Ryby jajożyworodne A.D. 2017

Mieczyki i molinezje to symbole akwarystyki jako takiej

W tym roku hodowałem wiele gatunków ryb jajożyworodnych. Niektóre z nich przedstawiam Państwu na załączonych zdjęciach. Z moich obserwacji wynika, że wielu hobbystów wraca po latach do mniej lub bardziej popularnych gatunków, od których zaczynali swoją przygodę z akwarystyką. Częstokroć są to właśnie ryby jajożyworodne i to nie jakiś wyszukanych odmian, lecz te najzwyklejsze, znane dobrze z lat dzieciństwa.

 

Para molinezji ostroustej – samiec poniżej

Znam wielu starszych wiekiem akwarystów, którzy hodują tylko „żyworódki”. Jest to dla nich bowiem jedyna droga do spełnienia się w ukochanym hobby i tylko im poświęcają całą swoją uwagę. Coś w tym musi być, bowiem popularne mieczyki, gupiki, molinezje czy platki to w wielu przypadkach najlepiej sprzedające się dziś gatunki ryb akwariowych. Wiele podrzędnych sklepów zoologicznych bazuje właśnie na nich oraz na tanich gatunkach jajorodnych.

 

Para limek garbatek – samica poniżej

Bywa że bardziej zaawansowani hobbyści gardzą „żyworódkami”, uważając je za ryby zbyt pospolite, tuzinkowe, proste w chowie i rozmnażaniu. Prawda jest jednak inna, bo o ile wszędobylskie „endlerki” mnożą się na potęgę, o tyle uzyskanie zdrowego i wartościowego genetycznie oraz fenotypowo przychówku od limek garbatek, drobnotek nadobnych, czy wyselekcjonowanych odmian mieczyków, bądź gupików już takie proste nie jest.

 

Stadko drobniczek jednodniówek

Inny ważki problem to jakość ryb jajożyworodnych oferowanych dziś w sklepach zoologicznych. Generalnie jest źle, zwłaszcza z mieczykami i gupikami. Ryby te bowiem są, kolokwialnie mówiąc, po prostu jakieś dziwne – chwieją się na boki, są mało odporne i nienaturalnie wybarwione, a nade wszystko nie rozmnażają się i krótko żyją. Chodzi oczywiście o materiał z importu, a zwłaszcza z azjatyckich ferm.

 

Dorodna samica gupika odmiany moskiewskiej czarnej

Prawdopodobnie ryby są tam wcześniej poddawane kąpielom w jakiś środkach chemicznych, które je sterylizują i/lub wzmacniają odporność na kilka tygodni. Potem, w akwariach polskich hobbystów, zaczynają się problemy – ryby szybko zapadają na choroby wywołane przez lokalne patogeny. Ich odporność była bowiem sztucznie podtrzymana, a teraz uległa zachwianiu. Leczenie takich osobników nie jest łatwą sprawą i często kończy się porażką.

 

Dorodny samiec gupika odmiany moskiewskiej czarnej

Oczywiście nie ze wszystkimi „żyworódkami” z importu tak właśnie się dzieje, ale w mojej ocenie z większością. Dlatego też najlepszy materiał hodowlany pochodzi zawsze od renomowanego hodowcy amatora. Osobiście znam takich kilku i wszyscy są obecnie na emeryturze.  Ich mieczyki są … inne – piękne i dorodne, a samice rodzą po 100 i więcej młodych. To właśnie u nich powinniśmy nabywać materiał zarodowy do dalszej hodowli.

 

Para mieczyków Hellera – po prawo samiec z wydłużonymi płetwami

Jeszcze w sprawie warunków chowu. Unikajmy wody miękkiej i kwaśnej. Najlepsza bowiem dla ryb jajożyworodnych jest woda średnio twarda do twardej, o odczynie obojętnym do lekko zasadowego. Woda może być lekko słonawa – łyżka od herbaty soli niejodowanej na 20-30 l wody. Pamiętajmy o regularnych jej podmianach i o roślinach – „żyworódki” najlepiej prezentują się na ich tle. Gatunki pływające zaś to znakomita osłona dla nowo urodzonego narybku.

 

Dorosły samiec molinezji ostroustej

Bardzo ważne jest żywienie ryb urozmaiconym pokarmem. W diecie wielu gatunków (np. molinezji, mieczyków) nie może zabraknąć karmy roślinnej, w tym glonów (szczególnie jest to ważne przy odchowie narybku). Z drugiej strony ryb nie wolno nigdy przekarmiać, bo jest to dla nich o wiele bardziej szkodliwe niż zbyt skąpe żywienie. Dostęp do akwarium światła słonecznego polepsza dobrostan ryb, uwypukla ich barwy i stymuluje rozwój glonów.

 

Para gupików odmiany moskiewskiej czarnej

O rybach jajożyworodnych pisałem więcej tu:

„Ryby jajożyworodne”

 

 

 

 

Dorodny samiec molinezji ostroustej, odmiany czarnej

Grupa limek garbatek w g esto zarośniętym akwarium

Typowy samiec mieczyka Hellera

Gupik odmiany moskiewskiej czarnej

Samica mieczyka Hellera

Samiec mieczyka Hellera – odmiana o wydłużonych płetwach

Dwie samice – mieczyka Hellera i gupika, odmiany moskiewski czarny

Dwa samce – mieczyka Hellera i molinezji ostroustej

Kilka drobniczek jednodniówek w nano akwarium

Samica molinezji ostroustej

Żerujące przy dnie limki garbatki

Limka czarnopręga, limka garbatka (Limia nigrofasciata)

Samica (w środku) adorowana przez dwa samce

Ta bardzo interesująca, niewielka rybka dorasta do około 6 cm (samiec jest mniejszy o 1-1,5 cm) i należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). W naturze zamieszkuje wody jez. Miragoâne w poł-zach. części Haiti. Jej nazwa angielska brzmi: Blackbarred limia lub Hump-backed limia. Na żółto-oliwkowo-srebrnym ciele widnieje kilka poprzecznych, czarnych pręg. Ryba towarzyska i łagodna wobec innych, spokojnych gatunków oraz ruchliwa.

 

Samiec – widoczny „garb” z przodu grzbietu

Samiec oprócz tego, że ma gonopodium jest także jaskrawiej ubarwiony – ma żółto-złotą dolną, przednią część ciała, płetwę grzbietową (jest większa, na kształt wachlarza i często ma czarny wzór) i czasami ogonową. Ponadto u starszych samców ciało jest charakterystycznie mniej lub bardziej wygrzbiecone, co tworzy tzw. niby-garb. Woda dla garbatek musi mieć bardzo stabilne parametry i być przede wszystkim twarda (do 25ºn) i mieć odczyn obojętny do zasadowego (pH 7,0-8,5). Inaczej ryby będą chorowały (a leczy się je trudno, gdyż są wrażliwe na chemikalia, w tym leki). Jej optymalna temperatura to 24-26ºC, choć odpowiednio przyzwyczajone radzą sobie dobrze i w chłodniejszej wodzie – 20-21ºC.

 

Garbatki najlepiej jest utrzymywać w grupach z przewagą samic

Garbatki można dziś kupić w dobrych sklepach zoologicznych, lecz ich jakość hodowlana jest często bardzo zła. Ryby bowiem są zwykle słabo wybarwione i niejednokrotnie chore (przewlekle, podklinicznie) – chwieją się na boki, płetwy są poskładane, ospale żerują, są wychudzone, słabo wybarwione itp.  Od takich osobników rzadko uzyskuje się zdrowy narybek. Najlepszym ich źródłem jest zawsze renomowany hodowca amator, który dba o tzw. odświeżanie krwi, czyli nie kojarzy ryb w bliskim pokrewieństwie. Żywienie jest proste – garbatki są wszystkożerne. W diecie jednak nie może zabraknąć karmy tak zwierzęcej (przede wszystkim), jak i roślinnej (w tym glonów).

 

Garbatki łatwo się krzyżują – tu samiec L. tridens (z prawej) adoruje samicę garbatki – taka sytuacja w akwarium świadomego hodowcy jest niedopuszczalna

Najlepiej jest chować grupę kilkunastu osobników z przewagą samic w zbiorniku gatunkowym. Jego pojemność może wynosić około 100 l. Tak jak dla wielu innych jajożyworódek akwarium powinno być dobrze zarośnięte roślinami, w tym pływającymi (trzeba jednak zadbać o miejsca od nich wolne, do swobodnego pływania). Woda musi być dobrze filtrowana (ryba wrażliwa na związki azotu), regularnie podmieniana (raz w tygodniu 15-20%, przy okazji czyszczenia dna z resztek organicznych) i być w lekkim ruchu.

 

Samiec (u góry) zalecający się do samicy – widać postawioną na sztorc płetwę grzbietową

Rozród garbatek jest nierzadko problematyczny. Wszystko bowiem zależy od tego jakim materiałem hodowlanym dysponujemy. Ryby zdrowe zwykle bez problemu się rozmnażają. Chore, pochodzące z chowu krewniaczego, kąpane w sterylizujących je hormonach (to nierzadka praktyka eksporterów z Azji) zwykle nie nadają się do rozrodu. Samice niewyrośnięte, zbyt młode często ronią zarodki (niekiedy wręcz komórki jajowe) lub rodzą bardzo mało słabych młodych, które wkrótce giną.

 

Para garbatek – w czasie zalotów samiec m.in. napina płetwę grzbietową

Po ciąży trwającej 4-6 tygodni (okresami znacznie dłuższej) samica rodzi od 3-5 do ponad 20 młodych (mierzą niewiele ponad 1 cm). Ciężarną można odłowić na poród do kotnika z gąszczem roślin i trzymać ją w nim luzem, bądź w specjalnym koszyczku porodowym. Młode zjadają wszelki drobny pokarm, ale najlepiej rosną na larwach solowca i węgorkach „mikro”. Dobre jest także dolewanie do kotnika tzw. zielonej wody (zakwit zielenic).

 

Garbatki są łagodne, spokojne i towarzyskie

Dorosłe często zjadają swe potomstwo, stąd trzeba je przed nimi chronić. Niemniej młode można w jednym akwarium oddzielić szybą i po osiągnięciu przez nie około 1,5 cm połączyć z dorosłymi. Te ostatnie nie powinny ich już niepokoić. Dodatek do wody soli kuchennej niejodowanej nie jest konieczny, choć dobrze wpływa na ryby „przeziębione”, wykonujące kołyszące ruchy na boki, z przygaszonymi barwami.

 

W hodowli garbatek należy zawsze starać się o dopływ „świeżej krwi” z innych hodowli

Limki garbatki żyją 2-3 lata. Samica do rozrodu powinna mieć co najmniej pół roku. Bardzo ciekawe są u tego gatunku zaloty (parcie gonopodium, skubanie, napinanie płetwy grzbietowej, intensyfikacja barw), podczas których samce są bardzo żywiołowe oraz wykazują zachowania dominacyjne i agresywne wobec siebie (jednak nieszkodliwe). Prawdziwym problemem w hodowlach tego, jak i wielu innych gatunków pozostaje niezmiennie chów w bliskim pokrewieństwie (inbred).

 

Garbatki mogą zjadać swoje potomstwo

U samic limki czarnopręgiej występuje ciekawe zjawisko kopiowania wyboru partnera (ang. Mate choice copying). Akceptacja samca przebiega tu bowiem niesamoistnie, lecz zależy od wyników obserwacji danej samicy (nazwijmy ją samicą A). Prawdopodobieństwo, że zaakceptuje ona samca, którego interakcje z innymi samicami były udane (zaloty zakończone kopulacją), znacząco wtedy wzrasta.

 

Garbatki należą do ryb ruchliwych i wszystkożernych

Jeśli zaś samiec był ustawicznie odrzucany przez inne samice, wówczas prawdopodobieństwo jego akceptacji przez samicę A znacząco maleje. W akwarium objawia się to po prostu częstszym przebywaniem samicy w rejonie, w którym taki super samiec pływa najchętniej („terytorium”). Ten, rzecz jasna, skrzętnie z tego korzysta i jego geny są dalej rozprzestrzeniane w populacji. Zaobserwowano także, że samice chętniej akceptują większych gabarytowo partnerów.

 

Samiec zalecający się do samicy (z prawej)

Hodowcy zgodnie dziś twierdzą, że od kilku lat, mimo intensywnych starań, właściwie nie udaje im się zbudować trwałej, dobrej jakości populacji tych ryb. Te bowiem albo w ogóle się nie rozmnażają, a jeśli już dojdzie do porodu, to narybek jest tak słaby i anemiczny, że praktycznie ginie po kilku, kilkunastu dniach. Bywa, że samce wykazują niespotykaną wprost agresję (tego jednak osobiście nie zaobserwowałem). Nierzadki scenariusz jest taki, że ryby po prostu padają i cała hodowla kończy się sromotnie.

 

Dorodna para garbatek – samiec po prawej

Między bajki należy włożyć sugerowane kiedyś przez niektórych autorów stwierdzenia, że samiec jest konieczny samicy przy porodzie, bo inaczej ta może zginąć. Zupełnie nie wiem skąd się wzięło takie przypuszczenie. Wszelkie kwestie związane z rozrodem tego gatunku omówiłem powyżej. Po części wynikają one z nieuczciwych i haniebnych praktyk, a po części z niewłaściwej pielęgnacji i niewiedzy hodowcy.

 

Samiec naprężający swą płetwę grzbietową

Prawdziwy jest natomiast fakt, że garbatki bardzo łatwo krzyżują się z innymi gatunkami, np. z gupikiem, molinezją, innymi limkami. Każdy świadomy hodowca nigdy nie powinien do tego dopuszczać. Mieszańce bowiem nie stanowią niczego dobrego i tylko pogłębiają genetyczny rozgardiasz, jaki już panuje wśród ryb jajożyworodnych. Z jego powodu hodowca często do końca nie wie, co tak naprawdę utrzymuje w swoim zbiorniku.

 

Limia tridens – chów i rozród

Ryc.1

Dorodna samica

Limia tridens należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) i w naturze zamieszkuje wody Ameryki Środkowej (Haiti, Dominikana). Odznacza się łagodnym i towarzyskim usposobieniem, lecz w nieodpowiednich warunkach środowiskowych wykazuje znacznego stopnia płochliwość (zwłaszcza wyrośnięte, dorosłe osobniki). Dlatego też zbiornik powinien być dobrze zarośnięty, co stwarza rybom możliwość ukrycia się i polepsza ich dobrostan.

 

Ryc.2

Ładnie wybarwiony samiec

Drugim warunkiem dobrego samopoczucia limek jest chów w grupie złożonej z co najmniej 8-10, a najlepiej kilkunastu osobników. Nie ma sensu utrzymywanie ich tzw. parkami, gdyż praktycznie ryby będą przez cały czas chowały się wśród roślinności, ich dobrostan ulegnie zaburzeniu, a długość życia znacznemu skróceniu (m.in. z powodu zwiększonej podatności na choroby, które u tego gatunku leczy się trudno). W przerybionym zbiorniku towarzyskim, w którym dominują ruchliwsze i bardziej żywiołowe taksony może dochodzić do sytuacji, gdzie limki nie będą w stanie pobierać wystarczającej ilości pokarmu. W następstwie przewlekłego niedożywienia nie ma co liczyć na dobre wyniki w rozrodzie, a słabsze osobniki mogą nawet paść.

