Wanvisy”, ale może rosnąć głębiej – nawet do 120 cm.

Poniżej kwitnąca w moim oczku wodnym lilia odmiany „Perry Orange Sunset” – zdjęcia robione przy różnych natężeniach światła.

Koszatniczka (Octodon degus). Chów

Koszatniczki to ssaki towarzyskie, ciekawskie, ruchliwe, stadne i wysoce socjalne

Gryzoń ten należy do rodziny koszatniczkowatych (Octodontidae). Jego ojczyzną jest Ameryka Południowa (środkowa część Chile, od równin nabrzeżnych po zachodnie zbocza Andów). W naturze kopie podziemne tunele. Jego nazwa w jęz. angielskim brzmi: Degu. Znanych jest kilka odmian barwnych, m.in. czarna, biała, kremowa, srebrna, piaskowa, łaciata i inne.

W niewoli koszatniczki dożywają 8 lat

Dorasta do 36 cm, z czego na ogon przypada do 16,5 cm. Masa ciała może dochodzić do 300 g. Ogon pokryty jest sztywnym włosem, który na jego końcu tworzy ciemno zabarwioną, gęstą szczoteczką. Ciemno zabarwione uszy są niemałe i prawie pozbawione włosów. Zęby zaś mają pomarańczowożółtą barwę. Wokół pyska znajdują się długie włosy czuciowe zwane wibrysami. Koszatniczki dożywają około 8 lat.

 

Koszatniczek nie powinno się utrzymywać pojedynczo

Omawiane ssaki są towarzyskie, ciekawskie i ruchliwe, a przy tym stadne i wysoce socjalne. Nie powinno się zatem trzymać ich pojedynczo. Chowamy je w parach bądź w haremie. Można także trzymać dwa lub trzy osobniki tej samej płci. Są aktywne praktycznie przez całą dobę, z krótkimi okresami snu. Generalnie są łatwe do oswojenia i dość łagodne, ale początkowo mogą wykazywać płochliwość i nieufność wobec opiekuna. Zdarza się, że gryzą.

Ssaki te chętnie zgryzają drewniane i plastikowe elementy pomieszczenia

Chętnie kopią w ściółce i dobrze się wspinają. Szczególnie samce są terytorialne i znaczą teren moczem. Kończyny piersiowe zwierzęcia są bardzo sprawne i chwytne. Zgryzają drewniane i plastikowe elementy pomieszczenia. Należy podawać im gałązki drzew owocowych i niektórych innych liściastych, ewentualnie pumeks. Mają rozbudowaną komunikację ruchową oraz głosową (piski, ćwierkania itp.).

Koszatniczki są ściśle roślinożerne

Koszatniczki są ściśle roślinożerne. Ich przewód pokarmowy nie jest przystosowany do trawienia dużych ilości pasz objętościowych soczystych. Podawania tych ostatnich należy zatem unikać lub stosować je jedynie w małych ilościach i niezbyt często, zawsze po uprzednim stopniowym przyzwyczajeniu do nich zwierzęcia.

W diecie cukry proste są dla koszatniczek najbardziej niebezpieczne

Ssak bardzo wrażliwy na zawartość w diecie cukrów prostych, których jego organizm nie potrafi metabolizować (zwłaszcza fruktozy zawartej, np. w jabłkach i gruszkach). Dodatkowo hormon insulina ma odmienną, nietypową budowę i znacznie słabiej reguluje stężenie cukru we krwi. Nadmiar powyższych związków w diecie, a także tłuszczów i węglowodanów (skrobia), skutkuje tu stałym wzrostem stężenia glukozy we krwi (hiperglikemia) i otyłością. Prowadzi to szybko do insulinooporności i rozwinięcia się cukrzycy typu II.

Koszatniczki źle żywione łatwo się otłuszczają

Systematyczne ścieranie stale rosnących siekaczy i zębów policzkowych jest bardzo ważne. Proces ten zachodzi podczas codziennego długotrwałego żucia niskokalorycznej karmy o wysokiej zawartości włókna, a małej tłuszczu, węglowodanów i białka (głównie siano, susze, gałązki drzew liściastych, zielonka), a nie jak się powszechnie uważa dzięki podawaniu twardej karmy, np. suchego chleba. Żucie karmy sprawia, że ssaki są stale zajęte i nie przejawiają niekorzystnych zachowań (np. wygryzania okrywy włosowej sobie lub towarzyszom). Zachowana jest dobra perystaltyka jelit, a tym samym sprawny pasaż treści pokarmowej.

Ssaki nie wydzielają nieprzyjemnego zapachu – ich kał jest bardzo suchy, a mocz zagęszczony

Zwierzętom należy 3–4 razy w tygodniu udostępnić pojemnik wypełniony (najczęściej w jednej trzeciej) specjalnym piaskiem/pyłem wulkanicznym do kąpieli „na sucho”. Dzięki temu następuje oczyszczenie okrywy włosowej z zalegających na niej zanieczyszczeń, zwłaszcza tłustych pozostałości wydzielin gruczołów. Kąpiel powinna trwać do 20 minut. Po tym czasie naczynie usuwamy, aby nie doszło do zanieczyszczenia piasku odchodami oraz by nie doprowadzić do nadmiernego przesuszenia włosów. Co jakiś czas wymieniamy piasek na świeży.

Zdenerwowana koszatniczka może uderzać ogonem o podłoże

Zdenerwowana koszatniczka może uderzać ogonem o podłoże. Biegając, trzyma zaś ogon zadarty do góry. Ssaki te są odporne na brak wody, ale wrażliwe na przegrzanie (optymalna temperatura powietrza to 19-21°C). Źle żywione, łatwo się otłuszczają. Mogą gromadzić pokarm w kryjówkach. Nie wydzielają nieprzyjemnego zapachu – kał jest bardzo suchy, a mocz zagęszczony. Występuje u nich zjawisko koprofagii (zjadanie nocnego kału miękkiego).

Przewód pokarmowy koszatniczek nie jest przystosowany do trawienia dużych ilości pasz objętościowych soczystych

Do chowu najlepsza jest metalowa, wielopoziomowa klatka o wymiarach dla dwóch osobników co najmniej 70 × 40 × 70 cm. Pomieszczenie należy wyposażyć w kołowrotek, konary, półki, drabinki, tunele, drewniany domek lub budkę. Ściółka powinna mieć minimum 10 cm grubości. Większą liczbę gryzoni można utrzymywać w przestronnej wolierze, także zewnętrznej – tu w okresie od maja do września.

 

Koszatniczek nigdy nie łapiemy jej bezpośrednio za ogon

Koszatniczkę najlepiej chwytać od góry, unieruchamiając głowę między kciukiem a palcem wskazującym. Nigdy nie łapiemy jej bezpośrednio za ogon, gdyż może ona w odruchu obronnym zrzucić z niego skórę. Na odsłoniętych tkankach często powstają wówczas rany, które łatwo mogą ulec zakażeniu. Niekiedy dochodzi do naderwania kręgów ogonowych, co kończy się interwencją lekarską i amputacją ogona.

  

Koszatniczce można pozwalać wychodzić z klatki, ale musi być pod stałym nadzorem opiekuna

Koszatniczka może być wypuszczana z klatki, ale nadzór nad nią jest konieczny (wszelkie otwory i zakamarki powinny zostać wcześniej starannie zabezpieczone). Najczęstsze choroby omawianych ssaków to zapalenie górnych dróg oddechowych (są wrażliwe na przeciągi i przegrzanie), zaćma związana z hiperglikemią/cukrzycą, ciężkie porody, wady zgryzu i zrzucanie skóry ogona. Jako zoonoza znaczenie ma praktycznie tylko grzybica.

 

Świecik kongijski (Phenacogrammus interruptus). Rozród

Choć ryby tego gatunku z ochotą trą się i w akwariach zespołowych, to głównym problemem jest jednak zapewnienie zarodkom w jajach odpowiednich warunków do rozwoju oraz wykarmienie drobnego narybku. Liczy się także posiadanie dobrej jakości, sympatyzujących ze sobą tarlaków. Dymorfizm płciowy jest bardzo dobrze zaznaczony – samiec jest większy, znacznie barwniejszy, ma dłuższe płetwy nieparzyste (szczególnie wydłużone środkowe promienie płetwy ogonowej).

Dwa dorosłe, pięknie wybarwione samce

W zbiorniku zespołowym mona obserwować sympatyzujące ze sobą tarlaki, gdy odbywają spontaniczne tarła. Wówczas samiec, w momencie podniecenia, ugania się za swoją wybranką, z impetem (ale zupełnie nie robiąc im krzywdy) odgania rywali i trzyma ich na bezpieczny dystans, nie dopuszczając do samicy. Ryby starają się pływać razem, trzymają się na uboczu itp. Jednakże więzy między tarlakami są dość luźne – wystarczy przed tarłem zabrać jednego z nich, a jego miejsce szybko zajmuje kolejny w hierarchii grupy osobnik, zwłaszcza samiec.

Para tarlaków – samica po prawej

Rozród świecików w zbiorniku jednogatunkowym ma swoje zalety. Zbliżenie tarlaków następuje spontanicznie, najczęściej po obfitej, gruntownej podmianie wody w akwarium. Choć najlepsze wyniki hodowlane uzyskuje się z tarlakami, które wyraźnie ze sobą sympatyzują w akwarium ogólnym, to w tym wypadku wskazane jest wpuszczenie na tarło grupy ryb, np. 2-3 samic i 4-5 samców.

Mimo to nigdy nie widziałem, aby w tym samym czasie również inne pary przystępowały do tarła (pozornie może być to przesłanka przeciwko tarłu grupowemu). Co najwyżej samce z grupy mogą przez chwilę i co jakiś czas brać udział w gonitwach z trącym się współplemieńcem. Wydaje mi się, że u świecików obecność współplemieńców na tarlisku ma duży wpływ na poczucie bezpieczeństwa godującej pary tarlaków, stwarza możliwość rywalizacji między rywalami i co ważne – wzajemnie stymuluje.

Sympatyzująca ze sobą para trzyma się razem

Przy wyborze tarlaków należy zwracać szczególną uwagę na to, czy nie wykazują one cech degeneracyjnych. Osobników obarczonych takimi wadami nie należy oczywiście rozmnażać. Mleczaki powinny zatem odznaczać się dobrym temperamentem, pełnym wyrośnięciem i wybarwieniem oraz mocno wydłużonymi płetwami nieparzystymi. Odpowiedni wzrost, aktywność płciowa i zaokrąglony brzuch to z kolei cechy dobrej ikrzycy.

Pierwsze kilka godzin tarła jest najbardziej intensywne. W rozrodzie grupowym nie warto pozwalać na dłuższy jego czas, bowiem ryby z ochotą zjadają ikrę (wychwytywane są tu głównie ziarna opadające, a nie te, które już dotarły na podłoże). Jest to sposób dość dobry, jeśli chodzi o samo tarło, ale trudno jest tu utrzymać wysoką czystość mikrobiologiczną wody, co szybko prowadzi do zamarcia zarodków w jajach. Dlatego też wyniki hodowlane uzyskiwane przy tej metodzie są z reguły dużo gorsze, a czasami wręcz mizerne.

Gonitwa, rywalizacja i wzajemne stymulowanie się to domeny tarła grupowego

Wydajniejszy jest rozród świecików z użyciem oddzielnego zbiornika tarliskowego, w którym umieszczamy parę ryb wyraźnie ze sobą sympatyzujących („dobranych”) w akwarium ogólnym. Jego pojemność powinna wynosić 80-100 l. Powinno ono stać w miejscu spokojnym, nie narażonym na wstrząsy. Dno wykładamy warstwą drobnego, uprzednio wyparzonego żwirku (najlepiej otoczaków) lub szklanych kulek o średnicy około 1 cm. Na nie kładziemy następnie ruszt ikrowy (raczej nie na całej powierzchni – można zasłaniać nim tylko określone części dna).

Samiec „przysiada” na krawędzi doniczki zapraszając samicę do tarła

Zamiast rusztu można użyć mchów, bądź kłębów wywłócznika przyciśniętego kamykami, które rozkładamy równomiernie po powierzchni dna. Dobre są także warstwy włóczki syntetycznej. Substrat musi być odkażony (nadmanganianu potasu lub rivanol, a w przypadku włóczki – wyparzony). Rośliny najlepiej jeśli pochodzą z oddzielnego akwarium, w którym nie ma jakichkolwiek zwierząt wodnych. Do zbiornika wstawiamy co najmniej dwa pojemniki z krzaczastą żabienicą lub dużymi zwartkami. Można użyć tu także sztucznych roślin. Jeden lub dwa nieduże, wyparzone korzenie i/lub łupiny kokosu także są wskazane. Podczas tarła stosujemy normalne oświetlenie zbiornika. Bardzo wskazane są tu egzemplarze roślin pływających, tonujące jego zbytnią intensywność.

Tuż przed zbliżeniem

Oprócz posiadania sympatyzującej ze sobą osobników rodzicielskich prawdziwym kluczem do sukcesu w rozmnażaniu świecików jest doskonałej jakości woda. Musi być ona w miarę świeża, ale koniecznie dobrze odstana (po nalaniu przez trzy kolejne dni zbieramy wieczorem wszelki osad z dna i dolewamy świeżą partię), krystalicznie czysta zarówno pod względem chemicznym, jak i mikrobiologicznym (naświetlona promieniami UV), bez jakichkolwiek zawiesin, bardzo miękka (twardość ogólna 2-3°n, a węglanowa najlepiej równa zeru), o temperaturze 26-27°C (w akwarium zespołowym obserwowałem tarło omawianych ryb nawet przy ciepłocie 21-22°C), lekko kwaśna (pH 6,5) – może być przefiltrowana przez torf. Wskazany jest dodatek garbników (np. liście ketapangu, szyszki olszy itp.).

