Susza 2020 a ogrodowe oczka wodne

Tyle zostało z tętniącego niegdyś życiem stawu w okolicach Milanówka pod Warszawą

Z uwagi na narastającą od kilkunastu lat w Polsce suszę postanowiłem poświęcić jej niniejszy wpis (odnoszę się tu głównie do bliskiego mi Mazowsza). Mimo, że w lutym br. (statystycznie jest to najbardziej suchy miesiąc w roku ze średnią opadów rzędu 30 mm) opady deszczu były nadzwyczaj duże (np. w Warszawie odnotowano za luty ponad 70 mm), to jednak wody gruntowe (zaopatrują głównie rolnictwo) niewiele zyskały. Ich poziom najbardziej podnosi się bowiem w wyniku topniejącego (z wolna i stopniowo) wiosną śniegu oraz z retencji wody (np. w rowach melioracyjnych lub rozmaitych zbiornikach o czym piszę poniżej). Tej zimy jednak opadów śniegu prawie nie było (a jeszcze pół wieku temu Warszawa szczyciła się aż 50 dniami w roku ze śniegiem – padającym lub zalegającym!). Wiosną nie miało zatem co topnieć ☹

Bagniska, moczary, mokradła i rozlewiska są rezerwuarem wody w przyrodzie chłonąc ją niczym wielka gąbka

Głębokość wody w Wiśle w okolicach Warszawy oscyluje wokół 50 cm (stan na 30.04.2020 r.). W lasach mamy stan zagrożenia pożarowego, bo wilgotność ściółki jest bardzo niska (z końcem kwietnia 2020 r. ledwo zdołano ugasić koszmarny pożar w Bierbrzańskim Parku Narodowym), produkcja roślinna (obniżone zbiory niemal wszystkich upraw, tereny zielone zamieniające się w step) i zwierzęca (niedostatki paszy, dyskomfort i spadek wydajności wywołany letnimi upałami) ulegają zmniejszeniu (co winduje ceny żywności w sklepach, bo przecież popyt na nią nie maleje), a woda w zbiornikach nie dość, że intensywnie latem paruje (straty), to jeszcze nadmiernie się nagrzewa, co zaburza dobrostan gatunków wodnych i doprowadza do inwazji uciążliwych glonów i/lub sinic.

To oczko wodne odwiedziła para kaczek krzyżówek. U góry po prawej widać wylot rury, którą z dachu domku działkowego odprowadzana jest do oczka deszczówka

W Polsce średni opad roczny wynosi około 600 mm/m2. Jest to generalnie niewiele. Charakterystyczne dla naszego kraju jest ponadto – ze strony przemysłu – to, że elektrownie (oparte na węglu) zużywają ogromne masy wody z rzek do chłodzenia bloków energetycznych, a ze strony rolnictwa – to, że od lat powojennych funkcjonuje system melioracji wodnych, którego pierwotnym celem było wówczas osuszanie zbyt wilgotnego w tamtych czasach terenu (dziś wydaje się to co najmniej dziwne, ale tak było). Jeśli w dużych rzekach zabraknie wody, to w mieszkaniach nie będziemy mieli prądu, a jeśli nie przebuduje się szybko wspomnianego systemu melioracyjnego (np. poprzez wprowadzenie w rowach struktur typu tamy/grodzie spiętrzające wodę na danym odcinku), to globalnie rzecz ujmując produkcja roślinna i zwierzęca mogą nie podołać wyzwaniom XXI w (przeludnienie i widmo głodu w wielu częściach świata).

