Aleksandretta obrożna (obroźna) (Psittacula krameri). Chów i rozród

Para z młodym – samiec po lewej, samica u góry

Ten przedstawiciel rodziny papugowatych (Psittacidae) zwany jest w języku angielskim Rose-ringed Parakeet lub Ring-necked Parakeet. Jego pierwotną ojczyzną jest środkowa Afryka i południowa Azja. Dorasta do 41 cm. Te piękne ptaki są długowieczne – w niewoli dożywają nawet ponad 20 lat. Często utrzymuje się je w wolierach zewnętrznych.

 

 

Pisklęta w wieku 5-6 dni

Nie wszyscy jednak hodowcy lubią aleksandretty obrożne z uwagi na wydawane przez nie hałaśliwe odgłosy – tym bardziej przenikliwe, im bardziej zestresowany jest ptak. Mimo to grono ich wielbicieli jest pokaźne. Obecnie znanych jest wiele odmian barwnych, m.in. żółta, niebieska, oliwkowa, biała, cynamonowa, cremino, lacewing, pallid, lutino, turkusową, szekowata oraz tzw. głowa-ogon. Ta ostatnia staje się coraz bardziej popularna także i w polskich hodowlach.

 

 

Pisklęta w wieku 12-13 dni

Ptaki te są mało wymagające, odporne na zimno i choroby, stadne (poza lęgami), hałaśliwe, inteligentne (szybko się oswajają i potrafią nauczyć się wymawiania niektórych słów), silne, napastliwe i agresywne (zwłaszcza samice), ale częstokroć także dość płochliwe i nerwowe. Mogą niszczyć drewniane elementy woliery. Nie nadają się do wspólnego utrzymywania z innymi gatunkami ptaków.

 

 

Pisklę w wieku 19 dni

Najlepsze dla aleksandret są woliery o metalowej konstrukcji. Możliwy jest całoroczny ich chów w wolierze zewnętrznej, o ile ma ona osłoniętą część wewnętrzną z żerdziami o większej średnicy lub zawieszona jest budka do nocowania. Ewentualnie mogą być utrzymywane w klatce o wymiarach dla pary co najmniej 150 × 70 × 150 cm. Jednakże chowu w takich warunkach osobiście nie polecam – to typowy mieszkaniec wolier.

 

 

Pisklęta w wieku 25-26 dni

Gatunek nie podlega obowiązkowi rejestracji. Obrączka o średnicy 7,0 mm. Samiec ma czarno-różową obrożę na szyi, która pojawia się jednak dopiero u dwuletnich osobników. Wśród papug aleksandretta obrożna odznacza się największym zasięgiem występowania w warunkach naturalnych z uwagi na liczne introdukcje i przypadkowe zawleczenia, m.in. w Europie Zachodniej, USA, Iranie, Turcji i Izraelu.

 

 

Pisklęta w wieku 32-33 dni

Lęgi przebiegają na ogół dobrze, ale wszystko zależy od właściwego dobrania się pary rodzicielskiej. Bywa, że pierwsze jaja są niezapłodnione lub składane na podłogę pomieszczenia zamiast w budce (widziałem raz samicę, która niosła pierwsze jajo do naczynia z wodą).

 

 

 

Młody w wieku około miesiąca

Wychowanie trzech młodych nie stanowi zwykle problemu, ale często para wyprowadza tylko jedno pisklę. Do pierwszego lęgu nadają się osobniki w wieku co najmniej 2,5, a najlepiej 3–4 lat. Konieczna jest budka lęgowa z wewnętrzną drabinką o wymiarach 30 × 30 × 60–70 cm i otworze wejściowym o średnicy 8 cm.

 

 

 

Para lęgowa z podlotami (dwa zielone po prawej)

Jej dno wysypujemy wiórkami z drzew liściastych z dodatkiem wilgotnego torfu. Dobrym miejscem na gniazdo jest też spory, wydrążony pień drzewa. Samica składa 2–6 jaj, które wysiaduje sama przez 22–24 dni. Pisklęta po dwóch tygodniach otwierają oczy, po sześciu opuszczają budkę i jeszcze przez kolejne dwa, trzy są dokarmiane przez rodziców poza nią.

 

 

 

Lilianki A.D. 2017

Piękna różowa samica odmiany rubino

Lilianka zwana także łąkówką liliową (Neopsephotus bourkii) jest cichą, spokojną, towarzyską i małą papugą australijską. Już kiedyś pisałem o tym gatunku na blogu, więc osoby zainteresowane proszę o kliknięcie na linki zamieszczone na końcu niniejszego wpisu. W tym roku (sezon 2017) lęgi lilianek zarówno u mnie, jak i u kolegów to jedno pasmo porażek. Niestety tak czasem bywa, a przyczyn niepowodzeń w rozrodzie jest zazwyczaj wiele. Każdy hodowca oczywiście stara się je eliminować, ale nie zawsze to się udaje …

 

Samiec odmiany standard

Moja obecna para lilianek odbyła w sezonie 2016 dwa udane lęgi, ale u kolegi (w sumie para wyprowadziła mu 7 dorodnych młodych). U mnie ptaki  jednak zawiodły na całej linii. Przystąpiły wprawdzie do lęgów i to nawet dwukrotnie, ale za każdym razem samica zniosła tylko 2 jaja. Były one co prawda zapłodnione, ale nie wylęgły się z nich pisklęta. Trudno dociec co było tego przyczyną. Być może coś straszyło samicę w nocy (lęgi odbywały się w dużej, obudowanej klatce ustawionej na wolnym powietrzu).

 

Odmiany barwne lilianek są dziś bardzo atrakcyjne

Prawdą natomiast jest fakt i pamiętać o tym powinien każdy hodowca, że zgrana para lęgowa (obojętnie jakiego gatunku ptaka) po przeniesieniu w inne miejsce może zachowywać się zgoła odmiennie i marnować lęgi. Niestety nie ma tu żadnej gwarancji na to, że ptaki takie będą także i u nas niezawodnie dalej wyprowadzały potomstwo. Sukces w ich rozrodzie zależy bowiem od wielu czynników, w tym zapewne od stresu jaki zwierzęta niewątpliwie przeżywają na skutek zmiany miejsca. Wielu hodowców mówi wtedy kolokwialnie, że ptaki muszą swoje odsiedzieć i nic na to zaradzić nie można …

 

Para lęgowa lilianek (samica na budce) – nie ma gwarancji, że w nowym miejscu ptaki będą się tak samo dobrze legły jak u poprzedniego właściciela

U innego z kolei kolegi samica od jego pary po zniesieniu drugiego jajka „zapadła” na nogi (obniżony poziom wapnia we krwi po zniesieniu jaja) i oczywiście cały lęg był nieudany. U drugiej znów pary samica siedziała twardo na jajach, które jednak były wszystkie niezapłodnione. I tak dwukrotnie. Tymczasem lato zleciało i nijakiego potomstwa kolega także się nie dochował. Nawet zmiany diety oraz partnerów lęgowych nie dały pożądanych rezultatów. Zwykle bowiem pełne zgranie ptaków także zabiera jakiś czas i bywa, że przystępują one do lęgu dopiero w kolejnym sezonie.

 

Lilianki lubią ciepło, ale w dobrze osłoniętej wolierze zewn. dają sobie doskonale radę

Trzeba też przyznać, że lilianki są dość wrażliwe na dłuższe spadki temperatury powietrza i słotę. Kolega w ostatniej chwili zabrał swoje ptaki do domu, gdy po jednej z nocy (koniec sierpnia) siedziały już skrzywione na dnie woliery (w pomieszczeniu ptaki odżyły). Pamiętajmy zatem, iż co prawda lilianki są odporniejsze od łąkówek (turkusowej, wspaniałej), ale tylko trochę. Woliera zewnętrzna dla nich musi być zatem dobrze osłonięta, jasna, z dostępem promieni słonecznych.

 

Lilianki to ptaki dość płochliwe

O chowie lilianek pisałem tu:

„Lilianka. Chów”

 

O rozmnażaniu zaś tu:
„Lilianka. Rozród”

 

Rozela białolica i królewska. Rozród

Para rozel królewskich – samiec z przodu

W mijającym właśnie sezonie lęgowym 2017 odchowy potomstwa u popularnych gatunków rozel – białolicej i królewskiej wypadły całkiem korzystnie (w przeciwieństwie do egzotycznej „drobnicy”, gdzie lęgi w wielu wypadkach były nieudane). Dlatego też wielu znajomych hobbystów uważa go za udany, choć i tu nie obyło się bez problemów (np. składanie niezapłodnionych jaj lub przypadki marnowania lęgów o czym poniżej).

 

 

Rozele królewskie – szeki (z prawej osobnik młody)

Mając powyższe na uwadze postanowiłem napisać kilka zdań, będących moimi spostrzeżeniami hodowlanymi w temacie rozrodu  w/w gatunków ptaków. Mam nadzieję, że okażą się one pomocne w zrozumieniu pewnych występujących tu kwestii. Wówczas, być może, lęgi staną się bardziej udane, a nasze zadowolenie z pięknego hobby wzrośnie  nieporównywalnie. Nic bowiem nie cieszy hodowcy tak, jak zdrowy i dorodny przychówek 🙂

 

Para rozeli adelajdzkich – samica po lewej

Mój kolega posiadał parę pięknych rozel pomarańczowych (Platycercus adelaidae), zwanych też adelajdzkimi [obecnie uważa się je za hybrydę (mieszańca) powstałego ze skrzyżowania rozeli królewkiej (P. elegans) i rozeli słomkowej, czyli żółtej (P. flaveolus) – w naturze znane są mieszańce pochodzące z krzyżówek pomiędzy tymi trzema gatunkami]. Niestety samica z niewiadomych przyczyn nagle padła wczesną wiosną po trzech latach pielęgnacji 🙁

 

 

Pisklęta rozeli białolicej w wieku około tygodnia

Dla osamotnionego samca hodowca dokupił wkrótce dorosłą samicę, ale rozeli królewskiej (P. elegans), gdyż akurat innej nie było. Ptaki niemal od razu przypadły sobie do gustu. Gdy tylko zawiesił budkę samica natychmiast w niej zniknęła (wyszła z niej na chwilę dopiero, gdy młode miały około dwóch tygodni). Odchowały się wówczas trzy dorodne młode. Lecz to nie koniec sukcesu, bowiem ptaki, niejako z marszu, zagniazdowały ponownie i wyprowadziły dwa młode.

 

Samiec rozeli adelajdzkiej (z prawej) wraz z trzema młodymi

A zatem pogratulowania godny duży sukces hodowlany, bo często rozele gniazdują tylko raz w roku. Inny problem to fakt, że nierzadko młode z drugiego lęgu są znacznie słabsze kondycyjnie, czasem obdarzone wadami rozwojowymi (np. wykrzywione kończyny, niemożność latania) i bywa, że wkrótce padają. Ponadto samica z reguły jest tak wymęczona lęgami, że aż serce się kraje, gdy się na nią patrzy (stąd niektórzy hodowcy pozwalają swoim ptakom tylko na jeden lęg w roku).

 

 

Pisklęta rozeli białolicej w wieku około dwóch tygodni

U drugiego z kolei znajomka zagniazdowała młoda para rozeli królewskich, lecz wszystkie z sześciu złożonych jaj były niezapłodnione. To częsty problem u wielu gatunków ptaków, którego przyczyny są złożone i nie łatwo jest je jednoznacznie wskazać. Inna za to para, tym razem rozeli białolicych, odchowała z sukcesem dwa młode, których rozwój w odstępach tygodniowych przedstawiam niniejszym na załączonych zdjęciach.

 

 

Młode rozeli białolicej w wieku około trzech tygodni

Moim zdaniem, najważniejsze w łączeniu par rozel jest umożliwienie ptakom swobodnego wyboru partnera lęgowego. Pary zestawiane przez hodowcę często marnują lęgi, choć i tu zdarzają się oczywiście zgodne i zgrane pary. Przyczynami niepowodzeń w lęgach, oprócz składania niezapłodnionych jaj, są także: zjadanie jaj lub wyrzucanie ich z budki, złe wysiadywanie jaj lub skąpe karmienie młodych, bądź porzucenie ich, wyskubywanie młodym piór i inne.

 

Para rozeli białolicych – samiec z przodu

Dużym problemem jest także znaczna płochliwość rozel, które najlepiej jest hodować w przestronnych wolierach ogrodowych, gdzie każda para ma swój oddzielny boks (oddzielone od siebie podwójną siatką, co zapobiega wzajemnemu ranieniu się). O klatkach, nawet dużych lepiej zapomnieć, chyba że mamy do czynienia z dobrze sprawdzoną już parą.

 

 

 

Samiec rozeli białolicej w ubarwieniu nominatywnym

Ponadto w grę wchodzi pewna nieprzewidywalność ptaków. Jeden znajomy hodowca chciał zaobrączkować pisklęta i uczynił to oczywiście bez problemu. Jednakże samica porzuciła młode, do budki już nie weszła i konieczny był ręczny odchów potomstwa. Podobnie zachowała się para po tym, jak hodowca ten uchylił dach budki, aby sprawdzić czy coś się już wylęgło. Nasze nerwy z powodu takich ekstremalnych zachowań ptaków są wtedy napięte do granic …

 

Para rozeli królewskich – samiec z przodu

A zatem hodując rozele trzeba być przygotowanym na szereg nieprzewidzianych zdarzeń. Rozczarowania nie są tu rzadkie i lepiej zawczasu się na nie przygotować. Rozele bowiem to kapryśne ptaki. Czasami para dobrze gniazduje i wyprowadza młode jednego roku, aby w kolejnym zupełnie dać plamę. To samo z miejscem gniazdowania – u jednego hodowcy te same ptaki będą miały owocne lęgi, a u drugiego miesiącami nie zajrzą do budki …

 

Para rozeli białolicych – samica po prawej

O chowie i rozmnażaniu rozeli białolicych pisałem tu:
„Rozela białolica”

O rozeli adelajdzkiej zaś tu:
„Rozela adelajdzka”

Kanarki – lęgi 2017

Pisklęta miniatury hiszpańskiej domagające się karmienia

Mimo że wiosna roku 2017 była zimna i deszczowa, to jednak u wielu hodowców zaobserwowałem udane lęgi kanarków. Dotyczy to także ptaków chowanych całorocznie na wolnym powietrzu. Mój kolega od dwóch lat stosuje ten system chowu swoich kanarków (kolorowych, bezrasowych) i jest bardzo zadowolony. W sporej zewnętrznej wolierze, krytej matową pleksą i osłoniętej zimą jedynie warstwą folii (2 ściany) i pleksą (2 ściany) fruwa łącznie około 30 dorosłych osobników.

 

 

Kanarki kolorowe utrzymywane całorocznie w wolierze zewnętrznej kolegi

Ptaki te pochodzą jednak z lęgów naturalnych na wolnym powietrzu (u innego hodowcy), a więc są doskonale do takich warunków przyzwyczajone i bez problemu zimują. Niemniej trzeba zdać sobie sprawę, że taki „zimny” chów możliwy jest tylko w przypadku posiadania ptaków wcześniej stopniowo przyzwyczajanych do zimna, a nigdy wziętych, np. z hodowli domowej. Także niektóre rasy genetycznie wydelikacone nie nadają się do chowu zimą w wolierze zewnętrznej, choć i tu możliwe jest ich mniejsze lub większe przystosowanie się.

 

Młode lizardy

Już w lutym nastąpiły pierwsze zniesienia. Co ciekawe, kanarki nierzadko wybierały na gniazda małe budki (półotwarte i z typowym, okrągłym otworem wejściowym) lub różne fikuśne zakamarki, np. z wydrążonych pni (często bez dachu). Przy takim systemie chowu nie jest oczywiście znane pochodzenie potomstwa, ale przy bezrasowych kanarkach kolorowych nie ma to większego znaczenia. Pojedyncze przypadki zmarznięcia młodych wczesną wiosną były jednak notowane (kilkustopniowe przymrozki wracały jeszcze w maju).

 

Para kanarków opiekująca się potomstwem

Z kolei u innego znajomego hodowcy, który rokrocznie zimuje swoje ptaki w przeszklonej werandzie blokowego mieszkania, lęgi także były udane. Gniazdowały tu głównie miniatury hiszpańskie i lizardy. W każdym gnieździe stwierdziłem po 3-4 młode. Kolega bardzo o nie dba, dogadzając im przede wszystkim pod względem żywieniowym (markowa mieszanka ziaren, zioła, dodatki, owoce itp.).

 

 

Jednodniowe pisklęta kanarków kolorowych

U mnie zaś para miniatur hiszpańskich początkowo w ogóle nie chciała podjąć lęgów, mimo że samiec był sprawdzony (w zeszłym sezonie wspólnie z samicą wychowywał młode). Oddałem je koledze do woliery, ale w nowych warunkach ptaki także się nie popisały. Dopiero gdy dostałem parę kanarków kolorowych (samica wcierała się w gniazdo), sprawy przybrały korzystny obrót. Wkrótce kanarzyca zniosła 4 jaja, ale wychowało się tylko jedno młode.

 

 

Młode w wieku 9 dni

Przyczyną tego stanu rzeczy było słabe karmienie piskląt. Ponadto samiec prawie wcale nie karmił siedzącej na jajach partnerki. Co ciekawe, zaczął to robić dopiero, gdy wykluły się młode. Mimo to trzy z nich padły. Ostatnie, najstarsze pisklę oboje rodzice karmili już bardzo dobrze, a przy tym samiec zaczął karmić zarówno partnerkę, jak i młode bezpośrednio (od około 7-8-go dnia życia – zwykle ma to miejsce później).

