Wachlarek brazylijski (Nematolebias whitei). Rozród, cz. I

Wachlarek brazylijski (Nematolebias whitei) należy do rodziny strumieniakowatych (Rivulidae). Jego ojczyzną są okresowo wysychające, astatyczne zbiorniki wodne Brazylii. Gatunek kserofilny (składający ikrę w podłożu) oraz sezonowy (w naturze żyją krótko, zwykle jeden sezon – dopóki woda w zbiorniku całkowicie nie wyschnie). Dorasta do 8 cm. Do rozrodu wybieramy zawsze osobniki najlepsze pod względem fenotypowym – ikrzyce z najbardziej wypukłymi partiami brzusznymi (dobre wypełnienie jajników komórkami jajowymi) i pełne wigoru, najintensywniej wybarwione mleczaki. Najlepsze wyniki hodowlane uzyskuje się z tarlakami 4–5-miesięcznymi. Tarlaki utrzymywane razem należy na 5–7 dni przed planowanym tarłem rozdzielić według płci (dłuższe rozdzielenie ryb, które fizjologicznie są przystosowane do rozmnażania w sposób ciągły, jest ryzykowne ze względu na niebezpieczeństwo „zapieczenia” ikry w jajnikach samic) i karmić obficie (2–3 razy dziennie) różnorodnym żywym pokarmem (larwy komarów, ochotki i wodzienia, rureczniki, doniczkowce, dorosła artemia, kryl, postacie imago owadów, np. muchówek). Można nie rozdzielać tarlaków, a jedynie intensywniej żywić je w zbiorniku ogólnym, bądź jednogatunkowym, w którym utrzymywana jest większa liczba osobników dorosłych. Zbiornik tarliskowy może mieć pojemność od 15-40 l i musi być zawsze szczelnie przykryty. Ustawiamy go w miejscu spokojnym i osłoniętym przed nadmiarem światła szarym papierem albo tekturą (pożądany jest półcień lub półmrok), a następnie wypełniamy odstaną, miękką (poniżej 6°n) wodą o pH 6,0–6,5 i temperaturze rzędu 24–26°C. Wodę delikatnie filtrujemy przez zwykły filtr gąbkowy bez obudowy. Rezygnujemy z jej napowietrzania. Podmiany wody w objętości 30–40% na świeżą, miękką i chłodniejszą o 2–3°C, w objętości około 30–40% znakomicie stymulują ryby do tarła, ale w przypadku wachlarka brazylijskiego nie są bezwzględnie konieczne.

Jako substratu dla ikry używamy torfu włóknistego – wygotowanego przez co najmniej kwadrans (co eliminuje szkodliwe mikroorganizmy i powoduje, że staje się on zatapialny), schłodzonego i dokładnie wielokrotnie przepłukanego (po usunięciu wszystkich niezatapialnych składników). Najlepszy jakościowo jest dostępny w handlu w postaci wkładów filtracyjnych i choć niektórzy hodowcy twierdzą, że wystarczy go jedynie obciążyć i przez 2–3 dni trzymać pod wodą, to moim zdaniem powinno się go wcześniej co najmniej zalać wrzątkiem, a najlepiej przez kilka minut gotować. Po wygotowaniu torf dokładnie płuczemy do momentu aż woda stanie się zupełnie czysta. Torf można rozłożyć na całej powierzchni dna równomierną warstwą o grubości co najmniej3 cm lub umieścić go jedynie w wydzielonej części – tzw. piaskownicy (jednej lub kilku). Posłużyć za nią może plastikowe pudełko (np. po lodach lub margarynie), szklane naczynie, głęboki talerz albo specjalnie sklejona konstrukcja z oszlifowanych pasków szklanych (w kształcie czworoboku o wysokości około 5–7 cm). Zalecam przykrycie „piaskownicy” przykrywką z 2–3 niewielkimi otworami średnicy około 3–4 cm, co zapobiega wysypywaniu się substratu. Torf silnie zakwasza wodę, dlatego tarlaków nie powinno się wpuszczać na tarlisko od razu, lecz po 2–3 dniach, gdy odczyn nieco się ustabilizuje (wielu akwarystów zupełnie tego nie przestrzega). Torf należy wymieniać na świeży nie rzadziej niż co dwa tygodnie z uwagi na niebezpieczeństwo namnożenia się w nim beztlenowej flory bakteryjnej (z upływem czasu słabną jego właściwości odkażające). Ikrzycom zapewniamy kryjówki, najlepiej w postaci korzeni, kępy mchu lub roślinności pływającej, gdyż po wyczerpaniu się zapasu dojrzalej ikry, są dalej niepokojone przez natarczywego samca.

Rozród wachlarków brazylijskich najlepiej jest przeprowadzać z w tripletach lub grupach z przewagą samic (np. 1×2–3, 2×5 lub 3×6). Oczywiście im więcej tarlaków odłożymy na tarło, tym pojemność zbiornika tarliskowego powinna być większa i tym dłużej ryby mogą pozostawać na tarlisku. Jeśli w ciągu dwóch dni nie dochodzi do tarła, należy wymienić tarlaki (zwykle samice) na inne. Osobniki rodzicielskie chętnie zagrzebują się w podłożu (zwykle na kilkanaście sekund) i jest to normalny element ich zachowań. W czasie tarła samiec przyciska się do samicy i nakrywa ją swoją płetwą grzbietową (czasami dodatkowo obejmuje partnerkę także płetwą odbytową). Ikrzyca składa codziennie od kilku do kilkudziesięciu jaj. Dobrze uprzednio przygotowane i pełne wigoru tarlaki najintensywniej trą się przez pierwsze 2–3 dni, ale składanie ikry może trwać do 10 dni (zwykle tydzień). Po tym czasie je odławiamy, zwykle na krótki odpoczynek i przygotowanie do kolejnego tarła w innym zbiorniku hodowlanym. Po 3–7 dniach można również wymienić ikrzyce lub cały komplet tarłowy, o ile mleczak zdradza objawy wyczerpania. Po wyłowieniu tarlaków spuszczamy wodę ze zbiornika lub wymieniamy torf w „piaskownicach” na świeży. O diapauzie w rozrodzie wachlarka brazylijskiego pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=103



Wachlarki to gatunek
kserofilny i sezonowy


Gotowa do tarła samica


Mleczak musi być dobrze
wybarwiony i pełen
wigoru


Zbiornik tarliskowy może
mieć pojemność od 15-40 l
i musi być zawsze szczelnie
przykryty


Jako substratu dla ikry
używamy torfu włóknistego
– wygotowanego przez kwadrans

Kanarek. Łączenie w pary

Samiczka młoda, która po raz pierwszy rozpoczyna lęgi powinna być kojarzona ze starszym od siebie samcem (co najmniej dwuletnim). Z kolei młodego samca należy łączyć ze starszą samicą. Kanarzyce (nawet będące siostrami) różnią się niekiedy od siebie bardzo znacznie pod względem cech psychicznych – szczególnie co do akceptowania danego samca. Podczas gdy jedne przyjmują go od razu, inne potrzebują na to więcej czasu, a jeszcze inne, niezależnie od postępowania hodowcy, zawsze będą wrogo nastawione do konkretnego partnera, a nawet kilku z rzędu. Wcześniejsze przyzwyczajanie ptaków do siebie jest bardzo wskazane. Klatkę samicy stawiamy obok klatki samca i przez około 7-10 dni pozwalamy ptakom na swobodny kontakt wzrokowy. W tym czasie samiec staje się pobudzony płciowo, żywiołowo tokuje, intensywnie śpiewa i interesuje się samiczką. Do klatki lęgowej tej ostatniej wstawiamy gniazdko. Jeżeli samica interesuje się nim, znosi do niego materiał oraz, co najważniejsze, „wciera się” w nie, to mamy pewność, że jest gotowa na przyjęcie samca. Kolejnym krokiem jest jednoczesne wpuszczenie obydwu ptaków (najlepiej przed zgaszeniem światła na noc) do obcej im klatki lęgowej wyposażonej w gniazdko (to samo, w które samica wcierała się będąc w innej klatce). Rankiem budzą się one w swoim towarzystwie, a znalazłszy się w nowym otoczeniu czują się początkowo nieswojo, lecz w trakcie aklimatyzacji między partnerami ustalają się wzajemne relacje. Kanarzyca wkrótce przystępuje do moszczenia gniazda. Metoda bardziej wydajna to umieszczanie samca w klatce lęgowej z „wcierającą się” i ścielącą gniazdo samicą, codziennie rano na 1-1,5 godziny do czasu zniesienia 3 jaja. Jest to sposób o tyle korzystny, że umożliwia pokrycie w mniej więcej tym samym czasie większej liczby samic przez jednego rozpłodnika. Kanarzyca wtedy sama wysiaduje jaja i wykarmia pisklęta, a hodowca nie może niestety obserwować pełnego przebiegu lęgu z udziałem obydwu rodziców. Niezgodność partnerów i agresja wobec siebie wynikają z wielu przyczyn zależnych (np. wpuszczenie samicy do klatki samca zamiast odwrotnie, kojarzenie niedoświadczonego samca z agresywną samicą itp.) lub niezależnych od hodowcy). Więcej o chowie i rozmnażaniu kanarków można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=188



Zgodna parka


Niezgodność ptaków wynika
głównie ze złego ich
przygotowania


Wcześniejsze przyzwyczajanie
ptaków do siebie jest
bardzo wskazane.


W czasie aklimatyzacji
w nowej klatce między
partnerami ustalają się
wzajemne relacje.


Samica „wcierająca się”
w gniazdko

Barwniak czerwonobrzuchy (Pelvicachromis pulcher). Chów

Należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) i w naturze zamieszkuje wody Zachodniej Afryki (Benin, Nigeria, Kamerun). W zbiorniku towarzyskim można utrzymywać głównie osobniki młodociane. Ze względu na niewielkie rozmiary ciała nie wymaga dużego zbiornika – dla pary wystarcza 100 l. Pielęgnacja nie nastręcza wielu kłopotów, ale … Barwniak czerwonobrzuchy preferuje akwaria, w których duży nacisk położony został na maksymalne utrzymanie w nich czystości. Na bieżąco usuwamy zatem wszelkie resztki organiczne oraz systematycznie podmieniamy wodę (raz w tygodniu do 15-20%). Wydajna filtracja musi zapewniać jej przejrzystość i dobre natlenienie. Konieczne jest wyposażenie akwarium w rozmaite kryjówki (doniczki, łupiny orzecha kokosowego, korzenie, groty itp.), które ryby obierają sobie za ostoje i rozmnażają się w nich. Barwniaki nie niszczą roślin i najlepiej jest obsadzić zbiornik kępami gatunków twardolistnych. Wskazane są egzemplarze pływające, które tłumią nieco oświetlenie. Wystawienie zbiornika przez kilka godzin dziennie na działanie promieni słonecznych wywiera korzystny wpływ na zdrowie i samopoczucie ryb. Do chowu barwniaków używamy wody miękkiej do średnio twardej (7-12°n), o odczynie w zakresie pH 6,5-7,5 i temperaturze w przedziale 24-26ºC. Jedzą każdy rodzaj pokarmu, w tym także roślinny, którego w diecie nie może zabraknąć. Ostrożnie podajemy larwy ochotek z uwagi na niebezpieczeństwo wystąpienia „bloat”. Wbrew powszechnemu mniemaniu choroba ta jest niebezpieczna nie tylko dla pielęgnic z jeziora Tanganika i Malawi, ale także dla innych afrykańskich pielęgnicowatych. Dymorfizm płciowy jest dobrze widoczny u dorosłych osobników. U samca płetwy grzbietowa i odbytowa są ostro zakończone, u samicy zaś zaokrąglone. Samica ponadto jest zwykle mniejsza (około6 cm) niż samiec (8-11 cm) i, co rzadko się zdarza u ryb, również intensywniej ubarwiona (szczególnie rzuca się w oczy ciemnowiśniowa plama na brzuchu). Rozróżnianie płci po obecności kolorowych plamek na płetwach lub ogólnym wzorze ubarwienia ciała jest często zawodne.



