Traszki zwyczajne w oczku wodnym c.d.

Dorosłe osobniki po odbyciu godów zaczynają opuszczać zbiorniki wodne zazwyczaj na przełomie czerwca i lipca. W oczkach wodnych czas ten może się znacznie przedłużyć. Pojedyncze traszki widywałem w swoim płazarium jeszcze w drugiej połowie sierpnia. Wynika to najprawdopodobniej z bardziej stabilnych aniżeli w naturze warunków środowiskowych, jakie panują w oczkach wodnych (w miarę jednakowy poziom wody w czasie sezonu – w każdej chwili możemy usupełnić jej ubytki, brak drapieżników, dokarmianie larwami ochotek, rurecznikami lub zooplanktonem itp.). Właśnie teraz, we wrześniu do połowy października można zaobserwować opuszczanie oczek wodnych przez młodziutkie, świeżo przeobrażone traszki zwyczajne. Za dnia są zupełnie bezbronne i wiele z nich ginie, gdyż stanowią łatwy łup dla ptaków, żab, gryzoni. Każdy posiadacz oczka, do którego zagościły traszki zwyczajne powinien otoczyć je wszechstronną ochroną. Wszystkie płazy i gady podlegają w Polsce ścisłej ochronie, dlatego też nasze działania mogą jedynie zmierzać do polepszenia dotychczasowego dobrostanu zwierząt, np. poprzez budowanie im zimowisk. Zimowisko dla traszek może być różnorakie. U mnie jest to tzw. część bagienna, położona z tyłu za oczkiem-płazarium, z wkopanymi w ziemię trzema budowlanymi kastrami, wypełnionymi wodą i obsadzonymi roślinami błotnymi oraz nabrzeżnymi. Całość obłożona jest licznymi korzeniami i kawałkami kory (kryjówki) oraz obsadzona manną mielec i ozdobnymi trawami (np. spartina grzebieniasta). U kolegi z kolei zimowiska tworzą stery kory okryte liśćmi i gałęziami, a także usypiska z kamieni.

Więcej o traszkach zwyczajnych w oczku wodnym można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=121



Młodziutka traszka po
przeobrażeniu – widoczne
resztki skrzeli


Gęsto obsadzona roślinami
„miedza” między oczkami


Strefa zimowania z
roślinnością błotną i
nabrzeżną, korzeniami,
liśćmi, korą itp.


Po przeobrażeniu
wiele płazów ginie


Korzenie, kawałki kory
i bujna roślinność
tworzą dobrostan traszek
po wyjściu na ląd


Młodziutkie płazy są
bezbronne


Teren wokół bagienka
– przyszłe zimowisko traszek

Grzybienie (Nymphaea), czyli lilie wodne w oczku wodnym, cz. II

Te wodne hydrofity wymagają określonych zabiegów pielęgnacyjnych. Tylko wówczas obficie kwitną i rozwijają ulistnienie. Także walka ze szkodnikami i chorobami, odpowiednie warunki zimowania oraz zapewnienie roślinom składników pokarmowych mają tu praktyczne znaczenie. Co kilka lat należy przeprowadzać dzielenie kłączy. Najlepsze do sadzenia są zdrowe końcówki długości około kilkunastu cm. Najlepiej zabieg przeprowadzać wiosną, przed pojawieniem się pierwszych liści. Praktycznie jednak grzybienie można sadzić przez cały sezon, zwracając jedynie uwagę, aby rośliny zdążyły się dobrze ukorzenić przed zimą. Kłącze po dzieleniu należy zabezpieczyć, zanurzając miejsce cięcia w roztworze nadmanganianu potasu (ciemnofioletowa barwa) lub posypując sproszkowanym węglem drzewnym.

Młodych, świeżo posadzonych roślin nie stawiamy od razu na docelowej głębokości, lecz początkowo umieszczamy płycej, aby nieco się rozrosły, a dopiero stopniowo zwiększamy poziom zanurzenia aż do optymalnego – wymaganego dla danej odmiany. Ma to szczególne znaczenie, gdy roślina kwitnie lub ma już zawiązane pąki kwiatowe – posadzone wtedy zbyt głęboko później kwitną i odchorowują zbyt duże zatopienie. Pożółkłe, obumierające liście (wszystkie stare najpierw żółkną, a potem gniją i jest to naturalny proces) należy na bieżąco usuwać, aby rozkładając się nie pogarszały jakości wody i nie psuły estetyki oczka. Powinno się je usuwać poprzez wyrwanie całego pędu tuż przy kłączu. W tym celu należy wejść do oczka lub użyć teleskopowego sekatora (ja osadzam ostry nóż na wbijanej w ziemię części parasola plażowego – tej z zaciskiem – działa doskonale). Jeśli dosięgamy do pędu z brzegu, to po maksymalnym podciągnięciu go do siebie należy wyrwać go zdecydowanym, silnym szarpnięciem, zachowując jednak daleko idącą ostrożność, aby w przypadku młodej, słabo ukorzenionej sadzonki nie wyrwać jej z podłoża. Przekwitłe kwiaty, które pogrążyły się w wodzie, również należy systematycznie usuwać. W przeciwnym bowiem razie kwitnienie kolejnych zostanie osłabione.

Tu przeczytasz więcej o liliach wodnych, cz. I: http://www.multihobby.net/?p=127

Rozmnażanie lilii wodnych polega na podziale ich kłączy. Jednak u niektórych odmian (np. „Colonel A.J. Welch”, „Sulphurea”) z opadłego na dno kwiatu powstaje bulwa, z której wyrastają młode rośliny, które należy oddzielić dopiero na wiosnę. U niektórych czystych gatunków lilii możliwe jest rozmnażanie generatywne – z nasion, lecz ze względu na długi okres czasu po jakim lilia zakwitnie (nawet kilka lat), nie praktykuje się go. W przypadku świeżo założonego oczka wodnego, zbyt słabego wzrostu roślin, zubożenia podłoża lub po prostu co jakiś czas (1-2 razy w sezonie) można zastosować wspomaganie z użyciem specjalnych nawozów do roślin wodnych (np. Sera Florenette, Tetra Pond Plantamin, Aqua Plant Pond, Aquaflora lub długo działający, stopniowo uwalniany Osmocote). Są one produkowane na bazie związków pozbawionych azotanów i fosforanów, które są zawarte np. w nawozach ogrodowych (ich przypadkowe zastosowanie w oczku spowodowałoby masowy zakwit glonów). Grzybienie odmian białych, żółtych, różowych i czerwonych bez problemu zimują w warunkach polskich. Zimą kłącze powinno jednak znajdować się pod warstwą lodu, która w naszym klimacie może osiągać nawet około 40 cmgrubości. Jeśli zatem oczko zamarza do dna lub na zimę spuszcza się z niego wodę, konieczne jest przechowywanie kłącza, np. w zimnej piwnicy. Najlepiej nadaje się tego celu napełniona wodą wanna lub balia. Powinien być zapewniony dostęp światła. Odmiany tropikalne o kwiatach niebieskich, fioletowych i purpurowych nie przetrzymują naszej zimy. Źle radzą sobie nawet w ciepłej porze roku, gdyż wymagana przez nie minimalna temperatura wody (długotrwale powyżej 10°C) zwykle nie jest osiągana. Przy uprawie odmian miniaturowych należy pamiętać, aby na zimę przestawić je na głębszą półkę lub zabrać na ten okres do piwnicy. Pozostawione na głębokości do 30 cmmogą przemarznąć i zmarnieć. Liście porażone przez grzybową plamistość liści (obecność brązowoczerwonawych cętek lub wzorków) należy jak najszybciej usuwać. Kłącze nigdy nie powinno cuchnąć siarkowodorem ani zgnilizną (szkliste i miękkie miejsca), gdyż może to oznaczać czarną zgniliznę kłącza, która nieuchronnie prowadzi do zamarcia rośliny. W okresie letnim plagą są mszyce osiadające masowo na liściach, pąkach i kwiatach. Jedyne co można zrobić, to regularnie spłukiwać je wodą. Do ich zwalczania można także użyć preparatów naturalnych, np. Bioczos, Citrosept. Nie polecam stosowania żadnych środków chemicznych, jako że ekosystem wodny jest bardzo na nie wrażliwy i łatwo ulega zagładzie. Podłużne wżery, kanały i rowki to wynik żerowania zarówno larw (czarne, lśniące, z żółtymi brzuchami), jak i dorosłych chrząszczy (ciemnobrązowe) szarynki grzybieniówki (Galerucella nymphaeae) lub larw ochotkowatych. Larwy motyla nimfy świtezianki (Elophila nymphaeata-Nymphula nymphaeata) pozostawiają z kolei okrągłe wżery w blaszce liściowej. Larwy i poczwarki spłukujemy do wody (licząc, że pożrą je ryby), a chrząszcze wyłapujemy i zabijamy.