 

Ryc.3

Para limek – samiec u dołu

Ruchliwość limek zależy także od ich liczebności w zbiorniku – im jest ich więcej, tym są śmielsze i chętniej pływają. Najczęściej wszakże przebywają pod mniejszą lub większą osłoną roślinności w środkowej i dolnej partii wody. Samce nie są wobec siebie agresywne. Ich życie polega głównie na ciągłym uganianiu się i kopulowaniu z samicami. Między tymi ostatnimi dochodzi niekiedy do sporadycznych niesnasek, które jednak mają łagodny charakter.

 

Ryc.10

Samiec z widocznym, odchylonym gonopodium

Dla stadka kilkunastu osobników wystarcza 60 l zbiornik, obsadzony gęsto różnorodną roślinnością. Jego silne oświetlenie powinno być stonowane nieco przez roślinność pływającą, ale zapewniać dobry porost glonów, np. na kamieniach i szybach. Nieodzowna jest wydajna filtracja wody, która powinna być twarda (15-30ºn), o odczynie obojętnym do zasadowego (pH 7,0-8,5) i temperaturze 23-25ºC, regularnie raz w tygodniu podmieniana w ilości około 15%.

 

Ryc.4

Limia tridens rywalizujące o pokarm ze Skiffia francesae

Gatunku tego nie należy, moim zdaniem, utrzymywać w wyższej ciepłocie wody, tj. 26-28ºC. Mało tego, po przyzwyczajeniu limki można całorocznie utrzymywać w akwarium nieogrzewanym (oczywiście w normalnie ogrzewanym lokalu). Ryby żyją wówczas dłużej (do około 3 lat), ale wyniki w rozrodzie nie są zbyt zadowalające – samice rodzą rzadziej, a mioty są mało liczne (ta uwaga tyczy się także ryb utrzymywanych w zbyt wysokich temperaturach wody).

 

Ryc.9

Samica jest skromniej ubarwiona

Najlepszy wpływ na wzrost i wybarwienie L. tridens mają pokarmy żywe i mrożone. Oczywiście ryby chętnie jedzą też wszelkie karmy sztuczne, w tym wyprodukowane na bazie spiruliny. Kilkugodzinny w czasie dnia dostęp do akwarium promieni słonecznych dodatkowo uwidacznia ich piękne, metaliczne barwy oraz korzystnie wpływa na samopoczucie ryb.

 

 

Ryc.8

U samicy brak jest plamy ciążowej

Samica jest mniej barwna, ale większa (dorasta do około 5 cm). Samiec mierzy co najwyżej 3 cm, jest smuklejszy, ma gonopodium i przepiękne ubarwienie. Pełnię swych barw samiec osiąga w wieku około pół roku. Na tle szerokiego, ciemnego, podłużnego pasa jego ciało ma wówczas metaliczny, błękitny połysk, a dolna część głowy (czasami aż do płetw piersiowych) i płetwa grzbietowa zabarwione są na żółto lub wręcz pomarańczowo. Na tej ostatniej widnieje też czarna plama, obecna jednak u obu płci. Również boki ciała samicy mogą mienić się na niebiesko, ale barwa ta jest u niej bledsza i zajmuje mniejszy obszar.

 

Ryc.7

Dorosłe osobniki chętnie polują na drobny narybek

Ciąża trwa około 25-28 dni. W miocie może urodzić się do 40 młodych, jednak zwykle jest ich dużo mniej. Narybek jest drobny i nie tak żywotny, jak u pospolitych piękniczkowatych. Dorosłe chętnie na niego polują, stąd należy go od nich jak najszybciej odizolować. Najlepiej ciężarną samicę przenieść do oddzielnego, gęsto zarośniętego kotnika o pojemności około 15-20 l lub też odławiać sukcesywnie najsilniejsze osobniki młodociane, kryjące się pośród roślinności.

 

Ryc.6

Gęsto zarośnięty zbiornik to podstawa dobrostanu limek

Wzrost młodych nie jest zbyt szybki. Najlepiej jest karmić je żywym pokarmem, a w szczególności podawać drobniutko siekanego rurecznika (bardzo dobrze przepłukanego i odpowiednio przechowywanego!), zooplankton (cyklop, moina, zooplankton morski), larwy solowca, węgorki „mikro” oraz rozmaite rozdrobnione karmy suche, tak płatkowe, jak i granulowane, w tym z komponentą roślinną. Znakomitym dodatkiem jest tzw. zielona woda – kilka słoików wypełnionych świeżą wodą i postawionych na parapecie okna od strony południowej zapewnia szybkie namnożenie się zielenic (Chlorophyta sp.). Można także podawać siekane larwy czarnego komara i wodzienia.

 

Ryc.5

Młody, acz już dorosły, wybarwiający się samiec

Limia tridens to gatunek dość wrażliwy na choroby. Ryby te widuję często w nie najlepszej kondycji – chwiejące się na boki, pokryte tu i ówdzie białym nalotem, z posklejanymi płetwami itp. Nie jest to jednak ani zarażenie kulorzęskiem („rybia ospa”), ani pleśniawka. Chorobę tę leczy się u „tridensów” bardzo trudno. Narażone są na nią szczególnie starsze, wyrośnięte osobniki. Powyższe, krótkotrwałe na szczęście, niedomagania ryb zdarzają się także w momencie silnych wahań temperatury wody, stąd trzeba bardzo uważać, aby jej partia na dolewkę miała zawsze taką samą ciepłotę co w akwarium.

 

 

Mieczyk Hellera (Xiphophorus hellerii) – forma pierwotna – mieczyk zielony

8

Dorodna samica

Pamiętam, gdy przed 30 laty mieczyki zielone, czyli osobniki dziko ubarwione były dość pospolite w akwariach polskich hodowców. Dziś „czyste” ryby tej odmiany spotyka się cokolwiek rzadko, a jeśli już pojawiają się one w handlu, to z reguły w formie mocno przekrzyżowanej. Nawet bowiem osobnik mający znakomity, zadawałoby się wygląd fenotypowy, może nosić geny innych odmian mieczyka Hellera, których na przestrzeni ostatnich kilku dekad wyhodowano setki.

 

10

Dorosły samiec

Z moich obserwacji wynika, że mieczyk zielony jest przede wszystkim bardziej odporny od innych, często dużo delikatniejszych odmian barwnych tego gatunku oraz krzyżówek – hybrydów (np. ze zmienniakiem plamistym). Samice zaś są bardzo płodne – nierzadkie są u nich mioty liczące sto kilkadziesiąt młodych i więcej. Oczywiście duży wpływ na wyniki w rozrodzie mają warunki środowiskowe, w tym żywienie. Moim zdaniem, jednym z najlepszych pokarmów dla mieczyków są żywe rureczniki (Tubifex), a także kawałkowane robaki kompostowe, doniczkowce, larwy komarów i wodzienia. Pokarmy te powinny być podawane naprzemiennie z markowymi karmami suchymi, planktonem i spiruliną. Dobry jest także dodatek zielonych glonów, parzonych płatków owsianych oraz parzonych liści sałaty, szpinaku lub mniszka lekarskiego itp.

 

11

Dorodne samice rodzą nawet ponad 200 młodych w miocie

Mieczyki zielone doskonale znoszą chłodniejszą wodę (około 20ºC) i praktycznie można je utrzymywać w akwarium nieogrzewanym przez cały rok. Zwraca uwagę wysoka ich żywotność i odporność na choroby. Rzadko spotyka się osobniki ze złożonymi płetwami, wykonujące charakterystyczne, kołyszące ruchy na boki itp. Kiedyś, przez lato, utrzymywałem je nawet w ogrodowym oczku wodnym, w którym radziły sobie bardzo dobrze. Jedynym mankamentem była ich wzmożona płochliwość, która stopniowo mijała po przeniesieniu we wrześniu do domowego akwarium.

 

4

Dobrze zarośnięty zbiornik to podstawa dobrostanu mieczyków

Mieczyki najlepiej jest hodować w przestronnych akwariach, dobrze zarośniętych i silnie oświetlonych. Najodpowiedniejsza jest dla nich woda średnio twarda do twardej (12–20°n), o odczynie obojętnym lub lekko zasadowym (pH 7–8) i temperaturze 22-26°C. Utrzymywanie niższej ciepłoty wody w zbiorniku z dorastającą młodzieżą gwarantuje lepsze jej wyrośnięcie i późniejsze dojrzewanie. Na zdrowie i samopoczucie ryb bardzo dobrze wpływa kilkugodzinna operacja promieni słonecznych w ciągu dnia, regularne podmiany wody (raz w tygodniu 20–30%) oraz niewielki dodatek soli kuchennej niejodowanej.

7

Para mieczyków zielonych

 

Więcej o chowie i rozmnażaniu mieczyka Hellera pisałem tu:

„Mieczyk – ogólnie”

oraz tu:
„Mieczyk – cechy gatunku”

Wieloplamka (Phalloceros caudimaculatus). Dodatkowe informacje

O wieloplamkach pisałem już kiedyś tu:

„Wieloplamka – chów i rozmnażanie”

10

Pięknie wybarwiona dorosła samica wieloplamki

Tym razem chciałem zwrócić uwagę na pewne ciekawe aspekty rozrodu wieloplamek, które odkryłem w następstwie wielomiesięcznych ich obserwacji. Otóż w standardowym zbiorniku, urządzonym jednakże wedle zaleceń i wymagań dla omawianego gatunku, z prawidłową pielęgnacją (szczególnie jeśli chodzi o niską temperaturę wody) i żywieniem (rurecznik, mrożonki), moje wieloplamki prawie się nie rozmnażały. Były to dorosłe osobniki, więc tym bardziej mnie to dziwiło. Czyżby rurecznik mnie po raz pierwszy zawiódł? Niemożliwe, wszak to pokarm stosowany przeze mnie od dzieciństwa – pomyślałem, który doskonale wpływa nie tylko na wzrost i wybarwienie ryb, ale także na ich chęć do rozmnażania się. A tyle dziś mówi się i czyta o nim złego …

 

1

Samiec – obecność roślinności jest niezbędna w zbiorniku z wieloplamkami

Ponieważ wieloplamki wykazywały cały czas znacznego stopnia płochliwość postanowiłem zmienić im lokum. Wybór padł na duże (200 l) … paludarium, w którym do niedawna odchowywałem traszki chińskie. Poziom wody nie przekraczał 10 cm. Począwszy od tylnej ściany do mniej więcej połowy zbiornik wypełniał gąszcz Scindapsus sp. (ołustek) – rodzaj pospolitego w domach pnącza z rodziny obrazkowatych (Araceae). Łodygi i korzenie były raz, że zagłębione w podpartych na kamieniach pojemnikach ze żwirem, a dwa zanurzone w wodzie na 1-2 cm. Całość tworzyła swoistą imitację gęstych „namorzyn”.

 

2

Para wieloplamek – samiec u góry

Po wpuszczeniu wieloplamki zniknęły w plątaninie łodyg i korzeni. Po kilku dniach zaczęły jednak wypływać do jedzenia. Starsze, bardziej wyrośnięte osobniki trzymały się w pobliżu kryjówek i z rzadka tylko podpływały do przedniej szyby. W paludarium zainstalowany był mały filtr gąbkowy bez obudowy, który jednocześnie dobrze natleniał wodę. W przedniej połowie części, swobodnie po powierzchni wody, unosiła się spora kępa mchu jawajskiego. Temperatura wody nie przekraczała 21ºC. Oświetlenie było słabe (jedna standardowa świetlówka o mocy 30 W).

 

8

Starsza i młodsza samica

Mijał właśnie drugi tydzień od wpuszczenia wieloplamek do paludarium, gdy oczom moim ukazał się widok licznego narybku. Podawałem mu rozdrobniony granulat pstrągowy wraz z makową karmą płatkową, węgorkami „mikro”, larwami solowca, mrożonkami (moina, bosmina, oczlik itp.) oraz drobniutko siekane rureczniki. Potomstwo szybko rosło. Coraz więcej samic wydawało na świat swe mioty. Wkrótce całe paludarium było pełne wieloplamek! Czyżby imitacja „namorzyn” tak na nie podziałała? A może chodziło raczej o doskonałe kryjówki, jakie zapewniał gąszcz łodyg i korzeni scindapsusa? A może jedno i drugie? W każdym razie dobrostan wieloplamek uległ w nowym zbiorniku znacznemu polepszeniu, za co ryby odpłaciły się sowicie w postaci licznego przychówku 🙂

 

3

Samica wieloplamki w towarzystwie drobniczek

W akwariach można zaobserwować pewien ciekawy związek między temperaturą wody a ubarwieniem wieloplamek. Im jest ona niższa, tym ryby te mają na ciele i płetwach więcej ciemnych, nieregularnych plam, przy czym ubarwienie każdego osobnika jest niepowtarzalne. Przy wysokich zaś temperaturach wody wspomniana plamistość ubarwienia nie wykształca się – ryby są wtedy jasne, z małą ilością drobnych plamek, a często zdarza się, że niemal zupełnie są ich pozbawione. Doświadczony hodowca w zbiorniku nieogrzewane przez cały rok.może z dużą precyzją odróżnić osobniki urodzone w ciepłej porze roku od tych, które przyszły na świat zimą.

 

7

Pięknie wybarwione osobniki z zimowego miotu – samica po lewej

Obserwując wieloplamki w akwarium stwierdziłem ponadto, że dorosłe, najbardziej wyrośnięte samice są znacznie bardziej płochliwe i często pływają z tyłu zbiornika, pod osłoną roślinności. Do przedniej szyby i powierzchni wody chętnie natomiast podpływają osobniki młode oraz dorosłe samce. Te ostatnie zdają się mieć swoje ulubione partnerki, za którymi się uganiają.

 

4

Samica z pięknym wzorem czarnych plamek na ciele i płetwach

Więcej o chowie i rozmnażaniu wieloplamek możecie Państwo przeczytać w artykule autorstwa mojego i Krzysztofa Kelmana pt. „Wieloplamka (Phalloceros caudimaculatus) – zimnolubna pstrokata piękność, Magazyn Akwarium: 2015, 10, s. 24-29.

 

 

Xiphophorus evelynea – chów i rozród

8

Samica – widać nieznaczną plamę ciążową

Ta należąca do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) ryba zwana jest w języku angielskim Puebla platy lub Reticulate (Highland) platyfish. Osiąga niewielkie rozmiary ciała: samiec do 4, a samica do 5-6 cm. W naturze zamieszkuje dorzecze Rio Necaxa (u podnóża gór Sierra Norte de Puebla rzeka ta wraz z innymi tworzy Rio Tecolutla ) w stanie Puebla w środkowym Meksyku. Gatunek występuje tam w wielu lokalnych formach.