Para – samiec u góry,
piękno barw


Barwniaki preferują zbiorniki
z wieloma kryjówkami


Samica – widoczna na brzuchu
ciemnowiśniowa plama


Dorosły samiec


Samiec an face


Samice są barwniejsze od samców

Ważki (Odonata). Przeobrażenie, cz. I

Każdy posiadacz oczka wodnego na pewno zetknie się z larwami lub postaciami dorosłymi ważek (Odonata). Te niezwykle ciekawe, przepięknie ubarwione i stosunkowo duże owady dzielą się (w zależności od budowy skrzydeł) na równo- (Zygoptera) i różnoskrzydłe (Anisoptera). Niedawno udało mi się sfotografować fascynujący proces przeobrażenia u gadziogłówki pospolitej (Gomphus vulgatissimus). Niektóre gatunki ważek mają bardzo oryginalne nazwy, np.: gadziogłówka zwyczajna, świtezianka błyszcząca, świtezianka dziewica, pironóg nadwodnik, husarz władca, miedziopierś zielonawa, łątka dzieweczka, pałątka pospolita, szablak krwisty, łunica itp. Największą ważką występującą w Polsce jest różnoskrzydła żagnica wielka (Aeshna grandis), której rozpiętość skrzydeł dochodzi do 11 cm. Cechą charakterystyczną ważek są bardzo duże, kolorowe oczy złożone, osadzone na równie dużej, ruchliwej głowie oraz segmentowany, długi i cienki (zwykle) odwłok. Doskonałą zwinność podczas lotu oraz szybkość (do 15 m/s) ważki zawdzięczają dwóm parom skrzydeł, którymi machają w górę i w dół, przy czym każda z par pracuje niezależnie i na przemian (owady nie mogą ich składać). Ważki należą do bardzo wytrwałych lotników – w upalne dni mogą latać nawet ponad 2 godziny. Zazwyczaj przemieszczają się (we wszystkich kierunkach, w tym również do tyłu) na wysokości nie większej niż korony wysokich drzew, a niektóre gatunki opanowały lot wiszący. Dorosłe ważki oddychają za pomocą przetchlinek zlokalizowanych na tułowiu i odwłoku. Nimi powietrze dostarczane jest następnie do tchawek. U rodzaju Anisoptera występuje tzw. skrzele rektalne, które tworzą skrzelotchawki zlokalizowane w odwłoku w odwłoku w jelicie tylnym. Larwy oddychają podobnie jak Anisoptera z tym, że u larw ważek równoskrzydłych na końcu odwłoka widoczne są trzy liściaste skrzelotchawki zewnętrzne, które oprócz pobierania tlenu rozpuszczonego w wodzie (dyfuzja) pomagają im również w pływaniu. c.d.n.



Żyjąca wcześniej w wodzie
larwa wychodzi na ląd
i osiada na roślinności


Rozpoczyna się proces
przeobrażenia w postać
dorosłą owada, czyli imago,
który wydostaje się przez
pęknięty oskórek na grzbiecie


Przeobrażenie w toku
– białe nitki to resztki
przetchlinek


Ukształtowana ważka opuszcza
oskórek larwy, w którym była
dotąd zamknięta


Ważka na dobre opuściła
okowy poprzedniego wcielenia

Okończyk moczarowy (Elassoma evergladei). Rozród

Samce są nieznacznie mniejsze i ciemniej ubarwione (w okresie godowym stają się niemal czarne, z metalicznie lśniącymi, turkusowymi cętkami po bokach ciała i na płetwach). Samice są bledsze o szaro-oliwkowej barwie ciała pokrytego licznymi brązowawymi, drobnymi plamkami (w okresie godowym mniej lub bardziej nabrzmiałe partie brzuszne mogą przybierać różowo-żółtawy kolor).

Do rozrodu najlepiej jest przeznaczać ryby starsze – co najmniej półroczne, dobrze wyrośnięte – ikrzyce z nabrzmiałymi partiami brzusznymi oraz mleczaki intensywnie wybarwione na czarno. Woda w akwarium tarliskowym musi być wolna od jakichkolwiek zawiesin (filtracja), o twardości ogólnej do 15°n, pH 6,5–7,5 i temperaturze 19–22°C. Dno wykładamy obficie miękkolistną roślinnością (mchy), wśród której umieszczamy niewielki korzeń, dzięki któremu zwłaszcza niegotowa do tarła samica będzie czuła się bezpieczniej. Konieczna jest obecność roślin pływających, które będą tonowały oświetlenie i zwiększały dobrostan ryb. Jako podłoża można użyć 1–2-centymetrowej warstwy grubszego żwirku o ciemnej barwie. Stosujemy ewentualnie słabe oświetlenie sztuczne. Dominujące mleczaki obierają niewielkie terytoria, których „bronią” przed rywalami, ale utarczki między nimi są niegroźne. Podczas zalotów mleczak stara się zaimponować ikrzycy – pręży i faluje płetwami, wykonuje kołyszące ruchy ciałem, pływa zygzakiem i błyska metalicznie lśniącymi cętkami.

Osobiście nigdy nie zaobserwowałem, aby samiec budował gniazdo i opiekował się potomstwem. Takie zachowania omawianych ryb sugerują bowiem niektórzy autorzy. Prawdopodobnie chodzi o to, że w środowisku pozbawionym roślin podwodnych ryby trą się w leżących na dnie resztkach organicznych, które natychmiast przylegają do lepkich jaj. Samiec próbuje czasami oczyścić z nich ikrę, co sprawia wrażenie budowania przez niego gniazda i roztaczania opieki nad ikrą. Skryte tarło odbywa się wśród roślin, ponad dnem, zwykle wcześnie rano – tarlaki przywierają do siebie bokami, a samica składa kilka sztuk kleistych jaj. Zwykle przyklejają się one do roślin, a niektóre opadają na dno. Na parę lub samca i dwie samice (lepiej) należy przeznaczyć co najmniej 25-30 lzbiornik. Najmniej kłopotliwy sposób amatorskiego rozmnażania okończyków to stałe utrzymywanie ich w akwarium jednogatunkowym. Wtedy liczba narybku nie jest wprawdzie duża, ale w nie przerybionym zbiorniku z gęstą szatą roślinną oraz przy regularnym karmieniu ryb żywym pokarmem, odchowywanie przychówku przy rodzicach jest jak najbardziej możliwe. Narybek można także wyłapywać (za pomocą szklanej pipety z gruszką i/lub łyżki) i przenosić celem odchowania do oddzielnego zbiornika. Rozmnażanie z użyciem oddzielnego zbiornika tarliskowego to rozród bardziej racjonalny. Wówczas przenosimy do niego zestawy tarlaków z przewagą samic, np. 2×1, 3-4×2, 5-6×3-4. Aby zwiększyć intensywność rozrodu osobniki rodzicielskie należy przez okres jesienno-zimowy (4-5 mies.) przetrzymać w chłodnej wodzie (>12°C). Ryby karmimy wtedy dwa razy w tygodniu podając im niewielkie ilości żywego pokarmu. Rozdzielanie ich według płci nie jest konieczne. Wraz z nadejściem wiosny, przy wydłużającym się dniu świetlnym, zwiększamy stopniowo temperaturę wody do 20-22°C,obficiej karmimy i podmieniamy wodę na świeżą (najlepiej miękką i odstaną przez dobę). Po takiej zimowej przerwie okończyki bardzo chętnie przystępują do tarła i regularnie je odbywają w ciągu nie tylko wiosny, ale i przez resztę roku. Dorosłe osobniki właściwie nie polują aktywnie na narybek, ale nie pogardzą nim, gdy zubożymy ich dietę. Nie widziałem natomiast, aby zjadały jaja lub larwy.

Aby podtrzymać intensywność tarła należy podmienić 50–60% wody na świeżą, najlepiej miękką, pochodzącą z filtra RO i zawsze odstaną lub wymienić tarlaki na inne. Rozdzielając tarlaki w celu „nabrania” ikry przez samicę należy pamiętać, aby stan ten nie trwał dłużej niż 10 dni. Ikrzyca z „przenoszonymi” jajnikami wypełnionymi po brzegi komórkami jajowymi często gubi je przy najmniejszym podnieceniu. Są one oczywiście nie zapłodnione. W trosce o narybek, osobniki rodzicielskie można też co kilka dni przekładać do innego zbiornika tarliskowego (najlepiej z użyciem szklanej fajki lub miseczki) do chwili aż partia brzuszna samicy utraci swą wypukłość. Według moich obserwacji, podczas jednego tarła dojrzała samica może złożyć zwykle 20–40 ziaren ikry, rzadko więcej. W temperaturze 25°Clarwy wylęgają się po około 65 godzinach. Przeważnie leżą na dnie wykonując od czasu do czasu szybkie zrywy. Wylęg jest drobny, prawie przezroczysty (praktycznie widoczne są tylko ciemne oczy) i płochliwy. Resorpcja woreczka żółtkowego zajmuje około trzech dni. Pierwsze pożywienie narybku powinny stanowić, larwy oczlików oraz wrotki, czyli tzw. pył. Nawet najmniejsze larwy solowca są na początku zbyt duże, aby mogły zostać zjedzone. Dobrym sposobem na pomyślne wykarmienie potomstwa jest codzienne dolewanie do zbiornika tzw. zielonej wody [jednokomórkowe zielenice (Chlorophyta sp.), będące składnikiem fitoplanktonu, który w naturalnych zbiornikach wodnych powoduje często zazielenienie wody, określane jako jej „zakwit”]. Narybek w wieku 10-14 dni można zacząć żywić najdrobniejszymi larwami solowca. Po ukończeniu trzech tygodni do diety włączamy najdrobniejsze rozwielitki i oczliki, a także węgorki „mikro” i dokładnie miażdżone rureczniki. Młode rosną umiarkowanie szybko. O chowie okończyków moczarowych pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=79



Para na tarlisku – z prawej
zalecający się samiec


W okresie godowym samiec
staje się niemal czarny


Miękkolistna roślinność to
podstawa dobrego tarliska


Podrośnięty narybek


Tarlaki odłowione za pomocą
szklanej miseczki

Kanarek. Przygotowanie do lęgów

Kanarek (Serinus canaria) to niewielki (12-13 cm długości) ptak z rodziny łuszczaków (Fringillidae), zwanych także ziarnojadami lub ziębowatymi i rzędu wróblowych (Passeriformes). W warunkach naturalnych zasiedla Wyspy Kanaryjskie, gdzie w zależności od warunków pogodowych odbywa dwa lub trzy lęgi w sezonie. Dziki protoplasta, od którego wywodzą się wszystkie znane dziś rasy kanarków, odznacza się szaro-żółto-zielonym upierzeniem ciała i oczywiście pięknym śpiewem samców. Jesienią, po całkowitym wypierzeniu się ptaków przeprowadzamy ich selekcję z przeznaczeniem do rozrodu. Zapewniamy żywienie oparte na mieszance ziarnistej, warzywach, ziołach i owocach oraz mieszance mineralno-witaminowej. Przyszli rodzice muszą być nie tyle dojrzali płciowo, co rozpłodowo i znajdować się w tzw. kondycji hodowlanej (szczególne niekorzystnie na wyniki lęgów wpływa otłuszczenie ptaków). Samice powinny przystępować do lęgów w wieku co najmniej 9-10 miesięcy, a samce najlepiej 1,5 roku lub więcej. Przeprowadzamy kontrolę stanu zdrowia: przycinamy zbyt długie pazurki (są przyczyną rozbijania skorupek jaj), korygujemy przerośnięty dziób (utrudnia prawidłowe karmienie piskląt), dokładnie przeglądamy upierzenie i skórę w kierunku obecności ewentualnych pasożytów zewnętrznych (uniemożliwiają wysiadywanie jaj). Samice powinny być wzmocnione kondycyjnie („wylatane”). Dobrze bowiem rozwinięty układ mięśniowy zapewnia bezproblemowe tworzenie się i składanie jaj (proces ten odbywa się kosztem około 25% masy ciała kanarzycy). Z drugiej jednak strony niekontrolowane, swobodne latanie przez dłuższy okres czasu jest niewskazane. Praktycznie przed nadejściem sezonu lęgowego powinno pozwalać się samicy na latanie (grupowo w obszernej klatce) przez 3 kolejne tygodnie, po czym na tydzień zamyka się ją ponownie w małej klatce. Klatki lęgowe, zwane spustowymi (zwykle typu skrzynkowego o zalecanych wymiarach: 60x40x40 cm), gniazdka, żerdki i karmidła powinny być gruntownie wymyte i odkażone wrzątkiem. O lęgach kanarków pisałem również tu: http://www.multihobby.net/?p=114 A o kanarkach kolorowych tu: http://www.multihobby.net/?p=35



Ptak wymagający korekty
dzioba i przycięcia pazurków


Samiec lizard w kondycji
hodowlanej


Samica po jesiennej selekcji


Do lęgów samiec powinien
mieć co najmniej 1,5 roku


Fruwalka dla samic
– wzmocnienie kondycyjne


Pisklęta – najmilszy widok
dla hodowcy

Głowaczyk barwny (Tateurndina ocellicauda). Narybek

Na temat długości rozwoju zarodków w jajach u głowaczyka barwnego (Tateurndina ocellicauda) źródła podają wiele sprzecznych informacji. Ja stwierdziłem, że w temperaturze wody 25°C larwy wylęgają się po około tygodniu, a po dalszych 3–4 dniach narybek zaczynają pływać i żerować. Drobniutki wylęg nie chowa się w zakamarkach jakby się mogło wydawać w przypadku przedstawiciela rodziny śpioszkowatych, zwanych także eleotrowatymi (Eleotridae). Wprost przeciwnie – jest ruchliwy i cały czas pływa w dolnej połowie zbiornika. Aktywnie też żeruje. Najlepszym pierwszym pokarmem jest bez wątpienia „pył”, czyli pierwotniaki, larwy oczlików oraz wrotki. Od 3. dnia możemy podawać najdrobniejsze larwy solowca, nicienie „mikro” oraz rozdrobnioną karmę suchą. Tę ostatnią ryby jedzą jednak bardzo niechętnie. Stwierdziłem jednak, że możliwe jest odchowanie narybku tylko na węgorkach „mikro”, które rozbełtywałem po powierzchni wody pędzelkiem. Po około 3 tygodniach do diety wprowadzałem najdrobniejszego oczlika, którego rybki bardzo chętnie jadły. Dodam jeszcze, że niektóre samce głowaczków są dość zmienne w opiece nad ikrą. Raz opiekują się nią do samego końca, innym zaś razem ten sam osobnik zjada po trosze jaja i staje się wyrodnym ojcem. O chowie i rozmnażaniu głowaczków barwnych i pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=177 i tu: http://www.multihobby.net/?p=175



