Żaby zielone w oczku wodnym. Cz. I

Żaby należą do płazów bezogonowych (Anura). W Polsce do żab zielonych zalicza się: żabę jeziorkową (Rana lessonae), żabę śmieszkę (Rana ridibunda) oraz żabę wodną (Rana esculenta). Ich wspólną cechą charakterystyczną jest mniej lub bardziej zielone ubarwienie ciała, brak ciemnej plamy skroniowej oraz tryb życia silnie związany ze środowiskiem wodnym. Ponieważ żaby zielone są najczęstszymi płazami występującymi w naszych oczkach wodnych, postanowiłem napisać o nich co nieco. Płazy te, jak i wszystkie inne podlegają w Polsce ścisłej ochronie prawnej, stąd nie można ich pozyskiwać z naturalnych siedlisk. Znacznie częściej niż np. traszki zwyczajne (czytaj o nich tu: http://www.multihobby.net/?p=121) zjawiają się jednak w oczku samoistnie, wędrując z pobliskich zbiorników wodnych lub będąc przypadkowo zawleczonymi z roślinami wodnymi, np. w stadium skrzeku. Chrońmy je i stwórzmy im jak najlepsze warunki środowiskowe! Według badań naukowych żaba wodna nie jest odrębnym gatunkiem, lecz mieszańcem (hybrydą) powstałą w wyniku skrzyżowania ze sobą żaby jeziorkowej i żaby śmieszki. Nie jest to jednak typowy mieszaniec międzygatunkowy, gdyż właściwie nie dochodzi tutaj do wymieszania się materiału genetycznego pochodzącego od obydwu rodziców (żaby jeziorkowej i śmieszki) i w związku z tym nie powstaje żadna forma pośrednia między nimi. Potwierdzeniem tego jest fakt, że krzyżując doświadczalnie żaby wodne między sobą otrzymano potomstwo o zróżnicowanych cechach morfologicznych odpowiadających albo żabie jeziorkowej, albo śmieszce, albo wodnej. Także krzyżówki wsteczne żaby wodnej ze śmieszką lub jeziorkową dają potomstwo podobne do jednej lub drugiej formy rodzicielskiej. Dlatego też cała populacja żaby wodnej w naszym kraju składa się z trzech typów (jeziorkowa x wodna, śmieszka x wodna oraz wodna x wodna), w zależności od tworzących je form rodzicielskich. Dodatkowo obok osobników diploidalnych spotyka się także triploidalne. Naukowcy wciąż badają mechanizmy dotyczące, bądź co bądź, tajemniczego dziedziczenia cech i niejasnej przynależności taksonomicznej żaby wodnej, ale wydaje się, że nie jest to odrębny gatunek. Inna, mniej powszechna, teoria głosi, że wszystkie nasze trzy gatunki żab zielonych są w rzeczywistości rasami jednego gatunku. Między innymi z powodu tych wątpliwości omawiane płazy często określa się dziś w uproszczeniu mianem „kompleksu żab zielonych”. Wszystkie wspomniane wyżej gatunki żab cechuje bardzo podobny wygląd morfologiczny, ubarwienie ciała i rysunek na nim oraz bardzo duża zmienność w tym zakresie. Występujące różnice (np. w kształcie i wielkości modzeli) są nieznaczne i możliwe do odróżnienia dopiero przy sporym doświadczeniu obserwatora. Niejednokrotnie w celu identyfikacji gatunku konieczne są szczegółowe badania anatomiczne lub posłużenie się specjalnym kluczem. Żabę jeziorkową wyróżnia z pośród innych żab zielonych dzienny tryb życia, a także jej zamiłowanie do zagrzebywania się w ziemi w chłodniejsze dni. Służą jej do tego wyraźnie rozwinięte i masywne narośla lub modzele podeszwowe. W tabeli I przedstawiono najważniejsze cechy morfologiczne, którymi różnią się poszczególne gatunki żab.

Tabela I. Najważniejsze cechy morfologiczne różniące poszczególne gatunki żab zielonych.

Cecha Żaba jeziorkowa Żaba śmieszka Żaba wodna
Długość ciała 4,5-8 cm, samce mniejsze Najokazalsza polska żaba. Samice nawet do 12-15 cm, samce mniejsze Samice do 12, a samce do 9 cm.
Kształt ciała Wysmukły Masywny i ciężki Krępy
Ubarwienie grzbietu Zielone w czarno-brązowe plamy, po środku jasny pasek Oliwkowo-zielone do brązowego Zielone, czasami brązowawe z jasnym paskiem i ciemnymi plamami
Ubarwienie brzucha Jednolicie białawe Szarawy, marmurkowaty wzór Biaława z ciemnymi plamami
Wewnętrzny modzel piętowy Wysoki, półksiężycowaty i symetryczny Mały i słabo wykształcony Duży i asymetryczny
Skóra na grzbiecie Gładka Chropowata – duże brodawki Gładka, niekiedy lekko chropowata

Choć żaby zielone są dobrymi pływakami unikają otwartej wody i przebywają w pobliżu brzegu, zarówno w płytkiej wodzie, jak i na przylegającym do niej lądzie. Żaba jeziorkowa najczęściej zasiedla małe zbiorniki śródpolne i leśne, glinianki, stawy, mokradła itp., zarówno na niżu, jak i w rejonach górskich. Zimę spędza zagrzebana w ziemi w okresie od września do kwietnia. Żaba śmieszka jest przez cały rok bardzo związana ze środowiskiem wodnym. Do jej ulubionych siedlisk należą większe zbiorniki wodne – starorzecza, jeziora, leniwie płynące i zarośnięte odcinki rzek, głównie na nizinach. W sen zimowy zapada często już we wrześniu. Zimuje na dnie zbiorników zagrzebana zwykle w mule. Znane są też przypadki zimowania kijanek, które przeobrażają się wówczas na wiosnę następnego roku. Aktywne życie żaba śmieszka rozpoczyna zwykle w marcu. Żaba wodna wbrew swej nazwie jest o wiele bardziej związana z lądem niż żaba jeziorkowa. Obserwowano jej wędrówki w poszukiwaniu nowych akwenów głównie w czasie deszczowej pogody. Pospolita na terenie całej Polski (w górach spotykana do wysokości 500-800 m n.p.m.) – zasiedla wszelkie wody stojące i wolno płynące. Na sen zimowy udaje się w październiku po pierwszych przymrozkach, rozbudza się pod koniec marca. Zimuje zarówno zagrzebana w dennym mule zbiornika wodnego (osobniki dorosłe), jak i w ziemi na lądzie (osobniki młode).

Żaby zielone zwykle dobrze zimują na dnie oczek wodnych, o ile nie są niepokojone w czasie hibernacji (np. rozbijaniem zimą pokrywy lodowej z użyciem łomu lub siekiery). Niejednokrotnie jednak zdarza się, że giną masowo z innych przyczyn, które trudno zdiagnozować i wcale nie musi być to bardzo mroźna zima danego roku. Czasami w ciepłej porze roku niektóre osobniki gdzieś znikają, pojawiają się inne lub okresowo przenoszą się w inne miejsca, np. u mnie są to bagienka w strefie zimowania traszek zwyczajnych, u kolegi – napełnione wodą wiadro lub budowlana kastra. Generalnie żaby zielone są w oczku pożyteczne – zjadają wszelkie poruszające się wokół niego owady. Żaby nie polują aktywnie pod wodą na ryby, lecz gdy tylko jakaś wyskoczy na brzeg, liść grzybienia lub też urządza dzikie pląsy tuż pod powierzchnią wody, wówczas jest przez płazy atakowana. Także młode, opuszczające wodę traszki są przez nie zjadane. Generalnie jednak żaby zielone to prawdziwa ozdoba każdego oczka wodnego, więc zróbmy wszystko (co oczywiście legalne!), aby do niego prędzej czy później zawitały.



Dwie formy barwne


Wspólny odpoczynek


Polowanie na
powierzchni wody


Ogromna żaba
śmieszka


Dryfowanie wśród
pistii rozetkowej


Wygrzewanie się
na korzeniu


Osobnik o nietypowej,
jasnozielonej
barwie ciała


Typowo, soczyście
zielone ubarwienie
ciała


Na brzegu najlepiej


Żaby jeziorkowe


Krocząc wśród
żabiścieku pływającego


Wielogatunkowa
gromadka

Różanka (Rhodeus amarus)

 

Różanka (Rhodeus amarus) należy do rodziny karpiowatych (Cyprinidae). W Polsce znajduje się obecnie pod ścisłą ochroną! Warto jednak poznać specyfikę jej rozrodu i osobliwą strategię rozrodczą. Pozwoli to miłośnikom przyrody jeszcze lepiej chronić ten fascynujący gatunek ryby. Oby nigdy nie zniknął on z naszych wód! Jest to bowiem jedyny przedstawiciel krajowej (a także europejskiej) ichtiofauny z grupy ryb ostrakofilnych, czyli składających ikre do jamy skrzelowej małży, przede wszystkim skójek z rodzaju Unio. Okres godowy u tego gatunku trwa w Polsce od połowy kwietnia do końca lipca. Tarło ma charakter porcyjny i odbywa się co 10-14 dni w zależności od aktualnych warunków pogodowych. W tym czasie samce przybierają przepiękna szatę godową. Mleczak obiera następnie niewielki rewir lęgowy w granicach, którego znajduje się jeden, a czasem nawet kilka małży, strzeże go przed rywalami i innymi rybami oraz przez cały czas stara się zwabić dojrzałe do tarła samice (wykonuje charakterystyczne potrząsania ciałem i płetwami, eksponuje swe atrakcyjne barwy). Obecność małży (a także zwiększająca się temperatura wody oraz wydłużający się dzień świetlny) działa na ryby podniecająco i stymuluje rozpoczęcie przez nie tarła. Gotowym do rozrodu ikrzycom w krótkim czasie (nawet kilku godzin) wyrasta (lub raczej wydłuża się, gdyż jest to proces powiększania w drodze hydratacji, czyli uwodnienia) długie na 4-5 cm, rurkowate i wiotkie pokładełko, które stanowi w istocie przedłużenie brodawki moczowo-płciowej. Podczas godów samiec żywiołowo eksponuje swoje barwy, potrząsa płetwami, płynie z samicą w stronę małża i ustawia głową w stronę jego syfonów (tzw. inspekcja małża). Następuje tu również tzw. „smakowanie wody” przez samicę, czyli jej chemiczna ocena, będąca sprawdzeniem przydatności małża do rozrodu. Na podstawie bowiem dwóch czynników – szybkości wypływu wody z syfonu wypustowego oraz zużycia tlenu przez mięczaka (im jest ono większe, tym prawdopodobnie więcej zarodków różanek znajduje się już w jego jamie skrzelowej) samica podejmuje decyzję o złożeniu lub nie złożeniu kolejnej porcji jaj. Ponadto drażnienie okolic aparatu oddechowego małża powoduje, że początkowo mięczak reaguje gwałtownym zamknięciem płaszcza, ale wkrótce przyzwyczaja się do dotyku ryb i przestaje na niego reagować (obniżenie progu wrażliwości na bodźce dotykowe).

Różanki stosują niezwykłą i jedyną w swoim rodzaju strategię rozrodczą. W pewnym momencie zwabiona zalotami partnera dojrzała samica podpływa wraz z nim do „obłaskawionego” małża i ustawia się nad jego aparatem oddechowym (zwykle czyni to od strony zwieracza muszli). Takie przymiarki podejmowane są niekiedy kilkakrotnie, zanim ikrzyca wybierze właściwy moment, aby błyskawicznie wprowadzić pokładełko do mniejszego syfonu wypustowego, czyli pod prąd wody. Pokładełko dociera do jamy skrzelowej, pomiędzy wypustki i szpary listków skrzelowych mięczaka, gdzie samica składa (wpompowuje) elipsoidalne, żółte jaja o średnicy około1,5 mm. Jaja układają się w ten sposób, że ta część z której ma rozwinąć się głowa zarodka jest skierowana zawsze w dół. Liczba jajeczek składanych podczas jednego aktu tarła trwającego około 20 minut jest niewielka – od kilku do kilkunastu sztuk, ale w ciągu całego sezonu rozrodczego samica może złożyć do około 200 ziaren ikry. W czasie wtłaczania ich do jamy skrzelowej małża ikrzyca wydala również mocz, który nawilża wewnętrzną błonę wyściełającą pokładełko zmniejszając przez to tarcie. Następnie samiec, który w podnieceniu przez cały czas krąży dookoła mięczaka ustawia się w okolicach jego syfonu wpustowego i wydala spermę, która zostaje wessana wraz z wodą do środka, gdzie plemniki łączą się z obecnymi już w jamie skrzelowej komórkami jajowymi.

Samica nie zawsze precyzyjnie składa jaja do wnętrza małża i często zdarza się, że trafiają one do środowiska zewnętrznego, gdzie są natychmiast zjadane przez samca. Wydalenie spermy (ejakulacja) ma miejsce jeszcze przed złożeniem przez ikrzycę jaj (tzw. ejakulacja przedtarłowa) i powtarza się kilkukrotnie po samym tarle. Natomiast tuż po złożeniu jaj przez samicę mleczak wyraźnie ją przegania i jest gotowy do kolejnego aktu tarła z inną partnerką.

Rodzice nie interesują się dalszym losem swego potomstwa, choć niektóre samce mogą przez jakiś czas „doglądać” małży. Akty tarła powtarzają się wielokrotnie w czasie trwania sezonu rozrodczego, a tarło przybiera różne nasilenie w zależności od warunków atmosferycznych (podczas nagłego ochłodzenia spowodowanego intensywnymi opadami deszczu i zachmurzeniem następuje zahamowanie aktywności rozrodczej). Gotowość do odbycia tarła manifestowana jest przez długość pokładełka. Przez cały sezon rozrodczy najczęściej sięga ono końca pierwszego promienia płetwy odbytowej. W momencie gotowości do tarła, gdy jajniki wypełniają się dojrzałymi komórkami jajowymi pokładełko wydłuża się sięgając aż za płetwę ogonową. Można również zaobserwować różnice w zabarwieniu pokładełka, które normalnie jest lekko czerwone z wyraźnie czarnym zakończeniem, podczas gdy wydłużone jest bezbarwne, prawie przeźroczyste.

Złożone jaja dzięki oddechom (wpompowywanie wody) swego gospodarza są stale zaopatrywane w niezbędny do prawidłowego rozwoju tlen. Larwy wylęgają się po 4-5 dniach. Przed wymyciem ich z muszli przez stale opływającą wodę zabezpiecza je znajdujący się na woreczku żółtkowym zgrubiały fałd. Jest on wyposażony w niewielkie wyrostki, które zakotwiczają jaja do listków skrzelowych. Larwy wiszą tak przez dalsze 3 tygodnie. Ich pożywienie stanowią zapasy zgromadzone w woreczku żółtkowym a pod koniec okresu larwalnego również odfiltrowane przez małża drobiny organiczne. Mierząc około 8 mm narybek jest wyrzucany na zewnątrz przez syfon wypustowy gospodarza (średnio po około miesiącu od złożenia ikry).

Choć liczba składanych przez różankę jaj jest stosunkowo niewielka, to dzięki unikalnemu sposobowi rozmnażania, zarówno one, jak i larwy są znakomicie chronione w muszli mięczaka przed niebezpieczeństwami zewnętrznymi. Chrońmy nasze rodzime różanki i nie odłapujmy ich z naturalnych siedlisk! Karygodnym wręcz zachowaniem jest używanie różanek przez wędkarzy w charakterze przynęty (tzw. żywców) na ryby drapieżne! Zamiast nich w handlu bywają oferowane różanki azjatyckie, m.in.: Acanthorhodeus chankaensis, Rhodeus ocellatus ocellatus lub Rhodeus lighti. * Zdjęcia różanek wykonano w laboratorium Zakładu Zoologii Wydziału Nauk o Zwierzętach SGGW w Warszawie, gdzie tarlaki utrzymywane są za zgodą i zezwoleniem Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.



Samiec przy
małżu



Para ryb
samiec z lewej



Samica z
wynicowanym
podładełkiem



Samiec – piękno
barw godowych



Samiec – widoczna
wysypka tarłowa
na pysku



Samiec
obłaskawiający
małża



Para tuż przed
aktem tarła



Tuż przed
aktem tarła



Różanki z Azji
– alternatywa
do akwarium
zimnowodnego



Narybek różanek
tuż po wypłynięciu
z wnętrza małża



Małż – skójka
z zaznaczonymi
syfonami



Azjatycja różanka
– Rhodeus ocellatus
ocellatus przy
małżu



Grupa Rhodeus
ocellatus ocellatus



Podrośnięty
narybek różanki

Rośliny błotne i bagienne w oczku wodnym

Rośliny błotne i bagienne, zwane helofitami są wykorzystywane do obsadzania nie tylko typowej strefy błotnej oczka (0-10 cm), ale także strefy wody płytkiej (do 30 cm) oraz nabrzeżnej. W żadnym oczku wodnym nigdy nie powinno ich zatem zabraknąć! Przyjmuje się, że strefa błotna wraz ze strefą wody płytkiej powinna stanowić, co najmniej 1/3 powierzchni oczka. A dlaczego warto ją maksymalnie rozbudować? Otóż walory dekoracyjne zbiornika zależą głównie od stopnia, kształtu i charakteru wypełnienia roślinnością jego strefy błotnej! Oferta rynkowa roślin błotnych i bagiennych jest przebogata. Ponadto większość z nich można łatwo pozyskać ze środowiska naturalnego. Starajmy się komponować nasadzenia złożone z wielu gatunków roślin. To prawdziwa przyjemność układać z nich zielone kompozycje. Rośliny należy sadzić w taki sposób, aby nie zasłaniały nam widoku na oczko. Od strony ekspozycyjnej umieszczamy więc gatunki niskie (np. kaczeńce czy niezapominajki), a na przeciwległym brzegu wyższe, tak aby wzajemnie się nie przysłaniały (np. pałkę szerokolistną za kosaćcami, tataraki za sitami itp.). Nadadzą one naszemu oczku wspaniały, naturalny wygląd. Trzeba pamiętać, że rozrost niektórych gatunków błotnych często przybiera charakter wysoce ekspansywny, co zagraża równowadze biologicznej ekosystemu i wprowadza w nim niepotrzebny chaos. Zachowajmy zatem daleko idącą roztropność w doborze taksonów oraz uprawiajmy i pielęgnujmy je prawidłowo. Ograniczanie rozrostu gatunków ekspansywnych to jedno z najważniejszych zadań opiekuna oczka. Gatunki błotne i bagienne, podobnie jak niektóre wodne oraz wiele nabrzeżnych, w pełni korzystają nie tylko ze światła słonecznego, ale także z powietrza atmosferycznego. Gazy (głównie tlen) asymilowane są przez tkanki części wynurzonych, a następnie „tłoczone” w dół do korzeni i kłączy. Taki osobliwy system wentylacji umożliwia stałe przewietrzanie strefy korzeniowej (ryzosfery), co jest szczególnie przydatne w warunkach podłoża pozbawionego dostępu tlenu. Umożliwia to częściom roślin w nim zagłębionym na dobry rozrost i aktywne pobieranie z podłoża składników pokarmowych, a także znacząco niweluje szkodliwe oddziaływanie siarkowodoru, który jest utleniany (a przez to neutralizowany) przez wyspecjalizowane bakterie do bezpiecznych siarczanów. Do gatunków błotnych i bagiennych zaliczamy m.in. następujące taksony: kaczeńce (knieć błotna), mięta wodna, czermień błotna, niezapominajka błotna, wiązówka błotna, psianka słodkogórz, żabienieńce, siedmiopalecznik błotny, tojeści (rozesłana, bukietowa, kropkowana), jaszczurzec pochylony, karbieniec pospolity, wierzbownica kosmata, marek szerokolistny, jaskier jadowity, czyściec błotny, gwiazdnica błotna, bobrek trójlistkowy, tułacz pstry, krwawnica pospolita, strzałka wodna czy skrzypy. Więcej o roślinach w oczku wodnym można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=115

