Lamprologus kungweensis – chów i rozród

Dorosła samica – widoczne dwie czarne plamy na płetwie grzbietowej i złoto-żółta górną część brzucha

Ten osobliwy i rzadki w akwariach polskich hobbystów gatunek małej pielęgnicy zamieszkuje w naturze głównie półn.- wsch. rejony jeziora Tanganika – zatoka Kungwe Bay (Tanzania, DRK). Spotkać go w nim można na głębokości 10-50 m, na płaskim, piaszczysto-mulistym dnie z rozrzuconymi gdzieniegdzie skałami. Obecność ryb zdradzają liczne otwory/jamki w dnie o średnicy około jednego i długości kilkunastu cm.

 

Dorosły samiec jest nieco większy od samicy

Wielu akwarystów nazywa ten gatunek muszlowcem (jego nazwa w jęz. angielskim to: Ocellated shell-dweller), ale w tym wypadku jest to nazwa nieco, moim zdaniem, na wyrost. Ryba ta bowiem może wprawdzie rozmnażać się w muszlach, ale czyni to tylko w akwarium (nie jest to zatem „muszlowiec” obligatoryjny, lecz fakultatywny – może, ale nie musi rozmnażać się w muszlach). W naturze zaś preferuje do tarła głównie wspomniane wyżej jamki/tunele w dnie.

 

Para – samica z prawej

Takson stenotopowy, co oznacza że ma on mały zakres tolerancji i adaptacji wobec zmian zachodzących w środowisku. Innymi słowy mógłby posłużyć badaczom jako stenobiont, czyli gatunek wskaźnikowy (bioindykator), którego  występowanie świadczy o obecności lub działaniu określonego czynnika w środowisku. Obecnie ten endemiczny takson wpisany jest do Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych i ma w niej status Critically Endangered, czyli krytycznie zagrożonego wyginięciem.

 

Podłoże w akwarium powinien stanowić drobny piasek (na zdjęciu samica)

W publikacjach można spotkać dane mówiące o tym, że samiec może dorastać do 8 cm, ale w akwarium ryby są o 2-3 cm mniejsze. Samica ma charakterystyczne dwie czarne plamy na płetwie grzbietowej, otoczone jasną poświatą oraz złoto-żółtawą górną część brzucha. Wyłupiaste nieznacznie oczy opalizują od góry na niebiesko, a płetwy piersiowe, które służą rybie m.in. do podpierania się na podłożu (niczym u babek) są kremowo-szaro-niebieskawe (ich pierwsze promienie są zwykle jaśniejsze – nawet mlecznobiałe).

 

Agresja u omawianych ryb ma charakter głównie wewnątrzgatunkowy – zarówno samce, jak i samice obierają małe terytoria, których zwykle bronią

Agresja wewnątrzgatunkowa u tego gatunku ma raczej umiarkowany charakter, ale niekiedy zaskakuje nasileniem. Nawet bowiem zgodna para przeniesiona do nowego zbiornika może początkowo przejawiać wobec siebie wzmożoną agresję (podobnie jak u naskalników). Zarówno samce, jak i samice obierają małe terytoria, których bronią, przy czym samiec może też odganiać rywali z rewirów samic lub „wyżywać się” na partnerkach niedojrzałych do tarła. Nie jest to gatunek zbyt płochliwy. Choć może być utrzymywany z innymi mieszkańcami jeziora Tanganika, to jednak najlepiej jest chować go w zbiorniku jednogatunkowym.

 

Osobniki rodzicielskie przy muszli, w której, po wyczyszczeniu, nastąpiło tarło i odchowywane są młode

Ryba ta przejawia szereg bardzo ciekawych zachowań, które różnią się nieco w zależności, czy trzymamy w akwarium parę, czy też grupę współplemieńców. Zwykle ryby te mniej lub bardziej intensywnie przekopują dno, zwłaszcza wokół muszli lub jamek. Niemniej moja para, tylko nieznacznie przesuwała muszle i wykorzystywała na schronienie także groty/jazy powstałe z ułożonych kamieni i części glinianej mufki. Nie zauważyłem też by ryby broniły swoich rewirów. Co innego w grupie – tu dochodzi do wielu utarczek na tym tle.

 

Poza obronna samicy, która strzeże muszli z ikrą przed intruzem

Można trzymać ją w parach lub w grupie z przewagą samic, np. 2 x 5. Swoje uwagi opisują obserwując parę ryb w 60 l akwarium. Podłoże stanowił warstwa drobnego piasku o grubości około 5 cm. Z elementów wystroju możemy użyć kilku kamieni, a nade wszystko konieczne są muszle (ja używam tych po ślimaku winniczku). Można użyć także rurek z PCW lub ceramicznych (średnica i długość wspomnianych wyżej jamek) z zaślepkami na końcu lub „nadzianymi” muszlami, ale nie jest to bezwzględnie konieczne.

 

Zwykle ryby te mniej lub bardziej intensywnie przekopują dno, zwłaszcza wokół muszli lub jamek

W akwarium można posadzić pojedyncze rośliny. Lepiej jednak zdecydować się na gatunki pływające luzem, np. moczarkę argentyńskłą i/lub rogatek. U mnie para ryb zupełnie się nimi nie interesowała. Trzeba tylko pamiętać, że rośliny są dla tych ryb praktycznie zbędne, a jeśli chcemy wiernie odtworzyć w akwarium naturalne siedlisko L. kungweensis – wręcz niewskazane.

 

Dobrana para w zakamarkach akwarium

Woda powinna być w miarę twarda (do 25ºn), o odczynie obojętnym do zasadowego (pH 7-8,5) i temperaturze 23-26ºC. Dobra filtracja i natlenienie wody oraz regularne, cotygodniowe podmiany około 10-15% jej objętości na świeżą, to podstawa zachowania dobrego dobrostanu ryb. Żywienie powinno być dostosowane do wielkości ryb i ich otworów gębowych. Jedzą dobrej jakości karmę granulowaną, jak i płatkową. Osobiście podaję także siekane rureczniki i larwy ochotek.

 

W akwarium nie może zabraknąć pustych muszki, kamieni, a opcjonalnie, także wsadzonych pod kątem w piasek rurek

W naturze omawiany gatunek odbywa tarło w tunelowatych zagłębieniach w dnie. To dlatego niektórzy hodowcy stosują właśnie owe wspomniane przeze mnie wyżej cienkie rurki, których koniec wbijają pod skosem na 3-6 cm w dno. Para dobiera się samoistnie spośród grupy ryb (gatunek w zasadzie monogamiczny, ale relacje między tarlakami nie są zbyt trwałe). Samiec generalnie zajmuje inną kryjówkę niż samica (często w przeciwległym rogu akwarium).

 

Samiec charakterystycznie opierający się na płetwach brzusznych

To samica obiera muszlę, w której ryby odbędą tarło i nastąpi wychów młodych. Przed tarłem starannie czyści wybrane lokum – wpływa do końca muszli, po czym rozpościera płetwy brzuszne i cofając się ku wyjściu wygarnia nimi na zewnątrz wszelkie nieczystości (głównie piasek). Czasami pomaga jej w tym samiec, wpływając do muszli nierzadko razem z partnerką.

 

Wyłupiaste nieznacznie oczy opalizują od góry na niebiesko

Tarlaki nierzadko zmieniają muszle tak, iż ma się wrażenie, że młode nie wylęgły się w tej, którą pierwotnie z takim zapałem czyściły. Rano obserwowałem jak samica pilnuje muszli przy kamieniu, popołudniu w przeciwległym rogu akwarium, a pod wieczór jeszcze w innym miejscu.  Najprawdopodobniej ryby te przenoszą niekleista lub mało kleistą ikrę, larwy lub narybek.

 

W akwarium z L. kungweensis mogą rosnąć rośliny, ale ich ilość powinna być ograniczona do estetycznego minimum

Z jaj po około tygodniu wylęgają się larwy. Opiekę nad ikrą, larwami i młodymi sprawuje samica, ale bywają nader troskliwe samce, które jej w tym pomagają lub nawet wiodą prym. Generalnie jednak samiec zajęty jest obroną terytorium wokół swojej muszli. Narybek jest bardzo drobny – mierzy około 2,5 mm. Mimo to od razu zjada najdrobniejsze larwy solowca, choć najlepsze są larwy oczlików i wrotki (tzw. pył), a także roztarta karma sucha.

 

Ziemiojad brazylijski (Geophagus brasiliensis). Młodzież

Młode osobniki zaczynają pięknie się wybarwiać

O tych pięknych rybach pisałem już wcześniej – patrz linki poniżej. Teraz jednak postanowiłem pokazać kilka fotek rosnącej młodzieży. Ze wszystkich bowiem gatunków ziemiojadów ten wydaje się mieć najbardziej wyrównany i najszybszy wzrost. Jest ponadto bardzo odporny i niezwykle wdzięczny do obserwowania, zwłaszcza potem, w okresie rozrodu.

 

Niewielka czarna plama widoczna jest już u podrostków

O chowie ziemiojada brazylijskiego pisałem wcześniej tu:

 

„Ziemiojad brazylijski. Chów”

O rozrodzie zaś tu:

„Ziemiojad brazylijski. Rozród”

 

Młodzież można trzymać w licznych grupach

Rosnące osobniki młodociane są bardzo żarłoczne i wymagają dobrej filtracji wody oraz regularnych jej podmian

Wyszukiwanie pokarmu zabiera młodym rybom najwięcej czasu

Na ciemnym tle barwy ciała ziemiojadów są najbardziej uwydatnione

Na tle zieleni młode ziemiojady brazylijskie prezentują się także całkiem atrakcyjnie

 

Pielęgnica Meeka (Thorichthys Meeki). Rozród

Samiec z odchylonymi pokrywami skrzelowymi i fałdami podgardla – widać ich piękną, intensywnie czerwoną barwę

Dymorfizm płciowy jest dobrze widoczny u osobników dorosłych. Samiec jest większy i intensywniej ubarwiony. Ma ponadto bardziej wydłużone i ostro zakończone płetwy grzbietową i odbytową (jednak wiele samic nie ma bynajmniej łagodnych czy tępych zakończeń, choć płetwy te są u nich znacznie krótsze). Dolna, przednia część ciała jest u samca znacznie intensywniej zabarwiona i rozleglejsza. Rzadko, ale bywają samice  niewiele ustępujące pod tym względem niektórym samcom oraz takie, u których czerwień jest ledwie widoczna (często).

 

 

Wyjątkowo ładnie wybarwiona samica

Najlepiej gdy przyszłe osobniki rodzicielskie połączą się w sposób spontaniczny, spośród gromadki niespokrewnionych ze sobą młodych ryb. Tak złączone pary są bowiem najzgodniejsze i najtroskliwsze wobec potomstwa. Owszem, niekiedy tarlaki złączone przez hodowcę od razu utworzą zgraną parę, ale najczęstszy scenariusz jest taki, że samiec przejawia agresję wobec partnerki, a ta, obolała, ratuje się ucieczkami. Ryby niedobrane mogą przez wiele miesięcy nie rozmnażać się.

 

Sympatyzująca ze sobą para

Celem rozmnożenia parę, która ze sobą sympatyzuje należy odłowić do oddzielnego zbiornika o poj., co najmniej 120 l. Dno wykładamy 3-4 cm warstwą drobnego podłoża, które dobrze jest wcześniej wyparzyć. Kilka płaskich kamieni na dnie lub ustawiona po kątem około 40º dachówka wystarczają jako miejsce do składania ikry. Zapewniamy także kryjówki (np. przewróconą na bok glinianą doniczkę). Powierzchnia wody może być przysłonięta przez roślinność pływającą.

 

Tarlaki obrały miejsce na gniazdo

Woda powinna być odstana i  dobrze napowietrzona – wystarcza tu wewnętrzny filtr gąbkowy. Choć „meeki” odbywają tarło praktycznie w każdej wodzie (oczywiście poza wartościami skrajnymi), to jej optymalne parametry są: twardość ogólna poniżej 10ºn, odczyn (pH 6,5-7,5) i temperatura 26-27ºC. Tarlaki (a szczególnie samiec) przybierają intensywne barwy. Mleczak stroszy płetwy, wygina wahadłowo ciało i odchyla pokrywy skrzelowe, co jeszcze bardziej eksponuje czerwień tej części jego ciała.

 

Czyszczenie kamienia, na którym zostanie złożona ikra

Po wyborze miejsca na gniazdo obie ryby pieczołowicie je czyszczą („szlifują”). Zwykle jest nim płaski kamień, ale bywa, że ikra składana jest na szybie, korzeniu lub nawet, choć rzadko, na szerokim liściu rośliny. Jeśli do tarła nie dochodzi przez 2-3 dzień, to tarlaki karmimy skąpo jedynie pokarmami naturalnymi, np. larwami wodzienia. Tarło prowokuje większa niż zwykle (30% i powyżej) podmiana wody (niekoniecznie na miękką, ale ja stosuję zawsze wodę z filtra RO) i chłodniejszą o 2-3°C.

 

Ikra „meek” w dobę po złożeniu

Czasami tarło prowokuje  wpuszczenie do zbiornika tzw. target fish, czyli 1-2 osobników obcego gatunku. Takim swoistym „chłopcem do bicia” może być np. kiryśnik lub zbrojnik. Jego obecność ma zachęcić parę do tarła (niektóre tarlaki muszą stale „coś” odganiać, aby wejść w nastrój do tarła) lub zniwelować  ewentualne kłótnie między rodzicami o opiekę nad potomstwem. Trzeba pamiętać, aby po złożeniu ikry szybko odłowić „target fish”.

 

Para hodowlana w czasie tarła – samica (poniżej) składa jaja na uprzednio oczyszczonym płaskim kamieniu

W czasie składania jaj można zaobserwować pokładełka tarlaków – większe i grubsze u samicy oraz cieńsze i bardziej szpiczaste u samca. Jaja są lekko żółtawe i lepkie. Samica składa je w kolistych rzędach w liczbie od stu kilkudziesięciu do ponad 400 sztuk. Ikrą opiekuje się głównie samica (wachluje płetwami piersiowymi, wybiera ziarna niezapłodnione, pleśniejące i strzeże gniazda przed intruzami). Samiec może jej w tym mniej lub bardziej pomagać, ale jego głównym zadaniem jest patrolowanie terytorium lęgowego.

 

Larwy przeniesione do zagłębienia w podłożu

Larwy wylęgają się po 2,5-3 dniach. Rodzice zwykle od razu przenoszą je do wykopanego uprzednio dołka w podłożu (bywa, że jest ich kilka i ryby raz za razem przenoszą do nich potomstwo). Przez kolejne 4-5 dni larwy zużywają zawartości pęcherzyków żółtkowych. Znakomitą karmą dla narybku jest tzw. pył, czyli larwy oczlików, wrotki i pierwotniaki, ale najczęściej narybek karmiony jest dedykowanymi pokarmami suchymi (np. Hikari First Bites) lub mrożonkami (moina, wrotka itp.).

 

Samiec patrolujący rewir lęgowy

Od 3. dnia można podawać larwy solowca lub nicienie „mikro”. Od 10. zaś przesiane, najmniejsze rozwielitki i oczliki oraz miażdżone na szkle i posiekane rureczniki. Także dedykowane pokarmy sztuczne mogą być stosowane, jako że młode są żarłoczne i mało wybredne. Podczas ich ich odchowu woda powinna być filtrowana i podmieniana 2-3 razy w tygodniu do około 50% objętości. Miesięczny narybek powinien mierzyć około 1 cm. Opieka rodziców może trwać przez wiele tygodni, ale zwykle oddziela się ich po 2-3 tygodniach.

 

Samica musi mieć zapewniony czas na odpoczynek po każdym tarle

Rozród „meek” nie zawsze się udaje. Bywa, że jedno z rodziców (zwykle) zjada jaja (rzadziej) lub larwy (częściej). Czasami dochodzi też do kłótni między tarlakami o opiekę nad narybkiem, co niekiedy ma dramatyczny przebieg i finał (wówczas lepiej jest odłowić samca). W momencie fiaska (np. cała ikra spleśniała) samica musi mieć co najmniej dwa tygodnie na odpoczynek. Inaczej samiec będzie mocno ją molestował i okazywał agresję. Może to doprowadzić do poturbowania lub nawet śmierci samicy.

 

Samiec w pozie odstraszającej, a samica wachluje płetwami piersiowymi nad ikrą

Sztuczny odchów młodych jest u „meek” jak najbardziej możliwy. Substrat z ikrą można wówczas przenieść do około 20 l lęgnika z identyczną wodą, stabilną temperaturą i napowietrzaniem. Jednak nie ma to jak odchów zbliżony do naturalnego, czyli z udziałem rodziców. Możliwość bowiem poczynienia ciekawych obserwacji oraz frajda ze zrobionych zdjęć lub nakręconych filmików jest tu bezcenna.

 

Samica z narybkiem

O chowie pielęgnicy Meeka pisałem tu:

„Pielęgnica Meeka. Chów”

Akara z Maroni (Cleithracara maronii). Chów

Osobniki młodociane powinny być utrzymywane w grupach

Ta dostojna i majestatyczna ryba, zwana jest także akarą marońską. Należy do rodz. pielęgnicowatych (Cichlidae) i w naturze zasiedla czarne wody obydwu Gujan, Surinamu, Trynidadu i Wenezueli (delta Orinoko) w Ameryce Południowej. Choć ich barwy są stonowane, oscylujące wokół różnych odcieni brązu, to jednak urok ryb jest niezaprzeczalny. Oczywiście w odpowiednich warunkach środowiskowych.

 

 

Akary z Maroni nie kopią w podłożu i nie niszczą roślin

Po bokach ciała, w górnej części tułowia znajduje się czarna plama przypominająca nieco … dziurkę od klucza, od której wzięła się angielska nazwa gatunku – Keyhole cichlid. Charakterystyczna jest także ciemna, pionowa pręga biegnąca łukowato przez głowę, w tym oko. Inne ciemne rysunki na ciele mogą być widoczne lub nie w zależności od aktualnego stanu emocjonalnego osobnika. Całe ciało, a zwłaszcza płetwy mogą mienić się na żółto, a te ostatnie także na niebiesko (szczególnie ich krawędzie).

 

Samiec – widać wydłużone końce płetw grzbietowej i odbytowej

Cechy charakterystyczne „maronek” to przede wszystkim bardzo łagodny charakter i duża towarzyskość, ale też niestety wzmożona płochliwość. Im zbiornik jest gorzej urządzony (chodzi głównie o brak kryjówek, roślinności itp.), tym bojaźliwość ryb wzrasta. Przestraszone potrafią w panice uszkodzić sobie ciało (zwykle odpada kilka łusek) lub rozerwać płetwy, bądź nawet wyskoczyć z akwarium, o ile nie jest właściwie przykryte. Wówczas ryby bledną. Z kolei nocą ich ciała ciemnieją i pojawia się na nich „panterkowaty” wzór. Odłowienie dorosłego osobnika jest często wyzwaniem, gdyż w stresie płynie on gwałtownie i na oślep, robiąc przy tym błyskawiczne zwody.

 

„Maronki” to ryby płochliwe, stąd odpowiednie towarzystwo i dużo kryjówek w akwarium są bardzo ważne

Co więcej, omawiane ryby nie kopią zwykle w podłożu i nie niszczą roślin, stąd możemy wraz z nimi uprawiać wiele gatunków, w tym delikatniejsze, miękkolistne. Osobniki młodociane do czasu osiągnięcia dojrzałości płciowej prowadzą stadny tryb życia. Dlatego też należy w tym okresie utrzymywać je grupach złożonych z 5-7 osobników. W przeciwnym razie ryby będą czuły się źle, a ich rozwój nie będzie prawidłowy.

 

 

 

Samica jest mniejsza i ma krótsze płetwy

Najlepszym towarzystwem dla akar są spokojne, stadne ryby kąsaczowate, zbrojniki, kirysy, drobnoustki itp. Często widywałem je także w towarzystwie skalarów, a nawet paletek. Dodatkowe gatunki ryb w akwarium zmniejszają płochliwość akar. Dla 5-6 osobników potrzebny jest zbiornik o pojemności co najmniej 200 l, niemniej dobraną parę można utrzymywać w około 120 l akwarium.

 

 

Dobre samopoczucie akar w danym zbiorniku widać już na pierwszy rzut oka

Wystrój zbiornika to przede wszystkim elementy organiczne w postaci korzeni (idealnie, jeśli obrośnięte roślinami, np. mikrozorium), kawałków drewna, zatopionych gałęzi, bukowych lub dębowych liści, szyszek olszy itp. Woda powinna obfitować w garbniki i mieć lekko herbaciany kolor. Jako uzupełnienie wystroju można włożyć kilka kamieni i/lub łupin kokosu. Jako zaś podłoża używamy drobnego żwirku o ciemnym odcieniu lub grubszego piasku. Wówczas dobrostan akar zostanie zachowany na optymalnym poziomie.

 

Akary z Maroni preferują wodę miękką i lekko kwaśną, ale doskonale przystosowują się do praktycznie każdych warunków, poza oczywiście skrajnymi

Także parametry fizyko-chemiczne wody mają podstawowe znaczenie dla zdrowia i dobrego samopoczucia omawianych ryb. Optymalna jej twardość to 10-13°n (ale akary można łatwo przyzwyczaić do znacznie twardszej wody, np. 20ºn), odczyn kwaśny do lekko kwaśnego (pH 5,5 – 6,5) (lecz akary bez problemu znoszą wodę i delikatnie zasadową – lekko ponad pH 7,5) i temperatura rzędu 23-26ºC. Woda powinna znajdować się w bardzo lekkim, subtelnym ruchu i być zawsze dobrze natleniona (ryby wrażliwe na niedobór tlenu) oraz regularnie, najlepiej raz w tygodniu podmieniana w ilości około 15%.

