Łąkówka wspaniała (Neophema splendida) – chów i rozród

Para łąkówek wspaniałych – samica z lewej

Ten piękny ptak pochodzi generalnie z centralnych obszarów południowej Australii. W jęz. angielskim jego nazwa brzmi: Scarlet-chested Parrot, Orange-throated parrot, Splendid parrot. Dorasta do około 20 cm. Łąkówki nie niszczą drewnianych elementów pomieszczenia i wolą latać, niż się wspinać. Są bardzo łagodne, ciche (wydają przyjemne dla ludzkiego ucha głosy), spokojne i towarzyskie, a często nader płochliwe. Lubią ciepło, słońce i nie znoszą przeciągów, wilgoci, zimna oraz hałasu. Wyraźnie źle się czują utrzymywane w ogrodowej wolierze w słotne dni.

 

 

Dorodna samica

W okresie zimowania temperatura powietrza w pomieszczeniu nie powinna spadać poniżej 10°C. Choć niektórzy hodowcy potrafią tak przyzwyczaić ptaki, że te znoszą nawet i niższe temperatury, to jednak nie polecam takich z nimi eksperymentów. Podobnie jak amadyna wspaniała (amadyniec) także łąkówka wspaniała to typowe dzieci słońca.

 

 

 

Para z młodym (z przodu)

Niektóre mutacje są dodatkowo bardzo wydelikacone, głównie przez chów wsobny (w bliskim pokrewieństwie). Łąkówki można utrzymywać w wolierach zewnętrznych od 15 maja do końca września. Klatka dla pary (najlepiej typu skrzynkowego z oświetleniem) powinna mieć wymiary min. 100 × 50 × 50 cm.

 

 

 

Samiec pilnujący wejścia do budki, w której jaja wysiaduje samica

Dymorfizm płciowy jest wyraźny, zwłaszcza u osobników nominatywnych. Samiec jest jaskrawiej ubarwiony – ma przede wszystkim najbardziej rzucającą się w oczy krwistoczerwoną (szkarłatną) pierś, która jednak uzyskuje ostateczne wybarwienie w wieku 1,5-1,8 lat (zaczyna się przebarwiać już w wieku około 2,5 mies.).

 

 

 

 

„Przysypiająca” samica – ptak w niezbyt dobrej kondycji

Z łąkówkami jest pewien problem. Otóż wielu hodowców uważa je za ptaki piękne, ale „śpiące”. Potrafią godzinami siedzieć w jednym miejscu, przysypiać i przejawiać apatię. Dość powiedzieć, że z powodu tak małej ruchliwości hodowcy będący jednocześnie akwarystami przyrównują je pod względem zachowania do … paletek (!). Bywa, że ptaki są zakażone np. grzybami z rodzaju Candida, stąd wskazana może być wizyta u lekarza weterynarii awiopatologa.

 

 

Podrośnięty młody oraz drugi – martwy

Pamiętajmy, aby nie żałować na wysokiej jakości karmę dla łąkówek. Dobre żywienie ptaków zapewnia im zdrowie i kondycję oraz lepsze wyniki hodowlane. W ich pobocznym menu nie może zabraknąć też sepii, wapna, węgla drzewnego, gritu. Czasem dobra jest darń z korzeniami traw, skiełkowane ziarno, kłosy dzikich traw itp. Nieodzowne są owoce i różnorodne zielonki, choć niektóre osobniki jedzą je nie zawsze chętnie.

 

Odmian barwnych łąkówek jest bardzo wiele. Niestety piękno niektórych z nich okupione zostało spadkiem żywotności i problemów ze zdrowiem i w rozmnażaniu

Osobniki rodzicielskie powinny mieć ukończone co najmniej 1,5, a najlepiej 1,8 roku życia. Najlepiej jest jeśli ptaki dobiorą się w parę samoistnie z grona młodych, niespokrewnionych ze sobą osobników. Papugi te dobrze znoszą również kontrole budki, która powinna mieć wymiary 20 × 20 × 25–30 cm (większe budki też wchodzą w grę), z otworem o średnicy około 6 cm. Jej dno wyściełamy warstwą trocin z drzew liściastych, wymieszanych z lekko wilgotnym torfem.

 

Samica – skromniejsze, nie tak jaskrawe, ale równie piękne ubarwienie

Samica składa zwykle 2–6 jaj (co drugi dzień), które następnie wysiaduje sama przez 19–21 dni. Pisklęta pokryte są białym puchem. Obrączkujemy je w 9.–10. dniu życia. Młode opuszczają budkę po mniej więcej 30 dniach (są bardzo płochliwe) i przez dalsze dwa tygodnie są dokarmiane, głównie przez samca. Ten ostatni może w pewnym momencie zacząć wykazywać wobec nich (zwłaszcza samczyków) agresję.

 

 

Samiec żerujący na podłodze klatki

Bywa, że samica źle wysiaduje jaja lub są one permanentnie niezapłodnione. Czasami potomstwo jest zbyt szybko wyganiane z budki, a pobudzona samica szykuje się do kolejnego lęgu (wtedy zestawiamy budkę na dno i zdejmujemy z niej dach) lub, co gorsza, zaczyna wyskubywać młode pozbawiając je piór w mniejszej lub większej ilości.

 

 

 

Łąkówki turkusowe

Łąkówki podlegają obowiązkowi rejestracji. Obrączka o średnicy 4,0 mm. Wyhodowano szereg mutacji barwnych, m.in. szekowatą, żółtą, lutino, morską, niebieską, ino, palid, opalową, cynamonową i wiele innych. O chowie i rozmnażaniu pokrewnego gatunku – łąkówki turkusowej (Neophema pulchella), pisałem tu: Łąkówka turkusowa. Chów i rozród

 

Paralabidochromis sp. „Rock Kribensis”. Chów i rozród

Samiec dominujący – widoczne intensywne barwy ciała i płetw

Ta piękna pielęgnica – gębacz pochodzi z południowego końca jeziora Wiktorii, położonego na Wyżynie Wschodnioafryk. w Afryce. Spotykana jest na głębokości 5-25 m. Synonim nazwy gatunkowej to: Haplochromis sauvagei. Nazwy zaś w jęz. angielskim: The Rock Krib, Chessboard. W zależności od miejsca występowania spotyka się wiele odmian barwnych – tu przedstawiam odmianę żółtą.

 

Samica jest mniejsza i skromniej ubarwiona

Gatunek wytrzymały i odporny. W akwarium dorasta do około 11 cm (samiec), choć zwykle mierzy mniej. Dla samca i 3-4 samic wymagany jest zbiornika ponad 150 l. Jego wyposażenie powinny stanowić rozmaite konstrukcje z kamieni i skał, które zapewniają mnóstwo kryjówek. Można także użyć ceramicznych rurek.

 

 

„Rokrinensy” nie niszczą zwykle roślin, zwłaszcza pływających lub swobodnie unoszących się w toni

 

 

Ryba nie niszczy twardolistnych roślin (nurzaniec, anubias, mikrozorium). W akwarium wskazane są także pływające (pistia, hiacynt, limnobium itp.).

 

W grupie ryb szybko ustala się hierarchia

 

 

Parametry fizyko-chemiczne wody to: twardość 15-30°n, temperatura 23-27°C i odczyn obojętny do zasadowego (pH 7,0-8,5). Dobrze znosi jednak niższą ciepłotę wody na poziomie 21-22°C, o ile wcześniej ryby odpowiednio się przyzwyczai. Konieczna jest wydajna filtracja i podmiany raz w tygodniu w objętości do 30%. Wskazany jest lekki ruch wody.

 

Ryby są żarłoczne i zjadają każdy rodzaj pokarmu

W grupie ryb szybko ustala się hierarchia. Agresja wewnątrzgatunkowa jest słaba i ogólnie gatunek ten ma dość łagodne usposobienie. Jedynie podczas tarła może dochodzić do większych niesnasek, zwłaszcza między samcami. Można łączyć je ze spokojniejszymi  pielęgnicami z jez. Malawi lub Wiktorii (tu jednak uwaga na możliwe krzyżówki).

 

 

Samica inkubuje jaja w worku gardłowym przez 3-4 tygodnie

„Rockkribensy” są żarłoczne i zjadają każdy rodzaj pokarmu: rozmaite larwy owadów, rureczniki, mrożonki dla pyszczaków (plankton, mysis, kryl, mixy) oraz różnorodne karmy suche, zarówno płatkowe, jak i granulowane, w tym z dodatkiem spiruliny. W naturze chętnie zeskrobują tzw. aufwuchs, czyli peryfiton [zespoły drobnych organizmów roślinnych (glony, w tym jednokomórkowe okrzemki) i zwierzęcych (wrotki, pierwotniaki, małe skorupiaki) zamieszkujących różnorakie podłoża znajdujące się w wodzie, ale niebędące dnem].

 

Narybek w wieku 2 tygodni

Samica jest mniejsza (dorasta do około 8 cm), skromniej ubarwiona (brązowo-zielonkawo-żółta) Samiec, w zależności od odmiany barwnej, może być czerwony, zielono-żółty, żółty oraz niebieski. Na jego płetwie odbytowej mogą być widoczne atrapy jaj. U obydwu płci występują czarne, podłużne i poprzeczne pasy tworzące tzw. kratkę lub szachownicę.

 

Młode rosną szybko, o ile zapewni im się właściwe żywienie i optymalne warunki środowiskowe

Samica inkubuje jaja w worku gardłowym. Ich rozwój trwa, w zależności od temperatury wody, niespełna 3 do 4 tyg. Liczba młodych może wynosić od kilku do ponad 20 sztuk, ale notowane są liczniejsze mioty, zwłaszcza u wyrośniętych samic, rzędu nawet ponad 40 osobników. Młode rosną bardzo szybko. Nie ma żadnego problemu z ich wykarmieniem i odchowem.

 

 

 

 

Ptychochromis oligacanthus – chów

Samiec – widać buraczkowego koloru odcienie na płetwie grzbietowej i pokrywie skrzelowej

Ptychochromis oligacanthus to gatunek endemicznej pielęgnicy zamieszkujący wody północnej części Madagaskaru (zachodnia część prowincji Antsiranana – od rzeki Sambirano do rzeki Andranomaloto wraz z jeziorami kraterowymi na wyspie Nosy Be). Dorasta do nawet ponad 20 cm, lecz w warunkach akwariowych jest to rzadkie – ryby mierzą zwykle kilkanaście cm.

 

 

Młody, wybarwiający się samiec

Ciało ryb jest barwy szaro-srebrzysto-niebieskiej z czarnymi plamami (w czasie tarła stają się one szczególnie wyraźne i rozległe) i łuskami mieniącymi się w kolorze seledynowo-niebieskim. Tej samej barwy jest także górna warga, szczególnie dobrze widoczna u samca. Mleczak jest przede wszystkim dużo większy i masywniej zbudowany oraz jaskrawiej ubarwiony.

 

Para dobranych osobników – samica po prawej

Jego płetwy odbytowa i grzbietowa są dłuższe i bardziej ostro zakończone. Na tej ostatniej oraz na pokrywie skrzelowej w okresie godowym może być widoczny buraczkowej (lub wiśniowej) barwy rysunek (z reguły jest mało wyraźny i nikły, o charakterze poświaty).

 

 

 

„Oligakantusy” w towarzystwie Ptychochromis grandidieri – agresja ryb ulega zmniejszeniu

„Oligakantusy” to ryby dość agresywne. Szczególnie duże nasilenie przybiera u nich agresja wewnątrzgatunkowa. jest znacznie tłumiona, gdy chowane są one w towarzystwie innych, zbliżonych wzrostem i zachowaniem pielęgnic. Obecność współmieszkańców zbiornika nie przeszkadza im bynajmniej w rozmnażaniu się. Jak gdyby nigdy nic, ryby przystępują do tarła i nawet o wiele chętniej chronią ikry i lepiej opiekują się potomstwem.

 

U omawianego gatunku agresja wewnątrzgatunkowa jest dość mocno nasilona

Ze względu na pokaźne rozmiary ciała omawianych ryb pojemność akwarium dla kilku osobników powinna wynosić, co najmniej 400-500 l (w mniejszym litrażu jedynie okresowo można utrzymywać osobniki młodociane). Na dno dajemy 4-5 cm warstwę grubego piachu lub drobnego żwirku. Ze względu zaś na wspomnianą agresję w zbiorniku konieczne są różnorodne kryjówki w postaci kamieni, korzeni, grot, rurek, kokosów, przewróconych na bok glinianych lub ceramicznych doniczek, kawałków drewna, gałęzi itp.

 

Wszelkie kryjówki są w zbiorniku z „oligakantusami” po prostu niezbędne

Rezygnujemy całkowicie z sadzenia roślin w podłożu, jako że zostaną szybko zniszczone. Niemniej swobodnie unoszące się po powierzchni wody kępy rogatka sztywnego, Najas sp. oraz pojedyncze, wyrośnięte egzemplarze pistii rozetkowej nie były w moim zbiorniku przedmiotem jakiegokolwiek zainteresowania ze strony ryb. Zauważyłem także, że dobrana para przebywając sama w zbiorniku z roślinami (anubias na korzeniu, kępa kryptokoryn), nie niszczy ich. Mając do dyspozycji przewrócone na bok doniczki, do nich przenosi larwy i nie podkopuje dna.

 

Regularne, obfite podmiany wody to podstawa zachowania optymalnego dobrostanu ryb

Moim zdaniem parametry fizyko-chemiczne wody mogą przedstawiać się następująco: twardość (5-20°n), odczyn lekko kwaśny do umiarkowanie zasadowego (pH 6,5-8) i temperatura 24-29°C. Do tego ostatniego parametru mam jednak pewne uwagi. Otóż ryby odpowiednio i stopniowo przyzwyczajone (zwłaszcza od małego) można z powodzeniem utrzymywać w niższej ciepłocie wody rzędu 23-25°C.

 

Bezsprzecznie natomiast wymagane są regularne, obfite podmiany wody (do 30% raz lub dwa razy w tygodniu, w zależności od obsady ryb i wielkości zbiornika oraz systemu filtracji) oraz bardzo wydajna jej filtracja. Na podwyższony poziom związków azotu w wodzie „oligakantusy” reagują pociemnieniem barw ciała, zwiększoną płochliwością i nerwowym zachowaniem. Idealny dla ich dobrego samopoczucia i dobrostanu jest dojrzały zewnętrzny filtr kanistrowy i wewnętrzny gąbkowy do głównie filtracji mechanicznej, np. typu „Power head”.

 

Żywienie Ptychochromis oligacanthus nie przedstawia żadnego problemu. Są to ryby wszystkożerne z przewagą w diecie pokarmu pochodzenia zwierzęcego, zarówno żywego, mrożonego, jak i suchego.

 

 

Efekt dużej woliery

W dużych wolierach ryżowce gniazdują bardzo intensywnie, tak samo jak zeberki, mewki i inne

Z moich obserwacji jednoznacznie wynika, że duża woliera ma kolosalny wpływ na rozród ptaków. Jeśli tylko jest ona należycie przestronna i odpowiednio urządzona, a ptaki mają zapewniony optymalny dobrostan (żywienie, osłonięcie od wiatru i opadów, dużo miejsc do gniazdowania, odpowiednio dobrani współmieszkańcy itp.), wówczas wyniki w lęgach są nieporównywalnie lepsze niż w klatkach.

 

 

Piękna, przestronna, dobrze oświetlona woliera zewnętrzna z niewidoczną tu częścią zabudowaną

Jest to, moim zdaniem, tzw. efekt dużej woliery. Tu wszystko przebiega inaczej niż w klatce. Zachowanie ptaków jest zgoła odmienne – chętniej i szybciej dobierają się w pary, intensywnie tokują i kopulują, z zapałem ścielą gniazda itp. Życie w dużej wolierze po prostu wrze i można to zauważyć już w niedługim czasie po jej zasiedleniu.

 

 

Jedna z budek ryżowców – 7-8 młodych to nie rzadkość

Bądźmy świadomi faktu, który potwierdza większość hodowców, że im większa woliera, tych lepsze wyniki hodowlane. W niniejszym wpisie przedstawię zdjęcie dużej, zbudowanej niedawno  woliery kolegi, przeznaczonej dla drobnych gatunków ptaków, głównie z rodziny astryldów. Na innych zdjęciach pokażę albo po prostu szczęśliwe ptaki, albo ich jakże liczny, dorodny przychówek.

 

 

Astryldy trzcinowe w wolierach czują się i lęgną bardzo dobrze

Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że ptaki są wylatane, mają mnóstwo przestrzeni, czyli warunki bardziej zbliżone do naturalnych niż w klatkach, nawet tych największych. Nie raz obserwowałem jak ptaki, które zawodziły w lęgach, nie wyprowadzały młodych w klatce po przeniesieniu do woliery lęgły się na potęgę. Może to słońce, wiatr i woda tak na nie działają 🙂

 

 

Amadyny ostrosterne dopiero przybyły i jeszcze nie zagniazdowały

O amadynkach długosternych, czyli amadynach ostrosternych można na blogu przeczytać tu: „Amadynka długosterna”

Nie raz byłem świadkiem jak sparowane ptaki marnowały w klatce lęg za lęgiem (składanie jaj czystych, złe wysiadywanie, niekarmienie młodych, wyrzucanie ich z gniazda itp.), a po wpuszczeniu do woliery stawały się troskliwymi rodzicami.

 

 

O astryldach trzcinowych, czyli kransnogonkach oliwkowych można na blogu przeczytać tu:
„Astryld trzcinowy.1” i tu: „Astryld trzcinowy.2”

Ten gatunek potrafi być akurat kapryśny i w wolierze i w klatce i duży wpływ na jego samopoczucie ma pogoda, osłonięcie woliery przed wiatrem, opadami itp.

 

Papuziki czerwonogłowe uwiły gniazdo w wiszącym kokosie

Przy okazji niniejszego wpisu zachęcam wszystkich do przeczytania wpisu o tym, czym jest para lęgowa ptaków. Tu link:
„Para lęgowa. Co to takiego?”

Papuziki także dobrze gniazdują w wolierze, ale duży wpływ na to ma pogoda i wcześniejsza aklimatyzacja ptaków.

 

 

Para lęgowa białych ryżowców. W małej wolierze często rozmnaża się tylko para dominująca, ptaki nawzajem podkradają sobie materiał na gniazdo itp.

Oczywiście również w wolierze zewnętrznej lub wewnętrznej, choćby była największa i najlepiej urządzona dochodzi nierzadko do niepowodzeń w lęgach. Ptaki są bowiem różne, często wydelikacone przez lata hodowli w niewoli, selekcji na określone cechy itp. Niemniej statystycznie rzecz biorąc wszystkie niepowodzenia w lęgach zdarzają się tu znacznie rzadziej niż w klatkach.