Więcej o uprawie roślin w oczkach wodnych można przeczytać w książce autora pt. „Rośliny w oczkach wodnych – poradnik praktyczny”,

http://www.multihobby.net/?page_id=19


Knieć błotna, czyli kaczeniec


Krwawnica pospolita


Tułacz pstry


Psianka słodkogórz


Kosaciec żółty


Okrężnica bagienna


Żabieniec
drobnokwiatowy


Czermień błotna


Jaszczurzec pochylony


Wiązówka błotna
Variegata


Przęstka pospolita


Żabieniec babka
wodna (po prawej)
i bobrek trójlistkowy
(po lewej)


Siedmiopalecznik
błotny


Strzałka wodna


Rozpław sercowaty

Traszka zwyczajna (Lissotriton vulgaris)

Traszka zwyczajna w oczku wodnym. Traszki zwane również trytonami należą do płazów ogoniastych (Urodela) i rodziny salamandrowatych (Salamandridae). Najczęściej występującym w naszych oczkach wodnych gatunkiem jest traszka zwyczajna (Lissotriton vulgaris). Poza nią w Polsce występują jeszcze trzy inne gatunki: traszka grzebieniasta (Triturus cristatus), traszka górska (Triturus alpestris) i traszka karpacka (Lissotriton montandoni). Najpospolitszym i najliczniejszym gatunkiem traszek w Polsce jest traszka zwyczajna. Samce dorastają do 9-11, asamice do 8-9 cm długości. Jest to nasz krajowy płaz, który najwcześniej ze wszystkich rozpoczyna swe gody wczesną wiosną. Godujące traszki zwyczajne można spotkać już wtedy, gdy temperatura wody wynosi zaledwie 3-4°C, a zbiornik częściowo pokryty jest jeszcze lodem. W okresie godowym wargi kloakalne u pięknie ubarwionych samców są bardziej nabrzmiałe, a charakterystyczna, ząbkowana płetwa grzbietowa jest jednolita, bez przewężeń. Na palcach tylnych kończyn wyrastają płaty skórne, które jednak nie są typowymi błonami pławnymi. W tym okresie także barwy samicy stają się nieco jaskrawsze, po obu stronach ogona pojawiają się wąskie fałdy skórne, a wzdłuż grzbietu – niska i gładka listewka skórna. Gdy woda nieco się ogrzeje (koniec marca – kwiecień) samica zaczyna składać jaja (kilkadziesiąt do nawet ponad 300 szt.), przyklejając je pojedynczo do roślinności podwodnej i charakterystycznie zawijając w liście. Po 7-14 dniach wylęgają się larwy mierzące ok. 7 mm długości. Skrzela u larw traszki zwyczajnej są wyjątkowo długie i przypominają „poroże”. Larwy są bardzo żarłoczne, ruchliwe i wyszukują pokarm krocząc po dnie zbiornika. Przeobrażają się po okresie 60-70 dni (na nizinach) życia w wodzie (mierzą wtedy ok. 4 cm), po czym wychodzą na ląd. Traszki zwyczajne dojrzewają płciowo w trzecim roku życia. Dorosłe osobniki po zakończeniu godów opuszczają wodę mniej więcej w połowie lata. Na lądzie płazy te są mało widoczne, a dymorfizm płciowy jest słabo zaznaczony. W ciągu dnia prowadzą skryty tryb życia i przebywają w rozmaitych norkach, jamkach i szczelinach, pod kamieniami, powalonymi drzewami, w miejscach wilgotnych i zacienionych. Można je także spotkać w pobliżu domostw ludzkich, m.in. pod starą płytą chodnikową, pniami, a nawet w piwnicy. Aktywne są dopiero nocą, choć podczas ciepłej, deszczowej pogody – także w dzień. Zimują gromadnie w rozmaitych norkach, szczelinach, ściółce itp. Zazwyczaj traszki zwyczajne pojawiają się w oczkach wodnych spontanicznie, podczas wędrówek z lub do pobliskich zbiorników wodnych. Ich larwy, bądź jaja mogą też być przypadkowo zawleczone, np. z roślinami. Jednakże zdarza się, że właściciele oczek sami łapią płazy w naturalnych siedliskach i przenoszą je do swoich oczek, co jednak jest prawnie zabronione! Wszystkie bowiem płazy i gady objęte są w Polsce ścisłą ochrona prawną! Szczęśliwie do jednego z moich oczek wodnych, zwanego przeze mnie płazarium (żyją w nim także żaby zielone, a gody odbywają regularnie żaby trawne i z rzadka także grzebiuszki ziemne, zwane huczkami), z pobliskich mokradeł, zawitały w celu odbycia godów traszki zwyczajne. Aby jednak do tego doszło konieczne jest przygotowanie zawczasu odpowiedniego dla nich siedliska. Moje płazarium zostało wykonane z użyciem folii EPDM i gęsto obsadzone różnorodnymi roślinami (w tym podwodnymi, np. moczarką kanadyjską, na której samice chętnie składają jaja). Głębokość wody w najgłębszym miejscu wynosi ok. 80-90 cm. Z przodu jest znaczne, bo głębokie na 8-10 cm wypłycenie, wysypane drobnym piaskiem i żwirkiem, gdzie od czasu do czasu dokarmiam larwy traszek żywą ochotką i rurecznikiem. Wiosną wlewam do oczka kilkulitrową porcję (na tzw. „zaszczepkę”) czerwonych rozwielitek, które rozmnażając się stanowią źródło cennego pokarmu, a ponadto znakomicie czyszczą wodę. Bardzo ważne jest, aby oczko w którym zamieszkają płazy ogoniaste położone było w jak najbardziej ustronnym miejscu i było nieco osłonięte, np. przez rosnące przy nim krzaczaste rośliny – u mnie jest to tzw. miedza między oczkami (w drugim, leżącym po drugiej stronie żyją ryby), czyli wgłębienie w ziemi, wyłożone folią, zalane i obsadzone wysokimi roślinami (krwawnica pospolita, kosaciec żółty, manna mielec, turzyce itp.). Należy zwrócić baczną uwagę na to, aby po przeobrażeniu i wychodzeniu na ląd młode traszki miały się, gdzie schować, inaczej szybko padną ofiarą żab, gryzoni czy ptaków. Oprócz zatem gęstej roślinności bezpośrednio przy oczku nie powinno też zabraknąć korzeni, pniaków, gałęzi, kawałków kory, niedużych usypisk z kamieni, stert zgrabionych jesienią i przysypanych ziemią liści itp. Ważnym elementem dobrostanu traszek zwyczajnych jest odpowiednie dla nich zimowisko. U mnie jest to strefa niedaleko oczka, w której znajdują się 3 wkopane w ziemię kastry budowlane, wypełnione wodą i obsadzone roślinami błotnymi (przetacznik bobowniczek, niezapominajka błotna, czyściec błotny) oraz nabrzeżnymi (kosaćce, tataraki, pałki). Całość obłożona jest licznymi korzeniami i kawałkami kory (kryjówki) oraz obsadzona manną mielec i ozdobnymi trawami (np. spartina grzebieniasta, mozga trzcinowata). Z roku na rok traszek zwyczajnych w moim płazarium wyraźnie przybywa :) Więcej o płazach można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=216



Para traszek
zwyczajnych-
samica z przodu


Płazarium na
działce autora


Obsadzona roślinami
miedza między
oczkiem a płazarium


Para traszek
zwyczajnych na
wypłyceniu oczka
-samiec po prawej


Samica żerująca
wsród kijanek


Godujący samiec


Samica w okresie
godowym


Larwa młodsza


Larwa starsza


Osobnik tuż po
przeobrażeniu


Młode traszki


Zimowisko dla traszek
na działce autora

Ryżowiec siwy. Wzrost piskląt

Ryżowiec siwy (Padda oryzivora) – wzrost piskląt. Postanowiłem przedstawić zdjęcia obrazujące wzrost piskląt, co 2-3 dni od chwili wylęgu z jaj. Przeglądając je jedno po drugim można doskonale zaobserwować jak przebiegał ich rozwój. Jako typowe gniazdowniki pisklęta ryżowców wykluwają się nagie, gołe i ślepe. Dopiero w 8-9 dniu życia zaczynają widzieć, a na ciele pokazują się zawiązki piór. Jeśli para jest dobrze dobrana, wówczas nie ma żadnego kłopotu z lęgami. Takie ptaki szybko przystępują do rozrodu, dobrze wysiadują jaja i troskliwie odchowują młode – nawet 6 sztuk (!) Osobniki dorastające (ledwie dojrzałe płciowo), pierzące się lub zestawiane w parę na siłę przez hodowcę często, pomimo zapewnienia im dobrych warunków środowiskowych (w tym odpowiedniego żywienia), nie chcę się rozmnażać. Szczególnie dzieje się tak po przeniesieniu ryżowców do nowego pomieszczenia. Jeżeli jednak dysponujemy dobraną parą hodowlaną, zmiana miejsca to tylko kolejny bodziec do rozpoczęcia przez nią lęgów :) Raz rozpoczęte mogą trwać bardzo długo, a odpowiedzialny hodowca nie powinien dopuszczać do więcej niż 3 lęgów w roku. Parę hodowlaną powinno się trzymać oddzielnie w wolierze lub dużej klatce. Więcej o chowie i rozmnażaniu ryżowców można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=116



Dzień 1


Dzień 4


Dzień 7


Dzień 10


Dzień 13


Dzień 15


Dzień 17


Dzień 20


Dzień 22


Dzień 25


Dzień 28


Dzień 30

Kwitnienie roślin w oczku wodnym

Kwitnienie roślin w oczku wodnym i jego najbliższej okolicy to zawsze piękny widok. Nie mogłem się powstrzymać przed wrzuceniem na stronę kilku chociażby zdjęć kwitnących obecnie roślin.



1. Kosaciec japoński
„Gusto”



2. Kosaciec x robusta
„Dark Aura”


3. Stokrotki


4. Kroplik żółty


5. Goździk ogrodowy


7. Tojeść rozesłana


7. Kosaciec luizjański
„Black Gamecock”


8. Mieczyk dachówkowaty


9. Bodziszek czerwony


10. Osoka aloesowata

Szczupieńczyk karłowaty (Epiplatys annulatus)

 Szczupieńczyk karłowaty (Epiplatys annulatus) należy do rodziny karpieńcowatych (Cyprinodontidae). W warunkach naturalnych zasiedla nizinne, płytkie wody (także przybrzeżne, częstokroć słonawe) Zachodniej Afryki (Gwinea, Sierra Leone, Liberia). Ryba bardzo spokojna, łagodna i towarzyska. Samce są generalnie barwniejsze, mają dłuższe płetwy (szczególnie środkowa część płetwy ogonowej jest charakterystycznie wydłużona tworząc rodzaj „płomyka”) i dorastają do około 3,5-4 cm długości. Kolorystyka płetwy ogonowej jest u nich unikalna – przez środek biegnie dość szeroki, pojedynczy, pomarańczowy pas, który po obu stronach obramowany jest najpierw cieniutką błękitno-seledynową wstęgą, a na zewnątrz nieco grubszą czerwoną. Samice osiągają maksymalną wielkość niewiele ponad 3 cm, a ich ubarwienie jest skromniejsze, płetwy zaś są krótsze, bardziej zaokrąglone i bezbarwne (względnie z ledwie widocznym, barwnym woalem). Rozwiązaniem gwarantującym najlepsze samopoczucie ryb i ich chęć do odbywania tarła jest bez wątpienia zbiornik jednogatunkowy, urządzony gustownie z wykorzystaniem korzeni i miękkolistnej roślinności (zanurzonej i pływającej). Jako podłoża używamy drobnego żwirku o ciemnej barwie. Niewielki dodatek torfu włóknistego (wygotowanego i dobrze przepłukanego) do podłoża nie jest moim zdaniem konieczny, choć zalecany przez niektórych autorów. Znacznie za to korzystniejsze jest umieszczenie kilku dębowych liści (zeszłorocznych, które zasuszone pozostały na drzewie). Dla dwóch samiczek i samca wystarcza zbiornik o pojemności 15-20 l, płytki (20-25 cm), zaś dla stadka złożonego z 20 sztuk należy przeznaczyć około 80 lakwarium. Oświetlenie nie powinno być zbyt jaskrawe, lecz stonowane przez roślinność pływającą. Optymalna temperatura wody wynosi 24-26ºC. Odczyn powinien być lekko kwaśny do obojętnego (pH 6,3-7,0). Przy chowie ryb twardość wody nie odgrywa aż takiego znaczenia, jak przy rozrodzie i generalnie nie powinna przekraczać 15ºn. Niewielki dodatek niejodowanej soli kuchennej (łyżka od herbaty na10 l wody) jest często przez hodowców praktykowany, ale moim zdaniem niekonieczny. W zbiorniku nieprzerybionym podmiany 10-15% objętości wody dokonywać można co dwa tygodnie. Filtracja wody jest bardzo wskazana, ale wylot z filtra nie może powodować zbyt gwałtownego jej ruchu, stąd należy skierować go np. na ścianę zbiornika.

W warunkach akwariowych tarło wydłuża się w czasie i trwa zwykle 2-3 tygodnie, a codziennie samica składa od kilku do kilkunastu jajeczek (czasami tylko 1 lub 2), które zaopatrzone są w cieniutkie filamenty umożliwiające im przyczepianie się do roślin, głównie w powierzchniowej warstwie wody. Generalnie rozród można przeprowadzać systemem grupowym lub parami (względnie trójkami) w macierzystym zbiorniku jednogatunkowym (jednak koniecznie nieprzerybionym), bądź w oddzielnym – hodowlanym. Rozmnażanie ryb w macierzystym zbiorniku jednogatunkowym jest sposobem typowo amatorskim. Osobiście posiadam60 lzbiornik, nieogrzewany przez większą część roku, wypełniony w 1/3 wodą wodociągową i w 2/3 z filtra RO, bardzo gęsto obsadzony roślinnością miękkolistną, w którym hoduję 9 szczupieńczyków – 5 samic i 4 samce. W akwarium panuje idealna równowaga biologiczna. Ryby wycierają się regularnie, a tarlaki nie są z niego wyławiane. Z reguły, dobrze odżywione, nie będą niepokoić, ani zjadać młodych. Swobodnie pływający narybek systematycznie jest odławiany, np. łyżką lub kieliszkiem i umieszczany w oddzielnych zbiornikach – odchowalniach, które kilka tygodni wcześniej zasiedlam kilkunastoma dorosłymi osobnikami czerwonych wioślarek (nigdy zaś oczlików, które dla młodego narybku są niebezpieczne). Skorupiaki te rozmnażając się dostarczają narybkowi form młodocianych i utrzymują wodę w doskonałej czystości. Metodą wydajniejszą jest tarło grupowe w oddzielnym zbiorniku hodowlanym o pojemności 40-50 l, z udziałem kilkunastu dorosłych ryb (np. 12 samic i 8 samców). Tarlaki muszą być uprzednio odpowiednio przygotowane. Na 2-3 tygodnie przed planowanym tarłem należy rozdzielić je według płci i obficie karmić (nawet do 5-6 razy dziennie) żywym pokarmem oraz odrobiną sztucznego, najlepiej płatkowego, jednak o zawartości białka powyżej 40%. Wodę podmieniamy na świeżą co 2-3 dzień w ilości 25%. Postępowanie takie powoduje, że po połączeniu ryby z większą intensywnością podchodzą do tarła. Zbiornik hodowlany powinien być gęsto zarośnięty miękkolistną roślinnością (odkażoną w rivanolu i dobrze przepłukaną). Najlepiej jednak jeśli w dwóch tylnych jego rogach umieścimy dorodne kępy mchu (np. jawajskiego), wywłócznika, rogatka lub kabomby a powierzchnię przykryjemy moczarka argentyńską oraz wgłębką wodną.

Rozwój ikry przebiega najkorzystniej w wodzie miękkiej (do 5ºn). Zaleca się uprzednie przefiltrowanie jej przez torf tak (zawarte w nim substancje stymulują organizmy ryb do tarła), aby pH wynosiło 6,5 oraz wystawienie na działanie promieni słonecznych. Spełniając te warunki nie potrzeba używać żadnego środka chroniącego ikrę. Ewentualnie wodę wodociągowa można zmiękczyć kationitom, a następnie lekko zakwasić markowym preparatem. Można też użyć wody deszczowej, ale dopiero po jej tygodniowym odstaniu, a następnie przefiltrowaniu przez torf lub węgiel aktywny. Praktycznie wystarcza pozostawienie tarlaków razem na okres tygodnia, po czym należy je wyłowić do innych zbiorników. Na tarło parami lub trójkami (2 samice x samiec) w oddzielnym zbiorniku hodowlanym możemy użyć kilku małych (jedynie 7-10 lklejonych zbiorników, bądź słoi), w których umieszcza się jedną kępę (wielkości piłki tenisowej) mchu jawajskiego lub „mopa” (odkażonego wrzątkiem) ze sztucznego włókna (nylonowe lub akrylowe przyczepione do kawałka korka) oraz napowietrzacz – tak, aby powietrze wydobywało się z kamienia jak najwolniej, najlepiej pojedynczymi bąbelkami lub większą ich liczbą, lecz w maksymalnym rozdrobnieniu. Następnie wpuszczamy przygotowane wcześniej tarlaki i pozostawiamy w kotniku przez okres tygodnia. Odłowione osobniki rodzicielskie intensywnie żywimy przez okres 7-10 dni i ponownie odkładamy na tarło i tak wiele par (jednak nie każdą i wymiany poszczególnych tarlaków w zestawie są konieczne) możemy wycierać kilkakrotnie z rzędu, po czym dajemy rybom dłuższy odpoczynek. Modyfikacją tego systemu jest przekładanie co 3-4 dni kępy mchu lub mopa wraz z ikrą do oddzielnego zbiornika, wypełnionego do wysokości najwyżej 8-10 cmwodą (delikatnie napowietrzaną) o identycznych parametrach fizyko-chemicznych. Mopy ze sztucznym włóknem stosujemy tylko w oddzielnych i małych zbiorniczkach, pozbawionych podłoża (inaczej tarlaki mogą wycierać się, np. nad żwirem, co zdarza się wcale nierzadko). Wyjęty z kotnika substrat zastępujemy oczywiście nowym. Jeśli jednak nie posiadamy wystarczających jego ilości możemy za pomocą pipetki lub szczypczyków (ale chwytać bardzo delikatnie i raczej za fragment substratu) ostrożnie zbierać ziarna ikry (są bardzo małe, ale dość mocne) i przekładać je np. do wypełnionych identyczną wodą plastikowych pojemników po maśle, kuwet, szalek itp. Jaja zbielałe usuwamy na bieżąco.

Larwy wylęgają się po 9-15 dniach. Są bardzo drobne, lecz dobrze widoczne z uwagi na posiadanie charakterystycznego metalicznie połyskującego punkcika na głowie. Ich otwór gębowy jest też całkiem spory. Gdy tylko zaczną swobodnie pływać przyjmują najdrobniejsze larwy solowca. Dlatego też lepiej przez pierwsze kilka dni życia podawać im pierwotniaki (wyhodowane samemu na pożywkach organicznych lub z dostępnych w handlu preparatów) wraz z larwami oczlików i wrotkami. Po dwóch tygodniach narybek przyjmuje węgorki „mikro”, zaś po trzech – przesiane, najdrobniejsze rozwielitki i oczliki. W tym czasie można podawać także drobno siekane rureczniki, ale ze względu na realne niebezpieczeństwo zadławienia skąposzczety te lepiej jest podawać miażdżone. Początkowo młode rosną wolno, potem nieco szybciej. Jeśli w jednym zbiorniku odchowywany jest narybek w różnym wieku, starsze mogą zjadać te najmłodsze. Dlatego też lepiej jest segregować narybek wedle wzrostu. W odchowalniach przez cały czas stosujemy delikatne napowietrzanie wody, na bieżąco usuwamy wężykiem wszelkie niedojedzone resztki pokarmu i nieczystości z dna (bez podłoża) i dolewamy świeżej, odstanej wody. Dobry wpływ na samopoczucie i wzrost rybek wywiera kilkugodzinny w ciągu dnia dostęp światła słonecznego (jednak nie bezpośredni) oraz spora ilość miękkolistnych roślin pływających, których w żadnym razie nie powinno zabraknąć. Szczupieńczyki karłowate nie są zbyt płodne i uzyskanie kilkudziesięciu (zwykle kilka do kilkunastu) sztuk potomstwa od pary należy uznać za duży sukces.