Zbliżenie tarlaków trwa 1-3 sekund

Przed tarłem osobniki rodzicielskie należy obficie karmić żywym pokarmem (owady, larwy komarów, rureczniki, doniczkowce). Można też na dwa tygodnie rozdzielić je według płci. Odpowiednio żywione będą regularnie przystępować do tarła – w zbiorniku ogólnym nawet co kilka dni, o ile warunki środowiskowe będą dla nich korzystne.

Tarło często nie następuje od razu i bywa, że dopiero po kilku dniach ryby uspakajają się na tyle, że zainteresowane są prokreacją. Pomóc tu może także kolejna, obfitsza podmiana wody. Gody rozpoczynają się rano (ale nie bladym świtem – u mnie zawsze z chwilą zapalenia się światła, czyli około godziny siódmej), przebiegają miejscami burzliwie i trwają wiele godzin. Niemniej tarło często ciągnie się przez kolejne 2-4 dni. Tarlaki wycierają się w bliskości roślin, ale raczej nie bezpośrednio w gąszczu ich liści chyba że dużych, twardych (gatunki miękkolistne służą tu raczej do ochrony jaj przez ich pożarciem). Zauważyłem, że najbardziej preferowane są rozwidlenia kłączy, łodygi i krawędzie skórzastych, dużych liści oraz zanurzonych w wodzie korzeni. U mnie ryby szczególnie preferowały pojemniki z dużymi żabienicami, wypełnione drobnym żwirkiem. Samiec osiadał wówczas na jego krawędzi i falując płetwami wabił samicę, zapraszając ją do aktu płciowego. Ta ostatnia przypływa do niego, lecz nie od razu i nie za każdym razem (wiele czynników rozprasza ryby, np. jakieś ruchy za szybą lub lampa błyskowa 😊). W pewnym momencie, gdy dobrostan jest zapewniony, tarlaki na moment przywierają do siebie bokami i następnie, po szybkim wydaleniu gamet, gwałtownie się rozdzielają – obłoczek ziaren ikry pryska wówczas na boki. Takie akty płciowe powtarzają się wielokrotnie. Niekiedy daje się zaobserwować, jak w ferworze podniecenia dwa samce skłaniają się do aktu. Tarlaki odławiamy raczej pierwszego dnia, bowiem jak już wspomniałem, łapczywie zjadają one ikrę. Jeśli zaś jaja są dobrze chronione (warstwa miękkolistnych roślin na dnie, ruszt ikrowy itp.), wówczas możemy zostawić je na 2-3 dni.

Samiec w asyście rywali sprawdza miejsce do odbycia aktu płciowego

Lekko brązowawa i stosunkowo duża (średnica około 2 mm) ikra nie jest lepka i opada na dno. Podczas jednego tarła samica może złożyć ponad 300 ziaren (jest to wariant bardzo optymistyczny, zwykle bowiem liczba jaj nie przekracza setki). Zbyt jaskrawe oświetlenie szkodzi zarodkom, dlatego rezygnujemy z niego podczas inkubacji ikry, a zbiornik dodatkowo zaciemniamy (np. oklejając go czarnym, względnie szarym papierem lub nakładając nań odpowiednio duży karton z wyciętym u góry okienkiem około 10×10 cm).

Kolejne ujęcie pokazujące tarlaki tuż przed zbliżeniem

Po 5-6 dniach wylęgają się larwy z prawie całkowicie wchłoniętym woreczkiem żółtkowym. Niemal od razu normalnie pływają i pobierają pokarm. Wtedy też częściowo odsłaniamy zbiornik. Na początku podajemy im najdrobniejsze larwy solowca lub oczlików, a także wrotki (żywe, z torebek). Te ostatnie stosowałem niekiedy same z równie dobrym skutkiem. Także kultury pierwotniaków wyhodowanych na pożywkach organicznych lub z preparatów handlowych są dobrym pokarmem przez pierwsze 3-4 dni życia. Stopniowo przyzwyczajamy narybek do pobierania również niewielkich ilości markowych karm suchych, przeznaczonych dla tej grupy wiekowej. Do zbiornika dolewamy też (np. co drugi dzień) tzw. zakwitłą wodę, o intensywnie zielonym kolorze (obfite namnożenie się zielenic, euglenin, okrzemek, pierwotniaków itp.). Młode są żarłoczne i dlatego należy karmić je często, ale w małych ilościach. Wodę intensywnie filtrujemy i napowietrzamy oraz regularnie podmieniamy na świeżą, uprzednio odstaną i poddaną przez jakiś czas bezpośredniemu działaniu promieni słonecznych (to sytuacja idealna). Konieczne jest także częste (początkowo codziennie) czyszczenie dna zbiornika ze wszelkich resztek organicznych. W żadnym bowiem wypadku nie można dopuścić do nagromadzenia się w wodzie związków azotu. W miarę jak rybki podrastają przenosimy je do obszerniejszych zbiorników – odchowalni. Należy liczyć się z faktem, iż z pierwszych tareł uda nam się odchować nie więcej jak kilka młodych i to już należy uważać za duży sukces.

Niestety tarlaki z ochotą zjadają ikrę

O chowie świecika kongijskiego pisałem wcześniej tu: „Świecik kongijski. Chów”

Więcej informacji można przeczytać w moim artykule pt. „Świecik kongijski (Phenacogrammus interruptus) – łatwy chów, trudny rozród”, Magazyn Akwarium: 2020, 6 (184), s. 50-60.

Kawia domowa (Cavia porcellus). Rozród

Ciężarnej samicy należy zapewnić spokój i ciszę oraz dobrej jakości karmę

Celem dochowania się przychówku kawie domowe można utrzymywać parami (chów monogamiczny) lub w niewielkim haremie złożonym z 2-4 samic i jednego samca (chów poligamiczny). Ich rozród jest bardzo łatwy. Niemniej należy tu dogłębnie przemyśleć jego celowość, jak również z góry zaplanować odbiorców młodych. Ciężarnej samicy należy zapewnić spokój i ciszę oraz dobrej jakości karmę.

Najprościej jest rozmnażać kawie domowe parami – samiec u góry

Chcąc rozpoznać płeć u dorosłego osobnika najlepiej jest położyć go na grzbiecie i bardzo ostrożnie nacisnąć opuszkami palców na okolice narządów rodnych. U samca wyczuwalne będą jądra, można też wynicować prącie. U samicy genitalia wraz z odbytem tworzą literę „Y”, podczas gdy u samca odbyt wygląda jak litera „I”, nad którą widać otwór płciowy. Odległość od odbytu do ujścia cewki moczowej jest u samca większa. Samiec jest ponadto zwykle większy od samicy.

Do rozrodu powinny przystępować osobniki co najmniej 5-miesięczne, po osiągnięciu masy ciała 700–800 g (świnki rasowe), albo 4-miesięczne, o masie około 400 g (mieszańce)

Dojrzałość płciową osiągają już w wieku 5–8 tygodni (samice wcześniej), ale do rozrodu powinny przystępować osobniki co najmniej 5-miesięczne, po osiągnięciu masy ciała 700–800 g (świnki rasowe), albo 4-miesięczne, o masie około 400 g (mieszańce). Pierwsza ciąża powinna jednak mieć miejsce przed ukończeniem 6. miesiąca życia, czyli przed zrośnięciem się i usztywnieniem spojenia łonowego. W przeciwnym razie poród może być bardzo utrudniony.

Noworodki wkrótce po urodzeniu

Należy zwracać baczną uwagę, aby osobniki rodzicielskie nie były ze sobą spokrewnione. Nie należy dopuszczać do więcej niż trzech porodów w roku, gdyż może to doprowadzić do znacznego wyczerpania samicy. Jest to gatunek poliestralny. Cykl płciowy trwa 2–3 tygodnie (średnio 15 dni), a ruja 10–20 godzin.

Po obeschnięciu samica troskliwie zajmuje się potomstwem

Owulacja jest spontaniczna. Po kopulacji pochwa zostaje zamknięta tzw. czopem kopulacyjnym. Niekiedy po upływie doby zastępuje go czop woskowy. Długość ciąży wynosi średnio 63 dni. W miocie może być od 1 do 6 młodych (zwykle 2-3). Świnki morskie są zagniazdownikami. Rodzą się całkowicie owłosione, mają otwarte oczy, wyrżnięte zęby. Ich masa urodzeniowa wynosi 60–80 g. Samica ma tylko jedną parę sutków.

Samica z młodymi w wieku 2 dni

Dzięki temu, że młode rodzą się niemal samodzielne i znacząco zaawansowane w rozwoju ich odchów jest łatwy. Już po kilku godzinach po urodzeniu przejawiają zainteresowanie otoczeniem, a od trzeciego dnia zaczynają podgryzać pokarm stały. Rosną bardzo szybko i w wieku 4, a najlepiej 5-6 tygodni można bezpiecznie oddzielić je od matki.

Młode w wieku 5 dni

U samicy ruja poporodowa pojawia się zwykle mniej więcej dobę po wydaniu na świat potomstwa. Nie należy jednak dopuszczać do więcej niż dwóch, najwyżej trzech porodów w roku z uwagi na znaczne wyczerpanie samicy. W ogóle intensywne rozmnażanie kawii domowych w warunkach domowych, przy chowie amatorskim, nie powinno raczej mieć miejsca.

Samica z młodymi w wieku około tygodnia

W czasie odchowu młodym należy podawać najlepszej jakości karmę – młodą zielonkę, w tym zioła (głównie mniszek lekarski), utartą marchew i jabłko, wysokogatunkowe siano, markową mieszankę ziaren itp. Przez cały czas zwierzęta muszą mieć zapewniony dostęp do świeżej wody do picia.

 

Samica z potomstwem podczas karmienia

W obchodzeniu się z kawiami domowymi ważne są zasady chwytania/przenoszenia zwierząt. Niewątpliwie najlepiej jest, gdy jedną ręką obejmujemy okolicę barków ssaka, a drugą podtrzymujemy mu zad i kończyny miedniczne. Można też przenosić je na dłoni, przytulając delikatnie do siebie i osłaniając drugą ręką.

Samica z bardzo licznym miotem – tu konieczne jest zapewnienie zwierzętom urozmaiconego i racjonalnego żywienia, opartego na doskonałej jakości karmach

Kawie domowe zostały udomowione ponad 5000 lat p.n.e. przez plemiona andyjskie (m.in. Inków i Ajmarów). Do Europy sprowadzono je w XVI w. Są one spokrewnione z innymi południowoamerykańskimi gryzoniami, m.in. z kapibarą (Hydrochoerus hydrochaeris), która jest największym współcześnie żyjącym gryzoniem (osiąga masę kilkudziesięciu kilogramów), a także z marą patagońską (Dolichotis patagonum) i jeżozwierzami (Hystricidae).

Prawie odchowane młode kawie przy matce

W niektórych rejonach Ameryki Południowej kawie są hodowane na mięso (andyjska świnka morska, zwana cuy – niektóre krzyżówki mogą osiągać masę ciała od 2 do ponad 3 kg). U ssaków tych występują gruczoły zapachowe boczne (natłuszczające) i zlokalizowane na zadzie (przykryte włosem i niewidoczne). W tych miejscach sierść jest często przetłuszczona i posklejana, zwłaszcza u samców. Należy wówczas przemywać je letnią wodą z odrobiną szarego mydła.

Ukoronowanie hodowli – zdrowy, śliczny miot, odchowany przez troskliwą matkę

Zęby u kawii domowych rosną przez całe życie. Siekacze żuchwy są 2–3 razy dłuższe od siekaczy szczęki. Ssaki te są często wykorzystywane jako zwierzęta laboratoryjne. W skórze rasy skinny, która powstała w wyniku spontanicznej mutacji w 1978 r., nie występują cebulki włosów i gruczoły łojowe, a szczątkowe włosy, które wyrastają na twarzoczaszce i kończynach, są uszkodzone.

Młodym kawiom należy zapewnić jak najlepszy dobrostan, zwłaszcza zaraz po oddzieleniu ich od matki

Skóra osobników rasy skinny przypomina jednak pod wieloma względami skórę ludzką. Dlatego też rasa ta jest używana do badań nad barwą skóry, procesami gojenia ran itp. W żywieniu bezwłosych ras świnek stosuje się karmę bardziej kaloryczną, z uwagi na konieczność uzupełniania strat ciepła, które są skutkiem braku okrywy włosowej.

Czasami rodzi się tylko jedno młode, ale jest ono bardzo silne, szybko rośnie i wcześniej się usamodzielnia

Najczęstsze choroby kawii domowych to zapalenia górnych dróg oddechowych i gardła, rzadziej zapalenia płuc, choroby skóry (świerzb i grzybica), pododermatitis (głównie u zwierząt otyłych lub w przypadku braku higieny w pomieszczeniu), biegunki, zapalenie mięśni kończyn miednicznych, zapalenie węzłów chłonnych szyjnych, torbielowatość jajników i torbiele skóry. Czasem zwierzęta mogą zarażać się od ludzi infekcjami grypopodobnymi. Jako zoonoza praktycznie znaczenie ma jedynie grzybica.

