Ziemiojad szpiczastogłowy (Satanoperca jurupari „Rio Para”). Rozród

1

Samica z wypuszczonymi na chwilę larwami

U ziemiojada szpiczastogłowego praktycznie brak jest dymorfizmu płciowego. Samica może być nieco mniejsza i bardziej krępa, lecz są to cechy bardzo subtelne i praktycznie mało przydatne w praktyce. Podobnie sprawa ma się z długością płetw nieparzystych (oprócz ogonowej) – moja ikrzyca ma je nieco dłuższe, co wydawałoby się jest u pielęgnicowatych zwykle cechą samczą. Do rozrodu nadają się osobniki w wieku ponad 1,5 roku.

2

Para z narybkiem – samiec po lewej

U osobników z odłowu nie jest łatwo zaobserwować tarło ze względu na ich płochliwość. Ryby przystępują do niego dopiero wówczas, gdy czują się całkowicie bezpiecznie. U mnie miało to miejsce zawsze pod moją nieobecność, ale widziałem zaloty i próbne ocieranie się tarlaków o substrat (kamień). Na inicjację tarła wpływ mają obfite podmiany wody oraz intensywniejsze żywienie osobników rodzicielskich mrożonym i żywym pokarmem.

3

Początkowo matka wypuszcza młode z pyska tylko rano

Tarło najlepiej jest przeprowadzać w oddzielnym zbiorniku o pojemności min. 120, a najlepiej 150-200 l. Choć wielu autorów zaleca tu wodę zdecydowanie miękką (do 8ºn), to jednak rozród bez problemu odbywa się i w znacznie twardszej.  To samo dotyczy odczynu, który może wahać się od pH 6-7,5 (optymalny to jednak lekko kwaśny). Temperatura wody powinna wynosić 27-28ºC. Wyposażenie techniczne stanowi grzałka z termostatem i filtr gąbkowy bez obudowy lub napędzany brzęczykiem.

ryc-10

Samoistnie dobrane pary lęgowe są najcenniejsze

 

Na dno kładziemy 1–2 płaskie kamienie, a jako podłoża używamy tradycyjnie warstwy piasku (około 3 cm). Także korzeń w charakterze kryjówki – ostoi polepsza dobrostan tarlaków. Samiec obiera rewir lęgowy, w którego centrum jest jakiś dogodny do złożenia ikry obiekt, np. płaski kamień lub korzeń (zwykle). Broni go przed intruzami, a jego partnerka może mu w tym pomagać (w zbiorniku ogólnym).

5

Opieka rodziców jest bardzo troskliwa

 

Substrat pod jaja nie jest zwykle czyszczony lub też ryby poświęcają tej czynności niewiele czasu. Często tarło odbywa się wprawdzie nad litą powierzchnią, ale przysypaną z lekka piaskiem, bądź zupełnie na piasku, ale pod osłoną kamienia lub korzenia. Podczas pojedynczego aktu płciowego samica składa w rzędzie kilka jaj, które samiec zaraz polewa nasieniem. Następnie ikrzyca powraca i natychmiast bierze je do pyska w celu dalszej inkubacji.

4

Początkowo samica wykazuje większą nerwowość, dbałość, bojaźliwość i zaangażowanie w opiece nad potomstwem

Pierwsze podejścia tarlaków są zwykle jałowe – tzw. próby „na sucho”. W zależności od kondycji i wieku ikrzyca może złożyć od stu kilkudziesięciu do ponad 400 jaj. Nie potwierdzam faktu przeganiania inkubującej jaja samicy z terytorium samca, co sugerują niektórzy autorzy. Owszem może się tak zdarzyć, tym bardziej, że w naturze zachowania takie nie są rzadkie. Tu jednak ikrzyca co i raz podpływa do mleczaka i lekko (wręcz delikatnie) poszturchuje go zamkniętym pyskiem w bok lub głowę.

9

Samica z młodymi w jamie gębowej

 

Ma się nawet wrażenie, że przegania partnera, jakby nie był jej on teraz do niczego potrzebny. Zauważyłem, że samiec nic sobie z tego nie robi i normalnie żeruje przekopując dno. Być może właśnie to drażni jego partnerkę, która przecież nie może nic jeść, a żerujący mleczak to w jej mniemaniu zagrożenie dla młodych … W godzinach popołudniowych i wieczornych samica jednak całkowicie się uspokaja, a obie ryby zgodnie wodzą potomstwo.

10

Rodzice są bardzo czujni i chowają młode do pysków przy jakimkolwiek zagrożeniu

 

Nie dochodzi między nimi zwykle do żadnych niesnasek. Ewentualne kłótnie pomiędzy dobrze dobranymi rodzicami zdarzają się sporadycznie. Co innego, gdy ryby zostały zestawione do tarła przez hodowcę – wtedy niepowodzenia są znacznie częstsze … Larwy wykluwają się zwykle po około trzech dobach. Początkowo matka wypuszcza młode z pyska (są one zgrupowane w jego przedniej części) tylko rano. Mogą to być nawet larwy z pęcherzykami żółtkowymi, a po 2-3 dniach żerujący narybek.

12

Samica wciągająca potomstwo do pyska

Samiec pływa wokół młodych, czasem pochwyci kilka do jamy gębowej, aby po chwili je wypuścić. W momencie zaś zagrożenia tak samo jak partnerka służy im swoją jamą gębową (dorosłe zasysają je bardzo  widowiskowo). Jednakże liczba zagarnianego przez niego potomstwa jest znacznie mniejsza. Samica wykazuje tu bowiem o wiele większą nerwowość, dbałość, bojaźliwość i zaangażowanie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo młodych – stara się tu dominować.

 

8

Rodzice niekiedy rywalizują o opiekę nad młodymi

Gdy zagrożenie minie młode szybko są uwalniane na zewnątrz, także przez szpary skrzelowe. Samiec zwykle szybciej podpływa do zadanego pokarmu, podczas gdy jego partnerka robi to bardziej ostrożnie i nieufnie, koncentrując się głównie na ochronie młodych niż na jedzeniu. W miarę jak te rosną coraz częściej pozwala im na opuszczanie jamy gębowej, także w czasie dnia i to na coraz dłuższe okresy czasu.

14

Para wraz z narybkiem w zbiorniku tarliskowym – samica po prawej

Gdy młode są starsze rodzice w bardziej wyrównany sposób dzielą trudy opieki nad nimi i biorą go na noc do pysków lub w czasie zagrożenia. Po podaniu pokarmu charakterystycznie „żują” go i rozdrabniają, po czym wypluwają w gromadkę młodych (także przez szpary skrzelowe). Osobliwie wcierają się też w podłoże, co podrywa do góry m.in. potencjalnie jadalne cząstki. W moim akwarium para „juruparów” zawsze razem  wychowywała potomstwo.

15

Samica wypuszczająca młode z pyska

Nigdy nie odławiałem noszącej jaja lub młode samicy, co często ma miejsce w hodowlach nastawionych na zysk. Do rozrodu S. jurupari bezwzględnie najlepsze są samoistnie dobrane pary. Te zaś najlepiej jest trzymać oddzielnie. W warunkach akwariowych ich monogamiczność jest raczej bezsprzeczna, podczas gdy w naturze ryby mogą przyjmować różne strategie rozrodcze, w tym i poligamiczną (w zależności od warunków środowiskowych panujących w danym siedlisku).

13

Samica może złożyć do nawet 400 jaj

Gdy tylko samica zacznie wypuszczać z pyska ukształtowany narybek należy przystąpić do jego karmienia – najpierw tylko rano, a potem także w czasie dnia. Bardzo dobrym pokarmem są nicienie „mikro” i larwy solowca. Można podawać też najdrobniejszy zooplankton, także w formie mrożonek (moina, bosmina). Po 3-4 tygodniach opieki, rodziców można oddzielić od młodych. Narybek rośnie początkowo dość szybko, po czym wzrost ulega spowalnieniu.

11

Samiec również nie odstępuje starszego nieco potomstwa i chroni je w pysku

Oczywiście opisana przeze mnie idealna sytuacja nie zawsze ma miejsce. Trzeba być przygotowanym na to, że rozród ziemiojadów nie zawsze się udaje. Nierzadko bowiem młode lub niepokojone ryby zjadają ikrę lub larwy. Czasami też para nie jest dobrze dobrana i pomiędzy rodzicami dochodzi do kłótni o opiekę nad potomstwem, co często źle się dla niego kończy. Bywa, że samiec zachowuje się jak poligamista i raz za razem chce wycierać się z inną samicą, traktując jej poprzedniczkę jak intruza i okazując jej agresję.

7

Żerując rodzice „wyczesują” drobiny pokarmu z podłoża, które młode natychmiast je połykają

Także odławianie siatką noszącej ikrę lub larwy samicy może być brzemienne w skutkach i powodować połknięcie przez nią potomstwa. Jeśli już zajdzie taka potrzeba, to należy użyć małego kubełka lub miski i zagarniać doń rybę wraz z wodą. Czasami problemem są nicienie (ewentualnie inne pasożyty wewnętrzne), które mogą sprawić, że ryby są bardzo wychudzone, apatyczne, z obniżonym apetytem. Takie osobniki trzeba oczywiście odpowiednio przeleczyć, gdyż inaczej nie nadają się do rozrodu.

 

O chowie ziemiojada szpiczastogłowego pisałem tu:

„Satanoperca jurupari. Chów”

Ziemiojad szpiczastogłowy (Satanoperca jurupari „Rio Para”). Chów

1

S. jurupari pływają dostojnie i majestatycznie, ale bywa że łatwo się płoszą

W naturze S. jurupari osiąga ponad 25 cm długości, podczas gdy w akwarium jest o kilka cm mniejszy. Żyje w wodach Am. Połud. (głównie dorzecze Amazonki – od Boliwii, Peru, Ekwadoru i Kolumbii do ujścia rzeki w Brazylii). Pływa dostojnie i majestatycznie, ale spłoszony wykonuje szybkie, paniczne zrywy, co grozi urazem. Należy przeto unikać gwałtownych ruchów przed akwarium oraz ustawić je w spokojnym miejscu.

 

2

Para ryb – samiec po prawej

Ten piękny „juruparoid” jest rybą spokojną i łagodną. Mimo dość groźnego wyglądu (potężna głowa i wydłużony, niemały pysk oraz duże płetwy nieparzyste z mocnymi promieniami twardymi (zwłaszcza grzbietowa, gdzie wystają one ponad jej krawędź) absolutnie nie atakuje innych, nawet dużo mniejszych od siebie współmieszkańców akwarium. Można je zatem utrzymywać wraz z innymi, spokojnymi pielęgnicowatymi, jak również z kiryskami, zbrojnikami, większymi kąsaczowatymi itp. Jedynie mogą być czasami zadziorne wobec swoich pobratymców (głównie ma tu miejsce przeganianie się).

 

3

U niektórych „juruparoidów” metaliczne cętki widoczne są na głowie i pokrywach skrzelowych

W akwariach o wiele częściej utrzymywany jest ziemiojad pstry (Satanoperca leucosticta). Ma on liczne, metalicznie lśniące cętki na całym ciele, przez co jest znacznie bardziej kolorowy (S. jurupari ma je po bokach głowy i na pokrywach skrzelowych). Klasyczne wszak „juruparoidy” nie powinny mieć żadnych cętek. Niemniej w naturze spotyka się wiele ich lokalnych odmian, z których jedne mają cętki, a inne nie. Czasami ta sama odmiana ryb może znacznie różnić się fenotypowo w zależności od typu siedliska.

4

S. jurupari jest tzw. gębaczem owofilnym bezpośrednim, czyli podejmującym jaja do pyska zaraz po ich złożeniu

Różna jest także strategia rozrodcza u obydwu gatunków. Mianowicie S. leucosticta jest tzw. gębaczem larwofilnym pośrednim (z ang. delayed mouthbrooder), czyli podejmującym do pyska dopiero larwy, podczas gdy ikra po złożeniu jest na dobę lub dwie przysypywana cienką warstwą piasku. W przeciwieństwie do niego S. jurupari jest tzw. gębaczem owofilnym bezpośrednim (z ang. immediate mouthbrooder), czyli podejmującym jaja do pyska zaraz po ich złożeniu.

5

Piaszczyste dno to podstawa dobrostanu ziemiojadów

Dla pary dorosłych ryb należy przeznaczyć akwarium o pojemności, co najmniej 250 l. Lepiej jest jednak chować je w grupie 5-6 osobników w zbiorniku 400 lub więcej litrów (najlepiej szeroki i niski). Jako podłoża należy użyć średnio drobnego piasku – warstwa nawet do 8-10 cm. Dno bezwzględnie powinno być utrzymywane w należytej czystości, stąd przy każdej podmianie wody należy zawsze usuwać z niego wszelkie nieczystości organiczne, z którymi nie poradził sobie filtr. Żwir o grubszej granulacji i ostrych krawędziach jest niebezpieczny dla ziemiojadów i może podczas żerowania prowadzić do uszkodzenia delikatnych listków skrzelowych.

 

6

Mimo dość groźnego wyglądu S. jurupari są spokojne, łagodne i towarzyskie

Elementy wystroju akwarium to korzenie, gałęzie, kawałki drewna i kamienie. Rośliny miękkolistne tj. wywłócznik lub moczarka najlepiej uprawiać luzem na powierzchni wody. Zarówno one jak i  wszelkie inne taksony pływające (np. pistia rozetkowa, paprocie itp.) będą skutecznie tłumiły oświetlenie, co polepsza dobrostan ryb. Gatunki twardolistne sadzimy w zwartych kępach obłożonych kamieniami lub w pojemnikach („ziemki” mogą je wykopać niejako przy okazji – podczas żerowania).

 

8

S. jurupari to gatunek dobrze adaptujący się do innego niż w naturze odczynu oraz stopnia twardości wody

Woda powinna być w miarę miękka, ale „juruparoidy” dobrze czują się i w twardszej – do 15ºn, o odczynie od umiarkowanie kwaśnego do lekko zasadowego  (optymalnie to pH 6.3-6.5) i temperaturze 23-26ºC. Regularne, raz w tygodniu, podmiany wody na świeżą są nieodzowne (do 20%). Woda może być w lekkim, delikatnym ruchu. Konieczny jest zatem wydajny filtr, koniecznie z dojrzałym złożem biologicznym, gdyż ziemiojady są wrażliwe na pogarszającą się jakość wody (grozi to wybuchem dziurawicy).

 

7

Ziemiojady szpiczastogłowe są z natury bentosofagami

W naturze ziemiojady szpiczastogłowe są z natury bentosofagami – przesiewają podłoże w poszukiwaniu jadalnych w nim cząstek. Ziarna piasku po pobraniu do pyska są następnie wydalane z powrotem nie tylko drogą oralną, ale także przez szpary skrzelowe. Żywienie omawianych ryb w akwarium nie przedstawia jednak większych problemów. Są one bowiem mało wybredne.

 

9

Pokarm dla ziemiojadów musi być zawsze najwyższej jakości

Pokarm musi być jednak zawsze najwyższej jakości. Oprócz suchych granulatów i karm płatkowych (z dużą zawartością białka) „ziemki” z apetytem jedzą mrożonego kryla, krewetki, ochotkę, wodzienia, solowca, doniczkowce, a nawet kawałkowane dżdżownice lub rureczniki. Te ostatnie podane w nadmiarze szybko wkręcają się w podłoże, co nie stanowi tu problemu, gdyż ryby szybko i sprawnie je z niego wyłuskają.

 

 

Różanki i nie tylko – miniony sen

Nieistniejący już dziś staw „Okoniowy” położony był między Koszajcem a Krosnami-Wieś – tu autor bloga poławiał na wędkę okonie i szczupaki, a na podrywkę różanki

W nadchodzącym 2017 roku uwagę szanownych Czytelników mojego bloga chciałbym zwrócić na stale zwiększającą się degradację środowiska naturalnego. Niech każdy z Was rozejrzy się wokół i pomyśli, co pod tym względem zmieniło się przez ostatnie lata w jego okolicy zamieszkania. Założę się, że mało kto wymieni jakieś pozytywy. Do czego prowadzi dewastacja natury każdy mniej więcej wie, ale nie każdy ma w sobie dość siły i determinacji, aby podjąć jakieś działania, zmierzające do poprawy sytuacji 🙁

Staw „Okoniowy” – tu pod wierzbami i w trzcinowisku tarły się piękne liny. Pomiędzy nimi znajdowały się najlepsze stanowiska do wędkowania, tzw. oczka

Pamiętam dwa nieduże stawiki położone pod Warszawą, między Biskupicami a Krosnami-Wsią. Jeden z nich, zwany „Okoniowym” był miejscem, gdzie jako dziecko często jeździliśmy z ojcem (czasami towarzyszyła nam rodzicielka) na ryby. Na schwytane w podrywkę różanki (było ich tam mnóstwo, mimo obecności wielu drapieżników) łapaliśmy spore okonie, a czasem połasił się i szczupak. Wówczas różanki nie były jeszcze objęte ochroną, jak ma to miejsce obecnie. Dziś nie potrafię sobie nawet wyobrazić założenia różanki na haczyk w charakterze tzw. żywca, nawet gdyby było to prawnie dozwolone, ale kiedyś …

Staw „Biskupicki” jest położony nieopodal, w polu, i istnieje do dnia dzisiejszego, choć był moment, że i jego próbowano w jednym miejscu zasypać …

Inne wspomnienie z dzieciństwa: Pamiętam jak pewnego razu, latem próbowałem podejrzeć gniazdujące w szuwarach trzciniaki zwyczajne (Acrocephalus arundinaceus), gdy nagle usłyszałem głośny chlupot. Pomyślałem, że to może kaczki lub piżmak, ale nie – oczom moim ukazały się przepiękne ciała trących się linów. Miały po jakieś 25-30 cm. Tarlaki w miłosnym amoku wypływały aż pod sam brzeg szorując brzuchami po zalanej na dosłownie 1-3 cm trawie i koniczynie.

Mały, zarośnięty stawik położony przy tylnej części stawu „Biskupickiego” – siedlisko żab zielonych i drobnych ryb (słonecznice, wzdręgi, płocie)

Był to iście przepiękny widok, którego nigdy nie zapomnę. Ich ciała niesamowicie opalizowały w słońcu mieniąc się na żółto-zielonkawy kolor. Ryby były jednak bardzo ostrożne – próbując podejść bliżej kilkakrotnie je spłoszyłem. Tak intensywnie trących się linów nie widziałem potem już nigdy w życiu. Podobnie z różankami – jest ich coraz mniej, choć w wielu siedliskach radzą sobie nadal dość dobrze (o ile oczywiście są w nich także małże).

Tak kończy dziś wiele stawów – zanim zostaną zasypane stanowią przez jakiś czas miejsce zwałki śmieci wszelkiego kalibru i rodzaju

Tuż obok „Okoniowego” znajdował się drugi stawik, o połowę mniejszy, o brzegach mniej dostępnych, bo zarośniętych krzakami i trzciną. Nie miał on chyba miejscowej nazwy. Poławiałem w nim karasie na podrywkę (srebrzyste i pospolite). Tam też żyły różanki, choć znacznie mniej. Pamiętam, że w okresie godowym samce były tu szczególnie pięknie wybarwione.  We wspomnianej okolicy stawów było więcej, ale dziś istnieje tylko największy z nich, który nosi lokalną nazwę „Biskupicki”.

Obecnie różanka objęta jest w Polsce całkowitą ochroną

Oba omawiane stawy były ponadto siedliskiem żab zielonych, które licznie w nich występowały. Wraz z innymi, sąsiednimi stawami zostały niestety unicestwione i dziś już nie istnieją – zostały zasypane przez nowego właściciela przylegających do nich pól uprawnych 🙁 Podobnie stało się z rozlewiskiem po drugiej stronie szosy, w którym żywiołowo godowały kumaki nizinne. Nic nie zostało. Chodząc po zwałach utwardzonej ziemi aż trudno dziś uwierzyć, że kiedyś tętniło tu życie, wodne życie …

Rozród różanki jest możliwy tylko przy obecności małży (szczeżuje, skójki)

O biologii różanek pisałem wcześniej tu:

„Różanka”

Wiele z powyższych informacji znajdziecie Państwo także w mojej ostatniej książce: „Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy”, Wydawnictwo SGGW, Warszawa, 2016, s. 260. Patrz zakładka na stronie głównej: Moje książki.

Ziemiojad czerwonogłowy (Geophagus steindachneri). Chów

1

Pięknie wybarwiony, dominujący samiec

Ryba ta należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) i odznacza się bardzo ciekawym behawioryzmem. W języku angielskim zwana jest Red Hump Eartheater, co jest określeniem bardzo trafnym. W naturze zasiedla różne siedliska (głównie o podłożu piaszczystym) w wodach Kolumbii (Río Magdalena,  Río Cauca, Río Sinú) i północno-zachodniej Wenezueli (dorzecze Río Limón, Jezioro Maracaibo).

2

Skromniej ubarwiona i mniejsza samica

Są to ryby spokojne, wręcz łagodne, choć dorosłe samce bywają względem siebie zadziorne i wykazują zachowania terytorialne. Zwykle najsilniejszy staje się dominantem i przegania rywali, lecz ich nie okalecza, ani nie zabija. Podporządkowany samiec ma mało widoczną czerwień na głowie i co najwyżej niewielki garb, ale może odbywać tarło. Także samice inkubujące ikrę lub młode mogą być wobec siebie agresywne – przeganiają się i uderzają zamkniętymi pyskami.

6

Dwa dorosłe, rywalizujące ze sobą samce

U ziemiojada czerwonogłowego zwracają uwagę duże oczy, mięsiste wargi położonego dolnie otworu gębowego i spory garb na głowie samca, który przybiera mniej lub bardziej intensywną, czerwoną barwę (właściwie karmazynową lub buraczkową). Ubarwienie ciała samicy jest mocno stonowane, kremowo-szare z nielicznymi zażółceniami, podczas gdy u samca lśni ono zielonkawo-niebieskim połyskiem z pomarańczowymi rysunkami na pysku (plamka), płetwach i pokrywach skrzelowych. Szczególnie u samicy mniej lub bardziej widoczne są rozlane czarne plamy po bokach ciała, ale nie wszystkie osobniki je mają. Także ikrzyca ma na głowie czerwonawy, szczątkowy rysunek oraz niewielką pomarańczową plamkę w kącikach pyska.