Samiec (u dołu)
zainteresowany
samicą


Samica dojrzała
do tarła


Para ryb
– samiec po prawej


Para wśród
roślin i
korzeni


Ryby spokojne
i towarzyskie


Zaloty u
szczypieńczyków


Samiec imponujący
samicy


Podążanie na
tarło


Tarło w mchu

Ciernik (Gasterosteus aculeatus)

Ciernik (Gasterosteus aculeatus), zwany potocznie kolką należy do rodziny ciernikowatych (Gasterosteidae). Występuje powszechnie w polskich wodach i nie jest objęty ochroną. Znakomicie nadaje się do chowu w zbiornikach zimnowodnych, w których daje się łatwo rozmnożyć. Poszczególne populacje cierników wykazują dużą zmienność pod względem liczby cierni na grzbiecie oraz płytek kostnych pokrywających ciało. Zwykle przed wysuniętą maksymalnie do tyłu płetwą grzbietową znajdują się trzy ostre i twarde kolce. Dzięki specjalnym „zawiasom” mogą one przez dłuższy czas być postawione, bez żadnego wysiłku ze strony organizmu. Stanowią one doskonałą ochronę przed polującymi na nie drapieżnikami. Występują dwie formy ciernika: osiadła, czyli śródlądowa i wędrowna – morska. Ta ostatnia na tarło wpływa do rzek. Forma osiadła dorasta do 6-8 cm, a wędrowna maksymalnie do 10-11 cm. Ciernik dożywa 4-5 lat. Najlepiej ryby te utrzymywać w małych haremach złożonych z samca i 3-4 samic, w zbiorniku jednogatunkowym o pojemności co najmniej 80-100 l. Parametry chemiczne wody nie są istotne – w zupełności wystarcza zwykła woda wodociągowa (ale odstana). Zapewniamy dobre jej filtrowanie i całodobowe napowietrzanie (szczególnie podczas upałów). Temperatura wody nie powinna przekraczać 22, a najlepiej jeśli oscyluje wokół 17-18ºC. Podłoże w akwarium powinien stanowić dobrze przemyty, drobny piasek lub żwirek. Kryjówki z niewielkich korzeni, kawałków drewna obsadzonych dookoła, zwłaszcza miękkolistnymi roślinami (mchy) są najlepszym miejscem do zbudowania przez samca gniazda. Ciernik zjada wyłącznie pokarm żywy. Ze względu na niewielki otwór gębowy nie może on być jednak zbyt dużych rozmiarów. Najlepsze są wioślarki, oczliki, szklarki, larwy komarów oraz rureczniki.

Przeprowadzając rozród w akwarium należy użyć zbiornika o pojemności około 60-70 l. Wybieramy najbardziej jaskrawo wybarwionego samca i 2-3 dojrzałe samice z wypukłymi partiami brzusznymi. Także podczas rozrodu zbiornika nie ogrzewamy. Ryby najchętniej przystępują do tarła wiosną (kwiecień), po wcześniejszym okresie zimowania przez kilka miesięcy, np. w jasnej, nieogrzewanej piwnicy, garażu itp. W okresie godowym samiec ciernika przybiera przepiękne, żywe barwy, które wykorzystuje do zwabiania gotowych do odbycia tarła samic. Brzuch przybiera kolor pomarańczowo-czerwony, a grzbiet oliwkowo-zielono-niebieski do seledynowego. Całe ciało mieni się metalicznym połyskiem. Płetwy grzbietowa i odbytowa stają się ciemne, a tęczówka oka lśni srebrzyście. Wybrawszy odpowiednie miejsce samiec zwykle kopie w podłożu płytkie zagłębienie i buduje w nim misterne gniazdo z kawałków butwiejących liści i łodyżek (głównie włókien) miękkich roślin, oderwanych korzonków, nitek glonów itp. Gromadząc budulec stara się uformować je na kształt podłużnej mufki z szerszym wejściem i węższym wyjściem. W tym celu opływa gniazdo dookoła umacniając poszczególne jego elementy specjalną kleistą substancją, wytwarzaną przez nerki. U gatunku tego występuje zjawisko poligamii. Mleczak wykonując charakterystyczny zygzakowaty taniec stara się bowiem zwabić do gniazda jak największą liczbę samic (zwykle 2-4). W czasie zalotów pyskiem pokazuje im wejście do gniazda. Gotowa do odbycia tarła ikrzyca w pewnym momencie przyjmuje jego zaproszenie i wślizguje się do wnętrza w taki sposób, że ogon i głowa wystają na zewnątrz. Podczas składania jaj jest dodatkowo pobudzana przez samca, który delikatnie uderza pyskiem w tylną część jej ciała. Po złożeniu ikry samica wypływa z gniazda, a jej miejsce zajmuje samiec, który zapładnia znajdujące się wewnątrz jaja. Ikrzyca składa 90-250 jaj (według niektórych autorów nawet do 400-450). Jaja są zwykle bezbarwne, czasami lekko jasnopomarańczowe. W około dziesięć minut po złożeniu ikra pęcznieje, staje się sprężysta, a poszczególne jaja sklejają się ze sobą, tworząc charakterystyczną bryłkę przypominającą grono winogron. Larwy wylęgają się po 1-2 tygodniach, w zależności od temperatury wody. W ciągu czterech dni resorbują zawartość woreczka żółtkowego. Samiec roztacza nad nimi troskliwą opiekę. Początkowo z zapałem chwyta w pysk każdego uciekiniera i ponownie wypluwa go do gniazda. Po około dwóch tygodniach młode stają się samodzielne i rozpoczynają stadne życie. W tym czasie również ojciec przestaje się nimi interesować (może je wtedy pożreć), traci godowe barwy i, w naturze, powraca do życia w stadzie. Narybkowi należy podawać najdrobniejszy „pył” oraz wspomagająco także wyhodowane na pożywkach organicznych pantofelki. Po tygodniu można skarmiać larwami solowca, a po dwóch najdrobniejszym zooplanktonem, węgorkami „mikro”, miażdżonymi na szkle rurecznikami itp.



Samiec – szczegóły
budowy ciała


Samica dojrzała
do tarła


Cierniki jedzą
żywy pokarm


Samiec podczas
budowy gniazda


Samiec podczas
formowania
wnętrza gniazda


Narybek ciernika


Opieka samca
nad narybkiem


Wygląd ryby
z góry

Ryżowiec siwy (Padda oryzivora)

 

Ryżowiec siwy (Padda oryzivora) należy do rodziny astryldów (Estrildidae). W naturze spotyka się go zwykle w większych grupach lub stadach w południowo-wschodniej Azji oraz na indonezyjskich wyspach: Jawie, Bali i Sumatrze. W wielu rejonach świata doszło również do zamierzonych lub przypadkowych introdukcji tego gatunku. Można je obecnie spotkać w Chinach, Japonii, Malezji, niektórych rejonach Afryki Wschodniej oraz na Borneo, Zanzibarze, Fidżi, Molukkach, Filipinach, Hawajach czy na Florydzie. Ze względu na swoje oryginalne ubarwienie, odporność i żywotność, względną łatwość rozmnażania oraz stosunkowo niską cenę gatunek ten zasługuje na większą uwagę miłośników ptaków. Popularnością przegrywa niestety z barwnymi amadynami, kanarkami czy papugami i ich mutacjami, a szkoda. Ryżowce odznaczają się bardzo żywym temperamentem, są bardzo ruchliwe i ciekawskie. Pomimo swojej wielkości (14 cm) i masywnej budowy dzioba nie są agresywne. Choć to ptaki socjalne, to można je hodować również w dobranych parach, bez szkody dla ich zdrowia.

Dymorfizm płciowy nie jest dobrze zaznaczony. Samiec śpiewa, ma nieco większy i ciemniejszy dziób oraz intensywniej zabarwioną obwódkę wokół oka. Dziób samicy jest mniejszy i bardziej różowy niż czerwony. Generalnie ptaki te chętnie przystępują do lęgów i dobrze odchowują swoje młode, ale … Trzeba posiadać dobrze dobraną parę. Najlepsze wyniki uzyskuje się z ptakami, które wcześniej miały możliwość swobodnego dobrania sobie partnera w wolierze spośród kilkudziesięciu, niespokrewnionych ze sobą osobników. Zestawiane par na siłę niejednokrotnie bowiem kończy się niepowodzeniem. Najlepsze wyniki hodowlane osiąga się utrzymując ptaki w wolierze ogrodowej (od kwietnia do października). Posiadanie kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu par rozpłodowych sprawia, że umieszczone razem znakomicie stymulują się nawzajem do lęgów. Jednak w przypadku dysponowania jedynie kilkoma parami w zbyt małej wolierze często do rozrodu przystępuje jedynie para dominująca. Najlepiej jest ją wówczas oddzielić, aby odbywała lęgi w osobnej wolierce. Szczególnie dobre rezultaty hodowlane uzyskuje się rozdzielając ptaki według płci na okres około 8 tygodni przed planowanym wpuszczeniem do woliery. W tym czasie ich dieta powinna być wzbogacona o niewielki dodatek białka zwierzęcego oraz skiełkowanego ziarna, a samicom należy dodatkowo podawać dobry preparat wapniowy. Czasami obserwuje się, niezrozumiałą dla hodowcy, ospałość ptaków w przystępowaniu do rozrodu. Tygodniami przymierzają się do lęgów, sporadycznie się parzą, wybierając coraz to inne miejsca do budowy gniazd. Bywa, że w ogóle nie przystępują do rozrodu. Wówczas przeanalizować należy dietę naszych podopiecznych, stan ich zdrowia (pasożyty), czy coś ich nie płoszy (zwłaszcza w nocy) itp. Najlepsze miejsca na gniazda zapewniają budki dla papużek falistych, przy czym wejście do nich powinno być umieszczone w jednym z górnych rogów zamiast centralnie.

Samo gniazdo jest raczej niedbałe – najlepiej jest pomóc ptakom i uformować z miękkiego siana nieckę. Do jego budowy ptakom należy dostarczyć siano, włókno orzecha kokosowego, sznurek sizalowy, suche igliwie sosnowe, kawałki ligniny, przepuszczony przez biurową niszczarkę miękki papier, a także świeże łodyżki traw. Należy zadbać o kilka różnych rodzajów materiału, gdyż każda para ma w tym względzie odmienne gusta. Po około 10-14 dniach od połączenia się pary samica składa codziennie rano jedno jajo, w sumie może ich być do 7 sztuk. Po zniesieniu czwartego, piątego lub wszystkich rozpoczyna (z większą lub mniejszą pomocą partnera) ich wysiadywanie. Pisklęta wylęgają się po około 13-14 dniach, ale zdarza się, że okres inkubacji przedłuża się nawet do 21 dni. Opuszczają gniazdo po około miesiącu i jeszcze przez około 2 tygodnie podloty są dokarmiane przez rodziców. Upierzenie ptaka dorosłego osiągają dopiero w wieku 5-6 miesięcy. Dobrze dobrane ryżowce uchodzą za jednych z najtroskliwszych rodziców wśród ptaków klatkowych. Pomyślnie może być odchowane nawet 7-8 piskląt. Jednak maksymalna ich liczba nie eksploatująca zbytnio pary rodzicielskiej to 5 sztuk. We wczesnej fazie rozwoju nadliczbowe pisklęta można podkładać innym parom, mającym mniej liczne potomstwo. Najwięcej kłopotów z lęgami sprawiają osobniki połączone w pary przez człowieka i utrzymywane w małych klatkach. Często bowiem nie akceptują się wzajemnie, źle wysiadują jaja, są nerwowe, a niekiedy miesiącami nie przystępują do lęgów. Dla pary lęgowej należy przeznaczyć klatkę, co najmniej 100x 50×60 cm, wyposażoną najlepiej w dwie budki lęgowe. Młode po opuszczeniu gniazda należy oddzielać od rodziców, gdy tylko zaczną same jeść. Dorosłe osobniki bowiem zaczynają je w pewnym momencie prześladować, co szczególnie w klatce może skończyć się dla nich tragicznie. Ryżowce podlegają obowiązkowi rejestracji.



Piękne odmiany
barwne


Samiec w
pełnej krasie


Para ptaków
samiec po prawej


Chów w
wolierze


Ryżowce podlegają
obowiązkowi
rejestracji.


Jaja ryżowców
w gnieździe


Jednodniowe pisklęta


Pisklęta w wieku
7-8 dni


Na samej
górze podlot

Rośliny w oczku wodnym. Wiosna

Rośliny w oczku wodnym – wiosna. Oczko wodne bez roślin wygląda nienaturalnie i ubogo, a równowaga biologiczna ekosystemu ulega zachwianiu. Bujna szata roślinna ma bezpośredni wpływ na jakość wody – pobierając ogromne ilości składników pokarmowych rośliny wyższe stanowią silną konkurencję dla glonów. Im więcej roślin znajduje się w oczku, tym większe jest wysycenie wody tlenem, a mniejsze dwutlenkiem węgla. Rośliny to także nieodzowny element wpływający bezpośrednio na dobrostan zwierząt żyjących w oczku – stabilizują odczyn wody, a gatunki zakorzenione w dnie dodatkowo zapobiegają tworzeniu się w podłożu niebezpiecznych stref beztlenowych (metan, siarkowodór). Stanowią także naturalne miejsce rozrodu, żerowania, schronienie dla narybku, larw ryb i płazów, słabszych osobników oraz wielu żyjątek wodnych. Wczesna wiosna, przed rozpoczęciem okresu wegetacji, jest najlepszym okresem na sadzenie nowych roślin i dzielenie kęp tych, które się nadmiernie rozrosły. Nie brakuje jednak zwolenników sadzenia roślin na jesieni, czyli w chwili, gdy sezon wegetacyjny chyli się ku końcowi – to także jest dobry termin. Przed podjęciem decyzji o wprowadzeniu danego gatunku do oczka wodnego należy dokładne zapoznać się z jego charakterystyką botaniczną i wymaganiami środowiskowymi. Koniecznie trzeba bowiem wcześniej wiedzieć, do jakiej wielkości rozrasta się dany takson, w jakiej strefie wodnej, na jakim podłożu i stanowisku jego wegetacja przebiega najlepiej oraz jakich zabiegów pielęgnacyjnych wymaga w czasie sezonu. Bez znajomości powyższych kwestii nie ma co liczyć na harmonijną uprawę jednocześnie wielu różnych gatunków roślin w oczku. Niedopuszczalne jest sadzenie ich gdzie popadnie, bez planu. Poszczególne gatunki nie mogą bowiem zagłuszać się wzajemnie w walce o składniki pokarmowe, przestrzeń życiową i światło, lecz powinny tworzyć estetyczną całość i dobrze się ze sobą komponować. Nieodzowne jest więc wykonanie planu nasadzeń.

Gatunki osiągające największe rozmiary (pałka wodna, tatarak zwyczajny) sadzimy zwykle z tyłu i po bokach oczka, pamiętając, że wiele z nich należy do roślin ekspansywnych (trzcina pospolita, pałka wodna). W przypadku niektórych szybko rosnących odmian grzybieni („Attraction”) trzeba wziąć pod uwagę powierzchnię oczka i fakt, że w ciągu 3-4 lat rośliny te kilkakrotnie zwiększą swe rozmiary, co wymusi na hodowcy dzielenie kłączy i ich rozsadzanie. Z przodu sadzimy zwykle rośliny najniższe, a za nimi średnio wysokie. Koniecznie pozostawiamy obszar wolnej przestrzeni, umożliwiający w razie potrzeby swobodny dostęp do oczka (np. w celu karmienia, wpuszczania lub odłowu ryb, przeprowadzania zabiegów pielęgnacyjnych itp.). Nim przystąpimy do wiosennego sadzenia/dzielenia kęp należy wpierw dokładnie wyciąć (tuż nad ziemią) wszystkie uschłe części roślin, które już zimowały. Dotyczy to zwłaszcza pałek, trzcin, turzyc, czyli gatunków nabrzeżnych. Także wszelkie zniszczone tkanki innych gatunków (np. kosaćców) powinny być starannie usunięte ze względu na wątpliwą dekoracyjność, niebezpieczeństwo zanieczyszczania przez nie wody oraz zajmowanie miejsca młodym pędom. Wczesne sadzenie roślin w oczku ma szczególne znaczenie zwłaszcza w przypadku np. lilii wodnych (grzybieni), grzybieńczyka wodnego oraz grążeli, które wcześnie posadzone (kwiecień), rozrosną się i zakwitną jeszcze tego samego roku. Wielokrotnie gatunki pozyskane do oczka z naturalnych siedlisk (pałka wodna, strzałka wodna) po posadzeniu często marnieją (liście) i dopiero w następnym sezonie (po przezimowaniu bulw/kłączy) odbywa się ich normalny wzrost. Gatunki tropikalne, wrażliwe na mróz (np. pistia rozetkowata, hiacynt wodny, cibora zmienna, limnobium gąbczaste) wprowadzamy do oczka wodnego po ustaniu wiosennych przymrozków, czyli zwykle po 15 maja.
Generalnie jako pierwsze powinny być realizowane tzw. nasadzenia ekologiczne. Najpierw więc sadzimy rośliny wodne i podwodne, aby jak najszybciej zaczęły pobierać z wody składniki pokarmowe (przez co zapobiegną rozwojowi glonów) oraz ją natleniać. Po nich następują nasadzenia tzw. dekoracyjne, które powinny uwzględniać cechy biologiczne poszczególnych gatunków, w tym okres i długość kwitnienia, kolor kwiatów, kształt i barwę liści itp. Nasadzenia, które nazwałbym uzupełniającymi, obejmują wprowadzanie taksonów dopełniających kompozycji ze względu na szczególne cechy morfologiczne, np. pnące się w górę (psianka słodkogórz) lub pełzające po podłożu pędy (tojeść rozesłana), rozrastające się w zwartej kępie (sity) czy dorastające do niewielkich rozmiarów (skrzyp arktyczy, przęstka pospolita, czermień błotna, tułacz pstry), a niejednokrotnie pięknie kwitnące (knieć błotna, niezapominajki). Więcej o uprawie roślin w oczkach wodnych można przeczytać w książce autora pt. „Rośliny w oczkach wodnych – poradnik praktyczny”, http://www.multihobby.net/?page_id=19



Tylko z roślinami
oczko ma pełen
urok


Dzielenie kęp
to ważny zabieg
pielęgnacyjny


Czasami do podziału
kęp potrzebne jest
solidniejsze narzędzie


Prawidłowo posadzona
lilia wodna


Prawidłowo posadzona
roślina błotna


Gatunki tropikalne
wprowadzamy do
oczka po 15 maja


Kosaćce żółte
po przesadzeniu

Lęgi kanarków

Tegoroczne lęgi kanarków u jednych hodowców należą do udanych, u innych zaś przerodziły się w druzgoczącą klęskę. Co ma największy wpływ na osiąganie dobrych wyników hodowlanych? Jak zabezpieczyć się przed porażką? Moim zdaniem jest na to kilka rad, którymi zamierzam się teraz podzielić. Z praktycznego punktu widzenia bardzo ważne jest, aby ptaki w okresie spoczynku płciowego przebywały w chłodnym pomieszczeniu, w którym temperatura powietrza nie przekracza 15°C. Konieczny jest wtedy także krótki dzień świetlny. Żywienie w tym okresie powinno być oparte na mieszance ziarnistej, warzywach, ziołach i owocach z dodatkiem preparatu mineralno-witaminowego. Jest to zatem dieta uboga w białko. Bezpośrednio przed rozpoczęciem lęgów ptaki muszą być w tzw. kondycji hodowlanej i szczególne niekorzystnie na wyniki lęgów wpływa ich otłuszczenie. Jeden mój kolega w czasie zimy tak dogadzał swoim podopiecznym, że zapasł je (zwłaszcza lizardy) do tego stopnia, iż do tej pory nie uzyskał od nich ani jednego młodego. Ponadto utrzymywał kanarki w pomieszczeniu ogrzewanym razem z amadynami wspaniałymi, które odbywały lęgi. Dla tych ostatnich wyższa temperatura powietrza była oczywiście konieczna, ale całkowicie rozregulowała metabolizm i fizjologię kanarków. Przed lęgami przeprowadzamy kontrolę stanu zdrowia: przycinamy zbyt długie pazurki (są przyczyną rozbijania skorupek jaj), korygujemy przerośnięty dziób (utrudnia prawidłowe karmienie piskląt), dokładnie przeglądamy upierzenie i skórę w kierunku obecności ewentualnych pasożytów zewnętrznych (uniemożliwiają wysiadywanie jaj). Ważnym elementem stymulacji lęgowej ptaków jest przedłużony (stopniowo) dzień świetlny do 15-16 godzin na dobę. Bardzo korzystnie wpływa światło naturalne gwarantujące dostęp promieni słonecznych, które umożliwiają syntezę witaminy D w organizmie ptaka i znakomicie pobudzają go do lęgów. Wówczas doświetlanie sztuczne możemy przeprowadzać z użyciem światła o niepełnym zakresie fali. Ważnym czynnikiem środowiskowym jest także odpowiednia wilgotność powietrza, która gwarantuje prawidłowe pierzenie ptaków oraz rozwój zarodków w jajach. Bardzo ważne jest odpowiednie żywienie kanarków. I tak w okresie parzenia i składania jaj dawka pokarmowa musi być wysokobiałkowa (co pobudza popęd płciowy), ale nigdy zbyt kaloryczna (co prowadzi do zapasienia się ptaków). Umiarkowanie żywimy mieszanką ziarnistą, dostarczamy warzywa i zioła (tarta marchew, sałata, szpinak, papryka, pomidor, gwiazdnica pospolita, trzykrotka, mniszek lekarski, nać pietruszki, krwawnik, rzeżucha, młoda pokrzywa) i owoce (jabłko, gruszka, kiwi, banan, mandarynka). Co drugi dzień podajemy mieszankę jajeczną (gotową komercyjną lub z ugotowanego na twardo i drobno posiekanego jaja kurzego z dodatkami: rozkruszonym biszkoptem, bułką tartą lub sucharkami, a także szczyptą maku). Wskazany jest również dodatek kilku kropli tranu lub odrobiny masła. Naprzemiennie z mieszanką jajeczną podajemy niewielką ilość (grudkę wielkości wiśni) białego twarogu z dodatkiem płatków owsianych i nasion sałaty. Skiełkowane ziarno podajemy 2-3 razy w tygodniu. Tak przygotowane do lęgów kanarki zwykle odbywają je bez problemów i z maksymalną intensywnością, czego wszystkim hodowcom szczerze życzę.