Pielęgnacja oczka wodnego to prawdziwa przyjemność, a przy tym mała cegiełka w poprawę zasobów wodnych

A zatem konieczna jest retencja wody, czyli jej zatrzymywanie po obfitym opadzie na danym obszarze. Jednak nie chodzi tu bynajmniej o budowę olbrzymich, sztucznych zbiorników wodnych (jak np. wybudowane w 1970 r. Jezioro Włocławskie, będące sztucznym zalewem na Wiśle), gdyż trwa to wiele lat i jest bardzo kosztowne. W pierwszym rzędzie należy, moim zdaniem, skupić się na budowie zbiorników retencyjnych o powierzchni np. do 0,5 ha (kilka na każdą wieś) oraz na przebudowie istniejącego systemu melioracji wodnych w kierunku nawadniania, a nie jak dotychczas – odwadniania terenu. Jednym słowem powinniśmy tu uczyć się od … bobrów – ich praca bowiem to doskonały przykład na zatrzymywanie wody na danym terenie.

Oczko wodne bez ryb, a jedynie z roślinami i płazami także ma swój niezaprzeczalny urok

Także my, miłośnicy oczek wodnych, możemy mieć swój mały wkład w retencję wody. Podczas, gdy wokół wysychają niewielkie bajorka, rozlewiska, moczary a nawet stawy, gdy masowo (z niewiedzy, chęci zysku lub głupoty) zasypywane są naturalne zbiorniki wodne (np. śródpolne), wycinane są zatrzymujące wodę drzewostany (np. na miedzach), osuszane są tereny bagienne i podmokłe (ich oddziaływanie na wodę przypomina wielką „gąbkę”), wybudowanie oczka wodnego na działce może być naszą małą cegiełką w poprawie stanu zasobów wodnych. Gdybyśmy jeszcze nie utrzymywali w nim ryb, lecz skupili się na roślinach i płazach odbywających wiosną gody, wówczas nasz wkład w ochronę przyrody byłby jeszcze większy.

Bardzo ładne, stylowe, małe źródełko ogrodowe, z którego zasobów wodnych chętnie korzystają ptaki

Na szczęście od czasu do czasu jeszcze pada. Niestety przynosi to często tylko chwilową ulgę. W dzisiejszych bowiem czasach opady mają nierzadko charakter bardzo gwałtowny – woda z takich nawałnic prawie nie wsiąka w ziemię i nie wzbogaca zasobów gruntowych, lecz szybko spływa głównie do rzek. Dlatego też „łapmy” deszczówkę na swych posesjach jak tylko się da – przekierowujmy rynnami z dachów do oczek wodnych, odstojników, beczek itp.

Ponadto sami oszczędzajmy wodę podczas codziennej higieny, ręcznego zmywania, mycia warzyw i owoców, samochodu (niektórzy pucują swe auta wręcz nałogowo – nawet 2-3 razy w tygodniu) itp. To się nam wszystkich niezwykle opłaci! Dodatkowo nie zapominajmy o zwierzętach i w upalne dni stawiajmy w ogrodach, na działkach i posesjach miseczki z wodą – ja robię tak od lat.

Gołąb grzywacz pijący wodę z oczka wodnego na działce autora

Zdjęcia dzikich zwierząt i nie tylko – sezon 2019

Samica kaczki krzyżówki z młodymi

Postanowiłem, że pod koniec roku poświęcę jeden wpis na najlepsze, moim zdaniem, zdjęcia dzikich zwierząt (głównie ptaków), które wykonałem w mijającym właśnie sezonie. Jest to, myślę, o tyle interesujące, że podpowiada hobbyście amatorowi wiele cennych inspiracji w prowadzeniu własnej hodowli. Podpatrywanie natury jest bowiem najlepszym sposobem na zrozumienie praw rządzących w przyrodzie.