 

Młode miniatury hiszpańskiej na krótko przed opuszczeniem gniazda

Co ciekawe, samiec niezbyt często karmił wysiadująca jaja partnerkę, ale potomstwo już tak. Nigdy też nie był wobec samicy agresywny, co nierzadko ma miejsce wśród zestawianych przez hodowcę osobników rodzicielskich. Wielokrotnie ptaki są wobec siebie niechętne, zwłaszcza jeśli nie były wcześniej odpowiednio przygotowywane do połączenia ze sobą i do lęgów w ogóle (patrz linki poniżej).

 

 

Gniazdo pełne młodych cieszy hodowcę najbardziej 🙂

Więcej o chowie i rozrodzie kanarków pisałem tu:
„Przygotowanie do lęgów”
„Łączenie w pary”
„Żywienie. Parzenie się i składanie jaj”
„Składanie i wysiadywanie jaj”
„Wychów młodych”

 

 

 

 

Samica wysiadująca jaja w typowej budce dla zeberek

Samica wysiadująca jaja w wyciosanej z pnia półotwartej budce

Samica z kilkudniowymi pisklętami w opuszczonym, dużym gnieździe aborygenków długoczubych

Woliera zewnętrzna z kanarkami kolorowymi

Wróbel cytrynowy (złocisty) (Passer luteus). Rozród

6

Dorosły samiec

Pierwszą oznaką zbliżającej się dojrzałości płciowej jest ciemnienie dzioba u młodych samców. Najlepsza do lęgów jest samoistnie dobrana para rozpłodowa (osobniki co najmniej roczne). Umieszczamy ją w oddzielnej wolierze, przy czym zapewnienie kontaktu wzrokowego z innymi parami znakomicie stymuluje ptaki do lęgów. W dużej wolierze możliwe są lęgi grupowe. Wróble wybierają na gniazdo zwykle półotwarte budki o wymiarach 15x15x15, choć nierzadko budują je same, np. w gęstwinie krzewów.

5

Dorosła samica

Zazwyczaj każda para buduje kilka gniazd, zanim wybierze sobie jedno konkretne na odbycie lęgu. Niektóre ptaki używają go potem do odbycia wszystkich kolejnych lęgów, inne zaś za każdym razem budują nowe. Gniazdo może mieć średnicę nawet 30-35 cm, a jego komora lęgowa znajduje się na samej górze. Jest ona wysłana piórkami i innymi miękkimi materiałami. Hodowca powinien dostarczyć ptakom dużo budulca (siano, gałązki wierzby i brzozy, rafie, piórka itp.), gdyż inaczej będą go one nawzajem sobie podkradać.

3

Para lęgowa – samica po prawej

Samica składa najczęściej 2-4 jaja (białe z ciemnymi plamkami), które wysiaduje wraz z partnerem  przez średnio 13 dni. Na ewentualne kontrole gniazda wiele ptaków reaguje bardzo nerwowo i bywa, że porzuca je. Zdarza się również, że po pomyślnym odchowaniu w kolejnych lęgach 2 lub 3 młodych, następne zniesienie jest mniej wydajne i odchowywane jest tylko jedno pisklę (tzw. syndrom pojedynczego pisklęcia).

 

1

W czasie odchowu piskląt konieczny jest dodatek pokarmu zwierzęcego

W czasie odchowu piskląt konieczny jest dodatek pokarmu zwierzęcego w postaci rozmaitych owadów (koniki polne, świerszcze, muchówki, mrówcze jaja itp.) i ich larw (zwłaszcza mącznika młynarka) oraz moczonego ziarna, mieszanki jajecznej, białego twarogu i siekanej gwiazdnicy. W okresie karmienia piskląt wiele par  niezbyt aktywnie poszukuje żywego pokarmu. Stąd musi być on zawsze podany w naczyniu, które zapobiegnie rozłażeniu się larw. Piasek oblepiający ich ciała sprawia bowiem, że ptaki niechętnie je wtedy zbierają …

7

Wróble cytrynowe to ptaki ruchliwe, ale i płochliwe

Pisklęta w wieku 2 tygodni są już opierzone, a mając 16-18 dni zaczynają wychodzić z gniazda. Gdy tylko zaczną same jeść należy je oddzielić od rodziców. Często bowiem są przez nie atakowane (zwłaszcza w małej wolierze). Z drugiej jednak strony wielu hodowców radzi, aby młode przy rodzicach przebywały min. 10 tyg. (z uwagi bowiem na silny stres, jaki przeżywają po oddzieleniu). Jest to jeszcze jeden powód, dla którego woliera dla wróbli cytrynowych powinna być duża. W wieku około 10-12 tygodni młode samce zaczynają się wybarwiać.

 

4

Niekiedy ptaki uporczywie nie podejmują lęgów, zwłaszcza w zbyt małej wolierze

Nierzadkim niepowodzeniem w lęgach jest wyrzucanie piskląt z gniazda przez rodziców. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy brakuje pokarmu zwierzęcego lub gdy ptaki są stale niepokojone.

 

O chowie wróbla cytrynowego pisałem tu:
„Wróbel cytrynowy. Chów”

Gołąbek długoczuby (Ocyphaps lophotes). Chów i rozród

7

Gołąbek długoczuby – widoczne charakterystyczne czubki z czarnych piór na głowach

Ten piękny ptak zwany jest także aborygenkiem długoczubym, a po angielsku Crested Pigeon. Należy do rodziny gołębiowatych (Columbidae). W naturze występuje endemicznie w Australii (z wyjątkiem rejonów tropikalnych, najbardziej wysuniętych na północ). Jest ptakiem licznym, także na obszarach zamieszkanych przez człowieka. Dorasta do 35 cm i osiąga masę ciała do ponad 200 g. Ma charakterystyczny czubek z czarnych piór na głowie.

8Dymorfizm płciowy praktycznie nie występuje. Samiec jednak charakterystycznie grucha i widowiskowo zaleca się do samicy – rozkłada skrzydła i rozpościera ogon na kształt wachlarza, a następnie wykonuje głębokie skłony głową i szyją. Są to ptaki spokojne, łagodne i towarzyskie, ale w wolierze (do klatki raczej się nie nadają) należy utrzymywać tylko parę lęgową tego gatunku. Możliwe jest towarzystwo małych astryldów, kuraków, a nawet kanarków lub gołąbków diamentowych.

5

Samica wysiadująca jaja w osłoniętym gnieździe

Żywienie nie nastręcza żadnych trudności. Mieszankę różnorodnych ziaren (zbóż, chwastów, ziół, roślin oleistych itp.) podajemy razem z zieleniną (gwiazdnica pospolita, mniszek lekarski, trawy), połówkami jabłek, kawałkami główek kapusty, sałaty, darni itp. Doskonale znoszą naszą zimę, o ile tylko woliera jest na ten czas dobrze osłonięta, a najlepiej gdy mają do dyspozycji jej zadaszoną część wewnętrzną.

 

7d

Młode w wieku około tygodnia

Za gniazdo posłużyć może odpowiedniej wielkości wiklinowy koszyk, miska lub platforma, umieszczone na wysokości (zwykle blisko dachu woliery). Jak większość gołębi, także tu samica składa dwa białe jaja, które wysiaduje razem z partnerem przez około 18 dni (czasami samiec ma tu mniejszy udział). Młode opuszczają gniazdo po około 3 tygodniach i przez następne dwa są dokarmiane poza nim (samiec).

2tyg

Młode po ukończeniu dwóch tygodni życia

Bywa, że ptaki same budują gniazdo, np. na jakiejś platformie, w gęstwinie krzewów itp. Młode, które zaczęły już same jeść lepiej jest oddzielić od rodziców, gdyż samiec może zacząć je prześladować (zwłaszcza synów). W niewoli rozród często się nie udaje – jaja są stale niezapłodnione lub młode giną wkrótce po wykluciu się. Często pary są źle dobrane, stąd najlepiej jest pozwolić ptakom na swobodny wybór partnera lęgowego.

9

Gołąbki długoczube są łagodne i spokojne – tu we wspólnej wolierze z kanarkami

Spłoszone ptaki podrywając się do lotu wydają skrzydłami świszczący dźwięk. Jego zadaniem jest ostrzeganie współplemieńców przed niebezpieczeństwem, np. czającym się drapieżnikiem. Im ptaki te występują bliżej siedzib ludzkich, tym są bardziej stadne. Spotkać można dwa ich podgatunki – O. lophotes lophotesO. lophotes whitlocki. W naturze populacja aborygenków długoczubych nie jest zagrożona i nawet wzrasta.

6

Para lęgowa – samica po prawej

Moim zdaniem omawiany gatunek nie nadaje się do trzymania w małych wolierach, nie mówiąc już o klatkach. Minimalne rozmiary woliery dla pary to co najmniej 2,5×1,5×2 m. Rozmiar obrączki zaś to 7 mm. Gołębie te piją wodę charakterystycznie zasysając ją do wola. Są odporne i żywotne, ale rozmnażanie ich może sprawiać spory kłopot, zwłaszcza mniej doświadczonym hodowcom. Cierpliwość w doborze pary jest często niezbędna w oczekiwaniu na sukces hodowlany 🙂

Ucieczki ptaków z pomieszczeń hodowlanych

r1

Woliera z boksami, ale bez przedsionka to bardzo ryzykowny sposób utrzymywania ptaków na wolnych powietrzu – ty straty są nieuniknione …

Zwykle początkujący, ale i nierzadko zaawansowani hodowcy ptaków egzotycznych nierzadko tracą je z powodu ucieczek z klatek lub wolier. Zapewne każdy hobbysta doświadczył nie raz tego przykrego zdarzenia. Generalnie prawie wszystkie ucieczki ptaków wynikają z winy człowieka. Lekkomyślność, nieostrożność, brak wyobraźni to główne grzechy niefrasobliwego i nieodpowiedzialnego hodowcy. No bo powiedzcie Państwo sami, jak można nie zabezpieczyć dodatkowo drzwiczek woliery zamykanej na prymitywny skobelek (bywa, że przetykany tylko patykiem), ganiać ptaka z siatką po mieszkaniu przy otwartych oknach, obijać ramę klatki stojącej na wolnym powietrzu … firanką lub umieszczać na zewnętrznych jej ścianach budki lęgowe przytwierdzone jedynie cienkim drucikiem … ?

 

R2

Najniebezpieczniejsze dla ptaków są jak zwykle wszelkie prowizorki, czyli rozwiązania rzekomo tymczasowe, a trwające dłuuugie lata 🙂

Gdy już dojdzie do ucieczki ptaka istnieje wprawdzie szansa na jego odzyskanie, ale w zależności od gatunku jest ona większa, mniejsza lub praktycznie żadna. Najłatwiejsze do odzyskania są niektóre astryldy (zwłaszcza zeberki, amadyny, mewki japońskie) a także kanarki. Najlepiej sprawdza się tu metoda „na wabia”. W pobliżu miejsca ucieczki, w niewielkiej klatce wystawiamy partnera płciowego uciekiniera lub jego odchowane młode, bądź w ostateczności inne osobniki tego samego gatunku. Zeberki i mewki wielokrotnie mi wracały, czasem po wielu godzinach wyczekiwania. Były głodne i zmęczone lataniem i bez trudu udawało mi się narzucić na nie siatkę – coś na podobieństwo podbieraka wędkarskiego z drobnymi oczkami. Bywało, że same wchodziły do ustawionej obok drugiej klatki z otwartymi drzwiczkami i miską ziarna pośrodku …

 

R3

Zamknięcie klatki stojącej na wolnych powietrzu tylko na prosty skobelek i/lub drucik, to ryzyko utraty ptaków w wyniku nocnego ataku drapieżnika lub … wizyty dzieci 🙂

Kiedyś przez niedomknięty daszek budki lęgowej wyleciała mi para lęgowa astryldów trzcinowych. Samica oszołomiona „wolnością” przysiadła na sekundę na liściach funkii, gdzie nakryłem ją błyskawicznie siatką. Co innego samiec – żywo pomykał najpierw w wysokich tujach, a potem widziałem jak fruwał wśród koron okolicznych drzew owocowych. Po wyniesieniu w pobliże klatki z samicą przylatywał do niej kilkakrotnie i śpiewał na dachu klatki (co w pewnym momencie zwabiło … samca rudzika). Uciekał jednak, gdy tylko się zbytnio zbliżyłem. Po dobrych siedmiu godzinach zabawy samiec przysiadłszy na klatce próbował dostać się do pojemnika z ziarnem wewnątrz niej. Tym razem udało mi się bliżej podejść i narzucić na niego siatkę (w ostatnim momencie!).

 

R5

Papużki faliste oraz inne papugi po ucieczce z pomieszczenia hodowlanego są praktycznie nie do złapania

Kanarek w przeciwieństwie na przykład do papużki falistej potrafi wrócić do otwartej klatki, nawet po wielu godzinach. Należy zatem zachować spokój i cierpliwie czekać, a jeśli nadarza się okazja – próbować złapać ptaka siatką. Dobrze jest postawić obok drugą klatkę z 1-3 współplemieńcami. Wycieńczony potrafi sfrunąć do stada gołębi hodowlanych, czego doświadczył raz mój dziadek i złapał „obcego”, bez trudu zaganiając go do gołębnika 🙂

 

 

R4

Markowa, mocna siatka znakomicie zabezpiecza pomieszczenie przed ucieczką z niego ptaków i dostaniem się do wnętrza drapieżników

Moje dotychczasowe doświadczenia wskazują, że prawie niemożliwe jest odzyskanie papug (faliste, nierozłączki, świergotki, nimfy, rozele itp.) – po wyfrunięciu z klatki/woliery lecą na oślep przed siebie i ani im w głowie powrót. Wszystkie one, prędzej czy później, o ile przeżyją ataki drapieżników i nieprzychylnie do niej nastawionej dzikiej awifauny, są zwykle łapane przez obcych ludzi. Wycieńczone i głodne powoli bowiem zatracają strach przed człowiekiem i można je wtedy dość łatwo złapać. Problem w tym, że najczęściej dochodzi do tego dość daleko od miejsca naszego zamieszkania, niemniej rozwieszenie ogłoszeń o ucieczce ptaka czasami się opłaca.

 

R8

Straty wśród ptaków egzotycznych są najczęściej spowodowane lekkomyślnością, nieostrożnością i brakiem wyobraźni hodowców

Gołąbek diamentowy po ucieczce często sfruwa na ziemię i tam żeruje, jak gdyby nigdy nic. Można próbować podejść go z siatką, gdyż marne szanse, aby wrócił do partnera wystawionego w klatce. Jeśli jednak ptak się nagle zerwie do lotu, to praktycznie jest dla nas stracony. Stosunkowo najłatwiej jest złapać przedstawicieli grzebiących (kuraków), o ile okoliczności są sprzyjające, np. brak w pobliżu pola uprawnego lub zarośniętej łąki …

 

R7

Stosunkowo najłatwiej jest złapać kuraki, o ile okoliczności są ku temu sprzyjające …

Bezwzględnie radzę wszystkim hodowcom ptaków ozdobnych przestrzegać zasady ograniczonego zaufania dla naszych podopiecznych. Ten i ów osobnik wydaje nam się taki oswojony, taki spokojny i grzeczniutki, że gdzie mu tam w głowie jakieś ucieczki. Tymczasem ptak wykorzysta każdą nadarzającą się okazję, aby trochę „polatać”. To przede wszystkim rutyna gubi nieostrożnego hodowcę i powoduje straty nie tylko samych ptaków, ale także nerwów i niejednokrotnie pieniędzy. Tylko stałe przewidywanie tego, co może się ewentualnie wydarzyć podczas wykonywania codziennych czynności związanych z naszą hodowlą jest najlepszym środkiem prewencyjnym.

R6

Samica astrylda trzcinowego wystawiona w małej klatce w charakterze wabia na samca, który uciekł

Jeżeli planujemy przenosiny (np. z domu do woliery) lub odłów ptaków (np. po lęgach) zawsze, ale to zawsze miejmy pod ręką wspomnianą siatkę. Czasami ratuje ona sytuację. Raz wyleciał mi srebrnodziobek afrykański, ale był tak oszołomiony, że zaraz dał się bez trudu nakryć siatką. Zaraz bowiem po ucieczce zdezorientowany ptak często przysiada w pobliżu i jest to wyśmienity moment na jego złapanie. Ale uwaga, chwila ta trwa najwyżej kilka sekund. Podobną przygodę miałem z różowcem, który wyleciał mi z klatki, a następnie z domku na działce, zrobił kółko dookoła i wleciał z powrotem do pomieszczenia, gdzie go szczęśliwie złapałem – łapiąc uciekiniera w pomieszczeniu najlepiej jest używać większej siatki do łapania ryb w akwarium (na krótkim trzonku).

 

R10

Nieodpowiednia gęstość siatki często jest przyczyną ucieczki ptaków lub udanego ataku drapieżników

Pamiętajmy, że jako hodowcy jesteśmy odpowiedzialni za zdrowie i życie naszych skrzydlatych podopiecznych. Gatunki obce pochodzące z odległych, cieplejszych stref klimatycznych (oprócz niektórych gatunków papug, np. aleksandret, mnich i inne) nie mają absolutnie szans na dłuższe przeżycie w warunkach klimatycznych Polski. Nawet jeśli dobrze znoszą nasze zimy w niewoli, to na wolności sobie nie poradzą, głównie z braku pokarmu i drapieżników. Dlatego też uciekający nam z klatki czy woliery ptak jest skazany na mniejsze lub większe cierpienie. Jedynie latem, przy dużym szczęściu uciekinier może przeżyć, co najwyżej kilka tygodni.