Samica lizarda
wysiadująca jaja


Pisklęta w
wieku 3 dni


Pisklęta w wieku
3-4 dni


Pisklęta w wieku
12 dni


Pisklęta lizarda
w wieku 17 dni


Pisklęta miniatur
w wieku 17 dni


Jaja kanarków

 

Żwawik czerwieniak (Aphyocharax anisitsi)

Żwawik czerwieniak (Aphyocharax anisitsi) należy do rodziny kąsaczowatych (Characidae). W naturze zamieszkuje głównie dorzecze Parany w Ameryce Południowej. Dorasta do około 5 cm długości. Gatunek bardzo ruchliwy, zgodny oraz wytrzymały na niesprzyjające warunki środowiskowe, a przy tym stadny i wszystkożerny. Ryby te utrzymywane w nieodpowiednich warunkach stają się nieaktrakcyjne pod względem nie tylko ubarwienia (bledną, zwłaszcza płetwy), ale także zachowania – wykazują znaczną płochliwość. Żwawiki preferują średnie zbiorniki, dość długie i umiarkowanie zarośnięte roślinnością z pozostawieniem sporo wolnego miejsca do swobodnego pływania. Przy chowie tego gatunku należy zastosować dość silne oświetlenie (stonowane jednak przez roślinność pływającą) z dostępem promieni słonecznych, ciemne podłoże oraz szczelne przykrycie zbiornika. Woda powinna być zawsze kryształowo czysta (bez jakichkolwiek zawiesin). Jej parametry fizyko-chemiczne nie mają większego znaczenia. Zaleca się jednak, aby jej twardość nie przekraczała 15ºn, a odczyn był lekko kwaśmy lub obojętny. Optymalna temperatura wynosi 24-26ºC, chociaż gatunek ten znosi bez szkody dla zdrowia również niższą ciepłotę rzędu 18-19ºC. Tarło można przeprowadzić parami lub grupowo. Przy systemie grupowym zestawiamy komplety tarlaków z przewagą samców (2×1 lub 4×2). Gotowe do tarła mleczaki w przedniej części płetwy odbytowej mają rząd tzw. haczyków partnerskich. Trzeba pamiętać, że nie wolno do ich odłowu używać tradycyjnych siatek, lecz zawsze szklane fajki, miseczki itp. Haczyki owe są bowiem tworami bardzo delikatnymi i jeśli dojdzie do ich uszkodzenia, samce na pewien czas stają się całkowicie lub częściowo bezpłodne. Akwarium hodowlane dla pary tarlaków powinno mieć pojemność 20-30 l. Ustawiamy je w spokojnym, nie narażonym na wstrząsy i jasnym miejscu. Poziom wody nie powinien przekraczać15 cm. Zbiornik należy szczelne przykryć, gdyż tarlaki lubią skakać w czasie miłosnych gonitw. Ponieważ ryby zjadają złożoną ikrę zaleca się stosowanie odkażonego rusztu ikrowego. Zamiast niego można wykorzystać około2 cmwarstwę grubszego żwiru (można się jednak bez niego obejść) i drobnolistne rośliny wodne (wywłócznik, rogatek, kabomba, mech jawajski), które rozkładamy na dnie i przyciskamy kamykami. Roślinność w postaci gęstych, zwartych kęp można też umieszczać w rogach zbiornika.

Do rozrodu w zupełności wystarczy woda o twardości 7-8ºn, chociaż udane tarła notowano także w znacznie twardszej (15ºn i więcej). Woda, jak wspomniano, nie musi być bardzo miękka (wystarczy jej przegotowanie, a następnie dobre natlenienie), to jednak zawsze powinna być idealnie klarowna, wolna od zanieczyszczeń mechanicznych i chemicznych, odstała przez co najmniej kilka dni, dobrze napowietrzona i filtrowana, o odczynie obojętnym lub lekko kwaśnym i temperaturze 26-27ºC. Tarło następuje zwykle wcześnie rano i trwa kilka godzin; przebiega głównie w przypowierzchniowej warstwie wody. Szkliście przezroczysta ikra opada na dno. Żwawiki są dość płodne – dorosła samica może złożyć ponad 500 jaj. Zwykle jednak ich liczba waha się w granicach 300-400 szt. Po zakończonym tarle ryby wyławiamy, gdyż łapczywie zjadają ikrę. Zbiornik osłaniamy szarym papierem lub tekturą, gdyż zbyt jaskrawe światło szkodzi rozwijającym się zarodkom. Larwy wylęgają się średnio po około 36 godzinach (pierwsze już nawet po dobie). Początkowo wiszą uczepione roślin i szyb akwarium. Gdy tylko młode zaczną swobodnie pływać przyjmując pozycję typowo horyzontalną (zwykle następuje to po 5 dniach) zbiornik odsłaniamy i przystępujemy do ich karmienia. Narybek jest początkowo bardzo płochliwy i chowa się w najrozmaitszych zakamarkach zbiornika. Nie jest jednak wybredny pod względem przyjmowanego pokarmu. Chętnie zjada zarówno suchy, jak i żywy (najlepszy jest stawowy „pył” lub najdrobniejsze larwy solowca) oraz mrożony (moina, larwy solowca, wrotka). Po około 10 dniach młode można skarmiać najdrobniejszym zooplanktonem. W sytuacji awaryjnej i przy zachowaniu maksymalnej ostrożności narybkowi można również podawać ugotowane na twardo żółtko jaja kurzego lub sok z wyciśniętych przez płótno doniczkowców. Obfite żywienie żywym pokarmem, regularna podmiana wody, a także dobre jej natlenienie i wymuszony, lekki ruch oraz sukcesywne przenoszenie do obszerniejszych zbiorników sprzyjają szybkiemu wzrostowi narybku. W wieku 6 tygodni płetwy młodych rybek zaczynają wybarwiać się na czerwono.



Piękne wybarwienie
płetw na kolor
krwistoczerwony



Para ryb
– samiec u góry



Żwawiki to ryby
stadne i
wszystożerne



Do rozrody
najlepiej użyć
rusztu ikrowego



Krwistoczerwone
płetwy to piękna
ozdoba żwawików

Zeberka (Taeniopygia guttata). Ogólnie

Zeberka (Taeniopygia guttata), zwana również amadyną zebrowatą w naturze zamieszkuje niemal cały kontynent australijski z wyjątkiem północnych, południowo-zachodnich oraz południowo-wschodnich, przybrzeżnych jego krańców oraz terenów górzystych (podgatunek T. g. castanotis). Drugi podgatunek – nominatywny (T. g. guttata) zamieszkuje Małe Wyspy Sundajskie (Sumbawa, Flores, Timor, Sumba, Bali i Lombok). Są to jedne z najmniejszych (wielkość 10-11 cm i waga 11-13 g), najtańszych, najczęściej utrzymywanych i rozmnażanych w niewoli ptaków egzotycznych z rodziny astryldów (Estrildidae).

Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony. Samiec (odmiana standardowa) jest barwy szaro-brązowej z charakterystycznymi rdzawymi, owalnymi plamami na obydwu policzkach oraz czarnymi prążkami na podgardlu i górnej części piersi. Poniżej znajduje się większa lub mniejsza czarna plama. Po bokach ciała widoczne są kasztanowo-rdzawe piórka upstrzone w białe plamki. Dziób ma intensywną, rubinowo-czerwoną barwę. Ponadto samce zeberek śpiewają. Samica jest znacznie skromniej ubarwiona, nie posiada barwnych plam na policzkach (u niektórych odmian barwnych mogą one jednak występować, ale są znacznie słabiej zabarwione, niekiedy szczątkowe), ani prążkowanego podgardla. Jej dziób jest zwykle koloru blado czerwonego lub pomarańczowego, a bledsze upierzenie pozbawione jest typowych dla samca ozdób barwnych.

Najlepiej jeśli ptaki utrzymywane są w większej grupie młodych, niespokrewnionych ze sobą i zbliżonych wiekiem osobników danej odmiany barwnej, mając możliwość swobodnego wyboru partnera. Takie pary są niemal zawsze zgodne, doskonale też wysiadują jaja i wykarmiają swoje potomstwo. Do pierwszego lęgu zeberki powinny być dopuszczane po ukończeniu, co najmniej 9 miesięcy, a najlepiej jednego roku życia. Rozmnażanie ptaków zbyt młodych (często już 3-4 miesięcznych) daje mierne wyniki i źle wpływa na ich zdrowie. W profesjonalnej hodowli pary lęgowe określonych odmian barwnych utrzymywane są oddzielnie. Tutaj to hodowca zestawia pary. U zeberek nie ma zwykle większych problemów z akceptacją partnera płciowego, jednak ryzyko późniejszego wystąpienia niepowodzeń w lęgach u osobników złączonych „na siłę” (zwłaszcza w przypadku niektórych delikatniejszych odmian mutacyjnych) znacznie niekiedy wzrasta. W okresie 7-10 dni intensywnej budowy gniazda i parzenia się samica składa (codziennie po jednym) od 3 do 9 białych jajeczek. Zwykle po zniesieniu trzeciego rozpoczyna się ich wysiadywanie, w które zaangażowane są obydwa ptaki. Pisklęta wykluwają się po 11-13 dniach inkubacji; są ślepe i niedołężne, pokryte delikatnym puchem. Jeśli prowadzimy grupowy chów wolierowy to należy zadbać o większą liczbę budek niż par ptaków. Przestrzegam przed zadawaniem zbyt dużej ilości materiału do budowy gniazd, a także nieposiekanej świeżej zielonki po okresie składania jaj. Ptaki bowiem instynktownie zaczną wnosić materiał do gniazd, co spowoduje przykrycie zniesionych już jaj i zmarnowanie lęgu.

Dobra para potrafi jednorazowo odchować 4-6 młodych. Średnio jednak w warunkach domowych pomyślnie wyprowadzane są 3-4 sztuki. Nie należy zostawiać ptakom do wysiadywania więcej niż 5-6 jaj. Po około trzech tygodniach młode opuszczają budkę, jednak jeszcze przez dalsze dwa są dokarmiane przez rodziców poza gniazdem. Jak tylko zaczną same jeść należy oddzielić je od osobników dorosłych, którzy w tym czasie przygotowują się do rozpoczęcia kolejnego lęgu. Po około 5-6 tygodniach życia podloty rozpoczynają pierzenie, a po 9-12 tygodniach uzyskują upierzenie osobnika dorosłego. W tym czasie samczyki zaczynają śpiewać. Ukończenie pierzenia jest najlepszym momentem na przeprowadzenie pierwszej selekcji. Większość problemów, jakie mogą wystąpić podczas lęgów zeberek w klatkach pryska jak mydlana bańka w warunkach hodowli wolierowej. Wielokrotnie obserwowałem, jak dobrane pary, które w warunkach klatkowych wyprowadzały, co najwyżej 3 młode, w wolierze odchowywały średnio po 5-6 piskląt. Zbawienny wpływ słońca, wiatru, świeżego powietrza i tzw. efektu stada (w przypadku tego gatunku hodowla w większej grupie daje zdecydowanie lepsze efekty) jeszcze raz znajdują tu praktyczne potwierdzenie. W wolierze jednak grupowe utrzymywanie i rozmnażanie osobników niektórych odmian barwnych, często wydelikaconych, o mniejszej odporności na niekorzystne warunki środowiskowe, nie zawsze się udaje. Wiele bowiem zależy od samego hodowcy, jego staranności i dbałości o ptaki. Najczęściej zatem przedstawicieli cennych mutacji rozmnaża się w klatkach, gdzie znane jest pochodzenie młodych i nie dopuszcza się do przypadkowych kojarzeń i znane jest pochodzenie potomstwa. Nie należy też dopuszczać do więcej niż 3 lęgów w roku. Ptaki powinny mieć, co najmniej 2,5-3 miesiące na odpoczynek. W przypadku hodowli wolierowej jest to praktycznie okres późnej jesieni i zimy. Wtedy są one umieszczane grupowo (często po uprzednim rozdzieleniu wg płci) w obszernej klatce, wolierze wewnętrznej, witrynie, czy specjalnie przystosowanym pomieszczeniu, w którym temperatura powietrza nie spada poniżej 10-12ºC.



Trzy samce
i dwie samice
odm. standard



Para ptaków
samiec po prawej



Czarnolicy samiec



Rudopierśny samiec z przodu



Różne mutacje barwne



Stadko zeberek w wolierze



Gniazdo z jajami



Pisklęta w wieku 1-2 dni



Młode w wieku 7 dni



Młode w wieku 12 dni



Lęgi grupowe



Podloty po opuszczeniu
gniazda (pierwszy i trzeci)

Proporczykowiec z Kap Lopez (Aphyosemion australe)

Proporczykowiec z Kap Lopez (Aphyosemion australe) należy do rzędu karpieńcokształtnych (Cyprinodontiformes) i rodziny Nothobranchiidae. Pochodzi z równikowej Afryki Zachodniej. Jest gatunkiem, który wykształcił duże zdolności adaptacyjne wobec niekorzystnych warunków środowiskowych i może składać ikrę zarówno w podłożu, jak i na roślinności. Dlatego też jeżeli chcemy podejść do jego rozrodu w sposób kompleksowy należy w akwarium tarliskowym zastosować obydwa te substraty. Większość jednak akwarystów traktuje „kaplopezy” wyłącznie jako gatunek fitofilny i rozmnaża je z użyciem li tylko miękkolistnych roślin. Wystarcza zbiornik tarliskowy o pojemności 10–25 l. Jako substrat dla ikry stosujemy przede wszystkim kępy gatunków miękkolistnych (wywłócznik, mchy) i/lub 1–2 tzw. mopy z włóczki/przędzy syntetycznej, przymocowanej do kawałka korka, styropianu albo pustej plastikowej buteleczki po lekarstwach. Można także użyć kłębu splątanej, grubej (średnica ok. 0,4–0,6 mm), kolorowej żyłki wędkarskiej, bądź waty perlonowej. Włóczka powinna być odkażona; można wyprażyć ją na sucho lub na mokro w mikrofalówce albo lekko podgotować. Jej kolor nie ma znaczenia, choć ikra jest najlepiej widoczna na ciemnym tle. Istotny jest natomiast rodzaj farby użytej do jej barwienia. W żadnym wypadku nie może ona plamić, ani zawierać trujących substancji. Zwykle wystarcza 50–100 włókien/kosmków o długości 10–15 cm, na których zostanie złożona ikra. Zbiornik ustawiamy w ocienionym miejscu lub lepiej oklejamy szarym albo zielonym papierem, względnie tekturą. Dno tarliska najlepiej jest pokryć warstwą torfu włóknistego (lub włókna kokosowego), wygotowanego przez co najmniej kwadrans (co eliminuje szkodliwe mikroorganizmy i powoduje, że staje się on zatapialny), schłodzonego i dokładnie wielokrotnie przepłukanego (po usunięciu wszystkich niezatapialnych składników). Najlepszy jakościowo jest dostępny w handlu w postaci wkładów filtracyjnych i choć niektórzy hodowcy twierdzą, że wystarczy go jedynie obciążyć i przez 2–3 dni trzymać pod wodą, to moim zdaniem powinno się go wcześniej, co najmniej zalać wrzątkiem, a najlepiej przez kilka minut gotować. Do rozrodu wybieramy zawsze osobniki najlepsze pod względem fenotypowym – ikrzyce z najbardziej wypukłymi brzuszkami (dobre wypełnienie jajników komórkami jajowymi) i pełne wigoru, najintensywniej wybarwione mleczaki. Podstawą sukcesu hodowlanego jest użycie do rozrodu całkowicie wyrośniętych (ukończony rozwój somatyczny) i jednocześnie młodych tarlaków (co najmniej jednak 8–10-miesięcznych). Dobrze jest na mniej więcej 5–7 dni (nie dłużej) przed planowanym tarłem rozdzielić osobniki rodzicielskie według płci i obficiej karmić żywym pokarmem. Na jednego samca dajemy 2–3 samice. W swojej hodowli zaobserwowałem, że ikra rozwija się najlepiej w wodzie miękkiej (do 8°n), pH 6,5-7,0 i temperaturze około 24°C. Ikrzyca składa codziennie od kilku do ponad 20 jaj. Tarło może trwać nawet ponad 3 tygodnie. W sumie liczba jaj nie przekracza zwykle stu kilkudziesięciu.