A teraz kilka praktycznych uwag, które powinny wymuszać na opiekunie określone działanie. I tak, wyrastanie liści ponad poziom wody i wywijanie się ich brzegów ku górze może świadczyć o zbyt płytkim zanurzeniu, za małym pojemniku, zbyt dużym zagęszczeniu, a także o zaatakowaniu kłącza lilii przez chorobotwórcze grzyby. Nie należy się martwić, jeśli pierwsze liście w sezonie wegetacyjnym będą zdeformowane, poskręcane lub dziurawe, gdyż jest to normalne zjawisko. W czasie całego sezonu wegetacyjnego stare liście sukcesywnie obumierają, a na ich miejsce pojawiają się nowe – jest to zjawisko całkowicie normalne. Nie trzeba też się martwić, gdy podczas letnich upałów kwiaty zmykają się wczesnym popołudniem i otwierają wczesnym rankiem. Kwiaty wystające ponad powierzchnię wody (prawidłowo powinny się na niej unosić) są sygnałem informującym, że pojemnik, w którym została posadzona lilia, jest zbyt mały. Konieczny staje się wówczas podział kłącza lub przesadzenie go do większego pojemnika z dodatkiem żyznego podłoża. Nie jest to jednak regułą, ponieważ kwiaty lilii tropikalnych oraz odmian blisko z nimi spokrewnionych, lecz zimotrwałe są naturalnie wysadzone ponad lustro wody (np. „Sioux”, „Colorado”, „Sulphurea”). Kwiaty kwitnące krótko – zaledwie 1-2 dni, świadczą o braku składników pokarmowych w podłożu lub zbyt zacienionym stanowisku.

Więcej o uprawie roślin w oczkach wodnych można przeczytać w książce autora pt. „Rośliny w oczkach wodnych – poradnik praktyczny”:

http://www.multihobby.net/?page_id=19



Autor przy liliach


Nymphaea „Rose Nymph”


N. „Attraction”
odmiana pospolita
i obficie kwitnąca


N. „Colonel Welch”


N. „Phoebus”


N. „Red Flare”


N. „Tina”


N. „Winfron Gonnere”


Lilia wymagająca
podziału kłączy
i przesadzania


N. „Sioux” przed
podziałem kłączy


Prawidłowo posadzona
lilia po podziale
kłącza


N. „Alba” zarastająca
oczko wodne


N. „Helvola”


N. „Rubra”


N. „Arc-en-ciel”

Żaby zielone w oczku wodnym. Cz. II. Rozród i ochrona

Wszystkie trzy gatunki żab zielonych w Polsce (żaba jeziorkowa, żaba wodna i żaba śmieszka) odbywają gody w wodzie, a zapłodnienie jest zewnętrzne. W tabeli II przedstawiono kilka najważniejszych cech morfologicznych i behawioralnych związanych z rozrodem, którymi różnią się poszczególne gatunki omawianych płazów. Tabela II. Cechy morfologiczne i behawioralne żab zielonych w Polsce.

Tabela II. Cechy morfologiczne i behawioralne żab zielonych w Polsce. 

Cecha Żaba jeziorkowa Żaba śmieszka Żaba wodna
Termin godów V-VI IV-VI V-VI
Szata godowa samca Grzbiet w okolicach głowy staje się intensywnie żółto-zielony, a plamy na grzbiecie mało widoczne, białawe rezonatory oraz duży modzel podeszwowy Nie zmienia ubarwienia w okresie godowym. Samiec ma czarno-szare rezonatory i powiększone modzele godowe. Głos godowy samca przypomina głośny śmiech. Nie zmienia ubarwienia w okresie godowym. U samców rozwijają się modzele godowe i szare rezonatory.
Ilość składanych jaj Kilkaset do kilku tysięcy Kilkanaście tysięcy Kilkaset do kilkunastu tysięcy
Miejsce i sposób składania skrzeku Małymi lub średnimi porcjami na dnie zbiornika lub roślinach wodnych Dużymi porcjami na dnie zbiornika lub roślinach wodnych Dużymi porcjami na dnie zbiornika lub roślinach wodnych. Często skrzek wypływa na powierzchnię.
Kijanki 9-10 cm 7-10 cm 8 cm

Żaby zielone są bardzo pożyteczne w regulowaniu populacji owadów, często szkodników pól uprawnych i lasów. Odżywiają się głównie owadami latającymi, takimi jak: muchówki, żądłówki i ważki, które przylatują nad wodę w celu złożenia jaj lub uzupełnienia niedoborów wody. Swoje zdobycze żaby chwytają wyrzucając w powietrze głowę bez odrywania od ziemi tylnich kończyn. Ruch ten jest tak błyskawiczny, że trudno go zaobserwować. Czasem oddają też skoki. W łowach są niepohamowane, łapczywe i żarłoczne. Uzupełnieniem ich diety są pajęczaki, mrówki, chrząszcze i dżdżownice rzadziej drobna fauna wodna. Duże osobniki zjadają także większe zwierzęta, np. ślimaki, drobne ryby, turkucie podjadki i młode żaby (również własnego gatunku). Najbardziej żarłocznym gatunkiem jest żaba śmieszka. Dorosłe okazy potrafią zjeść nawet pisklęta ptactwa wodnego, a także traszki, jaszczurki, młode węże i padalce, a nawet drobne ssaki. Młode kijanki odżywiają się zoo- i fitoplanktonem oraz filtrując z wody zawiesinę organiczną. Większe nie gardzą też padliną. Z kolei dla wielu zwierząt żaby zielone są wartościowym pożywieniem i stanowią znaczący procent ich diety. Najwięcej tych płazów ginie w fazie larwalnej. Kijanki są zjadane nie tylko przez ryby, ale także przez traszki i ptaki. Tak więc, choć składają one dużo skrzeku wiek dorosły osiąga tylko niewielki procent potomstwa. W związku z nasiloną działalnością gospodarczą człowieka naturalne środowisko życia i rozmnażania się płazów drastycznie się kurczy. Osuszane są mokradła, zasypywane bajorka leśne i śródpolne, zanieczyszczane są rzeki i jeziora. Duży wpływ na zmniejszenie populacji żab ma także stosowanie środków ochrony roślin, nawozów sztucznych oraz anomalie klimatyczne (często z powodu majowo-czerwcowych upałów wysychają mniejsze zbiorniki wodne, a więc ginie złożony w nich skrzek lub kijanki). Poza tym żaby zielone są niekiedy obiektem zainteresowań kulinarnych, a także trafiają do laboratoriów, jako stosunkowo tani materiał badawczy. Na szczęście wielu ludziom i organizacjom bardzo zależy na ochronie płazów w Polsce. Podejmowane są w tym kierunku szczytne inicjatywy, jak np.: zakładanie nowych zbiorników wodnych i/lub ochrona oraz restaurowanie już istniejących, budowanie specjalnych podziemnych przejść pod drogami, akcje uświadamiania społeczeństwa itp.

Więcej o żabach zielonych można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=123



Gody w oczku
wodnym


Para w
ampleksusie


Godujący samiec
żaby jeziorkowej
Składanie skrzeku

sklad skrzeku w oczku
w oczku wodnym



Skrzek żab
zielonych


Kijanka, czyli larwa
żaby zielonej


Kijanka tuż przed
przeobrażeniem w
młodą żabkę

Grzybienie (Nymphaea), czyli lilie wodne w oczku wodnym, cz. I

Te wodne hydrofity (rośliny wodne lub wodnopączkowe) należą do rodziny grzybieniowatych (Nymphaeaceae) i do swego prawidłowego rozwoju wymaga określonego i najczęściej stałego poziomu wody. Ich kwiaty rozwijają się zawsze ponad lustrem wody i są jednymi z najpiękniejszych. Charakterystyczną cechą morfologiczną grzybieni są także ich duże, skórzaste, owalne liście rozpościerające się na powierzchni wody.

Lilie wodne to bezsprzecznie królowe oczek wodnych. Ze względu na wysokie walory dekoracyjne w każdym zbiorniku powinna rosnąć przynajmniej jedna lilia, odpowiedniej, rzecz jasna, odmiany. A tych jest całe mnóstwo i do niemal każdej wielkości oczka można dobrać odpowiednią – od miniaturowej do ekspansywnie się rozrastającej, od wolno do szybko rosnącej, od preferującej wodę płytką do głębokiej, od lubiącej silne nasłonecznienie do radzącej sobie w zacienieniu itp.

