Świecik kongijski (Phenacogrammus interruptus). Chów

Ta piękna ryba należy do rodziny alestesowatych (Alestidae), dorasta do 8-9 cm (samiec) i w naturze zamieszkuje dorzecze rzeki Kongo w Afryce. Jest ozdobą każdego, urządzonego z finezją i smakiem akwarium, zwłaszcza tupu roślinnego. Jej nazwa w jęz. angielskim to: Congo tetra. Kiedyś były zwane świecikami kongolańskimi, ale nazwa ta jest nieprawidłowa.

Ryby najlepiej czują się w większej grupie osobników (co najmniej 6) lub stadzie. Są nader ruchliwe i pełne temperamentu, ale jednocześnie bywają płochliwe (szczególnie w nowym zbiorniku). Mają łagodne i towarzyskie usposobienie. Jedynie samce prowadzą między sobą niegroźne utarczki, gonitwy i przepędzają się nawzajem z określonych rewirów.

Samce – ich barwy zachwycają

Po kilku jednak dniach aklimatyzacji wszystko jednak wraca do normy, o ile parametry fizyko-chemiczne wody nie są skrajnie dla ryb niekorzystne. Generalnie świeciki dają się znakomicie obserwować, choć robienie im dobrych zdjęć nie jest łatwe. Ze względu na swoje rozmiary wymagają przestronnych akwariów (co najmniej 250 l). Szczególnie źle znoszą ciasnotę i przerybienie. Ich płochliwość znacznie wzrasta, gdy hodujemy je po 3-4  osobniki lub, co gorsza, tzw. parkami.

Z przodu samica

Szczególną uwagę należy zatem zwrócić na miejsce ustawienia akwarium, które zawsze powinno zapewniać rybom maksymalny spokój. Także dobór obsady jest ważny. Świeciki doskonale chowają się wespół ze zbrojnikami, kiryskami, kąsaczowatymi lub pielęgniczkami z AP. Nie lubią zaś towarzystwa karpiowatych (chyba, że małe gatunki), żyworódek, agresywniejszych i większych pielęgnic itp.

Dwa samce w towarzystwie samicy (z lewej u góry)

Ryby te lubią akwaria częściowo zarośnięte (tylna ściana i boki) z pozostawieniem sporo wolnej przestrzeni do swobodnego pływania. Ich piękne barwy najokazalej prezentują się właśnie na tle roślinności (bardzo wskazane są także rozłożyste egzemplarze pływające, np. pistia rozetkowa) oraz przy ciemnym podłożu. Oświetlenie najlepiej niezbyt jaskrawe, chociaż bezpośrednio padające przez kilka godzin dziennie promienie słoneczne wpływają na ryby bardzo korzystnie na samopoczucie ryb.

Ponadto tylko przy optymalnym świetle naturalnym można podziwiać pełną głębię i piękno ich barw. Niezwykle ważna jest jakość wody, która przede wszystkim musi być dobrze filtrowana i raz w tygodniu podmieniana (ok. 15%). Ryby akceptują praktycznie każdy rodzaj wody, ale najbardziej odpowiada im miękka do średnio twardej (do ok. 15 º n), lekko kwaśna (pH 6,3-6,8) z dodatkiem garbników i temperaturze rzędu 23-25ºC.

Grupa świecików kongijskich to ozdoba każdego akwarium

Do wystroju zbiornika używamy różnorodnych korzeni, zatopionych gałęzi, kawałków drewna, lignitów, łupin kokosu oraz dębowych lub bukowych liści. Samiec jest większy, barwniejszy, ma dłuższe płetwy nieparzyste (środkowe promienie płetwy ogonowej są u niego szczególnie wydłużone).

Ciemne podłoże, liście, korzenie itp. podkreślają barwy świecików

Kluczowe dla dobrostanu świecików jest regularne czyszczenie dna zbiornika z wszelkich resztek organicznych, zwłaszcza niezjedzonej karmy. Ryby najchętniej żerują w powierzchniowej i środkowej warstwie wody i raczej niechętnie podejmują pokarm z dna. Ich przysmakiem są wszelkiego rodzaju unoszące się na wodzie owady (komary, muszki owocowe, wszelkie muchówki). Preferują także larwy komarów, ochotki, rureczniki, doniczkowce oraz rozmaite pokarmy suche, w tym z komponentą roślinną.

Jakoś wody ma dla świecików duże znaczenie

Młodych ryb nie należy jednak przekarmiać, gdyż rosnąc wolniej lepiej wówczas wyrastają. Gatunek ten ma predyspozycje do wyradzania się i stopniowej degeneracji. Ryby są wtedy skarlałe, o wyblakłym ubarwieniu, krótszych płetwach i raczej nie nadają się do rozrodu. Jest to spowodowane głównie wadliwymi warunkami środowiskowymi, do których należy zaliczyć: zagęszczenie ryb w zbiorniku, przesycenie wody związkami azotowymi oraz skrajnie nieprawidłowe jej parametry fizyko-chemiczne.

Poniżej odsyłam Państwa do dwóch filmików ze świecikami kongijskimi na moim kanale na YT:

Najlepsze fotki roku 2019

Szanowni Czytelnicy mojego bloga!

bardzo serdecznie dziękuję Wam za czytanie i/lub odwiedzanie mojego „portalu” hodowlanego! Ślę ukłony wszystkim, którzy napisali do mnie maila sugerując w nim lub prosząc wprost o konkretne tematy wpisów. Wychodząc naprzeciw Państwa oczekiwaniom, na życzenie wielu hodowców, postanowiłem, że od 2020 r. zacznę publikować na blogu cykl materiałów związanych z chowem i rozmnażaniem małych ssaków terrariowych. Tymczasem życzę Państwu spokojnych, zdrowych i rodzinnych Świąt oraz wszelkiej pomyślności, optymizmu i pociechy w sprawach tak hodowlanych, jak i osobistych na Nowy Rok! 🙂

Badis bengalski (Dario dario) – pięknie wybarwienie samca to efekt dobrej pielęgnacji i karmienia żywym pokarmem

Ta para białych kanarków odchowała w mijającym roku 13 dorodnych młodych, w tym 5 w ostatnim lęgu pod koniec lata

Żaba trawna – ciekawie ubarwiona mutacja. Żaby te są bardzo liczne na mojej działce, żyjąc w sąsiedztwie trzech oczek wodnych

Astryld trzcinowy lub jak kto woli krasnogonek oliwkowy wije czasem w wolierze naturalne gniazdo – tu jego podstawą był wiklinowy koszyczek

Smukleń pryskacz – samiec z pięknie ubarwionymi, wydłużonymi płetwami, służącymi do spryskiwania jaj złożonych ponad lustrem wody (gatunek aerofilny)

Opierzające się pisklęta kanarka – miniatury hiszpańskiej

Neolamprologus caudopunctatus – piękny muszlowiec o żółtych barwach dobrze rozmnażał mi się w akwarium

Samiec wielkopłetwa wspaniałego odmiany czerwonej – po rozpostarciu płetw piękno tych mało wymagających ryb jest niezaprzeczalne

Para pielęgnic Meeka z narybkiem – prężenie czerwono-pomarańczowego podgardla to domena nie tylko samca (z prawej)

Urzekające kurki sebrytki odmiany srebrzystej – dochowanie się przychówku cieszy hodowcę najbardziej

Paralabidochromis sp. „Rock Kribensis” – przepiękne gębacze z jeziora Wiktorii w Afryce – tu na tle czerwieni kamienia jaspisu

Miniatury hiszpańskie w klatce zewnętrznej – ptaki w sezonie 2019 gniazdowały z wielką ochotą

Cztery krasnogonki oliwkowe w wolierze zewnętrznej – upalne lato 2019 r. sprzyjało ich dobrostanowi

Amatitlania myrnae – piękna, dobrana para, która wychowała dziesiątki młodych

Dopominające się o pokarm kilkudniowe pisklęta kanarka

Madagaskarska pielęgnica – Ptychochromis oligacanthus – tu samica przy kamieniu pokrytym obficie zaoczkowaną już ikrą

Kilkudniowe pisklęta ryżowców – w sezonie gatunek ten znakomicie nadaje się do stadnej hodowli wolierowej na wolnym powietrzu

Traszka krokodylowa (Tylototriton verrucosus) w naturze zamieszkuje Chiny, Wietmam, Tajlandię i Nepal

Barwniak szmaragdowy (Pelvicachromis taeniatus) to mieszkaniec Zachodniej Afryki (Nigeria, Kamerun) i należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae).