 

 

Pisklęta zeberek. Gatunek ten to wręcz symbol ptasiego hobby, ale rozród niektórych odmian wystawowych jest często problemowy

Pamiętajmy, że ptaki do hodowli w wolierze muszą być odpowiednio przygotowane i zaaklimatyzowane. Do woliery przenosimy je zwykle po 15 maja przy ustabilizowanej, ciepłej pogodzie. Jedni zabierają swoich podopiecznych na zimowanie z końcem września, inni października, a nieliczni przeznaczają dla nich zewnętrzne ogrzewane i oświetlone pomieszczenia – najczęściej dobudówki do macierzystej woliery.

 

 

 

Skrzelopiór białopłetwy (Corynopoma riisei). Chów i rozród

Para ryb – samiec po prawej – widać białą końcówkę wyrostka skrzelowego – proporczyka

Nazwa tej osobliwej ryby z rodziny kąsaczowatych (Characidae) w jęz. angielskim brzmi Swordtail characin. Dawniej gatunek ten zwano też stewardią. W akwarium dorasta do około 6 cm (samiec). W naturze zamieszkuje Trynidad, Wenezuelę i Kolumbię (dorzecze Rio Meta). Ryba odporna, towarzyska, spokojna i wszystkożerna.

 

 

Skrzelopióry to ryby towarzyskie, spokojne, łagodne i stadne

Chów jest prosty. Woda miękka do twardej (do 15°n), pH 6-7 i temperatura 23-25°C, dobrze napowietrzona i filtrowana, a raz w tygodniu podmieniana na świeżą (około 20%), w lekkim ruchu.  Wskazany dodatek liści, szyszek olszy itp. Wymagany jest większy zbiornik z dużą ilością roślin (w tym pływających), ale także (koniecznie!) z przestrzeniami do swobodnego pływania – ryba bardzo ruchliwa i stadna.

 

Ikrzyca (po lewej) może przez kilka tygodni magazynować spermę w swoich drogach rodnych. Zwykle jednak po kilku dniach od przekazania jej spermatoforu przystępuje do składania pierwszej partii jaj

Samiec jest większy, ma dłuższe płetwy nieparzyste (zwłaszcza ogonową), gruczoł zapachowy (wydziela feromony) u nasady płetwy ogonowej (a także pomniejsze – w przedniej części wieczka skrzelowego i przy otworze moczopłciowym), osobliwe, długie, parzyste wyrostki skrzelowe – wabiki z włosowatego postronka zakończonego zgrubieniem (tzw. proporczyk, flaga lub flara), imitującym jakieś żyjątko, niekoniecznie wodne, np. mrówkę (co ciekawe, kształt zgrubienia w naturze może być różny, w zależności od tego, jaka potencjalna zdobycz przeważa w danym środowisku).

 

Przymiarka do zbliżenia – przekazanie samicy pakietu nasienia – spermatoforu

W czasie zalotów samiec macha wyrostkami przed wybranką, a gdy ta zwabiona wyglądem i ruchami rzekomej zdobyczy próbuje ją pochwycić (czasem tylko szturcha, ociera się o nią itp.), następuje przywarcie do boku ikrzycy – tarlaki zrównują się ze sobą otworami moczopłciowymi. Dodatkowo samiec przytrzymuje samicę za pomocą rzędów haczyków partnerskich umiejscowionych na płetwie odbytowej.

 

Akwarium powinno być dość zarośnięte roślinnością, ale z wolnymi miejscami do swobodnego pływania

Uwolniony szybko pakiet nasienia (spermatofor) zostaje przechwycony przez brodawkę moczopłciową samicy i zmagazynowany w jej jajowodach. Następnie ikrzyca już bez udziału samca składa zapładniane automatycznie jaja (w czasie przechodzenia ich w drogach rodnych), które przykleja do liści roślin wodnych, szyby itp. Po godach najlepiej jest 2-3 samice przenieść do oddzielnego zbiornika, dobrze zarośniętego i  napełnionego miękką wodą – do góra 6ºn.

 

Skrzelopióry nie barwne (przeważa kolor srebrzysto-szary), ale mają unikalną strategię rozrodczą

Liczba jaj może sięgać nawet ponad 300 szt., ale z reguły jest ich znacznie mniej. Jednorazowo zaś pobrana porcja spermy wystarcza samicy zwykle na więcej niż jedno złożenie. Wylęg larw następuje po około 36 godzinach. Maleńki narybek karmimy dość obficie, najpierw „pyłem”, czyli pierwotniakami, wrotkami i larwami oczlików, a po kilku dniach najdrobniejszymi larwami solowca i nicieniami „mikro”.

Smukleń pryskacz (Copella arnoldi). Rozród

Tarlaki – samiec poniżej

Smukleń pryskacz to gatunek aerofilny, mający unikalną strategię rozrodczą. Ikra składana jest bowiem ponad lustrem wody – w naturze zwykle pod dużym liściem rośliny błotnej. Jest to osobliwy i jedyny w swoim rodzaju sposób ochrony jaj przed podwodnymi drapieżnikami. Rozród najlepiej jest przeprowadzać parami, które dobierają się na krótko przed tarłem.

 

Samiec z grupą samic

Z grona dorosłych osobników należy wybrać najdorodniejszego samca i wyrośniętą samiczkę, której partia brzuszna jest wyraźnie zaokrąglona. Tarlaki umieszczamy w osobnym, możliwie szerokim, akwarium tarliskowym o wysokości około 20 cm i pojemności 25-30 l, w miejscu absolutnie spokojnym, nie narażonym na wstrząsy itp.

Grupa dojrzałych do tarła samic

Jako podłoże używamy starannie przemytego i wygotowanego, drobnego żwirku, w którym sadzimy kilka kępek miękkolistnych roślin. Woda w zbiorniku tarliskowym powinna mieć twardość ogólną poniżej 8ºn, a węglanową maksymalnie do 0,5ºn i pH rzędu 6-6,5. Można przefiltrować ją przez torf lub dodać preparatu torfowego, kilka szyszek olszy, względnie liści. Temperaturę wody podnosimy do 28ºC.

 

Zbiornik tarliskowy zbliżony do natury – tu wykorzystano pęd scindapsusa

Bywa, że tarlaki przez dłuższy czas nie przystępują do tarła i aklimatyzują się. Zbiornik przykrywamy czystą szybą (może być szkło surowe, co zwiększa przyczepność jaj), tak by odległość od lustra wody do powierzchni szyby wynosiła 5-6 cm. Podana odległość wydaje się być optymalną. Przy większej tarlaki skacząc szybko się męczą, skoki stają się mało precyzyjne, a wiele jaj obumiera potem z powodu przesuszenia, gdyż samiec nie jest w stanie równomiernie i dostatecznie spryskiwać ich wodą.

 

Atrapa liścia wycięta z kolorowego papieru

Na tarlisku ryby karmimy umiarkowanie żywym pokarmem (rozwielitki, oczliki, kawałkowane rureczniki). Gdy do tarła nie dochodzi, codziennie, obficie podmieniamy wodę na świeżą, miękką, np. z filtra RO. Na szybie pokrywowej należy umieścić atrapę (lub kilka atrap) wyciętego z kolorowego papieru liścia (w dowolnym, ale raczej ciemniejszym kolorze), o średnicy około 8-10 cm. Trzeba jednak przyznać, że smuklenie składają również ikrę na całkowicie bezbarwnej szybie i pokrycie z plastiku i przy wyskoku potrafią doskonale ocenić odległość.

 

Podczas wyskoku nad lustro wody zwiększoną przyczepność gwarantują samcowi wilgotne, długie płetwy

Samiec wyginając swe ciało w kształcie litery „S” błyskawicznie skacze, niczym sprężynka. Dzięki zwiększonej przyczepności, którą gwarantują mu wilgotne długie płetwy, na moment przykleja się do szyby i trwa tak 2-5 sekund, po czym opada do wody. Takie próbne skoki mleczak wykonuje wielokrotnie, zanim na dobre nie przekona się o słuszności swego wyboru.

 

Tuż po wyskoku – niekiedy tarlaki odpadają od substratu jednocześnie i nieco zdezorientowane powoli, na chwilę osiadają przy dnie

Próbne skoki mają również za zadanie zwilżenie przyszłego miejsca złożenia jaj oraz jego oczyszczenie poprzez spłukanie zanieczyszczeń. Oprócz wyskoków czasami samiec za pomocą uderzeń ogona dodatkowo spryskuje wodą wybrane miejsce. Silnie rozwinięta górna część płetwy ogonowej doskonale mu w tym pomaga. Gdy już wszystko jest gotowe zaczyna interesować się samicą.

 

Ikra złożona na pokrywie zbiornika

W czasie tarła ryby zwykle gonią się po całym zbiorniku do czasu, aż w pewnym momencie, znajdując się bezpośrednio pod wybranym przez samca miejscem, samica ustawia się nad grzbietem partnera, a następnie mocno przywiera do jego boku. Następuje wspólne, szybkie płynięcie do góry i zsynchronizowany, trwający kilka sekund wyskok tarlaków. Ryby przyklejają się na ułamek sekundy do zwilżonego uprzednio przez samca miejsca, a samica składa w tym czasie od 5-12 jaj, które samiec natychmiast oblewa mleczem.

 

Niektóre ziarna ikry nie przyklejają się i odpadają do wody

Ikrzyca jako pierwsza opada do wody (ma krótsze płetwy przez co jej przyczepność jest znacznie mniejsza), a samiec zapładnia złożone przez nią jaja. Początkowo nie wszystkie skoki kończą się złożeniem ikry, stanowiąc rodzaj treningu umożliwiającego nabranie wprawy przez tarlaki (zwłaszcza młode). Tarło pozorne może trwać niekiedy ponad godzinę,  do momentu wyczerpania się zapasu dojrzałych jaj w jajnikach samicy.

 

Tarlaki pod koniec tarła – ryby są wtedy wyraźnie zmęczone i do wyskoków nad wodę dochodzi coraz rzadziej

Pod koniec tarlaki są już na tyle zmęczone, że nie mogą skakać dostatecznie wysoko i nie dochodzi wtedy do udanego składania jaj. Ziarna ikry, które na skutek nieudanych skoków spadły do wody są zjadane głównie przez samicę. Większość jednak pozostaje przyklejona do spodniej strony rzekomego „liścia”. W czasie jednego tarła samica składa od kilkudziesięciu do nawet 200 jaj (przeciętnie 70-100) o średnicy około 1 mm.

 

Samiec co jakiś czas spryskuje jaja wodą uderzając płetwą ogonową o jej powierzchnię

Złożoną ikrę trzeba chronić przed zbyt intensywnym światłem, zarówno sztucznym (z dala od emitującej ciepło żarówki), jak i słonecznym, stosując częściowe zacienienie lęgnika (np. papierem). Po zakończonym tarle samicę odławiamy,  a samiec przejmuje opiekę nad nimi. Uderzając co jakiś czas (co kilka, kilkanaście minut) silnie płetwą ogonową o powierzchnię wody spryskuje je wodą, celem ochrony przed wyschnięciem.

 

Niektóre samce w wyniku hodowli w niewoli zatraciły swój instynkt opieki nad ikrą

Do tego celu służy mu wydłużona płetwa ogonowa, którą intensywnie uderza o powierzchnię wody. Niekiedy robi to tak intensywnie, że niezbyt mocno przyklejone do podłoża ziarna ikry zostają wymyte i wpadają do wody. Opieka samca kończy się z chwilą, gdy młode po wylęgu zaczną wraz z kroplami wody spadać do wody. Samiec zjada je wtedy łapczywie, więc wcześniej należy go odłowić.

 

Po tarle samicę należy odłowić

Niektóre samce na skutek utrzymywania od pokoleń w niewoli po części zatraciły swój charakterystyczny behawior rozrodczy. Często nie nawilżają dostatecznie ikry, przez co doprowadzają do jej przesuszenia i w efekcie obumarcia. Do tarła nie należy dopuszczać ryb zbyt młodych (najlepiej około roku), nie w pełni wyrośniętych, gdyż rozród z ich udziałem często się nie udaje (składane są małe ilości ikry, często niezapłodnione, która odpada od substratu).

 

 

Inkubacja jaj możliwa jest także bez udziału samca

Pomyślną inkubację ikry można również łatwo uzyskać stosując kamień do napowietrzania wody. Umieszczając go bezpośrednio pod gniazdem i na odpowiedniej do siły wydmuchu głębokości sprawiamy, że ulatujące bąbelki powietrza pękają przy powierzchni wody powodując powstawanie drobnej mgiełki, która osiadając na jajach doskonale je nawilża. Jaja można także spryskiwać za pomocą np. gęsiego pióra, ale jest to pracochłonne

 

Tu jeszcze zbliżenie na przygotowany zbiornik tarliskowy

Bardziej wydajnym sposobem jest odcięcie żyletką całej złożonej ikry (lub całego liścia, który następnie obciążamy np. kamykiem) i przeniesienie jej do oddzielnego, całkowicie szklanego zbiornika o pojemności około 10 l. Powinien on być wypełniony wodą z akwarium tarliskowego do wysokości 1-2 cm. Wodę należy odkazić kilkoma kroplami trypaflawiny i przez cały czas delikatnie napowietrzać, a ciepłotę utrzymywać na poziomie 27-28ºC.

 

Atrap liścia może być więcej niż jedna, a ich kolor nie ma znaczenia

Larwy wykluwają się po około 24-48 godzinach. Początkowo gromadzą się w kroplach wody, a następnie są spłukiwane do akwarium tarliskowego. Zdarza się, że niektóre z nich nie mogą się odkleić od szyby i wtedy można im pomóc, np. używając pióra lub miękkiego pędzelka. Po dostaniu się do wody, w której nic im nie grozi zwisają zwykle nieruchomo na szybach w pobliżu powierzchni.

 

Narybek, który wpadnie do wody jest chętnie zjadany przez dorosłe osobniki, stąd lepiej, aby ich nie było …

Trwa to około 3-4 dni, po czym narybek rozpływa się w poszukiwaniu pokarmu. Młode są bardzo drobne i początkowo jedzą tylko najdrobniejszy żywy pokarm, którym powinny być wyhodowane odpowiednio wcześniej na pożywkach organicznych lub z preparatów handlowych (np. Protogen) pierwotniaki oraz wrotki. Jest to najbardziej krytyczny okres w wychowie narybku.

 

Najlepsze do rozrodu tarlaki to ryby w wieku około roku

Zbyt skąpe żywienie prowadzi do masowych upadków, a nadto obfite do psucia się wody. Stąd narybek należy karmić często, ale mniejszymi porcjami (pierwotniaki równomiernie dozujemy zakraplaczem po powierzchni wody). Po 8-10 dniach narybek można zacząć karmić najdrobniejszymi larwami solowca. Po miesiącu chętnie przyjmowany jest rozmiękczony pokarm suchy (płatkowy) oraz najdrobniejsze rozwielitki i oczliki (te ostatnie muszą być zjedzone od razu).

 

Rozród smukleni nie jest trudny, ale wychów drobnego narybku już tak

Wraz ze wzrostem młodych w akwarium lęgowym należy stopniowo podnosić poziom wody i przez cały czas obficie ją napowietrzać. Narybek rośnie szybko i dlatego po 4-5 tygodniach należy przenieść go do większego, napełnionego świeżą, odstaną, dobrze natlenioną i filtrowaną wodą zbiornika.

 

 

Smuklenie pryskacze można również hodować w paludarium, które jest dla niego miejscem wprost znakomitym

O chowie smuklenia pryskacza pisałem tu:

 

Sebrytka. Rozród naturalny

Para lęgowa sebrytek odmiany srebrnej – kogutek oczywiście z przodu

Jak pisałem w części pierwszej, poświęconej zagadnieniom pochodzenia rasy i zasadom chowu, masa ciała sebrytki to tylko 250-500g. Poniżej przedstawię zdjęcia z przebiegu rozrodu mojej pary oraz napiszę o problemach z tym związanych. Wskażę także na możliwe zagrożenia i przyczyny niepowodzeń w lęgach tych uroczych kurek.

 

 

Gniazdo w przewróconej na bok dużej plastikowej doniczce z jajami

W wielu publikacjach można przeczytać, że kury tej rasy dość niechętnie siadają na jajach. Ja tego potwierdzić nijak nie mogę. Wiosną jedna z moich kurek po zniesieniu partii jaj (kilkunastu) natychmiast rozpoczęła ich wysiadywanie. W ślad za nią usiadła na jajach druga. Niestety w tym samym gnieździe, co doprowadziło do rozbicia części jaj.

 

 

Kurka pilnie wysiadująca jaja

W małych, kameralnych wręcz „hodowlach”, jak moja należy zatem albo mieć więcej kurek i porządny kurnik z wieloma celami gniazdowymi, albo tylko parę ptaków. Jednak wówczas może się zdarzyć, że kogut jest nadpobudliwy i męczy kurę częstymi próbami kopulacji. U mnie, na szczęście, tak nie było. Innym rozwiązaniem jest odizolowanie siedzącej kwoki od współplemieńców.

 

 

W chwilach stresu samica siedzi na jajach niespokojnie i często je rozrzuca

Moje obserwacje rozrodu sebrytek oparte są na parze ptaków. Kurka siedzi na jajach bardzo wytrwale. Schodzi z nich tylko na krótki czas celem posilenia się. Kogut w tym czasie praktycznie nie opuszcza partnerki na krok, a jeśli już to na krótkie chwile. Często przywołuje ją charakterystycznym głosem, gdy znajdzie coś smakowitego. Kurka jednak nie reaguje – instynkt każe jej bowiem ogrzewać jaja.

 

 

Kogutek stojący na straży bezpieczeństwa kurki, gniazda i jego zawartości

Inkubacja jaj (wymagana temperatura to 37.7-38°C) trwa około 20 dni. Kurka może wysiedzieć około 8 jaj i tyle też jej podłożyłem. Niestety w wyniku przepychanek z rywalką szybko zostało ich pięć. W okresie składania jaj należy je odbierać, znaczyć w kolejności zniesienie (poprzez napisanie cyfry ołówkiem na skorupce) i przechowywać w chłodnym, przewiewnym miejscu.

 

 

Pierwszy kurczaczek już obeschnięty, ale reszta jaj jeszcze nienaruszona …

Należy zadbać o odpowiednie gniazdo. Jeśli nie jest ono dość głębokie lub niezabezpieczone choćby niewielkim progiem, to jaja mogą łatwo się z niego wyturlać (np. przy wychodzeniu samicy, wtargnięciu innego osobnika itp.). Czasem kurka je wtoczy z powrotem, a czasem nie. Dobra konstrukcja gniazda, to mniejsze straty jaj.

 

 

Kurczęta są urocze – puchate, kochane kulki

Pisklęta powinny wykluć się mniej więcej w tym samym czasie. Jednak jeśli w początkowym okresie podkładaliśmy do gniazda jakieś dodatkowe jaja (bo akurat niektóre zostały rozbite), a kurka już rozpoczęła wysiadywanie, to między kurczętami mogą być nawet 1-2 dni różnicy. Najdalej na trzeci dzień od wyklucia się pierwszego młodego kura schodzi z pozostałych jaj.