Kwiaty lilii pojawiają się z początkiem lata, gdy woda osiąga temperaturę powyżej 16°C. Codziennie otwierają się rankiem i zamykają późnym popołudniem. W zależności od odmiany i warunków pogodowych pojedynczy kwiat „żyje” 3-5 dni. U niektórych odmian można zaobserwować charakterystyczną zmianę barwy kwiatów – początkowo są jaśniejsze i dopiero w kolejnych dniach nabierają wyrazistego koloru („Sioux”, „Aurora”, „Attraction”, ”Barbara Dobbins”). Czasami kwiaty wyrastają ponad lustro wody („Colorado”, „Red Spider”, „Sunny Pink”, „Arc-en-Ciel”) lub mają nietypową budowę – płatki są wąskie i długie („Red Spider”), zagięte do wewnątrz („Rose Arrey”), tworzące nie do końca otwartą koronę tzw. „filiżankę” („James Brydon”), ułożone w gwiazdę („Arc-en-Ciel”), przypominające chryzantemy („Gloire du Temple sur Lot”), w kształcie tulipana („Froebeli”), szeroko rozłożone („Mayla”), półpełne („Albida”, „Perry’s Baby Red), pełne („Gonnere”, „Madame Wilfon Gonnere”, „Sunny Pink”, „Gloire du Temple sur Lot”), podwójne („Nigel”), a bywa, że pachnące („Mayla”, „Hollandia”, „Celebration”).

Grzybienie to nie tylko piękne kwiaty, ale również oryginalne liście. Wszystkie odmiany żółte i pomarańczowe (także zmieniające kolor kwiatów od żółci poprzez róż do czerwieni) mają liście charakterystycznie upstrzone brązowymi plamkami, cętkami lub marmurkowymi wzorkami („Aurora”, „Sioux”, „Chromatella”, „Sulphurea”). Z kolei u odmiany „James Brydon” młode czerwone liście stają się podczas wegetacji stopniowo coraz bardziej zielone, aż do niemal całkowitego zaniknięcia czerwono-brązowych wzorów. Młode liście mogą początkowo być nakrapiane bordowymi kropeczkami, które po jakimś czasie także zielenieją („Red Spider”, „Sunny Pink”) lub mieć niemal czarną barwę („Almost Black”).

Generalnie grzybienie wymagają stanowisk silnie nasłonecznionych, a przez to ciepłych, oraz żyznego, obfitującego w składniki pokarmowe podłoża [ziemia ogrodowa z dodatkiem frakcji piasku i gliny (10-15%), przesianego kompostu (5%), a nawet niewielkiej ilości obornika bydlęcego lub końskiego (jednak trzeba bardzo uważać, aby go nie przedawkować, gdyż grozi to pogorszenia się jakości wody – rozwojem pierwotniaków, glonów i spadkiem rozpuszczonego w wodzie tlenu)]. Niektóre jednak odmiany całkiem dobrze rosną w lekkim półcieniu („Joey Tomocik”, „Sioux”, „Sulphurea”).

Kwiaty i liście lilii są wrażliwe na zraszanie wodą, szczególnie podczas upalnej, słonecznej pogody. Należy je zatem sadzić z dala od elementów powodujących jej rozprysk, tj. kaskady lub fontanny. Duże szkody potrafi też wyrządzić letnie gradobicie.

Lilie sadzimy w specjalnych pojemnikach/koszach, których wielkość dobieramy w zależności od posiadanej odmiany. Koniecznie powinny być one ażurowe, aby zapewniony był swobodny dostęp wody z tlenem do korzeni. Zapobiega to ich gniciu i sprawia, że dobrze się rozrastają, wydostając się z czasem na zewnątrz kosza. Pojemniki wykładamy jutą lub specjalną geowłókniną. Grzybienie najkorzystniej jest kupować i sadzić, a także przeprowadzać podział kłączy wczesną wiosną, zanim ruszy wegetacja, aby dobrze się ukorzeniły. Posadzone później, np. z rozwiniętymi liśćmi lub pąkami (lub co gorsza kwitnące), odchorowują zmianę stanowiska i dopiero po pewnym czasie (bywa że dopiero w następnym sezonie) zaczynają normalnie rosnąć i kwitnąć.

Większość odmian lilii wodnych sadzimy na głębokości 50-80 cm. Zasadą jest, że odmiany o najintensywniejszym wzroście („Attraction”, „Albida”) sadzimy najgłębiej (80-100 cm), odmiany średnie („Colossea”, „Escarboucle”, „Colorado”, „Sioux”) na 60-80 cm, małe („Albatros”, „James Brydon”, ,,Rene Gerard”, „Minor”, „Firecrest”) na 40-60 cm oraz miniaturowe („Pygmaea Alba”, „Aurora”, „Walter Pagels”,„Pygmea Helvola”) na 20-40 cm. Podane wyżej głębokości należy traktować jako docelowe dla dojrzałych, wyrośniętych roślin. Młode grzybienie sadzi się bowiem płycej i stopniowo, a wraz ze wzrostem rośliny przestawia pojemnik na coraz większą głębokość.

Minimalna powierzchnia lustra wody przeznaczona dla jednej rośliny wynosi od około 1000 cm2 dla odmian najmniejszych do nawet 3-4 m2 dla największych, które jednocześnie sadzimy najgłębiej. W dużych naturalistycznych stawikach grzybienie można sadzić bez pojemników, a jedynie obciążyć je kamieniem lub umieścić dodatkowo w siatkowym worku (np. po warzywach).

Więcej o uprawie roślin w oczkach wodnych można przeczytać w książce autora pt. „Rośliny w oczkach wodnych – poradnik praktyczny”,

http://www.multihobby.net/?page_id=19 



N. „Chromatella” i
„Colorado” (z lewej)


Nymphaea „Alba”


Autor podczas
oględzin liści


Liść N. „Queen of Siam”


Liść N. „Red Flare”


N. „Sioux”


N. „Sunny Pink”


N. „Almost Black”


N. „Attraction”


N. „Aurora”


N. Mayla


N. „Red Spider”


N. „Chromatella”

Żaby zielone w oczku wodnym. Cz. I

Żaby należą do płazów bezogonowych (Anura). W Polsce do żab zielonych zalicza się: żabę jeziorkową (Rana lessonae), żabę śmieszkę (Rana ridibunda) oraz żabę wodną (Rana esculenta). Ich wspólną cechą charakterystyczną jest mniej lub bardziej zielone ubarwienie ciała, brak ciemnej plamy skroniowej oraz tryb życia silnie związany ze środowiskiem wodnym. Ponieważ żaby zielone są najczęstszymi płazami występującymi w naszych oczkach wodnych, postanowiłem napisać o nich co nieco. Płazy te, jak i wszystkie inne podlegają w Polsce ścisłej ochronie prawnej, stąd nie można ich pozyskiwać z naturalnych siedlisk. Znacznie częściej niż np. traszki zwyczajne (czytaj o nich tu: http://www.multihobby.net/?p=121) zjawiają się jednak w oczku samoistnie, wędrując z pobliskich zbiorników wodnych lub będąc przypadkowo zawleczonymi z roślinami wodnymi, np. w stadium skrzeku. Chrońmy je i stwórzmy im jak najlepsze warunki środowiskowe! Według badań naukowych żaba wodna nie jest odrębnym gatunkiem, lecz mieszańcem (hybrydą) powstałą w wyniku skrzyżowania ze sobą żaby jeziorkowej i żaby śmieszki. Nie jest to jednak typowy mieszaniec międzygatunkowy, gdyż właściwie nie dochodzi tutaj do wymieszania się materiału genetycznego pochodzącego od obydwu rodziców (żaby jeziorkowej i śmieszki) i w związku z tym nie powstaje żadna forma pośrednia między nimi. Potwierdzeniem tego jest fakt, że krzyżując doświadczalnie żaby wodne między sobą otrzymano potomstwo o zróżnicowanych cechach morfologicznych odpowiadających albo żabie jeziorkowej, albo śmieszce, albo wodnej. Także krzyżówki wsteczne żaby wodnej ze śmieszką lub jeziorkową dają potomstwo podobne do jednej lub drugiej formy rodzicielskiej. Dlatego też cała populacja żaby wodnej w naszym kraju składa się z trzech typów (jeziorkowa x wodna, śmieszka x wodna oraz wodna x wodna), w zależności od tworzących je form rodzicielskich. Dodatkowo obok osobników diploidalnych spotyka się także triploidalne. Naukowcy wciąż badają mechanizmy dotyczące, bądź co bądź, tajemniczego dziedziczenia cech i niejasnej przynależności taksonomicznej żaby wodnej, ale wydaje się, że nie jest to odrębny gatunek. Inna, mniej powszechna, teoria głosi, że wszystkie nasze trzy gatunki żab zielonych są w rzeczywistości rasami jednego gatunku. Między innymi z powodu tych wątpliwości omawiane płazy często określa się dziś w uproszczeniu mianem „kompleksu żab zielonych”. Wszystkie wspomniane wyżej gatunki żab cechuje bardzo podobny wygląd morfologiczny, ubarwienie ciała i rysunek na nim oraz bardzo duża zmienność w tym zakresie. Występujące różnice (np. w kształcie i wielkości modzeli) są nieznaczne i możliwe do odróżnienia dopiero przy sporym doświadczeniu obserwatora. Niejednokrotnie w celu identyfikacji gatunku konieczne są szczegółowe badania anatomiczne lub posłużenie się specjalnym kluczem. Żabę jeziorkową wyróżnia z pośród innych żab zielonych dzienny tryb życia, a także jej zamiłowanie do zagrzebywania się w ziemi w chłodniejsze dni. Służą jej do tego wyraźnie rozwinięte i masywne narośla lub modzele podeszwowe. W tabeli I przedstawiono najważniejsze cechy morfologiczne, którymi różnią się poszczególne gatunki żab.