 

W akwarium trzeba przede wszystkim dbać o dobrą jakość wody, stąd dojrzały filtr jest nieodzowny

Zabieg ten najlepiej jest połączyć ze starannym czyszczeniem dna zbiornika, gdyż wszelkie zalegające w nim resztki organiczne znacząco pogarszają jakość wody.  Należy zawsze dbać o to by poziom związków azotu znajdował się na jak najniższym poziomie, stąd konieczny jest wydajny i dojrzały biologicznie filtr. W zbiornikach zaniedbanych, o niewydolnej filtracji i wysokim poziomie azotanów w wodzie „maronki” zwykle krótko cieszą się dobrym zdrowiem, szybko zapadają na choroby i wkrótce giną (zwłaszcza młode, rosnące osobniki).

 

Samiec – w oczy rzuca się niebieskawy odcień płetw grzbietowej i odbytowej

Rośliny najlepiej jest sadzić w zwartych kępach, dających osłonę i tworzących naturalne kryjówki. Nie zapominajmy także o przykryciu części lustra wody gatunkami pływającymi. Tłumią one zbyt silne oświetlenie, co polepsza dobrostan akar i uwydatnia ich kolorystykę.

 

 

 

Akary z Maroni to ryby wszystkożerne

Akara z Maroni to ryba z natury wszystkożerna, stąd ich dieta musi być jak najbardziej różnorodna. W jej menu mogą znaleźć się zarówno wszelkie pokarmy żywe, jak i mrożone oraz suche. Dobrze jest także zapewnić dodatek pokarmu roślinnego, np. na bazie  spiruliny.

 

Pielęgnica Meeka (Thorichthys Meeki). Chów

Samiec o pięknie wybarwionej przedniej, dolnej stronie ciała

Ryba ta, której nazwa w jęz. angielskim brzmi: Firemounth cichlid zotała po raz pierwszy opisana przez amerykańskiego ichtiologa Setha E. Meek’ea w 1904 r. Dorasta do około 10 (samica) i około 15 (samiec) cm. W niewoli dożywa ponad 10 lat. W naturze występuje w wodach południowego Meksyku (w tym Półwysep Jukatan) do Gwatemali, Belize i północnego Hondurasu. Populacje tych ryb zostały także zawleczone przez człowieka na Puerto Rico, Florydę czy Hawaje.

 

Para ryb (samiec po lewej) w zbiorniku towarzyskim

Generalnie, poza okresem tarła,  pielęgnica Meeka nie jest rybą agresywną. Niemniej do chowu w zbiorniku towarzyskim nadają się głównie osobniki młodociane (najlepiej czują się one w grupach po 6-8 ryb), mniej natomiast dorosłe. Jeśli bowiem dojdzie tu do dobrania się pary, a następnie tarła, to zachowanie „meek” wobec współmieszkańców zwykle przybiera agresywny charakter (obrona gniazda z ikrą i terytorium wokół niego).

 

 

Dorosła samica – im jaskrawsze oświetlenie i jaśniejsze podłoże, tym barwy ryb są bledsze

Zależy to jednak od indywidualnych cech osobniczych tarlaków. Zaobserwowałem na przykład, że w dużych akwariach z liczniejszą obsadą ryb dobrane pary „meek” nie są w stanie wyrządzić większej krzywdy współmieszkańcom (zwłaszcza gatunkom zwinnym, szybko pływającym), w przeciwieństwie do adekwatnej sytuacji w małym zbiorniku i przy niskiej obsadzie. Często też para trzyma się jednego miejsca w zbiorniku, a pozostałe ryby szybko niejako „uczą się” tam nie zapuszczać.

 

„Meeki” są często płochliwe

Scenariusz zachowań pielęgnic może być bardzo różny. Zdarzają się osobniki nader zaczepne i kłótliwe, a przy tym mające swe upatrzone ofiary, które stale prześladują. Także dwa dorosłe samce nie powinny znajdować się w jednym zbiorniku. Dlatego też dobrane pary powinno się, moim zdaniem, trzymać oddzielnie, względnie z innymi podobnej wielkości pielęgnicami z Ameryki Środkowej, kiryśnikami, zbrojnikami, a nawet większymi piękniczkowatymi itp.

 

Dorosła, dobrana para – samica u góry

Dla pary dorosłych ryb powinno się przeznaczyć co najmniej 150 l zbiornik. Jako podłoża najlepiej jest użyć drobnego żwirku lub grubszego piasku o ciemnym odcieniu. Rośliny – głównie duże i silnie rozkrzewione gatunki (np. kryptokoryny, żabienice) sadzimy raczej w pojemnikach obłożonych dodatkowo kamieniami. Bardzo wskazana jest roślinność pływająca. W akwarium nie może zabraknąć rozmaitych i odpowiedniej wielkości kryjówek, np. w postaci grot, przewróconych na bok glinianych doniczek, rozłożystych korzeni, gałęzi itp.

 

W akwarium z „meekami” nie może zabraknąć kryjówek

Optymalnie woda powinna mieć: twardość ogólną do 15ºn, odczyn lekko kwaśny do zasadowego (pH 6,5-8,0) i temperaturę 24-25ºC i być raz w tygodniu podmieniana (15-20%). „Meeki” bez szkody dla zdrowia okresowo znoszą zarówno niższą (około 15ºC), jak i wyższą (około 30ºC) ciepłotę wody. Mimo, że są odporne i dobrze radzą sobie w każdych niemal warunkach (oczywiście poza skrajnymi), to jednak szkodzi im długotrwale utrzymujące się zbyt wysokie stężenie związków azotu w wodzie. Może to doprowadzić z czasem do szeregu zmian chorobowych u ryb. Dlatego też w akwarium powinien być zainstalowany wydajny filtr, a woda znajdować się w lekkim, subtelnym ruchu.

 

Bardzo ładnie wybarwiona samica

Żywienie „meek” nie stanowi żadnego problemu, gdyż są one w zasadzie wszystkożerne. Najchętniej jedzą karmę żywą (kawałkowane dżdżownice,  larwy chruścików, kiełże, doniczkowce, larwy owadów, rureczniki itp.). Co do podawania rybom mięsa zwierząt stałocieplnych, to zdania hodowców są podzielone, ale zawsze najważniejsze, aby zachować tu  umiar i rozsądek. Z pokarmów roślinnych chętnie natomiast spożywany jest gotowany makaron, parzone płatki osiane, ogórek, cukinia, a nade wszystko spirulina. Wszelkie dedykowane pokarmy suche (płatkowe i granulaty) są również chętnie zjadane.

 

„Meeki” bez szkody dla zdrowia okresowo znoszą zarówno niższą (około 15ºC), jak i wyższą (około 30ºC) ciepłotę wody

U „meek” nierzadko trafiają się osobniki nader płochliwe, zwłaszcza w czasie aklimatyzacji w nowym akwarium. Dlatego też podstawą dobrostanu tych ryb jest właściwie urządzony zbiornik i odpowiedni dobór obsady. Trzeba też mieć na uwadze fakt, że dorosłe osobniki mają z natury mniejszą lub większą tendencję do przekopywania jego dna, co wiąże się z utrudnieniami w uprawie roślin. Wiele jednak osobników zupełnie nie kopie w podłożu lub robi to sporadycznie, bądź w minimalnym stopniu).

 

 

Pielęgnica Eliota (Thorichthys ellioti) – fotorelacja z chowu i rozmnażania

O pielęgnicy Eliota pisałem już wcześniej tu:

„Pielęgnica Eliota”

W niniejszym wpisie chciałbym jeszcze raz zwrócić uwagę szanownych Czytelników bloga na wyjątkowe piękno tych ryb. Postanowiłem przeto przedstawić najładniejsze, moim zdaniem ujęcia, które udało mi się zrobić omawianym rybom, a które obrazują ciekawe wycinki z ich chowu i rozmnażania 🙂

Dorosły samiec jest większy od samicy

Dorosły samiec – feeria barw

Samiec – widać wydłużone i ostro zakończone płetwy nieparzyste

Samica jest mniejsza i ma ciemną plamę pośrodku płetwy grzbietowej, przy jej nasadzie (nie zawsze jednak widoczną z powodu turkusowych zygzaków)

Samica – skromniejsze ubarwienie ciała i płetw

Para – samica u dołu

Para hodowlana – po prawej samiec odchyla pokrywy skrzelowe i otwiera pysk, zalecając się do samicy

Para hodowlana – samica u góry

Para hodowlana – samiec po prawej

Para – pięknie wybarwiony samiec po prawej

 

 

 

 

 

 

 

Zaloty – samiec na pierwszym planie

Samiec czyści kamień przed złożeniem nań ikry przez samicę

Samica z prawej asystuje samcowi w przygotowaniu miejsca na gniazdo

Teraz to samica czyści kamień przed tarłem

 

 

 

Samiec pieczołowicie usuwający elementy podłoża z rejonu gniazda

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Samica z wynicowanym pokładełkiem

Ikra złożona na płaskim kamieniu – samiec (po prawej) strzeże rewiru wokół gniazda

Samica wachluje płetwami piersiowymi nad ikrą

 

 

 

 

 

 

 

Tarlaki kopią dołek w podłożu z zamiarem przeniesienia doń larw

Podczas kopania dołków wyrywane lub podkopywane są często rośliny

Kopanie przez tarlaki w podłożu trwa w najlepsze

 

Samiec po prawej – kopie dołek bardziej intensywnie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Samica pilnuje larwy przeniesione do dołka wykopanego w podłożu pod osłoną kamienia

Larwy zbite w gromadę

 

 

 

 

 

 

 

Tarlaki z narybkiem – samica po lewej

Samiec strzegący narybku

Samica z potomstwem

Samica w pozie odstraszającej

 

 

 

 

 

 

 

Samiec w pozie grożącej

Ziemiojad brazylijski (Geophagus brasiliensis). Rozród

1

Para tarlaków w zbiorniku tarliskowym – samica z przodu

Tarło najlepiej jest przeprowadzić w oddzielnym zbiorniku o pojemności około 150 l. Optymalne parametry fiz-chem. wody to:  twardość do 12ºn, pH 6,3-6,8 i temperatura 26-27ºC, ale gatunek ten jest bardzo plastyczny. Jako wystrój konieczne są rozmaite kryjówki: korzenie, płaskie kamienie, leżące na boku gliniane doniczki, dachówki itp. Lustro wody powinna przysłaniać roślinność pływająca, tonująca nieco oświetlenie. Gąbkowy filtr wewnętrzny (bez obudowy) w zupełności wystarcza.

 

5

Samiec nad wybranym na tarło miejscem (płaski kamień)

W okresie okołotarłowym ryby stają się terytorialne i agresywne Zwłaszcza samiec przekopuje podłoże, usuwa ewentualnie rosnące w nim rośliny, przesuwa kamienie, korzenie itp. Z impetem wabi samicę wyginając przed nią swe ciało, odchylając pokrywy skrzelowe i napinając płetwy. Wreszcie, gdy substrat do złożenia ikry jest odpowiedni (twarda, lita powierzchnia, zwykle pod osłoną, np. korzenia), ryby przystępują do jego czyszczenia.

 

2

Tu niegotowa do tarła samica (z przodu) jest ustawicznie napastowana przez samca (jej niekompletne ułuszczenie to widoczne tego skutki)

Samica musi być dojrzała do tarła, inaczej będzie nieustannie goniona i szturchana pyskiem przez pobudzonego partnera, co może skończyć się dla niej urazem, a bywa że nawet śmiercią. Ikrzyca może złożyć grubo ponad 600 kleistych jaj (zwykle 300-400). Larwy wylęgają się po 2,5-3 dobach. Są umieszczane przez rodziców w jakiejś kryjówce, np. w doniczce leżącej na boku, pod kamiennym jazem lub korzeniem, w dołku wykopanym w podłożu itp.

 

3

Samica sprawująca pieczę nad larwami zbitymi w gromadkę pod kamiennym „jazem”

Pokarm zgromadzony w woreczkach żółtkowych wystarcza na około 3 doby, po czym narybek rozpływa się i zaczyna żerować. Zatem, mniej więcej w tydzień od złożenia ikry młodym można zacząć podawać najdrobniejszy pokarm. Jedzą praktycznie każdą, rozdrobnioną karmę, ale najlepiej rosną na pokarmie żywym, względnie mrożonym (bosmina, moina, larwy solowca i oczlików, wrotka, najdrobniejszy zooplankton, węgorki „mikro” itp.).

 

Młode, dorastające osobniki

Zauważyłem, że ziemiojady brazylijskie prezentują nieco odmienne zachowania w zależności od warunków środowiskowych. Para kolegi regularnie, co dwa tygodnie, odbywała tarło w zbiorniku ogólnym, gdzie pływały także inne gatunki ziemiojadów oraz kilka dorastających pielęgnic severum. Narybku oczywiście nie udało się w takich warunkach odchować – był on szybko wyjadany przez inne ryby. Parę tę wziąłem do jednego ze swoich zbiorników w domu. Urządziłem go wzorcowo i z pietyzmem (z wieloma kryjówkami, optymalną wodą itp.). Niestety przez dwa miesiące ryby ani razu nie podeszły do tarła, a samiec dodatkowo zaczął nieustannie gonić i bić samicę, próbując bezskutecznie skłonić ją do odbycia godów. Ta na szczęście miała się gdzie schronić.

 

4

Samiec generalnie patroluje rewir, ale często podpływa pod gniazdo z larwami

Zrezygnowany przewiozłem tarlaki do 240 l zbiornika w domku na działce. Cała jego powierzchnia była szczelnie przykryta gęstym „dywanem” pistii rozetkowej, którą przeniosłem tu z oczka wodnego. Już po niespełna tygodniu nastąpiło tarło, a samica złożyła ponad 500 jaj. Z początku wszystkie przebiegało bez zastrzeżeń. Gdy jednak młode swobodnie już żerowały pomiędzy rodzicami zaczęło dochodzić do waśni o opiekę nad potomstwem. Sytuacja stawała się coraz gorsza, ale uspokoiło ją odłowienie samca.

 

7

Samica wyłapuje każdego uciekiniera, którego następnie troskliwie zanosi w pysku do gniazda

Niektóre pary ryb z rodziny pielęgnicowatych potrzebują do odbycia udanego tarła i pomyślnego odchowu potomstwa tzw. target fish. Jest to obcy gatunek ryby, którą celowo wprowadza się do zbiornika (zwykle tarliskowego), aby zachęcić parę do tarła lub zniwelować  kłótnie pomiędzy rodzicami o opiekę nad potomstwem (głównie). Takim swoistym „chłopcem do bicia” może być np. większy kiryśnik lub zbrojnik.

 

Zbrojnik w charakterze tzw. target fish w zbiorniku tarliskowym z ziemiojadami brazylijskimi

Jego obecność powoduje, że agresja osobników rodzicielskich jest przerzucana na niego, dzięki czemu tarlaki są bardziej zgodne, zaprzestają walk między sobą o przywództwo w opiece nad ikrą lub młodymi, gdyż wspólny intruz „cementuje” i przywraca prawidłowe relacje między nimi. „Target fish” należy zawsze zapewnić odpowiednie kryjówki, a w razie potrzeby w porę reagować, aby nie dopuścić do jego poważnego zranienia lub zabicia.

 

6

Poza odstraszająca samicy

Najpewniej to właśnie dlatego w zbiorniku towarzyskim mojego kolegi ziemiojady tak chętnie i regularnie odbywały tarła oraz wspólnie, bez nijakiej rywalizacji, broniły potomstwa (do czasu, gdy było to możliwe). Ryby nie miały najwyraźniej wolnej energii na walkę między sobą o opiekę nad młodymi. Ich uwaga skupiona była li tylko na ochronie młodych, ale przy tak licznej gromadzie współmieszkańców, w pewnym momencie ziemiojady nie były już w stanie temu sprostać. W odosobnieniu te same osobniki rodzicielskie mogą, o dziwo, nie podchodzić miesiącami do tarła lub też po wylęgu larw dochodzi między nimi do wspomnianej, destrukcyjnej rywalizacji.

 

ryc-9

Żerujący narybek w wieku kilku dni

O chowie ziemiojada brazylijskiego pisałem tu:

 

„Ziemiojad brazylijski. Chów”

Ziemiojad czerwonogłowy (Geophagus steindachneri). Rozród

4

Dominujący samiec gotowy do tarła

Samiec jest znacznie większy – w akwarium może mierzyć nawet około 17 cm (samica osiąga zwykle 10-12 cm) i barwniejszy – ma charakterystyczny czerwony garb tłuszczowy na głowie oraz wyrazistsze i pełniejsze pomarańczowe plamki w kącikach pyska. Ponadto jego płetwy nieparzyste są dłuższe. Do tarła nadają się okazy mające ukończony, co najmniej rok życia.

 

11

Samiec jest poligamistą i wyciera się z każdą gotową do odbycia tarła samicą

Ziemiojad czerwonogłowy jest gatunkiem litofilnym o wylęgu otwartym, a jednocześnie owofilnym,  podejmującym ikrę przez samicę zaraz po jej złożeniu (tzw. Immediate mouthbrooder). Pary nie muszą się dobierać, jak u wielu innych pielęgnic, lecz poligamiczne samce wycierają się z każdą gotową do odbycia tarła samicą. Wielu hodowców nie używa zbiornika tarliskowego, lecz po zakończonym tarle ostrożnie odławia samice noszące w pyskach jaja i przenosi je do oddzielnych, mniejszych akwariów z 1-2 kryjówkami (najlepiej każdą osobno).

 

Jeśli jednak zdecydujemy się na tarło w zbiorniku tarliskowym, to powinien on mieć pojemności około 120 l i być napełniony wodą w miarę miękką (najlepiej poniżej 13ºn). Można użyć wody wodociągowej i z filtra RO. Temperaturę podnosimy do 27ºC. Jego wyposażenie techniczne stanowi grzałka z termostatem i filtr gąbkowy bez obudowy lub napędzany brzęczykiem. Na dno kładziemy 1–2 płaskie kamienie, a jako podłoża używamy tradycyjnie piasku (warstwa około 3 cm). Także korzeń w charakterze kryjówki – ostoi polepsza dobrostan tarlaków. Oczywiście ziemiojady tego gatunku przystąpią do udanego tarła i w dużo gorszych warunkach środowiskowych, także w akwarium ogólnym.

 

20

Do tarła bardzo często dochodzi w zbiorniku ogólnym

Miejsce tarła nie jest czyszczone. Substratem dla ikry jest zwykle płaski kamień, ale często sama warstwa piasku lub żwirku, zazwyczaj w niewielkim zagłębieniu lub pod osłoną, np. kamienia lub korzenia. Tarlaki wykonują najpierw tzw. próbne podejścia (tarło pozorowane, na „sucho”). Podczas pojedynczego aktu płciowego samica składa w rzędzie 2-6 jaj, które zaraz bierze do pyska. W czasie tej czynności, co jakiś czas (zwykle raz na kilka aktów, choć jedne samce robią to częściej, inne rzadziej) samiec zbliża się do niej i ustawia ciało tak, aby jego otwór moczopłciowy znajdował się naprzeciwko pyska samicy (i znów, jedne samce zgrywają się tu z partnerką lepiej, inne gorzej). W podnieceniu, lekko drżąc, poruszając mięśniami warg, otwierając pysk lub szorując nim po substracie) uwalnia mlecz, który dostaje się do wnętrza jej jamy gębowej, zapładniając znajdujące się tam jaja. Mleczakowi pomaga w tym pomarańczowa plamka w kącikach pyska, która działa jak atrapa jaja i wabi instynktownie samicę szukającą ikry na podłożu.

 

15

Narybek w wieku około tygodnia

Czasami jednak ma się wrażenie, że do zapłodnienia jaj dochodzi także w sposób klasyczny, kiedy ikrzyca nie zdąży jeszcze ich pobrać, a mleczak już jeździ po nich pokładełkiem lub też czyni to na pustym podłożu, jakby rozprowadzał po nim nasienie pod  kolejną partię jaj. Niekiedy daje się też zauważyć jak samica delikatnie szturcha partnera w bok. Ten zaś nierzadko przerywa amory, aby odgonić zbytnio zbliżające się inne ryby (akwarium zespołowe). Samica może złożyć od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu żółtawych jaj (zwykle 30-40, a bywa że jedynie kilkanaście).

 

22

Inkubującej ikrę samicy zapewniamy idealny spokój, delikatne napowietrzanie i ewentualnie dogrzewanie wody oraz kryjówkę

Odłowionej zaś do kotnika samicy, która inkubuje ikrę należy zapewnić idealny spokój, delikatne napowietrzanie i ewentualnie dogrzewanie wody oraz kryjówkę. Ryba nie pobiera pokarmu. Niektórzy hodowcy odławiają samicę dopiero w momencie, gdy nosi ona już młode. Wówczas prawie zawsze matka wypluwa je na siatce, ale po wpuszczeniu do nowego lokum natychmiast zbiera potomstwo z powrotem do pyska.  Troskliwość samic wobec potomstwa jest bardzo wysoka.

 

23

Narybek szybko rośnie i jest żarłoczny

Inkubacja jaj w jamie gębowej samicy trwa zwykle około dwóch tygodni, ale okazjonalnie może przedłużyć się do nawet ponad trzech. Po wypuszczeniu z pyska narybek jest zdolny do samodzielnego życia, dalej niemniej chowa się w jamie gębowej matki, początkowo całodobowo a potem tylko na noc. Młodym można od razu podawać larwy solowca, węgorki octowe, nicienie „mikro”, larwy oczlików, słoniczki (rodzaj Bosmina), moinę oraz rozdrobnioną karmę suchą. Samicę można pozostawić z potomstwem na okres 7-10 dni. Narybek szybko rośnie i jest żarłoczny. W wieku około trzech miesięcy mierzy 2-2,5 cm. Osobniki młodociane zaczynają się wybarwiać przy wielkości 6-8 cm. Wtedy również da się wstępnie odróżnić ich płeć.