Narybek ma świecący
pęcherz pławny


Przy tej wielkości najlepszy
jest drobny oczlik


Narybek aktywnie pływa
i żeruje

Traszkowy raj utracony

Traszki giną niestety z roku na rok coraz bardziej. Szybko kurczy się ich naturalne środowisko. Pewna tajemnicza sadzawka, znana mi z dzieciństwa, głęboko zapadła w mojej pamięci i była dla mnie pierwszym bodźcem do zainteresowania się biologią traszek [tu traszek zwyczajnych (Lissotriton vulgaris)]. Sadzawka położona była na południe od Warszawy, w moim rodzinnym Brwinowie. Nieduża, w kształcie prostokąta o wymiarach kilkanaście x kilkadziesiąt metrów, usytuowana była w obniżeniu terenu. Pewnie dlatego nigdy nie wysychała. Ponoć w dnie znajdowały się trzy studnie, które zostały zalane i dzięki którym ryby znakomicie zimowały. Na dnie zalegała gruba warstwa mułu, a woda była dość mętna. Stawik można było podzielić na część głębszą, w której to zdecydowany prym wiodły ryby. Łapano tam głównie karasie srebrzyste (Carassius auratus gibelio), zwane również japońcami oraz karasie pospolite (Carassius carassius), znacznie rzadziej natomiast na przynętę skusił się nieduży linek. Ryby nie były duże (większość populacji stanowiły osobniki skarlałe) – ot w najlepszym wypadku dłoniaki. Wędkowały przeważnie dzieci i nastolatki. Dorośli przychodzili tu rzadko, głównie z zamiarem pozyskania żywców jako przynęty na ryby drapieżne. Druga część sadzawki zajmowała trochę więcej niż 1/3 jej powierzchni i była znacznie płytsza. Dno miejscami gęsto porastała moczarka kanadyjska, a na powierzchni gdzieniegdzie rozrastała się rzęsa drobna (jednak nie dochodziło do rozrostu masowego). Od tej strony utworzyła się niewielka jakby odnoga, która połączona była z sadzawką dość szerokim, ale krótkim kanałkiem. To właśnie w tej części oraz we wspomnianej odnodze najliczniej występowały traszki zwyczajne. Sadzawka nie była niczym ogrodzona, a właściciel terenu, na którym się znajdowała nie miał nic przeciwko (przynajmniej początkowo) obcym, którzy czasami licznie tu przybywali. Już nie pamiętam jak po raz pierwszy trafiłem nad to magiczne miejsce, które ostatnio parokrotnie śniło mi się nawet po nocach. Prawdopodobnie któryś z kolegów mnie tam zaprowadził. Miałem wtedy 11 lub 12 lat. Pamiętam jak urządzaliśmy z kolegami zawody kto złapie więcej karasi na wędkę lub traszek w siatkę wykonaną z kija i starej pończochy (w tamtym czasie płazy nie były objęte ochroną, jak ma to miejsce obecnie). Raz przez godzinę schwytałem ponad 20 trytonów. Szczególnie liczyły się pięknie wybarwione samce, których było wyraźnie mniej aniżeli brązowawych samic (a może były po prostu zwinniejsze dzięki dobrze rozwiniętemu grzebieniowi i płetwie ogonowej). Płazy lądowały z powrotem do wody, bo co byśmy łapali następnego dnia. Czasami ktoś wziął parę sztuk do zimnowodnego akwarium w domu lub stojącego ogrodzie. Między innymi ja tak raz czy dwa postąpiłem. Pamiętam swoje zdziwienie, gdy zaobserwowałem, jak samice składają na liściach moczarki dużo jaj, z których po jakimś czasie wylęgały się larwy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w akwarium nie było samca. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że raz pobrany (kloaką) przez samicę spermatofor wystarcza jej na jakiś czas. Larwy karmiłem najdrobniejszym oczlikiem i wioślarkami, a potem siekanymi rurecznikami. Podrostki wypuszczałem z powrotem do naturalnych siedlisk, ale nie zawsze było to działanie dokładnie przemyślane.

A jak jest teraz? Traszki mają dziś niełatwe życie, choć podobnie jak wszystkie płazy są w Polsce objęte ścisłą ochroną. Ich naturalne miejsca rozrodu są zasypywane, zawalane śmieciami, odwadniane, dewastowane itp. Oczywiście w skali Polski sytuacja nie przedstawia się aż tak dramatycznie, jak np. w wysoko uprzemysłowionych krajach zachodniej Europy – mamy jeszcze sporo naturalnych siedlisk, gdzie płazy te mogą w miarę spokojnie egzystować. Opisując niedostateczny dobrostan płazów ogoniastych w swoim rejonie mam na myśli tereny pomiędzy Włochami a Grodziskiem Mazowieckim. A co stało się z sadzawką z moich dziecinnych lat? Ano spotkał ją typowy dla takich zbiorników los. Najpierw teren wykupił prywatny inwestor, wybudował jakiś zakład, ogrodził posesję betonowym murem, a sadzawkę najzwyczajniej zasypał ziemią i odpadami z budowy. Siedlisko przestało istnieć. Jednakże po latach odkryłem nieopodal inne, niepozorne małe astatyczne bajorko niedaleko muru, w prostej linii odległe o jakieś 200 mod miejsca, gdzie kiedyś była sadzawka. Głębokość wody po wiosennych roztopach sięga w nim w najgłębszych miejscach ok. 50-60 cm. Zwykle jednak jest znacznie płycej. Dodatkowo brak tu typowej roślinności podwodnej; występuje jedynie kilka gatunków błotnych, m.in. żabieniec babka wodna oraz sitowie leśne. Dookoła mokradełko zarośnięte jest olchami, brzozami, jeżynami i nawłocią, które sprawiają, że jest ono dość mocno zacienione. Okoliczni mieszkańcy zrobili sobie z tego miejsca śmietnik i wyrzucają tu dosłownie wszystko – od liści i skoszonej trawy poprzez garnki, szkło i puszki do gabarytów. Mimo to każdej wiosny traszki zwyczajne licznie zjawiają się tu na gody. Jest jednak pewien poważny problem. Otóż na skutek zmian klimatycznych i obniżenia się poziomu wód gruntowych bywa, że już w czerwcu woda wysycha. Co prawda rozwój larw ulega w takich warunkach przyśpieszeniu, ale nie wszystkie zapewne zdążają się przeobrazić przed całkowitym wyschnięciem zbiornika, co jest niepowetowaną stratą dla natury. Jesienią zamierzam wraz z kilkoma przyjaciółmi pogłębić „swoje” traszkowe siedlisko.

Więcej o traszkach zwyczajnych w oczku wodnym można przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=128

oraz tu: http://www.multihobby.net/?p=123

Więcej informacji o płazach tu: http://www.multihobby.net/?p=216 oraz tu: http://www.multihobby.net/?p=34



Godujące samce w
szacie godowej


Samica


Samiec


Godująca samica


Para – samiec z prawej


Grupa godujących traszek


Zarodki w jajach


Młoda larwa


Starsza larwa


Osobnik po przeobrażeniu


Płazarium na działce autora

Gurami mozaikowy (Trichogaster leeri). Rozród

Dużym utrudnieniem w rozmnażaniu gurami mozaikowego (Trichogaster leeri) jest wykarmienie bardzo drobnego wylęgu (ok. 3 mm). Wykształcanie się zaś z końcem drugiego tygodnia życia labiryntu stanowi krytyczny okres w życiu młodych rybek. Gdy tarło nie następuje można przez 2-3 tygodnie przetrzymać tarlaki w zbiorniku wypełnionym starą, nieodświeżaną przez kilka tygodni wodą, a następnie zacząć codzienne jej podmiany na świeżą i bardziej miękką (np. 10-15% objętości przez kilka dni do tygodnia), podnieść temperaturę wody do 28-29°C oraz obficiej karmić ryby żywym pokarmem. W momencie gdy samiec zaczyna budować gniazdo, natychmiast przenosimy go wraz z samicą do właściwego zbiornika tarliskowego. Inny sposób to zastosowanie jednorazowej obfitej podmiany wody na świeżą (lecz odstaną), miękką (np. pochodzącą z filtra RO) oraz chłodniejszą o 2–3°C. Następnie podwyższamy jej temperaturę do optymalnej w czasie tarła. Można także wpuścić na tarlisko samicę na 1–3 dni wcześniej niż samca, co wysyca wodę feromonami i dodatkowo wpływa na złagodzenie ewentualnego terytorializmu samca. Z reguły nie trzeba przygotowywać samcowi platformy pod gniazdo (styropianowy lub plastikowy nietonący talerzyk). Wystarcza kilka egzemplarzy roślin pływających, których głównym jednak zadaniem jest polepszenie dobrostanu ryb. Zbiornik tarliskowy o pojemności około 60 l napełniamy do wysokości 15–20 cm świeżą, odstaną, bardzo dobrze natlenioną i klarowną wodą, której twardość ogólna nie przekracza 15ºn. Jako że gurami mozaikowe często wykazują znacznego stopnia płochliwość, zalecam osłonienie zbiornika szarym papierem. U gurami jaja zawierają duże kropelki tłuszczu, są więc lżejsze od wody i same wypływają ku powierzchni. Po zakończonym tarle samicę należy odłowić, gdyż samiec przejmuje opiekę nad ikrą i gniazdem i może przejawiać wobec niej agresję (jednak u omawianego gatunku samce często bywają zupełnie łagodne, wręcz rzekłbym delikatne). Dobrze wyrośnięta ikrzyca może złożyć do 2000 jaj. Wielu hodowców zaleca dalsze obniżenie poziomu wody do 10-12 cm, co przy zmniejszonym ciśnieniu wody ma wpływ na prawidłowe wykształcenie się labiryntu. Larwy wylęgają się po 24-36 godzinach. Zwisają z gniazda przez 1-2 dni, a następnie zaczynają pływać i żerować. Przez ok. 6-7 dni narybkowi podajemy wyhodowane na pożywkach organicznych pierwotniaki oraz wrotki i larwy oczlika, czyli tzw. pył. Od 7-8 dnia można skarmiać najdrobniejszymi larwami solowca oraz węgorkami „mikro”. Bardzo dobrym dodatkiem jest też tzw. zakwitła woda charakteryzująca się intensywnie zielonym kolorem (bujny rozwój zielenic pod wpływem silnego oświetlenia). Dobrej jakości pokarmy sztuczne dla narybku ryb jajorodnych są także godne polecenia, ale moim zdaniem, jedynie jako uzupełnienie diety. W trzecim tygodniu życia u narybku zaczyna się wykształcać błędnik i przechodzenie na oddychanie powietrzem atmosferycznym jest krytycznym okresem w jego życiu. Różnica między temperaturą wody, a powietrza nad nią powinna być jak najmniejsza (odpowiednie przykrycie zbiornika)! Jeśli różnica wyniesie powyżej 3ºC, wówczas łatwo może dojść do przeziębienia błędnika i masowych upadków młodych rybek. Nieodzowne jest codzienne czyszczenie dna zbiornika i usuwanie wszelkich resztek organicznych. Ubytki wody uzupełniamy na bieżąco świeżą, odstaną, o takiej samej temperaturze. Więcej o gurami mozaikowym pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=179 oraz tu: http://www.multihobby.net/?p=81