 

7

Para ryb – samiec u góry

Xiphophorus evelynea należy do ryb spokojnych i towarzyskich. Można utrzymywać ją z innymi łagodnymi gatunkami, ale najlepiej sprawdza się tu jednak zbiornik jednogatunkowy. Na pewno nie należy ich łączyć z innymi przedstawicielami rodzaju Xiphophorus z uwagi na możliwość wystąpienia niepożądanych krzyżówek. Ryby powinny być utrzymywane w grupie z przewagą samic. Do chowu wymagana jest woda średnio twarda, o temperaturze 22-24ºC (wyższa ciepłota wyraźnie skraca im życie) i odczynie od bardzo lekko kwaśnego do zasadowego (pH 6,5-8). Omawiana platka nie jest wybredna i zjada każdy rodzaj pokarmu. Akwarium powinno być dobrze zarośnięte roślinnością, w tym pływającą. Trzeba jednak zostawić tu o ówdzie wolne od roślin przestrzenie do swobodnego pływania.

 

4

Samiec – z przodu, zalecający się do samicy

Samiec jest mniejszy, smuklejszy i jaskrawiej ubarwiony. Ma także gonopodium. Rozmnażanie jest łatwe. Samica zaczyna wydawać na świat potomstwo po osiągnięciu długości około 2,5 cm. Co 4-5 tygodni rodzi ona kilkanaście do 30 młodych. W zbiorniku jednogatunkowym możliwy jest odchów potomstwa przy rodzicach. Dorosłe osobniki zwykle bowiem nie polują na swoje młode, o ile są prawidłowo żywieni (żywy pokarm), a narybek ma się gdzie schować (roślinność pływająca).

 

6

Pięknie, czarno nakrapiane ciało omawianego gatunku – tu samca

U omawianego gatunku bardzo ciekawie wyglądają zaloty. Otóż samiec pływa wówczas tuż przy samicy, bez względu na kierunek, w który ona obierze. Przez cały czas stara się niejako podążać razem z nią, będąc mniej lub bardziej przyciśnięty do jej boku. Samiec zatem nie goni tu samicy z wygiętym gonopodium , jak dzieje się to np. u molinezji, ani nie wykonuje gwałtownych ruchów (zrywów) zagradzających jej drogę, jak ma to miejsce np. u mieczyka Hellera.

 

1

X. evelynea to gatunek odporny i wytrzymały

Xiphophorus evelynea zachwyciły mnie przede wszystkim swoją wytrzymałością. Otrzymałem kiedyś od znajomego cztery młode osobniki, które zostały nadane w paczce. Pamiętam, że była druga połowa kwietnia i temperatury powietrza kształtowały się na poziomie 12-13ºC w dzień i około zera w nocy. Ryby doszły żywe, ale niemal odrętwiałe z zimna. Zmierzyłem temperaturę wody w worku po jego wypakowaniu – wynosiła tylko 12ºC. Stopniowa aklimatyzacja dała dobry efekt i wszystkie osobniki odzyskały wigor i dobre samopoczucie. Nie padł ani jeden 🙂

Ryby jajożyworodne (Ovovivipara). Rodzina Piękniczkowate (Poeciliidae)

Ryc.5

Samce mieczyka pigmejowatego

Gatunki jajożyworodne zwane są także fałszywymi żyworódkami lub pseudożyworodnymi. W ich rozrodzie występują pewne charakterystyczne cechy. Otóż komórki jajowe zaopatrzone są w duże ilości odżywczego żółtka. Zarodki czerpią z niego energię potrzebną im do swego rozwoju (tzw. żyworodność lecytroficzna), który ma miejsce niezależnie od ciała samicy – w jej pęcherzykach jajnikowych (tzw. ciąża pęcherzykowa).

 

Ryc.3

Samice wieloplamki

Embriony pozostają w drogach rodnych samicy do momentu całkowitego strawienia zawartości woreczków żółtkowych. Z organizmu matki natomiast, na drodze osmozy i wyłącznie z płynu jajnikowego, czerpana jest jedynie woda wraz z rozpuszczonymi w niej solami mineralnymi i witaminami. Tą drogą dokonywana jest też wymiana gazowa. Przed samym porodem, w końcowym odcinku jajowodu, pęka otoczka jajowa uwalniając młodą rybkę (brak stadium larwalnego), która następnie wydalana jest na zewnątrz w akcie porodu. Narybek jest w pełni ukształtowany i całkowicie samodzielny.

 

8

Para gambuzji pospolitych – samiec po lewej

Samce piękniczkowatych mają specjalny narząd kopulacyjny zwany gonopodium, który powstał w wyniku ewolucyjnego przekształcenia się płetwy odbytowej. U dorosłych zaś samic widoczne są charakterystyczne plamy ciążowe. Ciąża trwa 3-8 tygodni. Samice popularnych gatunków „żyworódek” (mieczyki, gupiki, platki, molinezje) jednorazowo rodzą od 3 do 250 młodych (w warunkach akwariowych zwykle kilkadziesiąt sztuk). Rodzice zupełnie nie interesują się dalszym losem swego potomstwa.

 

4

Mieczyki Hellera, odmiany zielonej

Nierzadkim zjawiskiem jest kanibalizm, choć żywienie dorosłych osobników urozmaiconym żywym pokarmem, znacząco ogranicza jego nasilenie. U gatunków jajożyworodnych po kopulacji część spermy zostaje zmagazynowana w fałdach (uchyłkach) jajowodów i stopniowo zapładnia kolejno dojrzewające partie jaj. Dzięki bardzo długiej żywotności plemników w drogach rodnych samicy, raz zapłodniona może ona rodzić potomstwo kilkakrotnie, bez konieczności ponownej kopulacji (tzw. ciąża wielokrotna).

 

3

Samiec Poecilia salvatoris

Istnieją wszakże nieliczne gatunki, u których powyższe schematy wyglądają nieco inaczej. Na przykład u drobniczki jednodniówki (Heterandria formosa) rozród jest znacznie rozłożony w czasie. W zależności od temperatury wody ciąża trwa od 3 do 5 tygodni. Występuje tu ciekawe zjawisko polegające na tym, że jaja mają niewielki zapas żółtka i zarodki czerpią substancje odżywcze z ciała matki za pomocą tzw. łożyska rzekomego (pseudoplacenta), zwanego naukowo łożyskiem pęcherzykowym lub łożyskiem pęcherzyka jajnikowego.

 

18

Samice drobniczki jednodniówki

Ponadto poród u drobniczki rozkłada się w czasie i może trwać od kilku do kilkunastu dni, a każdego samica rodzi tylko 1-3 młodych. Przychodzą one na świat w regularnych odstępach czasu, co 20-30 godzin. Jest to możliwe dzięki tzw. dodatkowemu zajściu w ciążę, czyli nadpłodnieniu, zwanemu superfetacją (owulujące komórki jajowe są zapładniane w następujących po sobie cyklach) określanemu jako jednoczesny rozwój zarodków znajdujących się w kilku, różnych stadiach rozwoju. Miot liczy zwykle 15-25 szt. narybku, lecz często zaledwie kilka do kilkunastu.

 

Ryc.2

Para drobnotek nadobnych – samice po prawej

Podobne rozmażanie występuje u drobnotki nadobnej (Neoheterandria formosa), gdzie zarodki także odżywiane są przez organizm samicy i dopiero na dalszym etapie swego rozwoju zaczynają zużywać zapasy woreczków żółtkowych. U wieloplamki (Phalloceros caudimaculatus) średnio długie gonopodium samca zakończone jest maleńkim haczykiem i może ulec łatwemu uszkodzeniu. Dlatego też samce lepiej jest odławiać za pomocą szklanej fajki, miseczki itp.

 

11

Samica Limia tridens

Narybek ryb jajożyworodnych najlepiej jest karmić żywym pokarmem, a w szczególności podawać mu drobno siekane rureczniki (bardzo dobrze przepłukane i odpowiednio przechowywane!), zooplankton (cyklop, moina, zooplankton morski), larwy solowca, węgorki „mikro” oraz rozmaite mrożonki (np. oczlik, moina) i rozdrobnione karmy suche – tak płatkowe, jak i granulowane, w tym z komponentą roślinną. Znakomitym dodatkiem jest tzw. zielona woda – kilka słoików wypełnionych świeżą wodą i postawionych na parapecie okna od strony południowej zapewnia szybkie namnażenie się zielenic i euglenin.

 

Gambuzja pospolita (Gambusia affinis). Chów i rozród

samica

Dorodna samica

Gambuzja pospolita, zwana po angielsku Western Mosquitofish należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Samica jest większa i dorasta do około 7 cm, podczas gdy samiec mierzy zwykle połowę tego. W naturze ryby żyją około 1,5 roku, podczas gdy w niewoli dwa razy dłużej. Ich pierwotną ojczyzną są południowe i południowo-wschodnie rejony USA (dorzecze rzeki Missisipi) oraz północny do centralnego Meksyk. Gambuzja zasiedla niemalże każdy rodzaj wód śródlądowych, ale najliczniej spotykana jest w płytkich, gęsto zarośniętych i obfitujących w pokarm zbiornikach i ciekach o leniwym nurcie.

sam

Dorosły samiec

Od ponad 100 lat gambuzja jest przedmiotem zakrojonej na szeroką skalę akcji sztucznego zasiedlania (introdukcji), jako ryba idealna (poniekąd) do walki z plagą komarów.  Można ją dziś spotkać niemal we wszystkich, cieplejszych rejonach świata. Niektórzy uważają nawet G. affinis za najbardziej rozpowszechniony i ekspansyjny gatunek ryby słodkowodnej na świecie, będący poważnym zagrożeniem dla miejscowych populacji bezkręgowców, ryb i płazów.

 

55

Para ryb – samiec u dołu – widoczne gonopodium

Ubarwienie ciała ryby jest oliwkowo-srebrzyste, niekiedy z lekkim zielonkawo-niebieskawym połyskiem, płetwa ogonowa jest zaokrąglona, a łuski mają charakterystyczne ciemne obramowanie (tzw. siatka). W okolicach oczu może być widoczna krótka, ciemna pręga oraz dłuższa i cienka – wzdłuż krańców tylnej części brzucha do płetwy ogonowej. Głowa jest charakterystycznie grzbieto-brzusznie spłaszczona, a otwór gębowy ma górne położenie. Samcze gonopodium ma niewielkie zgrubienie (tzw. łokieć), 8-11 małych kolców (na trzecim promieniu), a na końcu – malutkie „wąsiki” i „ząbki” (pomagają w przytrzymaniu samicy w czasie kopulacji). Ryby te mogą nieco upodabniać się do środowiska, poprzez rozjaśnienie lub pociemnienie swych barw.

 

66

Młoda samiczka – brak jeszcze plamy ciążowej

Badania wykazały, że w niektórych ekosystemach gambuzje wcale nie zjadały larw komarów skuteczniej od miejscowej ichtiofauny. Ponadto stwierdzono, że preferują one wyłącznie określone ich gatunki, które w sumie i tak nie stanowiły znaczącego procentu ich diety. W niektórych rejonach świata (np. w Australii) zagrożenie malarią po wprowadzeniu do środowiska gambuzji paradoksalnie jeszcze wzrosło, gdyż ryby te mocno przetrzebiły miejscowe populacje pożytecznych bezkręgowców, odżywiających się właśnie larwami komarów. Jako obcy gatunek inwazyjny stały się także śmiertelnie niebezpieczne dla lokalnych taksonów ryb i płazów, często mających statusy zagrożonych wyginięciem i nierzadko występujących endemicznie.

 

para

Młoda para gambuzji – samiec z lewej

Gambuzje skutecznie wypierają miejscowe gatunki z ich naturalnych siedlisk poprzez odbieranie przestrzeni życiowej i bazy pokarmowej, wyjadanie jaj, larw i dziesiątkowanie postaci młodocianych. Ponadto mając agresywne usposobienie ryby te często atakują nawet większe od siebie osobniki, obgryzając im płetwy, a nawet zabijając (mają relatywnie krótkie jelita – jak u typowych drapieżników). Są także żywicielami licznych pasożytów, np. Glugea sp., Myxobolus nuevoleonensis, Falcaustra sp. i wiele innych. Z tych między innymi powodów gambuzja pospolita w niektórych publikacjach anglojęzycznych określana jest złośliwie jako „damnbusia” (ryba przeklęta, potępiona), „fish destroyer” (rybi niszczyciel, pustoszyciel, dewastator) lub Plague Minnow („płotka” zaraza).

 

777

Samiec (z prawej) i dwie samice

Ekspansję środowiskową Gambusia affinis zapewniają takie jej cechy gatunkowe jak: niezwykłe zdolności przystosowawcze do panujących w danym siedlisku warunków środowiskowych, żarłoczność i wszystkożerność, szybkie osiąganie dojrzałości płciowej, wysoka płodność i plenność, duża odporność na choroby i pasożyty oraz niekorzystne warunki środowiskowe, w tym: znacznego stopnia zanieczyszczenia chemiczne, zasolenie, eutrofizację i zarastanie, niską zawartość tlenu w wodzie (do około 1,0 mg/l, ale w związku z tym, że ryba ta przebywa dużo czasu pod powierzchnią wody, gdzie tlenu jest najwięcej, to wytrzymuje nawet jego spadek do 0,28 mg/l) i wahania odczynu oraz temperatury wody (okresowo znoszą jej spadki do 4, jak i wzrost do ponad 35ºC). Bardzo chętnie zjadanym pokarmem przez gambuzje są odżywiające się fitoplanktonem wioślarki. Doprowadza to do wielu niekorzystnych zmian w środowisku, takich jak nagromadzenie w wodzie związków organicznych, zubożenie jej w tlen i pojawienie się masowych inwazji glonów.

 

44

Gęsto zarośnięty zbiornik dla gambuzji

Dla gambuzji najlepiej jest przeznaczyć zbiornik jednogatunkowy. Często bowiem przejawiają one zachowania agresywne wobec innych ryb.  Gambuzje to jedne z najmniej wymagających ryb akwariowych. Są odporne na niedobór tlenu i podwyższoną zawartość azotanów w wodzie oraz bardzo plastyczne pod względem przystosowawczym. Mimo to trzeba zwracać uwagę na pewne elementy chowu zapewniające im prawidłowy dobrostan. Dla samca i 2-3 samic wystarcza zbiornik o pojemności około 40 l. Powinien on stać w miejscu, do którego ma dostęp światło słoneczne przez 3-5 godzin dziennie. Napełniamy go zwykłą wodą wodociągową o twardości od kilku do ponad 25ºn, odczynie umiarkowanie kwaśnym do zasadowego (pH 6-8) i temperaturze 15-27ºC.

 

10

Narybek w wieku około miesiąca

Akwarium obsadzamy dość gęsto różnorodną roślinnością, w tym gatunkami pływającymi. Te ostatnie są niezbędne i stanowią znakomitą ostoję dla świeżo urodzonego narybku. Z elementów wystroju można tradycyjnie wykorzystać 1-2 korzenie i kamienie. Wystarcza wolno pracujący gąbkowy filtr wewnętrzny, np. napędzany brzęczykiem. Grzałka jest zbędna. Podmiana raz w tygodniu 10-15% objętości wody na świeżą w zupełności wystarcza.