444

Klatka musi być nie tyle zamknięta, co dobrze zamknięta – warto o tym pamiętać, aby pewnego dnia nie zostać przykro zaskoczonym …

Ptak może także zginąć podczas jego łapania. Przyczyną tego jest zwykle silny stres lub zagrażający życiu uraz. Kiedyś mój kolega szybko i energicznie zdołał nakryć siatką młodą mewkę japońską, która uciekła mu z woliery podczas zadawania karmy. Po chwili okazało się, że ptak jest martwy – jego serce nie wytrzymało napięcia. Innym znowu razem kanarkowi, na którego spadł druciany kancerek złamaniu uległ kręgosłup, czego natychmiastowym skutkiem była oczywiście śmierć ptaka 🙁

 

 

Stokówka (ajmarka) prążkowana, katarzynka (Bolborhynchus lineola). Chów

1

Para stokówek – samiec po prawej

Ta nieduża (dorasta do 16 cm) papuga w naturze zamieszkuje obszar Ameryki Środkowej i Południowej – od południowego Meksyku po Peru. Przez polskich hodowców zwana jest najczęściej katarzynką. Jako domowi pupile ptaki te dość łatwo się oswajają, są bardzo wdzięczne , skore do zabaw (np. lubią być spryskiwane mgiełką wodną), okazjonalnie można nauczyć je wymawiania kilku słów. Jednak ptakowi utrzymywanemu pojedynczo należy poświęcać bardzo dużo uwagi, inaczej jego dobrostan będzie zaburzony. W niewoli dożywają około 10 lat.

 

4

Stokówki są spokojne, ciche, często płochliwe, łagodne i towarzyskie

Hodując katarzynki nietrudno zauważyć, że są to ptaki umiarkowanie ruchliwe – często przez większą część dnia przebywają w swoim towarzystwie (prowadzą z natury stadny tryb życia) z rzadka tylko sfruwając do pokarmu lub na inne żerdzie (często zamiast tego wspinają się po prętach klatki). Są spokojne, ciche, często płochliwe, łagodne i towarzyskie. Nie lubią zimna, a podczas zimowania temperatura powietrza w pomieszczeniu nie powinna spadać poniżej 10°C.

 

3

U stokówek nie jest łatwo odróżnić płeć

Katarzynki powinny zimować w grupie. Wówczas czują się najlepiej. Dobrane pary natomiast należy utrzymywać oddzielnie w klatce o wymiarach 80 × 50 × 100 cm lub w wolierze (także w wolierze zewnętrznej od maja do połowy października). Dymorfizm płciowy jest bardzo słabo zaznaczony. Samiec ma nieznacznie większą głowę i dziób oraz zwykle bardziej czarne środkowe sterówki (u samic są całe zielone lub zielone z czarnym końcem), a czasami także barki. U wielu mutacji barwnych rozpoznanie płci jest możliwe tylko za pomocą badania endoskopowego lub testu DNA.

 

2

Stokówki najlepiej czują się w grupie, ale dobrane pary należy utrzymywać oddzielnie

Gatunek ten podlega obowiązkowi rejestracji. W niewoli wyhodowano wiele odmian barwnych: oliwkową, złotą, białą, lutino, szekowatą, turkusową (niebieską), kobaltową, cremino, dilute, perłową, lacewing, mauwe, płową i inne. Pazurki u katarzynek są bardzo twarde, szybko rosną i mają tendencję do zawijania się, dlatego trzeba regularnie je skracać. Przestraszone, charakterystycznie „strzygą” sterówkami. Niekiedy ptaki tej samej płci zachowują się jak para.

 

Para lęgowa. Co to takiego?

Ryc.1

Para lęgowa kubaników mniejszych

Tak nietypowo postawione pytanie może zadziwić wielu miłośników ptaków ozdobnych. W swojej praktyce hodowlanej spotykam się jednak z tym zagadnieniem nadzwyczaj często. Wielu hobbystów nie rozumie do końca, co tak naprawdę kryje się za określeniem „para lęgowa”. Postanowiłem przeto podzielić się z Czytelnikami bloga kilkoma swoimi spostrzeżeniami w tym temacie i spróbować odpowiedzieć na postawione w tytule artykułu pytanie. W ogólnym, potocznym rozumieniu para lęgowa to ptaki dobrze dobrane (złożone, dopasowane) i dzięki temu bez problemu odchowujące swoje potomstwo. Jednak czy zawsze?

Ryc.2

Krasnogonki oliwkowe, czyli astryldy trzcinowe na gnieździe

Rozmawiając z różnymi hodowcami na omawiany temat, szczególnie ujęło mnie przeświadczenie niektórych z nich (będących notabene w znaczącej mniejszości), że coś takiego jak para lęgowa w ogóle nie istnieje. Jako wyjaśnienie podają oni za najczęstszy przykład amadyńce (amadyny wspaniałe), które hodowca może dowolnie zestawiać w pary, a te gniazdują następnie bez nijakiego zwykle problemu. Nie ma tu bowiem konieczności umożliwiania ptakom swobodnego wyboru partnera, choć oczywiście jest to jak najbardziej u tego gatunku możliwe. Nie mniej sceptyczni pod tym względem są hodowcy kanarków, zeberek, mewek japońskich, papużek falistych, którzy także łączą ptaki wedle swego uznania i nie mają zwykle kłopotu z lęgami. U wspomnianych wyżej gatunków, od pokoleń hodowanych w niewoli i przeto ukształtowanych pod względem wyglądu i behawioru w stopniu dalece odbiegającym od naturalnego, zdarzają się oczywiście niepowodzenia, ale nie są one czymś nagminnym i odrzucenie narzuconego przez hodowcę partnera lęgowego ma tu miejsce rzeczywiście nieczęsto.

Ryc.3

Samica papużki falistej z potomstwem

Ponadto jako kolejny argument przemawiający za nieistnieniem pary lęgowej większość moich rozmówców przytaczała warunki środowiskowe, w jakich aktualnie przebywają ptaki i które zawsze trzeba wziąć głęboko pod rozwagę. Nawet bowiem zakup pary lęgowej danego gatunku od uczciwego hodowcy nie oznacza bynajmniej, że od teraz będziemy już tylko liczyli od niej przychówek. Mamy jedynie zagwarantowane ku temu sprzyjające okoliczności na start (dobre dobranie się osobników rodzicielskich). To jednak jakie będzie rzeczywiste zachowanie się ptaków w nowych warunkach ich bytowania pozostaje oczywiście dużą niewiadomą. Niestety nie każdy kupujący zdaje sobie z tego sprawę. Często bowiem zdarza się, że mogą one zupełnie nie być zainteresowane lęgami, marnować je lub przystąpić do nich po wielu tygodniach, miesiącach, a niekiedy dopiero w kolejnym sezonie lęgowym (np. wróbliczka szaroskrzydła, rozele, duże papugi).

Ryc.4

Piskleta amadyńca, czyli amadyny wspaniałej

Dlatego też w argumentacji hodowców sceptyków przeważa pogląd, że określenie „para lęgowa” to jedynie kwestia umowna, absolutnie nie dająca stuprocentowej gwarancji na sukces hodowlany. Muszę przyznać, że jest w tym dużo prawdy, co bardzo dobrze znam z autopsji. Niejednokrotnie bowiem ptaki, które dobrze lęgły się wcześniej u kogoś, po przeniesieniu do mojej hodowli zupełnie nie chciały się rozmnażać. Co więcej, sytuacja taka niejednokrotnie dotyczy zupełnie, zdawać by się mogło, łatwych w rozrodzie gatunków. Na przykład para krasnogonków oliwkowych (astryldów trzcinowych) wyprowadziła u mojego kolegi kilka pokoleń młodych, a u mnie całe lato ptaki nawet nie zajrzały do budki lub koszyczka lęgowego. Oddane koledze z powrotem szybko przystąpiły do lęgu. I jak to można wyjaśnić? Czasami mają miejsce dość kuriozalne sytuacje. Raz wymieniłem się ze znajomym na parę lęgową amadynek maskowych (amadyn stepowych). Ptaki wydajnie rozmnażające się u poprzedniego właściciela zupełnie nie chciały skorzystać z moich budek, koszyczków i platform. Dopiero potem hodowca ten zdradził mi, że jego ptaki są co prawda lęgowe, ale zagniazdują jedynie w budce półotwartej … I tu płynie dla hodowców praktyczna nauka.

Ryc.6

Samica wróbliczki szaroskrzydłej z młodymi

Zawsze trzeba dokładnie wypytywać poprzedniego właściciela o warunki w jakich ptaki były u niego utrzymywane. To znacznie ułatwia ich aklimatyzację i skraca jałowy czas, kiedy ma miejsce przystosowywanie się do nowych warunków. Pamiętajmy, że biologia to nie matematyka i wielu hodowców wskazuje na fakt, że zwierzęta potrzebują na to określonego czasu, podobnie zresztą jak przesadzona w inne miejsce roślina 🙂 Jeśli warunki będą zbliżone do poprzednich, wówczas z dużym prawdopodobieństwem można liczyć na korzystny obrót spraw – nastąpi szybsze przystąpienie ptaków do lęgu.

Ryc.8

Para srebrnodziobków afrykańskich przy budce lęgowej

Niekiedy jednak zdarza się sytuacja zgoła odwrotna. Niejednokrotnie kupowałem pary, które w opinii sprzedawcy nie rozmnażały się u niego lub marnowały lęgi, a u mnie wyprowadzały z sukcesem młode. Tak było np. z nierozłączkami czarnogłowymi, które przechodziły z rąk do rąk i dopiero u mnie wyprowadziły młode. To wariant znacznie rzadszy, ale jak najbardziej możliwy i nie należy go bagatelizować.

Druga i większa, moim zdaniem, grupa hodowców bardzo sobie ceni i wręcz ślepo polega na parach lęgowych. Dla nich określone w ten sposób ptaki przedstawiają największą wartość, są warte każdych pieniędzy i zachodu, jako podstawa hodowli i gwarancja na pewny sukces w rozmnożeniu danego gatunku. Zakładając, że ktoś uczciwie nam sprzeda dobrze dobrane ptaki, które bez problemu będą odchowywać własne potomstwo, to jest to jak najbardziej zrozumiałe. Jednakże takie okazje nie trafiają się często, a raczej sporadycznie, gdy ktoś redukuje lub likwiduje swoją hodowlę. Nie zawsze też sprzedający i kupujący mają to samo na myśli, gdy chodzi o parę lęgową. Po pierwsze osobniki rodzicielskie mogą być dobrze dobrani, ale zupełnie pozbawieni instynktu macierzyńskiego. Mogą widowiskowo się parzyć i wić gniazdo, a nawet sumiennie wysiadywać jaja, ale nie podejmują karmienia piskląt, składają permanentnie jaja niezapłodnione, wyrzucają młode z gniazda, zadeptują je w nim, nie karmią podlotów lub zachowują się wobec nich agresywnie i wiele, wiele innych sytuacji, będących dużym stresem dla hodowcy.

Ryc.9

Młode łąkówki turkusowej

Generalnie u ptaków to samice wybierają samce. Te ostatnie bowiem akceptują praktycznie każdą przychylną im partnerkę. Bez wątpienia u wielu gatunków ptaków egzotycznych (zwłaszcza tych nieczęsto rozmnażanych, nie poddawanych tak ostrej selekcji i wykazujących behawioryzm wciąż bliski naturalnemu) najlepsze pary lęgowe to takie, które powstały ze spontanicznego połączenia się młodych, acz w pełni dojrzałych rozpłodowo (ukończony wzrost somatyczny, odpowiednia kondycja hodowlana itp.) oraz niespokrewnionych ze sobą osobników. Znam hodowcę papuzików (różne gatunki), który przed sezonem lęgowym wpuszcza do wspólnej wolierki kilkanaście młodych, dorosłych ptaków pochodzących z różnych gniazd i obserwuje ich zachowanie. Z chwilą gdy dojrzy gdzieś dwa różnopłciowe osobniki, które mają się ku sobie (np. spędzają obok siebie dużo czasu, odganiają innych współmieszkańców, zaglądają do budek, wiskają się i karmią itp.), wówczas szybko odłapuje je do osobnej klatki lub wolierki, aby w jej zaciszu podjęły lęgi. Takie pary są najcenniejsze i stanowią zaczyn każdej udanej hodowli. Osobiście zawsze na takie „poluję” staram się pozyskać do swojej ptaszarni 🙂

Ryc.5

Dobór par w grupie młodych, niespokrewnionych ze soba osobników

Jednakże większość hodowców nie stosuje systemu swobodnego doboru partnera lęgowego. Najczęściej bowiem, zwłaszcza osoby niecierpliwe i żądne sukcesu hodowlanego chcą jak najszybciej dochować się przychówku i inwestują w dorosłe ptaki. Jeśli ktoś myśli, że kupi od jakiegoś hodowcy samczyka, a od innego samiczkę i że będzie od razu miał parę lęgową, ten zwykle grubo się myli. Owszem, zdarza się, że połączone osobniki od razu przypadną sobie do gustu, ale jest to sytuacja rzadka. Jeśli ptaki nie przystąpią do lęgu, wówczas po jakimś czasie jeden z partnerów jest wymieniany na innego. Czasami takich wymian trzeba dokonać kilka zanim trafi przysłowiowy swój na swego 🙂

Ryc. 10

Para rodzicielska kanarków – lizardów wraz z pisklętami na gnieździe

Wniosek, jaki można wysnuć z powyższych dywagacji nasuwa się taki, że każda para jest inna i każda zachowuje się inaczej w różnych warunkach środowiskowych u poszczególnych hodowców. A zatem, do końca nie wiadomo o co tak naprawdę chodzi z tymi „parami lęgowymi” 🙂 Zachęcam wszystkich hodowców do eksperymentowania ze swoimi podopiecznymi. W pewnych przypadkach dobrze jest pozwalać im na samoistny dobór partnera lęgowego, w innych zestawiać pary samemu, a w jeszcze innych wymieniać jednego z partnerów na innego aż do uzyskania pożądanego skutku hodowlanego. Pamiętajmy, że najcenniejsze pary lęgowe powstają z połączenia się ptaków (oczywiście niespokrewnionych) wychowanych przez nas samych. Uzyskane od nich potomstwo cieszy wówczas bez wątpienia najbardziej.

Łąkówka turkusowa (Neophema pulchella). Chów i rozród

5

Piękno łąkówek jest niezaprzeczalne

Te piękne, australijskie papugi zamieszkują południowo-wschodnią część kontynentu. Dorastają do 21 cm i są dość ciepłolubne – w okresie zimowania temperatura powietrza w pomieszczeniu nie powinna spadać poniżej 10°C. Jednakże odpowiednio przyzwyczajone znoszą dobrze nawet mrozy, o ile zapewni im się starannie osłoniętą wolierę, najlepiej z częścią zamkniętą (osobiście jednak tego nie polecam). Poza tym ptaki te nie znoszą przeciągów, wilgoci, hałasu i braku dostatecznej ilości światła. Samiec odmiany nominatywnej jest jaskrawiej ubarwiony – ma rozleglejszą niebiesko-turkusową część twarzową głowy, złocistozielonkawą pierś i brzuch (bywa żółtopomarańczowy) oraz bordowoszkarłatny, podłużny rysunek na bokach skrzydeł. Samica ma na spodniej stronie skrzydeł biały pas składający się z plamek (osobniki o jasnych lotkach mogą go jednak nie mieć lub mieć bardzo niewyraźny).

 

6

Specyficzny behawior sprawia, że łąkówki są preferowane przez określonych hobbystów

Łąkówki to papugi o specyficznym behawiorze. Nie mają zbyt żywego temperamentu, a przy tym są ciche i dość płochliwe. Widywałem pary, które w momencie wejścia hodowcy do pomieszczenia tłukły się po klatce jak oszalałe lub też takie, które zastygały na wiele godzin niemalże w bezruchu. Co ciekawe, mimo takiej bojaźliwości ptaki bez problemu wyprowadzały lęgi. Oczywiście nie wszystkie osobniki reagują w ten sposób, ale w większości przypadków tak właśnie jest. Bezsprzecznie jest to gatunek dla określonych hobbystów, którzy cenią sobie piękne, jaskrawe barwy, a niekoniecznie zależy im na typowo papuzim gwarze, żywiołowości i ruchliwości.

 

samiec

Samiec łąkówki turkusowej – u odmian barwnych zwraca uwagę przede wszystkim intensywniejsza i rozleglejsza partia niebieskich piór na czole i skrzydle

W okresie od połowy maja do końca września łąkówki turkusowe można utrzymywać (najlepiej dobranymi parami) w wolierze zewnętrznej. Powinna być ona jednak starannie osłonięta, aby w razie nadejścia słoty i wiatrów dobrze chronić je przed okresowym ochłodzeniem. Ptaki te nie grzeszą ruchliwością i feerią zachowań, dlatego też wielu hodowców uważa, że najlepiej czują się one i rozmnażają w pomieszczeniach zamkniętych. Klatka, najlepiej typu skrzynkowego dla pary powinna mieć rozmiary co najmniej 100 × 50 × 50 cm. Spokojne, ciche i łagodne usposobienie znakomicie je ku takiemu systemowi chowu predysponuje. Dodatkowo z łąkówkami można utrzymywać wiele gatunków astryldów, gołąbków egzotycznych, małych kuraków, a nawet papug (np. barabandy).

 

samica

Samica łąkówki turkusowej

Do rozrodu najlepsze są oczywiście pary dobrane spontanicznie (osobniki w wieku około 18 mies.), ale hodowca również może je zestawiać. Obserwowałem raz parę najwidoczniej źle dobraną, gdzie samica ustawicznie biła samca, lecz mimo to ptaki odchowywały zdrowe potomstwo. Papugi te dobrze znoszą kontrole gniazda. Budka powinna mieć wymiary 20 × 20 × 25–30 cm, z otworem o średnicy około 6 cm. Jej dno wyściełamy warstwą trocin z drzew liściastych, wymieszanych z lekko wilgotnym torfem. Samica składa zwykle 2–5 jaj (co drugi dzień), które następnie wysiaduje przez 19–20 dni. Pisklęta pokryte są białym puchem. Obrączkujemy je w 9.–10. dniu życia (obrączka nr 4). Młode opuszczają budkę po mniej więcej 30 dniach (są bardzo płochliwe) i przez dalsze dwa tygodnie dokarmia je głównie samiec. Ten ostatni może w pewnym momencie zacząć wykazywać wobec nich agresję, stąd należy być czujnym.