Polecam cztery techniki przeprowadzania tarła: 1. Substrat wymieniamy na świeży co 3–4 dni. Ten z ikrą przenosimy do oddzielnego lęgnika, wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizykochemicznych do wysokości 8–10 cm. Stosujemy delikatne, drobnoperliste napowietrzanie. Do wody dodajemy środek przeciwko pleśnieniu ikry. 2. Po 3-4 dniach odławiamy tarlaki do innego zbiornika ze świeżym substratem, w którym pozostają przez 3 dni, a następnie przenosimy je do kolejnego na dalsze 3 dni itd. 3. Odławiamy tarlaki z tarliska po 1–2 tygodniach i odchowujemy narybek w zbiorniku hodowlanym (tzw. długie tarło). Poziom wody nieco obniżamy, a cały zbiornik zaciemniamy. Nieodzowny jest oczywiście delikatnie działający napowietrzacz lub gąbkowy filtr bez obudowy. 4. Przeprowadzamy tzw. krótkie tarło i łączymy tarlaki na 1–2 dni, po czym ponownie rozdzielamy je na 5–6 dni. W okresach międzytarłowych ryby intensywnie żywimy żywym pokarmem i rozdzielamy według płci. Po tarle torf, o ile go zastosowaliśmy, delikatnie wyjmujemy, odciskamy, podsuszamy i pakujemy do plastikowego woreczka lub pojemnika na okres 3–4 tygodni. Aby jaja nie zapleśniały, woreczek lub pojemnik codziennie wietrzymy przez co najmniej kwadrans. Dalsze postępowanie hodowcy opisano tu: http://www.multihobby.net/?p=199

Larwy wylęgają się po 2-2,5 tygodniach. Przez pierwsze 3–7 dni życia wylęgowi podajemy (wielokrotnie w ciągu dnia) pierwotniaki oraz wrotki. Można także skarmiać go najdrobniejszymi larwami solowca oraz larwami oczlików. Po 10-12 dniach do diety wprowadzamy nicienie „mikro” oraz markowe pokarmy gotowe (szczególnie roztarte płatkowe). Naprzemiennie z nimi można podawać karmę mrożoną, np. moinę, oczlika, ale ryby trzeba stopniowo do niej przyzwyczajać. Wzrost narybku jest nierówny, co częstokroć doprowadza do kanibalizmu. Dlatego też konieczne staje się sortowanie go pod względem wielkości i umieszczanie w osobnych zbiornikach – odchowalniach.



Zaloty u kaplopezów
– samiec poniżej


Samica dojrzała
do tarła


Samiec – piękno
barw


Tarlaki gotowe
do aktu płciowego


Tarło w mchu


Dorodne tarlaki


Młode ryby
są najlepsze
do rozrodu

Nowe ryby w oczku wodnym. Przerybienie

Nowe ryby w oczku wodnym. Wiosną wiele osób kupuje nowe ryby do oczek wodnych. Niestety sprzedawcy oferują zwierzęta w bardzo różnej kondycji fizycznej, która jest odzwierciedleniem warunków w jakich były zimowane. Aby zatem ustrzec się przed zawleczeniem do oczka ewentualnych chorób i pasożytów obowiązkowo poddajemy wszystkie nowo zakupione osobniki dwutygodniowej kwarantannie w założonym na 2-3 tygodnie wcześniej zimnowodnym akwarium, ustawionym w piwnicy lub garażu. Jego wyposażenie powinien stanowić jedynie wewnętrzny filtr z jednoczesnym napowietrzaniem wody oraz oświetleniem umożliwiającym dokładną obserwację zwierząt. Sztuki wykazujące jakiekolwiek objawy chorobowe (odstawanie łusek i pokryw skrzelowych, obrzęki ciała, wytrzeszcz oczu, postrzępienie płetw, jakiekolwiek zmiany skórne, łącznie z kaszkowatą, białą „wysypką”, ranami krwotocznymi itp.) powinny zostać oddzielone i poddane stosownemu leczeniu lub eutanazji, o ile choroba jest zaawansowana.

Ryby najlepiej transportować w szczelnie zamkniętym foliowym worku z wodą z ich macierzystego zbiornika i dodatkiem sprężonego tlenu. W czasie transportu zwierzęta nie mogą być wystawione na bezpośrednie działanie promieni słonecznych, stąd najlepiej przewozić je w kastrze lub styropianowym pudle w bagażniku samochodu. Po odbyciu kwarantanny ryby odławiamy ponownie do wspomnianego foliowego worka lub plastikowego kojberka, który wraz z zawartością kładziemy na 15-20 minut na wodę, aby swobodnie unosił się na powierzchni. Ma to na celu wyrównanie się temperatury wody transportowej z oczkową. Następnie odwiązujemy go/zdejmujemy przykrywkę i przez kolejne 10-15 minut dolewany do worka/kojberka wodę z oczka zaczerpniętą, np. słoikiem lub miseczką. Po tym czasie ostrożnie przechylamy go do pozycji poziomej i pozwalamy rybom na swobodne z niego wypłynięcie. Ryby zimowane w akwarium w pomieszczeniu wpuszczamy do oczka w momencie, gdy różnica temperatury wody pomiędzy zbiornikiem a oczkiem wynosi nie więcej niż 2°C.

Ile ryb w oczku? Zasadą jest, że na1000 litrów wody w oczku powinno przypadać najwyżej50 cm sumy całkowitej długości ryb (trzeba pamiętać o wzroście zwierząt). Inną metodą obliczania wielkości obsady ryb (zwykle mniejszych gatunków) w oczku jest pomnożenie długości w centymetrach wyrośniętej ryby danego gatunku przez 5, np. w przypadku kiełbia krótkowąsego będzie to 12cm x 5 = 60 litrów wody. Przerybienie oczka wodnego obok przekarmiania ryb jest jednym z najczęściej popełnianych błędów. Wówczas równowaga biologiczna ulega zachwianiu – woda staje się mętna i przesycona produktami przemiany materii, a dobrostan zwierząt wodnych ulega pogorszeniu. W krótkim czasie doprowadza to do inwazji glonów i/lub wybuchu chorób.

Przerybienie oczka4
to najcześciej
popełniany błąd


Ryby podczas
aklimatyzacji do
wody w oczku


Moment wpuszczania
ryb do oczka

Astryld trzcinowy (Bathilda ruficauda)

Astryd trzcinowy (Bathilda ruficauda), zwany krasnogonkiem oliwkowym, a potocznie trzciniakiem należy do rodziny astryldów (Estrildidae). W naturze zamieszkuje (w zależności od podgatunku) wschodnią oraz północno-zachodnią Australię. Te miłe, niewielkie (osiągają długość około 11-12 cm), bardzo żywe, towarzyskie i łagodne ptaszki znakomicie nadają się do utrzymywania w klatkach (najlepiej typu skrzynkowego o, co najmniej metrowej długości), jak i dobrze obsadzonych roślinnością ogrodowych wolierach (od maja do końca września). Doskonale znoszą towarzystwo innych spokojnych gatunków ptaków. Dorosłe samce śpiewają (także poza okresem godowym), a ponadto czerwony kolor dzioba i głowy (tzw. maska) obejmuje u nich niemal czubek głowy (u samicy kończy się na linii czoła) i biegnie dalej w dół rozlewając się na gardło i po bokach na policzki. Charakterystyczne plamki są u samicy mniejsze i bledsze, podobnie jak barwa upierzenia na spodniej stronie ciała. W żywieniu, oprócz markowej mieszanki ziaren, nie powinno zabraknąć prosa w kłosach, siekanej gwiazdnicy pospolitej, krwawnika czy mniszka lekarskiego oraz kiełków nasion. Ponadto trzciniaki bardzo chętnie zażywają kąpieli wodnych. Rozmnażanie trzciniaków nie jest trudne, ale powodzenie lęgu zależy od dobrania się pary rodzicielskiej. Najlepiej jeśli ptaki dobiorą się samoistnie spośród grupy, niespokrewnionych ze sobą, młodych (ale najlepiej rocznych) osobników. Pary zestawiane przez hodowców są niekiedy zadziwiająco zgodne i dobrze odchowują młode, innym razem marnują lęgi. Szczególnie często zdarza się, że jaja są nie zapłodnione. Trzciniaki z upodobaniem gniazdują w wiklinowych koszyczkach, wybierając je znacznie częściej niż półotwarte budki (12x12x15 cm). Utrudnia to oczywiście kontrolę lęgu, lecz z drugiej strony parom płochliwszym, które niepokojone mogłyby porzucić młode, zapewnia pożądany spokój. Ptaki chętnie też same wiją gniazdo, o ile pomieszczenie jest odpowiednio ku temu przystosowane (dużo skupisk sztucznych lub żywych roślin, nieckowatych platform, rusztowań z gałęzi, wiechci suchej trzciny itp.). Samiec znosi materiał do budowy gniazda, a samica zaplata i formuje je w kulę. Samiczka znosi zwykle 3–6 jaj, które wysiaduje wraz z partnerem przez 12-14 dni. Pisklęta mają żółtawą skórę i rzadki puch. Zwracają uwagę białe kąciki ich dziobów. Najlepsze przy wychowie młodych są gotowe, miękkie mieszanki jajeczne z dodatkiem suszonych owadów, a także kiełki z nasion. Dość wcześnie, bo zwykle w drugiej połowie trzeciego tygodnia życia młode opuszczają gniazdo, ale są jeszcze przez kolejne 2-3 tygodnie dokarmiane przez rodziców. W niewoli wyhodowano wiele mutacji barwnych, m.in. osobniki o pomarańczowej masce, pastelowe, szeki, cynamonowe, lutino.



Para ptaków
– samica z przodu



Para gniazdująca
w klatce



Para gniazdująca
w wolierze
– samiec z prawej



Para ptaków
– samiec z prawej



Młode w wieku
siedmiu dni



Podloty po
opuszczeniu
gniazda

Trawianka (Perccottus glenii). Odontobutidae

 

Trawianka (Perccottus glenii) należy do rodziny Odontobutidae. W naturze zamieszkuje obszar od południowego wybrzeża Morza Ochockiego do Półwyspu Koreańskiego i Morza Żółtego. Dorasta maksymalnie do25 cm długości i wyjątkowo osiąga masę ciała do350 g. W wodach Polski po raz pierwszy trawianka została stwierdzona w 1993 r. w starorzeczach Wisły pod Dęblinem. Wraz z biegiem rzeki rozprzestrzeniła się na liczne jej dopływy, a także przedostała do stawów, starorzeczy i jezior. Źródłem inwazji trawianki był prawdopodobnie materiał zarybieniowy amura, tołpygi i innych ryb pochodzących z Azji. Od tej pory ryba ta uchodzi za obcy gatunek inwazyjny w naszym kraju. Według Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW trawianki (podobnie jak sumika karłowatego i czebaczka amurskiego) po złowieniu nie należy wypuszczać do łowiska, w którym ją złowiono, ani do innych wód! Trawianka jest niezwykle żarłocznym i bezwzględnym drapieżcą – atakuje gwałtownie i z zasadzki. Praktycznie zjada wszelkie żywe organizmy (w tym przedstawicieli własnego gatunku), które przepływają jej przed pyskiem i mogą się w nim zmieścić. Jest śmiertelnym zagrożeniem i silnym konkurentem pokarmowym dla wielu naszych rodzimych gatunków ryb i płazów, na które poluje i wypiera z ich naturalnych siedlisk. Potrafi żyć w wodzie bardzo ubogiej w tlen i znosi nawet skrajne wahania jej odczynu oraz temperatury (od 1 do 37ºC). Nie straszne są jej także zanieczyszczenia wody. Jest wybitnie odporna na miejscowe choroby i pasożyty, a przy okazji rozprzestrzenia w naszych wodach swoje własne, które przywlokła z ojczystych stron. Wyjątkowo niekorzystne zmiany w środowisku (susza, zamarznięcie zbiornika do dna) potrafi przeczekać zagrzebana głęboko w mule dennym (ryba otoczona jest wtedy gęstym, ochronnym śluzem), gdzie zapada w letarg. Znajdowano osobniki wmarznięte w lód, które po odmrożeniu normalnie pływały nie wykazując żadnego uszczerbku na zdrowiu. Co do tego ostatniego stwierdzenia, to potwierdzam je w 100%. Otóż od dwóch lat utrzymuje kilka trawianek w małym, jednogatunkowym oczku wodnym o głębokości zaledwie 35 cm. Tegoroczny luty był bardzo mroźny i woda w oczku oczywiście zamarzła do dna. Wiosną okazało się, że wszystkie trawianki przeżyły, w przeciwieństwie do kilku żab zielonych, które niestety padły. Do oczek zespołowych ryba ta absolutnie się nie nadaje z powodu swojej agresywności. W oczkach jednogatunkowych chętnie się rozmnaża, ale z powodu płochliwości i chowania w kryjówkach jest mało widoczna – praktycznie trawianki można obserwować jedynie w czasie karmienia dżdżownicami, kiedy łapczywie rzucają się na pokarm. Trawianka jest bardzo ciekawym obiektem obserwacji w zimnowodnym akwarium słodkowodnym. Nie niszczy roślin, które jednak należy sadzić w zwartych kępach. Jako podłoża używamy żwirku o dowolnej granulacji. Kilka kamieni tworzących kryjówki, korzenie, łupiny orzecha kokosowego itp. doskonale polepszają dobrostan zwierząt. Wskazane jest filtrowanie wody wewnętrznym filtrem gąbkowym oraz częściowa jej podmiana (10-15%) raz na dwa tygodnie. Najlepiej utrzymywać harem złożony z samca i 3-4 samic w jednogatunkowym zbiorniku o pojemności około 200 l. Dopuszcza się jednakże towarzystwo przedstawicieli innych gatunków ryb, o ile są one większe od trawianek. Żywienie musi być oparte na karmie żywej: mniejsze ryby, dżdżownice, larwy ochotek, doniczkowce, larwy chruścików itp. Im młodszymi osobnikami dysponujemy, tym łatwiej jest je przyzwyczaić do pobierania karmy mrożonej.

W warunkach akwariowych substratem do złożenia ikry może być szklana lub ceramiczna płytka, dachówka, wysoki płaski kamień, ustawione pod kątem 40-50°. Dzięki temu substrat i ikrą możemy przenieść do lęgnika z wodą o takich samych parametrach fizyko-chemicznych. Często jednak jaja składane są na szybie akwarium. Można również odłowić parę tarlaków lub triplet (samca i 2 samice) do oddzielnego zbiornika hodowlanego i po tarle pozwolić mleczakowi (ikrzyce wyławiamy) na opiekowanie się jajami. Odławiamy go w momencie wylęgania się larw. W warunkach akwariowych narybek od samego początku żywimy stawowym „pyłem” (larwy oczlików, wrotki), najdrobniejszym zooplanktonem, nicieniami „mikro”. Po kilku dniach możemy zacząć skarmiać go miażdżonymi między dwoma szklanymi płytkami rurecznikami i doniczkowcami. Młode trawianki rosną szybko, ale nierównomiernie. Co jakiś czas trzeba więc segregować je według wzrostu w celu zapobieżenia kanibalizmowi. Na koniec jeszcze raz przestrzegam przed wypuszczaniem trawianek do jakichkolwiek cieków i zbiorników naturalnych. Takie postępowanie jest kategorycznie prawnie zabronione!



Szczegóły głowy



Para ryb
samica po lewej



Samiec w całej
okazałości



Podrośnięty narybek

Pielęgniczka Ramireza (Mikrogeophagus ramirezi). Chów

Pielęgniczka Ramireza, zwana również wenezuelską lub motylową należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae). Niewielkie rozmiary ciała (do 6-7 cm), spokojne usposobienie, żywy temperament, interesujący behawioryzm i przepiękne ubarwienie sprawiły, że wśród miłośników akwarystyki ryby te cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Żyją jednak stosunkowo krótko (do 3 lat). W naturze występuje zarówno w wodach krystalicznie czystych (leniwie płynące strumienie), jak i silnie nagrzanych, mętnych (niewielkie oczka wodne, a nawet wodopoje dla bydła lub przydrożne rowy), otoczonych palmami i położonych na sawannach w dorzeczu Orinoko. Odznaczają się spokojnym usposobieniem, choć między współplemieńcami częste są niegroźne utarczki i mniej lub bardziej nasilone zachowania terytorialne. Ramirezki wykazują niekiedy znacznego stopnia płochliwość. Nadają się do zbiornika zespołowego, a najlepszym dla nich towarzystwem są ryby kąsaczowate (bystrzyki i zwinniki), spokojne pielęgnice (skalary, paletki) oraz łagodne ryby labiryntowe (np. gurami mozaikowe, prętniki). W jednym zbiorniku można utrzymywać jedną, bądź kilka par razem. Dla pary ryb przeznaczamy 40-50 l. Bardzo wskazanym elementem wyposażenia akwarium są korzenie, łupiny kokosu, zatopione gałęzie, dębowe liście, szyszki olszy itp.. To głównie dzięki nim woda nabiera charakterystycznych właściwości, tak preferowanych przez omawiane ryby. Piękno barw „ramirezek” staje się najlepiej widoczne na tle soczystej zieleni. Polecam gatunki zarówno miękko- jak i twardolistne. Trzeba pamiętać o pozostawieniu wolnej przestrzeni do swobodnego pływania. Pływające paprocie są jak najbardziej pożądane, gdyż zapewniają lubiany przez ryby półcień. Można pokusić się o stworzenie zbiornika biotopowego z przytłumionym oświetleniem, mnóstwem korzeni i zatopionych gałęzi oraz dnie wysłanym grubą warstwą dębowych liści.

Dla pomyślnego chowu ramirezek, od pokoleń urodzonych i odchowanych w niewoli, twardość wody nie ma większego znaczenia i bez szkody dla zdrowia znoszą one wodę średnio twardą oraz obojętny, a nawet lekko zasadowy jej odczyn (pH 7,5). Zdarzają się jednak partie ryb nader wrażliwe na jakość wody. Generalnie jednak jest to gatunek bardzo plastyczny. Ryby są jednak wrażliwe na gwałtowne wahania temperatury – optymalna dla nich ciepłota wody wynosi 25-26ºC. Nieodzownym urządzeniem technicznym w zbiorniku jest wydajny filtr (ale o niezbyt silnym strumieniu), który z jednej strony doskonale natleniałby wodę, a z drugiej zapewniał jej krystaliczną przejrzystość. W wodzie nie może bowiem znajdować się jakakolwiek zawiesina (np. z pierwotniaków), gdyż pielęgniczki bardzo źle się wtedy czują – są płochliwe, mają złożone płetwy i przyśpieszony oddech oraz niechętnie pływają. Wkład filtra trzeba często czyścić i nigdy nie wolno dopuścić do jego zapchania. Bardzo przydatne są wkłady torfowe. Podmiany wody muszą być dokonywane regularnie, najlepiej raz w tygodniu i dotyczyć około 20% jej objętości. Pielęgniczki bardzo źle bowiem znoszą nagromadzenie w wodzie produktów przemiany materii i wyjątkowo łatwo ulegają zatruciu związkami azotu. Bezwzględnie woda chlorowana przed wlaniem jej do akwarium musi się odstać przez co najmniej dobę. Podmiany należy zawsze łączyć ze starannym czyszczeniem dna zbiornika. Wszelkie zalegające w nim resztki pokarmu, obumarłe kawałki roślin czy odchody wpływają na podwyższenie zawartości związków azotu w wodzie, co w krótkim czasie negatywnie odbija się na zdrowiu ryb.

Żywienie nie sprawia specjalnych kłopotów. Ważny jest duży udział w diecie pokarmów żywych, w tym mrożonych oraz niewielki dodatek karmy roślinnej (np. zielonego groszku). Chętnie zjadane są larwy komarów, wioślarki, oczliki, szklarki. Larwy ochotek i rureczników mogą być skarmiane, ale pod warunkiem, że dobrze znamy miejsce ich pochodzenia (ramirezki są wyjątkowo wrażliwe na zatrucia). Karmienie najlepiej jest przeprowadzać 2-3 razy dziennie, zawsze małymi porcjami. Przekarmianie, jak również monodieta łatwo prowadzą do szeregu niebezpiecznych chorób oraz niezdolności zwierząt do rozrodu. Pielęgniczki Ramireza są podatne na wiele chorób. Szczególnie łatwo dochodzi u nich do inwazji kulorzęska (ichtioftirioza) i infekcji bakteryjnych. Ryby te leczy się trudno. Są bowiem bardzo wrażliwe na chemikalia i często padają w czasie kuracji. Nowo zakupione osobniki należy każdorazowo poddawać 2-3 tygodniowej kwarantannie.