 

8

Młoda samica wśród roślinności

Żywienie nie sprawia żadnych problemów, gdyż gambuzje są wszystkożerne i żarłoczne. Zbadano, że w naturze dzienny pobór pokarmu odpowiada 42–167% masy ich ciała. Najchętniej zjadana jest karma żywa w postaci larw owadów, drobnych skorupiaków, rureczników, doniczkowców itp. Nie gardzą pokarmami suchymi, w tym szczególnie wyprodukowanymi na bazie spiruliny. Chętnie obskubują także glony.

 

2

Narybek jest żarłoczny i dość szybko rośnie

Omawiany gatunek należy do ryb jajożywododnych (Ovoviviparia). W naturze samce osiągają dojrzałość płciową już w wieku 4 (mierzą wtedy około 2 cm), a samice 6 tygodni życia (mierzą wtedy około 3 cm). Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony. Oprócz o połowę mniejszego wzrostu samiec jest smuklejszy i ma dość długie gonopodium. U dorosłej samicy dobrze widoczna jest plama ciążowa. Podobnie jak u niektórych innych przedstawicieli rodziny piękniczkowatych, dzięki specjalnym uchyłkom w jajowodzie, po jednokrotnym zapłodnieniu może ona rodzić 2-6 razy. Ciąża trwa zwykle 4 tygodni, ale w naturze, w zależności od warunków środowiskowych, może wynosić od 15 do 50 dni. W miocie rodzi się przeciętnie kilkadziesiąt młodych (rzadko powyżej 100), ale w akwarium często nie więcej niż 20-40 sztuk. W literaturze zaś można natknąć się na informacje mówiące o miotach liczących 200, a nawet ponad 300 młodych od bardzo wyrośniętych samic.

 

1

Młode w kotniku – odchowalni

Po urodzeniu narybek mierzy 6-8 mm i w dobrych warunkach potrafi przyrastać 1-2 mm na tydzień. Mimo to w akwarium, nawet przy dobrym żywieniu, aż tak intensywnego wzrostu u osobników młodocianych nigdy nie obserwowałem. Dorosłe osobniki wykazują silny kanibalizm i z upodobaniem polują na własny narybek, który trzeba w porę przed nimi zabezpieczyć – wyławiać spośród pływającej roślinności lub przekładać ciężarną samicę do oddzielnego kotnika.

 

Wychów młodych jest bardzo prosty, ale najlepiej udaje się na karmie żywej (siekane rureczniki, węgorki „mikro”, zooplankton, larwy solowca itp. ). Bardzo wskazany jest dodatek w diecie pokarmów roślinnych [w tym tzw. zielonej wody z mnóstwem namnożonych w niej zielenic (Chlorophyta sp.)], kilkugodzinna operacja promieni słonecznych w ciągu dnia oraz regularne podmiany wody.

 

1

Małe oczko wodne na działce autora – w sezonie 2016 zamieszkują je właśnie gambuzje pospolite

Ze względu na znaczną odporność gambuzje z powodzeniem można hodować w ogrodowych oczkach wodnych w okresie od maja do października. Co prawda, nie wyglądają w nich zbyt dekoracyjne i często pozostają mało widoczne (płochliwość). Niemniej jeśli zależy nam najbardziej na eksponowaniu bogatej roślinności, to do obsady jednogatunkowej ryby te należy jak najbardziej brać pod uwagę. Jeśli nie będziemy ich zbytnio dokarmiać rzeczywiście staną się naszym sprzymierzeńcem w walce z komarami w przydomowych ogrodach. Preferują oczka małe i średniej wielkości z rozbudowaną strefą płytkiej wody (do 30 cm), dobrze zarośnięte roślinnością i częściowo nasłonecznione w ciągu dnia. Nie lubią towarzystwa karasi ozdobnych i karpi koi, które stale intensywnie przekopują dno i mącą wodę.

 

9

Samiec – widać sporych rozmiarów gonopodium

Chcąc dochować się potomstwa od G. affinis najlepiej jest utrzymywać je bez innych ryb. Wodę w oczku warto napowietrzać, szczególnie podczas letnich upałów. Nasadzenia roślinne powinny uwzględniać nie tyle gatunki błotne i bagienne, co podwodne (moczarka kanadyjska, rogatek sztywny, wywłóczniki okółkowy, miniaturowe gatunki lilii wodnych itp.) i pływające (hiacynt wodny, pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste). Problemem pozostaje jednak odłowienie ryb przed zimą, zwłaszcza w większych oczkach … Na zimowanie bowiem powinny one zostać przeniesione do zimnowodnego akwarium w pomieszczeniu z temperaturą powietrza powyżej 10ºC.

 

 

Żyworódka Endlera (Poecilia wingei). Odmiana El Tigre

3

Dorodny samiec odmiany El Tigre – widoczny smoliście czarny rysunek na ciele

W naturze gatunek ten zasiedla kilka lagun na obszarze Wenezueli. Za tę pierwotną uznaje się Lagunę Patos. Odmianę El Tigre odłowił Francuz Philippe Voisinzaś w 2011 r. w niewielkim strumieniu o tej samej nazwie. Ciężko dziś powiedzieć, czy ryby te żyją tam nadal, gdyż w porze suchej wiele cieków całkowicie wysycha. Ze swym smoliście czarnym rysunkiem na ciele El Tigre wyglądają iście zachwycająco i są jedną z najpiękniejszych, naturalnych odmian endlerów.

 

1

El Tigre różnią się nieco od pospolicie hodowanych odmian żyworódki Endlera

W porównaniu z pospolitymi odmianami endlerów, El Tigre różnią się nie tylko wyglądem zewnętrznym, ale także innymi cechami, w tym zachowaniem. Nade wszystko dorastają one do mniejszych rozmiarów ciała. Dotyczy to obojga płci – samice do około 3, a samce do góra 2 cm. Mioty zaś są mało liczne – samica rodzi zwykle kilka, rzadziej kilkanaście młodych.

 

 

10

Rywalizacja – widać napinanie tułowia i stroszenie płetw przez jednego z samców

Zaloty samców wobec samic przebiegają tu nieco inaczej. Najczęściej bowiem to jeden konkretny samiec ugania się za partnerką, a nie cała ich wataha, jak to ma miejsce np. w przypadku odmian powstałych w skutek hybrydyzacji żyworódki Endlera z Poecilia reticulata. Inną cechą, która odróżnia El Tigre od tej pierwszej (szczególnie od hybryd) jest rywalizacja pomiędzy samcami o samice, co objawia się m.in. napinaniem tułowia, stroszeniem płetw itp.

 

12

Samce odmiany El Tigre są mniejsze od innych odmian/hybryd żyworódki Endlera i osiągają długość do 2 cm

Akwarium może być oczywiście niewielkie, ale powinno być gęsto zarośnięte miękkolistną roślinnością. Szczególnie dobrze nadają się tu wszelkie mchy, wywłócznik, rogatek, ludwigie, kabomba oraz rośliny pływające (np. rzęsa drobna, wgłębka wodna itp.). Te ostatnie są bardzo ważne dla dobrostanu ryb i powinny nieco tonować silne oświetlenie zbiornika. Wystarcza zwykły, spokojnie pracujący filtr gąbkowy, np. napędzany brzęczykiem. Parametry fizyko-chemiczne wody to: temperatura 25-27ºC (takson ciepłolubny), pH 7-8,5 (nie umieszczajmy zatem w zbiorniku zbyt wielu korzeni) i twardość ogólna (do 25ºn), czyli woda średnio twarda do twardej.

 

7

Dorosła samica w pełnej krasie

Wskazane są częste podmiany wody w objętości około 20%, jeden lub dwa razy w tygodniu, w zależności od gęstości obsady w zbiorniku (endlery mają szybką przemianę materii). Wielokrotnie hodowcy utrzymują omawiane ryby w znacznie chłodniejszej wodzie, argumentując to wydłużeniem długości ich życia (zwykle trwa ono około 1,5 roku). O ile dla mieszańców nie ma to większego znaczenia, o tyle dla osobników wysoce rasowych już niekoniecznie. Jeśli chcemy, aby samice szybciej dojrzewały i rodziły liczne mioty, a samce były w pełni wybarwione, to woda musi być ciepła. Ważne jest także żywienie ryb, które zawsze powinno być urozmaicone i odpowiednie wielkością do ich otworów gębowych.

 

8

Po ciąży trwającej 3-4 tygodnie samica El Tigre rodzi często tylko 3-6 młodych

Oczywiście chcąc hodować daną odmianę (a także szczep, formę barwną lub linię) endlerów najlepiej jest utrzymywać ją w zbiorniku bez innych ryb. Dopuszcza się wszakże towarzystwo innych, spokojnych gatunków, jak np. mieczyki pigmejowate, drobniczki, małe razbory, ryżówki itp. Po ciąży trwającej 3-4 tygodnie samica El Tigre rodzi często tylko 3-6 młodych. Można je odchowywać w zbiorniku z rodzicami i jeśli ten jest dobrze obsadzony roślinami, a osobniki dorosłe odpowiednio karmione (żywy i mrożony pokarm) nie ma obawy, że potomstwo zostanie zjedzone.

2

Niektóre samice mają niewielki, ciemny rysunek na płetwie grzbietowej

 

 

 

Wieloplamka (Phalloceros caudimaculatus). Chów i rozmnażanie

7

W środku młoda, dorodna samica wieloplamki

Ta dość rzadko utrzymywana w akwariach i mało wymagająca rybka w naturze zasiedla niewielkie strumienie i zbiorniki wodne w Brazylii, Argentynie, Urugwaju i Paragwaju. Są to wody chłodne (często położone na terenach podgórskich), jeśli cieki to o leniwym nurcie, często ocienione i bywa, że gęsto zarośnięte roślinnością. Należy do znanej wszystkich akwarystom rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Po angielsku zwana jest najczęściej Dusky Millions Fish, Leopardfish lub Speckled Mosquitofish. Charakterystyczną cechą jej ubarwienia są mniej lub bardziej liczne czarne plamki (często opalizujące w świetle) usiane na jasnym ciele i płetwach. Ich układ jest bardzo różnorodny i odmienny u każdego osobnika.

 

5

Samiec – widoczne znacznie intensywniejsze upstrzenie ciała i płetw

Wieloplamki należy utrzymywać w grupie złożonej z, co najmniej kilku, a najlepiej kilkunastu osobników z przewagą samców (gatunek stadny). Tzw. parki czują się źle i szybko padają. Moim zdaniem ryba ta nie nadaje się zbytnio do akwarium towarzyskiego, chyba że skład gatunkowy jest ściśle dobrany pod względem jej wymagań, temperamentu itp. U mnie żyją w jednym zbiorniku z Neoheterandria elegans (wieloplamki nie są jednak najlepszym towarzystwem dla drobniczek :)), a wcześniej były razem z mieczykami pigmejowatymi i Girardinus falcatus. W 60 l zbiorniku można utrzymywać kilkanaście dorosłych osobników plus narybek.

 

3

Samiec w towarzystwie Girardinus falcatus

To co przebija się najbardziej w dostępnych opisach tego gatunku, to wymaganie przez niego temperatury wody w granicach 18-22ºC. Muszę przyznać, że zainteresowałem się tą kwestią i chciałbym doprecyzować pewne nieścisłości. Podczas tegorocznych, sierpniowych upałów temperatura wody w moim akwarium z wieloplamkami wzrosła do ponad 28ºC. Dokładnie w tym czasie monitorowałem zachowanie się ryb, które jednak normalnie żerowały i wszystko wskazywało na to, że czują się dobrze. Oczywiście warunkiem jest, aby nieprzerwanie działał w tym czasie filtr (dobrze sprawdza się model gąbkowy bez obudowy lub kaskadowy – przelewowy, ale po zabezpieczeniu rurki ssącej, aby nie wciągała narybku) lub chociażby napowietrzacz.

 

8

Gonopodium samca jest średnio długie (dłuższe niż u gupika lub mieczyka, ale krótsze niż np. u żyrardynki metalicznej)

Wyższa od zalecanej ciepłota wody szkodzi wieloplamkom dopiero przy dłuższym w niej przetrzymywaniu (ponad kilka tygodni). Wówczas, obok upadków, mogą pojawić się nawet problemy z rozrodem u osobników, które dalej żyją w niekorzystnych warunkach. Trzeba dodać, że ryby te doskonale czują się w wodzie iście chłodnej – 15-18ºC, a nawet potrafią przez kilka tygodni przeżyć w temperaturze około 10ºC, o ile są stopniowo do niej przyzwyczajane. Absolutnie więc nie wymagają sztucznego dogrzewania (w mieszkaniu). Osobiście nie utrzymywałem ich jeszcze w ciepłocie wody poniżej 14ºC, co jednak mam w planach uczynić, także w aspekcie chowu i rozrodu omawianego gatunku w oczku wodnym.

 

6

Samica – wieloplamki lubią gęsto zarośnięte zbiorniki

Samica ma bardziej uwypukloną partię brzuszną i jest większa – w akwarium mierzy zazwyczaj nie więcej niż 6 cm (samiec zaś około 3 cm). Jej ciało jest też zwykle mniej upstrzone w ciemne plamki i łatki. Średnio długie gonopodium samca zakończone jest maleńkim haczykiem. Może on ulec łatwemu uszkodzeniu, stąd szczególnie samce lepiej jest odławiać za pomocą szklanej fajki, miseczki itp. Gatunek ten zadowala się zwykłą wodą wodociągową o odczynie obojętnym do lekko zasadowego (pH 7-8) i twardości ogólnej rzędu 14-23ºn. Można dodać do niej niejodowanej soli kuchennej w proporcji 1 łyżeczka od herbaty na 10 l.

 

2

Dwie samice – wieloplamki częstokroć wykazują umiarkowaną płochliwość

Wieloplamki to ryby spokojne, łagodne i towarzyskie. Nie zauważyłem, aby atakowały inne ryby, choć niektórzy autorzy wspominają, że sporadycznie mogą obskubywać wydłużone płetwy. Na ich samopoczucie dobrze wpływa utrzymywanie zbiornika w czystości (usuwanie na bieżąco wszelkich resztek organicznych) i cotygodniowa podmiana raczej niewielkiej partii wody – do około 10% – na świeżą, ale zawsze dobrze odstaną. Z karmieniem nie ma najmniejszych problemów, gdyż jest to takson wszystkożerny. U mnie szczególnie chętnie wieloplamki zjadały rureczniki. W diecie ważny jest także dodatek karmy roślinnej.

 

4

Samiec – praktycznie nie ma dwóch jednakowo ubarwionych osobników

Akwarium powinno być gęsto zarośnięte roślinami, gdyż wieloplamki wykazują często większą lub mniejszą płochliwość. Rozmnażanie jest łatwe, a gatunek płodny. Ciąża u samicy trwa około 5 tygodni. W miocie rodzi ona od kilkunastu do kilkudziesięciu (rzadko powyżej 40) młodych. Odchowują się one dobrze zarówno na rozdrobnionej, markowej karmie suchej, jak i na pokarmach żywych (węgorki „mikro”, zooplankton, larwy solowca itp.) oraz mrożonych (moina, oczlik itp.). Co i raz do zbiornika z narybkiem zalecam dolewanie tzw. zakwitłej wody pełnej zielenic. Mniej więcej w czwartym tygodniu życia na ciele młodych rybek pojawia się cętkowanie. Zdarza się kanibalizm ze strony osobników dorosłych, zwłaszcza samic.