13

Młoda samiczka

Jeśli ziemiojady utrzymywane są w odpowiednio dużym zbiorniku z wieloma kryjówkami, to samców może być więcej niż jeden (lepiej 3-4 niż 2). W akwarium jednogatunkowym zaś najlepiej jest chować harem ryb, czyli samca i 2-4 samice. Współmieszkańcami dla ziemiojadów czerwonogłowych mogą być nie tylko zbliżone wielkością pielęgnicowate (np. pielęgnica severum, inne gatunki ziemiojadów itp.), ale także stadne kąsaczowate, kiryśniki itp.

12

Na dole samica, u góry – zdominowany, młody samiec

Im większe akwarium, tym lepiej dla omawianych ryb, które z natury należą do ruchliwych. Niemniej dla opisanego wyżej haremu wystarcza zbiornik o pojemności około 250 l. Najlepiej jako podłoża użyć grubszego piasku (warstwa 3-5 cm). Niektórzy mieszają ze sobą piasek o różnej granulacji, co też jest dobrym rozwiązaniem. Należy mieć na uwadze, że żwir o ostrych krawędziach może w czasie żerowania ryb prowadzić do uszkodzenia delikatnych listków skrzelowych. Elementami wystroju powinny być korzenie, gałęzie, kawałki drewna i kamienie.

7

Samiec broniący swego terytorium

Rośliny (miękkolistne mogą być niekiedy obskubywane) sadzimy w zwartych kępach obłożonych kamieniami lub w pojemnikach. Wprawdzie ryby ich nie wykopują specjalnie, lecz może się to zdarzyć niejako przy okazji intensywnego żerowania. Bardzo wskazana jest roślinność pływająca (pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste, moczarka argentyńska itp.), która tłumiłaby nieco oświetlenie zbiornika.

3

Ziemiojady czerwonogłowe to ryby dość łagodne i towarzyskie – tu z pielęgnicami severum

Woda najlepiej niezbyt twarda (do 16ºn), o odczynie od lekko kwaśnego do obojętnego (pH 6,3-7,0) i temperaturze około 25ºC, regularnie raz w tygodniu odświeżana (około 20%). Konieczny jest wydajny filtr z dojrzałym złożem biologicznym, gdyż ziemiojady są wrażliwe na pogarszającą się jakość wody.  Także podłoże musi być utrzymywane w należytej czystości, stąd przy każdej podmianie wody powinno się zawsze usuwać z dna wszelkie nieczystości organiczne.

17

Piasek, korzenie, kamienie, gałęzie tworzą właściwy wystrój akwarium dla ziemiojadów czerwonogłowych

W naturze ziemiojady czerwonogłowe są bentosofagami, co oznacza, że przesiewają podłoże w poszukiwaniu jadalnych cząstek (detrytus i inne). Ziarna piasku po pobraniu do pyska są charakterystycznie wydalane z powrotem nie tylko drogą oralną, ale także przez szpary skrzelowe. W akwarium ryby ochoczo zjadają praktycznie każdy rodzaj pokarmu. Oprócz wysokiej jakości karm granulowanych i płatkowych można podawać im mrożonego kryla, ochotkę, wodzienia, solowca itp.  Podczas przekopywania podłoża ryby te z lubością wykorzystują silny nurt wody (np. przy wylocie z filtra), ustawiając się wtedy pod prąd wody.

 

 

 

 

Ziemiojad brazylijski (Geophagus brasiliensis). Chów

13

Dorosły samiec – widać mieniące się łuski

Ta należąca do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) pięknie ubarwiona ryba zwana jest w języku angielskim Pearl Cichlid („Pielęgnica perłowa”) lub Pearlscale Eartheater („Ziemiojad perłowołuski”). W naturze zasiedla wody południowej i wschodniej Brazylii oraz Urugwaju (w tym także przyujściowe, słonawe). Samiec może dorastać do ponad 28 i mieć nieduży garb na głowie, podczas gdy samica osiąga co najwyżej połowę tej wielkości.

 

8

Zbliżenie na przednią część ciała samca

W okresie godowym szczególnie przepięknie ubarwiony jest mleczak – opalizujące w świetle na perłowo ciało przyozdabia niebieskawy, podczas gdy płetwy nieparzyste czerwonawy woal. W naturze, w zależności od siedliska ryby mogą znacznie różnić się ubarwieniem, a nawet kształtem (wody stojące lub cieki). Zmienia się ono także w zależności od stanu emocjonalnego i fizjologicznego (stres, gody itp.).

 

5

U ziemiojada brazylijskiego widoczna jest jedna czarna plama na boku ciała – tu u o wiele skromniej ubarwionej samicy

W przeciwieństwie do wielu innych ziemiojadów z rodzaju Geophagus ziemiojad brazylijski odznacza się strategią rozrodczą typową dla przedstawicieli litofilnych, średniej wielkości pielęgnic ze środkowej i południowej Ameryki. Opiekę nad ikrą sprawuje samica, podczas gdy jej partner pochłonięty jest ochroną rewiru lęgowego przed intruzami. Dla omawianych ryb najlepiej jest przeznaczyć obszerne akwarium o pojemności, co najmniej 250-300 l.

 

6

Para dorosłych ryb – samiec u dołu

Ziemiojad brazylijski należy generalnie do gatunków odpornych i wytrzymałych. Nie wymaga piaszczystego podłoża i w zasadzie zadowala się każdym jego rodzajem. Ryby te najlepiej czują się w akwariach z wieloma korzeniami, gałęziami, kawałkami drewna, kamieniami itp. Można chować je razem z innymi pielęgnicami średniej wielkości, jak również z przedstawicielami rodzaju Geophagus. Nie zauważyłem, aby ryby były wobec siebie agresywne, co sugerują niektórzy autorzy.

7

Dorosłe osobniki są odporne na niesprzyjające warunki środowiskowe – tu samiec

Choć zalecany przedział temperatury wody wynosi 23-26ºC, to ziemiojady brazylijskie bardzo dobrze znoszą dużo chłodniejszą ciepłotę – 14-15 ºC, jak również jej wzrost do ponad 30ºC. Woda powinna być średnio twarda (do 14ºn), o odczynie od  lekko kwaśnego do lekko zasadowego (pH 6,5-7,5) i regularnie, raz w tygodniu odświeżana (15-20%). Omawiane ryby są wszystkożerne – w ich diecie nie może jednak zabraknąć komponenty roślinnej.

 

14

Ziemiojady brazylijskie są wszystkożerne (tu samica)

Filtracja wody musi być wydajna, bo choć ryby te niezbyt często  odsiewają podłoże, to jednak z racji swej wielkości, mają dość znaczną przemianę materii. Szczególnie młode osobniki są wrażliwe na zwiększoną zawartość azotanów w wodzie. Doprowadza to u nich do osłabienia odporności oraz  zahamowania wzrostu, a u starszych prowadzi do dziurawicy („Hole-in-the-Head Syndrome”, HITH). Jeszcze do niedawna chorobę tę łączono w sposób jednoznaczny z inwazją pierwotniaków – wiciowców z rodzaju Spironucleus lub Hexamita. Obecnie coraz częściej za jej główną przyczynę obarcza się złą pielęgnację ryb w akwarium.

Danionella priapus. Chów i rozród

1

Z przodu dorodna samica

Ta miniaturowa ryba należy do rodziny karpiowatych (Cyprinidae). Jej ciało jest mocno wydłużone, niemal przezroczyste (mniej lub bardziej widoczne są organy wewnętrzne, a także komórki jajowe u samicy). Uwagę zwracają też duża głowa i oczy. Ryby te zaliczane są do najmniejszych na świecie kręgowców słodkowodnych i stanowią jedno z bardziej spektakularnych odkryć ichtiologiczne ostatnich dekad. Dożywają około 2 lat, rzadko dłużej, a niejednokrotnie znacznie krócej.

12

Dorosły samiec

Co ciekawe „danionelle” w dorosłym życiu zachowują szereg cech larwalnych, zarówno w wyglądzie zewnętrznym (np. brak łusek, pigmentacja ograniczona do skupisk melanoforów, brak linii nabocznej), jak i wewnętrznym (szkielet głowy w sporej części złożony z tkanki chrzęstnej). Innymi słowy, osobnik będący w stadium larwy w trakcie swego rozwoju zarodkowego (embriogenezy) nie przechodzi ostatnich jego stadiów, choć potem normalnie dojrzewa płciowo (pedomorfizm).

14

Para ryb – samica po prawej

Dorasta do mniej niż 2 cm. W naturze występuje w wodach zachodniego Bengalu, w półn-wsch Indiach. Samiec ma stożkowatą brodawkę płciową, co tworzy osobliwy niby-lejek pomiędzy płetwami brzusznymi. Podobnie jak i inne gatunki z rodzaju Danionella, ryby te idealne nadają się do chowu w nano akwariach. Choć dosyć dobrze znoszą towarzystwo innych, małych taksonów, to jednak zdecydowanie zalecam chować je w zbiorniku jednogatunkowym.

11

„Danionelle” najlepiej utrzymywać w licznej grupie

Generalnie „danionelki” są dość odporne na choroby i niekorzystne warunki środowiskowe, ale szkodzi im dłużej utrzymujący się w wodzie stan zbyt wysokiej zawartości związków azotu. Ponadto ze względu na swą delikatną naturę są także wrażliwe na nagły i silny stres (potrafią raptem paść po zbyt gwałtownym łapaniu ich siatką) oraz na wszelkie chemikalia (bezłuska skóra). Dlatego też powinno się odłapywać je z najwyższą ostrożnością, za pomocą szklanej miseczki lub fajki, filtrować wodę [dobrze sprawdza się tu filtr kaskadowy (przelewowy) lub zwykły gąbkowy napędzany brzęczykiem] i regularnie ją podmieniać (raz w tygodniu 10-15%). Ewentualne zaś leki trzeba aplikować w dawkach mniejszych niż standardowo zalecane, praktycznie na tzw. czuja.

9

„Danionelle” preferują wodę w lekkim ruchu

Ryby z rodzaju Danionella należą do gatunków stadnych. Chów tzw. parkami lub trójkami mija się zupełnie z celem. Pojemność zbiornika dla grupy 8-12 osobników może wynosić tylko 30-40 l, choć oczywiście im więcej, tym lepiej. Woda powinna być miękka do średnio twardej, o odczynie obojętnym do lekko zasadowego (pH 7-7,5), o temperaturze 20-24ºC (ryby świetnie dają sobie radę w zbiorniku bez grzałki, ale oczywiście w normalnie ogrzewanym mieszkaniu), dobrze natleniona i znajdować się w lekkim ruchu (gatunek umiarkowanie prądolubny, czyli reofilny).

3

Ryby lubią zarośnięte zbiorniki, ale z miejscami do swobodnego pływania

Jako podłoża najlepiej jest użyć drobnego żwirku. Akwarium dość obficie obsadzamy roślinami (w tym pływającymi), pamiętając jednak o pozostawieniu wolnej przestrzeni do swobodnego pływania. Kilka kamieni i 1-2 niewielkie korzenie wystarczą do wzbogacenia jego wystroju. Ryby lubią też promienie słoneczne, które przez 2-4 godzin dziennie powinny mieć dostęp do zbiornika. Pokarm musi być drobny, dostosowany do niewielkich otworów gębowych. Oprócz rozkruszonych karm suchych podaję także mrożonego oczlika, drobno siekane rureczniki oraz żywy, drobny zooplankton. Prawdziwym rarytasem dla dorosłych osobników są grube larwy solowca.

7

Kolejna para ryb – samiec u dołu

„Danionelki” absolutnie nie nadają się do zbiornika towarzyskiego, w którym czują się źle i szybko giną. Nawet w nano akwarium z innymi małymi i spokojnymi gatunkami ich behawioryzm nie całkiem jest naturalny. U mnie zawsze pływały wtedy z dala od przedniej szyby, w wolnej przestrzeni między kępami roślin, były płochliwe i bez wątpienia bardziej wycofane. Z chwilą jednak przeniesienia do zbiornika dedykowanego tylko im (żyły w nim też krewetki red cherry), ryby szybko zatraciły poprzedni dystans i stały się bardzo aktywne, pływając niemal po całym akwarium.

5

U „danionelli” brak jest jakiejkolwiek opieki nad ikrą i potomstwem

Przypuszcza się, że w naturze tarło ma charakter ciągły, ale jaja nie są składane w okresach niekorzystnych dla potomstwa (np. susza, powódź, namnożenie lub przemieszczanie się drapieżników itp.). Podczas pojedynczego aktu płciowego samica składa 2-8 jaj, których inkubacja zajmuje mniej więcej 3 doby. Biorąc pod uwagę wielkość samej ryby pojedyncze jajo ma niemałą średnicę, bo około 0,5 mm. Brak tu opieki nad ikrą i potomstwem.

13

Narybek jest bardzo drobny i cienki, a tarlaki mogą go zjadać

Narybek można wykarmić tzw. pyłem, czyli pierwotniakami, larwami oczlików i wrotkami. Można także spróbować podawać mu sztuczne karmy tworzące w wodzie zawiesinę. Dolewanie tzw. zakwitłej wody z zielenicami także ma sens.  Po 2 tygodniach zjadane są nicienie „mikro” i/lub najdrobniejsze larwy solowca. Trzymiesięczne osobniki zdolne są już do rozrodu.

 

14

Tarlaki najlepiej zostawić na tarlisku prze kilka dni

Bardziej racjonalną metodą rozmnażania jest przeprowadzenie tarła w niewielkim (10-15 l) zbiorniku tarliskowym. Napełniamy go w miarę miękką wodą (do 12ºn) o temperaturze 26ºC i pH 7-7,5. Dno powinno być gęsto wyścielone miękkolistną roślinnością, np.mchami. Podobnie jak w przypadku innych gatunków o ciągłym cyklu rozrodczym, także tu tarlaki zostawiamy na tarlisku przez kilka dni, po czym je odławiamy. W zbiorniku jednogatunkowym można wprawdzie dochować się potomstwa, ale liczba odławianych młodych (naczyniem, nigdy siatką!) spomiędzy pływającej roślinności jest iście znikoma. Dorosłe osobniki mają bowiem mniej lub bardziej kanibalistyczne zapędy.

Więcej o rybach z rodzaju Danionella pisałem na łamach „Magazynu Akwarium”: 2017, 3, s. 48-53.

 

 

Pielęgnica skośnopręga (Mesonauta festivum). Rozród

Ryc.6.DSCN4369

Para tarlaków – samica po lewej

Samica jest mniejsza (zwykle nie przekracza 10 cm) i bledsza, bardziej niepozorna. W akwariach samce dorastają do 13-17 cm długości (choć notowano osobniki ponad 20 cm) i mają często dłuższe, ostro zakończone płetwy (zwłaszcza grzbietową i odbytową) oraz bardziej wysklepione czoła (najbardziej widoczne u starszych osobników w postaci tzw. garbów). Ich ubarwienie jest bardziej intensywne, a masywniejsza budowa nadaje im wygląd wysoce dostojny i majestatyczny. Niekiedy jednak dopatrzenie się dymorfizmu płciowego u ryb utrzymywanych w skrajnie odmiennych warunkach środowiskowych lub wywodzących się z różnych wariantów barwnych (których jest kilka) bywa dość kłopotliwe. W okresie tarła pokładełko samca jest kształtu stożkowatego, a samicy walcowatego. Zdaniem niektórych hodowców mleczaki mają także dłuższe pyski.

 

11

Częstokroć pielęgnice skośnopręgie utrzymywane są razem z paletkami

Pomyślność rozrodu pielęgnicy skośnopręgiej zależy przede wszystkim od dobrania się pary hodowlanej i zapewnienia jej właściwych warunków środowiskowych. Dlatego też polecam zakupić 5-6 niespokrewnionych ze sobą, młodych kilkumiesięcznych osobników. Prawidłowo żywione zaczną dobierać się w pary w wieku 9-11 miesięcy życia. W tym czasie u ryb obserwuje się nasilenie terytorializmu związanego z zajmowaniem przez samce określonych rewirów. Niekiedy również samice wykazują zachowania terytorialne. Zwykle najsilniejszy mleczak zaczyna jako pierwszy dobierać sobie partnerki, przy czym osobniki rodzicielskie mogą znacznie różnić się od siebie wielkością. Trwałe pary hodowlane nie powstają od razu. Samiec jest niekiedy wybredny i często odbywa tarło z kilkoma z rzędu partnerkami zanim relacje z którąś z nich staną się na tyle stabilne, że można mówić o posiadaniu dobranej pary hodowlanej. Niekiedy zmiana samicy na inną następuje nieoczekiwanie, np. po zmianie wystroju zbiornika. Nierzadko na pozór dobrane tarlaki okazują się potem kłótliwymi i złymi rodzicami.

 

W warunkach akwariowych jedne pary chętnie podchodzą do tarła, inne natomiast są pod tym względem bardzo oporne. Do tarła najlepiej jest użyć oddzielnego, 100-120 l zbiornika (w mniejszym samica może zostać poturbowana przez agresywnego samca). Można też wyłowić z akwarium zespołowego wszystkie inne ryby, ale wtedy środowisko mikrobiologiczne nie będzie zbyt sprzyjające dla prawidłowego rozwoju ikry (choć dobre dla narybku). Ryby można pobudzić do tarła dokonując codziennie około 20% podmiany wody na świeżą – zawsze odstaną i dobrze jeśli wcześniej poddaną działaniu promieni słonecznych oraz napowietrzoną.

 

Ryc.8.DSCN4400

W akwarium jedne pary chętnie podchodzą do tarła, inne natomiast są pod tym względem bardzo oporne

Niektórzy akwaryści stosują nieco inny, ale bardzo skuteczny schemat prowadzący do wydajnego tarła. Mianowicie przez kolejne 4-6 tygodni żywią ryby bardzo umiarkowanie i nie stosują w tym czasie podmian wody. Ma to imitować warunki panujące w porze suchej w naturze. Następnie przez około 2 tygodnie rozpoczynają obfite karmienie żywym pokarmem (larwy komarów, dżdżownice, kiełże, małe rybki itp.) i podmiany wody, początkowo niewielkie (do 10%) i przeprowadzane co drugi dzień, a po tygodniu bardziej obfite (20-30%) i w cyklu codziennym przez kilka dni z rzędu. Woda do tarła powinna być miękka (poniżej 5°n), lekko kwaśna (pH 6,5), o temperaturze 28-29°C, idealnie klarowna, bezwzględnie czysta tak pod względem chemicznym, jak i mikrobiologicznym (lampa UV) oraz znakomicie przefiltrowana (wydajny filtr mechaniczny i biologiczny) i natleniona.

 

Tarło poprzedza pieczołowite przygotowanie wybranego miejsca (czasem kilku jednocześnie w obrębie zajętego rewiru) do jego odbycia. Ryby wkładają w to tak wiele energii, że samo tarło przebiega już bardzo spokojnie. Samica składa ikrę na twardym, zwykle pionowym lub leżącym pod pewnym kątem podłożu (płaski kamień, doniczka, szklana płytka, dachówka, szyba, korzeń, duży liść). Dobrze wyrośnięta i prawidłowo żywiona ikrzyca może złożyć nawet 800-1000 jaj. Z reguły jednak ich liczba nie przekracza kilkuset sztuk. Tarlaki niepokojone w czasie lub po tarle często zjadają złożoną ikrę lub nie podejmują właściwej opieki nad larwami. W tym czasie wskazane jest obłożenie akwarium hodowlanego szarym papierem i bardzo dyskretna obserwacja ryb, które płochliwość mają po prostu zapisaną w genach. Często też młode tarlaki zjadają ikrę i to kilka razy z rzędu zanim nabiorą wprawy w sprawowaniu opieki nad potomstwem.

 

Ryc.4.DSCN4395

Tarlaki niepokojone w czasie lub po tarle często zjadają złożoną ikrę lub nie podejmują właściwej opieki nad larwami

Larwy wylęgają się po 48-60 godzinach inkubacji (rodzice często pomagają im opuszczać osłonki jajowe) i od razu są przenoszone do przygotowanego wcześniej dołka w podłożu. Czasami tarlaki kopią kilka takich zagłębień usypując osobliwe kopce. Niejednokrotnie jednak przenoszą larwy bezpośrednio pomiędzy liście i korzenie roślinności pływającej. Trzeba dodać, że dobrze dobrani partnerzy w przypadku pielęgnicy skośnopręgiej należą do jednych z najtroskliwszych rodziców wśród ryb akwariowych. Opieka z ich strony może trwać nawet kilka miesięcy. Zdarzają się również pary przejawiające znikomą lub wręcz żadną troskę o potomstwo.

 

10

Pielęgnice skośnopręgie preferują zbiorniki z bogatą roślinnością (w tym wypadku jest ona zbyt skąpa) i wieloma korzeniami, kawałkami drewna, gałęziami, łupinami kokosu itp.

Po około tygodniu od wylęgu młode zaczynają swobodnie pływać i pobierać pokarm. Narybek można odchowywać z lub bez udziału rodziców. W tym celu zaraz po tarle substrat z ikrą przenoszony jest do całkowicie szklanego i napełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych lęgnika (ok. 20 l). Wielu autorów zaleca podawać narybkowi przez pierwsze 3 dni życia najdrobniejszy pokarm „pyłowy”, czyli larwy wrotków i pierwotniaki (np. Protogen) oraz ewentualnie larwy oczlików, a dopiero od 4-5 dnia larwy solowca. Jednakże większość hodowców wykarmia z powodzeniem narybek podając mu od samego początku najdrobniejszą artemię. Karmienie żółtkiem jaja kurzego czy drożdżami powoduje zwykle szybkie pogorszenie się jakości wody, co skutkuje masowymi upadkami wśród potomstwa. W tydzień po rozpoczęciu żerowania narybkowi można już podać węgorki „mikro”, po ukończeniu 12-14 dnia – także najdrobniejsze oczliki i wioślarki oraz drobno siekane, bardzo starannie przepłukane rureczniki. Wskazany jest dodatek karmy roślinnej w postaci, np. „zielonej wody” (zielenice rozradzające się obficie przy dobrym nasłonecznieniu) lub rozdrobnionej spiruliny. Inne, wysokiej jakości pokarmy gotowe przeznaczone dla tej grupy wiekowej są jak najbardziej godne polecenia.

 

Ryc.2.DSCN3601

Samiec jest niekiedy wybredny i często odbywa tarło z kilkoma z rzędu partnerkami zanim relacje z którąś z nich staną się na tyle stabilne, że można mówić o posiadaniu dobranej pary hodowlanej

Zarówno larwom, jak i młodemu, rosnącemu narybkowi należy zapewnić idealną higienę zbiornika. Codziennie trzeba starannie oczyścić dno (szczególnie przed nocą) i usuwać wężykiem wszelkie zalegające na nim nieczystości i resztki pokarmu. Zawsze dolewać należy wodę o takich samych parametrach fizyko-chemicznych, odstaną i krystalicznie czystą. Przez cały czas powinna być ona napowietrzana (jak najdrobniejszy, drobnoperlisty strumień), który nie męczyłby zbytnio rybek oraz filtrowana (po zabezpieczeniu wlotu). Właściwa higiena i dobre żywienie jest podstawą sukcesu hodowlanego.