Tabela I. Najważniejsze cechy morfologiczne różniące poszczególne gatunki żab zielonych.

Cecha Żaba jeziorkowa Żaba śmieszka Żaba wodna
Długość ciała 4,5-8 cm, samce mniejsze Najokazalsza polska żaba. Samice nawet do 12-15 cm, samce mniejsze Samice do 12, a samce do 9 cm.
Kształt ciała Wysmukły Masywny i ciężki Krępy
Ubarwienie grzbietu Zielone w czarno-brązowe plamy, po środku jasny pasek Oliwkowo-zielone do brązowego Zielone, czasami brązowawe z jasnym paskiem i ciemnymi plamami
Ubarwienie brzucha Jednolicie białawe Szarawy, marmurkowaty wzór Biaława z ciemnymi plamami
Wewnętrzny modzel piętowy Wysoki, półksiężycowaty i symetryczny Mały i słabo wykształcony Duży i asymetryczny
Skóra na grzbiecie Gładka Chropowata – duże brodawki Gładka, niekiedy lekko chropowata

Choć żaby zielone są dobrymi pływakami unikają otwartej wody i przebywają w pobliżu brzegu, zarówno w płytkiej wodzie, jak i na przylegającym do niej lądzie. Żaba jeziorkowa najczęściej zasiedla małe zbiorniki śródpolne i leśne, glinianki, stawy, mokradła itp., zarówno na niżu, jak i w rejonach górskich. Zimę spędza zagrzebana w ziemi w okresie od września do kwietnia. Żaba śmieszka jest przez cały rok bardzo związana ze środowiskiem wodnym. Do jej ulubionych siedlisk należą większe zbiorniki wodne – starorzecza, jeziora, leniwie płynące i zarośnięte odcinki rzek, głównie na nizinach. W sen zimowy zapada często już we wrześniu. Zimuje na dnie zbiorników zagrzebana zwykle w mule. Znane są też przypadki zimowania kijanek, które przeobrażają się wówczas na wiosnę następnego roku. Aktywne życie żaba śmieszka rozpoczyna zwykle w marcu. Żaba wodna wbrew swej nazwie jest o wiele bardziej związana z lądem niż żaba jeziorkowa. Obserwowano jej wędrówki w poszukiwaniu nowych akwenów głównie w czasie deszczowej pogody. Pospolita na terenie całej Polski (w górach spotykana do wysokości 500-800 m n.p.m.) – zasiedla wszelkie wody stojące i wolno płynące. Na sen zimowy udaje się w październiku po pierwszych przymrozkach, rozbudza się pod koniec marca. Zimuje zarówno zagrzebana w dennym mule zbiornika wodnego (osobniki dorosłe), jak i w ziemi na lądzie (osobniki młode).

Żaby zielone zwykle dobrze zimują na dnie oczek wodnych, o ile nie są niepokojone w czasie hibernacji (np. rozbijaniem zimą pokrywy lodowej z użyciem łomu lub siekiery). Niejednokrotnie jednak zdarza się, że giną masowo z innych przyczyn, które trudno zdiagnozować i wcale nie musi być to bardzo mroźna zima danego roku. Czasami w ciepłej porze roku niektóre osobniki gdzieś znikają, pojawiają się inne lub okresowo przenoszą się w inne miejsca, np. u mnie są to bagienka w strefie zimowania traszek zwyczajnych, u kolegi – napełnione wodą wiadro lub budowlana kastra. Generalnie żaby zielone są w oczku pożyteczne – zjadają wszelkie poruszające się wokół niego owady. Żaby nie polują aktywnie pod wodą na ryby, lecz gdy tylko jakaś wyskoczy na brzeg, liść grzybienia lub też urządza dzikie pląsy tuż pod powierzchnią wody, wówczas jest przez płazy atakowana. Także młode, opuszczające wodę traszki są przez nie zjadane. Generalnie jednak żaby zielone to prawdziwa ozdoba każdego oczka wodnego, więc zróbmy wszystko (co oczywiście legalne!), aby do niego prędzej czy później zawitały.



Dwie formy barwne


Wspólny odpoczynek


Polowanie na
powierzchni wody


Ogromna żaba
śmieszka


Dryfowanie wśród
pistii rozetkowej


Wygrzewanie się
na korzeniu


Osobnik o nietypowej,
jasnozielonej
barwie ciała


Typowo, soczyście
zielone ubarwienie
ciała


Na brzegu najlepiej


Żaby jeziorkowe


Krocząc wśród
żabiścieku pływającego


Wielogatunkowa
gromadka

Rośliny błotne i bagienne w oczku wodnym

Rośliny błotne i bagienne, zwane helofitami są wykorzystywane do obsadzania nie tylko typowej strefy błotnej oczka (0-10 cm), ale także strefy wody płytkiej (do 30 cm) oraz nabrzeżnej. W żadnym oczku wodnym nigdy nie powinno ich zatem zabraknąć! Przyjmuje się, że strefa błotna wraz ze strefą wody płytkiej powinna stanowić, co najmniej 1/3 powierzchni oczka. A dlaczego warto ją maksymalnie rozbudować? Otóż walory dekoracyjne zbiornika zależą głównie od stopnia, kształtu i charakteru wypełnienia roślinnością jego strefy błotnej! Oferta rynkowa roślin błotnych i bagiennych jest przebogata. Ponadto większość z nich można łatwo pozyskać ze środowiska naturalnego. Starajmy się komponować nasadzenia złożone z wielu gatunków roślin. To prawdziwa przyjemność układać z nich zielone kompozycje. Rośliny należy sadzić w taki sposób, aby nie zasłaniały nam widoku na oczko. Od strony ekspozycyjnej umieszczamy więc gatunki niskie (np. kaczeńce czy niezapominajki), a na przeciwległym brzegu wyższe, tak aby wzajemnie się nie przysłaniały (np. pałkę szerokolistną za kosaćcami, tataraki za sitami itp.). Nadadzą one naszemu oczku wspaniały, naturalny wygląd. Trzeba pamiętać, że rozrost niektórych gatunków błotnych często przybiera charakter wysoce ekspansywny, co zagraża równowadze biologicznej ekosystemu i wprowadza w nim niepotrzebny chaos. Zachowajmy zatem daleko idącą roztropność w doborze taksonów oraz uprawiajmy i pielęgnujmy je prawidłowo. Ograniczanie rozrostu gatunków ekspansywnych to jedno z najważniejszych zadań opiekuna oczka. Gatunki błotne i bagienne, podobnie jak niektóre wodne oraz wiele nabrzeżnych, w pełni korzystają nie tylko ze światła słonecznego, ale także z powietrza atmosferycznego. Gazy (głównie tlen) asymilowane są przez tkanki części wynurzonych, a następnie „tłoczone” w dół do korzeni i kłączy. Taki osobliwy system wentylacji umożliwia stałe przewietrzanie strefy korzeniowej (ryzosfery), co jest szczególnie przydatne w warunkach podłoża pozbawionego dostępu tlenu. Umożliwia to częściom roślin w nim zagłębionym na dobry rozrost i aktywne pobieranie z podłoża składników pokarmowych, a także znacząco niweluje szkodliwe oddziaływanie siarkowodoru, który jest utleniany (a przez to neutralizowany) przez wyspecjalizowane bakterie do bezpiecznych siarczanów. Do gatunków błotnych i bagiennych zaliczamy m.in. następujące taksony: kaczeńce (knieć błotna), mięta wodna, czermień błotna, niezapominajka błotna, wiązówka błotna, psianka słodkogórz, żabienieńce, siedmiopalecznik błotny, tojeści (rozesłana, bukietowa, kropkowana), jaszczurzec pochylony, karbieniec pospolity, wierzbownica kosmata, marek szerokolistny, jaskier jadowity, czyściec błotny, gwiazdnica błotna, bobrek trójlistkowy, tułacz pstry, krwawnica pospolita, strzałka wodna czy skrzypy. Więcej o roślinach w oczku wodnym można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=115