 

Zaskroniec – samica – gad zamieszkał w okolicach mojego największego oczka, gdzie polował na traszki i małe ryby. Został jednak schwytany i przeniesiony na pobliskie łąki

Nasze woliery, klatki, akwaria, terraria itp. są przez to lepiej urządzane, bardziej zaspokajają potrzeby danego gatunku i w większym stopniu odzwierciedlają warunki panujące w środowisku naturalnym. Dzięki temu znacząco polepsza się dobrostan naszych podopiecznych, którzy odwdzięczają się nam za to na różne sposoby, np. licznym potomstwem, śpiewem, dobrym zdrowiem, ciekawymi zachowaniami, zachwycającymi barwami ciała itp. 🙂

Kijanki żaby trawnej są w moich oczkach bardzo liczne. Doskonale wyjadają wszelką materię organiczną, np. zatopione liście. Dokarmiam je także granulatem dla ryb hodowlanych

 

 

 

 

 

 

 

 

Pisklęta kaczki krzyżówki – wiele z nich pada ofiarą drapieżników

Stadko kaczek krzyżówek żerujące w płytkim kanałku łączącym dwa stawy miejskie

Samica kokoszki zwyczajnej, zwanej też kurką wodną

Kolonia mew śmieszek – lęgowisko na jednym stawie pod Grodziskiem Maz.

Młody gołąb grzywacz – od niedawna poza gniazdem

Mewy śmieszki – podczas lęgów ptaki są nerwowe i hałaśliwe

Osa na kwiecie hortensji

Samica kaczki krzyżówki wysiadująca jaja nieopodal ścieżki dla ludzi

Drozd śpiewak umilał mi pobyty na działce swym pięknym śpiewem

 

Żaby zielone (jeziorkowa i wodna) reprezentowane są w moim oczku przez kilka osobników

Larwa biedronki azjatyckiej – charakterystyczne pomarańczowe pasy na bokach odwłoka i 4 brodawki grzbietowe

Synogarlica turecka, czyli sierpówka – ptak z rodziny gołębiowatych, którego pierwsze gnieżdżenie się na ziemiach polskich zanotowano w 1943 r. w Lublinie i Tarnowie

Łyska zwyczajna – samce i samice ubarwione są tak samo

Para kopulujących łątek dzieweczek – samiec u góry

Młody, tegoroczny zaskroniec

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gołąb grzywacz przymierzający się do ugaszenia pragnienia w oczku wodnym

Żaba trawna doskonale dostosowała ubarwienie do otoczenia

W gorące lato, o ile nie mamy oczka wodnego, pamiętajmy o stawianiu na działce miseczki z wodą dla zwierząt wszelakich

Muchomory są piękne i nigdy nie należy ich niszczyć

Zaszufladkowano do kategorii Inne

Efekt dużej woliery

W dużych wolierach ryżowce gniazdują bardzo intensywnie, tak samo jak zeberki, mewki i inne

Z moich obserwacji jednoznacznie wynika, że duża woliera ma kolosalny wpływ na rozród ptaków. Jeśli tylko jest ona należycie przestronna i odpowiednio urządzona, a ptaki mają zapewniony optymalny dobrostan (żywienie, osłonięcie od wiatru i opadów, dużo miejsc do gniazdowania, odpowiednio dobrani współmieszkańcy itp.), wówczas wyniki w lęgach są nieporównywalnie lepsze niż w klatkach.

 

 

Piękna, przestronna, dobrze oświetlona woliera zewnętrzna z niewidoczną tu częścią zabudowaną

Jest to, moim zdaniem, tzw. efekt dużej woliery. Tu wszystko przebiega inaczej niż w klatce. Zachowanie ptaków jest zgoła odmienne – chętniej i szybciej dobierają się w pary, intensywnie tokują i kopulują, z zapałem ścielą gniazda itp. Życie w dużej wolierze po prostu wrze i można to zauważyć już w niedługim czasie po jej zasiedleniu.

 

 

Jedna z budek ryżowców – 7-8 młodych to nie rzadkość

Bądźmy świadomi faktu, który potwierdza większość hodowców, że im większa woliera, tych lepsze wyniki hodowlane. W niniejszym wpisie przedstawię zdjęcie dużej, zbudowanej niedawno  woliery kolegi, przeznaczonej dla drobnych gatunków ptaków, głównie z rodziny astryldów. Na innych zdjęciach pokażę albo po prostu szczęśliwe ptaki, albo ich jakże liczny, dorodny przychówek.