Radość z posiadania kawii domowych jest ogromna, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży

O chowie kawii domowych pisałem wcześniej tu:

„Kawia domowa. Chów”

Buszowiec ostropyski (Ctenopoma acutirostre), zwany lamparcim. Chów i rozród

Samica – widoczne piękne, panterkowate ubarwienie ciała i płetw

W budowie zewnętrznej ryby zwracają uwagę, m.in.: duże, wyłupiaste oczy, wydłużony, ostro zakończony pysk, mięsiste wargi, mała płetwa ogonowa z czarną plamą u nasady, wrzecionowato wygrzbiecone ciało oraz „lamparci” wzór ubarwienia. Buszowiec ostropyski wykazuje znacznego stopnia płochliwość, zwłaszcza w nowym akwarium. Wówczas jego barwy bledną, płetwy są złożone, a same stają się apatyczne. Wystrój zbiornika musi uwzględniać zatem wiele kryjówek w postaci korzeni, kamieni, zatopionych gałęzi i liści, obfitej roślinności, w tym także pływającej. Także jego oświetlenie powinno być przytłumione. Jednakże nawet wtedy ryby zachowują jeszcze długo dystans do obserwatora. Ich dobrostan polepsza się, jeśli utrzymujemy grupę kilku osobników w dużym, kilkusetlitrowym zbiorniku. Gdy się zaaklimatyzują stają się bardziej ciekawskie i coraz rzadziej chronią się w kryjówkach.

Samiec po lewej

Choć ryba ta ma drapieżną naturę (trochę ciężko w to uwierzyć), to nigdy nie zauważyłem, aby buszowce okazywały jakąkolwiek agresję wobec innych współmieszkańców, choć oczywiście młody narybek (np. żyworódek) długo się z nimi nie ostanie. Raczej nie polują aktywnie, lecz chwytanie ofiary odbywa się głównie z zasadzki. Ulubionym pokarmem moich podopiecznych jest żywa szklarka i larwy komarów.

Płochliwość ryb jest największa w nowym akwarium

Omawiany gatunek zadowala się zwykłą wodą wodociągową. Nie powinna ona być jednak zbyt twarda (do 15°n), najlepiej o odczynie lekko kwaśnym do lekko zasadowego (pH 6,5-7,5) i temperaturze 22-26°C. Reszta wymagań jest taka sama, jak u innego afrykańskiego gatunku z rodzaju Ctenopoma, a mianowicie buszowca senegalskiego (Ctenopoma kingsleyae), zwanego niekiedy buszowcem Kingsley’a. Pisałem o nim wcześniej i odsyłam Państwa do wpisu pod linkiem:

„Buszowiec senegalski”

Także rozmnażanie buszowca ostropyskiego jest podobne, ale w warunkach amatorskich trudne i rzadko się udaje. Do rozrodu nadają się dopiero 5-cioletnie okazy. Dymorfizm płciowy nie jest u tego gatunku dobrze zaznaczony, a w przypadku młodych ryb wręcz nie istnieje. Dorosły samiec ma więcej wyrostków kolczystych na pokrywach skrzelowych oraz przypominający tarkę obszar u nasady płetwy ogonowej.

W zbiorniku nie może zabraknąć kamieni, korzeni i roślin

Najlepsze wyniki uzyskuje się z parą tarlaków, spontanicznie dobraną spośród grupy kilkuletnich ryb. Takie ryby pływają razem (nawet, gdy „stoją” nieruchomo wśród roślin, to obok lub niedaleko od siebie. Czasem się lekko szturchają i przepychają, bądź odganiają, ale robią to bardzo delikatnie, wręcz z gracją i taktem. 

W gęstwinie roślin buszowce czują się najpewniej
Wyłupiaste oczu i wąska głowa i wydłużony pysk to cechy charakterystyczne dla omawianego gatunku

Aphyosemion splendopleure – chów i rozród

Ten przepiękny proporczykowiec należy do rodziny Nothobranchiidae i pochodzi z zachodniej części (państwa graniczące z Zatoką Gwinejską) środkowej Afryki (Kamerun, Gabon, Gwinea Równikowa). Jego nazwa w języku angielskim brzmi: Splendid Killifish. Dorasta do około 5 cm. Samiec jest jaskrawo ubarwiony i ma dłuższe płetwy nieparzyste (na pierwszym zdjęciu dwie samice).

Para tarlaków – samica powyżej

Chów i rozród nie różnią się zasadniczo od przedstawionych w opisie proporczykowca Gardnera, zwanego też nigeryjskim (Fundulopanchax gardneri). Tu znajdziesz linki dotyczące jego chowu i rozmnażania: Proporczykowiec Gardnera. Chów, Proporczykowiec Gardnera. Rozród, cz. I, Proporczykowiec Gardnera. Rozród, cz. II

Samiec w pełni swych pięknych barw

Generalnie gatunek ten nadaje się przede wszystkim do zbiornika jednogatunkowego, dobrze przykrytego (ryba skoczna), z bujną szatą roślinną, ciemnym podłożem (może nim być warstwa torfu włóknistego), przytłumionym światłem i mnóstwem kryjówek w postaci korzeni, kamieni, zatopionych gałęzi i liści, łupin kokosu itp.  Najlepiej jest hodować samca i 2-4 samic.

Samica jest skromniej ubarwiona i ma dwie, podłużne, ciemne pręgi

Najlepsza dla omawianego proporczykowca jest woda lekko kwaśna (pH 6,5), miękka do umiarkowanie twardej (5-12°n), delikatnie filtrowana przez wewnętrzny filtr gąbkowy, np. napędzany brzęczykiem oraz dieta oparta na pokarmach żywych (kawałkowane rureczniki, zooplankton, szklarka, larwy komarów i ochotek itp.).

Trójka tarlaków złożona z samca i dwóch samic

Ikra składana jest zarówno na miękkolistnej roślinności (szczególnie polecane są mchy) i/lub mopach z włóczki/przędzy syntetycznej, jak i na oraz w torfie włóknistym. Inkubacja trwa 2-3 tygodnie – zwykle 17-18 dni. Tarło ma wydłużony charakter i może trwać 1-2 tygodnie, ja jednak rozdzielone wcześniej i dobrze odkarmione tarlaki łączę na 2-4 dni. Codziennie składanych jest kilka do kilkunastu jaj. Można je także wybierać i inkubować w szalkach, niewielkich pojemnikach z drobnoperlistym napowietrzaniem i dodatkiem 1-2 kropli środka przeciwko grzybom.   

Ryby podczas aklimatyzacji w worku transportowym

Zasady wychowu narybku są takie same jak u proporczykowca Gardnera – patrz linki powyżej.

Właściwy wystrój akwarium zapewnia wysoki dobrostan proporczykowcom
Bogata roślinność znakomicie wpływa na dobre samopoczucie ryb i stanowi doskonały substrat dla ikry

Kawia domowa (Cavia porcellus). Chów, cz. II

U kawi występuje fizjologiczne zjawisko koprofagii, czyli zjadania nocnego kału miękkiego

U kawii domowych występuje fizjologiczne zjawisko koprofagii, polegające na zjadaniu nocnego kału miękkiego (cekotrofów). Służy to wtórnemu wykorzystaniu z niego witamin z grupy B i K, zsyntetyzowanych uprzednio przez florę bakteryjną w jelicie ślepym. Trzeba też pamiętać, że na przednówku, po okresie zimowego przechowywania, warzywa i owoce tracą wiele wartości odżywczych.

W okresie wiosenno-letnim kawie karmimy przede wszystkim świeżymi zielonkami

W okresie wiosenno-letnim kawie karmimy przede wszystkim świeżymi zielonkami, tj.: trawy łąkowe, motylkowe (koniczyna, lucerna, wyka), zioła (babka lancetowata, mniszek lekarski, komosa, gwiazdnica, tasznik, krwawnik), a także młode pędy krzewów owocowych (malin, jeżyn, porzeczek) i niektórych drzew (np. akacji, lipy, klonu, topoli, brzozy, lipy, osiki, morwy oraz drzew owocowych). Rośliny nigdy nie mogą pochodzić z miejsc skażonych spalinami (metale ciężkie), intensywnie nawożonych oraz opryskiwanych pestycydami. Podajemy także warzywa, owoce, suche pieczywo, siano oraz mieszankę ziaren/granulat, lecz w mniejszych ilościach. Zwierzęta karmimy dwa razy dziennie – rano i późnym popołudniem.

Mino spożywania karm soczystych kawie powinny mieć zawsze dostęp do świeżej wody

Zarówno latem, jak i zimą konieczny jest także stały dostęp do świeżej wody do picia, którą należy codziennie zmieniać. Poidło należy regularnie myć, aby nie doszło w nim do rozwoju glonów lub sinic, co grozi poważnymi powikłaniami żołądkowo-jelitowymi lub też śmiertelnym zatruciem naszego  podopiecznego.

Kawie nie mają gruczołów potowych, dlatego łatwo dochodzi u nich do przegrzania organizmu

Optymalna temperatura powietrza dla kawii wynosi 15-20ºC. Wyższe temperatury, w pewnych okolicznościach (np. letnie upały przy braku zacienienia i wody), mogą okazać się dla nich niebezpieczne. Ssaki te nie mają bowiem gruczołów potowych i dlatego łatwo dochodzi u nich do przegrzania organizmu i udaru cieplnego. Wiosną i latem można utrzymywać je w osłoniętych przed opadami i słońcem klatkach na dworze. Zimą muszą mieć zapewnioną temperaturę co najmniej 12ºC.

Kawie domowe oficjalnie zwano wcześniej świnkami morskimi, ale ta ostatnia nazwa nadal powszechnie funkcjonuje wśród hobbystów

Mając działkę lub ogródek możemy skonstruować niewielki, przenośmy kojec (patrz zdjęcie), zawsze dobrze zabezpieczony od góry siatką o drobnych oczkach. Przesuwamy go po trawniku w miarę wyjadania przez zwierzęta zielonki. Pamiętamy, aby co najmniej 1/3 kojca była odpowiednio zadaszona chroniąc gryzonie przed deszczem i słońcem.

Systematyczne ścieranie stale rosnących siekaczy i zębów policzkowych jest u kawi bardzo ważne

U kawii bardzo ważne jest systematyczne ścieranie stale rosnących siekaczy i zębów policzkowych. Proces ten zachodzi najintensywniej podczas codziennego, długotrwałego żucia niskokalorycznej karmy o wysokiej zawartości włókna (głównie siano, susze, gałązki drzew liściastych, zielonka), a nie twardych z natury karm, jak się powszechnie uważa, które mają tu znaczenie jedynie pomocnicze.

Kawia w ogrodzie – zwierzęta powinny być stale pod nadzorem opiekuna, a najlepiej w osłoniętym kojcu

Ponadto zwierzęta zajęte wielogodzinnym żuciem pokarmu nie odczuwają znudzenia i nie przejawiają niekorzystnych zachowań (np. wygryzania okrywy włosowej sobie lub towarzyszom), a ich przewód pokarmowy pracuje prawidłowo. Zachowana jest również dobra perystaltyka jelit, a tym samym zapewniony sprawny pasaż treści pokarmowej. Osobniki, którym zapewnimy taki dobrostan cieszą się dobrym zdrowiem przez długie lata.

Oswojona kawia domowa jest niezwykle pociesznym, bardzo łagodnym pupilem

Niezjedzone resztki pokarmu usuwamy na bieżąco, nie dopuszczając do ich zepsucia. Ściółkę w klatce wymieniamy na świeżą 1-2 razy w tygodniu. Całą zaś klatkę wraz z wyposażeniem dokładnie myjemy i wyparzamy wrzątkiem raz w miesiącu. U ras długowłosych należy zapobiegać mierzwieniu i/lub sklejaniu się włosa poprzez regularnie (1-2 razy w tygodniu) rozczesywanie go za pomocą miękkiej szczoteczki.

Zwierzę mogące opuszczać swą klatkę musi być zawsze pod baczną uwagą hodowcy

Kawie domowe można kąpać tylko w wyjątkowych wypadkach używając letniej wody oraz szarego mydła, względnie odrobiny szamponu dla dzieci. Na okresowe przycinanie przerośniętych pazurków lub, co gorsza, siekaczy należy udać się do lekarza weterynarii, który zrobi to fachowo i bezboleśnie. Pozwalając zwierzęciu na wychodzenie z klatki i bieganie po pokoju miejmy na nie zawsze baczną uwagę.

U ras długowłosych konieczne jest regularne rozczesywanie włosa za pomocą miękkiej szczoteczki

Kupując kawię należy pamiętać, że może ona (zwłaszcza rasy długowłose) być przyczyną alergii u osób uczulonych. Zdarza się często, że zwierzę ma pasożyty zewnętrzne (zwykle wszoły, świerzb) lub wewnętrzne, stąd zaleca się, aby co jakiś czas poddać je badaniu przez lekarza weterynarii – specjalisty chorób gryzoni. Odpowiedzialny hodowca nie powinien nigdy oszczędzać na zakupie odpowiedniego transportera, w którym zwierzę miałoby zapewniony dobrostan.

Kawiom, jak i innych ssakom terrariowym nie wolno nigdy podawać pokarmów przeznaczonych dla ludzi, np. słodyczy, przypraw, chipsów itp.