Samiec podąża za samicą


Na tarlisku – samica
na dole


Wybieranie miejsca na gniazdo


Samiec imponuje samicy


Samiec „zaczepia” samicę


Pieniste gniazdo


Larwy w gnieździe

Żaba trawna (Rana temporaria). Gody w oczku wodnym

Żaba trawna (Rana temporaria). Gody w oczku wodnym. W tym roku wiosna przyszła mocno spóźniona i być może dlatego gody tych płazów przebiegają wyjątkowo burzliwie. W moim małym płazarium naliczyłem aż 10 dorosłych żab, podczas gdy normalnie godowały 3-4. Dodatkowo płazy są zupełnie niepłochliwe i chętnie pozują do zdjęć. W Polsce do umownie przyjętej grupy żab brunatnych zalicza się oprócz wspomnianej żaby trawnej także żabę moczarową (Rana arvalis) i żabę zwinkę (Rana dalmatina), zwaną dalmatyńską. Ich wspólną cechą charakterystyczną jest mniej lub bardziej brunatne ubarwienie ciała, występowanie ciemnej plamy skroniowej oraz lądowy tryb życia, związany ze środowiskiem wodnym tylko w czasie wiosennych godów i ewentualnie zimowego snu. Żaba trawna dorasta do 10-11 cmi dzięki dużej liczbie chromatoforów w gładkiej, pozbawionej brodawek skórze ma ogromną zdolność dostosowywania ubarwienia do środowiska, w którym żyje. Grzbiet przybiera różne odcienie brązu z ciemnymi plamami. Prócz plam skroniowych za głową występuje także rysunek w kształcie odwróconej litery „V”, dwa równoległe fałdy grzbietowe po bokach grzbietu oraz poprzeczne pasy na kończynach miednicznych. Brzuch jest białawy, ciemno marmurkowany. Gatunek ten ma budowę masywną i krępą, pysk szeroki, krótki i zaokrąglony. Kończyny miedniczne są długie i silne, zaś błony pławne spinające palce tylnych nóg są słabo rozwinięte. Żaba trawna występuje na terenie całej Polski (także w górach, gdzie odbywa gody nawet na wysokości powyżej1500 mnpm). Gatunek bardzo ekspansywny, plastyczny i niezwykle odporny na zimno. Jego ulubionym siedliskiem są różnego rodzaju lasy liściaste i parki o wilgotnym podłożu, choć spotyka się go również na łąkach, polach uprawnych i w ogrodach. Dorosłe osobniki są aktywne o zmierzchu i nocą, podczas gdy młode – często całodobowo. Dorosłe zimują gromadnie zagrzebane w mule dennym zbiorników i wolno płynących cieków wodnych. Młode zaś pierwszą zimę spędzają na lądzie, zagrzebane w podłożu, ściółce itp. Żaba trawna jest drapieżnikiem – zjada praktycznie każdą zdobycz, którą zdoła pochwycić i połknąć. Żaba trawna osiąga dojrzałość płciową w trzecim roku życia i rozpoczyna gody najwcześniej ze wszystkich krajowych gatunków płazów, bo już z końcem lutego lub początkiem marca. Na tokowisku samce są tak podniecone (charakterystycznie, niezbyt donośnie „mruczą”), że nie pobierają w tym czasie pokarmu. W okresie godowym podgardle samca może przybrać niebieskawy kolor. Zwracają też uwagę jego parzyste rezonatory oraz czarne modzele godowe zlokalizowane na pierwszych palcach kończyn piersiowych. Po połączeniu się par (ampleksus piersiowy) i złożeniu skrzeku (kilkaset do kilku tysięcy jaj) żaba trawna opuszcza wodę i aż do późnej jesieni żyje na lądzie. Skrzek unosi się zwykle pod powierzchnią wody tworząc galaretowate „kule”. Początkowo kijanki mają 3 pary skrzeli zewnętrznych i długą płetwę ogonową. Ubarwienie jest brązowe do prawie czarnego z połyskującymi plamkami. Są wszystkożerne i mierzą od 3-5 cm. Ich rozwój trwa przeciętnie 2-3 miesiące (jednak w górach obserwowano zimowanie larw w wodzie), a ostateczne przeobrażenie ma zwykle miejsce w drugiej połowie czerwca. Wszystkie występujące w Polsce płazy są prawnie chronione (także skrzek i kijanki). Żaby są cennym elementem biocenozy i ograniczają ilość szkodników. W naturze mają stosunkowo wielu wrogów. Chętnie zjadane są przez węże, lisy, jeże, kuny, wydry i borsuki. Nie gardzą nimi także ptaki drapieżne np. czaple, bociany czy sowy. Skrzek, kijanki i młode osobniki padają często ofiarą ryb i dorosłych płazów. Wiosną i jesienią można zaobserwować wędrówki żab trawnych w poszukiwaniu odpowiednio zbiorników/cieków wodnych lub miejsc do zimowania (szczególnie podczas pochmurnej i deszczowej pogody). Płazy przemierzają wówczas niekiedy nawet kilka kilometrów. Ich szlaki często przecinają drogi i autostrady, gdzie wiele płazów ginie pod kołami samochodów.



Samiec nadymający rezonatory


Para żab – samiec po lewej


Ampleksus piersiowy


Samiec przy skrzeku


Skrzek w oczku wodnym


Dwa rywalizujące samce


Samiec w pełnej krasie


Gody wokół skrzeku


Niebieskawe podgardle samca


Godujące samce


W pogoni za samicą

Felsuma madagaskarska (Phelsuma madagascariensis). Składanie jaj

Felsuma madagaskarska (Phelsuma madagascariensis). Składanie jaj. Do składania jaj w terrarium dochodzi sukcesywnie, co 4-8 tygodni, a gody praktycznie trwają przez cały rok, z mniejszą lub większą intensywnością. Początkowo miękkie i kleiste jaja dopiero po pewnym czasie twardnieją. Data: 15.04.2013 Gady te nadają się do rozrodu po osiągnięciu roku życia. Wówczas można zauważyć krótkotrwałe, ale niekiedy dość gwałtowne zaloty samca, który potrząsa na boki głową, wysuwa język i wydaje charakterystyczne dźwięki (ja ich jednak nigdy nie słyszałem). Kopulacja trwa zaledwie kilka sekund – samiec wykorzystuje jeden ze swych dwóch hemipenisów. Mniej więcej po miesiącu od kopulacji samica składa jednorazowo tylko 1-2 jaja, co trwa nawet ponad dwie doby. Co ciekawe, jaja mają miękką i kleistą otoczkę, która tężeje po 30-40 min. Samica w pozycji pionowej, często podpierając się ogonem, przytrzymuje i obraca jaja w kończynach miednicznych (pomaga też sobie nasadą ogona), co udało mi się uchwycić na zdjęciach. Po stwardnieniu skorupki jaja składane są w różnych miejscach, ale u mnie zawsze deponowane były na podłożu, przy bocznej ściance, tuż za ozdobnym, postawionym na sztorc płaskim kamieniem. Jaja rozbite, np. na szybie lub wręcz zjedzone przez gada są zwykle nie zapłodnione (samica potrafi to rozpoznać). Jaja można inkubować w specjalnym inkubatorze (temp. 23-30°C i wilgotność 75-90%) lub pozostawić w terrarium z dorosłą parą, gdyż gady te nie zjadają własnych, zapłodnionych jaj, ani młodych. W pierwszym przypadku inkubacja trwa około dwóch miesięcy, a w drugim przedłuża się nawet do czterech. Po wylęgu młode mierzą około 5 cm. Po kilku dniach (gdy zresorbują resztki woreczków żółtkowych) zaczynają żerować.



Jaja przytrzymywane przez
samicę kończynami
miednicznymi


Samica tuż po złożeniu jaj


Jaja są niekiedy sklejone

Bengalik pospolity (Amandava amandava)

Bengalik pospolity (Amandava amandava). Chów. Ten niewielki (około10 cm), piękny ptak w naturze zamieszkuje rozległe tereny Azji (Bangladesz, Indie, Pakistan, Chiny, Azja Południowo-Wschodnia). Znane są 3 jego podgatunki. Osobliwego uroku ptaka nie oddadzą żadne opisy, a co najwyżej dobre zdjęcia. Te ciepłolubne astryldy należy zimować w pomieszczeniu, w którym temperatura powietrza nie spada poniżej10°C. Ptak ten kocha wprost światło słoneczne i w pomieszczeniu nie może go zabraknąć, szczególnie w okresie rozrodczym. W miesiącach jesienno-zimowym konieczne jest sztuczne doświetlanie klatki/wolierki. Dobrze jest je przyozdobić sztucznymi lub żywymi roślinami (gęste krzewy, trawy, pnącza itp.), co zwiększa dobrostan bengalików. Są to ptaki towarzyskie, ale w klatce lepiej utrzymywać tylko jedną parę bengalików. Pierzą się dwa razy do roku przybierając upierzenie godowe i spoczynkowe. Są dość ruchliwe (bardziej niż np. amadyny wspaniałe, ale mniej niż np. papuziki) i niestety także płochliwe – spłoszone często chowają się do budki/gniazda. Dymorfizm płciowy jest dobrze zaznaczony. Samiec jest brązowo-czerwono-purpurowy z ciałem usłanym białymi kropeczkami (stąd jedna z agnielskich nazw – strawberry finch), a samica brązowo-szara. W okresie lęgowym samiec przybiera przepiękną, jaskrawą szatę i często śpiewa. Intensywne barwy jego upierzenia znacznie bledną w okresie spoczynku płciowego, a także w złych warunkach środowiskowych (temperatura powietrza >15°Ci znaczna jego suchość, zła dieta itp.). Wówczas niektóre samce mogą swym wyglądem przypominać samice, podczas gdy inne zachowują mniej lub więcej elementów upierzenia godowego.



Samiec po prawej


Para w gnieździe


Bengaliki są towarzyskie,
dość ruchliwe i niestety
także płochliwe


Ptaki te lubią ciepło

Gurami mozaikowy (Trichogaster leeri). Chów. Ewolucja

Gurami mozaikowy (Trichogaster leeri). Uwagi odnośnie chowu i ewolucji gatunku. Poniżej kilka praktycznych uwag i faktów odnośnie chowu, budowy wewnętrznej oraz ewolucyjnego przystosowania gatunku do niekorzystnych (w naturze) warunków środowiska. Ryba łagodna i spokojna, nadająca się do akwarium towarzyskiego z odpowiednią obsadą. Lubi ciepłą, czystą, dobrze filtrowaną wodę, podmienianą raz w tygodniu w objętości około 15%. Preferuje zbiorniki jasno oświetlone i zarośnięte roślinnością, w tym także pływającą, zawsze szczelnie przykryte. Nie znosi przeciągów i zimnego powietrza, które wychładzają powietrze nad powierzchnią wody i doprowadzić mogą do zapalenia błędnika. Gatunek wrażliwy na zranienia mechaniczne, które szybko ulegają zakażeniu i nierzadko doprowadzają do śmierci ryby. Najlepiej podawać żywy lub mrożony pokarm na zmianę z karmą suchą. Ryba ma dodatkowy narząd oddechowy (labirynt zwany też błędnikiem), który zapewnia jej przetrwanie w niekorzystnych warunkach środowiskowych w naturze (wody mętne, ubogie w tlen, bagniste). Umożliwia bowiem pobieranie tlenu z powietrza atmosferycznego, co w wystarczającym stopniu rekompensuje zbyt małą jego ilość rozpuszczoną w wodzie. Labirynt położony jest w specjalnej komorze nad skrzelami (na przedłużeniu komory skrzelowej w górnej części pierwszego łuku skrzelowego). Tworzą go drobne kosteczki (blaszki kostne), które pokrywa cienki, ale silnie unaczyniony, śluzowaty nabłonek. Dzięki niemu następuje wymiana gazowa, do czasu całkowitego wyeksploatowana z tlenu bańki powietrza atmosferycznego. Bańka ta zostaje następnie wyciśnięta przez pokrywy skrzelowe poza organizm ryby. Dodatkowo skrzela u ryb labiryntowatych, czyli błędnikowców (Anabantoidei) uległy mniejszej lub większej redukcji, co jeszcze bardziej przyczyniło się do rozwoju tego ważnego dla życia narządu. Na drodze ewolucji, oprócz wspomnianego labiryntu, guramiowate wypracowały także osobliwą strategię rozrodczą polegającą na budowaniu pienistego gniazda przy powierzchni wody. Zaczerpnięte powietrze atmosferyczne samiec otacza specjalną wydzieliną – niby śluzem z jamy gębowej i wypluwa w postaci dość trwałych, pienistych pęcherzyków. W naturze pływające gniazdo zapewnia ikrze dobrą wentylację poprzez bezpośrednią styczność z powietrzem atmosferycznym, z którego tlen dyfunduje do wnętrza jaj. Niektóre badania sugerują, że „piana” posiada także pewne właściwości bakteriostatyczne. Więcej o gurami mozaikowym pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=81



Dorodny samiec


Gatunek preferuje zbiorniki
jasne i zarośnięte


Para ryb – samica po lewej


Dorosła samica


Ryba ma dodatkowy
narząd oddechowy,
zwany labiryntem/błędnikiem


Ryba wrażliwa na zranienia
i zimne powietrze nad wodą

Głowaczyk barwny (Tateurndina ocellicauda). Rozmnażanie

Doprowadzenie do tarła nie jest trudne, ale odchowanie potomstwa może sprawiać kłopoty. Dobrze jest mieć do dyspozycji, co najmniej 5-6 tarlaków, zwłaszcza samic. Przed tarłem ważne jest odpowiednie przygotowanie tarlaków poprzez intensywniejsze ich żywienie żywym pokarmem. U mnie pokarmem bardzo przez ryby lubianym były rureczniki i larwy komarów. Do tarła najlepiej jest przeznaczyć oddzielny zbiornik tarliskowy o pojemności około 20 l, wyposażony w grzałkę i mały filtr gąbkowy bez obudowy. Wypełniamy go miękką wodą (do 8°n), o pH 6,8–7,0 i temperaturze 26–27°C. Konieczna jest dogodna kryjówka w postaci kilkucentymetrowej rurki o średnicy 1-2 cm(glinianej, z PCW lub ceramicznej) lub małej, przewróconej na bok doniczki. Na tarło można wpuścić 2-3 samice i samca. Jest to korzystniejsze, bowiem często zdarza się, że samica pomimo jednoczesnego przygotowywania z samcem, nie przejawia potem zainteresowania tarłem. Ryby szybko się dobierają w parę i wkrótce „znikają” (czasem na 1-2 dni) w kryjówce – to sygnał, aby wyłowić pozostałe samice. Jaja składane są na suficie kryjówki – przytwierdzają się do niego cieniutkimi szypułkami i charakterystycznie punktowo „świecą”. Po tarle samica wypływa z kryjówki (sama lub jest wyganiana przez samca) i wtedy trzeba ją odłowić. Samca natomiast radzę odłowić w momencie wyklucia się larw lub, jeśli jest sprawdzonym opiekunem, w chwili rozpoczęcia swobodnego pływania przez narybek. Larwy wylęgają się po około tygodniu (temp. 25°C), a po dalszych 3–4 dniach narybek zaczyna pływać i żerować. Podajemy mu pierwotniaki oraz larwy oczlików i wrotki („pył”). Od 3. dnia możemy podawać najdrobniejsze larwy solowca, nicienie „mikro” oraz rozdrobnioną karmę suchą. O chowie głowaczyka w akwarium pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=175



