Szczupaczek żyworodny (Belonesox belizanus). Rozród

U gatunku tego do zapłodnienia wewnętrznego dochodzi podobnie, jak u innych przedstawicieli rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Odchowanie potomstwa nie jest trudne, ale wymaga odpowiedniej bazy pokarmowej. Płodność samicy zależy w dużym stopniu od żywienia. Jeśli ryby są regularnie karmione żywymi rybami (przed podaniem dodatkowo nakarmionymi wartościową karmą), wówczas co 35-42 dni rodzą młode. W przeciwnym wypadku nie ma co liczyć na sukcesy w rozmnażaniu tego gatunku. W jednym miocie może być nawet ponad 120 młodych (przeciętnie jednak 30-50), których długość wynosi około 2 cm! W okresie okołoporodowym matki tracą instynkt łowiecki i początkowo młode są bezpieczne w ich otoczeniu. Zaobserwowałem, że samice dobrze karmione nie robią im krzywdy nawet długo po porodzie. Na narybek polują za to chętnie inne osobniki, zwłaszcza starsi współbracia. Dlatego też zalecam odłowienie młodych do oddzielnej odchowalni. Samice narażone na stresy (np. przekładanie do kotnika) często rodzą płody z dużymi jeszcze woreczkami żółtkowymi, które zazwyczaj wkrótce giną. Mogą też wydalać duże, żółtawe komórki jajowe. Narybek przebywa najchętniej w górnej warstwie wody, gdzie kryje się i żeruje wśród roślinności pływającej. Wśród młodych będących w różnym wieku dość powszechny jest kanibalizm, dlatego trzeba je sortować wedle wzrostu. Młode osobniki mają na ciele podłużny szeroki, ciemny pas (potem zanika) oraz drugi, leżący nad nim, cienki, jasny i świecący, widoczny dobrze z góry. Ze względu na swój pokaźny wzrost przy urodzeniu oraz duży otwór gębowy od początku można je karmić zooplanktonem, młodziutkim narybkiem, np. gupików i „endlerów”. W miarę wzrostu (jest iście szybki) podajemy szczupaczkom coraz większy narybek, a także larwy owadów. Przejście na grubszy pokarm powinno odbywać się powoli i ostrożnie z uwagi na możliwe zadławienia, które niejednokrotnie kończą się śmiercią. Samice szczupaczka żyworodnego oprócz wspomnianego wcześniej, odpowiedniego żywienia muszą mieć także zapewnione inne elementy dobrostanu. Przede wszystkim zbiornik musi być przestronny i ustawiony w miejscu, do którego przez 2-4 godziny dziennie mają dostęp promienie słoneczne (zmniejsza to deformacje szczęk). Ryb nie należy zbyt wcześnie dopuszczać do rozrodu, gdyż negatywnie odbija się to na ich zdrowiu, płodności i żywotności potomstwa. Najlepiej pozwolić im na uzyskanie pełnego rozwoju somatycznego, co następuje zwykle w wieku 8-9 miesięcy. O chowie w akwarium szczupaczka żyworodnego pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=167



Podrośnięty narybek – zwraca
uwagę odmienna niż u
dorosłych kolorystyka


Młode tuż po urodzeniu


Narybek w wieku ponad
dwóch tygodni


Zadławienia to częsty skutek
podawania młodym zbyt
dużego pokarmu


Narybek jest bardzo żarłoczny


Młody pożerający młodą
brzankę sumatrzańską

Limia perugiae. Zaloty

Limia perugiae. Zaloty. Tym razem chciałem przybliżyć Państwu widok zalotów u tego rzadko utrzymywanego w akwariach gatunku jajożyworodnego, rodem z Dominikany. Mam nadzieję, że pomimo nienajlepszej jakości zdjęć (ryby są bardzo ruchliwe), choć po części udało mi się uchwycić prawdziwe piękno jednego z elementów behawioru godowego. Samce wielu gatunków ryb jajożyworodnych (Poeciliidae) przejawiają dość widowiskowe zachowania godowe określane mianem zalotów. Dominujący w grupie ryb samiec za sprawą hormonów płciowych wydzielanych przez jądra jest przepięknie ubarwiony. Ciało błyszczy się metalicznie. Jego przednia część oraz płetwa ogonowa mają silny żółty akcent, podczas gdy w dolnej części tylnej zaznacza się niebieskawy odcień. Płetwa grzbietowa przybiera czarną barwę. Są to tzw. trzeciorzędowe cechy płciowe. Do pierwszorzędowych w przypadku samca należą wspomniane jądra, a do drugorzędowych – narząd kopulacyjny, zwany gonopodium. Dla porównania zamieszczam również zdjęcie młodego, ale już dorosłego samca, który zajmując niższą pozycję w hierarchii grupy w stosunku do dominującego rywala jest zupełnie inaczej ubarwiony. Gdyby nie dobrze widoczne gonopodium, to mógłby z powodzeniem uchodzić za młodą samicę.

O Limia perugiae pisałem więcej tu: http://www.multihobby.net/?p=168



Samiec podąża za samicą


Samiec łukowato wygina ciało


Samiec imponuje samicy
prostując płetwę grzbietową
i prężąc ciało


Samiec nie odstępuje samicy


Samiec okrąża i zagradza
drogę samicy


Skierowanie gonopodium
do przodu


Ciało samca błyszczy
i emanuje kolorami


Samiec dominujący


Młody uległy samiec

Muszlowiec wielopręgi (Neolamprologus multifasciatus)

Muszlowiec wielopręgi (Neolamprologus multifasciatus) należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) i w naturze zamieszkuje Jezioro Tanganika w Afryce Wschodniej. Uchodzi za jedną z najmniejszych pielęgnic świata. Gatunek bardzo wdzięczny do obserwacji i mało wymagający. Ryby te mają biało-kremowe ciało z wieloma rzędami pionowych pręg, które są poskręcane w ten sposób, że przypominają cienkie warkocze. Ponadto na płetwach widać mniej lub bardziej zaznaczone akcenty niebieskie i żółte. Samiec jest większy (do 4 cm) i ma zwykle dłuższe płetwy piersiowe. Muszlowiec wielopręgi to ryba mało wymagająca i bardzo wdzięczna do obserwacji. Fascynujące jest bowiem zarówno jej życie rodzinne, jak i w szerszym kontekście – życie całej wielopokoleniowej kolonii. Każda para obejmuje w posiadanie pustą muszlę ślimaka (winniczka, ampularii, niektórych niedużych gatunków morskich), których w akwarium powinno być znacznie więcej niż par ryb. W przypadku braku muszli muszlowiec ten nie będzie się rozmnażał, a jego dobrostan ulegnie poważnemu zakłóceniu. To w nich bowiem dochodzi do tarła podczas, którego samica składa zwykle kilka jaj (rzadko ponad 10). Gatunek o słabej agresji wewnątrzgatunkowej, terytorialny i ruchliwy. Z lubością przekopuje podłoże. Para zadowala się niewielkim akwarium (60 l), ale ze względu na fakt, iż gatunek ten prawidłowo powinno się utrzymywać w kolonii, wymagany jest zbiornik 100-120 l. Dno należy pokryć drobnym piaskiem, w tym koralowym. Kilka dolomitów i/lub wapieni doskonale spełnia walory dekoracyjne wpływając jednocześnie na pożądaną twardość i odczyn wody. Z roślin raczej rezygnujemy, choć z powodzeniem można uprawiać wiele gatunków swobodnie pływających, jak rogatek, moczarka lub wywłócznik. Muszlowce preferują wodę twardą do bardzo twardej (15-25°n), o temperaturze 25–27°C i pH 8-9, dobrze natlenioną i krystalicznie czystą, regularnie podmienianą (15-20% na tydzień). W akwarium wystarcza zwykły wewnętrzny filtr gąbkowy bez obudowy. Te mięsożerne ryby karmimy wszelkimi mrożonkami planktonowymi oraz karmą suchą. Po złożeniu ikry samica przejmuje nad nią bezpośrednią opiekę, podczas gdy samiec strzeże terytorium wokół gniazda – muszli. Larwy wylęgają się po 2–3 dobach, a po dalszych 6-7 dniach młode zaczynają żerować. Karmimy je roztartymi pokarmami suchymi, mrożonkami (oczlik, moina), nicieniami „mikro”, larwami solowca itp. Widok narybku wpływającego i wypływającego z muszli – gniazda oraz troskliwa nad nim opieka ze strony rodziców, to niezapomniany i fascynujący widok. Najlepsze wyniki hodowlane osiąga się utrzymując muszlowce w akwarium jednogatunkowym. Należy pamiętać, aby samoistnie dobrani rodzice nie byli ze sobą spokrewnieni. Co jakiś czas nieodzowne jest także wprowadzanie do stada osobników z zewnątrz (po kwarantannie!), aby zwiększyć pulę genową i zapobiec kojarzeniu się ryb w pokrewieństwie.



Para ryb – samiec u góry


Dorosły samiec


Para ryb – samica u góry


Samica przy muszlach


Samica opiekuje się ikrą,
a samiec strzeże rewiru
wokół gniazda – muszli


Muszlowce preferują wodę
twardą do bardzo twardej


Tarło odbywa się w muszli


Każda para obejmuje w
posiadanie pustą muszlę


Samica jest mniejsza i ma
zwykle krótsze płetwy piersiowe.

Limia perugiae. Piękniczkowate (Poeciliidae)

Limia perugiae. Pochodzi z Dominikany i należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Pośród kilku gatunków limek utrzymywanych w akwariach, ten odznacza się nadzwyczaj piękną, metaliczną barwą ciała z czarnymi akcentami na płetwach (samiec). Limia perugiae to ryba wszystkożerna, ruchliwa, najlepiej czująca się w grupie z przewagą samic. Preferuje akwaria jasne, gęsto zarośnięte roślinami, z wolnymi jednak miejscami do pływania. Woda powinna być średnio twarda do twardej, o temperaturze 22-26°C i pH 7-8, w lekkim ruchu, regularnie podmieniana (do 20%/tydzień). Omawiany gatunek jest typowo jajożyworodny (Ovovivipara). Ta forma żyworodności określana jest jako lecytroficzna, czyli taka, gdzie energia dla rozwijającego się zarodka czerpana jest wyłącznie z żółtka jaja. Po ciąży trwającej 4-5 tygodni samica rodzi od kilku do kilkudziesięciu młodych. Samce odznaczają się bardzo dużą aktywnością płciową. Limia perugiae łatwo krzyżuje się z innymi gatunkami limek, a także z niektórymi przedstawicielami piękniczkowatych tworząc hybrydy. Odpowiedzialny akwarysta nigdy nie powinien dopuszczać do ich powstawania. Warto pamiętać, że jaja ryb jajożyworodnych zaopatrzone są w dużą ilość odżywczego żółtka, a embriony rozwijają się niezależnie od samicy w pęcherzykach jajnikowych (tzw. ciąża pęcherzykowa). Z organizmu matki (wyłącznie z płynu jajnikowego) na drodze osmozy czerpana jest jedynie woda wraz z rozpuszczonymi w niej solami mineralnymi i witaminami. Drogą naczyń krwionośnych jest natomiast dokonywana wymiana gazowa. U gatunków jajożyworodnych narybek waży tyle samo, a niekiedy mniej niż zapłodniona komórka jajowa. Przed samym porodem, w końcowym odcinku jajowodu, pęka otoczka jajowa, uwalniając młodą rybkę (brak stadium larwalnego), która następnie jest wydalana na zewnątrz podczas porodu (wykotu), jako całkowicie samodzielny organizm młodociany.