O chowie ziemiojada czerwonogłowego pisałem tu:

„Ziemiojad czerwonogłowy. Chów”

Ziemiojad szpiczastogłowy (Satanoperca jurupari „Rio Para”). Rozród

1

Samica z wypuszczonymi na chwilę larwami

U ziemiojada szpiczastogłowego praktycznie brak jest dymorfizmu płciowego. Samica może być nieco mniejsza i bardziej krępa, lecz są to cechy bardzo subtelne i praktycznie mało przydatne w praktyce. Podobnie sprawa ma się z długością płetw nieparzystych (oprócz ogonowej) – moja ikrzyca ma je nieco dłuższe, co wydawałoby się jest u pielęgnicowatych zwykle cechą samczą. Do rozrodu nadają się osobniki w wieku ponad 1,5 roku.

2

Para z narybkiem – samiec po lewej

U osobników z odłowu nie jest łatwo zaobserwować tarło ze względu na ich płochliwość. Ryby przystępują do niego dopiero wówczas, gdy czują się całkowicie bezpiecznie. U mnie miało to miejsce zawsze pod moją nieobecność, ale widziałem zaloty i próbne ocieranie się tarlaków o substrat (kamień). Na inicjację tarła wpływ mają obfite podmiany wody oraz intensywniejsze żywienie osobników rodzicielskich mrożonym i żywym pokarmem.

3

Początkowo matka wypuszcza młode z pyska tylko rano

Tarło najlepiej jest przeprowadzać w oddzielnym zbiorniku o pojemności min. 120, a najlepiej 150-200 l. Choć wielu autorów zaleca tu wodę zdecydowanie miękką (do 8ºn), to jednak rozród bez problemu odbywa się i w znacznie twardszej.  To samo dotyczy odczynu, który może wahać się od pH 6-7,5 (optymalny to jednak lekko kwaśny). Temperatura wody powinna wynosić 27-28ºC. Wyposażenie techniczne stanowi grzałka z termostatem i filtr gąbkowy bez obudowy lub napędzany brzęczykiem.

ryc-10

Samoistnie dobrane pary lęgowe są najcenniejsze

 

Na dno kładziemy 1–2 płaskie kamienie, a jako podłoża używamy tradycyjnie warstwy piasku (około 3 cm). Także korzeń w charakterze kryjówki – ostoi polepsza dobrostan tarlaków. Samiec obiera rewir lęgowy, w którego centrum jest jakiś dogodny do złożenia ikry obiekt, np. płaski kamień lub korzeń (zwykle). Broni go przed intruzami, a jego partnerka może mu w tym pomagać (w zbiorniku ogólnym).

5

Opieka rodziców jest bardzo troskliwa

 

Substrat pod jaja nie jest zwykle czyszczony lub też ryby poświęcają tej czynności niewiele czasu. Często tarło odbywa się wprawdzie nad litą powierzchnią, ale przysypaną z lekka piaskiem, bądź zupełnie na piasku, ale pod osłoną kamienia lub korzenia. Podczas pojedynczego aktu płciowego samica składa w rzędzie kilka jaj, które samiec zaraz polewa nasieniem. Następnie ikrzyca powraca i natychmiast bierze je do pyska w celu dalszej inkubacji.

4

Początkowo samica wykazuje większą nerwowość, dbałość, bojaźliwość i zaangażowanie w opiece nad potomstwem

Pierwsze podejścia tarlaków są zwykle jałowe – tzw. próby „na sucho”. W zależności od kondycji i wieku ikrzyca może złożyć od stu kilkudziesięciu do ponad 400 jaj. Nie potwierdzam faktu przeganiania inkubującej jaja samicy z terytorium samca, co sugerują niektórzy autorzy. Owszem może się tak zdarzyć, tym bardziej, że w naturze zachowania takie nie są rzadkie. Tu jednak ikrzyca co i raz podpływa do mleczaka i lekko (wręcz delikatnie) poszturchuje go zamkniętym pyskiem w bok lub głowę.

9

Samica z młodymi w jamie gębowej

 

Ma się nawet wrażenie, że przegania partnera, jakby nie był jej on teraz do niczego potrzebny. Zauważyłem, że samiec nic sobie z tego nie robi i normalnie żeruje przekopując dno. Być może właśnie to drażni jego partnerkę, która przecież nie może nic jeść, a żerujący mleczak to w jej mniemaniu zagrożenie dla młodych … W godzinach popołudniowych i wieczornych samica jednak całkowicie się uspokaja, a obie ryby zgodnie wodzą potomstwo.

10

Rodzice są bardzo czujni i chowają młode do pysków przy jakimkolwiek zagrożeniu

 

Nie dochodzi między nimi zwykle do żadnych niesnasek. Ewentualne kłótnie pomiędzy dobrze dobranymi rodzicami zdarzają się sporadycznie. Co innego, gdy ryby zostały zestawione do tarła przez hodowcę – wtedy niepowodzenia są znacznie częstsze … Larwy wykluwają się zwykle po około trzech dobach. Początkowo matka wypuszcza młode z pyska (są one zgrupowane w jego przedniej części) tylko rano. Mogą to być nawet larwy z pęcherzykami żółtkowymi, a po 2-3 dniach żerujący narybek.

12

Samica wciągająca potomstwo do pyska

Samiec pływa wokół młodych, czasem pochwyci kilka do jamy gębowej, aby po chwili je wypuścić. W momencie zaś zagrożenia tak samo jak partnerka służy im swoją jamą gębową (dorosłe zasysają je bardzo  widowiskowo). Jednakże liczba zagarnianego przez niego potomstwa jest znacznie mniejsza. Samica wykazuje tu bowiem o wiele większą nerwowość, dbałość, bojaźliwość i zaangażowanie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo młodych – stara się tu dominować.

 

8

Rodzice niekiedy rywalizują o opiekę nad młodymi

Gdy zagrożenie minie młode szybko są uwalniane na zewnątrz, także przez szpary skrzelowe. Samiec zwykle szybciej podpływa do zadanego pokarmu, podczas gdy jego partnerka robi to bardziej ostrożnie i nieufnie, koncentrując się głównie na ochronie młodych niż na jedzeniu. W miarę jak te rosną coraz częściej pozwala im na opuszczanie jamy gębowej, także w czasie dnia i to na coraz dłuższe okresy czasu.

14

Para wraz z narybkiem w zbiorniku tarliskowym – samica po prawej

Gdy młode są starsze rodzice w bardziej wyrównany sposób dzielą trudy opieki nad nimi i biorą go na noc do pysków lub w czasie zagrożenia. Po podaniu pokarmu charakterystycznie „żują” go i rozdrabniają, po czym wypluwają w gromadkę młodych (także przez szpary skrzelowe). Osobliwie wcierają się też w podłoże, co podrywa do góry m.in. potencjalnie jadalne cząstki. W moim akwarium para „juruparów” zawsze razem  wychowywała potomstwo.

15

Samica wypuszczająca młode z pyska

Nigdy nie odławiałem noszącej jaja lub młode samicy, co często ma miejsce w hodowlach nastawionych na zysk. Do rozrodu S. jurupari bezwzględnie najlepsze są samoistnie dobrane pary. Te zaś najlepiej jest trzymać oddzielnie. W warunkach akwariowych ich monogamiczność jest raczej bezsprzeczna, podczas gdy w naturze ryby mogą przyjmować różne strategie rozrodcze, w tym i poligamiczną (w zależności od warunków środowiskowych panujących w danym siedlisku).

13

Samica może złożyć do nawet 400 jaj

Gdy tylko samica zacznie wypuszczać z pyska ukształtowany narybek należy przystąpić do jego karmienia – najpierw tylko rano, a potem także w czasie dnia. Bardzo dobrym pokarmem są nicienie „mikro” i larwy solowca. Można podawać też najdrobniejszy zooplankton, także w formie mrożonek (moina, bosmina). Po 3-4 tygodniach opieki, rodziców można oddzielić od młodych. Narybek rośnie początkowo dość szybko, po czym wzrost ulega spowalnieniu.

11

Samiec również nie odstępuje starszego nieco potomstwa i chroni je w pysku

Oczywiście opisana przeze mnie idealna sytuacja nie zawsze ma miejsce. Trzeba być przygotowanym na to, że rozród ziemiojadów nie zawsze się udaje. Nierzadko bowiem młode lub niepokojone ryby zjadają ikrę lub larwy. Czasami też para nie jest dobrze dobrana i pomiędzy rodzicami dochodzi do kłótni o opiekę nad potomstwem, co często źle się dla niego kończy. Bywa, że samiec zachowuje się jak poligamista i raz za razem chce wycierać się z inną samicą, traktując jej poprzedniczkę jak intruza i okazując jej agresję.

7

Żerując rodzice „wyczesują” drobiny pokarmu z podłoża, które młode natychmiast je połykają

Także odławianie siatką noszącej ikrę lub larwy samicy może być brzemienne w skutkach i powodować połknięcie przez nią potomstwa. Jeśli już zajdzie taka potrzeba, to należy użyć małego kubełka lub miski i zagarniać doń rybę wraz z wodą. Czasami problemem są nicienie (ewentualnie inne pasożyty wewnętrzne), które mogą sprawić, że ryby są bardzo wychudzone, apatyczne, z obniżonym apetytem. Takie osobniki trzeba oczywiście odpowiednio przeleczyć, gdyż inaczej nie nadają się do rozrodu.

 

O chowie ziemiojada szpiczastogłowego pisałem tu:

„Satanoperca jurupari. Chów”

Ziemiojad szpiczastogłowy (Satanoperca jurupari „Rio Para”). Chów

1

S. jurupari pływają dostojnie i majestatycznie, ale bywa że łatwo się płoszą

W naturze S. jurupari osiąga ponad 25 cm długości, podczas gdy w akwarium jest o kilka cm mniejszy. Żyje w wodach Am. Połud. (głównie dorzecze Amazonki – od Boliwii, Peru, Ekwadoru i Kolumbii do ujścia rzeki w Brazylii). Pływa dostojnie i majestatycznie, ale spłoszony wykonuje szybkie, paniczne zrywy, co grozi urazem. Należy przeto unikać gwałtownych ruchów przed akwarium oraz ustawić je w spokojnym miejscu.

 

2

Para ryb – samiec po prawej

Ten piękny „juruparoid” jest rybą spokojną i łagodną. Mimo dość groźnego wyglądu (potężna głowa i wydłużony, niemały pysk oraz duże płetwy nieparzyste z mocnymi promieniami twardymi (zwłaszcza grzbietowa, gdzie wystają one ponad jej krawędź) absolutnie nie atakuje innych, nawet dużo mniejszych od siebie współmieszkańców akwarium. Można je zatem utrzymywać wraz z innymi, spokojnymi pielęgnicowatymi, jak również z kiryskami, zbrojnikami, większymi kąsaczowatymi itp. Jedynie mogą być czasami zadziorne wobec swoich pobratymców (głównie ma tu miejsce przeganianie się).

 

3

U niektórych „juruparoidów” metaliczne cętki widoczne są na głowie i pokrywach skrzelowych

W akwariach o wiele częściej utrzymywany jest ziemiojad pstry (Satanoperca leucosticta). Ma on liczne, metalicznie lśniące cętki na całym ciele, przez co jest znacznie bardziej kolorowy (S. jurupari ma je po bokach głowy i na pokrywach skrzelowych). Klasyczne wszak „juruparoidy” nie powinny mieć żadnych cętek. Niemniej w naturze spotyka się wiele ich lokalnych odmian, z których jedne mają cętki, a inne nie. Czasami ta sama odmiana ryb może znacznie różnić się fenotypowo w zależności od typu siedliska.

4

S. jurupari jest tzw. gębaczem owofilnym bezpośrednim, czyli podejmującym jaja do pyska zaraz po ich złożeniu

Różna jest także strategia rozrodcza u obydwu gatunków. Mianowicie S. leucosticta jest tzw. gębaczem larwofilnym pośrednim (z ang. delayed mouthbrooder), czyli podejmującym do pyska dopiero larwy, podczas gdy ikra po złożeniu jest na dobę lub dwie przysypywana cienką warstwą piasku. W przeciwieństwie do niego S. jurupari jest tzw. gębaczem owofilnym bezpośrednim (z ang. immediate mouthbrooder), czyli podejmującym jaja do pyska zaraz po ich złożeniu.

5

Piaszczyste dno to podstawa dobrostanu ziemiojadów

Dla pary dorosłych ryb należy przeznaczyć akwarium o pojemności, co najmniej 250 l. Lepiej jest jednak chować je w grupie 5-6 osobników w zbiorniku 400 lub więcej litrów (najlepiej szeroki i niski). Jako podłoża należy użyć średnio drobnego piasku – warstwa nawet do 8-10 cm. Dno bezwzględnie powinno być utrzymywane w należytej czystości, stąd przy każdej podmianie wody należy zawsze usuwać z niego wszelkie nieczystości organiczne, z którymi nie poradził sobie filtr. Żwir o grubszej granulacji i ostrych krawędziach jest niebezpieczny dla ziemiojadów i może podczas żerowania prowadzić do uszkodzenia delikatnych listków skrzelowych.

 

6

Mimo dość groźnego wyglądu S. jurupari są spokojne, łagodne i towarzyskie

Elementy wystroju akwarium to korzenie, gałęzie, kawałki drewna i kamienie. Rośliny miękkolistne tj. wywłócznik lub moczarka najlepiej uprawiać luzem na powierzchni wody. Zarówno one jak i  wszelkie inne taksony pływające (np. pistia rozetkowa, paprocie itp.) będą skutecznie tłumiły oświetlenie, co polepsza dobrostan ryb. Gatunki twardolistne sadzimy w zwartych kępach obłożonych kamieniami lub w pojemnikach („ziemki” mogą je wykopać niejako przy okazji – podczas żerowania).

 

8

S. jurupari to gatunek dobrze adaptujący się do innego niż w naturze odczynu oraz stopnia twardości wody

Woda powinna być w miarę miękka, ale „juruparoidy” dobrze czują się i w twardszej – do 15ºn, o odczynie od umiarkowanie kwaśnego do lekko zasadowego  (optymalnie to pH 6.3-6.5) i temperaturze 23-26ºC. Regularne, raz w tygodniu, podmiany wody na świeżą są nieodzowne (do 20%). Woda może być w lekkim, delikatnym ruchu. Konieczny jest zatem wydajny filtr, koniecznie z dojrzałym złożem biologicznym, gdyż ziemiojady są wrażliwe na pogarszającą się jakość wody (grozi to wybuchem dziurawicy).

 

7

Ziemiojady szpiczastogłowe są z natury bentosofagami

W naturze ziemiojady szpiczastogłowe są z natury bentosofagami – przesiewają podłoże w poszukiwaniu jadalnych w nim cząstek. Ziarna piasku po pobraniu do pyska są następnie wydalane z powrotem nie tylko drogą oralną, ale także przez szpary skrzelowe. Żywienie omawianych ryb w akwarium nie przedstawia jednak większych problemów. Są one bowiem mało wybredne.

 

9

Pokarm dla ziemiojadów musi być zawsze najwyższej jakości

Pokarm musi być jednak zawsze najwyższej jakości. Oprócz suchych granulatów i karm płatkowych (z dużą zawartością białka) „ziemki” z apetytem jedzą mrożonego kryla, krewetki, ochotkę, wodzienia, solowca, doniczkowce, a nawet kawałkowane dżdżownice lub rureczniki. Te ostatnie podane w nadmiarze szybko wkręcają się w podłoże, co nie stanowi tu problemu, gdyż ryby szybko i sprawnie je z niego wyłuskają.

 

 

Ziemiojad czerwonogłowy (Geophagus steindachneri). Chów

1

Pięknie wybarwiony, dominujący samiec

Ryba ta należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) i odznacza się bardzo ciekawym behawioryzmem. W języku angielskim zwana jest Red Hump Eartheater, co jest określeniem bardzo trafnym. W naturze zasiedla różne siedliska (głównie o podłożu piaszczystym) w wodach Kolumbii (Río Magdalena,  Río Cauca, Río Sinú) i północno-zachodniej Wenezueli (dorzecze Río Limón, Jezioro Maracaibo).

2

Skromniej ubarwiona i mniejsza samica

Są to ryby spokojne, wręcz łagodne, choć dorosłe samce bywają względem siebie zadziorne i wykazują zachowania terytorialne. Zwykle najsilniejszy staje się dominantem i przegania rywali, lecz ich nie okalecza, ani nie zabija. Podporządkowany samiec ma mało widoczną czerwień na głowie i co najwyżej niewielki garb, ale może odbywać tarło. Także samice inkubujące ikrę lub młode mogą być wobec siebie agresywne – przeganiają się i uderzają zamkniętymi pyskami.

6

Dwa dorosłe, rywalizujące ze sobą samce

U ziemiojada czerwonogłowego zwracają uwagę duże oczy, mięsiste wargi położonego dolnie otworu gębowego i spory garb na głowie samca, który przybiera mniej lub bardziej intensywną, czerwoną barwę (właściwie karmazynową lub buraczkową). Ubarwienie ciała samicy jest mocno stonowane, kremowo-szare z nielicznymi zażółceniami, podczas gdy u samca lśni ono zielonkawo-niebieskim połyskiem z pomarańczowymi rysunkami na pysku (plamka), płetwach i pokrywach skrzelowych. Szczególnie u samicy mniej lub bardziej widoczne są rozlane czarne plamy po bokach ciała, ale nie wszystkie osobniki je mają. Także ikrzyca ma na głowie czerwonawy, szczątkowy rysunek oraz niewielką pomarańczową plamkę w kącikach pyska.

13

Młoda samiczka

Jeśli ziemiojady utrzymywane są w odpowiednio dużym zbiorniku z wieloma kryjówkami, to samców może być więcej niż jeden (lepiej 3-4 niż 2). W akwarium jednogatunkowym zaś najlepiej jest chować harem ryb, czyli samca i 2-4 samice. Współmieszkańcami dla ziemiojadów czerwonogłowych mogą być nie tylko zbliżone wielkością pielęgnicowate (np. pielęgnica severum, inne gatunki ziemiojadów itp.), ale także stadne kąsaczowate, kiryśniki itp.

12

Na dole samica, u góry – zdominowany, młody samiec

Im większe akwarium, tym lepiej dla omawianych ryb, które z natury należą do ruchliwych. Niemniej dla opisanego wyżej haremu wystarcza zbiornik o pojemności około 250 l. Najlepiej jako podłoża użyć grubszego piasku (warstwa 3-5 cm). Niektórzy mieszają ze sobą piasek o różnej granulacji, co też jest dobrym rozwiązaniem. Należy mieć na uwadze, że żwir o ostrych krawędziach może w czasie żerowania ryb prowadzić do uszkodzenia delikatnych listków skrzelowych. Elementami wystroju powinny być korzenie, gałęzie, kawałki drewna i kamienie.

7

Samiec broniący swego terytorium

Rośliny (miękkolistne mogą być niekiedy obskubywane) sadzimy w zwartych kępach obłożonych kamieniami lub w pojemnikach. Wprawdzie ryby ich nie wykopują specjalnie, lecz może się to zdarzyć niejako przy okazji intensywnego żerowania. Bardzo wskazana jest roślinność pływająca (pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste, moczarka argentyńska itp.), która tłumiłaby nieco oświetlenie zbiornika.

3

Ziemiojady czerwonogłowe to ryby dość łagodne i towarzyskie – tu z pielęgnicami severum

Woda najlepiej niezbyt twarda (do 16ºn), o odczynie od lekko kwaśnego do obojętnego (pH 6,3-7,0) i temperaturze około 25ºC, regularnie raz w tygodniu odświeżana (około 20%). Konieczny jest wydajny filtr z dojrzałym złożem biologicznym, gdyż ziemiojady są wrażliwe na pogarszającą się jakość wody.  Także podłoże musi być utrzymywane w należytej czystości, stąd przy każdej podmianie wody powinno się zawsze usuwać z dna wszelkie nieczystości organiczne.

17

Piasek, korzenie, kamienie, gałęzie tworzą właściwy wystrój akwarium dla ziemiojadów czerwonogłowych

W naturze ziemiojady czerwonogłowe są bentosofagami, co oznacza, że przesiewają podłoże w poszukiwaniu jadalnych cząstek (detrytus i inne). Ziarna piasku po pobraniu do pyska są charakterystycznie wydalane z powrotem nie tylko drogą oralną, ale także przez szpary skrzelowe. W akwarium ryby ochoczo zjadają praktycznie każdy rodzaj pokarmu. Oprócz wysokiej jakości karm granulowanych i płatkowych można podawać im mrożonego kryla, ochotkę, wodzienia, solowca itp.  Podczas przekopywania podłoża ryby te z lubością wykorzystują silny nurt wody (np. przy wylocie z filtra), ustawiając się wtedy pod prąd wody.

 

 

 

 

Ziemiojad brazylijski (Geophagus brasiliensis). Chów

13

Dorosły samiec – widać mieniące się łuski

Ta należąca do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) pięknie ubarwiona ryba zwana jest w języku angielskim Pearl Cichlid („Pielęgnica perłowa”) lub Pearlscale Eartheater („Ziemiojad perłowołuski”). W naturze zasiedla wody południowej i wschodniej Brazylii oraz Urugwaju (w tym także przyujściowe, słonawe). Samiec może dorastać do ponad 28 i mieć nieduży garb na głowie, podczas gdy samica osiąga co najwyżej połowę tej wielkości.

 

8

Zbliżenie na przednią część ciała samca

W okresie godowym szczególnie przepięknie ubarwiony jest mleczak – opalizujące w świetle na perłowo ciało przyozdabia niebieskawy, podczas gdy płetwy nieparzyste czerwonawy woal. W naturze, w zależności od siedliska ryby mogą znacznie różnić się ubarwieniem, a nawet kształtem (wody stojące lub cieki). Zmienia się ono także w zależności od stanu emocjonalnego i fizjologicznego (stres, gody itp.).