Samiec pilnujący larw


Ikra złożona na stropie


Ikra charakterystycznie
punktowo „świeci”


Świeżo wyklute larwy


Samca odławiamy w chwili
wyklucia się larw lub rozpoczęcia
pływania przez narybek

Atlantotryton zielonkawy (Notophthalmus viridescens)

Atlantotryton zielonkawy (Notophthalmus viridescens), zwany po angielsku eastern newt lub red-spotted newt dorasta do 12 cm i w naturze zamieszkuje wschodnią część Ameryki Północnej. Ciekawostką u tego gatunku jest występowanie trzech stadiów rozwojowych (dwa wodne i jedno lądowe) oraz dwóch przeobrażeń (metamorfoz). Znanych jest kilka podgatunków. Dorosłe traszki odbywają gody w wodzie, a po ich zakończeniu zazwyczaj pozostają przez resztę życia w zbiorniku, o ile poziom wody jest wystarczający. Larwy z typowymi skrzelami zewnętrznymi po kilku miesiącach przeobrażają się (pierwsza metamorfoza) w młodociane formy lądowe – tzw. czerwony tryton (ang. red eft). Ich ubarwienie jest głównie pomarańczowo-czerwono-brązowe, a skóra bardziej chropowata, rozwijają się też płuca. Przez 2-3 lata (ale bywa, że 6-7) żyją one na lądzie (miejsca wilgotne i ocienione), po czym przeobrażają się (druga metamorfoza) w dorosłe osobniki, odbywające gody w wodzie. Ubarwienie dorosłych form wodnych jest oliwkowo-zielono-żółtawe, występuje płetwa ogonowa, a skóra jest gładka. Zarówno lądowa forma młodociana, jak i dorosła wodna mają na ciele charakterystyczne czerwone plamki w czarnych obwódkach. Sezonowe wędrówki są nierzadkie, np. celem podjęcia snu letniego (estywacja) lub zimowego (hibernacja). Niektóre jednak osobniki zimują w wodzie, a ich aktywność widoczna jest nawet pod lodem. Przeżycie umożliwia im rezerwa energetyczna w postaci zgromadzonego w ciele tłuszczu. Bardzo zagadkowa jest kwestia doskonałego zmysłu orientacji atlantotrytonów, które bezbłednie wracają na gody do zbiorników, w których się wykluły. Powiększone tylne kończyny dorosłego samca mają na wewnętrznych powierzchniach ud czarne obramowanie (skeratynizowane wyrostki), podobnie jak czubki palców. Zwraca uwagę także wgłębienie za oczami, grzebień na ogonie (płetwa) oraz nabrzmiała kloaka. W zachowaniach godowych występuje charakterystyczny apleksus – samiec obejmuje kark samicy za pomocą kończyn tylnych. Samica zwija jaja w liście lub przykleja do łodyg roślin wodnych. W niewoli zadowalają się typowo urządzonymi akwaterrariami z wieloma roślinami i kryjówkami. Temperatura wody nie powinna przekraczać 23°C (optymalnie 17-21°C). Wskazane są regularne jej podmiany (10-20%/tydzień). Dla formy lądowej konieczna jest duża część lądowa, obsadzona roślinami wilgociolubnymi, mchami itp. Trzeba regularnie zraszać ją odstaną wodą. Traszki te żyją kilkanaście lat.

Więcej o traszkach przeczytać tu: http://www.multihobby.net/?p=128

oraz tu: http://www.multihobby.net/?p=123, http://www.multihobby.net/?p=179

Więcej informacji o płazach tu: http://www.multihobby.net/?p=216 oraz tu: http://www.multihobby.net/?p=34



Młodociana forma lądowa


Zarówno lądowa forma
młodociana, jak i dorosła
wodna mają na ciele
charakterystyczne czerwone
plamki w czarnych obwódkach


Forma lądowa zwykle przez
2-3 lata żyje na lądzie


Tzw. czerwony tryton
(z ang. red eft)

Głowaczyk barwny (Tateurndina ocellicauda). Chów

Głowaczyk (głowaczek) barwny (Tateurndina ocellicauda). Chów. Ta niewielka (6-7 cm), barwna i dośc spokojna rybka pochodzi z Papui – Nowej Gwinei i należy do rodziny śpioszkowatych, zwanych także eleotrowatymi (Eleotridae). Głowaczyk barwny nie wymaga dużego zbiornika – para zadowala się już w 40 l. Konieczne są kryjówki w postaci korzeni, rurek, kokosu, doniczek itp. Rośliny są bardzo wskazane i nie są przez ryby niszczone. Preferują przytłumione oświetlenie, np. przez roślinność pływającą. Zjadają każdy rodzaj pokarmu, choć żywy jest dla nich najlepszy. W zbiorniku wymagany jest spokojnie pracujący filtr. Woda miękka do twardej (7-20°n), o temperaturze 23-25ºC i pH 6,5-7,5, krystalicznie czysta i dobrze natleniona, regularnie podmieniana (do 20%/tydzień). Choć ryby te nie są zbyt ruchliwe, to jednak potrafią wyskakiwać z akwarium (szczelne przykrycie). Poza okresem godowym są spokojne wobec innych gatunków ryb. Samce mogą między sobą walczyć, choć na ogół są to niegroźne utarczki. Im większy zbiornik, tym rzadziej dochodzi do niesnasek. Łatwo jest pomylić samca z samicą. Dopiero u w pełni dorosłych ryb wyraźnie widać różnice w budowie głowy (u samca jest ona większa, z niewielkim garbem tłuszczowym). Ponadto płetwy u samca są bardziej żółte. Samica w okresie okołotarłowym ma intensywniej zabarwioną żółtozłotą plamę na brzuchu oraz czarne krawędzie płetw grzbietowych i odbytowej. Ta ostatnia cecha nie jest jednak regułą.



Starszy, dorodny samiec


Młody samczyk


Para ryb – samiec u dołu


Samce w pozie odstraszającej


Grupa głowaczków


Para ryb – samica u dołu


Samica


Samica

Okoń (Perca fluviatilis)

Okoń (Perca fluviatilis). Chów w akwarium zimnowodnym i oczku wodnym. Ten należący do rodziny okoniowatych (Percidae) drapieżnik jest pospolity w naszych wodach i przepięknie ubarwiony. Odznacza się dużą żarłocznością i z braku pokarmu często karłowacieje. W młodości żyje w stadzie, potem w grupach, a na starość staje się samotnikiem (tzw. garbusy). Wymaga dużego zbiornika zimnowodnego – minimum 300 l. Powinien być on dość gęsto obsadzony roślinami i udekorowany kamieniami, gałęziami, korzeniami (ryba preferuje rozmaite kryjówki). Wystarcza zwykła woda wodociągowa o obojętnym odczynie i temperaturze 15-20°C, bardzo dobrze filtrowana i napowietrzana (gatunek wrażliwy na brak tlenu). Oświetlenie powinno być rozproszone przez liczną roślinność pływającą. Okonie najlepiej utrzymywać w grupie – co najmniej 3-4 osobniki, a najlepiej 6-8. Zjadają każdy żywy pokarm, w tym małe rybki i dżdżownice. W oczku wodnym (dużym lub średnim) potrafi niekiedy nadmiernie się rozmnożyć oraz znacznie przetrzebić młodocianą populację tzw. białej ryby. Dlatego też do oczka ewentualnie wpuszczajmy jak najmniejsze osobniki w liczbie 4-8 szt. Rybom podobnej sobie wielkości okonie nie robią krzywdy. Można nawet obserwować jak wspólnie pływają i wyczekują na pokarm z karasiami, jaziami, wzdręgami czy płociami. Przed wpuszczeniem okoni do oczka lepiej się dobrze zastanowić, czy nie przyniesie to więcej kłopotów niż korzyści. W małym oczku okoń często ginie w czasie zimowej przyduchy (czytaj więcej tu: http://www.multihobby.net/?p=73) lub letniego zakwitu wody (inwazja glonów). W akwarium nie ma raczej szans na udany rozród okonia, natomiast w dużym oczku wodnym jest to jak najbardziej możliwe. Samiec już niekiedy w drugim, a samica w trzecim roku nadają się do rozrodu. Dymorfizm płciowy to jedynie pełniejsze partie brzuszne samicy i jej ciemniejsze płetwy brzuszne (bledsze i jaśniejsze u samca). Tarło ma miejsce w kwietniu (rzadziej w marcu), w miejscach zacisznych, płytkich, normalnie porośnięte roślinnością (na przedwiośniu są to zwykle zeszłoroczne pozostałości), w pobliżu zatopionych w wodzie gałęzi drzew, wśród kamieni, bali, na żwirze. Ikra składana jest w postaci długich, śluzowatych wstęg (około metra). Nawet do 30.000 jaj może złożyć dobrze wyrośnięta samica. W temperaturze wody 12-15°C larwy wykluwają się po 9-13 dobach. Narybek jest bardzo żarłoczny i ruchliwy, a kilkucentymetrowej długości osobniki pożerają oprócz rybek innych gatunków także swoich współbraci. Nie gardzą również ikrą.

Uwaga : Według Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW wymiar ochronny okonia wynosi 15 cm (za wyjątkiem wód ujętych w Informatorze wód krainy pstrąga i lipienia).



Okoń to piękna ryba


Udany atak na słonecznicę


W towarzystwie wzdręgi


Okoń jest wrażliwy na
niedobór tlenu w wodzie


W towarzystwie trawianki


Osobniki młodociane

Felsuma madagaskarska (Phelsuma madagascariensis)

Felsuma madagaskarska (Phelsuma madagascariensis). Chów. Ta dzienna, nadrzewna, częściowo synantropijna i terytorialna jaszczurka, zwana również dniówką madagaskarską należy do rodziny gekonowatych (Geckonidae) i w naturze zamieszkuje Madagaskar (występuje tam kilka jej podgatunków). Ma zdolność autotonii i może dorastać (wraz z ogonem) do nawet 30 cm. Najlepiej gady te utrzymywać parami lub, co najwyżej trójkami (samiec x 2 samice), gdyż samce walczą zaciekle o terytorium i nie znoszą obecności rywali. Dymorfizm płciowy jest dość słabo zaznaczony. Samiec charakteryzuje się większymi, bardziej wyraźnymi rządami porów udowych oraz intensywniejszym zwykle ubarwieniem. Końce palców mają przylgi – tzw. lamele (setki tysięcy włosków dzielących się na mniejsze wypustki), dzięki którym jaszczurka może przywierać do gładkich powierzchni, np. szyby. Gady te rzadko piją wodę z naczynia (niewielki basenik jest jednak wskazany) i najczęściej zlizują ją ze ścian terrarium, liści itp. Stąd częste spryskiwanie terrarium letnią wodą jest konieczne (zwykle 1-2 razy dziennie). Terrarium powinno być przede wszystkim wysokie (wertykalne), z podłożem zatrzymującym wilgoć (torf, włókno kokosowe), z wieloma gałęziami, konarami, bambusami, lianami itp. Wskazana obecność roślin – sztucznych lub żywych (np. Scindapsus sp., trzykrotka, paproć itp.). Wymagana wilgotność to około 70% przy sprawnej wentylacji (aby nie dochodziło do rozwoju pleśni). Jasne oświetlenie zapewnia odpowiedniej mocy jarzeniówka oraz żarówka grzewcza dla gadów dziennych (wymagana temperatura to 26-28°Cw dzień, 16-18°Cw nocy i punktowo do32°C), która powinna świecić przez około 14 godzin dziennie. Dostęp słońca przez około 3 godziny dziennie wpływa znakomicie na zdrowie gadów i ich wybarwienie. Dieta felsum musi być urozmaicona, co zapewnia im zdrowie i chęć do rozrodu. Jako wszystkożercy gady te jedzą rozmaite owady i ich larwy, jak również karmę roślinną w postaci musów, papek, przecierów, dżemów i soków z owoców (dla dzieci) z dodatkiem odrobiny miodu itp. Duże znaczenie ma suplementacja karmy witaminami i związkami mineralnymi, np. posypywanie owadów preparatem wapniowym. Felsuma madagaskarska efektownie skacze lub przywiera do przedniej szyby. Niektóre osobniki dobrze się oswajają. Gad podlega obowiązkowi rejestracji.