 

mlode

Opierzone pisklęta w wieku około 3 tygodni

W niewoli wyhodowano wiele odmian barwnym (m.in.: czerwonopierśną, czerwonobrzuchą, szekowatą, żółtą, złotożółtą, opalową, ciemnozieloną, szarozieloną, cynamonową, oliwkową, płową, rubino, lutino, niebieską, białopierśną i wiele innych). Niełatwo jest zdobyć dziś okazy dziko ubarwione, nominatywne. Wielu miłośników łąkówek poszukuje ich w zagranicznych hodowlach, ale efekty są często płonne. Ponadto na rynku wszechobecne są hybrydy łąkówki turkusowej ze wspaniałą. Do takich krzyżówek świadomy hodowca nigdy nie powinien dopuszczać. Gatunek podlega w Polsce obowiązkowi rejestracji.

 

Najlepsze moje zdjęcia ptaków sezonu 2015

Wpis kończący rok 2015 chciałem poświęcić na prezentację swoich wybranych zdjęć ptaków ozdobnych, które bezsprzecznie ukazują ich piękno. Jako hodowcy być może zastanawiamy się czasem do czego doprowadzą w przyszłości tak liczne dziś i bajecznie kolorowe mutacje barwne tego czy innego gatunku. Być może nas to mniej lub bardziej niepokoi, bo przecież każdemu prawdziwemu hodowcy głęboko na sercu leży dobrostan swoich podopiecznych. Niemniej piękno odmian barwnych jest niezaprzeczalne i to nawet wówczas, gdy zewsząd dają się słyszeć coraz liczniejsze głosy ich przeciwników, którzy nawołują do hodowania jedynie form nominatywnych, czyli dzikich. To zapewne szczytna inicjatywa, ale całkowite negowanie mutacji barwnych jest dziś jednak, moim zdaniem, zupełnie niemożliwe. Można co najwyżej zachęcać, aby oprócz nich hodowcy interesowali się bardziej także formami ptaków o ubarwieniu dzikim. Znam takich wielu i chylę przed nimi czoła, bo nie wszystko co kolorowe jest genetycznie wartościowe. Warto na koniec roku zastanowić się nad tym zagadnieniem głębiej …

 

Tymczasem życzę wszystkim hodowcom i ich rodzinom wspaniałego Nowego Roku! Niech nadchodzący rok 2016 obfituje Wam w radosne wydarzenia życiowe i hodowlane!

1.aleksy

Pisklęta aleksandretty obrożnej

1

Para różnobarwnych stokówek (ajmarek) prążkowanych, czyli popularnych katarzynek

2.senegalskie

Pisklęta synogarlicy senegalskiej

4

Gołąbki diamentowe szeki

5

Łąkówki turkusowe

8

Rozele adelajdzkie

12

Wróbliczki szaroskrzydłe

14

Zeberka, czarnolica

44

Nierozłączki, głównie czarnogłowe

122

Młode aleksandretty obrożne

123

Krasnogonki oliwkowe vel astryldy trzcinowe (z tyłu mewka japońska)

333

Pisklęta łąkówki turkusowej

666

Kubaniki mniejsze

11111

Na pierwszym planie wróbel cytrynowy

m1

Kanarek, miniatura hiszpańska

m2

Lilianki

Przepiory.kalifornijskie

Przepióry kalifornijskie

Ryc.4

Pisklęta amadyny wspaniałej, czyli amadyńca

Ryc.3

Samica papużki falistej z pisklętami

Lilianka (Neopsephotus bourkii). Rozmnażanie

O chowie lilianek pisałem wcześniej tu:

http://www.multihobby.net/lilianka-neopsephotus-bourkii-chow/

A teraz skupiłem się na rozrodzie tego gatunku.

1

Ptaki dobrane w parę spontanicznie są najlepsze do lęgów

Choć pary może zestawiać hodowca, to oczywiście najlepiej jeśli ptaki dobiorą się w nie spontanicznie. Osobniki rodzicielskie, które nie przypadły sobie do gustu są utrapieniem dla hodowcy, pragnącego dochować się przychówku. Miesiącami potrafią tylko jeść i siedzieć osowiałe, z rzadka tylko podfruwając z jednej żerdzi na drugą. W ogóle jeśli chodzi o temperament tych ptaków, to muszę przyznać, że jest on dość mały. Dopiero para lęgowa nadaje rytm życiu lilianek i, według mnie, zawsze powinno się dążyć do posiadania takowej.

 

3_tydzien

Tygodniowe pisklęta po wyjęciu z budki

U jednego znajomego hodowcy para lęgowa lilianek zagniazdowała w bieżącym sezonie dwukrotnie. Odchowało się odpowiednio 4 i 3 młode. Doszło także do trzeciego zniesienia, ale z powodu wyjazdu opiekun zmuszony był odebrać ptakom budkę. Jego lilianki były jednak odpowiednio zimowane w dużej klatce ustawionej w przeszklonej werandzie. Temperatura powietrza wynosiła tam o kilka stopni więcej niż na dworze, ale oczywiście zabezpieczenie od wiatru i opadów było pełne.

 

4

Pisklęta w budce – najstarsze ma około tygodnia

U innego zaś hobbysty do zniesienia doszło w budce w wolierze zewnętrznej. Samica niosła komplety jaj i siedziała na nich bardzo wytrwale, ale niestety w ostatniej fazie lęgu jakiś czynnik powodował zamieranie zarodków. Początkowo myśleliśmy, że coś samicę płoszy w nocy, ale ostatecznie uznaliśmy jednak, że bardziej przyczynia się do tego jakiś defekt genetyczny. Przy okazji zaobserwowaliśmy jak dużo zależy od dobrego samca, który przez cały czas troskliwie karmił inkubującą jaja partnerkę. Ta bowiem nie wychodziła z budki przez niemal miesiąc …

 

6

Feeria barw w gnieździe – najstarsze młode ma 20 dni

Najlepsza dla lilianek jest budka o wymiarach 17–20 × 17–20 × 25– 30 cm z otworem wejściowym o średnicy 5–6 cm. Na dno dajemy cienką warstwę trocin (z drzew liściastych) z niewielkim dodatkiem torfu. W jednym zniesieniu jest zwykle 3-6 jaj. Samica składa je co drugi dzień i wysiaduje sama przez 18–19 dni. Także pisklęta początkowo karmi sama, lecz jej partner karmi z kolei ją. Młode opuszczają gniazdo po mniej więcej miesiącu (są wtedy płochliwe) i jeszcze przez 2–3 tygodnie są dokarmiane przez samca. Czasami najsłabsze młode zostaje w gnieździe dłużej, nawet ponad 6 tygodni.

 

8

Około 18 dniowe młode odmiany lutino

Przeprowadzając rozród w klatce należy wybrać zapewnić odpowiednią jej wielkość (długość około 120 cm). Głównie chodzi o to, że młode po wyjściu z gniazda muszą mieć wystarczającą przestrzeń do życia. Nie można ich bowiem jeszcze oddzielić, bo same nie jedzą (karmi je samiec). Przy okazji warto pamiętać, aby postawić im otwarte naczynie z wodą, bo nie każdy osobnik od razu umie korzystać z poidła. Jest to ważne zwłaszcza w czasie upałów, które w mijającym sezonie dały się mocno ptakom we znaki.

 

9

Piękny zestaw dorosłych młodych – najstarsze w wieku około 20 dni

I jeszcze moja jedna rada – obrączkujmy młode (obrączka o średnicy 4,0 mm). Po kilku tygodniach mniej wprawni hodowcy mogą bowiem mieć trudności w odróżnieniu ich od samicy matki 🙂 Lilianki są odporniejsze na niesprzyjające warunki środowiskowe od blisko z nimi spokrewnionych łąkówek. Są też mniej płochliwe. Nie są to jednak ptaki żywiołowe i ruchliwe. Mimo to mają swój osobliwy urok, a sukcesy w ich rozmnażaniu dostarczają hodowcy zawsze dużo radości, czego niniejszym wszystkim życzę.

7

Takie trzytygodniowe młode pięknie się już wybarwia

 

Astryd trzcinowy, krasnogonek oliwkowy (Bathilda ruficauda) – rozwój piskląt

O astryldach trzcinowych pisałem już tu:

http://www.multihobby.net/astryd-trzcinowy-bathilda-ruficauda/

oraz tu:

http://www.multihobby.net/astryld-trzcinowy-neochmia-ruficauda-chow-i-rozmnazanie/

Ryc.1

Para lęgowa – samiec po prawej odmiany szekowatej

Jest to gatunek dobrze znany szerokiemu gronu miłośników ptaków egzotycznych. O ile jednak jego chów jest mało problematyczny, o tyle rozmnażanie nie zawsze się udaje. W niniejszym wpisie postanowiłem przedstawić Państwu ikonografię przedstawiającą rozwój piskląt i napisać nieco swoich praktycznych uwag odnośnie przebiegu lęgów u krasnogonków oliwkowych.

 

Ryc.2

Gniazdo – kopuła, zbudowane w ażurowym gniazdku dla kanarka

Rozmnażanie omawianego gatunku generalnie nie jest trudne, ale powodzenie lęgu zależy w dużej mierze od dobrania się pary rodzicielskiej. Najlepiej jeśli ptaki złączą się w nią samoistnie, czyli wyłoni się ona spośród grupy, niespokrewnionych ze sobą, młodych (najlepiej rocznych) osobników. Pary zestawiane przez hodowców są niekiedy zgodne i dobrze odchowują młode, częściej jednak zdarza się, że marnują lęgi lub w ogóle do nich nie przystępują. W celach hodowlanych ptaki należy utrzymywać dobranymi parami, przy czym każda powinna mieć zapewnione oddzielne pomieszczenie. To najlepszy sposób na dochowanie się potomstwa. Pary wpuszczone do jednej woliery (zwłaszcza dwie) często są wobec siebie agresywne, przeszkadzają sobie w lęgach, podkradają materiał do budowy gniazda itp.

 

Ryc.3

Pisklęta w wieku 1-2 dni

Astryldy trzcinowe to także ptaki dość kapryśne w rozrodzie. Niepowodzenia na tym polu zdarzają się wcale nierzadko. Szczególnie często ma miejsce składanie jaj niezapłodnionych. Bywa, że rodzice nie chcą ich wysiadywać lub inkubują, ale nie karmią z kolei młodych. Wyrzucanie piskląt z gniazda zdarza się raczej rzadko. Obserwuję także, że niektóre pary, nie wiedzieć czemu, mają dłuższe przerwy w lęgach – jedne tygodniami budują gniazdo, parokrotnie zmieniając miejsce na nie. Widać, że coś im przeszkadza, nie niosą jaj, choć się parzą. Inne znowu wiją gniazdo szybko, ale tygodniami w nim przesiadują „na sucho”, czyli bez jaj lub też samica znosi jedno lub dwa, najczęściej niezapłodnione.

 

3_4dni

Pisklęta w wieku 3-4 dni

Niektóre osobniki są tak płochliwe, że gdy tylko opiekun zbliża się do klatki/woliery natychmiast wylatują z gniazda. W czasie letnich upałów rodzice mogą w pewnym momencie zaniechać wysiadywania jaj (tak było w tym roku u mojego kolegi, gdy temperatura powietrza w pomieszczeniu pod dachem sięgała niemal 40ºC). Hodowca powinien zapewnić swoim podopiecznym, oprócz oczywiście urozmaiconej diety, przede wszystkim ciszę i spokój. Problemy z lęgami mogą występować szczególnie u osobników wychowanych przez mewki japońskie, stąd należy tego procederu wystrzegać się w hodowli.

 

Ryc.4

Pisklęta w wieku około tygodnia

A teraz przykłady z własnej praktyki. Para lęgowa mojego znajomego, która wcześniej odchowywała bez problemu młode, w tym sezonie ani razu nie zagniazdowała. Ptaki mają zapewnione takie same warunki utrzymania. Hodowca bezskutecznie dwoił się i troił, aby pobudzić je do lęgów. Dogadzał im pod względem różnorodności diety, wystroju pomieszczenia, odpowiedniego zimowania itp. Są to osobniki w wieku 4 lat, czyli jak na omawiany gatunek, dość jeszcze młode. Wydawałoby się, że lęgi pójdą bezproblemowo, a tymczasem „trzciniaki” zupełnie nie były nimi zainteresowane. Być może powodem tego stanu rzeczy było zbytnie wyeksploatowanie pary w poprzednim sezonie (3 lęgi), choć przy odpowiednio długim spoczynku zimowym nie powinno to, moim zdaniem, mieć większego wpływu, ale ….

 

Ryc.5

Młode w wieku około dwóch tygodni

Młoda samica od innej znowu pary była tak zajęta składaniem kolejnych jaj, że w ogóle ich nie wysiadywała. Nie pomagała nawet dieta uboga w białko. Inna z kolei złożyła tylko jedno jaja, po czym się napuszyła i padła. Kolejna toczyła utarczki z samcem i widać było, że ptaki nie mają się ku sobie, stąd i z lęgów były nici. Ja z kolei miałem w to lato więcej szczęścia. Para ofiarowana mi przez kolegę jako lęgowa została wpuszczona do woliery w połowie maja. Ptaki wcale nie miały ochoty na lęgi. Nie zaglądały do żadnej budki, koszyczka, ani też nie budowały własnego gniazda, co w wolierze często ma miejsce. Dopiero w lipcu zawiesiłem im ażurowe gniazdko dla kanarków i wypełniłem je czubatą kopką z włókna kokosowego, siana, mchu itp.

 

17_18dni

Trzytygodniowe młode na krótko przed opuszczeniem gniazda

Ptaki od razu się nim zainteresowały. Samiec zaczął nosić na gniazdo cienkie łodyżki traw i dzikich pnączy (najbardziej preferowane były te świeże, jeszcze zielone, podczas gdy suche, wypłowiałe na słońcu ptaki wyraźnie ignorowały). Wkrótce zbudowały niemałą kopułkę (patrz zdjęcie), która miała wejście od góry. Jedynym dla mnie mankamentem była niemożność zajrzenia do gniazda, które wisiało w odległym rogu woliery, u samego jej szczytu. Niemniej pewnego dnia używając lusterka na teleskopowym wysięgniku spostrzegłem pod nieobecność rodziców, że w gnieździe samica zniosła 5 jaj.

 

tuz

Podlot szykujący się do wyfrunięcia z gniazda

Wylęgły się z nich i odchowały trzy młode. Moje obawy sięgały zenitu w czasie tegorocznej afrykańskiej fali sierpniowych upałów. Niejednokrotnie bowiem słyszałem od innych hodowców, że ich pisklęta (różnych gatunków), które wylęgły się w koszyczku lęgowym lub budce zawieszonej pod blaszanym dachem woliery zginęły z przegrzania. Nad gniazdem położyłem więc płytę ze styropianu, polewałem dach wodą, nie przycinałem w tym miejscu winorośli itp. Obeszło się na szczęście bez strat 🙂

 

Ryc.7.Podloty

Podloty po wylocie z gniazda

Z podlotami jest pewien poważny problem. Częstokroć po wylocie z gniazda w wolierze są płochliwe i tak zdezorientowane, że spłoszone mogą porozbijać się o siatkę lub nawet utopić w naczyniu na wodę (należy je osłonić, wstawić w środek kamień, szklankę itp.). Największym jednak wrogiem młodych jest spadek temperatury powietrza w nocy. Jeśli zanocują na podłodze woliery, a zdarza się to bardzo często, to niechybnie zginą z wyziębienia. W tym czasie dobrze jest zatem, o ile aura nam nie sprzyja, osłonić dodatkowo wolierę przed wiatrem i deszczem. A zatem, dobry hodowca musi wiele rzeczy przewidywać, aby uniknąć potem przykrych rozczarowań.

 

Turkaweczka czarnogardła (Oena capensis) – chów i rozmnażanie

9

Para turkaweczek czarnogardłych – samiec po lewej

Ten piękny, nieduży (z ogonem dorasta do około 26 cm) gatunek gołąbka egzotycznego znany jest szerokiej rzeszy hodowców głównie pod starą nazwą: gołąbek kaplandzki lub gołąbek przylądkowy (ang. Namaqua Dove). Ptak ten należy do rodziny gołębiowatych (Columbidae) i pochodzi z Afryki Subsaharyjskiej, wschodniej i południowej oraz z Półwyspu Arabskiego. Spotyka się go także na Madagaskarze. W niewoli dożywa 8 lat.

 

1

Samiec z charakterystycznym czarnym rysunkiem – tzw. maską

Turkaweczki czarnogardłe są umiarkowanie ruchliwe, ciche i spokojne, a często także płochliwe i dość sztywne w zachowaniu (mało plastyczny behawioryzm). W wolierze uchodzą za gatunek towarzyski – u mnie bez problemu przebywały latem razem z astryldami trzcinowymi i kubanikami mniejszymi. Nie należy natomiast łączyć ich z innymi gołębiowatymi, np. gołąbkami diamentowymi oraz większymi ptakami, gdyż „kaplandy” łatwo się płoszą, co odbija się źle szczególnie na wynikach w ich rozrodzie. Dużo czasu spędzają na ziemi. Choć powszechnie pisze się, że ptaki te zakładają gniazda zwykle na niskiej wysokości (około metra), to jednak moja para wybierała te zawieszone najwyżej – na wysokości około 1,8 m.