 

5

U ziemiojada brazylijskiego widoczna jest jedna czarna plama na boku ciała – tu u o wiele skromniej ubarwionej samicy

W przeciwieństwie do wielu innych ziemiojadów z rodzaju Geophagus ziemiojad brazylijski odznacza się strategią rozrodczą typową dla przedstawicieli litofilnych, średniej wielkości pielęgnic ze środkowej i południowej Ameryki. Opiekę nad ikrą sprawuje samica, podczas gdy jej partner pochłonięty jest ochroną rewiru lęgowego przed intruzami. Dla omawianych ryb najlepiej jest przeznaczyć obszerne akwarium o pojemności, co najmniej 250-300 l.

 

6

Para dorosłych ryb – samiec u dołu

Ziemiojad brazylijski należy generalnie do gatunków odpornych i wytrzymałych. Nie wymaga piaszczystego podłoża i w zasadzie zadowala się każdym jego rodzajem. Ryby te najlepiej czują się w akwariach z wieloma korzeniami, gałęziami, kawałkami drewna, kamieniami itp. Można chować je razem z innymi pielęgnicami średniej wielkości, jak również z przedstawicielami rodzaju Geophagus. Nie zauważyłem, aby ryby były wobec siebie agresywne, co sugerują niektórzy autorzy.

7

Dorosłe osobniki są odporne na niesprzyjające warunki środowiskowe – tu samiec

Choć zalecany przedział temperatury wody wynosi 23-26ºC, to ziemiojady brazylijskie bardzo dobrze znoszą dużo chłodniejszą ciepłotę – 14-15 ºC, jak również jej wzrost do ponad 30ºC. Woda powinna być średnio twarda (do 14ºn), o odczynie od  lekko kwaśnego do lekko zasadowego (pH 6,5-7,5) i regularnie, raz w tygodniu odświeżana (15-20%). Omawiane ryby są wszystkożerne – w ich diecie nie może jednak zabraknąć komponenty roślinnej.

 

14

Ziemiojady brazylijskie są wszystkożerne (tu samica)

Filtracja wody musi być wydajna, bo choć ryby te niezbyt często  odsiewają podłoże, to jednak z racji swej wielkości, mają dość znaczną przemianę materii. Szczególnie młode osobniki są wrażliwe na zwiększoną zawartość azotanów w wodzie. Doprowadza to u nich do osłabienia odporności oraz  zahamowania wzrostu, a u starszych prowadzi do dziurawicy („Hole-in-the-Head Syndrome”, HITH). Jeszcze do niedawna chorobę tę łączono w sposób jednoznaczny z inwazją pierwotniaków – wiciowców z rodzaju Spironucleus lub Hexamita. Obecnie coraz częściej za jej główną przyczynę obarcza się złą pielęgnację ryb w akwarium.

Pielęgnica skośnopręga (Mesonauta festivum). Rozród

Ryc.6.DSCN4369

Para tarlaków – samica po lewej

Samica jest mniejsza (zwykle nie przekracza 10 cm) i bledsza, bardziej niepozorna. W akwariach samce dorastają do 13-17 cm długości (choć notowano osobniki ponad 20 cm) i mają często dłuższe, ostro zakończone płetwy (zwłaszcza grzbietową i odbytową) oraz bardziej wysklepione czoła (najbardziej widoczne u starszych osobników w postaci tzw. garbów). Ich ubarwienie jest bardziej intensywne, a masywniejsza budowa nadaje im wygląd wysoce dostojny i majestatyczny. Niekiedy jednak dopatrzenie się dymorfizmu płciowego u ryb utrzymywanych w skrajnie odmiennych warunkach środowiskowych lub wywodzących się z różnych wariantów barwnych (których jest kilka) bywa dość kłopotliwe. W okresie tarła pokładełko samca jest kształtu stożkowatego, a samicy walcowatego. Zdaniem niektórych hodowców mleczaki mają także dłuższe pyski.

 

11

Częstokroć pielęgnice skośnopręgie utrzymywane są razem z paletkami

Pomyślność rozrodu pielęgnicy skośnopręgiej zależy przede wszystkim od dobrania się pary hodowlanej i zapewnienia jej właściwych warunków środowiskowych. Dlatego też polecam zakupić 5-6 niespokrewnionych ze sobą, młodych kilkumiesięcznych osobników. Prawidłowo żywione zaczną dobierać się w pary w wieku 9-11 miesięcy życia. W tym czasie u ryb obserwuje się nasilenie terytorializmu związanego z zajmowaniem przez samce określonych rewirów. Niekiedy również samice wykazują zachowania terytorialne. Zwykle najsilniejszy mleczak zaczyna jako pierwszy dobierać sobie partnerki, przy czym osobniki rodzicielskie mogą znacznie różnić się od siebie wielkością. Trwałe pary hodowlane nie powstają od razu. Samiec jest niekiedy wybredny i często odbywa tarło z kilkoma z rzędu partnerkami zanim relacje z którąś z nich staną się na tyle stabilne, że można mówić o posiadaniu dobranej pary hodowlanej. Niekiedy zmiana samicy na inną następuje nieoczekiwanie, np. po zmianie wystroju zbiornika. Nierzadko na pozór dobrane tarlaki okazują się potem kłótliwymi i złymi rodzicami.

 

W warunkach akwariowych jedne pary chętnie podchodzą do tarła, inne natomiast są pod tym względem bardzo oporne. Do tarła najlepiej jest użyć oddzielnego, 100-120 l zbiornika (w mniejszym samica może zostać poturbowana przez agresywnego samca). Można też wyłowić z akwarium zespołowego wszystkie inne ryby, ale wtedy środowisko mikrobiologiczne nie będzie zbyt sprzyjające dla prawidłowego rozwoju ikry (choć dobre dla narybku). Ryby można pobudzić do tarła dokonując codziennie około 20% podmiany wody na świeżą – zawsze odstaną i dobrze jeśli wcześniej poddaną działaniu promieni słonecznych oraz napowietrzoną.

 

Ryc.8.DSCN4400

W akwarium jedne pary chętnie podchodzą do tarła, inne natomiast są pod tym względem bardzo oporne

Niektórzy akwaryści stosują nieco inny, ale bardzo skuteczny schemat prowadzący do wydajnego tarła. Mianowicie przez kolejne 4-6 tygodni żywią ryby bardzo umiarkowanie i nie stosują w tym czasie podmian wody. Ma to imitować warunki panujące w porze suchej w naturze. Następnie przez około 2 tygodnie rozpoczynają obfite karmienie żywym pokarmem (larwy komarów, dżdżownice, kiełże, małe rybki itp.) i podmiany wody, początkowo niewielkie (do 10%) i przeprowadzane co drugi dzień, a po tygodniu bardziej obfite (20-30%) i w cyklu codziennym przez kilka dni z rzędu. Woda do tarła powinna być miękka (poniżej 5°n), lekko kwaśna (pH 6,5), o temperaturze 28-29°C, idealnie klarowna, bezwzględnie czysta tak pod względem chemicznym, jak i mikrobiologicznym (lampa UV) oraz znakomicie przefiltrowana (wydajny filtr mechaniczny i biologiczny) i natleniona.

 

Tarło poprzedza pieczołowite przygotowanie wybranego miejsca (czasem kilku jednocześnie w obrębie zajętego rewiru) do jego odbycia. Ryby wkładają w to tak wiele energii, że samo tarło przebiega już bardzo spokojnie. Samica składa ikrę na twardym, zwykle pionowym lub leżącym pod pewnym kątem podłożu (płaski kamień, doniczka, szklana płytka, dachówka, szyba, korzeń, duży liść). Dobrze wyrośnięta i prawidłowo żywiona ikrzyca może złożyć nawet 800-1000 jaj. Z reguły jednak ich liczba nie przekracza kilkuset sztuk. Tarlaki niepokojone w czasie lub po tarle często zjadają złożoną ikrę lub nie podejmują właściwej opieki nad larwami. W tym czasie wskazane jest obłożenie akwarium hodowlanego szarym papierem i bardzo dyskretna obserwacja ryb, które płochliwość mają po prostu zapisaną w genach. Często też młode tarlaki zjadają ikrę i to kilka razy z rzędu zanim nabiorą wprawy w sprawowaniu opieki nad potomstwem.

 

Ryc.4.DSCN4395

Tarlaki niepokojone w czasie lub po tarle często zjadają złożoną ikrę lub nie podejmują właściwej opieki nad larwami

Larwy wylęgają się po 48-60 godzinach inkubacji (rodzice często pomagają im opuszczać osłonki jajowe) i od razu są przenoszone do przygotowanego wcześniej dołka w podłożu. Czasami tarlaki kopią kilka takich zagłębień usypując osobliwe kopce. Niejednokrotnie jednak przenoszą larwy bezpośrednio pomiędzy liście i korzenie roślinności pływającej. Trzeba dodać, że dobrze dobrani partnerzy w przypadku pielęgnicy skośnopręgiej należą do jednych z najtroskliwszych rodziców wśród ryb akwariowych. Opieka z ich strony może trwać nawet kilka miesięcy. Zdarzają się również pary przejawiające znikomą lub wręcz żadną troskę o potomstwo.

 

10

Pielęgnice skośnopręgie preferują zbiorniki z bogatą roślinnością (w tym wypadku jest ona zbyt skąpa) i wieloma korzeniami, kawałkami drewna, gałęziami, łupinami kokosu itp.

Po około tygodniu od wylęgu młode zaczynają swobodnie pływać i pobierać pokarm. Narybek można odchowywać z lub bez udziału rodziców. W tym celu zaraz po tarle substrat z ikrą przenoszony jest do całkowicie szklanego i napełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych lęgnika (ok. 20 l). Wielu autorów zaleca podawać narybkowi przez pierwsze 3 dni życia najdrobniejszy pokarm „pyłowy”, czyli larwy wrotków i pierwotniaki (np. Protogen) oraz ewentualnie larwy oczlików, a dopiero od 4-5 dnia larwy solowca. Jednakże większość hodowców wykarmia z powodzeniem narybek podając mu od samego początku najdrobniejszą artemię. Karmienie żółtkiem jaja kurzego czy drożdżami powoduje zwykle szybkie pogorszenie się jakości wody, co skutkuje masowymi upadkami wśród potomstwa. W tydzień po rozpoczęciu żerowania narybkowi można już podać węgorki „mikro”, po ukończeniu 12-14 dnia – także najdrobniejsze oczliki i wioślarki oraz drobno siekane, bardzo starannie przepłukane rureczniki. Wskazany jest dodatek karmy roślinnej w postaci, np. „zielonej wody” (zielenice rozradzające się obficie przy dobrym nasłonecznieniu) lub rozdrobnionej spiruliny. Inne, wysokiej jakości pokarmy gotowe przeznaczone dla tej grupy wiekowej są jak najbardziej godne polecenia.

 

Ryc.2.DSCN3601

Samiec jest niekiedy wybredny i często odbywa tarło z kilkoma z rzędu partnerkami zanim relacje z którąś z nich staną się na tyle stabilne, że można mówić o posiadaniu dobranej pary hodowlanej

Zarówno larwom, jak i młodemu, rosnącemu narybkowi należy zapewnić idealną higienę zbiornika. Codziennie trzeba starannie oczyścić dno (szczególnie przed nocą) i usuwać wężykiem wszelkie zalegające na nim nieczystości i resztki pokarmu. Zawsze dolewać należy wodę o takich samych parametrach fizyko-chemicznych, odstaną i krystalicznie czystą. Przez cały czas powinna być ona napowietrzana (jak najdrobniejszy, drobnoperlisty strumień), który nie męczyłby zbytnio rybek oraz filtrowana (po zabezpieczeniu wlotu). Właściwa higiena i dobre żywienie jest podstawą sukcesu hodowlanego.

 

Pielęgnica skośnopręga (Mesonauta festivum). Chów

Ryc.7

Para pielęgnic skośnopręgich – samica u góry

Ta pełna wdzięku i majestatu ryba nie jest bajecznie kolorowa, co z pewnością poważnie uszczupla grono jej wielbicieli. Swoją nazwę zawdzięcza czarnemu pasowi biegnącemu ukośnie od pyska po płetwę grzbietową. Intensywność jego zabarwienia zależy od aktualnego stanu emocjonalnego zwierzęcia – częstokroć pas jest ledwie widoczny. W naturze ryba ta zamieszkuje dorzecze Amazonki oraz wody Zachodniej Gujany. Zwykle spotyka się je w niewielkich grupach, często w towarzystwie skalarów i paletek. Najczęściej bytują w pobliżu brzegów, w wodach stojących lub wolno płynących, obficie zarośniętych roślinnością i pełnych plątaniny korzeni.

 

Ryc.3.DSCN3594

Samica jest mniejsza i bledsza

Generalnie poza okresem tarła pielęgnica skośnopręga należy do ryb spokojnych, łagodnych, wręcz towarzyskich, a przy tym delikatnych, płochliwych i podatnych na choroby. Młode można z powodzeniem utrzymywać w zbiorniku zespołowym. Ewentualne oznaki agresji zaczynają pojawiać się u nich dopiero po dorośnięciu i uzyskaniu dojrzałości płciowej. Wiele jednak osobników nawet wówczas pozostaje łagodnymi. Niektórzy autorzy odradzają utrzymywanie omawianych ryb w towarzystwie małych kąsaczowatych, które rzekomo mogą zostać przez nie pożarte. Osobiście nigdy nie miałem takich negatywnych doświadczeń. Obserwowałem jedynie wzmożone ataki agresji w stosunku do przedstawicieli własnego gatunku.

 

Ryc.6

Obfite zarośnięcie zbiornika wymusza regularną pielęgnację roślinności

W chwili przystąpienia ryb do tarła w zbiorniku ogólnym agresja tarlaków może jednak nasilić się do tego stopnia, że konieczne staje się odłowienie ich do innego zbiornika. Ryby mogą bowiem niszczyć wszystko co staje im na drodze – przede wszystkim ukształtowanie podłoża (przesuwają wtedy nawet spore kamienie i korzenie) i rosnące w nim rośliny. Słabsi pobratymcy, którzy nie wywalczyli sobie prawa do oddzielnego rewiru są ustawicznie gnębieni przez osobniki rodzicielskie i ratują się przed ich agresją niemal permanentnym przebywaniem w kryjówkach. Jednakże trafiają się pary zupełnie spokojne lub wręcz bojaźliwe. Niekiedy zachowań i reakcji ryb nie da się przewidzieć, gdyż zmieniają się wraz z kolejnym tarłem i odmiennymi warunkami środowiskowymi.

 

Ryc.1.DSCN3960

Dorodny samiec

W porównaniu z innymi przedstawicielami średnich pielęgnic z Ameryki Południowej „skośnopręgie” odznaczają się większą wrażliwością na złe warunki środowiskowe. W zbiornikach zaniedbanych, o niewydolnej filtracji i wysokim poziomie związków azotu w wodzie zwykle szybko zapadają na choroby i padają. Priorytetowe znaczenie dla zdrowia omawianych ryb ma bowiem jakość wody. Szczególnie fatalny w skutkach może okazać się niedobór tlenu i podwyższona zawartość związków azotu. Wówczas, zwłaszcza młode, rosnące osobniki w krótkim czasie zapadają na choroby i giną lub w najlepszym razie przestają rosnąć, podczas gdy dorosłe zupełnie zatracają chęć do odbywania tarła.

 

Ryc.2

Regularne podmiany wody to klucz do zachowania dobrej jakości wody i zdrowia ryb

Najlepsza jest dla nich woda średnio twarda (do 12°n), o pH 6,5-7,5 i temperaturze 25-26°C, doskonale filtrowana. Gatunek ten źle toleruje wodę starą, dlatego też niezbędna jest jej regularna, najlepiej cotygodniowa podmiana w objętości 15-20%. Zabieg ten należy zawsze łączyć ze starannym czyszczeniem dna zbiornika, gdyż wszelkie zalegające w nim resztki organiczne, a co gorsza zamulenie pogarszają jakość wody i wysycenie jej tlenem.

Pielęgnica skośnopręga to ryba odznaczająca się dużą bojaźliwością. Hodowca powinien zwrócić szczególną uwagę na ustawienie zbiornika w miejscu spokojnym i nie narażonym na wstrząsy. Ponadto konieczne jest odpowiednie dobranie obsady – należy unikać łączenia z gatunkami agresywnymi oraz bardzo ruchliwymi. Zbiornik musi być wyposażony w rozmaite, duże kryjówki – ostoje dające rybom poczucie bezpieczeństwa. Szczególnie lubiane przez ryby są podwodne, rozłożyste korzenie.

 

Ryc.5.DSCN4389

Pielegnica skośnopręga wymaga czystego zbiornika i dobrej jakości wody

Zbiornik powinien być duży i wysoki, dość gęsto obsadzony kępami wysokich (najlepiej sięgających lustra wody) roślin (żabienice, zwartki, walisnerie, krynie i inne) o rozbudowanych systemach korzeniowych. Kępy te należy dookoła obłożyć kamieniami lub umieszczać w doniczkach (najlepiej), chociaż w okresie wyciszenia płciowego ryby ich nie wykopują. Podłoże powinien stanowić drobny żwirek. Urządzając akwarium oczywiście nie można zapominać o pozostawieniu wolnej przestrzeni do swobodnego pływania i karmienia ryb.

 

Ryc.43

Pistia rozetkowa doskonale polepsza w akwarium dobrostan ryb takich jak pielęgnice skośnopręgie

Ryc.44.Limnobium.DSCN4963

Równie dobrym gatunkiem roślin pływających jest limnobium gąbczaste

Oświetlenie powinno być silne, ale nieco stonowane poprzez umieszczenie na powierzchni kilku rozłożystych egzemplarzy roślin pływających z bujną siecią korzeni (wpływają na ryby uspokajająco). Bardzo wskazane jest kilkugodzinne w ciągu dnia oświetlenie zbiornika światłem słonecznym (ale nie bezpośrednim). Wielu autorów twierdzi, że pielęgnice skośnopręgie powinny być utrzymywane w podobnych warunkach środowiskowym co paletki. Niektórzy nawet hodują razem obydwa te gatunki, co jest jednak ryzykowne z uwagi na możliwość przenoszenia pasożytów (np. nicieni, wiciowców). Lepiej więc nie ryzykować i utrzymywać ryby albo dobranymi parami, albo w grupach złożonych z 6-8 osobników swojego i pokrewnych, podobnej wielkości, spokojnych pielęgnic (np. skalarów, sewerum, uaru). W akwarium zajmują one przede wszystkim środkową i przydenną strefę zbiornika; często też „stoją” nieruchomo wśród roślinności lub korzeni.

 

Ryc.1

W diecie „skośnopręgich” nie może zabraknąć komponenty roślinnej

Żywienie nie nastręcza problemów. Ryby jedzą wszelkie karmy żywe, mrożone i sztuczne. Jednakże bardzo duże znaczenie ma dodatek w diecie pokarmu roślinnego – oprócz nowoczesnych karm wyprodukowanych na bazie np. spiruliny, dobre są także tradycyjne, a więc parzone płatki owsiane, sałata, szpinak, mniszek lekarski czy zielony groszek oraz lane kluseczki. W przypadku niedoboru karmy roślinnej może dojść do zjedzenia przez ryby miękkich części drobnolistnych roślin, jeśli takowe mamy akurat w akwarium.

 

Ryc.9

Ewentualne leczenie omawianych ryb jest dość trudne i często zawodne

Utrzymywane w nieodpowiednich warunkach środowiskowych pielęgnice skośnopręgie łatwo zapadają na choroby zarówno zakaźne, jak i pasożytnicze (zwłaszcza pierwotniacze – dziurawica). Ich leczenie nie zawsze daje pozytywne rezultaty. Są bowiem bardzo wrażliwe na związki chemiczne i częstokroć giną w czasie trwania kuracji. Dlatego też przy ich leczeniu rodzaj leku oraz jego dawka muszą być precyzyjnie dobrane.Ogólnie muszę przyznać, że ryby te leczy się trudno. Niebagatelny na to wpływ mają czynniki środowiskowe. Leczenie zawsze przeprowadzamy w oddzielnym, tzw. zbiorniku higienicznym, gdzie wszystkie wspomniane wcześniej parametry fizyko-chemiczne wody znajdują się na optymalnym poziomie.

 

 

Żółtaczek indyjski (Etroplus maculatus). Chów

5

Żółto-pomarańczowa forma hodowlana żółtaczka indyjskiego

Ta dorastająca do 8 cm azjatycka pielęgnicowata (Cichlidae) pochodzi z wód Indii i Sri Lanki (ujścia rzek, rozlewiska namorzynowe, estuaria itp.). W ubarwieniu formy nominatywnej dominują barwy brązowa i zielona, a spłaszczone bocznie ciało przyozdabiają poprzeczne czarne pasy oraz cętki. O wiele atrakcyjniejszą kolorystyką odznacza się jednak forma hodowlana, która jest pomarańczowo-żółta z gdzieniegdzie drobnym, czarnym nakrapianiem.

 

4

Żółtaczki rzadko bywają agresywne (na zdjęciu dorodny samiec)

Ryby te nadają się do zbiornika towarzyskiego, gdyż generalnie są dość towarzyskie i spokojne, a w nowym środowisku niejednokrotnie także płochliwe. Zdarzają się jednak osobniki nader zaczepne i agresywne, zwłaszcza utrzymywane w pojedynkę (atakują wtedy wydłużone płetwy innych współmieszkańców). Ponadto żółtaczki z upodobaniem obskubują miękkolistne rośliny podwodne, tj. kabomba, wywłócznik, limnofila itp. Mając do dyspozycji podłoże piaszczyste lub z drobnego żwirku chętnie w nim kopią, szczególnie w okresie okołotarłowym.