Część pierwsza dotycząca chowu kawii domowych ukazała się tu: Kawia domowa. Chów cz. I

Kawia domowa (Cavia porcellus). Chów, cz. I

Kawie domowe są bardzo towarzyskie, łagodne i niekiedy płochliwe

Ssak ten należy do rzędu gryzoni (Rodentia) i rodziny marowatych (Caviidae). Pochodzi z Ameryki Południowej (Andy i trawiaste okolice jeziora Titicaca w Boliwii i Peru). Pierwotna, dzika forma nie występuje już w naturze, a spotykane na wolności osobniki to zdziczałe formy udomowione. Kawie domowe (dawniej zwane świnkami morskimi) mogą dorastać do 25 cm i osiągać masę ciała 800g (samica) – 1200g (samiec).

Generalnie kawie są ufne wobec opiekuna i łatwo się oswajają

U kawii brak jest ogona. Kończyny piersiowe są cztero-, zaś miedniczne trójpalczaste. Zwierzęta te wydają szereg odgłosów, tj. szczękanie zębami, kwiczenie, chrząkanie, gwizdy itp. Mają gruczoły zapachowe położone u podstawy kręgosłupa na zadzie, w okolicy pofałdowanego fragmentu skóry (normalnie gruczoł jest pokryty włosem i przez to niewidoczny). W niewoli żyją około 8 lat, choć nie brak doniesień o osobnikach dożywających nawet kilkunastu.

Skinny to rasa wyhodowana w niewoli o wrażliwej skórze

Są to ssaki stadne, towarzyskie i łagodne, choć można utrzymywać je także pojedynczo (zwykle jednak parami lub w haremie, bądź też razem osobniki tej samej płci). Przejawiają aktywność przez całą dobę, są umiarkowanie ruchliwe. Nie potrafią wspinać się ani skakać, najwyżej niezdarnie podskakują. Upadki z wysokości są dla nich bardzo niebezpieczne. Mogą oddawać mocz w jednym miejscu, lecz kał zawsze gdzie popadnie.

Rasa rex o krótkim, gładkim i miękkim włosie

Kawie są wrażliwe na stres. Z jego powodu mogą tracić apetyt lub wygryzać okrywę włosową sobie bądź współtowarzyszom. Bywają nierzadko płochliwe. Przestraszone, mogą zastygać w bezruchu na dłuższe chwile. Generalnie są ufne wobec opiekuna (niektóre osobniki zachowują jednak stały wobec niego dystans) i łatwo się oswajają. Bardzo rzadko gryzą lub drapią.

Kawia długowłosa rasy sheltie, zwanej też silkie – charakterystyczne są długie, proste, gładkie włosy

Na podstawie długości włosa wyróżniamy rasy krótkowłose (gładkowłosa, abisyńska, czyli rozetkowa, reks, czyli US teddy, crested, somali), o włosie półdługim (CH teddy, curly), długowłose (peruwiańska, alpaka, sheltie, texel, coronet, merino, angora, mohair, lunkarya) i bezwłose (całkowicie – baldwin, lub częściowo – skinny). W obrębie ras istnieją dziesiątki odmian barwnych (jedno-, dwu-, trzy- i wielobarwne, szylkretowe, himalajskie, holenderskie, dalmatyńskie, agouti i inne).

Kawia gładkowłosa rasy American

Najlepiej utrzymywać je w jednopoziomowej klatce (może być odkryta) lub pustym akwarium, o wymiarach dla pary 80×50×30 cm. Można wstawić domek, ale zazwyczaj wystarczy przykryć/osłonić część klatki. Innymi elementami wyposażenia są: drabinka na siano, specjalne legowisko z materiału lub niska platforma z litą drabinką albo schodkami, kula-paśnik oraz wieszak na warzywa i owoce – tzw. „szaszłyk”.

Nieodzownym wyposażeniem jest stabilne karmidło oraz zawieszone u góry specjalne poidło kulkowe

Dno klatki wysypujemy 6-7 cm warstwą mieszaniny odpylonych trocin i drewnianych ścinek, bądź granulatu (ssaki te wydalają dużą ilość kału i moczu). Można wstawić kuwetę, ale nie wszystkie osobniki będą z niej korzystać. Siano należy podawać także luzem, w małych kopkach, gdyż zwierzęta lubią się pod nim chować. Nieodzownym wyposażeniem jest stabilne karmidło (najlepiej, ciężkie kamionkowe) oraz zawieszone u góry specjalne poidło kulkowe.

Klatkę należy ustawić w miejscu jasnym, ale nigdy silnie nasłonecznionym, ani narażonym na przeciągi

Umieszczenie drabinki na siano i zielonkę jest bardzo wskazane, gdyż zapobiega zadeptywaniu ich przez gryzonie. Klatkę należy ustawić w miejscu jasnym, ale nigdy silnie nasłonecznionym, ani narażonym na przeciągi, koniecznie z dala od grzejników czy komputera. Ważne jest, aby ssak miał częsty kontakt wzrokowy z opiekunem, co znacznie ułatwi jego oswajanie.

Kawie praktycznie przez cały czas pobierają pokarm, robiąc sobie tylko krótkotrwałe przerwy na odpoczynek

Kawie domowe są typowymi roślinożercami – ich jelito ślepe jest rozbudowane z bogatą florą bakteryjną i pierwotniaczą. Praktycznie przez cały czas pobierają pokarm, robiąc sobie tylko krótkotrwałe przerwy na odpoczynek. Dlatego też powinny mieć zapewniony stały dostęp do paszy objętościowej suchej, np. dobrej jakości siana. Wówczas nie dojdzie do niebezpiecznego dla zdrowia otłuszczenia organizmu.

Suche, dedykowane mieszanki wieloskładnikowe i/lub pełnoporcjowe granulaty stanowią podstawę diety gryzoni

W sezonie zimowym podstawę żywienia stanowią suche, dedykowane mieszanki wieloskładnikowe (ziarna zbóż, pestki dyni, nasiona słonecznika, z dodatkiem suszu z zielonek i ziół lub suszonych warzyw i (lub) owoców są najlepsze oraz gotowe, dedykowane, pełnoporcjowe granulaty. Podajemy także warzywa (cykoria, kapusta, kalarepa, brokuły, kalafior, marchew i jej natka, buraki, liście rzodkiewki, obierzyny z ogórków), owoce (jabłko i obierzyny z nich, gruszki, melony) oraz siano.

Kawie domowe bardzo chętnie jedzą wszelką zielonkę

Dobrym dodatkiem (1-2 razy w tygodniu) są również płatki owsiane, a ponadto suszone mieszanki owocowo-warzywne (w tym z dodatkiem ziół), kolby (smakowe, owocowe, warzywne, ziołowe, mieszane itp.), gałązki drzew liściastych, preparaty mineralne i mineralno-witaminowe (kostki, bloczki i lizawki wapienno-mineralne lub witaminizowane) oraz smakołyki w postaci kolb lub dropsów smakowych.

U kawii witamina C musi być zatem dostarczana im w karmie

Kawie domowe, podobnie jak ludzie oraz nietoperze nie mają zdolności do syntetyzowania w swoich organizmach wit. C (na skutek mutacji utraciły one enzym oksydazę L-gulonolaktonową przekształcający L-gulonolakton w kwas askorbinowy). Witamina C musi być zatem dostarczana im w karmie. Można także stosować preparaty ją zawierające, najlepiej w kroplach podawanych doustnie (kroplomierzem lub małą strzykawką).

Świecik kongijski (Phenacogrammus interruptus). Chów

Ta piękna ryba należy do rodziny alestesowatych (Alestidae), dorasta do 8-9 cm (samiec) i w naturze zamieszkuje dorzecze rzeki Kongo w Afryce. Jest ozdobą każdego, urządzonego z finezją i smakiem akwarium, zwłaszcza tupu roślinnego. Jej nazwa w jęz. angielskim to: Congo tetra. Kiedyś były zwane świecikami kongolańskimi, ale nazwa ta jest nieprawidłowa.

Ryby najlepiej czują się w większej grupie osobników (co najmniej 6) lub stadzie. Są nader ruchliwe i pełne temperamentu, ale jednocześnie bywają płochliwe (szczególnie w nowym zbiorniku). Mają łagodne i towarzyskie usposobienie. Jedynie samce prowadzą między sobą niegroźne utarczki, gonitwy i przepędzają się nawzajem z określonych rewirów.

Samce – ich barwy zachwycają

Po kilku jednak dniach aklimatyzacji wszystko jednak wraca do normy, o ile parametry fizyko-chemiczne wody nie są skrajnie dla ryb niekorzystne. Generalnie świeciki dają się znakomicie obserwować, choć robienie im dobrych zdjęć nie jest łatwe. Ze względu na swoje rozmiary wymagają przestronnych akwariów (co najmniej 250 l). Szczególnie źle znoszą ciasnotę i przerybienie. Ich płochliwość znacznie wzrasta, gdy hodujemy je po 3-4  osobniki lub, co gorsza, tzw. parkami.

Z przodu samica

Szczególną uwagę należy zatem zwrócić na miejsce ustawienia akwarium, które zawsze powinno zapewniać rybom maksymalny spokój. Także dobór obsady jest ważny. Świeciki doskonale chowają się wespół ze zbrojnikami, kiryskami, kąsaczowatymi lub pielęgniczkami z AP. Nie lubią zaś towarzystwa karpiowatych (chyba, że małe gatunki), żyworódek, agresywniejszych i większych pielęgnic itp.

Dwa samce w towarzystwie samicy (z lewej u góry)

Ryby te lubią akwaria częściowo zarośnięte (tylna ściana i boki) z pozostawieniem sporo wolnej przestrzeni do swobodnego pływania. Ich piękne barwy najokazalej prezentują się właśnie na tle roślinności (bardzo wskazane są także rozłożyste egzemplarze pływające, np. pistia rozetkowa) oraz przy ciemnym podłożu. Oświetlenie najlepiej niezbyt jaskrawe, chociaż bezpośrednio padające przez kilka godzin dziennie promienie słoneczne wpływają na ryby bardzo korzystnie na samopoczucie ryb.

Ponadto tylko przy optymalnym świetle naturalnym można podziwiać pełną głębię i piękno ich barw. Niezwykle ważna jest jakość wody, która przede wszystkim musi być dobrze filtrowana i raz w tygodniu podmieniana (ok. 15%). Ryby akceptują praktycznie każdy rodzaj wody, ale najbardziej odpowiada im miękka do średnio twardej (do ok. 15 º n), lekko kwaśna (pH 6,3-6,8) z dodatkiem garbników i temperaturze rzędu 23-25ºC.

Grupa świecików kongijskich to ozdoba każdego akwarium

Do wystroju zbiornika używamy różnorodnych korzeni, zatopionych gałęzi, kawałków drewna, lignitów, łupin kokosu oraz dębowych lub bukowych liści. Samiec jest większy, barwniejszy, ma dłuższe płetwy nieparzyste (środkowe promienie płetwy ogonowej są u niego szczególnie wydłużone).

Ciemne podłoże, liście, korzenie itp. podkreślają barwy świecików

Kluczowe dla dobrostanu świecików jest regularne czyszczenie dna zbiornika z wszelkich resztek organicznych, zwłaszcza niezjedzonej karmy. Ryby najchętniej żerują w powierzchniowej i środkowej warstwie wody i raczej niechętnie podejmują pokarm z dna. Ich przysmakiem są wszelkiego rodzaju unoszące się na wodzie owady (komary, muszki owocowe, wszelkie muchówki). Preferują także larwy komarów, ochotki, rureczniki, doniczkowce oraz rozmaite pokarmy suche, w tym z komponentą roślinną.

Jakoś wody ma dla świecików duże znaczenie

Młodych ryb nie należy jednak przekarmiać, gdyż rosnąc wolniej lepiej wówczas wyrastają. Gatunek ten ma predyspozycje do wyradzania się i stopniowej degeneracji. Ryby są wtedy skarlałe, o wyblakłym ubarwieniu, krótszych płetwach i raczej nie nadają się do rozrodu. Jest to spowodowane głównie wadliwymi warunkami środowiskowymi, do których należy zaliczyć: zagęszczenie ryb w zbiorniku, przesycenie wody związkami azotowymi oraz skrajnie nieprawidłowe jej parametry fizyko-chemiczne.

Poniżej odsyłam Państwa do dwóch filmików ze świecikami kongijskimi na moim kanale na YT:

Więcej informacji można przeczytać w moim artykule pt. „Świecik kongijski (Phenacogrammus interruptus) – łatwy chów, trudny rozród”, Magazyn Akwarium: 2020, 6 (184), s. 50-60.