Samiec błyszczy metalicznie


Para ryb – samiec z przodu


Samica jest skromniej
ubarwiona


Żywy pokarm dobrze
wpływa na płodność ryb


Para ryb – samica po prawej


Przestraszone ryby tracą
swe piękne barwy


Dorosła samica


Dorosły samiec

Szczupaczek żyworodny (Belonesox belizanus). Chów

Szczupaczek żyworodny (Belonesox belizanus). Chów. Należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) i w naturze zasiedla (pierwotnie) wody od Meksyku do Kostaryki. Niedawno dostałem od kolegi dwie dorosłe pary. Ryby są niesamowite, ale dość kłopotliwe w karmieniu. Odżywiają się bowiem głównie żywymi rybami, co dla wrażliwego akwarysty stanowi nie lada problem. Samica jest znacznie większa i może dorastać do 20 cm, podczas gdy samiec osiąga zwykle około 12 cm. Drapieżnik ten żywi się głównie rybami, ale przyzwyczajony od małego do pobierania skorupiaków i larw owadów (zwłaszcza komarów i szklarek, gdyż nie pobiera pokarmu z dna), a nawet kawałków mięsa (tego jednak nie polecam) znacznie dłużej daje się utrzymywać na diecie bezrybnej. W pewnym momencie jednak trzeba nieodwołalnie już zacząć skarmianie żywymi rybami. Najlepiej jest podawać różnorodne ich gatunki – gupiki, dania, a nawet niechronione dzikie (np. czebaczki amurskie, słonecznice, karasie ozdobne rozmnożone w oczku wodnym itp.). Jeśli nie nakarmimy dorosłych ryb przez tydzień i dłużej, wówczas samica może zjeść samca. Permanentnie zaś niedożywiane przestaną się rozmnażać Akwarium powinno być dość duże. Dla 2 samic i 3-4 samców (nie odwrotnie!), co najmniej 250 l, udekorowane korzeniami i kamieniami, ale przede wszystkim obficie obsadzone roślinnością (w tym koniecznie pływającą – paprocie, pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste itp.), jasno oświetlone i wypełnione wodą średnio twardą do twardej, o temperaturze 23-26°C i pH 7-8. Wskazane lekkie jej zasolenie (łyżka od herbaty soli kuchennej niejodowanej na10 lwody) i dobra filtracja. Swoje ryby karmię co 2-3 dni. Aby polepszyć wartość odżywczą ryby – ofiary należy przed podaniem ich szczupaczkom dobrze nakarmić żywym pokarmem. Szczupaczki żyworodne pływają mało, przez większość czasu „stoją” pod powierzchnią wody, schowane wśród pływającej roślinności. Generalnie polują na ryby z podchodu lub z zasadzki chwytając je gdzie popadnie. Wielokrotnie jednak gonią ofiarę po całym zbiorniku, co często kończy się niepowodzeniem, a nawet urazem (np. w zderzeniu z szybą). Są to ryby dość płochliwe (ich ciało ciemnieje w czasie odczuwania stresu), znakomicie skaczące. Bardzo korzystny wpływ na ich zdrowie wywierają promienie słoneczne. Przy ich braku można zaobserwować łukowate wygięcie szczęk powodujące ich niedomknięcie. Szczupaczki są odporne na choroby i mają niezwykłe wprost zdolności regeneracyjne. Mój kolega opowiadał mi, jak po powrocie z wyjazdu musiał wyjmować samca z paszczy samicy. Do połowy połknięty, po oswobodzeniu ze śmiercionośnego uścisku był tak poraniony, że wydawało się, iż nie ma już dla niego ratunku. I tu niespodzianka – ryba wkrótce doszła do siebie, a po ranach nie zostało ani śladu :) Przestrzegam przed podawaniem szczupaczkom na raz zbyt dużej liczby żyworódek do pożarcia (brzmi to tragicznie, ale tak to niestety wygląda). Potencjalne bowiem ofiary, zwłaszcza w zbiorniku z wieloma kryjówkami „szybko uczą się”, jak unikać ataków szczupaczków, przez cały czas się kryją i nie tak łatwo je złapać. Hodowca widząc, że ofiar nie ubywa jest przekonany, że szczupaczki nie są głodne i rezygnuje z ponownego ich karmienia. Tymczasem nasi podopieczni zaczynają głodować. Najlepiej jest podawać szczupaczkom tyle ryb, ile zdążą zjeść w krótkim czasie.



Zbliżenie głowy


Samiec w pełnej krasie


Widoczne dość długie
gonopodium samca


Para ryb – samiec z przodu


Samica wśród roślinności


Samice są znacznie większe


Szczupaczki są dość
płochliwe


Samica „na czatach”


Samiec polujący pod
powierzchnią wody

Ilyodon whitei. Rodzina Goodeidae

Ilyodon whitei – rzadka żyworódkowata z rodziny Goodeidae. Ostatnio przez zupełny przypadek natknąłęm się na ten gatunek w znanym zoologu. Sprzedający wmawiał mi, że to ameka wspaniała :) Nie wyprowadzałem go z błędu i kupiłem wszystkie 5 osobników :) Ojczyzną Ilyodon whitei są słodkie wody Meksyku, gdzie gatunek ten uchodzi za wysoce zagrożony wyginięciem. Ryba dorasta do około 7 cm, rzadko więcej. Odznacza się typowymi cechami żyworódkowatych, a więc: brakiem plam ciążowych i magazynowania spermy w uchyłkach jajowodów, porodem poprzedzonym każdorazowo kopulacją i zapłodnieniem, silnie zredukowanym woreczkiem żółtkowym zarodka i jego połączeniem z organizmem matki za pomocą nitkowatych wypustek (trofotenia), prymitywnym (w stosunku do gonopodium piękniczkowatych) narządem kopulacyjnym, zwanym andropodium (ma postać niby wcięcia w płetwie odbytowej). Zachowaniem i wymaganiami środowiskowymi Ilyodon whitei nie różni się wiele od swej krewniaczki, ameki wspaniałej, o której wcześniej pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=136

Ważne, aby zapewnić tym stadnym rybom (min. 5 osobników) duży zbiornik z dobrą filtracją i napowietrzaniem wody oraz regularnymi jej podmianami. Dobrostan ryb jest najlepszy, gdy woda jest w lekkim ruchu, powierzchnia częściowo przykryta roślinnością pływającą, a w zbiorniku znajduje się sporo wolnej przestrzeni do swobodnego pływania. Nowego nabytku jeszcze nie rozmnożyłem, ale poza jednym większym osobnikiem, który okazał się samcem, mam jeszcze cztery młodsze i na pewno będzie wśród nich jakaś samiczka. Piękno ryb najlepiej oddają zdjęcia. Bardzo podobnym gatunkiem jest Ilyodon furcidens.



Samiec w pełnej krasie


Żerujący samiec


Ich ojczyzną jest Meksyk


W akwarium zapewniamy
sporo wolnego miejsca do
swobodnego pływania


Żyworódkowate mają sporo
cech, którymi różnią się
od piękniczkowatych


Najlepiej czują się w grupie


Osobnik młodociany

Amadyna ostrosterna (Poephila acuticauda)

 Amadyna ostrosterna (Poephila acuticauda), zwana też długosterną należy do rodziny astryldów (Estrididae) i w naturze występuje w północnej Australii w dwóch podgatunkach: o dominującej czerwonej barwie dzioba i o żółtej, recesywnej. W ich chowie i rozmnażaniu hodowca napotyka na szereg problemów, o których poniżej. Te bardzo atrakcyjne, mało płochliwe, ruchliwe, lubiące słońce i kąpiele w letniej wodzie, towarzyskie i wesołe ptaszki mają wielu zwolenników. Dorastają do 15-16 cm. Należy unikać trzymania ich w zbyt małych klatkach, w których trudno o udany rozród, nawet bardzo dobrze dobranych par. Do ich chowu najlepsze są wolierki lub duże klatki. Zalecam też każdą parę lęgową trzymać oddzielnie lub w towarzystwie innych astryldów (o podobnej jednak wielkości), w tym współplemieńców, ale w większej liczbie (gatunek wysoce socjalny). Sporym problemem jest rozróżnienie płci ptaków. Teoretycznie u dorosłego samca czarny „śliniak” pod dziobem/gardłem jest nieco szerszy (bardziej trójkątny), a sterówki dłuższe i ostrzej zakończone, ale w praktyce częstokroć się to nie sprawdza. Ponadto samiec śpiewa i najlepiej widać to podczas tokowania. Tylko mając dobrze dobraną parę można liczyć na udany rozród. Osobniki zestawiane przez hodowcę „na siłę” zwykle zawodzą. Rozród najlepiej udaje się w półotwartych budkach lęgowych (15x15x15 cm), ale koszyczki wiklinowe też są często wybierane. Tych ostatnich jednak nie polecam z uwagi na utrudnioną możliwość kontroli lęgu. Materiał na gniazdo (włókno kokosowe, sizal, cienkie i długie łodyżki siana itp.) należy udostępnić ptakom tylko w okresie jego budowy. Są bowiem pary, które gdy dostarczymy im materiału w okresie wysiadywania, nakrywają nim jaja, które oczywiście ulegają zmarnowaniu. Gniazdo może także zostać zaplecione w krzewie – ma wtedy butelkowaty kształt, z zadaszonym tunelem wejściowym.

Samica składa 3-7 jaj. Ich inkubacja trwa 12-14 dni. Wysiadują obydwa ptaki, choć samce czasami dzielą mniej lub bardziej ten obowiązek. W okresie odchowu potomstwa rodzicom podajemy mieszankę jajeczną i skiełkowane ziarno. Owady nie są wymagane. Po 3 tygodniach młode opuszczają gniazdo, gdzie są jeszcze przez dobre 2 tyg. dokarmiane przez samca. Mają czarne dzioby i krótsze sterówki.

na budzie

Para amadyn na budce

Para amadyn na budce



Jaja w gnieździe


Pisklęta


Podlot po wylocie
z gniazda


Samiec na koszyczku


W wolierze towarzyskiej


Samica przy wejściu
do budki

Wzdręga (Scardinius erythophthalmus)

Ryby zimnolubne. Wzdręga (Scardinius erythophthalmus). Należy do rodziny karpiowatych (Cyprinidae) i bywa czasem utrzymywana w zimnowodnych akwariach i/lub oczkach wodnych. Do nich jednak najbardziej nadaje się odmiana złota wzdręgi. Wzdręga zwana jest potocznie krasnopiórką, czerwonką lub czerwoną płotką. To jedna z naszych najpiękniej ubarwionych ryb. W wodach Polski występuje pospolicie, zwłaszcza w tych zarośniętych, niezbyt głębokich, o mulistym dnie. Może okazjonalnie osiągać masę ciała nawet 2 kg, ale zwykle mierzy kilkanaście centymetrów i osiąga masę ciała 100-300g. Gatunek stadny, spokojny i towarzyski oraz wszystkożerny, choć w jego diecie nie może zabraknąć pokarmów roślinnych (glony, miękkie części roślin wodnych, spirulina itp.). Nie gardzi też narybkiem. Można ją utrzymywać z wieloma innymi gatunkami, w tym z podobnej wielkości drapieżnymi, np. okoniami. W akwarium/oczku zjada miękkie części roślin, stąd w celu ich ochrony konieczne jest odpowiednie żywienie, niska obsada ryb oraz tworzenie oddzielnych stref dla roślinności, odgrodzonych, np. szybą lub drobną siateczką. W akwarium wskazana jest obfita roślinność pływająca, wydajna filtracja i napowietrzanie oraz sporo miejsca do swobodnego pływania. Najbardziej widoczna w oczku jest odmiana złota wzdręgi. Ryba ta preferuje oczka duże, dobrze zarośnięte, a przy tym niezbyt mocno zarybione. Bez problemu zimuje w oczku, o ile zapewnimy w zimie napowietrzanie wody. Dojrzałość płciową wzdręga osiąga w wieku 2-3 lat (mierzy wtedy ok.10 cm). Tarło ma najczęściej charakter jednomiotowy i rozpoczyna się przy temperaturze wody 17-18ºC (zwykle w II połowie maja). Samce mają wówczas na pokrywach skrzelowych i głowie wysypkę tarłową. Gatunek fitofilny, składający kleistą ikrę (średnica ziaren ok.1,5 mm) na roślinności podwodnej i nitkowatych glonach. Samica może złożyć do 200.000 jaj, których inkubacja trwa 3-10 dni. W tym roku na jednym ze stawów w Podkowie Leśnej jeden z moich kolegów złowił piękną, nietypowo ubarwioną wzdręgę (patrz zdjęcie). Prawdopodobnie narybek, który nadmiernie rozmnożył się w oczku został wypuszczony do stawu przez jakiegoś z pseudohodowców, który mógł mieć złotą odmianę wzdręgi lub osobniki z nią przekrzyżowane. Pamiętajmy, że według Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW na rok 2013 wymiar ochronny wzdręgi wynosi 15 cm, natomiast brak jest okresu ochronnego.



Wzdręga w akwarium
zimnowodnym


Złowiona na wędkę
mutacja wzdręgi


Wzdręga to gatunek stadny,
spokojny i wszystkożerny


Złota odmiana wzdręgi


Wzdręga i okoń w
zbiorniku zimnowodnym


Złote wzdręgi są
najlepsze do oczek i
zbiorników zimnowodnych


Grupka złotych wzdręg

  

Betta enisae. Narybek

Wreszcie udało mi się odchować nieco młodych tego bardzo ciekawego gatunku bojownika-gębacza. Nie było to jednak łatwe, bowiem podstawą żywienia młodych jest pokarm żywy. O tym jak osiągnąłem sukces, czytaj poniżej. Rozmnażanie Betta enisae nie jest trudne, o ile dysponujemy dorosłymi osobnikami, dobrze wyrośniętymi i odkarmionymi (kondycja hodowlana). Tym razem po tarle (patrz link na końcu) pozostawiłem samicę z samcem w akwarium około 100 l, w którym pływały trzy niewielkie zbrojniki niebieskie (o zbrojnikach czytaj tu: http://www.multihobby.net/?p=204) Zbiornik był udekorowany płaskimi kamieniami, kawałkami drewna i dużym pękiem mchu jawajskiego, poprzerastanym moczarką argentyńską i anubiasem. Poziom wody nie był wysoki i sięgał około 25 cm. Brak podłoża i grzałki. Spokojnie pracował wewnętrzny filtr gąbkowy bez obudowy. Po tarle samiec wytrwale nosił jaja w worku gardłowym i tym razem ich nie połknął, co wcześniej mu się zdarzało. Po wypuszczeniu młodych zdołałem 8 z nich odłowić do oddzielnego zbiornika. Narybek krył się głównie na dnie pod kawałkami drewna i kamieniami, skąd odsysałem go wraz z wodą i zanieczyszczeniami organicznymi. Będąc pewnym, że reszta potomstwa została zjedzona przez rodziców, skupiłem się na odchowie uratowanych osobników. Młode karmiłem najdrobniejszym pyłem – oczliki i ich larwy, rozwielitki (same rozmnażały się w zbiorniku), węgorkami „mikro”, a także miażdżonymi rurecznikami. Rosły dość wolno. Z początku podawałem również suchy pokarm pylisty, ale nie widziałem, aby narybek go jadł. Zjadały go natomiast liczne ślimaki, na których odchodach rozwijały się pierwotniaki, będące również cennym pokarmem dla młodziutkich rybek. Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy podczas czyszczenia 100 l zbiornika, w którym odbyło się tarło odkryłem pomiędzy roślinami 3 podrośnięte młode. Co ciekawe były one dwukrotnie większe od rówieśników, które zostały odłowione i regularnie karmione. Dorosłym osobnikom podawałem przez ten czas wyłącznie rureczniki i larwy ochotek i to co drugi dzień (!).