Rak luizjański (Procambarus clarkii) – niestety w Polsce są już stwierdzone stanowiska tego obcego gatunku inwazyjnego.

Oto osobniki rodzicielskie tegorocznego przychówku sebrytek – kogutek i dwie kurki

Młode skalary (marmurki koi) odchowałem sam, zabierając ikrę rodzicom, którzy nie mieli zamiaru się nią opiekować

Podrośnięte pisklęta modrolotki czerwonoczelnej, zwanej też papugą kozią, rodem z Nowej Zelandii

Dwa dorodne podloty rozeli królewskiej odmiany szek, wychowane w wolierze zewnętrznej

Nierozłączki czerwonoczelne będące krzyżówką różnych odmian – niestety mieszańce międzyodmianowe są dziś bardzo popularne w hodowlach

Kolejna ciekawa mutacja żaby trawnej

Oczko wodne, w którym dominuje m.in. osoka aloesowata

Limka pręgowana (Limia vittata) – chów i rozród

Para ryb – samiec u góry

Gatunek pochodzi z Kuby i zwany jest z tego powodu także limką kubańską. Nazwy w jęz. angielskim to: Cuban limia, Banded limia, Cuban molly, Cuban topminnow. Jest to ryba stadna, ruchliwa, towarzyska i żarłoczna. W naturze zasiedla strumienie, jeziora, estuaria, przybrzeżne laguny i mangrowcowe bagna na Kubie.

 

 

Dorodne samice

W optymalnych warunkach samica dorasta tam do nawet 10, a samiec do 5 cm (w akwarium mniej – odpowiednio do 7 i około 3,5 cm). Samiec ma gonopodium, nieco większą oraz jaskrawiej ubarwioną płetwę grzbietową (żółto-pomarańczowa z czarnymi znaczeniami). Podobnie może być ubarwiona także jego płetwa ogonowa.

 

 

 

Para ryb – samica u dołu

Żółte i czarne plamki mogą być mniej lub bardziej porozrzucane po całym ciele, szczególnie w dolnej jego części. U samicy jest ich jednak znacznie mniej, zwłaszcza żółtych (może ich nie być wcale). Na ciele obydwu płci widnieją gdzieniegdzie niebieskawe refleksy.

 

 

 

 

Para ryb – żółte znaczenia są u samca (u dołu) obfitsze i bardziej wyraźne

Preferuje akwaria dobrze zarośnięte (ale z wolnymi miejscami do pływania), z bujną populacją glonów, wypełnione wodą twardą do bardzo twardej (nawet do 30°n), lekko słonawą (łyżeczka od herbaty soli kuchennej niejodowanej lub morskiej na około 15 l wody), o odczynie mniej lub bardziej zasadowym (pH 7,5-8,5) i temperaturze 20-24°C.

 

 

 

Limki należy utrzymywać w grupach, nigdy zaś tzw. parkami

Stadko limek pręgowanych ma duże walory dekoracyjne. Nigdy nie należy utrzymywać ryb tzw. parkami, gdyż czują się wtedy źle, są płochliwe i szybko giną. Importowane z ferm azjatyckich limki mogą przez pewien czas wykazywać osłabienie. Szczególnie w oczy rzuca się nie tyle zapadnięta, co mało wyeksponowana partia brzuszna u samic.

 

 

Samiec (z lewej) wygina swe gonopodium próbując doprowadzić do kopulacji

W czasie aklimatyzacji takich osobników należy zapewnić im jak najlepsze warunki środowiskowe, w tym urozmaicone żywienie. U mnie ryby zjadały chętnie kawałkowane rureczniki i larwy ochotek oraz markową karmę suchą. Po 3-4 tygodniach ich kondycja uległa znacznej poprawie, ryby szybko dorosły i zaczęły się rozmnażać.

 

 

 

Limki są żarłoczne i ruchliwe

Limki przez cały niemal czas uganiają się w poszukiwaniu pokarmu. Obskubują glony z szyb, roślin i innych przedmiotów pod wodą. Samce niezmordowanie uganiają się za samicami, próbując z nimi kopulować. Można tu zauważyć, jak samiec wygina swe gonopodium, podczas próby zbliżenia z samicą.

 

 

 

Roślinność w akwarium jest kluczowa dla dobrostanu limek (na zdjęciu samiec)

Co 4-5 tygodni samica rodzi kilkadziesiąt młodych, zwykle kilkanaście do 40. Zdarza się jednak, że dobrze odżywiony i wyrośnięty osobnik wydaje na świat nawet około setki młodych. Może wystąpić kanibalizm. Przy niskiej obsadzie ryb w zbiorniku i bogatej szacie roślinnej oraz żywieniu urozmaiconym żywym pokarmem można odchowywać potomstwo wraz z dorosłymi.

 

 

Aklimatyzacja ryb powinna zawsze przebiegać ze znaczną starannością ze strony akwarysty

W innym wypadku zaleca się odławianie ciężarnej samicy do kotnika.Przy niskiej obsadzie ryb w zbiorniku, bogatej szacie roślinnej oraz racjonalnemu karmieniu urozmaiconym żywym pokarmem można odchowywać potomstwo wraz z dorosłymi. W innym wypadku zaleca się odłowienie ciężarnej samicy do kotnika, gęsto wypełnionego roślinami (mchy, paprocie, najas, pistia rozetkowa, moczarka itp.)

 

 

Limki są ruchliwe i bardzo dekoracyjne

Poniżej zamieszczam również link do filmu na moim kanale YT. Widać na nim doskonale jak ruchliwe są limki i jak dużą aktywność płciową przejawia samiec.

 

 

 

 

 

Ptychochromis oligacanthus – rozród

Para tarlaków – samiec u dołu

Ciało ryb jest szaro-srebrzysto-niebieskie z czarnymi plamami (w czasie tarła stają się one szczególnie wyraźne i rozległe) i łuskami mieniącymi się w kolorze seledynowo-niebieskim. Tej samej barwy jest także górna warga, szczególnie dobrze widoczna u samca.

 

 

 

Samica u dołu – widać niewielkie pokładełko

Mleczak jest przede wszystkim dużo większy i masywniej zbudowany oraz jaskrawiej ubarwiony. Jego płetwy odbytowa i grzbietowa są dłuższe i bardziej ostro zakończone. Na nich oraz na pokrywie skrzelowej w okresie godowym może być widoczny buraczkowej (lub wiśniowej) barwy rysunek (z reguły jest mało wyraźny i nikły, o charakterze poświaty).

 

 

 

Po prawej samica – widać wynicowane pokładełko

Pierwsze udane tarła ryby zaczynają odbywać w wieku około roku. W czasie zalotów samiec szybko okrąża partnerkę i napina płetwy. Nie zauważyłem, aby był wobec niej agresywny. Niemniej zdarzają się samce nader zadziorne i agresywne, które potrafią zagonić samicę na śmierć, o ile ta nie ma gdzie się schować.