 

 

Trzy młode pomyślnie się wylęgły, więc czas na żerowanie

Są one zwykle niezapłodnione lub z zamarłymi zarodkami. W czasie inkubacji ważne jest zapewnienie kwoce spokoju. Szczególnie gryzonie mogą niepokoić ją w nocy. Oczywiście dostęp jakichkolwiek drapieżników musi być całkowicie wyeliminowany, inaczej możemy być pewni zniszczenia lęgu.

 

 

 

 

Kurczęta są ruchliwe i mają spory apetyt, a ich wychów jest taki sam, jak u innych ras kur

Na grzebieniu piskląt kogutków daje się zauważyć niewielki kolec, stąd łatwo jest odróżnić płeć po wylęgu. Początkowo młode jedzą z ochotą komercyjną paszę dla kilkudniowych kurcząt, gotowane na twardo i posiekane jajko, sztuczne jajko dla ptaków egzotycznych, drobno posiekaną zielonkę itp. Należy zapewnić im stale świeżą wodę do picia.

 

 

Zarówno młodym, jak i matce najbardziej smakowało posiekane, ugotowane na twardo jajo kurze

Obserwacje naturalnych lęgów u sebrytek to dla hodowcy czysta przyjemność. Kura jest niezwykle troskliwa wobec młodych, broni je i odstrasza każdego intruza (dziobie także zbliżającą się rękę). Kogut jest także bardzo łagodny i opiekuńczy tak wobec samicy, jak i młodych. Od czasu do czasu zdarza się jednak, że pokazuje dziobem tym ostatnim, gdzie jest ich miejsce w hierarchii rodziny.

 

 

W ogrodzie sebrytki nie czynią zbyt wielu szkód pod warunkiem, że jest ich niewiele

Jeśli tylko jest to możliwe kurkom należy umożliwiać jak najwięcej ruchu poza zagrodą. U mnie ptaki mają swobodny dostęp do całej działki, gdzie z upodobaniem przeszukują teren w poszukiwaniu naturalnego pokarmu. Jest to widok iście przepiękny, który polecam każdemu miłośnikowi drobiu ozdobnego i nie tylko.

 

 

 

Cała rodzinka sebrytek w swojej zagródce

O zasadach chowu i pochodzeniu sebrytek można przeczytać tu:

„Sebrytka. Chów”

 

 

 

 

A tu jeszcze podaję link do filmiku zamieszczonego na moim kanale YT:

Pielęgnica Meeka. Historia jednej pary

Zgodna para w pozach odstraszających intruzów

O chowie i rozrodzie pielęgnicy Meeka (Thorichthys meeki) w akwarium pisałem wcześniej tu:
„Pielęgnica Meeka. Chów”

„Pielęgnica Meeka. Rozród”

 

 

 

 

Samiec jest jaskrawiej ubarwiony, ale piękno obydwu płci jest niezaprzeczalne

Teraz chciałbym przedstawić historię pewnej pary, którą zakupiłem przypadkiem w jednym z renomowanych warszawskim sklepów akwarystycznych. Ryby od razu mi się spodobały – były dość młode, choć już dojrzałe płciowo i widać było, że tworzyły zgraną parę, która chce odbyć tarło (charakterystycznie szukały ustronnego miejsca i stroniły od pozostałych ryb).

 

 

Niestety przepychanki między rodzicami nie są rzadkie, ale rzadko przybierają skrajnie ostre formy

Tak, jak przewidywałem ryby przeniesione do zbiornika tarliskowego po kilku dniach złożyły ikrę na płaskim kamieniu, przy niedużej doniczce z kępą kryptokoryny. Początkowo myślałem, że jaj jest niewiele, ale myliłem się. Były bowiem skrzętnie upchane tu i tam, a sam kamień znajdował się przy tylnej szybie, stąd moje obserwacje były  utrudnione.

 

 

Samiec rządzi i atakuje wszystko co w jego mniemaniu zagraża potomstwu

Rodzice bardzo dobrze opiekowali się ikrą, a samiec ostentacyjnie odchylał pokrywy skrzelowe, „ział” wręcz czerwienią swego okazałego podgardla. To samo, choć rzadziej i słabiej, robiła także jego partnerka. Wyglądało to bardzo imponująco, co żywo zainteresowało nawet odporniejszych na piękno ryb domowników 🙂

 

 

My tu rządzimy! Wrogu odejdź, albo zaatakujemy z całym impetem …

Po kilku dniach ikra zniknęła. Początkowo myślałem, że ryby ją zjadły, lecz zauważyłem, że samica jest nader aktywna we wnętrzu kokosu – co jakiś czas to doń wpływała, to zeń wypływała. Zaraz też okazało się, że zostały tam przeniesione larwy. Samiec krążył po całym zbiorniku i stroszył się natychmiast, gdy tylko ktoś zbliżał się do przedniej jego szyby.

 

 

Samica z młodziutkim wylęgiem

Narybek rozpoczął swobodne pływanie i żerowanie po 4-5 dniach. Początkowo karmiłem go wrotką (kupna, w torebkach), nicieniami mikro, roztartą karmą suchą, a po kilku dniach miażdżonymi rurecznikami. Trzeba przyznać, że schematów żywieniowych jest co najmniej kilka, a „meeki” są łatwe w wychowie.

 

 

Narybek „meek” jest żywotny i żarłoczny

Młode dobrze rosły, a rodzice opiekowali się nimi z tym samym zapałem, co wcześniej. Samiec atakował nawet moją rękę zanurzoną do zbiornika celem wyjęcia gąbki filtra wewnętrznego do umycia. Z ostrożnością podmieniałem także wodę na świeżą, ale odstaną przez dobę.

 

 

 

Poturbowana samica coraz rzadziej broni młodych, a coraz częściej kryje się gdzie może

I nagle cała sielanka się skończyła – wręcz prysnęła jak mydlana bańka. Po powrocie z pracy zastałem poturbowaną samicę, która kryła się w pływającej po powierzchni wody kępie rogatka. Gdyby nie rośliny ryba prawdopodobnie by zginęła wskutek nasilonej agresji partnera, narastającego stresu i odniesionych ran.

 

 

 

Samicę szybko odłowiłem, a samiec dalej troskliwie wychowywał młode. W takim zachowaniu pięlęgnicowatych nie ma nic dziwnego – nierzadko bowiem na pozór zgrana para zaczyna między sobą walki o opiekę nad potomstwem.

 

 

Drogi rodziców rozdzielają się – słabsze musi ustąpić lub zginie

Niemniej hodowcy trudno jest niekiedy wprost pojąć, że para, która tak była świetnie złożona, tak dobrze dobrana, troskliwa i wobec siebie łagodna, nagle za sprawą jednego z rodziców (zwykle samca) staje się nie do poznania. Ryby zaczynają ze sobą walczyć, a słabszy musi ustąpić, inaczej zginie lub odniesie poważne rany. To niestety częsty scenariusz …

 

 

 

Kirysek karłowaty (pigmej) (Corydoras pygmaeus). Chów i rozród

Kiryski karłowate to ryby stadne, stąd w akwarium nie powinno być ich mniej niż 6 osobników

Ta iście niewielka (dorasta do 2,5-3 cm) ryba o krótkiej i zwartej budowie ciała pochodzi w wód Ameryki Południowej (poł.-zach. Brazylia – dorzecze Rio Madeira). Ubarwienie ciała jest szare (od spodu i u dołu białawe) z czarną poprzeczna pręgą, biegnącą od pyska do nasady płetwy ogonowej. Widoczna lub nie jest także druga pręga, znacznie słabiej zabarwiona, biegnąca wzdłuż dolnej krawędzi tułowia, od płetw brzusznych do odbytowej.

 

„Pigmeje” znakomicie nadają się do zbiorników małych, np. typu nano

U gatunku tego występuje mała płetwa tłuszczowa oraz dwie pary wąsików wokół otworu gębowego. Jest to ryba żyjąca w grupach, więc im więcej osobników w akwarium, tym lepiej. Można łączyć je z innymi spokojnymi rybami, np. tęczankami Wernera, małymi kąsaczowatymi, spokojnymi pielęgniczkami z AP, małymi karpiowatymi (razbory, mini-dania), mini-żyworódkami: drobniczka, drobnotka, itp.

 

Pokarm musi być dostosowany wielkością do niewielkiego otworu gębowego

Pojemność zbiornika dla 6-8 „pigmejków” może wynosić jedynie 30-40 l. W akwarium bardzo wskazane są zatopione gałęzie i liście (bukowe, dębowe, migdałecznika), kawałki drewna, niewielkie korzenie. Jako podłoże najlepiej sprawdza się drobny piasek.

 

 

 

Bogata roślinność w zbiorniku z miejscami do swobodnego pływania to podstawa dobrostanu ryb

Roślinność w zasadzie dowolna, ale doskonale sprawdzają się tu wszelkie mchy, przymocowane do korzeni. Wskazane rośliny pływające, które tonowałyby oświetlenie, co polepsza dobrostan ryb. Kiryski są wszystkożerne, ale pokarm musi być dostosowany wielkością do niewielkich otworów gębowych. Larwy ochotek lub rureczniki trzeba zatem dobrze posiekać żyletką.

 

Para kirysków – samica po lewej – samica jest zwykle bardziej wypukła w partii brzusznej i nieco większa

Woda najlepiej miękka do średnio twardej (do 13°n), o odczynie obojętnym do lekko kwaśnego (pH 6,5-6,8), o temperaturze 22-27°C (moim zdaniem nie należy utrzymywać ryb w zbyt ciepłej wodzie – u mnie kiryski doskonale radzą sobie w zbiorniku nieogrzewanym), w lekkim ruchu, co tydzień podmieniana w objętości około 20%, filtrowana i dobrze natleniona.

 

 

Samica jest większa (o około 0,5 cm), ma dłuższe płetwy brzuszne i jest bardziej wypukła w części brzusznej. W jednogatunkowym zbiorniku wielokrotnie dochodzi do tarła. Można także wychować niewielką ilość młodych. Wydajniejszy rozród przeprowadzamy w zbiorniku tarliskowym. Ryby pobudza duża podmiana wody (do 50%), wysokie jej natlenienie i obniżenie temperatury o 3-4°C. Samica może złożyć kilkadziesiąt jaj.

 

Ikra często składana jest na elementach martwych, np. obudowie filtra, szybie, jak i żywych, np. na szerokim liściu rośliny itp.

Więcej o rozrodzie kirysków można przeczytać tu:
„Kirysek pstry. Rozród”

„Pigmejki”, zwłaszcza narybek nie lubią zbyt dużego zasolenia wody (należy starannie płukać larwy solowca przed ich podaniem!). Są także wrażliwe na związki miedzi i inne substancje chemiczne stosowane, np. przy leczeniu wielu chorób ryb. Akwarysta musi zatem zachować tu daleko idącą ostrożność.

 

Sebrytka. Chów

Kogut i dwie kurki w klatce – pióra ogonowe są równej długości u obu płci

Sebrytki to druga co do wielkości najmniejsza na świecie rasa kur. Pierwszą jest pochodząca z Malezji serama (masa ciała waha się od 250-500g). Wszystkie zaś rasy kury domowej (Gallus gallus domesticus) pochodzą od kura bankiwa (Gallus gallus), którego udomowiono  4000 lat p.n.e. i który w warunkach naturalnych zamieszkuje północno-wschodnie Indie i południowo-wschodnią Azję.

 

 

Sebrytki chętnie korzystają z wybiegów i szybko uczą się reagować, np. na dźwięk otwieranej zagrody/klatki

Rasę tę, należącą do grupy bantamek lub karzełków właściwych, wyhodował ok. roku 1800 Anglik sir John Sebright (1767–1846). Od jego nazwiska nazwano ją w jęz. angielskim: Sebright. Efekty krzyżówek wielu ras kur hodowca ten doskonalił przez trzydzieści lat. To co szczególnie zwraca uwagę u sebrytek to małe rozmiary ciała i charakterystyczne łuskowane upierzenie (każde pióro ma zwykle czarne obramowanie).

 

 

Zielonki i bezkręgowce mają zbawienny wpływ na zdrowie i dobrostan sebrytek

Co ciekawe, u rasy tej brak jest typowego dymorfizmu płciowego, gdyż koguty nie mają charakterystycznego dla samców upierzenia – brak jest u nich wydłużonych piór na szyi, grzbiecie, siodle oraz w ogonie. Osobniki obydwu płci są zatem upierzone identycznie. Samicze upierzenie kogutów  jest cechą uwarunkowaną genetycznie, ograniczoną płcią i wymagającą obecności androgenów.

 

Pomieszczenie dla sebrytek powinno być dobrze osłonięte i zabezpieczone przed dostępem m.in. gryzoni

Srebrytki są ponadto nosicielami mutacji  powodującej, że tkanka skóry może konwertować wyjątkowo  duże ilości androgenów w estrogeny, czyli hormonów płciowych męskich w żeńskie. Spowodowało to, że kury te są szeroko wykorzystywane w instytutach naukowych na całym świecie do badań nad hormonami płciowymi. Najlepiej chowają się w większych wolierach lub w pomieszczeniach z obszernymi wybiegami.

 

Na zdjęciu osobniki odmiany srebrzystej łuskowanej, przy czym jedna z kurek jest jaśniejsza

Inne cechy budowy morfologicznej rasy to m.in.: niemal pionowo ku dołowi opadnięte skrzydła, wysoko noszona, uwypuklona pierś, lekko odgięta do tyłu szyja i nieopierzone kończyny. Sebrytki potrafią odbić się na wysokość 1,5 m i przelecieć krótki dystans. Są niestety mało odporne na chorobę Mareka (MD) – schorzenie nowotworowe, wywołane przez herpeswirus.

 

Sebrytki bardzo aktywnie przeczesują teren w poszukiwaniu smakowitych kąsków

Grzebień u koguta jest znacznie większy (u kury niepozorny i mało widoczny), różyczkowy, o delikatnym ząbkowaniu, zwężający się ku tyłowi w tzw. kolec. Wyróżnia się dwie główne, łuskowane odmiany sebrytek – srebrzystą i złocistą. Oprócz nich powstały także inne: cytrynowa, biała, wielbłądzia (chamois), niebieska oraz srebrzysta i złocista z niebieską obwódką piór.

 

 

Kura znosi do maksymalnie 80 jaj w roku o masie ok. 30 g

Masa ciała kury to około 500, a koguta około 600 g. W rozrodzie bardzo ważny jest staranny dobór osobników rodzicielskich, najlepiej pochodzących z renomowanych hodowli, w których skrupulatnie przestrzega się wzorca rasy oraz zapobiega kojarzeniom krewniaczym. Jeśli zaś kupujemy jaja do wylęgu, to także tylko ze sprawdzonych źródeł.

 

 

Kogut – widać różyczkowy grzebień zwężający się ku tyłowi w tzw. kolec

Sebrytki to kurki bardzo dekoracyjne, o dostojnym wyglądzie i żywym temperamencie. Są łagodne wobec siebie (koguty są bardzo opiekuńcze wobec kurek) i ufne w stosunku do człowieka. Kurki jednak dość  niechętnie siadają na jajach (w roku każda może ich znieść do 80 szt.). Ich inkubacja trwa ok. 20 dni. Na grzebieniu piskląt kogutków daje się zauważyć niewielki kolec, stąd łatwo jest odróżnić płeć po wylęgu.

 

 

Wzorzec rasy określa idealny kolec jako równy 1/3 długości grzebienia. Ten zaś nie może być szerszy od głowy

Z pomocą fachowca – lekarza weterynarii awiopatologa pisklęta należy poddawać szczepieniom ochronnym, co najlepiej uchroni je przed chorobami zakaźnymi. W żywieniu sebrytek wykorzystuje się rozmaite ziarna zbóż oraz gotowe mieszanki dla kur. Wskazane są także dodatki w postaci zielonek, darni, warzyw liściastych, niewielkich ilości białego twarogu, gotowanego ryżu, jajka, makaronu itp.

 

 

Tu jeszcze wstawiam dwa filmiki z mojego kanału na YT, obrazujące moje trzy sebrytki odmiany srebrzystej łuskowanej:

Pielęgnica miodowa (Archocentrus multispinosus)

Para tarlaków – samiec poniżej

Pielęgnica miodowa była wcześniej znana jako Heros multispinosus lub Herotilapia multispinosa. Jest nazwa w jęz. angielskim to Rainbow Cichlid. W naturze zasiedla wody Ameryki Środkowej – od Hondurasu i Nikaragui po Kostarykę. W akwarium dorasta zwykle do 10-12 cm (bywa, że więcej). Należy oczywiście do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae)

 

Pokarm żywy wpływa na lepsze wybarwienie ryb i gotowość ich do rozrodu

Nie będę w niniejszym wpisie opisywał wymagań środowiskowych dla tego skądinąd odpornego i łatwego w chowie gatunku. Mniej więcej to samo bowiem napisałem już przy okazji omawiania innych gatunków pielęgnic z AP i AŚ. Gorąco zachęcam więc do skorzystania z wyszukiwarki na blogu.

 

 

Samiec w pięknej, godowej barwie

Tu także samiec – gotowy do tarła mleczak

Teraz skupię się na historii pewnej pary, gdyż jej zmienny behawior w zależności od warunków środowiskowych wydał mi się bardzo ciekawy i warty opisania. Parę tę dostrzegłem w dobrze znanym mi zoologu. Ryby  pilnowały akurat młodziutkiego narybku, który zgromadziły w niewielkim dołku w podłożu, nieopodal niedużego kamienia.

 

Podczas opieki nad potomstwem  tarlaki wykazywały niezwykłą wprost troskliwość. Kosztowało ich to sporo wysiłku bowiem w akwarium pływało jeszcze kilkanaście innych pielęgnic, w tym średniej wielkości meeki, jakieś ziemiojady, kilka akar z Maroni oraz kilka osobników młodocianych pielęgnicy miodowej.

 

Samica strzegąca jaj i trzymająca samca na dystans

 

Para była bardzo zgodna, wielce zapalczywa i aktywna w odganianiu potencjalnych intruzów (w praktyce wszystkich współmieszkańców zbiornika). Ci ostatni bowiem tylko czekali na najmniejszą nieuwagę rodziców, aby pochwycić smakowity kąsek w postaci młodego narybku.

 

 

Walczące ze sobą tarlaki o przywództwo w opiece nad potomstwem

Zgodność i troskliwość ryb wynikała z pewnością w dużej części z obecności tzw. target fish, czyli właśnie osobników innych gatunków. Hodowcy czasami celowo wpuszczają tych ostatnich do zbiornika tarliskowego, aby zachęcić parę do tarła (niektóre tarlaki muszą bowiem stale „coś” odganiać, aby wejść w nastrój do godów) i/lub niwelować kłótnie między rodzicami o przywództwo w opiece nad potomstwem.