Betta enisae pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=141

i tu: http://www.multihobby.net/?p=30



Podrośnięty narybek


Młodziutki narybek wśród
licznych rozwielitek


Żerowanie wśród roślinności


Podstawą żywienie narybku
jest pokarm żywy


Narybek rośnie
nierównomiernie


Młode odchoachwane przy
rodzicach


Grupka narybku

Żaba szponiasta (Xenopus laevis). Rozród

Doprowadzenie do złożenia skrzeku nie jest trudne, lecz wychowanie potomstwa może nastręczać sporo problemów. O tym jak odnieść pełen sukces hodowlany czytaj w niniejszej odsłonie. Samice są o wiele większe od samców i mają charakterystyczne fałdy skórne na kloace. W okresie godowym u samców widoczne są ciemne modzele na palcach kończyn przednich. Samce wabią samice wydając pod wodą dźwięki za pomocą krtani, która uległa ewolucyjnej modyfikacji (jak pisałem wcześniej żaby te nie mają m.in. strun głosowych, języków oraz rezonatorów). U żaby szponiastej występuje ampleksus pachwinowy. Do złożenia skrzeku i jego zapłodnienia dochodzi przeważnie w nocy tak, że hodowca nad ranem znajduje jaja uczepione głównie roślin (samica przyczepia je tam pomagając sobie tylnymi kończynami). Zwykle jaj jest kilkadziesiąt do kilkuset, choć literatura fachowa podaje, że ich liczba może sięgać nawet kilkunastu tysięcy, co być może ma miejsce, ale w naturze, moim zdaniem. Do rozrodu przeznaczamy osobniki, co najmniej 1,5 roczne. Idealnie jeśli poddano je wcześniej zimowaniu w temperaturze wody 12-15°C przez okres około 3 miesięcy. Do odbycia rozrodu zimowanie nie jest jednak bezwzględnie konieczne. Nie ma także znaczenia pora roku. Najlepiej upatrzona parę (osobiście stosuję zawsze zestawy mieszane – albinos x nominatywny) przełożyć do oddzielnego zbiornika (ok.40 l), bez podłoża z luźnym kłębowiskiem roślin tj. mchy, moczarka, wywłócznik. Woda powinna być świeża, odstana o temperaturze 22-24°C. W celu pobudzenia płazów do godów codziennie podmieniamy 25-35% wody na świeżą i zachowujemy podwyższony jej poziom (30-35 cm). Wskazany jest delikatnie pracujący napowietrzacz. Przezroczyste larwy (kijanki) wylęgają się po około 48 godzinach. Co ciekawe, w przeciwieństwie do np. traszek kijanki nie mają skrzeli zewnętrznych, które zanikają jeszcze w czasie rozwoju zarodkowego. Pokarm pobierają na zasadzie filtrowania go z wody, dzięki aparatowi filtracyjnemu zlokalizowanemu na łukach skrzelowych. W kilka dni po wylęgu w kątach otworu gębowego wyrasta tzw. narząd Ruskoniego, spełniający rolę organu równowagi i mający postać cienkich niby-wąsików. I znowu ciekawostka – tylko u tego gatunku płaza bezogonowego narząd ten występuje. Początkowo kijanki należy żywić najdrobniejszym tzw. pyłem (larwy oczlików, pierwotniaki, wrotki) i mikroskopijnymi glonami, eugleninami itp. (tzw. zielona woda). Dobrym pokarmem, który z powodzeniem stosuję jest także zmielony granulat pstrągowy z dodatkiem pokarmu dla narybku typu powder. Po 10-12 dniach można już podawać najdrobniejszego oczlika. Mrożonki (mysis, moina, solowiec) zjadane są o wiele mniej chętnie. Żerując kijanki pływają głową w dół. W czasie ich odchowu konieczne są regularne podmiany wody (co 1-2 dni), połączone z czyszczeniem dna z resztek organicznych. Jako pierwsze pojawiają się kończyny przednie. Rozwój kijanek zakończony metamorfozą trwa około 3 miesięcy.



Grupa starszych kijanek


Zarodek w jaju


Larwy tuż po wylęgu


Larwy wchłonięciu zawartości
pęcherzyków żółtkowych


Starsza kijanka


Grupa kijanek – widać
zaczątki tylnych kończyn


Tylne kończyny rosną


Pojawiają się przednie
kończyny


Żabka jeszcze z ogonem


Prawie ukształtowana żabka


Dwa samce


Trzy samice – widoczne fałdy
skórne na kloace

Lęgi zimowe

 

Lęgi zimowe – czy warto? Wielu hodowców staje przed dylematem, czy kontynuować rozmnażanie ptaków ozdobnych w okresie zimowym, czy też nie dopuszczać do lęgów? O tym jakie są za i przeciw, czym ewentualnie ryzykujemy i co na to organizm ptaka, czytaj poniżej.

Ci hodowcy, którzy dysponują ciepłymi pomieszczeniami mogą ewentualnie pozwolić ptakom (np. amadynom wspaniałym/papuzikom/trzciniakom, które dorosły jesienią i dobrały się w parę wczesną zimą) na odbywanie lęgów, o ile są one w dobrej kondycji fizycznej, całkowicie wypierzone, zainteresowane rozrodem (budują gniazdo, wchodzą do budki itp.) i nie były wcześniej w intensywnym ciągu rozrodczym. W innym wypadku nie zawsze się to opłaca i nie mam tu absolutnie na myśli zysku pieniężnego, który w hodowli amatorskiej nigdy nie powinien być celem samym w sobie (a tak niestety często bywa), lecz czysto biologiczne przeciwwskazania.

Przede wszystkim każdy ptak musi po intensywnym okresie lęgowym odpowiednio długo odpocząć, aby jego organizm odbudował utracone siły. Ponadto ważnym elementem jest prawidłowe wypierzenie się ptaka, co wcale nierzadko przebiega z różnymi zaburzeniami. Ptaki, które lęgną się w zimie mogą potem (wiosną, latem) zupełnie nie mieć do tego ani sił, ani ochoty, a jeśli nawet to samice często znoszą wówczas mało jaj, pisklęta są słabsze i mniej żywotne. Nierzadkie są upadki wyczerpanych samic. U wielu gatunków tzw. regres gonad (zmniejszenie i zaprzestanie produkcji hormonów) następuje pod wpływem skróconego dnia świetlnego. Ponowne wejście gonad w stan czynny może odbywać się dopiero po jakimś czasie – okresie spoczynku, czyli wyciszenia płciowego i z chwilą, gdy dzień świetlny się wydłuża (np. kanarki).

Wielu hodowców zimuje ptaki zapewniając im w okresie zimy dietą ubogą w białko, krótki dzień świetlny (wspomniana regresja gonad) i obniżoną temperaturę powietrza (stosownie do gatunku). Inni, nie rozdzielają okresów hodowli na porę letnią i zimową, lecz prowadzą lęgi przez cały rok, z tym że ptaki mają po „eksploatacji” zapewnione dłuższe okresy spoczynku, niezależnie od pory roku (np. amadyny wspaniałe). Wśród hodowców kanarków panuje odwieczny dylemat, czy rozpoczynać lęgi w okresie późnej zimy, czy może zgodnie z rytmem natury, czyli z nastaniem wiosny.

Jakiekolwiek nie byłyby nasze decyzje hodowlane odnośnie lęgów proponuję zawsze działać jak najbardziej zgodnie z naturą. Nie znaczy to jednak, żeby parce zeberek, które z jakiś powodów nie odbyły udanych lęgów latem i teraz w zimie się do nich rwą, nie pozwolić na rozród w domowym zaciszu. Wszak obserwacja ptaków wychowujących swoje młode, podczas gdy za oknem mróz i zamieć może przysporzyć hodowcy wiele „ciepłych” wrażeń. Ma to jednak i swoje złe strony, o których radzę pamiętać. Zdrowie ptaków powinno być dla każdego hodowcy zawsze najważniejsze.



Lęgi zimowe w ciepłym
pomieszczeniu



Młodziutkie papużki faliste



Klujące się amadyny wspaniałe



Młode ryżowce siwe na wylocie



Pisklęta papużki falistej



Pisklęta amadyny wspaniałej



Kanarki – kiedy zaczynać
te lęgi?



Zdrowie ptaka liczy
się zawsze najbardziej

Żałobniczka (Gymnocorymbus ternetzi). Chów i rozród

Żałobnicza, zwana czarną tetrą (Gymnocorymbus ternetzi) należy do rodziny kąsaczowatych (Characidae) i w naturze zasiedla dorzecza południowoamerykańskich rzek Rio Negro, Paragwaj i Guapore. Dorasta do 5-6 cm. Jest odporna na choroby i wytrzymała, nieco płochliwa. O tym jak ją pielęgnować i rozmnażać czytaj poniżej.

Żałobniczki to ryby stadne (min. 5, a najlepiej około 12 osobników), towarzyskie i dość łagodne (trafiają się jednak osobniki zadziorne, których agresja skierowana jest głównie na współplemieńców lub inne, np. o wydłużonych płetwach). Choć nie należą do ryb kolorowych, to jednak podobnie jak hokejówki stanowią doskonałe, ciemne uzupełnienie dla innych, bardziej jaskrawo ubarwionych gatunków ryb oraz dla soczysto zielonej roślinności (zwłaszcza młode osobniki). Zadowalają się standardową wodą wodociągową, o temperaturze 22-25ºC i pH 6,5-7,5. Wskazana jest wydajna filtracja wody i jej podmiany, ale w niewielkich ilościach (10%/tydzień). Akwarium nie powinno być zbyt gęsto obsadzone roślinami – trzeba pozostawić sporo wolnego miejsca do swobodnego pływania. Konieczna jest natomiast liczna roślinność pływająca, która tonowałaby oświetlenie, co dobrze wpływa na samopoczucie i wybarwienie ryb (preferują półcień). Żałobniczki są wszystkożerne, ale w diecie konieczny jest udział karmy roślinnej.

Samica jest większa, jaśniej ubarwiona i ma bardziej uwypukloną partię brzuszną. Ryby te dość chętnie przystępują do tarła, o ile są dobrze wyrośnięte i stworzy im się właściwe warunki środowiskowe. Ja rozmnażam je parami lub w trójkach z przewagą samców. Wystarcza wtedy zbiornik tarliskowy (ustawiony w lekko ocienionym miejscu) o pojemności 30-50 l, wypełniony (głębokość do 25 cm) miękką wodą (5-8°n), o temperaturze 26-27ºC i pH 6,5-7. Woda musi być krystalicznie czysta, pozbawiona zawiesin (dobra filtracja i odstanie) i odkażona środkiem grzybobójczym. Na dnie najlepiej rozłożyć ruszt ikrowy, który przysłaniamy 1-2 kępami miękkolistnych roślin (mchy, wywłócznik). Samica może złożyć do 2000 jaj, lecz zwykle jest ich kilkaset.

Ruszt i rośliny muszą być starannie odkażone, gdyż ikra żałobniczek jest wrażliwa na zanieczyszczenia mechaniczne, chemiczne oraz drobnoustroje i światło. Po wyłowieniu tarlaków zbiornik zaciemniamy. Powinno działać delikatne napowietrzanie wody. Larwy wykluwają się po 24-36 godzinach i po 5-6 dniach zaczynają pływać i żerować. Na początku najlepiej jest podawać im „pył”, czyli pierwotniaki, larwy oczlików i wrotki, a od 3-4. dnia – larwy solowca i karmy suche. Młode żałobniczki rosną bardzo szybko, lecz nierównomiernie. Najdalej co drugi dzień dokładne czyścimy dno z resztek organicznych.