 

 

Tarło przebiega na twardej, litej powierzchni

Są to ryby bardzo płodne. Samica może złożyć kilkaset ziaren ikry. U mnie było ich grubo ponad 400. Lekko kremowej barwy jaja zostały złożone w typowym dla tego gatunku miejscu – na uprzednio oczyszczonej twardej powierzchni, w tym wypadku podłużnego, płaskiego kamienia. Niemal cały kamień za wyjątkiem brzegów był usiany równomiernie ikrą.

 

 

Samica przy zaoczkowanej już ikrze

Sugerowane przez niektórych autorów przerywanie tarła u ryb wydaje się nierzadkie. Z tego właśnie powodu zrezygnowałem z robienia tarlakom zdjęć, gdyż samiec wyraźnie się tu rozpraszał (uciekał w głąb zbiornika, kryjąc się przez dłuższą chwilę).

 

 

 

 

Samica przy pierwszym złożu jaj – większość ikry spleśniała, najprawdopodobniej na skutek przeniesienia kamienia z nią do innego zbiornika

Rodzice są niezwykle troskliwi, zwłaszcza samica, która bezpośrednio opiekuje się jajami. Niemniej młode osobniki mogą nawet kilka razy z rzędu pożreć jaja lub narybek. Ten ostatni bywa wyjadany stopniowo. Samiec pilnuje rewiru lęgowego i według moich obserwacji jest bardziej płochliwy i wycofany. Jednak gdy tylko zanurzymy rękę lub jakiś przedmiot do wody obydwa tarlaki natychmiast przystępują z impetem do ataku.

 

 

Larwy zostały natychmiast przeniesione do ułożonej na boku doniczki

Także jakiekolwiek użycie czyścika magnetycznego powoduje irytację ryb i momentalnie inicjuje u nich zachowania agresywne. Opieka nad potomstwem jest tak zajadła, że możliwa nawet w akwarium z wieloma innymi rybami, np. współplemieńców lub gatunków pokrewnych. Nie ma zwykle szans, aby któryś z intruzów porwał jaja lub młode – zostaje natychmiast z impetem brutalnie przepędzony.

 

 

Młodziutki narybek

Larwy wylęgają się po trzech dobach i są od razu przenoszone przez rodziców w jakieś ustronne, osłonięte miejsce. Bywa, że kryjówki są często zmieniane. Po dalszych trzech, a najdalej na początku czwartej doby narybek zaczyna pływać i żerować. Narybek znakomicie znosi całkowite zaciemnienie zbiornika nocą (w przeciwieństwie do niektórych bardziej wymagających gatunków pielęgnic z Madagaskaru).

 

Para z młodymi – samiec z przodu

Pierwsze tarło mojej pary miało miejsce w towarzystwie innych współplemieńców oraz młodocianych osobników Ptychochromis grandidieri. Rodzice z sukcesem odganiali od ikry i trzymali w ryzach wszelkich intruzów. Postanowiłem odłowić tę dobraną parę, gdyż warunkach poza tarłowych miałbym z tym wiele trudności (dużo różnorodnych kryjówek w zbiorniku, znakomite zdolności pływackie ryb itp.). Ponadto pewne rozpoznanie tarlaków byłoby cokolwiek trudne.

 

Samica z chmarą młodych

Para została dość sprawnie przeze mnie złapana, gdyż nawet spłoszone ryby trzymały się blisko gniazda. Przeniosłem je do osobnego, około 100 l zbiornika, urządzonego podobnie i wypełnionego wodą o takich samych parametrach fizyko-chemicznych. Szkoda mi było ikry, więc przeniosłem też obficie usiany nią kamień. Co ciekawe, po chwilowym szoku wywołanym zmianą środowiska ryby podjęły opiekę nad jajami (!).

 

Tarlaki są bardzo opiekuńcze i zawzięcie odganiają intruzów

Były nieco zdziwione, początkowo z lekka płochliwe, ale w końcu zdecydowały się na kontynuowanie opieki nad złożem ikry. Jest to jeszcze jeden dowód na bardzo dobrze rozwinięty instynkt opieki nad ikrą i potomstwem u tego gatunku. Niestety przenosiny zaszkodziły większej części jaj, które szybko spleśniały.

 

 

 

Para tarlaków przy ikrze – samica po prawej

Mimo to pomyślnie wykluło się około 100 larw, które zostały przeniesione przez rodziców do przewróconej na bok glinianej doniczki. Tarlaki nie rozkopywały podłoża, ale zachowanie to jest nierzadko u nich obserwowane.

 

 

 

 

Instynkt opieki nad potomstwem jest u tego gatunku bardzo silnie rozwinięty

Decydując się na rozmnażanie mało znanych pielęgnicowatych należy zawczasu pomyśleć nad ich zbytem. Tak samo jak u innych pielęgnicowatych konflikty między tarlakami nie należą do rzadkości. Jeśli bardzo przybiorą one na sile należy odłowić samca (zwykle).

 

 

 

 

 

W akwarium towarzyskim ze zbliżonymi wielkością pielęgnicowatymi

O chowie Ptychochromis oligacanthus pisałem wcześniej tu:

„Ptychochromis oligacanthus. Chów”

Czerwieniak kongijski – rozród w obiektywie

Końcówka tarła w przewróconej na bok glinianej doniczce

Samiec pilnujący ikry

Para bardzo troskliwie zajmowała się ikrą, ale poprzednie dwa złożenia pożarła

Ostoja w postaci glinianej doniczki wyraźnie rybom przypasowała

Rozród czerwieniaków kongijskich w obiektywie – oto temat niniejszego wpisu. O rybach tych pisałem wcześniej tuz:

 

„Czerwieniaki: dwuplamy i kongijski. Chów”

„Czerwieniaki: dwuplamy i kongijski. Rozród”

Larwy zostały przeniesione do zagłębienia przy kamieniu – tu czuwa nad nimi samica

Samica wyłapuje do pyska narybek celem przeniesienia go w inne miejsce

Młode w wieku 2-3 dni

Gęsta kępa mchu zapewniała rybom naturalną ostoję

Troskliwość czerwieniaków jest wręcz przysłowiowa

Przez cały czas opieki nad potomstwem między rodzicami nie dochodziło do żadnych kłótni

Samiec z potomstwem

Młode najlepiej odchowują się na żywym pokarmie

Samica z potomstwem

Rodzice z zapałem i odwagą odganiają każdego intruza, nawet tego za szybą 🙂

Woda w zbiorniku jest filtrowana przez wewnętrzny filtr gąbkowy

Dorosłe karmione były żywymi rurecznikami i larwami ochotki

Obserwacja rozrodu czerwieniaków to prawdziwy raj dla oczu

O cierniku po raz kolejny

Inne nazwy ciernika to koluch, kat, kolka

O cierniku (Gasterosteus aculeatus) pisałem już kiedyś tu:

„Ciernik”

oraz tu:

„Ciernik.2”

Ta drapieżna, niewielka ryba należy do rodziny ciernikowatych (Gasterosteidae).

 

 

Zbiornik zimnowodny z ciernikami

W Polsce cierniki nie objęte ochroną i można je poławiać (zwykłą siatką do łapania ryb w oczku wodnym) bez żadnych ograniczeń. Niemniej, złowienie ich w naturalnym zbiorniku lub cieku wodnym może być problematyczne, gdyż nie wszędzie występują. W zeszłym sezonie szukałem ryb na terenie południowo-zachodniego Mazowsza i nie natrafiłem na nie.

 

 

Cierniki lubią akwaria średnio zarośnięte roślinnością

Dopiero przy pewnym uroczysku (obok pięknych łąk i porośniętych bogatą, bagienną roślinnością rowów melioracyjnych), dostrzegłem mały, wąski na 30-40 cm kanałek biegnący pod autostradą A2. Gdy się nad nim nachyliłem ujrzałem stada cierników. Ryby były niezbyt wyrośnięte, a niektóre wręcz wychudzone. Mimo to postanowiłem odłowić kilkanaście osobników do akwarium zimnowodnego w domku na działce.