 

1

Para żółtaczków – samiec po lewej

Forma hodowlana żółtaczka indyjskiego nie wymaga obszernego zbiornika. Parę ryb można utrzymywać już w 80 l, a kilka osobników w, co najmniej 120 l. Niezbędne są rozmaite kryjówki (groty, kamienne jazy, przewrócone na bok gliniane doniczki itp.). Akwarium obsadzamy kępami twardolistnych roślin. Oświetlenie nie powinno być zbyt intensywne, ale barwy ryb doskonale uwydatnia zamontowanie dodatkowego światła żarówkowego lub LED. Do chowu wymagana jest woda twarda do bardzo twardej (15-20°n), o temperaturze 23-26°C i odczynie lekko do umiarkowanie zasadowego (pH 7,5-8). Koniecznie należy dodać do niej niejodowanej soli kuchennej lub morskiej w proporcji łyżeczka od herbaty na 10 l wody.

 

3

W nowym akwarium żółtaczki są początkowo płochliwe i mają wyblakłe barwy

Omawiany gatunek jest wrażliwy na nagromadzenie w wodzie tak związków azotu, jak i innych zanieczyszczeń organicznych oraz chemicznych. Konieczny jest zatem wydajny filtr, który jednocześnie dobrze natleniałby wodę. Jej podmian dokonujemy raz w tygodniu, ale w małych ilościach (5-10% objętości). Zawsze należy pamiętać, aby partia dolewana nie różniła się zbytnio parametrami fizykochemicznymi od wody w akwarium macierzystym. Nierzadko bowiem żółtaczki, zwłaszcza osłabione, będące na kwarantannie lub świeżo wpuszczone do nowego akwarium, mogą zareagować spadkiem odporności. Prowadzi to do szybkiego rozwinięcia się u nich ichtioftiriozy, czyli inwazji kulorzęska.

 

2

Żółtaczki niszczą miękkolistną roślinność, stąd zbiornik powinno się obsadzać gatunkami twardolistnymi

Żółtaczki przyjmują wszelkie pokarmy żywe, mrożone i suche. Z tych ostatnich karmy płatkowe jedzą najmniej chętnie. Ich skłonność do objadania miękkich lub młodych części roślin podwodnych można częściowo ograniczyć, włączając do diety rozmaite pokarmy roślinne (spirulina, lane klusecki, parzone płatki owsiane oraz młode liście szpinaku i mniszka lekarskiego).

O rozrodzie żółtaczka indyjskiego pisałem tu: „Żółtaczek indyjski. Rozród”

Akara pomarańczowopłetwa (Aequidens rivulatus). Rozród

1

Tarło – samica składa ikrę na kamieniu

Utrzymując wspólnie grupę dojrzewających płciowo i niespokrewnionych ze sobą młodych osobników można w pewnym momencie zauważyć różnicująca się wśród nich hierarchię. Ze stada wyłania się bowiem dominująca para alfa. Pod względem hodowlanym jest to najcenniejsza para, dająca potem najbardziej żywotny i liczny przychówek. Po jej oddzieleniu od reszty ryb, w niedługim czasie w stadzie tworzy się kolejna para dominująca itd. Próby skojarzenia wartościowych tarlaków pośród osobników kilkuletnich są niekiedy dość trudne. Ryby mogą się wzajemnie nie akceptować, a nawet dotkliwie poranić. Najlepsze wyniki uzyskuje się z egzemplarzami młodymi w wieku, co najmniej 6-7 miesięcy życia, a najlepiej rocznymi. Przestrzegam przed użyciem do rozpłodu zbyt młodych, niewyrośniętych osobników, u których rozwój somatyczny nie uległ jeszcze ukończeniu. Od takich par przychówek będzie mało liczny i mniej żywotny.

 

Ryc.6

Tarło – samiec polewa ikrę mleczem

Do spontanicznego tarła dochodzi często w zbiorniku ogólnym, ale rozród akar najlepiej jest przeprowadzić w oddzielnym zbiorniku tarliskowym o pojemności około 120 l. Można całkowicie zrezygnować z podłoża i położyć na dnie kilka płaskich kamieni. Z drugiej strony około 3 cm warstwa dobrze przemytego drobnego żwirku jest wskazana, gdyż rodzice często kopią dołki, do których przenoszą potem larwy. Filtr gąbkowy, który jednocześnie natleniałby wodę oraz grzałka, to jedyne wyposażenie techniczne akwarium hodowlanego. Napełniamy je świeżą odstaną wodą, której temperaturę ustalamy na 26-27°C.

 

Ryc.7

Tarło – jednoczesne deponowanie przez tarlaki jaj i spermy

Tarło następuje dość szybko i moim zdaniem nie ma potrzeby dodatkowego pobudzania ryb, np.  poprzez codzienne, częściowe podmiany wody na świeżą. Akary to typowe ryby litofilne, składające ikrę najczęściej na płaskich powierzchniach kamieni, dachówkach, czy przewróconych doniczkach. Niekiedy jednak obserwuje się u nich zachowania typowo lito-fitofilne, gdzie samica deponuje jaja na liściach twardolistnych gatunków roślin (u mnie zawsze były to żabienice). W okresie okołotarłowym brodawka płciowa mleczaka przybiera szpiczasty, a u ikrzycy zaokrąglony kształt. Apetyt ryb drastycznie spada. Samica przybiera ciemną, niemal czarną barwę ciała i to ona częstokroć rozpoczyna zaloty.

 

Ryc.11

Po odbytym tarle samica zwykle przegania starsze potomstwo

Tarło odbywa się w typowy dla pielęgnic amerykańskich sposób. Najpierw obie ryby intensywnie czyszczą wybrane na gniazdo miejsce, po czym samica składa, przeciętnie około kilkaset jaj (zwykle 200-400). W literaturze spotyka się dane mówiące o tym, że dobrze wyrośnięta i odżywiona ikrzyca w korzystnych warunkach środowiskowych może złożyć nawet 800 ziaren ikry, jednak w praktyce zdarza się to nader rzadko. Główną opiekę nad ikrą i larwami roztacza samica. Niekiedy może ona nawet przeganiać swojego partnera, który zazwyczaj trzyma się blisko gniazda i chroni dostępu do niego bezustannie odganiając intruzów z zajętego terytorium. Zazwyczaj pary nie są płochliwe i nie ma potrzeby przysłaniania przedniej szyby akwarium. Zapewnienie jednak maksymalnego spokoju tarlakom powinno być w tym okresie rutynowym postępowaniem akwarysty.

 

Ryc.8

Pogoń godującej samicy (widoczne pokładełko) za starszym potomstwem

Jedne pary przystępują do tarła raz za razem, inne dopiero po odchowaniu narybku, zwykle po 3-4 tygodniach. Młode ryby mogą początkowo zjadać ikrę lub larwy, ale zdarza się to stosunkowo rzadko. Natomiast starsze rodzeństwo może pożerać młodsze. W odpowiednio jednak dużym zbiorniku samica stara się do tego nie dopuścić i atakuje potomstwo z poprzedniego tarła. Osobiście nigdy nie zaobserwowałem, aby u gatunku tego możliwy był całkowicie bezkonfliktowy odchów wielu pokoleń młodych przy parze rodzicielskiej (niczym u księżniczki z Burundii), jak donoszą niektórzy autorzy. Co prawda w bardzo dużym zbiorniku z mnóstwem kryjówek wydaje się to być prawdopodobne.

 

Ryc. 10

Narybek akar jest łatwy do wykarmienia

Larwy pojawiają się na 3-4 dzień, a po dalszych 5-6 dobach zaczynają swobodnie pływać i żerować. Narybek można odchowywać systemem najbardziej zbliżonym do naturalnego – przy rodzicach lub sztucznie – bez ich udziału. W tym drugim przypadku rodziców po skończonym tarle odławiamy lub też przenosimy substrat z ikrą do lęgnika (30-40 l) wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Narybek nie jest trudny do wykarmienia. Bezwzględnie najlepszym dla niego pierwszym pokarmem są larwy solowca i najdrobniejsze oczliki oraz rozwielitki. Bardzo dobrze odchowuje się również na nicieniach „mikro”, mrożonym oczliku oraz siekanych i dobrze przepłukanych rurecznikach. Chętnie zjadane są też rozdrobnione pokarmy suche. Przy rodzicach młode można pozostawić do wieku około 3-4 tygodni, choć okres ten może oczywiście trwać znacznie krócej. Po tym czasie osobniki rodzicielskie szykują się do ponownego tarła, a samica staje się agresywna wobec potomstwa. Narybek wymaga częstych podmian wody na świeżą, dobrej filtracji i urozmaiconej diety, co zapewnia jego szybki wzrost.

Akara pomarańczowopłetwa (Aequidens rivulatus). Chów

Ryc. 9

Dorosły samiec – zachwyca feeria pięknych barw

W naturze akara pomarańczowopłetwa zamieszkuje stojące lub wolno płynące wody na terenie Ekwadoru i Peru (liczne dopływy Amazonki). Samce mogą dorastać nawet do 30 cm długości, podczas gdy samice są z reguły o kilka lub nawet kilkanaście centymetrów mniejsze (widywałem okazy mierzące tylko 8-9 cm). W domowych akwariach najczęściej spotyka się jednak osobniki rzędu kilkunastu centymetrów. W niewoli dożywa około 10 lat.

U dominujących samców uwagę zwraca zwłaszcza jaskrawo pomarańczowe (najczęściej) zabarwienie krawędzi płetwy ogonowej i grzbietowej. Jego intensywność i zasięg (szerokość barwnej obwódki) jest odzwierciedleniem kondycji mleczaka i świadczy o jego pozycji w hierarchii. Dodatkowo płetwy nieparzyste są u samca znacznie wydłużone i wyraziście, ostro zakończone. Zarówno one, jak i cały tułów mienią się rzędami naprzemiennie ułożonych turkusowo-zielono-niebieskich oraz niemal czarnych, metalicznie połyskujących wzorów. Liczne, turkusowe linie i kropki zdobią także pysk i pokrywy skrzelowe. Samiec ma niekiedy guz tłuszczowy, który zdecydowanie częściej występuje u starszych osobników.

Ryc.4

Samica ma skromniejsze ubarwienie i jest sporo mniejsza

Choć popularna angielska nazwa gatunku brzmi Green Terror to jednak zdania na temat jego agresywności są podzielone. Moim zdaniem, poza okresem tarła i wychowu narybku, akary pomarańczowopłetwe nie należą do szczególnie agresywnych. Można utrzymywać je (zwłaszcza w młodym wieku) razem z innymi, zbliżonymi wielkością i usposobieniem pielęgnicami (Meeka, zebra, miodowa) oraz wieloma przedstawicielami większych sumowatych i zbrojnikowatych. Trzeba jednak dodać, że nierzadko trafiają się osobniki (lub pary) nader zaczepne i napastliwe, które kierują swą agresję na wybrane osobniki w akwarium (nierzadko własnego gatunku). Większą agresywność przejawia samica. Dlatego też po osiągnięciu dojrzałości płciowej ryby najlepiej jest utrzymywać dobranymi parami w oddzielnych zbiornikach.

Dla średniej wielkości pary zalecany jest zbiornik o pojemności, co najmniej 150 l. Nie może zabraknąć w nim różnorodnych kryjówek z kamieni, grot oraz korzeni. Jako podłoża należy użyć niezbyt grubego żwirku. Rośliny – tylko odporne na niszczenie twardolistne gatunki, sadzimy w zwartych kępach, najlepiej w doniczkach lub plastikowych pojemnikach, obłożonych kamieniami. Niestety trzeba liczyć się z ich częściowym zniszczeniem, zwłaszcza w okresie okołotarłowym. Natomiast roślinność pływająca, nawet delikatna jak wąkrota, rogatek czy paprocie nie ulega zniszczeniu. Znakomicie przy tym rozprasza zbyt jaskrawe światło, co korzystnie wpływa na samopoczucie ryb.

Ryc.1

Akary są wszystkożerne, a w okresie okołotarłowym często agresywne

Obserwowałem również akwaria jednogatunkowe dość gęsto obsadzone różnorodną roślinnością, zarówno twardo-, jak i miękkolistną, która w ogóle nie była niszczona przez dobrane pary akar. Innym razem byłem świadkiem, jak po przeniesieniu do zbiornika tarliskowego, w którym brak było płaskich kamieni i kryjówek, ryby szybko zniszczyły rosnący w doniczce potężny krzak Echinodorus „Rose”. Wydaje się więc, że skłonność tych ryb do niszczenia roślin zależy w dużej mierze od warunków panujących w zbiorniku.

Akary pomarańczowopłetwe są generalnie rybami odpornymi na niekorzystne warunki środowiskowe. Najlepiej jednak czują się w wodzie średnio twardej, o odczynie w granicach pH 6,5-7,5 i temperaturze rzędu 23-25°C. Warunkiem ich dobrego samopoczucia jest wydajna filtracja wody. Niewskazany jest jednak zbyt silny jej ruch. W wodzie mętnej, z zawiesiną pierwotniaków lub z nagromadzonymi resztkami organicznymi, a przez to wykazującej podwyższony poziom związków azotu ryby wyraźnie źle się czują, co natychmiast odbija się na ich kolorystyce (stają się wyblakłe, matowe). Regularne, cotygodniowe podmiany 15-20% objętości wody na świeżą, połączone ze starannym czyszczeniem dna zbiornika z resztek i odchodów są nieodzowne.

Ryc.3

Garb tłuszczowy na głowie starszego samca jest zwykle mniej lub bardziej widoczny

Akary pomarańczowopłetwe są wszystkożerne. Jedzą wszelki żywy, mrożony i gotowy pokarm odpowiedniej wielkości. Dieta powinna zawierać również dodatek karmy roślinnej, np. gotowanego groszku lub brokułów. Ponadto chętnie zjadane są: kiełże, larwy much, dżdżownice, małe rybki itp. Jako zamienniki stosuje się zwykle karmy naturalne – mięso i podroby (siekana wątroba wołowa lub cielęca, serce wołowe, chuda wołowina, cielęcina, filety z ryb). Trzeba zwracać szczególną uwagę na to, aby mięso było świeże. Pokarm peklowany lub solony może prowadzić do śmiertelnego zatrucia ryb. Dżdżownice należy podawać kawałkowane po uprzednim opłukaniu w wodzie celem oczyszczenia ich z ziemi. Należy unikać skarmiania dżdżownicami hodowanymi do celów wędkarskich, gdyż często są one spryskiwane szkodliwymi dla ryb środkami roztoczobójczymi. W wyniku jednostajnego żywienia lub chronicznego przekarmiania u ryb może dojść do niebezpiecznego zapalenia przewodu pokarmowego lub wystąpienia tzw. bloat. Ryb w żadnym wypadku nie wolno przekarmiać.

Pielęgnica zebra (Amatitlania nigrofasciata) – chów i rozmnażanie

17

Samiec jest większy i ma dłuższe, ostro zakończone płetwy

Co sprawia, że wielu akwarystów wraca po latach do czystej klasyki i na powrót zajmuje się hodowlą takich gatunków jak właśnie pielęgnica zebra (ang. Convict Cichlid), gupik lub mieczyk? Czy to nostalgia za latami młodości, czy może chęć przeżycia tego samego na nowo? Tak czy owak, ja wróciłem po z górą 30 latach do omawianej „zebry” – tym razem jej różowej odmiany i nie żałuję. Obserwacja ciekawego zachowania ryb dostarczyła mi wiele radości. Co ciekawe, dopiero teraz dostrzegłem pewne aspekty behawioryzmu niejako na nowo, a niektóre wręcz mogłem po latach nieco zweryfikować 🙂

 

8

W okresie godowym brzuch samicy staje się mniej lub bardziej różowo-pomarańczowy

Ta środkowoamerykańska ryba w naturze zasiedla wody Ameryki Środkowej – od Gwatemali po Panamę. W wielu cieplejszych rejonach świata została jednak zawleczona przez człowieka (USA, Australia). Czasami, w ciepłej porze roku można ją nawet złowić na wędkę lub podrywkę w polskich wodach, gdzie niechciane ryby zostały wypuszczone przez jakiegoś, nieodpowiedzialnego pseudoakwarystę. Pielęgnica zebra dorasta do 12 cm, ale częstokroć samice mierzą niewiele ponad 6 cm.

 

7

Matka troskliwie zajmująca się młodymi

Jest to gatunek wyjątkowo mało wymagający, odporny i bezproblemowy w utrzymaniu. Zadowala się zwykłą wodą wodociągową o twardości 10-20°n, temperaturze 20-26ºC (praktycznie w normalnie ogrzewanym mieszkaniu nie jest wymagana grzałka) i pH 6,5-8. Wystarcza gąbkowy filtr wewnętrzny i mnóstwo różnorodnych kryjówek (korzenie, groty, rurki, kamienie, doniczki itp.). Ryba ta przyjmuje każdy rodzaj pokarmy, przy czym zdecydowanie najlepiej rośnie i rozmnaża się na karmie żywej lub mrożonej. Niszczy roślinność zakorzenioną w podłożu, stąd najlepsze w zbiorniku z „zebrami” są gatunki pływające, choć i te mogą zostać mocno „poturbowane”.

19

Potomstwo przeniesione przez rodziców na glinianą doniczkę

Pielęgnica zebra uchodzi za rybę agresywną i terytorialną. Jej wojowniczość wzrasta znacząco w okresie godowym. Wówczas w akwarium może przebywać jedynie para rodzicielska. Praktycznie tylko bardzo młode, niedojrzałe płciowo osobniki nadają się do chowu w zbiorniku zespołowym. Z chwilą jednak gdy zaczynają się one dobierać w pary, ich agresja przybiera z każdym dniem na sile. Poza okresem tarła „zebry” mogą być utrzymywane razem z innymi pielęgnicowatymi o zbliżonych lub większych rozmiarach ciała. Obserwowałem wszakże bardzo duże zbiorniki z wyrośniętymi egzemplarzami pielęgnic z Ameryki Południowej i Środkowej, w których omawiane ryby wodziły potomstwo. Dość zaciekle, ale nie do przesady odganiały współmieszkańców, a mnóstwo kryjówek sprawiło, że z sukcesem odchowywało się sporo młodych.

 

18

Samica „wcierająca się” w podłoże

Dysponując średnio wyrośniętymi osobnikami udany rozród można przeprowadzić już w 60 l zbiorniku. Najlepiej jeśli tarlaki dobiorą się same pośród grupy nie spokrewnionych ze sobą osobników w wieku co najmniej pół roku. Jednakże u tego gatunku pary może z powodzeniem zestawiać sam hodowca – w większości przypadków ryby akceptują się bez problemu. Rozmnażając pielęgnice zebry akwarysta powinien jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobi z licznym potomstwem. Sklepy zoologiczne zwykle nie chcą tego gatunku przyjmować nawet za darmo, gdyż agresywność ryb przekreśla ich łatwy zbyt.

 

15

Kłótnie między tarlakami o opiekę nad młodymi nie są rzadkie

Zazwyczaj nie ma potrzeby pobudzania ryb do tarła. Żywione prawidłowo i przebywające w zbiorniku, w którym regularnie podmieniana jest woda, „zebry” nadają się do rozrodu praktycznie „od ręki” (o ile nie są wycieńczone poprzednim tarłem). W przypadku młodych osobników warunkiem jest ich pełne wyrośnięcie, a więc ukończony rozwój somatyczny. Tarlaki przeniesione do oddzielnego zbiornika tarliskowego, wypełnionego świeżą, ale odstaną wodą w krótkim czasie przystępują do tarła. W akwarium hodowlanym trzeba zapewnić im różnorodne kryjówki i wewnętrzny filtr gąbkowy bez obudowy. Temperatura wody powinna wynosić 24-27ºC. Inne parametry jak wyżej.

 

14

Samiec strzegący rewiru lęgowego

Dorosły samiec jest większy od samicy niekiedy nawet ponad dwukrotnie. Jego płetwy grzbietowa i odbytowa są dłuższe i ostro zakończone. Czasami obserwuje się nieduży guz tłuszczowy u starych mleczaków. Szczególnie u odmiany leucystycznej i różowej w okresie godowym brzuch samicy przybiera mniej lub bardziej wyraźną różowo-pomarańczową barwę. U odmiany nominatywnej tarlaki (zwłaszcza samiec) wyraźnie ciemnieją (w tym okolice otworu gębowego). U mleczaka pokładełko jest ostro, a u ikrzycy tępo zakończone.

 

11

Dobrze dobrana para tarlaków znakomicie opiekuje się potomstwem

Gatunek litofilny. Jaja deponowane są najczęściej wewnątrz kryjówki – na jej suficie (rzadziej na zewnątrz, na twardej powierzchni). Przeciętnie samica składa ich około stu kilkudziesięciu, a wyjątkowo może ich być nawet ponad 300. To ona głównie opiekuje się ikrą w kryjówce, którą z rzadka tylko opuszcza. Samiec w tym czasie strzeże rewiru lęgowego. Larwy wylęgają się po 3-4 dniach. Są zwykle przenoszone przez rodziców do innych kryjówek lub zagłębień w podłożu wykopanych w ich pobliżu. Po dalszych 3-4 dobach młode zaczynają intensywnie żerować.

 

9

Płetwy grzbietowa i odbytowa samicy tez mogą być ostro zakończone, ale są znacznie krótsze

Rodzice bardzo troskliwie opiekują się narybkiem. Z impetem odganiają każdego intruza, a nawet atakują zanurzoną w toni rękę akwarysty. Samica charakterystycznie co i raz „przysiada” na podłożu i szybko wciera się w nie, co powoduje uniesienie chmury osadów. Narybek wybiera z niej co lepsze kąski. Karmienie osobników rodzicielskich larwami ochotek i wodzienia oraz rurecznikami wywołuje u nich (zwłaszcza u samicy) odruch „przeżuwania” i wypluwania zmiażdżonego pokarmu w gromadkę narybku. Najlepszym dla niego pokarmem są wszakże larwy solowca, ale mało który hodowca je tu stosuje (wysoka cena). Częściej podawane są różnorodne pokarmy suche przeznaczone dla narybku ryb jajorodnych, miażdżone rureczniki, węgorki „mikro”, drobny zooplankton itp.