Samiec


Samica


Odmiana o wydłużonych
płetwach


Para – samiec poniżej


Na tarlisku


Tarło


Samica składa zwykle
kilkaset jaj

Paletki (Symphysodon aequifasciatus)

Paletki (Symphysodon aequifasciatus), c.d. Co jakiś czas z chęcią wracam do hodowli tych pięknych, majestatycznych ryb, bezsprzecznie uchodzących za królowe dorzecza Amazonki. Nie wszyscy jednak akwaryści za nimi przepadają, a są tacy, którzy wręcz ich nie lubią. Wielokrotnie niepowodzeniom w chowie i rozmnażaniu paletek winna jest niewiedza akwarysty. Już na samym początku popełniane są rażące błędy – ryby kupowane są z niepewnego źródła, często zarażone pasożytami, w złej kondycji fizycznej, itp. Najlepszym źródłem pozyskiwania paletek jest zawsze uczciwy hodowca-amator. Niektórych akwarystów majestat paletek wręcz drażni. Mówią mi oni często: „Jak wychodzę do pracy to ryby „stoją” w jednym rogu akwa i jak wracam popołudniu to też tam są”. No cóż, paletki są wprawdzie mało ruchliwe, ale bez przesady. W moim akwarium reakcja ryb na karmienie jest zawsze dynamiczna, a zachowania socjalne w grupie to ciekawy obiekt obserwacji. Paletki mają wiele innych cech, które można uznać za niezwykłe – przede wszystkim oryginalny kształt ciała i piękne barwy. Wyhodowano setki odmian, więc jest w czym wybierać. Nic jednak nie da się porównać z widokiem dobrze dobranej pary tych ryb, która troskliwie opiekuje się potomstwem. Kiedy zacząć i czym karmić narybek pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=143

Tutaj zaś zawarłem informacje na temat zakupu materiału hodowlanego: http://www.multihobby.net/?p=76 

Trzeba pamiętać, że paletki to ryby stadne (min. 5 osobników), ciepłolubne, często płochliwe i podatne na stres oraz zarażenia pasożytami (nicienie z rodzaju Capillaria, pierwotniaki z rodzaju Hexamita i Spironucleus, przywry z rodzaju Dactylogyrus oraz Gyrodactylus). Lubią duże akwaria (dla 5 dorosłych osobników, co najmniej250 l) z kępami wysokich roślin, korzeniami, zatopionymi gałęziami. W diecie nie może zabraknąć pokarmu roślinnego (szpinak, zielony groszek, spirulina itp.). Wymagana jest wydajna filtracja wody oraz regularne jej podmiany (15-20%/1-2 razy na tydzień). Do chowu wystarcza woda miękka do średnio twardej (7-12°n), o temperaturze 27-29°Ci pH 6-7, bardzo dobrze natleniona.



Młode, dobierające
się w parę osobniki


Moment składania jaj


Samica składa jaja
na ceramicznym stożku


Troskliwa samica


Troskliwy samiec


Para dzień po tarle


Młodziutki narybek


Dwie samice podczas tarła

Żaba szponiasta (Xenopus laevis). Chów

Żaba szponiasta (Xenopus laevis) – chów. Ten bezogonowy płaz zwany jest także plataną i należy do rodziny bezjęzycznych (Pipidae). Jego ojczyzną jest Afryka na południe od Sahary, ale rozprzestrzenił się w wielu rejonach świata. Często hodowany w akwaterrariach (a także laboratoriach) z uwagi na wiele ciekawych cech, o których poniżej.

Samce są znacznie mniejsze (8-9 cm), podczas gdy samice dorastają do 12-15 cm. Te ostatnie mają także fałdy skórne na otworze kloakalnym. Żaba szponiasta ma krępe i silnie spłaszczone grzbieto-brzusznie ciało oraz okrągłe, wystające oczy, osadzone na szczycie głowy, 4 wolne palce w przednich kończynach i 5 w tylnych, które spięte są błoną pławną, a 3 z nich zakończone są ostrymi pazurkami. Prowadzi ściśle wodny tryb życia (przez całe życie ma zachowany narząd linii nabocznej). Nie występują u niej powieki, błony bębenkowe, język, struny głosowe, rezonatory, brodawki na skórze (jest gładka). W naturze niekorzystny okres (susza) przeczekuje w stanie estywacji, zagrzebana na 30-40 cm w dennym mule przez kilka nawet miesięcy lub, rzadziej, przełazi nocą (po błocie, w deszczu itp.) do innego zbiornika znajdującego się w pobliżu. Jest długowieczna – żyje ponad 25 lat.

Płaz ten wymaga większego akwaterrarium – co najmniej 150 l dla samca i dwóch samic. Poziom wody nie powinien przekraczać30 cm. Na dno najlepiej użyć otoczaków o średnicy 1,5-2 cm lub płaskich kamieni. Początkowo w nowym miejscu żaby są dość płochliwe i dlatego ważne są kryjówki w postaci korzeni i kamieni. Z roślin najlepiej użyć swobodnie pływające lub obciążone kamieniem pęki (moczarka, mchy, wywłócznik). Także mocne gatunki posadzone w pojemnikach obłożonych kamieniami mogą być uprawiane. Grzałka w normalnie ogrzewanym pomieszczeniu jest zbędna, a oświetlenie dostosowane do wymagań roślinności. Wskazany jest natomiast wydajny filtr i cotygodniowe podmiany wody (20-30%) z uwagi na szybką przemianę materii tych płazów.

Płaz bardzo odporny, dostosowujący się do niemal każdych warunków środowiskowych (poza skrajnymi). Jest bardzo żarłoczny i zjada wszelki żywy pokarm, który może pochwycić i połknąć. Dorosłym osobnikom podaję dżdżownice, krewetki, mięso i podroby (np. serce cielęce) i małe ryby (do5 cm), młodszym – wszelkie larwy owadów, rureczniki, doniczkowce itp. Brak języka zmusza żaby do pomagania sobie w czasie jedzenia przednimi kończynami. Dostęp do powierzchni wody musi być zapewniony, gdyż żaby te oddychają powietrzem atmosferycznym.

Jako ciekawostkę podam, że dawniej używano samic żab szponiastych do wykrywania ciąży u kobiet. Otóż zbadano, że młode samice tych płazów już w kilka godzin po wstrzyknięciu im moczu kobiety będącej w ciąży reagują złożeniem skrzeku. Jest to reakcja na obecność w moczu hormonu – gonadotropiny kosmówkowej, którą produkuje najpierw zarodek, a potem łożysko ciężarnej kobiety. Inną ciekawostką jest przenoszenie przez żaby szponiaste patogennego grzyba (Batrachochytrium dendrobatidis), który wywołuje groźną dermatozę płazów, zwaną chytridiomikozą. Same platany są odporne na patogen i jako jego bezobjawowi nosiciele stają się potencjalnie bardzo groźne dla miejscowej populacji płazów, o ile zostaną wypuszczone do środowiska naturalnego przez nieodpowiedzialnego hodowcę.



Grupka płazów w
akwaterrarium


Kończyny tylne mają
5 palcy spiętych błoną pławną


Pod wodą


Płazy te są bardzo żarłoczne


Przednie kończyny mają
4 cienkie palce


Osobnik zaczerpujący
powietrza atmosferycznego


Odmiana albinotyczna


Odmiana nominatywna

  

Proporczykowiec dwupręgi (Aphyosemion bitaeniatum)

Proporczykowiec dwupręgi (Aphyosemion bitaeniatum) należy do rodziny Nothobranchiidae i zamieszkuje wody Afryki (Togo, Benin, Nigeria). Dorasta do jedynie 5,5-6 cm i odznacza się pięknym ubarwieniem oraz dość łagodnym usposobieniem. Jak go rozmnażam opisałem poniżej. Kilka uwag odnośnie chowu. Proporczykowce dwupręgie najlepiej jest utrzymywać w zbiorniku jednogatunkowym o pojemności 30-40 l dla kilku osobników. Gatunek ten ma łagodne usposobienie, choć walki między samcami nie są rzadkie. Rybie tej szkodzi zbyt wysoka temperatura wody (28°Ci powyżej). Skróceniu ulega wówczas długość życia, a ponadto ryby słabo żerują, niechętnie się rozmnażają i mogą zapadać na choroby. Piękne barwy ciała i płetw są najbardziej wyeksponowane przy zastosowaniu ciemnego podłoża i obsadzeniu zbiornika miękkolistną roślinnością. Do chowu wystarcza zwykła woda wodociągowa. Jej temperatura nie powinna przekraczać 24°C, a pH 6-7. Lignity, korzenie, garbniki (szyszki olszy, liście bukowe lub dębowe, torf włóknisty itp.) są pożądanym dodatkiem. Żywienie powinno być oparte na pokarmach zwierzęcych – żywych i mrożonych.

Rozmnażanie omawianego gatunku nie jest trudne. Samiec jest nieco większy, znacznie barwniejszy i ma dłuższe płetwy nieparzyste. Dwie podłużne, ciemne pręgi są lepiej widoczne u samicy. Istnieje kilka metod rozrodu (w tym z użyciem torfu włóknistego), ale ja stosują dwie następujące. Pierwsza, najmniej pracochłonna to swobodny rozród ryb w akwarium jednogatunkowym, obficie zarośniętym miękkolistną roślinnością (rogatek, wywłócznik, kabomba, mchy, wgłębka, paprocie itp.). Część jaj i narybku jest w stanie przetrwać (dorosłe często je zjadają), o ile zbiornik ma niską obsadę osobników dorosłych (np. samiec x 2 samice/40 l). Młode wyławiamy sukcesywnie spomiędzy roślinności pływającej i umieszczamy w odchowalni. Tym sposobem uzyskuje się jednak znikomą liczbę potomstwa.

Druga metoda wymaga użycia zbiornika tarliskowego o pojemności 20-25 l/parę. Tarlaki wcześniej rozdzielam na około 7-8 dni i obficie karmię żywym pokarmem. Temperaturę wody podnoszę do 26-27°C. Powinna być ona kwaśna (pH 6-6,5) i miękka (najlepiej 5-6°n). Jako substratu dla ikry używam mopa/pomponu (korek z doczepionymi włoknami włóczki/przędzy syntetycznej) lub odkażonej kępy mchu, bądź obydwu tych substratów jednocześnie. Co 3 dni przekładam substrat z ikrą do oddzielnego lęgnika, wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizykochemicznych do wysokości 8–10 cm i delikatnie napowietrzaną. I tak postępuję 2-4 razy (w zależności od intensywności tarła, które prędzej czy później ulega osłabieniu). Samica może złożyć od 40 do 70 jaj.

Larwy wykluwają się w powyższej temperaturze po kilkunastu dniach (zwykle 14-17). Narybek karmię larwami solowca, węgorkami „mikro” oraz drobniutkim zooplanktonem. Należy sortować go według wzrostu z uwagi na możliwy kanibalizm. Znanych jest kilka odmian barwnych.



Samiec w całej okazałości


Para ryb – samiec u góry


Dorodna samica


Jasne podłoże osłabia barwy

Samica z młodym

Samica z młodym


Samica z młodym



Para ryb – samica po lewej


Samiec wśród roślinności


Żerujący narybek

Czyż czerwony (Spinus cucullatus)

Czyż (czyżyk) czerwony (Spinus cucullatus, Carduelis cucullatus), zwany potocznie kapucynkiem należy do rodziny ziarnojadów, łuszczaków (Fringillidae). Odznacza się bardzo żywym temperamentem, przepięknym ubarwieniem, małymi rozmiarami ciała (10-12 cm) i ładnym śpiewem. Rozród nie jest trudny, ale wszystko zależy od stworzonych ptakom warunków i pary lęgowej. Ojczyzną czyża czerwonego jest północna Wenezuela i Kolumbia oraz południowa Gujana. Jest tam objęty ochroną gatunkową. Dymorfizm płciowy jest bardzo wyraźny. Samiec ma czarną głowę oraz częściowo także skrzydła, plecy i ogon, reszta ciała – ognistoczerwona. W ubarwieniu samicy przeważa kolor szaro-brązowy i rdzawy. Najlepiej ptakom podawać naturalne karotenoidy zawarte, np. w marchwi. Sztuczne barwniki są niekiedy źle przez nie tolerowane. Ptaka, który dostawał je w pokarmie można rozpoznać po czerwonym brzuchu (normalnie jest on biało-kremowy). Pomieszczenie dla czyży powinno być w miarę duże. Czy to wolierka, czy też klatka (najlepiej typu skrzynkowego z oświetleniem, o wymiarach: 70-80x40x50 cm), pamiętajmy o jego atrakcyjnym udekorowaniu w cienkie gałązki, sztuczne lub żywe rośliny, pęki suchych wiechci traw, trzciny itp. Gatunek ten ze względu na swą ruchliwość źle się czuje w małej klatce. Rozmnażanie jest wówczas dużym wyzwaniem, bowiem samiec potrafi być dość napastliwy wobec samicy. Są to ptaki całkiem odporne, ale moim zdaniem, również dość ciepłolubne – w czasie spoczynku płciowego powinny mieć zapewnioną temperaturę powietrza około 15°C. Można je, co prawda, przyzwyczaić do niższej ciepłoty, ale różnie może to się skończyć.