 

 

Żywy pokarm (tu rurecznik) to podstawa żywienia cierników w akwarium

Cierniki dobrze i szybko się zaaklimatyzowały. Padły tylko dwa. Ryby już na drugi dzień podjęły żerowanie. Najlepiej smakowały im kawałkowane rureczniki. Nie były zupełnie płochliwe, co zauważyłem już w momencie ich odłowu. Ryby zachowywały się zupełnie inaczej od tych, które kiedyś łapałem w pewnej rzeczce pod Brwinowem. Tamte reagowały nadzwyczaj żywiołowo.

 

Temperatura wody w akwarium z ciernikami nie powinna przekraczać 24C

Obserwując zachowania cierników w akwarium doszedłem po raz kolejny do wniosku, że nasza rodzima, drobna ichtiofauna niczym nie ustępuje w behawioryzmie tej kolorowej, sub- i tropikalnej, znanej nam ze sklepów zoologicznych. Urządzony ze smakiem zbiornik zimnowodny sprawia, że cierniki czują się w nim bardzo dobrze, mając zapewniony odpowiedni dobrostan.

 

 

Cierniki to ryby spokojne i towarzyskie. Jedynie samce w okresie tarła są agresywne

Prawdziwą gratką dla oczu jest możliwość obserwacji niezwykle ciekawych zachowań rozrodczych omawianych ryb. U gatunku tego, ze strony samca, występuje bowiem mniej lub bardziej troskliwa opieka nad ikrą i potomstwem. Dodatkowym atutem gatunku jest to, że jego rozród w warunkach akwariowych nie należy do trudnych, choć wykarmienie młodych może być kłopotliwe.

 

Woda powinna być regularnie podmieniana, filtrowana i napowietrzana

Oczywiście problemem w chowie cierników w akwarium jest zbyt ciepła woda w czasie letnich upałów. W takich wypadkach posiłkujemy się filtrem i napowietrzaczem. Ja dodatkowo w domku na działce uruchamiam jeszcze wiatrak. Mimo to najsłabsze osobniki mogą paść. Kluczowe są także regularne (np. raz w tygodniu) podmiany wody. Ryb w żadnym razie nie można przekarmiać. Należy zadawać im tyle karmy, ile zdążą zjeść w ciągu 2-3 min.

 

Wśród roślin, kamieni i korzeni cierniki znajdują najlepsze dla siebie warunki do życia i zachowania dobrostanu

Więcej informacji o akwarystyce zimnowodnej znajdziecie Państwo w mojej ostatniej książce pt. „Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy”, wydanej nakładem Wydawnictwa SGGW w 2016 r. (s. 260). Ponadto proszę także przeczytać poniższy wpis poświęcony akwarystyce zimnowodnej:
„Akwarystyka zimnowodna”

 

 

 

 

 

Wiosna A.D. 2018

Para traszek zwyczajnych w oczku wodnym – samiec po prawej

Drodzy Czytelnicy bloga,

Z okazji Świąt Wielkiejnocy chciałbym życzyć Wam przede wszystkim zdrowia i bardzo udanego sezonu hodowlanego! Wkrótce na dobre wszelkie uśpione dotychczas życie rozbudzi się na nowo w naszych oczkach wodnych, a woliery i klatki na działkach i balkonach zapełnią się ptakami. Do oczek schodzą się już na gody traszki zwyczajne i żaby trawne.

 

Para astryldów trzcinowych przy swoim gnieździe w wolierze zewnętrznej – astryldy przenosimy na zewnątrz najwcześniej po 15 maja

Na pierwsze lęgi ptaków egzotycznych na wolnym powietrzu przyjdzie nam jeszcze poczekać. Niemniej już teraz w pomieszczeniach dla nich dokonujmy rychło niezbędnych przeróbek, udogodnień, napraw, wymiany żerdzi, podłoża, wieszajmy budki i gniazdka itp. Od wielu naszych działań w tym okresie zależeć będzie cały dobrostan ptaków, a tym samym wyniki w lęgach/odchowie młodych.

 

Wielu posiadaczy oczek wodnych wkrótce zacznie kupować do nich nowe ryby – pamiętajmy o dobrym źródle ich pochodzenia i właściwej aklimatyzacji

Tym z Państwa, którzy mają działki i ogródki przypominam o konieczności zadbania o wiszące na drzewach budki lęgowe dla dzikich ptaków – trzeba je oczyścić, być może coś po zimie przerobić lub nawet wymienić na nowe. Przy okazji wiosennych prac podglądajmy zawsze przyrodę wokół nas. Bez wątpienia bowiem pomoże nam to w wielu wyzwaniach hodowlanych i to nie tylko na nadchodzący sezon, ale i w przyszłości.

 

„Srebrzyk fiołkowy”, czyli Cyprinella lutrensis znakomicie nadaje się do chowu w zbiorniku zimnowodnym, jak i w oczku wodnym

Dla wielu hobbystów klasyczna akwarystyka nieco już spowalnia, aby za miesiąc, dwa przejść w stan letniego uśpienia. Wcale jednak nie musi tak być! Ja w domku na działce zalewam wkrótce 4 zbiorniki dla fauny i flory zimnowodnej. Warto brać ze mnie przykład i spróbować chowu, a nawet rozrodu krajowych gatunków ryb nieobjętych ochroną prawną (ciernik, słonecznica, itp.) lub uprawy roślin wodnych.

 

Jeszce chwila i zbudzone z zimowego odrętwienia żaby trawne zaczną swe gody w zbiornikach wodnych

Więcej o akwarystyce zimnowodnej pisałem tu:

„Akwarystyka zimnowodna”

Co do wiosennej pielęgnacji oczka wodnego, to szczegółowo opisałem ją tutaj:

„Oczko. Wiosna – co należy zrobić?”

„Wiosna w oczku wodnym”

 

 

Wiosenny zakwit glonów w oczku wodnym to zmora wielu jego posiadaczy

Warto przeczytać także mój tekst o roślinach w oczku wodnym wiosną.

„Rośliny w oczku wiosną”

oraz o godach żaby trawnej w oczku wodnym
„Żaby trawne. Gody”

 

 

 

 

Akwarystyka zimnowodna coraz bardziej popularna?

Trawianka w naszych wodach to obcy gatunek inwazyjny. W akwarium stanowi bardzo ciekawy obiekt obserwacji

Co takiego jest w naszej krajowej ichtiofaunie, że przyciąga ona do siebie coraz większe rzesze akwarystów, zwłaszcza ostatnimi czasy? Czy może to, że jej przedstawiciele nie są kiczowato piękni i tak kolorowi, jak ma to miejsce w przypadku wielu gatunków typowo akwariowych? Ale zaraz! Spójrzcie proszę najpierw na samca różanki w okresie godowym, na wzdręgę lub okonia. Czy to także nie są pięknie ubarwione ryby? (to pytanie retoryczne, rzecz jasna 🙂

 

Słonecznica to gatunek bardzo w polskich wodach pospolity. W akwarium ryba bardzo towarzyska, ruchliwa i łagodna

Czy powodem popularności akwarystyki zimnowodnej jest może łatwość pozyskania ryb z naturalnych siedlisk? Ha, bynajmniej. Prawo względem gatunków chronionych jest tu bowiem bardzo rygorystyczne. Na szczęście wiele gatunków nie podlega ochronie prawnej, stąd rzeczywiście ich pozyskanie w warunkach naturalnych jest mało problematyczne. A może po prostu chodzi tutaj o najzwyklejszą fascynację przyrodą ojczystą lub wręcz europejską?