Więcej o uprawie roślin w oczkach wodnych można przeczytać w książce autora pt. „Rośliny w oczkach wodnych – poradnik praktyczny”,

http://www.multihobby.net/?page_id=19


Knieć błotna, czyli kaczeniec


Krwawnica pospolita


Tułacz pstry


Psianka słodkogórz


Kosaciec żółty


Okrężnica bagienna


Żabieniec
drobnokwiatowy


Czermień błotna


Jaszczurzec pochylony


Wiązówka błotna
Variegata


Przęstka pospolita


Żabieniec babka
wodna (po prawej)
i bobrek trójlistkowy
(po lewej)


Siedmiopalecznik
błotny


Strzałka wodna


Rozpław sercowaty

Traszka zwyczajna (Lissotriton vulgaris)

Traszka zwyczajna w oczku wodnym. Traszki zwane również trytonami należą do płazów ogoniastych (Urodela) i rodziny salamandrowatych (Salamandridae). Najczęściej występującym w naszych oczkach wodnych gatunkiem jest traszka zwyczajna (Lissotriton vulgaris). Poza nią w Polsce występują jeszcze trzy inne gatunki: traszka grzebieniasta (Triturus cristatus), traszka górska (Triturus alpestris) i traszka karpacka (Lissotriton montandoni). Najpospolitszym i najliczniejszym gatunkiem traszek w Polsce jest traszka zwyczajna. Samce dorastają do 9-11, asamice do 8-9 cm długości. Jest to nasz krajowy płaz, który najwcześniej ze wszystkich rozpoczyna swe gody wczesną wiosną. Godujące traszki zwyczajne można spotkać już wtedy, gdy temperatura wody wynosi zaledwie 3-4°C, a zbiornik częściowo pokryty jest jeszcze lodem. W okresie godowym wargi kloakalne u pięknie ubarwionych samców są bardziej nabrzmiałe, a charakterystyczna, ząbkowana płetwa grzbietowa jest jednolita, bez przewężeń. Na palcach tylnych kończyn wyrastają płaty skórne, które jednak nie są typowymi błonami pławnymi. W tym okresie także barwy samicy stają się nieco jaskrawsze, po obu stronach ogona pojawiają się wąskie fałdy skórne, a wzdłuż grzbietu – niska i gładka listewka skórna. Gdy woda nieco się ogrzeje (koniec marca – kwiecień) samica zaczyna składać jaja (kilkadziesiąt do nawet ponad 300 szt.), przyklejając je pojedynczo do roślinności podwodnej i charakterystycznie zawijając w liście. Po 7-14 dniach wylęgają się larwy mierzące ok. 7 mm długości. Skrzela u larw traszki zwyczajnej są wyjątkowo długie i przypominają „poroże”. Larwy są bardzo żarłoczne, ruchliwe i wyszukują pokarm krocząc po dnie zbiornika. Przeobrażają się po okresie 60-70 dni (na nizinach) życia w wodzie (mierzą wtedy ok. 4 cm), po czym wychodzą na ląd. Traszki zwyczajne dojrzewają płciowo w trzecim roku życia. Dorosłe osobniki po zakończeniu godów opuszczają wodę mniej więcej w połowie lata. Na lądzie płazy te są mało widoczne, a dymorfizm płciowy jest słabo zaznaczony. W ciągu dnia prowadzą skryty tryb życia i przebywają w rozmaitych norkach, jamkach i szczelinach, pod kamieniami, powalonymi drzewami, w miejscach wilgotnych i zacienionych. Można je także spotkać w pobliżu domostw ludzkich, m.in. pod starą płytą chodnikową, pniami, a nawet w piwnicy. Aktywne są dopiero nocą, choć podczas ciepłej, deszczowej pogody – także w dzień. Zimują gromadnie w rozmaitych norkach, szczelinach, ściółce itp. Zazwyczaj traszki zwyczajne pojawiają się w oczkach wodnych spontanicznie, podczas wędrówek z lub do pobliskich zbiorników wodnych. Ich larwy, bądź jaja mogą też być przypadkowo zawleczone, np. z roślinami. Jednakże zdarza się, że właściciele oczek sami łapią płazy w naturalnych siedliskach i przenoszą je do swoich oczek, co jednak jest prawnie zabronione! Wszystkie bowiem płazy i gady objęte są w Polsce ścisłą ochrona prawną! Szczęśliwie do jednego z moich oczek wodnych, zwanego przeze mnie płazarium (żyją w nim także żaby zielone, a gody odbywają regularnie żaby trawne i z rzadka także grzebiuszki ziemne, zwane huczkami), z pobliskich mokradeł, zawitały w celu odbycia godów traszki zwyczajne. Aby jednak do tego doszło konieczne jest przygotowanie zawczasu odpowiedniego dla nich siedliska. Moje płazarium zostało wykonane z użyciem folii EPDM i gęsto obsadzone różnorodnymi roślinami (w tym podwodnymi, np. moczarką kanadyjską, na której samice chętnie składają jaja). Głębokość wody w najgłębszym miejscu wynosi ok. 80-90 cm. Z przodu jest znaczne, bo głębokie na 8-10 cm wypłycenie, wysypane drobnym piaskiem i żwirkiem, gdzie od czasu do czasu dokarmiam larwy traszek żywą ochotką i rurecznikiem. Wiosną wlewam do oczka kilkulitrową porcję (na tzw. „zaszczepkę”) czerwonych rozwielitek, które rozmnażając się stanowią źródło cennego pokarmu, a ponadto znakomicie czyszczą wodę. Bardzo ważne jest, aby oczko w którym zamieszkają płazy ogoniaste położone było w jak najbardziej ustronnym miejscu i było nieco osłonięte, np. przez rosnące przy nim krzaczaste rośliny – u mnie jest to tzw. miedza między oczkami (w drugim, leżącym po drugiej stronie żyją ryby), czyli wgłębienie w ziemi, wyłożone folią, zalane i obsadzone wysokimi roślinami (krwawnica pospolita, kosaciec żółty, manna mielec, turzyce itp.). Należy zwrócić baczną uwagę na to, aby po przeobrażeniu i wychodzeniu na ląd młode traszki miały się, gdzie schować, inaczej szybko padną ofiarą żab, gryzoni czy ptaków. Oprócz zatem gęstej roślinności bezpośrednio przy oczku nie powinno też zabraknąć korzeni, pniaków, gałęzi, kawałków kory, niedużych usypisk z kamieni, stert zgrabionych jesienią i przysypanych ziemią liści itp. Ważnym elementem dobrostanu traszek zwyczajnych jest odpowiednie dla nich zimowisko. U mnie jest to strefa niedaleko oczka, w której znajdują się 3 wkopane w ziemię kastry budowlane, wypełnione wodą i obsadzone roślinami błotnymi (przetacznik bobowniczek, niezapominajka błotna, czyściec błotny) oraz nabrzeżnymi (kosaćce, tataraki, pałki). Całość obłożona jest licznymi korzeniami i kawałkami kory (kryjówki) oraz obsadzona manną mielec i ozdobnymi trawami (np. spartina grzebieniasta, mozga trzcinowata). Z roku na rok traszek zwyczajnych w moim płazarium wyraźnie przybywa 🙂 Więcej o płazach można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=216



Para traszek
zwyczajnych-
samica z przodu


Płazarium na
działce autora


Obsadzona roślinami
miedza między
oczkiem a płazarium


Para traszek
zwyczajnych na
wypłyceniu oczka
-samiec po prawej


Samica żerująca
wsród kijanek


Godujący samiec


Samica w okresie
godowym


Larwa młodsza


Larwa starsza


Osobnik tuż po
przeobrażeniu


Młode traszki


Zimowisko dla traszek
na działce autora

Kwitnienie roślin w oczku wodnym

Kwitnienie roślin w oczku wodnym i jego najbliższej okolicy to zawsze piękny widok. Nie mogłem się powstrzymać przed wrzuceniem na stronę kilku chociażby zdjęć kwitnących obecnie roślin.