Szczegóły głowy felsumy


Samica gotująca się do skoku


Końce palców mają przylgi
– tzw. lamele


Para w terrarium – samiec
po prawej


Para gadów – samica
po prawej


Samiec – widoczne rzędy
porów udowych


Wiele osobników jest ufnych
wobec opiekuna


Wspinanie się to ulubione
zajęcie felsum

Mieczyk pigmejowaty (Xiphophorus pygmaeus)

Mieczyk pigmejowaty (Xiphophorus pygmaeus) to prawdziwa perełka wśród ryb jajożyworodnych, rzadko utrzymywanych w naszych akwariach. Ten ciekawy gatunek rodem z rzek północno-wschodnich rejonów Meksyku osiąga maksymalnie 4 cm długości. Wyglądem zewnętrznym samica przypomina popularnego kiedyś (a dziś niestety nieco zapomnianego) mieczyka Hellera (Xiphophorus helleri) odmiany zielonej (dzikiej) – jest beżowa z 3 ciemnymi, podłużnymi pręgami. Samiec natomiast jest … oliwkowo-żółty (choć w rzece Rio Huichihuayan osobniki są znacznie bledsze, beżowe) a „miecz” wyrastający z dołu płetwy ogonowej jest króciutki, czasami ledwo widoczny (2-4 mm). Wymagania środowiskowe, pielęgnacja i żywienie nie różnią się od tej u zwyczajnego mieczyka Hellera, o którym pisałem więcej tu: http://www.multihobby.net/?p=151 i tu: http://www.multihobby.net/?p=800

Polecam utrzymywanie „pigmejków” w zbiorniku jednogatunkowym, względnie z innymi, małymi przedstawicielami rodziny piękniczkowatych, jak drobniczki lub endlery. Gatunek preferuje wodę o umiarkowanej temperaturze (20-25°C), miękką do twardej (5-18°n), zasadową (pH 7,5-7,8), w lekkim ruchu, dobrze filtrowaną i regularnie podmienianą (do 20%/tydzień). Oświetlenie powinno być stonowane przez liczną roślinność pływającą. W diecie nie może zabraknąć karmy roślinnej (spirulina). Mieczyk pigmejowaty jest gatunkiem mało płodnym. Po ciąży trwającej 4-5 tygodni samica rodzi tylko 2-10 młodych. Ważne, aby trzymać dorosłego samca z, co najmniej dwoma samicami, a najlepiej 3-4. Jest on bowiem bardzo wobec nich żywiołowy i napastliwy oraz wysoce agresywny wobec rywali. Można także utrzymywać 3-4 samce i 9-10 samic – wówczas agresja ulega rozproszeniu. Dla wspomnianej obsady optymalnej wystarcza zbiornik o pojemności 60-70 l, dobrze obsadzony roślinami, ale z wolnymi przestrzeniami do pływania, udekorowany 1-2 korzeniami (nie więcej!) i kilkoma kamieniami. Jako podłoże najlepiej sprawdza się drobny piasek.



Samiec


Żerująca samica


Pigmeje preferują dobrze
zarośnięte zbiorniki


Para ryb – samiec z lewej


Spotkanie rywali podczas
karmienia


Piękna samica

Szczupaczek żyworodny (Belonesox belizanus). Rozród

U gatunku tego do zapłodnienia wewnętrznego dochodzi podobnie, jak u innych przedstawicieli rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Odchowanie potomstwa nie jest trudne, ale wymaga odpowiedniej bazy pokarmowej. Płodność samicy zależy w dużym stopniu od żywienia. Jeśli ryby są regularnie karmione żywymi rybami (przed podaniem dodatkowo nakarmionymi wartościową karmą), wówczas co 35-42 dni rodzą młode. W przeciwnym wypadku nie ma co liczyć na sukcesy w rozmnażaniu tego gatunku. W jednym miocie może być nawet ponad 120 młodych (przeciętnie jednak 30-50), których długość wynosi około 2 cm! W okresie okołoporodowym matki tracą instynkt łowiecki i początkowo młode są bezpieczne w ich otoczeniu. Zaobserwowałem, że samice dobrze karmione nie robią im krzywdy nawet długo po porodzie. Na narybek polują za to chętnie inne osobniki, zwłaszcza starsi współbracia. Dlatego też zalecam odłowienie młodych do oddzielnej odchowalni. Samice narażone na stresy (np. przekładanie do kotnika) często rodzą płody z dużymi jeszcze woreczkami żółtkowymi, które zazwyczaj wkrótce giną. Mogą też wydalać duże, żółtawe komórki jajowe. Narybek przebywa najchętniej w górnej warstwie wody, gdzie kryje się i żeruje wśród roślinności pływającej. Wśród młodych będących w różnym wieku dość powszechny jest kanibalizm, dlatego trzeba je sortować wedle wzrostu. Młode osobniki mają na ciele podłużny szeroki, ciemny pas (potem zanika) oraz drugi, leżący nad nim, cienki, jasny i świecący, widoczny dobrze z góry. Ze względu na swój pokaźny wzrost przy urodzeniu oraz duży otwór gębowy od początku można je karmić zooplanktonem, młodziutkim narybkiem, np. gupików i „endlerów”. W miarę wzrostu (jest iście szybki) podajemy szczupaczkom coraz większy narybek, a także larwy owadów. Przejście na grubszy pokarm powinno odbywać się powoli i ostrożnie z uwagi na możliwe zadławienia, które niejednokrotnie kończą się śmiercią. Samice szczupaczka żyworodnego oprócz wspomnianego wcześniej, odpowiedniego żywienia muszą mieć także zapewnione inne elementy dobrostanu. Przede wszystkim zbiornik musi być przestronny i ustawiony w miejscu, do którego przez 2-4 godziny dziennie mają dostęp promienie słoneczne (zmniejsza to deformacje szczęk). Ryb nie należy zbyt wcześnie dopuszczać do rozrodu, gdyż negatywnie odbija się to na ich zdrowiu, płodności i żywotności potomstwa. Najlepiej pozwolić im na uzyskanie pełnego rozwoju somatycznego, co następuje zwykle w wieku 8-9 miesięcy. O chowie w akwarium szczupaczka żyworodnego pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=167



Podrośnięty narybek – zwraca
uwagę odmienna niż u
dorosłych kolorystyka


Młode tuż po urodzeniu


Narybek w wieku ponad
dwóch tygodni


Zadławienia to częsty skutek
podawania młodym zbyt
dużego pokarmu


Narybek jest bardzo żarłoczny


Młody pożerający młodą
brzankę sumatrzańską

Limia perugiae. Zaloty

Limia perugiae. Zaloty. Tym razem chciałem przybliżyć Państwu widok zalotów u tego rzadko utrzymywanego w akwariach gatunku jajożyworodnego, rodem z Dominikany. Mam nadzieję, że pomimo nienajlepszej jakości zdjęć (ryby są bardzo ruchliwe), choć po części udało mi się uchwycić prawdziwe piękno jednego z elementów behawioru godowego. Samce wielu gatunków ryb jajożyworodnych (Poeciliidae) przejawiają dość widowiskowe zachowania godowe określane mianem zalotów. Dominujący w grupie ryb samiec za sprawą hormonów płciowych wydzielanych przez jądra jest przepięknie ubarwiony. Ciało błyszczy się metalicznie. Jego przednia część oraz płetwa ogonowa mają silny żółty akcent, podczas gdy w dolnej części tylnej zaznacza się niebieskawy odcień. Płetwa grzbietowa przybiera czarną barwę. Są to tzw. trzeciorzędowe cechy płciowe. Do pierwszorzędowych w przypadku samca należą wspomniane jądra, a do drugorzędowych – narząd kopulacyjny, zwany gonopodium. Dla porównania zamieszczam również zdjęcie młodego, ale już dorosłego samca, który zajmując niższą pozycję w hierarchii grupy w stosunku do dominującego rywala jest zupełnie inaczej ubarwiony. Gdyby nie dobrze widoczne gonopodium, to mógłby z powodzeniem uchodzić za młodą samicę.

O Limia perugiae pisałem więcej tu: http://www.multihobby.net/?p=168



Samiec podąża za samicą


Samiec łukowato wygina ciało


Samiec imponuje samicy
prostując płetwę grzbietową
i prężąc ciało


Samiec nie odstępuje samicy


Samiec okrąża i zagradza
drogę samicy


Skierowanie gonopodium
do przodu


Ciało samca błyszczy
i emanuje kolorami


Samiec dominujący


Młody uległy samiec

Muszlowiec wielopręgi (Neolamprologus multifasciatus)

Muszlowiec wielopręgi (Neolamprologus multifasciatus) należy do rodziny pielęgnicowatych (Cichlidae) i w naturze zamieszkuje Jezioro Tanganika w Afryce Wschodniej. Uchodzi za jedną z najmniejszych pielęgnic świata. Gatunek bardzo wdzięczny do obserwacji i mało wymagający. Ryby te mają biało-kremowe ciało z wieloma rzędami pionowych pręg, które są poskręcane w ten sposób, że przypominają cienkie warkocze. Ponadto na płetwach widać mniej lub bardziej zaznaczone akcenty niebieskie i żółte. Samiec jest większy (do 4 cm) i ma zwykle dłuższe płetwy piersiowe. Muszlowiec wielopręgi to ryba mało wymagająca i bardzo wdzięczna do obserwacji. Fascynujące jest bowiem zarówno jej życie rodzinne, jak i w szerszym kontekście – życie całej wielopokoleniowej kolonii. Każda para obejmuje w posiadanie pustą muszlę ślimaka (winniczka, ampularii, niektórych niedużych gatunków morskich), których w akwarium powinno być znacznie więcej niż par ryb. W przypadku braku muszli muszlowiec ten nie będzie się rozmnażał, a jego dobrostan ulegnie poważnemu zakłóceniu. To w nich bowiem dochodzi do tarła podczas, którego samica składa zwykle kilka jaj (rzadko ponad 10). Gatunek o słabej agresji wewnątrzgatunkowej, terytorialny i ruchliwy. Z lubością przekopuje podłoże. Para zadowala się niewielkim akwarium (60 l), ale ze względu na fakt, iż gatunek ten prawidłowo powinno się utrzymywać w kolonii, wymagany jest zbiornik 100-120 l. Dno należy pokryć drobnym piaskiem, w tym koralowym. Kilka dolomitów i/lub wapieni doskonale spełnia walory dekoracyjne wpływając jednocześnie na pożądaną twardość i odczyn wody. Z roślin raczej rezygnujemy, choć z powodzeniem można uprawiać wiele gatunków swobodnie pływających, jak rogatek, moczarka lub wywłócznik. Muszlowce preferują wodę twardą do bardzo twardej (15-25°n), o temperaturze 25–27°C i pH 8-9, dobrze natlenioną i krystalicznie czystą, regularnie podmienianą (15-20% na tydzień). W akwarium wystarcza zwykły wewnętrzny filtr gąbkowy bez obudowy. Te mięsożerne ryby karmimy wszelkimi mrożonkami planktonowymi oraz karmą suchą. Po złożeniu ikry samica przejmuje nad nią bezpośrednią opiekę, podczas gdy samiec strzeże terytorium wokół gniazda – muszli. Larwy wylęgają się po 2–3 dobach, a po dalszych 6-7 dniach młode zaczynają żerować. Karmimy je roztartymi pokarmami suchymi, mrożonkami (oczlik, moina), nicieniami „mikro”, larwami solowca itp. Widok narybku wpływającego i wypływającego z muszli – gniazda oraz troskliwa nad nim opieka ze strony rodziców, to niezapomniany i fascynujący widok. Najlepsze wyniki hodowlane osiąga się utrzymując muszlowce w akwarium jednogatunkowym. Należy pamiętać, aby samoistnie dobrani rodzice nie byli ze sobą spokrewnieni. Co jakiś czas nieodzowne jest także wprowadzanie do stada osobników z zewnątrz (po kwarantannie!), aby zwiększyć pulę genową i zapobiec kojarzeniu się ryb w pokrewieństwie.



Para ryb – samiec u góry


Dorosły samiec


Para ryb – samica u góry


Samica przy muszlach


Samica opiekuje się ikrą,
a samiec strzeże rewiru
wokół gniazda – muszli


Muszlowce preferują wodę
twardą do bardzo twardej


Tarło odbywa się w muszli


Każda para obejmuje w
posiadanie pustą muszlę


Samica jest mniejsza i ma
zwykle krótsze płetwy piersiowe.