 

Jaj nie było dużo (około stu), ale samica strzegła ich bardzo troskliwie

Po wpuszczeniu pary ryb do akwarium hodowlanego ich zachowanie było już zgoła inne. Wcześniej przez 2 tyg. tarlaki były intensywnie żywione żywym pokarmem, aby samica szybko „nabrała” ikry. Często bowiem w nowych warunkach samiec od razu ponownie chce się trzeć, co dla wymęczonej i niegotowej do tarła samicy może skończyć się poturbowaniem lub nawet śmiercią.

 

Po tarle samiec musiał salwować się ucieczką w przeciwległy obszar akwarium

Tarło odbyło się nad górną, zewnętrzną powierzchnią przewróconej na bok glinianej doniczki. Samica od początku trzymała partnera na dystans, nie pozwalając mu zbliżyć się do jaj na więcej niż 8-10 cm. Z impetem go odganiała i straszyła pokazując swym zachowaniem, że jest gotowa na konfrontację. Co i raz ryby zwierały się pyskami, przepychając wzajemnie.

 

Po pojawieniu się larw samica została poturbowana, a larwy pożarte przez samca

Po wylęgnięciu się larw samiec nagle przejął inicjatywę. Brutalnie odgonił i z lekka poturbował samicę, a następnie pożarł wszystkie larwy. I tak oto bardzo zgodne w zdawałoby się niekorzystnych warunkach tarlaki (obecność innych ryb w akwarium), po stworzeniu im optymalnego środowiska zaczęły walczyć między sobą, co niechybnie doprowadziło do utraty całego miotu.

 

 

Zdesperowany samiec wreszcie zaatakował, poturbował samicę i pożarł larwy

Odsyłam Państwa także do wpisu o rozrodzie pielęgnicy Meeka – warto się z nim bowiem zapoznać ze względu na wiele podobieństw w zachowaniach ryb:

„Pielęgnica Meeka. Rozród”

Podaję tu także link do filmiku na moim kanale YT, dotyczący opieki nad ikrą u pielęgnicy miodowej:

Badis bengalski (Dario dario) – przypomnienie

Para badisów bengalskich – samica z przodu

W niniejszym wpisie chciałbym ponownie zwrócić uwagę szanownych akwarystów na arcyciekawy gatunek, jaki bez wątpienia jest badis bengalski (Dario dario). Ta niewielka ryba o nietuzinkowym behawiorze i niezbyt łatwym rozrodzie znakomicie nadaje się do niedużych zbiorników, zwłaszcza z bogatą szatą roślinną.

 

 

Samiec w ubarwieniu godowym

Więcej o badisach bengalskich pisałem kiedyś tu:

„Badis bengalski. Chów”

„Badis bengalski. Rozród”

 

 

 

 

Nieduży zbiornik z badisami bengalskimi

Dorodna samica

Wśród roślinności badisy prezentują się najokazalej

Samiec z dwoma samicami

Samiec – niezaprzeczalne filigranowe piękno w akwarium

Dwie samiczki – ich ubarwienie jest więcej niż skromne …

Para przy anubiasie – samica z prawej

Samiec gotowy do godów

Kolejny samiec szukający partnerki

Tarło w gąszczu miękkolistnych roślin

Tarło c.d.

Tarło c.d. 2

Rak luizjański (Procambarus clarkii). Rozród

Wybierając pary do rozrodu staramy się, aby między osobnikami rodzicielskimi nie było dużych różnic wzrostu

Cykl życiowy raka luizjańskiego jest krótki. Już dwumięsięczne, mierzące 5-6 cm osobniki są zwykle dojrzałe płciowo. W naturze gody mają miejsce przeważnie jesienią, ale w ciepłych i wilgotnych rejonach świata obserwowano je także wiosną (niemniej samice inkubujące jaja lub noszące młode są tam spotykane przez cały rok). Jest to jedna z przyczyn tak dużego sukcesu kolonizacyjnego omawianego gatunku.

 

 

Zmuszając samicę do kopulacji samiec może być bardzo brutalny, zwłaszcza gdy ta jest niegotowa na gody (dlatego akwarium powinno być tu duże, z wieloma kryjówkami). Potrafi przy tym wyrwać partnerce odnóża lub nawet szczypce (potem odrastają). Innym razem sam może je stracić w walce, gdy np. samica jest od niego o wiele większa i silniejsza. Kopulacja trwa długo, nawet powyżej 20 minut. Raki są wówczas zwrócone do siebie stronami brzusznymi i leżą na bokach, równolegle. Nie reagują przy tym, np. na błysk lampy aparatu.

 

Podstawą dobrego samopoczucia się pary rozrodczej raków jest obszerny zbiornik z licznymi kryjówkami

Rozpoznawanie płci u raków luizjańskich zostało opisane w cz. I-szej, dotyczącej ich chowu. Samica przechowuje (do około miesiąca) pakiety nasienia (spermatofory) na odwłoku w zbiorniczku nasiennym (annulus ventralis), mającym postać niewielkiego wybrzuszenia. Gdy jest gotowa do składania jaj na ostatniej parze odnóży odwłokowych (uropodia), tworzących płetwę ogonową pojawiają się jasne, zwykle kremowe plamy.

 

Kopulacja może trwać nawet ponad 20 minut

Do rozrodu rak ten potrzebuje temperatury wody powyżej 18ºC (optymalnie 22-27ºC). Skorupiak ten odznacza się wysoką płodnością. Dobrze odżywiona, wyrośnięta samica może złożyć ponad 500 czarnych jaj (zwykle 100-200) o średnicy 0,4 mm. Jaja niezapłodnione szybko stają się pomarańczowe.

 

 

Samiec zmuszając samicę do uległości może być bardzo brutalny

Inkubacja jaj pod odwłokiem (są przyklejone do odnóży odwłokowych) trwa zwykle 3-4 tyg. (w temp. wody około 24ºC). Przez cały czas samica pozostaje przy tym w kryjówce, także potem, gdy wylęgną się już larwy. Po kolejnym tygodniu larwy przekształcają się w małe raczki, co poprzedza przejście przez nie pierwszej w życiu wylinki. Mierzą wówczas około 7 mm.

 

 

Samica inkubująca jaja pod odwłokiem

Wówczas samica zmienia kryjówkę, a część młodych rozchodzi się po zbiorniku (tym chętniej, im więcej jest w nim dogodnych kryjówek). Część jednak zostaje przy matce lub wraca do niej, traktując miejsce pod jej odwłokiem za bezpieczne schronienie. Taka opieka samicy nad potomstwem może przedłużyć się do nawet 8 tygodni, ale zwykle trwa znacznie krócej (u mnie – niespełna 5 dni). Po tym czasie matka chętnie poluje na swe dzieci.

 

Samica w czasie inkubacji jaj pozostaje w obranej kryjówce

Młode mają barwę od jasnobrązowej do szarej. Ich wzrost jest bardzo szybki. Po 2-3 tygodniach intensywnego odżywiania się przechodzą one kolejną wylinkę. Jedzą tę samą karmę co dorosłe osobniki (patrz wpis: Chów). Często występuje wśród nich kanibalizm. Należy zapewnić im wiele rozmaitych kryjówek (muszle, rurki, konstrukcje z płaskich kamieni, itp.).

 

 

Młode raczki pod odwłokiem samicy

Rozmnażając raki można także przenieść do osobnego zbiornika samicę inkubującą jaja (najlepiej wraz z kryjówką), odłowić z akwarium inne raki lub wyłapywać młode po ich rozejściu się i umieszczać w oddzielnych odchowalniach z mnóstwem kryjówek i dobrej karmy.

 

 

 

Młode raczki rosną bardzo szybko

Celem zapobieżenia depresji inbredowej należy stale dbać o dopływ „świeżej krwi” z innych hodowli i regularnie wymieniać  samce lub samice. W przeciwnym wypadku dojdzie do niepożądanych w hodowli następstw kojarzeń krewniaczych w postaci: powolniejszego wzrostu, nie osiągania pełnej wielkości, obniżenia płodności i odporności na choroby oraz niekorzystne warunki środowiskowe itp.

 

Pamiętajmy, aby raków pod żadnym pozorem nigdy nie wypuszczać do środowiska naturalnego, gdyż grozi to kataklizmem inwazyjnym!

O chowie raka luizjańskiego pisałem wcześniej tu:

„Rak luizjański. Chów”

Pamiętajmy, aby raków nigdy nie wypuszczać do środowiska naturalnego, gdyż grozi to kataklizmem inwazyjnym!

 

 

 

A tu jeszcze linki do filmików na moim kanale na YouTube:

 

Żaby trawne (Rana temporaria) – gody 2019

Także w tym roku nie mogłem się oprzeć, aby nie wrzucić na bloga wpisu dotyczącego godów żab trawnych w moim oczku wodnym 🙂 W tym roku naliczyłem bez mała 50 osobników! Jest to najlepszy dowód na to, że omawianemu gatunkowi jest na mojej działce po prostu dobrze 🙂

 

Gody miały miejsce na wypłyceniu, między doniczkami z zasadzoną roślinnością

 

O żabach trawnych pisałem już wielokrotnie  – wystarczy wpisać nazwę gatunku w okienko wyszukiwarki na blogu, a pokaże się co najmniej kilka wpisów …

 

W okresie godowym spodnia część pyska samca jest lekko niebieskawa

 

 

 

A tu jeszcze podaję link do filmiku z żabich godów, który nagrałem i wrzuciłem na swój kanał na YT, na który serdecznie wszystkich zapraszam:
„Mój kanał na You Tube”

 

 

 

 

„Gody żab trawnych, 2019”

 

Niektóre osobniki nie godowały – znajdowałem je w różnych częściach ogrodu – tu okaz pięknie ubarwiony

Moje żaby trawne są tak ufne, że można je nawet pogłaskać po głowach, a one zupełnie nic sobie z tego nie robią

Wystarczy, aby przyszło nagłe załamanie się pogody (oziębienie, przymrozki itp.) i gody żab trawnych zostają  przerwane. Płazy masowo opuszczają wtedy zbiornik wodny. Pozostają w nim pojedyncze pary i nieliczne osobniki pojedyncze. Gody kontynuowane są sporadycznie.

 

 

Obudziła się także jedna z żab zielonych, którą złapał w ampleksus samiec żaby trawnej 🙂

Złożonego skrzeku są ogromne ilości

 

Skrzek składany jest w postaci kulistych kłębów pod wodą – są to kuliste zwały galaretowatej masy, które szybko wypływają na powierzchnię. W moim „płazarium” pierwsze kijanki pojawiają się po około 14 dniach.

 

 

 

Samica składa od kilkuset do około 4000 jaj. Kijanki są brązowe do prawie czarnych, z połyskującymi plamkami.

 

Płycizny z nagrzaną wodą to ulubione miejsce godów żab trawnych

Para w ampleksusie

Im cieplejszy i słoneczny dzień, tym intensywność godów jest większa

 

 

 

 

Należy cieszyć się z przybycia żab na gody do ogrodowego oczka, gdyż z roku na rok płazów tych jest coraz mniej

Ta para zupełnie nie reagowała na moje próby zbliżenia się do nich z aparatem

 

 

 

 

 

Ampleksus potrójny 🙂

Wszystkie gatunki płazów objęte są w Polsce ochroną, w tym większość częściową

Amatitlania myrnae. Chów

Para ryb – samiec z prawej

Ostatnimi czasy ta średniej wielkości pielęgnica jest coraz częściej spotykana w akwariach polskich hobbystów. W naturze zasiedla wody Ameryki Środkowej – Kostarykę i Panamę – rzeki Rio Cocolis, Rio Sixaola, Rio Estrella, Rio Cuarumo. Samiec jest większy i dorasta w akwarium do około 9 cm.

 

 

Samica w okresie godowym

Wymagania odnośnie chowu są podobne, jak u innych gatunków pielęgnic środkowo- lub południowoamerykańskich. Przede wszystkim zbiornik dla pary powinien mieć pojemność około 100 l. Woda musi być dobrze filtrowana, napowietrzana i znajdować się w lekkim ruchu. Nieodzowne są jej cotygodniowe podmiany w objętości około 20%. Woda średnio twarda, pH 7-8,5 i temperatura 23-26°C.

 

Samica wśród roślinności

Gatunek ten jest generalnie spokojny, a co najwyżej umiarkowanie agresywny. Wszystko jednak może radykalnie zmienić się w okresie tarła i wychowu potomstwa. Młode osobniki można utrzymywać wespół z wieloma innymi gatunkami, w tym kąsaczowatymi. Raczej nie niszczy roślin, chyba że przeszkadzają one jakoś przy wyborze gniazda.

 

 

Para tarlaków – samica po prawej

Akwarium należy odpowiednio urządzić. Nieodzownymi elementami wystroju są korzenie i kamienie, kawałki lignitów, gałęzie, liście, łupiny kokosu itp. Jako podłoża należy użyć grubszego piasku lub drobnego żwirku o ciemnym odcieniu. Wskazana chociaż jedna jaskinia, np. w postaci leżącej na boku doniczki lub ułożonej z kamieni.

 

 

Dorosły samiec

Mam jeszcze uwagi odnośnie dymorfizmu płciowego. Otóż w normalnych warunkach samica oprócz tego, że jest o 1-2 cm mniejsza, ma także krótsze płetwy grzbietową i ogonową oraz czarną plamkę na tej pierwszej. Złoto-żółty obszar w okolicach nadbrzusza jest u niej znacznie rozleglejszy, a w okresie godowym  jej oko staje się czarne, podobnie jak dolna część pyska i brzucha.

 

Z przodu samiec

Plama na płetwie grzbietowej u samicy nie musi być jednak cała czarna. Bywa, że wokół szczątkowego, czarnego znaczenia układają się inne – złote i/lub niebieskawe – osobiście przypomina mi to nieco pawie pióra. W okresie godowym plama ta często jest słabo widoczna. Z kolei czarna plama na boku ciała jest zwykle dobrze widoczna i niekiedy przyjmuje postać bardziej rozlanego kleksa. Kolejna ciemna plama występuje na nasadzie płetwy ogonowej.

 

Z przodu samica

Odnośnie żywienia, to sprawa jest prosta – gatunek ten zjada wszelki pokarm, ale wyraźnie preferuje żywy (u mnie ryby zajadały się dobrze przepłukanymi rurecznikami i larwami ochotek). Także karmy suche, granulowane i płatkowe, w tym wyprodukowane na bazie spiruliny są chętnie przez nie zjadane.

Akara „Electric Blue” (Andinoacara pulcher). Rozród

Para tarlaków – samica u dołu

Samiec jest większy i ma większe oraz bardziej wydłużone płetwy nieparzyste, zwłaszcza grzbietową i odbytową. Te ostatnie są jednak ostro zakończone u obydwu płci. Rozród najlepiej jest przeprowadzić w zbiorniku tarliskowym o pojemności około 100 l.

 

 

Karmienie żywym pokarmem wzmaga chęci ryb do rozrodu

Wypełniamy go odstaną wodą o twardości jak najniższej, choć akary „Electric Blue” odbywają udane tarła i w twardszej wodzie – nawet około 20°n. Jej odczyn powinien być lekko kwaśny (pH 6,5), a temperatura wynosić 27-28°C. Niemniej ryby te rozmnażają się także w wodzie chłodniejszej i o odczynie zasadowym.

 

 

Odłowione do tarła tarlaki oczekują na aklimatyzację w zbiorniku hodowlanym

Substratem dla ikry może być stojąca pod niedużym skosem płytka glazury, płaski kamień, przewrócona na bok gliniana doniczka lub stożek itp. W akwarium ogólnym ikra składana jest czasem na obudowie filtra, a nawet na szerokim liściu rośliny podwodnej. Zwykle rodzice pieczołowicie czyszczą wybrane na gniazdo miejsce, ale obserwowałem pary, które nie przejawiały takiego zachowania. To samo dotyczy rosnących w pobliżu roślin – jedne osobniki zażarcie je wyrywają (ale raczej nie z korzeniami, lecz niszczą pojedyncze liście), inne zupełnie się nimi nie interesują.

 

Tarło na przewróconym, ceramicznym stożku

Podniecony samiec adoruje partnerkę potrząsając przed nią ciałem i napinając płetwy. Tarło ma charakter otwarty i rzadko ma miejsce wewnątrz jakiejś kryjówki. Tarlaki wykonują szereg aktów płciowych (tzw. kółka) polegających na złożeniu partii żółtawych jaj przez samicę i polaniu jej mleczem przez samca. Ryby co i raz robią krótkie przerwy w czasie których patrolują okolicę, zwłaszcza samiec. W czasie wydalania gamet pokładełko samicy jest większe, grubsze i tępo zakończone (u samca przeciwnie – małe, cienkie i szpiczaste).

 

Samica składa jaja – widać krótsze, tępo zakończone i grubsze pokładełko

Samica może złożyć do około 300 ziaren ikry. U mnie w nieogrzewanym zbiorniku, w którym temperatura wody latem wynosiła 23-25°C larwy wylęgały się w czwartej dobie. Po dalszych 5-6 zaczęły pływać i żerować. Z początku narybek przemieszczał się wokół kryjówki, a dopiero po 2-3 dniach rozpłynął się na dobre. Rodzice jak na pielęgnice południowoamerykańskie przystało powinni opiekować się potomstwem. I tak w wielu przypadkach jest, lecz czasami sprawy przyjmują zgoła inny, wielce niekorzystny dla hodowcy obrót.

 

Samica strzeże złożonej na kamieniu ikry

Miałem parę, która przez pierwsze kilka tareł zjadała złożoną ikrę. Za którymś kolejnym podejściem rodzice zjedli niewiele ponad 80% jaj. Z reszty wykluły się larwy, których samica strzegła dość mizernie. Nie przejawiała agresji, gdy zbliżałem się do przedniej szyby, ani nie atakowała zanurzonej w wodzie ręki. Po kilku dniach młode rozpłynęły się a rodzice przestali zwracać na nie uwagę. Szybko zajęli się bowiem przygotowaniami do kolejnego tarła. Gdy tylko pojawiła się nowa ikra młode zniknęły, zjedzone oczywiście przez tarlaki.

 

Obydwa tarlaki przy gnieździe z ikrą – samiec po prawej

Powyższe opisy behawioru ryb wskazują, że nawet u pielęgnic z AP nie ma jakiegoś szablonowego schematu zachowań. W zależności bowiem od warunków środowiskowych, dobrania się pary lęgowej lub indywidualnych cech osobniczych mamy całą gamę możliwych zdarzeń. Ich obserwacja w domowym zbiorniku to jedno z najciekawszych korzyści płynących z akwarystyki.

 

Młodziutki narybek ma barwy ochronne

O chowie i pochodzeniu akary „Electric Blue” pisałem tu:

„Akara „Electric Blue”. Chów i pochodzenie”

Smukleń pryskacz (Copella arnoldi). Chów

Samiec – osobnik pięknie wybarwiony

Ryba ta, zwana w jęz. angielskim Splash tetra należy do rodziny smukleniowatych (Lebiasinidae). W naturze zamieszkuje wody dorzecza Amazonki, Orinoko i Rio Paraguay w Ameryce Południowej. Smuklenie są mało wymagające, bardzo zgodne i towarzyskie, ale nierzadko także płochliwe.