1. Kosaciec japoński
„Gusto”



2. Kosaciec x robusta
„Dark Aura”


3. Stokrotki


4. Kroplik żółty


5. Goździk ogrodowy


7. Tojeść rozesłana


7. Kosaciec luizjański
„Black Gamecock”


8. Mieczyk dachówkowaty


9. Bodziszek czerwony


10. Osoka aloesowata

Rośliny w oczku wodnym. Wiosna

Rośliny w oczku wodnym – wiosna. Oczko wodne bez roślin wygląda nienaturalnie i ubogo, a równowaga biologiczna ekosystemu ulega zachwianiu. Bujna szata roślinna ma bezpośredni wpływ na jakość wody – pobierając ogromne ilości składników pokarmowych rośliny wyższe stanowią silną konkurencję dla glonów. Im więcej roślin znajduje się w oczku, tym większe jest wysycenie wody tlenem, a mniejsze dwutlenkiem węgla. Rośliny to także nieodzowny element wpływający bezpośrednio na dobrostan zwierząt żyjących w oczku – stabilizują odczyn wody, a gatunki zakorzenione w dnie dodatkowo zapobiegają tworzeniu się w podłożu niebezpiecznych stref beztlenowych (metan, siarkowodór). Stanowią także naturalne miejsce rozrodu, żerowania, schronienie dla narybku, larw ryb i płazów, słabszych osobników oraz wielu żyjątek wodnych. Wczesna wiosna, przed rozpoczęciem okresu wegetacji, jest najlepszym okresem na sadzenie nowych roślin i dzielenie kęp tych, które się nadmiernie rozrosły. Nie brakuje jednak zwolenników sadzenia roślin na jesieni, czyli w chwili, gdy sezon wegetacyjny chyli się ku końcowi – to także jest dobry termin. Przed podjęciem decyzji o wprowadzeniu danego gatunku do oczka wodnego należy dokładne zapoznać się z jego charakterystyką botaniczną i wymaganiami środowiskowymi. Koniecznie trzeba bowiem wcześniej wiedzieć, do jakiej wielkości rozrasta się dany takson, w jakiej strefie wodnej, na jakim podłożu i stanowisku jego wegetacja przebiega najlepiej oraz jakich zabiegów pielęgnacyjnych wymaga w czasie sezonu. Bez znajomości powyższych kwestii nie ma co liczyć na harmonijną uprawę jednocześnie wielu różnych gatunków roślin w oczku. Niedopuszczalne jest sadzenie ich gdzie popadnie, bez planu. Poszczególne gatunki nie mogą bowiem zagłuszać się wzajemnie w walce o składniki pokarmowe, przestrzeń życiową i światło, lecz powinny tworzyć estetyczną całość i dobrze się ze sobą komponować. Nieodzowne jest więc wykonanie planu nasadzeń.

Gatunki osiągające największe rozmiary (pałka wodna, tatarak zwyczajny) sadzimy zwykle z tyłu i po bokach oczka, pamiętając, że wiele z nich należy do roślin ekspansywnych (trzcina pospolita, pałka wodna). W przypadku niektórych szybko rosnących odmian grzybieni („Attraction”) trzeba wziąć pod uwagę powierzchnię oczka i fakt, że w ciągu 3-4 lat rośliny te kilkakrotnie zwiększą swe rozmiary, co wymusi na hodowcy dzielenie kłączy i ich rozsadzanie. Z przodu sadzimy zwykle rośliny najniższe, a za nimi średnio wysokie. Koniecznie pozostawiamy obszar wolnej przestrzeni, umożliwiający w razie potrzeby swobodny dostęp do oczka (np. w celu karmienia, wpuszczania lub odłowu ryb, przeprowadzania zabiegów pielęgnacyjnych itp.). Nim przystąpimy do wiosennego sadzenia/dzielenia kęp należy wpierw dokładnie wyciąć (tuż nad ziemią) wszystkie uschłe części roślin, które już zimowały. Dotyczy to zwłaszcza pałek, trzcin, turzyc, czyli gatunków nabrzeżnych. Także wszelkie zniszczone tkanki innych gatunków (np. kosaćców) powinny być starannie usunięte ze względu na wątpliwą dekoracyjność, niebezpieczeństwo zanieczyszczania przez nie wody oraz zajmowanie miejsca młodym pędom. Wczesne sadzenie roślin w oczku ma szczególne znaczenie zwłaszcza w przypadku np. lilii wodnych (grzybieni), grzybieńczyka wodnego oraz grążeli, które wcześnie posadzone (kwiecień), rozrosną się i zakwitną jeszcze tego samego roku. Wielokrotnie gatunki pozyskane do oczka z naturalnych siedlisk (pałka wodna, strzałka wodna) po posadzeniu często marnieją (liście) i dopiero w następnym sezonie (po przezimowaniu bulw/kłączy) odbywa się ich normalny wzrost. Gatunki tropikalne, wrażliwe na mróz (np. pistia rozetkowata, hiacynt wodny, cibora zmienna, limnobium gąbczaste) wprowadzamy do oczka wodnego po ustaniu wiosennych przymrozków, czyli zwykle po 15 maja.
Generalnie jako pierwsze powinny być realizowane tzw. nasadzenia ekologiczne. Najpierw więc sadzimy rośliny wodne i podwodne, aby jak najszybciej zaczęły pobierać z wody składniki pokarmowe (przez co zapobiegną rozwojowi glonów) oraz ją natleniać. Po nich następują nasadzenia tzw. dekoracyjne, które powinny uwzględniać cechy biologiczne poszczególnych gatunków, w tym okres i długość kwitnienia, kolor kwiatów, kształt i barwę liści itp. Nasadzenia, które nazwałbym uzupełniającymi, obejmują wprowadzanie taksonów dopełniających kompozycji ze względu na szczególne cechy morfologiczne, np. pnące się w górę (psianka słodkogórz) lub pełzające po podłożu pędy (tojeść rozesłana), rozrastające się w zwartej kępie (sity) czy dorastające do niewielkich rozmiarów (skrzyp arktyczy, przęstka pospolita, czermień błotna, tułacz pstry), a niejednokrotnie pięknie kwitnące (knieć błotna, niezapominajki). Więcej o uprawie roślin w oczkach wodnych można przeczytać w książce autora pt. „Rośliny w oczkach wodnych – poradnik praktyczny”, http://www.multihobby.net/?page_id=19



Tylko z roślinami
oczko ma pełen
urok


Dzielenie kęp
to ważny zabieg
pielęgnacyjny


Czasami do podziału
kęp potrzebne jest
solidniejsze narzędzie


Prawidłowo posadzona
lilia wodna


Prawidłowo posadzona
roślina błotna


Gatunki tropikalne
wprowadzamy do
oczka po 15 maja


Kosaćce żółte
po przesadzeniu

Nowe ryby w oczku wodnym. Przerybienie

Nowe ryby w oczku wodnym. Wiosną wiele osób kupuje nowe ryby do oczek wodnych. Niestety sprzedawcy oferują zwierzęta w bardzo różnej kondycji fizycznej, która jest odzwierciedleniem warunków w jakich były zimowane. Aby zatem ustrzec się przed zawleczeniem do oczka ewentualnych chorób i pasożytów obowiązkowo poddajemy wszystkie nowo zakupione osobniki dwutygodniowej kwarantannie w założonym na 2-3 tygodnie wcześniej zimnowodnym akwarium, ustawionym w piwnicy lub garażu. Jego wyposażenie powinien stanowić jedynie wewnętrzny filtr z jednoczesnym napowietrzaniem wody oraz oświetleniem umożliwiającym dokładną obserwację zwierząt. Sztuki wykazujące jakiekolwiek objawy chorobowe (odstawanie łusek i pokryw skrzelowych, obrzęki ciała, wytrzeszcz oczu, postrzępienie płetw, jakiekolwiek zmiany skórne, łącznie z kaszkowatą, białą „wysypką”, ranami krwotocznymi itp.) powinny zostać oddzielone i poddane stosownemu leczeniu lub eutanazji, o ile choroba jest zaawansowana.

Ryby najlepiej transportować w szczelnie zamkniętym foliowym worku z wodą z ich macierzystego zbiornika i dodatkiem sprężonego tlenu. W czasie transportu zwierzęta nie mogą być wystawione na bezpośrednie działanie promieni słonecznych, stąd najlepiej przewozić je w kastrze lub styropianowym pudle w bagażniku samochodu. Po odbyciu kwarantanny ryby odławiamy ponownie do wspomnianego foliowego worka lub plastikowego kojberka, który wraz z zawartością kładziemy na 15-20 minut na wodę, aby swobodnie unosił się na powierzchni. Ma to na celu wyrównanie się temperatury wody transportowej z oczkową. Następnie odwiązujemy go/zdejmujemy przykrywkę i przez kolejne 10-15 minut dolewany do worka/kojberka wodę z oczka zaczerpniętą, np. słoikiem lub miseczką. Po tym czasie ostrożnie przechylamy go do pozycji poziomej i pozwalamy rybom na swobodne z niego wypłynięcie. Ryby zimowane w akwarium w pomieszczeniu wpuszczamy do oczka w momencie, gdy różnica temperatury wody pomiędzy zbiornikiem a oczkiem wynosi nie więcej niż 2°C.

Ile ryb w oczku? Zasadą jest, że na1000 litrów wody w oczku powinno przypadać najwyżej50 cm sumy całkowitej długości ryb (trzeba pamiętać o wzroście zwierząt). Inną metodą obliczania wielkości obsady ryb (zwykle mniejszych gatunków) w oczku jest pomnożenie długości w centymetrach wyrośniętej ryby danego gatunku przez 5, np. w przypadku kiełbia krótkowąsego będzie to 12cm x 5 = 60 litrów wody. Przerybienie oczka wodnego obok przekarmiania ryb jest jednym z najczęściej popełnianych błędów. Wówczas równowaga biologiczna ulega zachwianiu – woda staje się mętna i przesycona produktami przemiany materii, a dobrostan zwierząt wodnych ulega pogorszeniu. W krótkim czasie doprowadza to do inwazji glonów i/lub wybuchu chorób.