Susza 2020 a ogrodowe oczka wodne

Tyle zostało z tętniącego niegdyś życiem stawu w okolicach Milanówka pod Warszawą

Z uwagi na narastającą od kilkunastu lat w Polsce suszę (zasoby wodne w naszym kraju są trzykrotnie mniejsze od średniej europejskiej) postanowiłem poświęcić jej niniejszy wpis (odnoszę się tu głównie do bliskiego mi Mazowsza). Mimo, że w lutym br. (statystycznie jest to najbardziej suchy miesiąc w roku ze średnią opadów rzędu 30 mm) opady deszczu były nadzwyczaj duże (np. w Warszawie odnotowano za luty ponad 70 mm), to jednak wody gruntowe (zaopatrują głównie rolnictwo) niewiele zyskały. Ich poziom najbardziej podnosi się bowiem w wyniku topniejącego (z wolna i stopniowo) wiosną śniegu oraz z retencji wody (np. choćby w rowach melioracyjnych, a najlepiej w rozmaitych zbiornikach o czym piszę poniżej). Tej zimy jednak opadów śniegu prawie nie było (a jeszcze pół wieku temu Warszawa szczyciła się aż 50 dniami w roku ze śniegiem – padającym lub zalegającym!). Wiosną nie miało zatem co topnieć ☹

Bagniska, moczary, mokradła i rozlewiska są rezerwuarem wody w przyrodzie chłonąc ją niczym wielka gąbka

Głębokość wody w Wiśle w okolicach Warszawy oscyluje wokół 50 cm (stan na 30.04.2020 r.). W lasach mamy stan zagrożenia pożarowego, bo wilgotność ściółki jest bardzo niska (z końcem kwietnia 2020 r. ledwo zdołano ugasić koszmarny pożar w Bierbrzańskim Parku Narodowym), produkcja roślinna (obniżone zbiory niemal wszystkich upraw, tereny zielone zamieniające się w step) i zwierzęca (niedostatki paszy, dyskomfort i spadek wydajności wywołany letnimi upałami) ulegają zmniejszeniu (co winduje ceny żywności w sklepach, bo przecież popyt na nią nie maleje), a woda w zbiornikach nie dość, że intensywnie latem paruje (straty), to jeszcze nadmiernie się nagrzewa, co zaburza dobrostan gatunków wodnych i doprowadza do inwazji uciążliwych glonów i/lub sinic.

To oczko wodne odwiedziła para kaczek krzyżówek. U góry po prawej widać wylot rury, którą z dachu domku działkowego odprowadzana jest do oczka deszczówka

W Polsce średni opad roczny wynosi około 600 mm/m2. Jest to generalnie niewiele. Charakterystyczne dla naszego kraju jest ponadto – ze strony przemysłu – to, że elektrownie (oparte na węglu) zużywają ogromne masy wody z rzek do chłodzenia bloków energetycznych, a ze strony rolnictwa – to, że od lat powojennych funkcjonuje system melioracji wodnych, którego pierwotnym celem było wówczas osuszanie zbyt wilgotnego w tamtych czasach terenu (dziś wydaje się to co najmniej dziwne, ale tak było). Jeśli w dużych rzekach zabraknie wody, to w mieszkaniach nie będziemy mieli prądu, a jeśli nie przebuduje się szybko wspomnianego systemu melioracyjnego (np. poprzez wprowadzenie w rowach struktur typu tamy/grodzie spiętrzające wodę na danym odcinku), to globalnie rzecz ujmując produkcja roślinna i zwierzęca mogą nie podołać wyzwaniom XXI w (przeludnienie i widmo głodu w wielu częściach świata).

Pielęgnacja oczka wodnego to prawdziwa przyjemność, a przy tym mała cegiełka w poprawę zasobów wodnych

A zatem konieczna jest zatrzymywanie wody po obfitym opadzie na danym obszarze (obecnie tka retencja wynosi zaledwie kilka procent). Jednak nie chodzi tu bynajmniej o budowę olbrzymich, sztucznych zbiorników wodnych (jak np. wybudowane w 1970 r. Jezioro Włocławskie, będące sztucznym zalewem na Wiśle), gdyż trwa to wiele lat i jest bardzo kosztowne. W pierwszym rzędzie należy, moim zdaniem, skupić się na budowie zbiorników retencyjnych o powierzchni np. do 0,5 ha (kilka na każdą wieś) oraz na przebudowie istniejącego systemu melioracji wodnych w kierunku nawadniania, a nie jak dotychczas – odwadniania terenu. Jednym słowem powinniśmy tu uczyć się od … bobrów – ich praca bowiem to doskonały przykład na zatrzymywanie wody na danym terenie.

Oczko wodne bez ryb, a jedynie z roślinami i płazami także ma swój niezaprzeczalny urok

Także my, miłośnicy oczek wodnych, możemy mieć swój mały wkład w retencję wody. Podczas, gdy wokół wysychają niewielkie bajorka, rozlewiska, moczary a nawet stawy, gdy masowo (z niewiedzy, chęci zysku lub głupoty) zasypywane są naturalne zbiorniki wodne (np. śródpolne), wycinane są zatrzymujące wodę drzewostany (np. na miedzach), osuszane są tereny bagienne i podmokłe (ich oddziaływanie przypomina wielką „gąbkę”, która najpierw chłonie wodę, a potem oddaje ją w czasie suszy), wybudowanie oczka wodnego na działce może być naszą małą cegiełką w poprawie stanu zasobów wodnych. Gdybyśmy jeszcze nie utrzymywali w nim ryb, lecz skupili się na roślinach i płazach odbywających wiosną gody, wówczas nasz wkład w ochronę przyrody byłby jeszcze większy.

Bardzo ładne, stylowe, małe źródełko ogrodowe, z którego zasobów wodnych chętnie korzystają ptaki

Na szczęście od czasu do czasu jeszcze pada. Niestety przynosi to często tylko chwilową ulgę. W dzisiejszych bowiem czasach opady mają nierzadko charakter bardzo gwałtowny – woda z takich nawałnic prawie nie wsiąka w ziemię i nie wzbogaca zasobów gruntowych, lecz szybko spływa głównie do rzek i paruje. Dlatego też „łapmy” deszczówkę na swych posesjach jak tylko się da – przekierowujmy rynnami z dachów do oczek wodnych, odstojników, beczek itp.

Ponadto sami oszczędzajmy wodę podczas codziennej higieny, ręcznego zmywania, mycia warzyw i owoców, samochodu (niektórzy pucują swe auta wręcz nałogowo – nawet 2-3 razy w tygodniu) itp. To się nam wszystkich niezwykle opłaci! Dodatkowo nie zapominajmy o zwierzętach i w upalne dni stawiajmy w ogrodach, na działkach i posesjach miseczki z wodą – ja robię tak od lat.

Gołąb grzywacz pijący wodę z oczka wodnego na działce autora

Piestruszka, czyli leming stepowy. Rozród

Do rozrodu przeznaczamy osobniki młode, całkowicie zdrowe i dobrze odżywione

Samiec jest nieco większy. Dobrze widoczne są u niego jądra, tworzące podskórne, ciemne uwypuklenia, a odległość między odbytem a prąciem jest znacznie większa. Dojrzałość płciową pietruszki osiągają w 5-6. tyg. życia. Do rozrodu powinny przystępować jednak po ukończeniu 3 miesięcy życia. Samica wybiera miejsce i buduje gniazdo.

 

Urządzenie terrarium ma wpływ na dobrostan zwierząt, a tym samym ich rozród

W warunkach hodowlanych opiekun  nie musi wstawiać do terrarium/klatki drewnianej skrzyneczki, domku czy innej tego typu kryjówki. Samica bowiem rodzi najczęściej w gnieździe zrobionym bezpośrednio w ściółce. Ciąża trwa około 21 dni. Jest to szczególny okres w życiu samicy, kiedy wzrasta nie tylko jej masa ciała, ale i nerwowość. Niekiedy obserwuje się także zmniejszoną aktywność, a nawet agresję w stosunku do współplemieńców lub opiekuna. Hodowca powinien zapewnić jej w tym czasie jak najlepszy dobrostan.

 

Samica w zaawansowanej ciąży

Utrzymywałem kiedyś dwie samice i samca pietruszki, które żyły w idealnej zgodzie do czasu, aż jedna z samic zaszła w ciążę. Wówczas wolna samica została przez parę zabita. Być może powodem takiego zachowania było niezbyt duże terrarium, co uniemożliwiało prześladowanemu osobnikowi ucieczkę i znalezienie bezpiecznej kryjówki.

 

Jednodniowe oseski

Omawiane ssaki charakteryzują się wysoką płodnością i plennością – w miocie może być nawet ponad 10 młodych. Wielokrotnie jednak rodzi się ich tylko 2-4 (zwykle 5-6). Lemingi to typowe gniazdowniki – ich potomstwo rodzi się nagie, ślepe, głuche i niedołężne – wymaga czynnej opieki ze strony matki. Samiec zwykle nie bierze udziału w jego wychowie, ale nierzadko przebywa w gnieździe razem z samicą i młodymi. Prawdopodobnie dodatkowo ogrzewa w ten sposób oseski.

 

Oseski w wieku 3 dni

Młode zaczynają widzieć około 12. dnia życia. Szybko rosną i samodzielne stają się po około miesiącu. Wtedy można odłączyć je od rodziców. W małym pomieszczeniu dorosły samiec często okazuje agresję wobec starszych synów. Możliwych jest 6 miotów w roku, ale nie wolno do tego dopuszczać. Samice, które rodzą kilka razy pod rząd szybko się bowiem wyczerpują i krótko żyją.

 

Młode w wieku 7 dni

Tak jak i u innych gryzoni występuje tzw. ruja poporodowa, która ma miejsce zwykle kilka do kilkudziesięciu godzin po wydaniu na świat potomstwa. Jej skuteczność jest różna, ale zwykle sięga około 70%. Zapłodnienie samicy wkrótce po porodzie jest dopuszczalne, ale tylko wówczas gdy jest ona w dobrej kondycji, a urodzony przez nią miot nie jest zbyt licznym i któryś z kolei.

 

Młode w wieku 10 dni

U gniazdowników dość częsty jest kanibalizm, czyli zjadanie noworodków przez zwykle samicę. Powodem tak skrajnego zachowania jest przede wszystkim nadmierne niepokojenie jej przez hodowcę. Nie należy zatem zbyt często zaglądać do gniazda, dotykać młodych (obcy zapach), zmieniać w tym czasie wystroju klatki, ani nawet wymieniać ściółki itp.

 

Młode w wieku 14 dni (jedno jest wyraźnie słabsze)

Kanibalizm może być także wynikiem braku wody do picia, skąpego żywienia (niedobór białka) lub, szczególnie w naturze, poczucia zagrożenia spowodowanego, np. panoszącymi się wokół drapieżnikami, niebezpiecznymi zdarzeniami, jak pożar, powódź, susza itp. Samica zjada wówczas potomstwo, aby szybciej móc w bezpieczniejszych warunkach wydać na świat kolejny miot (jest to swoista alokacja energii życiowej).

 

Rodzice z potomstwem w wieku 18 dni

Matka może również instynktownie pożerać chore lub słabe osobniki, dokonując jednocześnie naturalnej selekcji i dostarczając swemu produkującemu mleko organizmowi cennego białka. W czasie odchowu młodych samicy należy więc zapewnić ciszę i spokój oraz ustronne miejsce na gniazdo. Co ciekawe, u zagniazdowników (np. świnki morskie) kanibalizm występuje o wiele rzadziej, jeśli w ogóle.

 

Prawidłowe żywienie dorosłych osobników gwarantuje zdrowie także u ich potomstwa

Im liczniejszy miot, tym noworodki mają niższą masę urodzeniową i są po prostu słabsze. Walkę o dostęp do sutek wygrywają osobniki najsilniejsze. Słabsze coraz bardziej wówczas opadają z sił i wkrótce giną. U lemingów można podkładać nadliczbowe oseski innym samicom, mającym mniej liczne, ale będące w podobnym wieku mioty. Nie ma tu praktycznego zastosowania tzw. karmienie regulowane, które polega na naprzemiennym (co 2-6 godzin) dopuszczaniu do samicy raz silnych, a raz słabych młodych.

 

Lemingi to typowe gniazdowniki – ich potomstwo rodzi się nagie, ślepe, głuche, bezradne i niedołężne

Często lemingi stepowe przedstawiane są jako gryzonie świadomie popełniające samobójstwo. Jest to oczywiście fałszywy przesąd. W latach bowiem obfitości pokarmu, o łagodnej zimie i braku wrogów populacja tych gryzoni w naturze bardzo się powiększa. W poszukiwaniu żeru zmuszone są one podejmować dalekie wędrówki. Często giną wtedy masowo przy pokonywaniu naturalnych przeszkód (np. rzeki, jeziora), bowiem nie są w stanie racjonalnie ocenić zagrożenia – wskakując do wody, będąc przekonane, że zaraz z niej wyjdą, a tymczasem …☹

 

W mojej hodowli liczba młodych w miocie nie przekraczała zwykle 6 osobników

O zasadach chowu piestruszek pisałem wcześniej tu:
„Piestruszka. Chów”

 

 

Pielęgniczka kratkowana (Dicrossus filamentosus). Chów

Młoda samica – ubarwienie ciała jest bardzo charakterystyczne i przypomina szachownicę

Ta delikatna, niewielka ryba należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) i dorasta do około 8 cm (samiec). W naturze zamieszkuje czarne wody dorzecza górnego biegu Rio Negro i Rio Orinoko (Brazylia, Kolumbia, Wenezuela). Są to zwykle leśne cieki, odnogi i rozlewiska. Jej ciało jest mocno wydłużone, a ubarwienie bardzo charakterystyczne, przypominające szachownicę. Stąd też wywodzi się nazwa gatunku w języku angielskim: Checkerboard Cichlid, Checkerboard Lyretail Dwarf Cichlid lub Chessboard Cichlid.

 

Spotkanie samca (po prawej) z samicą (po lewej)

Usposobienie ryby jest zazwyczaj łagodne. Zajmują one głównie strefę przydenną i środkową zbiornika. Dobrymi dla nich współmieszkańcami są przede wszystkim gatunki nieduże (zwinniki, bystrzyki, neony, razbory, drobnoustki, kiryski, taksony strefy przypowierzchniowej itp.). Chowane wespół z rybami zbyt dużymi, agresywnymi, o szybkiej przemianie materii lub przekopującymi intensywnie dno, czują się źle i łatwo zapadają na choroby.