 

5

Obserwując opiekujące się potomstwem ryby można zapomnieć o kłopotach dnia codziennego 🙂

Nawet dwa miesiące może trwać opieka rodziców nad potomstwem. Zwykle jednak po miesiącu ich instynkt macierzyński stopniowo maleje. Nierzadkim zjawiskiem, podobnie jak u innych pielęgnicowatych są walki pomiędzy osobnikami rodzicielskimi o opiekę nad młodymi. Zazwyczaj lepiej jest zostawić z nimi samicę, a samca odłowić. Niemniej i odwrotna sytuacja jest jak najbardziej możliwa. Wśród słabo żywionych młodych wzrost jest nierównomierny, co może prowadzić do aktów kanibalizmu.

 

3

Para przy młodych

Odchów potomstwa jest także możliwy bez udziału rodziców. W tym przypadku zaraz po tarle substrat z ikrą przenosimy do lęgnika o pojemności 15–20 l, napełnionego wodą o identycznych parametrach fizykochemicznych. Zapewniamy dobre jej natlenienie oraz filtrację (filtr gąbkowy bez obudowy, np. napędzany brzęczykiem). Warto wlać do wody środek zapobiegający pleśnieniu jaj. W miarę wzrostu narybek przenosimy do większych zbiorników – odchowalni, selekcjonując go przy okazji według wzrostu, co uchroni słabsze i mniejsze osobniki przed kanibalizmem ze strony silniejszych współbraci.

 

21

Podchowany narybek pielęgnicy zebry

Niejednokrotnie do ponownego tarła dochodzi w obecności młodych z poprzednich lęgów. Rodzice w większości przypadków traktują je obojętnie. Niestety starsi współbracia z zapałem dziesiątkują młodszy wylęg, który stanowi dla nich po prostu żywy pokarm.

 

 

Pielęgnica niebieskołuska (Rocio octofasciata). Chów i rozród

1

Samiec jest przepięknie ubarwiony

Ta niezwykle piękna ryba, zwana po angielsku Jack Dempsey (na cześć amerykańskiego boksera, który wykazywał ogromny zapał do walki i miał bardzo wojownicze usposobienie), należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae). Jej ciało mieni się seledynowymi i niebieskimi cętkami. Szczególnie pięknym ubarwieniem ciała odznacza się odmiana Electric Blue Uważana jest za rybę wysoce agresywną i wojowniczą, ale często także, w niektórych okolicznościach, za płochliwą. Poza okresem tarła pielęgnice niebieskołuskie (zwłaszcza młode, dorastające osobniki) można jednak bez problemu utrzymywać z innymi pielęgnicami o podobnej wielkości.

 

10

Samica – wiele z nich ma również ostro zakończone płetwy odbytową i grzbietową

Kiedyś wpuściłem parę na tarło do 130 l zbiornika z kilkoma kryjówkami. Ryby wykazywały znaczną bojaźliwość i praktycznie z nich nie wypływały (poza momentem karmienia). Po wpuszczeniu pary dorosłych szczupieńczyków Pachypanchax sakaramyi sytuacja diametralnie się zmieniła. Tarlaki zaczęły znacznie częściej opuszczać kryjówki i pływać w wolnej toni. Nie robiły przy tym żadnej krzywdy szczupieńczykom. Powyższy przykład ilustruje użycie tzw. „dither fish”, czyli gatunku towarzyszącego o odmiennych zachowaniach i biologii oraz zamieszkującego inne strefy w zbiorniku, którego celowo łączy się z danym taksonem głównym, aby zmniejszyć u tego ostatniego płochliwość bądź agresję. Gatunkiem głównym są najczęściej pielęgnicowate. Właśnie one bowiem mają największą zdolność oceny swego bezpieczeństwa na podstawie zachowania innych taksonów w konkretnych warunkach środowiskowych.

 

9

Para nad wyczyszczonych pod ikrę kamieniem

W naturze pielęgnica niebieskołuska zamieszkuje wody Meksyku, Belize, Gwatemali i Hondurasu. W niektórych jednak krajach została nieopatrznie introdukowana, co przyczyniło się do powstania zdziczałych populacji, np. w USA, Australii. Ryba ta ma tendencję do przekopywania podłoża, choć trafiają się osobniki nader spokojne pod tym względem. Podziw akwarystów wzbudza też silnie rozwinięty instynkt macierzyński u przedstawicieli tego gatunku. Czasami obserwuje się jak tarlaki, które wcześniej regularnie podchodziły do tarła nagle, częstokroć po przeniesieniu do nowych warunków środowiskowych, miesiącami nie chcą się rozmnażać. Ryba wszystkożerna, ale w diecie nie może zabraknąć komponenty roślinnej (inaczej zniszczy miękkolistną roślinność).

 

4

Omawianym rybom należy zapewnić przestronne akwarium z kryjówkami

Akwarium powinno być przestronne (min. 150 l dla pary), z wieloma kryjówkami w postaci grot, kamieni i korzeni. Rośliny gatunków o twardych liściach sadzimy w zwartych kępach obłożonych kamieniami lub w pojemnikach. Zupełnie dowolnie możemy natomiast dobrać gatunki pływające, które będą tonowały oświetlenie zbiornika. Nieodzowny jest filtr kubełkowy, który zapewniałby klarowność wody oraz dobre jej natlenienie i bardzo lekki ruch. Jako podłoża najlepiej jest użyć drobnego żwirku (w zbiorniku tarliskowym lepiej sprawdza się grubszy piasek). Woda może być zwykłą kranówką, o pH 6,5-7,5 i temperaturze 20-26ºC. Pielęgnica niebieskołuska to gatunek bardzo odporny – bez szkody dla zdrowia znosi długotrwałą obniżkę temperatury wody do około 14ºC, jak i jej wzrost do ponad 30ºC. Nieodzowne są regularne – najlepiej cotygodniowe podmiany około 15 wody na świeżą.

 

12

Samiec (na dole) często jest wojowniczo nastawiony także do samicy

U samca płetwy grzbietowa i odbytowa są ostro zakończone, podczas gdy u samicy – bardziej zaokrąglone (jednak nie zawsze). Mleczak osiąga ponadto znacznie większe rozmiary ciała (nawet do ponad 20 cm), a jego ubarwienie jest intensywniejsze. Agresywność omawianej pielęgnicy znacznie wzrasta w okresie okołotarłowym. Wtedy obie ryby ciemnieją, a szczególnie samiec. Rozród to klasyka wśród amerykańskich pielęgnic – na oczyszczonej twardej powierzchni samica składa kilkaset jaj, którymi się opiekuje razem z partnerem. Głównym zadaniem tego ostatniego jest jednak ochroną rewiru lęgowego. Wylęg larw następuje, w zależności od temperatury wody po 2-5 dobach. Rodzice często przenoszą je do dołków wykopanych w podłożu lub pod osłony kryjówek. Po kolejnych 2-3 dniach młode zaczynają swobodnie pływać i intensywnie żerować.

 

DSCN5287

Dla wielu akwarystów pielęgnica niebieskołuska jest jedną z najpiękniejszych

Narybek najlepiej odchowuje się na larwach solowca i węgorkach mikro, ale generalnie przyjmuje każdy rodzaj pokarmu, w tym mrożonki, rozdrobniony suchy, miażdżone rureczniki, itp. U dobrze karmionych młodych rzadko dochodzi do aktów kanibalizmu. Nierzadkie są natomiast kłótnie między tarlakami o opiekę nad młodymi. Czasami są one bardzo gwałtowne i przybierają dramatyczny obrót. Dlatego też z chwilą zauważenia narastającego konfliktu należy szybko oddzielić jednego z rodziców, zwykle samca.

Czerwieniak dwuplamy (Hemichromis bimaculatus) i H. lifalili. Rozród

3

W okresie godowym czerwieniaki przyjmują piękne barwy

U dorosłych osobników dymorfizm płciowy jest dość widoczny, choć niekiedy weryfikowanie go na podstawie zewnętrznych cech płciowych może okazać się zawodne. Generalnie końce płetw grzbietowej i odbytowej (czasami tylko jednej z nich) są u samca ostro zakończone, podczas gdy u samicy mniej lub bardziej zaokrąglone. Ponadto mleczaki są zwykle większe i szczuplejsze. Niekiedy można spotkać się z twierdzeniami, że seledynowe punkciki na płetwie ogonowej samca układają się półkoliście, podczas gdy u ikrzycy są pomieszane i nie tworzą konkretnego wzoru. Tu jednak byłbym bardzo ostrożny 🙂

6

Para tarlaków z narybkiem – samiec po prawej

Czerwieniaki rozmnażają się łatwo w każdych niemal warunkach środowiskowych, przez co powszechnie polecane są początkującym akwarystom. Są to ryby litofilne i składają ikrę najczęściej na płaskim kamieniu, dachówce, ściance groty lub doniczki, a czasami także na szybie zbiornika. W okresie rozrodczym barwy tarlaków stają się szczególnie intensywne – na tle jaskrawej czerwieni rozsiane są połyskujące metalicznie seledynowe kropeczki. Do rozrodu najlepiej jest użyć zbiornika tarliskowego o pojemności 80-120 l (w zależności od stopnia wyrośnięcia tarlaków). Należy umieścić w nim wspomniany wyżej substrat dla ikry. Temperaturę wody ustalamy na 26-27ºC. Wskazany jest delikatnie pracujący filtr gąbkowy bez obudowy.

5

Samiec opiekujący się potomstwem

Wyboru miejsca do złożenia ikry dokonuje samica, która ogląda je ze wszystkich stron i wielokrotnie, próbnie ociera się o nie brzuchem. Następnie wraz z samcem pieczołowicie czyści wybrane na gniazdo miejsce. W tym czasie mleczak często kopie w podłożu płytki, ale dość szeroki dołek (czasami kilka naraz), zwykle w miejscu osłoniętym (np. za doniczką z roślinami, korzeniem, przy grocie lub pionowo stojącym kamieniu itp.). Często niszczy przy tym przeszkadzające mu rośliny, stąd w zbiorniku tarliskowym nie należy ich umieszczać, chyba że pływające luzem po powierzchni.

Początkowo przejrzysta, a potem brązowawa, beczułkowata ikra składana jest w równoległych do siebie pasemkach, które pod koniec tarła zaczynają układać się koliście. Czerwieniaki uchodzą za jednych z najtroskliwszych rodziców wśród pielęgnicowatych. Pieczę nad ikrą przejmuje zwykle samica, która intensywnie wachlując płetwami piersiowymi zapewnia stałą cyrkulację wody wokół jaj, a także wybiera ziarna zamarłe lub zapleśniałe. Samiec w tym czasie strzeże rewiru wokół gniazda i z impetem atakuje każdego intruza.

4

Czerwieniaki to gatunek lifofilny – tu ikra została złożona na płaskim kamieniu

Wbrew powszechnemu mniemaniu nierzadkie są niepowodzenia w rozrodzie czerwieniaków. Podobnie jak u niemal wszystkich pielęgnicowatych sukces hodowlany zależy w dużej mierze od właściwego dobrania się pary rodzicielskiej. Niejednokrotnie dysponując dorosłymi osobnikami nie jest łatwo zestawić zgodne ze sobą tarlaki, gdyż często toczą one między sobą walki, mogące prowadzić do śmierci jednego z nich. Parowanie dorastających młodych ryb może być jeszcze trudniejsze, gdyż wkrótce po osiągnięciu dojrzałości płciowej boje toczy praktycznie każdy z każdym. W pewnym momencie może jednak może dobrać się para, która wspólnie odgania współplemieńców. Powinno się niezwłocznie ją odłowić do oddzielnego zbiornika.

2

Rodzice są bardzo troskliwi – samica po lewej

Bywa, że tarlaki pomimo zapewnienia im w okresie godowym idealnych warunków środowiskowych zjadają ikrę lub dochodzi między nimi do ostrych walk, co zwykle kończy się poturbowaniem samicy i zmarnowaniem lęgu. Niegotowość do odbycia tarła ikrzyca częstokroć przypłaca życiem. Czasami do rozrodu przystępują też dwie samice. Generalnie w czasie tarła i opieki nad młodymi rybom należy zapewnić absolutny spokój, a w przypadku nerwowych par zaleca się osłonić częściowo zbiornik ciemnym papierem.

Larwy wylęgają się po 48 godzinach i zwykle przenoszone są przez rodziców do wykopanego wcześniej dołka w podłożu (czasem także na przerośnięty roślinami korzeń lub osłoniętą przestrzeń między kamieniami). Po około 36 godzinach od wylęgu narybek podejmuje intensywne żerowanie. Młode są bardzo żarłoczne i łapczywie pochłaniają niemal każdy odpowiednich rozmiarów pokarm. Jako pierwszy pokarm bez wątpienia najlepsze są larwy solowca, ale w przypadku czerwieniaków z reguły podawane są tańsze karmy tj.: najdrobniejszy zooplankton, węgorki „mikro”, miażdżone rureczniki i doniczkowce, a także szereg dostępnych w handlu gotowych prestarterów dla narybku ryb jajorodnych (płatkowych, jak i granulatów). Nieodzowny jest także dodatek pokarmu roślinnego.

7

Pięknie wybarwiona para hodowlana – samiec z przodu

Generalnie narybek jest niezwykle żywotny, odporny na niekorzystne warunki środowiskowe i wyjątkowo dobrze znosi nawet skąpe żywienie. Dwytygodniowe młode powinny mierzyć około centymetra i w tym czasie najlepiej jest oddzielić od nich tarlaki, choć ich opieka mogłaby trwać jeszcze wiele tygodni. Sortowanie narybku pod względem wielkości jest konieczne z uwagi na występujący kanibalizm. Aby go nieco złagodzić zaleca się obniżenie temperatury wody o 3-4°C. Z jednego tarła uzyskuje się przeciętnie 150-250 sztuk narybku, lecz dobrze wyrośnięta ikrzyca może złożyć ponad 500 jaj. I tu moja rada – nie produkujmy bezcelowo narybku, którego potem nie będziemy w stanie sprzedać, wymienić, czy nawet oddać komuś za darmo.

Tanganika czy Malawi?

Tropheus.Duboisa

Trofeusy to jedne z najpopularniejszych pyszczaków z Tanganiki (na fot. Trofeus Duboisa)

To pytanie wielokrotnie zadaje mi wielu początkujących akwarystów. Postanowiłem odpowiedzieć na nie w przejrzysty sposób, bez zbytniego zagłębiania się w szczegóły, których przecież w tym wypadku nie brakuje. Kolejny problem, jaki zauważam dotyczy wiedzy wielu akwarystów, którzy podjęli już decyzję – niemały ich odsetek ma cokolwiek mgliste pojęcie o tym, w jakich warunkach środowiskowych powinny żyć ich ryby. Bywa, że niektórzy mieszają obydwa biotopy w jednym zbiorniku, nie widząc w tym nic zdrożnego (o zgrozo!).

Malawi

Malawi zachwyca bogactwem barw

Złe nawyki hodowlane utrwalają też niektóre sklepy zoologiczne, zwłaszcza te nastawione na masową sprzedaż w centrach handlowych. Wielokrotnie widziałem w nich pływające w jednym zbiorniku pyszczaki z żyworódkami, południowoamerykańskimi pielęgnicami, a bywało że z kąsaczowatymi. Jeśli młody akwarysta widzi takie negatywne przykłady, prawie na pewno popełni błędy, za które przyjdzie mu słono zapłacić. To zaś rodzi frustrację i zniechęcenie, co nie wróży dobrze dalszemu rozwijaniu pasji.

frontoza

Frontozy to ryby dla tanganikarzy posiadających bardzo duże zbiorniki

Zarówno hobby związane z chowem i rozmnażaniem pielęgnic z jezior Tanganika, jak i Malawi jest pięknem samym w sobie i tak zawsze powinny być traktowane. Zdarza się jednak, że miłośnicy któregoś z powyższych afrykańskich biotopów są fanatycznie wręcz przekonani o wyższości jednego nad drugim, a bywa że niektórzy (jest ich na szczęście niewielu) idą jeszcze dalej i wskazują na swą rzekomą „wyższość” nad innymi akwarystami. No cóż, ponoć o gustach się nie dyskutuje 🙂

Ryc. 233. Aulonocara sp. Calico, zwana również A. sp. OB, to sztucznie uzyskana odmiana, której potomstwo pod względem fenotypowym jest bardzo różnorodne i często w dużym odsetku zupełnie nie przyp

Aulonocara sp. Calico, zwana również A. sp. OB, to sztucznie uzyskana odmiana

Z moich obserwacji wynika, że przeciętny akwarysta utożsamia pielęgnice z jeziora Malawi z podwodnym światem, który urzeka kolorami (zwłaszcza dominujące samce), ale jest ubogi w zachowania rozrodcze (… te pyszczaki kręcą się w kółko, składają jaja na kamieniu, w zagłębieniu podłoża lub w grocie, a potem samice inkubują je w pyskach …). Tanganikarz zaś szczyci się przede wszystkim znacznie większym bogactwem zachowań swoich podopiecznych i to nie tylko rozrodczych, ale także troficznych. Co prawda, nie ma tu takiej feerii barw, jak w Malawi, choć te niektóre trofeusy … 🙂 I jedni i drudzy często jednak nie dostrzegają różnic w parametrach fizyko-chemicznych wody, żywieniu i pielęgnacji hodowanych przez siebie ryb. Panuje nagminne wręcz przekonanie, że obydwa biotopy to nic innego, jak kupa kamieni, twarda woda i brak roślinności.

Szcz.Leleupa

Szczelinowiec Leleupa – piękna ryba z Tanganiki

Tymczasem prawda jest taka, że biotopy Malawi i Tanganika choć mają wiele cech wspólnych, to jednak różnią się od siebie pod pewnymi względami. Powierzchnie obydwu jezior są zbliżone – około 30 tys. km2. Jezioro Tanganika jest jednak dwukrotnie głębsze (maks. do 1470 m) i dłuższe o bez mała 100 km. Temperatura wody i jej przezroczystość w porze suchej są takie same (odpowiednio 23-29°C i około 20 m). W Malawi jednak woda jest mniej więcej dwukrotnie bardziej miękka (GH 4-6, a KH 6-8°n, przewodność elektrolityczna: 210-235 µS) wobec GH 7-11, KH 16-18°n i 606-620 µS w Tanganice i ma nieznacznie niższy odczyn (pH 7,7-8,8 wobec pH 8,6-9,2). Wyższa twardość i odczyn wody w Tanganice uwarunkowane są większym stężeniem w niej soli Ca i Mg oraz dnem zbudowanym z lawy wulkanicznej.

Malawi2

Malawijskie pyszczaki – piękno samo w sobie

W jeziorze Tanganika ze względu na jego znaczną głębokość i istnienie wielu stref (np. litoral skalny, piaszczysty, żwirowaty, pelagial, profundal itp.) ryby wykształciły szereg specjalizacji pokarmowych i rozrodczych. To tu znajdziemy m.in. gatunki składające jaja na podłożu (np. naskalniki, szczelinowce, ale też w pustych muszlach ślimaków (muszlowce obligatoryjne) lub zarówno w muszlach, jak i szczelinach skalnych (muszlowce fakultatywne). Druga grupą są gatunki owofilne, przy czym inkubacja ikry może przebiegać w pysku samicy (np. Tropheus sp.) lub obydwojga rodziców (np. Eretmodus sp.). Wśród przystosowań troficznych prym wiodą przede wszystkim pyszczaki glonożerne (w tym monogamiczne jak rodzaj Eretmodus lub stadne z rodzajów TropheusPetrochromis). Jedne gatunki preferują glony jednokomórkowe (np. Petrochromis polyodon) lub wielokomórkowe o nitkowatej budowie (np. Tropheus moori), inne plankton i małe skorupiaki (np. rodzaje Telmatochromis, Julidochromis, Cyprichromis), bądź małe ryby (np. Xenotilapia), a zupełnym ewenementem są gatunki łuskożerne.

musz.brevis2

Muszlowiec krótki (Neolamprologus brevis) – w Tanganice spotkamy więcej strategii rozrodczych i troficznych

Wbrew powszechnej opinii w akwarium z rybami z Malawi i Tanganiki można uprawiać wiele gatunków roślin, m.in.: z rodzajów Valisneria, Potamogeton, Ceratophyllum. Bardzo pomocne w podjęciu decyzji i odpowiedzeniu sobie na pytanie: Tanganika czy Malawi są profesjonalne strony i fora internetowe, poświęcone problematyce chowu i rozmnażania ryb z obydwu biotopów. Szczególnie dobre, moim zdaniem, są: Klub Miłośników Tanganiki, http://klub-tanganika.pl oraz Klub Malawi, http://www.klub-malawi.pl/ A może najlepiej mieć i Tangę i Malawi? Oczywiście oddzielnie 🙂

Czerwieniak dwuplamy (Hemichromis bimaculatus) i H. lifalili. Chów

6

Piękno czerwieniaków jest niezaprzeczalne

Pewnego razu jeden mój znajomy, starszy wiekiem i bardzo doświadczony akwarysta handlarz, mieszając na oślep siatką w swoim 400 l, nieogrzewanym, zaglonionym i zaniedbanym zbiorniku dla pielęgnic wyciągnął sporego czerwieniaka. Pokazując mi rybę rzekł z zachwytem: – „Popatrz, jaka to śliczna ryba. Szkoda, że to takie zakapiory i nikt nie chce ich kupować”. Mimo negatywnej opinii, jaka przylgnęła do tego gatunku uważam, że ze wszech miar zasługuje on na uwagę akwarysty. Tym bardziej, że opinia ta czasami nie potwierdza się w praktyce.