 

1

Młoda samica – widać charakterystycznie zaokrąglone płetwy

W ramach walki z plagą komarów wieloplamkę introdukowano w innych, ciepłych rejonach świata (np. Australia, Afryka). Niestety nadzieje z tym związane okazały się płonne, gdyż gatunek ten nie tępi efektywnie larw tych owadów, a przez swą wysoką płodność i żarłoczność zaczął wypierać z siedlisk miejscową ichtiofaunę i zagrażać jej dobrostanowi. W niewoli wyhodowano odmianę złotą (lub raczej złotoogonową) oraz złotą nakrapianą. Wieloplamki pamiętam z dzieciństwa, kiedy były bardziej popularne w polskich akwariach. Dziś to gatunek rzadki, którym interesują się głównie koneserzy ryb jajożyworodnych.

 

 

Xiphophorus xiphidium – chów i rozmnażanie

6

Dorodny, pięknie wybarwiony samiec

Ta nietuzinkowa i dość rzadko utrzymywana w akwariach przedstawicielka rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) zwana jest po angielsku Swordtail Platyfish lub Spike-tail Platy, a potocznie po polsku – „platką meksykańską”. Jest to zatem gatunek zmienniaka (platki), ale bliżej mu do mieczyków o czym świadczy, m.in. charakterystyczny, mały miecz (kilka mm) wyrastający z dolnej części płetwy ogonowej samca. W naturze zamieszkuje północno-wschodni Meksyk – dorzecze La Marina rzeki Rio Soto w stanie Tamaulipas, a także Rio Santa Engracia. Ryba została także zawleczona, np. do USA.

 

8

Samica jest nieco większa, ale skromniej ubarwiona

Platka ta jest bardzo łagodna, spokojna i towarzyska, czasami wręcz płochliwa. Nie powinno się utrzymywać jej z gatunkami żywiołowymi i agresywniejszymi, np. ameką wspaniałą, ksenotoką lub skiffiami, lecz z taksonami małymi i o równie powściągliwym temperamencie. U mnie ryby zamieszkują w zbiorniku razem z mieczykami pigmejowatymi, endlerami i wieloplamkami. Pomiędzy współmieszkańcami nie dochodzi do żadnych niesnasek. Nie należy jednak X. xiphidium łączyć z innymi zmienniakami i mieczykami, gdyż łatwo dochodzi między nimi do krzyżówek.

4

Omawiane ryby najlepiej czują się w małych grupach z przewagą samic

W naturze występuje kilka typów barwnych tej ryby, z których najbardziej popularne są trzy, różniące się czarnym rysunkiem w okolicach nasady płetwy ogonowej – od dwóch oddalonych od siebie bliźniaczych kropek („Two spots”), poprzez jedną dużą plamę pośrodku („One spot”) do mocnego obramowania nasady („Crescent”). Samica jest większa i dorasta do ponad 4,5 cm, choć w akwarium mierzy najczęściej niespełna 4 cm.

9

Gonopodium samca jest nieduże, charakterystyczne dla pospolitych przedstawicieli rodziny piękniczkowatych

U samca szczególnie wyraźnie widać 3-5 czarnych, poprzecznych pasów po bokach ciała (są mniej lub bardziej widoczne, a czasami zlane ze sobą) i malutki, kilkumilimetrowy miecz wyrastający z dolnego promienia płetwy ogonowej. U samicy w oczy rzuca się jedna, ciemna, podłużna pręga (czasami poprzerywana), biegnąca od połowy długości ciała w kierunku nasady ogona. Na ciele u obydwu płci mogą wystąpić także ciemne plamki, kropeczki itp. Z reguły grzbiet, nasada ogona oraz płetwy (głównie grzbietowa i ogonowa) mogą mieć żółty odcień.

 

10

Para ryb – samiec po prawej

Xiphophorus xiphidium najlepiej jest utrzymywać w grupie z przewagą samic. Dla 2 samców i 5-6 samic wystarcza zbiornik o pojemności 60-80 l. Powinien być on dość gęsto obsadzony roślinnością, ale z wolną przestrzenią z przodu. Szczególnie polecana jest roślinność pływająca. Nie zalecam chowu tych ryb w typowym zbiorniku towarzyskim. Są one wówczas narażone na stresy, a obserwacja ich naturalnego zachowania jest utrudniona. Zdecydowanie najlepiej omawiane „platki” czują się akwarium jednogatunkowych lub w towarzystwie innych, spokojnych żyworódek (patrz wyżej).

 

5

Wymagania środowiskowe „platki meksykańskiej” są bardzo zbliżone do wymagań pospolitych zmienniaków (platek) lub mieczyków

Omawiany gatunek wymaga wody twardej (14-25ºn), o odczynie obojętnym do zasadowego (pH 7,0-8,2) i temperaturze 19-25ºC, będącej w lekkim ruchu. Obserwowałem, że doskonale znosi zarówno spadek jej ciepłoty do około 16, jak i wzrost do około 30ºC, o ile ma zapewnione dobre napowietrzanie wody. Nigdy nie należy dopuszczać do przegęszczenia obsady ryb w zbiorniku, gdyż X. xiphidium są dość wrażliwe na nagromadzenie w wodzie związków azotu. Regularne, cotygodniowe podmiany wody (około 20% objętości zbiornika) są przeto konieczne. Także wydajny filtr biologiczny jest podstawą ich dobrego samopoczucia i zdrowia.

 

2

Wybarwiający się młody samczyk

Jest to gatunek średnio płodny, łatwy w rozmnażaniu. Ciąża trwa u samicy 4-6 tygodni. W miocie rodzi się od kilku, kilkunastu do ponad 40 młodych, rzadko więcej. Narybek mierzy około 5 mm. Odpowiednio żywiona samica raczej nie zjada młodych, które gdy tylko mają gdzie się ukryć, są przy niej dość bezpieczne. Potomstwo najlepiej wychowuje się na larwach solowca, drobnym zooplanktonie, węgorkach „mikro”, markowych karmach suchych itp.

 

3

Narybek odchowuje się bezproblemowo, ale jego wzrost jest najintensywniejszy przy karmieniu żywym pokarmem

Ryba wszystkożerna, ale w jej diecie nie może zabraknąć karmy roślinnej. Długość życia jest krótka – samice żyją około 3 lat, podczas gdy samce o połowę krócej. Znane są mieszańce (hybrydy) z innymi przedstawicielami rodziny piękniczkowatych. Niektóre z nich sa bardzo atrakcyjnie ubarwione. W amatorskim jednak chowie nie powinno się dopuszczać do ich powstawania.

 

 

Żyrardynki z rodzaju Girardinus i nie tylko …

1

Para żyrardynek metalicznych – samiec po lewej

O żyrardynce metalicznej (Girardinus metallicus) pisałem tu:

http://www.multihobby.net/zerardynka-zyrardynka-metaliczna-girardinus-metallicus-chow-i-rozrod/

a o Girardinus falcatus tu: http://www.multihobby.net/girardinus-falcatus-chow-i-rozrod/

 

2

Samiec G. metallicus

W kilku moich zbiornikach żyje po kilka osobników każdego z dwóch powyższych gatunków żyrardynek. Zdecydowałem się na utrzymywanie obydwu gatunków oddzielnie, choć wcześniej zaobserwowałem, że samce zupełnie nie interesowały się samicami pokrewnego zdawałoby się gatunku, o ile miały do dyspozycji swoje samice. Towarzystwem dla moich żyrardynek są mieczyki pigmejowate (Xiphophorus pigmaeus), o których pisałem szerzej tu:

http://www.multihobby.net/mieczyk-pigmejowaty-xiphophorus-pygmaeus/

Ryby egzystują ze sobą bez żadnych problemów.

 

3

Samiec mieczyka pigmejowatego oraz samiec G. falcatus

Na fot. 1 widoczna jest para żyrardynek metalicznych. Samiec ma charakterystycznie wydłużone gonopodium oraz czarną smugę biegnącą od krańca dolnej połowy pyska, poprzez partie brzuszne po nasadę gonopodium (widać to najlepiej na fot. 2). Samiec przez cały niemal czas niezmordowanie podąża za samicą i wielokrotnie stara się z nią kopulować. Samica jest znacznie od niego większa, a osobnik na zdjęciu to nad wyraz wyrośnięty okaz. Tak natarczywego zachowania samców wobec samic nie zaobserwowałem natomiast u Girardinus falcatus, zwanej żyrardynką żółtą lub żółtobrzuchą, a czasami także sierpówką (od kształtu płetw odbytowej i brzusznych u samicy). Te ostatnie są bowiem znacznie bardziej spokojne i powściągliwe, o wiele mniej pobudzone płciowo.

 

4

Samica mieczyka pigmejowatego. Za nią samiec G. metallicus

Na fot. 3. widać m.in. żółto zabarwionego samca mieczyka pigmejowatego, a na fot. 4 – samicę. Są to ryby bardzo spokojne i towarzyskie dla współmieszkańców zbiornika, ale walki między samcami bywają zaciekłe. Fot. 5 przedstawia samca G. falcatus. Również i u tego gatunku godopodium jest znacznie wydłużone, jednak brak jest charakterystycznej dla G. metallicus czarnej smugi. Ma za to haczykowate wyrostki, stąd ryby najlepiej jest odławiać za pomocą szklanej fajki, miseczki itp. Gonopodium u obydwu gatunków może wykonywać ruchy o 360º. W ogóle ciało u G. falcatus jest w znacznym stopniu przezroczyste, delikatniejsze i mniej jaskrawe. Mimo to miłośnicy tego gatunku odnajdują w jego ubarwieniu stonowane piękno różnych, mieniących się metalicznie odcieni złocistości, żółci i srebrzystości. Także oczy lśnią metalicznie, choć intensywną niebieską barwę mają tylko u młodego narybku.

 

5

Samiec Girardinus falcatus

Samice G. falcatus rodzą niewiele młodych. Literatura podaje, że po niespełna 4 tygodniach ciąży samica rodzi ich do 30 szt., ale osobiście nigdy nie widziałem ich więcej niż kilkanaście, a zwykle kilka. Młode mają tendencję do pływania w grupie. G. falcatus nie nadaje się do trzymania w zbiornikach towarzyskich – są zbyt delikatne. Ich kolorystyka urzeka tylko koneserów ryb jajożyworodnych 🙂 Nie ma przeto szans na ich upowszechnienie, co jest niewątpliwą stratą.

 

6

Samiec G. metallicus forma „Yellow belly”

Bardzo atrakcyjnie ubarwioną odmianą żyrardynki metalicznej jest jej forma żółta „Yellow belly” (fot. 6). Na fot. 7 i 8 przedstawiam dla porównania samicę G. falcatus i G. metallicus.

Żyrardynki z rodzaju Girardinus to bardzo ciekawe i wdzięczne dla obserwatora ryby. Nieco większą płochliwością odznaczają się przedstawiciele G. falcatus, stąd dobrze zarośnięte akwarium jest podstawą zapewnienia im odpowiedniego dobrostanu. Warto upowszechniać ich chów, choć zdaję sobie sprawę, że nie będzie to łatwe. Z drugiej jednak strony warto, aby ryby trafiały do zbiorników prawdziwych miłośników gatunków jajożyworodnych zamiast do ogólnych, przerybionych akwariów towarzyskich, w których z pewnością nie będą czuły się dobrze.

8samica

Samica G. falcatus

7mloda

Samica G. metallicus

 

Neoheterandria elegans. Dalsze informacje

O Neoheterandria elegans pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=801

i tu: http://www.multihobby.net/neoheterandria-elegans-rozrod-i-zywienie/

 

4

Para ryb – samica po prawej

W niniejszym wpisie chciałem podzielić się swoimi obserwacjami dotyczącymi rozrodu tego gatunku. Jak pisałem wcześniej u ryb tych zachodzi ciekawe zjawisko superfetacji, czyli dodatkowego zapłodnienia (nadpłodnienia). Najprościej można opisać to, jako zjawisko dojrzewania w organizmie samicy kilka miotów znajdujących się na różnych etapach rozwoju.

 

3

Dwa samce u góry, samica u dołu

Swoje neoheterandrie hoduję w 20 l zbiorniku jednogatunkowym, gęsto zarośniętym drobną roślinnością. Ryby karmione są siekanym rurecznikiem, zooplanktonem i markową karmą suchą. Temperatura wody wynosi 19-23ºC. Raz w tygodniu czyszczę dno z resztek organicznych dokonując przy tym podmiany około 10% wody na świeżą, zawsze odstaną. Akwarium stoi na parapecie okna i jest dobrze oświetlone – zimą o godz. 14-tej załącza się doświetlanie sztuczne. Ryby nigdy nie chorowały, a ich zachowanie jest bez zarzutu.

 

6

Po lewej samiec z wyprostowanym do przodu gonopodium

Lecz, no właśnie, do czego zmierzam? Otóż mimo dobrych warunków środowiskowych moje ryby, które wcześniej wydawały na świat potomstwo, od jakiegoś czasu zupełnie się nie rozmnaża. Od ponad roku nie urodził się ani jeden młody … Tak, jak pisałem wyżej wszystkie warunki środowiskowe są według mnie w porządku. Samce były brane od innego hodowcy, więc nie ma mowy o zgubnych skutkach chowu wsobnego.

 

5

W gąszczu roślin narybek bez problemu powinien sie uchować

Wydaje się, że u gatunku tego (a także u innych, pokrewnych mu) wielomiesięczne okresy braku aktywności rozrodczej nie są czymś rzadkim. Ryby jakby przeczekiwały jakiś niezbyt korzystny dla nich okres w spoczynku płciowym. Niemniej tydzień temu kupiłem od zaprzyjaźnionego hodowcy samiczkę, którą dołączyłem do swojego stada. Na drugi dzień zaczęła rodzić, co oczywiście o niczym nie świadczy, bo gatunki jajożyworodne często w nowym środowisku wydają na świat potomstwo.

I teraz najciekawsze. Pewien dobry hodowca poradził mi, aby w akwarium z neoheterandriami koniecznie znajdowały się rośliny pływające – najlepiej rzęsa drobna lub wgłębka wodna. Nie miałem akurat rzęsy i pokryłem około 40% powierzchni wody wgłębką. Nie minęły dwa tygodnie, a pod powierzchnią wody pływały dwa młode. Myślę, że to bardzo ciekawa i praktyczna obserwacja. Najprawdopodobniej rośliny pływające mają duży wpływ na dobrostan omawianych ryb i stymulują je do rozmnażania.

Girardinus falcatus – chów i rozród

3.samica

Dorosła samica

Ta mała, bardzo spokojna i ciekawa ryba pochodzi z Kuby i należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Jej nazwa angielska to: Yellow Belly lub Gold Belly Topminnow. Polska nazwa mogłaby zatem brzmieć: żyrardynka żółto- lub złotobrzucha. Samica dorasta do 8 cm, choć w akwarium mierzy zwykle 5-6 cm.