Przerybienie oczka4
to najcześciej
popełniany błąd


Ryby podczas
aklimatyzacji do
wody w oczku


Moment wpuszczania
ryb do oczka

Wiosna w oczku wodnym, cz. I

Styczeń ostatniej zimy był nadzwyczaj ciepły, ale za to luty – bardzo mroźny. W wielu oczkach moich znajomych padła większość lub nawet wszystkie ryby. Trzeba tutaj zaznaczyć, że stało się tak głównie tam, gdzie nie zastosowano w ogóle napowietrzacza lub przestał on pracować, np. z powodu zamarznięcia wężyka w czasie największych mrozów (czytaj tu: http://www.multihobby.net/?p=85).

Wykonanie na wiosnę wielu ważnych prac będzie miało bezpośredni wpływ na późniejsze funkcjonowanie wodnego mini-ekosystemu jako całości. Jest to także bezlitosny sprawdzian dla opiekuna, czy jesienią prawidłowo przygotował oczko do zimowania. Gdy tylko lód stopnieje pierwszą czynnością po zimie jest sprawdzenie jak przezimowały ryby i w jakiej znajdują się kondycji. Jeśli nie czujemy obrzydliwego smrodu siarkowodoru wydobywającego się z martwych ciał zwierząt i widzimy klarowną wodę możemy być prawie pewni, że ryby i żaby przezimowały pomyślnie. Nieprzyjemny zaś odór dowodzi, że w czasie zimy pod wodą rozegrała się tragedia, której przyczyna tkwi najprawdopodobniej w niedobrze tlenu. Niepowodzenia w zimowaniu ryb i płazów w oczku wodnym wynikać mogą z wadliwej jego budowy (głębokość poniżej80 cm), niezastosowania zimą napowietrzacza lub nieprawidłowego użytkowania go (skraplanie się i zamarzanie pary wodnej w przewodzie powietrznym), bądź też wybijania otworów w lodzie z użyciem łomu lub siekiery. O tych wszystkich aspektach można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=73 i tu:http://www.multihobby.net/?p=39

W razie stwierdzenia jakichkolwiek martwych zwierząt w oczku, natychmiast je z niego usuwamy, aby rozkładając się nie zanieczyściły jeszcze bardziej wody i nie wywołały chorób u osobników, które ewentualnie przeżyły. Pierwszą czynnością po stwierdzeniu w oczku tragedii należy natychmiast usunąć rozkładające się, martwe ciała zwierząt. Dobrze jest wymienić w oczku całą lub większą część wody na świeżą i uruchomić intensywne jej napowietrzanie i/lub filtrowanie. Czekając na samooczyszczenie się wody absolutnie nie wpuszczamy do oczka żadnych nowych zwierząt poza wioślarkami (ich pozyskanie w naturze może być o tej porze trudne, stąd trzeba szukać w sztucznych hodowlach). Skorupiaki te znakomicie oczyszczają wodę z mikroskopijnych glonów i substancji organicznych oraz stanowią potem wartościową karmę dla ryb. Gdy wszystko po zimie jest w porządku przystępujemy do prac pielęgnacyjnych. Jednakże z wszelkimi pracami pielęgnacyjnymi (np. użyciem odkurzacza do oczka wodnego) czekamy do czasu aż temperatura wody wzrośnie powyżej 10°C (polecam zakup termometru do oczka wodnego, który bardzo ułatwi nam podjęcie wielu ważnych decyzji w kwestii koniecznych do przeprowadzenia zabiegów pielęgnacyjnych). Ryby są bowiem znacznie osłabione po okresie zimowym i każdy stres dodatkowo zmniejsza ich odporność. Wtedy też przystępujemy do ich karmienia. Początkowo podajemy niewielkie ilości karmy, gdyż ze względu na osłabiony jeszcze metabolizm i niedostateczne wydzielanie enzymów trawiennych nie mogą one dobrze trawić pokarmu. Najlepsza po zimie jest karma żywa lub mrożona, która sama w sobie zawiera już enzymy trawienne (oczliki, larwy ochotek i wodzienia, rureczniki, wazonkowce, dżdżownice, kiełże itp.). Po zimie należy dokładnie wyciąć (tuż nad ziemią) pozostałości uschłych części roślin (dotyczy to zwłaszcza pałek, trzcin, turzyc, czyli gatunków nabrzeżnych) oraz usunąć wszelkie zniszczone ich tkanki, które nie przezimowały (np. kosaćców żółtych). Stanowią one bowiem wątpliwą wartość dekoracyjną, stwarzają niebezpieczeństwo zanieczyszczania wody oraz zajmują miejsce młodym pędom. Wczesna wiosna (marzec-kwiecień) jest najlepszym okresem na sadzenie, dzielenie kęp i przesadzanie roślin. Zdążą się one dobrze ukorzenić i rozrosnąć (sprzyja to zimowaniu), a nawet zakwitnąć jeszcze w tym samym sezonie (np. lilie wodne czyli grzybienie, grzybieńczyk wodny). U pozyskanych w okresie wiosenno-letnim z naturalnych siedlisk gatunków niechronionych (knieć błotna, pałki, strzałka wodna i inne) po posadzeniu często marnieją liście i dopiero w następnym sezonie (po przezimowaniu bulw/kłączy) odbywa się ich normalny wzrost. Dlatego też najlepiej pozyskiwać je wczesną wiosną zanim jeszcze rozpoczną wegetację. Gatunki zaś tropikalne, wrażliwe na mróz (np. pistia rozetkowa, hiacynt wodny, cibora zmienna, limnobium gąbczaste) wprowadzamy do oczka wodnego po ustaniu wiosennych przymrozków, czyli zwykle po 15 maja.



Zima ustępuje – trzeba podjąć
konieczne prace pielęgnacyjne


Martwe ryby to częsta
pozimowa tragedia


Martwe zwierzęta natychmiast
usuwamy z oczka


„Zaszczepienie” w oczku
wioślarek bardzo się opłaca


Wiosna to najlepszy okres
na sadzenie, dzielenie kęp
i przesadzanie roślin

Napowietrzacz w oczku wodnym i zamarzanie wężyka

Ze względu na niskie koszty eksploatacji i łatwość obsługi do natleniania wody w oczku najlepiej nadaje się napowietrzacz, czyli brzęczyk. Jednym z najuciążliwszych problemów dotyczących jego eksploatacji w czasie zimy jest zamarzanie wężyka, którym tłoczone jest powietrze do kamienia (kostki) rozpylającego je na drobne pęcherzyki. Niestety nie ma jednej, cudownej recepty, jak temu zapobiec, gdyż prawidłowa praca napowietrzacza zależy od wielu czynników zarówno atmosferycznych, jak i technicznych. Napowietrzacz do natleniania wody w oczku wodnym powinien: – być przystosowany do pracy na zewnątrz. – mieć dużą moc (zwykle 5-6 tys. l/godz.), aby mógł pokonać wszystkie opory związane z wtłoczeniem powietrza na znaczną głębokość. – być przeznaczony do natleniania wody w oczkach wodnych – kupowanie tanich, łatwo psujących się modeli, o niskiej mocy (zwłaszcza pompek typowo akwariowych) zupełnie mija się z celem. Druga kwestia to rodzaj użytego wężyka, którym tłoczone jest powietrze – powinien być on silikonowy, a nie winylowy – ten ostatni szybko sztywnieje. Napowietrzacz nie może tłoczyć powietrza o temperaturze dodatniej (stojąc np. w ciepłej piwnicy czy garażu), podczas gdy na zewnątrz jest mróz. Wówczas para wodna przy kontakcie ze środowiskiem zewnętrznym natychmiast skrapla się wewnątrz wężyka, a następnie szybko zamarza. Dlatego też pompka powinna stać albo w pomieszczeniu, w którym temperatura powietrza jest zbliżona do tej na zewnątrz, albo nieopodal oczka, zabezpieczona przed opadami, np. w zadaszonej skrzyneczce z blachy, nakryta budowlaną kastrą itp. Czasem też lód i śnieg tak dociskają wężyk w miejscu jego wejścia do wody, że następuje jego zatkanie. Aby się od tego uchronić można go wkopać w ziemię na kilkanaście centymetrów. Wężyk można również izolować termicznie, np. peszelem (rura osłonowa na kable elektryczne) lub rurką igielitową, albo też wpuścić w zwykły wąż ogrodowy o odpowiedniej średnicy, który na końcu uszczelniony jest silikonem, aby woda nie dostawała się do jego wnętrza. Można także zamontować na wężyku zaworu przeciwzwrotnego, który uniemożliwia zalanie urządzenia w razie przerwy w dopływie prądu oraz zapobiega zapchaniu kamienia. Wężyk z kostką na końcu można położyć luzem na śniegu lub podwiesić na styropianowym pływaku bądź listwie (tzw. „wędka”). Pompkę należy dobrze zabezpieczyć przed opadem atmosferycznym (zwarcia) oraz bezpośrednim działaniem promieni słonecznych (odkształcenie obudowy). Najbardziej awaryjną jej częścią są membrany, które powinno się wymieniać co 6-12 miesięcy. Warto mieć w zapasie co najmniej jeden ich komplet, aby w razie awarii nie tracić czasu na ich poszukiwania w sklepach. Napowietrzacz nigdy nie powinien działać bez obciążenia, czyli „na sucho” (np. w sytuacji, gdy wężyk zsunął się z wylotu), gdyż wówczas psują się membrany (odklejają lub pękają). Wszelkie zatem przerwy w pracy urządzenia wpływają niekorzystnie na jego trwałość – powinno ono pracować przez cały czas (stąd w moich oczkach stosuję całoroczne natlenianie wody), przy czym zwłaszcza zimą – na maksymalnej mocy. Od czasu do czasu należy sprawdzać i w razie zabrudzenia wymieniać filtr powietrza znajdujący się na spodzie napowietrzacza i mający postać filcowego krążka. Co jakiś czas kostka (kamień) napowietrzająca ulega zaszlamieniu i zaglonieniu, stąd podobnie jak wiosną trzeba ją oczyścić (np. szczoteczką o twardym włosiu) i zalać wrzątkiem na kilka minut.