 

Samiec różanki w barwach godowych. Gatunek wymaga do rozrodu obecności małży, a w przypadku ich braku ryby te nie rozmnażają się

Często sięgam pamięcią do lat dzieciństwa, kiedy to wraz z ojcem uczestniczyłem w licznych wyprawach wędkarskich na pobliskie glinianki, rzadziej nad Wisłę, czy na mazurskie jeziora. Opisałem to zresztą w swojej ostatniej książce pt. „Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy” (Wydawnictwo SGGW, 2016), będącej kwintesencją mojej przygody ze słodkowodną akwarystyką zimnowodną.

 

Piskorz jest bardzo odporny na brak tlenu w wodzie, a dzięki bogato unaczynionemu uchyłkowi w tylnej części jelita może dodatkowo oddychać tlenem atmosferycznym

We wstępie napisałem m.in., że zawsze najbardziej interesowały mnie tzw. żywce, które rodzic pozwalał mi łapać na podrywkę, a następnie stosował jako przynętę na ryby drapieżne. W zależności od miejsca połowu były to zwykle różanki (wtedy jeszcze nie objęte ochroną), słonecznice, ukleje, płocie, karasie, krąpie, kiełbie i inne. Szczególnym pięknem odznaczały się samce różanek, których ciała w okresie godowym mieniły się wszystkimi kolorami tęczy. Był to dla niezapomniany widok.

 

Okoń to drapieżnik o nietuzinkowym ubarwieniu ciała – najintensywniejsze barwy ryba ta prezentuje przy przytłumionym oświetleniu zbiornika

Aż serce mi się krajało, gdy ojciec zakładał którąś z nich (zwykle najdorodniejszą) na haczyk w nadziei na złowienie sporego okonia lub szczupaka. Żywce pływały w metalowym sadzyku i część z nich niestety szybko snęła (zwłaszcza słonecznice). Rodzic nauczył mnie jednak, jak o nie dbać, co oprócz ich łapania stało się moim ulubionym zajęciem w czasie rybaczówki. Właściwie to szybko uzmysłowiłem sobie, że o wiele bardziej wolę łapać żywce niż ryby do konsumpcji …

 

Lin to gatunek spokojny i towarzyski, a przy tym odporny na choroby i niedobór tlenu w wodzie

W ramach opieki nad żywcami podmieniałem im co 10-15 minut wodę na świeżą, usuwałem martwe i mocno osłabione osobniki, stawiałem sadzyk zawsze w najgłębszym cieniu lub całkowicie zatapiałem go przy brzegu, odpowiednio wcześniej zabezpieczywszy. Urzeczony pięknem drobnej krajowej ichtiofauny któregoś dnia zapragnąłem „hodować” ją, najpierw w zimnowodnym akwarium, a potem także w oczku wodnym na działce.

 

Karasie pospolite, a na dole lin – ryby te są bardzo odporne i żywotne

Niemały wpływ na to miała lektura książki Lecha Wilczka pt. „Uroda ryb”, w której autor opisywał swoje ichtiologiczne przygody m.in. z gatunkami krajowymi. Tak oto na dobre rozpoczęła się moja fascynacja akwarystyką zimnowodną. Gdy pod koniec wędkowania ojciec oznajmiał, że czas się „zwijać”, moja radość była tym większa, im więcej żywców pozostawało do mojej dyspozycji – części z nich zwracałem wolność, a część zabierałem ze sobą.

 

Czebaczek amurski – obcy gatunek inwazyjny w naszych wodach. Ryba odznacza się dużą żarłocznością, szybkim wzrostem i dojrzewaniem płciowym oraz wysoką odpornością na miejscowe choroby i pasożyty

Z zamiarem chowu w ogrodowym oczku wodnym i/lub domowym akwarium za każdym bowiem razem wybierałem po kilka najsilniejszych osobników. Resztę ryb ostrożnie z powrotem wypuszczałem do macierzystego siedliska. Trzeba wiedzieć, że wg Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW raków pręgowatych, raków sygnałowych oraz ryb z gatunku czebaczek amurski, trawianka i sumik karłowaty oraz obce gatunki babek po złowieniu nie wolno wypuszczać ani do łowiska, w którym je złapano, ani do innych wód.

 

Kiełb po aklimatyzacji staje się dość ruchliwy i chętnie pływa po całym zbiorniku.

A jak przedstawia się sytuacja z gatunkami chronionymi dziś? Przede wszystkim są gatunki nieprzerwanie objęte ochroną ścisłą (np. strzebla błotna) oraz takie, które znalazły się pod ochroną częściową (np. różanka, koza, piskorz). Zdobycie zezwolenia na ich odłów i przetrzymywanie w warunkach domowych jest sprawą niełatwą, wręcz skomplikowaną dla osoby nie współpracującej z jakimś opiniotwórczym ośrodkiem naukowym typu wyższa uczelnia, instytut, itp.

 

Sumik karłowaty to obcy gatunek inwazyjny, który w domowym akwarium znakomicie się utrzymuje, gdyż preferuje cieplejszą wodę

W niniejszym wpisie załączam najciekawsze, moim zdaniem, zdjęcia przedstawicieli naszej rodzimej ichtiofauny, których możemy chować w akwarium zimnowodnym. Wiele z nich to  obce gatunki inwazyjne, stąd uważajmy, aby w wyniku naszych działań nigdy nie przedostały się one do lokalnych siedlisk, w których dotychczas nie występowały. Ewentualne bowiem straty w nich wyrządzone są potem bardzo trudne lub niemożliwe do naprawienia 🙁

 

Strzeble błotne

Strzebla błotna jest gatunkiem wymagającym ochrony czynnej. Dotychczas w Polsce zidentyfikowano ponad 160 stanowisk tego gatunku (ponad połowę w woj. pomorskim). Są to ryby wszystkożerne, stadne, płochliwe i prowadzące skryty tryb życia. Gatunek stosunkowo odporny na niską zawartość tlenu w wodzie i duże wahania jej odczynu. Dorasta zwykle do 6-8 cm (wyjątkowo do nawet 13 cm). Żyje do 6 lat.

 

 

Ciernik (Gasterosteus aculeatus) raz jeszcze

7

Samiec ciernika w barwach godowych

O cierniku (Gasterosteus aculeatus) pisałem tu:
„Ciernik”

W tym roku ponownie odpaliłem nieduży (około 80 l) zbiornik zimnowodny w domku na działce. Cierniki bez problemu kupiłem od sprzedawców ryb do oczek i stawów na sobotniej giełdzie zoologicznej na warszawskim Żeraniu. Wziąłem dwa samce i kilka samiczek. Niestety w jednym akwarium samce się nie tolerują, ciągle ze sobą walczą, aż zwykle silniejszy zabije słabszego. Dlatego też drugiego, słabiej wybarwionego mleczaka wraz z dwoma samicami przeniosłem do oczka wodnego. Samiec jest także agresywny wobec samic, zwłaszcza niegotowych do tarła. Dlatego też tak ważne jest zapewnienie rybom wielu kryjówek w postaci podwodnej roślinności, korzeni, kamieni itp.

8

Samica ma o wiele skromniejsze ubarwienie ciała

Dlaczego znowu hoduję cierniki? Otóż po rozesłaniu mailem zdjęć tych pięknych, krajowych ryb do zaprzyjaźnionych akwarystów, nie było końca ich zachwytom. Pojawiły się głosy przywołujące stare polskie przysłowie: „Cudze chwalicie, a swego nie znacie”. Dla wielu bowiem wędkarzy i osób nie zaznajomionych bliżej z omawianym gatunkiem, cierniki to zwykłe koluchy jakich pełno w ciekach i stawach. Tak, ryba ta w wielu wypadkach jest zwyczajnie niedoceniana i lekceważona. Nie podlega ochronie, ale obserwuję, że liczebność populacji cierników na Mazowszu wyraźnie spada (jeszcze gorsza sytuacja jest z pokrewnym cierniczkiem).