 

2

„Kaplandy” spędzają dużo czasu na podłożu

Omawiane gołąbki są niemało ciepłolubne. Zimą trzeba im zapewnić pomieszczenie, w którym temperatura powietrza nie spada poniżej 14°C. Wyraźnie jednak nie służy im długotrwała wilgoć przy niskiej temperaturze powietrza. W wolierze, po ochłodzeniu się i nadejściu słoty stają się osowiałe i napuszone z rzadka żerując i przemieszczając się. Oczywiście wówczas lęgi im nie w głowach. Nierzadkie są upadki słabszych osobników. Dlatego też woliera powinna być dobrze osłonięta i wystawiona na działanie promieni słonecznych.

 

3

Para turkaweczek w ciepłej porze roku może przebywać w dobrze osłoniętej wolierze

Dymorfizm płciowy jest bardzo wyraźny. Samiec grucha rozpościerając przy tym ogon i wykonując skłony, ale wydawany przez niego dźwięk jest dość cichy. Inną charakterystyczną cechą samca jest pomarańczowo-czerwony dziób, a szczególnie czarna maska, która obejmuje część twarzową głowy, gardło, podgardle i pierś.

 

4

Samica (po prawej) nie ma barwnego dzioba ani czarnej maski

Od maja do końca września turkaweczki można utrzymywać w wolierze zewnętrznej. Wskazane jest jej obsadzenie różnorodnymi roślinami. W klatce ptaki te czują się chyba lepiej, o ile jest ona wystarczająco duża – dla pary jej wymiary to co najmniej 100 × 40 × 60 cm. Najlepsze są klatki typu skrzynkowego z oświetleniem, ozdobione przepasanymi gdzieniegdzie sztucznymi roślinami (działa to na ptaki uspokajająco). W porównaniu z gołąbkami diamentowymi „kaplandy” są bardziej delikatne i wrażliwsze, kapryśniejsze w lęgach, nie tak płodne i o wiele mniej ruchliwe i zupełnie pozbawione żywiołowości.

 

5

Cisza, spokój oraz ciepło to trzy najważniejsze elementy dobrostanu turkaweczek

Pomyślne rozmnażanie turkaweczek czarnogardłych zależy w dużej mierze od właściwego dobrania się pary hodowlanej. Ptaki wybierają typowe gniazda otwarte o średnicy kilkunastu cm. Szczególnie samiec aktywnie znosi materiał na gniazdo (patyczki, gałązki itp.). W nocy na jajach siedzi samica, podczas gdy w dzień obydwa ptaki na zmianę. Pisklęta wykluwają się po 15 dniach inkubacji. Mają posklejany puch i w gnieździe są bardzo mało aktywne – siedzą tak nieruchomo, że ma się wrażenie iż …nie żyją.

 

6

Ładnie wybarwiony samiec

Dużym utrudnieniem w odchowie młodych jest szybkie zaprzestawanie ich ogrzewania przez rodziców (po kilka już dniach). Jeśli dzieje się to latem w wolierze podczas ochłodzenia i chłodnych nocy, to młode często giną z wyziębienia. Niekiedy hodowcy zabezpieczają się podstawiając pod gniazdko źródło ciepła, np. żarówkę, emiter ciepła itp. W klatce potomstwo ma większe szanse na pomyślny odchów.

 

7

Klatka typu skrzynkowego przyozdobiona sztucznymi roślinami gwarantuje dobre samopoczucie ptaków

Niepowodzenia w lęgach u tego gatunku są powszechne. Ptaki niepokojone (np. kontrolą gniazda) nierzadko porzucają jaja lub pisklęta. Zdarza, się że osobniki rodzicielskie są źle dobrani i zaczynają toczyć ze sobą zaciekłe bójki. Innym znowu razem nie wysiadują dobrze jaj lub nie karmią młodych. Częste jest także znoszenie jaj nie zapłodnionych lub zupełny brak chęci do rozmnażania się. W okresie lęgowym najlepiej jest utrzymywać w pomieszczeniu tylko jedną parę. Idealnie jeśli przyszłe osobniki rodzicielskie mają możliwość swobodnego dobrania się w parę spośród grona niespokrewnionych, co najmniej rocznych osobników.

 

8

„Kaplandy” są łagodne i towarzyskie, ale współmieszkańcy woliery nie mogą ich w żaden sposób stresować

Turkaweczka czarnogardła nie podlega obowiązkowi rejestracji. Obrączka o średnicy 4,0 mm. Ptaki te są wrażliwe na większość chorób występujących u gołębi domowych i dzikich (paramyksowiroza, trichomonadoza, ospa, kokcydioza itp.). Dlatego woliera powinna być dobrze zabezpieczona przed jakimikolwiek kontaktami z obcymi ptakami. W diecie wskazana jest suplementacja wapniem.

 

 

 

Astryld trzcinowy (Neochmia ruficauda) – chów i rozmnażanie

1

Piękno krasnogonków oliwkowych jest niezaprzeczalne

Ten mały (dorasta do 12 cm), bardzo wdzięczny i kolorowy ptaszek nazywany jest także krasnogonkiem oliwkowym, a pospolicie przez hodowców „trzciniakiem”. Należy do rodzina astryldowatych (Estrildidae). Jego ojczyzną jest Australia, w zależności od podgatunku wschodnia lub północno-zachodnia część kontynentu. Gatunek nie podlega w Polsce obowiązkowi rejestracji, co sprawia że jest często utrzymywany i popularny. Jest długowieczny – w niewoli dożywa nawet 15 lat.

 

8

Para ptaków o maskach różnej barwy – z prawej samica

„Trzciniaki” to piękne ptaki, zwłaszcza odmian szekowatej, orange lub żółtej. Można obserwować je godzinami. Są łagodne, żywotne i dość ruchliwe. Bywają płochliwe, stąd wszelka roślinność jest w wolierze bardzo pożądana. W klatce dobrostan ptaków można podnieść przesłaniając ją sztucznymi roślinami. Wobec innych, zbliżonych wielkością gatunków, są zupełnie obojętne. W grupie pobratymców zdarzają się natomiast niesnaski, np. walki o miejsce na gniazdo itp. Dlatego też najlepiej utrzymywać je dobranymi parami.

 

7

Grupowy system chowu

Dla pary najwłaściwsza jest klatka typu skrzynkowego, o wymiarach około 80 × 40 × 50 cm Omawiany gatunek jest wrażliwy na temperaturę poniżej 10-12°C. Doskonale jednak czują się w wolierze w okresie od 15 maja do końca września. Częstokroć budują wtedy naturalne gniazda. Chętnie wykorzystują także platformy z siatki przesłoniętej sztuczną roślinnością, rusztowania z gałęzi, wiechci suchej trzciny itp.). Rzadziej natomiast gniazdują w budkach (chętniej w półotwartych). Znacznie częściej wybierają zaś koszyczki lęgowe.

 

4

Samiec po lewej

Samiec przede wszystkim śpiewa i ma masywniejszą głowę, o intensywniejszej i rozleglejszej barwie, która przechodzi na gardło i policzki, podczas gdy u samicy kończy się na linii czoła i oczu. Najlepsze wyniki rozrodu uzyskuje się z ptakami spontanicznie dobranymi w parę. Pary zestawiane przez hodowców są czasami niezgodne, źle odchowują młode i marnują lęgi (nagminnie zdarza się składanie niezapłodnionych jaj). Bywają jednak wyjątki, gdy ptaki złączone na siłę świetnie odchowują potomstwo.

 

5

Trzciniaki są bardzo tolerancyjne wobec przedstawicieli innych gatunków

Czasami dobrze dobrana stara para lęgowa zupełnie nie podchodzi do lęgów w danym sezonie lub też samica składa dużo jaja ale ich nie wysiaduje. Do rozrodu powinny przystępować osobniki co najmniej roczne. Gdy wszystko jest w porządku samica znosi 3–6 jaj (czasem nawet 10), które wysiaduje wraz z partnerem przez 12–14 dni. Odchów piskląt jest łatwy, choć czasami giną one z powodu niedostatecznego karmienia lub ogrzewania przez rodziców. Po wykluciu się z jaj mają żółtawą skórę, rzadki puch i białe kąciki dziobów. Właściwa dla nich średnica obrączki to 2,5 mm.

 

3

Zielonki i kiełki to ważny dodatek do diety w okresie odchowu piskląt

W okresie odchowu młodych dieta ptaków powinna być wzbogacana mieszanką jajeczną i skiełkowanym ziarnem. Można także skarmiać żywymi lub suszonymi owadami i(lub) ich larwami, ale nie jest to bezwzględnie konieczne. Osobiście podaję za to dużo świeżej zielonki, zwłaszcza gwiazdnicy pospolitej. Czasami już na początku trzeciego tygodnia życia młode opuszczają gniazdo, ale są wtedy jeszcze przez co najmniej kolejne trzy tygodnie dokarmiane przez rodziców poza nim.

 

6

Urozmaicona dieta to podstawa sukcesów w rozmnażaniu omawianego gatunku

Prawdziwe piękno krasnogonków oliwkowych ujawnia się wtedy, gdy utrzymujemy je w większej grupie. Nie polecam umieszczania w jednym pomieszczeniu dwóch par, a co najmniej trzy. Wówczas ewentualna agresja wewnątrzgatunkowa ulega większemu rozproszeniu. W tym sezonie moja para „trzciniaków” uwiła gniazdo w obudowanym (ażurowym) gniazdku dla kanarków. Jako materiał do budowy gniazda najlepsze są świeże (zielone) łodygi traw, podczas gdy suche, wypłowiałe na słońcu są wyraźnie przez ptaki ignorowane.

 

2

Astryldy trzcinowe często na gniazdo wybierają koszyczki lęgowe

Niepowodzenia w lęgach zdarzają się wcale nierzadko. Często jaja są niezapłodnione. Bywa, że młode nie są dobrze karmione. Obserwuję także, że niektóre pary, nie wiedzieć czemu, mają dłuższe przerwy w lęgach – jedne tygodniami budują gniazdo, inne – wiją je szybko, ale tygodniami w nim przesiadują „na sucho”, czyli bez jaj. Są też osobniki tak płochliwe, że gdy tylko opiekun zbliża się do klatki/woliery natychmiast wylatują z gniazda. Hodowca powinien zapewnić swoim ptakom, oprócz oczywiście urozmaiconej diety, przede wszystkim ciszę i spokój. Właściwy dobrostan konieczny jest szczególnie dla podlotów.

9

Kilkudniowe pisklęta trzciniaków

„Trzciniaki” są odporne i rzadko chorują, niemniej należy je chronić od zimna. Choć widywałem ptaki zimowane w nieogrzewanych pomieszczeniach, w których temperatura powietrza zimą dochodziła do góra 10ºC, to jednak nie polecam takich warunków. Wydawać by się mogło, że osobniki tak zimowane lepiej potem gniazdują, ale moje obserwacje tego nie potwierdzają.

 

10

Podloty wraz z rodzicami

 

 

 

 

Kubanik mniejszy (Tiaris canora). Chów i rozmnażanie

10

Dorosły samiec – widoczna czarna maska i żółty pas wokół niej

Ten niewielki (do 10 cm) ptaszek z rodziny tanagr (Thraupidae) w naturze zamieszkuje Kubę i jej okoliczne wysepki. Odznacza się bardzo dużą ruchliwością – kubaniki są w ciągłym ruchu, a ich żywiołowość jest miła dla oka obserwatora. Ptaki te są ponadto mało płochliwe (poza okresem lęgowym), dobrze się oswajają i w niewoli dożywają 7 lat. Omawiany gatunek nie podlega obowiązkowi rejestracji. Do obrączkowania piskląt stosujemy obrączki o średnicy 2,0 mm.

 

5

Kubaniki uwielbiają zielonkę

Chów kubaników nie nastręcza zbyt wielu problemów, o ile zapewnimy im ciepło (zimą temperatura powietrza w pomieszczeniu nie powinna spadać poniżej 15°C) oraz większe klatki – jej rozmiary dla pary to, co najmniej 80 × 40 × 40 cm. Choć ptak ten ma bardzo żywy temperament, to jednak w małej klatce i przy nieprawidłowym żywieniu szybko się otłuszcza. Od połowy maja do października kubaniki można utrzymywać w wolierze zewnętrznej. Najlepiej jeśli jest ona dobrze osłonięta od wiatru, gęsto obsadzona krzewami, pnączami oraz wysokimi trawami.

 

3

Para ptaków – samica z przodu

Cechą charakterystyczną w zachowaniu tego gatunku jest wysoka agresja wobec współplemieńców. Każdą parę zatem należy utrzymywać oddzielnie, aby zapobiec walkom, głównie między samcami. Czasami ptak (zwłaszcza samiec) zachowuje się agresywnie także wobec innych, małych gatunków w wolierze, szczególnie o żółtym ubarwieniu piór. Samiec bardzo wyraźnie różni się od samicy – ma czarną pierś oraz część twarzową głowy, tzw. maskę, którą otacza z kolei intensywniej zabarwiony żółty pas. Samiec także śpiewa.

 

2

Kubaniki to ptaki dość zadziorne

Nie wszystkie pary kubaników zestawione przez hodowcę dobrze gniazdują. Najlepsze bowiem są te dobrane spontanicznie spośród grona młodych, acz dorosłych już osobników. U mnie ptaki najchętniej gniazdowały w typowej budce dla zeberek, ale mogą wybrać także koszyczek wiklinowy lub ażurową platformę z siatki, poprzeplatanej sztucznymi roślinami. Zwykle zniesienie składa się z 2–4 zielonkawo-białych, rdzawo nakrapianych jaj. Samica wysiaduje jej sama przez 12–14 dni. Oboje rodzice karmią natomiast potomstwo. Młode opuszczają gniazdo wcześnie, bo już w wieku 15–18 dni, ale bezpiecznie można je oddzielić od rodziców po kolejnych 2,5–3 tygodniach.

 

7

Kubaniki są ciepłolubne i mają bardzo żywą naturę

Niepowodzenia w odchowie młodych nie są rzadkie. Zdarza się bowiem wyrzucanie potomstwa z gniazda lub porzucanie lęgu, spowodowane np. kontrolami gniazda (niekiedy tylko jednokrotną). W okresie odchowu piskląt, oprócz mieszanki jajecznej i skiełkowanego ziarna, wskazany jest dodatek żywych owadów i(lub) ich larw (mącznik młynarek), a także mszyce, larwy ochotek i wodzienia (szklarka), a także rureczniki, gruby zooplankton (rozwielitki i oczliki), suszone kiełże (gammarus) itp. Gdy tylko młode samczyki zaczną się wypierzać należy je szybko oddzielić, gdyż samiec często bywa wobec nich agresywny.

 

11

Podstawą żywienia kubaników są różne gatunki prosa i innych małych ziaren.

Zauważyłem, że jak na ptaki ciepłolubne, kubaniki znakomicie znoszą obniżenie temperatury powietrza do 12-13ºC. Warunkiem jest jednak brak jakichkolwiek przeciągów i wilgoci. Jeśli klatka stoi w pomieszczeniu nieogrzewanym (np. w domku na działce), wówczas bardzo wskazane jest zamontowanie w niej świetlówki o małej mocy lub 25 W żarówki. Ptaki bardzo lubią zielonkę – u mnie najbardziej smakuje im gwiazdnica pospolita. Samica dość dobrze wysiaduje jaja, choć często z nich schodzi, jednak nie na długo. Samiec nie mogąc znaleźć innego materiału na gniazdo może wydziobywać pióra partnerce.

3

Gniazdo astryldów trzcinowych (z tyłu) było ustawicznie nękane przez kubaniki, które szukały w nim materiału na własne

 

Wróbel cytrynowy (złocisty) (Passer luteus). Chów

8

Dorosły samiec – widok z góry

Ten dorastający do 13 cm ptak należy do rodziny wróblowatych (Passeridae) i nie jest zbyt często hodowany w niewoli. W naturze zamieszkuje rozległe tereny na południe od Sahary – od Senegalu po Sudan i Etiopię. Wróble cytrynowe przebywają w stadach liczących zwykle kilkadziesiąt osobników, które przemieszczają się w poszukiwaniu pokarmu. Gniazdują w koloniach budując gniazda jedno obok drugiego. Lubią kąpiele w piasku. W niewoli dożywają kilkunastu lat.

 

10

Samiec na pierwszym planie

Dymorfizm płciowy u dorosłych ptaków jest bardzo wyraźnie zaznaczony. Samiec odznacza się pięknym, cytrynowo-żółtym ubarwieniem, przy czym nie u wszystkich osobników występuje ono z jednakową intensywnością. Tak ubarwione są: głowa, szyja, pierś i brzuch. Natomiast barki, skrzydła, grzbiet i ogon są barwy szarobrązowej, podobnie jak całe ubarwienie niepozornej samicy. Jedynie w okolicach oczu i gardła u niektórych starych samic mogą pojawiać się żółtawe, czasami ledwo widoczne łatki. W okresie godowym dziób samca staje się intensywnie czarny. Jego zaś czernienie u młodych samców jest pierwszą oznaką zbliżającej się dojrzałości płciowej.

 

9

Wróble cytrynowe są łagodne i towarzyskie (tu razem z krasnogonkami oliwkowymi)

Z uwagi na fakt, iż jest to gatunek stadny zaleca się utrzymywać kilka par razem w gęsto obsadzonej krzewami i wysokimi trawami dużej wolierze pokojowej lub ogrodowej. Choć między ptakami często dochodzi do zwad, to jednak są one niegroźne dla ich zdrowia. W celach hodowlanych jednak lepiej jest umieszczać dobrane pary w oddzielnych wolierach, jednak w taki sposób, aby ptaki z poszczególnych par miały ze sobą kontakt wzrokowy. Znakomicie pobudza je to do lęgów, które przebiegają wtedy spokojnie i przy minimalnych stratach. Łagodna natura tego gatunku umożliwia chów w towarzystwie małych astryldów, kuraków, gołąbków egzotycznych. O ile nie naruszają one przestrzeni lęgowej wróbli, te nie zwracają na współlokatorów większej uwagi.