 

 

Astryldy trzcinowe w wolierach czują się i lęgną bardzo dobrze

Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że ptaki są wylatane, mają mnóstwo przestrzeni, czyli warunki bardziej zbliżone do naturalnych niż w klatkach, nawet tych największych. Nie raz obserwowałem jak ptaki, które zawodziły w lęgach, nie wyprowadzały młodych w klatce po przeniesieniu do woliery lęgły się na potęgę. Może to słońce, wiatr i woda tak na nie działają 🙂

 

 

Amadyny ostrosterne dopiero przybyły i jeszcze nie zagniazdowały

O amadynkach długosternych, czyli amadynach ostrosternych można na blogu przeczytać tu: „Amadynka długosterna”

Nie raz byłem świadkiem jak sparowane ptaki marnowały w klatce lęg za lęgiem (składanie jaj czystych, złe wysiadywanie, niekarmienie młodych, wyrzucanie ich z gniazda itp.), a po wpuszczeniu do woliery stawały się troskliwymi rodzicami.

 

 

O astryldach trzcinowych, czyli kransnogonkach oliwkowych można na blogu przeczytać tu:
„Astryld trzcinowy.1” i tu: „Astryld trzcinowy.2”

Ten gatunek potrafi być akurat kapryśny i w wolierze i w klatce i duży wpływ na jego samopoczucie ma pogoda, osłonięcie woliery przed wiatrem, opadami itp.

 

Papuziki czerwonogłowe uwiły gniazdo w wiszącym kokosie

Przy okazji niniejszego wpisu zachęcam wszystkich do przeczytania wpisu o tym, czym jest para lęgowa ptaków. Tu link:
„Para lęgowa. Co to takiego?”

Papuziki także dobrze gniazdują w wolierze, ale duży wpływ na to ma pogoda i wcześniejsza aklimatyzacja ptaków.

 

 

Para lęgowa białych ryżowców. W małej wolierze często rozmnaża się tylko para dominująca, ptaki nawzajem podkradają sobie materiał na gniazdo itp.

Oczywiście również w wolierze zewnętrznej lub wewnętrznej, choćby była największa i najlepiej urządzona dochodzi nierzadko do niepowodzeń w lęgach. Ptaki są bowiem różne, często wydelikacone przez lata hodowli w niewoli, selekcji na określone cechy itp. Niemniej statystycznie rzecz biorąc wszystkie niepowodzenia w lęgach zdarzają się tu znacznie rzadziej niż w klatkach.

 

 

Pisklęta zeberek. Gatunek ten to wręcz symbol ptasiego hobby, ale rozród niektórych odmian wystawowych jest często problemowy

Pamiętajmy, że ptaki do hodowli w wolierze muszą być odpowiednio przygotowane i zaaklimatyzowane. Do woliery przenosimy je zwykle po 15 maja przy ustabilizowanej, ciepłej pogodzie. Jedni zabierają swoich podopiecznych na zimowanie z końcem września, inni października, a nieliczni przeznaczają dla nich zewnętrzne ogrzewane i oświetlone pomieszczenia – najczęściej dobudówki do macierzystej woliery.