 

Para ryb – samiec u dołu

Chów najlepiej jest prowadzić systemem haremowym, np. samiec i 2-4 samice. Dla takiego zestawu wystarcza zbiornik o pojemności około 100 l. Optymalnie woda powinna być miękka do lekko średnio twardej (5-14°n), o odczynie kwaśnym do lekko kwaśnego (pH 5-6,5) i temperaturze 24-25°C, regularnie (raz w tygodniu) podmieniana w ilości 10-15%.

 

Pielęgniczki kratkowane najlepiej jest utrzymywać systemem haremowym

Woda może, ale nie musi znajdować się w lekkim, subtelnym ruchu. Ryby dobrze przyzwyczajone bez problemu zwykle znoszą obojętny, a nawet lekko zasadowy jej odczyn. Chowanie ich w wyższych temperaturach (pow. 27°C) jest dla nich niekorzystne z uwagi na silną eksploatację rozrodczą, wydelikacenie i skrócenie życia.

 

Młoda para ryb – samiec u góry

Podłoże powinien stanowić drobny żwirek. Z elementów dekoracyjnych stosujemy, m.in.: korzenie, gałęzie, lignity, liście (dębowe, bukowe lub migdałecznika), łupiny kokosu, kawałki drewna itp. Za kryjówki posłużyć mogą także małe, gliniane doniczki, kawałki rurek, groty, mufki itp. Akwarium powinno być dobrze zarośnięte roślinnością, a lustro wody przykryte w około 50% taksonami pływającymi (ryby preferują przytłumione punktowo oświetlenie).

 

Młody samczyk

Nieodzowna jest bardzo dobra filtracja wody (można rozważyć wkład z torfu), utrzymująca związki azotu na zerowym poziomie. Także dno powinno być regularnie odmulane, celem usunięcia jakichkolwiek resztek organicznych. Ich rozkład bowiem pogarsza jakość wody i pochłania cenny tlen.

 

 

W zbiorniku z „dicrossusami” niezbędne są wszelkie organiczne dodatki: liście, gałęzie, korzenie, lignity itp.

Żywienie powinno być oparte przede wszystkim na karmie pochodzenia zwierzęcego, niemniej niewielki udział w diecie komponenty roślinnej jest wskazany. Liczy się tu przede wszystkim wysoka jakość pokarmów, w tym także suchych. Ryby żerują najchętniej przy dnie. Mają niewielkie otwory gębowe, stąd należy mieć na uwadze wielkość cząstek karmy.

Żaby trawne (Rana temporaria) – sezon 2020

Nie wszystkie zmierzające na gody żaby trawne miały barwy godowe

Jak co roku w marcu, w moich oczkach wodnych żaby trawne rozpoczęły swe gody. Ten sezon był jednak inny, o wiele gorszy dla rozrodczości płazów – naliczyłem raptem tylko kilka godujących par (w ubiegłym roku było ich bez mała 50 osobników). Wszystko przez skrajnie zmienną, marcową pogodę. Gdy było słonecznie (nieliczne, pojedyncze dni), to gody ruszały pełną parą, a skrzek składany był obficie, choć  było go wyraźnie mniej niż rok temu.

 

Obficie złożony skrzek na płyciźnie oczka wodnego

Jednakże spadek temperatury powietrza do 1-3°C w dzień i przymrozki w nocy spowodowały, że płazy zaprzestawały rozrodu. Skrywając się w tym niekorzystnym okresie czasu na dnie zbiorników wodnych żaby czekały na polepszenie się warunków pogodowych. I tak parokrotnie przerywane i wznawiane gody całościowo wypadły niestety dużo gorzej niż rok temu.

 

Zmrożony wierzchem skrzek po nocnym przymrozku

Obawiałem się o skrzek, który został złożony na płyciźnie i wierzchołki jego galaretowatych brył wystawały poza lustro wody. Groziło to przemarznięciem zarodków. Niestety nie miałem wody na dolewkę do oczek … Sytuację ratował tylko działający całorocznie napowietrzacz. Dzięki niemu ruch wody spowodowany uderzającymi o jej powierzchnię pęcherzykami powietrza powodował lepsze nawilżenie skrzeku na płyciznach.

 

Godowy, niebieskawy spód głowy samca jest mniej lub bardziej widoczny

Poniżej przedstawiam Państwu kilka zdjęć z tego jakże urokliwego okresu powstawania nowego życia w moich oczkach wodnych. O żabach trawnych pisałem na blogu już wielokrotnie  – wystarczy wpisać nazwę gatunku w okienko wyszukiwarki u góry po prawej, a pokaże się co najmniej kilka wpisów. Zapraszam serdecznie do ich lektury.

 

Para w ampleksusie

 

Spotkanie na „wyspie” żab trawnych i jednej zielonej – najprawdopodobniej jeziorkowej

Zew rozrodu jest tak silny, że nieważny jest nawet gatunek żaby, a jedynie nieodparta chęć ampleksusu

 

 

 

Para w oparach rozbryzgujących się bąbelków powietrza z napowietrzacza tłoczącego powietrze do wody w oczku

Częściowo przetrwała po ziemie rzęsa drobna jest dobrym kamuflażem dla godujących żab trawnych

 

 

Para w ampleksusie poza wodą

Zbudzona z zimowego odrętwienia żaba zielona, najprawdopodobniej jeziorkowa

Dorosły samiec żaby trawnej podczas odpoczynku na doniczce z przęstką pospolitą

Pielęgnica miodowa (Archocentrus multispinosus) – opieka nad potomstwem

Para tarlaków – samiec z przodu

W zeszłym roku  opisywałem już pewną parę pielęgnic miodowych, gdzie samiec pożerał larwy. Teraz ten sam mleczak stworzył z drugą, młodszą i znacznie od niego mniejszą ikrzycą bardzo zgraną i niezwykle troskliwą parę. Mam nadzieję, że seria zdjęć i zawierających praktyczne porady podpisów do nich się Państwu spodobają.

 

Zestawiona w parze samica była o wiele młodsza i mniejsza od swego partnera

Samica w pełnej krasie swych pięknych żółto-złotych barw

Samica złożyła ponad 300 ziaren ikry na płaskim kamieniu i doskonale się nią opiekowała

Narybek pielęgnic miodowych nie pływa zbity w kupę, lecz rozpływa się po całym zbiorniku. Jedynie na noc gromadzony jest w jednym miejscu

Choć w poprzednim związku samiec zjadał ikrę i bił samicę, tu stworzył z drugą idealną parę i był wzorowym ojcem

O pielęgnicy miodowej pisałem wcześniej tu:
„Pielęgnica miodowa – ikra i larwy”

Podaję także link do filmiku na moim kanale YT, obrazującym opiekę pary rodzicielskiej nad potomstwem

Tłustogon afrykański (Pachyuromys duprasi). Rozród

Zgodna, niespokrewniona para, wychowana razem od małego

Rozróżnienie płci nie nastręcza zwykle trudności. W okolicach nasady ogona samiec ma dobrze widoczną mosznę z jądrami. Odległość między odbytem i ujściem cewki moczowej jest u niego znacznie większa niż u samicy. U samiczek poniżej 3. tygodnia życia na brzuchu widoczne są malutkie, łyse punkciki (zawiązki sutków). Dojrzałość płciową tłustogony osiągają już w 7.–8. tygodniu życia. Do rozrodu powinny jednak przystępować osobniki co najmniej 4-miesięczne, nie starsze jednak niż pół roku.

 

Samica w gnieździe na niedługo przed porodem

W celu zainicjowania kopulacji samicę przenosi się do klatki samca (nie odwrotnie!) na 8–10 dni, po czym najczęściej zapewnia się jej osobne pomieszczenie. Jeżeli zwierzęta nie walczą ze sobą, można to zrobić na krótko przed porodem. Młode (np. zaraz po odsadzeniu od matki), złożone z niespokrewnionych ze sobą osobników pary, można umieścić w jednym pomieszczeniu, ale zwierzęta należy przedzielić kratką, celem niedopuszczenia do zbyt wczesnej kopulacji i ciąży.

 

Oseski w wieku 2 dni w gnieździe

Nierzadko po połączeniu ze sobą osobników rodzicielskich mają miejsce gonitwy po całej klatce, po czym gryzonie stają naprzeciw siebie na kończynach miednicznych i uprawiają osobliwe godowe „boksowanie” lub „zapasy” (nie należy ich mylić z walką). Wydają przy tym piskliwe dźwięki i rozrzucają ściółkę na boki. Cykl płciowy trwa u samicy 6 dni, ruja kilka godzin, a ciąża około 20 dni.

 

Młode w wieku 11 dni

W miocie rodzi się od 2 do 9 młodych (zwykle 4–5). Tłustogony są typowymi gniazdownikami, czyli rodzą się głuche, ślepe, nagie i bezradne. Samica troskliwie się nimi opiekuje. Zauważyłem, że gdy w klatce obecny jest samiec, to matka rodzi młode w innej kryjówce niż przebywała dotychczas z partnerem.

 

 

Samica z młodymi w wieku 14 dni

Potem, gdy potomstwo jest już bardziej rozwinięte samiec jest do niego dopuszczany i cała rodzinka zajmuje zwykle tę samą ostoję. W przypadku, gdy ciężarna lub karmiąca matka bywa agresywna w stosunku do samca najlepiej jest go od niej oddzielić. Matki ustawicznie niepokojone lub w inny sposób narażone na stres mogą porzucać swoje młode lub dopuszczać się kanibalizmu.

 

Samice tłustogonów są bardzo troskliwe – tu z dwutygodniowym młodym

Młode odsadzamy w 4-5. tygodniu życia. W roku nie powinno się dopuszczać do więcej niż 3 miotów. Bardzo ważne jest zapewnienie samicy solidnego odpoczynku i zapewnienie jej pełnowartościowej karmy. W tym czasie powinna ona dostawać pełnowartościową karmę, w tym koniecznie ze sporą ilością białka zwierzęcego.

 

 

Młode w wieku 17 dni

Tłustogony podnosimy, chwytając je delikatnie palcami za skórę na karku. Można także trzymać zwierzę na dłoni i z wielkim wyczuciem przytrzymywać palcami drugiej ręki za nasadę ogona. Łagodne osobniki można łatwo zagarnąć od dołu obiema rękami i przykryć od góry kciukami. Więcej o tych i innych małych ssakach można przeczytać w mojej książce pt.: „Encyklopedia. Małe ssaki domowe”, Dragon Sp. z o.o., 2015.

 

Młode w wieku 21 dni

O chowie tłustogonów pisałem wcześniej tu:

„Tłustogon afrykański. Chów”

 

 

 

 

Trzytygodniowe młode wraz z rodzicami

 

 

 

 

 

 

 

Tu także osobniki rodzicielskie i młode w wieku 3 tygodni

 

 

 

 

 

 

 

 

Samica z młodymi w wieku 25 dni

 

 

 

 

 

 

 

Młode w wieku miesiąca

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Prystelka barwna (Pristella maxillaris). Chów i rozród

Para prystelek barwnych – samiec z prawej

Ta dorastająca do około 4,5 cm ryba należy do rodziny kąsaczowatych (Characidae) i w naturze zasiedla dorzecza rzek w Brazylii, Wenezueli oraz Gujany Francuskiej, Surinamu i Gujany. Ma łagodne, spokojne, towarzystkie usposobienie i jest wszystkożerna. Gatunek stadny – należy utrzymywać co najmniej 6 osobników. Nazwa w jęz. angielskim brzmi: X-ray tetra.

 

 

Płetwa ogonowa nierzadko jest pięknie czerwona lub czerwono-pomarańczowa

Dymorfizm płciowy jest słabo u prystelki zaznaczony – samica ma jedynie pełniejsze partie brzuszne i jest nieco większa. Zasady chowu oraz rozmnażania są podobne jak u bystrzyka ozdobnego, o którym pisałem wcześniej tu:

„Bystrzyk ozdobny. Chów i rozród”

 

 

 

Płetwa grzbietowa i odbytowa mają czarny i żółtawy rysunek

 

Do rozrodu najlepiej używać sympatyzujących ze sobą par

 

Gatunek wszystkożerny i łatwy w chowie

 

Prystelki to gatunek stadny

 

Rozmnażanie prystelek nie jest trudne, ale wyzwaniem może być prawidłowe przeprowadzenie inkubacji ikry i wychów drobnego narybku

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej o omawianym gatunku można przeczytać w moim artykule pt. Akwarysta na domowej kwarantannie, czyli o podtrzymywaniu hobby w czasach zarazy, opublikowanym w Magazynie Akwarium: 2020, 3 (181), s. 16-30.

 

Bystryk ozdobny (Hyphessobrycon bentosi) – chów i rozród

Para dorosłych osobników – samica u góry

Ten przedstawiciel rodziny kąsaczowatych (Characidae) w naturze zamieszkuje tzw. czarne wody dorzecza Amazonki. Dorasta do około 4,5 cm. Jego nazwa w jęz. angielskim brzmi: Ornate tetra. Ryba należy do spokojnych i towarzyskich (zdarza się, choć rzadko, że wyrośnięte lub chowane samotnie osobniki atakują płetwy innych ryb, np. skalarów), stadnych (min. 6 osobników) i wszystkożernych.