1

Samiec zaganiający samicę do gniazda

Rybom tym wystarcza w zupełności zwykła woda wodociągowa, ale odstana. Jej temperatura nie powinna wzrastać ponad 22-23ºC (optymalnie to 17-18ºC), niemniej jeśli pracuje filtr i napowietrzacz, to ryby bez problemu znoszą ciepłotę nawet ponad 27ºC. Podłoże nie ma znaczenia, ale lepszy wydaje się piasek. Często bowiem złożone w gnieździe jaja są wymywane na zewnątrz. Na piasku są dobrze widoczne i samiec bez trudu „zataszcza” je z powrotem do gniazda.

2

W zbiorniku z ciernikami ważne są rozmaite kryjówki

Budując gniazdo samiec zwykle najpierw kopie w podłożu płytkie zagłębienie, a następnie formuje je z kawałków butwiejących liści i łodyżek (głównie włókien) miękkich roślin, oderwanych korzonków, nitek glonów itp. Przez cały czas stara się uformować je na kształt podłużnej mufki z szerszym wejściem i węższym wyjściem. W tym celu opływa gniazdo dookoła umacniając poszczególne jego elementy specjalną kleistą substancją, wytwarzaną przez jego nerki.

4

Samice niegotowe do tarła muszą mieć, gdzie się ukryć przed natarczywością msamca

W okresie godowym samiec ciernika przybiera przepiękne, żywe barwy, które wykorzystuje do zwabiania gotowych do odbycia tarła samic. Brzuch przybiera kolor pomarańczowo-czerwony, a grzbiet oliwkowo-zielono-niebieski do seledynowego. Całe ciało mieni się metalicznym połyskiem. Płetwy grzbietowa i odbytowa stają się ciemne, a tęczówka oka lśni srebrzyście.

Ciernik to gatunek poligamiczny. Mleczak wykonując charakterystyczny zygzakowaty taniec zwabia do gniazda zwykle 2-4 samic (oczywiście nie na raz). W czasie zalotów pyskiem pokazuje partnerce wejście do gniazda. Gotowa do odbycia tarła ikrzyca w pewnym momencie przyjmuje jego zaproszenie i wślizguje się do wnętrza w taki sposób, że ogon i głowa wystają na zewnątrz. Podczas składania jaj jest dodatkowo pobudzana przez samca, który delikatnie uderza pyskiem w tylną część jej ciała. Po złożeniu ikry samica wypływa z gniazda, a jej miejsce zajmuje samiec, który zapładnia znajdujące się wewnątrz jaja. Potem do gniazda wpływa kolejna ikrzyca. Przeciętnie, ta ostatnia składa kilkadziesiąt do ponad dwustu zwykle bezbarwnych jaj.

5

Ciernik to gatunek bardzo wdzięczny do obserwacji w zimnowodnym akwarium

6

Postawione sztorc kolce mają za zadanie odstraszać potencjalnych drapieżników

Larwy wylęgają się po 1-2 tygodniach, w zależności od temperatury wody. W ciągu czterech dni resorbują zawartość woreczka żółtkowego. Samiec roztacza nad nimi troskliwą opiekę. Początkowo z zapałem chwyta w pysk każdego uciekiniera i ponownie wypluwa go do gniazda. Po około dwóch tygodniach młode stają się samodzielne i rozpoczynają życie w stadzie. W tym czasie również ojciec przestaje się nimi interesować (może je wtedy pożreć), traci godowe barwy i, w naturze, powraca do życia w stadzie. Narybkowi należy podawać najdrobniejszy „pył”, czyli pierwotniaki (wyhodowane na pożywkach organicznych lub z preparatów handlowych), larwy oczlików i wrotki. Po tygodniu można skarmiać larwami solowca, a po dwóch najdrobniejszym zooplanktonem, węgorkami „mikro”, miażdżonymi na szkle rurecznikami itp.

Wywłócznik brazylijski (Myriophyllum aquaticum). Uprawa w oczku i akwarium

3

Las „choineczek” znakomicie zdobi oczko od wiosny do późnej jesieni

Wywłócznik brazylijski (Myriophyllum aquaticum) to obcy gatunek tropikalny należący do rodziny wodnikowatych (Haloragaceae). W języku angielskim zwany jest Brazilian Watermilfoil lub Parrot Feather. Jest to roślina niezwykle dekoracyjna. Jej jasnozielone, miękkie, cienkie i pierzaste liście są prawdziwą ozdobą oczka wodnego każdej wielkości. Pędy są dość grube, rozgałęzione, dorastające nawet do metra długości. Przez obcinanie ich końcówek roślinę można łatwo rozmnażać wegetatywnie. Po wsadzeniu do wody szybko wytwarzają delikatny, wiązkowy system korzeniowy. Uprawa w oczku jest bardzo łatwa, a roślina zdobi je do późnej jesieni, a pędy nadwodne zamierają dopiero po pierwszych przymrozkach. Wówczas roślinę należy z oczka usunąć, aby rozkładając się nie zepsuła wody.

4

Wywłócznik brazylijski wymaga regularnego przycinania

Wywłócznik posadzony w oczku w pojemniku z żyznym podłożem (z dodatkiem gliny, ziemi ogrodowej, odrobiny kompostu), umieszczonym w strefie wody płytkiej (głębokość 15-50 cm) i na słonecznym stanowisku bardzo szybko się rozrasta i w związku z tym wymaga regularnego przycinania pędów. W przeciwnym razie roślina zarośnie duże połacie oczka. Rozgałęziając się na wiele odnóg i tworząc „las zielonych choineczek” pędy płożą się w warstwie powierzchniowej wody i często „wychodzą” nawet poza oczko. Ich końce charakterystycznie wyrastają ponad lustro wody na 10-20 cm. Wywłócznik brazylijski dobrze radzi sobie także w zanurzeniu powyżej 50 cm, choć wówczas wyrastające ponad lustro wody pędy są nieco słabsze i cieńsze.

2

Pedy przeniesione z oczka początkowo dobrze prezentują się pod wodą w akwarium

Ciekawostką jest fakt, iż jest to roślina dwupienna, czyli rozdzielnopłciowa (żeńskie i męskie organy rozrodcze występują na różnych osobnikach). Egzemplarze męskie rosną w zanurzeniu i często są uprawiane w akwarium, żeńskie zaś można z powodzeniem są uprawiane w oczkach. W tym roku musiałem kilkakrotnie przycinać gęste „pło” wywłócznika brazylijskiego, który z powodu słonecznego lata rozrastał się tak szybko i bujnie, że z jednego pędu wsadzonego wiosną uzyskałem czubatą taczkę masy roślinnej, która poszła na kompost 🙁 Usunąłem ją z oczka już teraz, nie czekając na pierwszy przymrozek. Jednakże w odpowiednio głębokim oczku (co najmniej 1 m) wywłócznik brazylijski może całkiem dobrze przezimować, zwłaszcza przy łagodniejszej zimie. Należy tylko przestawić doniczkę na najniższą półkę – maksymalnie poniżej warstwy lodu. Ja zaś zrobiłem kilka pęczków sadzonek, które spiąłem gumką recepturką, obciążyłem kamykami i zatopiłem w najgłębszym miejscu oczka. Zobaczymy na wiosnę 🙂

1

Wywłócznik brazylijski rośnie najlepiej w paludarium lub akwarium bez pokrywy, gdzie główna ozdobą są pędy nadwodne

Zachęcam do poczynienia prób uprawy wywłócznika w akwarium tym bardziej, że z regularnie przycinanymi pędami nadpowierzchniowymi nie bardzo jest co robić, a szkoda ich kompostować w pełni sezonu wegetacyjnego. Po ich odcięciu i przeniesieniu z oczka do domowego akwarium zimnowodnego i posadzeniu ich pod wodą, początkowo roślina bardzo dobrze się prezentuje. Wymaga jednak silnego oświetlenia, chłodnej wody, żyznego podłoża i dodatku CO2. Bez tego wkrótce traci jasnozielone liście, które dość szybko brązowieją i marnieją. Często też roślina staje się delikatna, wolniej rośnie, „wyciąga się” i niejednokrotnie żółknie. W dobrych warunkach za to szybko pojawiają się młode pędy boczne. Niemniej uprawa wywłócznika w pomieszczeniu najlepiej udaje się w paludariach lub w akwarium bez pokrywy, gdzie pędy mogą swobodnie rosnąć nad wodą.