Rozmnażanie czyży nie jest specjalnie trudne. W okresie lęgowym przedłuża się ptakom dzień świetlny do 14-15 godzin dziennie i podnosi temperaturę powietrza do około 20°C. Jednak często lęgi są nieudane. U jednego kolegi para była bardzo zgrana i bez problemu wyprowadziła 3 lęgi w roku, nawet w niedużej klatce. U drugiego zaś mimo urozmaiconego żywienia i posiadania młodego, acz dorosłego samca jaja kilka razy z rzędu były niezapłodnione. Innym znowu razem samica zeszła z młodych zaraz po ich wykluciu się. W przypadku niepowodzeń najlepiej jest próbować wymieniać jednego z rodziców. Generalnie czyże powinno rozmnażać się parami. Jednak nie każda para jest zgodna i dlatego jeśli zauważymy, że samiec, który początkowo jest bez zarzutu, a nagle zaczyna bić samicę, chce nieustannie ją parzyć, wówczas lepiej jest go oddzielić. Samica sama wysiedzi i wykarmi młode. Samca można także przenieść do sąsiedniej klatki tak, aby widział samicę i mógł ją nawet karmić przez pręty (część samców po odosobnieniu się uspokaja i daje ponieść instynktowi). Wykorzystujemy typowe gniazdko dla kanarka (wewnętrzne lub zewnętrzne) z tym, że dobrze jest je osłonić, np. sztucznymi roślinami, tekturą. Samiczka składa 3-4 jasnobłękitne, ciemno nakrapiane jaja, które wysiaduje przez 12-14 dni. Dobry samiec troskliwie karmi partnerkę, a bywa nawet, że bierze czynny udział w wychowie piskląt. W tym czasie ptakom należy podawać skiełkowane ziarno, jajko oraz zieleninę, np. gwiazdnicę pospolitą, mniszek lekarski.



Pisklęta w wieku ok. tygodnia


Kolejno od góry:
samiec, samica, młode


Młody po opuszczeniu
gniazda


Dorosły samiec


Samica wysiadująca jaja


Inkubacja jaj trwa 12-14 dni

Karlik szponiasty (Hymenochirus curtipes). Rozród

Te małe żabki akwariowe są wdzięcznym obiektem obserwacji. Doprowadzenie ich do godów nie jest zbyt trudne, ale odchowanie kijanek może nastręczać sporo kłopotu. Wytrwali hodowcy wiedzą jednak jak sobie z tym radzić, o czym poniżej.

Samica jest nieco większa i masywniejsza, ma bardziej pękaty brzuch, a jej kloaka jest dobrze widoczna – ma postać niewielkiego wzgórka. U samców pod pachami zlokalizowane są białawe podskórne gruczoły godowe (pachowe), o wymiarach około 5×1,5×2,5 mm. W okresie godowym gruczoły te nabrzmiewają, a skóra wokół nich staje się przekrwiona. Prawdopodobnie wydzielają one feromony płciowe, które przywabiają dojrzałe do godów samice.

Samiec szukający partnerki wydaje pod wodą charakterystyczne, wysokie dźwięki, które słyszalne są jako brzęczenie lub buczenie. Słychać je głównie w nocy. Karliki rozmnażamy parami. Zbiornik hodowlany powinien mieć pojemność około20 li być wypełniony odstaną wodą wodociągową o pH 7-7,5. Ustawiamy go w jasnym miejscu, do którego dostęp mają także promienie słoneczne. Konieczne są miękkolistne rośliny w postaci pęku (nie za dużego) mchu (np. jawajskiego), rogatka lub wywłócznika. Osobniki rodzicielskie zaczynamy obficiej karmić żywym pokarmem. Wodę codziennie podmieniamy na świeżą i odstaną w ilości około 30%. Jej temperaturę podnosimy do 25-26ºC.

Świeża woda, wzrost jej ciepłoty, światło słoneczne i obfitość pokarmu to cztery główne czynniki inicjujące rozpoczęcie godów. Samiec chwyta samicę przednimi łapami „w pasie”, czyli powyżej ud. Jest to tzw. ampleksus pachwinowy, który może trwać od kilku godzin do 2-3 dni. Osobniki w ampleksusie mogą koziołkować pod powierzchnią wody. Tam też składany jest (w bardzo krótkich seriach, co pół do kilku godzin) i zapładniany brązowawy skrzek. Niektóre jednak jaja mogą przyklejać się do roślin i przedmiotów pod wodą, rzadziej do siebie nawzajem. Jaja otoczone są przezroczystą, galaretowatą, lepką otoczką i mają średnicę około1,5 mm. Skrzek można przenosić do oddzielnego lęgnika wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Częściej jednak wyławia się żabki po zakończeniu przez nie godów. Choć można wyczytać w literaturze, że liczba złożonych przez samicę jaj może sięgać nawet tysiąca, to moim zdaniem jest to mało prawdopodobne, aby taka liczba jaj została złożona jednorazowo. Co innego w skali roku – od samicy można uzyskać i kilkaset jaj, bowiem w optymalnych warunkach środowiskowych do składania skrzeku dochodzi wielokrotnie w ciągu roku. W mojej hodowli w wyniku jednorazowych godów uzyskiwałem od dwudziestu kilku do ponad 60 jaj.

W temperaturze około 21ºC kijanki wylęgają się po 48-96 godzinach. Mierzą wtedy około4 mm. Przez 2-3 dni wiszą na szybach i resorbują zawartości woreczków żółtkowych. Rozpoczynając pływanie kijanki mają charakterystyczny kształt ciała – bardzo masywne głowy z prosto ściętym pyskiem oraz cienkie, nitkowate ogony. Na ich ciele pojawiają się (potem zanikają) dwa świecące punkty – jeden powyżej oka, a drugi w środkowej części tułowia. Kijanki początkowo rosną dość wolno i bardzo przypominają rybi narybek. Jako pierwszy pokarm najlepiej podawać im wyhodowane na pożywkach organicznych lub z preparatów komercyjnych pierwotniaki, a od 3. dnia – „pył”, czyli larwy oczlików i wrotki oraz tzw. zieloną wodę (zielenice rozwinięte pod wpływem silnego oświetlenia). Zastępczo można stosować pokarmy dla narybku ryb jajorodnych typu fluid, a po kilku dniach także sproszkowane, zarówno pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego.

Od 10-12 dnia możemy zacząć podawać najdrobniejsze larwy solowca oraz rozgniecione pokarmy płatkowe. Zamiennie z artemią można skarmiać drobnym oczlikiem lub wioślarką. Znacznie mniej chętnie zjadany jest natomiast mrożony oczlik. Zbiornik z kijankami powinien być dobrze oświetlony, aby na ściankach zaczęły porastać zielone glony, które co jakiś czas należy zeskrobywać pozostawiając w zbiorniku. Wśród larw nie zauważyłem kanibalizmu.

Okres rozwoju larwalnego i moment i przeobrażenia zależą od warunków środowiskowych (temperatura wody, żywienie). W optymalnych po 10-12 dniach od wylęgu u bardziej wyrośniętych osobników można zauważyć malutkie zawiązki kończyn tylnych (u mnie w temperaturze 21ºC następowało to dopiero po 17-19 dniach). Poruszanie nimi staje się jednak możliwe po 15 dniach od wylęgu. Po kolejnych 7-10 dniach pojawiają się zawiązki kończyn przednich (u mnie po miesiącu). Starszym larwom podajemy oprócz zooplanktonu także siekane: rureczniki, larwy ochotek i wodzienia. Około 30-35 dnia młode żabki mają już całkowicie zabsorbowany ogon i długość około centymetra. Często jednak przeobrażenie znacznie wydłuża się w czasie i trwa nawet ponad trzy miesiące (u mnie dwa).
O chowie karlików szponiastych pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=152



Para w ampleksusie


Dobre odżywienie płazów
to podstawa sukcesu


Ampleksus i składanie
skrzeku


Skrzek karlików


Larwa tuż po wylęgu


Larwa 2-3 dni po wylęgu
2-3dni po wyl


Żerujące larwy


Najpierw rozwijają się
tylne kończyny


Larwa ze wszystkimi
już kończynami


Młoda żabka jeszcze z ogonem


Młoda żabka po przeobrażeniu


Młode żabki – przychówek
najbardziej cieszy hodowcę


Zooplankton – dobry pokarm
dla starszych kijanek

Pielęgniczka kakadu (Apistogramma cacatuoides)

Pielęgniczka kakadu (Apistogramma cacatuoides) należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) i dorasta do 8 cm. Pochodzi z dorzeczy południowoamerykańskich rzek: Amazonki, Ukajali i Pachitea. Gatunek poligamiczny – rozród odbywa się w haremie, ale rozmnażanie parami jest jak najbardziej możliwe. Samiec jest większy, bardziej kolorowy, a jego płetwy nieparzyste są znacznie wydłużone (płetwa grzbietowa tworzy charakterystyczny grzebień). W okresie spoczynku płciowego ubarwienie samicy jest szaro-brązowe. W okresie godowym zaś staje się ona bardziej żółta i ma czarny rysunek na płetwach brzusznych

Ryby chętnie przystępują do rozrodu. Najlepiej na jednego samca dać 2 samice. Jeśli samic będzie więcej, to wzmogą się walki między nimi. W zbiorniku tarliskowym (około80 l) powinno znajdować się więcej kryjówek niż par ryb (kamienne jazy, groty, korzenie, łupiny kokosu, przewrócone na bok doniczki itp.). Każda samica obiera sobie kryjówkę i strzeże rewiru wokół niej. Samiec zaś czuwa nad całością rewirów wszystkich samic. Można także rozmnażać ryby parami, co często osobiście praktykuję.

Po tarle samca odławiamy, gdyż u tego gatunku to samica zajmuje się ikrą i potomstwem. Larwy wydostają się z jaj po 3-4 dobach. Przez kolejne 4-5 dni są pod troskliwą opieką matki. Najlepszym pierwszym pokarmem jest dla młodych najdrobniejszy „pył”, czyli pierwotniaki, larwy oczlików i wrotki. Po kilku dniach można podawać nicienie „mikro”, węgorki octowe, a po 10–12 dniach najdrobniejsze oczliki i rozwielitki oraz tzw. przecier. Jako uzupełnienie diety mogą być stosowane pokarmy suche dobrej jakości. Dalszy wychów nie nastręcza już trudności, o ile przestrzegane są zasady właściwej higieny. Narybek jest bowiem wrażliwy na pogorszenie się jakości wody.

Młode są strzeżon przez matkę nawet przez 6–8 tygodni, ale w zupełności wystarcza im 2–3-tygodniowa opieka z jej strony. W miarę wzrostu należy przenosić je do obszerniejszych zbiorników, co wzmaga ich wzrost. Narybek można również odchować sztucznie, gdyż wcale nierzadko samica zjada ikrę.



Samica pilnująca ikry


Wyhodowano kilka
odmian barwnych


Żywy pokarm stymuluje
do tarła


Samiec w pełnej krasie


Samica wachlująca płetwami
przy złożu jaj


Samiec w pozie odstraszającej

  

Akwaterrarium dla płazów

Najprościej można określić, że jest to pomieszczenie (rodzaj wiwarium), które składa się z części wodnej i lądowej. Może stanowić ono także rodzaj paludarium, ale w tym ostatnim przypadku mamy raczej do czynienia z częścią mniej lub bardziej błotnistą, bagienną, aniżeli wodną i dużą wilgotnością powietrza.

Moje akwaterrarium ma około 200 l pojemności. Składa się z części lądowej położonej z tyłu i zajmującej około 1/3 szerokości dna. Tworzą ją pojemniki z roślinami wilgociolubnymi [(Epipremnum sp. (scindapsus), skrzydłokwiat i zroślicha (Syngonium sp.)] pomiędzy, którymi jest żwir zabezpieczony „murkiem” z kamieni przed rozsypywaniem się. Dla podtrzymania łodyg scindapsusa używam kilku sztucznych roślin przytwierdzonych do solidnych podstawek z kamienia (kupne). Część wodna o szerokości 2/3 dna ma głębokość od 8-10 cm. W różnych okresach czasu było w niej mniej lub więcej roślinności, szczególnie takich gatunków jak: mikrozorium, moczarka argentyńska, pistia rozetkowa, wywłócznik brazylijski i mchy.

W akwaterarium żyją gupiki Endlera, traszki chińskie oraz karliku szponiaste. Działa w nim mały filtr gąbkowy bez obudowy, którego spokojna praca nie powoduje silnego ruchu wody. Zwierzęta karmione są regularnie najczęściej żywym pokarmem (larwy ochotek, rureczniki, małe dżdżownice, szklarki), rzadziej mrożonkami. Nie ma żadnych innych urządzeń technicznych poza oświetleniem świetlówkowym (2 szt.). Posiadam także drugie akwaterrarium, mniejsze (100 l), w którym żyją traszki Waltla, a wcześniej traszki chińskie oraz żaby szponiaste. Obydwa są regularnie, dwa razy w tygodniu spryskiwane wodą o temperaturze pokojowej. Traszki chińskie składają jaja, lecz ich larwy są najpewniej zjadane przez endlerki. Natomiast traszki Waltla i karliki w celach rozrodu przenoszę do oddzielnych zbiorników.