 

 

Podobnie jak jej bliskiej kuzynki – żyrardynki (żerardynki) metalicznej (Girardinus metallicus – pisałem o niej tu: http://www.multihobby.net/?p=1917), zamieszkuje wody Kuby. Wszystkie informacje odnośnie warunków środowiskowych, w tym żywienia są takie same. Ciąża u Girardinus falcatus trwa zwykle, co najmniej 5-7 tygodni, a w miocie rodzi się od kilku do kilkunastu młodych, rzadko więcej (przynajmniej u mnie). Zapewne długość ciąży można by skrócić utrzymując ryby w ciepłej wodzie (25-27°C), ale odbije się to negatywnie na długości ich życia. Z moich obserwacji wynika też, że samice nie rodzą regularnie i ryby od czasu do czasu wchodzą w krótsze lub dłuższe okresy wyciszenia płciowego (dotyczy to głównie samic, bo samce przez cały niemal czas są aktywne). Ostatni miot jednej z moich samic liczył tylko 8 młodych. Kanibalizm praktycznie nie występuje u tego gatunku

 

1.samiec

Samiec z długim gonopodium

G. falcatus wykazuje większą płochliwość – nie jest łatwo zrobić im dobre zdjęcie, zwłaszcza dorosłym samicom. Należy zatem utrzymywać ten gatunek w grupach i koniecznie dobrze obsadzić zbiornik roślinnością. Lubią towarzystwo spokojnych ryb o zbliżonych wymaganiach, np. drobniczek lub mieczyków pigmejowatych. Łatwo krzyżują się z innymi przedstawicielami z rodzaju Girardinus, stąd nie należy nigdy łączyć ich w jednym zbiorniku.

 

7.mloda

Młoda samica

W porównaniu do G. metallicus samce nie mają ciemnego pierwszego promienia płetwy grzbietowej oraz czarnej smugi biegnącej od krańca dolnej połowy pyska, poprzez partie brzuszne po koniec gonopodium. U obydwu jednak gatunków gonopodium ma znaczne rozmiary i może wykonywać ruchy wokół swojej osi (o 360°). Po bokach ciała G. falcatus widać metaliczne, złote przebarwienia, a pod oczami – sierpowate, świecące rysunki (widoczne w zależności od rodzaju i jakości światła). Ogólnie ryba ta nie jest atrakcyjnie ubarwiona, ale ma coś takiego w sobie, co miłośnicy małych gatunków ryb jajożyworodnych sobie cenią.

 

9

Dla porównania: u góry samica Girardinus falcatus; u dołu samica żyrardynki metalicznej (Girardinus metallicus)

Osobiście bardzo polubiłem ten gatunek i to chyba bardziej niż G. metallicus. Nie są to ryby tak kapryśne jak np. Neoheterandria elegans, ani tak żywiołowe jak np. endlery. Narybek znakomicie odchowuje się na larwach solowców, siekanym rureczniku oraz karmach suchych. W hodowlach polskich akwarystów największym obecnie problemem wydaje się być chów wsobny.

Poecilia salvatoris – dzika molinezja

8

Samica ma skromniejsze ubarwienie ciała

W języku angielskim zwana jest Liberty Molly. W naturze występuje w strumieniach leśnych o dość wartkim prądzie na terenie San Salwadoru, Gwatemali i Hondurasu. W akwariach polskich hobbystów gatunek ten gości sporadycznie; właściwie utrzymywany jest jedynie przez miłośników ryb jajożyworodnych.

 

3

Dorodny, dominujący samiec

Bardzo podobnym taksonem jest P. sphenops forma „Liberty” (podejrzewa się nawet, że jest to ten sam gatunek). Możliwe są także pomyłki z P. mexicana. Dlatego też z powodu mocno utrudnionej identyfikacji oraz licznych krzyżówek zamiast o konkretnym gatunku powinno się raczej mówić o zespole ryb w kompleksie P. sphenops.

1

„Salvatorisy” powinno się utrzymywać w grupach

Ubarwienie ryb jest seledynowo-oliwkowo-biało-szare, błyszczy metalicznie, a po bokach widoczne są podłużne rzędy, malutkich żółtawych i turkusowych cętek. Górna połowa płetwy grzbietowej ma zabarwienie mniej lub bardziej pomarańczowe z czarnym, krezkowatym rysunkiem. Bywają samce, których również płetwa ogonowa przybiera opisaną barwę. Ciało ryb jest wydłużone i dość smukłe.

 

3

Pomiędzy samcami nie dochodzi zwykle do niesnasek

Osobniki przedstawiane przeze mnie na zdjęciach to zapewne jakaś lokalna odmiana. W przeciwieństwie bowiem do przedstawicieli pokrewnych gatunków/odmian utrzymywanych przez innych hodowców, nie zauważyłem tu rywalizacji pomiędzy samcami i wyłaniania się spośród nich osobnika dominującego, którego płetwy grzbietowa i ogonowa przybierałyby intensywniejszy kolor czerwono-pomarańczowy (tak dzieje się np. u P. sphenops forma „Liberty”). U P. salvatoris samce są łagodne i nigdy nie widziałem, aby przejawiały wobec siebie jakąkolwiek agresję. Natomiast kolega mówił mi, że zauważył niegroźne utarczki pomiędzy dwoma dorosłymi samicami (stroszenie płetw, ustawianie się w pozycji bocznej do rywala itp.).

2

Ładnie ubarwiony samiec

Jeśli chodzi o wymagania środowiskowe P. salvatoris, to jest to ryba mało wymagająca. W związku z tym, że samice mogą osiągać nawet ponad 8 cm długości, wymagany jest duży zbiornik, gęsto obsadzony roślinnością. Temperatura wody może oscylować między 18 a 28°C. Woda powinna być średnio twarda do twardej, o pH 7-8, z dodatkiem niejodowanej soli kuchennej lub morskiej w proporcji łyżka stołowa na 20 l wody.

1

Ważnym elementem diety jest karma roślinna

P. salvatoris to ryba absolutnie wszystkożerna, ale w diecie nie może zabraknąć udziału karmy roślinnej (spirulina, glony itp.). Zwraca uwagę jej żarłoczność. Ryba najlepiej czuje się w większej grupie – min. 6 osobników, a optymalnie kilkanaście. Jest bardzo ruchliwa i odporna na choroby. Zdaniem niektórych hodowców wykazuje czasami znaczną płochliwość, lecz ja nie mogę tego potwierdzić – hodowane przeze mnie osobniki wyrywają rurecznika z pęsety, a po zadaniu pokarmu można je niemal dotykać palcami 🙂

6

U „salvatorisów” zwraca uwagę żarłoczność i ruchliwość

Młode przychodzą na świat, zwykle co 5-6 tygodni. Jak u wszystkich molinezji są dość duże. Nie zauważyłem, aby dorosłe jakoś szczególnie na nie polowały – w dobrze obsadzonym zbiorniku wspólny odchów jest jak najbardziej możliwy.

 

Choć „salvatorisy”, jak niemal wszystkie ryby jajożyworodne pozyskane w wyniku odłowów w naturalnym środowisku lub będące potomkami „dzikusów” nie grzeszą kolorami, to jednak mają swój niepowtarzalny urok. Mało prawdopodobne, że zainteresuje się nimi ktoś, kto chce mieć paletę barw w swoim akwarium, lecz jedynie „rasowy” hobbysta. Ten pierwszy z pewnością wybierze bardziej atrakcyjne molinezje hodowlane, które choć barwne i wdzięczne, to jednak odległe pod względem wachlarza zachowań od swych dzikich kuzynów.

 

Neoheterandria elegans. Rozród i żywienie

O Neoheterandria elegans pisałem nich tu: http://www.multihobby.net/?p=801

i był to zarazem pierwszy wpis na moim blogu 🙂

n3

Młoda samiczka

W niniejszym wpisie chciałem podzielić się informacjami dotyczącymi rozmnażania i żywienia tej pięknej, jajożyworodnej rybki, zwanej po angielsku uroczo tiger teddy. Odnośnie pierwszego zagadnienia warto zdać sobie sprawę, że z biologicznego punktu widzenia rozród Neoheterandria elegans jest bardziej złożony niż mogłoby się wydawać. Zachodzi tu bowiem zjawisko superfetacji (dodatkowe zapłodnienie, nadpłodnienie). Dojrzewające w jajnikach kolejne partie komórek jajowych (uwolnionych w czasie owulacji) są bowiem zapładniane w różnym czasie, przez co i zarodki znajdują się na odmiennych etapach swego rozwoju. Innymi słowy w organizmie samicy dojrzewa kilka miotów znajdujących się na różnych etapach rozwoju. Mało tego, zarodki czerpią z organizmu matki początkowo niektóre składniki odżywcze oraz tlen, prawdopodobnie za pomocą tworów zwanych pseudoplacenta, czyli łożyska rzekome [zostały one stwierdzone i opisane u drobniczki jednodnówki (Heterandria formosa), o której mozna przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=133 ].

n6

Samiec z długim gonopodium

Gdy kolejna partia komórek jajowych ulega zapłodnieniu, wówczas organizm samicy dostaje sygnał (zapewne hormonalny), aby zaprzestać dokarmiania najstarszych zarodków, które jeszcze przez jakiś czas zużywają zawartości swoich woreczków żółtkowych zanim nastąpi poród, a właściwie rozpocznie się okres porodowy. Może on bowiem trwać nawet do tygodnia, a każdego dnia samica rodzi 1-4 młodych. W zależności od warunków środowiskowych odstępy między porodami mogą być jednak bardzo różne.

n1

Starsza samica

Istnieje przypuszczenie, że całkowicie rozwinięte zarodki nie są od razu wydalane na zewnątrz (podczas porodu uwalniają się one z osłonek jajowych), lecz oczekują w drogach rodnych samicy na dogodny moment, który ona sama określa. Co więcej u Neoheterandria elegans to samica decyduje o tym, którego samca do siebie dopuścić, czyli odbyć z nim kopulację. 

 

n2

Samiec z prawej

W żywieniu Neoheterandria elegans trzeba koniecznie wziąć pod uwagę malutki otwór gębowy omawianych ryb. Dla narybku (lecz dorosłe osobniki też tym nie pogardzą) idealne są larwy solowca i nicienie „mikro”. Dorosłe jedzą chętnie dobre pokarmy suche (odpowiednio roztarte, głównie płatkowe z dodatkiem spiruliny), jak i żywe (zooplankton, siekane rureczniki, niewielkie czarne larwy komarów) oraz mrożonki (wrotka, oczlik, bosmina, moina itp.).

 

 

 

Żerardynka (żyrardynka) metaliczna (Girardinus metallicus). Chów i rozród

1para

Para ryb – samica u dołu

Ta jajożyworodna, spokojna, towarzyska, ruchliwa, bardzo aktywna płciowo, odporna i mało wymagająca ryba należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). W naturze zamieszkuje wody Kuby. Osiąga długość od 5 (samiec) do 9 cm (samica). Jej cechą charakterystyczną są połyskujące, tęczowe cętki na oliwkowo-cielistym, szklisto lśniącym ciele (przez skórę widać układ mięśni oraz pęcherz pławny).

Jak wiele gatunków jajożyworodnych także i żyrardynka charakteryzuje się szybką przemianą materii. Zadowala się średnim akwarium (dla samca i 3 samic wystarcza 60-80 l), dobrze oświetlonym (porost zielonych glonów) i zarośniętym roślinnością, ale z wolną przestrzenią do pływania. Woda średnio twarda do twardej (12-20°n), o temperaturze 22-26°C i pH 7-8, bardzo dobrze filtrowana (dużo produktów przemiany materii!) i regularnie podmieniana (20-25%/tydzień), ewentualnie lekko słona (płaska łyżka stołowa soli kuchennej niejodowanej lub morskiej/15-20 l wody). W diecie nie może zabraknąć karmy roślinnej (spirulina, parzone i siekane młode liście warzyw zielonych, suszone glony itp.).

3samiec

Samiec – charakterystyczne długie, czarne gonopodium

Samiec znacznie mniejszy i szczuplejszy z bardzo długim gonopodium (zajmuje połowę długości jego ciała), ciemnym pierwszym promieniem płetwy grzbietowej oraz czarną smugą biegnącą od krańca dolnej połowy pyska, poprzez partie brzuszne po koniec gonopodium. Samica jest większa i ma uwypukloną partię brzuszną. W zależności od temperatury wody ciąża trwa 5-7 tygodni, po czym samica rodzi kilkanaście do kilkudziesięciu młodych, rzadko powyżej 50.

U gatunku tego ma miejsce umiarkowany kanibalizm. Kotną samicę należy ostrożnie przełożyć (na co najmniej 7 dni przed porodem) do kotnika o pojemności około 20-30 l, gęsto obsadzonego roślinnością zarówno podwodną, jak i pływającą. Samicę można umieścić w nim luzem lub w specjalnym kojcu porodowym. Po porodzie rybę natychmiast odławiamy. Młode jedzą każdy rodzaj pokarmu. W niewoli wyhodowano odmianę o barwie żółtej z seledynowym połyskiem.

3

Samiec po prawej, w trakcie zalotów

Żyrardynki to rybki łatwe w utrzymaniu, a po przyzwyczajeniu świetnie czują się w całkowicie nieogrzewanym akwarium. Żyją wówczas dłużej, a w ciepłej porze roku dobrze się rozmnażają. Kiedyś przez jeden sezon utrzymywałem je w nieogrzewanym zbiorniku w domku na działce, gdzie przebywały od połowy kwietnia do października. Ich ulubionym zajęciem było zeskubywanie glonów z tylnej ściany akwarium, która wystawiona była na częściowe działanie promieni słonecznych. Przeżycie młodym zapewniał gąszcz rogatka swobodnie unoszącego się po powierzchni wody.

Wesoła wdówka (Phallichthys amates). Rozród

To, co zwraca uwagę w zachowaniach seksualnym wesołych wdówek (Phallichthys amates), to niezmordowana wprost aktywność samca, który nawet spłoszony, po chwili próbuje już kopulować z samicą. Dlatego należy utrzymywać, co najmniej2, a najlepiej 3 samice na jednego samca. Inna cecha to wielkość plamy ciążowej. Otóż samica z nawet niewyraźną i niewielką plamą ciążową potrafi, po przeniesieniu do nowych warunków środowiskowych, urodzić kilka, kilkanaście zdrowych młodych. A zatem intensywność zabarwienia plamy ciążowej niekoniecznie jest wyznacznikiem zbliżającego się porodu u tego gatunku. Jeszcze inna cecha gatunkowa, to podobnie jak u drobniczki jednodnówki (Heterandria formosa – więcej o tym gatunku czytaj tu: http://www.multihobby.net/?p=133) dorosłe osobniki nie zjadają młodych lub robią to sporadycznie. Ciąża trwa 4-5 tygodni. Samica rodzi od kilku do kilkudziesięciu młodych. Rosną one doskonale na nicieniach „mikro”, drobniutkim zooplanktonie i wszelkich pokarmach suchych. Koniecznym dodatkiem jest karma roślinna w postaci pyłu spirulinowego, glonów i tzw. zielonej wody (populacje zielenic, powstałe pod wpływem intensywnego światła).