 

Mój akwarystyczny „Oscar” …

1

Pani Hanna Stepnowska przedstawia tegorocznego laureata nagrody im Darka Firleja, czyli mnie 🙂

Tegoroczne XIII już targi i wystawa zoologiczno – botaniczna znane jako ZOO-BOTANIKA 2014 miały dla mnie szczególne znaczenie. Oto bowiem po raz pierwszy w życiu poczułem się przez chwilę jak laureat nagrody Akademii Filmowej – znanego wszystkim Oscara 🙂 Mój „Oscar” jest jednak szczególny i wyjątkowy. To statuetka konika morskiego odlana ze stopu metali kolorowych imienia Darka Firleja. Przyznawana jest corocznie od kilku lat (to jest jej czwarta edycja) osobom najbardziej zasłużonym w dziedzinie akwarystyki. Jeden raz laureatem była cała instytucja – Muzeum Przyrody w Drozdowie.

2l

Nieco speszony opowiadam o swoich akwarystycznych planach …

Pomysłodawcą idei przyznawania „akwarystycznych Oscarów” był Darek Firlej, założyciel i długoletni redaktor naczelny „Magazyn Akwarium”, a także podróżnik, fotograf, dziennikarz i artysta malarz. Darka znałem osobiście. Najpierw poznaliśmy się wirtualnie. Kiedyś bowiem napisałem do niego maila wytykając jakieś nieścisłości w podpisach do zdjęć, które ukazały się w piśmie. Darek przyjął moje uwagi ze stoickim spokojem, podziękował za nie, a na końcu stwierdził, że trzeba być wyrozumiałym w stosunku do artystów, bo artyści już tak mają – bardziej interesuje ich forma niż treść 🙂 Oczywiście w kolejnym numerze ukazało się stosowne sprostowanie.

 

 

5l

Trzej tegoroczni laureaci akwarystycznego „Oscara”, od lewej: ja, Wojciech Sierakowski i Lechosław Łątka

Zawsze zazdrościłem Darkowi jego podróży, zwłaszcza po krajach Azji Południowo-Wschodniej. Podczas nich podróżnik skupiał się bowiem przede wszystkim na eksploracjach akwarystycznych lokalnych cieków i zbiorników wodnych oraz wizytach na profesjonalnych fermach, hodujących ryby akwariowe na masową skalę. Jego ciekawe fotorelacje ukazywały się co i raz na łamach MA. Wciąż mam przed oczami obraz Darka, jak w jakimś potoku śmiga w kąpielówkach z pokaźnych rozmiarów siatką 🙂

 

5

Para pięknych paletek wraz z potomstwem

Po śmierci Darka (odszedł 21.02.2011 r.) ideę przyznawania nagród jego imienia kontynuuje żona – p. Hanna Stepnowska – obecna szefowa wydawnictwa Pet Publishing. Po wręczeniu mi zaszczytnej nagrody p. Hania zapytała mnie o moje akwarystyczne marzenia. Jako, że byłem na miejscu nieco stremowany, to odpowiem teraz na spokojnie na to podchwytliwe skądinąd pytanie. Otóż w jednym z moich wywiadów (są dostępne w plikach pdf w zakładce: „O mnie”) napomknąłem, że bardzo chciałbym, właśnie tak jak Darek Firlej kiedyś w Azji, poeksplorować sobie naturalne środowisko życia ryb akwariowych w Amazonii (pielęgnicowate i kąsaczowate) i Australii (tęczanki). Jednak te marzenia przełożyłem na plan dalszy – oby zdrowie dopisało! Tymczasem zająłem się badaniem naszej rodzimej ichtiofauny. Tak, cudze chwalicie a swego nie znacie, chciałoby się powiedzieć. Nasze krajowe gatunki małych ryb są iście fascynujące, choć większość niestety objęta jest ścisłą ochroną lub uchodzi za niebezpieczne gatunki inwazyjne.

6

Procatopus nototaenia – kameruński gatunek lśniącooczki

 

W tym roku wraz ze mną swoje „Oscary” otrzymali: Lechosław Łątka i Wojciech Sierakowski – obaj, znakomici hodowcy pielęgnic afrykańskich, pierwszy z jeziora Tanganika, drugi z jeziora Malawi. Lechu (na forach znany jako rufus) i Wojtek (na forach znany jako harisimi) to niestrudzeni propagatorzy akwarystyki. Każdego dnia jako prezesi znanych wszystkim akwarystom organizacji (Klubu Miłośników Tanganiki i Klubu Malawi) pracują na rzecz rozpowszechniania naszego hobby oraz dzielą swoją wiedzą z każdym kto tego potrzebuje. Obydwoje są też cennymi autorami, którzy publikują swoje prace (częstokroć z pięknymi zdjęciami) na łamach prasy akwarystycznej. Serdecznie im gratuluję zaszczytnego wyróżnienia i życzę dalszych sukcesów w chowie i rozmnażaniu ryb akwariowych!

8

Bojowniki szmaragdowe (Betta smaragdina) – problemem w ich hodowli w Polsce jest bliskie pokrewieństwo dostępnych osobników

 

Dziękuję bardzo właścicielce firmy Pet Publishing p. Hannie Stepnowskiej za wyróżnienie mnie i dostrzeżenie mojego wkładu na rzecz rozwoju i promocji polskiej akwarystyki słodkowodnej. Nadmienię jeszcze, że Pet Publishing to jedyny obecnie na rynku wydawca prasy akwarystycznej („Magazyn Akwarium”, „Zeszyty Akwarystyczne”, „Akwarium”, terrarystycznej („Zeszyty terrarystyczne”) oraz skierowanej do całej branży zoologicznej („ZooBiznes”). Ciekawym przedsięwzięciem jest BAAT, czyli baza artykułów akwarystycznych i terrarystycznych. Zachęcam wszystkich do czytania prasy hobbystycznej!

 

7

Nasz krajowy okoń (Perca fluviatilis) świetnie czuje się w akwarium zimnowodnym

Na tegorocznej ZOO-BOTANICE moją „akwarystyczną” uwagę przykuła najbardziej para pięknych paletek, które majestatycznie wodziły młode i nic sobie nie robiły z dziesiątek fleszy, którymi je naświetlano ze zrozumiałych względów 🙂 Prawdziwą wisienką na torcie był dla mnie także lśniącooczka wielkopłetwa (Procatopus nototaenia, ang. Large-finned Lampeye) z leśnych strumieni Kamerunu. Na uwagę zasługiwały także nietuzinkowe bojowniki szmaragdowe (Betta smaragdina) z Azji Południowej. Chylę czoła przed pomysłodawcami akwarium z okoniami i węgorzem, jako znakomitego pomysłu na pokazanie wycinka z życia naszej krajowej ichtiofauny.