 

 

 

Najlepsze zdjęcia z 2018 r

Szanowni Państwo,

tuż przed Świętami Bożego Narodzenia postanowiłem zamieścić kilkanaście najlepszych, moim zdaniem, zdjęć z mijającego roku, oczywiście roku hodowlanego 🙂 Życząc Państwu spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt oraz wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, zapraszam do dalszego czytania mojego bloga, jak również do oglądania filmików na moim kanale YouTube:

https://www.youtube.com/channel/UCeHQvxuBCXSs1yJOyU-Uayg?view_as=subscriber

Nie zapominajmy także, że od 2003 r. mamy w Polsce Dzień Ryby – zawsze 20 grudnia! Może powinniśmy, choćby tylko symbolicznie, go obchodzić, np. pochylając się nad smutnym losem wigilijnych karpi …

Para pielęgnic diamentowych – samica u dołu

Kilkudniowe pisklęta kanarków dopominające się o pokarm

Para pielęgniczek Ramireza – samica z przodu

Trzy dorodne, pięknie wybarwione samiczki drobnotki nadobnej

Kanarki w wolierze zewnętrznej, w której przebywają przez cały rok

Moje płazarium w okresie lata – miejsce godów traszek zwyczajnych i żab zielonych oraz moczarowych

Samiczka gołąbka diamentowego wysiadująca jaja

Alsolotl odmiany białej – płaz ogoniasty, który w akwarium rozradza się w stadium larwalnym (neotenia)

Para ziemiojadów Guianacara stergiosi z narybkiem – samiec z prawej

Tarło akar „Electric Blue” – samica poniżej

Para barwniaków Nanochromis transvestitus – samica z prawej

Gody wielkopłetwów wspaniałych – samiec napina swe płetwy

Para gołąbków prążkowanych

Przepiórka chińska – samica z młodym (także samica)

Pięknie wybarwiony samiec czerwieniaka kongijskiego, H. lifalili

Młodzież molinezji złotej

Para Crenicichla proteus z potomstwem (samica z lewej)

Para kanarków szeków odmiany Gloster Consort

Wygrzewająca się w słońcu grupa żab moczarowych

Cukrówka (samica) z pisklętami

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Inne

Wiosna A.D. 2018

Para traszek zwyczajnych w oczku wodnym – samiec po prawej

Drodzy Czytelnicy bloga,

Z okazji Świąt Wielkiejnocy chciałbym życzyć Wam przede wszystkim zdrowia i bardzo udanego sezonu hodowlanego! Wkrótce na dobre wszelkie uśpione dotychczas życie rozbudzi się na nowo w naszych oczkach wodnych, a woliery i klatki na działkach i balkonach zapełnią się ptakami. Do oczek schodzą się już na gody traszki zwyczajne i żaby trawne.

 

Para astryldów trzcinowych przy swoim gnieździe w wolierze zewnętrznej – astryldy przenosimy na zewnątrz najwcześniej po 15 maja

Na pierwsze lęgi ptaków egzotycznych na wolnym powietrzu przyjdzie nam jeszcze poczekać. Niemniej już teraz w pomieszczeniach dla nich dokonujmy rychło niezbędnych przeróbek, udogodnień, napraw, wymiany żerdzi, podłoża, wieszajmy budki i gniazdka itp. Od wielu naszych działań w tym okresie zależeć będzie cały dobrostan ptaków, a tym samym wyniki w lęgach/odchowie młodych.

 

Wielu posiadaczy oczek wodnych wkrótce zacznie kupować do nich nowe ryby – pamiętajmy o dobrym źródle ich pochodzenia i właściwej aklimatyzacji

Tym z Państwa, którzy mają działki i ogródki przypominam o konieczności zadbania o wiszące na drzewach budki lęgowe dla dzikich ptaków – trzeba je oczyścić, być może coś po zimie przerobić lub nawet wymienić na nowe. Przy okazji wiosennych prac podglądajmy zawsze przyrodę wokół nas. Bez wątpienia bowiem pomoże nam to w wielu wyzwaniach hodowlanych i to nie tylko na nadchodzący sezon, ale i w przyszłości.