 

 

Dorodna samica

Najlepiej czują się w zbiorniku jednogatunkowym, ale bez problemu znoszą towarzystwo innych, niedużych i spokojnych gatunków, np. z rodziny kąsaczowatych (Characidae) i/lub smukleniowatych. Czasami pomiędzy dorosłymi samcami dochodzi do drobnych utarczek, ale są one zupełnie nieszkodliwe dla ich zdrowia.

 

 

Para dorosłych osobników

Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony. Samce są większe (do 8 cm), smuklejsze i barwniejsze – ich płetwy są znacznie bardziej wydłużone i szpiczasto zakończone (u samic są krótkie i zaokrąglone), o mniej lub bardziej czerwono-różowym lub pomarańczowym zabarwieniu. U obydwu płci na płetwie grzbietowej widnieje zwykle biała i czarna plamka.

 

 

Jasne podłoże znacznie wygasza piękne barwy smukleni

Ciało smukleni jest wydłużone i smukłe, doskonale przystosowane do pływania i skakania. Są dość ruchliwe i bardzo zwinne. Najchętniej przebywają w przypowierzchniowej warstwie wody. Mają silną tendencję do wyskakiwania z akwarium, nawet przez na niewielkie przestrzenie. Zbiornik musi być zatem zawsze szczelnie przykryty.

 

 

Samiec z dwoma samicami – chów grupowy smukleni jest jak najbardziej możliwy

Ryba ta preferuje akwaria dość gęsto zarośnięte głównie miękką roślinnością, ale z wolnymi przestrzeniami tu i ówdzie do swobodnego pływania. Można z powodzeniem hodować ją także w paludariach, gdzie możliwa jest uprawa roślin bagiennych o liściach wyrastających ponad lustro wody lub rosnących bezpośrednio na brzegu i płożących się tuż nad powierzchnią.

 

 

Starsza (po lewej) i młodsza samica

Jako podłoże należy wybrać drobny żwirek o zdecydowanie ciemnym zabarwieniu. Z powodu różnorodności szaty roślinnej oświetlenie akwarium, siłą rzeczy, musi być dość intensywne, ale rośliny pływające powinny je znacznie tonować. W przeciwnym razie barwy ryb nie będą w pełni wyeksponowane, a one same będą czuły się źle i wykazywały zwiększoną płochliwość.

 

 

Samiec ujmuje swym pięknym ubarwieniem

Woda powinna być możliwie miękka (5-12ºn), o odczynie najlepiej lekko kwaśnym do lekko zasadowego (pH 6-6,8) i temperaturze 24-27ºC, regularnie raz w tygodniu odświeżana w objętości 15-20%. Wskazanym dodatkiem są garbniki w postaci szyszek olszy, liści dębu, migdałecznika itp. Z elementów wystroju warto użyć korzeni, kawałków drewna i/lub zatopionych gałęzi.

 

 

W chowie grupowym powinny przeważać samice

Ryba mało wybredna, zjada zarówno żywy, jak i suchy pokarm. Ze względu na niewielki otwór gębowy smukleni musi być on jednak odpowiednich rozmiarów. Najlepsze są pokarmy żywe, w tym rozwielitki i oczliki, larwy komarów, muszki owocowe, kawałkowane rureczniki i doniczkowce itp.

Poecilia caucana. Chów i rozród

Samica dorasta do 6 cm

Ta dorastająca do 6 cm (samica) ryba należy do rodziny piękniczkowatych (Poecillidae) i w naturze zamieszkuje wody Wenezueli (jez. Maracaibo) oraz Amryki Środkowej (od prowincji Darien w Panamie do Rio Cauca, Rio Lebrija, Rio Magdalena i Rio Catatumbo w Kolumbii). Jej nazwa w języku angielskim to: Cauca molly lub South American molly.

 

Ciało emanuje niebieskawym połyskiem

Ciało jest barwy srebrzystej z metalicznym, niebieskawym połyskiem. U samca płetwa grzbietowa i ogonowa są częściowo mniej lub bardziej żółte lub żółto-pomarańczowe. U obydwu płci widoczna jest charakterystyczna czarna plamka na płetwie grzbietowej.

 

 

 

P. caucana to ryba ruchliwa, spokojna, towarzyska i wszystkożerna

Ryba ruchliwa, spokojna, towarzyska i wszystkożerna. Często zajęta jest skubaniem glonów z twardych powierzchni. Gatunek bardzo tolerancyjny i plastyczny, potrafiący przystosować się do wielu odmiennych warunków środowiskowych. Wytrzymuje wysokie zasolenie wody, szerokie wahania jej temperatury oraz niską zawartość tlenu.

 

 

Podstawą diety jest pokarm roślinny, ale zwierzęcy także jest chętnie zjadany

Pokarm rośliny powinien stanowić podstawę diety (mrożony szpinak, parzone liście sałaty, mniszka lekarskiego i płatki owsiane, gotowany zielony groszek i brokuły, susz z miękkolistnych roślin wodnych, rzęsy drobnej i glonów oraz spirulina w każdej postaci). Bezwzględnie należy unikać przekarmiania ryb.

 

 

Dobrze zarośnięty roślinami zbiornik gwarantuje prawidłowy dobrostan ryb

Najlepiej jest utrzymywać grupę 3-4 samic i 1-2 samce. Wówczas wystarcza zbiornik o pojemności około 80 l. Powinien być on obficie zarośnięty  różnorodną roślinnością (z wolną jednak przestrzenią do pływania) i silnie oświetlony tak światłem sztucznym, jak i słonecznym (wzmaga to pożądany dla ryb bujny porost zielonych glonów).

 

 

Nigdy nie wolno dopuszczać do żadnych krzyżówek międzygatunkowych

Woda najlepiej średnio twarda do twardej (12-25°n), o temperaturze 24-28°C i pH 7-8, regularnie podmieniana (15-20%/tydzień, zawsze dobrze odstana). Wskazane lekkie zasolenie wody – płaska łyżka stołowa soli morskiej lub kuchennej niejodowanej na 15-20 l. Konieczna wydajna filtracja – gatunek o szybkiej przemianie materii.

 

 

Dobrze widoczna żółta plamka na płetwie grzbietowej

Samiec jest o połowę mniejszy, szczuplejszy, jaskrawiej ubarwiony i ma dość grube, krótkie gonopodium. Po ciąży trwającej 4-5 tygodni rodzi się kilka do dwudziestu kilku młodych. Może dochodzić do aktów kanibalizmu. W dobrze jednak zarośniętym zbiorniku odchów narybku jest możliwy przy osobnikach dorosłych (przeżywają wówczas osobniki silniejsze).

 

 

P. caucana to ryba rzadko utrzymywana w akwariach

Pierwszym pokarmem narybku jest zwykle zawiesina organiczna osadzająca się na liściach roślin, podłożu itp. roślin i podłoża. Młode jedzą wszelkie rozdrobnione pokarmy suche (w tym także pochodzenia roślinnego, o czym nie wolno zapominać), choć najlepiej rosną na żywych (larwy solowca, węgorki „mikro”, zooplankton, siekane rureczniki itp.).

Ukleja naga (Sawbwa resplendens). Chów i rozród

Samiec – czerwone elementy ciała są bardzo wyraźne

Nazwy w języku angielskim są liczne: Sawbwa barb, Rummynose rasbora, Naked microrasbora, Burmese Rummynose, Asian rummy nose tetra. Skóra ryba jest pozbawiona łusek, a wydłużone ciało, szczególnie u samca rzeczywiście przypomina naszą rodzimą ukleję (Alburnus alburnus), co znalazło odzwierciedlenie w nazwie gatunku w języku polskim. Należy do rodziny karpiowatych (Cyprinidae).

 

Samica jest znacznie skromniej i zupełnie inaczej ubarwiona

Gatunek endemiczny. W naturze zasiedla jezioro Inle oraz okoliczne rozlewiska i tereny bagniste we wschodniej części Mjanmy (Birma). Jezioro położone jest na wysokości ponad 850 m n.p.m., dość płytkie (głębokość zwykle 2-3 m, ale zwiększa się o nawet 1-1,5 m w porze deszczowej)  i ma żyzne, gliniaste podłoże. Niestety środowisko to ulega stopniowej degradacji.

 

 

Samiec jest szczuplejszy i większy

Podstawową barwą ciała ryb jest kolor srebrzysty z odcieniem stalowo-mlecznobiałym u samca i żółto-złoto-oliwkowym u samicy. U tej ostatniej w okolicach otworu moczopłciowego występuje niewielka czarna plamka, a płetwy są przezroczyste. Z kolei u bardziej szczupłego i większego samca (dorasta do około 3 cm) górna i przednia część głowy oraz końce rozwidlonej płetwy ogonowej są jaskrawo czerwone lub czerwono-pomarańczowe.

 

Ryba ta najlepiej czuje się w akwarium jednogatunkowym

Ryba spokojna i towarzyska, umiarkowanie ruchliwa, często nieśmiała i okresowo płochliwa. Samce mogą być wobec siebie zadziorne (zwłaszcza podczas tarła), ale nie robią sobie krzywdy. Najlepiej chowa się w grupie złożonej z 6-10 osobników, z przewagą samic. Dla takiej obsady wystarcza 60-80 l zbiornik. Dopuszczalne jest towarzystwo spokojnych gatunków, tj.: kardynałki, dania, małe razbory itp.

 

Samica ze znacznym zapasem dojrzałej w jajnikach ikry

Ukleja naga najlepiej jednak czuje się w zbiorniku jednogatunkowym. Musi być on dobrze przykryty i obsadzony różnorodną roślinnością, w tym także pływającą. Konieczne są jednak wolne przestrzenie do swobodnego pływania. Podłoże stosujemy o ciemnym odcieniu. Z elementów dekoracyjnych najlepiej użyć kamieni (np. wapieni), ale 1-2 niewielkie korzenie także rybom nie zaszkodzą.

 

 

Optymalny dobrostan omawianych ryb to przede wszystkim twarda i zasadowa woda

Parametry fizyko-chemiczne wody są dość ważne i zawsze muszą być stabilne. Ryby te nie powinny być trzymane w wodzie zbyt miękkiej i kwaśnej (jednak lekki spadek pH do 6,5 zbytnio im nie szkodzi). Najlepiej zatem, gdy woda jest średnio twarda do  twardej (10-20°n), o odczynie obojętnym do zasadowego (pH 7-8,5) oraz temperaturze 19-24°C.

 

 

 

Gatunek jest spokojny i towarzyski

Wolno pracujący filtr oraz cotygodniowe podmiany wody w objętości 20-30% w zupełności wystarczają. Jeśli parametry wody są stabilne to ukleje nagie rzadko chorują. Leczy się je niełatwo, gdyż są wrażliwe na chemikalia, np. związki miedzi. Generalnie jednak są to ryby odporne i dość wytrzymałe, o ile nie narażamy ich na długotrwałe stresy. Zjadają każdy rodzaj pokarmu.

 

Ukleja naga to gatunek fitofilny

Obecnie omawiany gatunek ma w naturze status zagrożonego. Wynika to z przełowienia do celów handlowych, kurczeniem się naturalnego środowiska, jego postępującą degradacją i eutrofizacją oraz panoszeniem się w nim obcych gatunków inwazyjnych, np. tilapii, amurów białych. Ta ostatnia plaga to zmora naszych czasów, z którą niestety bardzo trudno jest walczyć.

 

 

Para tarlaków – samica w przodu

Gatunek fitofilny. Tarło ma miejsce wśród liści i korzeni roślin zarówno miękko- (w tym pływających o rozbudowanych systemach korzeniowych, np. pistia rozetkowa), jak i twardolistnych – jaja deponowane są zwykle na spodniej stronie szerokich liści (żabienice, zwartki, anubiasy itp.). Liście tych  ostatnich powinny sięgać lub rozkładać się pod lustrem wody.

 

 

Samiec w zbiorniku tarliskowym

Roślinnym substratem dla ikry może to być pływająca kępa anubiasa, mikrozorium lub epipremnum (scindapsusa), opleciona „warkoczami” rogatka lub wywłócznika. Można wykorzystać także tzw. mopy, czyli pompony z włóczki/przędzy syntetycznej (wypranej, dokładnie wypłukanej i odkażonej) i przymocowanej do kawałka korka lub styropianu, a także nitkowate glony.

 

Dorodna ikrzyca z żółto-złoto-oliwkowym ubarwieniem ciała

Temperatura wody nie powinna być wyższa niż 22ºC, a jej twardość grubo powyżej 17ºn. Po wpuszczeniu dorodnych tarlaków, np. samca i 2-3 samic, wodę codziennie obficie podmieniamy na chłodniejszą o 2-3ºC. Ryby karmimy, ale tylko żywym pokarmem i tak, aby zjadały go w całości niemal natychmiast. Dno pokrywamy warstwą grubego żwirku lub szklanych kulek, co chroni odklejone od substratu jaja przed pożarciem przez tarlaki.

 

Tarło następuje zwykle po kilku dniach

Do tarła może dojść dopiero po kilku dniach. Najlepiej jednak przystępują do niego ryby, które wcześniej przez około 2 miesiące przebywały w chłodnej wodzie lub na 2 tyg. były rozdzielone według płci. Tarło rozkłada się w czasie i może trwać 3-4 dni. Po tym czasie tarlaki usuwamy (chętnie wyżerają ikrę), a zbiornik lekko zacieniamy. Larwy wylęgają się po kilku dobach i niemal od razu (względnie po dobie) zaczynają pływać i żerować.

 

Okresowe przetrzymywanie ryb w chłodniejszej wodzie polepsza ich chęć do odbycia tarła

Osobniki z odłowu zwykle cechuje sezonowość rozrodu i pomimo stworzenia im dogodnych warunków gody często nie następują. Można także w akwarium jednogatunkowym sprawdzać co 2-3 dni substrat i jeśli jest na nim ikra – przenosić całość do lęgnika z wodą o identycznych parametrach i zainstalowanym napowietrzaniem.

 

 

 

Tarło – w gąszczu roślin widać samicę

Pierwszym zwiastunem, że coś jest na rzeczy jest niespokojne zachowanie samców. Pływają one nerwowo po akwarium, często charakterystycznymi zrywami, żywiołowo przeganiają się i kąsają (skubią) pyskami, próbując jednocześnie zbliżyć się do ikrzycy. Bywa, że tarlaki robią tzw. świecę w przód, czyli krótki, gwałtowny zryw w czasie którego wydalone zostają gamety.

 

Rozród najlepiej przeprowadzać grupowo z przewagą samic

Przez pierwsze 5-6 dni narybek karmimy tzw. pyłem, czyli larwami oczlików i wrotkami oraz kulturami pierwotniaków, wyhodowanych na pożywkach organicznych lub z preparatów handlowych, np. typu Protogen. Następnie przyjmuje on drobne larwy solowca i markowe pokarmy suche. Także dolewanie mocno zielonej wody (zielenice i eugleniny) ma sens.

Rak luizjański (Procambarus clarkii). Chów

Rak luizjański dorasta do około 12 cm. Poza wodą żyje dopóki dopóty jego skrzela są choć trochę wilgotne

Pancerzowiec ten zwany jest również czerwonym rakiem bagiennym, a w języku angielskim, najczęściej: Red Swamp Crawfish. Jego pierwotną ojczyzną jest Ameryka Północna (środkowo-południowe obszary USA i półn.-wsch. Meksyk). Jednak jako gatunek wysoce inwazyjny rozprzestrzenił się na inne kontynenty (Afryka, Azja, Europa, Am. Poł.). Dorasta do około 12 cm, osiąga masę ciała 50g i żyje do około 5 lat.

 

 

W wielu rejonach świata rak luizjański to wysoce ekspansywny gatunek inwazyjny, czyniący wielkie szkody wśród lokalnych populacji zwierząt wodnych i okresowo odbywających w niej gody (np. żaby, traszki)

W Europie zasiedla nie tylko cieplejsze kraje jak Portugalia, Hiszpania (tu pojawił się najwcześniej, bo już w 1973 r.) czy Włochy, ale także te o chłodniejszym klimacie: Wielka Brytania, Niemcy, Szwajcaria, Holandia. Niestety w Polsce stwierdzono dwa jego stanowiska w naturze – w okolicach Warszawy i Krakowa. Podobnie jak rak pręgowaty (Orconectes limosus) przenosi pasożytniczego grzyba Aphanomyces astaci, wywołującego dżumę raczą, na którą sam jest odporny.

 

 

Szczypce samca są znacznie większe

Forma dzika jest barwy ciemnoczerwono-brązowej z mniej lub bardziej czarnym, chropowatym od wyrostków karapaksem. W niewoli wyhodowano szereg odmian barwnych, m.in.: białą, czerwoną, pomarańczową, niebieską, dwubarwną. Skorupiak ten ma bardzo duże zdolności regeneracyjne członków ciała. Bez wody żyje dopóki dopóty jego skrzela pozostają wilgotne.

 

Samica – grubszymi strzałkami zaznaczono parzyste ujścia jajowodów zlokalizowane na nasadach trzeciej pary odnóży krocznych, a strzałką cienką – torebkę nasienną

Płeć raków można odróżnić już u bardzo młodych, około 1,5 cm osobników (lepiej użyć tu lupy). U samicy widać parzyste ujścia jajowodów zlokalizowane na nasadach trzeciej pary odnóży krocznych. Ponadto pod odwłokiem, między ostatnią i przedostatnią parą wspomnianych odnóży znajduje się torebka nasienna (annulus ventralis), mająca postać niewielkiego wybrzuszenia, które jednak nie zawsze jest dobrze widoczne. W nim przechowywane są pakiety nasienia (spermatofory), zwykle przez jakiś czas zanim raczyca zacznie składać jaja (maksymalnie do około miesiąca). Gdy jest na to gotowa na ostatniej parze odnóży odwłokowych (uropodia), tworzącej płetwę ogonową pojawiają się jasne, zwykle kremowe plamy.

 

 

Samiec – grubymi strzałkami zaznaczono parzyste ujścia nasieniowodów zlokalizowane na nasadach ostatniej pary odnóży krocznych, a cienkimi strzałkami – kolec na nasadach odnóży krocznych oraz odnóża kopulacyjne (odwrócone „kije hokejowe”)

U samca z kolei widać parzyste ujścia nasieniowodów zlokalizowane na nasadach ostatniej pary odnóży krocznych. Ponadto u nasady odwłoka (pomiędzy ostatnią parą odnóży krocznych i przedostatnią odnóży pływnych) widoczne są odnóża kopulacyjne, mające inny wygląd – zbiegają się one ku sobie i dalej układają równolegle w kierunku dogłowowym. Osobiście przypominają mi one dwa odwrócone od siebie kije hokejowe 🙂 Cechy dodatkowe różniące obie płci, to – u samca: kolce na nasadach odnóży krocznych (ułatwiają przytrzymywanie samicy w czasie kopulacji), a u samicy – szerszy odwłok (pod nim musi zmieścić się znaczna liczba jaj) oraz krótsze i mniejsze szczypce.