Na koniec załączam linki do fotorelacji innych akwarystów obecnych na targach ZOO-BOTANIKA 2014. Autorem pierwszej jest wspomniany już Leszek Łątka, a drugiej Andrzej Kociołkowski vel Kocan – laureat nagrody im. D. Firleja z 2011 r. (pierwsza jej edycja), który otrzymał ją wraz z Jackiem Klonowiczem, Heiko Bleherem i Waldemarem Jastrzębskim. Oto ich relacje:

„RelacjaKMT”

„RelacjaKocana”

 

7l

Statuetka – nagroda im. Darka Firleja

 

Zdjęcia inne niż ryby robili moi koledzy – Zbigniew Wróblewski – akwarysta i hodowca ptaków ozdobnych oraz Leszek Łątka.

 

Wszystkim koleżankom i kolegom jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za złożenie mi gratulacji, zarówno tych ustnych, jak i przesłanych drogą mailową!

Od 1.04.2014 wpisy będą zamieszczane co 10 dni

9

Puszczyk zwyczajny

Szanowni Państwo,

z uwagi na nawał obowiązków związanych z lęgami ptaków ozdobnych oraz sezonem oczkowym (od roślin, poprzez płazy do ryb zimnowodnych) na działce, informuję, że od 1.04.2014 wpisy będą zamieszczane co 10 dni. Zatem w miesiącu pojawią się trzy.

Liczę na zrozumienie 🙂

Hubert Zientek

 

 

Nowy Rok 2014

1Wszystkim hodowcom, tym początkującym i tym doświadczonym, tym co utrzymują jednego bojownika i tym, co mają naście wolier z ptakami lub akwariów z rybami, życzę wszystkiego najlepszego w nadchodzącym Nowym Roku! Oby okazał się on dla nas lepszym pod względem hodowlanym od poprzedniego. Moja strona – blog ma już przeszło dwa lata. Mam nadzieję, że jest Państwu pomocna w osiąganiu sukcesów hodowlanych, czego wszystkim z całego serca życzę!

Hubert Zientek

 

Ciernik (Gasterosteus aculeatus)

Ciernik (Gasterosteus aculeatus), zwany potocznie kolką należy do rodziny ciernikowatych (Gasterosteidae). Występuje powszechnie w polskich wodach i nie jest objęty ochroną. Znakomicie nadaje się do chowu w zbiornikach zimnowodnych, w których daje się łatwo rozmnożyć. Poszczególne populacje cierników wykazują dużą zmienność pod względem liczby cierni na grzbiecie oraz płytek kostnych pokrywających ciało. Zwykle przed wysuniętą maksymalnie do tyłu płetwą grzbietową znajdują się trzy ostre i twarde kolce. Dzięki specjalnym „zawiasom” mogą one przez dłuższy czas być postawione, bez żadnego wysiłku ze strony organizmu. Stanowią one doskonałą ochronę przed polującymi na nie drapieżnikami. Występują dwie formy ciernika: osiadła, czyli śródlądowa i wędrowna – morska. Ta ostatnia na tarło wpływa do rzek. Forma osiadła dorasta do 6-8 cm, a wędrowna maksymalnie do 10-11 cm. Ciernik dożywa 4-5 lat. Najlepiej ryby te utrzymywać w małych haremach złożonych z samca i 3-4 samic, w zbiorniku jednogatunkowym o pojemności co najmniej 80-100 l. Parametry chemiczne wody nie są istotne – w zupełności wystarcza zwykła woda wodociągowa (ale odstana). Zapewniamy dobre jej filtrowanie i całodobowe napowietrzanie (szczególnie podczas upałów). Temperatura wody nie powinna przekraczać 22, a najlepiej jeśli oscyluje wokół 17-18ºC. Podłoże w akwarium powinien stanowić dobrze przemyty, drobny piasek lub żwirek. Kryjówki z niewielkich korzeni, kawałków drewna obsadzonych dookoła, zwłaszcza miękkolistnymi roślinami (mchy) są najlepszym miejscem do zbudowania przez samca gniazda. Ciernik zjada wyłącznie pokarm żywy. Ze względu na niewielki otwór gębowy nie może on być jednak zbyt dużych rozmiarów. Najlepsze są wioślarki, oczliki, szklarki, larwy komarów oraz rureczniki.

Przeprowadzając rozród w akwarium należy użyć zbiornika o pojemności około 60-70 l. Wybieramy najbardziej jaskrawo wybarwionego samca i 2-3 dojrzałe samice z wypukłymi partiami brzusznymi. Także podczas rozrodu zbiornika nie ogrzewamy. Ryby najchętniej przystępują do tarła wiosną (kwiecień), po wcześniejszym okresie zimowania przez kilka miesięcy, np. w jasnej, nieogrzewanej piwnicy, garażu itp. W okresie godowym samiec ciernika przybiera przepiękne, żywe barwy, które wykorzystuje do zwabiania gotowych do odbycia tarła samic. Brzuch przybiera kolor pomarańczowo-czerwony, a grzbiet oliwkowo-zielono-niebieski do seledynowego. Całe ciało mieni się metalicznym połyskiem. Płetwy grzbietowa i odbytowa stają się ciemne, a tęczówka oka lśni srebrzyście. Wybrawszy odpowiednie miejsce samiec zwykle kopie w podłożu płytkie zagłębienie i buduje w nim misterne gniazdo z kawałków butwiejących liści i łodyżek (głównie włókien) miękkich roślin, oderwanych korzonków, nitek glonów itp. Gromadząc budulec stara się uformować je na kształt podłużnej mufki z szerszym wejściem i węższym wyjściem. W tym celu opływa gniazdo dookoła umacniając poszczególne jego elementy specjalną kleistą substancją, wytwarzaną przez nerki. U gatunku tego występuje zjawisko poligamii. Mleczak wykonując charakterystyczny zygzakowaty taniec stara się bowiem zwabić do gniazda jak największą liczbę samic (zwykle 2-4). W czasie zalotów pyskiem pokazuje im wejście do gniazda. Gotowa do odbycia tarła ikrzyca w pewnym momencie przyjmuje jego zaproszenie i wślizguje się do wnętrza w taki sposób, że ogon i głowa wystają na zewnątrz. Podczas składania jaj jest dodatkowo pobudzana przez samca, który delikatnie uderza pyskiem w tylną część jej ciała. Po złożeniu ikry samica wypływa z gniazda, a jej miejsce zajmuje samiec, który zapładnia znajdujące się wewnątrz jaja. Ikrzyca składa 90-250 jaj (według niektórych autorów nawet do 400-450). Jaja są zwykle bezbarwne, czasami lekko jasnopomarańczowe. W około dziesięć minut po złożeniu ikra pęcznieje, staje się sprężysta, a poszczególne jaja sklejają się ze sobą, tworząc charakterystyczną bryłkę przypominającą grono winogron. Larwy wylęgają się po 1-2 tygodniach, w zależności od temperatury wody. W ciągu czterech dni resorbują zawartość woreczka żółtkowego. Samiec roztacza nad nimi troskliwą opiekę. Początkowo z zapałem chwyta w pysk każdego uciekiniera i ponownie wypluwa go do gniazda. Po około dwóch tygodniach młode stają się samodzielne i rozpoczynają stadne życie. W tym czasie również ojciec przestaje się nimi interesować (może je wtedy pożreć), traci godowe barwy i, w naturze, powraca do życia w stadzie. Narybkowi należy podawać najdrobniejszy „pył” oraz wspomagająco także wyhodowane na pożywkach organicznych pantofelki. Po tygodniu można skarmiać larwami solowca, a po dwóch najdrobniejszym zooplanktonem, węgorkami „mikro”, miażdżonymi na szkle rurecznikami itp.



Samiec – szczegóły
budowy ciała


Samica dojrzała
do tarła


Cierniki jedzą
żywy pokarm


Samiec podczas
budowy gniazda


Samiec podczas
formowania
wnętrza gniazda


Narybek ciernika


Opieka samca
nad narybkiem


Wygląd ryby
z góry