Limia perugiae. Piękniczkowate (Poeciliidae)

Limia perugiae. Pochodzi z Dominikany i należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae). Pośród kilku gatunków limek utrzymywanych w akwariach, ten odznacza się nadzwyczaj piękną, metaliczną barwą ciała z czarnymi akcentami na płetwach (samiec). Limia perugiae to ryba wszystkożerna, ruchliwa, najlepiej czująca się w grupie z przewagą samic. Preferuje akwaria jasne, gęsto zarośnięte roślinami, z wolnymi jednak miejscami do pływania. Woda powinna być średnio twarda do twardej, o temperaturze 22-26°C i pH 7-8, w lekkim ruchu, regularnie podmieniana (do 20%/tydzień). Omawiany gatunek jest typowo jajożyworodny (Ovovivipara). Ta forma żyworodności określana jest jako lecytroficzna, czyli taka, gdzie energia dla rozwijającego się zarodka czerpana jest wyłącznie z żółtka jaja. Po ciąży trwającej 4-5 tygodni samica rodzi od kilku do kilkudziesięciu młodych. Samce odznaczają się bardzo dużą aktywnością płciową. Limia perugiae łatwo krzyżuje się z innymi gatunkami limek, a także z niektórymi przedstawicielami piękniczkowatych tworząc hybrydy. Odpowiedzialny akwarysta nigdy nie powinien dopuszczać do ich powstawania. Warto pamiętać, że jaja ryb jajożyworodnych zaopatrzone są w dużą ilość odżywczego żółtka, a embriony rozwijają się niezależnie od samicy w pęcherzykach jajnikowych (tzw. ciąża pęcherzykowa). Z organizmu matki (wyłącznie z płynu jajnikowego) na drodze osmozy czerpana jest jedynie woda wraz z rozpuszczonymi w niej solami mineralnymi i witaminami. Drogą naczyń krwionośnych jest natomiast dokonywana wymiana gazowa. U gatunków jajożyworodnych narybek waży tyle samo, a niekiedy mniej niż zapłodniona komórka jajowa. Przed samym porodem, w końcowym odcinku jajowodu, pęka otoczka jajowa, uwalniając młodą rybkę (brak stadium larwalnego), która następnie jest wydalana na zewnątrz podczas porodu (wykotu), jako całkowicie samodzielny organizm młodociany.



Samiec błyszczy metalicznie


Para ryb – samiec z przodu


Samica jest skromniej
ubarwiona


Żywy pokarm dobrze
wpływa na płodność ryb


Para ryb – samica po prawej


Przestraszone ryby tracą
swe piękne barwy


Dorosła samica


Dorosły samiec

Szczupaczek żyworodny (Belonesox belizanus). Chów

Szczupaczek żyworodny (Belonesox belizanus). Chów. Należy do rodziny piękniczkowatych (Poeciliidae) i w naturze zasiedla (pierwotnie) wody od Meksyku do Kostaryki. Niedawno dostałem od kolegi dwie dorosłe pary. Ryby są niesamowite, ale dość kłopotliwe w karmieniu. Odżywiają się bowiem głównie żywymi rybami, co dla wrażliwego akwarysty stanowi nie lada problem. Samica jest znacznie większa i może dorastać do 20 cm, podczas gdy samiec osiąga zwykle około 12 cm. Drapieżnik ten żywi się głównie rybami, ale przyzwyczajony od małego do pobierania skorupiaków i larw owadów (zwłaszcza komarów i szklarek, gdyż nie pobiera pokarmu z dna), a nawet kawałków mięsa (tego jednak nie polecam) znacznie dłużej daje się utrzymywać na diecie bezrybnej. W pewnym momencie jednak trzeba nieodwołalnie już zacząć skarmianie żywymi rybami. Najlepiej jest podawać różnorodne ich gatunki – gupiki, dania, a nawet niechronione dzikie (np. czebaczki amurskie, słonecznice, karasie ozdobne rozmnożone w oczku wodnym itp.). Jeśli nie nakarmimy dorosłych ryb przez tydzień i dłużej, wówczas samica może zjeść samca. Permanentnie zaś niedożywiane przestaną się rozmnażać Akwarium powinno być dość duże. Dla 2 samic i 3-4 samców (nie odwrotnie!), co najmniej 250 l, udekorowane korzeniami i kamieniami, ale przede wszystkim obficie obsadzone roślinnością (w tym koniecznie pływającą – paprocie, pistia rozetkowa, limnobium gąbczaste itp.), jasno oświetlone i wypełnione wodą średnio twardą do twardej, o temperaturze 23-26°C i pH 7-8. Wskazane lekkie jej zasolenie (łyżka od herbaty soli kuchennej niejodowanej na10 lwody) i dobra filtracja. Swoje ryby karmię co 2-3 dni. Aby polepszyć wartość odżywczą ryby – ofiary należy przed podaniem ich szczupaczkom dobrze nakarmić żywym pokarmem. Szczupaczki żyworodne pływają mało, przez większość czasu „stoją” pod powierzchnią wody, schowane wśród pływającej roślinności. Generalnie polują na ryby z podchodu lub z zasadzki chwytając je gdzie popadnie. Wielokrotnie jednak gonią ofiarę po całym zbiorniku, co często kończy się niepowodzeniem, a nawet urazem (np. w zderzeniu z szybą). Są to ryby dość płochliwe (ich ciało ciemnieje w czasie odczuwania stresu), znakomicie skaczące. Bardzo korzystny wpływ na ich zdrowie wywierają promienie słoneczne. Przy ich braku można zaobserwować łukowate wygięcie szczęk powodujące ich niedomknięcie. Szczupaczki są odporne na choroby i mają niezwykłe wprost zdolności regeneracyjne. Mój kolega opowiadał mi, jak po powrocie z wyjazdu musiał wyjmować samca z paszczy samicy. Do połowy połknięty, po oswobodzeniu ze śmiercionośnego uścisku był tak poraniony, że wydawało się, iż nie ma już dla niego ratunku. I tu niespodzianka – ryba wkrótce doszła do siebie, a po ranach nie zostało ani śladu 🙂 Przestrzegam przed podawaniem szczupaczkom na raz zbyt dużej liczby żyworódek do pożarcia (brzmi to tragicznie, ale tak to niestety wygląda). Potencjalne bowiem ofiary, zwłaszcza w zbiorniku z wieloma kryjówkami „szybko uczą się”, jak unikać ataków szczupaczków, przez cały czas się kryją i nie tak łatwo je złapać. Hodowca widząc, że ofiar nie ubywa jest przekonany, że szczupaczki nie są głodne i rezygnuje z ponownego ich karmienia. Tymczasem nasi podopieczni zaczynają głodować. Najlepiej jest podawać szczupaczkom tyle ryb, ile zdążą zjeść w krótkim czasie.



Zbliżenie głowy


Samiec w pełnej krasie


Widoczne dość długie
gonopodium samca


Para ryb – samiec z przodu


Samica wśród roślinności


Samice są znacznie większe


Szczupaczki są dość
płochliwe


Samica „na czatach”


Samiec polujący pod
powierzchnią wody

Ilyodon whitei. Rodzina Goodeidae

Ilyodon whitei – rzadka żyworódkowata z rodziny Goodeidae. Ostatnio przez zupełny przypadek natknąłęm się na ten gatunek w znanym zoologu. Sprzedający wmawiał mi, że to ameka wspaniała 🙂 Nie wyprowadzałem go z błędu i kupiłem wszystkie 5 osobników 🙂 Ojczyzną Ilyodon whitei są słodkie wody Meksyku, gdzie gatunek ten uchodzi za wysoce zagrożony wyginięciem. Ryba dorasta do około 7 cm, rzadko więcej. Odznacza się typowymi cechami żyworódkowatych, a więc: brakiem plam ciążowych i magazynowania spermy w uchyłkach jajowodów, porodem poprzedzonym każdorazowo kopulacją i zapłodnieniem, silnie zredukowanym woreczkiem żółtkowym zarodka i jego połączeniem z organizmem matki za pomocą nitkowatych wypustek (trofotenia), prymitywnym (w stosunku do gonopodium piękniczkowatych) narządem kopulacyjnym, zwanym andropodium (ma postać niby wcięcia w płetwie odbytowej). Zachowaniem i wymaganiami środowiskowymi Ilyodon whitei nie różni się wiele od swej krewniaczki, ameki wspaniałej, o której wcześniej pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=136

Ważne, aby zapewnić tym stadnym rybom (min. 5 osobników) duży zbiornik z dobrą filtracją i napowietrzaniem wody oraz regularnymi jej podmianami. Dobrostan ryb jest najlepszy, gdy woda jest w lekkim ruchu, powierzchnia częściowo przykryta roślinnością pływającą, a w zbiorniku znajduje się sporo wolnej przestrzeni do swobodnego pływania. Nowego nabytku jeszcze nie rozmnożyłem, ale poza jednym większym osobnikiem, który okazał się samcem, mam jeszcze cztery młodsze i na pewno będzie wśród nich jakaś samiczka. Piękno ryb najlepiej oddają zdjęcia. Bardzo podobnym gatunkiem jest Ilyodon furcidens.



Samiec w pełnej krasie


Żerujący samiec


Ich ojczyzną jest Meksyk


W akwarium zapewniamy
sporo wolnego miejsca do
swobodnego pływania


Żyworódkowate mają sporo
cech, którymi różnią się
od piękniczkowatych


Najlepiej czują się w grupie


Osobnik młodociany

Amadyna ostrosterna (Poephila acuticauda)

 Amadyna ostrosterna (Poephila acuticauda), zwana też długosterną należy do rodziny astryldów (Estrididae) i w naturze występuje w północnej Australii w dwóch podgatunkach: o dominującej czerwonej barwie dzioba i o żółtej, recesywnej. W ich chowie i rozmnażaniu hodowca napotyka na szereg problemów, o których poniżej. Te bardzo atrakcyjne, mało płochliwe, ruchliwe, lubiące słońce i kąpiele w letniej wodzie, towarzyskie i wesołe ptaszki mają wielu zwolenników. Dorastają do 15-16 cm. Należy unikać trzymania ich w zbyt małych klatkach, w których trudno o udany rozród, nawet bardzo dobrze dobranych par. Do ich chowu najlepsze są wolierki lub duże klatki. Zalecam też każdą parę lęgową trzymać oddzielnie lub w towarzystwie innych astryldów (o podobnej jednak wielkości), w tym współplemieńców, ale w większej liczbie (gatunek wysoce socjalny). Sporym problemem jest rozróżnienie płci ptaków. Teoretycznie u dorosłego samca czarny „śliniak” pod dziobem/gardłem jest nieco szerszy (bardziej trójkątny), a sterówki dłuższe i ostrzej zakończone, ale w praktyce częstokroć się to nie sprawdza. Ponadto samiec śpiewa i najlepiej widać to podczas tokowania. Tylko mając dobrze dobraną parę można liczyć na udany rozród. Osobniki zestawiane przez hodowcę „na siłę” zwykle zawodzą. Rozród najlepiej udaje się w półotwartych budkach lęgowych (15x15x15 cm), ale koszyczki wiklinowe też są często wybierane. Tych ostatnich jednak nie polecam z uwagi na utrudnioną możliwość kontroli lęgu. Materiał na gniazdo (włókno kokosowe, sizal, cienkie i długie łodyżki siana itp.) należy udostępnić ptakom tylko w okresie jego budowy. Są bowiem pary, które gdy dostarczymy im materiału w okresie wysiadywania, nakrywają nim jaja, które oczywiście ulegają zmarnowaniu. Gniazdo może także zostać zaplecione w krzewie – ma wtedy butelkowaty kształt, z zadaszonym tunelem wejściowym.