 

Dorodny samiec

Różowoczerwona barwa ciała i czerwień płetw, szczególnie z białymi znaczeniami na płetwach grzbietowej, odbytowej i brzusznych (odmiana „White Fin”) nadaje omawianym rybom bardzo atrakcyjny wygląd.Bystrzyk ozdobny przejawia mniejszą lub większą ruchliwość, choć ryby często „zastygają” w minimalnym ruchu wśród roślin, korzeni czy liści dębu.

 

 

Bystrzyki ozdobne to ryby stadne, wszystkożerne, spokojne, towarzyskie i często mniej lub bardziej płochliwe

Warunki chowu są podobne jak u wielu innych, popularnych i mało wymagających kąsaczowatych. Optymalnie jednak woda powinna być miękka do średnio twardej (6-18°n), o odczynie kwaśnym do obojętnego (pH 5,7-7,0), o temperaturze 20-25°C, regularnie (co 1-2 tygodnie) podmieniana (10-15%), w lekkim, subtelnym ruchu. Nieodzowna jest jej dobra filtracja (można rozważyć wkład z torfu), utrzymująca związki azotu na bezpiecznym poziomie i dno wolne od wszelkich resztek organicznych.

 

Trzy dorodne samce

Podłoże powinno mieć ciemny odcień (grubszy piasek lub drobny żwirek). Z elementów wystroju zbiornika stosujemy, m.in.: korzenie, gałęzie, lignity, gałęzie, liście, łupiny kokosu itp. Akwarium powinno być dobrze zarośnięte roślinnością (ryba ta bywa często mniej lub bardziej płochliwa), ale koniecznie z pozostawieniem 2-3 miejsce wolnych, do swobodnego pływania. 30-40% powierzchni powinno być przykryte roślinnością pływającą, zapewniającą punktowy półcień.

 

Tu akurat samice (z prawej u góry) mają czarne znaczenia na płetwach grzbietowych

Samiec jest przede wszystkim barwniejszy, nieco smuklejszy i większy, ma dłuższą, ostro zakończoną płetwę grzbietową i często także odbytową (wydłużone niektóre promienie). Samica ma płetwę grzbietową krótszą, łagodnie zaokrągloną. Płetwa grzbietowa obok białych znaczeń może mieć też czarne, zwłaszcza u samic. Samce okazale stroszą swe płetwy (szczególnie grzbietowe) tak przed sobą, jak i samicami.

 

 

Dwa rywalizujące ze sobą samce

Bystrzyki ozdobne w czasie tarła rozrzucają bezładnie ikrę, którą chętnie zjadają. Bywa, że w dużym, gęsto zarośniętym zbiorniku gatunkowym z małą obsadą ryb kilka młodych odchowa się samoistnie. Przed tarłem dobrze jest tarlaki rozdzielić według płci, trzymać w wodzie o temperaturze 21-22°C i karmić obficiej żywym pokarmem. Samice szybko „nabierają” wówczas ikry.

 

Żywy pokarm najlepiej stymuluje ryby do tarła

Do rozrodu konieczny jest oddzielny zbiornik tarliskowy, dobrze osłonięty, np. szarym papierem (ikra i larwy są wrażliwe na światło), z dnem przykrytym miękkolistnymi roślinami (mchy), szklanymi kulkami lub rusztem ikrowym, o pojemności 30-50 l. Woda powinna być dobrze przefiltrowana przez dojrzały filtr, napowietrzona i miękka (do 5°n), o temperaturze 26-27°C i kwaśnym odczynie (pH 5,5-6).

 

 

Bystrzyki można wycierać parami, trójkami lub grupowo – po lewej samica

Ryby można wycierać parami, trójkami (najczęściej) lub piątkami z przewagą samców, a także gromadnie. Tarło ma burzliwy przebieg. Po jego zakończeniu tarlaki natychmiast odławiamy. Samica składa zwykle kilkaset jaj. Larwy wylęgają się po 1-2 dobach, a po dalszych 3-4 narybek zaczyna żerować. Karmimy go początkowo larwami oczlika, pierwotniakami, wrotkami, a po 3-4 dniach najdrobniejszymi larwami solowca. Można stosować także dedykowane pokarmy suche oraz dolewki tzw. zielonej wody (zakwit euglenin i zielenic). Przy wychowie młodych kluczowe są częste podmiany wody połączone ze starannym czyszczeniem dna z wszelkich resztek.

 

Dorodna samica

Bystrzyk ozdobny jest często mylony z bystrzykiem różowym (Hyphessobrycon rosaceus, ang. Rosy tetra). Ten ostatnim był kiedyś uważany za podgatunek tego pierwszego. W obecnych czasach, gdy ryby uległy przekrzyżowaniu bardzo trudno jest odróżnić od siebie obydwa gatunki. Nawet osławiona ciemna, niewielka plamka za wieczkiem skrzelowym u bystrzyka ozdobnego nie zawsze występuje, a wręcz jest rzadko widoczna. Przyjęło się zatem mówić raczej o grupie ryb w typie bystrzyka ozdobnego.

 

Z elementów wystroju zbiornika stosujemy, m.in.: korzenie, gałęzie, lignity, gałęzie, liście, łupiny kokosu itp.

Proponuję Państwu dowiedzieć się więcej o chowie i rozrodzie innych gatunków z rodziny kąsaczowatych klikając na poniższe linki:

„Zwinnik ogonopręgi. Chów i rozród”
„Neon Innesa. Chów”
„Żałobniczka. Chów i rozród”
„Żwawik czerwieniak. Chów i rozród”

 

 

 

Poniżej link do filmiku na moim kanale YT:

Piestruszka, czyli leming stepowy. Chów

Piestruszki to gryzonie bardzo przyjazne, łatwo się oswajające i ufne wobec człowieka.

Piestruszka, zwana jest także lemingiem stepowym (Lagurus lagurus) to mały ssak należący do rzędu gryzoni (Rodentia) i rodziny chomikowatych (Cricetidae). W swojej ojczyźnie uważana jest za groźnego szkodnika upraw rolnych. Z drugiej jednak strony stanowi ważne źródło pokarmu dla drapieżników. Wykorzystywana jest także w placówkach badawczych jako zwierzę laboratoryjne.

 

 

Urok tych małych, urokliwych, łagodnych gryzoni jest niekwestionowany

Gryzonie te stają się coraz bardziej popularne w hodowlach amatorskich, zwłaszcza wśród młodych miłośników ssaków terrariowych. Stanowią bowiem doskonałą alternatywę wobec chowu popularnych chomików, myszoskoczków lub kawii domowych, jako zwierzęta nietuzinkowe, o ciekawym behawiorze i bardzo przyjazne wobec swego opiekuna. Żyją niestety krótko, bo tylko 2-2,5 roku.

 

 

Pietruszki bardzo lubią świeżą zielonkę

W naturze piestruszki występują w Azji (Chiny, Kazachstan, Kirgistan, Mongolia, Rosja) oraz Europie (Wschodnia Ukraina). Dorastają do około 11,5 cm (z czego na ogon przypada do 1,5 cm) i osiągają masę ciała do około 30 g. Znamiennym elementem ubarwienia jest czarna pręga biegnąca wzdłuż grzbietu, małe, czarne, nieco wyłupiaste, wysoko osadzone na głowie oczy, bardzo małe uszy (widoczne jako fałdy skóry) oraz krótki ogon pokryty delikatnym meszkiem włosów.

 

Lemingom nie podajemy nasion roślin oleistych, słodkich owoców oraz wszelkich smakołyków (w tym suszonych owoców i orzechów)

Ssaki te są z natury łagodne i ufne wobec człowieka. Przy prawidłowym obchodzeniu się z nimi łatwo się oswajają – można je głaskać i brać na ręce. Choć niektóre osobniki wyraźnie tego nie lubią, rzadko gryzą. Jeśli już to zazwyczaj tylko lekko podszczypują skórę zębami, bardziej w celach poznawczych aniżeli wrogich. Odznaczają się dość żywym usposobieniem i są aktywne niemal przez całą dobę, choć sporo czasu przesypiają w swoich kryjówkach.

 

 

Pokarm pochodzenia zwierzęcego można podawać lemingom co jakiś czas w małych ilościach

Z zainteresowaniem wychylają głowy ze ściółki, gdy tylko opiekun poda im świeżą porcję jedzenia, zwłaszcza zielonki. Dobrze biegają i niezmordowanie przekopują ściółkę na wszystkie strony (w naturze kopią podziemne systemy nor i komór, służących im do różnych celów, np. odchowu młodych, magazynowania pokarmu itp.). Oddają kał i mocz zwykle w określonym miejscu, choć czasem trudno jest to stwierdzić z całą pewnością.

 

Omawiane gryzonie nie wspinają się prawie wcale i słabo skaczą, a upadki z wysokości mogą być dla nich bardzo groźne

Zostawiają ślady zapachowe, ale ich mocz nie roztacza tak przykrego zapachu jak np. u myszy laboratoryjnej. Nie zapadają też w sen zimowy (hibernację). Nie wspinają się prawie wcale i słabo skaczą, a upadki z wysokości mogą być dla nich bardzo groźne. Dorosłe samce niebędące rodzeństwem mogą być wobec siebie agresywne. Nigdy nie wolno dołączać obcego osobnika do grupy o ustalonej już hierarchii bez uprzedniego przyzwyczajenia (może to zakończyć się jego zranieniem lub śmiercią).

 

Piestruszki są szczególnie wrażliwe na zawartość w diecie cukrów prostych (monosacharydy: glukoza, fruktoza, galaktoza i inne) oraz tłuszczy

Piestruszki są roślinożercami i mają dość szybki metabolizm. Uwielbiają m.in. liście mniszka lekarskiego, gwiazdnicy, krwawnika, koniczyn, traw, warzyw, np. nać z marchwi, liście kalarepy lub kalafiora itp. W diecie możliwy jest jednak niewielki (symboliczny wręcz) dodatek pokarmu pochodzenia zwierzęcego – bezkręgowców (larwy mącznika, drewnojady, małe świerszcze itp.), ugotowanego na twardo jaja kurzego lub odrobiny białego twarogu.

 

Piestruszki stają się coraz bardziej popularne w hodowlach amatorskich, jako alternatywa dla popularnych chomików lub kawii domowych

Podobnie jak np. koszatniczka gryzonie te są szczególnie wrażliwe na zawartość w diecie cukrów prostych (monosacharydy: glukoza, fruktoza, galaktoza i inne) oraz tłuszczy. Składniki te bowiem wyjątkowo szybko prowadzą u nich do otyłości, insulinooporności i rozwinięcia się cukrzycy typu 2. Ma to bardzo negatywne następstwa dla zdrowia zwierzęcia, o ile szybko nie podejmie się działań zaradczych.

 

 

Charakterystycznym elementem ubarwienia jest czarna pręga biegnąca wzdłuż grzbietu

A co może zrobić hodowca? Przede wszystkim należy czym prędzej zmienić dietę zwierząt. Jej podstawą powinno być przede wszystkim bardzo dobrej jakości siano oraz  susze, a także zielonki i warzywa. Nie podajemy natomiast nasion roślin oleistych (np. słonecznika), słodkich owoców oraz wszelkich smakołyków (w tym suszonych owoców i orzechów). Ziarna zbóż powinny być traktowane jedynie jako dodatek do diety. Lepiej jednak zamiast nich podawać standardowe mieszanki dla szynszyli lub koszatniczek.

 

W terrarium wskazane są wszelkiego rodzaju kryjówki

Oprócz odpowiedniej diety innym, ważnym z punktu widzenia zachowania przez lemingi dobrego zdrowia jest stworzenie im warunków zachęcających je do ruchu. Mam tu na myśli przede wszystkim systemy kryjówek, np. tunele w ściółce, odpowiednia jej warstwa umożliwiająca przekopywanie itp. Do klatki można też wstawić niewielki, lity kołowrotek, ale bez szprych, w które często wkręca się ogon lub kończyny zwierzęcia.

 

 

Piestruszki to zwierzęta stadne i nie należy nigdy utrzymywać ich pojedynczo

Są to zwierzęta stadne i nie należy nigdy trzymać ich pojedynczo. Najlepiej chowają się w haremach złożonych z samca i 2-4 samic. Jednak jeśli nie chcemy, aby nasi podopieczni się rozmnażali, wówczas można samca poddać kastracji (u lekarza weterynarii) lub utrzymywać rodzeństwo jednopłciowe, połączone ze sobą na wczesnym etapie życia.

 

 

 

Terrarium musi mieć sprawną wentylację, a akwarium być szczelnie nakryte metalową siatką o drobnych oczkach

Jako pomieszczenie do chowu najlepiej sprawdza się profesjonalne terrarium z dobrą wentylacją. Gryzonie te można także utrzymywać w pustym akwarium, ale zawsze szczelnie przykrytym pokrywą obciągniętą metalową siateczką o drobnych oczkach. Ich wymiary dla samca i 2-3 samic, to co najmniej 60 x 35 x 30 cm. Oczywiście im pomieszczenie dla gryzoni jest większe, tym lepiej i tym lepsze jest ich zdrowie oraz samopoczucie.

 

Ściółka powinna mieć grubość co najmniej 10 cm. Zwierzęta szybko przekopują ją po swojemu

Standardowe klatki dla chomików nie nadają się dla pietruszek, które bez trudu potrafią przecisnąć się między prętami. Z klatek mogę jedynie polecić modele przeznaczone dla myszy lub zabudowane przezroczystym plastikiem z ażurowym przykryciem. Drewniane (a nawet niekiedy plastikowe) elementy pomieszczenia są często zgryzane i powoli, acz systematycznie niszczone przez gryzonie, choć nie zawsze tak si ę dzieje.