Więcej o traszkach Waltla pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=139

O traszkach chińskich tu: http://www.multihobby.net/?p=208 i tu: http://www.multihobby.net/?p=37 oraz tu: http://www.multihobby.net/?p=217

O karlikach tu: http://www.multihobby.net/?p=152

A ogólnie o płazach tu: http://www.multihobby.net/?p=34



Plątanina różnych roślin
wilgociolubnych


Ładne korzenie to podstawa
dekoracyjności akwaterrarium


Roślinność pływająca zapewnia
dobrostan zwierzętom


Małe akwaterrarium z
traszkami Waltla i bogatą
roślinnością


Zatoczki, wysepki, czyli
różnorodność środowiska


Dorodne traszki Waltla


Traszka chińska wśród
mikrozorium


Żerujące traszki


Widok z boku na duże
akwaterrarium


Sztuczne rośliny podtrzymują
gatunki płożące się

Karlik szponiasty (Hymenochirus curtipes). Chów

Ta mała, bo zaledwie 3,5-4 cm długości żabka jeden z najpopularniejszych płazów akwariowych. Jej ojczyzną jest Afryka Zachodnia. Prowadzi ściśle wodny tryb życia i ma błony pławne na obydwu kończynach. Rozród tego gatunku nie jest trudny w przeciwieństwie do wychowu potomstwa.

Karlik szponiasty zadowala się niewielkim zbiornikiem rzędu 25-30 l (dla 3-4 sztuk). Należy wyposażyć go w rozmaite kryjówki (np. korzenie, roślinność). Osobiście hoduję kilka sztuk w obszernym, ponad 200 l paludarium, obsadzonym z tyłu roślinami wilgociolubnymi: scindapsusem, skrzydłokwiatem i zroślichą (Syngonium sp.). W dwa razy większej części przedniej, zalanej wodą do wysokości około 10 cm znajduje się mnóstwo roślinności (mchy i mikrozoria). Oprócz karlików w paludarium żyją 4 traszki chińskie oraz gromadka gupików Endlera.

Płazy muszą mieć zapewniony nieskrępowany dostęp do powierzchni wody, celem zaczerpywania powietrza atmosferycznego. Jedynym urządzeniem technicznym jest wolno pracując mały wewnętrzny filtr gąbkowy bez obudowy. Temperatura wody waha się od 19-26ºC. Dwie standardowe świetlówki stanowią standardowe oświetlenie, które skutecznie tonuje spora ilość roślin.

Karliki praktycznie nigdy nie opuszczają środowiska wodnego. Obserwowałem, że co najwyżej mogą wynurzać głowy siedząc w kępie roślin. Dobrze jest raz w tygodniu podmienić około 10-15% wody na świeżą, ale dobrze odstaną. Zjadają wszelki żywy pokarm, a także mrożony, choć wyraźnie jedzą go bez entuzjazmu. U mnie najlepiej smakują im larwy ochotek i rureczniki. Czasem dostają też zooplankton (gruba rozwielitka) oraz larwy wodzienia. Nie gardzą także narybkiem endlerków, ale z moich obserwacji wynika, że zdarza się to sporadycznie. Karlików nie trzeba karmić codziennie – wystarcza co 2-3 dni, ale wówczas obficiej.

Podobnie jak wiele innych płazów, np. traszki karliki nie mogą nawet przez krótki czas pozostawać bez wody. Ich skóra jest bowiem bardzo delikatna. Nie wolno też brać ich w ręce. Co jakiś czas (zwykle co 2-3 tyg.) płazy te linieją zrzucając starą skórę. Niektórzy badacze analizując dane z zakresu morfologii i biologii są zdania, że karliki szponiaste dostępne w sklepach zoologicznych to mieszańce (hybrydy) między H. boettgeri and H. curtipes.



Karliki muszą mieć łatwy
dostęp do powierzchni wody


Płaz ten prowadzi ściśle
wodny tryb życia


Karliki dorastają do 3,5-4 cm


Karliki zadowalają się
niewielkimi zbiornikami


Preferują pokarm żywy


Karlik wynurzający głowę nad
powierzchnię wody


Młody osobnik

Mieczyk Hellera (Xiphophorus hellerii). Cechy gatunku

Mieczyk Hellera (Xiphophorus hellerii) z rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) to jedna z moich ulubionych ryb, które hoduję dla ich piękna i po trosze z sentymentu za latami dzieciństwa :) Ryby dobrej jakości hodowlanej (fenotypowo i genetycznie) nie są powszechnie dostępne. Na szczęście jest wielu hodowców, którzy je hodują i doskonalą.

Warto przypomnieć kilka faktów z rozrodu mieczyków. W toku ewolucji z płetwy odbytowej, a właściwie z trzeciego, czwartego i piątego jej promienia powstał u samców osobliwy narząd kopulacyjny, zwany gonopodium. Co ciekawe jest on ruchomy. Samiec wprowadza go do dróg rodnych samicy celem zdeponowania pakiecików nasienia – następuje wówczas tzw. zaplemnienie. Część plemników wędruje dalej jajowodem, a część zostaje zmagazynowana w jego uchyłkach. Te, które dotrą do pęcherzyków jajnikowych (w nich rozwija się ciąża, zwana pęcherzykową) łączą się ze znajdującymi się w nich komórkami jajowymi (a ściślej łączą się jądra gamet, czyli następuje zapłodnienie).

Plemniki zmagazynowane w uchyłkach jajowodu mają bardzo długą żywotność i mogą zapładniać kolejne partie dojrzewających sukcesywnie komórek jajowych. W tym czasie samica nie musi odbywać kolejnej kopulacji. Pojedynczy akt płciowy wystarcza jej bowiem na kilkukrotne urodzenie potomstwa. Jest to tzw. ciąża wielokrotna. Wielokrotnie zastanawiano się po co mieczykom (i nie tylko) takie przystosowanie. Otóż wyobraźmy sobie sytuację, że w warunkach naturalnych giną wszystkie samce. Wówczas samice rodzą dalej i z czasem populacja się odbudowuje. Tylko dlaczego miałyby wyginąć akurat wszystkie samce? :)

Samice mieczyka posiadają dobrze widoczne plamy ciążowe, tym wyraźniejsze, im bardziej zaawansowana jest ciąża. Zarodki czerpią składniki odżywcze z żółtka jaja (tzw. ciąża lecytroficzna). Gdy ich zapas się skończy zarodek rozrywa osłonki jajowe w końcowym odcinku dróg rodnych samicy i wydostaje się na zewnątrz jako samodzielny organizm. Ciąża trwa 4-6 tygodni. W miocie może być ponad 200 młodych. Należy chronić je przed kanibalizmem matki.

Wcześniej o mieczykach pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=800



Mieczyki na kwarantannie


Para mojego chowu


Samica odmiany wagtail


Samiec wagtail delta


Samiec lira albinos


Stadko w akwarium

Nimfa (Nymphicus hollandicus)

Nimfa (Nymphicus hollandicus) należy do rodziny kakadu (Cacatuidae) i dorasta do około 32 cm. Zamieszkuje niemal całą Australię. Jest tam pospolita i prowadzi wędrowny tryb życia. Również w polskich hodowlach jest to jeden z najpopularniejszych gatunków średnich papug. Dlaczego?

Nimfy najlepiej jest utrzymywać w ogrodowej wolierze. Są bardzo odporne. Doskonale znoszą nawet duże mrozy, ale powinny mieć wówczas do dyspozycji zadaszone pomieszczenie lub przynajmniej dobrze osłoniętą od wiatru i opadów wolierę (np. płytami z pleksiglasu). Niemniej najlepiej jest zimować ptaki w pomieszczeniu z dodatnią temperaturą powietrza, co z jednej strony polepsza ich dobrostan (brak odmrożeń palców), a z drugiej ułatwia hodowcy ich pielęgnację (niezamarzająca woda w naczyniu). W przypadku hodowli klatkowej należy użyć klatki o wymiarach, co najmniej 120x60x60 cm dla jednej pary.

Dymorfizm płciowy jest wyraźnie zaznaczony u dorosłych osobników odmiany nominalnej. U samca plamka na policzku jest intensywnie pomarańczowa (u samicy bardziej blada), czubek (jest też dłuższy), część twarzowa głowy oraz podgardle są żywo żółte (u samicy znacznie bledsze – szaro-żółtawe), spodnie powierzchnie piór podogonowych i sterówek są jednolicie szare (u samicy i młodych osobników są prążkowane, żółtawo-szare), na spodniej stronie lotek widnieje jednolity biało-żółtawy, owalny rysunek (u samicy, a także młodych osobników ma on charakter plamisty). Niektóre powyższe różnice w płci mogą nie być adekwatne u poszczególnych odmian barwnych. Rozmnażanie nimf w niewoli nie nastręcza wielu trudności, o ile ptaki są dobrze dobrane. Najlepiej jeśli para dobierze się spontanicznie spośród grupy młodych, ale już dorosłych osobników. Zestawianie par przez hodowcę czasami nie przynosi pozytywnych rezultatów, jednak generalnie w przypadku omawianego gatunku akceptacja partnera następuje dość szybko. Pierwsze lęgi nimfy powinny odbywać w wieku 1,5 roku. Dobrane pary najlepiej jest trzymać oddzielnie, co przekłada się na dobre wyniki hodowlane oraz znane jest pochodzenie potomstwa. Budka (najlepiej z wydrążonego pnia lub deseczek z drzew liściastych) o wymiarach: 25x25x30-35 cm, z wydrążoną w dnie niecką, kawałkiem siateczki lub szczebelkami drabinki z boku (ułatwia to wchodzenie i wychodzenie ptakom) i otworze wejściowym o średnicy7 cmpowinna być wysypana drobnymi wiórkami i trocinami drzew liściastych. Samica składa codziennie jedno jajo, a w sumie może ich być 4-7. Oboje rodzice wysiadują jaja przez około 20 dni (w nocy siedzi samica lub oba ptaki). Pisklęta wykluwają się ślepe, niedołężne i pokryte puchem. Opuszczają gniazdo po 4-5 tygodniach i jeszcze poza nim są dokarmiane przez samca. Ptakom pozwalamy najlepiej 2, a wyjątkowo 3 lęgi w roku.
Wyhodowanio dziesiątki odmian barwnych, m.in. białą albinotyczną, szekowatą, srebrną, perłowa, lutino, cynamonową, żółtolicą, białogłową, platynową i inne. Niektóre z mutacji są sprzężone z płcią, jak np. perłowa.



Dobrane pary najlepiej
jest trzymać oddzielnie


Po prawej samiec


Nimfy znakomicie
chowają się w grupach


Z przodu samiec


Pierwsze lęgi nimfy
powinny odbywać
w wieku 1,5 roku.


Nimfy są bardzo odporne
i dobrze znoszą nawet duże mrozy

  

Jordanelka florydzka (Jordanella floridae)

Jordanelka florydzka (Jordanella floridae) należy do rodziny karpieńcowatych (Cyprinodontidae). Pierwotnie pochodzi z Florydy, ale została introdukowana w wielu miejscach Ameryki Północnej. Samce dorastają do 6 cm. Ryba o ciekawej biologii, rzadko u nas rozmnażana. Samice są mniejsze i skromniej ubarwione (brak czerownych i seledynowych kropek), a na zakończeniu płetwy grzbietowej posiadają dodatkową czarną plamkę. Stare mleczaki mogą posiadać garby tłuszczowe za głową. Jordanelka odznacza się łagodnym usposobieniem, ale może być zadziorna w stosunku do ryb o wydłużonych płetwach. Także samce w okresie godowym są bardzo napastliwe wobec samic, jak i rywali. Ryby te doskonale czyszczą zbiornik z glonów spędzając większą część dnia na zeskubywaniu ich ze ścianek akwarium, podłoża czy roślin. W diecie wskazany jest zatem spory udział karmy roślinnej. Zadowalają się niewielkim zbiornikiem (40-50 l), gęsto obsadzonym miękkolistną roślinnością, najlepiej jednogatunkowym. Twardość wody jest bez znaczenia, temperatura 20-25°C i pH 7-7,5. Wskazane regularne podmiany wody (do 20%/tydzień).

Wielu hodowców zaleca utrzymywać młode, rosnące osobniki w niższej temperaturze ze względu na późniejsze ich dojrzewanie, a tym samym lepsze wyrośnięcie. Osobniki dopuszczone do rozrodu zbyt wcześnie są zwykle mniej wydajne, a żywotność potomstwa wyraźnie się obniża. Jordanelka jest gatunkiem fitofilnym, o ciągłym cyklu rozrodczym. Samica składa zwykle 100-150 jaj. Bywa, że samiec opiekuje się ikrą, ale z reguły zjada wylęgające się larwy. Rozród można przeprowadzać parami, ale najlepiej trójkami z przewagą samic. Aby osiągnąć najbardziej zadowalające wyniki hodowlane należy na około 2 tygodnie przed planowanym tarłem rozdzielić osobniki rodzicielskie według płci i obficie karmić żywym pokarmem (larwy owadów, rureczniki).

Dno zbiornika tarliskowego o pojemności około 30 lpokrywamy cienką warstwą średnio grubego, wygotowanego żwirku. Najlepszym substratem dla ikry są kępy mchu (np. jawajskiego) lub inne gatunki miękkolistne (wywłócznik, kabomba, rogatek), które powinno się umieścić w luźnych kępach. Wskazane są także rośliny pływające o rozbudowanych systemach korzeniowych (pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste). Woda średnio twarda (9-12°n), o temperaturze 25-26°C i pH 7.