Samica składa 3-7 jaj. Ich inkubacja trwa 12-14 dni. Wysiadują obydwa ptaki, choć samce czasami dzielą mniej lub bardziej ten obowiązek. W okresie odchowu potomstwa rodzicom podajemy mieszankę jajeczną i skiełkowane ziarno. Owady nie są wymagane. Po 3 tygodniach młode opuszczają gniazdo, gdzie są jeszcze przez dobre 2 tyg. dokarmiane przez samca. Mają czarne dzioby i krótsze sterówki.

na budzie

Para amadyn na budce

Para amadyn na budce



Jaja w gnieździe


Pisklęta


Podlot po wylocie
z gniazda


Samiec na koszyczku


W wolierze towarzyskiej


Samica przy wejściu
do budki

Wzdręga (Scardinius erythophthalmus)

Ryby zimnolubne. Wzdręga (Scardinius erythophthalmus). Należy do rodziny karpiowatych (Cyprinidae) i bywa czasem utrzymywana w zimnowodnych akwariach i/lub oczkach wodnych. Do nich jednak najbardziej nadaje się odmiana złota wzdręgi. Wzdręga zwana jest potocznie krasnopiórką, czerwonką lub czerwoną płotką. To jedna z naszych najpiękniej ubarwionych ryb. W wodach Polski występuje pospolicie, zwłaszcza w tych zarośniętych, niezbyt głębokich, o mulistym dnie. Może okazjonalnie osiągać masę ciała nawet 2 kg, ale zwykle mierzy kilkanaście centymetrów i osiąga masę ciała 100-300g. Gatunek stadny, spokojny i towarzyski oraz wszystkożerny, choć w jego diecie nie może zabraknąć pokarmów roślinnych (glony, miękkie części roślin wodnych, spirulina itp.). Nie gardzi też narybkiem. Można ją utrzymywać z wieloma innymi gatunkami, w tym z podobnej wielkości drapieżnymi, np. okoniami. W akwarium/oczku zjada miękkie części roślin, stąd w celu ich ochrony konieczne jest odpowiednie żywienie, niska obsada ryb oraz tworzenie oddzielnych stref dla roślinności, odgrodzonych, np. szybą lub drobną siateczką. W akwarium wskazana jest obfita roślinność pływająca, wydajna filtracja i napowietrzanie oraz sporo miejsca do swobodnego pływania. Najbardziej widoczna w oczku jest odmiana złota wzdręgi. Ryba ta preferuje oczka duże, dobrze zarośnięte, a przy tym niezbyt mocno zarybione. Bez problemu zimuje w oczku, o ile zapewnimy w zimie napowietrzanie wody. Dojrzałość płciową wzdręga osiąga w wieku 2-3 lat (mierzy wtedy ok.10 cm). Tarło ma najczęściej charakter jednomiotowy i rozpoczyna się przy temperaturze wody 17-18ºC (zwykle w II połowie maja). Samce mają wówczas na pokrywach skrzelowych i głowie wysypkę tarłową. Gatunek fitofilny, składający kleistą ikrę (średnica ziaren ok.1,5 mm) na roślinności podwodnej i nitkowatych glonach. Samica może złożyć do 200.000 jaj, których inkubacja trwa 3-10 dni. W tym roku na jednym ze stawów w Podkowie Leśnej jeden z moich kolegów złowił piękną, nietypowo ubarwioną wzdręgę (patrz zdjęcie). Prawdopodobnie narybek, który nadmiernie rozmnożył się w oczku został wypuszczony do stawu przez jakiegoś z pseudohodowców, który mógł mieć złotą odmianę wzdręgi lub osobniki z nią przekrzyżowane. Pamiętajmy, że według Regulaminu Amatorskiego Połowu Ryb PZW na rok 2013 wymiar ochronny wzdręgi wynosi 15 cm, natomiast brak jest okresu ochronnego.



Wzdręga w akwarium
zimnowodnym


Złowiona na wędkę
mutacja wzdręgi


Wzdręga to gatunek stadny,
spokojny i wszystkożerny


Złota odmiana wzdręgi


Wzdręga i okoń w
zbiorniku zimnowodnym


Złote wzdręgi są
najlepsze do oczek i
zbiorników zimnowodnych


Grupka złotych wzdręg

  

Betta enisae. Narybek

Wreszcie udało mi się odchować nieco młodych tego bardzo ciekawego gatunku bojownika-gębacza. Nie było to jednak łatwe, bowiem podstawą żywienia młodych jest pokarm żywy. O tym jak osiągnąłem sukces, czytaj poniżej. Rozmnażanie Betta enisae nie jest trudne, o ile dysponujemy dorosłymi osobnikami, dobrze wyrośniętymi i odkarmionymi (kondycja hodowlana). Tym razem po tarle (patrz link na końcu) pozostawiłem samicę z samcem w akwarium około 100 l, w którym pływały trzy niewielkie zbrojniki niebieskie (o zbrojnikach czytaj tu: http://www.multihobby.net/?p=204) Zbiornik był udekorowany płaskimi kamieniami, kawałkami drewna i dużym pękiem mchu jawajskiego, poprzerastanym moczarką argentyńską i anubiasem. Poziom wody nie był wysoki i sięgał około 25 cm. Brak podłoża i grzałki. Spokojnie pracował wewnętrzny filtr gąbkowy bez obudowy. Po tarle samiec wytrwale nosił jaja w worku gardłowym i tym razem ich nie połknął, co wcześniej mu się zdarzało. Po wypuszczeniu młodych zdołałem 8 z nich odłowić do oddzielnego zbiornika. Narybek krył się głównie na dnie pod kawałkami drewna i kamieniami, skąd odsysałem go wraz z wodą i zanieczyszczeniami organicznymi. Będąc pewnym, że reszta potomstwa została zjedzona przez rodziców, skupiłem się na odchowie uratowanych osobników. Młode karmiłem najdrobniejszym pyłem – oczliki i ich larwy, rozwielitki (same rozmnażały się w zbiorniku), węgorkami „mikro”, a także miażdżonymi rurecznikami. Rosły dość wolno. Z początku podawałem również suchy pokarm pylisty, ale nie widziałem, aby narybek go jadł. Zjadały go natomiast liczne ślimaki, na których odchodach rozwijały się pierwotniaki, będące również cennym pokarmem dla młodziutkich rybek. Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy podczas czyszczenia 100 l zbiornika, w którym odbyło się tarło odkryłem pomiędzy roślinami 3 podrośnięte młode. Co ciekawe były one dwukrotnie większe od rówieśników, które zostały odłowione i regularnie karmione. Dorosłym osobnikom podawałem przez ten czas wyłącznie rureczniki i larwy ochotek i to co drugi dzień (!).

Betta enisae pisałem tu: http://www.multihobby.net/?p=141

i tu: http://www.multihobby.net/?p=30



Podrośnięty narybek


Młodziutki narybek wśród
licznych rozwielitek


Żerowanie wśród roślinności


Podstawą żywienie narybku
jest pokarm żywy


Narybek rośnie
nierównomiernie


Młode odchoachwane przy
rodzicach


Grupka narybku

Żaba szponiasta (Xenopus laevis). Rozród

Doprowadzenie do złożenia skrzeku nie jest trudne, lecz wychowanie potomstwa może nastręczać sporo problemów. O tym jak odnieść pełen sukces hodowlany czytaj w niniejszej odsłonie. Samice są o wiele większe od samców i mają charakterystyczne fałdy skórne na kloace. W okresie godowym u samców widoczne są ciemne modzele na palcach kończyn przednich. Samce wabią samice wydając pod wodą dźwięki za pomocą krtani, która uległa ewolucyjnej modyfikacji (jak pisałem wcześniej żaby te nie mają m.in. strun głosowych, języków oraz rezonatorów). U żaby szponiastej występuje ampleksus pachwinowy. Do złożenia skrzeku i jego zapłodnienia dochodzi przeważnie w nocy tak, że hodowca nad ranem znajduje jaja uczepione głównie roślin (samica przyczepia je tam pomagając sobie tylnymi kończynami). Zwykle jaj jest kilkadziesiąt do kilkuset, choć literatura fachowa podaje, że ich liczba może sięgać nawet kilkunastu tysięcy, co być może ma miejsce, ale w naturze, moim zdaniem. Do rozrodu przeznaczamy osobniki, co najmniej 1,5 roczne. Idealnie jeśli poddano je wcześniej zimowaniu w temperaturze wody 12-15°C przez okres około 3 miesięcy. Do odbycia rozrodu zimowanie nie jest jednak bezwzględnie konieczne. Nie ma także znaczenia pora roku. Najlepiej upatrzona parę (osobiście stosuję zawsze zestawy mieszane – albinos x nominatywny) przełożyć do oddzielnego zbiornika (ok.40 l), bez podłoża z luźnym kłębowiskiem roślin tj. mchy, moczarka, wywłócznik. Woda powinna być świeża, odstana o temperaturze 22-24°C. W celu pobudzenia płazów do godów codziennie podmieniamy 25-35% wody na świeżą i zachowujemy podwyższony jej poziom (30-35 cm). Wskazany jest delikatnie pracujący napowietrzacz. Przezroczyste larwy (kijanki) wylęgają się po około 48 godzinach. Co ciekawe, w przeciwieństwie do np. traszek kijanki nie mają skrzeli zewnętrznych, które zanikają jeszcze w czasie rozwoju zarodkowego. Pokarm pobierają na zasadzie filtrowania go z wody, dzięki aparatowi filtracyjnemu zlokalizowanemu na łukach skrzelowych. W kilka dni po wylęgu w kątach otworu gębowego wyrasta tzw. narząd Ruskoniego, spełniający rolę organu równowagi i mający postać cienkich niby-wąsików. I znowu ciekawostka – tylko u tego gatunku płaza bezogonowego narząd ten występuje. Początkowo kijanki należy żywić najdrobniejszym tzw. pyłem (larwy oczlików, pierwotniaki, wrotki) i mikroskopijnymi glonami, eugleninami itp. (tzw. zielona woda). Dobrym pokarmem, który z powodzeniem stosuję jest także zmielony granulat pstrągowy z dodatkiem pokarmu dla narybku typu powder. Po 10-12 dniach można już podawać najdrobniejszego oczlika. Mrożonki (mysis, moina, solowiec) zjadane są o wiele mniej chętnie. Żerując kijanki pływają głową w dół. W czasie ich odchowu konieczne są regularne podmiany wody (co 1-2 dni), połączone z czyszczeniem dna z resztek organicznych. Jako pierwsze pojawiają się kończyny przednie. Rozwój kijanek zakończony metamorfozą trwa około 3 miesięcy.



Grupa starszych kijanek


Zarodek w jaju


Larwy tuż po wylęgu


Larwy wchłonięciu zawartości
pęcherzyków żółtkowych


Starsza kijanka


Grupa kijanek – widać
zaczątki tylnych kończyn


Tylne kończyny rosną


Pojawiają się przednie
kończyny


Żabka jeszcze z ogonem


Prawie ukształtowana żabka


Dwa samce


Trzy samice – widoczne fałdy
skórne na kloace

Lęgi zimowe

 

Lęgi zimowe – czy warto? Wielu hodowców staje przed dylematem, czy kontynuować rozmnażanie ptaków ozdobnych w okresie zimowym, czy też nie dopuszczać do lęgów? O tym jakie są za i przeciw, czym ewentualnie ryzykujemy i co na to organizm ptaka, czytaj poniżej.

Ci hodowcy, którzy dysponują ciepłymi pomieszczeniami mogą ewentualnie pozwolić ptakom (np. amadynom wspaniałym/papuzikom/trzciniakom, które dorosły jesienią i dobrały się w parę wczesną zimą) na odbywanie lęgów, o ile są one w dobrej kondycji fizycznej, całkowicie wypierzone, zainteresowane rozrodem (budują gniazdo, wchodzą do budki itp.) i nie były wcześniej w intensywnym ciągu rozrodczym. W innym wypadku nie zawsze się to opłaca i nie mam tu absolutnie na myśli zysku pieniężnego, który w hodowli amatorskiej nigdy nie powinien być celem samym w sobie (a tak niestety często bywa), lecz czysto biologiczne przeciwwskazania.

Przede wszystkim każdy ptak musi po intensywnym okresie lęgowym odpowiednio długo odpocząć, aby jego organizm odbudował utracone siły. Ponadto ważnym elementem jest prawidłowe wypierzenie się ptaka, co wcale nierzadko przebiega z różnymi zaburzeniami. Ptaki, które lęgną się w zimie mogą potem (wiosną, latem) zupełnie nie mieć do tego ani sił, ani ochoty, a jeśli nawet to samice często znoszą wówczas mało jaj, pisklęta są słabsze i mniej żywotne. Nierzadkie są upadki wyczerpanych samic. U wielu gatunków tzw. regres gonad (zmniejszenie i zaprzestanie produkcji hormonów) następuje pod wpływem skróconego dnia świetlnego. Ponowne wejście gonad w stan czynny może odbywać się dopiero po jakimś czasie – okresie spoczynku, czyli wyciszenia płciowego i z chwilą, gdy dzień świetlny się wydłuża (np. kanarki).

Wielu hodowców zimuje ptaki zapewniając im w okresie zimy dietą ubogą w białko, krótki dzień świetlny (wspomniana regresja gonad) i obniżoną temperaturę powietrza (stosownie do gatunku). Inni, nie rozdzielają okresów hodowli na porę letnią i zimową, lecz prowadzą lęgi przez cały rok, z tym że ptaki mają po „eksploatacji” zapewnione dłuższe okresy spoczynku, niezależnie od pory roku (np. amadyny wspaniałe). Wśród hodowców kanarków panuje odwieczny dylemat, czy rozpoczynać lęgi w okresie późnej zimy, czy może zgodnie z rytmem natury, czyli z nastaniem wiosny.

Jakiekolwiek nie byłyby nasze decyzje hodowlane odnośnie lęgów proponuję zawsze działać jak najbardziej zgodnie z naturą. Nie znaczy to jednak, żeby parce zeberek, które z jakiś powodów nie odbyły udanych lęgów latem i teraz w zimie się do nich rwą, nie pozwolić na rozród w domowym zaciszu. Wszak obserwacja ptaków wychowujących swoje młode, podczas gdy za oknem mróz i zamieć może przysporzyć hodowcy wiele „ciepłych” wrażeń. Ma to jednak i swoje złe strony, o których radzę pamiętać. Zdrowie ptaków powinno być dla każdego hodowcy zawsze najważniejsze.



Lęgi zimowe w ciepłym
pomieszczeniu



Młodziutkie papużki faliste



Klujące się amadyny wspaniałe



Młode ryżowce siwe na wylocie



Pisklęta papużki falistej



Pisklęta amadyny wspaniałej



Kanarki – kiedy zaczynać
te lęgi?



Zdrowie ptaka liczy
się zawsze najbardziej