 

Promieniczka (Telmatherina ladigesi). Chów i rozród

3

Samiec z pięknie wybarwionymi i wydłużonymi płetwami

Ta należąca do rodziny Telmatherinidae z rzędu aterynokształtnych (Atheriniformes) ryba jest spokojna, łagodna i towarzyska, a przy tym stadna, dość ruchliwa oraz mniej lub bardziej płochliwa. Jej ojczyzną są wody wyspy Celebes (Sulawesi) w Indonezji. Dorasta do prawie 8 cm, przy czym samice są mniejsze. Promieniczki są wszystkożerne i mają dwie płetwy grzbietowe, z których pierwsza jest niewielka. Należy utrzymywać je zawsze w grupach złożonych z co najmniej 6-7 osobników z przewagą samic.

 

8

Para promieniczek – samica u góry

Promieniczki preferują zbiorniki dobrze oświetlone światłem słonecznym. Dla grupy kilkunastu osobników wystarcza akwarium o pojemności około 100 l, zawsze dobrze przykryte (ryby mają tendencję do wyskakiwania z wody). Ze względu na jasne barwy ciała, podłoże powinien stanowić drobny żwirek o ciemnej barwie. Rośliny sadzimy dość gęsto, kępami (szczególnie gatunki miękkolistne), ale niezbędne jest pozostawienie wolnych przestrzeni do swobodnego pływania. Oświetlenie zbiornika musi być nieco stonowane przez liczną roślinność pływającą.

 

1

Promieniczki w zbiorniku tarliskowym

Z dekoracji wykorzystujemy korzenie, kawałki drewna i kamienie. Obsada akwarium musi być starannie dobrana. Promieniczki łączymy zatem z innymi, spokojnymi gatunkami (mniejsze tęczanki, dania, kardynałki, kirysy, małe kąsaczowate, nieduże jajożyworódki itp.) lub też przeznaczamy dla nich akwarium jednogatunkowe (najlepiej). Woda powinna być średnio twarda do twardej (14-25ºn), o odczynie obojętnym do zasadowego (pH 7,0-8,5) i temperaturze 22-26ºC, raz w tygodniu odświeżana (około 15%), w lekkim ruchu, dobrze filtrowana (brak jakichkolwiek zawiesin) i napowietrzana. Możliwy jest dodatek do niej soli kuchennej niejodowanej lub morskiej w ilości 1 płaska łyżeczka od herbaty na 10-15 l.

 

6

Na pierwszym planie dorodny samiec

Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony. Samiec jest jaskrawiej ubarwiony – jego półprzezroczyste ciało opalizuje niebieskimi, żółtymi i seledynowymi barwami (płetwy są zwykle mniej lub bardziej żółte z kontrastującymi, czarnymi znaczeniami). Ma on także znacząco wydłużone promienie płetw grzbietowej (drugiej) oraz odbytowej. Także płetwa ogonowa jest u niego większa.

 

12

Promieniczki to ryby wszystkożerne i stadne

Do tarła dochodzi często w zbiorniku macierzystym (nawet w ogólnym, o ile jego obsada nie jest liczna), zwykle w porannych promieniach słonecznych. Ryby są wyraźnie podniecone, wykazują wzmożoną ruchliwość, a pomiędzy samcami dochodzi do osobliwego demonstrowania swojej witalności i siły (stroszenie płetw, przepychanki itp.). Podobne zachowania samce przejawiają wobec samic, którym starają się przypodobać, eksponując swe piękne barwy i wydłużone płetwy. Ryby trą się wśród miękkolistnej roślinności i/lub pomiędzy zwisającymi korzeniami gatunków pływających. Przy odpowiednim żywieniu, niskiej obsadzie zbiornika oraz dostatecznej ilości roślin (zwłaszcza pływających) dorosłe osobniki z reguły nie zdołają wyjeść całej złożonej ikry lub larw.

 

2

Samiec na tarlisku

Najlepiej jednak rozród promieniczek przeprowadzać w oddzielnym zbiorniku tarliskowym. Substratem dla ikry jest miękkolistna roślinność (najlepsze są tu kępy mchów oraz egzemplarze roślin pływających o rozbudowanym systemie korzeniowym) i/lub pompony z wełny lub przędzy syntetycznej. Ryby te można wycierać zarówno parami, jak i grupowo z przewagą samców. Dla samca i 2 samic wystarcza akwarium o pojemności około 30 l. Wypełniamy je wodą lekko twardą, o pH 7,5 i temperaturze około 25ºC (choć jest wielu zwolenników przeprowadzania tarła w wodzie chłodniejszej o 2-3ºC). Na około 7 dni wcześniej (nie dłużej, bo zachodzi ryzyko tzw. zapieczenia się ikry w jajnikach) dobrze jest rozdzielić tarlaki według płci i karmić obficiej żywym pokarmem. Tarło promieniczek ma jednak charakter ciągły (samica składa ikrę codziennie, ale małymi porcjami), stąd hodowcy często rezygnują z przygotowywania osobników rodzicielskich. Jednakże wcześniej rozdzielone ryby przystępują do rozrodu ze znacznie większą werwą i intensywnością.

 

5

Tarło promieniczek ma jednak charakter ciągły, a ikra składana jest na roślinach lub sztucznym substracie

Tarlaki zostawiamy na tarlisku przez 6-7 dni. Codziennie zbieramy jaja i przenosimy je do oddzielnego lęgnika z wodą o takich samych parametrach fizykochemicznych. Mniej pracochłonne jest przenoszenie co 2-3 dni całego substratu ze złożoną nań ikrą do wspomnianego już legnika i zastępowanie go świeżym. W czasie inkubacji ikry wskazane jest delikatne napowietrzanie wody oraz chronienie jaj przed zbyt silnym światłem (całkowicie rezygnujemy z oświetlenia sztucznego). Zamiast substratu z jajami możemy także co 2-3 dni przenosić tarlaki do kolejnych zbiorników tarliskowych. Chęć bowiem do godów może trwać u nich wiele tygodni. Prawdą jest jednak, że tarło przebiega najintensywniej przez pierwsze kilka, kilkanaście dni po opisanym wyżej przygotowaniu osobników rodzicielskich. Potem ich wigor i nasilenie zachowań rozrodczych wyraźnie słabną. Najczęściej od tripletu promieniczek uzyskuje się 20-40 młodych.

 

11

Samiec

Lekko żółtawe jaja przytwierdzają się do roślin lub sztucznego substratu za pomocą cieniutkich, nitkowatych wyrostków. Wylęg larw następuje po 7-10 dniach. Najliczniej widoczne są one pod powierzchnią wody. Narybek rośnie stosunkowo wolno. Jako pierwszy pokarm należy podawać mu najdrobniejszy „pył” w postaci wrotek, larw oczlików oraz wyhodowanych na pożywkach organicznych pierwotniaków. Te ostatnie, co kilka godzin zakraplamy równomiernie po powierzchni wody. Z braku żywego pokarmu można (bardzo ostrożnie!) podawać żółtko ugotowanego na twardo jaja kurzego lub karmę typu fluid. Dopiero po tygodniu narybek można zacząć skarmiać najdrobniejszymi larwami solowca. Odpowiednie pokarmy suche przeznaczone dla narybku gatunków jajorodnych są równie dobre, ale jako uzupełnienie diety.

 

4

Samiec

W zbiorniku odchowalni dobrze jest umieścić kilka niedużych ślimaków, które będą wyjadały wszelkie resztki pokarmu. W celu uzupełnienia diety o pokarm roślinny można podawać silnie rozdrobnione suche pokarmy wyprodukowane na bazie spiruliny. Ważne jest, aby utrzymywały się one na powierzchni wody dostatecznie długo, gdyż narybek nie pobiera pokarmu z dna. Co kilka dni dobrze jest do zbiornika z nim dolewać tzw. zakwitłą wodę (intensywnie zielony kolor) z mnóstwem namnożonych w niej zielenic (Chlorophyta sp.) lub wkładać porośnięte glonami rośliny (np. moczarka). Dopiero po osiągnięciu długości około 1,5 cm wzrost młodych ulega wyraźnemu przyśpieszeniu.

 

Pielęgnica skośnopręga (Mesonauta festivum). Chów

Ryc.7

Para pielęgnic skośnopręgich – samica u góry

Ta pełna wdzięku i majestatu ryba nie jest bajecznie kolorowa, co z pewnością poważnie uszczupla grono jej wielbicieli. Swoją nazwę zawdzięcza czarnemu pasowi biegnącemu ukośnie od pyska po płetwę grzbietową. Intensywność jego zabarwienia zależy od aktualnego stanu emocjonalnego zwierzęcia – częstokroć pas jest ledwie widoczny. W naturze ryba ta zamieszkuje dorzecze Amazonki oraz wody Zachodniej Gujany. Zwykle spotyka się je w niewielkich grupach, często w towarzystwie skalarów i paletek. Najczęściej bytują w pobliżu brzegów, w wodach stojących lub wolno płynących, obficie zarośniętych roślinnością i pełnych plątaniny korzeni.

 

Ryc.3.DSCN3594

Samica jest mniejsza i bledsza

Generalnie poza okresem tarła pielęgnica skośnopręga należy do ryb spokojnych, łagodnych, wręcz towarzyskich, a przy tym delikatnych, płochliwych i podatnych na choroby. Młode można z powodzeniem utrzymywać w zbiorniku zespołowym. Ewentualne oznaki agresji zaczynają pojawiać się u nich dopiero po dorośnięciu i uzyskaniu dojrzałości płciowej. Wiele jednak osobników nawet wówczas pozostaje łagodnymi. Niektórzy autorzy odradzają utrzymywanie omawianych ryb w towarzystwie małych kąsaczowatych, które rzekomo mogą zostać przez nie pożarte. Osobiście nigdy nie miałem takich negatywnych doświadczeń. Obserwowałem jedynie wzmożone ataki agresji w stosunku do przedstawicieli własnego gatunku.

 

Ryc.6

Obfite zarośnięcie zbiornika wymusza regularną pielęgnację roślinności

W chwili przystąpienia ryb do tarła w zbiorniku ogólnym agresja tarlaków może jednak nasilić się do tego stopnia, że konieczne staje się odłowienie ich do innego zbiornika. Ryby mogą bowiem niszczyć wszystko co staje im na drodze – przede wszystkim ukształtowanie podłoża (przesuwają wtedy nawet spore kamienie i korzenie) i rosnące w nim rośliny. Słabsi pobratymcy, którzy nie wywalczyli sobie prawa do oddzielnego rewiru są ustawicznie gnębieni przez osobniki rodzicielskie i ratują się przed ich agresją niemal permanentnym przebywaniem w kryjówkach. Jednakże trafiają się pary zupełnie spokojne lub wręcz bojaźliwe. Niekiedy zachowań i reakcji ryb nie da się przewidzieć, gdyż zmieniają się wraz z kolejnym tarłem i odmiennymi warunkami środowiskowymi.

 

Ryc.1.DSCN3960

Dorodny samiec

W porównaniu z innymi przedstawicielami średnich pielęgnic z Ameryki Południowej „skośnopręgie” odznaczają się większą wrażliwością na złe warunki środowiskowe. W zbiornikach zaniedbanych, o niewydolnej filtracji i wysokim poziomie związków azotu w wodzie zwykle szybko zapadają na choroby i padają. Priorytetowe znaczenie dla zdrowia omawianych ryb ma bowiem jakość wody. Szczególnie fatalny w skutkach może okazać się niedobór tlenu i podwyższona zawartość związków azotu. Wówczas, zwłaszcza młode, rosnące osobniki w krótkim czasie zapadają na choroby i giną lub w najlepszym razie przestają rosnąć, podczas gdy dorosłe zupełnie zatracają chęć do odbywania tarła.

 

Ryc.2

Regularne podmiany wody to klucz do zachowania dobrej jakości wody i zdrowia ryb

Najlepsza jest dla nich woda średnio twarda (do 12°n), o pH 6,5-7,5 i temperaturze 25-26°C, doskonale filtrowana. Gatunek ten źle toleruje wodę starą, dlatego też niezbędna jest jej regularna, najlepiej cotygodniowa podmiana w objętości 15-20%. Zabieg ten należy zawsze łączyć ze starannym czyszczeniem dna zbiornika, gdyż wszelkie zalegające w nim resztki organiczne, a co gorsza zamulenie pogarszają jakość wody i wysycenie jej tlenem.

Pielęgnica skośnopręga to ryba odznaczająca się dużą bojaźliwością. Hodowca powinien zwrócić szczególną uwagę na ustawienie zbiornika w miejscu spokojnym i nie narażonym na wstrząsy. Ponadto konieczne jest odpowiednie dobranie obsady – należy unikać łączenia z gatunkami agresywnymi oraz bardzo ruchliwymi. Zbiornik musi być wyposażony w rozmaite, duże kryjówki – ostoje dające rybom poczucie bezpieczeństwa. Szczególnie lubiane przez ryby są podwodne, rozłożyste korzenie.

 

Ryc.5.DSCN4389

Pielegnica skośnopręga wymaga czystego zbiornika i dobrej jakości wody

Zbiornik powinien być duży i wysoki, dość gęsto obsadzony kępami wysokich (najlepiej sięgających lustra wody) roślin (żabienice, zwartki, walisnerie, krynie i inne) o rozbudowanych systemach korzeniowych. Kępy te należy dookoła obłożyć kamieniami lub umieszczać w doniczkach (najlepiej), chociaż w okresie wyciszenia płciowego ryby ich nie wykopują. Podłoże powinien stanowić drobny żwirek. Urządzając akwarium oczywiście nie można zapominać o pozostawieniu wolnej przestrzeni do swobodnego pływania i karmienia ryb.

 

Ryc.43

Pistia rozetkowa doskonale polepsza w akwarium dobrostan ryb takich jak pielęgnice skośnopręgie

Ryc.44.Limnobium.DSCN4963

Równie dobrym gatunkiem roślin pływających jest limnobium gąbczaste

Oświetlenie powinno być silne, ale nieco stonowane poprzez umieszczenie na powierzchni kilku rozłożystych egzemplarzy roślin pływających z bujną siecią korzeni (wpływają na ryby uspokajająco). Bardzo wskazane jest kilkugodzinne w ciągu dnia oświetlenie zbiornika światłem słonecznym (ale nie bezpośrednim). Wielu autorów twierdzi, że pielęgnice skośnopręgie powinny być utrzymywane w podobnych warunkach środowiskowym co paletki. Niektórzy nawet hodują razem obydwa te gatunki, co jest jednak ryzykowne z uwagi na możliwość przenoszenia pasożytów (np. nicieni, wiciowców). Lepiej więc nie ryzykować i utrzymywać ryby albo dobranymi parami, albo w grupach złożonych z 6-8 osobników swojego i pokrewnych, podobnej wielkości, spokojnych pielęgnic (np. skalarów, sewerum, uaru). W akwarium zajmują one przede wszystkim środkową i przydenną strefę zbiornika; często też „stoją” nieruchomo wśród roślinności lub korzeni.

 

Ryc.1

W diecie „skośnopręgich” nie może zabraknąć komponenty roślinnej

Żywienie nie nastręcza problemów. Ryby jedzą wszelkie karmy żywe, mrożone i sztuczne. Jednakże bardzo duże znaczenie ma dodatek w diecie pokarmu roślinnego – oprócz nowoczesnych karm wyprodukowanych na bazie np. spiruliny, dobre są także tradycyjne, a więc parzone płatki owsiane, sałata, szpinak, mniszek lekarski czy zielony groszek oraz lane kluseczki. W przypadku niedoboru karmy roślinnej może dojść do zjedzenia przez ryby miękkich części drobnolistnych roślin, jeśli takowe mamy akurat w akwarium.

 

Ryc.9

Ewentualne leczenie omawianych ryb jest dość trudne i często zawodne

Utrzymywane w nieodpowiednich warunkach środowiskowych pielęgnice skośnopręgie łatwo zapadają na choroby zarówno zakaźne, jak i pasożytnicze (zwłaszcza pierwotniacze – dziurawica). Ich leczenie nie zawsze daje pozytywne rezultaty. Są bowiem bardzo wrażliwe na związki chemiczne i częstokroć giną w czasie trwania kuracji. Dlatego też przy ich leczeniu rodzaj leku oraz jego dawka muszą być precyzyjnie dobrane.Ogólnie muszę przyznać, że ryby te leczy się trudno. Niebagatelny na to wpływ mają czynniki środowiskowe. Leczenie zawsze przeprowadzamy w oddzielnym, tzw. zbiorniku higienicznym, gdzie wszystkie wspomniane wcześniej parametry fizyko-chemiczne wody znajdują się na optymalnym poziomie.

 

 

Simpsonichthys santanae. Chów i rozmnażanie

33

Pięknie ubarwiony dorosły samiec

Ten filigranowy (dorasta do około 3 cm) karpieńcokształtny (Cyprinodontiformes) w naturze zamieszkuje dorzecze rzek – górnej Parany, Ribeirão Santana i Corumbá w Brazylii. Należy do rodziny strumieniakowatych (Rivulidae) i uchodzi za jeden z gatunków wachlarka. Żyje krótko – około roku. Gatunek raczej spokojny i towarzyski, rzadko atakujący inne ryby. Do zbiornika zespołowego jednakj się nie nadaje z uwagi na swoje małe rozmiary ciała i specyficzną biologię. Co najwyżej można go utrzymywać wspólnie z równie niewielkimi taksonami, np. małymi razborami, drobniczkami, drobnoustkami itp.

 

8

Dorosła samica

Chów S. santanae nie nastręcza większych trudności. Można go z powodzeniem utrzymywać w niewielkim zbiorniku (nano akwarium o pojemności 15-20 l), wypełnionym wodą miękką – najlepiej poniżej 12°n, o pH 6-7 i temperaturze 20-23°C. Wyższa ciepłota znacznie skraca życie ryby. Przyzwyczajona od małego znakomicie znosi chłodniejszą wodę (18-19°C) i wówczas może być utrzymywana całorocznie w nieogrzewanym akwarium. W zbiorniku o powyższym litrażu można umieścić parkę lub lepiej triplet – 2 samice i samca.

 

7

Dominująca barwą u samca jest czerwień

Akwarium powinno być gęsto zarośnięte najlepiej miękkolistną roślinnością, przy czym nie może zabraknąć egzemplarzy pływających, które tonowałyby oświetlenie i stwarzały dogodne dla ryb warunki bytowania. Wskazane są korzenie, kawałki drewna oraz dębowe lub bukowe liście. Woda musi być regularnie (raz w tygodniu), nieznacznie podmieniana (około 10%) i delikatnie filtrowana – znakomicie sprawdza się tu zwykły wewnętrzny filtr gąbkowy napędzany brzęczykiem.

 

6

Ubarwienie samicy to szare poprzeczne paski na jasnym tle i czarne rysunki po bokach ciała

Najchętniej ryba przyjmuje pokarm żywy (zooplankton, małe larwy komara, siekane rureczniki itp.) i mrożony (cyklop, artemia), sporadycznie inny (wysokobiałkowy suchy). Dymorfizm płciowy jest bardzo dobrze zaznaczony. Samiec jest większy i znacznie barwniejszy, co doskonale widać na załączonych zdjęciach. Zakończenia płetw grzbietowej i odbytowej są u niego ostrzejsze (tępe, bardziej zaokraglone u samicy).

 

3

Gatunek kserofilny i krótko żyjący

Jest to gatunek kserofilny, czyli składający jaja w podłożu. Dobrze odżywione osobniki nadają się do pierwszego w życiu tarła już w wieku około 6 tygodni, ale lepiej jest użyć starszych – co najmniej 2,5 miesięcznych. Zbiornik tarliskowy powinien być wypełniony miękką wodą a dno wyłożone 4-5 cm warstwą wygotowanego torfu włóknistego. Torf można umieścić w 1-2 naczyniach, np. małych słoikach lub miseczkach – tzw. piaskownice. Szczegółowo o urządzeniu tarliska dla ryb kserofilnych można przeczytać tu:

„Tarlisko dla ryb kserofilnych”

Postępowanie zaś z substratem z ikrą po tarle oraz wychów narybku są podobne, jak opisano to u wachlarza brazylijskiego tu:

„Postępowanie z ikrą po tarle i wychów narybku”

 

p2

Para dorosłych osobników – samica po lewej

Inkubacja ikry w substracie trwa u omawianego gatunku 2,5-3 miesiące. Po tym czasie substrat zalewamy miękką, chłodną wodą (15-16ºC), która powinna być też dobrze natleniona. W rodzaju Simpsonichthys wyodrębniono 50 gatunków zgrupowanych w 5 podrodzajach. Więcej o diapauzie, czyli przerwie w rozwoju zarodka można przeczytać tutaj:

„Diapauza”

 

 

 

 

 

Notropis chrosomus – tarło parami?

8

Tarlaki na tarlisku – samiec po lewej – widoczne jaskrawe barwy godowe

O „notropisach” pisałem już wcześniej. Ta przepięknie ubarwiona (szczególnie samce w okresie godowym), zimnolubna, północnoamerykańska, należąca do rodziny karpiowatych (Cyprinidae) ryba, zwana jest niekiedy po polsku „błyszczkiem tęczowym”. Coraz częściej jest utrzymywana w akwariach, a sporadycznie także w oczkach wodnych (np. w płockim zoo). O chowie tego niewielkiego, dorastającego zwykle do 5 cm gatunku można przeczytać tu:

Notropis chrosomus – chów”

6

Gonitwa tarlaków pod powierzchnią wody

Tarło parami, choć często się udaje, nie jest najlepszym pomysłem z uwagi na znaczną natarczywość samca. W małym zbiorniku może nawet dojść do zagonienia przez niego samicy na śmierć. Dlatego też na jednego mleczaka należy przeznaczyć dwie, a nawet trzy samice. Sprawdziłem to osobiście odkładając na tarło parę ryb – samiec początkowo adorował partnerkę, ale dość szybko zatracił wszelką subtelność i zaczął być coraz bardziej agresywny. Ta salwując się ucieczką wyskoczyła w pewnym momencie ze zbiornika. Na szczęście w porę ją znalazłem i przeżyła.