 

Raki luizjańskie są wyjątkowo odporne na niekorzystne warunki środowiskowe

Zwierzę bardzo plastyczne i odporne na niekorzystne czynniki środowiskowe, aktywne całodobowo, ale dość powolne. Można chować go pojedynczo, parami, systemem haremowym lub w liczniejszej grupie. Na jednego raka należy przeznaczyć co najmniej 50 l wody. Zbiornik musi być zawsze szczelnie przykryty, gdyż skorupiaki te to mistrzowie ucieczek.

 

 

Różnorodne, liczne kryjówki w akwarium to podstawa optymalnego dobrostanu raków

W akwarium niezbędne są różnorodne kryjówki (groty, kamienne jazy, rurki, kokosy, doniczki, korzenie itp.). Woda powinna być dobrze filtrowana i natleniona oraz raz w tygodniu podmieniana w objętości 20-30%. Oświetlenie znacznie stonowane przez roślinność pływającą, a podłoże piaszczyste lub ze żwirku o łagodnych krawędziach. Optymalny zakres temperatury wody to 20-27ºC.

 

W grupie raków panuje ustalona hierarchia

W grupie raków ustala się hierarchia, a dominant ma zwykle najokazalsze szczypce. Wpuszczając do zbiornika nowego osobnika trzeba liczyć się ze wzmożoną agresją pozostałych (zwierzę terytorialne). Najlepiej jest zatem łączyć ze sobą jak najmłodsze raki, aby od małego akceptowały się wzajemnie.

 

 

Rak ten może niszczyć niektóre rośliny, przy czym niekoniecznie je zjada

Rak ten może niszczyć niektóre rośliny, przy czym niekoniecznie je zjada – często po prostu odcina kawałkami, szatkuje, ucina na równi z podłożem itp. Stosunkowo bezpieczne są rośliny swobodnie pływające po powierzchni wody. Także silne egzemplarze o mocno twardych, skórzastych liściach, jak np. anubiasy są przeważnie bezpieczne.

 

 

Generalnie rak luizjański nie atakuje zdrowych ryb i krewetek w akwarium, ale …

Generalnie nie atakuje zdrowych ryb i krewetek, zwłaszcza gatunków ruchliwych i zwinnych. Niemniej ryba zapędzona w kryjówkę, np. do muszli, groty itp., po odcięciu jej drogi ucieczki, może zostać, zwłaszcza w nocy, pochwycona, zabita i pożarta. Także gatunki powolne o wydłużonych płetwach (np. welony, skalary) są często atakowane (łapane szczypcami za płetwy).

 

 

Jako oportunistyczny wszystkożerca rak luizjański zjada dosłownie wszytko, co akurat dostępne jest w danym środowisku

Oportunistyczny wszystkożerca. Zjada zarówno pokarmy pochodzenia zwierzęcego (zwłaszcza osobniki młodociane), jak i roślinnego, w tym mrożony, żywy, jak i tonący suchy, a także nietypowy typu: rybie mięso, gotowane i surowe warzywa itp. Co jakiś czas podajemy także sparzone liście dębu, buku lub migdałecznika. Nie gardzi padliną, ślimakami, glonami i detrytusem. Jest też kanibalem.

 

Z przodu wylinka raka

Linienie odbywa się tym częściej, im młodszy jest rak – młode osobniki mogą przechodzić wylinkę co 1-2 tygodnie. Dzięki temu bardzo szybko rosną. U starszych zrzucanie starego pancerza ma na celu przede wszystkim regenerację uszkodzeń (po 2-3 wylinkach utracone członki wracają do swych pierwotnych rozmiarów za wyjątkiem szczypiec, które na ogół pozostają mniejsze od pierwotnych), a w naturze także pasożytów.

 

Rak luizjański to mistrz ucieczek, stąd zbiornik musi być zawsze szczelnie przykryty. Bez tego wydostanie się z niego np. po kablu od filtra jest dla skorupiaka banalnie proste

Liniejący rak kładzie się na boku, a na końcu procesu robi szybkie zrywy płetwą ogonową i ostatecznie wyślizguje się ze starego pancerza (po tym przez jakiś czas leży jeszcze na boku). Do stwardnienia nowej powłoki ciała niezbędny jest węglan wapnia, który jeszcze przed rozpoczęciem linienia tworzy się (w postaci dwóch półkolistych tworów) w jednym z żołądków raka (przednim), a następnie jest stopniowo przez organizm trawiony. Uwolniony zeń wapń osadza się rychło w nowym pancerzu.

 

 

Raki luizjańskie to zwierzęta wprost idealne do obserwacji ich podwodnego życia

Procambarus clarkii jest najczęściej hodowanym przez człowieka gatunkiem raka ze względu na szybki wzrost i smaczne mięso (jego produkcja pokrywa do 90% światowej konsumpcji raków). Często jednak ucieka z niewoli (niezabezpieczone fermy) stając się obcym gatunkiem inwazyjnym. Jest niezwykle odporny na niekorzystne warunki środowiskowe.

 

 

Mimo swej wysokiej odporności rakom należy zawsze stwarzać jak najbardziej optymalne warunki w akwarium

Doskonale znosi niedobór tlenu w wodzie (>3 ppm), wysokie (>35ºC) i niskie (do życia wystarcza mu już 13ºC) jej temperatury, a także zasolenie (do 35 ppt), wahania odczynu (pH 5,8-10) i zanieczyszczenia chemiczne. Potrafi głęboko zakopać się w norze pod brzegiem lub mule dennym w przypadku wyschnięcia lub zamarznięcia zbiornika. Pamiętajmy, że raków tych, ani jakichkolwiek innych (np. marmurkowych) pod żadnym pozorem nie wolno wypuszczać do naturalnych siedlisk!

Drobnotka nadobna (Neoheterandria elegans). Rozród

Dorodna samica wśród roślinności

Dymorfizm płciowy jest dobrze widoczny. Samiec jest mniejszy (dorasta do około 1,5 cm), smuklejszy, ma węższą głowę i gonopodium, które może wyginać i ustawiać pod różnym kątem. U większej i jaskrawszej samicy pręga nad płetwą odbytową jest wyraźniejsza z miedzianym obramowaniem. Jej partie brzuszne są ponadto bardziej wypukłe.

 

 

Dwie piękne samice w pełni barw i znakomitej kondycji

Po ciąży trwającej około 4 tygodnie, przez okres 1-2 tygodni, samica rodzi co 2-4 dni 1-2 młode (najczęściej jednego). Są one bardzo drobne i mierzą między 2 a 2,5 mm. Również i tutaj zarodki zużywają najpierw zawartości woreczków żółtkowych a na dalszym etapie swego rozwoju odżywiane są przez organizm samicy (matrotrofia).

 

 

Drobnotki zwykle nie zjadają swego potomstwa

Drobnotki zwykle nie niepokoją, ani nie zjadają swojego potomstwa i w akwarium jednogatunkowym, bogato zarośniętym i przy odpowiednim żywieniu ryb dorosłych (pokarm żywy) możliwy jest bezproblemowy odchów narybku. Osobniki młodociane, pojawiające się regularnie w dobrze utrzymanej, zdrowej grupie ryb, to niezapomniany widok.

 

 

Ładne stadko drobnotek – w środku samiec odmiany ksantorycznej

U narybku, który osiągnął długość około 1 cm można już rozróżnić płeć osobnika. Samiczka ma dwie ciemne plamki w środkowej części tułowia i w okolicy późniejszej plamy ciążowej, podczas gdy samczyk tylko jedną – w okolicach odbytu. Z czasem pojawiają się ciemne, poprzeczne pręgi, które wraz z wiekiem stają się bardziej wyraźne i kontrastowe na tle żółtym lub pomarańczowawym.

 

Generalnie drobnotki to ryby odporne, ale moim zdaniem, mniej niż drobniczki

U Neoheterandria elegans zdarza się, że samice w wieku rozrodczym dostają tzw. pomarańczowej plamy, w okolicach otworu moczo-płciowego i dolnych partii brzucha. Plama owa może się powiększać i osiągać znaczne rozmiary. Jest to prawdopodobnie rodzaj wysięku zapalnego, choć ryba normalnie się zachowuje i przyjmuje pokarm. Samica nią dotknięta nie rodzi jednak  młodych.

 

„Tygrysowate” ubarwienie ciała ma swój niezaprzeczalny urok

U drobnotki nadobnej występują dłuższe okresy kiedy ryby zupełnie się nie rozmnażają. Autor utrzymywał je w około 20 l, nieogrzewanym zbiorniku, który stał na parapecie okna. Temperatura wody w okresie jesienno-zimowym wynosiła 18-22ºC. Akwarium było gęsto zarośnięte drobną, podwodną roślinnością i dobrze oświetlone, a woda raz w tygodniu podmieniana (15-20%). Ryby nigdy nie chorowały, a ich zachowanie było bez zarzutu.

 

Siekany, żywy rurecznik to pokarm chętnie zjadany przez drobnotki

Dieta składała się głównie z siekanego rurecznika, zooplanktonu i markowej karmy suchej. Dodatkowo samce były pozyskane od innego hodowcy, więc nie było mowy o zgubnych skutkach chowu wsobnego (inbred). Miało się wrażenie, że ryby jakby przeczekiwały jakiś niezbyt korzystny dla nich okres – być może decydującym czynnikiem była tu ciepłota wody.   Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie po przykryciu prawie połowy lustra wody wgłębką wodną.

 

Na dobrostan drobnotek niebagatelny wpływ mają rośliny, w tym gatunki pływające

Nie minęły bowiem dwa tygodnie, a pod powierzchnią wody pływały dwa młode. Najprawdopodobniej rośliny pływające mają duży wpływ na dobrostan omawianych ryb i być może jakoś stymulują je do rozmnażania po okresie spoczynku płciowego. Niemniej, u innych hodowców autor widział rozmnażające się drobnotki utrzymywane w zbiornikach, gdzie około 80% powierzchni lustra wody stanowi wolna przestrzeń, a reszta zapełniona była przez „kładące” się liście roślin rosnących w podłożu.

 

Błękitne obramowanie płetw nieparzystych zdradza dobre samopoczucie i wysoki dobrostan osobnika

Należy zadbać o sezonowe (okresowe) jej obniżki. Takie zróżnicowanie ciepłoty wody w ciągu roku pozwala dojrzałym samicom odpocząć i szybciej zregenerować organizm po intensywnym okresie rozrodczym. W niższej temperaturze wody produkują one bowiem o wiele mniej komórek jajowych, co niewątpliwie przekłada się korzystnie wpływa na ich kondycję, niż całoroczna eksploatacja rozrodcza.

 

Sezonowość rozrodu wydłuża drobnotkom życie

Ponadto wprowadzenie sezonowości rozrodu wydłuża rybom długość życia i polepsza żywotność narybku.  W zbiorniku wielogatunkowym nie ma co liczyć na odchowanie się potomstwa drobnotek. Często w takich warunkach ryby te czują się źle, są płochliwe, mało odporne i sporadycznie się rozmnażają.

 

 

Piękne, zdrowe stadko drobnotek to duma każdego miłośnika ryb żyworodnych

Generalnie aspekty rozrodu drobnotki nadobnej są podobne do występujących u drobniczki jednodniówki (Heterandria formosa), stąd gorąco zachęcam do zapoznania się z postem poniżej:

Okończyk moczarowy (Elassoma evergladei). Wychów narybku

Samiec w szacie godowej

Okończyki moczarowe, jako przedstawiciele ichtiofauny północnoamerykańskiej to ryby zimnolubne, zadowalające się skromnymi warunkami środowiskowymi i nie sprawiające większych problemów w chowie. Chętnie przystępują do rozrodu w niewoli, jednakże wychów bardzo drobnego narybku nie jest łatwy.

 

 

Samica gotowa do tarła

Okończyk moczarowy należy do rodziny bassowatych (Centrarchidae). W języku angielskim zwany jest The Everglades Pygmy Sunfish. W naturze występuje w wodach USA i dorastają do 2,5-3,5 cm długości. Ubarwienie samców jest bardziej ciemne (w okresie godowym stają się one niemal czarne) z połyskującymi, niebieskawymi cętkami. Samice są nieco większe, bledsze – żółto-brązowo-szare.

 

Tarlaki w zbiorniku hodowlanym

Tarło przebiega dość skrycie, w gęstwinie miękkolistnej roślinności, zwykle bardzo wcześnie rano. Jaja składane są partiami (po kilka sztuk), a dorosłe osobniki zupełnie się nimi nie interesują. Podczas jednego, rozłożonego w czasie, tarła samica może złożyć ich kilkadziesiąt, zwykle 30-60 sztuk.

 

 

 

Gąszcz roślin i korzeni to ulubione miejsca rozrodu okończyków

W akwarium jednogatunkowym, obsadzonym obficie roślinnością ryby wielokrotnie odbywają spontaniczne tarła. Narybek, który ma tendencję do gromadzenia się przy powierzchni wody oraz dnie akwarium można także wyłapywać (np. pipetą, łyżką, miseczką) i przenosić celem odchowania do oddzielnego zbiornika – odchowalni.

 

 

Młodziutki narybek

W temperaturze 22°C larwy wylęgają się po około 60-72 godzinach. W poszukiwaniu pokarmu narybek rozpływa się po dalszych 3 dniach. Jest on bardzo drobny, a jego pierwsze pożywienie powinny stanowić pierwotniaki oraz wrotki. Nawet świeżo wyklute larwy solowca są na początku zbyt duże, żeby mogły być zjedzone, choć te najmniejsze można spróbować im podać.

 

 

Nieco starszy narybek

Dobrym pokarmem dla potomstwa są pierwotniaki, wyhodowane na pożywkach organicznych (łodyżka siana lub wywar z niego, kawałeczek skórki banana itp.) lub z preparatów handlowych (np. Protogen). Można także wpuścić do zbiornika kilka ślimaków i karmić je sparzoną sałatą. Odchody mięczaków są doskonałą pożywką dla pierwotniaków, które w takich warunkach mnożą się na potęgę.

 

Narybek rośnie dość wolno

Narybek w wieku 7–10 dni można zacząć skarmiać najdrobniejszymi larwami solowca. Po ukończeniu dwóch tygodni do diety włączamy najdrobniejsze rozwielitki i oczliki, a także węgorki „mikro” i miażdżone, uprzednio doskonale przepłukane i posiekane starannie żyletką rureczniki. Młode rosną dość wolno. W naturze okończyki żyją około  1,5 roku, podczas gdy w dobrych warunkach akwariowych potrafią dożyć 3-4 lat.

 

Narybek najlepiej rośnie na pokarmie żywym

Czyszcząc okresowo dno zbiornika należy zwracać baczną uwagę na wylęg, który lubi ma tendencję do chowania się w nieczystościach i resztkach organicznych zalegających na dnie. Należy także dbać o dobrą kondycję ikrzycy – zapewniać jej odpoczynek, dobre żywienie i kryjówki (zwłaszcza niegotowa do tarła może być przez samce tak napastowana, że zginie).

 

 

O okończykach moczarowych pisałem wcześniej tu:

„Okończyk moczarowy. Chów”

i tu:

„Okończyk moczarowy. Rozród”

Drobnotka nadobna (Neoheterandria elegans). Chów

Para dorosłych osobników – z lewej samiec odmiany ksantorycznej

Ten piękny, filigranowy gatunek z rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae), zwany jest w języku angielskim Tiger Teddy. W naturze występuje endemicznie w Kolumbii, gdzie spotkać go można w dorzeczach rzek Rio Truando (departament Chocó na zachodzie kraju, graniczący z Panamą)  i Rio Atrato w północno-zachodniej części Kolumbii.

 

 

Dorosły samiec odmiany nominatywnej

Samica jest większa i dorasta do 2,5 cm, podczas gdy samiec jest mniejszy (dorasta do około 1,5 cm), smuklejszy, ma także węższą głowę i organ kopulacyjny – gonopodium. Dodatkowo u samicy pręga nad płetwą odbytową jest wyraźniejsza, częstokroć z miedzianym obramowaniem.

 

 

 

Dobre zarośnięcie zbiornika roślinnością to podstawa dobrostanu drobnotek

Ubarwienie ciała: na oliwkowo-żółto-miodowo-zielonkawym tle (gdzieniegdzie mniej lub bardziej pomarańczowym), w tylnej połowie ciała, występują poprzeczne, czarne pręgi (6-9). Cieniutkie obramowania płetw nieparzystych opalizują przy dobrym świetle w kolorze błękitnym (szczególnie widać to u wyrośniętych samic).

 

 

 

Z lewej samiec odmiany ksantorycznej

Ryby spokojne i towarzyskie, dość ruchliwe, choć pływają wolno i spokojnie, często co i raz „przystając” w bezruchu. W sprzyjających warunkach są ciekawskie i dość śmiałe. Utrzymywane tzw. parkami lub nawet w małych grupkach (3-5 osobników), w zbiornikach (nawet jednogatunkowych) ze skąpą obsadą roślinną wyraźnie źle się czują i stają się bojaźliwe.

 

 

Grupa drobnotek żerujących przy powierzchni wody

Samce bywają wobec siebie zadziorne – wzajemnie przeganiają się i atakują, prężąc płetwy i wyginając ciała. Owe niesnaski nie są jednak groźne dla ich zdrowia. Samiec inicjujący zbliżenie  często ukradkiem podpływa od tyłu do samicy i nakierowując gonopodium ku przodowi, stara się szybko doprowadzić do kopulacji.

 

 

Dorodna samica

Drobnotka nie nadaje się do chowu w akwarium ogólnym (zespołowym). Wespół bowiem z większymi, ruchliwszymi i często agresywniejszymi gatunkami ryby te giną zwykle po niedługim czasie i praktycznie nie ma szans na odchowanie młodych. Najlepszy jest dla nich zatem zbiornik jednogatunkowy i chów w większych grupach złożonych, np. z 4-5 samców i 8-12 samic.

 

Drobnotki to ryby nader spokojne i łagodne oraz nieco płochliwe

Bardzo wskazane jest ustawienie akwarium w miejscu zapewniającym mu kilkugodzinną w ciągu dnia operację promieni słonecznych (raczej nie bezpośrednią). Omawiane ryby preferują zbiorniki obficie zarośnięte zarówno miękką, jak i twardą roślinnością. Szczególnie polecane są mchy i gatunki pływające (rzęsy, limnobium, rogatek, wywłócznik, najas itp.), w których schronienie znajduje nowo narodzony narybek.