Para z młodym


Samica – niewielka
plama ciążowa


Na samca powinny przypadać
co najmniej 2 samice


Para – samiec po prawej

Wesoła wdówka (Phallichthys amates). Chów

Przed 20-25 laty wesołe wdówki były wcale nierzadkimi mieszkańcami w zbiornikach polskich akwarystów. Potem całkowicie z nich zniknęły, wyparte przez atrakcyjniej ubarwione gatunki. Dopiero ostatnio ponownie pojawiły się w dobrych zoologach. Polecam je wszystkim miłośnikom żyworódek, dla których liczy się coś więcej niż tylko krzykliwe kolory. Ta pochodząca z wód Ameryki Środkowej (od Gwatemali po Panamę) jajożyworodna rybka jest ciekawym gatunkiem z rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Czarne rysunki na ciele były inspiracją do nadania jej angielskiej (merry widow livebearer) i polskiej nazwy. Wielu zachwyca jej iście „rybi”, krępy kształt ciała. Zwracają uwagę błękitne, lśniące metalicznie połyski na pokrywach skrzelowych, żółtawe płetwy i czarny pasek przechodzący przez oko. Samice są nieco większe (do6 cm, rzadko więcej). Samce mają długie gonopodia – sięgające do nasady ogona i 10-12 poprzecznych, ciemnych pręg po bokach ciała, często słabo widocznych. To co zwróciło moją uwagę po wpuszczeniu ryb do nowego zbiornika, to ich wysoka płochliwość. Bezustannie chowały się w roślinności. Dopiero po kilku dniach stały się bardziej ufne, śmielej wypływały podczas karmienia, choć zaniepokojone (np. chęcią robienia im przeze mnie zdjęć) szybko znikały w gąszczu. W diecie nie może zabraknąć dodatku karmy roślinnej. Gatunek ten preferuje akwaria umiarkowanie zarośnięte (bez miękkolistnych gęstwin, z których ryby rzadko wypływają). Dla samca i 3 samic wystarcza już kilkudziesięciolitrowy zbiornik, dobrze oświetlony, ale ze światłem stonowanym przez liczną roślinność pływającą oraz wyposażony w filtr. Woda powinna być średnio twarda do twardej, o temperaturze 21-26°Ci pH 7-8. Jest to ryba spokojna i łagodna, wszystkożerna, nadająca się do zbiornika towarzyskiego. Osobiście jednak utrzymuję je w zbiorniku jednogatunkowym, gdyż tylko wówczas daje się zaobserwować rzeczywiste, nieskrępowane niczym zachowania tego czy innego gatunku. W następnej części napisze o ich rozmnażaniu.



Para – samic poniżej


Wesołe wdówki nie mają
super kolorów, ale są bardzo
ciekawe do obserwacji


Samiec – zwraca uwagę
długie gonopodium


Samica – zwraca uwagę
mała plama ciążowa


Starsza i młoda samica


Wdówki to ryby płochliwe

Mieczyk pigmejowaty (Xiphophorus pygmaeus)

Mieczyk pigmejowaty (Xiphophorus pygmaeus) to prawdziwa perełka wśród ryb jajożyworodnych, rzadko utrzymywanych w naszych akwariach. Ten ciekawy gatunek rodem z rzek północno-wschodnich rejonów Meksyku osiąga maksymalnie 4 cm długości. Wyglądem zewnętrznym samica przypomina popularnego kiedyś (a dziś niestety nieco zapomnianego) mieczyka Hellera (Xiphophorus helleri) odmiany zielonej (dzikiej) – jest beżowa z 3 ciemnymi, podłużnymi pręgami. Samiec natomiast jest … oliwkowo-żółty (choć w rzece Rio Huichihuayan osobniki są znacznie bledsze, beżowe) a „miecz” wyrastający z dołu płetwy ogonowej jest króciutki, czasami ledwo widoczny (2-4 mm). Wymagania środowiskowe, pielęgnacja i żywienie nie różnią się od tej u zwyczajnego mieczyka Hellera, o którym pisałem więcej tu: http://www.multihobby.net/?p=151 i tu: http://www.multihobby.net/?p=800

Polecam utrzymywanie „pigmejków” w zbiorniku jednogatunkowym, względnie z innymi, małymi przedstawicielami rodziny piękniczkowatych, jak drobniczki lub endlery. Gatunek preferuje wodę o umiarkowanej temperaturze (20-25°C), miękką do twardej (5-18°n), zasadową (pH 7,5-7,8), w lekkim ruchu, dobrze filtrowaną i regularnie podmienianą (do 20%/tydzień). Oświetlenie powinno być stonowane przez liczną roślinność pływającą. W diecie nie może zabraknąć karmy roślinnej (spirulina). Mieczyk pigmejowaty jest gatunkiem mało płodnym. Po ciąży trwającej 4-5 tygodni samica rodzi tylko 2-10 młodych. Ważne, aby trzymać dorosłego samca z, co najmniej dwoma samicami, a najlepiej 3-4. Jest on bowiem bardzo wobec nich żywiołowy i napastliwy oraz wysoce agresywny wobec rywali. Można także utrzymywać 3-4 samce i 9-10 samic – wówczas agresja ulega rozproszeniu. Dla wspomnianej obsady optymalnej wystarcza zbiornik o pojemności 60-70 l, dobrze obsadzony roślinami, ale z wolnymi przestrzeniami do pływania, udekorowany 1-2 korzeniami (nie więcej!) i kilkoma kamieniami. Jako podłoże najlepiej sprawdza się drobny piasek.



Samiec


Żerująca samica


Pigmeje preferują dobrze
zarośnięte zbiorniki


Para ryb – samiec z lewej


Spotkanie rywali podczas
karmienia


Piękna samica

Szczupaczek żyworodny (Belonesox belizanus). Rozród

U gatunku tego do zapłodnienia wewnętrznego dochodzi podobnie, jak u innych przedstawicieli rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Odchowanie potomstwa nie jest trudne, ale wymaga odpowiedniej bazy pokarmowej. Płodność samicy zależy w dużym stopniu od żywienia. Jeśli ryby są regularnie karmione żywymi rybami (przed podaniem dodatkowo nakarmionymi wartościową karmą), wówczas co 35-42 dni rodzą młode. W przeciwnym wypadku nie ma co liczyć na sukcesy w rozmnażaniu tego gatunku. W jednym miocie może być nawet ponad 120 młodych (przeciętnie jednak 30-50), których długość wynosi około 2 cm! W okresie okołoporodowym matki tracą instynkt łowiecki i początkowo młode są bezpieczne w ich otoczeniu. Zaobserwowałem, że samice dobrze karmione nie robią im krzywdy nawet długo po porodzie. Na narybek polują za to chętnie inne osobniki, zwłaszcza starsi współbracia. Dlatego też zalecam odłowienie młodych do oddzielnej odchowalni. Samice narażone na stresy (np. przekładanie do kotnika) często rodzą płody z dużymi jeszcze woreczkami żółtkowymi, które zazwyczaj wkrótce giną. Mogą też wydalać duże, żółtawe komórki jajowe. Narybek przebywa najchętniej w górnej warstwie wody, gdzie kryje się i żeruje wśród roślinności pływającej. Wśród młodych będących w różnym wieku dość powszechny jest kanibalizm, dlatego trzeba je sortować wedle wzrostu. Młode osobniki mają na ciele podłużny szeroki, ciemny pas (potem zanika) oraz drugi, leżący nad nim, cienki, jasny i świecący, widoczny dobrze z góry. Ze względu na swój pokaźny wzrost przy urodzeniu oraz duży otwór gębowy od początku można je karmić zooplanktonem, młodziutkim narybkiem, np. gupików i „endlerów”. W miarę wzrostu (jest iście szybki) podajemy szczupaczkom coraz większy narybek, a także larwy owadów. Przejście na grubszy pokarm powinno odbywać się powoli i ostrożnie z uwagi na możliwe zadławienia, które niejednokrotnie kończą się śmiercią. Samice szczupaczka żyworodnego oprócz wspomnianego wcześniej, odpowiedniego żywienia muszą mieć także zapewnione inne elementy dobrostanu. Przede wszystkim zbiornik musi być przestronny i ustawiony w miejscu, do którego przez 2-4 godziny dziennie mają dostęp promienie słoneczne (zmniejsza to deformacje szczęk). Ryb nie należy zbyt wcześnie dopuszczać do rozrodu, gdyż negatywnie odbija się to na ich zdrowiu, płodności i żywotności potomstwa. Najlepiej pozwolić im na uzyskanie pełnego rozwoju somatycznego, co następuje zwykle w wieku 8-9 miesięcy. O chowie w akwarium szczupaczka żyworodnego pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=167



Podrośnięty narybek – zwraca
uwagę odmienna niż u
dorosłych kolorystyka


Młode tuż po urodzeniu


Narybek w wieku ponad
dwóch tygodni


Zadławienia to częsty skutek
podawania młodym zbyt
dużego pokarmu


Narybek jest bardzo żarłoczny


Młody pożerający młodą
brzankę sumatrzańską

Limia perugiae. Zaloty

Limia perugiae. Zaloty. Tym razem chciałem przybliżyć Państwu widok zalotów u tego rzadko utrzymywanego w akwariach gatunku jajożyworodnego, rodem z Dominikany. Mam nadzieję, że pomimo nienajlepszej jakości zdjęć (ryby są bardzo ruchliwe), choć po części udało mi się uchwycić prawdziwe piękno jednego z elementów behawioru godowego. Samce wielu gatunków ryb jajożyworodnych (Poeciliidae) przejawiają dość widowiskowe zachowania godowe określane mianem zalotów. Dominujący w grupie ryb samiec za sprawą hormonów płciowych wydzielanych przez jądra jest przepięknie ubarwiony. Ciało błyszczy się metalicznie. Jego przednia część oraz płetwa ogonowa mają silny żółty akcent, podczas gdy w dolnej części tylnej zaznacza się niebieskawy odcień. Płetwa grzbietowa przybiera czarną barwę. Są to tzw. trzeciorzędowe cechy płciowe. Do pierwszorzędowych w przypadku samca należą wspomniane jądra, a do drugorzędowych – narząd kopulacyjny, zwany gonopodium. Dla porównania zamieszczam również zdjęcie młodego, ale już dorosłego samca, który zajmując niższą pozycję w hierarchii grupy w stosunku do dominującego rywala jest zupełnie inaczej ubarwiony. Gdyby nie dobrze widoczne gonopodium, to mógłby z powodzeniem uchodzić za młodą samicę.

O Limia perugiae pisałem więcej tu: http://www.multihobby.net/?p=168



Samiec podąża za samicą


Samiec łukowato wygina ciało


Samiec imponuje samicy
prostując płetwę grzbietową
i prężąc ciało


Samiec nie odstępuje samicy


Samiec okrąża i zagradza
drogę samicy


Skierowanie gonopodium
do przodu


Ciało samca błyszczy
i emanuje kolorami


Samiec dominujący


Młody uległy samiec

Limia perugiae. Piękniczkowate (Poeciliidae)

Limia perugiae. Pochodzi z Dominikany i należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Pośród kilku gatunków limek utrzymywanych w akwariach, ten odznacza się nadzwyczaj piękną, metaliczną barwą ciała z czarnymi akcentami na płetwach (samiec). Limia perugiae to ryba wszystkożerna, ruchliwa, najlepiej czująca się w grupie z przewagą samic. Preferuje akwaria jasne, gęsto zarośnięte roślinami, z wolnymi jednak miejscami do pływania. Woda powinna być średnio twarda do twardej, o temperaturze 22-26°C i pH 7-8, w lekkim ruchu, regularnie podmieniana (do 20%/tydzień). Omawiany gatunek jest typowo jajożyworodny (Ovovivipara). Ta forma żyworodności określana jest jako lecytroficzna, czyli taka, gdzie energia dla rozwijającego się zarodka czerpana jest wyłącznie z żółtka jaja. Po ciąży trwającej 4-5 tygodni samica rodzi od kilku do kilkudziesięciu młodych. Samce odznaczają się bardzo dużą aktywnością płciową. Limia perugiae łatwo krzyżuje się z innymi gatunkami limek, a także z niektórymi przedstawicielami piękniczkowatych tworząc hybrydy. Odpowiedzialny akwarysta nigdy nie powinien dopuszczać do ich powstawania. Warto pamiętać, że jaja ryb jajożyworodnych zaopatrzone są w dużą ilość odżywczego żółtka, a embriony rozwijają się niezależnie od samicy w pęcherzykach jajnikowych (tzw. ciąża pęcherzykowa). Z organizmu matki (wyłącznie z płynu jajnikowego) na drodze osmozy czerpana jest jedynie woda wraz z rozpuszczonymi w niej solami mineralnymi i witaminami. Drogą naczyń krwionośnych jest natomiast dokonywana wymiana gazowa. U gatunków jajożyworodnych narybek waży tyle samo, a niekiedy mniej niż zapłodniona komórka jajowa. Przed samym porodem, w końcowym odcinku jajowodu, pęka otoczka jajowa, uwalniając młodą rybkę (brak stadium larwalnego), która następnie jest wydalana na zewnątrz podczas porodu (wykotu), jako całkowicie samodzielny organizm młodociany.



Samiec błyszczy metalicznie


Para ryb – samiec z przodu


Samica jest skromniej
ubarwiona


Żywy pokarm dobrze
wpływa na płodność ryb


Para ryb – samica po prawej


Przestraszone ryby tracą
swe piękne barwy


Dorosła samica


Dorosły samiec

Szczupaczek żyworodny (Belonesox belizanus). Chów

Szczupaczek żyworodny (Belonesox belizanus). Chów. Należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) i w naturze zasiedla (pierwotnie) wody od Meksyku do Kostaryki. Niedawno dostałem od kolegi dwie dorosłe pary. Ryby są niesamowite, ale dość kłopotliwe w karmieniu. Odżywiają się bowiem głównie żywymi rybami, co dla wrażliwego akwarysty stanowi nie lada problem. Samica jest znacznie większa i może dorastać do 20 cm, podczas gdy samiec osiąga zwykle około 12 cm. Drapieżnik ten żywi się głównie rybami, ale przyzwyczajony od małego do pobierania skorupiaków i larw owadów (zwłaszcza komarów i szklarek, gdyż nie pobiera pokarmu z dna), a nawet kawałków mięsa (tego jednak nie polecam) znacznie dłużej daje się utrzymywać na diecie bezrybnej. W pewnym momencie jednak trzeba nieodwołalnie już zacząć skarmianie żywymi rybami. Najlepiej jest podawać różnorodne ich gatunki – gupiki, dania, a nawet niechronione dzikie (np. czebaczki amurskie, słonecznice, karasie ozdobne rozmnożone w oczku wodnym itp.). Jeśli nie nakarmimy dorosłych ryb przez tydzień i dłużej, wówczas samica może zjeść samca. Permanentnie zaś niedożywiane przestaną się rozmnażać Akwarium powinno być dość duże. Dla 2 samic i 3-4 samców (nie odwrotnie!), co najmniej 250 l, udekorowane korzeniami i kamieniami, ale przede wszystkim obficie obsadzone roślinnością (w tym koniecznie pływającą – paprocie, pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste itp.), jasno oświetlone i wypełnione wodą średnio twardą do twardej, o temperaturze 23-26°C i pH 7-8. Wskazane lekkie jej zasolenie (łyżka od herbaty soli kuchennej niejodowanej na10 lwody) i dobra filtracja. Swoje ryby karmię co 2-3 dni. Aby polepszyć wartość odżywczą ryby – ofiary należy przed podaniem ich szczupaczkom dobrze nakarmić żywym pokarmem. Szczupaczki żyworodne pływają mało, przez większość czasu „stoją” pod powierzchnią wody, schowane wśród pływającej roślinności. Generalnie polują na ryby z podchodu lub z zasadzki chwytając je gdzie popadnie. Wielokrotnie jednak gonią ofiarę po całym zbiorniku, co często kończy się niepowodzeniem, a nawet urazem (np. w zderzeniu z szybą). Są to ryby dość płochliwe (ich ciało ciemnieje w czasie odczuwania stresu), znakomicie skaczące. Bardzo korzystny wpływ na ich zdrowie wywierają promienie słoneczne. Przy ich braku można zaobserwować łukowate wygięcie szczęk powodujące ich niedomknięcie. Szczupaczki są odporne na choroby i mają niezwykłe wprost zdolności regeneracyjne. Mój kolega opowiadał mi, jak po powrocie z wyjazdu musiał wyjmować samca z paszczy samicy. Do połowy połknięty, po oswobodzeniu ze śmiercionośnego uścisku był tak poraniony, że wydawało się, iż nie ma już dla niego ratunku. I tu niespodzianka – ryba wkrótce doszła do siebie, a po ranach nie zostało ani śladu 🙂 Przestrzegam przed podawaniem szczupaczkom na raz zbyt dużej liczby żyworódek do pożarcia (brzmi to tragicznie, ale tak to niestety wygląda). Potencjalne bowiem ofiary, zwłaszcza w zbiorniku z wieloma kryjówkami „szybko uczą się”, jak unikać ataków szczupaczków, przez cały czas się kryją i nie tak łatwo je złapać. Hodowca widząc, że ofiar nie ubywa jest przekonany, że szczupaczki nie są głodne i rezygnuje z ponownego ich karmienia. Tymczasem nasi podopieczni zaczynają głodować. Najlepiej jest podawać szczupaczkom tyle ryb, ile zdążą zjeść w krótkim czasie.