 

2

Nad miejscem tarła – samica u góry

I tu nasuwa się kilka uwag praktycznych. Zalecam zawsze szczelnie przykrywać akwarium, a na powierzchni umieszczać kilka egzemplarzy roślin pływających. Do tarła należy przeznaczać tylko dojrzałe samice. Zbyt młode mogą zostać poturbowane lub zagonione na śmierć przez samca. Warunek ten przestaje mieć jednak praktycznie znaczenie, gdy przeprowadzamy tarło grupowe. Jest to nota bene najwłaściwszy sposób rozmnażania „notropisów”. Tarlaki przetrzymywane przez cały rok w ciepłej wodzie (powyżej 20ºC) praktycznie nie nadają się potem do rozrodu. Idealnie jeśli tarło poprzedza kilkumiesięczny okres zimowania ryb w temperaturze wody 10-15ºC.

 

9

Samiec (po lewej) nie odstępuje partnerki i rozpinając płetwy pokazuje jej swe piękne barwy

Jak pisałem wcześniej tarło ma miejsce wśród otoczaków o średnicy 4-6 cm. Należy umieścić je w plastikowym pojemniku (o wysokości ścianek co najmniej 3 cm, inaczej ikra łatwo zostanie wymyta i pożarta przez wielce ruchliwe tarlaki), który następnie wstawiamy do zbiornika tarliskowego. Gonitwy samców za samicami mogą trwać nawet kilka godzin. Od jednej samicy można wprawdzie uzyskać do 300 jaj, ale przeciętnie ich liczba wynosi nie więcej niż kilkadziesiąt sztuk.

 

Więcej o rozrodzie Notropis chrosomus można przeczytać tu:

Notropis chrosomus – rozród”

12

Tuż przed zbliżeniem nad pojemnikiem z otoczakami

Po tarle moje „notropisy” zostały wpuszczone do oczka wodnego, w którym nie ma innych ryb (to w rzeczywistości płazarium przeznaczone dla żab i traszek). Zbiornik jest gęsto zarośnięty roślinnością (lilie wodne, moczarka kanadyjska, rzęśl wiosenna, żabiściek pływający, osoka aloesowata). W strefie płytkiej wody rosną zaś liczne gatunki błotne (żabieniec drobnokwiatowy, trzcina australijska, pałka miniaturowa, jaskier wielki, przęstka pospolita i inne).

 

13

Samiec na tarlisku – piękno natury w akwarium

Choć tej zimy (sezon 2015/2016) kilka z moich „notropisów” przeżyło zimę, która jak wiadomo była dość łagodna, to jednak wszystkie one padły wczesną wiosną. Najpewniej z powodu osłabienia i rozwinięcia się chorób. Przez cały okres zimowy ryby miały zapewnione dobre natlenienie wody, co jednak okazało się dla nich niewystarczające. Wydaje się, że powodzenie w zimowaniu omawianego gatunku w zbiorniku na wolnym powietrzu zależy od jego głębokości i odpowiedniego przygotowania ryb. Osobniki zakupione w sklepach zoologicznych, czy na giełdach zimy w oczku wodnym na pewno nie przeżyją …

 

 

Zagrzebka afrykańska, (Notobranchius guentheri). Rozród

samiec2

Samiec w pełnej krasie podczas godów

Rozród najlepiej jest przeprowadzać w oddzielnym zbiorniku tarliskowym, trójkami lub w grupach z przewagą samic (2x 4-5). Dla trójki tarlaków wystarcza akwarium o pojemności 10-15 l. Jego dno wykładamy 2-3 cm warstwą wygotowanego przez 10 minut torfu włóknistego (musi być dokładnie, wielokrotnie przepłukany celem usunięcia drobnych cząstek). Właściwy substrat można także umieścić w 1-2 plastikowych miseczkach lub pojemnikach. Można także włożyć kilka łodyżek odkażonej w rivanolu moczarki, ale generalnie rośliny nie są konieczne.

 

samica2

Samica do tarła powinna mieć jak najbardziej wypukłe partie brzuszne

Akwarium tarliskowe powinno stać w miejscu spokojnym i z dala od zbyt intensywnego oświetlenia. Wypełniamy je świeżą, odstaną i dobrze natlenioną wodą o twardości całkowitej najlepiej poniżej 10ºn i temperaturze 24-25ºC. Nie karmimy w nim ryb (ewentualnie podajemy niewielkie ilości pokarmu, który nie wnika w dno) i nie napowietrzamy wody (chyba, że bardzo drobnymi bąbelkami, o słabym nasileniu). Zbiornik szczelnie przykrywamy.

 

para2

Para zagrzebek tuż przed odłowieniem do zbiornika tarliskowego

Tarlaki na około tydzień rozdzielany według płci i obficie karmimy żywym pokarmem. Na tarlisku zostawiamy je nie dłużej niż 2 dni. Po tym czasie wymieniamy je najlepiej na całkowicie nowy triplet. Czasami jednak zdarza się, że samiec jest w tak dobrej formie, iż można go pozostawić na kolejne 2 dni z następnymi dwoma partnerkami. Innym znowu razem jedna ikrzyca zostaje wytarta, podczas gdy druga jest przez mleczaka ignorowana. Wtedy trzeba zostawić go na kolejne dwie doby z nie wytartą samicą. Postępowanie takie może okazać się pracochłonne, dlatego też uważam, iż należy co dwa dni wymieniać tarlaki na nowe, nawet gdy samiec jest jeszcze w dobrej kondycji i a samice nie złożyły jaj. Ikra ma specjalne śluzowe wyrostki, którymi przytwierdza się do podłoża.

 

Ryc.10.jpg

Odcedzanie torfu z ikrą na siatce

Po tarle ze zbiornika lęgowego należy spuścić całą wodę. Następnie torf z jajami musi zostać delikatnie odciśnięty do tego stopnia, aby zaczął rozsypywać się na kawałki (sito). W czasie odsączania wody torf lekko wzruszamy (spulchniamy), np. palcem lub ołówkiem. Ikra po napęcznieniu wodą staje się na tyle twarda, że nie ma obawy jej uszkodzenia. Niektórzy hodowcy chcąc potwierdzić prawidłowość rozwoju jaj pozostawiają je w pozbawionym wody lęgniku na 10-14 dni i uważnie codziennie obserwują. W tym bowiem okresie ikra jest najbardziej wrażliwa na niekorzystne czynniki środowiskowe. Torf z jajami przechowujemy najlepiej w foliowych woreczkach lub plastikowych pojemnikach do żywności.

 

Co kilka dni torf trzeba lekko spulchniać celem przerwania tworzących się ciągle kapilar, przez które paruje woda. Nie można dopuścić, aby uległ on całkowitemu przesuszeniu, gdyż co prawda ikra jest odporna na brak wody, ale tylko przy zachowaniu choćby minimalnej wilgotności substratu. Podczas tej czynności należy wybierać obumarłe jaja. Jeśli znacznie spada wilgotność torfu musimy regularnie spryskiwać go odstaną wodą o temperaturze pokojowej. Właściwą pielęgnację można poznać po tym, że para wodna skrapla się na przykryciu/ściankach naczynia/woreczka. Codziennie torf z ikrą trzeba też wietrzyć przez kilkanaście minut. Na zewnętrznej ścianie naczynia dobrze jest zapisać markerem dzień złożenia ikry. Pomieszczenie, w których inkubujemy ikrę musi być ciemne, o ustabilizowanej temperaturze, najlepiej 18-22ºC.

 

Ryc.11.jpg

„Leżakowanie” substratu z ikrą trwa około 10 tygodni

Moim zdaniem torf należy zalać (do wysokości około 5-10 cm) świeżą, odstaną, dobrze natlenioną, miękką (poniżej 5ºn) wodą o temperaturze około 20ºC po 10 tygodniach od rozpoczęcia jego leżakowania. Okres ten gwarantuje, że ponad 90 do 100% larw wylęgnie się jednocześnie. Gotowość do wylęgu można poznać m.in. po widocznych oczach oraz ruchach zarodków w jaju. Praktykowane przez niektórych hodowców wcześniejsze zalewanie torfu (zwykle po 6 tygodniach) sprawia, że nie u wszystkich larw rozwój dobiegł końca. Spora ich część nadal nie jest zdolna do opuszczenia osłonek jajowych. Dlatego też torf wymaga wówczas ponownego odsączenia i leżakowania przez kolejne 3-4 tygodnie. Uzyskujemy potem kolejną partię wylęgu, któremu trzeba zapewnić nowy zbiornik (inaczej grozi kanibalizm). Czasami, po zorientowaniu się, że po drugim zalaniu wodą w torfie wciąż znajduje się jeszcze zdrowa ikra może zajść konieczność dalszego jej inkubowania (przez następne 2-3 tygodnie) i zalania wodą po raz trzeci lub nawet czwarty.

 

Ryc.12.jpg

Substrat po zalaniu wodą – większość larw wylęga się po kilku godzinach

Po zalaniu torfu wodą larwy wykluwają się zwykle w ciągu kilku godzinach (pierwsze można niekiedy dostrzec już po ponad godzinie) i zaczynają żerować niemal natychmiast. Panuje powszechna opinia, według której zalewanie torfu wodą z namnożonymi pierwotniakami znacznie przyśpiesza wylęg. Zaraz po nim larwy przenosimy za pomocą spodka lub łyżki do oddzielnego zbiornika, uprzednio napełnionego świeżą, odstaną i dobrze natlenioną wodą. Użycie cienkiej warstwy podłoża oraz roślin pływających wpływa na polepszenie dobrostanu młodych. Wielu hodowców jest zdania, że zbiornik, do którego przenosimy narybek powinien być założony dużo wcześniej. Chodzi o to, aby namnożyło się w nim jak najwięcej pierwotniaków (np. wylęgłych z preparatu Protogen). Zaraz po przeniesieniu larw przystępujemy do ich karmienia. Najlepsze są tu pierwotniaki, wrotki lub larwy oczlików. Choć wylęg zagrzebki ma dość duży otwór gębowy, to najdrobniejsze larwy solowca należy, moim zdaniem, podawać im gdy mierzą co najmniej 3 mm, a więc od mniej więcej trzeciego dnia życia. Po kilku dniach młode, które rosną niesamowicie szybko zjadają najdrobniejsze rozwielitki, oczliki, nicienie „mikro”, siekane rureczniki oraz dobrej jakości pokarmy suche wysokobiałkowe.

 

Więcej szczegółów o rozrodzie gatunku kserofilnego można przeczytać we wpisach o wachlarku brazylijskim (Nematolebias whitei).

 
„Wachlarek brazylijski. Diapauza”
„Wachlarek brazylijski. Rozród, cz. I”
„Wachlarek brazylijski. Rozród, cz. II”

Ciernik birmański (Indostomus paradoxus). Chów i rozród

1

Cierniczki dorastają do 3 cm

Ten mało znany przedstawiciel rodziny Indostomidae, po angielsku zwany jest Pipe fish, Crocodile Toothpick fish lub Armoured Stickleback. W naturze zamieszkuje rozległe terytorium Azji Południowo-Wschodniej – od Kambodży poprzez Tajlandię i Malezję po północny Myanmar. Spotykany jest głównie w wodach stojących (kanały, rowy, bagna itp., z mnóstwem zalegającego materiału organicznego na dnie. Mierzy zaledwie 3 cm długości. Samce są szczuplejsze od samic, a ich płetwy brzuszne bardziej wydłużone.

 

7

Dla cierniczków przeznaczamy zbiornik jednogatunkowy

Cierniki birmańskie są łagodne i towarzyskie, ale również bardzo delikatne. Z tego powodu najlepiej jest utrzymywać je w zbiorniku jednogatunkowym, w małych grupkach. Akwarium o pojemności 30-60 l powinno być dobrze zarośnięte miękką roślinnością. Woda powinna być możliwie miękka (do 12ºn), o pH 6,5-7,5 i temperaturze 23-25ºC, delikatnie filtrowana i napowietrzana. Jedzą wszelki drobny pokarm żywy i mrożony (larwy solowca, oczliki, rozwielitki, kawałkowane rureczniki itp.).

3

Miękkolistna roślinność i kryjówki gwarantują cierniczkom pełnię dobrostanu

Na dnie zbiornika należy umieścić sporo kryjówek w postaci rurek z PCV lub drenarskich (średnica co najmniej 1,5 cm), korzeni, kamiennych grot, liści itp. Dojrzały samiec obiera sobie niewielkie terytorium lęgowe, którego centralnym punktem jest właśnie kryjówka. Nie buduje on jednak gniazda (jak ma to miejsce u naszych rodzimych gatunków cierników), lecz zadowala się gotowym zakamarkiem.

 

2

Samica ma bardziej nabite partie brzuszne

Przez cały czas mleczak broni go przed rywalami, natomiast na podpływające samice reaguje wzmożonymi zalotami (napręża płetwy, drży tylną częścią ciała itp.). Intensywność zalotów, jak i stopień agresywności w stosunku do innych samców są u tego gatunku znacznie mniej nasilone, aniżeli ma to miejsce u naszego ciernika (Gasterosteus aculeatus). Bardzo podobnym gatunkiem jest także równie niewielki Indostomus crocodilus, który w naturze zamieszkuje Tajlandię.

6

Samiec cierniczka opiekuje się ikrą

Gotowa do rozrodu samica, po przyjęciu zaprosin partnera wpływa do wybranej przez niego kryjówki, w której pozostaje niekiedy przez kilka godzin. Ikrzyca składa tam (zwykle na stropie) pojedynczo zaledwie kilka do ponad 30 jaj, które samiec każdorazowo zapładnia. Mają one średnicę milimetra i zielonkawy kolor. Po tarle samicę należy odłowić, gdyż samiec przejmuje wyłączną opiekę nad ikrą.

 

4

Samiec odpierający zagrożenie dla jaj w postaci ampularii

Sprowadza się ona głównie do strzeżenia jaj przed ewentualnymi wrogami, bowiem mleczak nie wybiera jaj zapleśniałych, ani nie wachluje nad nimi płetwami piersiowymi. Zdarza się, choć rzadko iż zjada on złożone jaja. Larwy wylęgają się po około 48 godzinach i są bardzo drobne. W szóstym dniu narybek zaczyna intensywnie żerować i rozpływa się. Wtedy też przystępujemy do jego karmienia, podobnie jak w przypadku przychówku naszego ciernika (patrz link poniżej).

5

Cierniczki należą do ryb delikatnych, ale też łagodnych

 

Z chwilą rozpłynięcia się narybku można odłowić samca lub też ostrożnie przenieść młode do oddzielnego, małego zbiornika, w którym odpowiednio wcześniej namnażały się najdrobniejsze rozwielitki. Wodę należy przez cały czas delikatnie napowietrzać i częściowo wymieniać na świeżą, ale odstaną. Regularnie czyścimy dno z wszelkich osadów organicznych. W wieku 4-5 tygodni młode przypominają ubarwieniem rodziców i mierzą około 1 cm.

 

O chowie i rozrodzie naszego rodzimego ciernika w akwarium zimnowodnym można przeczytać tu:

„Ciernik”

oraz tu: „Ciernik 2”

Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy

Okladka.przódOto i jest 🙂 – moja szósta książka, tym razem o akwarystyce zimnowodnej: „Ryby i rośliny w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym – poradnik hodowcy„. Takiej książki na polskim rynku hobbystycznym chyba jeszcze nie było. Jest ona bowiem przeznaczona zarówno dla miłośników akwarystyki zimnowodnej, jak i posiadaczy ogrodowych oczek wodnych. Zostały w niej kompleksowo omówione zagadnienia chowu i rozmnażania ryb oraz uprawy roślin w zbiornikach zimnowodnych, w tym także znajdujących się na wolnym powietrzu.

 

Okladka.tyłPozycja ta, jak sądzę, cenna jest również dla wędkarzy i wszystkich miłośników przyrody, dla których biologia rodzimych gatunków ryb jest fascynującą dziedziną wiedzy. Bardzo dokładnie opisałem w niej poszczególne gatunki ryb, kładąc nacisk na ich rozmnażanie w warunkach akwariowych oraz oczkowych. Szczególnie interesujące są, moim zdaniem, rozdziały dotyczące gatunków obcych, które w naszych wodach niejednokrotnie stały się taksonami inwazyjnymi, czyniącymi spustoszenie w populacjach rodzimej ichtiofauny.

 

Książka niesie cenne przesłanie ochrony rodzimych zasobów przyrodniczych oraz walki z rozprzestrzenianiem się gatunków obcych w naszym kraju. O tym zawsze warto pamiętać, udając się na rybaczówkę lub w celach rekreacyjnych nad pobliski ciek lub zbiornik wodny.

Wydawnictwo SGGW, ul. Nowoursynowska 166, 02-787 Warszawa, 2016, stron 260, format B-5, cena 50 zł.

tel. 22 593 55 20 (-22, -25 – sprzedaż), fax 22 593 55 21

e-mail: wydawnictwo@sggw.pl

www.wydawnictwosggw.pl

Zapraszam do lektury! 🙂

Spis treści:

Od Autora

  1. AKWARIUM ZIMNOWODNE, JEGO WYPOSAŻENIE I PIELĘGNACJA

1.1. Zbiornik, podłoże i elementy wystroju

1.2. Wyposażenie techniczne

1.3. Pielęgnacja akwarium

  1. OCZKO WODNE, JEGO RODZAJE, WYPOSAŻENIE I PIELĘGNACJA

2.1. Prawo

2.2. Rodzaje oczek wodnych

2.3. Zanim zbudujemy oczko wodne

2.4. Ku przestrodze!

2.5. Strefy wegetacji roślin w oczku wodnym

2.6. Pielęgnacja oczka wodnego

2.7. Urządzenia techniczne w oczku wodnym

  1. POZYSKIWANIE DZIKICH RYB I INNYCH ZWIERZĄT WODNYCH

DO AKWARIUM ZIMNOWODNEGO I OCZKA WODNEGO

  1. ROŚLINY W OCZKU WODNYM I AKWARIUM ZIMNOWODNYM

4.1. Rośliny w oczku wodnym

4.2. Podział i przegląd gatunków roślin do oczek wodnych

4.3. Rośliny w akwarium zimnowodnym

  1. OBCE GATUNKI INWAZYJNE W NASZYCH WODACH
  2. PRZEGLĄD GATUNKÓW RYB UTRZYMYWANYCH W AKWARIUM ZIMNOWODNYM I OCZKU WODNYM

6.1. Gatunki krajowe

Ciernik (Gasterosteusaculeatus aculeatus)

Cierniczek (Pungitius pungitius)

Jazgarz (Gymnocephalus cernua)

Jaź (Leuciscus idus)

Jelec (Leuciscus leuciscus)

Karaś pospolity (Carassius carassius)

Kiełb krótkowąsy (Gobio gobio)

Kleń (Squalius cephalus)

Koza (Cobitis taenia)

Krąp (Blicca bjoerkna)

Leszcz (Abramis brama)

Lin (Tinca tinca)

Miętus (Lota lota)

Okoń (Perca fluviatilis)

Piskorz (Misgurnus fossilis)

Płoć (Rutilus rutilus)

Różanka (Rhodeus amarus)

Różanki azjatyckie

Słonecznica (Leucaspius delineatus)

Strzebla błotna (Eupallasella percnurus)

Fathead minnow i rosy red minnow, czyli „amerykańska strzebla”

Ukleja (Alburnus alburnus)

Wzdręga (Scardinius erythophthalmus)

6.2. Gatunki obce

Amur biały (Ctenopharyngodon idella)

Bass słoneczny (Lepomis gibbosus)

Cyprinella lutrensis

Karaś ozdobny, czyli złota rybka (Carassius auratus auratus)

Karp (Cyprinus carpio carpio)

Karp koi (Cyprinus carpio carpio)

Notropis chrosomus

Okoń tarczowy (Enneacanthus chaetodon)

Okończyk moczarowy (Elassoma evergladei)

Sterlet, czyli czeczuga (Acipenser ruthenus)

6.3. Gatunki obce inwazyjne

Babka bycza (Neogobius melanostomus)

Czebaczek amurski (Pseudorasbora parva)

Karaś srebrzysty (Carassius gibelio)

Sumik karłowaty (Ameiurus nebulosus)

Trawianka (Perccottus glenii)

6.4. Ryby akwariowe w oczku wodnym

 

Żółtaczek indyjski (Etroplus maculatus). Chów

5

Żółto-pomarańczowa forma hodowlana żółtaczka indyjskiego

Ta dorastająca do 8 cm azjatycka pielęgnicowata (Cichlidae) pochodzi z wód Indii i Sri Lanki (ujścia rzek, rozlewiska namorzynowe, estuaria itp.). W ubarwieniu formy nominatywnej dominują barwy brązowa i zielona, a spłaszczone bocznie ciało przyozdabiają poprzeczne czarne pasy oraz cętki. O wiele atrakcyjniejszą kolorystyką odznacza się jednak forma hodowlana, która jest pomarańczowo-żółta z gdzieniegdzie drobnym, czarnym nakrapianiem.

 

4

Żółtaczki rzadko bywają agresywne (na zdjęciu dorodny samiec)

Ryby te nadają się do zbiornika towarzyskiego, gdyż generalnie są dość towarzyskie i spokojne, a w nowym środowisku niejednokrotnie także płochliwe. Zdarzają się jednak osobniki nader zaczepne i agresywne, zwłaszcza utrzymywane w pojedynkę (atakują wtedy wydłużone płetwy innych współmieszkańców). Ponadto żółtaczki z upodobaniem obskubują miękkolistne rośliny podwodne, tj. kabomba, wywłócznik, limnofila itp. Mając do dyspozycji podłoże piaszczyste lub z drobnego żwirku chętnie w nim kopią, szczególnie w okresie okołotarłowym.

 

1

Para żółtaczków – samiec po lewej

Forma hodowlana żółtaczka indyjskiego nie wymaga obszernego zbiornika. Parę ryb można utrzymywać już w 80 l, a kilka osobników w, co najmniej 120 l. Niezbędne są rozmaite kryjówki (groty, kamienne jazy, przewrócone na bok gliniane doniczki itp.). Akwarium obsadzamy kępami twardolistnych roślin. Oświetlenie nie powinno być zbyt intensywne, ale barwy ryb doskonale uwydatnia zamontowanie dodatkowego światła żarówkowego lub LED. Do chowu wymagana jest woda twarda do bardzo twardej (15-20°n), o temperaturze 23-26°C i odczynie lekko do umiarkowanie zasadowego (pH 7,5-8). Koniecznie należy dodać do niej niejodowanej soli kuchennej lub morskiej w proporcji łyżeczka od herbaty na 10 l wody.