 

11

Samiec wróbla cytrynowego w towarzystwie mewki japońskiej

Do rozmnażania wróbli cytrynowych stanowczo nie poleca się klatek, nawet dużych z uwagi na znaczną płochliwość i nerwowość ptaków. Niemniej chów w nich, nawet wspólnie z innymi, wspomnianymi wyżej ptakami jest jak najbardziej możliwy. Wróble jedzą chętnie wszelkie gatunki ziaren, zarówno w postaci sypkiej, jak i skiełkowanej (zwłaszcza proso) oraz różne inne dodatki stosowane w żywieniu astryldów oraz łuszczaków.

 

2

Wróbel cytrynowy jest gatunkiem ciepłolubnym i wrażliwym na skoki temperatury

Wróbel cytrynowy jest gatunkiem ciepłolubnym i wrażliwym na skoki temperatury. Podczas zimowania temperatura powietrza w pomieszczeniu nie może spadać poniżej 12°C. Od maja do końca września ptaki możemy utrzymywać w wolierze zewnętrznej. Powinna być ona w miarę osłonięta od wiatru (najlepiej przezroczystą pleksą) oraz obsadzona zielonymi krzewami i wysokimi trawami oraz zlokalizowana w miejscu nasłonecznionym (jednak z ochroną przed bezpośrednim działaniem słońca). Dno woliery powinno być wysypane czystym, żółtym piaskiem, w którym ptaki uwielbiają zażywać suchych kąpieli.

 

Gatunek nie podlega obowiązkowi rejestracji. Obrączka o średnicy 3,0 mm. Nazwa w języku angielskim to: Golden Song Sparrow lub Sudan Golden Sparrow.

 

 

 

 

 

 

Mewka japońska – jeszcze o lęgach i imprintingu

1.jaja

Jaja mewek w gnieździe

Stwierdzono na podstawie licznych badań, że mewki japońskie z linii japońskich były hodowane głównie z nastawieniem na ich łagodność i zdolności rozrodcze. To właśnie te ptaki sprawdzały się najlepiej jako mamki. W Europie zaś hodowcy kładli największy nacisk na eksterier, czyli budowę zewnętrzną ciała mewek.

 

2.2_3

Pisklęta mewek w wieku 2-3 dni

Mewka japońska odznacza się znakomicie wprost rozwiniętym instynktem opieki nad potomstwem. Co ciekawe, nie musi być to para w sensie biologicznym, bo niekiedy młode odchowywać mogą także dwie samice lub trzy samce. Fakt ten był szczególnie we wcześniejszych latach szeroko wykorzystywany przez hodowców rzadszych i cenniejszych gatunków astryldów. Nagminnie używali oni mewek japońskich w charakterze mamek do odchowu swych drogocennych podopiecznych.

 

5

Samica karmiąca pisklę

Być może właśnie to działanie leży u podstaw lekceważącego stosunku do nich ze strony wielu hobbystów. Cóż bowiem warty jest wyniszczony ptak, którego jedynym celem w życiu jest wykarmianie jak największej liczby swych arystokratycznych pobratymców? I ciągle, i wciąż, bez umiaru, aby tylko odchować jak największą liczbę młodych. Widziałem wielokrotnie takie mewki – stanowiły godny pożałowania widok. Oczywiście piszę tu o przypadkach skrajnych. Czasami i dziś użycie mewek jako przybranych rodziców ma swoje hodowlane uzasadnienie w przypadkach absolutnej konieczności, np. gdy mamy osierocony cenny lęg, ptaki z odłowu lub rzeczywiście rzadki gatunek, który w niewoli niechętnie się rozmnaża.

 

7amad

Pisklę amadyny wspaniałej (po prawej) podłożone do gniazda z młodymi mewkami

Lęgi naturalne powinny być zawsze priorytetem każdego prawdziwego hodowcy. Dlaczego jednak praktyka odchowu jednych gatunków przez drugie jest szkodliwa? Aby to zrozumieć trzeba zaznajomić się ze zjawiskiem tzw. imprintingu, czyli wdrukowania. W warunkach naturalnych imprinting spełnia bardzo ważną rolę, gdyż dzięki niemu powstaje swoista więź między rodzicami a ich potomstwem. Dzięki temu pisklęta już na wczesnym etapie swego rozwoju są w stanie rozpoznać własnego rodzica po wydawanych przez niego dźwiękach, wyglądzie, ubarwieniu, kształcie dzioba, rysunku na podniebieniu, zachowaniu, wielkości itp. To zaś pobudza młode do określonych reakcji, np. do otwierania dziobów w obecności rodzica, podążania za nim po wykluciu (zagniazdowniki) lub w przyszłości dobierania sobie podobnego partnera płciowego itp. Tak nauczone młode w dorosłym życiu powielają swoiste schematy zachowań, wyuczone w okresie wczesno pisklęcym. Schematy te są trwałe i nieodwracalne.

 

9

Czarno ubarwione młode amadyny obrożnej podłożone do gniazda mewek z pisklętami

Tymczasem podkładanie jaj lub piskląt jednych gatunków drugim poważnie zaburza i wypacza owe więzi na linii rodzic–pisklę. Jednodniowe pisklęta amadyny wspaniałej, podłożone mewkom japońskim, owszem – w większości przypadków zostaną przez nie znakomicie odchowane, będą dorodne i piękne, ale … jakby trochę inne, specyficznie „wewnętrznie uszkodzone”. Mam tu na myśli właśnie imprinting, który u podrzuconych młodych uległ zaburzeniu. Amadynki bowiem wdrukowały sobie cechy zachowań, wyglądu i wydawanych głosów swoich przybranych rodziców – mewek. Odtąd będą powielały te wzorce jako jedyne prawdziwe i obowiązujące w ich dorosłym życiu.

 

4

Dobrze nakarmione pisklę mewki japońskiej

W praktyce hodowlanej oznacza to zwykle tyle, że ptaki takie nie będą nadawały się do naturalnych lęgów. Często bowiem nie dbają one o swoje młode (nie karmią, nie ogrzewają, wyrzucają z gniazda itp.), które jawią im się jako obce, odmiennie zachowujące się i po prostu dziwnie inne. Zatraceniu ulega tu pierwotny instynkt macierzyński. Niektórzy hodowcy są zdania, że odsadzenie młodych od rodziców, gdy tylko zaczną same jeść redukuje niekorzystny wpływ imprintingu. Osobiście uważam, że jest to przysłowiowa musztarda po obiedzie. A zatem – moim zdaniem – tylko wyjątkowe sytuacje, jak np. ucieczka lub śmierć prawdziwych rodziców, mogą być usprawiedliwieniem dla podkładania jaj albo piskląt innym gatunkom.

 

12

Wyjątkowo dorodny lęg mewek japońskich

Mewki japońskie oczywiście też mają swoje wady. Nie wszystkie rzecz jasna bezproblemowo odchowują swoje lub obce potomstwo. Zdarzało się, że mewki marnowały u mnie swoje lęgi – raz wcale nie siedziały na jajach, innym razem wygoniły z gniazda srebrnodziobki afrykańskie i same zasiadły na ich jajach, ale pisklęta się nie wykluły. Kiedyś miałem zupełnie zdrowego samca, który nie śpiewał lub samicę, która nie składała jaj. Jeszcze innym znowu razem padła mi samica amadyny wspaniałej i dwudniowe pisklęta podłożyłem do gniazda mewek odchowujących młode w podobnym wieku. Podrzutki żyły przez chyba trzy dni, a potem padły, bo karmione były bardzo skąpo przez przybranych rodziców. Kolega miał podobną sytuację z wyrzuconymi z gniazda pisklętami amadyny obrożnej – te nawet nie zostały nakarmione przez mewki i szybko padły.

 

8

Młode mewki na kilka dni przed opuszczeniem gniazda

Dlatego też jeśli już wykorzystujemy mewki na mamki (sytuacje wyjątkowe), to zaleca się podkładanie piskląt pod ptaki, które nie miały jeszcze doświadczeń z wychowywaniem własnego potomstwa. Zmniejsza to znacząco prawdopodobieństwo odrzucenia przez nie obcych młodych. Czasami obserwowane jest też słabsze karmienie piskląt własnego gatunku, zwłaszcza u mutacji bardzo jasnych. Znaczenia dziobów u takich młodych mogą bowiem nie działać stymulująco na instynkt karmicielski rodziców. Uważa się też, iż w przypadku niektórych mutacji większy dopływ światła do wnętrza gniazda poprawia jakość karmienia piskląt przez rodziców. W Japonii na przykład stosuje się poziomo lub lekko pod skosem ułożone „amforki/dzbaneczki”, które są bardzo dobrze doświetlone w środku.

 

11

Podloty mewek po wylocie z gniazda

Problemem natury zdrowotnej jest fakt, że mewki wykorzystywane jako mamki mogą zakażać potomstwo podrzuconym im astryldów rozmaitymi zarazkami, np. bakteriami z rodzaju Campylobacter, pierwotniakami z rodzajów Cochlosoma, Giardia, Atoxoplasma, drożdżakami – Macrorhabdus ornithogaster i inne, w tym wirusy. Co ciekawe, mewki jako ptaki o większej odporności są często bezobjawowymi nosicielami powyższych drobnoustrojów i jedynie sporadycznie chorują. Amadyny, papuziki i inne rzadsze astryldy zakażają się nimi bardzo łatwo, na wczesnym etapie karmienia ich przez przybranych rodziców. Początkowo rozwijają się dobrze, choć najsłabsze osobniki padają jeszcze przed opuszczeniem gniazda, inne żyją jeszcze jakiś czas roznosząc patogeny na pobratymców. Bez szybkiej interwencji ze strony lekarza weterynarii awiopatologa straty tym spowodowane mogą być wcale niemałe. Niejeden hodowca amadyn wspaniałych stracił tak swoje ptaki.

 

10

Mewki wystawowe są zdecydowanie bardziej wymagające

Mewki japońskie wystawowe to ogromny potencjał gatunku i jego przyszłość. Uzyskano je m.in. dzięki krzyżowaniu z innymi gatunkami mniszek. Chciano w ten sposób poprawić budowę ciała, ubarwienie ptaków oraz rysunek piór na piersi i brzuchu. Ptaki te odznaczają się bardziej harmonijną i zwartą i masywniejszą budową ciała. Są też zdecydowanie bardziej wrażliwe na warunki środowiskowe i choroby, a ich rozród nie przebiega bezproblemowo. Są też zdecydowanie mniej płodne, zwłaszcza ptaki mutacji rudej. Prawdopodobnie dużą, acz negatywną rolę odgrywa tu chów wsobny (inbred). Innymi przyczynami problemów w hodowli ptaków wystawowych może być bardziej zróżnicowany behawior u tej grupy mewek w porównaniu z klasycznymi ptakami. Obserwuje się czasem większą agresję międzyosobniczą oraz inne zachowania atawistyczne np. niechęć do zajmowania klasycznych budek lęgowych. Samce próbują bowiem budować samodzielnie gniazda i hodowca zmuszony jest nierzadko stosować różne triki, aby zachęcić mewki do zasiedlenia klasycznych budek lub koszyczków.

O mewkach japońskich pisałem także tu:

 

Mewka japońska – powstanie i selekcja osłabiona

1

Mewki japońskie to ptaki bardzo łagodne i towarzyskie

O mewkach japońskich (Lonchura striata var. domestica), zwanych po angielsku Bengalese Finch lub Society Finch napisałem na blogu wiele (linki umieściłem na końcu tego wpisu). Teraz postanowiłem co nieco uzupełnić informacje, gdyż ten ciekawy ptak ze wszech miar zasługuje na większą uwagę hodowców. Wielu z nich bowiem deklaruje, że wszystko już o nim wie, a to często jest nieprawdą. Osobiście nigdy nie „zdradziłem” mewek i hodując różne inne gatunki ptaków zawsze starałem się „przemycić” 1-2 pary do swoich wolier. Cieszą moje oczy swą żywiołowością, a odchowując własne potomstwo dają mi namiastkę sukcesu hodowlanego w sytuacji, gdy zawodzą lęgi u innych gatunków.

 

2

Mewki lubią przebywać w grupie, ale pary lęgowe najlepiej jest utrzymywać oddzielnie

Jak wiadomo mewki japońskie nie występują w warunkach naturalnych. Uważa się powszechnie, że ptaki te zostały wyhodowane w Chinach, gdzie kilka gatunków i podgatunków mniszek z rodzaju Lonchura lub też tylko kilka podgatunków mniszki białorzytnej (L. striata, ang. white-rumped munia) zostało poddanych krzyżowaniu (hybrydyzacji). Niemniej nie zachowały się żadne dane wskazujące na to, że Chińczycy prowadzili planowe hodowle (z rozmnażaniem, selekcją itp.) ptaków ozdobnych, które najprawdopodobniej pozyskiwano wyłącznie z odłowów. Na dzień dzisiejszy naukowcy japońscy oraz część innych badaczy uważa, na podstawie różnych analiz, że jedynym protoplastą mewki jest mniszka białorzytna. Jej udomowienie nastąpiło około 250 lat temu.

 

3

Grupa podlotów po wyfrunięciu z gniazda

Doskonalenie genetyczne gatunku miało natomiast miejsce w Japonii, gdzie od 1763 r. masowy import dzikich ptaków z Chin sprawił, że stały się tam bardzo popularne. Do Europy (Zoo w Londynie) mewki japońskie zostały sprowadzone około 1860 r. (były to osobniki białe). Hodowcy europejscy byli jednak przekonani, że ptaki, które przywieziono na Stary Kontynent pochodziły pierwotnie z Indii i dlatego nazwano je w języku angielskim Bengalese Finches. Polska nazwa mewka japońska odzwierciedla fakt, że to właśnie w Kraju Kwitnącej Wiśni zrobiono najwięcej dla genetycznego udoskonalenia tego gatunku.

 

7

W niewoli wyhodowano wiele odmian różniących się nie tylko barwą, ale i budową oraz wielkością ciała

Jedną z cech, które uległy zmianie pod wpływem domestyfikacji jest śpiew samców. Uległ on bowiem zasadniczej zmianie i u mewek japońskich stał się bardziej fonologicznie złożony w porównaniu ze śpiewem ich dzikich protoplastów – podgatunków mniszki białorzytnej. Jednakże w Japonii brak jest miarodajnych dowodów na to, by hodowcy prowadzili jakąkolwiek selekcję mewek na śpiew. Jak zatem wytłumaczyć jego większą złożoność? Otóż przypuszcza się, że Japończycy wybierali do dalszej hodowli tylko najlepiej gniazdujące i dobrane pary, a ponieważ samice łączyły się z tymi samcami, które najbardziej odpowiadały im pod względem śpiewu, to niejako pośrednio efektem tak prowadzonej selekcji był także wybór najlepszych śpiewaków. Wykazano ponadto, że bardziej złożony śpiew samca miał istotny wpływ na chęć ptaków do budowy gniazda i gniazdowania.

 

4

Mewki są odporne i upadki wśród młodych osobników zdarzają się rzadko

Badania japońskich uczonych dowiodły, że u dzikich protoplastów mewek śpiew samca był konkretnie taki a nie inny, jasny i niezmienny w swym przekazie, co zapobiegało krzyżowaniu się przedstawicieli różnych podgatunków/gatunków między sobą z uwagi na fakt, że obszary ich występowania niejednokrotnie się pokrywały. A zatem udomowienie i mutacje powstałe w niewoli oraz związana z tym większa złożoność śpiewu samców osłabiły niejako sztywne ramy narzucone przez ewolucję. Można zatem powiedzieć, że w wyniku hodowli mewki linii japońskiej skutecznie pozbyły się „ewolucyjnego jarzma” stając się ptakami, u których selekcja rozrodcza spowodowała wzmocnienie cechy preferowanej przez samice (tu śpiew samca). Taki mechanizm nie miał miejsca w warunkach naturalnych. Konieczność bowiem rozpoznawania przedstawicieli danego gatunku lub podgatunku po śpiewie została w niewoli (zmiana środowiska) silnie ograniczona lub całkowicie zniesiona, tak samo zresztą jak np. obrona przed presją drapieżników lub potrzeba zdobywania pokarmu.

 

5

Rozród mewek w niewoli jest bardzo łatwy, choć przy niektórych odmianach barwnych może sprawiać problemy

Rozbudowa i złożoność śpiewu samców mewek to przykład na tzw. selekcję osłabioną, rozluźnioną (ang. relaxed selection), czyli taką formę selekcji naturalnej, gdzie w wyniku drastycznej zmiany środowiskowej (tu niewola) wyeliminowana lub radykalnie osłabiona zostaje cecha wcześniej bardzo przydatna (tu śpiew prosty, niezłożony). Inny przykład, o znacznie gorszych następstwach – nielotna, endemiczna i krytycznie zagrożona wyginięciem papuga kakapo (Strigops habroptila) z Nowej Zelandii pierwotnie zamieszkiwała ekosystemy pozbawione zupełnie drapieżników. Wytworzyło to całkowity brak presji na selekcję skierowaną na zdolność do obrony przed nimi i unikania ich. W wyniku tego mięśnie skrzydeł i mostka uległy zredukowaniu, a ciało stało się masywne i ciężkie – w efekcie ptak utracił zdolność lotu. Drapieżniki zawleczone wraz z przybywającymi na wyspę ludźmi (szczury, koty, gronostaje) wywołały drastyczną zmianę środowiskową i doprowadziły niemal do całkowitej zagłady gatunku, który ewolucyjnie nie był przystosowany do jakiejkolwiek skutecznej obrony.