 

 

Samiec podążający za samicą (ta z prawej)

W zbiorniku trzeba jednak pozostawić tu i ówdzie wolne przestrzenie do swobodnego pływania i żerowania. Pojemność zbiornika może wynosić jedynie 20 l, lecz prawdziwe piękno i behawior tych  ryb uwydatniają się w znacznie większych, np. 60-80 l.  Elementami wystroju mogą być 1-2 niewielkie korzenie i kilka kamieni oraz średnio gruby piasek. Oświetlenie akwarium powinno być dość silne, ale stonowane przez wspomnianą roślinność pływającą.

 

Po lewej widać samca, który wygina swe gonopodium do przodu

Woda powinna być średnio twarda, rzędu 12-15ºn, o odczynie minimalnie kwaśnym do zasadowego (6,8-8,0) i temperaturze 22-25°C (nie powinna długotrwale przekraczać 26°C, ani spadać poniżej 15°C), nieznacznie raz w tygodniu odświeżana (10-15%, gdy działa filtracja lub 25-40 przy jej braku – to czasem ma miejsce w małych zbiornikach), znajdująca się w lekkim, subtelnym ruchu.

 

Drobnotki to filigranowe piękno w akwarium

Wodę warto filtrować, np. z użyciem małego, gąbkowego filtra wewnętrznego, napędzanego brzęczykiem. Uzasadnione jest ponadto zainstalowanie napowietrzacza, zwłaszcza podczas letnich upałów, gdyż tlen potrzebny jest do życia nie tylko osobnikom dorosłym i młodocianym, ale również zarodkom rozwijającym się w ciele samic.

 

 

Dwie dorodne samice i samiec (w środku)

Drobnotki są wszystkożerne, jednak pokarm powinien być odpowiedniej miękkości i wielkości, dostosowanej do ich niewielkiego otworu gębowego. Chętnie zjadane są małe larwy komarów, siekane rureczniki i grindal, a także różnorodne mrożonki (oczlik, moina, rozwielitka, mysis) oraz rozdrobnione karmy płatkowe i drobne granulaty, w tym z komponentą roślinną (spirulina) oraz liofilizowane typu FD.

 

Drobnotki – te samice po prostu mają się dobrze, a ich dobrostan jest bardzo dobry

Ryby te nie stronią od zjadania glonów, ale raczej w małych ilościach (głównie jedzą tzw. aufwuchs). Dlatego też zbiornik do ich odchowu nie powinien być świeżo założony, lecz stary, nieco nawet „zapuszczony”. W małym akwarium należy zwracać szczególną uwagę na jakość zadawanego pokarmu oraz jego ilość. Jednorazowo nie wolno podawać go więcej, niż ryby zdążą zjeść w ciągu kilku minut.

 

Zdrowe, dobrze utrzymane ryby, choć małe, to cieszą oko akwarysty pod każdym względem

Jako uzupełnienie diety ryb dorosłych mogą być podawane drobniejsze rozwielitki i oczliki. Należy wszakże pamiętać, że jest to pokarm nisko kaloryczny, stąd podawanie go samicom ciężarnym i rodzącym jako główne menu może w dłuższej perspektywie negatywnie wpłynąć na ich kondycję i rozwój płodów.

 

 

Gromada drobnotek w szklanej misie – ryby przygotowane do przeniesienia do nowego zbiornika

Drobnotka nadobna jest równie plastycznym gatunkiem, co drobniczka jednodniówka (Heterandria formosa), lecz nieco wrażliwszym. Można wprawdzie utrzymywać ją w niższej temperaturze wody (18-21ºC), ale wówczas ryby zdecydowanie wolniej rosną i słabo się rozmnażają lub wcale. Korzyścią jest jednak znacznie przedłużenie długości ich życia. Generalnie zaś temperatura wody dla drobnotek nie powinna przekraczać 26ºC.

 

 

Najlepsze zdjęcia z 2018 r

Szanowni Państwo,

tuż przed Świętami Bożego Narodzenia postanowiłem zamieścić kilkanaście najlepszych, moim zdaniem, zdjęć z mijającego roku, oczywiście roku hodowlanego 🙂 Życząc Państwu spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt oraz wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, zapraszam do dalszego czytania mojego bloga, jak również do oglądania filmików na moim kanale YouTube:

https://www.youtube.com/channel/UCeHQvxuBCXSs1yJOyU-Uayg?view_as=subscriber

Nie zapominajmy także, że od 2003 r. mamy w Polsce Dzień Ryby – zawsze 20 grudnia! Może powinniśmy, choćby tylko symbolicznie, go obchodzić, np. pochylając się nad smutnym losem wigilijnych karpi …

Para pielęgnic diamentowych – samica u dołu

Kilkudniowe pisklęta kanarków dopominające się o pokarm

Para pielęgniczek Ramireza – samica z przodu

Trzy dorodne, pięknie wybarwione samiczki drobnotki nadobnej

Kanarki w wolierze zewnętrznej, w której przebywają przez cały rok

Moje płazarium w okresie lata – miejsce godów traszek zwyczajnych i żab zielonych oraz moczarowych

Samiczka gołąbka diamentowego wysiadująca jaja

Alsolotl odmiany białej – płaz ogoniasty, który w akwarium rozradza się w stadium larwalnym (neotenia)

Para ziemiojadów Guianacara stergiosi z narybkiem – samiec z prawej

Tarło akar „Electric Blue” – samica poniżej

Para barwniaków Nanochromis transvestitus – samica z prawej

Gody wielkopłetwów wspaniałych – samiec napina swe płetwy

Para gołąbków prążkowanych

Przepiórka chińska – samica z młodym (także samica)

Pięknie wybarwiony samiec czerwieniaka kongijskiego, H. lifalili

Młodzież molinezji złotej

Para Crenicichla proteus z potomstwem (samica z lewej)

Para kanarków szeków odmiany Gloster Consort

Wygrzewająca się w słońcu grupa żab moczarowych

Cukrówka (samica) z pisklętami

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Inne

Akara Akara „Electric Blue” (Andinoacara pulcher). Pochodzenie i chów

Para pięknie wybarwionych akar – samica z przodu

Akara „Electric Blue” to najprawdopodobniej krzyżówka pomiędzy akarą błękitną (Andinoacara pulcher) i pielęgniczką Ramireza (Microgeophagus ramirezi), odmiany właśnie „Electric Blue”. Nie jest to jednak hybryda samoistna, lecz sztuczna, wymuszona przez człowieka. Pobrano bowiem ikrę od pierwszego gatunku i zapłodniono ją nasieniem drugiego.

 

 

Samiec jest większy i ma dłuższe płetwy nieparzyste

Jaja zapewne inkubowano sztucznie, a potomstwo hodowano na tzw. linię, co utrwaliło pożądaną cechę jaskrawej niebieskości. Dlatego też osobniki „Electric Blue” kojarzone między sobą dają potomstwo, które w 100% wiernie dziedziczy po nich wspomnianą cechę. Pod względem genetycznym nastąpił tu, choć krytykowany przez wielu, to jednak pewien sukces hodowlany.

 

 

Niebieskie ubarwienie ciała doskonale komponuje się w akwarium z soczystą zielenią roślin

Niemniej nie brakuje głosów twierdzących, że akara „Electric Blue” to tylko forma barwna popularnej w akwariach, zwłaszcza w ubiegłym stuleciu, akary błękitnej (Andinoacara pulcher), stąd i nazwa łacińska pozostała taka sama. Powstała zapewne jako mutacja (wymuszona sztucznie?), którą następnie utrwalono szeregiem zabiegów hodowlanych.

 

 

Akary „Electric Blue” mają zwykle spokojne usposobienia – tu samica

Oprócz atrakcyjnej barwy akara „Electric Blue” zyskała także pożądaną w akwarystyce cechę, jaką jest relatywnie mniejsza agresywność. Zdecydowanie bowiem jej temperament jest znacznie łagodniejszy od akary błękitnej i nieco bardziej zadziorny niż u pielęgniczki Ramireza. Można je zatem utrzymywać w zbiorniku towarzyskim (zwłaszcza osobniki młodociane) z wieloma innymi rybami za wyjątkiem gatunków najmniejszych, choć w obszernym, dobrze urządzonym i zarośniętym zbiorniku także ławicowe, małe taksony nie są zwykle przez nie niepokojone.

 

Dobrane pary zaleca się utrzymywać oddzielnie

Należy jednak, uważać na dobrane pary, które w okresie okołotarłowym mogą sprawiać na tym polu mniejsze lub większe problemy. One, moim zdaniem, nie nadają się do akwarium zespołowego, chyba że pełnego innych gatunków pielęgnic/akar o zbliżonej wielkości (pielęgnice: Meeka, miodowa, zebra, akara pomarańczowopłetwa itp.).

 

 

 

Ciemne podłoże i inne elementy wystroju podkreślają piękne barwy ryb – tu samiec

Pielęgnacja omawianego gatunku nie należy do trudnych. Ryby te poleca się nawet początkującym akwarystom. W akwarium o pojemności około 120 l możemy utrzymywać dorosłą parę lub kilka osobników młodocianych. Jako podłoża używamy drobnego żwirku o ciemnym odcieniu, co jeszcze bardziej podkreśla piękne barwy akar.

 

 

 

 

Rośliny są wyrywane i uszkadzane głównie przez dobrane pary szukające sobie miejsca na gniazdo

Poza okresem tarła rośliny posadzone w dnie zwykle nie są specjalnie uszkadzane, ani wyrywane (co najwyżej urywane są pojedyncze liście), ale zdarzają się osobniki nader intensywnie przekopujące dno. Na wszelki jednak wypadek należy sadzić je w zwartych kępach obłożonych kamieniami lub w pojemnikach. Bardzo wskazana jest roślinność pływająca, która tonując silne oświetlenie jeszcze bardziej poprawia wybarwienie ryb.

 

 

Akary „Electric Blue” są rybami dość odpornymi, ale wyraźnie mniej od akary błękitnej – tu para – samiec z lewej

Akara „Electric Blue” to ryba dość odporna, ale moim zdaniem, wyraźnie mniej od akary błękitnej. Najlepiej czują się w wodzie o twardości ogólnej do około 17°n, pH 5,5-7,5 i temperaturze wody 23-26°C. W zbiorniku konieczne są różnorodne elementy jego wystroju: korzenie, płaskie kamienie, groty, kawałki drewna, zatopione gałęzie, przewrócone na bok gliniane doniczki lub stożki, łupiny orzecha kokosowego, rurki z PCV lub drenarskie z gliny itp.

 

Dobra jakość wody to podstawa zdrowia akar – pięknie wybarwiony samiec po prawej

Akary bez szkody dla zdrowia okresowo znoszą zarówno niższą (około 15°C), jak i wyższą (około 30°C) ciepłotę wody. Regularne jej podmiany przeprowadzamy raz w tygodniu w objętości 15-20%, najlepiej w połączeniu ze starannym czyszczeniem (odmulaniem) dna z wszelkich resztek organicznych. Należy zaopatrzyć się w wydajny filtr kubełkowy, gdyż omawiany gatunek preferuje dobrej jakości wodę z co najwyżej minimalnym stężeniem związków azotu.

 

Piękne barwy ryb świadczą o ich znakomitym dobrostanie

Widywałem akary żyjące w zaniedbanych akwariach, często przerybionych, ze słabą filtracją i skąpym wystrojem. O ile w takich warunkach akara błękitna zwykle radzi sobie całkiem nieźle, to forma „Electric Blue” już niekoniecznie. Ryby przede wszystkim stają się apatyczne i płochliwe. Nie podchodzą do tarła, mają przyblakłe barwy i nierzadko zapadają na choroby. A te nie leczy się wcale łatwo.

 

Wszystkożerność akar sprawia, że ich wyżywienie nie stanowi żadnego problemu

Gatunek wszystkożerny, ale najlepiej chowa się i rozmnaża na karmie żywej lub mrożonej pochodzenia zwierzęcego. Zjada także wszelkie dedykowane pokarmy suche, tak granulowane, jak i płatkowe. Wskazany jest dodatek do diety karmy roślinnej, np. wyprodukowanej na bazie spiruliny.

 

Drobniczka jednodniówka (Heterandria formosa) – zawiłości rozrodu

Para drobniczek – samica u góry

U drobniczki jednodniówki (Heterandria formosa) jedne aspekty rozrodu pozostają takie same, jak u większości przedstawicieli rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae), podczas gdy inne są zupełnie unikatowe. I tak, również tutaj pakiety plemników gromadzone są po kopulacji w licznych uchyłkach jajowodu, gdzie zachowują żywotność przez wiele miesięcy.

 

 

Samiec w całej okazałości

Dzięki temu mają one zdolność zapładniania sukcesywnie (cyklicznie) i stale dojrzewających nowych partii komórek jajowych. U zdrowej, będącej w optymalnej kondycji samicy takich rozwijających się niezależnie od siebie partii zarodków może być nawet osiem (samica po osiągnięciu dojrzałości płciowej praktycznie przez cały czas jest w ciąży).

 

 

Jest to możliwe dzięki tzw. dodatkowemu zajściu w ciążę, czyli nadpłodnieniu, zwanemu też superfetacją – zjawisku określanemu jako jednoczesny rozwój zarodków znajdujących się w kilku różnych stadiach rozwoju (nakładające się na siebie mioty; w jęz. angielskim: Clutch overlap). Dla organizmu samicy stanowi  to duże obciążenie. Dlaczego? O tym poniżej …

 

Samiec (z lewej) podążający ku samicy

Po zapłodnieniu zygotę oddziela od jajnika przestrzeń okołożółtkowa wypełniona płynem jajnikowym. Zygota zawiera jednak niewielkie ilości żółtka i zarodki zmuszone są po niedługim czasie czerpać substancje odżywcze z ciała matki (matrotrofia). Odbywa się to za pomocą łożyska pęcherzykowego, zwanego też łożyskiem pęcherzyka jajnikowego [dawniej określano je jako łożysko rzekome (pseudoplacenta)].

 

Gęsto zarośnięty zbiornik z drobniczkami – dobry dobrostan ryby mają zapewniony

Tworzą je przylegający ściśle nabłonek pęcherzyka jajnikowego oraz powierzchnia chłonna zarodka – szczególnie obficie ukrwiona błona worka osierdziowego i woreczka żółtkowego. Struktury te uczestniczą w transferze substancji odżywczych z organizmu matki do zarodka (matrotrofia). Jak wydajny i rozbudowany jest to system niech posłuży fakt, że sucha masa ciała zarodka wzrasta podczas całej embriogenezy aż o 3900%.

 

Grupa dorosłych osobników żerujących przy dnie

Zdaniem niektórych badaczy, we wczesnych stadiach rozwoju,  pokarm wchłaniany jest także przez nabłonek pokrywający całe ciało zarodka. Jego głowę zakrywa niczym kaptur powiększający się worek osierdziowy, który wraz z woreczkiem żółtkowym jest bogato unaczyniony.

 

 

 

U drobniczek pojawiają się niekiedy jaśniej ubarwione osobniki – ksantoryczne

Nabłonek zlokalizowany na wierzchołkach obu narządów a także na powierzchni osłonki przejrzystej pęcherzyków jajnikowych jest wyspecjalizowany i ma wysoce chłonny charakter – na jego powierzchni znajdują się bowiem liczne, wydłużone mikro wypustki, pofałdowania i pęcherzyki, które zanikają przed porodem (tej cechy specjalizacji nabłonkowej brak jest u innych przedstawicieli rodziny piękniczkowatych).

 

 

Dorodna samica u góry – takie osobniki rodzą regularnie młode

Powyższe ma swoje ścisłe odzwierciedlenie w strategii rozrodczej gatunku, gdzie samica rodzi często, ale mioty są bardzo mało liczne (potomstwo ma wówczas większe szanse na przeżycie w razie ataków drapieżników lub wystąpienia niekorzystne czynników środowiska, np. suszy, braku pokarmu itp.). Zamiast bowiem wydawać na świat wszystkie młode naraz (jak ma miejsce u ogromnej większości piękniczkowatych, gdzie cały miot rodzi się podczas jednego porodu, trwającego zwykle 1-3 godzin), poszczególne porody rozkładają się w czasie.

 

Samica – na tle soczystej zieleni drobniczki prezentują się najokazalej

Ten zaś trwa zwykle od kilku do kilkunastu dni, w zależności od panujących warunków środowiskowych. Może być zatem tak, że niemal każdego dnia (co 20-30 godzin) , choć częściej co drugi, trzeci dzień (czasem jeszcze rzadziej – nawet co 5-10 dni) samica odbywa jeden poród, podczas którego wydaje na świat zwykle 1-2, rzadko więcej młodych (są to osobniki najbardziej rozwinięte, podczas gdy reszta zarodków dalej dojrzewa i oczekuje na swoją kolej, niczym na fabrycznej taśmie produkcyjnej).

 

Narybek drobniczki ma barwę ochronną i nie jest zwykle niepokojony przez osobniki dorosłe

Cały zaś miot obejmujący daną partię jaj i dany okres czasu liczy od kilku do dwudziestu kilku osobników (rzadko więcej). Drobniczki zwykle nie zjadają swojego potomstwa i w jednogatunkowym akwarium, bogato zarośniętym i przy odpowiednim żywieniu ryb dorosłych możliwy jest bezproblemowy odchów narybku. Można go także na bieżąco odławiać pośród roślinności pływającej i przenosić go do oddzielnego zbiornika – odchowalni.

 

Dwie dorodne samice

O drobniczce jednodniówce pisałem kiedyś tu:
„Heterandria formosa”

Guianacara stergiosi. Rozród

Samica pokazuje samcowi (z prawej) gdzie jest jego miejsce przy opiece nad potomstwem

Samica jest mniejsza o 1/3 i ma drobniejszą budowę ciała. Samiec dorasta w akwarium do około 15 cm. Ma on też bardziej ściętą i potężniejszą część czołową głowy oraz nieco dłuższe płetwy. W okresie składania jaj brodawka ikrzycy jest nieco wysunięta dogłowowo i tępo zakończona (u samca – wysunięta doogonowo i ostro zakończona).

 

 

Para tarlaków – samica u dołu

O zbliżającym się tarle świadczy niespokojne zachowanie ryb. Przede wszystkim wzrasta nieco ich terytorializm i chronienie wybranej kryjówki. Samica w pewnym momencie po prostu w niej znika (np. wpływa do wnętrza kokosu, rury z PCW, groty, przewróconej na bok doniczki itp.) . Tarło ma miejsce w osłoniętej kryjówce i niełatwo je zauważyć.

 

 

Para z świeżo wyklutymi z jaj larwami (samiec po prawej)

To samica adoruje i zaprasza do kryjówki samca. Po tarle nie jest on do niej wpuszczany, a częstokroć jest wręcz odganiany przez partnerkę. Dlatego też, aby uspokoić samicę i dać jej poczucie bezpieczeństwa niektórzy hodowcy stosują kryjówki z regulowaną wielkością otworu wlotowego (wylot jest zaślepiony lub przylega do litej powierzchni).