Ze względu na charakterystyczne jaskrawo czerwone ubarwienie ciała gatunek ten dawniej zwany był akarą czerwoną. Dziś często określa się go jako „czerwoną pielęgnicę” z uwagi na charakterystyczne ubarwienie ciała. Zamieszkuje dorzecze Nigru, Konga i Nilu. Spotkać go można zarówno w wodach słodkich, jak i słonawych. Dorasta do nawet 15 cm długości, choć w akwariach częstokroć mierzy 8-9 cm.

5

W złych warunkach środowiskowych barwy ryb bledną

Czerwieniaki to ryby bardzo odporne, ale utrzymywane długotrwale w nieodpowiednich warunkach środowiskowych (mały zbiornik, złej jakości woda, monodieta itp.) czują się źle, są słabo wybarwione (niekiedy wręcz szare) i często mają poskładane płetwy (jednak nie padają lub padają sporadycznie). Zakażenia bakteryjne i/lub grzybicze rozwijają się u nich rzadko, a gdy już wystąpią, to leczy się je szybko i łatwo (praktycznie wystarczy polepszyć parametry fizyko-chemiczne wody). Bez szkody dla zdrowia (ale z wielką szkodą dla intensywności ubarwienia) znoszą zarówno okresowy spadek temperatury wody do około 15ºC, jak i znacznie podwyższoną ponad normę zawartość w niej azotanów. W okresie spoczynku płciowego wystarcza im ciepłota wody rzędu 19-20ºC, jednak optymalna, gwarantująca pełne wybarwienie wynosi 23-25ºC. Odczyn może oscylować wokół pH 6,5-7,5, a twardość nie powinna raczej przekraczać 20°n. W żadnym razie nie powinno się rezygnować z filtracji, ani regularnych podmian wody.

4

Czerwieniaki to generalnie ryby agresywne, ale …

Ryby te lubią skubać drobnolistne rośliny, stąd obsadę akwarium powinny stanowić jedynie gatunki twardolistne, które po posadzeniu dodatkowo obkładamy dookoła kamieniami lub sadzimy w pojemnikach. Dla pary pojemność zbiornika powinna wynosić, co najmniej 120 l.

Żywienie nie nastręcza żadnych problemów. Są wszystkożerne i to w sensie dosłownym. Zjadają wszelki pokarm żywy (w tym ryby, dżdżownice i małe owady), mrożony, jak i gotowy (płatkowy lub granulat). Ważny jest jednak dodatek w diecie pokarmu roślinnego (spirulina, parzone liście szpinaku, mniszka lekarskiego itp.). W przypadku jego braku ryby nie uzyskują pełnego wyrośnięcia i wybarwienia, a dodatkowo niszczą miękkolistną roślinność w akwarium.

2

Czerwieniaki mają małe wymagania, ale w diecie nie powinno zabraknąć karmy roślinnej

Czerwieniaki uchodzą za ryby agresywne. W powszechnym mniemaniu absolutnie nie nadają się do akwariów zespołowych. To prawda, że często zdarza się, iż młode po dorośnięciu nie dość, że nie dobierają się w pary, to jeszcze przy każdej okazji są wobec siebie agresywne, zaciekle walczą, aż w końcu przy życiu pozostaje tylko jeden, najsilniejszy osobnik. W innym przypadku może dobrać się para ryb, która wspólnie prześladuje pozostałe, co jest typowym zachowaniem u przedstawicieli rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae). Ryby najlepiej jest zatem utrzymywać dobranymi parami w oddzielnym zbiorniku lub w towarzystwie podobnych wzrostem pielęgnic.

1

Kryjówki zwiększają dobrostan czerwieniaków

O ile względnie łagodne (lub raczej neutralne) zachowanie młodych osobników (3-4 cm) w stosunku do przedstawicieli innych gatunków nie jest niczym dziwnym, o tyle w przypadku dorosłych rodzi już pewne pytania. Dlaczego bowiem jedne pary czerwieniaków zachowują się obojętnie wobec współmieszkańców zbiornika, a inne zaciekle ich atakują? Nie ma na to bynajmniej jednoznacznej odpowiedzi, ale wydaje się, że decydujący wpływ mają tu warunki środowiskowe. Dość często można bowiem zaobserwować, że w zbiorowych akwariach nieogrzewanych, z gęstą obsadą innych, zbliżonych wzrostem, odpornych na niekorzystne warunki środowiskowe pielęgnicowatych czerwieniaki są całkiem spokojne (nawet te dobrane w pary). Chłodniejsza woda skutecznie ostudza ich wybujały temperament, a przerybienie (oczywiście w rozsądnych granicach i przy zapewnieniu technicznego wsparcia) rozprasza ewentualną agresję tak, że praktycznie nie występuje. Co innego w zbiorniku ogrzewanym – tu często dobrana para toczy ciężkie boje o rewir lęgowy. Obserwowałem raz tarlaki wodzące narybek w zbiorniku pełnym brzanek i tęczanek. Ryby co prawda były atakowane przez dorosłe czerwieniaki, ale dzięki swojej zwinności i szybkości uchodziły z takich utarczek bez szwanku.

3

Czerwieniaki najlepiej jest utrzymywać dobranymi parami, tylko co wtedy robić z przychówkiem …?

Kiedyś hodowałem pięknie wybarwioną parę czerwieniaków H. lifalili w zbiorniku towarzyskim. Zarówno samiec, jak i samica nie przejawiały wobec współmieszkańców jakiejkolwiek agresji. Zupełnie nie niszczyły też miękkolistnej roślinności (wywłócznik, rogatek). Z kolei u znajomego hodowcy widziałem dorosłą parę H. bimaculatus (prawdopodobnie były to jednak osobniki tej samej płci, ponieważ nigdy nie podchodziły do tarła) utrzymywaną w akwarium razem z gupikami, małymi karpiowatymi (m.in. z welonowatymi kardynałkami i daniami, razborami) oraz pospolitymi kąsaczowatymi (neony, rodostomusy, bystrzyki pięknopłetwe). Akwarysta ów twierdził, że mimo sporego wzrostu czerwieniaki nigdy nie zaatakowały żadnej ryby. Być może powodem takiego nienaturalnie łagodnego ich zachowania był fakt, że obydwie ryby od małego wychowały się w tym samym zbiorniku i przy niezmienionej obsadzie gatunkowej. Tak czy inaczej, warto samemu poeksperymentować w dziedzinie behawioryzmu czerwieniaków.

 

Skalar. Odchów narybku

3

Larwy wylegają się po ok. 48 godz.

Za najważniejsze w pomyślnym odchowie narybku skalara należy wymienić prawidłowe jego żywienie oraz dobrą jakość wody. Poniżej opisuję odchów narybku z użyciem pokarmów żywych i mrożonych. Pokarmy sztuczne (np. typu fluid lub zmielony na pył granul wysokobiałkowy) mogą być jedynie uzupełnieniem diety. 

Larwy wylęgają się po mniej więcej 48 godzinach od złożenia ikry i za pomocą włókienek śluzu początkowo wiszą uczepione substratu, na którym złożone zostały jaja. Stopniowo jednak opadają na dno i zbijają w wibrujące „kupki”. Substrat usuwamy. Z chwilą, gdy larwy zużyją resztki woreczka żółtkowego i zaczną swobodnie pływać  (trwa to około 5-6 dni) pierwszy dla nich pokarm powinien być już gotowy.

Osobiście eksperymentowałem z różnymi rodzajami karmy i uważam, że bezwzględnie najlepszym na pierwsze 2-3 dni życia narybku są wrotki i larwy oczlików (tzw. „pył”). Podajemy je kilkakrotnie w ciągu dnia, ale w niewielkich ilościach. Od 3-4 dnia podajemy larwy solowca, najlepiej co kilka godzin, naprzemiennie z nicieniami „mikro” przez co najmniej dwa, a najlepiej trzy tygodnie.

2

Rodzice rzadko opiekują się larwami

Większość jednak akwarystów wykarmia narybek skalara na samych tylko larwach solowca lub nicieniach „mikro”, bądź też na obydwu tych pokarmach razem. O ile w większości wypadków solowiec (zwłaszcza ten najdrobniejszy) podawany od samego początku daje całkiem dobre rezultaty, o tyle monodieta złożona z nicieni „mikro” już niekoniecznie. Obserwowałem wielokrotnie, jak młodziutki narybek miał trudności z ich połknięciem i w efekcie znaczny  jego procent ginął z głodu.

Innym pokarmem, moim zdaniem awaryjnym, jest tzw. „przecier”. W celu jego przygotowania mieszamy ze sobą zmiażdżone pomiędzy szklanymi płytkami rureczniki, larwy ochotek i doniczkowce. Całość przeciskamy następnie przez płócienną szmatkę, a uzyskaną masę przenosimy do niewielkiego naczynia (np. szklanki lub ćwiartkowego słoika). Zalewamy wodą i intensywnie mieszając dodajemy (do chwili aż wytworzy się drobniutka, mglista zawiesina) szczyptę suchego, markowego pokarmu dla narybku ryb jajorodnych (lub kilka kropli renomowanego fluidu dla tej grupy wiekowej) oraz niewielką ilość ugotowanego na twardo i rozgniecionego żółtka jaja kurzego. Odczekujemy kilka minut aż większe cząstki karmy opadną na dno i strzykawką pobieramy zawiesinę uważając, aby nie zassać większych cząstek (pobieramy ją tylko z powierzchniowej i środkowej warstwy). Tym sposobem żywienia odchowuje się zwykle znacznie mniejszy procent narybku. Osobiście doradzam dodatkowe skarmianie mrożoną wrotką oraz bezwzględne monitorowanie jakości wody, bowiem przekarmienie prowadzi do jej szybkiego zepsucia i strat w przychówku.

4

Najlepszym na pierwsze 2-3 dni życia narybku są wrotki i larwy oczlików

Dlatego też należy rygorystycznie przestrzegać zasad higieny w zbiorniku. Codziennie lub najdalej co drugi dzień trzeba podmieniać 10-20 % objętości wody na świeżą, uprzednio odstaną przez 24 godziny. Czynność tę najkorzystniej jest połączyć ze starannym oczyszczaniem dna ze wszelkich resztek i nieczystości oraz dokładnym przepłukiwaniem gąbki filtra. Pokarm podajemy często, lecz w małych ilościach. Przy tym sposobie karmienia radzę, aby w zbiorniku umieścić nawet kilka sztuk małych ampularii lub 1-1,5 cm zbrojników, których zadaniem będzie wyjadanie resztek pokarmu.

5

Narybek rośnie bardzo szybko

Od 10-12 dnia możemy zacząć podawać młodym skalarkom najdrobniejszy zooplankton – rozwielitki i oczliki. Zastępczo przyjmowany jest również plankton mrożony, szczególnie oczlik i moina. Mrożona dafnia zjadana jest natomiast niechętnie. Także bardzo starannie przemyte (wszelkie nieczystości w postaci szlamu, czy martwych osobników muszą być absolutnie wypłukane) i drobno posiekane rureczniki (bezpośrednio przed podaniem koniecznie jeszcze raz przepłukane zimną wodą, np. na drobnym siteczku) są pożywnym i bardzo chętnie zjadanym pokarmem. Zdecydowanie mniej natomiast polecałbym ochotki, które dość trudno jest pociąć na jednakowe kawałki, a płynna, wartościowa w składniki odżywcze masa jest tracona w czasie koniecznego przepłukiwania.

Z jednego tarła uzyskać można do 1000 młodych. Ja w swojej praktyce odchowywałem między 700 a 800 sztuk. Życzę wszystkim sukcesów w hodowli tych pięknych ryb.

 O rozrodzie skalara pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=214

 

Pielęgniczka Ramireza (Mikrogeophagus ramirezi). Rozród

Pielęgnica Ramireza to gatunek monogamiczny. Po osiągnięciu dojrzałości płciowej zaczynają dobierać się w pary. Towarzyszą temu niegroźne i bardzo widowiskowe utarczki między samcami. W ich wyniku ustalane są też rewiry lęgowe. Utrzymywanie gromadki wspólnie dorastających, młodych ryb jest zatem najlepszym sposobem na swobodne dobranie się par hodowlanych. Ze względu na stosunkowo krótki okres życia pielęgniczek najlepsze do rozrodu są osobniki młode. Jednakże ryby nie powinny przystępować do pierwszego w życiu tarła zbyt wcześnie. Najlepiej jeśli mają ukończone, co najmniej 6 miesięcy życia. W przeciwnym razie zahamowaniu lub poważnemu spowolnieniu może ulec ich wzrost, a przyszłe tarła będą mniej wydajne (obniżenie płodności). Zbyt młode tarlaki często też zjadają złożoną ikrę i to przez kilka kolejnych tareł. Za akwarium tarliskowe dla pary ryb posłużyć może 30 l zbiornik. Stawiamy go w miejscu spokojnym i nieco ocienionym. Koniecznym jego wyposażeniem są 1-2 płaskie kamienie, korzeń, łupina kokosu, ewentualnie dodatek kilku szyszek olchowych lub dębowych liści (garbniki). Rośliny, aczkolwiek można się bez nich obejść, powinny być wcześniej dobrze wypłukane i odkażone w nadmanganianie potasu, a najlepiej pochodzić ze zbiornika nie zamieszkałego przez jakiekolwiek zwierzęta wodne. Sprawą priorytetową są parametry fizyko-chemiczne wody. Temperatura w okresie tarła powinna wynosić 27-28ºC.

Kluczem do sukcesu jest jednak miękka (poniżej 7ºn) i kwaśna (pH około 5,5-6) woda. Trzeba jednak zaznaczyć, że „ramirezki”, które od pokoleń są hodowane w niewoli w znacznie twardszej i lekko alkalicznej wodzie wodociągowej mogą również z powodzeniem się w niej rozmnażać, choć rezultaty hodowlane są znacznie mniej zadowalające. Woda na tarlisku musi być ponadto bardzo klarowna, pozbawiona wszelkich zawiesin, dobrze natleniona, o co najwyżej śladowym stężeniu związków azotu. Generalnie im twardość i kwasowość wody są wyższe, tym mniejsza jest liczba wylęgłych larw. Najlepsza jest woda z filtra RO zmieszana z wodociągową (odstaną) w proporcjach umożliwiających uzyskanie pożądanej twardości. Właściwe pH uzyskujemy dodając do wody wyciągu z torfu lub filtrując ją przez ten substrat. Przed tarłem ryby wspólnie wyszukują dogodne miejsce do złożenia ikry. Zwykle jest to płaski kamień, szeroki liść rośliny (żabienice, kryptokoryny), zagłębienie w podłożu, skorupa kokosu lub nawet żwir. Dobrze dobrane ryby są generalnie troskliwymi rodzicami, choć znacznie ustępują pod tym względem swoim większym kuzynom – pielęgnicom południowoamerykańskim (pielęgnica skośnopręga, Meeka, zebra itp.). Niestety w wyniku intensywnej hodowli fermowej (sztuczny odchów potomstwa) ryby te częściowo zatraciły instynkt macierzyński. Często zdarza się, że pożerają złożoną ikrę lub larwy (zwłaszcza młode tarlaki). Niejednokrotnie też dochodzi do kłótni pomiędzy rodzicami w wyniku, których jeden z partnerów jest przeganiany. Po tarle rodziców można odłowić lub pozostawić z ikrą, o ile podejmują nad nią opiekę.

Przeciętna liczba jaj złożonych podczas tarła wynosi zwykle 150-200 szt. Zbiornik tarliskowy powinien być jeszcze bardziej zacieniony (szary papier lub karton), gdyż zbyt jaskrawe światło szkodzi zarodkom. Larwy wylęgają się po 36-72 godzinach, w zależności od temperatury wody. Wchłonięcie zawartości woreczka żółtkowego trwa kilka dni. Na samym początku narybek najlepiej jest karmić larwami solowca oraz węgorkami octowymi lub „mikro”. Można również podawać wrotki i larwy oczlików Wielu hodowców zaleca przez pierwsze 3 dni dodatkowo zakraplać po powierzchni wody wyhodowane na pożywkach organicznych pierwotniaki. Po 10-12 dniach podajemy najdrobniejsze oczliki i rozwielitki oraz roztarte na miazgę rureczniki. Dobrej jakości pyliste pokarmy suche mogą być stosowane jako uzupełnienie diety. Narybek jest wrażliwy na pogorszenie się jakości wody. Szczególnie źle znosi podwyższony poziom związków azotu. Wolno działający wewnętrzny filtr gąbkowy jest zatem nieodzowny. Najdalej co drugi dzień (a najlepiej każdego wieczora) należy starannie czyścić dno zbiornika ze wszelkich resztek organicznych. Raz w tygodniu przepłukujemy gąbkę filtra. Czyszczenie dna powinno łączyć się ze spuszczeniem 20-30% objętości zbiornika. Zawsze dolewamy zaś wodę po, co najmniej 24 godzinnym odstaniu, początkowo o takich samych parametrach fizyko-chemicznych, później stopniowo twardszą i o wyższym pH, aby przyzwyczaić rybki do warunków w jakich będą utrzymywane w przyszłości.

O chowie pielęgniczki Ramireza pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=106