Wcześniej o mewkach japońskich pisałem tu:

http://www.multihobby.net/?p=796

i tu: http://www.multihobby.net/?p=1586

Nierozłączka czarnogłowa (Agapornis personata). Chów i rozmnażanie

n6

Personaty to bez wątpienia piękne ptaki

Ten afrykański gatunek (Kenia, Tanzania) należy do rodziny papugowatych (Psittacidae) i po angielsku zwany jest Yellow-collared Lovebird, Masked Lovebird lub Eye Ring Lovebird. Potocznie zaś przez hodowców nazywana jest personatą lub czarnogłówką. Nierozłączka czarnogłowa dorasta do 15,5 cm. Ptaki te są bardzo socjalne i dość hałaśliwe, choć mniej niż nierozłączki czerwonoczelne (Agapornis roseicollis). Są też od nich mniej agresywne i zadziorne. W niewoli znane są przypadki dożywania przez nie kilkunastu lat.

 

n2

Para ptaków – samica po prawej

Najlepiej czują się w wolierach. Przy chowie grupowym wolierę zasiedlamy jednocześnie co najmniej trzema parami. Dwie pary będą bowiem zawsze mniej lub bardziej ze sobą rywalizowały i zachowywały się wobec siebie agresywnie. Ptaki te nie nadają się do wspólnego utrzymywania z astryldami, gołąbkami, czy małymi papugami, gdyż swoim silnym dziobem mogą je dotkliwie poranić (zwłaszcza kończyny). Dobrane pary lęgowe można utrzymywać także w klatkach typu skrzynkowego o wymiarach, co najmniej 80×50×50 cm.

 

n3

Dwa osobniki mutacji niebieskiej i jeden nominatywny

W okresie zimowym personatom należy zapewnić pomieszczenie z temperaturą powietrza powyżej 10ºC. Gatunek ten podlega obowiązkowi rejestracji. Do obrączkowania piskląt (w 7.-8. dniu ich życia) stosujemy obrączki o średnicy 4,5 mm. Dymorfizmu płciowego u nierozłączki czarnogłowej praktycznie brak. Głowa u samca może być nieznacznie większa (szersza). Samica ma niekiedy bardziej brunatną głowę i nieznacznie węższy żółty pas na karku i piersiach. W niewoli wyhodowano liczne mutacje barwne, m.in. niebieską, fioletową, pastelową, lutino, kobaltową, oliwkową, albinotyczną, mouve (szaroniebieską) i wiele innych

 

n4

Dymorfizm płciowy jest subtelny i dlatego najważniejsza jest wnikliwa obserwacja ptaków przez hodowcę.

Do pierwszych w życiu lęgów ptaki powinny być w wieku, co najmniej 14–15 miesięcy, choć już 10-ciomiesięczne mogą gniazdować. Moim zdaniem spontanicznie dobrane pary, które utrzymywane są oddzielnie to najlepsza gwarancja sukcesu hodowlanego. Do gniazdowania konieczna jest budka lęgowa o wymiarach 20 × 20 × 25–30 cm (pionowe) lub 38x20x20 (poziome) z otworem o średnicy 5–6 cm. Na jej dno wsypujemy 2–3-centymetrową warstwę trocin wymieszanych z lekko wilgotnym torfem, a dopiero na to układamy pęk młodych gałęzi wierzbowych i brzozowych zwiniętych w kulistą konstrukcję – ptaki, a zwłaszcza samica po swojemu ułożą materiał gniazdowy. Samica składa w odstępach co drugi dzień 3–7 jaj. Wysiaduje je sama przez 21–23 dni. Sama też początkowo karmi potomstwo, gdyż samiec zaczyna jej w tym pomagać zwykle po kilku dniach. Podloty opuszczają gniazdo po 35–40 dniach. Wykazują znacznego stopnia płochliwość. Jeszcze przez 2–3 tygodnie są dokarmiane, głównie przez samca.

 

n5

Nierozłączki czarnogłowe w towarzystwie młodych nierozłączek czerwonoczelnych

W wolierze zawsze powinno być zawieszonych więcej budek niż jest par lęgowych. Pomiędzy nimi instalujemy lite przegrody (np. ze sklejki, płatów kory itp.). Utrudnia to ptakom siadanie na dachach i żerdziach wlotowych budek należących do innych par i płoszenie samicy wysiadującej jaja. Nigdy też nie dołączamy w sezonie lęgowym obcych osobników (par) do akceptującej się wzajemnie grupy nierozłączek, gdyż prowadzi to nieuchronnie do walk, okaleczeń i marnowania lęgów. W naturze obserwowano personaty zakładające swe gniazda nawet w przestrzeniach pomiędzy metalowymi dachówkami (wystawienie na pełne słońce!). Co ciekawe materiał na gniazdo znosi głównie samica, która wtyka go sobie w pióra kupra i grzbietu. Powinien być on dostępny przez cały czas trwania lęgów, gdyż samica dokonuje częstych podmian gałązek, aby zwiększać wilgotność powietrza w gnieździe.

Amadynka długosterna, amadyna ostrosterna (Poephila acuticauda). Rozród

1

Jednodniowe pisklęta

Rozróżnienie płci u tego gatunku jest nie lada wyzwaniem, zwłaszcza u młodych ptaków. Nietrudno tu o pomyłkę. U osobników dorosłych płeć możemy ustalić już zdecydowanie bardziej precyzyjnie – samiec śpiewa, ma masywniejszą głowę oraz nieco szerszy czarny „śliniak” pod gardłem. Samica ma zwykle nieznacznie jaśniejszy i węższy dziób oraz „łezkę” przy oczach. Niemniej nierzadko po prostu nie da się na 100% stwierdzić, czy wybraliśmy właściwie, zwłaszcza kupując ptaki od obcej osoby.

 

7_9

Pisklęta w wieku 7-9 dni

Rozmnażaniem tego gatunku zająłem się na poważnie dopiero w tym roku. Wiosną otrzymałem od kolegi lęgową parę – samiec beżowy na czerwonym dziobie, samica na żółtym. Para po przeniesieniu do nowej klatki o wymiarach: 80x40x50 cm już po 3 dniach zaczęła interesować się typową budką dla amadyn (15x15x15 cm). Jej kontrola po tygodniu wykazała 3 jaja. W sumie samica zniosła 7 jaj, a wychowało się 6 młodych.

 

17

Pisklęta w wieku 17 dni

Drugi lęg miał miejsce w niedużej wolierce (1,5x1x2 m), w której para, po wielokrotnym sprawdzeniu różnych budek, wybrała na gniazdo tę najmniejszą (12x12x12 cm), którą zawiesiłem z myślą, że gniazdo założą w niej srebrnodziobki afrykańskie. W dobrze obsadzonej wolierze gniazdo może też zostać uwite w krzewie – ma butelkowaty kształt, z zadaszonym tunelem wejściowym. Tym razem dorosłe wyprowadziły 5 młodych, lecz dwa z nich padły zaraz po wyfrunięciu z gniazda (zimne noce).

 

5

Samiec z podlotami

Do rozrodu najlepsze są samoistnie dobrane pary (osobniki najlepiej roczne). Ptaki te gniazdują najchętniej w budkach półotwartych. Samica składa 3-7 jaj, które wysiaduje przy zwykle niewielkiej pomocy ze strony samca przez 13-14 dni. Jeśli para jest dobrze dobrana nie ma praktycznie żadnych problemów z odchowem młodych. Wychowują się one dobrze na diecie z udziałem zarówno naturalnej (ugotowane kurze jaja), jak i sztucznej karmy jajecznej, a nawet bez niej – np. na moczonym i skiełkowanym ziarnie (z jednoczesnym oczywiście podawaniem normalnej mieszanki ziaren, warzyw, owoców i ziół). Dietę można, ale nie trzeba urozmaicać owadami i/lub ich larwami, także suszonymi.

 

zre

Prawidłowe żywienie karmiących młode rodziców to połowa sukcesu hodowlanego

Pisklęta zaczynają widzieć po 9-10 dniach, czyli mniej więcej wtedy, gdy rodzice przestają je ogrzewać. Obrączkujemy je w 11-12 dniu życia. Po 3 tygodniach podloty opuszczają gniazdo i jeszcze przez kolejne dwa są dokarmiane przez samca. Jeśli para nie jest dobrze dobrana, co ma miejsce zwłaszcza wówczas, gdy zestawiał ją hodowca, może wystąpić cały wachlarz niepowodzeń. A to samica znosi jaja niezapłodnione, a to źle je ogrzewa lub porzuca po kilku dniach, a to rodzice nie karmią potomstwa lub zdarza się, że wyrzucają je z gniazda itp.

 

podloty

Rodzina w komplecie po wyfrunięciu młodych z pierwszego lęgu

W wolierze, zwłaszcza pod koniec lata dużym niebezpieczeństwem dla młodych, które właśnie wyleciały z gniazda i często nocują na dnie pomieszczenia są zimne noce. Wówczas najsłabsze mogą paść z wyziębienia. Wolierę zatem należy albo dobrze osłonić (pleksi), albo

przenieść młode wraz z dorosłymi do klatki w pomieszczeniu zamkniętym.

 

O chowie amadynki długosternej pisałem tu:

http://www.multihobby.net/?p=2250

 

 

Wróbliczka szaroskrzydła (Forpus coelestis)

w1

Para wróbliczek – samica po lewej

Ta należąca do rodziny papugowatych (Psittacidae) mała papuga w naturze zamieszkuje lasy Ekwadoru i Peru. Z wyglądu przypomina pospolitą nierozłączkę (czarnogłową, czerwonoczelną itp.), od której jest jednak znacznie mniejsza (dorasta do 13 cm). Tak samo jednak jak nierozłączka jest zadziorna i często agresywna. W przeciwieństwie jednak do niej wydaje cichsze głosy (gdy nie jest spłoszona).

 

w7

Kobaltowy deseń na ciele samca

Wróbliczki  nie nadają się do utrzymywania z innymi gatunkami ptaków. Są zbyt napastliwe i wścibskie. Najlepiej hodować je oddzielnie, dobranymi parami. Najlepsze są większe klatki (np. 80x40x50 cm), z dużą liczbą zabawek (drabinki, liany, huśtawki itp.), gdyż ptaki te łatwo ulegają otłuszczeniu. W wolierze zewnętrznej można je utrzymywać od maja do października (wróbliczki są ciepłolubne i powinny zimować w pomieszczeniu, w którym temperatura powietrza nie spada poniżej 10°C.

 

 

w5

Doświetlanie stymuluje ptaki do lęgów

Pary lęgowe może zestawiać hodowca, ale najlepiej jeśli osobniki rodzicielskie dobiorą się samoistnie spośród grupy co najmniej rocznych, niespokrewnionych ze sobą osobników. Samiec ma niebieską smugę na głowie i w połowie ciemnoniebieskie lotki oraz kobaltowy deseń na kuprze. Samica jest zielona, ale może mieć też znacznie bledsze niebieskawe wzory na głowie. Jednak ze względu na liczne krzyżówki międzyodmianowe pewne określenie płci jest często trudne.

 

3

Samica z młodymi

Do lęgów konieczna jest budka lęgowa (pionowa – 15 × 15 × 20–25 cm, lub pozioma – 25 × 15 × 15 cm), z otworem o średnicy 4–5 cm. Jej dno wysypujemy cienką warstwę drobnych trocin wymieszanych z lekko wilgotnym torfem. Samica składa 4–7 białych jaj. Ich inkubacja trwa 20–21 dni. Samiec w tym czasie karmi partnerkę. Pisklęta pokryte są rzadkim białym puchem. Znakujemy je obrączką o średnicy 4,0 mm. Młode opuszczają gniazdo po 5–6 tygodniach i przez kolejne 2–3 są dokarmiane poza nim, głównie przez samca. Bywa, że młode samczyki są w pewnym momencie napastowane przez samca. Wówczas trzeba szybko je oddzielić.

 

wrobliczka.1dzien

Jednodniowe pisklę

W nowym miejscu wróbliczki są mało ruchliwe i płochliwe. Dopiero po jakimś czasie się ożywiają. W monotonnym otoczeniu stają się apatyczne. Także niedobrane pary potrafią miesiącami nie przejawiać żadnego zainteresowania lęgami. W niewoli ptaki te mogą dożyć nawet ponad 20 lat. Gatunek ten podlega obowiązkowi rejestracji. Wyhodowano liczne odmiany barwne, m.in. białą, żółtą, niebieską, szekowatą, albinotyczną, płową (fallow), oliwkową, izabelowatą, cynamonową i wiele innych.

 

Amadynka długosterna, amadyna ostrosterna (Poephila acuticauda). Chów

2

Para ptaków – samica po lewej

Ten należący do rodziny astryldowatych (Estrildidae) ptak rodem z północno-wschodniej i zachodniej Australii dorasta do 16 cm. Ma charakterystycznie wydłużone sterówki, stąd potocznie nazywany jest przez hodowców szpicem. W naturze występują dwa podgatunki: o dominującej czerwonej barwie dzioba (P. a. hecki) i nominatywna o żółtej, recesywnej (P. a. acuticauda).

 

dwie

Ptaki odmiany nominatywnej i białej

Amadyna długosterna jest ptakiem ruchliwym, żywym, zgodnym i towarzyskim, a przy tym odpornym na choroby i mało płochliwym. Lubi towarzystwo innych astryldów, w tym swoich pobratymców. Wobec mniejszych gatunków rzadko przejawia zachowania wścibskie i natrętne, nie mówiąc już o agresywnych. Ptaki chętnie kąpią się w wodzie, są znacznie mniej ciepłolubne od amadyn wspaniałych, ale podobnie jak one kochają słońce.

 

5

Samiczka przed budką lęgową

Najlepiej utrzymywać je w klatkach (dobrane pary) lub wolierze wewnętrznej. Nieodzowne wyposażenie pomieszczenia to sztuczne oświetlenie oraz żywe (woliera) lub sztuczne (klatka) rośliny. Ptaki te dość dobrze dają sobie również radę w wolierze zewnętrznej – od połowy maja do połowy września, o ile jest ona dobrze nasłoneczniona i osłonięta, np. pleksą.

 

W żywieniu stosujemy standardową, markową mieszankę ziaren dla amadyn. Swoim ptakom podaję dużo gwiazdnicy pospolitej i kwiatostanów traw. Od czasu do czasu lubią też objeść z mszyc drobne gałązki. Moje amadynki długosterne raczej niechętnie jadły marchew i owoce.

nadachu

Samczyk pilnujący gniazda uwitego w wiklinowym koszyczku

Amadynki długosternej nie trzeba rejestrować w Starostwie Powiatowym. Znakując pisklęta używamy obrączek o średnicy 2,7 mm. W niewoli wyhodowano wiele odmian barwnych, m.in.: cremino, cynamonową, białą, izabelowatą, płową i inne. Omawiane ptaki łatwo krzyżują się z blisko spokrewnionym gatunkiem, a mianowicie z amadynką czarnogardłą (krótkosterną) (Poephila cincta). Posiadanie tej ostatniej obarczone jest obowiązkiem rejestracji w Starostwie. Do wspomnianych krzyżówek nie powinno się nigdy dopuszczać.

 

Cukrówka (Streptopelia risoria)

4.woliera

Cukrówki najlepiej czują się w wolierze

Ten dorastający do 28 cm i często utrzymywany w amatorskich hodowlach ptak należy do rodziny gołębiowatych (Columbidae). Gatunek ten nie jest spotykany w warunkach naturalnych. Powstał w wyniku krzyżówek, a największy wpływ w jego utworzeniu odegrała synogarlica afrykańska (Streptopelia roseogrisea) i sierpówka, czyli synogarlica turecka (Streptopelia decaocto).

 Cukrówki są mało wymagające – jedzą wszelkie zboża, proso, kanar, nasiona strączkowych, rzepak itp. Można je utrzymywać w dużej klatce, np. dla pary, co najmniej 120x50x80 cm, ale znacznie lepiej czują się w wolierze. W wolierze zewnętrznej najlepiej utrzymywać je od kwietnia do listopada, a na zimę przenosić do pomieszczenia z dodatnią temperaturą powietrza.

2.para

Klatka dla cukrówek na wolnym powietrzu z domkiem nocnym

Są to ptaki zgodne i towarzyskie (można trzymać je razem z astryldami, kurakami, papugami itp.), bardzo łagodne (jedynie pomiędzy samcami może dochodzić do utarczek) i niepłochliwe. Moja para jest bardzo oswojona i ufna do tego stopnia, że cukrówki pozwalają mi się głaskać, przekładać młode w gnieździe itp. Łagodność ptaka sprawia, że traktowany jest przez wielu ludzi jako symbol pokoju (a nie gołąb domowy, który wbrew pozorom jest dość agresywny).

 

8.siedzi

Samica wysiadująca jaja na gnieździe w wiklinowym koszyku

Dymorfizm płciowy jest bardzo słabo zaznaczony. Dorosły samiec jednak grucha i ma nieco masywniejszą budowę ciała. Rozmnażanie tego gatunku jest bardzo proste, ale niekiedy się nie udaje. Najlepsze pary tworzą osobniki dobrane w nie spontanicznie. Pary zestawiane przez hodowcę przysparzają zazwyczaj więcej problemów w czasie lęgów. Zdarza się bowiem, że samica znosi tylko jedno jajo, rodzice źle wysiadują jaja, nie ogrzewają piskląt lub są tak nieostrożni, że wypadają im one z gniazda. Takie sytuacje mają jednak rzadko miejsce. Gdy para jest dobra, wszystko przebiega bez zakłóceń.

 

6.piskl

Pisklęta kilka dni po wykluciu

Ptaki budują niedbałe gniazda z cienkich witek i patyczków na platformie o podwyższonych brzegach, w gipsowej lub plastikowej misie dla gołębi domowych lub otwartym koszyku wiklinowym o średnicy 15-20 cm. Najczęściej samica składa 2 białe jaja, które wysiaduje na zmianę z samcem przez 14-15 dni. Pisklęta jako typowe gniazdowniki wykluwają się ślepe, głuche i niedołężne. Pokryte są rzadkim puchem. Początkowo samica karmi je tzw. ptasim mleczkiem – serowatą, bardzo odżywczą wydzieliną produkowaną przez komórki nabłonka w wolu pod wpływem hormonu – prolaktyny (najpierw wypełniają się one tłuszczem, a następnie złuszczają). 