Zbliżenie głowy


Samiec w pełnej krasie


Widoczne dość długie
gonopodium samca


Para ryb – samiec z przodu


Samica wśród roślinności


Samice są znacznie większe


Szczupaczki są dość
płochliwe


Samica „na czatach”


Samiec polujący pod
powierzchnią wody

Mieczyk Hellera (Xiphophorus hellerii). Cechy gatunku

Mieczyk Hellera (Xiphophorus hellerii) z rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) to jedna z moich ulubionych ryb, które hoduję dla ich piękna i po trosze z sentymentu za latami dzieciństwa 🙂 Ryby dobrej jakości hodowlanej (fenotypowo i genetycznie) nie są powszechnie dostępne. Na szczęście jest wielu hodowców, którzy je hodują i doskonalą.

Warto przypomnieć kilka faktów z rozrodu mieczyków. W toku ewolucji z płetwy odbytowej, a właściwie z trzeciego, czwartego i piątego jej promienia powstał u samców osobliwy narząd kopulacyjny, zwany gonopodium. Co ciekawe jest on ruchomy. Samiec wprowadza go do dróg rodnych samicy celem zdeponowania pakiecików nasienia – następuje wówczas tzw. zaplemnienie. Część plemników wędruje dalej jajowodem, a część zostaje zmagazynowana w jego uchyłkach. Te, które dotrą do pęcherzyków jajnikowych (w nich rozwija się ciąża, zwana pęcherzykową) łączą się ze znajdującymi się w nich komórkami jajowymi (a ściślej łączą się jądra gamet, czyli następuje zapłodnienie).

Plemniki zmagazynowane w uchyłkach jajowodu mają bardzo długą żywotność i mogą zapładniać kolejne partie dojrzewających sukcesywnie komórek jajowych. W tym czasie samica nie musi odbywać kolejnej kopulacji. Pojedynczy akt płciowy wystarcza jej bowiem na kilkukrotne urodzenie potomstwa. Jest to tzw. ciąża wielokrotna. Wielokrotnie zastanawiano się po co mieczykom (i nie tylko) takie przystosowanie. Otóż wyobraźmy sobie sytuację, że w warunkach naturalnych giną wszystkie samce. Wówczas samice rodzą dalej i z czasem populacja się odbudowuje. Tylko dlaczego miałyby wyginąć akurat wszystkie samce? 🙂

Samice mieczyka posiadają dobrze widoczne plamy ciążowe, tym wyraźniejsze, im bardziej zaawansowana jest ciąża. Zarodki czerpią składniki odżywcze z żółtka jaja (tzw. ciąża lecytroficzna). Gdy ich zapas się skończy zarodek rozrywa osłonki jajowe w końcowym odcinku dróg rodnych samicy i wydostaje się na zewnątrz jako samodzielny organizm. Ciąża trwa 4-6 tygodni. W miocie może być ponad 200 młodych. Należy chronić je przed kanibalizmem matki.

Wcześniej o mieczykach pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=800



Mieczyki na kwarantannie


Para mojego chowu


Samica odmiany wagtail


Samiec wagtail delta


Samiec lira albinos


Stadko w akwarium

Drobniczka jednodniówka (Heterandria formosa)

 

Drobniczka jednodniówka (Heterandria formosa). Należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) i w naturze zamieszkuje wody USA (od Cape Fear River w Północnej Karolinie po Florydę i południową Luizjanę). Dorosłe samice osiągają3,5 cm, podczas gdy samce najwyżej2 cm długości. Gatunek jajożyworodny, spokojny i towarzyski, często płochliwy, stadny, o oryginalnej strategii rozrodczej. Aby ograniczyć płochliwość należy w jednym zbiorniku utrzymywać liczniejszą grupę ryb złożoną z np. 2 samców i 6-7 samic. Drobniczki lubią akwaria wprawdzie niewielkie (5-25 l), ale zawsze dobrze zarośnięte roślinnością, zarówno miękko- (szczególnie mchy), jak i twardolistną. Bardzo wskazane jest ustawienie zbiornika w miejscu zapewniającym mu kilkugodzinną w ciągu dnia operację promieni słonecznych. W normalnie ogrzewanym pomieszczeniu grzałka jest zbędna. Optymalna temperatura wody wynosi 22-23°C. Gatunek ten uchodzi za bardzo wytrzymały i odporny. Ryby żyjące w naturze bez szkody dla zdrowia znoszą zarówno wzrosty temperatury wody do 30°C, jak i jej spadki do kilkunastu stopni. W warunkach akwariowych drobniaczkom nie szkodzi okresowy jej spadek nawet do 14-15°C, o ile nie następuje zbyt gwałtownie. Chociaż ryby te preferują wodę średnio twardą o pH 7-7,5, to jednak doskonale przystosowują się do każdych niemal warunków. Filtrowanie wody jest zbędne, choć oczywiście można zainstalować miniaturowy filtr. Trzeba tylko pamiętać, aby odpowiednio zabezpieczyć jego wlot z uwagi na niebezpieczeństwo wciągnięcia narybku. Mimo umiarkowanej ruchliwości drobniczki potrafią dobrze skakać, stąd zbiornik musi być szczelnie przykryty. Rozród drobniaczek jest bardzo ciekawy i znacznie rozłożony w czasie. Drugi człon polskiej nazwy – „jednodniówka” doskonale odzwierciedla jego specyfikę. Często bowiem rodzi się tylko jedno młode dziennie, zwłaszcza w przypadku młodych samic (już 2,5 miesięczne osobniki zdolne są do rozrodu). U drobniczki występuje ciekawe zjawisko polegające na tym, że jaja mają niewielki zapas żółtka i zarodki czerpią substancje odżywcze z ciała matki za pomocą tzw. łożyska rzekomego (pseudoplacenta). U drobniaczki okresy rodzenia młodych pojawiają się cyklicznie po okresie ciąży trwającej, w zależności od warunków środowiskowych, 2-5 tygodni. Trwają one zwykle od kilku do kilkunastu dni (przeciętnie 7-10 dni, ale zaobserwowano, że wyjątkowo może wydłużyć się do nawet 77 dni). W tym czasie samica codziennie rodzi zwykle od 1 (najczęściej) do 3 młodych, choć wyjątkowo może ich być nawet ponad 10 sztuk. Przychodzą one na świat w regularnych odstępach czasu, co 20-30 godzin. Podczas jednego okresu rodzenia samica wydaje na świat w sumie przeciętnie 15-25 młodych, ale zdarza się, że wyrośnięta matka rodzi nawet 40-50 sztuk. Jest to możliwe dzięki tzw. nadpłodnieniu (superfetacja, dodatkowe zapłodnienie), określanemu jako jednoczesny rozwój zarodków będących w różnych stadiach rozwoju (zbadano, że może ich być nawet 9). Taka strategia rozrodcza polegająca na rodzeniu niewielkiej liczby potomstwa, ale w określonym przeciągu czasu ma swoje głębokie uzasadnienie w naturze. Przede wszystkim znacznie zwiększa szansę na ich przeżycie. W razie ewentualnego ataku ze strony drapieżnika ginie tylko część potomstwa, zwykle najmłodszego. Wyłapanie wszystkich młodych jest trudne ze względu na ich różny wiek, a tym samym mniej lub bardziej rozwinięte zdolności samodzielnego przeżycia w środowisku naturalnym. Co ciekawe, rodzice nie zjadają swego potomstwa, a przejawy kanibalizmu obserwowane są u nich sporadycznie. Możliwy jest zatem odchów narybku wraz z osobnikami dorosłymi, najlepiej w gęsto zarośniętych akwariach jednogatunkowych. Młode można z powodzeniem odchować zarówno na bazie pokarmów żywych, jak i mrożonych [larwy solowca, „pył” (larwy oczlików i wrotki), rozwielitki i oczliki, drobno siekane rureczniki, węgorki „mikro”, gniecione doniczkowce, ochotki i rureczniki – tzw. przecier], jak i gotowych, komercyjnych (prestartery). Rozdrobnione karmy płatkowe lub drobne granulaty po namoczeniu powinny opadać na dno. Jednocześnie trzeba uważać, aby nie podać ich za dużo, co szybko doprowadza do pogorszenia jakości wody. Dobrym dodatkiem są także pokarmy roślinne (np. na bazie spiruliny), w tym w postaci tzw. zielonej wody, zawierającej pożywne zielenice.



Samica


Drobnnówki
– piękno w miniaturze


Samiec


Para ryb – samiec
po lewej


Dwie dorosłe
samice


Drobniczki najlepiej
czują się w grupie


Narybek


Porównanie wielkości
narybku i rozwielitki

Mieczyk Hellera (Xiphophorus hellerii). Chów.

Mieczyk Hellera (Xiphophorus hellerii) to jedna z najpopularniejszych ryb jajożyworodnych. Najodpowiedniejsza jest dla nich woda średnio twarda do twardej (12–20°n), o odczynie obojętnym lub lekko zasadowym (pH 7–8) i temperaturze 22-26°C. Utrzymywanie niższej ciepłoty wody w zbiorniku z dorastającą młodzieżą gwarantuje lepsze jej wyrośnięcie i późniejsze dojrzewanie. Bardzo wskazany jest dodatek w diecie pokarmów roślinnych (zielone glony, spirulina, płatki owsiane, parzone liście sałaty, szpinaku lub mniszka lekarskiego itp.), kilkugodzinna operacja promieni słonecznych w ciągu dnia, regularne podmiany wody (raz w tygodniu 20–30%) oraz niewielki dodatek soli kuchennej niejodowanej.

Niestety jakość mieczyków oferowanych obecnie w handlu częstokroć pozostawia wiele do życzenia. Zastrzeżenia budzi przede wszystkim stan zdrowotny ryb. Dominują osobniki chwiejące się na boki, z rozregulowanym układem odpornościowym, wychudzone, z poszarpanymi i poskładanymi płetwami itp. Ponadto zwraca uwagę ich nienaturalność (np. przekoloryzowanie barw, brak plam ciążowych u samic itp.). Podejrzewa się, że ryby jajożyworodne (zwłaszcza mieczyki i molinezje) pochodzące z zagranicznych hodowli wielkotowarowych są sterylizowane za pomocą środków chemicznych. Tłumaczyłoby to częste i czasami wręcz niewytłumaczalne problemy z płodnością i dochowaniem się przychówku.

Ostatnio zakupiłem z krajowej hodowli kilka ładnych osobników odmian długopłetwych – lirogon i simpson. Zwłaszcza u tych pierwszych występuje znacznie obniżona płodność. Spowodowana jest ona śmiercią zarodków, które są homozygotami dominującymi, czyli mającymi dwa takie same geny warunkujące długie płetwy. U standardów długopłetwych samce są, co prawda płodne, ale częstokroć niezdolne fizycznie do zapłodnienia samicy z uwagi na zbyt długie gonopodium. Jego skracanie (przycinanie) okalecza jedynie rybę i jest praktyką haniebną, niegodną prawdziwego hodowcy. Pozostaje zatem kojarzenie samic lirogonów z samcami o normalnie zbudowanych gonopodium i intensywna selekcja potomstwa.



Piękny lirogon
albinos


Samiec wagtail lira


Samiec wagtail
delta

Neoheterandria elegans

Mieszkańcami jednego z moich nanoakwariów są rzadkie jajożyworódki – Neoheterandria elegans. Samiec mierzy mniej niż 1,5 a samiczka niewiele ponad 2 cm długości. Ich ojczyzną są płytkie i zarośnięte roślinnością wody Kolumbii. Wymagają dość twardej (około 15°n) i ciepłej wody (temperatura 26-28°C) o odczynie zasadowym (pH 7,3-8,5), ale przyzwyczają się dobrze także do odczynu obojętnego i niższej ciepłoty rzędu 23-24°C. Rozmnażanie tego gatunku jest o wiele trudniejsze niż w przypadku drobniczki (Heterandria formosa). O tej ostatniej czytaj tu: http://www.multihobby.net/?p=133

Przede wszystkim, wbrew temu co można znaleźć na wielu innych stronach internetowych, porody u Neoheterandria elegans odbywają się w sposób bardzo nieregularny. Bywa, że samice nie rodzą młodych miesiącami, podczas gdy innym razem porody mają miejsce co kilka, kilkanaście dni, a na świat przychodzą 1-2 młode. Wydaje się, że kluczem do osiągnięcia sukcesu hodowlanego są optymalne warunki środowiskowe. Prawdopodobnie bowiem całkowicie rozwinięte zarodki nie są wydalane na zewnątrz (podczas porodu uwalniają się one z osłonek jajowych), lecz oczekują w drogach rodnych samicy na dogodny moment, który ona sama określa. Ryby te najlepiej jest utrzymywać w dobrze zarośniętych roślinnością, niewielkich akwariach jednogatunkowych (20-30 l), w grupach, co najwyżej kilkunastu osobników z przewagą samic. Wskazane są regularne i częste (nawet dwa razy w tygodniu) podmiany wody na świeżą, odstaną w ilości do 30% objętości zbiornika oraz karmienie drobnym, żywym pokarmem.



Samica
Neoheterandria elegans


Samiec
Neoheterandria elegans