Para ryb – samiec u góry



Utarczka między samcami



Ryb nie wolno przekarmiać



Para ryb – samica z lewej



Samica



Zieleń roślin dodaje uroki



Samiec



Postawa grożąca samców



Dębowe liście podnoszą
dobrostan ryb



Dla pary wystarcza 40-50 l



Samiec odmiany
niebieskiej

Wachlarek brazylijski (Nematolebias whitei). Diapauza

W akwarium wachlarki brazylijskie (Nematolebias whitei) żyją dłużej niż w naturze, bo nawet 1,5-2 lat. Warunkiem jest jednak utrzymywanie ich w chłodnej wodzie (20–22°C), umiarkowane karmienie i rozdzielenie według płci. Ciekawym zjawiskiem w ich rozrodzie jest tzw. diapauza, czyli przerwa (zawieszenie) w rozwoju zarodka (anabioza). Omawiany gatunek odznacza się osobliwą strategią rozrodczą umożliwiającą mu przystosowanie się i przetrwanie w niekorzystnych warunkach środowiskowych. Dzieje się tak dzięki bardzo ciekawemu zjawisku występującemu w rozrodzie wachlarków (i innych gatunków sezonowych), zwanemu diapauzą. Jest to przerwa (zawieszenie) w rozwoju zarodka (anabioza), czyli stan okresowego wstrzymania jego funkcji życiowych (przemiany materii) do niezbędnego minimum. W porze deszczowej tarlaki odbywają intensywne tarło niemal codziennie, do ostatnich chwil swego krótkiego życia. Jaja są zagrzebywane w mule dennym. Wraz z nadejściem pory suchej woda stopniowo wysycha, giną wszystkie osobniki dorosłe, a jaja zdeponowane w podłożu rozwijają się bez przeszkód.

Gdy jednak woda wyparuje, a podłoże ma postać mulistego, pozbawionego tlenu błota, rozwój zarodków zostaje po raz pierwszy zahamowany (na etapie gastrulacji), zwykle na kilka miesięcy. Jest to tzw. pierwsza diapauza, będąca formą obrony wobec niesprzyjających warunków środowiskowych. Dalszy rozwój zarodka następuje po wyschnięciu podłoża i powstaniu w nim rozstępów, dzięki którym do głębszych warstw zaczyna docierać powietrze atmosferyczne z życiodajnym tlenem. Druga diapauza rozpoczyna się, gdy faza rozwoju embrionalnego jest już zakończona, i może trwać w naturze grubo ponad pół roku. Przerywają ją dopiero pierwsze opady deszczu (miękka, pozbawiona zanieczyszczeń i chłodniejsza woda). W podłożu zwiększa się nagromadzenie dwutlenku węgla. Wkrótce ze złożonych jaj zaczynają masowo wylęgać się larwy, a wraz z nimi – cała masa najróżniejszych mikroorganizmów, służących narybkowi za pierwszy pokarm. Zwykle nie ze wszystkich jaj od razu wylęgają się larwy – część z nich wydostaje się z osłonek jajowych dopiero podczas drugiego lub kolejnego opadu deszczu. To przystosowanie zabezpiecza z kolei nowe pokolenie (i gatunek jako taki) przed całkowitą zagładą w przypadku powrotu suszy lub niewystarczających opadów, które uniemożliwiłyby normalny rozwój i zdobycie pokarmu. Gdy jednak wszystko ułoży się pomyślnie (brak anomalii pogodowych), następuje swoisty wyścig z czasem. Narybek wyjątkowo szybko podejmuje żerowanie i dobrze karmiony, rośnie niemal „w oczach” (przemiana materii u gatunków sezonowych przebiega bardzo szybko). Praktycznie już po kilku tygodniach życia młode rybki są zdolne do rozrodu. Dobrze odżywiane, wycierają się w akwariach niemal codziennie (tzw. ciągły cykl rozrodczy).



Para ryb –
samiec u góry


Wachlarki trą się
w sposób ciągły


Najlepszym substratem dla
ikry jest wygotowany torf
włóknisty


Podstawę żywienia wachlarków
stanowi pokarm żywy

Bojownik wspaniały (Betta splendens)

Bojownik wspaniały (Betta splendens), zwany też syjamskim należy do rodziny guramiowatych (Osphronemidae). W naturze zasiedla wody Półwyspu Indochińskiego (zlewnia rzeki Mekong). Na drodze ewolucji gatunek wykształcił, oprócz osobliwego narządu oddechowego, jakim jest labirynt (błędnik), także ciekawą strategię rozrodczą, polegającą na budowaniu przez samca pienistego gniazda przy powierzchni wody. W naturze pływające gniazdo zapewnia ikrze dobrą wentylację poprzez bezpośrednią styczność z powietrzem atmosferycznym, z którego tlen dyfunduje do wnętrza jaj, a także ochronę (a raczej maskowanie) przed drapieżnikami dybiącymi z powietrza oraz zbyt intensywnym promieniowaniem słonecznym. Bez wątpienia „piana” ma również silne właściwości bakteriostatyczne. Zaobserwowano bowiem, że jaja, które w trakcie inkubacji z jakichś powodów znalazły się poza obrębem gniazda, obumierają zwykle w większym procencie. Ponadto w warunkach naturalnych pieniste gniazdo jest tym większe i grubsze, im bardziej zanieczyszczona jest woda. Do rozrodu bojowników w akwarium najlepiej używać osobniki młodsze niż rok, zawsze dobrze wyrośnięte i w pełni dojrzałe rozpłodowo. Wówczas, nawet w przypadku dużej agresji ze strony samca, dojrzała i gotowa do odbycia tarła samica (można to poznać po m.in. pionowych pręgach na jej ciele) nie ucieka przed nim w panice, lecz co najwyżej odpływa niedaleko i po chwili wraca. W wyniku gonitwy i na pozór groźnie wyglądających starć może nawet dojść do poszarpania jej płetw i straty kilku łusek, nie ma to jednak negatywnego wpływu ani na jej zdrowie, ani na wyniki w rozrodzie. Nie należy tylko łączyć ze sobą tarlaków bardzo młodych z o wiele starszymi.

Do zbiornika tarliskowego obie ryby przekładamy jednocześnie, przy czym ikrzycę można umieścić na około pół dnia w unoszącym się na powierzchni wody, niewielkim plastikowym lub szklanym naczyniu (np. słoiku). Samica jest z niego uwalniana wieczorem, tuż przed zgaszeniem światła. Można również przedzielić tarlaki na 1–2 dni szybą i połączyć je po zaznajomieniu się ryb i rozpoczęciu zalotów przez samca. Niekiedy jednak mleczak jest tak podniecony, że ulega zranieniu, próbując sforsować szybę, dlatego nie zawsze jest to metoda godna polecenia. Osobiście uważam, że u dobrze przygotowanych tarlaków nie ma większego znaczenia, czy na tarlisku pierwszy znajdzie się samiec, czy samica.

Zbiornik tarliskowy powinien mieć pojemność od 20–25 l. Wystarczy, jeśli napełnimy go do wysokości 10-15 cm świeżą, odstaną, bardzo dobrze natlenioną i klarowną wodą wodociągową, której twardość ogólna nie przekracza 15ºn. Jej umiarkowane zmiękczenie poprzez dodatek wody z filtra RO lub przegotowanie wpływa korzystnie na rozwój jaj. Temperaturę wody podnosimy do 28–30°C. Stres jest najskuteczniej tłumiony przez bogatą szatę roślinności pływającej. W rogu zbiornika tarliskowego możemy umieścić mały gąbkowy filtr bez obudowy, którego wylot musi być tak skierowany (np. na przeciwległą szybę), aby nie powodował nadmiernego ruchu wody w warstwie powierzchniowej, co uniemożliwiałoby samcowi budowę gniazda. Napowietrzanie jest zbędne. Można także przygotować samcowi platformę pod gniazdo, umieszczając na powierzchni wody styropianowy lub plastikowy nietonący talerzyk. Z uwagi na fakt, że mleczak może pod koniec tarła lub po jego zakończeniu przejawiać agresję w stosunku do samicy, powinno się zapewnić jej jakieś kryjówki (np. korzeń, kępę mchu jawajskiego itp.). Bojowniki dobierają się w pary na krótko przed tarłem. U omawianego gatunku jaja są cięższe od wody i opadają na dno. Samiec (nierzadko w asyście samicy) pieczołowicie zbiera je do pyska (tam zostają otoczone wspomnianą wydzieliną, przez co utrzymują się pod powierzchnią wody) i wypluwa (utyka) do gniazda.

Po zakończonym tarle samicę należy odłowić, gdyż samiec przejmuje opiekę nad gniazdem i często staje się wobec niej agresywny. Dobrze wyrośnięta ikrzyca przy zapewnieniu jej odpowiedniej bazy pokarmowej może złożyć kilkaset jaj (zwykle 150-300 szt.). Obniżamy poziomu wody do 10–12 cm, co przy zmniejszonym ciśnieniu wody ma dobry wpływ na prawidłowe wykształcenie się labiryntu. Uruchamiamy natomiast drobnoperliste, słabe napowietrzanie (pęcherzyki powietrza powinny działać w sposób niezagrażający konstrukcji gniazda). Możliwe jest również przeniesienie gniazda z jajami do oddzielnego lęgnika wypełnionego wodą o identycznych parametrach fizykochemicznych. Wylęg larw następuje średnio po 36 godzinach. Przez 3-4 dni zwisają one z gniazda lub poza nim, wchłaniając zawartość woreczka żółtkowego. Po tym czasie samca odławiamy i przystępujemy do karmienia wylęgu (oczywiście mleczaka można odłowić wcześniej, tj. zaraz po zakończonym tarle). Na tym etapie hodowli najczęściej dochodzi do niepowodzeń, ponieważ narybek jest bardzo drobny (ok.2 mm). Przez pierwsze 4–5 dni po rozpoczęciu swobodnego pływania zalecam karmić go wyhodowanymi wcześniej pierwotniakami (w tym także klejnotką zieloną) oraz wrotkami i larwami oczlika, czyli tzw. pyłem. Pokarm musi być zadawany często (początkowo co 1–2 godziny, potem rzadziej – co 3 godziny, a po kilku dniach co najmniej 3 razy dziennie) i w dość dużych ilościach. Od 5. dnia można skarmiać najdrobniejszymi larwami solowca oraz węgorkami octowymi i/lub nicieniami „mikro”. Wielu hodowców w żywieniu narybku z powodzeniem stosuje od samego początku zawiesinę z ugotowanego na twardo żółtka jaja kurzego, drożdży lub mleka w proszku, często wymiennie ze wspomnianymi nicieniami oraz pierwotniakami. Wtedy jednak konieczne jest stałe monitorowanie jakości wody, dobre jej napowietrzanie (drobiny pokarmu muszą unosić się w toni), codzienne czyszczenie dna z resztek i podmiany wody na świeżą. Dobrej jakości pokarmy sztuczne dla narybku ryb jajorodnych są także godne polecenia, ale moim zdaniem jedynie jako uzupełnienie diety. Innym pokarmem awaryjnym jest tzw. przecier – doniczkowce i rureczniki bardzo drobno posiekane żyletką, starannie przepłukane, a następnie zmiażdżone w moździerzu ceramicznym (przed podaniem zalewamy papkę wodą i w zależności od wieku narybku dłużej lub krócej czekamy, aż grubsze cząstki opadną na dno. Zawiesinę zbieramy strzykawką albo szklanym zakraplaczem i rozprowadzamy równomiernie po powierzchni akwarium). Przez pierwszy tydzień odchowu narybku zaleca się całodobowe oświetlanie zbiornika i utrzymywanie głębokości wody na poziomie 6–8 cm (lepszy dostęp do powietrza atmosferycznego i większa koncentracja podanego pokarmu) oraz drobnobąbelkowe jej napowietrzanie. Tak niski poziom wody wiąże się jednak z niebezpieczeństwem jej zepsucia się w przypadku przekarmienia ryb. Wraz ze wzrostem młodych poziom wody należy stopniowo podwyższać.

Do końca drugiego tygodnia życia młode nie mają jeszcze wykształconego labiryntu i oddychają tlenem rozpuszczonym w wodzie (stałe napowietrzanie, ale strumień powietrza nie może jednak być za silny, aby zbytnio nie męczył rybek, co może doprowadzić nawet do ich śmierci) i filtrowanie wody (filtr gąbkowy bez obudowy). Niezbędne jest także czyszczenie dna zbiornika (rezygnujemy z jakiegokolwiek podłoża) z wszelkich resztek organicznych i nieczystości, początkowo codzienne, a po mniej więcej miesiącu co drugi-trzeci dzień, oraz obfite (30–50%) podmiany wody na świeżą, odstaną, o takiej samej temperaturze. Rygorystyczne przestrzeganie powyższych zaleceń pozwala na utrzymanie dobrej jakości wody, co przy obfitym żywieniu jest bardzo ważne. Do zbiornika z podrośniętym narybkiem dobrze jest wpuścić kilkanaście sztuk małych (1–1,5 cm) zbrojników niebieskich lub ampularii, które znakomicie wyjedzą wszelkie niedojedzone resztki karmy. W drugim-trzecim tygodniu życia u narybku zaczyna się wykształcać błędnik. Przechodzenie na oddychanie powietrzem atmosferycznym jest krytycznym okresem w jego życiu. Należy dążyć do tego, aby różnica między temperaturą wody i powietrza bezpośrednio nad nią była zawsze jak najmniejsza. Jeśli wyniesie ona powyżej3°C, bardzo łatwo może dojść do przeziębienia błędnika (nie ma wówczas żadnych szans na odratowanie młodych ryb). Akwarium musi być zatem dobrze przykryte. Także dostęp do powietrza atmosferycznego nie może być niczym blokowany, np. nadmiarem roślin lub „kożuchem” (bakterie, kurz, substancje organiczne). W miarę wzrostu, który jest nierównomierny, narybek należy segregować pod względem wielkości (niekiedy dochodzi bowiem do aktów kanibalizmu) i przekładać do większych zbiorników wypełnionych ciepłą, dobrze filtrowaną i regularnie podmienianą wodą, której poziom jest stopniowo podnoszony. Dalszy jego wychów nie sprawia już większych trudności.



Samiec w pełnej
krasie



Samica gotowa
do tarła –
widac poprzeczne
pasy na ciele



Para tarlaków –
samiec z przodu



Zaloty w
pełni



Samiec podczas
budowy gniazda



Pieniste gniazdo



W poszukiwaniu
opadłych na
dno jaj



Jaja w gnieździe



Samiec strzegący
gniazda z ikrą



Nie każdy
samiec opiekuje
się ikrą
i larwami

Wiosna w oczku wodnym, cz. I

Styczeń ostatniej zimy był nadzwyczaj ciepły, ale za to luty – bardzo mroźny. W wielu oczkach moich znajomych padła większość lub nawet wszystkie ryby. Trzeba tutaj zaznaczyć, że stało się tak głównie tam, gdzie nie zastosowano w ogóle napowietrzacza lub przestał on pracować, np. z powodu zamarznięcia wężyka w czasie największych mrozów (czytaj tu: http://www.multihobby.net/?p=85).

Wykonanie na wiosnę wielu ważnych prac będzie miało bezpośredni wpływ na późniejsze funkcjonowanie wodnego mini-ekosystemu jako całości. Jest to także bezlitosny sprawdzian dla opiekuna, czy jesienią prawidłowo przygotował oczko do zimowania. Gdy tylko lód stopnieje pierwszą czynnością po zimie jest sprawdzenie jak przezimowały ryby i w jakiej znajdują się kondycji. Jeśli nie czujemy obrzydliwego smrodu siarkowodoru wydobywającego się z martwych ciał zwierząt i widzimy klarowną wodę możemy być prawie pewni, że ryby i żaby przezimowały pomyślnie. Nieprzyjemny zaś odór dowodzi, że w czasie zimy pod wodą rozegrała się tragedia, której przyczyna tkwi najprawdopodobniej w niedobrze tlenu. Niepowodzenia w zimowaniu ryb i płazów w oczku wodnym wynikać mogą z wadliwej jego budowy (głębokość poniżej80 cm), niezastosowania zimą napowietrzacza lub nieprawidłowego użytkowania go (skraplanie się i zamarzanie pary wodnej w przewodzie powietrznym), bądź też wybijania otworów w lodzie z użyciem łomu lub siekiery. O tych wszystkich aspektach można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=73 i tu:http://www.multihobby.net/?p=39

W razie stwierdzenia jakichkolwiek martwych zwierząt w oczku, natychmiast je z niego usuwamy, aby rozkładając się nie zanieczyściły jeszcze bardziej wody i nie wywołały chorób u osobników, które ewentualnie przeżyły. Pierwszą czynnością po stwierdzeniu w oczku tragedii należy natychmiast usunąć rozkładające się, martwe ciała zwierząt. Dobrze jest wymienić w oczku całą lub większą część wody na świeżą i uruchomić intensywne jej napowietrzanie i/lub filtrowanie. Czekając na samooczyszczenie się wody absolutnie nie wpuszczamy do oczka żadnych nowych zwierząt poza wioślarkami (ich pozyskanie w naturze może być o tej porze trudne, stąd trzeba szukać w sztucznych hodowlach). Skorupiaki te znakomicie oczyszczają wodę z mikroskopijnych glonów i substancji organicznych oraz stanowią potem wartościową karmę dla ryb. Gdy wszystko po zimie jest w porządku przystępujemy do prac pielęgnacyjnych. Jednakże z wszelkimi pracami pielęgnacyjnymi (np. użyciem odkurzacza do oczka wodnego) czekamy do czasu aż temperatura wody wzrośnie powyżej 10°C (polecam zakup termometru do oczka wodnego, który bardzo ułatwi nam podjęcie wielu ważnych decyzji w kwestii koniecznych do przeprowadzenia zabiegów pielęgnacyjnych). Ryby są bowiem znacznie osłabione po okresie zimowym i każdy stres dodatkowo zmniejsza ich odporność. Wtedy też przystępujemy do ich karmienia. Początkowo podajemy niewielkie ilości karmy, gdyż ze względu na osłabiony jeszcze metabolizm i niedostateczne wydzielanie enzymów trawiennych nie mogą one dobrze trawić pokarmu. Najlepsza po zimie jest karma żywa lub mrożona, która sama w sobie zawiera już enzymy trawienne (oczliki, larwy ochotek i wodzienia, rureczniki, wazonkowce, dżdżownice, kiełże itp.). Po zimie należy dokładnie wyciąć (tuż nad ziemią) pozostałości uschłych części roślin (dotyczy to zwłaszcza pałek, trzcin, turzyc, czyli gatunków nabrzeżnych) oraz usunąć wszelkie zniszczone ich tkanki, które nie przezimowały (np. kosaćców żółtych). Stanowią one bowiem wątpliwą wartość dekoracyjną, stwarzają niebezpieczeństwo zanieczyszczania wody oraz zajmują miejsce młodym pędom. Wczesna wiosna (marzec-kwiecień) jest najlepszym okresem na sadzenie, dzielenie kęp i przesadzanie roślin. Zdążą się one dobrze ukorzenić i rozrosnąć (sprzyja to zimowaniu), a nawet zakwitnąć jeszcze w tym samym sezonie (np. lilie wodne czyli grzybienie, grzybieńczyk wodny). U pozyskanych w okresie wiosenno-letnim z naturalnych siedlisk gatunków niechronionych (knieć błotna, pałki, strzałka wodna i inne) po posadzeniu często marnieją liście i dopiero w następnym sezonie (po przezimowaniu bulw/kłączy) odbywa się ich normalny wzrost. Dlatego też najlepiej pozyskiwać je wczesną wiosną zanim jeszcze rozpoczną wegetację. Gatunki zaś tropikalne, wrażliwe na mróz (np. pistia rozetkowa, hiacynt wodny, cibora zmienna, limnobium gąbczaste) wprowadzamy do oczka wodnego po ustaniu wiosennych przymrozków, czyli zwykle po 15 maja.