5.karmi

Rodzic karmiący potomstwo

W okresie odchowu młodych ptakom podajemy karmę jajeczną, siekaną gwiazdnicę, mniszka, krwawnik, tartą marchew, sałatę, itp. Od czasu do czasu osobniki rodzicielskie lubią zjeść kilka larw mączniaka lub grudkę białego twarogu. Młode rosną bardzo szybko. W wieku około tygodnia można je zaobrączkować obrączką nr. 6,5 mm. Opuszczają gniazdo po 3 tygodniach i jeszcze przez 2 kolejne są dokarmiane poza nim, zwykle przez samca.

 

1biala

Cukrówka odmiany białej

9.szek

Cukrówki odmiany szekowatej

W niewoli wyhodowano wiele odmian zarówno barwnych (białe, czerwone, izabelowate, szekowate i wiele innych), jak i strukturalnych (gładkie, lokowane, jedwabiste, koroniaste).

Osobliwe zdjęcia ptaków

W dzisiejszej odsłonie postanowiłem zamieścić kilka ciekawych, jak sądzę, zdjęć ptaków ozdobnych, które udało mi się zrobić na przestrzeni ostatnich kilku lat. Są to nietuzinkowe ujęcia, które sam chętnie często przeglądam. Opatrzyłem je komentarzem przy podpisach, co pozwoli zrozumieć okoliczności i warunki w jakich zostały zrobione. Mam nadzieję, że się Państwu spodobają 🙂

s15

Papużki faliste potrafią być wobec siebie bardzo czułe

s1

Samiec mewki japońskiej karmiący pisklęta (zdjęcie zrobione przez oczka siatki)

s2

Dorodny samiec zeberki odmiany nominalnej (zdjęcie zrobione przez oczka siatki)

s3

Samica mewki japońskiej karmiąca pisklęta (zdjęcie zrobione przez oczka siatki)

s4

Ryżowiec siwy w locie

s5

Przepiórki chińskie maskujące się w zagłębieniu podłoża

s6

Para zeberek – samiec zapalczywie iskał samicę, czego na fotce niestety nie widać

s8

Grupa zeberek – piękne barwy samców

s7

Samiec zeberki wysiadujący jaja w budce

s9

Samica papużki falistej ogrzewająca pisklęta w budce lęgowej

s12

Grupa krasnogonków oliwkowych (trzciniaków) – feeria barw

s13

Samiczka gołąbka diamentowego uparcie nie dająca odsunąć się od pisklęcia w gnieździe

s14

Karmiąca się para świergotek odmiany „rubino”.

 

 

Dziwonia ogrodowa (Haemorhous mexicanus). Chów

9

Zeszłoroczne samczyki

Ten dorastający do 13-15 cm ptak należy do rodziny łuszczaków (Fringillidae) i zwany bywa także gilem lub makolągwą meksykańską, a potocznie jakże uroczo – dziwuszką ogrodową. Jego ojczyzną jest Ameryka Północna – zasięg występowania rozciąga się od południowych krańców Kanady po Meksyk.

 

W tym sezonie w jednym z moich wolierek zagościły dwie parki dziwonii. Początkowo ptaki były dość płochliwe, ale po około dwóch tygodniach zaaklimatyzowały się i nabrały do mnie większego zaufania. Jest to gatunek bardzo odporny na choroby i zimno. Częstokroć hodowcy utrzymują dziwonie całorocznie w wolierze zewnętrznej (obsadzonej krzewami i wysokimi trawami), ale wówczas dobrze jest ją osłonić, np. folią lub płytami pleksiglasu, a najlepiej wyposażyć w część zamkniętą, chroniącą od mrozu, wiatru i opadów. Pod względem żywienia są zupełnie niewybredne. Jedzą chętnie mieszankę ziaren dla kanarków, czyży i ptaków dzikich z wszelkimi dodatkami (zioła, warzywa, owoce itp.).

 

7

Para – samiec z przodu

Ptak ten jest spokojny i towarzyski, a największym jego mankamentem jest szara barwa upierzenia. Z jej powodu niektórzy hodowcy nazywają dziwonie pejoratywnie „wróblem”. Ja jednak się z tym nie zgadzam, bo nasz szary wróbel czy mazurek jest po prostu piękny. Fakt, że nie mają jaskrawych barw, ale odcienie brązów i szarości są u nich przebogate. Samce dziwonii dodatkowo mają głowę (górna i przednia część), gardło, podgardle, a rzadziej także pierś barwy od żółtej, poprzez pomarańczową do czerwonej. U samicy zaś uwagę zwraca bardziej wyraźne, ciemne kreskowanie na piersi. Samiec ponadto śpiewa, a śpiew ten jest specyficzny i miły dla ludzkiego ucha.

 

2

Spiewający samiec z prawej

Dziwonia nie podlega obowiązkowi rejestracji w urzędzie. Jeśli zamierzamy utrzymywać je w klatce, to dla pary powinna ona mieć rozmiary: 80x40x50 cm. Musi stać w spokojnym miejscu, nie narażonym na ciągłe przemieszczanie się domowników itp. Część klatki dobrze jest przysłonić sztucznymi roślinami. W niewoli wyhodowano odmianę feo. W swojej ojczyźnie dziwonia uchodzi za gatunek wielce synantropijny, czyli związany z miejscami zamieszkanymi przez człowieka lub zmienionymi przez jego działalność. Zatem coś z wróbla dziwonia rzeczywiście ma 😉  

8

Para – samiec z przodu

Srebrnodziobek afrykański (Lonchura cantans)

O tym sympatycznym, spokojnym, ruchliwym i towarzyskim ptaku z rodziny astryldów (Estrildidae) pisałem uprzednio tutaj: http://www.multihobby.net/?p=798

 

para

Para srebrnodziobków afrykańskich – samica z przodu

 

Prawdziwym problemem jest rozróżnianie płci. Właściwie można ją pewnie ustalić dopiero u dorosłych osobników. Najważniejszym kryterium jest tu li tylko śpiew samca. 

 

 

Dodatkowym utrudnieniem w identyfikacji gatunku jest występowanie w hodowlach amatorskich innego, blisko z nim spokrewnionego, a mianowicie srebrnodziobka indyjskiego (Lonchura malabarica). Ten ostatni zamieszkuje w naturze Bliski Wschód oraz Półwysep Indyjski. Od srebrnodziobka afrykańskiego odróżnia go biały kuper i/lub białe pióra pokrywowe nad ogonem. Niemniej, w zależności od odmiany barwnej jednego i drugiego gatunku, nie jest to często takie oczywiste.

 

ino

Samica odmiany ino

 

Co więcej, nie należy nigdy dopuszczać do krzyżowania się obydwu gatunków srebrnodziobków, bo choć potomstwo F1 jest płodne, to jednak mieszańce takie psują czystość gatunkową. Także łatwo dochodzi do krzyżówek z wieloma innymi gatunkami astryldów, np. mniszkami, co nie powinno nigdy mieć miejsca.

 

 

Srebrnodziobek afrykański zamieszkuje w warunkach naturalnych rozległe sawanny wzdłuż Sahary – od Mauretanii po zachodnie i południowe krańce Półwyspu Arabskiego. Osiąga zaledwie 11 cm długości i znakomicie chowa się zarówno w klatkach (dla pary 60x40x40 cm), jak i wolierach, także zewnętrznych (od drugiej połowy kwietnia do paźdzdziernika). Przez okres zimy najlepiej zapewnić ptakom suche i jasne pomieszczenie o temperaturze powietrza nie mniejszej niż 10°C.

 

czekol

Czekoladowy samiec

 

W wolierze para często wije naturalne gniazdo, które może być jednak zbudowane bardzo niezdarnie. Jednego razu ptaki uwiły w mojej wolierze gniazdo na dachu wiklinowego koszyczka lęgowego i tam też zostały zniesione jaja. Samica składa przeciętnie 5-7 białych jaj, które wysiaduje przez 11-13 dni. Samiec może jej w tym mniej lub bardziej pomagać. Pisklęta wykluwają się gołe i mają biało-kremowe obramowanie dzioba. Po trzech tygodniach opuszczają gniazdo i jeszcze przez kolejne dwa są dokarmiane przez rodziców poza nim.

 

Choć srebrnodziobki są ptakami dość łatwymi w hodowli, to jednak zdarzają się pary, które nerwowo reagują na kontrole budki. Wówczas nierzadkie jest porzucanie lęgów, zwłaszcza w pierwszym tygodniu po wykluciu się młodych. Pary sprawdzone bez problemu znoszą ingerencje człowieka. Szczęśliwie dziś już rzadko srebrnodziobki używane są jako mamki do wychowu innych, rzadszych gatunków astryldów.

naturGniazdo

Gniazdo uwite na dachu koszyczka lęgowego

 

 

Rozela pomarańczowa (Platycercus adelaidae), zwana adelajdzką

4

Młody samiec

Dzikie populacje rozeli pomarańczowej żyją wokół miasta Adelajda, będącego stolicą Południowej Australii. Początkowo sądzono, że jest to odrębny gatunek, potem że to podgatunek rozeli królewskiej (Platycercus elegans). Dziś jednak uważa się tę średniej wielkości papugę (do 36 cm) raczej za hybrydę (mieszańca) powstałego ze skrzyżowania rozeli królewkiej (P. elegans) i rozeli słomkowej, czyli żółtej (P. flaveolus). W naturze czasami dochodzi do krzyżówek pomiędzy tymi trzema rozelami.

 

 

7

Młoda samic

Aspekty chowu i rozmnażania są takie same, jak w przypadku rozeli królewskiej, o której niebawem napisze na blogu. Rozela pomarańczowa, zwana przez hodowców potocznie „adelajdą” ma piękne, pastelowe ubarwienie. Jest to ptak odporny na zimno i doskonale czuje się w dużych, zadaszonych wolierach zewnętrznych z dobudowaną częścią zamkniętą (zimowanie).

 

 

Samiec jest nieco większy, ma większa głowę, dziób i barki. Sukces w rozmnażaniu zależy od dobrego dobrania się pary rodzicielskiej, którą należy utrzymywać oddzielnie od innych ptaków. W budce o wymiarach 25x25x50-60 i średnicy otworu wejściowego 8-9 cm, samica składa 4-8 jaj, które wysiaduje przez 20-21 dni. Młode opuszczają budkę po 5-6 yugodniach i przez dalsze 3-4 tygodnie są dokarmiane przez rodziców. Obrączka o średnicy 6 mm.

6

Para – samiec z prawej

 

Rozela białolica (Platycercus eximius). Chów i rozmnażanie

11

Para rozel białolicych – samica z prawej

Ta pochodząca z południowo-wschodniej części Australii i Tasmanii (występują tam 3 podgatunki), średniej wielkości papuga (dorasta do 33 cm) jest bardzo popularna w polskich hodowlach. Odznacza się dużą odpornością na zimno i choroby. Rozele mogą być utrzymywane całorocznie w wolierze zewnętrznej, o ile będą miały zapewnione zadaszone pomieszczenie i żerdzie o dużej średnicy. W niewoli dożywają kilkunastu lat.

 

10

Samica mutacji czerwonej cynamonowej

Dymorfizm płciowy u dorosłych osobników jest dość wyraźny; u młodych – pewne ustalenie płci jest często trudne. Intensywniej ubarwiony samiec (zwłaszcza biel polików i czerwień głowy, która u samicy jest często wyraźnie bledsza) jest nieznacznie większy (także głowa i dziób). Wokół oczu samica może mieć jaśniejsze, zielonkawe piórka. Młode samice często mają na spodniej stronie skrzydła jasne pasmo.

 

Rozele jedzą wszelkie ziarna: słonecznik, proso, kanar, owies, pszenica, śruta kukurydziana, nasiona traw itp., zieleninę: mniszek lekarski, gwiazdnice pospolitą oraz rozmaite warzywa i owoce (w tym jarzębina). Koniecznie dostarczamy tez gałązek wierzbowych i brzozowych. W okresie odchowu młodych podajemy dodatkowo mieszankę jajeczną i skiełkowane ziarno.

8

Ta sama samica co powyżej en face

 

Dla pary klatka powinna mieć  wymiary, co najmniej 150x80x100 cm, ale najlepiej ptaki te czują się w wolierach (min. 2x2x1 m. Najlepiej utrzymywać je dobranymi parami. Rozelom nie przeszkadza towarzystwo innych papug, w tym falistych, nimf czy świergotek, o ile mają one zapewnioną odpowiednio dużą wolierę. Widywałem je razem z gołąbkami egzotycznymi, odporniejszymi alstryldami (ryżowce) oraz kurakami (przepiórki, małe kury). Ptaki te niszczą rośliny, ale nie ruszają drewnianych części woliery.

 

5

Samiec mutcji czerwonej

Do rozrodu powinny przystępować ptaki, co najmniej 1,5 roczne, a najlepiej dwuletnie. Para musi być dobrze dobrana. Najlepiej jeśli w grupie 5-6 dorosłych, niespokrewnionych ze sobą osobników dobierze się ona samoistnie. Budka dla rozeli powinna mieć wymiary 25x25x40-50 cm, o średnicy otworu 8-9 cm. Wyściełamy ją 2-2,5 cm warstwą trocin (drzewa liściaste) zmieszanych z torfem lub ziemią próchniczną.

 

Samica składa jaja co dwa dni. W sumie może ich znieść nawet 8-9 (zwykle 4-5). Wysiaduje je sama przez 19-21 dni (czasami nawet 24 dni). Zwykle rozpoczyna inkubację po zniesieniu trzeciego jaja. Pisklęta pokryte są puchem. W okresie lęgowym dorosłym podajemy dodatkowo mieszankę jajeczną i skiełkowane ziarno zbóż. Młode przebywają w gnieździe przez ponad miesiąc, a po jego opuszczeniu są karmione przez samca przez kolejne 3 tygodnie. Rozele białolice gniazdują dwa razy w roku.

3

Dobrze widać różnicę płci – samiec z lewej

Znane są przepiękne odmiany barwne: czerwona, cynamonowa, lutino, cynamonowa, pastelowa i inne. Utrzymywane pojedynczo dość dobrze się oswajają.

1

Z przodu samiec odmiany nominalnej

12

Pierwszy odchowany przeze mnie młodziak (późne lata 90-te)

 

Lilianka (Neopsephotus bourkii). Chów

be4

Lilianki to papugi bardzo spokojne, towarzyskie i relatywnie ciche

Ta niewielka (dorasta do około 22 cm długości), australijska (zachodnia, środkowa i częściowo południowa część kontynentu) papuga nazywana jest czasem łąkówką liliową, a potocznie hodowcy mówią na nią „borka”. Nie jest zbyt pospolita w wolierach i klatkach polskich hodowców, ale powstające mutacje barwne są iście przepiękne (np. płowa, fioletowa, kobaltowa, izabelowata, ino, szekowata, rubino, lutino, opalowa – różowa, opalowa – żółta, pastelowa. Niektóre z mutacji są sprzężone z płcią itp.). Ubarwienie dzikie nie jest może zbyt atrakcyjne, ale na swój sposób także ciekawe.

Szczególną uwagę, oprócz pastelowych kolorów, zwraca niezwykle łagodne usposobienie ptaka. Papugi te można trzymać w towarzystwie wielu spokojnych gatunków, m.in. łąkówek, egzotycznych, małych gołąbków, większości astryldów, małych kuraków itp.  Lilianki nie niszczą zupełnie klatek (tzn. nie objadają drewnianych jej części), ani wystroju woliery (roślinność). 

be2

Odmiana lutino i nominalna

Lilianki są umiarkowanie ciepłolubne, ale bez problemu można je utrzymywać w wolierach zewnętrznych od kwietnia do października. Niektórzy hodowcy, posiadający dobrze osłonięte woliery zewnętrzne decydują się na całoroczny w nich chów. Ja jednak radzę, aby na okres zimy przenosić ptaki do pomieszczenia, w którym temperatura powietrza nie spada poniżej 10°C. Jest to papuga bardzo spokojna, relatywnie cicha (wydająca przyjemny dla ludzkiego ucha dźwięk) i dość odporna. To sprawia, że całkiem dobrze nadaje się do chowu klatkowego. Dla pary klatka powinna mieć wymiary, co najmniej: 120x60x80 cm. 

Dymorfizm płciowy jest dość słabo zaznaczony, ale u dorosłych osobników raczej nie ma większych problemów z ustaleniem płci. Samica ma mniejszą, bardziej okrągłą głowę i sama jest delikatniejszej budowy. Ubarwienie samca odmiany nominalnej jest nieco intensywniejsze (zwłaszcza partie zabarwione na różowo, które są również trochę rozleglejsze), a ponadto ma on niebieski (granatowy) pasek na czole (powyżej nasady dzioba). Bywa jednak, że i samica ma ich śladowe ilości. Na spodniej stronie jej lotek widnieje znacznie bardziej wyraźny jasny pas. 

be3

Mutacja lutino

W żywieniu lilianek stosujemy mieszanki ziaren dla łąkówek z dodatkiem mieszanki dla amadyn, kanarków i ptaków dzikich. Należy zwracać uwagę, aby nie było w niej zbyt dużo nasion roślin oleistych. Oprócz tego podajemy oczywiście wszelkie warzywa i owoce oraz zieleninę: mniszek lekarski, gwiazdnica pospolita tasznik pospolity, babka pospolita, kiełki nasion itp. Znam hodowcę, który w okresie zimowym podaje swoim ptakom: oregano, tymianek, sałaty odmianowe, roszpunkę i rukolę.

8

Młoda samiczka odmiany nominalnej