 

Dlatego też od czasu do czasu zwierzętom należy podawać świeże gałązki liściastych drzew lub krzewów owocowych. Jako ściółkę stosujemy dość grubą (co najmniej 10 cm) warstwę torfu zmieszanego z trocinami, korą, suchymi liśćmi, mchem oraz sianem. Wymieniamy ją na świeżą co 1-2 tygodnie, w zależności od liczby zwierząt i wielkości pomieszczenia, w którym je utrzymujemy.

 

Od czasu do czasu gryzoniom należy podawać świeże gałązki liściastych drzew lub krzewów owocowych

Jakkolwiek byśmy nie układali ściółki to zwierzęta i tak szybko przemodelują ją po swojemu i wszystko wymieszają. Przy okazji następuje tutaj zakopywanie w podłożu karmy, która w przypadku zielonki i warzyw szybko ulega zaparzeniu i zepsuciu, co naraża naszych podopiecznych na zatrucia i obniża ich dobrostan. Należy zatem codziennie usuwać niedojedzone resztki pokarmu.

 

 

 

Piestruszki to gryzonie bardzo ciekawskie i kontaktowe

Bardzo wskazane są wszelkie kryjówki, np. rurki z PCW o średnicy około 4 cm, tekturowe tunele, korzenie, kępy suchego mchu i siana, sterty gałązek itp.   Lemingi są na tyle spokojne, że w celu złapania można zagarniać je obydwoma dłońmi. Ewentualnie dopuszcza się także delikatne uchwycenie palcami za skórę na karku i przytrzymanie zwierzęcia drugą dłonią od spodu.

 

 

 

 

 

 

 

Proporczykowiec Amieta (Fundulopanchax amieti). Chów i rozmnażanie

Samiec – generalnie w ubarwieniu dominują czerwień i żółć

Ryba ta należy do rodziny Nothobranchiidae. Jego ojczyzną jest Afryka – dolny bieg i dorzecze rzeki Sanaga w południowo – zachodnim Kamerunie (zamieszkuje głównie strumienie lasów deszczowych, rozlewiska i obszary bagienne). Dorasta do około 6 cm (samiec). Nazwa gatunku w jęz. angielskim to Amiet’s Lyretail lub Amiet’s Lyretail Killifish.

 

 

Para – samica poniżej

Omawiany gatunek należy do dość spokojnych, ale także płochliwych. Dlatego też obsada zbiornika zespołowego musi być starannie dobrana. U mnie np. proporczykowce z impetem atakowały badisy bengalskie (Dario dario), a także świeciki żółte (Alestopetersius caudalis). Najlepiej jest chować je w grupach z przewagą samic w dobrze zarośniętych akwariach jednogatunkowych (najlepiej)

 

 

Para – samiec poniżej

Nie należy w akwarium używać jasnego podłoża, gdyż barwy ryb mogą, zwłaszcza przy niedoborze roślinności, stać się mniej atrakcyjne. Zawsze zatem stosujmy ciemny, drobny żwirek. Wszelka roślinność, zwłaszcza miękkolistna jest niezbędna. Z elementów wystroju zbiornika dobre są dębowe lub bukowe liście, korzenie, kawałki lignitów, łupiny kokosu, gałęzie itp.

 

 

 

Samica – skromniejsze ubarwienie, krótsze płetwy i ciało

Dymorfizm płciowy jest bardzo wyraźny. Piękne ubarwienie samca najlepiej oddają załączone zdjęcia. Samica jest nieco mniejsza, skromniej ubarwiona, ma krótsze płetwy nieparzyste. Zasady chowu są bardzo podobne, jak w przypadku proporczykowca Gardnera (nigeryjskiego) – patrz link poniżej:

„Proporczykowiec Gardnera. Chów”

 

 

Najprościej jest rozmnażać omawiane ryby z udziałem miękkolistnej roślinności

Proporczykowiec Amieta należy do gatunków niesezonowych (brak tu diapauzy, czyli przerwy/zawieszenia w rozwoju zarodka). Jego rozród można przeprowadzić podobnie jak u proporczykowca Gardnera – patrz linki poniżej:

„Proporczykowiec Gardnera. Rozród cz. I”
„Proporczykowiec Gardnera. Rozród cz. II”

 

 

 

Tarło w gąszczu mchu

Proporczykowiec Amieta składa jaja na substracie dennym (miękkolistnych roślinach, mopie, torfie lub włóknie kokosowym). Mop może być wykonany z włóczki lub przędzy syntetycznej, przymocowanej do kawałka korka, styropianu albo pustej plastikowej buteleczki po lekarstwach. Inkubacja ikry trwa co najmniej miesiąc, do nawet ponad 6 tygodni. Jaja złożone w torfie lub włóknie kokos. należy „leżakować” przez 7-8 tygodni.

 

 

Tłustogon afrykański (Pachyuromys duprasi). Chów

Tłustogony to zazwyczaj łagodne i potulne gryzonie

Ten niewielki gryzoń dorasta wraz z ogonem (ten mierzy do 6 cm) do mniej niż 15 cm i należy do rodziny myszowatych (Muridae). W języku angielskim zwany jest Fat-tailed Gerbil lub Duprasi Gerbil. Jego ojczyzną jest Afryka Północna – pas od Algierii po Egipt. Odkrywcą tłustogona w 1880 r. był francuski zoolog Fernand Lataste (1847–1934), który podczas swych badań natknął się na nie w północnej Algierii.

 

 

Ojczyzną tłustogonów są surowe, niegościnne tereny Afryki Północnej

Naturalne środowisko życia omawianego ssaka to pustynie skalne. Są to zwykle tereny surowe i nieprzyjazne (brak lub bardzo skąpe opady, silne wiatry, duże dobowe wahania temperatury powietrza, uboga baza pokarmowa). Niemniej tłustogony spotykane są także na przybrzeżnych nizinach. W naturze prowadzą nocny tryb życia. Przy niedostatku pokarmu żyją zazwyczaj samotnie, a w czasie jego obfitości – łączą się w niewielkie grupy rodzinne (najczęściej matka z młodymi).

 

Tłustogony często określa się go jako gatunek pośredni pomiędzy chomikami a myszoskoczkami.

Zwierzęta zamieszkują podziemne nory, które albo same kopią (umożliwiają im to mocne pazurki) lub też zajmują te opuszczone przez inne zwierzęta (najczęściej). Upał przeczekują w kryjówkach, ale widywane są także za dnia na rozpalonym słońcem piasku. Tłustogony są bowiem dobrze przystosowane do życia na pustyni – podeszwowe i dłoniowe powierzchnie krótkich kończyn są częściowo pokryte włosami, a białe ubarwienie spodniej części ciała odbija ciepło wydzielane przez nagrzane podłoże.

 

W budowie morfologicznej gryzonie najbardziej zdumiewa jego ogon – gruby, pałkowaty, skąpo owłosiony, miękki, pulchny i żywo różowy

W ich budowie morfologicznej najbardziej zdumiewa ogon. Mierzy on 3-5 cm długości, jest krótki, gruby, pałkowaty, skąpo owłosiony, miękki, pulchny i żywo różowy. Pełni on rolę magazynu tłuszczu (źródło energii w kryzysowych sytuacjach życiowych) niczym garby u wielbłądów. Jest także swoistym wskaźnikiem stanu zdrowia i kondycji zwierzęcia – ogon cienki, pomarszczony, o nieregularnych brzegach wskazuje na chorobę lub osłabienie organizmu (np. samicy z powodu odchowania kolejnego miotu). Niejednokrotnie pokrywają go blizny, gdyż walczące ze sobą samce starają się nawzajem kąsać właśnie w ogony.

 

Tłustogon afrykański – szczegóły głowy

Gryzoń osiąga masę ciała niewiele ponad 40 g (wyjątkowo nawet ponad 90 g). Ciało jest zaokrąglone, szerokie i nieco spłaszczone, głowa wydłużona w tzw. lisi pyszczek. Okrywa włosowa jest bardzo miękka, gęsta i puszysta. Oczy są duże, okrągłe i wyłupiaste (dobre widzenie w nocy), uszy nisko osadzone, różowawe, lekko owłosione. Samce mają na brzuchu gruczoły zapachowe, których wydzielina jest praktycznie niewyczuwalna dla człowieka. Wydają ciche odgłosy. Dożywają 7 lat, choć zwykle 3-4 lata.

 

Do chowu najlepsze jest szczelne terrarium o wymiarach dla jednego osobnika, co najmniej 50×30×35 cm

Do chowu konieczne jest terrarium lub akwarium (dla jednego osobnika powinno mieć wymiary co najmniej 50×30×35 cm), zawsze szczelnie przykryte drobną siatką. Jako ściółkę stosujemy 10–20-centymetrową warstwę torfu zmieszanego z trocinami, korą, suchymi liśćmi oraz sianem. Zapewniamy rozmaite kryjówki, w których gryzonie chętnie się chowają i odpoczywają (np. mały domek, wyszczerbiona doniczka, rurki z PCW lub tekturowe o średnicy około 4 cm oraz kołowrotek itp.).

 

Niektóre osobniki mogą korzystać z kąpieli piaskowych

Dwa, trzy razy w tygodniu należy wstawiać do pomieszczenia pojemnik ze specjalnym piaskiem do kąpieli (jak dla szynszyli). Nie wszystkie jednak osobniki chętnie z niego korzystają. Zamiast ściółki można użyć warstwy grubszego piasku (kilka cm). Doskonałym urozmaiceniem takiego zbliżonego do naturalnego środowiska będą wówczas kamienne groty, korzenie, suche kępy traw lub suche, ulistnione pędy drzew liściastych (np. wierzby).

 

Tłustogony przejawiają zachowania terytorialne i generalnie są samotnikami

Tłustogony lubią ciepło, dlatego gdy utrzymujemy je w pomieszczeniu nieogrzewanym (np. w domku na działce), to należy zapewnić im źródło ciepła, np. matę grzewczą (zwłaszcza w zimniejszej porze roku). Ssaki te przejawiają zachowania terytorialne i generalnie są samotnikami. Utrzymywane parami lub w haremie, mogą być wobec siebie agresywne, zwłaszcza samice w ciąży albo karmiące. Najlepiej więc utrzymywać je pojedynczo, choć z powodzeniem można wspólnie trzymać dwa osobniki tej samej płci (idealnie, jeśli pochodzą z jednego miotu) albo samicę z młodymi.

 

Gryzoniom zapewniamy rozmaite kryjówki, w których gryzonie chętnie się chowają i odpoczywają

W niewoli ssaki te są mniej lub bardziej aktywne przez całą dobę, choć większą część czasu przesypiają. Są umiarkowanie ciekawskie i dość mało ruchliwe, ale nocą z zapałem eksplorują otoczenie, np. przekopują ściółkę. Po oswojeniu są łagodne w stosunku do opiekuna. Rzadko gryzą, a jeśli już to jedynie w sytuacjach dla siebie stresowych, np. gwałtownie obudzone lub znienacka złapane. Trafiają się wszakże osobniki zdecydowanie agresywniejsze, zwłaszcza samice.

 

 

Tłustogony są wszystkożerne z przewagą w diecie komponenty zawierającej białko zwierzęce

Ssaki wszystkożerne z przewagą jednak białka zwierzęcego (w naturze są to głównie rozmaite bezkręgowce). Zadowalają się markową mieszanką ziaren dla myszoskoczków i chomików (można je zmieszać dodając nieco granulatu z wysuszonych i sproszkowanych roślin). Chętnie jedzą też świeże warzywa (marchew, buraki czerwone, cykoria itp.) i zielonkę (mniszek lekarski, krwawnik pospolity, gwiazdnicę pospolitą, trawy itp.), mniej za to smakują im owoce (głównie jabłka). Od czasu do czasu skubią także suchy chleb, sucharki, gałązki drzew liściastych itp.

 

Odchody omawianych ssaków są silnie odwodnione, stąd wydzielają znacznie mniej przykrego zapachu niż ma to miejsce np. u myszy, szczurów czy chomików

Regularnie, zwykle 2-3 razy w tygodniu należy podawać im niewielką ilość (objętość owocu wiśni) pokarmów pochodzenia zwierzęcego. Mogą to być: chudy twaróg, ugotowane na twardo jajko kurze, odrobina suchej lub mokrej karmy dla kociąt, lecz najważniejsze są larwy i postacie dorosłe owadów karmowych (larwy mącznika młynarka i jedwabników, drewnojady, kiełże z rodzaju Gammarus (suszone), świerszcze, karaczany). Choć pobór wody jest u omawianych ssaków niski, to jednak w pomieszczeniu nie może zabraknąć poidełka kulkowego.

 

Piękna, zgodna para rodzicielska z młodymi

Tłustogony prawie wcale się nie wspinają, a upadki z wysokości mogą być dla nich bardzo groźne (ssak ten nie potrafi dobrze oceniać wysokości, na której się znajduje). Chętnie jednak korzystają także z kołowrotka o średnicy około 20 cm, bądź z dysku dla gryzoni. Dodatkowo ich odchody są silnie odwodnione, stąd wydzielają znacznie mniej przykrego zapachu niż ma to miejsce np. u myszy, szczurów czy chomików.