 

„Srebrzyk fiołkowy”, czyli Cyprinella lutrensis znakomicie nadaje się do chowu w zbiorniku zimnowodnym, jak i w oczku wodnym

Dla wielu hobbystów klasyczna akwarystyka nieco już spowalnia, aby za miesiąc, dwa przejść w stan letniego uśpienia. Wcale jednak nie musi tak być! Ja w domku na działce zalewam wkrótce 4 zbiorniki dla fauny i flory zimnowodnej. Warto brać ze mnie przykład i spróbować chowu, a nawet rozrodu krajowych gatunków ryb nieobjętych ochroną prawną (ciernik, słonecznica, itp.) lub uprawy roślin wodnych.

 

Jeszce chwila i zbudzone z zimowego odrętwienia żaby trawne zaczną swe gody w zbiornikach wodnych

Więcej o akwarystyce zimnowodnej pisałem tu:

„Akwarystyka zimnowodna”

Co do wiosennej pielęgnacji oczka wodnego, to szczegółowo opisałem ją tutaj:

„Oczko. Wiosna – co należy zrobić?”

„Wiosna w oczku wodnym”

 

 

Wiosenny zakwit glonów w oczku wodnym to zmora wielu jego posiadaczy

Warto przeczytać także mój tekst o roślinach w oczku wodnym wiosną.

„Rośliny w oczku wiosną”

oraz o godach żaby trawnej w oczku wodnym
„Żaby trawne. Gody”

 

 

 

 

Najlepsze zdjęcia ptaków i ryb w 2017 r.

Już opierzone młode rozeli białolicej, które niedługo opuszczą budkę lęgową

Dopominające się o pokarm pisklę amadyny czerwonogłowej

Pięknie ubarwiona (szek) samica rozeli krolewskiej

Para rozeli różanych – samiec z przodu

Kanarczęta w gnieździe

Samica akary z Maroni pilnująca złożonej na kamieniu ikry

Prawie odchowane już młode aleksandretty obrożnej

Rozmaite kanarki kolorowe w wolierze zewnętrznej

Para rozeli czarnogłowych, barnardów – samiec po prawej

Pięknie ubarwiony samiec pielęgnicy Meeka w pozie odstraszającej

Pisklęta ryżowca siwego w gnieździe

Samiec Aulonocara Calico – feeria barw

Samica gołąbka (aborygenka) długoczubego na gnieździe z młodym

Samiec (po prawej) i młode rozeli adelajdzkiej

Samica ogrzewająca pisklęta w gnieździe

Para aleksandret obrożnych z młodym (w środku)

Wysiadująca jaja samica kanarka odmiany consort

Pięknie ubarwiona odmiana barwna świergotek seledynowych (samica z lewej)

Para jordanelek florydzkich – samiec po lewej

Młode kanarczęta przy karmniku z ziarnem

 

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkich hobbystom samych radosnych chwil i wielu sukcesów hodowlanych w Nowym Roku!

Hubert Zientek

 

 

 

Różanki i nie tylko – miniony sen

Nieistniejący już dziś staw „Okoniowy” położony był między Koszajcem a Krosnami-Wieś – tu autor bloga poławiał na wędkę okonie i szczupaki, a na podrywkę różanki

W nadchodzącym 2017 roku uwagę szanownych Czytelników mojego bloga chciałbym zwrócić na stale zwiększającą się degradację środowiska naturalnego. Niech każdy z Was rozejrzy się wokół i pomyśli, co pod tym względem zmieniło się przez ostatnie lata w jego okolicy zamieszkania. Założę się, że mało kto wymieni jakieś pozytywy. Do czego prowadzi dewastacja natury każdy mniej więcej wie, ale nie każdy ma w sobie dość siły i determinacji, aby podjąć jakieś działania, zmierzające do poprawy sytuacji 🙁

Staw „Okoniowy” – tu pod wierzbami i w trzcinowisku tarły się piękne liny. Pomiędzy nimi znajdowały się najlepsze stanowiska do wędkowania, tzw. oczka