 

3

W nowym akwarium żółtaczki są początkowo płochliwe i mają wyblakłe barwy

Omawiany gatunek jest wrażliwy na nagromadzenie w wodzie tak związków azotu, jak i innych zanieczyszczeń organicznych oraz chemicznych. Konieczny jest zatem wydajny filtr, który jednocześnie dobrze natleniałby wodę. Jej podmian dokonujemy raz w tygodniu, ale w małych ilościach (5-10% objętości). Zawsze należy pamiętać, aby partia dolewana nie różniła się zbytnio parametrami fizykochemicznymi od wody w akwarium macierzystym. Nierzadko bowiem żółtaczki, zwłaszcza osłabione, będące na kwarantannie lub świeżo wpuszczone do nowego akwarium, mogą zareagować spadkiem odporności. Prowadzi to do szybkiego rozwinięcia się u nich ichtioftiriozy, czyli inwazji kulorzęska.

 

2

Żółtaczki niszczą miękkolistną roślinność, stąd zbiornik powinno się obsadzać gatunkami twardolistnymi

Żółtaczki przyjmują wszelkie pokarmy żywe, mrożone i suche. Z tych ostatnich karmy płatkowe jedzą najmniej chętnie. Ich skłonność do objadania miękkich lub młodych części roślin podwodnych można częściowo ograniczyć, włączając do diety rozmaite pokarmy roślinne (spirulina, lane klusecki, parzone płatki owsiane oraz młode liście szpinaku i mniszka lekarskiego).

O rozrodzie żółtaczka indyjskiego pisałem tu: „Żółtaczek indyjski. Rozród”

Akara pomarańczowopłetwa (Aequidens rivulatus). Rozród

1

Tarło – samica składa ikrę na kamieniu

Utrzymując wspólnie grupę dojrzewających płciowo i niespokrewnionych ze sobą młodych osobników można w pewnym momencie zauważyć różnicująca się wśród nich hierarchię. Ze stada wyłania się bowiem dominująca para alfa. Pod względem hodowlanym jest to najcenniejsza para, dająca potem najbardziej żywotny i liczny przychówek. Po jej oddzieleniu od reszty ryb, w niedługim czasie w stadzie tworzy się kolejna para dominująca itd. Próby skojarzenia wartościowych tarlaków pośród osobników kilkuletnich są niekiedy dość trudne. Ryby mogą się wzajemnie nie akceptować, a nawet dotkliwie poranić. Najlepsze wyniki uzyskuje się z egzemplarzami młodymi w wieku, co najmniej 6-7 miesięcy życia, a najlepiej rocznymi. Przestrzegam przed użyciem do rozpłodu zbyt młodych, niewyrośniętych osobników, u których rozwój somatyczny nie uległ jeszcze ukończeniu. Od takich par przychówek będzie mało liczny i mniej żywotny.

 

Ryc.6

Tarło – samiec polewa ikrę mleczem

Do spontanicznego tarła dochodzi często w zbiorniku ogólnym, ale rozród akar najlepiej jest przeprowadzić w oddzielnym zbiorniku tarliskowym o pojemności około 120 l. Można całkowicie zrezygnować z podłoża i położyć na dnie kilka płaskich kamieni. Z drugiej strony około 3 cm warstwa dobrze przemytego drobnego żwirku jest wskazana, gdyż rodzice często kopią dołki, do których przenoszą potem larwy. Filtr gąbkowy, który jednocześnie natleniałby wodę oraz grzałka, to jedyne wyposażenie techniczne akwarium hodowlanego. Napełniamy je świeżą odstaną wodą, której temperaturę ustalamy na 26-27°C.

 

Ryc.7

Tarło – jednoczesne deponowanie przez tarlaki jaj i spermy

Tarło następuje dość szybko i moim zdaniem nie ma potrzeby dodatkowego pobudzania ryb, np.  poprzez codzienne, częściowe podmiany wody na świeżą. Akary to typowe ryby litofilne, składające ikrę najczęściej na płaskich powierzchniach kamieni, dachówkach, czy przewróconych doniczkach. Niekiedy jednak obserwuje się u nich zachowania typowo lito-fitofilne, gdzie samica deponuje jaja na liściach twardolistnych gatunków roślin (u mnie zawsze były to żabienice). W okresie okołotarłowym brodawka płciowa mleczaka przybiera szpiczasty, a u ikrzycy zaokrąglony kształt. Apetyt ryb drastycznie spada. Samica przybiera ciemną, niemal czarną barwę ciała i to ona częstokroć rozpoczyna zaloty.

 

Ryc.11

Po odbytym tarle samica zwykle przegania starsze potomstwo

Tarło odbywa się w typowy dla pielęgnic amerykańskich sposób. Najpierw obie ryby intensywnie czyszczą wybrane na gniazdo miejsce, po czym samica składa, przeciętnie około kilkaset jaj (zwykle 200-400). W literaturze spotyka się dane mówiące o tym, że dobrze wyrośnięta i odżywiona ikrzyca w korzystnych warunkach środowiskowych może złożyć nawet 800 ziaren ikry, jednak w praktyce zdarza się to nader rzadko. Główną opiekę nad ikrą i larwami roztacza samica. Niekiedy może ona nawet przeganiać swojego partnera, który zazwyczaj trzyma się blisko gniazda i chroni dostępu do niego bezustannie odganiając intruzów z zajętego terytorium. Zazwyczaj pary nie są płochliwe i nie ma potrzeby przysłaniania przedniej szyby akwarium. Zapewnienie jednak maksymalnego spokoju tarlakom powinno być w tym okresie rutynowym postępowaniem akwarysty.

 

Ryc.8

Pogoń godującej samicy (widoczne pokładełko) za starszym potomstwem

Jedne pary przystępują do tarła raz za razem, inne dopiero po odchowaniu narybku, zwykle po 3-4 tygodniach. Młode ryby mogą początkowo zjadać ikrę lub larwy, ale zdarza się to stosunkowo rzadko. Natomiast starsze rodzeństwo może pożerać młodsze. W odpowiednio jednak dużym zbiorniku samica stara się do tego nie dopuścić i atakuje potomstwo z poprzedniego tarła. Osobiście nigdy nie zaobserwowałem, aby u gatunku tego możliwy był całkowicie bezkonfliktowy odchów wielu pokoleń młodych przy parze rodzicielskiej (niczym u księżniczki z Burundii), jak donoszą niektórzy autorzy. Co prawda w bardzo dużym zbiorniku z mnóstwem kryjówek wydaje się to być prawdopodobne.

 

Ryc. 10

Narybek akar jest łatwy do wykarmienia

Larwy pojawiają się na 3-4 dzień, a po dalszych 5-6 dobach zaczynają swobodnie pływać i żerować. Narybek można odchowywać systemem najbardziej zbliżonym do naturalnego – przy rodzicach lub sztucznie – bez ich udziału. W tym drugim przypadku rodziców po skończonym tarle odławiamy lub też przenosimy substrat z ikrą do lęgnika (30-40 l) wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Narybek nie jest trudny do wykarmienia. Bezwzględnie najlepszym dla niego pierwszym pokarmem są larwy solowca i najdrobniejsze oczliki oraz rozwielitki. Bardzo dobrze odchowuje się również na nicieniach „mikro”, mrożonym oczliku oraz siekanych i dobrze przepłukanych rurecznikach. Chętnie zjadane są też rozdrobnione pokarmy suche. Przy rodzicach młode można pozostawić do wieku około 3-4 tygodni, choć okres ten może oczywiście trwać znacznie krócej. Po tym czasie osobniki rodzicielskie szykują się do ponownego tarła, a samica staje się agresywna wobec potomstwa. Narybek wymaga częstych podmian wody na świeżą, dobrej filtracji i urozmaiconej diety, co zapewnia jego szybki wzrost.

Akara pomarańczowopłetwa (Aequidens rivulatus). Chów

Ryc. 9

Dorosły samiec – zachwyca feeria pięknych barw

W naturze akara pomarańczowopłetwa zamieszkuje stojące lub wolno płynące wody na terenie Ekwadoru i Peru (liczne dopływy Amazonki). Samce mogą dorastać nawet do 30 cm długości, podczas gdy samice są z reguły o kilka lub nawet kilkanaście centymetrów mniejsze (widywałem okazy mierzące tylko 8-9 cm). W domowych akwariach najczęściej spotyka się jednak osobniki rzędu kilkunastu centymetrów. W niewoli dożywa około 10 lat.

U dominujących samców uwagę zwraca zwłaszcza jaskrawo pomarańczowe (najczęściej) zabarwienie krawędzi płetwy ogonowej i grzbietowej. Jego intensywność i zasięg (szerokość barwnej obwódki) jest odzwierciedleniem kondycji mleczaka i świadczy o jego pozycji w hierarchii. Dodatkowo płetwy nieparzyste są u samca znacznie wydłużone i wyraziście, ostro zakończone. Zarówno one, jak i cały tułów mienią się rzędami naprzemiennie ułożonych turkusowo-zielono-niebieskich oraz niemal czarnych, metalicznie połyskujących wzorów. Liczne, turkusowe linie i kropki zdobią także pysk i pokrywy skrzelowe. Samiec ma niekiedy guz tłuszczowy, który zdecydowanie częściej występuje u starszych osobników.

Ryc.4

Samica ma skromniejsze ubarwienie i jest sporo mniejsza

Choć popularna angielska nazwa gatunku brzmi Green Terror to jednak zdania na temat jego agresywności są podzielone. Moim zdaniem, poza okresem tarła i wychowu narybku, akary pomarańczowopłetwe nie należą do szczególnie agresywnych. Można utrzymywać je (zwłaszcza w młodym wieku) razem z innymi, zbliżonymi wielkością i usposobieniem pielęgnicami (Meeka, zebra, miodowa) oraz wieloma przedstawicielami większych sumowatych i zbrojnikowatych. Trzeba jednak dodać, że nierzadko trafiają się osobniki (lub pary) nader zaczepne i napastliwe, które kierują swą agresję na wybrane osobniki w akwarium (nierzadko własnego gatunku). Większą agresywność przejawia samica. Dlatego też po osiągnięciu dojrzałości płciowej ryby najlepiej jest utrzymywać dobranymi parami w oddzielnych zbiornikach.

Dla średniej wielkości pary zalecany jest zbiornik o pojemności, co najmniej 150 l. Nie może zabraknąć w nim różnorodnych kryjówek z kamieni, grot oraz korzeni. Jako podłoża należy użyć niezbyt grubego żwirku. Rośliny – tylko odporne na niszczenie twardolistne gatunki, sadzimy w zwartych kępach, najlepiej w doniczkach lub plastikowych pojemnikach, obłożonych kamieniami. Niestety trzeba liczyć się z ich częściowym zniszczeniem, zwłaszcza w okresie okołotarłowym. Natomiast roślinność pływająca, nawet delikatna jak wąkrota, rogatek czy paprocie nie ulega zniszczeniu. Znakomicie przy tym rozprasza zbyt jaskrawe światło, co korzystnie wpływa na samopoczucie ryb.

Ryc.1

Akary są wszystkożerne, a w okresie okołotarłowym często agresywne

Obserwowałem również akwaria jednogatunkowe dość gęsto obsadzone różnorodną roślinnością, zarówno twardo-, jak i miękkolistną, która w ogóle nie była niszczona przez dobrane pary akar. Innym razem byłem świadkiem, jak po przeniesieniu do zbiornika tarliskowego, w którym brak było płaskich kamieni i kryjówek, ryby szybko zniszczyły rosnący w doniczce potężny krzak Echinodorus „Rose”. Wydaje się więc, że skłonność tych ryb do niszczenia roślin zależy w dużej mierze od warunków panujących w zbiorniku.

Akary pomarańczowopłetwe są generalnie rybami odpornymi na niekorzystne warunki środowiskowe. Najlepiej jednak czują się w wodzie średnio twardej, o odczynie w granicach pH 6,5-7,5 i temperaturze rzędu 23-25°C. Warunkiem ich dobrego samopoczucia jest wydajna filtracja wody. Niewskazany jest jednak zbyt silny jej ruch. W wodzie mętnej, z zawiesiną pierwotniaków lub z nagromadzonymi resztkami organicznymi, a przez to wykazującej podwyższony poziom związków azotu ryby wyraźnie źle się czują, co natychmiast odbija się na ich kolorystyce (stają się wyblakłe, matowe). Regularne, cotygodniowe podmiany 15-20% objętości wody na świeżą, połączone ze starannym czyszczeniem dna zbiornika z resztek i odchodów są nieodzowne.

Ryc.3

Garb tłuszczowy na głowie starszego samca jest zwykle mniej lub bardziej widoczny

Akary pomarańczowopłetwe są wszystkożerne. Jedzą wszelki żywy, mrożony i gotowy pokarm odpowiedniej wielkości. Dieta powinna zawierać również dodatek karmy roślinnej, np. gotowanego groszku lub brokułów. Ponadto chętnie zjadane są: kiełże, larwy much, dżdżownice, małe rybki itp. Jako zamienniki stosuje się zwykle karmy naturalne – mięso i podroby (siekana wątroba wołowa lub cielęca, serce wołowe, chuda wołowina, cielęcina, filety z ryb). Trzeba zwracać szczególną uwagę na to, aby mięso było świeże. Pokarm peklowany lub solony może prowadzić do śmiertelnego zatrucia ryb. Dżdżownice należy podawać kawałkowane po uprzednim opłukaniu w wodzie celem oczyszczenia ich z ziemi. Należy unikać skarmiania dżdżownicami hodowanymi do celów wędkarskich, gdyż często są one spryskiwane szkodliwymi dla ryb środkami roztoczobójczymi. W wyniku jednostajnego żywienia lub chronicznego przekarmiania u ryb może dojść do niebezpiecznego zapalenia przewodu pokarmowego lub wystąpienia tzw. bloat. Ryb w żadnym wypadku nie wolno przekarmiać.

Szczupieńczyk pręgowany (Aplocheilus lineatus), odmiana złota. Rozród

Ryc.3.Taniec.DSCN3794

Samiec napinając płetwy przyciska się bokiem do samicy

Szczupieńczyki pręgowane odznaczają się tzw. ciągłym cyklem rozrodczym. Tarło odbywa się zwykle w gąszczu roślin, ale także we włóknistym torfie lub wyściełającym dno mchem jawajskim, bądź bezpośrednio na podłożu żwirowym lub z piasku. Podczas jednego aktu ikrzyca składa od jednego do kilku przezroczystych jajeczek, które przywierają do substratu. W sumie dziennie może ich złożyć kilkanaście do nawet 30 sztuk. Jaja są duże, mają średnicę ok. 2 mm.

 

Ryc.5.ogolne.DSCN3493

Do tarła dochodzi nawet w zbiorniku zespołowym

Dla pary tarlaków wystarcza 30-40 l zbiornik hodowlany (długi i niski oraz szczelnie przykryty), pozbawiony podłoża i wypełniony najlepiej miękką wodą o twardości ogólnej około 7ºn. Tarło udaje się jednak i w wodzie twardszej (nawet powyżej 15ºn), gdyż szczupieńczyki nie mają pod tym względem wygórowanych wymagań. Ważne, aby była ona odstana, dobrze natleniona i klarowna (wystarcza zwykły filtr gąbkowy, ale z rozwiniętą już florą bakteryjną), o odczynie lekko kwaśnym do obojętnego i temperaturze 26-27ºC. Oświetlenie zbiornika powinno być przytłumione lub należy z niego całkowicie zrezygnować.

 

Ryc.6.Tarlo.DSCN3789

Tarlaki podczas przywierania do siebie bokami ciała

Najważniejszy element wystroju akwarium tarliskowego stanowi miękkolistna roślinność. Na dnie powinniśmy umieścić dobrze przepłukany i odkażony w nadmanganianie potasu lub rivanolu mech jawajski (najlepszy!), obciążone pęki wywłócznika, rogatka lub kabomby. Na powierzchni nie może zabraknąć kilku egzemplarzy rozłożystych roślin pływających z dobrze rozwiniętymi systemami korzeniowymi (pistia rozetkowa, paprotnica rutewkowa itp.), wśród których także może przebiegać tarło. Ikra przeważnie składana jest na roślinności wyściełającej dno. Zamiast żywych roślin można używać także pomponów z wełny syntetycznej (wypranej, dokładnie wypłukanej i odkażonej). Tu jednak zwojów włókien zazwyczaj nie przyczepia się do unoszącej się po powierzchni wody niewielkiej platformy (styropian lub korek), lecz większość z nich obciąża i układa dywanowo na dnie.

 

Ryc.7.Tarlo.2.DSCN3787

Gra miłosna trwa aż obie ryby zajmą odpowiednie pozycje ciała

Do rozrodu odkładamy zwykle parę dorosłych ryb (ikrzycę z najbardziej wypukłym brzuszkiem i najintensywniej wybarwionego mleczaka). Równie dobre rezultaty daje rozród grupowy, przy którym stosuje się komplety tarlaków złożone z samca i 2 samic lub 2 samców i 3-4 samic. W tym wypadku, rzecz jasna, konieczny jest większy zbiornik. Zwykle samce szczupieńczyków pręgowanych nie są agresywne wobec partnerek. Przestrzegam jednak przed łączeniem starego, wyrośniętego mleczaka z młodymi, ledwie dojrzałymi samicami, które może on zagonić na śmierć. Tarlaki wpuszczamy na tarlisko najlepiej wieczorem.

 

Ryc.8.Tarlo.3.DSCN3792

Para w miłosnym amoku

Jednym z najmniej pracochłonnych i najczęściej stosowanych sposobów przeprowadzenia rozrodu jest rozdzielenie osobników rodzicielskich na okres około 7-10 dni i obfitym karmieniu ich w tym czasie larwami owadów (zwłaszcza komarów), jak również postaciami imago. W tym czasie dochodzi do szybkiego wypełnienia jajników samic dojrzałymi komórkami jajowymi. Po połączeniu w zbiorniku hodowlanym (samice można wpuścić 1-2 dni wcześniej) ryby zwykle od razu przystępują do tarła z dużą intensywnością. Tarlaki należy odłowić po 7-10 dniach od chwili wpuszczenia ich na tarło. Jeśli wydłuża się ono, to czekamy z odłowieniem pełne trzy tygodnie.

 

Ryc.9.PoTarle.DSCN3793

Po złożeniu partii jaj samica odpływa

Drugim, znacznie bardziej pracochłonnym i kłopotliwym sposobem jest codzienne lub najdalej co drugi dzień wyjmowanie substratu (roślin lub pomponów) z przyklejoną ikrą i przenoszenie go do oddzielnego małego zbiornika inkubacyjnego wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Na miejsce wyjętych roślin (najlepiej mchu jawajskiego) lub pomponów dajemy oczywiście nowe.

Ryc.10.Tarlo.4.DSCN3790

Nierzadkie jest składanie jaj bezpośrednio na podłożu

Hodowcy nie dysponujący dużą ilością substratu codziennie wybierają złożone na nim jaja za pomocą szklanej pipety. Z pomponami zaś postępuje się nieco inaczej – po wyjęciu osusza się je kładąc na kilka minut na papierowym ręczniku. Nie należy wyciskać z nich wody siłą, gdyż niepotrzebnie zniszczymy wtedy kilka ziaren ikry. Po odcieknięciu wody, oświetlamy je zwykłą 25 W żarówką i zbieramy z nich jaja (ostrożnie palcami lub pęsetą). Inkubujemy je następnie w niewielkich naczynkach (szalkach, szklankach, słoiczkach itp.), które zanurzamy w ogrzewanym akwarium (tak, aby wystawały ok. 0,5 cm ponad powierzchnię wody), zabezpieczając przed utonięciem i zbyt jaskrawym światłem (tak sztucznym, jak i naturalnym). Ze względu na mocną otoczkę jaja całkiem dobrze znoszą takie przenosiny (twardnieją w kilka godzin po złożeniu). Do wody warto też dodać kilka kropli preparatu przeciwko pleśnieniu ikry. jaja kontrolujemy kilka razy dziennie i usuwamy zapleśniałe, bądź obumarłe. Codziennie też podmieniamy wodę w szalkach na świeżą, dobrze natlenioną, o identycznych parametrach fizyko-chemicznych.

 

Ryc.11.Koniec.DSCN3802

Tarlaki raczej nie wyjadają ikry

Ciekawą i oryginalną metodą rozrodu jest równoległe założenie dwóch zbiorników – hodowlanego i odchowalni (wypełnionych wodą o identycznych parametrach), w których jedynym wyposażeniem oprócz grzałki są dość duże, gąbkowe, bezosłonowe filtry wewnętrzne. Warunkiem jest jednak to, aby były to gąbki o jak największych i najgłębszych wgłębieniach (rowkach). Po połączeniu dobrze odkarmionych wcześniej osobników rodzicielskich tarło przebiega z dużą intensywnością, a ikra składana jest we wgłębieniach gąbki. Po tygodniu zamieniamy gąbki – tą z przyklejoną doń ikrą przenosimy na miejsce tej z odchowalni i na odwrót. Czynność tę w zależności od kondycji tarlaków możemy wykonać jeszcze 1-2 razy w tygodniowych odstępach. Możliwe jest również wycieranie szczupieńczyków pręgowanych na samej tylko 2-3 cm warstwie żwiru o granulacji 3-5 mm (o zaokrąglonych krawędziach, dobrze przemytym i odkażonym). Wtedy jednak zaleca się wyłowić tarlaki po 10-14 dniach.

 

6

Żywienie tarlaków żywym pokarmem zapewnia udany rozród omawianych ryb

Rozwojowi jaj sprzyja twardość poniżej 12ºn i temperatura 26-27ºC. Larwy wylęgają się sukcesywnie przez tyle dni, ile była składana ikra. Przy wspomnianej temperaturze opuszczają one osłonki jajowe zwykle po upływie około 11-12 dni. Przy niższej ciepłocie czas wylęgania może się wydłużyć nawet do 14-15 dni. Larwy mają długość około 3 mm i dość spory otwór gębowy. Moim zdaniem jako jako pierwszy pokarm należy podać im larwy solowca i/lub larwy oczlików. Także chętnie zjadane są nicienie „mikro”. Po trzech tygodniach narybek przyjmuje siekane rureczniki oraz najmniejsze larwy komarów. W czasie odchowu należy systematycznie przenosić młode rybki do większych zbiorników dokonując przy tym ich segregacji pod względem wielkości. Często bowiem dochodzi do aktów kanibalizmu. Szybkiemu wzrostowi narybku sprzyja odpowiednia ciepłota wody, regularne jej podmiany oraz obfite karmienie urozmaiconym, żywym pokarmem. Miesięczne rybki powinny mierzyć 1,5-2 cm długości. W wieku około 2,5 miesiąca samczyki zaczynają się wybarwiać, a 5-6 miesięczne ryby są już dojrzałe płciowo (długość 5-6 cm). Z jednego tarła uzyskuje się przeciętnie od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu młodych (rzadko powyżej 200).