Na tarlisku tarlaki powinny przebywać kilka dni (do 5). Samca zwykle odławiamy wraz z samicą, gdyż tylko nieliczne osobniki podejmują staranną opiekę na d ikrą. Po około 6 dniach pojawiają się larwy. Żerować zaczynają po kolejnych 2-3 dniach. Początkowo narybek, który mierzy około 4-5 mm jest bardzo płochliwy i porusza się skokami. Ma również spore kłopoty z napełnieniem powietrzem atmosferycznym pęcherza pławnego, zwłaszcza gdy przebywa w głębszej wodzie (po tarle obniżamy jej poziom do15 cm). Najlepszym pierwszym pokarmem jest „pył”. Hodowcy z USA stosują zwykle pierwotniaki lub Liquifry, a dopiero na 3-4 dzień przechodzą na larwy solowca. Dodatkowo do akwarium z narybkiem trzeba często dolewać tzw. zielonej wody (zielenice).

W intensywnie prowadzonej hodowli substrat wraz z ikrą przenosi się co 1-2 dni do oddzielnego lęgnika wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Trzeba pamiętać, aby za każdym razem używać osobnego zbiornika inkubacyjnego, gdyż w przeciwnym razie będący w różnym wieku narybek może się nawzajem pożerać. Niekiedy ryby są tak spragnione tarła, że odbywają je bardzo gwałtownie, a samice pozbywają się całego zapasu ikry już pierwszego, a najdalej drugiego dnia po połączeniu z samcem. Nie ma wtedy potrzeby dalszego pozostawiania ich na tarlisku. Zdarza się, że dobrze wyrośnięta i prawidłowo żywiona ikrzyca może złożyć ponad 300 przezroczystych jaj.



Para ryb – samiec
z przodu


Para – samica u dołu


Samica – żywy pokarm
najlepiej stymuluje do
rozrodu


Samiec – widoczny garb
tłuszczowy za głową


Samiec jest barwniejszy
i większy


Młody samczyk

  

Aksolotl (Ambystoma mexicanum). Chów

 

Aksolotle należą do płazów ogoniastych i rodziny Ambystomatidae. Są stadium larwalnym salamandry Ambystoma mexicanum. W warunkach naturalnych są na granicy wymarcia. Można je spotkać praktycznie tylko w Jeziorze Xochimilco na południe od miasta Mexico City.

Aksolotle występują najczęściej w kilku odmianach barwnych, z których najpopularniejsze to: dzika (brązowo-szaro-czarna z ciemnymi plamkami), albinotyczna (białe z różowymi oczami), leucystyczna (białe z czarnymi oczami), złote, aksantyczna (brak żółtego barwnika), melanistyczne (czarne lub prawie czarne) oraz wszelkie kombinacje barwne pomiędzy powyższymi. Istnieje także odmiana arlekin, czyli pstrokata w, co najmniej dwóch kolorach. Płazy te dorastają do 25-30 cm długości, choć znane są osobniki mierzące ponad 40 cmi ważące ponad 300 g. Pełne wyrośnięcie uzyskują w wieku 18-24 miesięcy. Są długowieczne – żyją 8-15 lat (wyjątkowo nawet 25 lat).

Aksolotl oddycha prawie wyłącznie poprzez skórę i skrzela zewnętrzne. Te ostatnie w warunkach małej zawartości tlenu w wodzie stają się puszyste lub kurczą się. Płazy te wykazują niezwykłe wprost zdolności regeneracyjne członków ciała. Możliwy jest u nich całkowity odrost kończyny (przednie mają 4, a tylne 5 palców), ogona, skóry i tkanki mięśniowej, a nawet części mózgu, serca, wątroby, nerek i kręgosłupa. Wszystko to sprawia, że wiele ośrodków badawczych na świecie prowadzi intensywne badania nad tymi niezwykłymi płazami. Aksolotle należą do zwierząt mięsożernych i bardzo żarłocznych. Ich zęby jednak wcale na to nie wskazują – są drobne, pniakowate. Płazy charakterystycznie pobierają pokarm otwierając nagle pysk i zasysając wszystko, co znajduje się bezpośrednio przed nim do środka. Młode osobniki chętnie jedzą rureczniki, larwy ochotki i szklarki, krewetki, także mrożone. Sztuczne granulaty dla płazów są także zjadane, ale po przyzwyczajeniu do nich zwierząt. Dorosłe zadowalają się większymi pokarmami (dżdżownice, kawałki fileta z ryb, wołowe serce i wątroba, małe ryby itp.). Dorosłe osobniki należy karmić raz na 2-3 dni; młode zaś codziennie. Należy podawać tyle pokarmu, ile płazy zdążą zjeść najdalej w przeciągu kilkunastu minut. Wszelkie niedojedzone resztki karmy powinny być szybko usuwane, aby nie doszło do zepsucia się wody.

Aksolotle prowadzą całkowicie wodny tryb życia. Dla parki płazów wystarcza zbiornik 80-100 l, o głębokości 25-30 cm. Najlepsza jest woda twarda – zwykła kranówka, chłodna, o temperaturze 15-18°C i pH 7-7,5, bardzo dobrze filtrowana i napowietrzana oraz regularnie podmieniana (do 20% raz w tygodniu). Jako podłoża używamy albo drobnego piasku, albo na tyle dużych otoczaków, aby zwierzę nie mogło ich połknąć (połkniecie żwirku o granulacji około 0,5 cm może doprowadzić do zaczopowania jelit i śmierci). Z roślin najlepiej sprawdzają się gatunki swobodnie unoszące się po powierzchni (np. rogatek, wąkrotka czy moczarka). Wszelkie inne, najlepiej twardolistne powinny rosnąć w pojemnikach. Aksolotle nie lubią zarówno ostrego światła sztucznego jak i bezpośrednio padających promieni słonecznych (preferują półcień). W zbiorniku dobrze jest umieścić kilka kryjówek w postaci korzeni, kawałków pni z wydrążonym w środku wnętrzem, rurek z gliny lub PCW itp.



W naturze aksolotle są
zagrożone wyginięciem



Pierzaste skrzela zewnętrzne
nadają tajemniczy wygląd



Aksolotle mogą rozmnażać się
w stadium larwalnym



Aksolotl odmiany dzikiej



Aksolotl odmiany leucystycznej

Ryżówka (Oryzias woworae)

Ryżówka (Oryzias woworae) należy do rodziny Adrianichthyidae. Jej ojczyzną są głównie wody indonezyjskiej wyspy Celebes (Sulawesi). Dorasta zaledwie do 3 cm. Odznacza się bardzo ciekawą strategią rozrodczą. Postanowiłem te ryby rozmnożyć, a swoje doświadczenia opiszę w kolejnych odsłonach.

Charakterystyczną cechą ubarwienia ryby, oprócz świecących tęczówek oczu, są żywo czerwone do pomarańczowych krańce ciała ciągnące się – od odbytu po dolną krawędź płetwy ogonowej i od początku nasady płetwy grzbietowej (jest ona mocno cofnięta) po górną krawędź płetwy ogonowej. Samiec jest większy, ma jaskrawiej ubarwione płetwy piersiowe (pomarańczowe do czerwonych) oraz wydłużone promienie płetwy odbytowej i grzbietowej. Ponadto ciało dorosłego samca mieni się na błękitno-purpurowym połyskiem. Płetwy piersiowe samicy mogą mieć tylko nieznaczne pomarańczowe zabarwienie.

Ryżówki należą do ryb spokojnych i towarzyskich (do niegroźnych utarczek dochodzi tylko między samcami), są odporne i wytrzymałe, stadne, skoczne i dość ruchliwe. Osobiście utrzymuję je w akwarium jednogatunkowym, obficie zarośniętym mchami. Woda od miękkiej do twardej (6-15°n), o temperaturze 18-26°Ci pH 6,5-7,5, delikatnie filtrowana, dobrze natleniona i regularnie podmieniana (raz w tygodniu do 25%), w lekkim ruchu. Zadowala się niewielkim akwarium (15-20 l– dla 2 samców i 5-6 samic), jasno oświetlonym, ale z mnóstwem miękkolistnej roślinności pływającej. Zjada każdy rodzaj pokarmu dostosowany wielkością do niewielkiego otworu gębowego. Strategia rozrodcza ryżówki jest dość osobliwa. Okresy składania ikry pojawiają się cyklicznie, a tarło jest rozciągnięte w czasie i ma miejsce zwykle wczesnym rankiem. W pojedynczym jajniku powstaje wiele komórek jajowych znajdujących się w różnych stadiach rozwoju. Te najbardziej dojrzałe i zarazem największe po owulacji przedostają się do jajowodu, gdzie następnie są przeciskane w kierunku otworu moczopłciowego. Wydostają się z niego jako zbita masa i są natychmiast zapładniane przez samca. Po akcie płciowym nie są jednak uwalniane na zewnątrz, lecz przyklejone i zbite w charakterystyczne gronka zwisają wokół brodawki płciowej. Niekiedy jednak wiszą pojedynczo lub po 2-3. Jaja są zupełnie przezroczyste. Samica „nosi” następnie zapłodnione jaja, zwykle przez kilka godzin, po czym składa je (a raczej zrzuca) ocierając się o miękkie części roślin. Dziennie lub co kilka dni samica może złożyć od kilku do kilkunastu jaj, rzadko więcej. Larwy wykluwają się po 12-20 dniach. Dorosłe nie zjadają wprawdzie jaj, ale wylęgiem już nie pogardzą.



Samiec


Para – samiec z lewej


Samica


Samica


Samiec


Samiec


Samica nosząca jaja

  

Brzanka Denisona (Puntius denisonii)

Brzanka Denisona (Puntius denisonii) dorasta do 15 cm i należy do rodziny karpiowatych (Cyprinidae). W warunkach naturalnych zasiedla wartkie, dobrze natlenione i chłodne cieki wodne południowych Indii (stan Kerala). Gatunek endemiczny, zagrożony wyginięciem, którego do tej pory nie udało mi się rozmnożyć :(

Brzanki Denisona należą do ryb stadnych i dość płochliwych. Są towarzyskie i łagodne, nie niszczą roślin. Najlepiej czują się więc w większych grupach złożonych z 8-12 osobników. Są bardzo ruchliwe i uchodzą za świetnych pływaków („rekini” kształt ciała). Ryby te należy utrzymywać w dużych, ponad 200 lzbiornikach, możliwie długich i niezbyt wysokich, a przy tym nasłonecznionych przez 2-4 godziny dziennie. Akwarium dość gęsto obsadzamy roślinnością z pozostawieniem jednak sporo wolnej przestrzeni do pływania. Z dekoracji stosujemy korzenie i kamienie o łagodnych krawędziach.

Preferują czystą, dobrze natlenioną wodę, będącą w ruchu (gatunek prądolubny) i regularnie podmienianą (np. raz w tygodniu do 20%). Jej parametry fizyko-chemiczne mają małe znaczenie, gdyż brzanki Denisona wykazują bardzo dużą zdolność przystosowawczą do różnorodnych warunków środowiskowych. Odczyn wody może wahać się od lekko kwaśnego do lekko zasadowego (pH 6,5-7,5). Podobnie temperatura wody może oscylować w granicach 18-25°C. Moim zdaniem twardość wody nie powinna przekraczać 15°n.

Dymorfizm płciowy jest bardzo subtelny – samce są smuklejsze i jaskrawiej ubarwione (szczególnie czerwona pręga). Do tej pory nie udało mi się (ani chyba komukolwiek innemu) przeprowadzić udanego tarła i odchować narybku. Wydaje się to cokolwiek dziwne skoro wiele innych gatunków brzanek rozmnażanych jest bez problemu. Osobiście stwarzałem rybom różnorodne warunki stosując m.in.: wodę bardzo miękką, jak i twardszą, płytszą bądź głębszą i wreszcie niemal stojącą do silnego nurtu imitującego wartki strumień. Podkarmiałem tarlaki obficie żywym pokarmem i starałem się wybierać i łączyć sympatyzujące ze sobą osobniki. Podmieniałem obficie wodę stwarzając złudzenie intensywnych opadów. Wszystko na nic. Ryby jak zaczarowane w ogóle nie interesowały się prokreacją. W Indiach, na fermach brzanki te rozmnażane są z wykorzystaniem stymulacji hormonalnej, co jednak w amatorskim rozmnażaniu ryb nie powinno mieć miejsca.



Brzank Denisona to ryba
stadna i towarzyska


W akwarium ogólnym


Płeć trudno jest
określić


Ryba prądolubna i ruchliwa

  

Gołąbek diamentowy (Geopelia cuneata)

Gołąbek diamentowy (Geopelia cuneata) waży zaledwie 23-27 g i osiąga długość 19-22 cm. Pochodzi z północnej, północno-zachodniej i centralnej Australii. Jego pielęgnacja, żywienie oraz rozmnażanie nie stanowią dziś problemu, ale …

Gołąbki są na ogół zgodne i towarzyskie, dlatego też można hodować wiele par razem. Najlepsze wyniki hodowlane uzyskuje się podczas ciepłego lata utrzymując ptaki w wolierze ogrodowej. Liczba gniazd powinna przewyższać liczbę par, gdyż pomiędzy samcami dochodzi czasem do niegroźnych utarczek o miejsce do gniazdowania.