Pamiętam dwa nieduże stawiki położone pod Warszawą, między Biskupicami a Krosnami-Wsią. Jeden z nich, zwany „Okoniowym” był miejscem, gdzie jako dziecko często jeździliśmy z ojcem (czasami towarzyszyła nam rodzicielka) na ryby. Na schwytane w podrywkę różanki (było ich tam mnóstwo, mimo obecności wielu drapieżników) łapaliśmy spore okonie, a czasem połasił się i szczupak. Wówczas różanki nie były jeszcze objęte ochroną, jak ma to miejsce obecnie. Dziś nie potrafię sobie nawet wyobrazić założenia różanki na haczyk w charakterze tzw. żywca, nawet gdyby było to prawnie dozwolone, ale kiedyś …

Staw „Biskupicki” jest położony nieopodal, w polu, i istnieje do dnia dzisiejszego, choć był moment, że i jego próbowano w jednym miejscu zasypać …

Inne wspomnienie z dzieciństwa: Pamiętam jak pewnego razu, latem próbowałem podejrzeć gniazdujące w szuwarach trzciniaki zwyczajne (Acrocephalus arundinaceus), gdy nagle usłyszałem głośny chlupot. Pomyślałem, że to może kaczki lub piżmak, ale nie – oczom moim ukazały się przepiękne ciała trących się linów. Miały po jakieś 25-30 cm. Tarlaki w miłosnym amoku wypływały aż pod sam brzeg szorując brzuchami po zalanej na dosłownie 1-3 cm trawie i koniczynie.

Mały, zarośnięty stawik położony przy tylnej części stawu „Biskupickiego” – siedlisko żab zielonych i drobnych ryb (słonecznice, wzdręgi, płocie)

Był to iście przepiękny widok, którego nigdy nie zapomnę. Ich ciała niesamowicie opalizowały w słońcu mieniąc się na żółto-zielonkawy kolor. Ryby były jednak bardzo ostrożne – próbując podejść bliżej kilkakrotnie je spłoszyłem. Tak intensywnie trących się linów nie widziałem potem już nigdy w życiu. Podobnie z różankami – jest ich coraz mniej, choć w wielu siedliskach radzą sobie nadal dość dobrze (o ile oczywiście są w nich także małże).

Tak kończy dziś wiele stawów – zanim zostaną zasypane stanowią przez jakiś czas miejsce zwałki śmieci wszelkiego kalibru i rodzaju

Tuż obok „Okoniowego” znajdował się drugi stawik, o połowę mniejszy, o brzegach mniej dostępnych, bo zarośniętych krzakami i trzciną. Nie miał on chyba miejscowej nazwy. Poławiałem w nim karasie na podrywkę (srebrzyste i pospolite). Tam też żyły różanki, choć znacznie mniej. Pamiętam, że w okresie godowym samce były tu szczególnie pięknie wybarwione.  We wspomnianej okolicy stawów było więcej, ale dziś istnieje tylko największy z nich, który nosi lokalną nazwę „Biskupicki”.

Obecnie różanka objęta jest w Polsce całkowitą ochroną

Oba omawiane stawy były ponadto siedliskiem żab zielonych, które licznie w nich występowały. Wraz z innymi, sąsiednimi stawami zostały niestety unicestwione i dziś już nie istnieją – zostały zasypane przez nowego właściciela przylegających do nich pól uprawnych 🙁 Podobnie stało się z rozlewiskiem po drugiej stronie szosy, w którym żywiołowo godowały kumaki nizinne. Nic nie zostało. Chodząc po zwałach utwardzonej ziemi aż trudno dziś uwierzyć, że kiedyś tętniło tu życie, wodne życie …

Rozród różanki jest możliwy tylko przy obecności małży (szczeżuje, skójki)

O biologii różanek pisałem wcześniej tu:

„Różanka”

Wiele z powyższych informacji znajdziecie Państwo także w mojej ostatniej książce: „Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy”, Wydawnictwo SGGW, Warszawa, 2016, s. 260. Patrz zakładka na stronie głównej: Moje książki.