 

 

Kardynałek chiński (Tanichthys albonubes). Chów

para1

Para kardynałków chińskich – samiec u góry

Ta należąca do rodziny karpiowatych (Cyprinidae), niewielka (dorasta do około 4 cm) rybka uchodzi za gatunek nadzwyczaj towarzyski i łagodny, a ponadto stadny, zimnolubny (względnie o umiarkowanych wymaganiach termicznych) i bardzo ruchliwy oraz mało wymagający i odporny. Jej chów jest przeto bezproblemowy. Doskonale nadaje się do utrzymywania w akwarium towarzyskim. W naturze kardynałki zamieszkują wartkie cieki wodne południowych rejonów Chin (delta rzeki Perłowej) oraz północnego Wietnam. Samiec jest szczuplejszy, jaskrawiej ubarwiony i ma nieco dłuższe płetwy grzbietową i odbytową.


samica2

Samica z wyraźnie zaokrągloną partią brzuszną

Kardynałki najlepiej czują się i prezentują w grupach złożonych z co najmniej kilku, a najlepiej kilkunastu osobników. Dobrze znoszą towarzystwo innych, ruchliwych i spokojnych gatunków o podobnych rozmiarach ciała, np. ryb z rodzaju Brachydanio. Są mało wymagające pod względem właściwości fizyko-chemicznych wody, ale preferują jej twardość ogólną poniżej 18ºn i pH 6-8. Woda w akwarium powinna być regularnie odświeżana (raz w tygodniu 10-15%), obficie natleniana i znajdować się w nieznacznym ruchu (spokojnie pracujący filtr). Ryba ta preferuje zbiorniki jasne, dobrze oświetlone, w tym również światłem naturalnym.

 

4samica

Stara samica

Kardynałki wykazują bardzo szeroką tolerancją wobec temperatury wody. Wytrzymują bez szkody dla zdrowia zarówno krótkotrwały (a nawet długotrwały jeśli są do tego wcześniej stopniowo przyzwyczajane) jej spadek do ok. 5ºC (w tej ciepłocie mogą nawet zimować przez długie miesiące), jak i jej wzrost w okolice 30ºC (tu jednak czują się źle i krótko żyją). Bardzo gwałtowne zaś wahania temperatury wody szkodzą im tak samo, jak wielu innym gatunkom ryb akwariowych. Optymalna zaś ciepłota dla kardynałków wynosi 19-20ºC, zatem są to ryby zimnolubne, względnie o umiarkowanych wymaganiach termicznych. Fakt ten znakomicie predysponuje je również do chowu w domowych zbiornikach zimnowodnych, a w okresie wiosenno-letnim także w ogrodowych oczkach wodnych.

 

1samiec

Dorosły samiec w pełnej krasie

Kardynałki zadowalają się akwariami nawet o niewielkiej pojemności (dla 5-7 osobników, co najmniej 30 l), obsadzonymi umiarkowanie gęsto miękką roślinnością (wywłócznik, mchy, rogatek, różdżyca itp.). Jest to ryba bardzo ruchliwa, stąd wysokie, rozłożyste rośliny sadzimy z tyłu lub po bokach zbiornika, pozostawiając w jego środkowej i przedniej części wolną przestrzeń do swobodnego pływania. Ze względu na swą łagodność i dekoracyjność kardynałki są bardzo często utrzymywane w akwariach zespołowych, jednak celem dogłębnego poznania ich biologii i behawioru bardzo polecam hodować je oddzielnie, bez innych ryb.

 

para.zlote

Forma złota (żółta) – samica po prawej

Kardynałki są wszystkożerne. Jedzą chętnie zarówno pokarm żywy, jak i suchy. Zawsze jednak ich dieta powinna być jak najbardziej urozmaicona. Chcąc uzyskać dużą liczbę zdrowego narybku, utrzymać wzmożone zdolności rozrodcze tarlaków oraz ograniczyć do minimum zjadanie przez nie wylęgu, podstawą racjonalnej diety musi być pokarm żywy. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepsze są dorosłe rozwielitki i oczliki, jako łatwostrawne i dietetyczne oraz larwy komarów (podawane jednak nie częściej niż trzy razy w tygodniu). Kawałkowane rureczniki (pochodzące z pewnego źródła i dobrze przepłukane) są równie dobre, ale nie można zbytnio przekarmiać nimi ryb, a już w zupełności nie mogą stanowić one monodiety. Larwy ochotek i szklarki wydają się być zbyt duże i zwłaszcza mniejsze osobniki mogą mieć kłopoty z ich połknięciem. Bardzo dobrym, ale niedocenianym przez hodowców pokarmem są dorosłe muszki owocówki. Pokarm żywy najlepiej jest podawać na przemian z dobrej jakości suchym.

 

2samica4

Młoda, ale już w pełni dorosła samica

Należy pamiętać, aby zawsze do zbiornika dolewać wodę odstaną, o takiej samej temperaturze co w zbiorniku macierzystym. Inaczej kardynałki mogą łatwo zapaść na zburzenia pracy pęcherza pławnego, co objawia się najczęściej nieskoordynowanym pływaniem. Idealnie jeśli woda na dolewkę została wcześniej poddana kilkugodzinnemu działaniu promieni słonecznych. Znana jest m.in. złota (żółta) forma hodowlana oraz delikatniejsza, o welonowo wydłużonych płetwach. W 2001 r. odkryto w Wietnamie dwa inne, bardzo podobne gatunki –Tanichthys micagemmae i Tanichthys thacbaensis.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szczupieńczyk pręgowany (Aplocheilus lineatus), odmiana złota. Chów

2

Dorosły samiec odmiany złotej

Ten pospolity gatunek zwany jest również szczupieńczykiem liniowanym. Odznacza się atrakcyjnym ubarwieniem ciała, a szczególnie piękna jest jego złota odmiana. W naturze zasiedla wody południowo-wschodnich Indii oraz Sri Lanki. Można go spotkać w niedużych, gęsto zarośniętych i dobrze nasłonecznionych rozlewiskach wodnych. Dorasta do 10 cm długości. Ogólnie jest to ryba żywotna i wytrzymała.

 

1

Piękno szczupieńczyków pręgowanych, odmiany złotej jest niezaprzeczalne

Ryby te mają tendencję do wyskakiwania ze zbiornika, stąd musi być on szczelnie przykryty. Powszechnie przyjęła się opinia, że szczupieńczyki niejednokrotnie przejawiają agresywne zachowania (szczególnie wobec przedstawicieli własnego gatunku), co sprawia, że niezbyt nadają się do akwariów zespołowych. Ze względu na groźbę pożarcia nie należy ich łączyć z mniejszymi gatunkami, tj.: gupiki, neony, endlery oraz z okazami o welonowo wydłużonych płetwach (skalary, bojowniki, itp.).

 

6

Grupa ryb pobierających pokarm z dna to nieczęsty widok

Jednakże moje doświadczenia w chowie i rozmnażaniu tego gatunku wskazują, że opisy ich agresywności są często przesadzone. Wielokrotnie utrzymywałem dorosłe osobniki w zbiornikach zespołowych i nie zauważyłem, aby ryby te przejawiały jakiekolwiek agresywne zachowania wobec współmieszkańców, w tym gatunków małych lub o wydłużonych płetwach. Zauważyłem jedynie, że polują na narybek „żyworódek”. Mimo to do akwarium zespołowego nadają się przede wszystkim młode, dorastające osobniki. Starsze i wyrośnięte powinno się utrzymywać razem z rybami o podobnych wymiarach ciała. Ze względu jednak na specyfikę rozrodu gatunek ten najlepiej jest utrzymywać w zbiorniku jednogatunkowym.

 

8

Para szczupieńczyków pręgowanych – samiec u góry

Dla szczupieńczyków pręgowanych należy przeznaczyć średniej wielkości akwarium (długie i niskie), o ciemnym podłożu, gęsto obsadzone różnorodnymi roślinami. W zbiorniku o pojemności 70-80 l można utrzymywać dwa dorosłe samce i 4-5 samic. Woda powinna być stara i raz w tygodniu nieznacznie odświeżana w objętości około 10%. Optymalna jej temperatura to 23-25ºC (okresowo znoszą spadki do 18-19ºC). Najlepsza jest woda miękka lub średnio twarda (poniżej 15ºn), o odczynie lekko kwaśnym do obojętnego, filtrowana z jednoczesnym napowietrzaniem. Niektórzy hodowcy dodają do niej soli kuchennej niejodowanej, ale nie jest to konieczne.

 

7

Dorosła samica o dobrze zaokrąglonej partii brzusznej ciała

Szczupieńczyki zdecydowanie preferują przebywanie w powierzchniowej warstwie wody i nieczęsto zapuszczają się w okolice dna, chyba że są wygłodzone. Nie lubią ruchu wody spowodowanego np. zbyt silnym jej strumieniem wychodzącym z filtra. Aby zapewnić rybom właściwy dobrostan w akwarium nie może zabraknąć roślinności pływającej, która stwarza doskonałe miejsca do ukrycia się i tworzy pożądany przez ryby półcień.

 

5

Para ryb – samica u dołu

Rozróżnienie płci nie stanowi problemu. Dorosłe samce są większe i smuklejsze niż samice. U odmiany nominatywnej ich oliwkowo-zielono-żółte ubarwienie mieni się czerwono-złotymi cętkami, a płetwy nieparzyste są czerwonawo obrzeżone. Ubarwienie ciała samicy jest znacznie skromniejsze i bardziej matowe, o wiele mniej jest również mieniących się łusek. Na ciele u obydwu płci można zaobserwować 6-12 czarnych pionowych pręg, które w zależności od nastroju ryby są mniej lub bardziej widoczne. U samic są one znacznie częściej widoczne niż u samców.

 

4

W zbiorniku pełnym roślinności szczupieńczyki czują się najlepiej

Podstawowym pokarmem szczupieńczyków są przede wszystkim czarne larwy komarów oraz wszelkiego rodzaju owady (muszki owocowe, komary, muchówki itp.). Chętnie zjadają też grindal, ochotki, doniczkowce, szklarki, kawałkowane dżdżownice itp. Zdaniem wielu autorów pokarmem, który najbardziej rzutuje na wyniki w rozrodzie są właśnie czarne larwy komarów. Karmione nimi samice są zdolne do ponownego tarła już po tygodniu. Żywienie rurecznikami, rozwielitkami lub oczlikami nie daje już tak dobrych rezultatów. Także wysokobiałkowe pokarmy suche można rybom tym podawać jedynie jako uzupełnienie ich diety. Latem unoszące się 1,5-2 m nad ziemią chmary muchówek (głównie z rodzaju Chironomus) można łapać zwykłą siatką planktonową. Przed podaniem rybom należy zmoczyć je wodą. Szczupieńczyki rzucają się na nie z impetem i pożerają łapczywie. Niektórzy hodowcy wyrośniętym osobnikom podają także małe rybki (głównie podrośnięty narybek gupika).

3

Ulubionym pokarmem szczupieńczyków są owady i ich larwy

 

 

 

Zagrzebka afrykańska (Notobranchius guentheri). Chów

samiec3

Przepięknie ubarwiony samiec

Ryba ta zwana jest niekiedy suszcem Güntera i należy do rodziny Nothobranchiidae. Jej angielska nazwa to Redtail notho. W naturze zasiedla okresowo wysychające wody (zbiorniki astatyczne) Afryki (Zanzibar, Tanzania) i dorasta do około 6 cm. Odznacza się bardzo szybkim wzrostem i dojrzewanie, ale żyje krótko – w naturze zaledwie kilka miesięcy; w niewoli około 1,5 roku. Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony – samce odznaczają się żywą kolorystyką. Te ostatnie charakterystycznie pływają – krótkimi, energicznymi zrywami, zatrzymując się co chwila i wachlując intensywnie płetwami piersiowymi. Żyją w stałym napięciu emocjonalnym i podnieceniu, jakby na podwyższonych obrotach i prowadzą ze sobą utarczki w obronie swych rewirów.

 

samica

Szarawa samica wygląda przy samcu bardzo niepozornie

Do chowu wystarcza zbiornik o pojemności 20-30 l, wypełniony zwykłą wodą wodociągową. Konieczne są cotygodniowe jej podmiany w objętości 20-30%. Zaleca się, aby odczyn wody był lekko kwaśny (np. dzięki filtracji przez torf). Wyposażenie akwarium stanowić mogą 1-2 korzenie, kamienie tworzące kryjówki (korzystają z nich słabsze osobniki, zwłaszcza samice), dębowe suche liście itp. Dno wysypujemy kilkucentymetrową warstwą ciemnego żwirku, w którym można posadzić kilka kępek roślin (kryptokoryna, wywłócznik, ludwigia, kabomba itp.). Swobodnie unosząca się w toni spora kępa mchu lub pęk moczarki argentyńskiej, bądź wywłócznika także doskonale spełnia swe funkcje, polepszając dobrostan ryb.

 

3

Samiec w barwach godowych

Ryby omawianego gatunku zasadniczo nie nadają się do akwarium zespołowego, gdzie w stosunku do mniejszych współmieszkańców mogą być niekiedy zadziorne, a przez większe są często napastowane. Najlepiej prezentują się i czują w zbiornikach jednogatunkowych lub wespół z gatunkami pokrewnymi (ale uwaga – samice pokrewnych taksonów są do siebie bardzo podobne, stąd łatwo może dochodzić do niepożądanych krzyżówek). Ulubionym pokarmem zagrzebek są larwy owadów – komarów, ochotki i wodzienia. Poza tym chętnie zjadane są muszki owocowe, a także doniczkowce i rureczniki (nie częściej jednak niż 3 razy w tygodniu). Można również podawać pokarm suchy wysokobiałkowy lub mrożony, ale po uprzednim przyzwyczajeniu do niego ryb.

 

1

Przekarmianie i zbyt ciepła woda skracają życie zagrzebek

W żadnym wypadku zagrzebek nie wolno przekarmiać, ani utrzymywać w zbyt ciepłej wodzie (optymalnie 19-22ºC), co wydatnie skraca długość ich życia. Jednakże tak niska ciepłota niesie za sobą niebezpieczeństwo zwiększenia u ryb podatności na choroby. Dlatego też należy stopniowo je do niej przyzwyczajać. Z kolei stała temperatura powyżej 25ºC sprawia, że zagrzebki ulegają szybkiemu „wypaleniu się”. Akwarium nieogrzewane wydaje się być zatem optymalnym rozwiązaniem.

 

4

W złych warunkach środowiskowych ubarwienie zagrzebek blednie

Praktykowane często u innych gatunków ryb akwariowych 1-2-dniowe głodówki w tygodniu są w przypadku zagrzebek niewskazane. Ryby te bowiem muszą jeść kilkakrotnie w ciągu dnia, ale w niewielkich ilościach. Ich przemiana materii przebiega bowiem wyjątkowo szybko i intensywnie, stąd praktycznie są stale mniej lub bardziej głodne i muszą jeść, aby na bieżąco pokrywać wysokie wydatki energetyczne.

 

para

Para ryb – samica po prawej

Zagrzebka afrykańska to ryba kserofilna (składająca ikrę w podłożu), o tzw. ciągłym cyklu rozrodczym. Specyficzny rodzaj środowiska, jakie zasiedlają w naturze sprawia, że długość ich życia nie trwa dłużej niż kilka miesięcy do pół roku. Praktycznie okres ten przypada na porę deszczową. Jest to dość krótki czas, który musi wystarczyć rybom na dorośnięcie i uzyskanie dojrzałości płciowej oraz wydalenie gamet (jaj i plemników), dając tym samym zaczątek nowemu pokoleniu. Ów swoisty wyścig z czasem kończy się niestety tragicznie dla wszystkich dorosłych osobników wraz z nadejściem pory suchej i szybkim wyparowaniem wody ze zbiornika. Giną wówczas bez wyjątku na skutek zdradliwej suszy. Nim to jednak nastąpi dochodzi do złożenia ikry, która zagrzebana w mulistym dnie przetrzymuje ten niekorzystny okres w stadium diapauzy, czyli przerwy (zawieszenia) w rozwoju zarodka (anabioza). Podczas tego procesu diapauza pojawia się zasadniczo dwa razy – pierwszy raz w momencie zaistnienia braku tlenu, a drugi bezpośrednio przed nastaniem pory deszczowej, kiedy faza rozwoju embrionalnego jest już zakończona. Wraz z nastaniem pierwszych deszczy ze złożonych jaj zaczynają masowo wylęgać się larwy. Narybek wyjątkowo szybko podejmuje żerowanie i rośnie niemal w oczach. Praktycznie już po 3-4 tygodniach rybki zdolne są do rozrodu.

 

Śpioszka pomarańczowa (Hypseleotris compressa) . Chów i rozród

6

Samiec jest znacznie barwniejszy

Ten atrakcyjnie ubarwiony gatunek ryby z rodziny Eleotridae (eleotrowate, śpioszkowate) w naturze zamieszkuje przybrzeżne wody Australii i Nowej Gwinei. Nazwa angielska to Empire Gudgeon. Dorasta do 12 cm. Ryby te można utrzymywać w akwarium towarzyskim, gdyż są one spokojne i towarzyskie oraz umiarkowanie terytorialne. Praktycznie występuje tylko mniej lub bardziej nasilona agresja wewnątrzgatunkowa.

 

9

Samica dobrze przygotowana do tarła

W grupie śpioszek (ryby najlepiej czują się w liczniejszym towarzystwie swoich współplemieńców) zawsze znajdują się osobniki dominujące, bardziej agresywne i terytorialne. Stąd w akwarium nie może zabraknąć różnorodnych kryjówek w postaci korzeni, kawałków rurek, grot itp. Zbiornik powinien być w miarę duży, dość gęsto obsadzony roślinami i koniecznie dobrze przykryty, bo ryba ta ma tendencję do wyskakiwania z wody. Wystarcza zwykły filtr gąbkowy i podmiany 10-20% wody co 1-2 tygodnie. Wskazany jest dodatek do wody soli kuchennej niejodowanej lub morskiej w ilości 1 łyżka stołowa na 10 l wody (uwaga jednak na wrażliwe na takie warunki gatunki roślin).

 

5

Para ryb – samiec z prawej

Ryba ta ma bardzo dużą zdolność do przystosowywania się do aktualnie panujących warunków środowiskowych. Woda dla niej może być zarówno twarda, jak i miękka, jej temperatura wahać się od 15-33ºC (optymalnie 22-25ºC) a odczyn od pH 5,5-9 (optymalnie 7,0-7,5). Zjada wszelki żywy i mrożony pokarm. Sztuczną karmę pobiera raczej niechętnie, ale śpioszki można do niej szybko przyzwyczaić, o ile będzie ona wysokobiałkowa, ze sporą frakcją pochodzenia zwierzęcego.

 

15

Tak piękne ubarwienie samca można obserwować w okresie okołotarłowym

Z moich obserwacji wynika, że zachowanie śpioszki pomarańczowej bardzo przypomina to prezentowane przez jej bliską krewniaczkę – Mogurnda mogurnda (ang. Australian Spotted Gudgeon). Są jednak mniej drapieżne – u mnie bez problemu przebywały w zbiorniku z molinezjami, babkami złotymi oraz gurami. Są to ryby dość płochliwe, ale bardzo żarłoczne. Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony – samiec jest znacznie barwniejszy, zwłaszcza w okresie godowym.

 

14

Akwarium dla śpioszek powinno być dość duże i obfitować w rozmaite kryjówki

Rozmnażanie nie należy do łatwych, bowiem nie wystarczy mieć parę tarlaków. Często bowiem samiec nie akceptuje danej samicy, bije ją i przegania. Najlepsze efekty hodowlane uzyskuje się przeto z osobnikami spontanicznie dobranymi w parę (stąd chów w grupie jest bardzo pożądany). Samica składa jaja w kryjówce, np. rurce, rzadziej np. na szybie zbiornika. Po tarle jest przeganiana przez samca, który przejmuje opiekę nad ikrą i larwami. Liczba jaj w warunkach wiwaryjnych wynosi zwykle około kilkuset. Ich inkubacja trwa krótko – około doby. Larwy są bardzo drobne i do ich karmienia nadają się wyłącznie pierwotniaki.

 

12

Rozmnażanie śpioszki pomarańczowej jest trudne (na zdjęciu samica)

Należy namnożyć różne ich rodzaje, używając rozmaitych pożywek, gdyż ich wielkość ma znaczenie dla tak drobnego wylęgu. Można także przekładać co kilka dni kępy roślin z długo funkcjonujących akwariów lub oczek wodnych (jest na nich mnóstwo mikroskopijnych żyjątek), ale przy tym sposobie odchowa się co najwyżej kilka osobników. W naturze śpioszka pomarańczowa to gatunek anadromiczny. Tarło mam miejsce w wodach słodkich, a narybek wraca na długie miesiące do wód słonych (estuariów).

13

W naturze śpioszka pomarańczowa to gatunek anadromiczny

 

 

 

Mogurnda mogurnda. Rozmnażanie

O chowie Mogurnda mogurnda pisałem wcześniej tu:

„Mogurnda mogurnda. Chów”

 

Ryc.6.jpg

Samiec pilnujący ikry złożonej w glinianej rurze

Pary hodowlane powinno się utrzymywać oddzielnie. Najkorzystniej jest, gdy wyłoni się ona spontanicznie spośród grona kilku młodych, wspólnie dorastających i niespokrewnionych ze sobą osobników. Dojrzała ikrzyca ma jednak znacznie uwypukloną partię brzuszną. Mleczak zaś staje się bardziej niebieskawy, a jego brodawka moczopłciowa jest dobrze widoczna. Starsze samce mogą mieć większą głowę o bardziej wysklepionej części czołowej.

 

Ryc.5.jpg

Larwy w miejscu złożenia ikry – tu na szybie zbiornika

Najlepsze wyniki hodowlane uzyskuje się przenosząc tarlaki do oddzielnego, około 60-80 l zbiornika tarliskowego, wypełnionego wodą o twardości 5–13°n. Całkowicie rezygnujemy z podłoża i silnego oświetlenia. Wyposażenie techniczne zbiornika powinien stanowić gąbkowy filtr bez obudowy oraz grzałka z termostatem. Temperaturę wody utrzymujemy na poziomie 25-26ºC. Bardzo wskazana jest obecność roślin pływających, które wprowadzałyby preferowany przez ryby lekki półcień. Nieodzownym elementem wyposażenia akwarium jest kryjówka. Najczęściej bowiem ikra składana jest właśnie w niej, choć zdarza się, że tarlaki na gniazdo obierają sobie inne miejsca o twardej powierzchni, np. szybę, kamień lub korzeń.