Utarczki między samcami
są zwykle niegroźne


Samica składa ikrę na
łupinie kokosu


Samiec zapładnia jaja
złożone na anubiasie


Tarło – piękno samo w sobie


Tarlaki powinny mieć,
co najmniej 6 miesięcy


Im miększa i kwaśniejsza
woda, tym lepszy rozród


Dorosłe często pożerają
swoją ikrę


Tarlakom należy zapewnić
całkowity spokój


Para przy gnieździe


Widoczne krótkie, grube i tępe
pokładełko samicy


Widoczne wąskie, długie i ostre
pokładełko samca

Skalary (Pterophyllum scalare). Rozród prawie naturalny

Skalary to doskonale znani akwarystom przedstawiciele południowoamerykańskich pielęgnicowatych (Cichlidae). Ich chów jest dość łatwy, natomiast rozród oparty na zbliżonej do naturalnej opiece tarlaków nad ikrą i potomstwem napotyka na szereg problemów. Ryby tego gatunku powszechnie uważa się bowiem za pozbawione niemal zupełnie instynktu rodzicielskiego, tak charakterystycznego dla pielęgnicowatych. Czy aby na pewno? W warunkach wiwaryjnych natrafienie na parę skalarów, która spontanicznie opiekowałaby się ikrą, larwami i narybkiem zdarza się rzadko. Przeważająca bowiem większość osobników rodzicielskich dostępnych w handlu (śmiem twierdzić, że grubo ponad 95%) przejawia zachowania kanibalistyczne w stosunku do jaj lub larw. Dlatego też w przypadku rozmnażania tego gatunku rutynowe postępowanie hodowcy sprowadza się do zabierania substratu z ikrą zaraz po zakończonym tarle i sztucznym inkubowaniu jej w oddzielnym lęgniku lub też na wyłowieniu tarlaków z akwarium hodowlanego. W rzeczywistości jednak potencjalnie niemały procent dorosłych skalarów potrafi opiekować się swoim potomstwem, ale wszystko zależy od sposobu wychowu młodych osobników, co ma potem priorytetowe znaczenie przy ich rozrodzie i bezpośrednio wpływa na behawior tego okresu. Chcąc zatem cieszyć się parą skalarów odchowujących własne młode trzeba spełnić kilka warunków podczas odchowu przyszłych osobników rodzicielskich. Pierwszy z nich zakłada, iż skalary powinno się utrzymywać wyłącznie w akwariach jednogatunkowych, dopuszczając jedynie ze względów czysto higienicznych, obecność kilku spokojnych kirysowatych lub zbrojnikowatych. Dlatego też około 3-4 tygodniowy narybek, po oddzieleniu od rodziców poddaje się wstępnej selekcji i przenosi po kilkadziesiąt sztuk do 100-120 l zbiorników. Z chwilą, gdy młode skalary osiągną wiek 7-8 tygodni umieszcza się je w bardziej przestronnych akwenach o pojemności ok. 250 l. Wtedy też ma miejsce drugi etap ostrej selekcji. Najlepsze okazy są po kilku miesiącach po raz ostatni poddawane selekcji, a następnie grupowane po 8-10 sztuk i przenoszone do zbiorników – odchowalni dla starszej młodzieży (pojemność akwariów powinna wynosić 150-200 l przy wysokości, co najmniej45 cm), w których ostatecznie dorastają i łączą się w pary. Rzecz jasna, mając na uwadze zdrowie przyszłego pokolenia ryb, zgrupowane osobniki nie powinny być ze sobą spokrewnione, czyli pochodzić od różnych genetycznie par. Akwaria dla dorastającej młodzieży należy urządzić z myślą o zapewnieniu rybom jak najlepszego samopoczucia. Nie może zabraknąć w nich więc różnego rodzaju korzeni oraz szerokolistnych gatunków roślin, szczególnie z rodzaju Echinodorus i Cryptocoryne. Także gatunki paludaryjne, których liście lub korzenie są częściowo zanurzone w wodzie należą do szczególnie lubianych przez skalary. Oświetlenie zbiornika powinno być silne, ale znacznie stonowane przez kilka rozłożystych egzemplarzy roślin pływających. Woda najlepiej niezbyt twarda (najlepiej do 14ºn), lekko kwaśna (pH 6,7-6,8), o temperaturze rzędu 24-26ºC. Najlepszym pokarmem dla przedstawicieli tego gatunku są oczywiście karmy żywe lub mrożone (w tym niedoceniane u nas krewetki). Inne stosujemy jedynie jako uzupełnienie diety. Skalary zaczynają dobierać się w pary najczęściej po osiągnięciu wieku 7-9 miesięcy. Każdej młodej, dobranej parze należy koniecznie zapewnić oddzielny zbiornik hodowlany i od tej pory utrzymywać ją w ścisłej izolacji od innych ryb, w tym także od przedstawicieli tego samego gatunku. Jak się wydaje utrzymywanie młodych, rosnących osobników w akwarium jednogatunkowym znacząco wpływa na ich późniejszy behawior rozrodczy. Często bowiem wykazują one znacznie bardziej rozwinięty instynkt opieki nad ikrą i młodymi, aniżeli wyhodowane w akwariach zbiorowych. Przyczyną tak częstego kanibalizmu ze strony rodziców jest najczęściej stres, na który narażone są one w związku z obecnością w tym samym akwarium innych gatunków ryb, bądź pobratymców. Rozmaitych stresorów może być jednak znacznie więcej, np. brak spokoju i ciągłe niepokojenie, nieodpowiednie warunki środowiskowe, złe dobranie się pary rozpłodowej, itp. Chęć obrony ikry u skalarów jest jednak dość duża, ale w niesprzyjających warunkach rodzice nie są w stanie sprostać temu zadaniu. Dość szybko zaczynają pożerać jaja w celu, bynajmniej nie konsumpcyjnym, lecz paradoksalnie – ochrony ich przed intruzami. Lepiej bowiem zjeść je samemu, niż dać je pożreć innym. Zbiornik hodowlany o pojemności najlepiej 80-100 l (najlepiej, choć udane tarła obserwuje się także w mniejszych, ok. 50-60 l zbiornikach) powinien być wyposażony w filtr gąbkowy, bez osłony lub napędzany brzęczykiem, grzałkę oraz przedmiot służący za substrat dla składanej ikry w postaci, np. szklanej, plastikowej bądź ceramicznej płytki ustawionej pod kątem około 30-40º lub też glinianego stożka, który osobiście stosuję od wielu lat. Nie polecam stosowania żywych roślin (ewentualnie odkażone sztuczne), gdyż nawet po zdezynfekowaniu stanowią potencjalne źródło drobnoustrojów pogarszających jakość mikrobiologiczną wody. Woda powinna być miękka (około 3-5ºn), najlepiej w 80-85% pochodząca z filtra RO i mieć temperaturę rzędu 27-28ºC. Należy zakwasić ją jakimś dobrym preparatem tak, aby pH wynosiło ok. 6,2-6,3. Uzyskanie takiego odczynu gwarantuje jej czystość mikrobiologiczną i niweluje konieczność jej profilaktycznego odkażania po tarle. Inaczej ikra w całości lub w znacznym procencie szybko pokrywa się pleśnią. Po tarle zapewniamy tarlakom absolutny spokój, karmiąc je tylko niewielkimi ilościami żywego pokarmu. Zbiornik lęgowy przyciemniamy (np. szarym papierem), stosując niewielkiej mocy źródło światła, a w nocy 15 W żarówkę (lub 3-4 choinkowe, połączone szeregowo). Początkowo młoda, dobrana para ryb częstokroć nie grzeszy troskliwością i najczęściej zjada ikrę lub świeżo wyklute larwy. Nie należy się tym jednak przejmować, gdyż w rzeczywistości rzadko kiedy niedoświadczeni rodzice potrafią prawidłowo opiekować się potomstwem. Do sporadycznych wręcz należą przypadki pomyślnego odchowu przez nie narybku. W przypadkach niepowodzeń należy odczekać do 5-6 tarła, a jeżeli i ono nie przyniesie rezultatu, wtedy takie tarlaki należy rozdzielić i pozwolić na połączenie się z innymi partnerami. Dobrze dobrane tarlaki bardzo pieczołowicie opiekują się złożoną ikrą i wylęgłymi larwami. Przez cały czas rodzicom, zwłaszcza w czasie przenoszenia młodych do różnych miejsc (zagłębień w podłożu, na liść rośliny, a czasami na obudowę filtra lub stożek) należy zapewnić im absolutny spokój. Jest to drugi, po izolowaniu osobników rodzicielskich, warunek sukcesu hodowlanego.



Samiec pilnujący larw


Samiec przy ikrze złożonej
na ceramicznym stożku


Samica przy ikrze


Samiec wodzący narybek


Larwy na stożku


Opieka nad larwami


Samiec wśród larw


Narybek próbuje pływać


Samiec „wypluwa” każdego
uciekiniera do gniazda


Samica wśród swobodnie
pływającego narybku


Oboje rozdzice pilnie
strzegą potomstwa

Żółtaczek indyjski (Etroplus maculatus). Rozród

Ta pochodząca z południowej Azji pielęgnicowata (Cichlidae) jest niezbyt często rozmnażana w akwariach. Przede wszystkim nagminnie zdarza się pożeranie ikry przez tarlaki, zwłaszcza niedobrane w sposób samoistny. Mój sukces w rozrodzie tego gatunku opisałem poniżej. Swoje żółtaczki wypatrzyłem w sklepie zoologicznym. W akwarium pływało około dziecięć dorosłych osobników. Spośród nich dobrała się jedna para, która stroniła od reszty, zachowywała się niespokojnie i miała piękne, intensywnie żółte ubarwienie ciała i płetw. Takie samoistnie dobrane w pary ryby są najlepsze do rozrodu. Od razu je kupiłem 🙂 Żółtaczki wpuściłem do 100 l zbiornika, z kępami mchu oraz korzeniami z przytwierdzonym doń anubiasem. Gliniana, przewrócona na bok doniczka, stanowiła dogodny do złożenia ikry substrat (tak sądziłem). Ryby długo zwlekały z tarłem. Być może przeszkadzała im para szczupieńczyków, która jednak zasiedlała przypowierzchniową warstwę wody. Podmieniałem co 3 dni około 25% wody na pochodzącą z filtra RO, dokładnie przy tym czyszcząc dno z wszelkich resztek organicznych. Temperatura wody oscylowała wokół 26-27°C. W zbiorniku pracował gąbkowy filtr bez obudowy. Ryby zaczęły robić się bardzo niespokojne i pobudzone. A to czyściły wnętrze doniczki, a to korzeń. Innym razem znów kopały dołki w piasku. Zdecydowałem się na odłowienie szczupieńczyków. Była to dobra decyzja, bo już następnego dnia ujrzałem kilkadziesiąt jaj na korzeniu pod zwisającą luzem kępą mchu jawajskiego. Jaja są lekko wydłużone, a poszczególne ziarna nie stykają się ze sobą – są przyczepione do substratu za pomocą lepkiego, nitkowatego wyrostka. 

Larwy wylęgają się po około 70 godzinach, po czym są przenoszone przez rodziców do dołka w podłożu. Po kolejnych 3–4 dobach młode rozpoczynają pływanie i żerowanie. Najlepszym pierwszym pokarmem jest dla nich najdrobniejszy „pył” (pierwotniaki, larwy oczlików oraz wrotki), a od 2.–3. dnia najdrobniejsze larwy solowca. Istnieje podejrzenie, że podobnie jak np. u paletek czy pielęgnic pawiookich młode żółtaczki indyjskie także odżywiają się wydzieliną skóry rodziców. Jednakże sztuczny ich odchów jest jak najbardziej możliwy i owa wydzielina nie jest im bezwzględnie konieczna do prawidłowego rozwoju i wzrostu.



Początek tarła


Para przy ikrze złożonej
na korzeniu


Przenoszenie larw do
dołka w podłożu


Wydłużone jaja nie stykają
się ze sobą i są przytwierdzone
do substratu lepkim wyrostkiem


Opieka nad ikrą przebiega
typowo dla pielęgnicowatych


Tarlaki są intensywnie żółte

Barwniak czerwonobrzuchy (Pelvicachromis pulcher). Rozród

Barwniak czerwonobrzuchy (Pelvicachromis pulcher). Rozród. Połowę sukcesu hodowlanego stanowi samoistne dobranie się pary hodowlanej spośród gromadki wspólnie dorastających, młodych i niespokrewnionych ze sobą osobników. Barwniaki należą do bardzo troskliwych rodziców, pomiędzy którymi stosunkowo rzadko dochodzi do walk o przywództwo w opiece nad potomstwem. Substrat ze złożoną ikrą można także odebrać rodzicom i inkubować w oddzielnym lęgniku. Za zbiornik tarliskowy wystarcza80 lakwarium, wyposażone w 1-2 gliniane doniczki (położone na boku lub do góry dnem, ale z wyszczerbionymi bokami), grotę lub kryjówkę – jaz z ułożonych kamieni. Jako podłoża używamy cienkiej warstwy wyparzonego piasku. Z roślin można zrezygnować lub w jednym z rogów zbiornika umieścić kępę gatunku twardolistnego, np. kryptokoryn. Woda najlepiej miękka do średnio twardej (7-12ºn), której temperaturę podnosimy do 27ºC. Akwarium tarliskowe należy ustawić w miejscu nieco ocienionym i bezwzględnie spokojnym (bywa, że młode, odbywające tarło po raz pierwszy ryby, stają się niespokojne i nadpobudliwe do tego stopnia, że ustawicznie wpływają i wypływają z kryjówki, a potem, bezustannie nieomal, przenoszą larwy i narybek w coraz to inne miejsca lub też pożerają ikrę bądź larwy). Brązowawa ikra składana jest przez samicę partiami na wewnętrznej ścianie doniczki (gatunek litofilny). Z jednego tarła otrzymuje się zwykle od kilkudziesięciąt młodych (rzadko powyżej 100 szt.). Ikrzyca sprawuje bezpośrednią opiekę nad ikrą, przebywa przez cały czas wewnątrz kryjówki, wachluje płetwami i wybiera zapleśniałe ziarna. Zadaniem samca jest strzeżenie terytorium lęgowego, a zwłaszcza wejścia do kryjówki. Larwy wylęgają się po około 3 dobach. Przez kolejne 6-7 dni resorbują zawartość woreczków żółtkowych. Narybek jest koloru żółtawego z ciemnymi plamkami na ciele (barwa ochronna). Gdy ryby nie są płoszone zwykle wyprowadzają młode z kryjówki już dość podrośnięte. Najczęściej jednak przed wylęgnięciem się larw rodzice kopią dołek w podłożu, do którego je następnie przenoszą. Czasami kopią kilka dołków i przenoszą larwy z jednego miejsca na drugie. Nieruchomiejąc i zalegając na dnie wylęg jest mało widoczny. Dopiero na widok któregoś z rodziców młode podrywają się do pływania. Zbijają się wtedy w gromadkę okrążając najczęściej jednego z dorosłych. Swobodne pływanie narybku jest nieomylną wskazówką do rozpoczęcia jego karmienia. Pokarm podajemy kilkakrotnie w ciągu dnia, gdyż narybek barwniaka jest bardzo żarłoczny. Podstawą żywienia powinna być karma żywa w postaci najdrobniejszych oczlików i rozwielitek, drobno siekanych lub roztartych na szkle rureczników oraz nicieni „Mikro”. Znakomite są także larwy solowca. Dietę uzupełniamy karmą suchą i mrożoną. Młode mogą pozostać we wspólnym zbiorniku z rodzicami nawet przez kilka miesięcy. Lepiej jest jednak odłowić osobniki dorosłe, gdy narybek się już całkowicie usamodzielni i rozpłynie po całym zbiorniku (tj. po około miesiącu od wylęgu). Bardzo ważne w jego wychowie są regularne podmiany wody, gdyż nagromadzenie w niej produktów przemiany materii doprowadza do śnięć. Niekiedy karmienie dorosłych ryb rozwielitkami lub oczlikami w okresie wychowu młodych (zwłaszcza w pierwszej jego fazie) może mieć zaskakujący finał. Zdarza się bowiem, iż rodzice mylnie rozpoznają te skorupiaki, jako własne potomstwo i usilnie starają się „zagonić” je do chmary narybku. Instynkt opieki nad potomstwem jest tak silnie rozwinięty u barwniaków, że zjawisko to przybiera szczególnie na sile, gdy na skutek jakiś czynników doszło do straty narybku. O chowie barwniaka czerwonobrzuchego pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=193



Para hodowlana –
samica u dołu


Samiec przy ikrze


Para hodowlana z młodymi


Para z narybkiem


Samica z młodymi


Samiec z młodymi


Para przy kryjówce


Narybek


Para z potomstwem


Samiec z narybkiem


Żerujący narybek

Barwniak czerwonobrzuchy (Pelvicachromis pulcher). Chów

Należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) i w naturze zamieszkuje wody Zachodniej Afryki (Benin, Nigeria, Kamerun). W zbiorniku towarzyskim można utrzymywać głównie osobniki młodociane. Ze względu na niewielkie rozmiary ciała nie wymaga dużego zbiornika – dla pary wystarcza 100 l. Pielęgnacja nie nastręcza wielu kłopotów, ale … Barwniak czerwonobrzuchy preferuje akwaria, w których duży nacisk położony został na maksymalne utrzymanie w nich czystości. Na bieżąco usuwamy zatem wszelkie resztki organiczne oraz systematycznie podmieniamy wodę (raz w tygodniu do 15-20%). Wydajna filtracja musi zapewniać jej przejrzystość i dobre natlenienie. Konieczne jest wyposażenie akwarium w rozmaite kryjówki (doniczki, łupiny orzecha kokosowego, korzenie, groty itp.), które ryby obierają sobie za ostoje i rozmnażają się w nich. Barwniaki nie niszczą roślin i najlepiej jest obsadzić zbiornik kępami gatunków twardolistnych. Wskazane są egzemplarze pływające, które tłumią nieco oświetlenie. Wystawienie zbiornika przez kilka godzin dziennie na działanie promieni słonecznych wywiera korzystny wpływ na zdrowie i samopoczucie ryb. Do chowu barwniaków używamy wody miękkiej do średnio twardej (7-12°n), o odczynie w zakresie pH 6,5-7,5 i temperaturze w przedziale 24-26ºC. Jedzą każdy rodzaj pokarmu, w tym także roślinny, którego w diecie nie może zabraknąć. Ostrożnie podajemy larwy ochotek z uwagi na niebezpieczeństwo wystąpienia „bloat”. Wbrew powszechnemu mniemaniu choroba ta jest niebezpieczna nie tylko dla pielęgnic z jeziora Tanganika i Malawi, ale także dla innych afrykańskich pielęgnicowatych. Dymorfizm płciowy jest dobrze widoczny u dorosłych osobników. U samca płetwy grzbietowa i odbytowa są ostro zakończone, u samicy zaś zaokrąglone. Samica ponadto jest zwykle mniejsza (około6 cm) niż samiec (8-11 cm) i, co rzadko się zdarza u ryb, również intensywniej ubarwiona (szczególnie rzuca się w oczy ciemnowiśniowa plama na brzuchu). Rozróżnianie płci po obecności kolorowych plamek na płetwach lub ogólnym wzorze ubarwienia ciała jest często zawodne.



Para – samiec u góry,
piękno barw


Barwniaki preferują zbiorniki
z wieloma kryjówkami


Samica – widoczna na brzuchu
ciemnowiśniowa plama


Dorosły samiec


Samiec an face


Samice są barwniejsze od samców

Muszlowiec wielopręgi (Neolamprologus multifasciatus)

Muszlowiec wielopręgi (Neolamprologus multifasciatus) należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) i w naturze zamieszkuje Jezioro Tanganika w Afryce Wschodniej. Uchodzi za jedną z najmniejszych pielęgnic świata. Gatunek bardzo wdzięczny do obserwacji i mało wymagający. Ryby te mają biało-kremowe ciało z wieloma rzędami pionowych pręg, które są poskręcane w ten sposób, że przypominają cienkie warkocze. Ponadto na płetwach widać mniej lub bardziej zaznaczone akcenty niebieskie i żółte. Samiec jest większy (do 4 cm) i ma zwykle dłuższe płetwy piersiowe. Muszlowiec wielopręgi to ryba mało wymagająca i bardzo wdzięczna do obserwacji. Fascynujące jest bowiem zarówno jej życie rodzinne, jak i w szerszym kontekście – życie całej wielopokoleniowej kolonii. Każda para obejmuje w posiadanie pustą muszlę ślimaka (winniczka, ampularii, niektórych niedużych gatunków morskich), których w akwarium powinno być znacznie więcej niż par ryb. W przypadku braku muszli muszlowiec ten nie będzie się rozmnażał, a jego dobrostan ulegnie poważnemu zakłóceniu. To w nich bowiem dochodzi do tarła podczas, którego samica składa zwykle kilka jaj (rzadko ponad 10). Gatunek o słabej agresji wewnątrzgatunkowej, terytorialny i ruchliwy. Z lubością przekopuje podłoże. Para zadowala się niewielkim akwarium (60 l), ale ze względu na fakt, iż gatunek ten prawidłowo powinno się utrzymywać w kolonii, wymagany jest zbiornik 100-120 l. Dno należy pokryć drobnym piaskiem, w tym koralowym. Kilka dolomitów i/lub wapieni doskonale spełnia walory dekoracyjne wpływając jednocześnie na pożądaną twardość i odczyn wody. Z roślin raczej rezygnujemy, choć z powodzeniem można uprawiać wiele gatunków swobodnie pływających, jak rogatek, moczarka lub wywłócznik. Muszlowce preferują wodę twardą do bardzo twardej (15-25°n), o temperaturze 25–27°C i pH 8-9, dobrze natlenioną i krystalicznie czystą, regularnie podmienianą (15-20% na tydzień). W akwarium wystarcza zwykły wewnętrzny filtr gąbkowy bez obudowy. Te mięsożerne ryby karmimy wszelkimi mrożonkami planktonowymi oraz karmą suchą. Po złożeniu ikry samica przejmuje nad nią bezpośrednią opiekę, podczas gdy samiec strzeże terytorium wokół gniazda – muszli. Larwy wylęgają się po 2–3 dobach, a po dalszych 6-7 dniach młode zaczynają żerować. Karmimy je roztartymi pokarmami suchymi, mrożonkami (oczlik, moina), nicieniami „mikro”, larwami solowca itp. Widok narybku wpływającego i wypływającego z muszli – gniazda oraz troskliwa nad nim opieka ze strony rodziców, to niezapomniany i fascynujący widok. Najlepsze wyniki hodowlane osiąga się utrzymując muszlowce w akwarium jednogatunkowym. Należy pamiętać, aby samoistnie dobrani rodzice nie byli ze sobą spokrewnieni. Co jakiś czas nieodzowne jest także wprowadzanie do stada osobników z zewnątrz (po kwarantannie!), aby zwiększyć pulę genową i zapobiec kojarzeniu się ryb w pokrewieństwie.



Para ryb – samiec u góry


Dorosły samiec


Para ryb – samica u góry


Samica przy muszlach


Samica opiekuje się ikrą,
a samiec strzeże rewiru
wokół gniazda – muszli


Muszlowce preferują wodę
twardą do bardzo twardej


Tarło odbywa się w muszli


Każda para obejmuje w
posiadanie pustą muszlę


Samica jest mniejsza i ma
zwykle krótsze płetwy piersiowe.

Paletki (Symphysodon aequifasciatus)

Paletki (Symphysodon aequifasciatus), c.d. Co jakiś czas z chęcią wracam do hodowli tych pięknych, majestatycznych ryb, bezsprzecznie uchodzących za królowe dorzecza Amazonki. Nie wszyscy jednak akwaryści za nimi przepadają, a są tacy, którzy wręcz ich nie lubią. Wielokrotnie niepowodzeniom w chowie i rozmnażaniu paletek winna jest niewiedza akwarysty. Już na samym początku popełniane są rażące błędy – ryby kupowane są z niepewnego źródła, często zarażone pasożytami, w złej kondycji fizycznej, itp. Najlepszym źródłem pozyskiwania paletek jest zawsze uczciwy hodowca-amator. Niektórych akwarystów majestat paletek wręcz drażni. Mówią mi oni często: „Jak wychodzę do pracy to ryby „stoją” w jednym rogu akwa i jak wracam popołudniu to też tam są”. No cóż, paletki są wprawdzie mało ruchliwe, ale bez przesady. W moim akwarium reakcja ryb na karmienie jest zawsze dynamiczna, a zachowania socjalne w grupie to ciekawy obiekt obserwacji. Paletki mają wiele innych cech, które można uznać za niezwykłe – przede wszystkim oryginalny kształt ciała i piękne barwy. Wyhodowano setki odmian, więc jest w czym wybierać. Nic jednak nie da się porównać z widokiem dobrze dobranej pary tych ryb, która troskliwie opiekuje się potomstwem. Kiedy zacząć i czym karmić narybek pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=143

Tutaj zaś zawarłem informacje na temat zakupu materiału hodowlanego: http://www.multihobby.net/?p=76 

Trzeba pamiętać, że paletki to ryby stadne (min. 5 osobników), ciepłolubne, często płochliwe i podatne na stres oraz zarażenia pasożytami (nicienie z rodzaju Capillaria, pierwotniaki z rodzaju Hexamita i Spironucleus, przywry z rodzaju Dactylogyrus oraz Gyrodactylus). Lubią duże akwaria (dla 5 dorosłych osobników, co najmniej250 l) z kępami wysokich roślin, korzeniami, zatopionymi gałęziami. W diecie nie może zabraknąć pokarmu roślinnego (szpinak, zielony groszek, spirulina itp.). Wymagana jest wydajna filtracja wody oraz regularne jej podmiany (15-20%/1-2 razy na tydzień). Do chowu wystarcza woda miękka do średnio twardej (7-12°n), o temperaturze 27-29°Ci pH 6-7, bardzo dobrze natleniona.



Młode, dobierające
się w parę osobniki


Moment składania jaj


Samica składa jaja
na ceramicznym stożku


Troskliwa samica


Troskliwy samiec


Para dzień po tarle


Młodziutki narybek


Dwie samice podczas tarła