Więcej o przydusze zimowej i napowietrzaniu zimą wody w oczku można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=73 i tu:http://www.multihobby.net/?p=39



Wężyk od napowietrzacza
wpuszczony przez rurkę
z PCW w styropianowy
przerębel


Wężyk z kostką rozpylającą
podwieszony na listwie
– tzw. wędka


Dobrze pracujący przerębel
z napowietrzaczem


„Wędka” w małym oczku

Przyducha zimowa

Przyducha zimowa, czyli niedobór (zwykle gwałtowny) tlenu w wodzie na szczęście przy obecnym, anormalnym stanie pogody raczej naszym rybom nie grozi. Niemniej zimą w oczku wodnym może dojść do sytuacji nader niekorzystnej dla zdrowia zwierząt. Gdy przez długi czas utrzymują się silne mrozy, pokrywa lodowa jest gruba, a oczko przerybione i niewystarczająco głębokie, z dużą ilością zalegającej na dnie materii organicznej (np. nieusuniętych jesienią opadłych iści) i dodatkowo pozbawione dopływu powietrza z zewnątrz (brak zainstalowanego napowietrzacza) do katastrofy dochodzi bardzo często. Dodatkowo gazy (głównie trujący siarkowodór) powstałe w wyniku rozkładu materii organicznej (w tym z ewentualnie padłych ryb i/lub płazów) nie mogąc ujść do atmosfery zatruwają wodę. Ryby giną z uduszenia i zatrucia przez toksyczne związki.

Przydusze zimowej można jednak zawczasu zapobiegać. Przede wszystkim należy usuwać jesienią obumarłą materię organiczną, która rozkładając się zużywa ogromne ilości tlenu. Ponadto późną jesienią koniecznie należy zainstalować napowietrzacz, który jest znakomitym i tanim urządzeniem wspomagającym. Najbezpieczniej i najkorzystniej jest montować go z wykorzystaniem styropianowego przerębla – pływaka, który dodatkowo może być wyposażony w grzałkę. Kostka rozpylająca powietrze nie powinna być opuszczona zbyt głęboko, a już kategorycznie nie może leżeć na dnie. Wówczas doszłoby bowiem do oziębienia wody poprzez wymieszanie jej warstwy najcieplejszej (około 4°C) zalegającej przy dnie z partiami najchłodniejszymi, położonymi bezpośrednio pod warstwą lodu. Ponadto zalegające na dnie zanieczyszczenia organiczne uległyby poderwaniu, co dodatkowo zmąciłoby wodę i zaburzyło dobrostan rybom. Przy prawidłowej głębokości oczka wynoszącej 120 cm kostka napowietrzająca powinna być zawieszona w toni na głębokości około 50 cm. Wężyk z kostką na końcu można położyć luzem na śniegu lub podwiesić na styropianowym pływaku bądź listwie (tzw. „wędka”).

Nagminnie popełnianym błędem przez właścicieli oczek wodnych jest wybijanie przerębli w tafli lodowej za pomocą siekiery lub łomu. Powstała wówczas fala uderzeniowa rozchodzących się w wodzie dźwięków bardzo stresuje ryby i wybudza żaby z zimowego odrętwienia (hibernacji). W konsekwencji u tych pierwszych może dojść do poważnych uszkodzeń pęcherza pławnego i ogólnego spadku odporności prowadzącego do rozwinięcia się chorób, a u tych drugich – do niechybnej śmierci. Jeśli już chcemy zrobić otwory w lodzie (np. po to, aby wypompować trochę wody celem stworzenia osobliwej poduszki powietrznej pod lodem), to najlepiej z użyciem wędkarskiego wiertła.



Napowietrzacz w
styropianowym
przeręblu


Sprawdzanie wężyka
i kotki napowietrzającej


Prawidłowo działający
napowietrzacz


Zima to ciężki
okres dla ryb


Napowietrzacz zamontowany
jeszcze jesienią

Ryby w oczku wodnym. Zimowanie

Aby ryby w oczku wodnym mogły bez problemu przeżyć w nim zimę, musi być spełnionych kilka warunków. Najważniejszym z nich jest odpowiednia głębokość zbiornika. Powinna ona wynosić, co najmniej 100, a najlepiej 120 cm. Wówczas przy założeniu, że oczko zostało wcześniej dobrze oczyszczone z zalegającej w nim materii organicznej (liście, muł, itp.), ryby są zdrowe, a ich obsada niska, można zimować nawet bez użycia napowietrzacza. W praktyce jednak nasze oczka są nagminnie przerybiane i nierzadko zbyt płytkie. W takich wypadkach konieczne jest napowietrzanie wody w czasie zimy, a gdy głębokość zbiornika nie przekracza 80 cm ryby należy odłowić i przenieść na zimowanie do pomieszczenia z dodatnią temperaturą powietrza (garaż, piwnica, strych itp.). Oczywiście nie z każdego oczka ryby da się wyłowić. Odłowu powinno się dokonywać jesienią, gdy temperatura wody spadnie do około 10°C. Najlepiej do zimowania ryb poza oczkiem nadaje się duże akwarium, ale równie dobrze może to być duża balia lub stara wanna. Należy pamiętać o ich szczelnym przykryciu, jako że ryby często wyskakują z wody. Podczas zimowania rybom należy zapewnić dobre filtrowanie wody (wystarcza wewnętrzny filtr gąbkowy) z jednoczesnym jej napowietrzaniem, kilka godzin światła dziennie i odrobinę żywego (larwy ochotki, rureczniki itp.) lub mrożonego pokarmu podawanego 1-2 razy w tygodniu. Gatunki żerujące w zimie, np. okonie, płocie można karmić częściej, ale wówczas oprócz napowietrzania konieczne są regularne, cotygodniowe podmiany 15-20% objętości wody na świeżą, zawsze odstaną przez co najmniej dobę.



Karpie koi w akwarium
zimnownym


Akwarium zawsze
szczelnie przykrywamy


Prawidłowo działający
napowietrzacz w oczku


Ryby odławiamy przy
temperaturze wody ok. 10°C


Napowietrzacz w przeręblu
ze styropianu

Karmienie ryb w oczku wodnym jesienią

Karmienie ryb w oczku wodnym jesienią. Dopóki temperatura wody wynosi około 15°C i powyżej, ryby karmimy dość intensywnie, aby zgromadziły zapasy potrzebne do przeżycia zimy. Kategorycznie jednak unikamy przekarmiania! Niedojedzone resztki pokarmu szybko bowiem pogarszają jakość wody i rozkładając się zużywają mnóstwo tlenu. Porcja karmy powinna zostać zjedzona w całości, najdalej w kilka minut po jej podaniu. W miarę jak temperatura wody obniża się, ograniczamy karmienie i przerywamy je całkowicie w momencie, gdy spadnie poniżej 10°C. Na okres jesienno-wiosenny możemy zaopatrzyć w specjalistyczne karmy – bardziej kaloryczne i z dodatkiem preparatów mineralno-witaminowych.



Ryb w oczku nigdy
nie wolno przekarmiać!