 

Ryc.7.jpg

Wylęg śpioszek jest dość drobny

Obfite podmiany wody w objętości 30-40% oraz urozmaicone żywienie żywym pokarmem (doniczkowce, rureczniki, kawałkowane dżdżownice) wpływają stymulująco na podjęcie przez ryby godów. Często już samo odosobnienie tarlaków wywołuje tarło. Niekiedy trudno je zaobserwować, gdyż najczęściej przebiega ono nocą lub wczesnym rankiem. Samica składa do około 200 jaj, choć z reguły jest ich kilkadziesiąt. Mają one oryginalny wygląd i swym kształtem przypominają wrzeciono, od dołu do połowy są mlecznobiałe, a powyżej lekko mętne, z charakterystycznym żółtym wierzchołkiem. Ponadto ikra jest jednym końcem przytwierdzona do substratu i charakterystycznie faluje (niczym morski ukwiał) przy ruchu wody.

Po zakończonym tarle samiec przejmuje opiekę nad jajami (chroni je, wachluje płetwami itp.), podczas gdy samicę należy odłowić. Generalnie są cztery sposoby postępowania:

  1. Substrat ze złożonymi jajami przenosimy zaraz po tarle do oddzielnego lęgnika.
  2. Odławiamy samicę i pozwalamy samcowi opiekować się jajami, po czym wyławiamy go tuż przed wylęgnięciem się larw, w momencie wylęgu lub w chwili rozpłynięcia się wylęgu.
  3. Jak w punkcie 2, lecz zamiast samca odłapujemy larwy (nocą, z użyciem latarki).
  4. Po tarle odławiamy obydwa tarlaki.

 

Ryc.8.jpg

Narybek rośnie szybko, lecz nierównomiernie

W temperaturze wody 25°C larwy wylęgają się po 36–48 godzinach. W nieodpowiednich warunkach ikra często pleśnieje. Niejednokrotnie hodowca ma wrażenie, że całe złoże jaj spowite jest niszczącą pleśnią. Tymczasem z takiej na pozór straconej ikry wylęga się całkiem sporo larw (około 30%). Dlatego też przestrzegam przed zbyt pochopnym likwidowaniem gniazda i zalecam odczekanie jeszcze kilku dni.

 

Ryc.9.jpg

Młode powinny być sortowane pod względem wielkości z uwagi na występujący wśród nich kanibalizm

Po dalszych 4–5 dniach dość drobny wylęg rozpoczyna żerowanie. Przez pierwsze kilka dni należy podawać mu tzw. pył, czyli larwy oczlików i wrotki oraz pierwotniaki. Po 7–10 dniach zjadane są najdrobniejsze pływiki solowca. Młode rosną szybko, lecz nierównomiernie. Dużym problemem jest kanibalizm, co wymusza na hodowcy konieczność sortowania narybku według wzrostu i przenoszenia do oddzielnych zbiorników – odchowalni.

 

Mogurnda mogurnda. Chów

Ryc.3.jpg

Pięknie wybarwiony samiec

Mogurnda mogurnda, zwana jest niekiedy śpioszką australijską i w warunkach naturalnych zasiedla różnorakie wody Australii i Nowej Gwinei. Można ją spotkać zarówno w bagnistych rozlewiskach, jak i czystych strumieniach płynących przez tropikalne lasy. Należy do rodziny Eleotridae (eleotrowate, śpioszkowate), które w przeciwieństwie do ryb z rodziny babkowatych (Gobiidae) mają rozdzielone płetwy brzuszne. Dorasta do 14 cm.

 

Ryby te pływają dość niechętnie i większą część czasu „przysiadują” na dnie lub elementach wystroju zbiornika, a nierzadko też nieruchomo „zawisają” w toni. Początkowo wpuszczone do nowego zbiornika mogą wykazywać znaczną płochliwość zanim się zaaklimatyzują. Po jakimś czasie stają się na tyle śmiałe, że rzucają się na pesetę z jedzeniem, wyrywając je jednym szarpnięciem pyska.

Ryc.1.jpg

Grupa śpioszek w akwarium jednogatunkowym

 

Akwarium do chowu kilku osobników powinno mieć pojemność ponad 100 l. W małych zbiornikach śpioszki stają się bowiem płochliwe. Moim zdaniem najlepiej jest je utrzymywać w akwarium jednogatunkowym. Wspólna koegzystencja ze spokojnymi, zbliżonymi wielkością gatunkami jest jednak możliwa. Rzadko zdarzają się osobniki zadziorne lub o szczególnie rozwiniętym instynkcie terytorialnym, a ewentualna agresja skierowana jest najczęściej wobec współplemieńców. Oczywiście małe ryby są chętnie przez śpioszki pożerane. Młode osobniki Mogurnda mogurnda do chwili osiągnięcia 7-8 cm długości są przeze mnie utrzymywane razem z kąsaczowatymi, małymi karpiowatymi i karpieńcowatymi. Nigdy nie zauważyłem żadnej agresji z ich strony.

d9a98232edaa4ae3med

Towarzystwo innych, zbliżonych wielkością gatunków nie stanowi przeszkody w akwarium ze śpioszkami

 

Prawidłowy dobrostan zwierząt zapewniają liczne kryjówki, z których najlepsze to drenarskie (gliniane) lub wykonane z PCV rurki. Równie dobre są pnie z wydrążonym wnętrzem lub stabilne konstrukcje z kamieni oraz korzenie. Śpioszki australijskie nie niszczą wystroju dna, ani roślin. Bardzo wskazana jest obecność roślin pływających, które będą tonowały oświetlenie i wprowadzały preferowany przez ryby lekki półcień.

Ryc.4.jpg

Samica ma bardziej uwypukloną partię brzuszną i mniej niebieskiej barwy

 

Dodatek do wody soli kuchennej niejodowanej lub morskiej nie jest bezwzględnie konieczny. Do chowu rybom wystarcza zwykła woda wodociągowa. Poza skrajnymi wartościami jej odczyn i twardość nie mają większego znaczenia. Temperatura natomiast powinna oscylować wokół 23-25ºC (osobiście nie używam grzałki). Nieodzowny jest za to wydajny filtr, który zapewniałby krystalicznie czystą wodę i dobre jej natlenienie.

Ryc.2.jpg

Liczne kryjówki są dla śpioszek niezbędne

 

Śpioszki są bardzo żarłoczne i karmienie dorosłych osobników larwami ochotki, szklarkami czy rurecznikami wymaga podawania im dużych ilości karmy, aby mogły się nasycić. Dlatego tez najlepsze są czerwone robaki (np. wędkarskie, nr 2 lub 3). Przyzwyczajone jedzą także kawałkowane mięso (wszelkiego rodzaju). Moje ryby prawie nigdy nie chciały jeść pokarmów gotowych (komercyjnych), ignorując zarówno płatki, jak i granulaty, ale można je do nich przyzwyczaić. W przypadku dorosłych osobników wystarczy karmienie raz dziennie z jednodniową przerwą w tygodniu.

 

 

Wielki Atlas Ryb Akwariowych Aquael

male

Pierwsza strona okładki Atlasu

Ten wpis postanowiłem poświęcić „Wielkiemu Atlasowi Ryb Akwariowych Aquael” – dziełu autorstwa Joanny i Pawła Zarzyńskich

 

Trzeba przyznać, że przy obecnym zastoju na rynku wydawniczym literatury hobbystycznej pozycja ta doskonale wypełnia narosłą lukę. Napawa to z jednej strony nadzieją i optymizmem, że może coś w końcu drgnie i wydawcy zaczną wzbogacać swoje oferty o pozycje z dziedziny akwarystyki … Choć wydawcą Atlasu nie jest profesjonalny edytor, lecz firma akwarystyczna (Aquael Janusz Jankiewicz Sp. z o.o.), to jednak gwarantuje to jeszcze bardziej wysoką jakość dzieła. Aquael Sp. z o.o. to przecież firma nietuzinkowa, znana i ceniona przez akwarystów i przede wszystkim nasza rodzima 🙂 Atlas został wydany dla uczczenia 30-lecia jej obecności na rynku polskim i nie tylko. Zresztą już na pierwszych stronach książki Czytelnik może zapoznać się z niełatwymi początkami działalności firmy, datowanymi na rok 1984. Wiele zamieszczonych fotografii pochodzi z tamtego okresu i wzbudza z jednej strony nieskrywany uśmiech (zwykle młodszych wiekiem akwarystów), a z drugiej szczery podziw, że w tak trudnych warunkach udało się zbudować tak prężnie dziś działająca firmę.

 

Ponad 1020 gatunków i odmian ryb słodkowodnych – to brzmi dumnie – pomyślałem i zaraz zabrałem się do studiowania Atlasu. Trzeba przyznać, że Autorzy dobrze wykonali swoje niełatwe przecież zadanie. Bez wątpienia ujawnią się jakieś błędy w książce pisanej z takim rozmachem i obejmującej taki ogrom materiału. Już nawet widzę jedną rybkę z rodziny kąsaczowatych błędnie podpisaną 🙂 Dlatego tym bardziej na szacunek zasługuje fakt przyznania przez P. Zarzyńskiego, iż Autorzy nie są omnibusami i nie mogą znać się na wszystkich gatunkach ryb słodkowodnych (zgromadzono tu przedstawicieli 25 różnych rzędów). Dodatkowo proszą oni Czytelników o zgłaszanie im drogą mailową uwag, aby w razie ewentualnego dodruku lub wznowienia po latach, móc przekazać im dzieło pełniejsze, poprawione i jednym słowem doskonalsze. To zasada dobrze znana pracownikom wydawnictw, w tym i mi osobiście – zawsze trzeba dążyć do tego, aby kolejna edycja była lepsza od poprzedniej, co w praktyce nie zawsze ma miejsce …

 

Na uwagę zasługuje także fakt, że Autorzy, oprócz recenzentów, zaprosili do współpracy całkiem szerokie grono znanych postaci akwarystyki i, co tu ukrywać, wybitnych specjalistów, zamiłowanych hobbystów oraz fotografików (1400 zdjęć!). Opisy poszczególnych gatunków są przejrzyste, a klucz podany do ich interpretacji jasny i zrozumiały. W tego typu publikacjach łatwa interpretacja legendy to warunek dobrego przyjęcia książki przez Czytelników. Ponadto jak na atlas, czyli głównie zbiór zdjęć opisy gatunków są całkiem wystarczające.

 

Omawiane Dzieło przypomina mi inne podobne, będące inicjatywą wydawców zagranicznych. Mam tu na myśli przede wszystkim „Atlas Słodkowodnych Ryb Akwariowych” dr Axelroda (kilka wznowień od 1992 r.) i „Bede Atlas for Freshwater Aquarium Fishes” (2002), a także dużo wcześniejsze wydanie „Atlas ryb akwariowych” (1997). Atlas wydany przez firmę Aquael jest jednak inny, bo uaktualniony i w całości napisany przez polskich autorów. Stąd też Dzieło to powinno, przynajmniej teoretycznie, lepiej służyć akwarystom zamieszkałym między Odrą a Bugiem z racji zdecydowanie lepszego zrozumienia ich potrzeb i przekazania im praktycznych rozwiązań i informacji.

 

Gdzieniegdzie nie odpowiadają mi wybrane przez Autorów zdjęcia. Choć nie są błędne, to jednak wielokrotnie zamieszczono fotkę samicy lub osobnika młodocianego zamiast samca, którego wygląd zewnętrzny częstokroć najbardziej rzuca się w oczy, jest charakterystyczny dla wielu gatunków i wielce rozpoznawalny. Na przykład opis Skiffia bilineata opatrzona jest zdjęciem szaro-oliwkowej samicy (te akurat są do siebie podobne u wielu pokrewnych gatunków) zamiast właśnie samca, na którego ubarwienie składają się czarne, tak charakterystyczne rysunki na ciele i płetwach. To samo dotyczy wielu gatunków z jez. Tanganika – tu nierzadko trafiają się zdjęcia nie tylko niewybarwionych osobników młodocianych, ale także będących po prostu w stresie. Zafałszowuje to nieco rzeczywiste barwy ryb. Patrząc na zdjęcie gupika Endlera jestem pewien, że prawdziwego piękna tego gatunku nie udało się na nim uchwycić. Podejrzewam wręcz, że na fotografii widnieje jakaś krzyżówka międzyodmianowa. Rozumiem, że Autorzy nie mogli zdobyć lepszej ikonografii, bo niektóre gatunki są rzeczywiście rzadko utrzymywane w akwariach, ale nie wszystkie… Z innych moich uwag, to Cyprinellę lutrensis z powodzeniem rozmnażałem w akwarium 🙂 Konia z rzędem temu akwaryście, u którego szczupak po 3 latach osiągnie w akwarium masę 3 kg – to nierealne. Ponadto wypuszczanie jakichkolwiek ryb krajowych pochodzących ze sztucznych hodowli do naturalnych zbiorników i cieków wodnych nie jest dobrym pomysłem, a nawet prawnie zabronionym. Skoro zdecydowanie piętnujemy haniebny proceder sztucznego barwienia ryb przez Azjatów, to po co zamieszczać w Atlasie tyle zdjęć „uszkodzonych” przeźroczek indyjskich? Przy opisie głowacza białopłetwego aż prosi się o wzmiankę o drugim naszym rodzimym gatunku – głowaczu pręgopłetwym (Cottus poecilopus). Przy opisie zaś żałobniczki czarnej zabrakło mi informacji o polskim akwaryście Franciszku Kowalcu, który jako pierwszy w 1964 r. wyhodował welonową jej odmianę. I na koniec, używane przez Autorów określenie exLamprologus uważam za błędne. Kiedyś, co prawda, funkcjonowało ono przez jakiś czas, ale dziś już chyba żaden z ichtiologów badaczy go nie używa.

 

3333

Notropis chrosomus – popularny ostatnio gatunek do zbiorników zimnowodnych

Niepokój mój wzbudził też brak opisu zimnolubnego gatunku północnoamerykańskiego Notropis chrosomus, zwanego po polsku „błyszczkiem tęczowym”, który od kilku już lat robi zawrotną karierę w naszym kraju (np. w płockim Zoo). O gatunku tym pisałem na swoim blogu dwukrotnie:

http://www.multihobby.net/notropis-chrosomus-chow/

i tu: http://www.multihobby.net/notropis-chrosomus-rozrod/

 

Mimo pewnych, powiedzmy szczerze drobnych i nie mających wielkiego znaczenia niedociągnięć, myślę, że wiele nie zbłądzę, gdy powtórzę jeszcze raz swoje słowa zacytowane przez Wydawcę na czwartej okładce książki: „Wielki Atlas Ryb Akwariowych” Aquael to wyjątkowe dzieło. Niezwykle bogata ikonografia i ciekawe opisy ponad 1000 gatunków ryb słodko- i słonawowodnych stanowią prawdziwą gratkę dla koneserów dobrej literatury akwarystycznej. Uważam, że tej cennej pozycji absolutnie nie może zabraknąć w domowej biblioteczce żadnego polskiego akwarysty.

 

 

 

Pielęgnica zebra (Amatitlania nigrofasciata) – chów i rozmnażanie

17

Samiec jest większy i ma dłuższe, ostro zakończone płetwy

Co sprawia, że wielu akwarystów wraca po latach do czystej klasyki i na powrót zajmuje się hodowlą takich gatunków jak właśnie pielęgnica zebra (ang. Convict Cichlid), gupik lub mieczyk? Czy to nostalgia za latami młodości, czy może chęć przeżycia tego samego na nowo? Tak czy owak, ja wróciłem po z górą 30 latach do omawianej „zebry” – tym razem jej różowej odmiany i nie żałuję. Obserwacja ciekawego zachowania ryb dostarczyła mi wiele radości. Co ciekawe, dopiero teraz dostrzegłem pewne aspekty behawioryzmu niejako na nowo, a niektóre wręcz mogłem po latach nieco zweryfikować 🙂

 

8

W okresie godowym brzuch samicy staje się mniej lub bardziej różowo-pomarańczowy

Ta środkowoamerykańska ryba w naturze zasiedla wody Ameryki Środkowej – od Gwatemali po Panamę. W wielu cieplejszych rejonach świata została jednak zawleczona przez człowieka (USA, Australia). Czasami, w ciepłej porze roku można ją nawet złowić na wędkę lub podrywkę w polskich wodach, gdzie niechciane ryby zostały wypuszczone przez jakiegoś, nieodpowiedzialnego pseudoakwarystę. Pielęgnica zebra dorasta do 12 cm, ale częstokroć samice mierzą niewiele ponad 6 cm.

 

7

Matka troskliwie zajmująca się młodymi

Jest to gatunek wyjątkowo mało wymagający, odporny i bezproblemowy w utrzymaniu. Zadowala się zwykłą wodą wodociągową o twardości 10-20°n, temperaturze 20-26ºC (praktycznie w normalnie ogrzewanym mieszkaniu nie jest wymagana grzałka) i pH 6,5-8. Wystarcza gąbkowy filtr wewnętrzny i mnóstwo różnorodnych kryjówek (korzenie, groty, rurki, kamienie, doniczki itp.). Ryba ta przyjmuje każdy rodzaj pokarmy, przy czym zdecydowanie najlepiej rośnie i rozmnaża się na karmie żywej lub mrożonej. Niszczy roślinność zakorzenioną w podłożu, stąd najlepsze w zbiorniku z „zebrami” są gatunki pływające, choć i te mogą zostać mocno „poturbowane”.

19

Potomstwo przeniesione przez rodziców na glinianą doniczkę

Pielęgnica zebra uchodzi za rybę agresywną i terytorialną. Jej wojowniczość wzrasta znacząco w okresie godowym. Wówczas w akwarium może przebywać jedynie para rodzicielska. Praktycznie tylko bardzo młode, niedojrzałe płciowo osobniki nadają się do chowu w zbiorniku zespołowym. Z chwilą jednak gdy zaczynają się one dobierać w pary, ich agresja przybiera z każdym dniem na sile. Poza okresem tarła „zebry” mogą być utrzymywane razem z innymi pielęgnicowatymi o zbliżonych lub większych rozmiarach ciała. Obserwowałem wszakże bardzo duże zbiorniki z wyrośniętymi egzemplarzami pielęgnic z Ameryki Południowej i Środkowej, w których omawiane ryby wodziły potomstwo. Dość zaciekle, ale nie do przesady odganiały współmieszkańców, a mnóstwo kryjówek sprawiło, że z sukcesem odchowywało się sporo młodych.

 

18

Samica „wcierająca się” w podłoże

Dysponując średnio wyrośniętymi osobnikami udany rozród można przeprowadzić już w 60 l zbiorniku. Najlepiej jeśli tarlaki dobiorą się same pośród grupy nie spokrewnionych ze sobą osobników w wieku co najmniej pół roku. Jednakże u tego gatunku pary może z powodzeniem zestawiać sam hodowca – w większości przypadków ryby akceptują się bez problemu. Rozmnażając pielęgnice zebry akwarysta powinien jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobi z licznym potomstwem. Sklepy zoologiczne zwykle nie chcą tego gatunku przyjmować nawet za darmo, gdyż agresywność ryb przekreśla ich łatwy zbyt.

 

15

Kłótnie między tarlakami o opiekę nad młodymi nie są rzadkie

Zazwyczaj nie ma potrzeby pobudzania ryb do tarła. Żywione prawidłowo i przebywające w zbiorniku, w którym regularnie podmieniana jest woda, „zebry” nadają się do rozrodu praktycznie „od ręki” (o ile nie są wycieńczone poprzednim tarłem). W przypadku młodych osobników warunkiem jest ich pełne wyrośnięcie, a więc ukończony rozwój somatyczny. Tarlaki przeniesione do oddzielnego zbiornika tarliskowego, wypełnionego świeżą, ale odstaną wodą w krótkim czasie przystępują do tarła. W akwarium hodowlanym trzeba zapewnić im różnorodne kryjówki i wewnętrzny filtr gąbkowy bez obudowy. Temperatura wody powinna wynosić 24-27ºC. Inne parametry jak wyżej.

 

14

Samiec strzegący rewiru lęgowego

Dorosły samiec jest większy od samicy niekiedy nawet ponad dwukrotnie. Jego płetwy grzbietowa i odbytowa są dłuższe i ostro zakończone. Czasami obserwuje się nieduży guz tłuszczowy u starych mleczaków. Szczególnie u odmiany leucystycznej i różowej w okresie godowym brzuch samicy przybiera mniej lub bardziej wyraźną różowo-pomarańczową barwę. U odmiany nominatywnej tarlaki (zwłaszcza samiec) wyraźnie ciemnieją (w tym okolice otworu gębowego). U mleczaka pokładełko jest ostro, a u ikrzycy tępo zakończone.

 

11

Dobrze dobrana para tarlaków znakomicie opiekuje się potomstwem

Gatunek litofilny. Jaja deponowane są najczęściej wewnątrz kryjówki – na jej suficie (rzadziej na zewnątrz, na twardej powierzchni). Przeciętnie samica składa ich około stu kilkudziesięciu, a wyjątkowo może ich być nawet ponad 300. To ona głównie opiekuje się ikrą w kryjówce, którą z rzadka tylko opuszcza. Samiec w tym czasie strzeże rewiru lęgowego. Larwy wylęgają się po 3-4 dniach. Są zwykle przenoszone przez rodziców do innych kryjówek lub zagłębień w podłożu wykopanych w ich pobliżu. Po dalszych 3-4 dobach młode zaczynają intensywnie żerować.

 

9

Płetwy grzbietowa i odbytowa samicy tez mogą być ostro zakończone, ale są znacznie krótsze

Rodzice bardzo troskliwie opiekują się narybkiem. Z impetem odganiają każdego intruza, a nawet atakują zanurzoną w toni rękę akwarysty. Samica charakterystycznie co i raz „przysiada” na podłożu i szybko wciera się w nie, co powoduje uniesienie chmury osadów. Narybek wybiera z niej co lepsze kąski. Karmienie osobników rodzicielskich larwami ochotek i wodzienia oraz rurecznikami wywołuje u nich (zwłaszcza u samicy) odruch „przeżuwania” i wypluwania zmiażdżonego pokarmu w gromadkę narybku. Najlepszym dla niego pokarmem są wszakże larwy solowca, ale mało który hodowca je tu stosuje (wysoka cena). Częściej podawane są różnorodne pokarmy suche przeznaczone dla narybku ryb jajorodnych, miażdżone rureczniki, węgorki „mikro”, drobny zooplankton itp.