Zima ustępuje – trzeba podjąć
konieczne prace pielęgnacyjne


Martwe ryby to częsta
pozimowa tragedia


Martwe zwierzęta natychmiast
usuwamy z oczka


„Zaszczepienie” w oczku
wioślarek bardzo się opłaca


Wiosna to najlepszy okres
na sadzenie, dzielenie kęp
i przesadzanie roślin

Amadyna diamentowa (Emblema guttata). Chów

Amadyna diamentowa (Emblema guttata, ang. Diamond firetail finch lub diamond sparrow), zwana również kraśniczkiem diamentowym należy do rodziny astryldów (Estrildidae). W naturze występuje endemicznie w południowo-wschodniej Australii. Niestety liczebność dziko żyjącej populacji z roku na rok zmniejsza się. W niewoli wyhodowano liczne mutacje, m.in.: pomarańczową, białą, beżową, srebrną oraz szekowatą. Zasady chowu są podobne jak innych, bardziej wymagających amadyn. Ptaki te są ciepłolubne, ale dość odporne na choroby i pasożyty. Zwraca uwagę ich zadziorność w stosunku do zarówno przedstawicieli własnego gatunku (zwłaszcza samce w okresie godowym), jak i do innych, szczególnie mniejszych gatunków australijskich ziarnojadów. Bywają jednak pary nadzwyczaj łagodne i akceptujące każdego mieszkańca woliery. Często w zbyt małej klatce dochodzi do szybkiego otłuszczenia ptaka, głównie z powodu jego małej aktywności. Dlatego też do chowu „diamentów” najlepsze są woliery lub wewnętrzne witryny. Ptaki te sporą część czasu przebywają na podłożu, co niesie za sobą ryzyko zarażenia pasożytami (kokcydia). Stałe zatem utrzymywanie należytej czystości jest koniecznością. W ich urozmaiconej diecie nie powinno zabraknąć zielonych warzyw (szpinak, brokuły, jarmuż itp.) i ziół (gwiazdnica pospolita, mniszek lekarski, krwawnik pospolity) oraz, szczególnie w okresie lęgowym, skiełkowanego ziarna oraz ewentualnie karmy żywej (larwy mącznika młynarka, małe świerszcze, muszki owocowe itp.). Ta ostatnia nie jest jednak konieczna do pomyślnego odchowu piskląt – wystarczy bowiem markowy pokarm jajeczny z dodatkiem suszonych owadów oraz skiełkowane ziarno. Więcej o chowie i hodowli bardziej wymagających gatunków australijskich amadyn można przeczytać tu:

http://www.multihobby.net/?p=93

Rozmnażanie amadyn diamentowych w niewoli nie należy do łatwych. Wszystko bowiem zależy od właściwego dobrania się pary lęgowej. Ptaki zestawiane „na siłę” często nie chcą przystępować do lęgu lub go marnują. Bywa, że dopiero po którejś z rzędu wymianie jednego z partnerów tworzy się zgrana para, która niemal natychmiast przystępuje do lęgu. Najlepiej jednak jeśli pary mogą się dobrać same pośród grupy młodych, dojrzałych do rozrodu osobników, będących w wieku 10-12 miesięcy. W jednej klatce/wolierze powinna przebywać tylko jedna para amadyn diamentowych. Klatka hodowlana (70x40x50 cm) powinna być zaopatrzona w źródło sztucznego światła oraz osłonięta tu i ówdzie sztucznymi roślinami lub gałązkami świerku/sosny, co zwiększa dobrostan ptaków. Innym sposobem jest hodowla amadyn diamentowych w dużej wolierze w kolonii liczącej, co najmniej kilkanaście par. Samica składa zwykle 4-6 białych jaj. Obydwa ptaki na zmianę je wysiadują (jednak znacznie dłużej robi to samica) i karmią młode. Pisklęta wykluwają się po około 14 dniach inkubacji. Po trzech tygodniach młode opuszczają gniazdo i po kolejnych 3 stają się samodzielne. Jeśli młode ptaki pomyślnie odbywają swój pierwszy lęg, lepiej go nie kontrolować i nie obrączkować piskląt. Nigdy bowiem nie wiadomo jak zareagują na naszą ingerencję. Pary zaś sprawdzone bez problemu akceptują choćby i codzienne przeglądy budki, dotykanie piskląt itp. Najlepiej jeśli do zniesienia jaj dojdzie w typowej budce dla amadyn. W wolierze ptaki mogą jednak zbudować duże, kuliste gniazdo z tunelem wlotowym. Czasami jednak „diamenty” są wybredne pod względem wyboru miejsca na gniazdo i w klatce dobrze jest zawiesić w różnych miejscach, co najmniej 2 budki. Gniazdo wije samica, podczas gdy partner dostarcza jej materiału do jego budowy. Jednak już samo rozpoznanie płci jest niekiedy wyzwaniem, ze względu na występującą u tego gatunku monomorficzność. Samica ma ogólnie bledsze ubarwienie, włączając w to krótki, czarny pasek biegnący od nasady dzioba do oka oraz cieńsze i mniej intensywnie zabarwione obwódki wokół oczu (często jednak są to cechy zawodne, zwłaszcza u osobników będących w różnym wieku). Samiec poza tym, że śpiewa (jednak nie każdy) ma bardziej kwadratową, masywniejszą głowę, szerszy czarny pas na piersi i czarny ogon (u samicy bywa z brązowawymi przebarwieniami). Niektórzy hodowcy celem rozpoznania płci umieszczają (na kilkadziesiąt minut) ptaki w oddzielnych klatkach tak, aby się nie widziały, lecz słyszały. Jeśli nawet nie znamy charakterystycznych głosów nawoływania poszczególnych płci, to przynajmniej możemy stwierdzić, czy brzmią one tak samo czy odmiennie, co daje odpowiedź na pytanie, czy mamy do czynienia z parą czy dwoma osobnikami tej samej płci.



Para lęgowa
– samica po prawej


Samica w pełnej krasie


Po lewej samiec,
w środku młode,
po prawej samica


Pisklęta w wieku 11-12 dni


Pisklęta mają brodawki
świetle barwy żółto-czarnej
z białym obramowaniem


Podloty po opuszczeniu
gniazda


Amadyny diamentowe są dość
ciepłolubne i zadziorne


Odmiana srebrna

Pielęgnica Eliota (Thorichthys ellioti)

Pielęgnica Eliota (Thorichthys ellioti) to mój nowy nabytek. Należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae). Pochodzi z wód Meksyku (głównie rzeka Papaloapan wraz z jej dopływami) i jest bliskim krewniakiem pielęgnicy Meeka (T.meeki). Dorasta do 15-17 cmdługości. Piękne ubarwienie ryby najlepiej oddają zdjęcia. Samica jest mniejsza, ma ciemną plamę pośrodku płetwy grzbietowej, przy jej nasadzie (nie zawsze jednak widoczną z powodu turkusowych zygzaków). Samiec jest intensywniej ubarwiony i ma dłuższe płetwy nieparzyste. W okresie spoczynku płciowego „eliotki” nie są agresywne i szczególnie młode osobniki można utrzymywać w zbiorniku ogólnym. Powinien być on jednak znacznych rozmiarów (co najmniej 250 l), gęsto zarośnięty roślinnością (także pływającą, która tłumi światło), wyposażony w rozmaite kryjówki w postaci kamieni i korzeni oraz dobrą filtrację mechaniczno-biologiczną. Jako podłoża używamy najlepiej wyparzonego, drobnego żwirku lub grubszego piasku (ułatwi to samcowi kopanie dołków). Podstawę sukcesu hodowlanego stanowi dobrana para tarlaków. Ryby łączone „na siłę” mogą co prawda odbywać tarło, ale często zjadają ikrę (zwłaszcza samiec) lub larwy. Gatunek litofilny składający jaja najczęściej na twardych powierzchniach (płaskie kamienie, korzenie itp.). W okresie okołotarłowym ryby stają się agresywne. Najlepiej jest więc przenieść dobraną parę do zbiornika tarliskowego o pojemności około 100 l. Napełniamy go odstaną wodą wodociągową, której odczyn powinien być obojętny. Instalujemy wewnętrzny filtr gąbkowy, np. napędzany brzęczykiem i ustalamy temperaturę wody na około 27°C. Konieczne są płaskie kamienie, połówki orzecha kokosowego, dachówka, położona na bok gliniana doniczka itp. Dobrostan ryb znakomicie polepsza rozłożysty korzeń lub pojemnik z kępą roślinności twardolistnej (dobrze zabezpieczonej kamykami, co zapobiegnie wykopaniu i zniszczeniu ich przez ryby).

Tarło prowokuje większa (20-25%) podmiana wody (niekoniecznie na miękką, ale ja stosuję wodę z filtra RO, która dobrze imituje naturalny opad deszczu) i chłodniejszą o około 3°C. Samica może złożyć ponad 400 ziaren ikry. Tarlaki są troskliwymi rodzicami. Wylęg larw (we wspomnianej temperaturze wody) następuje po 3 dobach. Jaja narażone są więc na inwazje grzybów pleśniowych, stąd czystość zbiornika i dobra jakość mikrobiologiczna wody odgrywają duże znaczenie dla pomyślnego rozwoju zarodków. Larwy przenoszone są do wykopanych wcześniej (głównie przez samca) dołków w piasku (wykopywane i niszczone są przy tym ewentualne rośliny) i pilnie strzeżone. Resorpcja zawartości woreczków żółtkowych zabiera wylęgowi dość długo, bo niemal 6 dni. Jego wykarmienie nie stanowi problemu – młode najchętniej jednak jedzą żywy (węgorki „mikro”, siekane rureczniki, zooplankton) i mrożony pokarm (oczliki, moina, larwy komara itp.). Bardzo ważne jest utrzymywanie zbiornika w czystości, regularne podmiany wody oraz wydajna jej filtracja z jednoczesnym napowietrzaniem.



Samiec – piękno barw



Zaloty – samiec ręży się i
odchyla pokrywy
skrzelowe (z prawej)



Samica w pełnej okazałości



Czyszczenie kamienia,
na którym będzie złożona ikra



Samica przymierza się do
złożenia ikry – widoczne
pokładełko



Ikra złożona na płaskim
kamieniu



Samica wachluje płetwami
nad ikrą



Larwy w wykopanym przez
samca dołku



Narybek tuż po rozpoczęciu
pływania i żerowania

Naskalnik Dickfelda (Julidochromis dickfeldi)

Naskalnik Dickfelda (Julidochromis dickfeldi) to speleofilny, monogamiczny gatunek z rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae), pochodzący z jeziora Tanganika. Do rozrodu najodpowiedniejsza jest woda twarda do bardzo twardej (15–25°n), o odczynie zasadowym (pH 8-9) i temperaturze 24-25°C. Do wody można dodać soli kuchennej niejodowanej w ilości łyżeczka od herbaty na 20 l. W zbiorniku z omawianymi rybami nie należy umieszczać korzeni, które wydzielają do wody substancje zakwaszające. Należy również unikać wszelkich zmian w jego wystroju, a nawet bardzo obfitych, jednorazowych podmian wody (>50%), które mogą wywołać u naskalników silną agresję wewnątrzgatunkową (nawet pomiędzy osobnikami tworzącymi dotąd zgodną parę hodowlaną). Są wrażliwe na niedostatek tlenu w wodzie, dlatego też, mimo działania filtra i/lub napowietrzacza, należy co jakiś czas zmniejszać stale rozmnażającą się obsadę ryb w akwarium. Generalnie rozróżnienie płci u wielu gatunków naskalników jest dość trudne. U naskalnika Dickfelda samice są mniejsze od samców. Płeć można jednak najpewniej rozróżnić w okresie tarła, kiedy to pokładełko ikrzycy jest tępo, a mleczaka szpiczasto zakończone. Starsze samce mogą mieć także bardziej wysklepione czoła oraz zaostrzone płetwy brzuszne, grzbietową i odbytową.

Najlepsze do utworzenia pary hodowlanej są osobniki młode. Skojarzenie ze sobą sztuk dorosłych jest często zawodne. Najłatwiej wyłonić dobraną parę, wpuszczając kilka osobników do nowo założonego akwarium – wtedy para ryb wspólnie broni obranego rewiru lęgowego (bardzo silnie rozwinięty terytorializm). Przeznaczamy dla niej zbiornik tarliskowy o pojemności około 60-80 l, wyposażony w kryjówki (gliniane rurki drenarskie, doniczki, sklejone i stabilne konstrukcje z kamieni – piaskowce, łupki, wapienie). Ikra składana jest w szczelinach skalnych w płaszczyznach pionowych w wąskich szczelinach lub na sklepieniach różnorakich kryjówek Bezpośrednią opiekę nad jajami, larwami i narybkiem sprawuje samica, podczas gdy samiec jest zajęty patrolowaniem rewiru lęgowego. Ustawiczne przebywanie ikrzycy w kryjówce (często nie wychodzi nawet do karmienia) i wzmożona aktywność mleczaka zazwyczaj nieomylnie świadczą o pilnowaniu ikry lub larw. Samica może złożyć do kilkudziesięciu jaj.

Larwy lęgną się po 2–3 dniach. Po dalszych kilku dniach zaczynają pływać i żerować. Wówczas opieka rodziców polega głównie na strzeżeniu rewiru lęgowego, na którym przebywa narybek. Pierwszym pokarmem dla przychówku może być najdrobniejszy zooplankton (oczliki i ich larwy, wioślarki), larwy solowca oraz nicienie „mikro”. Starszym podajemy drobno siekane i dokładnie przepłukane rureczniki lub wazonkowce, larwy wodzienia, czarne larwy komarów, artemię, mysis, rozdrobniony kryl oraz markowe pokarmy gotowe (granulowane i płatkowe, w tym roślinne). Naskalniki pływają w charakterystyczny sposób, dotykając brzuchem do litej powierzchni (również brzuchem do góry w chwili odpłynięcia od niej!), co jest ich normalnym zachowaniem. Po 2–3 tygodniach tarlaki podchodzą do kolejnego tarła, często w obecności podrośniętego narybku z poprzednich lęgów (wielopokoleniowe rodziny). Najstarsze sztuki, ustawicznie odpędzane przez rodziców (mierzą wtedy zwykle 3–4 cm), dobrze jest sukcesywnie odławiać. Zbiornik utrzymujemy zawsze w czystości.



Samiec w całej okazałości



Para ryb -samiec z przodu



Samiec przy kryjówkach



Rodzice z młodymi



Podrośnięte młode



Para ryb – samiec u góry

Amadyna wspaniała (Chloebia gouldiae)

Amadyna wspaniała (Chloebia gouldiae), zwana także amadyńcem (ta nazwa obecnie obowiązuje, ale ja nijak nie mogę się do niej przekonać :)) lub amadyną Goulda należy do rodziny astryldów (Estrildidae). W naturze zamieszkuje północną Australię, gdzie jest gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Występuje tam odmiana czarnogłowa (najczęstsza), czerwonogłowa (praktycznie co trzeci, czwarty osobnik) oraz najrzadziej – żółtogłowa (pomarańczowogłowa). Niepowtarzalna, żywa i efektowna kolorystyka tych ptaków sprawia, że są one dla wielu ludzi symbolem ptasiego piękna i atrakcyjności. Niestety amadyny wspaniałe to ptaki dość wrażliwe na złe warunki środowiskowe. Są ciepłolubne, nie znoszą wilgoci i przeciągów oraz braku należytej higieny. Lubią spokój, ciszę i kąpiele wodne. Niemniej jednak przez dziesięciolecia hodowli w niewoli ptaki te dobrze się do niej przystosowały i bywa, że odpowiednio zaaklimatyzowane z powodzeniem utrzymywane są (od maja do września) w ogrodowych wolierach (bardzo dobrze jednak osłoniętych), a zimowane w pomieszczeniach, w których temperatura powietrza wynosi niewiele ponad 10°C. W klatce, której optymalne wymiary dla pary wynoszą: 70x40x60 cm należy zamontować niskiej mocy świetlówkę, która powinna świecić przez 12-15 godzin na dobę. Wskazane są także sztuczne imitacje roślin, które polepszają dobrostan ptaków. Bardzo ważne jest prawidłowe i urozmaicone żywienie (markowa mieszanka ziaren, skiełkowane i moczone ziarno, warzywa i zioła liściaste, mieszanka jajeczna, grit z węglem drzewnym, wapno z mątwy, owady). Ubarwienie samicy jest bledsze, mniej intensywne, ale kolorystyka poszczególnych części ciała różni się w zależności od odmiany. Samiec odznacza się też śpiewem.

Aby móc cieszyć się przychówkiem należy każdą parę hodowlaną utrzymywać oddzielnie. Jeszcze do niedawna młode odchowywano głównie przy pomocy mewek japońskich, ale obecnie metoda ta stosowana jest na szczęście coraz rzadziej. Tak bowiem odchowane ptaki praktycznie nie nadają się potem do lęgów z powodu procesu zwanego wdrukowaniem (imprinting) – napiszę o tym szerzej przy innej okazji. W każdym razie zawsze należy dążyć do przeprowadzania naturalnych lęgów! Gniazdo zakładane jest najczęściej w budce (półotwartej lub z otworem) o wymiarach, np. 15x15x15 cm. Jako materiału do jego budowy ptakom należy dostarczyć włókiem orzecha kokosowego (najlepsze), delikatnego, miękkiego siana, suchego mchu itp. Samiec znosi materiał i zaleca się do samicy wykonując charakterystyczne podskoki. Samica składa 3-8 białych jaj (codziennie jedno), które wysiaduje przez około 14 dni (inkubacja w skrajnych przypadkach może trwać nawet 18-19 dni), w dzień na zmianę z samcem, a w nocy przeważnie sama. Wysiadywanie rozpoczyna się różnie – po zniesieniu drugiego, trzeciego, a czasem wszystkich jaj. Pisklęta po wylęgu są jasnoróżowe i pozbawione puchu; zaczynają widzieć po 7 dniach. Mają charakterystyczne brodawki świetlne w kącikach dzioba (po 3 z każdej strony, przy czym 2 są niebieskie, a jedna, środkowa biało-żółta), które świecą odbijając skąpe światło docierające do wnętrza budki. Po 8-12 dniach samica zaprzestaje ogrzewania młodych i zaczyna nocować na zewnątrz budki razem z samcem. Obrączkowanie przeprowadzamy 10-12 dnia. Podloty opuszczają gniazdo po 3 tygodniach i jeszcze przez kolejne 2 są dokarmiane przez rodziców. Między 4 a 6 miesiącem życia pierzenie powinno się u nich całkowicie zakończyć, ale czasem trwa nawet do roku.

Nierzadkim niepowodzeniem w lęgu jest wyrzucanie piskląt z gniazda przez rodziców. Dzieje się tak zazwyczaj u par młodych, nie w pełni dojrzałych rozpłodowo, w przypadku silnej inwazji pasożytów zewnętrznych lub z powodu nadmiaru białka zwierzęcego w diecie ptaków. Budka z tzw. przedsionkiem i głębszą częścią właściwą nieco temu zjawisku zapobiega. Określona barwa dzioba może być wskaźnikiem ich stanu dojrzałości rozpłodowej – u samca lśniąco perłowo-biała z czerwonym koniuszkiem, u samicy – niemal zupełnie czarna, czerwona lub żółta (zależnie od mutacji barwnej). Amadyny wspaniałe są podatne na zarażenie roztoczami, wywołującymi sternostomatozę. Pasożyty te bytują w układzie oddechowym ptaków. Dobrym lekiem przeciwko nim jest iwermektyna, którą należy podawać pod ścisłą kontrolą lekarza weterynarii.



Para ptaków – samica z przodu



Dobrane pary najlepiej trzymać
w oddzielnych klatkach



Sztuczne rośliny poprawiają
dobrostan ptaków



Amadyny wspaniałe nie znoszą
zimna, wilgoci i przeciągów



Świeżo wyklute pisklęta są
różowe, nagie i ślepe



Pisklęta w wieku ok. 10 dni
– widoczne brodawki świetlne
w kątach dziobów



Pisklęta w wieku ponad
dwa tygodni



Podloty w wieku około 2,5 mies.