Co do rodzaju gniazdek to gołąbki nie są wybredne i zadowalają się zarówno tymi typowymi z filcowym wkładem dla kanarków, jak i wiklinowymi koszyczkami. Bardzo dobre są też gniazdka (nieco większe, kilkunastocentymetrowej średnicy) w formie metalowych sitek. Czasami ptaki wybierają inne miejsca na lęgi, jak np. wiechę suchych turzyc czy trzcin, wewnątrz której hodowca uformował niewielką nieckę lub znoszą jaja na podłodze. Rzadko natomiast zakładają gniazda w półotwartych budkach. Gniazdka zawieszamy w pewnej odległości od siebie i na różnych wysokościach. Jako materiału budulcowego ptakom należy dostarczyć cieniutkie i pocięte na kilkucentymetrowe kawałki witki brzozowe lub wierzbowe, wysuszone igliwie sosnowe, łodyżki siana, a także świeżych traw.

Samica składa pierwsze jajo zwykle w 6-8 dni po połączeniu się pary i kopulacji, drugie zaś pojawia się w gnieździe na trzeci dzień, po 24-godzinnej przerwie. Jedne pary rozpoczynają wysiadywanie po zniesieniu przez samicę pierwszego, inne dopiero drugiego jaja. Okres wysiadywania trwa 12-14 (średnio 13) dni. Samica zwykle siedzi w nocy, podczas gdy samiec w dzień, choć zdarza się (szczególnie w końcowym okresie inkubacji), że ptaki przez jakiś czas wysiadują jaja wspólnie.

Pisklęta gołąbków diamentowych są typowymi gniazdownikami i wykluwają się nagie, głuche i ślepe. Odpowiednio karmione przez rodziców (początkowo serowatą wydzieliną wola, a potem rozmiękczonym w nim pokarmem stałym) rosną nadzwyczaj szybko i opierzają się po około tygodniu, a po 10-12 dniach opuszczają gniazdo. Rodzice dokarmiają je jeszcze przez około 2 tygodnie, przy czym z reguły większą aktywność w tym zakresie przejawia samiec, podczas gdy samica przygotowuje się zwykle do kolejnego zniesienia. Czasami zdarzają się nadzwyczaj płodne pary, potrafiące w ciągu roku odbyć 8 lęgów i odchować kilkanaście młodych. Ptakom nie należy jednak zezwalać na więcej niż 4 lęgi w roku, a okres późnej jesieni i zimy przeznaczyć całkowicie na odpoczynek i wyciszenie płciowe.

Hodując gołąbki diamentowe w klatkach musimy liczyć się ze znacznie gorszymi wynikami w rozrodzie. Jednakże wszystko zależy od właściwego dobrania się pary lęgowej. Widywałem bowiem ptaki, które nagminnie marnowały lęgi (zaprzestawały wysiadywania jaj, źle karmiły młode itp.) oraz takie pary, które nawet w małej klatce odchowywały młode wręcz znakomicie.

Przede wszystkim w jednej klatce (o wymiarach 70x 40×50 cm) możemy utrzymywać nie więcej niż jedną parę ptaków. Często ptaki wykazują w niej zwiększoną płochliwość. Ponadto wielokrotnie przekonałem się, że pary które nie mogły wychować ani jednego młodziaka w klatce, po wpuszczeniu do woliery odbywały lęgi z sukcesem. Ponadto w klatce młode, które zaczęły już same jeść mogą częściej doświadczać agresji ze strony samca, co w obszernej wolierze rzadko ma miejsce.

Generalnie gołąbki diamentowe bardzo dobrze odchowują swoje młode i niechęć do karmienia potomstwa obserwuje się u nich stosunkowo rzadko. Niemniej niepowodzenia są nierzadkie. Do najczęstszych należą: składanie jaj nie zapłodnionych lub o bardzo słabej skorupce, zaprzestanie wysiadywania jaj, wyrzucenie jaj lub piskląt z gniazda, padnięcie słabszego pisklęcia, oziębienie piskląt itp. Po okresie lęgowym ptaki muszą mieć zapewniony 3-4 miesięczny okres odpoczynku, aby zregenerowały siły i prawidłowo wypierzyły się. Eksploatowane zbyt intensywnie w pewnym momencie zaczynają odchowywać słabe i mało żywotne młode lub w ogóle zaprzestają lęgów, bądź samice składają tylko jedno jajo.





Para ptaków siedzących
na gnieździe


Jednodniowe pisklę


Pisklę w wieku 6 dni


Pisklę w wieku 8 dni


Pisklę w wieku 13 dni


Młodziak opuszczający
gniazdo


Gromadka w wolierze


Para – samica z przodu


Samiec


Samiczka dogrzewająca
młode


Para szeków
– samiec z tyłu

  

Świergotka seledynowa. Pisklę

Świergotka seledynowa – rozwój pisklęcia od 23 do 35 dnia życia. Przedstawiam kolejną serię zdjęć pozwalająca na prześledzenie wzrostu i rozwoju pisklęcia do chwili opuszczenia przez niego gniazda (budki).

Po wyfrunięciu piskląt z gniazda trzeba zachować czujność, ponieważ są one bardzo płochliwe. Potrafią dotkliwie porozbijać się o siatkę i elementy wnętrza klatki/woliery. Dlatego też należy zachowywać się spokojnie (nie robić gwałtownych ruchów, nie hałasować itp.) i nie dokonywać żadnych zmian w wystroju pomieszczeń hodowlanych itp.

Tu zamieściłem zdjęcia rozwoju pisklęcia od 3 do 23 dnia życia http://www.multihobby.net/?p=140

Więcej o chowie i rozmnażaniu świergotki seledynowej pisałem wcześniej tu: http://www.multihobby.net/?p=135



Pisklę w wieku 23 dni


Pisklę w wieku 27 dni


Pisklę w wieku 30 dni
Ryc. 10.dzien.35.2012

Pisklę w wieku 35 dni

Paletka. Kiedy zacząć i czym karmić narybek?

Poglądy hodowców-amatorów różnią się w tych kwestiach niekiedy dość znacznie. Czy jest jednak jakiś złoty standard, którym zwłaszcza mniej doświadczeni akwaryści mogliby się posiłkować? Jest, ale … U paletek larwy wylęgają się po mniej więcej 65 godzinach (około 2,5 doby). Rodzice przenoszą je zwykle w róg zbiornika. Po około 2,5 doby wylęg podejmuje intensywne żerowanie na skórze obojga rodziców, która w tym czasie produkuje odżywczą wydzielinę. Zwykle po 7 dniach od tego momentu młode należy zacząć karmić, najczęściej larwami solowca. Od tego zdawałoby się standardowego postępowania jest jednak wiele odstępstw. Oto niektóre z nich.

I tak, niektórzy hodowcy zalecają, aby już w 5. dniu po rozpoczęciu żerowania na skórze rodziców (czyli po około 9 dniach od wylęgu) podawać narybkowi tzw. pył (pierwotniaki i wrotki), a po 2-3 dniach – najdrobniejsze larwy solowca i oczlika. Drudzy natomiast bazują wyłącznie na naupliusach słonaczków i karmią nimi narybek zwykle po dwóch tygodniach od wylęgu. Znam jednak dobrego hodowcę, który podaje narybkowi wyłącznie nicienie „mikro” i to dopiero od 3-4 tygodnia życia, a po kilku kolejnych dniach włącza stopniowo do diety skrobane serce wołowe lub indycze (po usunięciu wszelkich tłustych i żylastych elementów!). Inny znowu starej daty kolega radzi, aby narybek w trzecim tygodniu życia zacząć przyzwyczajać do pobierania wyłącznie mrożonego oczlika. Dodatkowo jeszcze hodowca ten przeprowadza rozród paletek w wodzie chłodniejszej o kilka stopni od powszechnie zalecanej. Jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało najważniejsze, że odnosi sukcesy, a jego młode paletki niczym kurczaczki „wydziobują” opadłą na dno zbiornika (czyste, bez podłoża!) mrożonkę. Aby zapobiec psuciu się wody jegomość ów wpuszcza do akwarium z rosnącym przychówkiem kilkanaście sztuk małych ślimaków (czerwone zatoczki lub młode ampularie) lub 1-1,5 cmzbrojników niebieskich, które znakomicie wyjadają wszelkie niedojedzone resztki karmy.

Mój kolega z kolei bazuje także na oczliku, ale wyłącznie żywym, drobno przesianym. Inny zaś znajomy akwarysta stosuje wyłącznie rureczniki ze sprawdzonego źródła, zawsze starannie zmiażdżone, przeciśnięte przez gazę lub niezbyt gęstą płócienną szmatkę oraz nicienie „mikro”. Jak mówi, nigdy nie miał kłopotów ze zdrowiem u swoich podopiecznych. Coraz częściej hodowcy-amatorzy, chcąc uprościć sobie niewątpliwie pracochłonne czynności związane z pozyskiwaniem i przygotowywaniem pokarmów żywych, sięgają po gotowe prestartery. Jeszcze raz okazuje się, że doświadczenie w akwarystyce ma bardzo duże znaczenie. Oto bowiem wielu hodowców odnosi sukcesy zaczynając dokarmiać narybek paletek zarówno od końca pierwszego, jak i od początku 4. tygodnia życia młodych i to z użyciem bardzo różnych rodzajów pokarmu. Stąd też przy wyborze momentu na dokarmianie przychówku należy kierować się swoistym wyczuciem, a ono wyrabia się dopiero z czasem. Dużo zależy także od indywidualnych cech tarlaków, bowiem ilość i jakość produkowanej wydzieliny/troficznych warstw komórek nabłonka jest uwarunkowana genetycznie. Jedno jednak jest, moim zdaniem, pewne – larwy solowca są w amatorskiej hodowli paletek absolutnie najlepszym pokarmem na pierwsze tygodnie intensywnego żerowania narybku paletek. Trzeba pamiętać, że każdy nowy pokarm należy podawać początkowo w małej ilości, zmieszany z dotychczasowym i stopniowo zwiększać jego udział procentowy w diecie.

O platekach pisałem też tu: http://www.multihobby.net/?p=76



Samica z młodymi


Czyszczenie stożka


Składanie jaj


Samiec polewa jaja mleczem


Opieka nad ikrą


Młodziutki wylęg żeruje
na skórze rodzica
 


Młode obsiadły samca


Samica panuje nad gromadą


Rosnące młode cieszą hodowcę

Amadyna kratoskrzydła (Taeniopygia bichenovii)

Amadyna kratoskrzydła (Taeniopygia bichenovii), zwana także amadynką białolicą lub astryldem kratoskrzydłym. Dorasta do 11 cm, należy do rodziny astryldów (Estrildidae) i pochodzi z północnej i wschodniej Australii. Jest towarzyska i ruchliwa, ale dość płochliwa. Dymorfizm płciowy jest bardzo słabo zaznaczony. Najpewniej samca można odróżnić po śpiewie. Ma on także nieco szerszy pasek na piersiach oraz bielszą część twarzową głowy (tzw. maska) i górne partie piersi. Samiczka składa 3-7 jaj, których wysiadywanie rozpoczyna wraz z samcem po zniesieniu 3. lub 4. przez 12-14 dni. Pisklęta opuszczają gniazdo po 3 tygodniach i jeszcze przez dwa kolejne są dokarmiane poza nim. Młode, które stały się samodzielne nie są zwykle prześladowane przez rodziców i mogą razem z nimi przebywać w dużej klatce lub wolierze. Gniazdują w koszyczkach, budkach lęgowych a także same budują kuliste gniazda z delikatnego, cienkiego siana i włókna kokosowego. Problemem jest ich duża płochliwość. Gdy tylko bowiem opiekun zbliża się do klatki lub nawet wchodzi do pomieszczenia wiele ptaków przerywa wysiadywanie i zaniepokojone wychodzi z budek. Także kontrolowanie budki w czasie lęgu jest ryzykowne z uwagi na możliwość porzucenia gniazda przez amadyny. Dlatego też klatka (70x40x50 cm), najlepiej typu skrzynkowego z zamontowaną u góry świetlówką, powinna stać w miejscu spokojnym i ustronnym oraz być obłożona, np. plastikowymi roślinami, gałązkami jałowca itp. Ptaki te piją wodę podobnie jak gołębie – poprzez jej zasysanie. Lubią ciepło, więc temperatura w pomieszczeniu nie powinna spadać poniżej 19°C. Pisklęta należy obrączkować w 8 dniu życia. Gdy się wypierzą (około 3. miesiąc życia) obrączka jest często jedynym ich znakiem rozpoznawczym. W czasie odchowu potomstwa dorosłym podajemy mieszankę jajeczną i skiełkowane ziarno. Do rozrodu najlepiej przeznaczać ptaki, co najmniej roczne.



Samiec w środku


Para przy gnieździe
-samiec po lewej


Para z młodym w wolierze


Para (samiec drugi od lewej)
i dwa młode z różnych lęgów


Młody osobnik po
wylocie z gniazda


Rodzice z młodym w środku