 

 

Opieka samicy nad larwami

Po tarle jest on zmniejszany tak, aby ikrzyca mogła swobodnie przezeń się przeciskać, a samiec nie. Samica składa ikrę na pionowej powierzchni lub suficie kryjówki (także na korzeniu zrobiwszy uprzednio pod nim stosowny wykop). Przeciętnie liczba składanych jaj wynosi 100-300 sztuk, najczęściej około stu kilkudziesięciu.

 

 

Samica charakterystycznie wciera się w podłoże, aby cząstki pokarmu poderwały się do góry

Dość często u ryb z rodzaju Guianacara dochodzi do kłótni między rodzicami o opiekę nad potomstwem. Raz są to jedynie niegroźne niesnaski i łagodne przepychanki, a innym razem bezpardonowe przejawy agresji. U mnie samica jedynie z rzadka starała się odgonić samca od młodych. Robiła to jednak bardzo subtelnie.

 

 

 

Samiec (po lewej) patroluje rewir wokół gniazda

Gdy młode podrosły i ukończyły trzeci tydzień życia tarlaki G. stergiosi stały się na powrót lękliwe. Rodzice chowali się w kryjówkach, gdy tylko wchodziłem do pomieszczenia, w którym stało akwarium. Nie wypływały nawet do karmienia, co najwyżej na krótką chwilę. Narybek zaś nie był aż tak płochliwy i przede wszystkim intensywnie żerował, co przekładało się na jego szybki wzrost.

 

Narybek pokrewnego gatunku S. geayi

Ubarwienie młodych jest maskujące – szarawe w ciemniejsze wzorki. Żywienie narybku można rozpocząć od podawania mu najdrobniejszych larw solowca, choć niektórzy hodowcy wolą przez pierwsze 3-4 dni karmić  larwami oczlików i wrotkami. To karma idealna.

 

 

 

„Gujanki” to bardzo troskliwi rodzice – tu samica

Jednakże w praktyce młode wykarmiane są na rozdrobnionej, markowej karmie suchej i mrożonkach (moina, oczlik, bosmina, wrotka). Kilkudniowe jedzą chętnie węgorki octowe, nicienie „mikro” oraz drobniutko siekane rureczniki. Starszym można co i raz podać zooplankton, siekane larwy ochotki i wodzienia na zmianę z mrożonkami i tonącą karmą suchą.

 

Narybek G. stergiosi w wieku około miesiąca

U G. stergiosi w opiece nad potomstwem zdecydowanie większą aktywność przejawia samica. Co i raz charakterystycznie osiada na podłożu, po czym wykonując szybkie, gwałtowne ruchy płetwami i ciałem wciera się w nie i sprawia, że tumany osadów dennych unoszą się w toni. To osobliwe przystosowanie w naturze umożliwia młodym wyłapywanie ukrytych w mule drobinek pokarmu i bezkręgowców.

 

Samica przejawia zdecydowanie większą aktywność w opiece nad potomstwem

Samiec zwykle także przejawia troskę o potomstwo, ale najchętniej patroluje rewir i pobliskie kryjówki. Oboje rodzice nie są jednak specjalnie odważni i nie atakują z impetem, np. zanurzonej do wody ręki hodowcy, bądź skrobaka do szyb. Raczej pływają wówczas przez chwilę nerwowo, po czym starają się wraz z potomstwem schować w kryjówkach.

 

 

 

Samiec przy kamieniu z młodziutkim wylęgiem

Nic bardziej nie cieszy akwarysty jak pływający w gromadzie liczny i zdrowy narybek. Nie zauważyłem, aby występował wśród niego kanibalizm. Osobniki młodociane są łagodne i mało płochliwe. W czasie zadawania pokarmu kłębią się intensywnie, starając się pochwycić jakiś kęs dla siebie. Doskonale zdobią zbiornik i są wdzięcznym obiektem obserwacji.

 

 

Para lęgowa z kryjącym się na podłoży narybkiem

O chowie Guianacara stergiosi pisałem wcześniej tu:

„Guianacara stergiosi. Chów”

Wielkopłetw wspaniały (Macropodus opercularis). O chowie i rozrodzie c.d.

Para wielkopłetwów przy gnieździe – samica u dołu

O wielkopłetwie wspaniałym (Macropodus opercularis) pisałem wcześniej tu:

„Wielkopłetw wspaniały”

O wielkopłetwie czarnym (Macropodus spechti) zaś tu:
„Wielkopłetw czarny”

 

 

 

Samica jest mniejsza, mniej jaskrawo ubarwiona i ma mniejsze płetwy

Obydwa gatunki należą do rodziny guramiowatych (Osphronemidae) i pochodzą z wód Azji Południowo-Wschodniej. Wielkopłetw wspaniały to prawdziwy weteran wśród ryb akwariowych. Do Europy sprowadzono go bowiem w 1869 r., czyli na 100 lat przed moim narodzeniem 🙂 W przyszłym roku będziemy zatem obchodzili 150 rocznicę jego chowu i rozmnażania w akwarium.

 

 

Widoczne odchylanie pokryw skrzelowych przez samca

Gody u tego gatunku są bardzo widowiskowe. Samiec goni samicę, pręży ciało, napina płetwy, odchyla pokrywy skrzelowe i jest ogólnie pobudzony. Jeśli samica jest niedojrzała do tarła, a samiec bardzo natarczywy, wówczas zaloty mogą przerodzić się w tragedię – samica zostaje dotkliwie poturbowana lub nawet zabita.Samica musi mieć zatem zapewnione kryjówki w zbiorniku.

 

 

Odporność i żywotność wielkopłetwów jest wręcz przysłowiowa

Wielkopłetwy to ryby bardzo żywotne i odporne tak na choroby, jak i na mniej korzystne warunki środowiskowe (są bardzo tolerancyjne wobec parametrów fizyko-chemicznych wody). Wytrzymują spadki temperatury wody do około 12°C. Między innymi dlatego dobrze chowają się (ale nie rozmnażają) w oczku wodnym w okresie od maja do połowy września.

 

 

Samiec eksponujący barwy i napinający płetwy

Żywienie ich nie przedstawia żadnego problemu – jedzą każdy rodzaj pokarmu, choć najbardziej gustują w żywym i mrożonym. W okresie tarła mogą być agresywne dla współmieszkańców. Poza tarłem, zwłaszcza młode osobniki bez problemu można trzymać z większością ryb z wyjątkiem najmniejszych gatunków.

 

 

Samiec (u dołu) zaganiający samicę pod gniazdo

W wyniku długotrwałej hodowli w niewoli agresja wielkopłetwów wobec innych współmieszkańców akwarium uległa, moim zdaniem, znacznej redukcji Hamuje ją m.in. prawidłowe żywienie pokarmami pochodzenia zwierzęcego, obfite obsadzenie zbiornika roślinami i udekorowanie go w korzenie, kamienie, suche liście, zatopione gałęzie itp.

 

 

Samiec zaganiający samicę pod gniazdo

Gody u tego gatunku są bardzo widowiskowe. Samiec goni samicę, pręży ciało, napina płetwy, odchyla pokrywy skrzelowe i jest ogólnie pobudzony. Jeśli samica jest niedojrzała do tarła, a samiec bardzo natarczywy, wówczas zaloty mogą przerodzić się w tragedię – samica zostaje dotkliwie poturbowana lub nawet zabita.Samica musi mieć zatem zapewnione kryjówki w zbiorniku.

 

Samiec strzegący pienistego gniazda z jajami

Wielkopłetwy to ryby, które są dziś niedoceniane przez większość akwarystów. Ma się wrażenie, że ich czas przeminął bezpowrotnie. Osobiście uważam, że nie jest to do końca prawdą, bo ryby te mają swoich gorących zwolenników, a starsi akwaryści często wracają do ich chowu i rozmnażania (sentymenty z dzieciństwa?). Pomimo, że pojawiło się kilka odmian barwnych, to jednak gatunek nominatywny jest najbardziej poszukiwany.

 

Akty tarła powtarzają się wielokrotnie

Agresja wewnątrzgatunkowa jest jednak silna, zwłaszcza między samcami, dlatego w jednym akwarium należy chować raczej jednego plus 2-3 samice. Zbiornik musi być ponadto dobrze przykryty, bo ryby te potrafią dobrze skakać.Choć wielkopłetwy dorastają do 9-10 cm (samce), to jednak zbiornik dla nich nie musi być zbyt duży – dla kilku osobników wystarcza 60 l.

 

Ulepszanie konstrukcji gniazda to rutynowa czynność ze strony dobrego samca

Bliskim krewniakiem wielkopłetwa wspaniałego (zwanego kiedyś makropodem) są ostrogony: z Kupang (Pseudosphromenus cupanus), zwany także pseudowielkopłetwem z Kupang lub czarnym, a dawniej pseudogurami oraz Daya (P. dayi), zwany czerwonym. Usposobienie tego gatunku jest łagodne. Gniazdo budują wśród gęstej roślinności pływającej, ale w pewnej odległości od lustra wody, czyli w toni wodnej. Ikra jest cięższa od wody i opada na dno, skąd jest następnie zbierana przez tarlaki i umieszczana w gnieździe.

 

Samiec może być bardzo brutalny wobec samicy, która nie chce z nim odbyć tarła

U ostrogonów narybek po 5-6 dniach jest na tyle duży, że można karmić go najdrobniejszymi larwami solowca, w przeciwieństwie do wylęgu wielkopłetwa – tu wymagany jest najdrobniejszy tzw. pył, czyli pierwotniaki, wrotki i larwy oczlików lub oczywiście pyliste pokarmy zastępcze. Generalnie u guramiowatych, u których ikra jest cięższa od wody narybek jest większy.

 

W czasie godów wylot z filtra musi być skierowany w przeciwną stronę niż gniazdo i nie powodować zbyt dużego ruchu wody

Wielkopłetwy budują swe pieniste gniazda na powierzchni wody, często w rogu akwarium, przy liściu rozłożonych przy powierzchni itp. Ich ikra jest lżejsza od wody i sama wypływa na powierzchnię (czyli wylęg jest tu bardzo drobny, a liczba jaj znacznie większa – w przeciwieństwie do ostrogonów). Samiec strzeże jaj i często także larw, ale większość hodowców odławia go po tarle, tak samo, jak i samicę.

 

 

Rozele roku 2018

Rozela białolica to jeden z najpopularniejszych gatunków średniej wielkości ptaków w polskich hodowlach – tu odmiana lutino i pastel

W dzisiejszym wpisie chciałem zwrócić Państwa uwagę na piękno różnych gatunków rozel – średniej wielkości papug australijskich. Są to ptaki bardzo atrakcyjne pod względem zarówno barwy upierzenia (wyhodowano dziesiątki odmian barwnych), ciekawych zachowań i łatwości pielęgnacji, jak również  nietrudnego zwykle rozrodu, dającego hodowcy bardzo wiele satysfakcji.

 

 

Para rozeli królewskich odmiany niebieskiej

O chowie i rozmnażaniu rozeli białolicej pisałem wcześniej tu:
„Rozela białolica. Chów i rozmnażanie”

O rozeli pomarańczowej zwanej adelajdzką pisałem wcześniej tu:
„Rozela pomarańczowa, czyli adelajdzka”

 

 

 

Rozele adelajdzkie w czasie pierzenia – samica u góry

O rozrodzie rozeli białolicej i królewskiej pisałem wcześniej we wspólnym wpisie tu:
„Rozela białolica i królewska. Rozród”

 

 

 

 

 

 

Para lęgowa rozeli królewskich

Z przodu dorodny tegoroczny młody odmiany niebieskiej

Rozele królewskie – para odmiany szekowatej

Wśród rozeli królewskich nie brakuje też mieszańców wewnątrzgatunkowych, o rozmaitej kolorystyce upierzenia

Rozela czarnogłowa, czyli barnard czarnogłowy

 

Rozele królewskie dobrze zimują w grupie

Każdy miłośnik rozel znajdzie dla siebie odpowiedni wariant barwny – tu odmiana niebieska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Para rozel królewskich z młodym (w środku) odmiany niebieskiej

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozela królewska odmiany szekowatej

Rozele są nierzadko płochliwe i dlatego najlepiej czują się i rozmnażają w większych wolierach

Rozele to ptaki odporne na zimno i bardzo wdzięczne, choć nierzadko lęgi bardzo rozczarowują hodowcę …

 

Piękna samica rozeli adelajdzkiej w czasie pierzenia

 

 

Guianacara stergiosi. Chów

Dorosły samiec

W naturze ojczyzną tej pięknej, bardzo spokojnej i często nader płochliwej ryby są wody Wenezueli. Należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae). W odpowiednio urządzonym akwarium przejawia wiele ciekawych zachowań. Przedstawiciele rodzaju Guianacara (po angielsku zwani: Bandit Cichlids) są do siebie bardzo podobni, co czyni je trudnymi do identyfikacji.

 

Para ryb – samica u dołu. Ubarwienie omawianych ryb jest szaro-beżowo-brązowe z elementami żółci, zwłaszcza na płetwach

U G. stergiosi nie ma jednak z tym problemu. Ma on bowiem charakterystyczną, czarną, czworokątną lub owalną plamę zlokalizowaną w środkowej części ciała, pod linią naboczną. Może ona wszakże przybrać formę dość cienkiego pasa, ale rysunek plamy na nim będzie wtedy i tak mniej lub bardziej widoczny. Kolejnym elementem wyglądu u dorosłych osobników jest czarny pas przechodzący pionowo przez głowę, w tym przez oko.

 

G. stergiosi to gatunek spokojny, ale płochliwy

G. stergiosi to gatunek płochliwy. Moja para została przeze mnie kupiona od hodowcy, który utrzymywał ją w bardzo dużym zbiorniku ze stadem kilkudziesięciu dorosłych płaskoboków tępogłowych (Metynnis hypsauchen). Po aklimatyzacji i wpuszczeniu do 240 l akwarium, urządzonego z pietyzmem i dedykowanego tylko ziemiojadom, stały się one skrajnie lękliwe. Przez cały czas kryły się w korzeniach i/lub kryjówkach utworzonych przez kamienie i rury z PCW.

 

W chwilach stresu ubarwienie ryb blednie

Ubarwienie ryb znacznie zbladło. Dopiero po przeszło miesiącu zaczęły one nieśmiało wypływać z kryjówek i aktywniej żerować. Co ciekawe, stało się to zupełnie niespodziewanie, bez nijakiej uchwytnej przyczyny. Ot, pewnego dnia, jak gdyby nigdy nic, ziemiojady wypłynęły na wolną przestrzeń z przodu zbiornika. Była ona pokryta 3-4 cm warstwą drobnego piasku, który zaczęły z lekka przekopywać w poszukiwaniu pokarmu.

 

Tu widać charakterystyczne, ciemne elementy ubarwienia

Niektórzy hodowcy twierdzą, że na zmniejszenie lękliwości u omawianego gatunku najlepszy wpływ ma obecność innych, zbliżonych wielkością spokojnych pielęgnicowatych. Dlatego też „gujanki” te dobrze nadają się do odpowiednio urządzonego akwarium zespołowego, przy czym osobniki młodociane powinno się chować w grupach po kilka, kilkanaście osobników.

 

Para w akwarium jednogatunkowym

Cechą znamienną G. stergiosi jest także ich łagodne i spokojne usposobienie. Raz nieopatrznie przeniosłem wraz z kępą rogatka trzy młodociane osobniki wieloplamki (Phalloceros caudimaculatus) o długości około 1 cm. Byłem pewny, że zostaną szybko zjedzone. Tymczasem nic takiego się nie stało. Ryby absolutnie się nimi nie interesowały, co więcej nawet w okresie opieki nad ikrą i młodymi nigdy ich nie atakowały. W końcu sam je odłowiłem, bo pięknie wyrosły na karmie dla pielęgnic i zaczęły zagrażać kolejnemu pokoleniu larw.

 

G. stergiosi to generalnie ryby odporne

Przedstawiciele rodzaju Guianacara preferują większe zbiorniki, choć dobraną parę ryb można utrzymywać w 130-150 l. Woda powinna być miękka do średnio twardej (do 17°n), lekko kwaśna (pH 6-6,7), o temperaturze 24-27°C. Ryby te należą jednak do dość odpornych i hodowane od pokoleń w domowych akwariach dobrze przystosowały się do wody zarówno twardszej, jak i o wyższym pH (nawet lekko zasadowym).

 

Dobra filtracja wody i regularne jej podmiany są nieodzowne

Odpowiednio przyzwyczajone długotrwale znoszą ciepłotę wody w okolicach 20°C, choć ich zachowanie jest wówczas mało ciekawe, zdecydowanie bardziej wycofane i raczej nie ma co liczyć na rozród. Bardzo ważny jest system filtracji, który powinien zapewniać klarowną i doskonale natlenioną wodę. Nieodzowne są regularne (zwykle raz w tygodniu) jej podmiany na świeżą w objętości do 20%.

 

Lekki ruch wody zapewnia rybom prawidłowy dobrostan

Woda powinna przez cały czas być w lekkim ruchu, przy czym miejscami jej prąd może być silniejszy, np. przy wylocie z filtra. Wcześniej, przy okazji omawiania innych gatunków ziemiojadów pisałem, że trwające przewlekle zbyt wysokie stężenie związków azotu w wodzie może u osobników młodocianych skutkować zahamowaniem wzrostu, a u dorosłych wywołać groźną chorobę jaką jest dziurawica.

 

Piasek jest lepszy niż żwirek, ale …

Podłoże powinna stanowić warstwa piasku o grubości 4-5 cm, który może być przez ryby mniej lub bardziej przekopywany (spotyka się osobniki, które prawie wcale nie kopią). Miejscami wskazane jest ułożenie większych kamieni i korzeni. Także łupiny kokosu, zatopione gałęzie, bukowe lub dębowe liście (ale nie za dużo – wystarczy kilka), lignity są bardzo wskazane.

 

Żywienie ryb nie sprawia kłopotów, ale niekiedy nie chcą one jeść określonego rodzaju pokarmu

Żywienie nie przedstawia większych problemów. Należy jednak zwracać uwagę, aby pokarm był zawsze najwyższej jakości. Oprócz suchych granulatów i karm płatkowych (z dużą zawartością białka) ryby chętnie jedzą mrożonego kryla, krewetki, ochotkę, wodzienia, solowca, doniczkowce, a nawet kawałkowane dżdżownice lub bardzo dobrze przepłukanego rurecznika (odpowiednio przechowywanego!).

 

Z roślin najlepiej jest użyć gatunki swobodnie unoszące się po powierzchni wody

W zbiorniku z ziemiojadami bardzo dobrze sprawdza się roślinność pływająca (najas, rogatek, pistia, limnobium), którą ryby te zupełnie się nie interesują. Jej warstwa tonuje także zbyt silne oświetlenie, co polepsza ich dobrostan i wybarwienie. Inne gatunki roślin mogą być częściowo niszczone (zaleca się sadzić je w pojemnikach) lub zrywane z korzeni, ale dotyczy to głównie par odchowujących potomstwo.