Razbora klinowa (Trigonostigma heteromorpha). Rozród

Razbora klinowa (Trigonostigma heteromorpha) należy do rodziny karpiowatych (Cyprinidae). Chcąc rozmnożyć ten gatunek trzeba dysponować dorodnymi tarlakami i odpowiednio urządzonym akwarium tarliskowym. Przez lata hodowli w niewoli razbory dobrze przystosowały się zarówno do twardszej wody, jak i mniej kwaśnego jej odczunu oraz niższej temperatury, co ułatwia obecnie osiągnięcie sukcesu hodowlanego. Chcąc rozmnożyć razbory klinowe trzeba dysponować dorodnymi tarlakami i odpowiednio urządzonym akwarium tarliskowym. Pewien kłopot początkującym akwarystom sprawia także rozróżnienie płci. Samce są smuklejsze, mniejsze i bardziej wybarwione aniżeli samice. U dorosłych mleczaków początek charakterystycznego, czarnoniebieskiego klina jest niekiedy łukowato wklęsły, a przedni dolny róg ostro zakończony. U samic klin jest bardziej symetryczny i wyraźniejszy, a jego dolny koniec – zaokrąglony. Ryby należy uważnie obserwować w akwarium ogólnym i starać się zapamiętać te, które przystępują w nim do spontanicznego tarła. Właśnie takie pary są najwartościowsze. Zbiornik tarliskowy napełniamy bardzo miękką (twardość ogólna 3–4°n, a zasadowość poniżej 0,5°n), lekko kwaśną (pH 6,0–6,5), klarowną i całkowicie wolną od jakichkolwiek zanieczyszczeń wodą, o temperaturze 27–28°C. Najlepiej jest użyć wody z filtra RO. Nieodzowny jest dodatek garbników (np. filtrowanie wody przez torf, szyszki olchowe, liście dębowe lub bukowe, preparat komercyjny do sporządzania tzw. czarnej wody, itp.). Powyższe zalecenia należy rozumieć jako idealne, ale przez lata hodowli w niewoli razbory dobrze przystosowały się zarówno do twardszej wody, jak i mniej kwaśnego jej odczunu oraz niższej temperatury, co ułatwia obecnie osiągnięcie sukcesu hodowlanego.

Dla jednej pary wystarcza akwarium o pojemności 20–25 l i wysokość do 20 cm. Powinno ono stać w miejscu zacienionym, z dala od bezpośredniego działania promieni słonecznych. Zaleca się oklejenie całego zbiornika tarliskowego szarym papierem, z wyjątkiem 1/3–1/4 części przedniej ściany (u góry) lub wstawienie w odpowiednio większy tekturowy karton i wycięcie w przedniej ścianie kwadratowego otworu o średnicy około 100 cm2 (ikra jest bardzo wrażliwa na światło, zanieczyszczenie wody mikroosadami oraz zakażenie bakteriami i grzybami). W płytkich i najlepiej szklanych pojemnikach sadzimy 1–2 silnie rozkrzewione egzemplarze roślin z rodzaju Echinodorus, Cryptocoryne, Aponogeton, Microsorum, Anubias lub Hygrophila (ostatecznie możemy przycisnąć korzenie wyparzonymi kamykami). Do tego celu można również użyć plastikowych imitacji twardolistnych roślin. Wcześniej zarówno żywe rośliny, jak i ich atrapy należy bezwzględnie odkazić. W czasie zalotów samiec zaczyna okrążać partnerkę, uderzając ją delikatnie pyszczkiem w boki ciała. Płynąc tuż nad nią, mleczak próbuje jak gdyby jej „dosiąść”, jednocześnie starając się dotknąć brzuchem grzbietu ikrzycy. Gdy mu się to uda, samica podpływa pod wybrany liść i odwraca się brzuszkiem do jego spodniej powierzchni. Mleczak podąża za nią i przybiera obok podobną pozycję, starając się jednocześnie zarzucić swój ogon na płetwę grzbietową partnerki. W momencie objęcia ikrzycy następuje krótkie trzepotanie się tarlaków, zakończone wyraźnym drgnięciem samca, podczas którego następuje złożenie partii jaj oraz ich zapłodnienie. W czasie pojedynczego aktu tarła samica składa zwykle 2–5 brązowawych jajeczek, które w większości przyklejają się do liścia. Pozostała ich część opada jednak na dno (ikra razbor klinowych nie ma bowiem zbyt dobrych właściwości kleistych, stąd ich procent jest niekiedy znaczny, zwłaszcza w przypadku młodych i niedoświadczonych par).

Maksymalna liczba jaj składanych przez samicę podczas tarła może wynieść nawet 200 szt. Przeciętnie jednak jest ich kilkadziesiąt. Po zakończeniu tarła (trwa 2–3 godziny) osobniki rodzicielskie należy odłowić (najlepiej przy użyciu odkażonej, szklanej fajki). Wodę odkażamy środkiem grzybobójczym, ale nie jest to bezwzględnie konieczne, jeśli użyliśmy wody bardzo miękkiej, kwaśnej i rzetelnie zastosowaliśmy się do zasad aseptyki. Zbiornik można zaciemnić dopiero po wyłowieniu tarlaków. Instalujemy bardzo delikatnie pracujący napowietrzacz. Larwy wykluwają się po około 36 godzinach, mierzą około 6 mm, mają mały woreczek żółtkowy i początkowo wiszą na szybach. Po mniej więcej 4–5 dniach wylęg zaczyna pływać, grupując się głównie w miejscach ocienionych. Już na tak wczesnym etapie rozwoju dobrze widać zaczątek charakterystycznego klina, który ma postać czarnej plamki. Narybkowi należy podawać wyhodowane odpowiednio wcześniej pierwotniaki oraz najdrobniejszy „pył” (larwy oczlika, wrotki). Po kilku dniach włączamy larwy solowca. Zbiornik stopniowo odsłaniamy.

O chowie razbory klinowej można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=211



Tarło pod liściem anubiasu


Para tarlaków
– samiec u góry


Urządzony zbiornik tarliskowy


Zaloty – samica z przodu


Tarło – piękno natury


Samiec zarzuca ogon na
grzbiet partnerki


Ikra złożona na anubiasie


Larwa na drugi dzień
po wylęgu

Zbrojnik niebieski (Ancistrus sp.)

Zbrojnik niebieski (Ancistrus sp.) to pospolity w naszych akwariach speleofilny gatunek z rodziny zbrojnikowatych (Loricariidae). W naturze nie występuje w takiej formie, jak spotykana w akwariach. Jego powstanie owiane jest nutą tajemnicy, bowiem przypuszcza się, iż do utworzenia formy akwariowej użyto kilku gatunków, które ze sobą przekrzyżowano. Jeśli podczas pilnowania ikry niektóre jaja zostaną wymyte na zewnątrz kryjówki, to należy je delikatnie przenieść do lęgnika, szalki lub inkubatorka zrobionego z plastikowej konstrukcji obciągniętej nylonową siateczką o bardzo drobnych otworach, firanką lub tiulem (podobny kotnik stosuje się do wykotu samic ryb jajożyworodnych). Taki inkubatorek zawieszamy od wewnętrznej strony na krawędzi akwarium ogólnego, możliwie blisko ruchu wody spowodowanego np. pracą filtra. Zbiornik tarliskowy dla pary tarlaków powinien mieć pojemność od 60–80 l. Konieczne są w nim kryjówki, w których ma miejsce złożenie ikry i opieka samca nad nią. Najlepiej do tego celu nadają się kilkunastocentymetrowe kawałki rur (o średnicy 3–6 cm) z PCW, gliny (drenarskie), szkła, winiduru lub drewna. Warto zawczasu zadbać o odpowiednią konstrukcję rury. Przede wszystkim musi być ona dobrze unieruchomiona, gdyż w czasie tarła ryby często wykonują gwałtowne ruchy. Rura do obserwacji powinna mieć założoną zaślepkę na jednym końcu (np. poprzez przyklejenie silikonem kawałka szybki lub pleksi), ściśle przylegającym do szyby zbiornika, i dodatkowy otwór od góry, który jednak w czasie tarła powinien być zasłonięty (np. nasuwanym pierścieniem o minimalnie większej średnicy, choć prościej jest zatkać go dobrze dopasowanym kamieniem, który jednocześnie dociskałby rurę do podłoża i unieruchamiał ją). Po złożeniu przez samicę ikry otwór górny czym prędzej odblokowujemy, w przeciwnym bowiem razie cyrkulacja wody wokół jaj będzie zaburzona. Tak skonstruowana kryjówka ułatwia również przenoszenie złoża jaj z akwarium ogólnego do oddzielnego lęgnika (niejednokrotnie wraz z samcem). Wtedy wystarczy bowiem założyć na drugi jej koniec szczelną, wciskaną zaślepkę, przez co woda przez cały czas będzie w środku i nie dojdzie do zaburzenia stabilności środowiska. Doświadczeni hodowcy posługują się przy tym manewrze jedynie dłońmi.



Samica z młodymi


Samiec pilnujący larw
w gnieździe – rurze


Jaja w inkubatorze z
nylonowej siateczki


Młode osobniki lubią wodę
czystą, natlenioną i regularnie
podmienianą

Modrolotka czerwonoczelna (Cyanoramphus novaezelandiae)

 

Modrolotka czerwonoczelna (Cyanoramphus novaezelandiae), zwana także papugą kozią, papugą nowozelandzką lub papugą czerwonoczelną, a przez ludność tubylczą w swojej ojczyźnie – kakariki. W naturze zasiedla Nową Zelandię oraz pobliskie wyspy. Dorasta wraz z ogonem do 27 cm. Wydaje charakterystyczny głos przypominający meczenie koźlęcia. Ptak bardzo ruchliwy, ciekawski i żywiołowy. Z upodobaniem kąpie się i przebywa na dnie klatki/woliery, gdzie poszukuje pokarmu, charakterystycznie przy tym skacząc. Niestety papugi te to wielcy bałaganiarze – potrafią w jednej chwili wysypać całe ziarno i zanieczyścić je odchodami. Stąd pojemnik na nie powinien być mocny i stabilny, z kilkucentymetrowej wysokości bocznymi ściankami. Także pojemnik z wodą musi być odpowiednio zabezpieczony. Żerowanie na dnie niesie też za sobą większe ryzyko zarażenia się pasożytami układu pokarmowego.

Rozmnażanie tego gatunku jest dość łatwe, ale najlepiej przeprowadzać je w wolierze. Zalecam utrzymywanie dorosłych osobników parami. Parę lęgową nietrudno jest zestawić. Zazwyczaj wystarcza bowiem dopuścić do siebie dorosłe (minimum roczne) osobniki. Rzadko kiedy para jest niezgodna, choć wiadomo, że idealny sposób dobierania się ptaków, to pozwolenie im na swobodny wybór partnera pośród grupy niespokrewnionych ze sobą osobników. Samca można poznać po masywniejszej (tzw. „byczej”) głowie i wielkości – jest większy. Gatunek bardzo płodny. Rodzice rewelacyjnie wręcz karmią młode. Z uwagi na liczbę piskląt do gniazdowania w niewoli zalecam większe budki lęgowe o wymiarach 40x25x25 cm i otworem wejściowym o średnicy około8 cm. Dno wysypujemy około5 cm warstwą drewnianych wiórków z niewielkim dodatkiem torfu. W jednym zniesieniu samica może złożyć nawet do 9 białych jaj, które składa co drugi dzień. Ich inkubacja trwa około 20-21 dni. Samica jest bardzo troskliwa i sama karmi młode przez pierwszy tydzień. Samiec dostarcza jej pokarm, a potem również karmi potomstwo. Młode opuszczają budkę około 5 tygodnia życia, ale jeszcze przez kolejne 2-3 tygodnie są dokarmiane przez dorosłe (głównie samca). Po tym czasie należy oddzielić je od rodziców.

Papuga ta zjada dosłownie wszystko. Jeden z kolegów w okresie lęgowym podaje oprócz gotowanego na twardo kurzego jaja, warzyw i owoców, także makaron, ryż, ziemniaki, resztki z zupy itp. Ptak odporny na zimno, ale w okresie zimowym zalecam trzymać go w pomieszczeniu, w którym temperatura powietrza wynosi przynajmniej 7-8°C. W swojej ojczyźnie jeszcze do niedawna papugi kozie były bezlitośnie tępione przez farmerów z powodu plądrowania upraw (głównie owoców). Gatunek podlega obowiązkowi rejestracji CITES w Starostwach Powiatowych w Polsce.



Młode są znakomicie
karmione przez rodziców



Para przy budce
– samiec poniżej



Młody samczyk



Jaja są białe, składane
co drugi dzień



Początkowo pisklęta są ślepe
i pokryte puchem

Cryptoheros sp. „Honduran Red Point”

 

Cryptoheros sp. „Honduran Red Point” to atrakcyjnie ubarwiona i pochodzącej z wód Hondurasu, średniej wielkości pielęgnica, znana także pod nazwami: Blue convict, Honduran blue, Honduran red fins lub Honduran red point blue. Wyglądem przypomina popularną pielęgnicę zebrę (Amatitlania nigrofasciata). Niektórzy twierdzą nawet, że „hondurany” są jej odmianą barwną, lecz nie ma na to jednoznacznych dowodów, a wręcz istnieje wiele zaprzeczeń tej tezy. Samiec jest większy, ma dłuższe i bardziej ostro zakończone płetwy grzbietową i odbytową, które oprócz metalicznej, błękitnej barwy (czasami przechodzącej lekko w złotawą lub zielonkawą) zawierają dodatkowo także pomarańczową. Stare samce mogą mieć nieduże wzgórki tłuszczowe na głowie. Czarne, poprzeczne pasy są mniej lub bardziej widoczne, w zależności od aktualnego nastroju ryby. Z moich obserwacji wynika, że „hondurany” są mniej agresywne od „zeber”, choć w okresie opieki nad ikrą i potomstwem nie ustępują im troskliwością, zaangażowaniem i determinacją. Omawiane ryby odznaczają się zdecydowanie mniejszą płodnością od swych kuzynów. W mojej hodowli z jednego tarła uzyskiwałem nie więcej niż 50 młodych. Wielokrotnie narybku jest znacznie mniej, nawet niewiele ponad 20 sztuk. Temperatura wody przy tarle powinna wynosić 26-27°C. Moim zdaniem twardość wody nie odgrywa tu większej roli, tak samo jak jej odczyn, choć wskazany jest obojętny (wielu autorów wskazuje na odczyn lekko zasadowy jako najbardziej optymalny). To co ujęło mnie w zachowaniu rozrodczym „honduranów”, to ich niezwykła wprost troskliwość względem ikry oraz potomstwa. Po złożeniu jaj samica niemal przez 7-10 dni nie opuszcza kryjówki. Dopiero gdy wyklują się larwy zaczyna na krótko z niej wypływać, praktycznie tylko przy karmieniu. Po 3-4 dniach na dobre wyprowadza z niej młode. Rodzice wspólnie i zaciekle bronią potomstwo przed niebezpieczeństwem, jakie może im grozić ze strony intruzów (nawet tych domniemanych – za szybą :)). Mleczak strzeże rewiru wokół gniazda i często kopie dołki w podłożu, gdzie następnie przenoszone są młode. W okresie spoczynku płciowego samiec może być dość agresywny w stosunku do samicy nawet wówczas, gdy tworzy z nim ona zgraną parę w okresie tarłowym. Jednakże dużo różnorodnych kryjówek w zbiorniku łagodzi tę niekorzystną sytuację. Czasami w handlu dostępne są krzyżówki pomiędzy pielęgnicą zebrą a Cryptoheros sp. „Honduran Red Point”.



„Hondurany” to bardzo
troskliwi rodzice



Samiec w okresie
spoczynku płciowego.



Samica w okresie
spoczynku płciowego



Samiec wchodzący
w gody



Para ryb w
okresie godowym

5. paraOpieka

Troskliwa opieka obojga
rodziców nad potomstwem



Samica w pozie odstraszającej



Samica przejawia większą
inicjatywę w opiece nad
potomstwem

Napowietrzacz w oczku wodnym i zamarzanie wężyka

Ze względu na niskie koszty eksploatacji i łatwość obsługi do natleniania wody w oczku najlepiej nadaje się napowietrzacz, czyli brzęczyk. Jednym z najuciążliwszych problemów dotyczących jego eksploatacji w czasie zimy jest zamarzanie wężyka, którym tłoczone jest powietrze do kamienia (kostki) rozpylającego je na drobne pęcherzyki. Niestety nie ma jednej, cudownej recepty, jak temu zapobiec, gdyż prawidłowa praca napowietrzacza zależy od wielu czynników zarówno atmosferycznych, jak i technicznych. Napowietrzacz do natleniania wody w oczku wodnym powinien: – być przystosowany do pracy na zewnątrz. – mieć dużą moc (zwykle 5-6 tys. l/godz.), aby mógł pokonać wszystkie opory związane z wtłoczeniem powietrza na znaczną głębokość. – być przeznaczony do natleniania wody w oczkach wodnych – kupowanie tanich, łatwo psujących się modeli, o niskiej mocy (zwłaszcza pompek typowo akwariowych) zupełnie mija się z celem. Druga kwestia to rodzaj użytego wężyka, którym tłoczone jest powietrze – powinien być on silikonowy, a nie winylowy – ten ostatni szybko sztywnieje. Napowietrzacz nie może tłoczyć powietrza o temperaturze dodatniej (stojąc np. w ciepłej piwnicy czy garażu), podczas gdy na zewnątrz jest mróz. Wówczas para wodna przy kontakcie ze środowiskiem zewnętrznym natychmiast skrapla się wewnątrz wężyka, a następnie szybko zamarza. Dlatego też pompka powinna stać albo w pomieszczeniu, w którym temperatura powietrza jest zbliżona do tej na zewnątrz, albo nieopodal oczka, zabezpieczona przed opadami, np. w zadaszonej skrzyneczce z blachy, nakryta budowlaną kastrą itp. Czasem też lód i śnieg tak dociskają wężyk w miejscu jego wejścia do wody, że następuje jego zatkanie. Aby się od tego uchronić można go wkopać w ziemię na kilkanaście centymetrów. Wężyk można również izolować termicznie, np. peszelem (rura osłonowa na kable elektryczne) lub rurką igielitową, albo też wpuścić w zwykły wąż ogrodowy o odpowiedniej średnicy, który na końcu uszczelniony jest silikonem, aby woda nie dostawała się do jego wnętrza. Można także zamontować na wężyku zaworu przeciwzwrotnego, który uniemożliwia zalanie urządzenia w razie przerwy w dopływie prądu oraz zapobiega zapchaniu kamienia. Wężyk z kostką na końcu można położyć luzem na śniegu lub podwiesić na styropianowym pływaku bądź listwie (tzw. „wędka”). Pompkę należy dobrze zabezpieczyć przed opadem atmosferycznym (zwarcia) oraz bezpośrednim działaniem promieni słonecznych (odkształcenie obudowy). Najbardziej awaryjną jej częścią są membrany, które powinno się wymieniać co 6-12 miesięcy. Warto mieć w zapasie co najmniej jeden ich komplet, aby w razie awarii nie tracić czasu na ich poszukiwania w sklepach. Napowietrzacz nigdy nie powinien działać bez obciążenia, czyli „na sucho” (np. w sytuacji, gdy wężyk zsunął się z wylotu), gdyż wówczas psują się membrany (odklejają lub pękają). Wszelkie zatem przerwy w pracy urządzenia wpływają niekorzystnie na jego trwałość – powinno ono pracować przez cały czas (stąd w moich oczkach stosuję całoroczne natlenianie wody), przy czym zwłaszcza zimą – na maksymalnej mocy. Od czasu do czasu należy sprawdzać i w razie zabrudzenia wymieniać filtr powietrza znajdujący się na spodzie napowietrzacza i mający postać filcowego krążka. Co jakiś czas kostka (kamień) napowietrzająca ulega zaszlamieniu i zaglonieniu, stąd podobnie jak wiosną trzeba ją oczyścić (np. szczoteczką o twardym włosiu) i zalać wrzątkiem na kilka minut.

Więcej o przydusze zimowej i napowietrzaniu zimą wody w oczku można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=73 i tu:http://www.multihobby.net/?p=39



Wężyk od napowietrzacza
wpuszczony przez rurkę
z PCW w styropianowy
przerębel


Wężyk z kostką rozpylającą
podwieszony na listwie
– tzw. wędka


Dobrze pracujący przerębel
z napowietrzaczem


„Wędka” w małym oczku