 

5

Obserwując opiekujące się potomstwem ryby można zapomnieć o kłopotach dnia codziennego 🙂

Nawet dwa miesiące może trwać opieka rodziców nad potomstwem. Zwykle jednak po miesiącu ich instynkt macierzyński stopniowo maleje. Nierzadkim zjawiskiem, podobnie jak u innych pielęgnicowatych są walki pomiędzy osobnikami rodzicielskimi o opiekę nad młodymi. Zazwyczaj lepiej jest zostawić z nimi samicę, a samca odłowić. Niemniej i odwrotna sytuacja jest jak najbardziej możliwa. Wśród słabo żywionych młodych wzrost jest nierównomierny, co może prowadzić do aktów kanibalizmu.

 

3

Para przy młodych

Odchów potomstwa jest także możliwy bez udziału rodziców. W tym przypadku zaraz po tarle substrat z ikrą przenosimy do lęgnika o pojemności 15–20 l, napełnionego wodą o identycznych parametrach fizykochemicznych. Zapewniamy dobre jej natlenienie oraz filtrację (filtr gąbkowy bez obudowy, np. napędzany brzęczykiem). Warto wlać do wody środek zapobiegający pleśnieniu jaj. W miarę wzrostu narybek przenosimy do większych zbiorników – odchowalni, selekcjonując go przy okazji według wzrostu, co uchroni słabsze i mniejsze osobniki przed kanibalizmem ze strony silniejszych współbraci.

 

21

Podchowany narybek pielęgnicy zebry

Niejednokrotnie do ponownego tarła dochodzi w obecności młodych z poprzednich lęgów. Rodzice w większości przypadków traktują je obojętnie. Niestety starsi współbracia z zapałem dziesiątkują młodszy wylęg, który stanowi dla nich po prostu żywy pokarm.

 

 

Ciernik (Gasterosteus aculeatus) raz jeszcze

7

Samiec ciernika w barwach godowych

O cierniku (Gasterosteus aculeatus) pisałem tu:
„Ciernik”

W tym roku ponownie odpaliłem nieduży (około 80 l) zbiornik zimnowodny w domku na działce. Cierniki bez problemu kupiłem od sprzedawców ryb do oczek i stawów na sobotniej giełdzie zoologicznej na warszawskim Żeraniu. Wziąłem dwa samce i kilka samiczek. Niestety w jednym akwarium samce się nie tolerują, ciągle ze sobą walczą, aż zwykle silniejszy zabije słabszego. Dlatego też drugiego, słabiej wybarwionego mleczaka wraz z dwoma samicami przeniosłem do oczka wodnego. Samiec jest także agresywny wobec samic, zwłaszcza niegotowych do tarła. Dlatego też tak ważne jest zapewnienie rybom wielu kryjówek w postaci podwodnej roślinności, korzeni, kamieni itp.

8

Samica ma o wiele skromniejsze ubarwienie ciała

Dlaczego znowu hoduję cierniki? Otóż po rozesłaniu mailem zdjęć tych pięknych, krajowych ryb do zaprzyjaźnionych akwarystów, nie było końca ich zachwytom. Pojawiły się głosy przywołujące stare polskie przysłowie: „Cudze chwalicie, a swego nie znacie”. Dla wielu bowiem wędkarzy i osób nie zaznajomionych bliżej z omawianym gatunkiem, cierniki to zwykłe koluchy jakich pełno w ciekach i stawach. Tak, ryba ta w wielu wypadkach jest zwyczajnie niedoceniana i lekceważona. Nie podlega ochronie, ale obserwuję, że liczebność populacji cierników na Mazowszu wyraźnie spada (jeszcze gorsza sytuacja jest z pokrewnym cierniczkiem).

1

Samiec zaganiający samicę do gniazda

Rybom tym wystarcza w zupełności zwykła woda wodociągowa, ale odstana. Jej temperatura nie powinna wzrastać ponad 22-23ºC (optymalnie to 17-18ºC), niemniej jeśli pracuje filtr i napowietrzacz, to ryby bez problemu znoszą ciepłotę nawet ponad 27ºC. Podłoże nie ma znaczenia, ale lepszy wydaje się piasek. Często bowiem złożone w gnieździe jaja są wymywane na zewnątrz. Na piasku są dobrze widoczne i samiec bez trudu „zataszcza” je z powrotem do gniazda.

2

W zbiorniku z ciernikami ważne są rozmaite kryjówki

Budując gniazdo samiec zwykle najpierw kopie w podłożu płytkie zagłębienie, a następnie formuje je z kawałków butwiejących liści i łodyżek (głównie włókien) miękkich roślin, oderwanych korzonków, nitek glonów itp. Przez cały czas stara się uformować je na kształt podłużnej mufki z szerszym wejściem i węższym wyjściem. W tym celu opływa gniazdo dookoła umacniając poszczególne jego elementy specjalną kleistą substancją, wytwarzaną przez jego nerki.

4

Samice niegotowe do tarła muszą mieć, gdzie się ukryć przed natarczywością msamca

W okresie godowym samiec ciernika przybiera przepiękne, żywe barwy, które wykorzystuje do zwabiania gotowych do odbycia tarła samic. Brzuch przybiera kolor pomarańczowo-czerwony, a grzbiet oliwkowo-zielono-niebieski do seledynowego. Całe ciało mieni się metalicznym połyskiem. Płetwy grzbietowa i odbytowa stają się ciemne, a tęczówka oka lśni srebrzyście.

Ciernik to gatunek poligamiczny. Mleczak wykonując charakterystyczny zygzakowaty taniec zwabia do gniazda zwykle 2-4 samic (oczywiście nie na raz). W czasie zalotów pyskiem pokazuje partnerce wejście do gniazda. Gotowa do odbycia tarła ikrzyca w pewnym momencie przyjmuje jego zaproszenie i wślizguje się do wnętrza w taki sposób, że ogon i głowa wystają na zewnątrz. Podczas składania jaj jest dodatkowo pobudzana przez samca, który delikatnie uderza pyskiem w tylną część jej ciała. Po złożeniu ikry samica wypływa z gniazda, a jej miejsce zajmuje samiec, który zapładnia znajdujące się wewnątrz jaja. Potem do gniazda wpływa kolejna ikrzyca. Przeciętnie, ta ostatnia składa kilkadziesiąt do ponad dwustu zwykle bezbarwnych jaj.

5

Ciernik to gatunek bardzo wdzięczny do obserwacji w zimnowodnym akwarium

6

Postawione sztorc kolce mają za zadanie odstraszać potencjalnych drapieżników

Larwy wylęgają się po 1-2 tygodniach, w zależności od temperatury wody. W ciągu czterech dni resorbują zawartość woreczka żółtkowego. Samiec roztacza nad nimi troskliwą opiekę. Początkowo z zapałem chwyta w pysk każdego uciekiniera i ponownie wypluwa go do gniazda. Po około dwóch tygodniach młode stają się samodzielne i rozpoczynają życie w stadzie. W tym czasie również ojciec przestaje się nimi interesować (może je wtedy pożreć), traci godowe barwy i, w naturze, powraca do życia w stadzie. Narybkowi należy podawać najdrobniejszy „pył”, czyli pierwotniaki (wyhodowane na pożywkach organicznych lub z preparatów handlowych), larwy oczlików i wrotki. Po tygodniu można skarmiać larwami solowca, a po dwóch najdrobniejszym zooplanktonem, węgorkami „mikro”, miażdżonymi na szkle rurecznikami itp.

Pielęgnica niebieskołuska (Rocio octofasciata). Chów i rozród

1

Samiec jest przepięknie ubarwiony

Ta niezwykle piękna ryba, zwana po angielsku Jack Dempsey (na cześć amerykańskiego boksera, który wykazywał ogromny zapał do walki i miał bardzo wojownicze usposobienie), należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae). Jej ciało mieni się seledynowymi i niebieskimi cętkami. Szczególnie pięknym ubarwieniem ciała odznacza się odmiana Electric Blue Uważana jest za rybę wysoce agresywną i wojowniczą, ale często także, w niektórych okolicznościach, za płochliwą. Poza okresem tarła pielęgnice niebieskołuskie (zwłaszcza młode, dorastające osobniki) można jednak bez problemu utrzymywać z innymi pielęgnicami o podobnej wielkości.

 

10

Samica – wiele z nich ma również ostro zakończone płetwy odbytową i grzbietową

Kiedyś wpuściłem parę na tarło do 130 l zbiornika z kilkoma kryjówkami. Ryby wykazywały znaczną bojaźliwość i praktycznie z nich nie wypływały (poza momentem karmienia). Po wpuszczeniu pary dorosłych szczupieńczyków Pachypanchax sakaramyi sytuacja diametralnie się zmieniła. Tarlaki zaczęły znacznie częściej opuszczać kryjówki i pływać w wolnej toni. Nie robiły przy tym żadnej krzywdy szczupieńczykom. Powyższy przykład ilustruje użycie tzw. „dither fish”, czyli gatunku towarzyszącego o odmiennych zachowaniach i biologii oraz zamieszkującego inne strefy w zbiorniku, którego celowo łączy się z danym taksonem głównym, aby zmniejszyć u tego ostatniego płochliwość bądź agresję. Gatunkiem głównym są najczęściej pielęgnicowate. Właśnie one bowiem mają największą zdolność oceny swego bezpieczeństwa na podstawie zachowania innych taksonów w konkretnych warunkach środowiskowych.

 

9

Para nad wyczyszczonych pod ikrę kamieniem

W naturze pielęgnica niebieskołuska zamieszkuje wody Meksyku, Belize, Gwatemali i Hondurasu. W niektórych jednak krajach została nieopatrznie introdukowana, co przyczyniło się do powstania zdziczałych populacji, np. w USA, Australii. Ryba ta ma tendencję do przekopywania podłoża, choć trafiają się osobniki nader spokojne pod tym względem. Podziw akwarystów wzbudza też silnie rozwinięty instynkt macierzyński u przedstawicieli tego gatunku. Czasami obserwuje się jak tarlaki, które wcześniej regularnie podchodziły do tarła nagle, częstokroć po przeniesieniu do nowych warunków środowiskowych, miesiącami nie chcą się rozmnażać. Ryba wszystkożerna, ale w diecie nie może zabraknąć komponenty roślinnej (inaczej zniszczy miękkolistną roślinność).

 

4

Omawianym rybom należy zapewnić przestronne akwarium z kryjówkami

Akwarium powinno być przestronne (min. 150 l dla pary), z wieloma kryjówkami w postaci grot, kamieni i korzeni. Rośliny gatunków o twardych liściach sadzimy w zwartych kępach obłożonych kamieniami lub w pojemnikach. Zupełnie dowolnie możemy natomiast dobrać gatunki pływające, które będą tonowały oświetlenie zbiornika. Nieodzowny jest filtr kubełkowy, który zapewniałby klarowność wody oraz dobre jej natlenienie i bardzo lekki ruch. Jako podłoża najlepiej jest użyć drobnego żwirku (w zbiorniku tarliskowym lepiej sprawdza się grubszy piasek). Woda może być zwykłą kranówką, o pH 6,5-7,5 i temperaturze 20-26ºC. Pielęgnica niebieskołuska to gatunek bardzo odporny – bez szkody dla zdrowia znosi długotrwałą obniżkę temperatury wody do około 14ºC, jak i jej wzrost do ponad 30ºC. Nieodzowne są regularne – najlepiej cotygodniowe podmiany około 15 wody na świeżą.

 

12

Samiec (na dole) często jest wojowniczo nastawiony także do samicy

U samca płetwy grzbietowa i odbytowa są ostro zakończone, podczas gdy u samicy – bardziej zaokrąglone (jednak nie zawsze). Mleczak osiąga ponadto znacznie większe rozmiary ciała (nawet do ponad 20 cm), a jego ubarwienie jest intensywniejsze. Agresywność omawianej pielęgnicy znacznie wzrasta w okresie okołotarłowym. Wtedy obie ryby ciemnieją, a szczególnie samiec. Rozród to klasyka wśród amerykańskich pielęgnic – na oczyszczonej twardej powierzchni samica składa kilkaset jaj, którymi się opiekuje razem z partnerem. Głównym zadaniem tego ostatniego jest jednak ochroną rewiru lęgowego. Wylęg larw następuje, w zależności od temperatury wody po 2-5 dobach. Rodzice często przenoszą je do dołków wykopanych w podłożu lub pod osłony kryjówek. Po kolejnych 2-3 dniach młode zaczynają swobodnie pływać i intensywnie żerować.

 

DSCN5287

Dla wielu akwarystów pielęgnica niebieskołuska jest jedną z najpiękniejszych

Narybek najlepiej odchowuje się na larwach solowca i węgorkach mikro, ale generalnie przyjmuje każdy rodzaj pokarmu, w tym mrożonki, rozdrobniony suchy, miażdżone rureczniki, itp. U dobrze karmionych młodych rzadko dochodzi do aktów kanibalizmu. Nierzadkie są natomiast kłótnie między tarlakami o opiekę nad młodymi. Czasami są one bardzo gwałtowne i przybierają dramatyczny obrót. Dlatego też z chwilą zauważenia narastającego konfliktu należy szybko oddzielić jednego z rodziców, zwykle samca.

Pachypanchax sakaramyi. Rozród

3

Para tarlaków – samica po lewej

Dobrze odkarmione tarlaki chętnie podchodzą do tarła. Przed tarłem ryby można rozdzielić na około tydzień i karmić w tym czasie obficiej (jednak nie dłużej, gdyż gatunek ten jest fizjologicznie przystosowany do rozmnażania w sposób ciągły i zachodzi ryzyko „zapieczenia” ikry w jajnikach samicy). Ich miłosny zew jest czasami tak silny, że potrafią trzeć się nawet w zbiorniku zespołowym. Raz widziałem jak szczupieńczyki odbywały tarło w akwarium całkowicie pozbawionym roślin. Z ochotą składały ikrę na gąbce filtra wewnętrznego, ale także akty tarła miały miejsce na korzeniu lub wprost na dennym żwirku.

 

2

Tarlaki chętnie trą się także na gąbce filtra wewnętrznego

W czasie zalotów samiec stara się przybliżyć do samicy i zepchnąć ją w stronę substratu. Tam przyciska się do niej w ten sposób, że obydwie ryby drżąc tworzą literę „S”. Oprócz miękkolistnej roślinności za substrat dla ikry może posłużyć włóczka/przędza syntetyczna, przymocowana do kawałka korka, styropianu albo pustej plastikowej buteleczki po lekarstwach (tzw. mop). Włóczka powinna być odkażona; można wyprażyć ją na sucho lub na mokro w mikrofalówce albo lekko podgotować. Jej kolor nie ma znaczenia, choć ikra jest najlepiej widoczna na ciemnym tle. W żadnym wypadku farba nie może plamić ani zawierać trujących substancji. Zwykle wystarcza 50–100 włókien/kosmków o długości 8-12 cm, na których zostanie złożona ikra.

 

4

Tarło wśród mchu jawajskiego

Rozród u Pachypanchax sakaramyi ma charakter wieloporcyjny, rozciągnięty w czasie i polega na składaniu i zapładnianiu wielu porcji jaj, sukcesywnie przez kilka zwykle dni (czasem nawet kilkanaście) do czasu wyczerpania się zapasu dojrzałych komórek jajowych w jajnikach samicy). Jako gatunek tzw. otwartego substratu szczupieńczyki oczywiście nie przejawiają jakichkolwiek zachowań macierzyńskich i nie interesują się losem swego potomstwa, na które chętnie polują.

W warunkach domowych rozmnażanie można przeprowadzić na kilka sposobów. W obficie zarośniętym roślinami zbiorniku jednogatunkowym z niewielką obsadą ryb można liczyć na samoistne odchowanie się niewielkiej liczby najsilniejszych młodych. Czasami dziennie składanych jest zaledwie kilka jaj (gatunek niezbyt płodny). Wielokrotnie byłem świadkiem tzw. pustych zbliżeń, kiedy to pod trzepoczącymi się w uścisku tarlakami nie pojawiało się żadne jajo.

5

Samiec przyciska się do ciała samicy, a ta składa porcję jaj

Zbiornik tarliskowy o pojemności około 50 l wypełniamy najlepiej miękką wodą (do 8º) o odczynie lekko zasadowym (pH 7,5). Jej temperaturę ustalamy na około 25ºC, choć gody mają miejsce i w nieogrzewanych zbiornikach. Wystarcza mały filtr gąbkowy bez obudowy, np. napędzany brzęczykiem. Po połączeniu osobniki rodzicielskie (ja zawsze zestawiam je parami) zwykle gwałtownie przystępują do tarła. Często wówczas spory zapas dojrzałej ikry składany jest już pierwszego dnia. Nie polecam pozostawiania tarlaków w zbiorniku hodowlanym na dłużej niż trzy doby. Bywa, że ryby odłowione do akwarium zespołowego dalej się w nim trą, lecz liczba składanych jaj jest już znacznie mniejsza, a czasami wręcz znikoma. Nie ma zatem czego żałować 🙂

 

6

Miłosny amok tarlaków powtarza się raz za razem

Bardziej pracochłonna metoda rozrodu polega na przekładaniu tarlaków codziennie wieczorem (lub najdalej co 48 godzin) do kolejnego zbiornika tarliskowego lub też podmienianie im substratu na świeży. Technikę tę prowadzimy przez 3-5 dni. Zaobserwowałem jednak, że niektóre osobniki nie chcą się wycierać po przeniesieniu do innego, choćby podobnie urządzonego akwenu i czasami mija nawet kilka dni zanim podejmą na nowo gody. Co bardziej pedantyczni akwaryści postępują w ten sposób, że codziennie zbierają jaja z substratu (pęsetą lub odrywając razem z kawałkiem np. mchu) i przenoszą je do inkubatora (szalki, miseczki), wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Dobrze jest dodać do niej kilka kropli środka przeciwko pleśnieniu ikry i zastosować drobnoperliste napowietrzanie (kostka z drewna lipowego).

Ryc.10

Kolejne fazy tarła połączone w jedną fotkę

Wylęg larw następuje po 12-17 dniach. Narybek od razu podejmuje żerowanie. Jest bardzo żarłoczny. Młode karmione wrotkami oraz larwami oczlików i solowca rosną najlepiej. Kilkudniowe pożerają nicienie mikro. Kilkunastodniowe można już żywić drobno siekanymi rurecznikami i najdrobniejszym zooplanktonem. Stosowane mogą być także mrożonki oraz wysokobiałkowa karma sucha. Co jakiś czas segregujemy przychówek według wzrostu, co zapobiega jego stratom z powodu kanibalizmu.

 

                                              

Badis bengalski (Dario dario). Rozród

O chowie i rozrodzie badisa bengalskiego (Dario dario) pisałem wcześniej tu:

„Badis bengalski”

 

5

Tarlaki – ikrzyca z przodu

Teraz jednak chciałbym skupić się szerzej na jego rozrodzie. Moje postępowanie z rybami było następujące. Przed tarłem na tydzień oddzieliłem samca od dwóch samic i obficiej karmiłem tarlaki żywym pokarmem (siekany rurecznik i larwy ochotek). Samiec przez szybę cały czas manifestował swoje podniecenie, nerwowość i gotowość do przyjęcia samic, które pływały w sąsiednim akwarium – napinał płetwy i uporczywie starał się do nich przedostać …

 

1

Tarlaki wśród roślinności – miejsca tarła

Nieduży, bo około 20 l zbiornik tarliskowy napełniłem odstaną, miękką wodą z filtra RO (około 75%, resztę stanowiła odstana woda wodociągowa). Przez cały czas pracował napowietrzacz, dając drobniutkie bąbelki powietrza (kostka z drewna lipowego). W akwarium umieściłem dużo miękkolistnej roślinności (kępy mchów, wywłócznik, wgłębka, moczarka). Rośliny pochodziły ze zbiornika, w którym nie żyły żadne zwierzęta wodne, więc nie było obaw o przeniesienie szkodzących ikrze drobnoustrojów. Oświetlenie stanowiła mała jarzeniówka o mocy 8 W.

2

Tarlaki tuż przed zbliżeniem

Parametry fizyko-chemiczne wody wynosiły: temperatura około 25ºC, twardość ogólna 5ºn i pH 6,8. Po połączeniu samca z dwoma samicami ten pierwszy przybrał przepiękne barwy. Od razu zaczął uganiać się na ikrzycami. Jednakże zauważyłem, że jedna z nich jest bardziej molestowana, wręcz bita. Najwyraźniej nie była ona jeszcze gotowa do tarła. Zdecydowałem się na szybkie jej odłowienie.

 

Samiec generalnie akceptuje samicę na swoim terytorium, ale w małym zbiorniku jest nim praktycznie cała jego objętość. Ważne jest, aby samica miała gdzie się schować przed zbytnią natarczywością mleczaka. Ten ostatni nie należy do łagodnych i subtelnych i często z wielką werwą pływa szukając samicy wśród roślin, a gdy ja juz znajdzie dalej napastuje i wymusza zbliżenie. Gdy samica nie chce tego w danym momencie, jest przez samca goniona i ustawicznie molestowana – praktycznie gdyby nie roślinność, to ryb nie miałaby chwili spokoju.

3

Samiec owinięty wokół ciała samicy

Badisy bengalskie najlepiej jest wycierać parami, które łączą się na krótko przed tarłem. W momencie zbliżenia samiec owija się wokół partnerki i niejako wyciska z niej ikrę, podobnie jak przedstawiciele rodziny guramiowatych. Badisy bengalskie to ryby mało płodne. Samica składa zwykle 20-40 jaj. Są one rozrzucane pośród roślinności (gatunek fitofilny). Po tarle samiec strzeże terytorium, na którym złożone zostały jaja, ale podobnie jak samicę lepiej jest go odłowić. W małym zbiorniku ikra jest praktycznie porozrzucana na całej powierzchni.

4

Miłosna ekstaza i uwolnienie gamet

Larwy wylęgają się po 48-72 godzinach. Narybek jest bardzo drobny. Po kolejnych kilku dniach zaczyna żerować. Równomiernie zakraplane po powierzchni wody pierwotniaki są dla niego najlepszym pożywieniem (Protogen, pożywki organiczne). Od czwartego dnia możemy podawać wrotki i larwy oczlików, a po dziesięciu – najdrobniejsze larwy solowca. Węgorki „mikro” włączamy do diety dopiero u dwutygodniowych młodych. Dobrze sprawdza się gęsta roślinność wśród, której młodziutki narybek znajduje wiele pokarmu. Nieodzowne jest drobnoperliste napowietrzanie wody i jej regularne podmiany, połączone ze starannym czyszczeniem dna z wszelkich resztek. Dobrym rozwiązaniem jest także gąbkowy filtr napędzany brzęczykiem.